Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.03.2018 - 11.03.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Kierowca krzywi się na hasło "Politechnik". Eee chłopcy, tam mały wyciąg, dosyć prosto, chcecie? Jedziemy. Jest niedziela, 25 lutego 2018 r. Podwiozę was na górę, nad wyciągi, zjedziecie sobie przez pola, do dolnej stacji, ja poczekam na was na dole i powiecie mi czy w ogóle jest tu sens jeździć. Wysiadamy. Jest 9 rano. - 15 stopni C. Robimy na górze rozgrzewkę. Na dzień dobry wita nas na górze niedziałający wyciąg - pozdejmowane orczyki. No nic...jedziemy na dół. Jest 60 minut do otwarcia wyciągu. Czy przynajmniej jeden wyciąg aby na pewno działa? Nigdzie nie ma wyratrakowanej i wyznaczonej trasy. Jest kilkanaście cm, świeżego śniegu. Niby trasa prosta, przez pola, pomiędzy czyimiś polami. Ale takie spokojne miejsce. Drugi wyciąg, krótszy 750 m. Drewniane orczyki wiszą, ktoś na dole się krząta. Dojeżdżam i pytam. Tak, otworzymy o 10. Na dole nie ma nikogo. Po chwili obok parkuje wysłużona Łada Niwa, a w niej starsze małżeństwo. Starszy mężczyzna w futrzanej uszance powoli rozkłada stolik z jedzeniem i rozpala żeliwnego grilla. Wyciągi narciarskie politechniki Lwowskiej, to dwa 50 letnie wyciągi, firmy Transporta Chrudim. Jakie warunki? Zjeżdżaliście już? - pyta małżeństwo w średnim wieku, trzymające proste narty jak sztachety. No może już bardziej carvingowe. Tak, moim zdaniem...dobre...tylko wiecie, świeży puch. - widzę na ich twarzy konsternacje. - Dacie radę - pocieszam. Kasa otwiera się punkt 10. Karnet, to pożółkła karteczka ze stemplem. 15 ukraińskich hrywien za jeden wyjazd. Taryfa jest nieskomplikowana, ale wymagała wywieszenia stosownej informacji opatrzonej pieczęcią. Widzę tą karteczkę i biorę do ręki 10 sztuk.... uśmiecham się chyba jak dziecko do kasjerki, która odwzajemnia uśmiech. Około 1,40 zł za wyjazd. Karteczkę oddaje obsłudze przed wpięciem się w drewnianą kotwicę wyciągu. Po południu jest już wszystko rozjeżdżone. Ktoś mnie zaczepia z tyłu. Ej - z twoimi szerokimi nartami, jedź na górę Trościan. Tam masz warunki na taki sprzęt! Na Politechniku czas się zatrzymał. Ale, ludzie się śmieją, jest przyjemnie. Mój kolega po chwili ciszy, podczas jazdy na wyciągu wypowie - "tutaj nie ma rewii mody". Nic nie odpowiedziałem. Na chwilę się zatrzymuję. Patrzę na ten stary wyciąg. Kiedy stoję w takich miejscach zastanawiam się, czy widzę to wszystko ostatni raz. Czy kiedyś tu wrócę, i czy zobaczę to samo. Mija mnie orczyk "załadowany" dwoma pasażerami ubranymi w kolorowe kombinezony, pamiętający lata 80te/90te. Uśmiecham się. Jedziemy na dół. Siadamy obok starej Łady Niwy... wypijamy 2 kubeczki aromatycznego samogonu korzennego, zwanego tutaj "Kalchaniwka", wyrabianego z alpinii lekarskiej (roślina). Zamawiamy dwa szaszłyki. Chłopcy - pojeździjcie sobie jeszcze, szaszłyki się zrobią, to was zawołamy.15 punktów
-
SON od 13 do 15 Warunki dostateczne, choć moja ocena może być mocno subiektywna, bo chyba pierwszy raz jeździłem w takiej ciapie. Najlepiej trzymała się 3 Hala Skrzyczeńska- Kowalski (Gondola) i Małe Skrzyczne. Tam nie było ani przetarć (tylko pojedyncze ziemne prześwity) ani dużych muld. Najgorzej Jedynka. Tam pełno kamieni i przetarć (niektóre z nich są oznakowane). Moim zdaniem za 2-3 dni ją zamkną. Oprócz nich jechałem też kombinacją 7-4a-4. Na pierwszej ściance spore muldy, poza tym ok. Najgorzej wyglądała ostatnia ścianka czwórki (dawniej 7). Muldy po kolana dość mocno utrudniały jazdę. Ale nie ma co się dziwić - stok jest tu bardzo dobrze nasłoneczniony. Nie Julianach jechałem trasą 10-9-12-Rudy Kot-10. Jazda po wszystkim - śniegu, trawie, wodzie, ziemi... Kolejki na max 3-4 min do orczyka, 2 min do żółtego Cielętnika a do gondoli i niebieskiej KL Wierch właściwie na bieżąco. @keisyzrk dzięki wielkie z spotkanie! Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka14 punktów
-
COS dzisiaj Udało nam się dzisiaj dotrzeć na stok o 9:00 - o tej porze warun był najlepszy. FisoKaskada trzymała się nieźle przez cały czas, ale na ściance przed Grzebieniem trochę wyłaziło przetarć. Kaskada fajna, ale ścianka zajechana - pełno przetarć, ale kamieni za dużo nie widziałem. Ondraszek wolny, ale i tak śnieg jest szybszy niż na innych trasach. FIS Grzebień - Doliny petarda. Na samym Grzebieniu niestety sporo kamieni, ale do ominięcia. Oczywiście na bardziej nachylonych odcinkach pojawiały się muldy. Typowo wiosenna jazda Kolejki bardzo małe - do krzesełka 1 min, do orczyka 30 s, do talerzyka 5 min. Ogólnie porównując z SONem warunki o wiele lepsze.14 punktów
-
12 punktów
-
12 punktów
-
12 punktów
-
11 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
Chłopcy! Wy do nas na narty? Macie Zakopane przecież - słyszę za plecami głos zaciekawionej konduktorki z wagonu obok na widok naszych bordowych paszportów (ukraińskie są niebieskie). A Wy macie Sławsko a przyjeżdżacie do nas, do Zakopanego - kwituję z uśmiechem. Stwierdzenie "Wy macie Zakopane", usłyszę w najbliższych dniach kilkanaście razy. I tyle samo razy będę tłumaczył, że tam na nartach już pojeździć się nie da. Nocny pociąg pośpieszny relacji Kijów - Użgorod wyjechał dwie minuty po 21, z Kijowskiego dworca centralnego. Jest 22 lutego 2018 roku. Przed nami było 12 godzin jazdy do Sławska wygodnym wagonem sypialnym państwowych ukraińskich kolei. Po wypiciu zakupionego wcześniej w aptece, owianego legendą balsamu "Wigor" z moim współtowarzyszem, czas płynie za szybko. Szybko przenoszę się do przedziału służbowego młodej konduktorki, gdzie rozmawiamy kolejne ponad pół godziny. 12 godzin ucieka w mgnieniu oka, jesteśmy w Sławsku. Konduktorki (tutaj zwane prowadnicami), machają nam z odjeżdżającego składu, który dalej mknie na Zakarpacie. Wiele lat wcześniej, czytałem że był to jeden z pierwszych ośrodków II RP. Jadąc tam...nie wiedziałem czy pojeżdżę, i jak mi się tam będzie podobało. Po Bukowelu i Dragobracie będzie to mój 3 ośrodek narciarski na Ukrainie, w którym będę jeździł na nartach. Przed dworcem kolejowym, stoi rząd UAZów, z malutkimi wyświetlaczami "taxi". Od razu wsiadamy do jednego z nich i kierujemy się do pensjonatu Kolo Druziv (Krąg Przyjaciół). Pensjonat okazuje się być rewelacyjnie położony, a ja dostaję pokój z widokiem na górską linię kolejową w kierunku Mukaczewa....praca mnie prześladuje nawet tutaj :-) Ciężkie składy towarowe, ciągnięte przez 2-3 lokomotywy serii WŁ-80, będą mknęły co kilkadziesiąt minut. Okazuje się, że mamy na dole wyśmienitą kawiarnię, gdzie starsze Panie gotują domowe przysmaki ukraińskiej kuchni. Na placki ziemniaczane trzeba chwilę poczekać, bo ziemniaki tarte na bieżąco. W międzyczasie, można się delektować domowym samogonem z jabłek. Po przepakowaniu się, jedziemy na nasz pierwszy cel - kwintesencja Sławska - to góra Trościan. Nie ujmę, jeżeli stwierdzę, że Sławsko przypomina Szczyrk. Na górze Trościan, wybudowano pierwszy wyciąg saniowy już w 1938 roku. Kolejne wyciągi, powstały za ZSRR. Kurort rozwijał się. Jakie są narty w Sławsku? Przede wszystkim...smaczne. I tak właśnie zapamiętam Sławsko! Życzliwi ludzie. Na wschodzie, sporo ludzi ot tak zagaduje, wchodząc do malutkiej chatki z jedzeniem, dużo ludzi między sobą rozmawia. Miejscowi ludzie, mają w zwyczaju wychodzić i rozkładać koło wyciągów małe stoiska, prowizoryczne żeliwne grille. Starsze babuszki sprzedają ręcznie robione pierogi, szaszłyki smażą się co kawałek. Ciepła zupa gotuje się na ogniskach w okopconych garnkach. Panie prześcigają się w co smaczniejszych potrawach. Jazda wydaje się być obłędna, bo koło każdej dolnej stacji wyciągu, są małe stoiska, oraz przytulne budki, z naprawdę smacznym domowym jedzeniem. Do tego domowe alkohole, nalewki ziołowe (nalewka chrzanowa!), których zakazu sprzedaży nikt specjalnie nie egzekwuje. Chatki stoją koło siebie, zapraszając reklamami. "U Pani Ołesi, zjesz jak u mamy", "U Pani Ewy, zapraszamy", "Pani Swietłana, gorące zupy, wareniki..." i tak dalej... Drewniane orczyki, ludzie, jakaś atmosfera znajoma. Tak, taka którą pamiętam z dzieciństwa. Wy Chłopcy skąd? - Z Krakowa i Warszawy. Dopytuje starszy mężczyzna z kamizelką z napisem "służba patrolowa" zagaduje w chatce u Pani Ewy, gdzie jemy wyśmienite placki ziemniaczane z podgrzybkami, popijając nalewką korzenną. A Pan widzę, że jest w jakiejś służbie patrolowej - niech Pan powie jak to tutaj wygląda? - u nas jest GOPR. My też jesteśmy ochotnikami - wspieramy państwową służbę ratunkową, podległą Ministerstwu Systuacji Nadzwyczajnych. Oni są profesjonalnymi ratownikami, my ich wspomagamy. Starszy mężczyzna, pochodzi z Doniecka, z którego uciekł. Opowiada o nartach na Kaukazie, o Gudari sprzed lat, o Elbrusie, o Dombaju... Na czym jeździsz? Na tych szerokich nartach? - dopytuje. Tak - odpowiadam. To widzisz, to są narty...dla leniwych. Jak to? No bo widzisz moje narty? Proste. Ja już stary jestem, mam ponad 60 lat. I na takich nartach umiem w puchu jeździć. I lubię Wiesz, ratrak tutaj u nas wyjeżdża 1-2 razy w miesiącu na trasy.10 punktów
-
Miała być Nowa Osada, ale tam odwołali zawody. Zaraz zaraz, kto startował? Przeciez nie ja... Przyjechał do mnie @marionen z @Annaa,przy okazji zawodów we Wiśle. Ponieważ te odwołali, Mariusz szybko znalazł inne, w Szczyrku. Dokładnie to w SMR, czy tam SON. Chcąc niechcąc musiałem w końcu zawitać i przetestować ośrodek w nowej odsłonie. Trochę mnie tylko zniechęcał fakt, że dziś niedziela. Ale co tam, już po sezonie to nie powinno być najgorzej. Zawaliłem jedynie, że nie zabrałem krótkich gaci - dało by się. Przynajmniej po południu. Ale za to skipass mogłem kupić za punkty i to wielki plus! Na miejscu meldujemy się ok. 9 rano. Trochę późno, ale wczorajszy trening i przymusowe leczenie, trochę nas zmechaciły... Dojazd bezproblemowy, bez żadnych korków itp. atrakcji. Ponieważ zawody miały być na Suchym, pojechaliśmy pod Solisko, żeby nasze dziewczyny nie miały daleko (nie zabrały nart). Wszystkie parkingi wypełnione, ale my wygospodarowaliśmy sobie jedno miejsce na niby już zapełnionym. Pani miała wątpliwości, ale szybko dostrzegła, że jest ok. Wyszła zaleta małego auta. Mariusz na twardziela zaparkował w błocie, aż sie Pani parkingowa za głowę chwyciła... Terenówką można... Najważniejsze, że zaparkowaliśmy i to blisko siebie. Mariusz jeszcze tylko ruszył po karnet i juz stoimy w stosunkowo niewielkiej kolejce do żółtego krzesła. Po wciągnięciu, mieliśmy dojechać szybko do biura zawodów na Suchyma, ale... Mariusz się zgubił. Coś źle rozkminił ośrodek i pojechał w stronę gondoli. Kiedy się zorientował, postanowił ruszyć przez las z powrotem do krzesła. Trochę mu zeszło... takie nieplanowane skitoury. Miało być szybko, a ostatecznie zdołał dotrzeć do biura zawodów na 5 minut przed zamknięciem. Uff, udało się! Pozostało już tylko czekać na zawody. Przy okazji spotkałem znajomych z forum i nie tylko. Mariusz zaczął przygotowania, a ja włóczyłem się po ośrodku (o tym napiszę w kolejnej części). Przy okazji zachęciłem dziewczyny do pieszej wycieczki, żeby towarzyszyły nam na mecie. Trochę im się to nie spodobało, bo w kopnym śniegu i pod taką kiepę... Ale doszły! Jedzie jeden z kolegów: Czasami zawodnicy machają beztrosko do tłumów... Zdarzają sie spektakularne gleby, bo jednak mocny plus dawał się we znaki i trasa szybko się degradowała... Na szczęście zawodnik pozbierał się i ukończył zawody. Jedzie kolejny i chyba późniejszy zwycięzca: No i jedzie Mariusz: Mariusz ostatecznie zajął 5 miejsce, ale 4 i 3 przegrał o ułamki! Być może gdyby inne narty ubrał, byłoby pudło, ale myślę, że on sam opowie Wam to bardziej szczegółowo. Powiem, że w sumie mało pojeździłem, ale z przyjemnościa oglądałem zawody. To jest po prostu ciekawe i zawsze jak tylko będzie możliwość, będę toważyszył Mariuszowi.8 punktów
-
Bardzo udany dzień na nartach, obawiałem się, że niedziela plus pogoda oznaczać będzie żywe mrowisko, ale nic z tych rzeczy, single line do żółtej i gondola na minutę czekania przez cały dzień. Wiosna „pełną gębą”, to niestety odbiło się na warunkach, śnieg ciężki, odsypy i błyskawicznie tworzące się muldy, przetarcia i przetopy, wychodzące kamienie praktycznie wszędzie, i prawdziwy kamieniołom na 1-ce. Dzisiaj znalezienie wolnego miejsca na ławce czy leżaku zakrawało na prawdziwy cud, większość wolała się opalać, niż toczyć nierówną walkę z muldami. Na zakończenie dnia razem z @leitner pomęczyliśmy jeszcze 3-kę, zdecydowanie najlepiej przetrwała dzisiejszą temperaturę, a dalej?, no cóż, chyba czas na żużlówki.8 punktów
-
8 punktów
-
Witam. Pierwszy dzień zaliczony. Zgodnie z prognozami pogodę mieliśmy dzisiaj mało włoską. Z rana nie źle, ale im dalej tym gorzej. Na wstępie "Śladami Boruty" Jazdę zaczęliśmy od "naszego" Santa Croce. Później przejazd na La Villa. Następnie przenosimy się na trasy Alta Badia. Tu udało się spotkać z mistrzem Niestety po tej stronie totalne załamanie pogody. Od strony La Villa było OK, ale od strony Arabby na którą chcieliśmy się przenieść totalne mleko i opad deszczu ze śniegiem. Po dwóch godzinach poddaliśmy się i przez Gran Risa wróciliśmy na La Villa. Tutaj przynajmniej widoczność była OK. O 14.30 wróciliśmy na Santa Croce i tu dotrwaliśmy 16.30. Mokrzy na wskroś wracamy na kwaterę. Mimo nie najlepszej aury pyski śmieją nam się od ucha do ucha. Warunki śniegowe rekompensują niedostatki pogody. Narciarsko było dziś cudnie choć pogoda w kratkę. Ekipa pozdrawia7 punktów
-
Poniwiec wczoraj i dziś. Wybrany do jazdy -bo blisko i warunki ok. Mrozu brak wiec rano luźny grysik wyrównany ratraki em. Tydzień mrozu dał jednak solidny podkład i nawet slalomki nie grzezna. Po godzinie pod wyciągiem wyksztalcilo się twarde koryto.... super jazda. Wygląda ze stok jeszcze wytrzyma.. Ludzi -malutko, zero kolejek .7 punktów
-
7 punktów
-
Najważniejsze już opisałem, czas na moje wrażenia z ośrodka i parę fotek. Nie wiem jak to się stało, ale byłem tu po raz pierwszy w tym sezonie. Powiem szczerze, że całość robi wrażenie! Właściwie nie rozpoznaję miejsc, w których szusowałem wiele lat. Wypasione wyciągi to jedno, drugie to szerokość tras. Wreszcie jest mniej więcej tak, jak być powinno. Większość z nich jest przynajmniej 2 razy szersza, do tego chyba nieco zmieniono ich układ/przebieg. To duży plus, ale mimo tego chwilami potrafi się mocno zagęścić i nie czuję się zbyt komfortowo. Na niebieskich właściwie tłoczno non stop i większość tych ludzi chyba dopiero zaczęła naukę... Nieco lepiej np. na czerwonej "7" - tutaj dość często miałem trochę przestrzeni, ale czasem trzeba trochę poczekać. Podobnie na Golgocie - duża większość woli nową niebieską "obwodnicę". Niestety, brakło czasu na jazdę koło gondoli i nią samą. Może jutro wpadnę i bardziej przetestuję... Niestety, ośrodek sporo przypomina mi Chopok, a właściwie te tłumy na trasach i... czasami głazy na trasach. Tak, nie kamienie, a głazy! Widać, że nie udało im się zrobić konkretnego podkładu i kamory wychodzą.Inna sprawa, że kiedy Celsjusz osiąga wartość 15 st i słonko grzeje, to szybko można dokopać się baaardzo głęboko... Warunki na trasach takie, jak można było się spodziewać - miękko i szybko powstają wysokie fale morskie. Niestety na każdej trasie i na każdym jej odcinku, trzeba było być uważnym, bo minerałów mnóstwo. Pod tym względem słabo... Niewątpliwie ośrodek jest lepiej skomunikowany, np. Solisko. Wreszcie nie trzeba przechodzić przez drogę, bo zbudowano tunel pod trasą - super! "Wspólny" start wyciągów również jest bardzo komfortowy do przemieszczania. Pewnie jak dokończą inwestycje, lepiej będzie sie podrużowało po całości.Pod warunkiem, że nie trzeba będzie stać w kolejce do... zjazdu.6 punktów
-
Sezon szosowy 2018 uważam za otwarty Wczoraj były narty, dzisiaj +12 i rowerek. Na rozruch dystans maratonu i ponad 42 kilometry. Nawet "kopyto" podawało - jak na pierwszą przejażdżkę, było niezłe tempo Asfalty suche, a przyjemność z jazdy - wyśmienita. Na zbiornikach wodnych jeszcze lód. pozdrawiam rowerzystów marboru PS. @johnny_narciarz u Ciebie szosa w tym roku już poszła w ruch?6 punktów
-
Chciałabym się pochwalić wszystkim zazdrośnikom moimi pucharami za "5zł" Jestem dumna i zadowolona z siebie, że pokonałam tyle km żeby być w wielu miejscach, poznawać nowe stoki, nowych wspaniałych i miłych ludzi. Mam I miejsce w pucharze polski i na mistrzostwach trzecie...troche ciężko mi było pokonać moją koleżankę, która na prawdę dobrze jeździ, o wiele lepiej ode mnie i dziewczynę która jeździ w klubie....cieszę się, że mogłam się z nimi zmierzyć i mam cel żeby kiedyś zmniejszyć do nich swoją stratę. Czekam z niecierpliwością na kolejny sezon narciarski. Marionen - bardzo sie cieszymy, że Cię poznaliśmy Gratulacje również dla Ciebie i bardzo dziękujemy za pomoc6 punktów
-
Dziwnie się czuję, kiedy piszę o Sławsku w kategorii "reszta Świata". Dla mnie to świat o wiele bliższy niż Alpy. Choć nie zrobię w Sławsku 13-14 km jak w austriackim Ischgl, i będę miał w myślach ułożoną formułkę "ratrak jest tutaj pojęciem znanym, no...nie używanym", to miejsce mnie to urzeknie. Wiem że to miejsce niewiele osób zainteresuje na tym forum. Niemniej jednak chciałbym podzielić się garścią informacji, jeżeli ktokolwiek kiedyś by szukał, i chciał tam pojechać. Choć wiem, że wiele wyciągów nie działa, i ich fragmenty smutnie stoją nieczynne... Sławsko oferuje łącznie około 40-50 km tras zjazdowych. W większości trasy są NIE utrzymywane przez ratraki. Załączam mapkę, aktualną na 2018. Mapka pochodzi ze strony karpaty.info, a została zaktualizowana przeze mnie. 1. Góra Trościan - około 22 km tras zjazdowych (tak chwalą się w reklamach). Na pewno zjazdów przez las jest drugie tyle. Po całonocnym opadzie możemy tutaj liczyć na świeży puch na trasie. Absolutnie nikt nie wyjedzie ratrakiem go ubijać. Kompleks przypomina nieco Szczyrkowskie wyciągi górnicze. W kompleksie, większość wyciągów to orczyki (podwójne). Jedyne krzesło - jest pojedyńcze i ma uwaga - 2750 m!. Jazda nim zajmuje około 30 minut. Karnet całodzienny około 50 zł. 2. Zachar Berkut - około 10 km tras. Do dyspozycji jest jedno krzesło dwuosobowe o długości prawie 3 km. Czas jazdy - około 35 minut. Oprócz tego są wyciągi orczykowe, którymi to dalej warto jeździć. Karnet około 40 zł (weekend ok 55 zł). 3. Politechnik - Dwa wyciągi politechniki Lwowskiej, firmy Transporta Chrudim z lat 60tych. Drewniane orczyki. Prawdziwe zabytki. Ten kompleks opisze osobno. Działa tylko jeden. 4. Pogar - niestety z krzesła i orczyka, działa tylko powolne krzesło z uroczą platformą do wysiadania. Najniżej położony kompleks w Sławsku - często brakuje tam śniegu. 5. Ilza - mały krótki wyciąg na którym orczyki powieszone są naprzemiennie z talerzykami. 6. Krokus - nie działa od wielu lat, krótki orczyk. 7. Warszawa - niestety, na ten kompleks ostrzyłem sobie zęby. Bo choć to tylko jeden wyciąg, daje olbrzymie możliwości jazdy poza trasowej. Tatrapoma. Nie działa, rzekomo od 5 lat. 8. Wyciągi przy pensjonacie Karpaty. Nie działają od lat.6 punktów
-
To ja uzupełnię relację z wczoraj również kilkoma zdjęciami: Na południu wczoraj było tak: Przez większość trasy niestety - świetne, zmorożone trasy bez muld, ale niestety jazda na ślepo i z oszalałym błędnikiem - lekki niedosyt pozostał Na samym dole było tak - tu już jednak dużo cieplej i w związku z tym trasa rozjeżdżona Zjechałem na Juhu dwa razy - raz jadąc do Kosodrzewiny "na ślepo" zjechałem lekko z 33 i spadłem (skoczyłem ) z 3 metrowego uskoku - dobrze, że prędkość miałem niewielką, ale i tak moje kolana zatrzeszczały Zrobiłem wczoraj 40 kilometrów - katując przede wszystkim dwie czarne trasy na Severze - a w praktyce to za każdym razem jechałem innym wariantem slalomu leśnego - wyśmienite były do tego warunki (rzekłbym że w lesie mniejsze muldy niż na trasach). Chopok przygotowany znakomicie - podkład tras gotowy na jeżdżenie co najmniej do weekendu majowego - a jakby jeszcze dosypało... Ludzi wczoraj sporo, ale bez tragedii - po 13 na czteroosobowych krzesłach jeździło się samemu Pozdrawiam, Kuba5 punktów
-
Dziś wróciłem z Nassfeld. Pogoda dopisała, dziennie słońce choć na chwile, większość dni słonecznych w 100%. Warunki super, ludzi malutko, śniegu pod dostatkiem 50cm w dolinach 170 u góry. Spędziliśmy sześć dni na nartach według skiline przejechaliśmy 315 km, podziwiam moją dziewczynę, jest to jej drugi sezon narciarski, zaczynała od zera postępy widać gołym okiem. Jak najbardziej polecam ten ośrodek, fajne rodzinne miejsce.5 punktów
-
Póki co jeszcze w Szczyrku, oj będziemy tęsknić Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka4 punkty
-
I ja jeździłem dziś w Szczyrku. Zdjęć i relacji już tyle, że nie będę się powtarzał. Mnie wiosenny klimat bardzo się podoba - +9 od rana na Jaworzynie w cieniu, na szczęście słońce było za cienką warstwą chmur, dopiero koło 11 było już w pełni słonecznie. Lubię zwłaszcza bardziej strome odcinki w takim śniegu, gdy można w nim "płynąć". Owszem, miękko, muldy, ale z kamieniami bym nie przesadzał - gdzieniegdzie się pałętały (głównie na 1-ce), ale jak dla mnie nie było ich wiele. Odcinki wytarte są stopniowo grodzone taśmami, choć na polanie Suche widziałem z kanapy zabawne zjawisko - gość jechał prosto na wielki placek trawy (myślałem że go nie widzi) i po tej trawie całkiem na wprost, chyba szybciej niż po tym miękkim śniegu:) Metrowe muldy na prawie każdej trasie (zwłaszcza dolne odcinki), więc między tymi muldami wiadomo że mogą zdarzyć się przetarcia, ale zapas śniegu ogromny - jak nie przyjdzie gwałtowna ulewa, to na Święta na pewno pojeździmy. Na jednym ze zdjęć, usypana "górka" nad dziecięcym talerzykiem w Czyrnej. Co mnie zdziwiło, to to, że wciąż górny fragment 7-ki, środkowy 1-ki i ścianka "Kaskady" są przygotowane na 2/3 szerokości. Ktoś pisał, że to się zmieniło, a ja widzę że stale jest to samo - czy to grudzień, luty, czy marzec.4 punkty
-
4 punkty
-
Nie, dziś były narty... Przyszła moja pora roku i właściwe temperatury...4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Sławsko (Славсько) to obecnie niewielkie osiedle typu miejskiego, leżące w Rejonie Skolskim, w Obwodzie Lwowskim (Zachodnia Ukraina). W latach 20tych i 30tych Sławsko było jednym z największych kurortów narciarskich w Karpatach, a także w Polsce. W tamtym czasie, administracyjnie należało do Województwa Lwowskiego. W końcu lutego 2018 r, planuję spędzić tam 4 dni i zobaczyć na własne oczy jak wygląda kurort. Po Bukowelu i Dragobracie będzie to trzeci narciarski kompleks Ukrainy który odwiedzę (jeśli dla zabawy zaliczę ten w Kijowe - to czwarty). Zakładam ten wątek, aby za dwa miesiące zrobić jakąś relację. Oczywiście 99 % informacji potrzebnych do wyjazdu mogę sobie znaleźć w internecie. Niemniej jednak... jeśli ktoś z was tam był - proszę o komentarze, opinie, relacje... będzie miło skonfrontować. Sławsko leży w dolinie rzeki Opir, a jego mniejsza część w dolince rzeki Sławki. W dolinie rzeki Opir przebiega główna linia kolejowa Lwów - Mukaczewo - Korolewo (Zakarpacie). Jest tutaj też główna droga. Osiedle ma dużą bazę noclegową. Myślę że kurort można śmiało porównać do Szczyrku. Okoliczne wzniesienia, okalające miejscowość, przekraczają niewiele ponad 1200 m.n.p.m. Na pierwszy rzut oka jest też parę cech wspólnych w rozwoju tych dwóch ośrodków. Jak łatwo zauważyć, w kurorcie powstało kilka kompleksów narciarskich, niepołączonych ze sobą. Każdy z nich był budowany osobno, przez inną jednostkę/zakład pracy. Największe wyciągi znajdują się na zboczach góry Torstjan, oraz w kompleksie "Zachar Berkut". Nie muszę chyba pisać, że nie ma wspólnej taryfy, a karnety są najczęściej tylko i wyłącznie na ilość wyjazdów. Tereny narciarskie, choć może nie są to wysokie góry, robią wrażenie. Dla nierozumiejących ukraińskiego. Na poniższym schemacie widać zaznaczone wyciągi (na niebiesko), w ramkach podpisano nazwy kompleksów. Różową linią zaznaczone są najkrótsze drogi dojazdowe z centrum miejscowości (okolice dworca kolejowego), oraz podane odległości. Czas przejazdu pojedyńczym wyciągiem krzesełkowym o długości 2750 m w kompleksie Trostjan... to około 30-35 minut! Dodam tylko, że wyciąg nie posiada podpórek pod nogi, a narty należy trzymać przez ten czas na krzesełku, w rękach. Jest to wyciąg zaznaczony po lewej stronie na poniższej rycinie. Warto zwrócić uwagę na profil wyciągu, który najpierw wspina się na pierwsze wzniesienie, aby następnie przebyć głęboką dolinę, i dalej piąć się na szczyt góry. Poniżej kilka wybranych kompleksów: Kompleks "Zachar Berkut": Kompleks Góra "Pogar" Kompleks "Warszawa" Żródło: większość informacji, jak i ryciny zaczęrpnąłem z wikipedii. Poniższe przypadkowe zdjęcia z google:3 punkty
-
3 punkty
-
Brawo Miałam ochotę jechać na te zawody, ale byłam padnięta po wczorajszym finale FC i odpuscilam. Moze za rok...3 punkty
-
No i po finale,marionen,któremu szczerze gratuluję,objechał mnie tym razem,zajmując drugie miejsce.Niestety musiałem opuścić Krynicę przed zakończeniem zawodów,minęła mnie integracja i kamerka,którą podobno wylosowałem. I nie dał mi okazji do rewanżu,w przeciwieństwie do pierwszego, trzeciego i czwartego zawodnika z Family z naszej kategorii,którzy honorowo dziś przyjechali do Ustrzyk na Puchar Laworty i memoriał Olka Ostrowskiego,by zmierzyć się na gigancie ponad minutowym,na twardej pralce ,powycinanej w mieszaninie śniegu i salmiaku.I tu już było znacznie lepiej,a Ustrzyki z Lawortą polecam każdemu.Nawiasem,choć startowałem w multum zawodów,nigdy nie doznałem takiego dobrodziejstwa jak dziś-wpisowe-zero,wyciąg dla zawodników-darmowy cały dzień,darmowy poczęstunek-karkówka itd.I pewnie admin skasuje za product placement lub politykę,ale może ktoś zdąży przeczytać,bo chcę oddać sprawiedliwość-zawdzięczaliśmy to Orlen Oil i marszałkowi Kuchcińskiemu...3 punkty
-
hahaha, Ty zawsze lubiłeś się potaplać w wiosennym śniegu I nie tylko - rozebrać się też3 punkty
-
3 punkty
-
Krótkie podsumowanie dzisiejszej jazdy w SMR: miękko, miękko, b.miękko, ale BEZ Kolejek (najdłużej stałem z 5min) 10 x golgota (koło 10:30 zaczęły wyłazić kamienie i ziemia, gdyby nie to został bym dłużej, bo jazda była przednia) W sumie 33 przejazdy gondolą/kanapą i 108km brutto - w życiu bym nie uwierzył, że to będzie możliwe w Szczyrku... Czyli moja subiektywna ocena: SUPER! AA, i jeszcze dla forumowego specjalisty od interpretacji wykresów załączam obrazki:3 punkty
-
My dzisiaj ujeżdżaliśmy stoki Grossecka i Speierecka. Pogoda już nie taka jak w poprzednich dniach. Płaskie światło i przechodząca przez szczyt chmura robiła złą robotę. Ale pojeździliśmy sporo. Ludzi bardzo mało, czasem na stokach i trasach byliśmy sami. Wyciągi, krzesła i gondolki są tutaj raczej starszej generacji, ale to nam nie przeszkadzało. Jutro jak będzie pogoda to Fannigberg do południa i powrót niestety do PL.3 punkty
-
Może po prostu niektórzy tak lubią? Jadą na zawody, okazuje się że pojechal lepiej niż inni to się cieszą. Chyba lepsze takie spędzanie czasu niż siedzenie w domu i biadolenie i zazdroszczenie innym zamiast samemu 4 litery podnieść.... Jedni jeżdżą na family cup a inni siedzą w domu i marudza...3 punkty
-
2 punkty
-
Trochę bał bym się takiego spotkania Ryś? Ładny Rysiek... Trochę bym się przestraszył takiego spotkania, choć wygląda tak jakby zwierzak był trochę oswojony... widać, że ma obrożę. I tak bym się raczej przestraszył Choć jak patrzyłem na filmik drugi, trzeci raz - to chyba nie ma obroży... Filmik (środa) z ośrodka narciarskiego w Stanach Red Mountain Resort. Góry Skaliste.2 punkty
-
Tak ;-) Samogon i nalewki lali tak, że się prawie zawsze wylewało z kieliszka. Na widok kieliszka który nijak było podnieść bez wylania, pytałem "a to tak od serca?". I słyszałem w odpowiedzi: "Na zdrowie".2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Wiosenna Szwajcaria Trzymamy się na nizinach! Mimo, że wiosna i temperatury mocno dodatnie - w czasie mojego dzisiejszego odjazdu +9, to warunki na stoku idealnie wiosenne. O poranku kilku godzinny przymrozek spowodował, że godzinę było naprawdę twardo, a później? Zaczęło puszczać ale mimo, że na wierzchu było trochę cukru, to podkład jest mega lodowy. Ja tak lubię, bo jest szybko - dzisiejsza najwyższa prędkość, to 70 km/h Ale od początku Ponieważ relacji z Bałtowa wstawiam dużo, to - postanowiłem, że zrobię kilka zdjęć nieco innych niż zwykle by jeszcze mocniej przybliżyć Wam to miejsce. Szkoda, że @Bumer chory, bo liczyłem na spotkanie. Andrzej nie martw się, bo zapowiada się, że jeszcze w kolejny weekend będzie sposobność pojeździć - śniegu mają bardzo dużo. Oby tylko nie padało mocno. Budzę się dzisiaj o 4tej - jakaś bezsenna noc... ...wyglądam za okno, a na szybie auta szron, kałuże pozamarzane - nie usnąłem już wiedząc, że będzie świetny narciarski dzień. Wyruszam wcześnie, by być pierwszym w ośrodku. Po drodze mazowieckie klimaty: Czuć wiosnę, słychać wiosnę - wszędzie ptaki wesoło śpiewają. Mimo, że jestem pół godziny przed otwarciem, to na parkingu są już jakieś samochody - do kasy jestem pierwszy. Robię klasyczną fotkę i sprawdzam jak śnieg. Twardo, zmrożone a górka jak, to w tym miejscu przygotowana wyśmienicie: Zerkam, a w górnej partii trasy z orczykami - taki oto gość Zdjąłem go obiektywem... Biedny zajączek zapodział na trasach, zgubił i przez siatki nie mógł wyjść. Pobiegał, pobiegał i uciekł - potem go już nie widziałem, więc mam nadzieję, że się oswobodził Na wyciągu dzisiaj też jestem pierwszy: @johnny_narciarz, @Góral spod Skrzycznego, @artix właśnie w taki dzień jak dzisiaj powinniście przyjechać, do "mojego" ośrodka numer jeden, "pod domem" Kiedy wpadacie? Początek trasy przy talerzykach: Połączenie tras - łagodna niebieska tutaj krzyżuje się z "czerwoną": Niebieska z góry: Czerwona przy orczykach: Łącznik między trasami zmrożony, lodowy: Pod krzesełkiem magia bieli i błękitu: Dolna część trasy pod krzesełkiem: Dzisiaj warunki zdjęciowe były cudowne: Marboru - dzień 20sty na nartach... ...ostatni? 26 marca szpital Widok na ściankę i końcówkę głównego stoku w Bałtowie: Z wyciągu: Armaty w tym sezonie chyba już nie będą odpalane. Stoją sobie spokojnie i grzecznie w rządku: Widok z góry trasa z krzesłem: Karnet dwu godzinny szybko się kończy. Jazda jest świetna i takie wiosenne narty, gdzie twardo i szybko - to dla mnie esencja narciarstwa! Ok 11 już trasy puszczają - temperatura robi swoje. Ja idę do auta, przebieram się i poluję obiektywem. Pierwszy zostaje upolowany koń - piękna pogoda powoduje to, że na parkurze wielu jeźdźców i wiele pięknych koni. Ja mam słabość do tych z jasnym umaszczeniem: Mimo, że zjechało się do ośrodka sporo aut, to popołudniu ruch raczej bez kolejek i tłoku: Pod krzesełkiem trochę więcej narciarzy - do wyciągu nie ma kolejki: Szwajcarski Zapiecek - doskonała restauracja, pyszna kawa! Poluję dalej... ...w pierwszej kolejności łabędź i kaczuszki cieszące się z odmarzniętej kałuży: U Mandarynek jeszcze lód Mijam Rolercoaster: I mam grubego zwierza Podobny trochę do Herna władcy lasu To taki @JC Bałtowa Kolejne zwierzątko przypomina mi nieco mojego Przyjaciela @artix - koledzy, tylko proszę nie obrażajcie się za te skojarzenia A po sąsiedzku... "typek" podobny do Maćka, @johnny_narciarz (Maciek sorry): ...kolejny zwierz, w mojej wyobraźni, to marboru, po operacji kolana - obrażony na cały świat Kończę przechadzkę po mini ZOO... ...ostatnia fota, to gigantyczny Dino, Heros niczym nasz @marionen w zawodach Family Cup Wiosna idzie dużymi krokami!!! Jest pięknie, choć nieco smutno, że Zima się kończy Wracam w mazowieckie, gdzie klimat jest nizinny... Czy będzie jeszcze jeden, dwa dni na nartach w tym sezonie? Czy zdążę nim zaopiekują się mną na izbie przyjęć? Zobaczymy. Jak na razie 20 dni na nartach w sezonie mam zaliczone - nie jest źle Pozdrawiam marboru PS. @Piotr_67 takiej pogody Wam, w Dolomitach, życzę jak na powyższych fotkach dzisiejszych moich nart2 punkty
-
Cienkow. Warunki mocno wiosenne. Mokry śnieg. Przetarcia. Ludzi mało. Bardzo ciepło jak wyjdzie słońce.2 punkty
-
http://www.cienkownarty.pl/zima/ Czynne wszystkie wyciągi, nawet C2 punkty
-
Troszkę Was podrażnię dzisiejszymi widokami z Turracherhohe (35 km od naszej bazy w Tamsweg) . Mimo, że ośrodek nie należy do największych to ilość tras, ich odnóg, łączników i wariantów zadziwia. Autem wjeżdżamy na 1750 m npm, a na nartach jeździmy od 1400 do 2200 m npm . Trasy są tu przepiękne, szerokie (wąskie także) i bardzo zróżnicowane pod względem nachylenia i profilu. FIS to prawdziwe pochylone lotnisko. Na koniec dnia powrót za pojazdem gąsienicowym przez zamarznięte jeziorko.2 punkty
-
To jeszcze ja, króciutko o wczorajszej Nowej Osadzie wieczorem - REWELACJA. Stok przygotowany bardzo dobrze, fajny widokowo, trasa ma usypane górki dzięki czemu jest urozmaicona (lewa strona względem prawej), do tego fajny przejazd przez las w kilku wariantach. Warto wpaść choćby na jeden dzień w sezonie.2 punkty
-
2 punkty







