Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
18.03.2018 - 18.03.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzisiaj padło na Beskid Sport Arena. Dawno minie tu nie było. Przy okazji powspominaliśmy z Grzegorzem nasz ostatni alpejski wypad, Rafałowi pokazaliśmy foty. Dlaczego BSA ? Wczoraj na COS było sporo lodu, a i dzisiejszy lodowaty wiatr też nas nie zachęcił do wizyty na naszym ulubiony Skrzycznem. Na BSA dzisiaj było równiutko i twardo, ale bez lodu. Dopiero ok. 11 godz. troszkę się go pojawiło na dole, gdy narciarze "zestrugali" wierzchnią warstwę zmrożonego śniegu, którego mają tu pod dostatkiem. Jak nie lubię twardych warunków tak dzisiaj jeździło mi się bardzo dobrze. Zapewne to zasługa miłego towarzystwa i ostrych krawędzi. Na trasach z reguły mało narciarzy (czyli bezpiecznie), kolejka do kanapy na jakieś 3-4 min Skoro się tu licytujemy, to był już 34 dzień na deskach w sezonie.16 punktów
-
Również ja wpadłem dziś na BSA. Twardo, bez przetarć. Wszędzie ostra jazda Pełna petarda na czarnej, czerwonej i niebieskiej. W dodatku miłe (choć krótkie) spotkanie z forumowiczami. Był to mój 21. dzień na nartach i niestety jeden z ostatnich. Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka15 punktów
-
Zaczynam relację z pierwszego dnia. Rano dojeżdżamy busem Jurka do Saas-Grund, tam wchodzimy na kwaterę, szybko się wypakowywujemy i od razu pakujemy plecaki na wyjście. Wybieramy się wysoko w obszar lodowca, więc zabieramy cały szpej lodowcowy oraz dwie liny, jedną 30m i drugą zapasową 20m, do tego raki, czekan, harszle, ABC. Aha, chciałem jeszcze przedstawić drużynę: Kamil, Robert, Wujot i Mario niżej podpisany. Wszyscy z Wrocławia. W busie został ustalony plan, że chcemy wejść na szczyt Weissmies o wysokości 4023m. Jak na pierwszy dzień działalności oraz niezbyt dobrze przespaną noc (jak to w busie), plan dość ambitny, chyba nawet zbyt ambitny . Droga na szczyt rozpoczyna się na trasie narciarskiej w ośrodku Saas-Grund, więc blisko kwatery. Możemy działać do zmroku i prawie prosto z tras wjechać na kwaterę bez używania dodatkowego transportu. Wjeżdżamy kilkoma odcinkami kolej do najwyższego punkt ośrodka, do miejsca o nazwie Hohsaas na wysokość 3200m. Do szczytu pozostaje 800m vertical, niby nie dużo ... Stajemy na śniegu, spoglądamy na naszą drogę i jesteśmy trochę przerażeni. Lodowiec ma dużo szczelin i seraków i jest bardzo stromy, trudno to stwierdzić z daleka ale wygląda powyżej 40st, może dochodzić do 50st. Na zdjęciach historycznych wyglądało to bardziej przyjaźnie. Dyskutujemy o ramach czasowych. Ustalamy że pochodzimy max do 16:00, tak aby zostawić sobie godzinę na zjazd i godzinę bufora, zmrok zaczyna się o 18:00. Ruszamy na nartach o godzinie 11:30, trochę słabo jak się później okaże. Ale w pierwszy dzień wcześniej się nie dało. Mapa zdjęciowa historyczna, na której czerwonymi kropkami jest zaznaczona "droga normalna": Stan obecny: Zbliżamy się do lodowca i szukamy bardziej przyjaznej drogi podejścia. Kawałek zjeżdżamy w dół trasą narciarską, szukamy punktu z którego można już ruszyć do góry na fokach. Decydujemy się w końcu zjechać z trasy, oglądamy krajobraz i wychodzi że już zaraz widać szczeliny. Więc postanawiamy się uzbroić do końca, czyli zakładamy uprzęże, sprzęt asekuracyjny wpinamy do szpejarek i wiążemy się dłuższą liną. Przy bliższym oglądzie sytuacji wypatrujemy dość szeroki żleb, który ma cały czas ciągłość pokrywy śnieżnej, przynajmniej w obszarze w którym go widzimy. Trochę trawersujemy lodowiec, trochę zjeżdżamy w dół i stajemy u podstawy żlebu. Tam okazuje się że szczelin nie widać i po krótkiej próbie podejścia do góry decydujemy rozwiązać się z liny, którą Kamil bierze na swój plecak. Robi się coraz stromiej, regularnie około 35-40 st. I tak generalnie podchodzimy do góry. Wszystko byłoby fajnie, ale jesteśmy na wysokości ponad 3000m i nie mamy aklimatyzacji. Okazuje się że nasze tempo jest tragicznie wolne. W połowie żlebu zaczynamy się orientować że do szczytu nie dojdziemy. Pojawiają się głosy żeby może zawrócić, ale większość tego nie podchwytuje, więc przemy do góry. Powoli wykrystalizowywuje się że chcemy dojść do końca żlebu, do linii horyzontu. Mamy nadzieję że tam będzie jakaś miła przełęcz z ładnymi widokami, gdzie zrobimy piknik Gdzieś w połowie żlebu mamy skałę na drodze i przejście śnieżne jest 90 st w prawo po bardziej stromym kawałku (może 50st nachylenia) z nawianym śniegiem. Rozważamy jak to pokonać (harszle, raki, na wprost czy zakosami) i zastanawiamy się czy nie poleci. Pierwszy idzie Robert, który wybiera przejście z buta i z czekanem w ręku. Przechodzi uskok bez problemu, więc ja decyduje się na podobny sposób, narty na plecy, czekan i kijek w ręce. Po przejście tego krytycznego fragmentu żleb znowu idzie w górę. Jednak po jakimś czasie nastromienie rośnie, a śnieg w miejscach nasłonecznionych jest coraz mniej stabilny. Przy nachyleniu 45st już bardzo trudno robi się zakosy na fokach, więc zapada decyzja że chowamy się w cień i przechodzimy na podejście w rakach. Ten kawałek prowadzi Kamil, który toruje monotonnie drogę w kopnym śniegu. Jest bardzo ciężko, wysokość nas coraz bardziej zwalnia. Chociaż widoki coraz lepsze. Na szczęście ściana żlebu kiedyś się kończy i dochodzimy do wypłaszczenia. Z tego co pamiętam mamy godzinę około 15:30. Ale robi się cudowna pogoda, wychodzi pełne słońce, a poziom chmur jest zdecydowanie pod nami. Mamy widoki 360st, jest pięknie. Dalej już nam się nie chce iść, do szczytu nie ma szans dojść. Mnie boli głowa, później w czasie zjazdu będzie boleć jeszcze bardziej. Ale cóż zagryzam zęby i cieszę się chwilą. W ciągu 4h przeszliśmy 400m w górę, czylu 100m na godzinę. Tempo tragicznie wolne. Doszliśmy na wysokość 3500m. Na zdjęciach powyżej nasza droga jest zaznaczona na niebiesko. Podziwiamy widoki, coś szamamy w stylu kanapka z Polski, suszona wołowina, czekolada, orzechy i gorąca herbata. Pełen wypas Szykujemy się do zjazdu. Troszkę jesteśmy stremowani, w końcu nachylenie poważne, ale śnieg powinien być sprzyjający. Dla mnie osobiście to mój rekord stromego stoku, więc mam wyzwanie. Postanawiamy zjeżdżać w dużych odstępach i spotykać się tylko na fragmentach mniej stromych koło siebie. Dotychczasowe zdjęcia nie pokazywały zagrożenia, później dostaliśmy zdjęcie od kolegi Jacka który zrobił nam fotkę gdzieś z trasy. Dzięki Dowiedzieliśmy się też że dużo ludzi przez cały dzień nas obserwowało w żlebie, bo z tras byliśmy widoczni jak na patelni. Pracownicy kolej oglądali nas przez lornetki. Zjazd okazał się bardzo fajny. Śnieg był miękki, nietrzymający, nie robiły się zsuwy, jechaliśmy troszkę ostrożnie, bez pełnego pieca. Leciały w dół tylko standardowe kuleczki. Cały nasz zjazd: Po skończeniu żlebu wjechaliśmy na trasy, którymi już bez przygód zjechaliśmy na sam dół do wioski Saas-Grund. P.S. Opisana działalność narciarska jest niebezpieczna i nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za branie przykładu z nas.14 punktów
-
W ten weekend znów zawitałem do Szczyrku. Wraz z 40 osobami zaliczamy WF na Politechnice. Nasz dzień wygląda tak, że od ok. 9:30 do 12 jeździmy z instruktorami a później szusujemy w grupach. Taka jazda jest dla mnie nieco nudna, dlatego czasami trochę modyfikuję plan - czasami oficjalnie, czasami nie Jako, że dzisiaj planowo na Beskid Sport Arenie miała odbyć się Nocna Jazda Retro, zaglądałem z organizatorami wyjazdu, żebyśmy pojechali tam większą grupą. Rano zgłosiło się 20 osób. Po południu zostały 3, które i tak się wykruszyły. Wszyscy narzekali, że jest zimno (-5), wiatr i lód na trasach (chyba nigdy nie widzieli lodu). Dla mnie warunki w SON były dziś dobre. Cóż, chyba nie pasuję trochę do studiów. Ale do rzeczy Nie chcąc kisić się w hotelu jak sardynka w puszce, pojechałem na BSA skibusem. A zresztą musiałem pojechać - w końcu miałem niewielki wkład w dzisiejszą imprezę Po obiedzie i szybkim przebraniu się idę do skibusa. Pamiętając swój ostatni wyczyn związany z podróżą na BSA a zakończony w bielskim szpitalu, szedłem w zwykłych butach. Skibus przyjechał z 5 minutowym opóźnieniem (zresztą na własną prośbę). W środku pusto - później dosiadł się jeszcze jeden chłopak. Pod kasami jestem ok. 17:55. Biorę karnet na dzisiejszą jazdę i hop na stok! Na początku jadę niebieską. A właściwie próbuję jechać. Na górnej polanie super - twardo ze świeżym śniegiem, ale tak, że narty się nie ślizgały. Na tzw trawersie bardzo silny wiatr prosto w twarz. Przez to czułem się jak pociągany do tyłu przez czyjeś ręce. Wszystkie ruchy były baaardzo spowolnione. Po kilku zjazdach niebieską i niebiesko-czerwoną spróbowałem czarnej - pierwszy raz w życiu. Tutaj niestety warunki nieco gorsze - w większości miejsc wystawał zlodowaciały śnieg. Całe szczęście ludzi było niewiele, więc bez problemu dało się zjechać. Jeździłem 3 godziny - idealnie żeby nie zamarzmąć. Przez cały czas trasy się poprawiały - świeży śnieg mocno polepszył warun. Kto chciał, mógł posiedziec w Restauracji u Ignacego gdzie były pokazywane m.in stare filmy narciarskie Niektórzy wskoczyli w stroje retro. Pojawili się milicjanci oraz przybysze z początków lat 90. Wieczór z Janem Himilsbachem i Zdzisławem Maklakiewiczem? Czemu nie Z BSA wróciłem po 21 Super spędzony czas Pozdrawiam Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka13 punktów
-
Weekend w Wiśle, a dokładnie stacja narciarska Stok. Wczoraj 2 godzinki rodzinnej jazdy. Trochę lodu, trochę grudek lodowych, trochę też fajnego śniegu. Jakieś pojedyńcze minerały też były ale generalnie warunki dobre. Dziś powtórka ale na sankach trochę pojeździlismy[emoji23] Ludzi mało, jazda wczoraj i dziś bez kolejek choć dziś frekwencja nieco większa. Także to mi się podoba, można bezpiecznie pojeździć z dziećmi. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Ja dzisiaj na 30 dzień na nartach w tym sezonie wybrałem Skolnity. Ludzi tradycyjnie niewiele. Otwarta tylko trasa niebieska. Śnieg twardy z niewielką ilością „kaszy” na wierzchu. Po dwunastej pojawiło się parę niegroźnych kamyków i niewielkie przetarcia, wszystko spokojnie do ominięcia. Niebieska: Nieczynna czerwona:11 punktów
-
Zachęcony relacją @johnny_narciarz z Nowej Osady, a właściwie pustkami (względnymi), w drodze do Wisły pomyślałem: jak nie teraz to kiedy? Na parkingu stanąłem trochę po 8.00, 10 stopni na minusie. Hmmmm, myślałem, że będzie puściej pod koniec marca i rano. No, w końcu Nowa Osada jednak .... Karnet 2 godzimy i na stok ok. 8.30. Stok zmrożony, przysypany bardzo niewielką ilością świeżego śniegu. Jest dobrze. Ludzi ciągle przybywa, ale do 9.00 jazda praktycznie na bieżąco. Fajnym urozmaiceniem do szerokiego - głównego stoku jest węższa i pokręcona trasa z boku. Czas płynie, ludzi przybywa. Przed 10. do kanapy kolejka na kilka minut. Da się żyć, ale liczyłem na mniej. O 10.30 koniec. Przebranie i wyjazd z zatłoczonego parkingu trochę zajmuje. Wyjeżdżam obserwując pełne parkingi. Auta stoją już nawet na najbardziej oddalonym parkingu przy głównej ulicy. Karnet 2 godzinny był jednak dobrym wyborem. Nowa Osada jest fajnym ośrodkiem, który chyba??? najmniej odczuł odpływ klientów do Szczyrku.11 punktów
-
Ciąg dalszy mojej dzisiejszej wiślańskiej "objazdówki" : Po krótkiej przerwie na jedzonko kolejną miejscówką do której trafiłem były Siglany. Stok dosyć krótki i płaski ale..... i tu mile zaskoczenie, warunki jakże odmienne od tych z poprzednio opisywanych ON. Śnieg twardy ,ubity, nie zmęczony po całodniowym użytkowaniu. Jest perfekcyjnie , tylko dlaczego tak krótko i płasko Zastanawiając się nad fenomenem jaki tu zastałem zapytałem obsługi czy coś śnieżyli ? czy coś dopadało dzisiaj? Odpowiedź : "Stok był po prostu dobrze wyratrakowany". No i z takimi argumentami się nie polemizuje Narciarzy było coś koło 10 więc tłoku specjalnego nie zauważyłem. Ostatnim miejscem gdzie dzisiaj zawitałem były Skolnity, niestety z nieczynną już czerwoną trasą. Parking prawie pusty więc i narciarzy prawie brak. Warunki bardzo sympatyczne tz gdzieniegdzie wychodził delikatny lodzik ale reszta trasy podobna do tej na Siglanach. Jazda przez cały czas z uśmiechem na twarzy. Całą dzisiejszą wycieczkę zafundowałem sobie w ramach Grupona na "wiślański skipass" za całe 55 zeta ! - 8h od pierwszego odbicia na 11 okolicznych stoków leżących w promieniu kilku kilometrów. Niestety z tych 11 czynna jakaś połowa i szkoda dzisiaj niedziałającego Stożka ale cena jak za taką ofertę jest wg mnie niezłą opcją na dzienny wypad. Podsumowując dzisiejszy dzień. Wszędzie można jeszcze dobrze pojeździć mając na uwadze , że w większości stacji jest twardo i przez najbliższe kilka dni jeszcze będzie . Niechlubnym przykładem był Cieńków , którego serdecznie odradzam no chyba, że dla miłośników jazdy po żywym lodzie ( tu znajdziecie prawie 1km tych "przyjemności" ) a wg mnie bardziej do trenowania jazdy na łyżwach. Moimi śniegowymi faworytami dzisiaj zdecydowanie Siglany i Skolnity ! Na koniec jeszcze parę fotek. Pozdrawiam10 punktów
-
Ja dzisiaj zaliczam „objazdówkę” po wislanskich stokach , na początku z @moloo , teraz już sam . Po kolei. Na początek Nowa Osada na której stawiłem się o 10.30 z racji rannego lenia .Parking pełen ale bez problemu można znaleźć miejsce bo cały czas ktoś wyjeżdżał . Widzę , że z niektórymi się minęliśmy Stok twardy z lekką kaszą . Faktycznie najciekawszy boczny wariant gdzie przynajmniej są jakieś zakręty. Kolejka do kolejki na parę minut i rosła więc ewakuacja ...... Drugi z kolei to Cienków. Pierwsze wrażenie ....coś tu pusto Wjazd na górę i już wiemy o co biega . Od góry jedna wielka lodowa ściana płaczu ! Na wypłaszczeniu nie jest lepiej . Cześć osób schodzi z nartami w rękach. Parę zjazdów na talerzyku i spadamy bo nic tu po nas Szybki przeskok przez drogę i jesteśmy na Klepkach . Płasko ale na szczęście nie tak lodowo jak po drogiej stronie drogi . Można nawet znaleźć linię z fajnym śniegiem.Ludzi umiarkowanie , kolejki do kolejki brak . Na równoległym talerzyku obserwujemy walkę o przeżycie narciarzy starających się jakoś dojechać do końca po oblodzonym i źle wyprofilowanym podjeździe Nie wyglada to ciekawie .. Ponizej trochę fotek . Ciąg dalszy wieczorem9 punktów
-
Kolejny trening w Bałtowie. Rano słoneczko, temperatura - 8, i co było robić? Wstać i znowu pojeździć na nartach Ponieważ warunki były miód, a Bałtów mam obfocony na maxa. Dzisiaj zdjęcia robiłem telefonem i korzystałem w pełni z aury. Oczywiście jestem jednym z pierwszych na stoku. Tradycyjnie zdjęcia tras. Wszędzie sztruks... Z drugiej strony też pięknie : Dzisiaj w Bałtowie miałem chyba doczynienia że zjawiskiem hallo. Tak to się nazywa? Świetny widok. Ruszam pod krzesło. Jest cudownie. Twardo, szybko, i gładko jak na stole. Niebo błękitne, czego chcieć więcej? Widoczek z dołu, pod krzesłem: Fota z góry: Przyjeżdża @expat i Gosia Zamieniamy kilka zdań i powoli dzień się kończy. Jedyny minus, to dość silny, hamujący wiatr z przodu. Trzeba było się nieźle rospędzić na krechę, by nabrać prędkości przed kręceniem. Kończę ok 11. Ludzi przybywa: Dłuższych kolejek brak. 22 dzień na nartach zaliczony, przejechane 24 km. Pozdrawiam marboru9 punktów
-
Wisła Nowa Osada Wróciliśmy z Podhala, a ja wróciłem w swoje górki i pagórki. Żona miała dość wstawania "od budzika", więc dała mi wolną rękę. Postanowiłem więc wykorzystać jedną z wygranych, czyli 8-godzinny karnet na Nową Osadę. Obawiałem się tłumów, ale jak nie teraz, to kiedy? W nocy posypało, rano przymroziło. Uznałem, że warto spróbować. Drogi miejscami śliskie, ale bez żadnego dramatu. Fullwypasówka super, tak samo Wiślanka. O dziwo tłumów, tj. korków, na drodze brak. Pusto. Jedynie "szuwarki" z suszarką stały koło starego CPN-u - tradycja. Bez napinki, na Nowej Osadzie melduję się o równej ósmej. Konserw niewiele, zajmuję miejsce przy samym stoku. Szybciukto, zanim frekwencvaj się zwiększy, uderzam do kasy. Pani szuka, wertuje jakieś kartki i jest! Czekał sobie na mnie. Szybko po sprzęcik i jazda na stok. Ten przygotowany niemal wzorowo! Wrażemnia podobne jak ze stoków Podhalańskich. Jest twardo i szybko! Super, bo zabrałem Progresosrki. Sporo przestrzeni do szaleństw miałem do ok 10 rano. Później nieco ciaśniej, ale nadal dało sie wykonać kilka skrętów na pełnym gazie. Kolejek do wyciągu brak przez cały dzień. Mimo zapowiadanego powrotu zimy i opadów, Ciekawe, czy ludzie już odpuścili, czy może Szczyrk zgarnął klientów... Dodam jeszcze, że silny wiatr szybko dał sie we znaki i musiałem udać się na Pit Stop. Kiełbasa i grzaniec pomogły. Ruszam dalej do boju. Poprawna polszczyzna... Musiałem w sumie zrobić dwie przerwy, bo mróz dawał sie we znaki. Pod koniec jazdy zamarzałem! Coś za słabo sie przygotowałem na ten dzień. Ale mróz skutecznie wyganiał narciarzy i już po 14 robiło sie pusto. Nowa trasa, choć wąska, całkiem przyjemna. Pod warunkiem, że nie ma tłoku... Tam jeździłem końcówkę. do ok 15 godz. Oddałem karnet i skostniały szybko udałem sie do domciu. Term dziś nie będzie, bo ich tu nie ma, ale Apres Ski jak najbardziej: Nartowanie udane! Tylko trochę nudno bez towarzystwa... No ale kto ze mna wytrzyma tyle czasu na Nowej Osadzie? Choć warunki do końca mojej jazdy bardzo dobre!7 punktów
-
Jak nieśmiało kiedyś napomknąłem w planach na ten sezon był jeszcze Serfauss Fiss Ladis więc nie pozostało nic innego jak te plany zrealizować. Za nami pierwszy dzień. Walka była nierówna. Z mgłą nie wygrasz. Parę przejaśnień, może w sumie godzina i tyle co się udało wyprosić. Ale walczyliśmy do końca ... PS Oznakowanie części tras pozostawia wiele do życzenia i w takich warunkach sprawia, że człowiek zwiedza więcej, iż planował ...6 punktów
-
Białka dziś jak z bajki. W nocy przymroziło, krajobraz się zmienił, jednak brak opadu śniegu. Zrobiło się twardo więc wyprowadziłem masterki na spacer. Trasy przygotowane świetnie, z żalem opuszczałem FIS-y o 13:30 było świetnie. Ilość ludzi umiarkowana. Zrobiło się zimowo. Masterki na spacerze (tak stok wyglądał o 12:00). FIS 1 i 2 Dziś rewelacyjnie, 41 dzień na nartach w sezonie zaliczony.6 punktów
-
No tak... ...od dawna zazdroszczę wam Chłopaki wypraw skiturowych. W drodze na trening do Szwajcarii Bałtowskiej zrodził się w mojej głowie chytry plan Śniegu nawaliło ponad 30 centymetrów - piękna zima dookoła, dlaczego nie? Postanowiłem zadebiutować na turach. Pojeździłem dwie godzinki po trasach, zapakowałem narty do auta i przeniosłem się pod zamek. Zaparkowałem tuż przy ulicy: Ponieważ nie posiadam fok, nie mam również plecaka do którego mógłbym przymocować narty - to biorę pokrowiec z nartami na ramię i ruszam. Schody całe zasypane i jak miałbym umiejętności takie jak rasowy freerider - to spokojnie mógłbym zjechać częściowo w puchu, częściowo na poręczach Pnę się w górę... Idę, idę i myślę sobie, że @johnny_narciarz gdyby był u mnie - to podłączyłby się pod tę wyprawę. Wychodzę powoli ponad linię lasu i pojawiają się fragmenty przedzamcza... Robię krótką przerwę Jak widać warunki do turowania dzisiaj w mojej okolicy - cudowne! Spoglądając w stronę lasu, to spokojnie @gregor_g4, @aklim, @MarioJ, @marionen a nawet sam @JurekByd, czy @Wujot wykonali by tutaj kilka skrętów Tylko mając w pamięci kłopoty ze zdrowiem @Góral spod Skrzycznego nie wymieniłem, naszego Przyjaciela ze Szczyrku - nad powyższym zdjęciem Coraz piękniej - żywego luda nie widać, a ja nadal turuję dzielnie... ...krótka modlitwa bym nie zginął gdzieś w zamieci śnieżnej. Mimo tego, że godzina już dość późna, mróz jest siarczysty, pada nadal z nieba białymi płatkami, ja jestem dzielny i prę do przodu. W tej średniowiecznej głuszy pojawiają się znienacka również oznaki cywilizacji. Jest wąsko, puchu sporo... ...ale łapacze lawin czuwają, by okoliczni mieszkańcy nie zostali przysypani zwałami śniegu. Turuję i dumam... ...czy @Piotr_67 już w Polsce, czy może się zgubił gdzieś pośród tych zawiei, na które napotkał pod Wiedniem? Tak dumając powoli zbliżam się do celu mojej wędrówki. Okolica zacna: Odsapnąłem i kluczę dalej pośród tych starożytnych skał. Śniegu jest tak dużo, że po założeniu nart na nogi, one giną w puchu Podziwiam okoliczne krajobrazy, przyjmuję do wiadomości informacje... Zbliżając się do centralnego punktu mojej wędrówki - robię pamiątkowe zdjęcie Ponieważ nie zabieram ze sobą butów narciarskich obmyślam plan zjazdu. A co tam? Przecież moje "traktorowate" Merele idealnie się nadadzą! Zakładam pierwszy ślad i niestety kończy się to glebą - śmieję się w głos po tym upadku! Cóż - pierwsze koty za płoty. Próbuję drugi raz: Jest sukces! Udaje się zjechać. Podchodzę, ustawiam aparat na statywie i filmuję trzeci zjazd Jak skończę niniejszą relację - to zabieram się za montaż klipu z tego wydarzenia @artix, wiem, że zazdrościsz mi tych dziewiczych zjazdów Eksploruję dalej. Moim oczom ukazuje się stara piwniczka... ciekawe, czy tam jakiś grzaniec jest przechowywany? Spoglądam na fosę i się zastanawiam - mamy na forum podróżnika, narciarza, @marcinn - wiem, że jeździłeś w różnych stronach świata... ale mam pytanie? Czy jeździłeś free w fosie iłżeckiego zamku? Pewnie nie No, a tak zawiłe, wąskie i techniczne zjazdy po zakamarkach warowni, mógłby tylko @Mitek zaliczyć poprawnym śmigiem No i jest! Dziedziniec: Z niego widok na szczyt i mój cel. Wchodzić tam, skakać z samej góry? Nieee jednak puchu jest zdecydowanie za mało. Krótka przerwa, obcowanie z historią i... ...zawracam. W drodze powrotnej podziwiam okoliczne miasteczko: Nie Nie jest tak stromo jak się wydawało przy podejściu - daje radę bezpiecznie podążać, do auta. Kończę ten swój skiturowy debiut Myślę, że wszyscy wymienieni wyżej jesteście ze mnie dumni... ...mam nadzieję, że @JC, @leitner @Bumer wraz z @expat są zaskoczeni z mojego wyboru terenu narciarskiego na ten debiut Przebyty dystans 1,04 kilometra, przewyższenie 31 metrów, czas 0:34:33, maksymalna prędkość 27 km/h Pięknie!!! Jestem z siebie dumny!!! marboru5 punktów
-
Jeśli to miała być forma reklamy, to sobie strzelili w kolano... No chyba, że chcą przyciągnąć łyżwiarzy lub bobsleistów...5 punktów
-
Szwajcaria Bałtowska - znowu biała. Wczoraj z Warszawy do Radomia wracałem 4 godziny. Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Długo się zastanawiałem, czy rano jechać na narty, bo sytuacja na drogach wydawała się być rano jeszcze gorsza. Padało prawie całą noc, padało również rano. Obudziłem się raniutko, bo o 6:00. Zerknąłem przez okno - auto zasypane... dzień rozpoczęty, co tu robić? Jechać na narty i zaryzykować! SMS do @Bumer czy nie ma ochoty jechać... niestety Andrzej chory i zostaje w domu Znowu będę sam na nartach. Szybkie pakowanie, śniadanie, odkopanie auta i w drogę. Temperatura -7, drogi białe i ślizgawica. Ponieważ warunki do jazdy były naprawdę trudne, postanowiłem, że do Bałtowa, tym razem, pojadę przez Iłżę. W zimowej scenerii, to małe miasteczko wygląda pięknie: Zamek, a w zasadzie jego ruiny - pamiętają czasy Kazimierza Wielkiego. Piękny... To właśnie patrząc na niego wpadłem na chytry pomysł, który postanowiłem zrealizować w drodze powrotnej z nart. No ale o tym stworzę oddzielny wątek, ponieważ jest podwójnie historyczny i trochę, zwariowany Jadę dalej. Po zjechaniu z trasy Radom - Rzeszów, warunki zdecydowanie się pogorszyły. Masa nawianego śniegu a na asfalcie dosyć gruba warstwa lodu. Jadę bardzo powoli, a na zakrętach ledwo toczę kołami samochodu. Jeszcze tydzień temu robiłem w tym miejscu zdjęcie z mazowieckimi, ciepłymi i nizinnymi klimatami - dzisiaj klimat jest jak ze środka srogiej zimy. Krzyż, gdzieś pośród pól: Jadę już ponad godzinę... ...docieram do wąwozu prowadzącego do Bałtowa: ...i po chwili docieram na miejsce. Okazuje się, że dzisiaj od rana są w Szwajcarii Bałtowskiej wyścigi samochodów terenowych. Impreza nazywa się: Ponieważ jestem nieco spóźniony idę od razu do kasy i podążam na stok. Ceny maleją - teraz w weekend dwugodzinne ślizganie kosztuje 35 złotych. Pierwsze spojrzenie na górkę: Kilku narciarzy, masa świeżego śniegu - na oko ok 30 centymetrów. Jest miękko ale równo. Jazda na krawędziach jest trudna w takich warunkach. Teraz kilka tradycyjnych fotek. Trasa niebieska: Czerwona przy talerzykach: Przejazdówka nadal czynna: Główna trasa przy krześle - widok z dołu: Mapa ośrodka: Marboru strzelony ze statywu Jazda jest przyjemna mimo warunków, za którymi nie przepadam... W ciągu dwóch godzin udaje mi się zrobić 23 km wg Endomondo. Podsumowując - w świętokrzyskim ON się nie poddają. Duża dostawa świeżego śniegu + włączone armaty w ciągu nocy dały dużą ilość białego. Wg mojej opinii, przy dobrych wiatrach i bez ekstremalnie ciepłych i deszczowych dni, spokojnie będzie można śmigać do Świąt Wielkiej nocy na nartach u nas Byś może jeszcze za tydzień, tuż przed operacją się skuszę. Jak na razie 21 dzień na nartach zaliczony... ...ale oprócz Szwajcarii Bałtowskiej - miałem dzisiaj również debiut Skiturowy O tym będzie nowy wątek, w moim kąciku na forum Skionline. Niebawem... Tym czasem - pozdrawiam z "nizin". marboru5 punktów
-
4 punkty
-
Jeśli chodzi o opady to wszystkie prognozy i modele je przewidywały a wyszło jak wyszło. Ja tam lubię czytać prognozy mameda sam się trochę tym interesuje i wiem jak to wszystko potrafi być zmienne.4 punkty
-
To ja uzupełnię relację z wczoraj również kilkoma zdjęciami: Na południu wczoraj było tak: Przez większość trasy niestety - świetne, zmorożone trasy bez muld, ale niestety jazda na ślepo i z oszalałym błędnikiem - lekki niedosyt pozostał Na samym dole było tak - tu już jednak dużo cieplej i w związku z tym trasa rozjeżdżona Zjechałem na Juhu dwa razy - raz jadąc do Kosodrzewiny "na ślepo" zjechałem lekko z 33 i spadłem (skoczyłem ) z 3 metrowego uskoku - dobrze, że prędkość miałem niewielką, ale i tak moje kolana zatrzeszczały Zrobiłem wczoraj 40 kilometrów - katując przede wszystkim dwie czarne trasy na Severze - a w praktyce to za każdym razem jechałem innym wariantem slalomu leśnego - wyśmienite były do tego warunki (rzekłbym że w lesie mniejsze muldy niż na trasach). Chopok przygotowany znakomicie - podkład tras gotowy na jeżdżenie co najmniej do weekendu majowego - a jakby jeszcze dosypało... Ludzi wczoraj sporo, ale bez tragedii - po 13 na czteroosobowych krzesłach jeździło się samemu Pozdrawiam, Kuba4 punkty
-
No i na zakończenie tradycyjnie nudny filmik Pozdrawiam PS: nie wiem jak z prawami autorskimi więc może nie działać z dźwiękiem na komorach (choć na mojej działa)3 punkty
-
Napisałem wyraźnie , cytuję: "dla miłośników...." . Ja takim nie jestem , tak samo jak nie jestem i nie aspiruję do roli sportowca zgodnie z tytułem filmiku , nie moja bajka i nie mam w planach szkolić się w tym kierunku..... Sportowe stoki zostawiam sportowcom3 punkty
-
Chciałbym bardzo przeprosić @MarioJ za ten tekst z cytatu jaki skierowałem pod jego adresem. Pomyliłem go z kimś z innego forum i bez zastanowienia zaatakowałem . Sorry MarioJ. Jak tylko się trafimy na wyjeździe u Jurasa możesz wybrać. Stawiam dobrą whisky, albo wypinam zad na kopniaka.3 punkty
-
Janku, co do coraz większych trudności z wydobyciem węgla zgadzam się z Tobą, co nie zmienia faktu że OZE nie jest w stanie na dzień dzisiejszy zastąpić węgla nawet w 30%. Nasz klimat nie jest odpowiedni ani do paneli fotowoltaicznych ani do elektrowni wiatrowych. Oczywiście można je instalować, ale skala produkcji energii z tych źródeł jest niewielka i bardzo słabo prognozowalna. Zarówno wiatr jak i nasłonecznienie są niestabilne w naszym klimacie a sieć elektroenergetyczna nie jest w stanie udźwignąć wahań produkcji energii. Być może gdyby na ogromną skalę tworzyć magazyny energii udałoby się to w jakiś sposób stabilizować, ale to jest śpiewka dalekiej przyszłości. Na dzień dzisiejszy i następne 20 lat musimy wykorzystywać węgiel który w elektrowniach jest spalany "czysto". Do środowiska trafia jedynie CO2. Spaliny są odpylone, odsiarczone i odazotowane. Tutaj nic nam nie grozi. Bezpośrednio zagraża nam spalanie węgla właśnie takiego zanieczyszczonego (o którym piszesz) ale w domowych kotłach. Tam spaliny są bardzo zanieczyszczone i emitowane są wprost w naszych miejscach zamieszkania.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dodam jeszcze punkty: 7. To nie jest wzorcowe wejście na 4-ce w takim harmonogramie. Nie bierzcie z nas przykładu. 8. Niemniej, relacja w ten sposób opisana ma lepszą dramaturgię2 punkty
-
Myślę że przesadzasz Piotrek. 1. Mieliśmy twarde założenie że działamy w górę do 16 i wracamy drogą podejścia. Widno było do 18. 2. Czujemy się na tyle silni że możemy iść w góry bezpośrednio z busa 3. Mieliśmy nadzieję że ruszymy około 10 na fokach, niestety podróż się przedłużyła. Poszliśmy z rozpędu wg planu. 4. Wiele wejść na Mont Blanc odbywa się tak, że najpierw robi się aklimatyzację z marszu na niski 4-tysięcznik, klasyka to Gran Paradiso. Przykład przewodnika tutaj http://przewodnikwysokogorski.com/wyprawy/mont-blanc, przykład relacji http://www.skadinagrani.pl/2017/11/gran-paradiso-4061-m-npm.html 5. Napisałem od razu P.S. w relacji, przeczytaj. 6. Poza tym nie wszystko zawsze wychodzi idealnie. Dzięki temu są przygody, ważne aby się dobrze skończyły.2 punkty
-
@Bumer nie musisz - znalazłem w necie. Masz 100% racji - to ten dom. Źródło: http://www.ilza.com.pl/ilza,40,0,0,zwiazki_boleslawa_lemiana_z_ilza PS. Jeszcze dwie ciekawostki: Leśmian miał 155 cm wzrostu i był nałogowym palaczem - palił 75 papierosów dziennie Smok2 punkty
-
Mnie ten dzień uzmysłowił, że czasem 100 m/godz w pionie to jest niestety wszystko co można osiągnąć. W żlebie był jeden wielki depozyt - akurat fragment z buta szedłem ostatni i normalką było, że po wejściu na stopień zjeżdżałem z powrotem w dół. Niektóre fragmenty po paru próbach musiałem obchodzić i torować własną drogę. Dodając do tego 16 godzin w aucie to umordowałem się nieadekwatnie do "wyczynu". Jak widać nie zawsze plany idą w parze z możliwościami. Ale podobnie jak Mariusz uważam, że widoki i zjazd warte były wejścia choć po drodze Robert ochrzcił naszą drogę nadając jej miano "żlebu frajerów"! Pozdro Wiesiek2 punkty
-
A teraz coś mojego zupełnie subiektywnego. Pierwszy dzień wyszedł nam trochę w poprzek planu. Nie weszliśmy na szczyt, a zrobiliśmy poważny żleb w fajnych warunkach śniegowych do zjazdu. Poza nami nie było tam żadnej innej ekipy, żadnych śladów, śnieg całkowicie dla nas. W pozostałe dni mieliśmy super jazdę frirajdową w dużych ilościach, jakich nie da się zrealizować nigdzie w Polsce. Mieliśmy wejście na wysoki szczyt, czyli takie kompletne spełnienie skiturów. Jendnakże mi najwięcej satysfakcji dał ten pierwszy dzień w pięknym żlebie bez śladów innych narciarzy. Zgrana ekipa, trudne podejście, zwroty akcji, kluczenie między skałkami. Na końcu drogi piękne widoki a wszystko zakończone emocjonującym zjazdem. Po prostu bajka. @marionen Podejście jest idealnie komplentarne do Czerwonej Ławki, tylko mieliśmy troszkę bardziej miękko, więc zjazd był przyjemny. Jest to też podobna trudność do wejścia na Rysy, więc teraz mogę powiedzieć że jestem gotów zmierzyć się z tą górą od polskiej strony !2 punkty
-
Jasna Góra Resort 06-03-2018 Po całodziennych opadach śniegu postanowiliśmy się udać na wieczorną jazdę do najbliższą nam górkę. Z uwagi na ograniczony czas padło na "Jasna Góra Resort". Dojazd: Droga biała , śliska , ale bez korków( dojazd na 21.30) Warunki: Warstwa świeżego puchu ok. 10cm , a pod nim beton:). Założyliśmy pierwszy ślad na stoku, obsługa jednak nie stanęła na wysokości zadania i zaskoczona nagłym powrotem zimy nie zdążyła na czas z uruchomieniem wyciągu:( Wyjazd krótki , ale bardzo fajny ,poniżej kilka fotek. Mirek2 punkty
-
No i jak to się mówi "plan minimum zrealizowano". Rano o 8.40 na parkingu pod gondolami w Arabbie. Pogoda z rana jeszcze nieciekawa ale nadzieje są. Warunki śniegowe najlepiej widać na zdjęciu z parkingu Pogodę również. Z Arabby przebiliśmy się na Canazei. Pogoda zaczęła się poprawiać i zaczęło to wyglądać pięknie. Dalej przebiliśmy się na Ciampac. Tu już pełna lampa czyli to co tygryski lubią najbardziej. Tak nam czas upłynął do 14.00 i trzeba było wracać do samochodu na Arabbie. Rano fotek nie dało się strzelić ze szczytu, ale o 15.00 wyglądało to tak: No i niestety następuje to co najsmutniejsze w naszych wyjazdach - trza wracać Dzisiaj pakowanko i jutro 5.00 start do domu. Wszystkim którzy już tam przybyli lub będą w najbliższym czasie życzymy z ekipą śniegu tyle co my mieliśmy a pogody takiej jaką mieliśmy dzisiaj. Pozdrawiamy.2 punkty
-
Witam Zgodnie z przewidywaniami padło na Cortina d'Ampezzo. Pisać wiele nie ma sensu bo ośrodek moim zdaniem jest jednym z najlepszych po jakich jeździłem. Można mieć uwagi do infrastruktury ale trasy rekompensują wszystko inne. Pisał o tym zresztą marboru w zeszłym roku na naszym wspólnym wyjeździe. Tak samo zresztą jak w zeszłym roku zaliczyliśmy Tofanę. Różnica w tym roku była taka, że śniegu jest za trzęsienie i to z obu stron (północ - południe). Dodatkowo od strony południowej dzisiaj jazda była wyśmienita nawet o 14.00. Stoki trzymały nawet poniżej pośredniej stacji kolei linowej. Jakby to było mało to zjazd mieliśmy do samej stacji dolnej. Coś pięknego. Te kilka zdjęć musi wystarczyć aby oddać piękno tego ośrodka jak również samej miejscowości. Co do jutra. Pisałem wcześniej o Kronplatzu, że trzeba go powtórzyć, może za rok? A po cholerę tyle czekać. Będzie jutro. Tak wskazuje pogoda. Pozdrawiam. PS: Co ja miałem z tym sztruksem!!!!! Męczyłem się okropnie: I wyszło Muszę się jeszcze dużo uczyć2 punkty
-
1 punkt
-
Co do tego wejścia w połowę czasu to nie wiem. Po prostu paskudny był ten depozyt. Robisz krok lądujesz w punkcie wyjścia, drugi to samo. Niektóre kawałki to zrobiłem chyba 3x. W razie jakiś kłopotów założylibyśmy deski i jazda w dół. Mariusza co prawda bolała głowa ale na górze wszyscy wpi...li żarcie aż im się uszy trzęsły. Nastrój też był dobry, wręcz znakomity. Innych objawów też nie było. Mnie żal było wracać... Ale ocenę sytuacji możesz mieć jaką uważasz i pewnie jest dużo racji w Twojej przezorności. Nigdy nie pchałbym się w pierwszy dzień tak wysoko gdyby nie perspektywa opadu 30 cm i pogorszenia pogody. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Przede wszystkim przy podejmowaniu decyzji kluczowa była prognoza pogody. Wychodziło, że jedynie pierwszy i ewentualnie ostatni dzień nadawał się do jakiejś akcji w górach. Ponieważ ostatni w zasadzie wypadał (bo o 15:00 był wyjazd) to tylko pierwszy dawał realną szansę aby coś zrobić. Celu nie osiągnęliśmy z paru powodów - spore opóźnienie na starcie (korek po drodze). Dalej nie byliśmy w stanie zidentyfikować bezpiecznego przejścia przez seraki. Po cichu liczyliśmy na przetarty szlak (co nie jest niczym dziwnym). Wybraliśmy więc własną drogę, która pozwoliła skutecznie pokonać zasadnicze trudności progu. Gdybyśmy mieli te dwie dodatkowe godziny co wypadły to Weissmies byłby pewnie nasz (mimo zmęczenia drogą). Co do aklimatyzacji to każdy z nas na tych wysokościach nie raz, nie dwa bywał. To krótki parogodzinnyść pobyt raptem 500 m nad "standardową" wysokością stacji. Gdybym miał tam nocować to bym się 3x zastanowił. A tak nie widziałem i nadal nie widzę problemu. Ale gdybym szedł w innej ekipie to pewnie bym widział. Najważniejsze jednak, że realistycznie oceniając możliwość wejścia wyznaczyliśmy sobie nieprzekraczalną granicę. Na górze mieliśmy masę czasu aby sobie pofotografować, zjeść, z Kamilem nawet przepatrzeliśmy drogę ciut wyżej. Ale oczywiście to sprawa indywidualna i każdy powinien sobie sam odpowiedzieć na pytanie co może a co nie. I w dodatku musi to być wspólna, niewymuszona decyzja zespołu. Znając prognozę pogody podjęliśmy ją wspólnie i nie uważam jej za błędną. Nawiasem mówiąc pomysł był mój podobnie jak plan na następne 2 dni. Czwarty kluczowy dzień udało się wydrzeć, też po wspólnej analizie warunków - ale o tym pewnie ładnie opowie Mariusz. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Cześć Jak Was szanuję i podziwiam to taki tekst jest pierwszą zapowiedzią kłopotów. Przemyśleć. Pozdro1 punkt
-
Fajnie, że są tacy narciarze. Im mniej ludzi na trasach tym przyjemniej...niezależnie od pogody.1 punkt
-
pokaże! A przypuszczenia masz powyżej Nie jestem pewny czy Ci się przydadzą1 punkt
-
Czerwona i niebieska twarda, ale bez lodu, z przewianym śniegiem. Czasami zatyka od wiatru - porywy są mocne. Na czarnej trochę lodu, ale da się bezpiecznie jechać. Ogólnie bardzo dobrze Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Jak zwał tak zwał, ale najważniejszy jest dobry pomysł i jego realizacja. Niektórzy w tym czasie mają pomysł, żeby cały dzień latać po "Galeriach" handlowych lub wpaść na obiadek do Teściowej... Cóż, każdy ma swoje pasje...1 punkt
-
A były takie lata, co u Was było mnóstwo śniegu, a w Beskidach zielono... Myślę, że jeszcze będziesz mieć okazję.1 punkt
-
Właśnie z zięciem otwarliśmy 3 browara, siedzimy wygodnie w fotelach i oglądamy w TV zawody narciarskie w Are Pozdrowienia dla zięcia i róbcie częste przerwy1 punkt
-
Urlop to kwestia wolnego zawodu, a więc możliwości kalendarza - nie zawsze jest tak prosto; z możliwościami finansowymi też bym jakoś strasznie nie przesadzał - bilet easyjet'em w obie strony to 200 PLN plus bagaż, który rozkładamy na 2 osoby; fiat panda 60 EUR, ktore teź rozkladamy na 2 osoby; Z tego wszystkiego najdroższe jest nocowanie i karnety, no ale jak wiadomo że narty nigdy tanie nie są. Śniegu dużo, a na pogodę nie mamy wpływu. Jak dopiszą humory, to nawet zła pogoda nie będzie przeszkodą. W każdym razie podrzuciłem dzisiaj narty pierwszy raz do serwisu Wolf Trail w Krakowie, który był chwalony przez moich znajomych. Do tej pory zawsze korzystałem z Windsportu. Zobaczymy jak im pójdzie, bo trochę roboty będą mieli. Nie wiem, czy za rok nie będę musiał pomyśleć o nowym sprzęcie...1 punkt
-
Zgodnie z zapowiedziami - Kronplatz. Pogoda jak to we Włoszech........... do du...y Rano jeszcze ujdzie. Koło 11 zaczął padać śnieg. Jako że śnieg kochamy to narzekał nie będę. Aparatu nie wyciągnąłem więc wstawię tylko tę fotkę żeby nie było że nie byłem Gdzie jutro? Chyba Arabba aż do Ciampac. Nie chcę zapeszać ale ma być słońce Pozdrawiam PS: Znów ten cholerny poranny sztruks. Powierzyłem zadanie zięciowi i chyba się wywiązał lepiej niż ja Marboru doceń to1 punkt
-
1 punkt
-
W uzupełnieniu fotki z wczorajszej wycieczki narciarskiej kończącej mój sezon 17/18 (tak na 90%). Wycieczki bo wyjazd do tych dwóch stacji szczyrkowskich tak traktuję (COS plus SMR). Zdjęcia kiepskiej jakości . Na kilku chciałem pokazać jak trasy wyglądały po 13-tej (przetarcia),kijki to pomiar grubości warstwy śniegu na Skrzycznem, knajpka ,,Maja" bo tam częstują świetną nalewką (nie za darmo). Pozdrowienia . Proszę jeździć jak długo każdy ma chęć . Mnie jazda w ciapie, a taka już przeważała wczoraj po 12-tej nie specjalnie rajcuje.1 punkt







