Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.02.2019 w Odpowiedzi
-
Potwierdzamy. Dziś Kot i Igloo bez wolnych miejsc. Zachęcony opinią @moruniek jedziemy do "grzybka". Na miejscu okazuje się, że grill obsługuje Pan z Rudego Kota. Chwila rozmowy, mówi że pomaga koledze rozkręcać biznes. Właściciel z doświadczeniem z baru na Jaworzynie, podobno 15 letnim. Karczek, kiełbasa, kwaśnica bardzo smaczne.Dodatki bez ograniczeń. WARTO.10 punktów
-
10 punktów
-
Dziś postanowiliśmy odwiedzić Pinzolo. Początek jak zwykle - krzesło na Orti, potem (tym razem działające) krzesło Orso Bruno na Monte Vigo, szybki zjazd do Genziany, wjazd i dłuuuuugi zjazd do Madonny di Campilgio pod 2-osobowe stare krzesło. Nigdy nie jechałem tym wynalazkiem - kolej postawiła firma Nascivera. Z Patascoss chcieliśmy zjechać czarną trasą Miramonti - niestety była zamknięta na trening. Dwa skręty i jesteśmy pod 4-osobowym krzesłem, którym wjeżdżamy pod Monte Pancugolo. To jakieś stare wyprzęgane krzesło z osłonami z poprzedniej epoki Stamtąd jedziemy czerwoną 88 pod gondolę łącznikową. Pierwszy napotkany Leitner Gondola bardzo przyjemna i wygodna. Mogłaby tylko jechać nieco szybciej. Co ciekawe przy górnym odcinku (od strony Pinzolo) planowane jest wytyczenie nowej czarnej trasy. Po prawie 20 minutach dojeżdżamy na Puza Dai Fo. Tam hop na krzesło i po chwili już jedziemy niebieską na Grual. Tam znów witamy Leitnera (tym razem 4os niewyprzęgane). Na Zapel okazuje się, że ta kolej się nie kończy - wysiadamy z krzesełka o ono jedzie dalej w dół by na dole zabrać narciarzy, którzy wjadą na Zapel z drugiej strony Ciśniemy czerwoną 108 i hop na czarną 100 Tulot. W tej numeracji coś jest - po setce na pewno jechałoby się nią przyjemniej Trasa długa na 2600 m a nachylenie dochodzi do 60%. W dodatku śnieg był na niej zmrożony. Nie robiłem zdjęć na samej trasie, bo zrobiłem ją "na raz". Na dole trochę odpocząłem czekając na resztę ekipy. Na górę dostaliśmy się gondolą Leitnera. Tam się trochę pokręciliśmy i zaczęliśmy powrót. Niestety krzesła na Dos Del Sabion nie działały z powodu wiatru. Pinzolo nas za bardzo nie urzekło. Przyjemne trasy, ale w naszej klasyfikacji włoskich rejonów są one na ostatnim miejscu. Być może przez zamkniętą górę i takie sobie warunki na czarnej. Nie byliśmy na każdej trasie, ale nawet małe kolejki nieco nas zniechęciły - w Madonnie wchodziliśmy na bieżąco. Wracamy gondolami i kręcimy się nieco w okolicach Cinque Laghi. Wiało dość mocno, ale warun niesamowity! Potem wracamy już do nas kręcąc się jeszcze przy Pradalago. Na Monte Vigo brat się odłącza a my z tatą poznajemy nieco Folgaridę. Trasy przyjemne i niezbyt tłoczne. Do kolei brak kolejek. Najniżej zjechaliśmy do Malghet Aut (ryzykuję banem, ale przypomniało to nam Białkę Tatrzańską) i nietypowego krzesła a właściwie krzeseł. Dwie koleje jadą na tych samych podporach! Z Monte Spolverino jedziemy już do nas - z M. Vigo tata czerwoną a ja czarną - o nachyleniu do 69,4%. Cały czas trzymała się całkiem dobrze! Na koniec skok w bok - na krzesło Ometto a potem zjazd do krzesła i hop na Doss Della Pesa, gdzie znaleźliśmy się o 16:35. Długi zjazd czarną trasą do Marillevy skończyliśmy o 17:00. Dziś zjechałem w sumie 5 czarnymi trasami. iSki Tracker pokazał 87km w tym 43 w dół. Max prędkość 75,5 km/h - jest to możliwe, ponieważ kilka zjazdów to była typowa krecha. Pozdrawiam Marcin ~leitner PS Sorry za taki układ relacji ale internet łapie tylko na zewnątrz a nie chce mi się wracać po kurtkę więc wstawiam jak najszybciej7 punktów
-
Mogę się pochwalić kilkoma zdjęciami? W piątek Harbutowice: W sobotę wietrzny Kasprowy: Na jednym ze zdjęć jestem z panią Małgorzatą Tlałką Długosz Chyba więcej mówić nie trzeba Tak wiem, kilometr od bramki jadę...staram się z tym walczyć, ale na Kasprowym asekuracyjnie jechałam....Stojąc tam kilkanascie minut jakoś delikatnie włączył mi się lęk przestrzeni i po prostu się bałam.... Wszyscy uczestnicy dostali na pamiątek taką "ściankę", na każdej edycji takie dają A w niedzielę w Krynicy Family Cup Rano było zimno i pochmurno Później wyszło troche słońca ' Jako, że były to Mistrz. woj. Małopolskiego to tylko z tego województwa uczestnicy otrzymują puchary, a reszta punkty do pucharu polski. Ja miałam drugi czas, pani z pucharem trzeci, ale że jako jedyna jest z Małopolski to ma puchar za 1 a no i znalazłam jeszcze taką fotkę z Przemyśla7 punktów
-
Drugi dzień w Alpach zaskoczył nas pięknym słońcem od samego rana. Oczywiście chmury też się przewijały, ale na tyle wysoko, że widoki i tak powalały Zaczęliśmy punkt 8:30 łapiąc się na "pierwsze krzesło". Z Orti szybko jedziemy do drugiego krzesła na Doss Della Pesa. Tam próbuję swoich sił na slalomie, ale wyszło słabo, także nie będę wstawiał filmiku Z talerzyka hop na niebieską i czarną - Orti a potem Nerra Marilleva. Warun zaaaajeeee... tzn idealny Sztruks przysypany kilkoma centymetrami śniegu. Czy może być coś lepszego? Niestety przez cały dzień nie działało krzesło z Val Panciana na Monte Vigo. Dlatego znów pojechaliśmy "niebezpiecznym" trawersem do gondoli 26. Kolejka była na tyle duża (jest to stacja pośrednia), że zjechaliśmy gondolą na dół, i nie wysiadając wjechaliśmy na samą górę Tam zjechaliśmy do 2-osobowego krzesła na Monte Spolverino - właściwie tylko po to, żeby się nim przejechać Stamtąd pojechaliśmy do krzesła na Monte Vigo. Kolejka na 15 min. Na górze tak wiało, że nie czasami ciężko było złapać oddech. Potem szybki transfer i już jesteśmy w rejonie Pradalago. Tam pokręciliśmy się między krzesłem a gondolą wraz z pit stopem. Po przerwie zjazd na dół i hop do gondoli na Passo Grosté. Widoki zza szyby powalały na kolana. Na górze ciężko było znaleźć odpowiednie słowa Na początku udało mi się z bratem przejechać przez snowpark. Na pewno jeszcze tu wrócę! Na dole poraz trzeci załapaliśmy się na "pierwsze krzesło" - tym razem na 6os kanapie. A na górze? Stamtąd hop 63 i 64 i wskakujemy na krzesło "z Korbielowa" na Vaglianę. Trasa najlepsza w całym ośrodku choć ma "tylko" 1150m! Przede wszystkim nie jest naśnieżana, niewyprofilowana i PUSTA! Potem popełniliśmy mały błąd - na dół wróciliśmy trasą 66, która przypomina nieco nartostradę z Goryczkowej. Sporo było do przejścia. Na dole hop na mostek i do kolejki na 20 min. Na górze ciśniemy do krzesła Genziana. Po wjechaniu pokręciliśmy się znów między krzesłem bez podnóżków a talerzykiem aż w końcu 49 i 46 znaleźliśmy się pod niebieskim krzesłem na Monte Vigo. Kolejka na ponad 30 min - przez bramkę przeszedłem o 16:35. Na górze tak wiało, że głowę urywało Na koniec spokojny zjazd 11 i 23 na sam dół. Na 11 wiało tak (zjazd pod wiatr), że aż zatrzymywało. Zjazd zakończyłem o 17:07. W sumie 77 km w tym 43 km na nartach. Aplikacji Madonny nie zainstalowałem, bo przy tym Internecie trwało by to pół dnia. Ciężko jest opisać wrażenia, bo czuję się jak w innym świecie. Jedyne co sprowadza na ziemię, to fakt, że w pokoju jedzenie trzymamy w łazience, bo jest w niej chłodniej niż w zepsutej lodówce Pozdrawiam Marcin ~leitner PS Miało być krótko PS 2 Tak, przez cały dzień zjechałem tylko jedną czarną trasą. Jutro postaram się to odbić6 punktów
-
5 punktów
-
Jeszcze o kolejkach, budzących wielkie emocje. Dziś najdłużej do niebieskiej, 12 minut i to nie pod koniec, ale około 10:30. Po prostu można mieć pecha. 3x postój kanapy z powodu wypadnięcia przy wsiadaniu, radosna ekipa, która puściła kilka kanap i wreszcie zmęczony gość, który chciał zająć miejscówkę leżącą przed wszystkimi. On wywołał najdłuższy przestój. Bez tych atrakcji pod koniec jeżdżenia (ok. 12:30) 10 minut, czyli wyjątkowo długo.5 punktów
-
Tu jakiegoś zaskoczenia niema. Wiem że jest tu jeden czy dwóch gości którzy wrzycali prognozy i podobno już cały zeszły tydzień miała być BAJKOWA wiosna ale oni raczej nie rozróżniają chmur od zupy w talerzu więc tyle z tej bajkowej wiosny zostało. Odwilż na jedną dobę. Sypie i sypać będzie jeszcze cobajmniej jutro. Później zobaczymy bo stratusy zaczną mieć wpływ na pogodę i może się okazać że zamiast pięknego słońca będzie szaro i niezbyt przyjemnie. Zima w pełni więc i ja korzystam. O 13:30 skończyłem dziś jazdę bo trzeba do pracy. Potwierdzam jest rewalacja. Kolejny dzień z idealnymi warunkami. Teraz będę polował na słoneczny ciepły dzień by pierwszą opalenizne złapać. Do końca marca może się uda trochę takich dni dorwać. Byle do słonecznych klimatów bo tego bardzo tej zimy brakuje.5 punktów
-
Facet użył sarkazmu, a ty shuger zareagowałeś jak zwykle bez sensu. Ilość niedorzeczności które wypisujesz na temat Słowaków, Szczyrku i TMR jest już tak duża, że nawet nie chce mi się z Tobą polemizować. Chcę tylko powiedzieć, że Słowacy to nasi najbliżsi kuzyni. Są nam bliscy językowo, kulturowo i dzielimy z nimi dużo wspólnych genów. Nienawidzimy już wszystkich naszych sąsiadów, często z wzajemnością. Ale ze Słowakami mamy szczególne stosunki. Oni zawsze generalnie odnosili się do Polaków z sympatią. Co roku jeżdżę do Słowacji z grupą przyjaciół na narty. Czujemy się tam zawsze super, mimo tego że nie zawsze zachowujemy się grzecznie. Meander Ski Park to polska inwestycja, Słowacka firma (nie do końca kapitał - bo jest tam też kapitał brytyjski) zainwestowała Szczyrk i Śląskie Wesołe Miasteczko. Oba miejsca w stanie kompletnej dekapitalizacji. Z punktu widzenia gospodarki, to nie są olbrzymie inwestycje. Kwota inwestycji jest mniejsza niż wartość średnie wielkości centrum handlowego. Przychody z biznesu narciarskiego, to też nie są grube miliardy. Z drugie strony nasze produkty są na półkach każdego słowackiego supermarketu (np. soki Maspexu), w słowackich centrach handlowych królują marki LPP, CCC i 4F. Polskie firmy meblarskie zarabiają na Słowacji (np. Red Black White) nieporównywalnie więcej niż TMR na usługach narciarskich w Polsce. Więc skończmy tą idiotyczną dyskusję o sprzedaży narodowych skarbów wrogim obcokrajowcom. Przez 30 lat tylko w Białce, polski inwestor zbliżył się do skali inwestycji TMR w Szczyrku. Shuger wymień chociaż jeden ośrodek w Polsce, prowadzony przez gestora z polskim kapitałem, co do którego nie można mieć zastrzeżeń.5 punktów
-
@shuger, ok wszystko spoko. Twoim zdaniem nie powinniśmy jako Polacy oddawać w ręce Słowaków takiego ośrodka jak Szczyrk, tylko postawić na Polski kapitał. Powiedz mi jednak konkretnie, jaki inwestor objawił się w wolnej Polsce czyli już od 30 lat, który miałby chęci, kapitał i know how, żeby zrobić to co zrobił TMR w Szczyrku. I naprawdę nie sprowadzajmy dyskusji do tego czy Słowacy dobrze postawili jedną czy drugą kanapę, albo czy trasa ze Zbójnickiej Kopy ma sens czy nie bardzo. Moim zdaniem przez wspomniane 30 lat rodzimy biznes udowodnił, że nie jest zainteresowany poważnymi inwestycjami w ośrodki narciarskie. Do ubiegłego roku we wszystkich rankingach najlepszych ośrodków narciarskich na pierwszym miejscu niemal zawsze była Białka. Żeby być w tym miejscu w którym są obecnie, górale białczańscy pracowali kilkanaście lat, stworzyli coś wyjątkowego i za to brawo. Nigdy jednak nie słyszałem żeby przymierzali się do dalszych przejęć. Jeżeli będą się rozwijali, to raczej rozbudowując to co mają. Co dalej? Zieleniec czyli Białka bis. Chyba też bez ambicji na jakieś przejęcia. Kto dalej? PKL? Dopiero co wrócił do państwowej macierzy i jak na razie jest symbolem stagnacji i marnowania dużego potencjału. Chyba tyle. Aha jest jeszcze Grupa Pingwina. Robią fajną robotę, choć to co się dzieje na Czarnym Groniu to spora wtopa. Oni chyba jednak koncentrować się będą niestety na małych stacjach. Ubiegłoroczne, jak dla mnie dziwne przejęcia, tylko to potwierdzają. Nikogo więcej nie widzę. Co mamy poza tym? Całą listę porażek i marnujących się ośrodków czy miejsc, mających tradycje narciarskie, a z różnych powodów niewykorzystanych bądź już całkiem zmarnowanych. Dwie Doliny, Pilsko, Szrenica, Zakopane, wymieniając tylko te z największym potencjałem. Jasne że mamy niskie góry i nie ma ich zbyt wiele w stosunku do wielkości kraju i chętnych do jazdy narciarzy. Jednak nawet biorąc pod uwagę to co jest, nie za bardzo widać stada chętnych do inwestowania i tworzenia polskiego TMR. Rattaj może sobie zatem pozwolić na takie wpisy jakie cytujesz (o ile to naprawdę on), bo wie, że polski narciarz w zasadzie nie ma alternatywy. W Polsce poziom ośrodków jest w zdecydowanej większości słabiutki, a jak już mieliśmy miejsce z potencjałem (Szczyrk), to przez kilkadziesiąt lat nie było komu zbudować tam czegoś sensownego. Mimo to na jego miejscu traktowałbym jednak przeczulonych na swoim punkcie Polaków jak jajko. W końcu bez nas, jego ośrodki notowałby naprawdę cieniutkie wyniki, bo 4,5 mln niezbyt przecież bogatych Słowaków to słaba baza klientów.5 punktów
-
Krótki klip... ...po prostu WOW! Co za Goście, co za jazda i styl?! Muza, całokształt? Ma to coś z romantyzmu... Przynajmniej dla mnie! Podobna jazda była na forum nie raz...ale Gościa w kraciastej koszuli mógłbym oglądać godzinami 😮 @marionen, @Mitek wiem, że lubicie taki klimat4 punkty
-
Dziś warunki rewelacyjne. 5-20cm świeżego puchu na betonie. Sypie cały czas. W ciągu dnia warunki nie pogarszały się pomimo tłumów. Ten puch, jakimś cudem, został w miarę równo ubity. Najlepsza Bieńkula. Ludzi zero, puchu najwięcej, a beton jakby trochę mniej betonowy. Golgota intensywnie śnieżona. Kilka armat i lanc na HS. Posiłek w "grzybku" na Pośrednim. Opis za moment w stosownym wątku. Co do szkółek, to jeździ ich co najmniej 20. M.in. z Korbielowa.4 punkty
-
Cześć Samo stawianie takiego problemu świadczy o absolutnym braku wiedzy o narciarstwie. Pozdrowienia4 punkty
-
Jesteśmy w EU, a kapitał nie ma narodowości. Słowacy zainwestowali nie tylko u nas, ale również w Czechach i w Austrii. Jeżeli ktoś inwestuje w innym kraju kilkadziesiąt milionów euro i z tego powodu będzie traktował ośrodek po macoszemu, to niech się puknie w głowę. Za słowacką spółką stoją udziałowcy, którzy chcą na swojej zainwestowanej kasie zarabiać. Pewnie wśród udziałowców naszych rodaków również znajdziemy. A propos Szrenicy, chyba właścicielem ośrodka i to od zawsze są Austriacy. Dla Szczyrku słowacka inwestycja jest gwiazdką z nieba. A dla konkurencji, to jest ból głowy i kombinowanie co zrobić aby nie potracić swoich klientów. A na tym skorzystamy my - narciarze.4 punkty
-
No właśnie, prognozy prognozami, a śnieg śniegiem. Dobrze że dzisiaj już nie taki lepki. W sumie jazda była fantastyczna, chyba że komuś przeszkadza wicher ze śniegiem prosto w mordę. Do okolo 10:00 dało się pojeździć na Św. Piotrze na 6-os Leitnerze bez stania, a potem, tak samo jak MAIKEL 1977 przeskoczyłem na stare krzesełko. Łydkę mam dobrze obitą, ale brak kolejek bezcenny. Po południu ruszyłem na biegówki. Na początek niecałe dwie godziny łatwiutką trasą wzdłuż Łaby, ale i tak myślałem, że skonam w tym lesie. Gdyby nie to, że z powrotem miałem ciągle z góry, nie byłoby ratunku. A jeszcze przed wyjazdem przekonywałem syna, że instytucja treningu przed nartami jest przereklamowana. Głośno odszczekuję3 punkty
-
3 punkty
-
Dokładnie w piątek zaszczyci nas ciepełko. Dotrze do nas powietrze spod Azorów. Luty podobnie jak sierpień są okresami stosunkowo suchymi i w miarę bezwietrznymi. Co w lecie skutkuje upałami nie do wytrzymania a w zimie mrozami - na luty obuj buty. Ale chyba będziemy mieli pecha i zamiast mrozów będzie akurat na odwrót. Reszta warunków będzie odpowiednia dla tej pory roku. A więc będzie wyż i będzie w miarę bezwietrznie. Ale jak to w wyżu, powietrze się spręży więc będzie to dodatkowy czynnik który je "podgrzeje". Więc może być tak, że w szczytowych partiach gór będzie cieplej niż na ciepłych nizinach. Obawiam się że tym razem to już będzie miało skuteczny wpływ na zmniejszenie pokrywy śnieżnej i podwyższeniem stanów wód. Sorki mamadu że wyszedłem Ci przed szereg:;)3 punkty
-
Wracając do tematu filmiku. Może jestem dziwny, ale ja uwielbiam taka wiosenną jazdę. Zwłaszcza taką późnowiosenną, kiedy pozostają jedynie czapki śniegu. Do dziś wspominam jedną majówkę na Kasprowym, kiedy trasy nie ratrakowali dobry tydzień, a warunki były podane jako "płaty śniegu"... Dla mnie to był jeden z najpiękniejszych dni na nartach! Podobnie bywało na Plisku w drugiej połowie kwietnia, ale nowy właściciel tego już nie kontynuuje. Zawsze pozostają skitoury, choćby na Chopoku...3 punkty
-
Na wstępie skrucha, ponieważ tak się w tym delektowaniu feriami zapędziłem, że nic nie wrzuciłem z mojego pobytu w Krynicy. W przeciwieństwie do kolegów, którzy bardzo fajnie rozpisali się na temat "Gondoli". Pozwólcie proszę, że wrzucę swoje 3 grosze. 1. Jadąc z Warszawy oczywiście znacznie szybciej dojedziemy do Szczyrku, czy Czarnej Góry, ale do Zakopanego już nie specjalnie. Którego miejsca by nie wybrać różnica nie przekroczy jednej godziny - czy powinno to rzutować - dla mnie bez znaczenia. 2. 4. Infrastruktura nie powala. Gondola daje radę = 17km/h - europejski średniak. Krzesła przy 6 i 2A to niestety ledwo 9 km/h - to już niestety irytuje. Orczyki 2 km/h szybciej (o dziwo), ale wiadomo dodatkowe męczenie nóg. W sumie 4 orczyki do tras 3 (pokrywa się z gondolą, więc niech będzie), ale 2, 4 i 5 powinny być zamienione na szybkie krzesła. Są też jednak pozytywy tej sytuacji z uwag na przepustowość - trasy 4 i 5 cały dzień w idealnym stanie. Na 5-ce (czarna) można od rana do 16:00 w idealnych warunkach trenować i to bez kolejek. W zupełności rekompensuje mi to niedogodności. 3. Ceny karnetów dziennych są takie same jak w SMR. PKLpass działa równie dobrze - można kupić sobie przez internet i przypisać do wybranej karty. Jeśli ktoś nie ma karty - może odebrać w automacie na stoku. Odnośnie ogólnej frekwencji - musicie uwierzyć. Na krzesłach do 2A i 6 na 100% w ferie wjeżdżało się bezpośrednio w bramki. Do 5-ki 80% czasu to samo. Czasem korkuje się do 4-ki, ale zazwyczaj na max 5 min., częściej do 2 - max 10 min. i tak samo gondola. Jeśli ktoś zna ośrodek to przez cały dzień jeździ bez kolejek, a do tego na dwóch trasach w idealnych warunkach. Uwaga - opinie bardzo subiektywne - od kilku lat jest to mój ulubiony ośrodek z uwag na nachylenie tras, ich długość oraz wspomnianą infrastrukturę... ale także mieszkanie pod stokiem, bardzo dobrą gastronomie, przyjemne spacery po Krynicy, trasy biegowe (choć nie tak jak w Zakopane), bieganie po szczytach (można ze Słotwin aż do Nowego Sącza), pyszną wodę (pomijając Zubera i Jana 🙂)... Kilka fotek od siebie:3 punkty
-
Od wczoraj jeździmy w Szpindlu. Wczoraj na Medvedinie. Ludzi dość mało jak luty. Szczyt w chmurze przez większą część dnia, dołem śnieg dość lepki, ale praktycznie bez odsypów. W sumie super, jak na pierwszy dzień. Dzisiaj po nocnych opadach śniegu na wielu trasach można było poćwiczyć off-piste, a potem jazdę na muldach. Zaliczylem dwie gleby w zaspach, ale mało widowiskowe. Chwilami wiało tak, że na czerwonej FIS nie byłem pewien, czy jadę w dół, czy w górę. Na szczęście praktycznie wszystkie wyciągi chodziły, tylko podwójne krzesełko dopiero od południa.3 punkty
-
Żadna narta nie poprawi Twoich umiejętności. To nie narty jeżdżą, tylko narciarz. Zaopatrz się w narty zgodne z tym czego oczekujesz i dopasowane do warunków / tras w jakich będziesz ich używał (rekreacja, zabawa skrętem, polskie albo czeskie stoki) i weź instruktora na kilka godzin a potem doskonal umiejętności. Miłego szusowania.2 punkty
-
Nie były czynne trasy z samej góry a ta najdłuższa czarna była średnio przygotowana - sporo zmrożonych grudek śniegu i niesamowicie twarda. Wolę jak na trasie jest trochę nawianego lub po prostu "poruszonego" śniegu. Ludzi było całkiem sporo jak na tę rejony - dwa razy staliśmy kilka minut do krzeseł. Nie zjechaliśmy każdą czynną trasą (odpuściliśmy jedną czarną i jedną czerwoną), ale woleliśmy pokręcić się jeszcze w Madonnie wiedząc, że nie będziemy stali w kolejkach. Gondolą na Pinzolo jechało się świetnie Co ciekawe mają plany, żeby wytyczyć czarną trasę przy pierwszym odcinku gondoli od strony Pinzolo.2 punkty
-
Maciek, głowa do góry! Ty pokonasz wszystkie przeciwności. Tak się jakoś składa, ze i mnie w tym roku plany poszły psu w d.... Wczoraj wyszedłem ze szpitala, sezon narciarski mam już zakończony. Zaliczone całe 9 dni na nartach. Teraz powoli mam nadzieję dochodzić do zdrowia. Choroba jednak nauczyła mnie jednego. Te problemy, ktore przysporzyło mi skonfliktowane ze mną bydło, które nota bene znów podałem do sądu, to pikuś w porównaniu ze zdrowiem. "Choroba została wycięta, jesteś zdrowy"- powiedział mój przyjaciel u którego lezałem na oddziale kiedy wypisywał mnie do domu. Wierzę mu.Głowa do góry Maciek!2 punkty
-
2 punkty
-
Proszę - krótki klip z Moseleyem Proszę Michale, poniżej kolejny klip dla Ciebie Specjalnie dla Ciebie, trochę "Twoich" klimatów... @johnny_narciarz ten niżej - dla Ciebie, takie narty uwielbiasz Taki klimat lubię ja @Mitek for you A tak naprawdę zachęcam do obejrzenia całości przez wszystkich! Kupę doskonałego narciarstwa i klimatu - Gość jest Kosmitą!!!2 punkty
-
Bardzo dobre warunki do jazdy na trasie 1, 4, 7, 8, 9, 9a i 10. Nawet o godzinie 16 na ostatniej sciance na trasie 4 nie było muld. Na 3 różnie, pierwsze 200 m od Malego Skrzycznego sam lód. następnie kopy śniegu, a na trasie sniegu po kostki, ponizej Hali Skrzyczenskiej podobnie.2 punkty
-
Coś w tym rodzaju. Wbrew pozorom jazda w zimie to żaden problem. Trzeba tylko zaopatrzyć się w odpowiednie ubranka i jazda! Przypuszczam, że Ci się spodoba, bo ma swój urok. Tak jest, sam zobaczysz, że kondycja wiosną będzie zdecydowanie lepsza. Szykuj się na Wisłę1200! Tam już ponad 500 osób na liście startowej! Swoją drogą ja też muszę wypełnić pewne, że tak powiem, zobowiązanie. Ale napiszę o tym, kiedy już to zrobię. Niestety zabieg trochę pokrzyżował plany...2 punkty
-
Ferie START! Specjalnie dla Was przez najbliższe dwa tygodnie jeździmy godzinę dłużej! Kolej linowa czynna od 8:00 do 22:00 JAZDA WIECZORNA DŁUŻSZA O GODZINĘ! 🎉🎉 Poznajcie nasz nową maszynę! 🎉🎉 PISTENBULLY 600 🌨💥 ✅ 6 cylindrów ✅ 500 koni mechanicznych A wszystko po to, abyście mogli jeździć po idealnie przygotowanej trasie! Wpadaj na Poniwiec i rozkoszujcie się nową jakością! 😍⛷ http://www.poniwiec.pl2 punkty
-
Trochę odbiegając od tematu zasadniczego. Potwierdzam - Schmitten bardzo fajne. Polecam mieszkanie w hotelu Schwebebahn (AlpineResort) https://www.alpineresort.info/en/home-2/ - tuż przy stacji gondolek, ski-in-ski-out, z basenu widok na trasy. Schmitten się rozbudowuje w kierunku doliny Glemmtal i miejscowości Viehhofen; Kitzsteinhorn jako lodowiec - trzeba na ten moment podjechać z Zell am See i Kaprun autem - też bardzo fajny. Bardzo dużo się tam pozmieniało na korzyść w ostatnich paru latach; nowe krzesła, gondole itd. Uważam, że Tux jest lepszy, ale naprawdę Kitzuś podciągnął się do góry. W samym Kaprun tras zbyt dobrze nie znam, bo akurat tu jeździłem dawno temu w do dupy pogodzie, ale tutaj także się inwestuje mocno - w grudniu otwarto nową Maiskogelbahn: https://www.kitzsteinhorn.at/de/service/backstage/presse/eroeffnung-mk-maiskogelbahn-pr3666 - na przyszły rok dojdzie do połączenia z lodowcem. W ten sposób z centrum Kaprun od przyszłego sezonu będzie się można dostać bezpośrednio na lodowiec. I być może z tego względu warto poczekać z wizytą w Kaprun/Zell am See na przyszły rok żeby był full wypas. Co nie zmienia faktu, że nawet teraz oferta Kaprun i Zell am See jest bardzo fajna.2 punkty
-
2 punkty
-
Warto przeczytać, akurat na temat https://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-kolejce-do-kolejki-czyli-polak-na-nartach/e2txpsq?utm_source=detal&utm_medium=synergy&utm_campaign=allonet_detal_popularne2 punkty
-
Przecież to jest najwyższych lotów czystej krwi śmig tak przez nie których nie doceniany. Jakieś rok temu była tu ostra "ścinka" na temat wyższości karwingu nad śmigiem i odwrotnie. A gościu po prostu nie ma kolan ,tylko jakieś siłowniki hydrauliczne - fenomen.2 punkty
-
Przepraszam ja bardzo - będąc tatą osobnika niewiele młodszego od kolegi @leitner - otwieram i zamykam wyciągi, goniąc to rozwydrzone, młode towarzycho do ambitnej jazdy 🙂 Póki co, mój dzienny kilometraż, prędkości etc - są nieosiągalne dla młodego pokolenia 😛 Pozdrowienia z Aineck - dla Taty i reszty ekipy2 punkty
-
2 punkty
-
Wiedziałem że masz kompleksy które ujawniasz za kazdym razem klikajac downvote, ale nie wiedziałem że aż takie jak @mamad2 punkty
-
Zaraz postaram się coś napisać o dzisiejszym nartowaniu, ale najpierw nieco odniosę się do dyskusji. Na początku napiszę, że nie jestem w stanie każdemu odpisać - z powodów czasowych i technicznych (słabe WiFi, brak Tapatalka). Cieszę się, że wątek ma takie powodzenie Nie jestem w stanie porównać Val di Sole do innych miejsc w Alpach, ale z własnego doświadczenia wiem, że mam często inne upodobania w jeździe niż niektórzy - chociażby lubię wąskie leśne trasy, które niektórzy chętnie by omijali szerokim łukiem Wyciągi (których są tu pojedyncze sztuki) i koleje linowe są o wiele starsze od tych, którymi jeździłem w Szczyrku, Białce, Chopku czy Tatrzańskiej Łomnicy, ale większej różnicy mi to nie robi, choć brakuje mi tu nieco włoskiego Leitnera - wszędzie Doppelmayr, Agamatic i trochę Grafferu z Girakiem. Fajnie jest pojechać takim samym krzesłem, które jeździ na Babę w Korbielowie Na koniec w skrócie powiem, że bardzo się cieszę, że odwiedziłem Alpy dopiero po kilku sezonach intensywnej jazdy PL/SK i nie gdybym miał cofnąć czas, to niczego bym nie zmieniał (poza jazdą z kijkami ) Czas zabrać się za relację. Nie będzie chyba zbyt długa, bo jestem padnięty po ponad 8,5 h jazdy. Zdjęcia powinny wystarczyć2 punkty
-
https://www.superskicard.com/de/23-skiregionen Salzburger Super Skipass łączy Zillertal Arene, Kitzbuhel, Ski Welt i wiele więcej. Trzeba mieć tylko strategiczna miejscówkę i Mittersill to świetny pomysł2 punkty
-
W Szpindlu byłem i ja od niedzieli 27 stycznia do 1 lutego. Dojazd bez problemu bez łańcuchów. W niedzielę jazda wieczorna na Hromovce. Bez kolejek, mało ludzi. W poniedziałek jeździmy na Piotrze od 8:30. Rano bez kolejek. Syn z instruktorem 1,5 godz. później z nami. Na górze lekka mgła, na dole dobra widoczność. Do godziny 10:30 ludzi mało. Potem jakieś 5-10 min czekania. Na trasie niebieskiej trochę narciarzy jest, czerwona mniej, czarna luz. Wtorek to samo. Piotr i Hromovka. Temp około -3 stopnie. Mały wiatr. Od 8:30 do 10:30 luz, potem trochę ciaśniej. Po południa jedziemy na Medvedin i tam mało ludzi ale praktycznie wszędzie odsypy. Brak kolejek do wyciągu. Środa Ponownie z rana na Piotrze. Zaliczony rozstawiony gigant. Niestety zamknięta zostaje czarna trasa poniżej giganta, chyba już na puchar świata. Mocno naśnieżali ten odcinek. Można było zjechać tylko bokiem pod dwu osobowym krzesłem. W czwartek jeździłem od 9 do 13 na Labskiej. Luźno, bez kolejek a i na trasie mało osób. Niestety przez cały wyjazd nie działała moja karta gopass. Reszta ekipy nie miała problemu, a mnie nie przepuszczało na bramkach. Miła pani z kasy dała mi zastępczą kartę i do końca wyjazdu to jej używałem. Rok temu w Szczyrku nie miałem problemów. W piątek przed wyjazdem pojechałem z dziećmi na Sankarską Drahę. Bardzo fajny zjazd sankami. Trzeba tylko mocno hamować gdy są znaki stop. Kilka razy wjechaliśmy w siatki i zaspy. Sanki szybko nabierają prędkości. Niestety nie wziąłem gogli i podczas hamowania śnieg wpadał mi w oczy. Dzieciom warto wziąć kask. Za jedne sanki zapłaciliśmy 270 CZK. Po sankach powrót do domu. Mogę polecić świetną knajpę w centrum naprzeciwko punktu medycznego, Ceska Hospoda. Pyszne jedzenie.2 punkty
-
No teraz, to na pewno jestem wolniejszy - Ty masz GSy "komórki" ja tylko sklepówki hahaha Najważniejsze, że jeden team "S"1 punkt
-
Mariusz, napisałeś mi w innym wątku, że z naszej dwójki jestem szybszy. Nie wiem czy tak jest, poruszamy się równie sprawnie po stoku, za to Ty na pewno jedziesz ładniej stylowo. Wystarczyło zobaczyć zdjęcia z WST, a i na filmikach widać...1 punkt
-
Według strony http://www.zillertalinfo.eu/pl/aktualnosci/pokaz/454,polscy_instruktorzy_w_dolinie_zillertal w szkółce Skischule Tuxertal są polscy instruktorzy. Jednak na ich stronie jakoś nie mogę tego wyłapać - https://www.skischule-tuxertal.at/en.html Zaznaczam, że nie korzystałem z ich usług, wiec nie wiem jaki poziom usług prezentują.1 punkt
-
polskiego? zapytaj tutaj http://www.narty-austria.pl/ ale w tym terminie to raczej lokalna austriacka szkółka1 punkt
-
Cześć Narty nie mają najmniejszego znaczenia o ile zastosujesz zasadę, że kupujemy najlepsze narty na jakie nas stać i uczymy się jeździć. Lepszej recepty nie ma. Pozdrowienia1 punkt
-
Ja napisałem tak odnośnie Szczyrku i zdanie podtrzymuje,powody mam nadzieję opisałem zrozumiale. Ale oświecenie Pewnie że Państwo by mogło gdyby chciało, ale Państwo nie chce👎 Państwo ma w d...,że w kraju jest kilka milionów ludzi jeżdżących na nartach 👎1 punkt
-
1 punkt
-
Pierwszy narciarski dzień w Alpach zaczęliśmy z małym poślizgiem, bowiem zaspaliśmy. W związku z tym pod dolną stacją krzesła znaleźliśmy się ok. 9. Starym 3-osobowym heblem wjechaliśmy na Orti. Tam robimy pierwszy alpejski hop na stok i niebieską trasą cisniemy na krzesło do Doss Della Pesa. I tam zaczęliśmy normalną jazdę - na krótkiej niebieskiej trasie. Po kilku skrętach od razu poczułem fantastycznie przygotowaną trasę. Następnie zjechaliśmy czerwoną 20 z chęcią przebicia się do gondoli nad Val Mastellina. Gdy dojechaliśmy do początku trasy 36 ukazał nam się dziwny znak. No dobra, skoro są utrudnienia to trzeba jechać uważnie. Jedziemy jedziemy... mijamy kolejny znak ostrzegawczy, jedziemy... i nic! Ani potoku, który rozdziela trawers na dwie części, ani powalonego drzewa, ani przetarć do kamieni. Znak ostrzegał jedynie o kawałku lodu na odcinku 100 metrów. Generalnie dobrze dbają tu o bezpieczeństwo. Jako że do gondoli trochę poczekaliśmy (na stacji pośredniej ciężko jest wsiadać), to z góry zjechaliśmy tylko czerwoną 32 do krzesła. Z górnej jego stacji zaczęliśmy podróż w stronę Madonny. Zresztą ludzi trochę było. Z Monti Vigo zjechaliśmy fantastyczną czerwoną trasą w stronę krzesła łącznikowego. Warun oczywiście świetny Od górnej stacji kolejnego krzesła jedziemy kombinacją 48 i 50 do mostku - czyli wariant czerwono-niebieski. Jak widać pogoda była mało fotogeniczna, a w dodatku stłukła mi się dziś szybka aparatu w telefonie, więc zdjęcia nie powalają i jest ich mało. Na dole fajny mostek Tam wsiadamy do gondoli i jedziemy na Passo Grosté 2444 m npm - tak wysoko na nartach jeszcze nie byliśmy. Po wyjściu z gondoli nie widzieliśmy zbyt wiele. Jadąc trasa do krzesła widziałem tylko swoje narty. Trochę mało. Szybko wciągnęliśmy się na 2504 m npm. Stamtąd 61 i 60 do kolejnego krzesła. Warunki świetne, choć widoczności praktycznie nie ma, co nie przeszkadzało mi zachować pewną kulturę przy zjeździe - nie zsuwałem się pługiem Tutejsze krzesło było dość dziwne - brakowało podnóżków, za to były bubliny. Od jego górnej stacji zjechaliśmy 73 do gondoli. Kolej znów nieco dziwna - brak w niej typowych siedzeń - są tylko pół siedzenia dookoła kabiny. Z Monte Spinale jedziemy czarną trasą 70. Numer jest związany z maksymalnym nachyleniem stoku - 70%. Nie wiem jak, ale jakoś zjechałem i chyba w nie najgorszym stylu. Tata ledwo co się zsunął, ale dał radę. Brat nawet też. Po ponownym wjeździe gondolą robimy pit stop w niesamowicie zatłoczonej restauracji. Za 24 ojro kupiliśmy 3 duże kanapki i 3 herbaty. Z Monte Spinale zjeżdżamy do mostku - ja cisnąłem czarną 74 i dalej czerwoną 77. Tam wskakujemy na krzesło Rif Viviani. Stamtąd jedziemy już w naszą stronę. Z Monte Vigo jedziemy czerwoną 11 (muldy i sporo tłoku) i powtarzamy nieco ranne kręcenie - krzesło z talerzykiem. Trafiliśmy także na czarną Orti. Na koniec jedziemy na M. Vigo i kombinacją czarną z czerwoną na sam dół. Na dole mała rzeźnia - tłok, muldy i trochę leżących. Wsumie 6,5 h jazdy i ponad 60 km w nogach i wyciągach. Całkiem udany dzień W Marillevie jest generalnie chyba więcej Polaków niż Włochów - pierwszy raz będąc na Mszy św słuchałem jej w dwujęzycznie - część była i po polsku i po włosku. Akcentów znanych z Polski jest też więcej Pozdrawiam Marcin ~leitner1 punkt
-
czyli co teraz? bojkot, protesty, palenie opon czy delegalizacja SON/TMR? z każdą komentarzem oburzenia po raz kolejny robi się tutaj coraz śmieszniej, zejdźcie w końcu ludzie na ziemię, Rattaj prywatnie na słowackim forum pisze nie po raz pierwszy swoje własne opinie ( np. rzekoma "dzierżawa" COS), a Wy się ekscytujecie jakby sam papież do was przyszedł do domu po kolędzie...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







