Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      7 273


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. rung

    rung

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      111


  4. Greg

    Greg

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      580


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.02.2019 w Odpowiedzi

  1. Cześć Od kilku lat chodziła za mną myśl, żeby pojechać na narty na Sycylię i pojeździć na wulkanie Etna, na którego zboczach znajdują się dwa ośrodki (Etna Nord i Etna Sud). W tym roku ostatecznie postanowiłem zostawić swoje ślady na wulkanicznym śniegu. Zarezerwowanie lotu i hoteli z wyprzedzeniem było nieco ryzykowne, ponieważ Etna jest bardzo kapryśna, ponieważ a. nigdy nie wiadomo jak będzie ze śniegiem b. wulkan może wybuchnąc i zasypać śnieg popiołem c. mogą odwołać lot d. pogoda może być szkaradna i widoki na wulkanie mogą być identyczne jak w Rzeczce czy Zieleńcu, czyli widoczność na 15 metrów. Ze wszystkich okropnych scenariuszy najbliżej był punktu b.), jako że na początku lutego spory wybuch zasypał popiołem śnieg i ośrodki narciarskie zostały zamknięte. Co prawda zaraz potem spadł świeży śnieg, ale na tydzień przed moim wylotem wulkan zaczął znów wyrzucac z siebie popiół, co doprawdziło do zamknięcia nartostrad po południowej stronie wulkanu. Z drżeniem serca 21 lutego przyleciałem do Palermo, odebrałem samochód z wypożyczalni i ruszyłem na wschód wyspy. Wyłaniająca się na horyzoncie, dymiąca Etna, mająca ponad 3200mnpm, robi nieprawdopodobne wrażenie. Jeszcze tego samego dnia zajechałm do ośrodka na wstępny rekonesans. Wiatr nie zmieniał się, wulkan nadal wyrzucał z siebie popiół i parę, ale zacząłem być dobrej myśli. Ośrodek po południowej stronie (Etna Sud) pozostał zamknięty, ale Etna Nord pozostał nietknęty. 22 lutego ruszyłem na stoki. Pogoda była absolutnie fantastyczna. W dolinie temperatura sięgała 18C, w ośrodku narciarskim około 7C. Do ośrodka dojeżdza się w zasadzie z poziomu morza, najpierw klucząc wąskimi uliczkami (na początku myślałem, że to nawigacja prowadzi mnie bocznymi drogami, ale potem okazało się, że innych tu nie ma), a potem prawdziwie górskimi serpentynami, przy czym miejscami krajobraz jest kosmiczny, jako że droga wije się przez wielkie połacie wulkanicznych skał. Sam ośrodek pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ mimo niewielkiej liczby tras (w sumie nie będzie to nawet 10km) są one szerokie i mają bardzo fajny, przyjemny do jazdy Minusem są talerzykowe wyciągi, ale innych się tu nie stawia, bo raz na parę lat wulkan robi konkretne pierdyknięcie i lawa kasuje infrastrukturę. Klimat w ośrodku jest bardzo sielankowy - Scylia to nie Alpy; nie ma tu tyczek, treningów, zawodników. Jest sporo narciarzy rekreacyjnych, zjeżdżających sobie bez pośpiechu i trochę na bakier z techniką. Kolejek do wyciągów ani tłumów na trasach także tu nie ma. Popołudniu pojechałem poszwędać się po miasteczku i po plaży. Drugiego dnia doświadczyłem sycylijskiej zimy. Chwycił mróz, zaczął padać śnieg i okazało się, że byłem nad wyraz przezorny rezerwując w wypożyczalni samochód wyposażony w łańcuchy. Okazały się niezbędne, aby dojechać do ośrodka, a posiadanie ich jest na Etnie obowiązkowe od połoowy listopada do połowy kwietnia. W samym ośrodku było około 10 stopni poniżej zera i silnie wiało - tak zimowych warunków nie doświadczyłem w tym sezonie ani w Alpach, ani w Czechach. Później jednak rozpogodziło się i jazda, choć bardzo zimowa, była bardzo przyjemna. Popołudniu ruszyłem w drogę powrotną do Palermo, skąd kolejnego dnia rano odleciałem do domu. I tu ciekawostka - koło Palermo znajduje się trzeci sycylijski ośrodek narciarski - Piano Battaglia. Jest mniejszy (ok. 6km tras) i niżej położony (1500-1900mnpm); kusił mnie jako ciekawostka przyrodnicza, ale jednak się nie zdecydowałem. Mimo że nie udało pojeździć po południowej stronie wulkanu, to jestem bardzo zadowolny. Udało mi się pojeździć na wulkanie w czasie doskonałej pogody, świetnych warunków narciarskich i z dymiącym wulkanem w tle. Jackpot! Na koniec mała reklama - można polubić mnie na facebooku, gdzie na moim niekomercyjnym fanpage opisuję różne narciarskie przygody. Zapraszam https://www.facebook.com/skibumpl/
    13 punktów
  2. Tak się złożyło, że drugi raz w tym tygodniu o godz. 13 zameldowałem się w Szczyrku. Tym razem był głównie COS czyli Skrzyczne i mały rekonesans na SMR. Gdy się zaczyna o tej godzinie to trudno liczyć na jakieś frykasy na trasach, ale były jeszcze miejsca ze sztruksem. Ocieplenie powoli sięga szczytów, więc w nasłonecznionych miejscach też jest już miękko, ale w zacienionych nadal beton. Na płaskich odcinkach jest w miarę równo, ale ścianki to już zwykle duże odsypy z lodowymi połaciami (zacienione lub wyżej położone) lub ciapowate muldy po kolana (na dole tras). Minerałów jeszcze nie ma na wierzchu, sporadyczne ogrodzone lekkie przetarcia na nasłonecznionych polanach. Marcowa wiosenna pogoda w lutym to jednak piękny narciarski czas. Jeszcze wszędzie masa śniegu naturalnego i sztucznego, długi dzień. Od 13 godz. ilość narciarzy już tylko się zmniejszała. Wyjazd ostatnią kanapą i zjazd niemal pustymi trasami ze Skrzycznego bezcenne. COS - pod dolną kanapą COS - Jaworzyna COS - orczyk z Dolin na Skrzyczne COS - Doliny prawie jak bazie COS - zamknięta górna Kaskada wylot Kaskady na Jaworzynę Babia, Tatry, Pilsko SMR - trasa z Kopy SMR - dół siódemki SMR - dojazd z Pośredniego do Soiliska - warunki prawie idealne, wyżej na ściance było bardzo kiepsko (muldy) SMR - Golgota SMR - ósemka w samotności na kanapie COS - Ondraszek - warunki zaskakująco dobre COS - pod dolną kanapą po godz. 16 COS - dojazd trawersem do dolnej kanapy
    13 punktów
  3. To jeszcze moja relacja z dnia wczorajszego (wstawiam dopiero dziś bo wczoraj późno wróciłem do domu). Warunki wczoraj ciężkie ze względu na gęstą mgłę oraz siąpiący cały czas deszcz (ten ustał dopiero około 11:00). Ludzi mało. Co do tras, mocno puściła 3 - jazda po mokrym śniegu, słabo trzymającym. Dość dobrze trzymały się trasy na Pośrednim z Golgotą włącznie (choć ta też bardziej miękka niż dzień wcześniej). 1 była zagrodzona i pracowały ratraki (rozgarniały śnieg wyprodukowany 2 dni wcześniej i poprawiały warunki), dobre warunki na 4, bardzo dobre warunki na 7 (ta była wczoraj robiona - dolny odcinek). Trasa ze Zbójnickiej trzyma się dobrze, ale ze względu na bardo gęstą mgłę - przyjemność z jazdy żadna. Na Hali Skrzyczeńskiej i 4 zaobserwowałem pierwsze drobne przecierki, podobnie na 8 (tu mają jednak ze 2 kopy śniegu do rozgarnięcia). W mojej ocenie najbliższe ocieplenie, wiatr i deszcz - najwięcej krzywdy zrobi trasie nr 3 (tam wyraźnie puścił już lód), na Pośrednim (8,9,10,11) i 7 - lodowa skorupa trzymała się wczoraj całkiem nieźle. Kilka zdjęć (mgła stała do wysokości Suchego). Widokowo - nie było zdecydowanie. Zbójnicka kopa. I widok na kanapy.
    8 punktów
  4. Jak zapowiedziałem, tak zrobiłem. Dzisiejszy dzień na Słotwiny Arenie. Pogoda zaskoczyła, miało być pochmurno z możliwością opadów, a było słonecznie i dosyć ciepło. Idealny dzień na nartach psuł bardzo silny wiatr, który unieruchomił dzisiaj np. gondolę na Jaworzynie. Na Słotwinach wszystko działało jednak bezproblemowo. Największym zaskoczeniem dnia były tłumy narciarzy. Jakiś czas temu wydawało mi się, że skoro planuję wyjazd, na tygodniu i to po feriach, powinienem spodziewać się pustek na stokach. Nic z tych rzeczy. Naprawdę duży już w tym momencie parking wypełnił się całkowicie około 11. Prawdę mówiąc nie wiem o co chodzi. Jakiś dodatkowy termin feryjny? Pracodawcy zmuszają pod koniec lutego pracowników do wykorzystywania zaległych urlopów?;) Mimo sporej ilości ludzi, kolejki do głównej kanapy maks na 5 minut. Przepustowość robi swoje. Na stokach też nie najgorzej, po pierwsze główna trasa jest bardzo szeroka i ma kilka wariantów zjazdu. Po drugie działa od początku stycznia, opisywany wczoraj przez @pawelb91 nowy wyciąg Słotwinka. Zgadzam się całkowicie, że sześcioosobowa wyprzęgana kanapa na trasie liczącej 500 metrów to trochę przesada. Jednak kto bogatemu zabroni? Ten właściciel tak ma. Przecież na podobnej trasie, jeśli chodzi o nachylenie i długość, postawiono identyczną kanapę na Czarnym Groniu. Pomysł jest jednak moim zdaniem dobry, jeśli chce się do siebie ściągnąć jak najwięcej narciarzy. Główna trasa jest dla początkującego dosyć trudna, a te oferowane przy nowym wyciągu są idealnie dla kogoś kto słabo jeździ. Trasa nr 10 jest płaska jak stół, nr 9 już nieco bardziej stroma ale nadal łatwa, całkiem fajna jest natomiast dojazdówka do głównej kanapy, która jest chyba oznaczona jak nr 6. Dzisiaj na Słotwince jeździło niewiele osób ale to moim zdaniem nie jest wina marnego pomysłu na trasy, lecz raczej kiepskiego połączenia z głównym stokiem. W tym roku przeprofilowano i zmieniono częściowo przebieg trasie nr 2, chyba głównie z powodu budowy nowego zbiornika na wodę. Efekt jest taki, że jadąc tym łącznikiem jedzie się po niemal płaskim terenie. Trasa bardziej biegowa niż zjazdowa. Dzisiaj na tym odcinku przy bardzo mocnym wietrze w twarz i mokrym śniegu było naprawdę ciężko. Tu widzę więc minus ostatnich zmian w ośrodku. Poza tym jak co roku postęp i duży rozwój. Coś czuję, że zdecydowanie nie powiedziano tu jeszcze ostatniego słowa. Kilka zdjęć. Warunki w dzień niezłe, śnieg co prawda mokry ale dramatu nie było. Ponarzekałem na trasę nr 2 ale widoki na niej są niczego sobie. Poniżej warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Nabity maksymalnie parking, który ma chyba długość z 200 metrów jeśli nie lepiej. Po drugie panorama całych Słotwin. Po lewej i na wprost Słotwiny Arena (trasę Słotwinkę mam za plecami), po prawej kompleks narciarski Słotwiny. Temat był już nie raz poruszany, ale to naprawdę jaja, że są to dwa oddzielne ośrodki bez możliwości przejazdu między nimi. Gdyby połączyć te dwie stacje i nieco unowocześnić prawą stronę Jaworzyna miałaby ogromną konkurencję. Zresztą już teraz na Jaworzynie tłumy nie ciągną już tak, jak jeszcze kilka lat temu. A na jeździe wieczornej, warun jak zwykle petarda:)
    7 punktów
  5. Na moim kanale na YouTube zamieściłem nowy film - #vlog011 - Szczyrk - najdłuższy zjazd
    5 punktów
  6. Tutaj Bieńkula z poniedziałku, oby się utrzymała jak najdłużej...
    5 punktów
  7. Można całe życie się uczyć i sie nie nauczyć. Jedni szybciej opanują podstawy i szczegóły, maja predyspozycje np. fizyczne, anatomiczne, psychiczne czy jeszcze inne, inni są jak kawał drewna i z głową jak dzban. Tu chyba nie może być jednej reguły. No i druga sprawa, zależy kto będzie oceniał czy już umiesz i osiagnąłeś odpowiedni poziom. Jak oglądam np zawody pucharu świata, komentatorzy wytykają mistrzom, było nie było, błędy, złą postawę, itp. Temat jest długi i szeroki jak Amazonka. Wydaje mi się, że w amatorskim narciarstwie chyba najważniejszym jest samopoczucie narciarza i radość z jazdy. Oczywistym jest, że powinien on znać i umieć w praktyce zastosować choćby podstawy techniki jazdy na nartach. Jak jest w rzeczywistości, każdy widzi na stoku, specjaliści od nauki jazdy na nartach widzą z oczywistych względów znacznie więcej. Ja także gdy np. jadę za innym samochodem, mogę ocenić jego kierowcę już po kilku minutach, manewrach, zakrętach. Wierzcie mi, ogromna większość to patałachy, mimo, że 2/3 kierowców uważa siebie za dobrych. Sądzę, że podobnie jest także wśród narciarzy. A czas nauki? Jednemu może wystarczyć 2-3 lata, innym to nawet kilka żyć byłoby za mało.
    4 punkty
  8. Moze pija w granicach normy a nie tak jak u nas co poniektorzy, na umor. Ja akurat uwazam ze w ogole nie powinno sie spozywac alkoholu w czasie uprawiania sportu, a juz na pewno nie przy sporcie predkosciowym i technicznym, a takim sa narty. Tam gdzie jest wazna percepcja, zmysly, uwaga nie powinno byc miejsca na alkohol, bo niestety wplywa on na te wszystkie czynniki w sposob negatywny.
    4 punkty
  9. Cześć Znam 1 - słownie jednego - człowieka, który po 4 latach nauki jazdy (student AWF, sportowiec, nauka na kursach z instruktorami wykładowcami) opanował jazdę na nartach w stopniu pozwalającym na stwierdzenie, ze jest dobrym narciarzem. Skręt cięty z założenia nie jest skrętem do opanowania przez średnio zaawansowanego po pierwsze dlatego, że jest to pojęcia tak pojemne, ze trudno zdefiniować o co chodzi a po drugie - i przede wszystkim to skręt na dużej szybkości wymagający umiejętności czytania stoku, przewidywania, automatyzmu w reagowaniu, których to cech nabiera się często latami. Pozdrowienia
    4 punkty
  10. Cześć Myślę, że to droga, która może prowadzić do wypaczeń. We Włoszech Polizia Stradale pełni nie tylko funkcje porządkowe ale wiele innych. Carbinieri tez są na stokach ale dopóki nic się nie dzieje się nie mieszają. Prohibicja... Włochy to dobry przykład. To nie kwestia prohibicji tylko kultury jednostki i jej zakazami się nie wymusi. Środowisko musi wytworzyć ciśnienie na zdecydowany brak akceptacji pewnych zachowań a przede wszystkim trzeba reagować i koniec. Debilne madialne kalki, że narciarstwo to wesoła weekendowa rozrywka trzeba zmienić. We Włoszech picie alkoholu na stoku podczas służby to norma i jakoś wszystko chodzi jak w zegarku. Pozdrowienia
    4 punkty
  11. Z tego powodu w Szczawnicy nie byłem w tym sezonie ani razu i pewnie nie będę. Trasa FIS codziennie jest zamknięta przynajmniej do 11 a często i do 14 - 14:30, lub jest czynna dla "reszty" przez 2 godziny pomiędzy treningami. Chciałem się wybrać by od rana pojeździć na dobrze przygotowanej trasie a nie po zrytej przez trening czy zawody. Rozumiem że trasa jest na tyle dobra by organizować tam poważniejsze zawody czy treningi no ale nie codziennie.
    3 punkty
  12. We Wloszech to praktykuja, dzieki temu na stokach robi sie bezpieczniej. U nas niby policja tez na niektorych dziala, ale czy to przynosi jakies wymierne korzysci? Poza tym na stoku powinna dzialac prohibicja (wiem, wbijam kij w mrowisko), bo niestety jest cala masa narciarzy ktorzy moze nie sa pijani w sztok ale z pewnoscia po kilku browarach ich percepcja i "wiara w siebie i swoje wybitne umiejetnosci" powoduje sytuacje niebezpieczne.
    3 punkty
  13. Cześć Oczywista oczywistość!. Każda trasa jest łatwa jak jest szeroka pusta i dobrze przygotowana. Po przygotowanych przez ratrak polach w kotłach na Kasprowym przy piękny kontrastowej pogodzie zjedzie każdy. Gdy na Mosornym czy nawet w takiej Białce będziesz miał pole muld przy mgle - jak nie umiesz nie zjedziesz. Kolor jest tylko wskazówką czego ewentualnie można się spodziewać w sensie nachylenia i tyle. Szeroka dobrze przygotowana, krótka czarna z wybiegiem jest łatwiusieńka w porównaniu na przykład z długim na dwa kilometry trawersem na jedną nogę o szerokości 3-4 metrów oznaczonym jako niebieski. Pozdrowienia
    3 punkty
  14. Cześć Wybacz Artixie ale to jest wyjątkowo drewniana prezentacja. Sztywno przesadzone i zbytnio pogłębione ruchy i pozycje. Sterylność warunków jak na OIOMIE. To jest typowe ślizganie się na promieniu narty. Weź nagraj Mariusza albo siebie i będzie lepiej. Pozdro
    2 punkty
  15. I znowu ocieramy się o ekstremalizmy Jeżeli ktoś zionie tak, że sąsiedzi czują się niekomfortowo - znaczy że nasącza się już bardzo długo i systematycznie, albo kropnął może i pół litra gorzały na szybko. Albo jest jeszcze nawalony od wczoraj itp. Znaczy się przyjechał tylko pić, a nie jeździć na nartach. Przypadki nie podlegające dyskusji. Nie sądzę, żeby podobnymi efektami wykazał się gość, który przez godzinę wysączył pszeniczniaka na słonecznym tarasie, czy też pani po aperolu. Zapachowo groźniejszy dla otoczenia jest pacjent uodparniający się na maxa czosnkiem, coby się nie przeziębić.....
    2 punkty
  16. Większość ludzi nie traktuje aktywności fizycznej (w tym rekreacyjnie uprawianego narciarstwa) jako uprawianie sportu, z profesjonalnym podejściem do niego. Ludzie Ci nie mają potrzeby podnoszenia wydolności, pobicia kolejnego rekordu etc. Chcą aktywnie wypocząć. Dla mięśni i urazów niezdrowo jest zacząć jazdę bez rozgrzewki. Ile osób robi ją w prawidłowy sposób wychodząc na stok? Do niedawna alkohol był oficjalnym środkiem dopingującym. W pewnych dyscyplinach jest nadal traktowany jako doping (jest stymulantem). Dla fizjologii i wydolności organizmu, niezdrowa będzie (wychwalana też na tym forum) wielka porcja tłuustej kiełbachy z rakotwórczym węglem z grilla. Może nawet bardziej niezdrowa, niż to nieszczęsne jedno piwo z mikroelementami. Zdrowy rozsądek i złoty środek – pod każdym względem.
    2 punkty
  17. Bo pić to trza umić. Tam piją, bo umieją. Alko jest w każdej knajpie pod przeróżną postacią. Do posiłku prawie każdy śmiga piwko, sznapsy i inne wynalazki. Po posiłku też - np. przy okazji takich imprez (knajpa na stoku): Rozsądny człowiek, jak poczuje szum - odpuści, nie pojedzie na czarną, czy bić rekordy prędkości między dziećmi na niebieskiej trasie itp. Przez tydzień jeżdżenia od rana do wieczora (cały czas jazda z ośmiolatkiem na oku), w pobliżu wielu potencjalnych imprezowni, nie odczułem ponadnormatywnego niebezpieczeństwa ze strony innych narciarzy, wśród których wielu było po niejednym kieliszku szampana. Będąc parę dni później na wieczornej jeździe w PL - poczułem się jakbym stanął pośrodku syberyjskiej autostrady, ujeżdżanej przez radosnych kombajnistów, którzy dorwali się do czterolitrowych beemek i napierniczają. Ich radosne machanie rękami bez kijów, mniej lub bardziej udolne próby znalezienia drogi hamowania przy kilkudziesięciu km/h i przeciągłe urrrwyyy niekoniecznie były związane li tylko z ilością wlanego alkoholu. Mam duże przekonanie, że niektórzy byli nawet trzeźwi. Oczywiście pod kasą było ze dwóch tak z dwoma promilami właśnie - ale akurat odpuścili z niemocy. Aha - w knajpie było pusto, apropos wywoływania prohibicji na stokach.
    2 punkty
  18. brawa dla naszej Policji cyt: Funkcjonariusze usunęli ze stoku nietrzeźwego narciarza, który mając blisko 1,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu potrącił na stoku 12-letnia dziewczynkę. Narciarza ukarano też mandatem karnym w wysokości 500 zł - źródło: http://podhale24.pl/aktualnosci/artykul/62096/Pijany_narciarz_dostal_mandat_i_wyrzucono_go_ze_stoku.html
    2 punkty
  19. Temat jaki zaproponowałem brzmiał "jak oceniacie trudności" ... wiec inne kwestie pominąłem (w domyśle !!!). Przypominam bo było to parę dni temu a ja przez pomyłkę wyłączyłem powiadomienia i nie uczestniczyłem w dyskusji "on -line". Zupełnie nie rozumiem co post Artix 'a miał wnieść do tematu - wiec po co cokolwiek pisać? Dla mnie jednak Tatry to kwintesencja narciarstwa przynajmniej w PL. Dzięki Mitek za Twoją odpowiedz (tą wcześniejszą) bo uświadomiła mi kwestie niby oczywiste a jednak nie zwróciłem na nie uwagi pisząc temat (chodziło mi o kolory pisząc trudności). pozdrawiam
    2 punkty
  20. wow, relacja sezonu, byłem przekonany ze te ośrodki są tylko na papierze, a tak naprawdę nie działają, dzięki za inspirację, może w przyszłym sezonie uda się pójść w Twoje ślady, co do weekendowego wypadu to zakładając, że przelot + transfer trwa 6h, to prawie tyle samo co z Warszawy do Zakopanego
    2 punkty
  21. Cześć Przesadzasz Zaruski. Koledze w podtekście chodzi o to, że środowisko narciarskie powinno być w tym wypadku jednolite i eliminować za wszelką cenę takich bandytów. Bo to przecież nie narciarz tylko zwykły bandyta. Bardzo ważnym jest tutaj działanie profilaktyczne każdego narciarza. Co z tego, że ten gnój zostanie złapany jak chłopiec i tak swoje przeżył i miejmy nadzieję, że wróci szybko do zdrowia i pełnej sprawności. A ileż jest takich przypadków, o których się nie mówi bo skończyły się "dobrze". Każdego kto jeździ szybko bez kontroli czy zbyt szybko w tłumie należy łapać i relegować ze stoku odbierając karnet. Pozdrowienia
    2 punkty
  22. Tyczki zaznaczone na niebiesko z numerem 5 jeśli o mapę zimowa chodzi. Latem brak szlaku. Autem o jeden most za daleko - Betyna. Kolejką na Śnieżkę nie jechałem, a tam koło Lessony miałem miejsce parkingoewe Boudy pod Śnieżką.
    2 punkty
  23. W porywach nawet do 10 😀 A tak na poważnie to na pewno dobry instruktor przyspieszy naukę nie znacząco, a bardzo zdecydowanie.
    2 punkty
  24. Może lepiej skonsultuj się z psychologiem >😟
    2 punkty
  25. Po raz kolejny wybrałem sie na narty z kolegą tuż po zajęciach. Na Górce Szczęśliwickiej sezon kończy się już pojutrze, także trzeba było wykorzystać tę ostatki śniegu leżące na stoku. Generalnie było dość miękko. Nie było zbyt ciepło przez wiatr, ale za to stok właściwie pusty - w końcu byliśmy tam o 15. Co prawda tylko godzinka jazdy, ale i tak z uśmiechami zeszliśmy ze stoku
    2 punkty
  26. Oczywiście że o czym zapomniałem. Restauracja na szczycie Panoramacoś 😉 Mam zdjęcie z browarem ale już nie denerwuje 🙏😜
    2 punkty
  27. Słotwiny Arena 25.02.2019 Dzisiaj wybrałem się na Słotwiny Arene z racji tego że miałem jeszcze voucher -50% karnet całodzienny. W nocy temperatura -3, więc stok fajnie zmrożony. Przed 10 godziną było już +6, o po 14 jak kończyłem +7. Miękko z wierzchu zaczęło się robić po 10:30. Ale śnieg fajny, nie przeszkadzał w jeździe. Podkład twardy. Rano mało ludzi, później trochę więcej (w południe ruch całkiem, całkiem jak na brak ferii) ale brak kolejek czy tłoku na trasie. Jazda przyjemna mimo nudnego stoku, narty zabrałem najkrótsze jakie mam - 163 cm żeby trochę pokręcić. Widok na Jaworzynę Wybrałem się również na nowy wyciąg Słotwinka. Dawno tak się nie uśmiałem jak właśnie tam Totalny przerost formy nad treścią. 6 os. kanapa za miliony na takim śmiesznym stoczku, który jest na 2-3 skręty i to w dolnej części gdy nabierze się jakąkolwiek prędkość. 10 armatek TechnoAlpin TF10 na wieżach. Wyprofilowany stok żeby był jeszcze bardziej płaski niż był. Stok i wyciąg typowo dla przyjezdnych na ferie i to tych mało ambitnych lub dla totalnie początkujących. A wystarczyłby nowy orczyk i z 3 armatki śnieżne. Więc nawet mimo całkiem sporego ruchu na głównym stoku jak na brak ferii, to na Słotwince nie jeździł prawie nikt - nie dziwię się Słotwinka Trasa ze Słotwinki pod główny wyciąg
    2 punkty
  28. Dzisiaj byłem, można było jeździć, warunki znakomite jak na odwilż. W przyszłą sobotę Fis będzie zamknięty cały dzień - finały MPA.
    1 punkt
  29. 3 marca jeszcze Puchar Gór Świętokrzyskich na Telegrafie w Kielcach. Pamiętam jak parę lat temu jedna z nagród była płyta CD... BOYSów. Wesoło się wracało do domu😁
    1 punkt
  30. Eee, leci się 2 godziny. No i jedzie autem 2,5. Znam takich co jadą autem na 1 dzień do Austrii ;)
    1 punkt
  31. Intensywne 5 lat. Jak bez instruktora to możesz sobie darować. Pozdrowienia Pozdro
    1 punkt
  32. Witam, natychmiast zażądam przeprosin za kłamliwe i obraźliwe określenie: "wjechał rozpędzony narciarz". Wariat i tchórz a nie NARCIARZ. Ten ogólnik bardzo mnie zbulwersował, mam nadzieje, że istnieje jeszcze określenie "etyka narciarza". Odpowiedź na moje żądanie przeprosin, jeśli będzie, natychmiast udostępnię na forum Z pozdrowieniami: wariat jazdy Telemarkiem
    1 punkt
  33. Dzięki Family Cup jest takie wyrozumiałe, że jak ktos ominie bramkę to żeby go nie dyskwalifikowac w eliminacjach - szczególnie małe dzieci - to dolicza czas zeby być na ostatnim miejscu. Ma to być fajna zabawa dla wszystkich, to w koncu zawody dla amatorow, małe dzieci tego jeszcze mogą nie zrozumiec dlaczego przejechaly i nie zostaly ujete w klasyfikacji. na finale jednak juz tego nie ma Ja powoli dochodzę do siebie po maratonie weekendowym, wczoraj w Szelmencie byłam bezkonkurencyjna
    1 punkt
  34. Po Tumlinie nie pozostało nam nic innego jak jechać do Szczyrku na eliminacje Śląskie. Do pokonania jakieś 250 km. Na nocleg zatrzymujemy się w Nagłowicach (Mikołaj Rej z Nagłowic). W nocy olśnienia żadnego niestety nie dostałem, ale noc była krótka, o 4 pora wstawać by jeszcze przed komunikacyjnym korkiem zdążyć do Szczyrku. Zabrakło nam pół godziny. W korku spędzamy jakieś 20 minut. Znajdujemy parking na Solisku (chyba) koło kanap za 15 zł. W okolicach Bielska temperatura spada do -12 stopni, w samym Szczyrku jest nieco cieplej. Słońca nie brakuje, wszystkie trasy twarde, przeważnie zlodzone. Pytam się w kasie gdzie zawody. Kasjerki oczy w słup i jakie zawody? Nic nie wiedzą, ale jak zawody to pewnie przy 7, wjazd żółtą kanapą. Biorę sprzęt i po krótkiej kolejce w kolejce, jadę na górę. Już 9 a bramek rozstawionych nigdzie nie widać. Włącza się stres. Na górze sięgam po telefon, trzeba dzwonić do FC po informację, ledwo wyciągam telefon z kieszeni i słyszę za plecami cześć. Znajduje mnie @Chrumcia i problem się rozwiązuje, zawody są przy niebieskiej kanapie na 10. Wjeżdżając niebieską kanapą mogłem przyjrzeć się znanej "Golgocie". Dzisiaj trasa twarda i lodowa Docieramy na start. Są zawodnicy nawet z Litwy, tutaj jeden z Nich Duża niespodzianka, przed startem poznaję (w zasadzie to On mnie rozpoznał) znanego forumowicza @christof. Umilamy sobie czas przedstartowy miłą konwersacją, dołącza jeszcze Iwona i czekamy na najważniejsze, start Trasa fajna, dosyć szybka i trzeba się sprawnie uwijać między bramkami. Tylko stawiający bramki (ze Szczyrku) przed metą ustawiają pułapkę (w którą wpada część zawodników). Niektóre dzieci płaczą na mecie, po tym jak dostają karną minutę, za nieprawidłowe wjechanie na metę. Pora ruszać, mam 2 wymagających rywali, z którymi raz wygrywam, raz przegrywam... zobaczymy jak tym razem się ułoży robię wszystko co w mojej mocy by być szybko na mecie... nawet fruwam między bramkami @Chrumcia pędzi do mety... z uwagi na to, że trasa szybka i zlodzona, trudno nawet najlepszym utrzymać właściwą linię... zadowolony (no prawie ) wpadam na metę... Drugi przejazd po tym samym ustawieniu. Sędziowie tylko po cichu przestawiają bramkę (przesuwając o półtora metra w lewo) przez którą było tyle płaczu, oficjalnie nie przyznają się do błędu i winę przerzucają na startujących. Patrząc od dołu to ta pierwsza bramka czerwona wprowadziła zamieszanie, sytuację ratowało też (co uczynili sędziowie) przestawienie drugiej bramki (tak zwana bramka kierunkowa) Sprawdzam czasy w biurze zawodów (pomarańczowy grzybek na pośredniej) tak to się chyba nazywa. Mają tu fajny gril i wędzarnię. Jedzenie swojskie, nie TMR-u. Czasy obu przejazdów dobre, lepsze od konkurentów. Zadowolony zjeżdżam na Solisko i udajemy się na parking za delikatesami koło COS gdzie rozdanie dyplomów i pucharów. Spotykamy się ponownie z Krzysztofem i czekamy na zakończenie. Gratuluję @christof dostaje Swój pierwszy dyplom i puchar za 2 miejsce w kategorii. Świetny start, jak na debiut idealny. Ja przed rozdaniem dowiaduję się, że dostałem karną minutę i nici ze zwycięstwa, przesuwają mnie na 3 miejsce, ale jeszcze się odegram...C'est la vie 😀 Generalnie było super, 2 dniowe zawody udane, jeszcze Zieleniec i finały w Krynicy. Świetnie było poznać Krzysztofa, przy okazji serdecznie Ciebie pozdrawiamy z Anią @christof . Wpadamy jeszcze na chwilę do Johnnego i Dżonki sprawdzić jak z Ich zdrowiem i pora do domu... Pozdrawiam serdecznie!
    1 punkt
  35. Jest do kupienia w Intersporcie po 222 zł zarówno gatki jaki i koszulki, model energizer. Rozmiarówka w sklepie online dostępna. Pozdrawiam
    1 punkt
  36. Ten przelicznik x5 to bzdura, przynajmniej w kontekście skiturów. (w bieganiu może by się sprawdził) Podepnij swoje buty do fisowskich gigantek (czyli +3kg względem nart skitur race,) a dołóż do plecaka + 15kg. Ciężki sprzęt na turach to zwykle wyższe i sztywniejsze buty, szersze narty i foki o gorszym poślizgu. Stąd może być wrażenie znacznie większych oporów. Przelicznik wagowy (na podejściu) na pewno jest ale mniejszy może 2-3 razy i to z wieloma zastrzeżeniami. Dużo ważniejsza jest ruchomość skorupy buta. Bardziej też czuć wagę buta (i ewentualnej szyny wiązania) niż narty, gdyż te elementy trzeba więcej podnosić. Jeśli chodzi o zjazd to przelicznik jest odwrotny. Cięższe narty i buty nie przeszkadzają. Plecak przeszkadza nawet lekki a z każdym 1kg bardziej. Wspomniane 14kg to już masakra do zjazdu, natomiast przeciętny sprzęt zjazdowy race waży 12kg (buty+narty+wiązania). Dlatego nawet jak zaoszczędzimy na wadze sprzętu, to nie warto dokładać do plecaka ani grama. To wpływa też na nasze bezpieczeństwo. Rozsądna waga plecaka to moim zdaniem 10% masy narciarza. Niestety to raczej wyklucza wielodniowe tury. Jaki producent? Czemu takie ciężkie? Jaka gramatura materiału? Komory przeszywane?
    1 punkt
  37. .. to trasy niebieskie będą mniej nachylone - i tyle. O ile przy porównaniu niebieska-czarna można założyć, że obiektywna trudność będzie po stronie czarnej to już czerwona-czarna bywa różnie i mocno subiektywnie (warunki śniegowe, ekspozycja, ilość osób na stoku itd.). Prowadząc dzieciaki w dużych ośrodkach - fakt, jeżdżące - zdarza mi się wybierać odcinki czarne właśnie dlatego, że odczuwam je jako łatwiejsze a brak tłoku czyni je obiektywnie bezpieczniejszymi. M. P.s. Tak, dla użytkownika stoku, który przejmuje się nachyleniem to informacja. Tyle, że informacja na temat nachylenia a nie trudności. W czasach mocno minionych wylodzony trawers nad Cichą zbierał żniwo choć wg. nachylenia bardziej pasuje do zielonego.
    1 punkt
  38. .. kolor mówi to, co ma powiedzieć plus dodatek marketingowy. A mówi o : - nachyleniu średnim, - nachyleniu maksymalnym, - ukształtowania terenu/zalesieniu/zabudowaniach etc. Zabawa nachyleniem średnim i maksymalnym pozwala na marketingowe zabiegi - nikt nie otworzy stacji, w której jedyny stok określono jako "czarny", podobnie jak czasem na niebieskich na siłę dodaje się elementy czerwonego i część tras jest "dwukolorowa" aby podkreślić powagę sytuacji ;). O trudności kolory nic nie mówią z przyczyny prostej - nachylenie oraz inne ujęte w Rozporządzeniu elementy stanowią jedynie część układanki. Dobrze wylodzona niebieska (np. dawne okolice mostku na Gubałówce, które nachyleniem jakoś nie porażały) sprawia więcej problemu niż sztruksik na lekko naciąganej czarnej. Wracając do pytania - indywidualnie odczuwana trudność Mosornego może być większa bądź też mniejsza od tras na KW. Zależy od umiejętności, warunków, pogody, widoczności, nastawienia, humoru i fazy księżyca. Pozdrawiam, M. p.s. .. i właśnie o warunki chodzi. Bo jeżeli ktoś zapyta "jak droga" to odpowiem asfalt jak asfalt, widoki ładne, może trochę dziur i źle wyprofilowanych zakrętów. A dalej to już kwestia warunków, umiejętności kierowcy i dobrze dobranego środka transportu.
    1 punkt
  39. Kolory tras wbrew Twojej opinii mówią bardzo dużo. Nie trzeba mieć wiele praktyki i doświadczenia żeby stwierdzić, że im stromiej tym trudniej. Inne składowe jak szerokość trasy, przygotowanie, ilość ludzi na stoku to zmienne które mogą tylko zwiększyć trudność wynikającą z pochylenia. Stwierdzenie że nie ma trudnych tras tylko źle zjechane to filozofowanie i nic więcej. Jeśli ktoś Ci się pyta czy warunki na drodze były trudne to jak odpowiesz? Może tak: "Na drodze nie możne być trudnych warunków tylko źle dobrany środek transportu" Takie odpowiedzi nic nie wnoszą do dyskusji. Pozdrawiam
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...