Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      551


  4. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      5 412


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.05.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wracając do 9 kilometrowej serpentyny, vertical jest około 800 metrów i do tego spora kilkuset metrowa przepaść, ja uwielbiam takie szlaki komunikacyjne (zwłaszcza gdy siedzę za kierownicą😁). Punkt poboru opłat oczywiście był nieczynny, w sezonie zimowym gdy punkt jest czynny można również uniknąć opłaty, wystarczy na dole kupić karnet narciarski. Zgodnie z planem docieramy o 8 na parkingi, tu jednak spora i raczej przykra niespodzianka. Parkingi już w sporej części pełne, a wyciągi chodzą i wożą już narciarzy. Ludzi sporo, więcej jak w sobotę (tak mi się wydaje). Myślałem (błędnie), że w Austrii będzie jak w Szwajcarii gdy np uruchomiali nową kanapę w Lauchernalp i też można było jeździć w całym ośrodku za darmo. Sztruksu nie widzieliśmy (być może był z samego rana). Temperatura mocno dodatnia, na szczytach powyżej 1700 m 7 stopni, na dole stacji powyżej 10. Przez to, że noc była ciepła, śnieg był bardzo grząski i mocno trzeba się było napędzić by łatwo skręcać. Na trasach tłoczno, zwłaszcza rano. Im później tym mniej narciarzy na trasach, a więcej w knajpie (to raczej standard, nie tylko w Austrii). Czynne były trzy kanapy, na Hasing, na Vorgipfel i w kierunku Leckerplan (tam tylko do połowy bo orczyk w stronę szczytu wyłączony) Wokół wyciągów trasy niebieskie, czerwone i czarna. Mimo drugiej połowy maja, wysokiej temperatury sporo osób jeździła przytrasowy freeride, widziałem też spore grono skiturowców. Najciekawiej wyglądała 5a z Hasing i tam spędziliśmy najwięcej czasu... Można było pośmigać jak za młodych lat... Z uwagi na hamujący, ciężki i grząski śnieg, jazda na krawędziach była utrudniona, ale w końcu nie zawsze trzeba jeździć carvingiem. Zaliczyłem jedną glebę, co na trasach zdarza mi się bardzo rzadko (raz na parę sezonów). Przy pierwszym zjeździe na czarnej zmuldzonej trasie była przekopana szeroka na jakieś 3 metry i wysoka na 2 m jakby droga, zauważyłem ją w ostatniej chwili. Próbowałem jeszcze przeskoczyć z jednej bandy na drugą, zabrakło mi jednak jakieś pół metra wysokości i przez 2 bandę nie przeleciałem... Między Vorgipfel a Hasing po prawej stronie jest świetny teren offpiste. Podobałby się pewnie Wujotowi, MarioJ i innym fanom jazdy pozatrasowej... Ania zadowolona po zjeździe trasą 5a Centrum ośrodka... Jazda była dosyć wymagająca fizycznie, pora odpocząć w jakiejś knajpie, nic jednak z tego nie wyszło. Tłok był większy jak na trasach i nawet nie wszedłem do środka. Szkoda było czasu, lepiej pojeździć. Napoje i kanapki mieliśmy jeszcze z domu. Zwrot z pod knajpy był szybki... Wróciliśmy dalej katować coraz bardziej rozjeżdżone trasy Czy warto było przejechać prawie 500 km by pojeździć w tłoku i miękkim śniegu, te fotki chyba nie pozostawiają wątpliwości... Jeszcze z moim upadkiem wiąże się jedna historia. W plecaku miałem napój w puszce (nie było to piwo). Początkowo myślałem, że tak mokro się czuję po upadku. To jednak puszka i plecak okazał się przemakalny, kurtka i bielizna też nie powstrzymała napoju; najgorsze, że napój był słodki. Na szczęście jak jadę swoim samochodem, wszystkiego od butów, nart ciuchów itd mam co najmniej w podwójnej ilości. Szacunek dla Austriaków za to, że chciało im się uruchomić powtórnie już zamknięty ON i do tego oddać go narciarzom we władanie na 2 weekendowe dni, do tego całkowicie za darmo. Już z uwagi na ten fakt, odwiedzę go w bardziej narciarskim terminie... Pozdrawiam serdecznie!!! PS Czy to już koniec nart w sezonie?.....hm
    9 punktów
  2. Długo czekałem na taki wyjazd. Właśnie siedzę w samolocie do Monachium, skąd udaję się dalej do Zell am See - Kaprun w Austrii. W ciągu najbliższych kilku dni mam zaplanowane: narty, rowery, trekking i ... kilka innych atrakcji. Liczę na udany wyjazd, bo prognozy zapowiadają okno pogodowe, a na lodowcu jest ponad 4m śniegu plus 40cm świeżej dostawy. Zmienili samolot na większy, i siedzę dzisiaj jak panisko na trzech siedzeniach 😉
    8 punktów
  3. Trudno to nazwać eskapadą, ale się podzielę. Dzisiaj rano jazda do pracy. Niby trasa standardowa, niby miejska, tyle razy przejechana, ale widok na Wisłę z mostu Siekierkowskiego zmusił do zatrzymania i cyknięcia fotki:-)
    4 punkty
  4. Trzeci podobny sezon 60x. Tym razem jednak połowa na skiturach, rady Wujota bezcenne; druga połowa to sporo eksploracji jazdy przytrasowej, jak w poprzednim sezonie, tu Scott the Ski okazały się nader użyteczne. Odkrycie Boudy pod Snezkou i serdeczność ludzi tam mieszkających... Soelden na początek sezonu wyśmienity. Ważna bezwypadkowość poczynań. Wdrażanie siostrzenicy w jazdę udany. Na przyszły sezon czekają do kompletu sl, choć nie wiem czy się przydadzą, gs rzadko wykorzystywane.
    4 punkty
  5. HOCHKAR 18.05.2019 Decyzja o wyjeździe na narty dość spontaniczna, ale przemyślana. Miało być zakończenie sezonu na Pradziadzie, jednak jak to w życiu przeważnie bywa, nic z tych chęci nie wyszło. Lubię Pradziada, ale możliwość kończenia sezonu w alpejskim klimacie, w takich samych kosztach jednak nas przekonała. W piątek zapada ostateczna decyzja o wyjeździe na niedzielę. Sobota odpadła ze względu na konieczność "pokazania" się w pracy. Dwudniowy wyjazd był opcją zdecydowanie lepszą, jednak jednodniowy lepszy niż żaden. Trasę opracowuję z pominięciem dróg płatnych by koszty były podobne do "czeskiego lodowca", dodatkowo dzięki jeździe drogami krajowymi mamy dodatkowe oszczędności na zużyciu paliwa. Plan jest taki by dojechać na 8, wyciągi startują od 9, godzina na przebranie i parkowanie wydaje się wystarczająca. Startujemy po północy, drogi puste do 7 rano, dodatkowo dzięki księżycowi (święcącemu intensywnie) nie odczuwamy jazdy nocnej. Ja mam dodatkowo wygodnie bo od domu za kierownicą siada Ania i przewozi mnie przez Polskę i Czechy, zmieniamy się dopiero w Austrii gdy do Hochkar zostaje tylko 200 km. Jedziemy jakieś 45 min dłużej niż autostradami, mamy jednak dodatkowo wycieczkę krajoznawczą, mijamy piękne zamki, pałace, kościoły i liczne inne widokowe atrakcje - np... Ostatnie kilkadziesiąt kilometrów, a w zasadzie od przekroczenia Dunaju (jakże pięknego) w Ybbs an der Donau jedziemy w sporym szpalerze aut tak już do końca. Dodatkową atrakcję mamy na ostatnim odcinku 9 km i teoretycznie płatnym Hochkar Alpenstrasse... PS Przepraszam, ale w trakcie pisania relacja sama się "pojawiła" przed skończeniem, zaraz ją dokończę...
    4 punkty
  6. Cześć, Tego typu rower z dwu-półkowym amorem raczej nie służył jako rower "do parku" 😉 . Rychlebskie ścieżki czy Świeradów pewnie były jego drugim domem (sprzedający z Wrocka) a przez 10 lat latania po rampach czy samych górach rama jest tak wyklepana, że może się rozlecieć. Łożyska po takim czasie są w stanie agonalnym a w opisie nic nie wskazuje, że były wymieniane. Rama karbonowa jest fajna ale 10 lat gruchotania po górach na pewno zrobiło swoje, no i ten tylny trójkąt (co prawda alu) baaardzo mocno dostał (solidna gleba). Blaty na korbie końcówka (pewnie cały napęd też), lagi amorów obite no i koła 26" raczej odchodzą do lamusa (bez urazy dla użytkowników klasyki ;). zdecydowanie NIE..
    3 punkty
  7. Dotarłem już Zell am See. Przejazd z Monachium zajął 3 godziny. Pogoda powoli się poprawia. Przestało padać i powoli chmury odsłaniają góry.
    3 punkty
  8. Inwestycje w COS: - poprawa i rozwój systemu naśnieżania w dolnym odcinku trasy FIS - poszerzenie Ondraszka Te dwie rzeczy planowane na najbliższy sezon(tak zrozumiałem). Wszystko jednak zależne też od rady miasta Szczyrku. https://szczyrk.cos.pl/4080/infrastruktura-na-skrzycznem-priorytetowa
    2 punkty
  9. W Austrii mokro. Przestało jyz padać, ale chmury ciężko wiszą zasłaniając góry.
    2 punkty
  10. Zjazdy na północ z Aiquille du Midi robią szaleńcy, jak najbardziej 🙂 Bargiel nawet tam ćwiczył przed K2. Takie dwa główne zjazdy kiedyś mi się rzucily w oczy: Rond- West couloir, Aiguille du Midi https://joelevanschamonix.com/2014/05/03/rond-west-couloir-aiguille-du-midi/ Mallory-Porter, Aiguille Du Midi North Face http://www.chamonixtopo.com/skiing/mallory-porter-aiguille-du-midi-nf/ Info o zjeździe Bargiela https://wspinanie.pl/2017/05/andrzej-bargiel-mallory-couloir-aiguille-du-midi/
    2 punkty
  11. @Annaa @marionen - z dużą przyjemnością przeczytałam Waszą relację i cieszę się jeśli wiadomość o otwarciu ośrodka przyczyniła się do tego, że mieliście udany narciarsko dzień. W niedzielę już niezły "trądzik" na trasach (muldy 😏), ale wciąż pięknie i sceneria zimowa . Widziałam relację z soboty - warunki rano były lepsze, ale ok. 9.00 zamknięto drogę do Hochkar - taki był najazd narciarzy! Akcja z otwarciem była bardzo nagłośniona w austriackich mediach, stąd pewnie taki odzew, ale marketingowo - strzał w dziesiątkę! 🎆
    2 punkty
  12. Mario- mogę Ci mojego specializeda enduro za symboliczne 1000 zł oddać - przerzuciłem się na elektryka to leży w garażu i się kurzy - katowany nie był...
    1 punkt
  13. Cześć. Rower który podałeś w linku jest bezsensu. Enduro i dwupółka? Nonsens, ale jak już fabrycznie zainstalowali, no trudno. Po za tym mało informacji o stanie roweru tzn, kiedy były robione serwisy: hamulców, amortyzatorów, łożysk itp. Również brak informacji o innych komponentach. Na pierwszy rzut oka, damper prosi się o serwis bo "poci się" Sam kupiłem maszynę do fr, zapłaciłem dość mało jak na fulla, ale wiedziałem co będzie do roboty, co trzeba w niego włożyć. Sama rama ma ponad 10 lat, a przedni amor to dziadek, ale działa wyśmienicie i jest pancerny, kosztem wagi. Co do tego roweru, powiem tak: lepiej szukać czegoś innego, w takim budżecie można wyhaczyć sensownego HT. Pozdrawiam
    1 punkt
  14. Jak na tyle lat i rower MTB to wygląda idealnie ale o prawdziwej wartości mógłby się wypowiedzieć mechanik, który zrobiłby Ci ekspertyzę. Mogę podesłać namiar - nie wiem ile taka konsultacja kosztowałaby. Ale ja bym odżałował. To mogą być różne subtelności np czy kaseta jest do kupienia za rozsądne pieniądze (rozstaw otworów), stan i koszt serwisu dampera i amortyzatora. Biorąc pod uwagę, że to pewnie bez faktury to koszt jest już 4800 (względem nowego) wcale nie tak mało. Do tego idziesz na kompromisy z koncepcją (bo nowy wziąłbyś pewnie 29, z pneumatyczną sztycą, napęd 1x11 lub 2x11). Nie skreślałbym go jeszcze ale ostrożnie.
    1 punkt
  15. @MarioJ jak najbardziej można kupić rower 10cio letni. Ważne jednak by był on zadbany - to świadczy o użytkowniku...ale także może świadczyć o rowerze. To, na co ja zwróciłem uwagę (nie jestem znawcą rowerów MTB - raczej rowerów szosowych), to że egzemplarz Speca z Twojego linku jest na ramie mocno pogięty i porysowany (wiem, wiem to rower do mocnej pracy w terenie...ale mimo wszystko...). Druga rzecz, która dla jest dyskredytująca dla tego egzemplarza, to bardzo porysowana korba... O czym to świadczy? O tym, że rower był mocno poobijany (drzewa, skały), bądź też właściciel rzucał nim o glebę kompletnie nie szanując - zwyczajnie nie dbał o niego i nie szanował. I tu się rodzi pytanie: ile jest ukrytych wad? Poszukałbym czegoś innego. Pozdro.
    1 punkt
  16. PKL miało też przedstawić swój plan inwestycji w kwietniu, ale na razie cisza...
    1 punkt
  17. Cześć A u mnie myślisz... słoń trąbalski? Ale poważnie to muszę kupić ale jakoś na razie nie dałem rady. Z tymi światłami to jest tak, że staram się unikać relatywizmu. Jak jadę samochodem to mi się to nigdy nie zdarzyło a rower w sensie przestrzegania przepisów traktuję tak samo jeżeli nie jeszcze bardziej rygorystycznie bo każdy błąd może być znacznie bardziej kosztowny. Jak sobie raz odpuszczę to czemu nie odpuszczać dalej - tego się boję, więc nie odpuszczam. Pozdrowienia i miejmy nadzieję do zobaczenia
    1 punkt
  18. U mnie kask żona wymusiła😉 Co do świateł to bywają takie (i o odpowiednich porach), że jadę na czerwonym. Dwa przykłady to jadąc do pracy na Puławskiej jedne to wylot z salonu meblowego Vox, drugie to wylot ze strzelnicy. Czas brutto to mniej więcej 1:10-1:20.
    1 punkt
  19. Jest duża szansa, że się mijamy:-) Z reguły widzę te same osoby na rowerach. Jeżdżę białą szosą Felt F85. Z tyłu duża podsiodłówka Topeaka. Praktycznie zawsze jeżdżę w kasku. Strój kolarski, czyli pampers i koszulka lub bluza kolarska. Co do odległości to do pracy i z powrotem wychodzi z reguły 57 km. No chyba, że ładna pogoda i wracam do domu na około to i 80 pyknie;-)
    1 punkt
  20. Cześć Niezły masz kawałek - wychodzi ponad 25 km lekko licząc a może nawet 30. Ja mam od 16.5 do 18 w zależności od trasy i jeden jedyny raz udało mi się przejechać poniżej 40 minut a tak średnio około 45. Jeździsz szosówką czy czymś innym? Czyli jesteś z wariatów typu moja żona, która też koło 6.00-6,30 jeździ mostem do pracy tylko północną stroną i na lewy brzeg. Ja z nią jeżdżę rzadko ale koło 15.30 zdarza mi się wracać południową stroną - pewnie nie raz się mijaliśmy. Czarno zielony Scott Aspect, czarny ubiór (jak troszkę zimnej to pomarańczowa bluza), długie włosy spięte w kucyk bez kasku czarno zieiony plecaczek Scotta - to ja. Do zobaczenia
    1 punkt
  21. Z reguły wyjeżdżam z Piaseczna około 5:20, czyli około 6:00 z minutami przejeżdżam przez most i zawsze tą stroną mostu czyli południową. Staram się jeździć 2-3 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb, chęci i pogody:-) W trasę powrotną ruszam o 15:00 z Łubinowej, więc pewnie około 15:30-15:40 jestem na moście. Jedynie czasem przytrzyma mnie przejazd kolejowy na Chełmżyńskiej wtedy trochę później.
    1 punkt
  22. My dziękujemy Magda, bo gdyby nie Twoja informacja, to nie wiem czy bym się dokopał gdzieś indziej. To też jeszcze jeden dowód, że warto zaglądać na forum narciarskie już poza sezonem. Nigdy nie wiadomo kiedy trafimy na odpowiednie dla nas wieści...😀
    1 punkt
  23. @marionen, @Annaa pozytywnie zakręceni Też tam skończyłem sezon...trochę wcześniej niż Wy...choć Wy pewnie jeszcze nie skończyliście Dzięki za relację!
    1 punkt
  24. Jakoś nie trafiłem na ten wątek. Chyba już koniec sezonu 18/19. Choć jeszcze się troszkę waham nad Monte Rosą. Pora na sentymentalne wspominki... 1. Freeride/freetour - 22 dni w ON Na karnecie była pobliska Austria ale z absolutnym priorytetem freetour. Udało się zaliczyć m.in. Dachstein ze zjazdem do Obertraun, przy okazji były wielkie obszary Krippenstein - w którym od razu się zakochałem. Odkryciem sezonu był Planeralm z kilkunastoma oficjalnymi trasami free (a ośrodek z trzema wyciągami) i też fantastyczny potencjał skiturowy. W ciągu paru dni zaliczyłem tam kilka pobliskich szczytów. Dokończyłem inwentaryzacji Lungo i, szkoda gadać, Speiereck wymiata bo zjazdy po 1200 m vertical w skomplikowanym terenie, które można zrobić tak 8x dziennie to jest czad. W Lungo byłem w tym roku pewnie z 6 dni. Warto. Wreszcie odwiedziłem też Weissee Gletscherwelt. Tu kultowa miejscówka freeturowców bo w promieniu 2-3 godzinnych dojść jest przynajmniej parę fantastycznych szczytów do jazdy. Jeden z nich (Granatspitze) udało mi się zrobić. O tych i innych wyjazdach z nastawieniem na freeride i freetour napisałem dokładniej https://www.skionlin...-gdzie-to-jest/ Poza Austrią był nowo zbudowany system Andermatt - Sedrun w Szwajcarii. Najeździłem się tam w puchu po pachy w opcjach przytrasowych. Odkrycie freeridowe, które najbardziej mnie zaskoczyło było w... Arenie. W ośrodku top-topów, w którym jeżdżą stada ludzi, trzy dni po opadzie kreśliliśmy linie w nieprzejeżdżonym puchu! Verticalu było 800 - 900 m (dwa różne warianty) a teren przepiękny i bardzo urozmaicony. Nieprawdopodobne. Liznąłem też potencjał Horn w Kitz i tam dopiero są opcje. 2. Skitury trawers Czarnohory (5 dni). Wyobraźcie sobie takie Karkonosze bez ani jednego człowieka! zapamiętajcie - jest jeszcze tylko parę lat na zaliczenie! To miejsce już się profesjonalizuje - właśnie budują schroniska bliżej gór, jest też piękny camping. Myśmy byli w formule częściowo biwakowej - namioty w środku Karpackiego PN (!). Blisko i ciągle tanio. A góry fantastyczne. Napisałem o tym https://www.skionlin...zarnohora-2019/. 3. Skialp (5 dni) - gdzieś o to ocierały się Tatry Wysokie na Słowacji. Najbardziej w kość dał mi zjazd z Wysokiej (2520) pierwsze moje rzetelne S4, Kończysta i Salatyn (to Tatry Zachodnie) to kolejne dwa piękne punkty. https://www.skionline.pl/forum/topic/20681-skiturowa-4dniówka/?do=findComment&comment=300792 4. Skitury stacjonarnie (6 dni) i 6 fantastycznych tematów w masywie Ortlera. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć w niesamowity potencjał tego miejsca https://www.skionline.pl/forum/topic/25872-zbrodnia-i-rozpusta-w-cesare-branca/ 5. Skitury okazjonalne na Dolnym Śląsku (chyba 7 dni). Pierwszy mój zimowy nocleg w płachcie biwakowej, i drugi - niesamowity dzień gdy zaliczyliśmy wszystkie gorące linie w Karkonoszach, był też Śnieżnik z puchem po pachy... 6. Cat-skiing W bonusie były dwa dni w Dragobracie w tym jeden z cat-skiing. Pierwszy raz w życiu pojeździłem ratrakiem. Dzień obejmował kilkanaście zjazdów. Odczucia ambiwalentne bo smród i hałas ale z drugiej strony co pojeździliśmy to nasze. Może kiedyś powtórzę. drugi dzień ośrodkowe, maleńkie freeride 7. Superata - to 6 dni w ON gdy nie dało się jeździć obok. Spędziłem je towarzysko tak, że nie były całkiem stracone Razem 53. Dość mało ale to dlatego, że nastawiłem się na jakość a nie ilość. I nie wiem czy to nie był najfajniejszy mój sezon, gdzie każdy aspekt doskonale wyszedł. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  25. Wczorajsza wycieczka udana 16 godzin w aucie, kilka na stoku. Warunki na stokach od 8.00 trudne.Chyba po sobocie nie ruszali ratraka.
    1 punkt
  26. Dla mnie sezon bardzo udany zarówno pod względem zjazdowym jak i skiturowym:). W sumie wyszło 43 dni na nartach pzdr.
    1 punkt
  27. Ja nie liczę dni. Po prostu staram się korzystać z gór, śniegu, wolnego czasu (którego zawsze za mało) na tyle na ile pozwalają mi okoliczności i zdrowie. Ten sezon jak najbardziej udany, do tego stopnia że na koniec zimy zainwestowałam w zakup nowego sprzętu w stopniu nadprogramowym (szaleństwo: SL + sprzęt skiturowy). Za udany sezon uznaję min. 1 tygodniowy wyjazd w Alpy + lokalne wyjazdy weekendowe w jak największej ilości zima jest piękna!
    1 punkt
  28. Sezon był całkiem udany. I choć spędziłam na nartach zaledwie 15 dni , to i tak jest to chyba najwięcej w dotychczasowej „karierze”. Biorąc pod uwagę fakt, że mieszkam daleko od gór i każdy wypad to co najmniej kilka godzin jazdy w jedną stronę, oraz mocno ograniczone możliwości urlopowe w zimie, to jest nieźle, że prawie w każdym zimowym miesiącu udało się zorganizować jakiś wyjazd na narty. Nie wyszło tylko w grudniu – szkoda. Styczeń – cztery dni w Szczyrku z rodziną i spotkanie WZF. Było bardzo miło i cieszę się, że tyle sympatycznych osób z forum mogłam poznać . Luty – rodzinny wyjazd na ferie do Bregenzerwald. Piękna pogoda i intensywne zwiedzanie czterech narciarskich miejscówek w Vorarlbergu Marzec – jeden dzień w Brandnertal i trzy w Sankt Anton, połączone z objazdem Ski Arlberg. Zdecydowanie wartość dodana tego sezonu. Kwiecień – ostatni dzień sezonu w Białce – po prostu wiosenne narty i chillout w słońcu . No i cóż, narty już schowane na strychu i więcej km zrobione na rowerze niż na deskach.
    1 punkt
  29. dla mnie ten sezon zapowiadał sie rewelacyjnie i taki był przez pierwsza połowę, w końcu byłem dobrze przygotowany i z licznymi możliwościami w kalendarzu wyglądało na to, ze wrócę do przebiegów sprzed-tacierzyńskich, już w połowie lutego miałem na liczniku 16 dni niestety dał znać o sobie kręgosłup, przez co straciłem zazwyczaj najmocniejszą wiosenną część sezonu, musiałem odpuścić plany związane z Dolomitami oraz odrzucić propozycje wyjazdu do Alpe dHuez do tego ćwiczenia rehabilitacyjne negatywnie wpłynęły na kolano więc pomimo poprawy kręgosłupa zdecydowałem się odpuścić końcówkę sezonu, by na spokojnie skupić się na wzmocnieniu układu powięziowego niemniej jednak sezon był dobry, świetny Szczyrk podczas opadu roku i klęski żywiołowej, do tego rewelacyjny Zillertal z idealną pogodą oby gorzej nie było a będzie dobrze sezon skończony na 99%,
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...