Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. Zaba_osw

    Zaba_osw

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      94


  3. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      7 273


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.11.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dlaczego Skopje na listopadowy weekend? Na narty trochę za mało czasu – dwa dni i 2000 km w drodze, żeby pojeździć dwa dni w niepewnej pogodzie, to jednak nie do końca nas przekonywało. Więc może gdzieś na południe, w stronę słońca? Uciec od depresyjnej pluchy i listopadowych wichur, naładować baterie, aby przetrwać do sezonu narciarskiego? Jakiś city break, a jeszcze lepiej city i outdoor? W listopadzie wybór kierunku wcale już nie jest taki prosty ze względu na kapryśną aurę, ale wpadła mi w oko oferta na lot z Berlina do Skopje i z powrotem. Termin pasował idealnie, ale Macedonia Północna? Miejsce takie dość nieoczywiste, lecz im bardziej wgrzebywałam się w internet – między innymi w relację @aklim czy blog polskiej pary, która pomieszkuje w Skopje - tym bardziej zaczynał mi się podobać ten pomysł. Wylądowaliśmy więc z moim mężem, Darkiem, w nocy z soboty na niedzielę, w strugach deszczu. Ale rano przywitało nas piękne słońce, a ładna i ciepła pogoda miała nam towarzyszyć praktycznie przez cały pobyt. Nasz hotelowy pokój miał widok na pomnik i na górę Vodno z oświetlonym w nocy krzyżem w oddali (krzyż akurat schowany za drzewem). Bardzo typowe dla Skopje, bo jak się okazało - pomników tutaj w cholerę, a góry otaczają miasto praktycznie ze wszystkich stron. Jakie jest Skopje? To miasto zupełnie niepodobne do innych. W 1963 roku trzęsienie ziemi zniszczyło większość historycznej zabudowy, więc dominują jugosławiańskie blokowiska z wielkiej płyty. Ale ostatnia dekada przyniosła bardzo kontrowersyjną architektoniczną rewolucję centrum miasta – projekt Skopje 2014, polegający na budowie wielkich gmaszysk w stylu neoklasycystycznym i całej masy monumentalnych pomników bohaterów narodowych w duchu macedońskiego nacjonalizmu, co jest ponoć solą w oku całkiem sporej tutejszej muzułmańskiej mniejszości albańskiej. Projekt – będący w zasadzie samowolą budowlaną ówczesnego prezydenta Macedonii – pochłonął absurdalnie olbrzymie publiczne pieniądze. Mówi się o kilkuset milionach euro, co – jak na finanse takiego małego i borykającego się z licznymi trudnościami ekonomicznymi kraiku – jest niewyobrażalnie wielką kwotą. A w tle korupcja i nadużycia na gigantyczną skalę. A jak to wygląda? Zobaczcie sami – pomniki „rosną” tutaj jak grzyby po deszczu, osiągając karykaturalne rozmiary i zagęszczenie. Na pierwszy ogień oczywiście Aleksander Macedoński na koniu, na gigantycznej paterze na Placu Macedonia oraz na kolumnie – ok. 200 metrów dalej A na dolnym piętrze tej kolumny – modelowa rodzina macedońska: ojciec, matka, dziecko i … dwa leżące lwy 🤣 Tuż obok pomnik Cyryla i Metodego (na drugim planie), a także macedońskich matek – jedna w ciąży, a trzy tulą dzieciarnię. A gdzie tatusiowie? Czyżby oddawali się jakiejś szemranej grze hazardowej? 🤔 Plac Macedonia i średniowieczny Kamienny Most na rzece Wardar, to centralne miejsca w stolicy. Obok mostu zbudowano Muzeum Archeologiczne – to ten gmach z grecką kolumnadą: Idziemy kawałek dalej, w stronę Porta Macedonia – wygląda na to, że Skopje pozazdrościło Paryżowi Łuku Triumfalnego. W bramie Łuku, jak również w kilku innych miejscach zauważamy cytaty Matki Teresy, która właśnie tutaj, w Skopje, się urodziła. Jej dom rodzinny już nie istnieje, ale w miejscu, gdzie stał, urządzono Memorial House Mother Theresa – miejsce pamięci z galerią fotografii i pamiątek po tej niezwykłej zakonnicy oraz przeszkloną, nastrojową kaplicę na górnym tarasie. Budynek z zewnątrz trochę przywodzi na myśl architekturę Hundertwassera: Wnętrze: Są też polskie akcenty – dokumenty z przyznania Matce Teresie doktoratu Honoris Causa Uniwersytetu Jagiellońskiego: W budynku dawnego dworca kolejowego, którego zegar zatrzymał się 26 lipca 1963 na godzinie 5.17, gdy zaczęło się trzęsienie ziemi, znajduje się Muzeum Miejskie z podobno dość ciekawą ekspozycją. Ale z uwagi na jakąś uroczystość w hallu muzeum, niestety nie było udostępnione tego dnia zwiedzającym: Postanawiamy więc wrócić na drugą stronę Wardaru, do historycznej dzielnicy albańskiej i zwiedzić fortecę Kale, górującą nad miastem. Po drodze takie widoczki: Rzuciła nam się w oczy duża liczba bezdomnych psów w centrum Skopje – szczególnie w okolicach Placu Macedonia . Zwierzaki przyjazne, ewidentnie szukające kontaktu z ludźmi, wiele z nich zaczipowanych. Nawet nie wyglądały na wygłodzone – mam nadzieję, że ludzie, a może okoliczne knajpki dokarmiają te biedne psiaki. Na placu kupiliśmy sobie od ulicznego sprzedawcy torebkę pysznych, pieczonych kasztanów i ruszyliśmy w stronę Kale: Z fortecy roztaczają się imponujące widoki na miasto i okoliczne góry, znad których właśnie zaczęły nadciągać czarne, burzowe chmury: Ha, a za jedną z baszt niespodzianka – robotnik i kołchoźnica! 🤣 Gwałtowną, ale krótką nawałnicę przeczekaliśmy pod daszkiem, za to zaraz potem zostaliśmy wynagrodzeni wspaniałą tęczą: Twierdza Kale sąsiaduje z zabytkowym meczetem Mustafy Paszy – Darek idzie zwiedzać, a ja grzecznie czekam na zewnątrz – bo w rurkach, wydekoltowanej koszulce z krótkim rękawem i z gołą głową z pewnością zgorszyłabym pobożnych wyznawców Allaha.🙄 Z meczetu, który notabene znajduje się niedaleko naszego hotelu, kilka razy dziennie rozlegają się przez głośniki zawodzące śpiewy muezzina, które odbijając się echem od gór, niosą się zwielokrotnione po całym mieście. Codziennie mamy taką pobudkę o 5.30. No cóż, jesteśmy na Bałkanach, więc jest multi-kulti. Taki klimat. A potem zagłębiamy się w labirynt uliczek klimatycznego Starego Bazaru. Knajpki i bary sąsiadują tu ze sklepikami różnej maści – na wystawach sporo sukien w bollywoodzkim stylu, jakieś rękodzieło i liczne pracownie jubilerskie. Jest sporo ciekawej srebrnej biżuterii, a że ten wyjazd sprezentowaliśmy sobie właśnie na srebrne wesele, to wracam z ładną pamiątką. Część budynków jest jednak opuszczonych i zaniedbanych. Po późniejszym obiedzie postanawiamy przejść się jeszcze na spacer bulwarami wzdłuż Wardaru. Vodno i dachy Skopje o zachodzie słońca: Mostu im. Goce Dełczewa (narodowy bohater macedoński) strzegą dwie pary gigantycznych lwów, a w oddali forteca Kale: Bulwary są trochę zaniedbane, ale za to na obu brzegach poprowadzono całkiem zacne ścieżki rowerowe A przy siedzibie macedońskiego rządu – pomnik wyzwolicieli. Robi wrażenie! 😲 Wieczorem centrum Skopje jest rzęsiście oświetlone. I jakkolwiek nie da się ukryć, że te wszystkie gmachy i pomniki, to jeden wielki kicz i to bardzo kosztowny, to nadają one miastu niepowtarzalnego kolorytu, dla którego warto odwiedzić stolicę Macedonii Północnej. [cdn.]
    8 punktów
  2. Jest drogo, jest krytyka... ...jest tanio, też krytyka 😱 Zaglądam do tego wątku i go nie rozumiem 🤔 Fani i Antyfani SMR wciąż się spierają 🤺 Sam, wybierając się na dłużej na narty, kieruje się zupełnie innymi prorytetami. Ważę cenę do jakości ośrodka, ilości narciarzy. Element krajoznawczy jest mega istotny. Cóż? Takich SMRów przecież tysiące bardziej na południe. A śledząc forum i wpisy @JurekByd, czy @gajowy01 można taki wyjazd ogarnąć budżetowo. Relacji na forum z Alp? Masa... Vlogów @JC również jest już sporo. Komuś jednak pasuje bardziej Szczyrk...niech jedzie i tyle. Nie podoba się tam coś? Pojechał i jest zawiedziony? Niech nie jeździ - proste. Dziwny ten świat 😲
    7 punktów
  3. Cześć Ja myślę Mariusz, że to po prostu niektórzy ludzie są dziwni. Swego czasu mieliśmy przestarzałą bazę i bezśnieżne albo mało śnieżne zimy. Spędzałem wtedy w Szczyrku bardzo dużo czasu i zawsze świetnie się bawiłem. Obecnie mamy nowoczesną bazę z rozbudowanymi systemami naśnieżania, zapleczem, zmienioną geometria tras ( ten element akurat u mnie wzbudza najwięcej kontrowersji ale rozumiem, że jest to znak czasu) i pewnie gdybym tam pojechał bawiłbym się równie dobrze. Tak mam. Są natomiast ludzie, którzy narzekali wtedy i narzekają teraz - to Ci sami ludzie, można sprawdzić. Oni po prostu tak mają. Swoją drogą w takiej np. Austrii nie raz miałem sytuację gdy kupowałem karnety za gruba kasę i następnego dnia nic nie chodziło ze względów pogodowych. Cóż normalne przecież. Ale są osoby, które w takiej sytuacji robią karczemną awanturę o zwrot kasy - sam widziałem takie rzeczy w Polsce. Swego czasu musiałem brać nawet udział w niezłej szamotaninie bo na nijakim Kozińcu dwóch krewkich panów próbowało przez takie malutkie okienko w kasie wytargać dziewczynę, która sprzedawała karnety bo... uwaga: Był ( w sensie trwał) gwałtowny opad śniegu i stok był nieprzygotowany i ratraki nie jeździły. Chore? chore! Ale niektórzy tak mają. Oby jak najrzadziej na nich trafiać. Co do Bieńkuli, która niezbyt lubię to - jak słusznie koledzy podkreślali - jest to czarna trasa. Czarna trasa to trasa bardzo trudna a elementem bardzo trudnej trasy są trudne warunki. Jeżeli jest to wyrównana i wymuskana równia pochyła to nie jest to trasa bardzo trudna choćby miała i 50 stopni. Dla dobrego narciarza nie powinno to mieć znaczenia. Muldy, lód czy głęboki śnieg na bardzo trudnej trasie to norma. Sego czasu spędzałem na Bieńkuli dużo czasu po mieszkałem w Ulu lub u Sordylowej albo Piotra Fijasa na Góralskiej. Było to bardzo wygodne bo w trakcie jazdy mogłeś sobie podjechać do domu na herbatkę i się jej napić nawet nie odpinając nart! Była to wtedy trudna trasa. Pole kończących się dopiero u wylotu a lasu lodowych garbów albo jakiegoś innego rozgrzebańca - jak to na trudnej trasie ale dawało się tam jeździć nawet na zjazdówkach. Zabawa była zajebista, choć wolałem zawsze Polanki z tymi przewężeniami, zmiennością, drogą w poprzek i skakaniem bo było ciekawiej i mniej męcząco. Zresztą na Bieńkuli właśnie miałem okazję jeździć w głębokim śniegu jak nigdy wcześniej ani później. Podstawą jest to o czym piszesz. Jest duży wybór a każdy może podejmować decyzje jaką chce z nie jeżdżeniem tam włącznie a nie płakać. Pozdrowienia serdeczne
    6 punktów
  4. ... i pisze to gość używający słowa sorka... Dla mnie himalaje hipokryzji...
    4 punkty
  5. Mimo, ze wątek średnio pasujacy, to juz dociągnę moja relacje z Hintertux tutaj. Dzisiaj słońce i wielki wiatr. Na gorze -12 moze -14. Dzieci zostały wyposażone w ogrzewacze i pięknie pozjeżdżaly. Trzy zjazdy z samego szczytu do Sommerbergu do przerwy i nawet dorośli poczuli to w nogach. Mimo wiatru to był to nasz najlepszy dzień na lodowcu. Śnieg absolutnie genialny. Ludzi niby niewiele, ale rano z uwagi na prognozy dot. Wiatru przed godz. 8ma zebrał sie tłum ludzi, przede wszystkim z rożnych klubów. Z uwagi na wiatr gondole ruszyły jednak dopiero o 8:30 i w sumie zrobiło sie wielkie bydło z wypychaniem sie do wagoników. Jako udało sie nam uratować naszych juniorów przed stratowaniem. Działały tylko funitele, a na koniec ruszył jeszcze orczyk na Sommerbergu gdzie dzieciaki zaliczyly jeszcze kilka zjazdów na tzw. dobicie. Co będzie jutro to nie wiemy, bo zapowiadają jeszcze większy wiatr i opad sniegu. Nie wiemy czy w ogóle jutro ten interes będzie sie kręcił. Pożyjemy zobaczymy. Tu pare zdjęć z dziś:
    4 punkty
  6. Niektórzy jeszcze walczą o ambitne cele, więc może ja dzisiaj trochę się pochwalę, że stuknęło mi dzisiaj 5 tys. km w 2019 roku. Z tego ok. 80% na rowerze trekkingowym - na wycieczkach i takim zwykłym komunikacyjnym jeżdżeniu, a 20% na fitnessie. Wygląda na to, że do końca roku uda mi się osiągnąć dystans lepszy o 2.000 km od ubiegłorocznego - kiedy to przejechałam łącznie 3.156 km.
    3 punkty
  7. Wszystko fajnie jest to super teren na Freeride i tak powinien być oznaczony, Bieńkula leży odłogiem i jest arogancją SMR oznaczanie jej i kilku innych tras na mapie jako tras naśnieżanych i ratrakowanych, tym bardziej że TMR zna temat Freeride. Niestety wielu dobrych pomysłów z Chopoka nie potrafią przenieść do Szczyrku, np dalej nie ma taśm najazdowych przy krzesłach, a podobno chcą zwiększyć przepustowość, zlikwidowali single line, a wystarczyło przedłużyć płotek prawie do bramki końcowej. Patrzę na to z dystansem bo sezonówkę kupiłem ze względu na Skrzyczne i BSA bo mam z domu 10min do wyciągu.
    3 punkty
  8. @marboru uchylił rąbka tajemnicy 🤫 - tak, kolejny wpis to wycieczka w góry. Poniedziałkowy poranek przywitał nas pięknym słońcem i bezwietrzną pogodą, a prognozy zapowiadały +18 stopni. Wymarzony dzień na górską wycieczkę 😀! Ze Sredne Vodno do Kanionu Matka Postanowiliśmy przejść grzbietem pasma Vodno ze wschodu na zachód. Mniej więcej w połowie drogi między Skopje a szczytem Vodno (1066 m npm.) znajduje się osada Sredne Vodno, z której od wtorku do niedzieli kursuje na szczyt kolej gondolowa Doppelmayra. No właśnie, ale my nasz trekking zaplanowaliśmy na poniedziałek – nie pozostało nam więc nic innego, niż zdobyć Vodno na własnych nogach. Co więcej – w poniedziałki poza sezonem nie kursuje również autobus miejski do Sredne Vodno, o czym dowiedzieliśmy się dopiero na dworcu autobusowym. Ale pod dworcem jest postój taksówek, a raczej takich ichnich Uberów, bo taksometru się w nich nie uświadczy. Ceny umowne i umiarkowane, woleliśmy jednak ustalić z góry, ile zapłacimy. Przy dolnej stacji kolejki jest kilka kiosków z przekąskami, ale wszystkie zamknięte na głucho. Być może niektóre są czynne, gdy kolejka działa, ale ewidentnie widać, że jesteśmy po sezonie. Ze Sredne Vodno na szczyt prowadzi asfaltowa droga oraz kilka różnych ścieżek pieszych. Ponieważ chodzenie asfaltem po serpentynach jest nudne, postanowiliśmy odbić w ścieżkę, która biegła nieco bardziej stromo, ale krótszą drogą na szczyt. Szlaki piesze w Macedonii nie są oznaczone w taki sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w polskich górach czy Alpach. Jeśli już, to wymalowane są dwa paski – białe i czerwone, albo czerwono-białe kółko. Na wszystkich szlakach znaki są takie same, więc na rozgałęzieniu łatwo pomylić drogę, zwłaszcza, że praktycznie wcale nie spotyka się drogowskazów. Zresztą nasz szlak oznakowany był dopiero od połowy. Koniecznie więc trzeba mieć ze sobą dobre mapy offline z lokalizacją – my korzystaliśmy z aplikacji MAPS.ME i PhoneMaps, na których widoczne są nawet nikłe ścieżki, można ustawić nawigację – pieszą, rowerową lub samochodową, a obsługa jest czytelna nawet dla tak upośledzonej technicznie osoby, jak ja . Na początku jednak zaliczyliśmy falstart – ścieżka, którą poszliśmy i która miała biec pod gondolą znaków wcale nie miała, a mniej więcej w połowie zaczęła niknąć, za to pięła się coraz bardziej stromo zarośniętym kanionem. Na początku było tak: A potem tak: I w końcu tak: Wędrówki w górę nie ułatwiało też śliskie błoto i opadłe liście. No, trochę się naklęłam, zanim doszliśmy znów do asfaltu. Tak to bywa ze skrótami . Marsz na górę zajął nam 1 h 15 min, asfaltem chyba jednak byłoby szybciej … W najwyższym punkcie na Vodno stoi Krzyż Milenijny - ponoć najwyższy na świecie chrześcijański krzyż w lekkiej, ażurowej konstrukcji, zbudowany w 2002 roku, widoczny praktycznie z każdego miejsca Skopje i z trasy naszej wycieczki. Górna stacja kolejki: Oczywiście byłam ciekawa, czy w zimie są tutaj jakieś trasy narciarskie, ale jednak nie – mimo, iż w styczniu-lutym jest śnieg. Można natomiast jeździć z Vodno na sankach. Miejsce jest niesamowicie widokowe – góry otaczają nas ze wszystkich stron, w dole z północnej strony rozpościera się Skopje, z południowej jakieś mniejsze wioski i tak będzie już przez cały czas naszej marszruty. Robimy sobie wspólne zdjęcie i idziemy na szlak. Na szczycie jest trochę ludzi, ale dalej praktycznie nie spotykamy żywej duszy. Idziemy początkowo szutrową drogą, widoki boskie: Wkrótce droga powoli zamienia się w plac budowy . Wiemy, że wzdłuż niej poprowadzono … rurociąg. Co za dziwny pomysł … Mam nadzieję, że teren z czasem zarośnie, bo na razie wrażenie jest nieciekawe. Trzeba patrzeć w dalszą perspektywę – jest zdecydowanie lepiej Vodno już w oddali, rurociąg – na wyciągnięcie ręki 😉 Co ciekawe – mimo iż był to dzień roboczy, to spotkaliśmy tylko dwie trzy-czteroosobowe ekipy budowlane. Obie siedziały w autach i jadły nieśpiesznie drugie śniadanie oraz paliły papierosy, tylko koparkowy trochę jeździł, ale też niezbyt długo 😏. W zasadzie to byli prawie jedyni ludzie, których minęliśmy tego dnia na szlaku – nie licząc pary turystów pod koniec wycieczki. Dochodzimy do Vrv Kale – drugiej co do wysokości kulminacji masywu: Na szczęście plac budowy skończył się jakiś czas temu i możemy rozkoszować się pięknem krajobrazu. A widoki – zobaczcie sami: VID_20191111_133136.mp4 Te ledwo widoczne ośnieżone szczyty na horyzoncie to Szar Płanina – pasmo dwutysięczników na granicy z Kosowem. I choć pogoda jest cudowna i ciepła, to białe wierzchołki w oddali budzą nutkę tęsknoty za zimą i nartami. Od tego miejsca schodzimy w dół. Najpierw jest to w miarę łagodna ścieżka przez zarośla. Choć ścieżka trochę się gubi i musimy dobrze pilnować śladu na mapie: Docieramy do rozwidlenia szlaków, gdzie znajduje się jeden jedyny drogowskaz do kanionu Matka, który jest celem naszej wycieczki. Teraz szlak biegnie ostrymi i stromymi zakosami w dół, ale jest pięknie – przepięknie! W dole widzimy zabytkową cerkiewkę św. Nikola Sziszewski, obok której biegnie też nasz szlak: Jest też kanion Matka, w całej okazałości 🤩 W dole wyłania się wkrótce przystań dla łódek i kajaków oraz restaurację i hotel Canyon Matka Schodzimy do cerkiewki – oprócz dwóch turystów nikogo tutaj nie ma No to jeszcze zdjęcie ze słoneczną flagą Macedonii: Krótko przed godziną szesnastą jesteśmy w kanionie, po drugiej stronie przystani: Akustyka jest tak znakomita, że słychać każde słowo z naprzeciwka, więc łódź zaraz po nas przypływa, ale w razie czego jest jeszcze gong, którym można ją wezwać. Zasłużyliśmy na piwo – w takiej scenerii smakuje wyśmienicie! Nad kanionem Matka powoli zapada zmierzch. Nie zdążymy już przejść szlakiem wgłąb kanionu, ani dopłynąć do jaskinii Vrelo. Urzeczeni pięknem tego miejsca postanawiamy wrócić tutaj następnego dnia. Wdajemy się w pogawędkę z obsługą łódek i lokalnym przewodnikiem. Wszyscy dobrze mówią po angielsku – tak jak zresztą bardzo wiele osób, które spotkaliśmy w Skopje, a gdy słyszą, że jesteśmy z Polski, to okazuje się, że niektórzy nawet znają trochę polskiego. Podobno Polacy są aktualnie najliczniejszą grupą turystów w Macedonii. Potem idziemy w stronę przystanku autobusowego, autobus jednak nie przyjeżdża. Do Skopje wracamy „stopem” ze świeżo poznanym przewodnikiem – Xhemalem. Mapka wycieczki: [cdn.]
    2 punkty
  9. Byłem w Szczyrku 3 razy od czasu inwestycji zrobionych przez TMR. Byłem na Chopoku ponad 20 razy od 2003 r. Oczywiście widzę rzeczy, które mogły by być lepsze. Uważam, że Chopok jest nie do pobicia i stanowi w naszej części Europy inną kategorię. Szczyrk nigdy nie będzie Chopokiem z powodu warunków naturalnych i tłoku spowodowanego bliskością wielkich aglomeracji. Jednak mimo to uważam, że Szczyrk warto odwiedzić. Trzeba wiedzieć, czego można tam oczekiwać. Ceny są adekwatne. Ostatnio w Cervinii płaciłem za karnet w trzydniowym pakiecie 237 zł za dzień. Było otwartych 51 km tras. Generalnie narzekanie to nasz sport narodowy. Dobrze, że znalazła się instytucja która coś zainwestowała, jak ktoś chce oldskulowo to jest Pilsko i jeszcze kilka ośrodków.
    2 punkty
  10. Na Chopoku jest identyczna patologia jak w Szczyrku. (oszczędności na śnieżeniu, brak uruchamiania tras itd.) Jedynie inne warunki naturalne (większa wysokość, większy ośrodek, dalej od śląska) powodują, że mniej ją widać. Niestety SMR jest jedyny i bezpośredniej konkurencji praktycznie nie ma. Jeżdżę u nich, bo jest najtaniej. Darmowy karnet dla akcjonariuszy. Wcześniej sezonówka za 160 Eur (EURO26/ISIC) lub wiosna za 49 Eur. W porównaniu z Alpami do Szczyrku czy nawet na Chopok jest dużo bliżej a kwatery 2x tańsze niż w Austrii. Dziwi mnie natomiast, że są tysiące chętnych by płacić pełną cenę za karnet w kasie, czy też rezerwować bardzo drogie noclegi w Jasnej, zamiast wybrać mniejsze ośrodki Alpejskie.
    2 punkty
  11. e do D... nie można chodzić nocą po pijaku w butach narciarskich
    2 punkty
  12. Ja raz spotkałem w Szwajcarii ofertę karnetów 1 - dniowych po 10 CHF , a kilkudniowe w normalnej cenie i musiałem kupić dla grupy 18 osób 144 kartoników , które notabene po zakupie online przysłali pocztą i wrzucili na posesję , bo do skrzynki nie weszło...
    2 punkty
  13. W Szczyrku w tym roku jeździłem ostatnio 2 kwietnia. Wtedy były czynne już tylko 2 trasy - z Kopy oraz z MS. Zapłaciłem wtedy chyba 99 zł w kasie. Sporo jak za 2 trasy topniejącego śniegu (w tym jedna z tras bardziej na biegówki), ale nie narzekam - wiedziałem na co się piszę. To była moja decyzja. W tym sezonie też będę się pewnie zastanawiał: jechać, czy nie jechać. I pewnie kilka razy pojadę. Forum jest jednak miejscem, gdzie można wyrazić zdziwienie polityką cenową, która stoi w sprzeczności z troską o rozkorkowanie Szczyrku. Wiem, że TMR to firma prywatna i polityka cenowa jest ich prywatną sprawą. Mnie nic do tego. Albo akceptuję cenę, albo nie. Moja sprawa. Ale jeżeli wyraża się troskę o zakorkowanie Szczyrku, o stan powietrza, mówi się o planach budowy centrum przesiadkowego, czy też innej organizacji transportu, a jednocześnie sporządza się cennik, który stoi z tym w sprzeczności, wtedy ja to zwyczajnie zauważam i się podśmiewuję - dęty marketing nie zaburza mi widzenia (co nie oznacza znowu, że nie przyjadę do Szczyrku).
    2 punkty
  14. Proponowanie Ischgl komuś, kto jeszcze nigdy nie był w Alpach/Dolomitach jest trochę niedorzeczne... To jeden z najdroższych i najbardziej snobistycznych ośrodków... Czytając post pytającego zauważyliście czego oni oczekują? Raczej niebieskich tras czyli oczekują też spokoju, a nie przepełnionych i mocno rozrywkowych tras Ischgl... Nawet jak będą mieszkać w Kappl to i tak będzie im ciężko zmieścić się w 2000 PLN... Poza tym ceny na stoku i w okolicach i mocno zniechęcą do wyjazdów. Doradzając komuś cokolwiek powinno się być troszkę ostrożniejszy... To, ze byłem w jakimś fajnym kurorcie i było tam zajebiście niekoniecznie musi oznaczać, że dla kogoś, kto jeszcze nigdy nie był w Alpach też musi tak być... Najgorsze jest to jak ktoś był tylko w jednym miejscu i... poleca go innym jako jedyne i najlepsze... Wracając do sedna... Popieram zdanie kolegów proponujących jakiś mniejszy ośrodek... Polecam też kwaterę blisko stoku, bez konieczności dojazdów, bo to Wam dużo bardziej umili pobyt i sprawi, ze już zawsze co roku zaczniecie sezon od planowania wyjazdów na południe od PL. Drugi kierunek, to trochę zaprzeczenie pierwszej propozycji bo proponuję moloch, ale... po pierwsze będzie raczej taniej niż w AT i IT, oraz na pewno będziecie mieszkać "na stoku". O czym piszę? O Francji. Ktoś tu wspomniał La Plagne... Jak na pierwszy wyjazd wg mne bardzo dobra opcja... Wyjeżdżając z biurem (z zasady odrzuciliście transport własny) macie do wyboru autokar (tańsza opcja) lub samolot (wygodniejsza, ale dużo droższa i wbrew pozorom niekoniecznie dużo szybsza). Wady tego kierunku (absolutnie nie destynacji ) są dwie... Duże prawdopodobieństwo trafienia na "szuflandię" czyli bardzo małe kwatery, choć ja w zeszłym roku mieszkałem w bardzo dobrych warunkach w apartamentach o dość dużym jak na francuskie standardy metrażu. Druga wada to jednak wyższe ceny na stoku. Za apartament ze skipasem zapłacimy znacznie mniej, natomiast już na miejscu w knajpach jest drożej... Natomiast obie te wady wynagrodzą nam świetne tereny narciarskie, długie i przyjemne trasy no i brak kolejek... Widoki też są przepiękne, ale te są raczej wszędzie Ps. Zapomniałem o jeszcze jednej wadzie... Architektura... NIe mogę jednak zaakceptować kilkunastopiętrowych wieżowców, a nawet całych osiedli wieżowców wybudowanych na stoku... No ale coś za coś... Tak jak wspominałem, niemal wszystkie apartamenty są na stoku
    2 punkty
  15. Na Bieńkulę nie ma co liczyć w tym sezonie dlatego zaktualizowałem mapa Szczyrkowski 2020 Aktualna mapa Szczyrk zima 2020, zlikwidowałem wirtualne trasy i dodałem 11 barów (zielone kwadraty) z dobrym jedzeniem, grillami itp prowadzonych przez miejscowych o których TMR nie raczył wspomnieć.
    2 punkty
  16. Tak zgadzam się w 100% nie są idiotami, ale są chytrzy ,pazerni i chciwi. A twierdzę tak na podstawie możliwości i terminach oddawania do użytku czerwonych tras o Bieńkuli już nie wspomnę. Poprzedni sezon jeżeli chodzi o "czarnulkę" to była groteska ,jak ją oddali na zawody to potem jej nie otwierali przez 2 tygodnie, w pełni sezonu po mimo sprzyjających warunków. Jak ją ponownie otworzyli to czort jedynie widział kiedy ją przygotują,nie było reguły czy na weekend ,czy w tygodniu ,czy co drugi dzień po mimo że panowały na niej najlepsze warunki. Trasa którą powinni się szczycić,reklamować w polskich warunkach,jest dla nich kulą u nogi,niepotrzebnym kosztem tak jak orczyki. I tyle .
    2 punkty
  17. A nie można zrobić algorytmu, sumującego cenę danych pojedynczych dni (po aktualnych cenach - kilka/kilkanaście procent)? Tak żeby karnet kilkudniowy, zawsze wychodził minimalnie taniej. W niczym to nie koliduje z dynamicznymi cenami. Taką formułę to może zrobić "Pani Kasia" w excelu, więc nie jest to chyba problem. Sytuacja gdy trzeba kupić 7 karnetów jednodniowych, żeby przyjechać na tydzień jest idiotyczna i ośmiesza TMR. Przy okazji zniechęca do dłuższego pobytu. Osobiście planuję dłuższe pobyty, TYLKO w takich terminach.
    2 punkty
  18. Cześć Jacku prześledź sobie posty kolegi. Zabiera głos tylko wtedy gdy można (lub nie) do czegoś się przyczepić dla zasady. Dla mnie nie powinieneś w ogóle reagować bo marnujesz czas a to i tak nic nie da. Pozdrowienia
    2 punkty
  19. Mój ostatni wyjazd do włoskiego region Wipptal, który opisałem wczoraj tu: odbył się przy okazji kursu operatora ratraka Być może to kryzys wieku średniego, ale na ament zakochałem się parę lat temu w ratrakach i zacząłem uważać że nie ma wspanialszego zajęcia niż jazda ratatrakiem właśnie: - oszałamiające widoki "z biura" - można sobie słuchać muzyki jakiej się chce - wszyscy kochają efekty Twojej pracy - nikt Ci nie zawracać głowy, siedzisz sobie sam ze sobą i ratrakujesz. Do niedawna swoją miłość realizowałem jakoś tak: Ale w tym sezonie postanowiłem zapoznać się z ratrakami bliżej Ze względu na brak doświadczenia w operowaniu ciężkim sprzętem jak i brak siec kontaktów umożliwiającej skosztowania tej przyjemności, postanowiłem wykorzystać źródła komercyjne. Etap 1 - szkolenie teoretyczne Na stronie firmy Kassbohrer, producenta ratraków PistenBully znalazłem ofertę szkoleń teoretycznych dla nowicjuszy. Na szkolenie takie można wybrać się do Niemiec na 1 dzień (w październiku), lub skorzystać ze szkolenia online.Wybrałem opcję drugą i przeszedłem przez całe szkolenie, które ma postać interaktywnej prezentacji (nieco ponad 400 slajdów), zawierającej ponadto kilka filmów i testy końcowe online. Informacje są dość podstawowe, ale dają pewną podstawę wiedzy nt tego jak zbudowany jest i jak działa ratrak oraz jakie są zasady poruszania się nim. Ponadto są tam informacje o zasadach przygotowywania stoku, najczęściej popełnianych błędach, wyposażeniu dodatkowym (np. do zakładania śladów dla "biegówek") czy podstawowym serwisie. Kilka slajdów i dyplom: Etap 2 - na własne oczy Drugim etapem była jazda w fotelu pasażera. W tym celu udałem się do Czech, gdzie wykupiłem sobie jazdę podczas wieczornego przygotowywania tras w Spindlerovym Mlynie. Było to bardzo fajne doświadczenie, a dzięki kursowi online wiedziałem mniej więcej co się dzieje, dlaczego operator wykonuje takie a nie inne manewry, co i dlaczego robi ze śniegiem itd. Zwłaszcza że okazało się, że mój kierowca nie był zbyt rozmowny i nawet znajomość czeskiego niezbyt mi pomogła. Ratrak jaki wybrałem do jazdy to Prinoth Leitwolf, ponieważ już kilka dni później na takim własnie modelu miałem sam ćwiczyć. Etap 3 - praktyka Ostatnim etapem było szkolenie praktyczne. W tym roku włoska firma Prinoth ogłosiła nabór na szkolenia dla początkujących. Szkolenie trwa 1 dzień i składa się z 3 godzin teorii i 6 godzin praktyki na stoku. Odbywa się w siedzibie firmy w Południowym Tyrolu, w miasteczku Sterzing/Vipiteno. Praktyka odbywa się w ośrodku Ladurns. Jak się okazało, znów przydało się szkolenie online, ponieważ mój trener był świetnym kierowcą (przygotowuje m.in. trasy na puchar świata), ale nie był wirtuozem Power Pointa i przez prezentacje przeleciał dość pobieżnie, a w końcu dał mi je na pendrive z zaleceniem poczytania sobie samemu. Ten materiał w dużej mierze pokrywał się ze szkoleniem Pistenbully. Drugą częścią szkolenia jest wizyta w fabryce ratraków, co jest bardzo ciekawym przeżyciem. Obecnie Prinoth produkuje około 300szt rocznie, ale obok jest jeszcze zakład produkcyjny wyciągów Leitner, a w budowie jest fabryka armatek śnieżnych, więc cały kompleks jest bardzo rozległy. Obiad w czasie szkolenia je się w zakładowej stołówce Następnie przychodzi kolej na praktykę na stoku. Najpierw omówione zostały części i funkcje samego ratraka (Prinoth Leitwolf). Następnie wyruszyliśmy na trasę. Co ciekawe, praktyka odbywała się na stoku, tak więc sztruks, po którym jeździli narciarze następnego dnia, był ode mnie Bardzo fajne uczucie. Samo kierowanie ratrakiem to niesamowite przeżycie. Potężna maszyna, reagująca na najdrobniejsze korekty operatora. Dużym wyzwaniem było dla mnie, jako nowicjusza, korygowanie ustawień pługu z przodu i frezu z tyłu. Duże wrażenie robi też satelitarny system kontroli - grubość pokrywy śnieżnej w każdym punkcie nartostrady jest w czasie rzeczywistym przekazywana do ratraka, do wiadomości operatora. Ośrodki narciarskie mogą dzięki temu kontrolować prace nad śniegiem w całym ośrodku i sprawować nadzór nad pracą każdego ratraka. A potem tylko odbiór dyplomu i po zabawie Co dalej? Nie wiem... To miała być przygoda na ten sezon i spełnienie fantazji ale... chciałbym jeszcze! Poniżej film z zapisem jazdy - jako pasażer w Czechach i za sterami we Włoszech. I jeszcze mała, nienachalna reklama - można polubić mnie na Facebooku, gdzie wrzucam różne narciarskie zdjęcia i historyjki, kiedyś bardziej dla znajomych, a teraz bardziej publicznie https://www.facebook.com/skibumpl/
    1 punkt
  20. Wiem, że to nie Szpindlerowy, ale oferta jest dobra i można odwiedzic Jested, jeśli ktoś będzie w okolicy: 3 kolejne dni jazdy na nartach za 500czk czyli 85 zł! oferta obejmuje dni 14-24.12, do kupienia do 30.11: https://www.skijested.cz/akcni-nabidka/3-dny-za-cenu-jednoho/
    1 punkt
  21. Piotr, pewnie większość "starych" użytkowników forum się zastanawia dlaczego coraz rzadziej piszesz.... Mnie osobiście, ale myślę że innym również brakuje Twoich wyważonych postów, o które tutaj coraz trudniej. Nie zniechęcaj się...🙂
    1 punkt
  22. Ostatnio się zastanawiałem, czemu coraz mniej piszę na forum. Pewnie wynika to z tego że "lubię" być strofowany przez ludzi którzy mnie nawet nie znają. Cóż, samo życie. @MajkiMDWW życzę udanego wypadu. A takich neptyków jak ja nie słuchaj. Zawsze słuchaj tylko tych co się znają. Oni akurat wiedzą czego Ty chcesz. Pozdrawiam
    1 punkt
  23. Mysle ze odpowiedz jest prosta: z perspektywy osoby z centralnej Polski zarowno do szczyrku jak i na chopok mozna pojechac na 2 dni. W alpy to jednak troche za daleko na taki krotki wyjazd. Niestety TMR w tej czesci europy nie ma duzej konkurencji i bezwzglednie to wykorzystuje. Mnie tez wpieniaja roznego rodzaje patologie i nie dziwie sie ludzi ktorzy ich krytykuja. Ja np. w pazdzierniku pojechalem na szybki wypad w Tatry. Wyjazd w srodku nocy , 5 godzin w aucie, wymyslilem ze zaoszczedze troche na podejsciu i podjade kolejka na Skalnate pleso. Normalnie unikam kolejek jak jade pochodzic po gorach ale dzien krotki i po nocnej podrozy tak to sobie wymyslilem. Piekny sloneczny dzien, drobny wiaterek ale ...srodek tygodnia, malo ludzi wiec po co kolejka ma chodzic? oficjalnie z powodu wiatru zamknieta...zadnej informacji wczesiej nie bylo. I o to sie wpieniam - niech dadza informacje ze czynne tylko w wekend a nie taka zabawa w ciucubabke i szukanie byle pretekstu. Takie zagrywki sa nie w porzadku..no ale tak jak pisalem konkurencja niewielka to bezwzglednie to wykorzystuja. ON to nie supermarkety, ze jak mi sie nie podoba w Tesco bo mnie robia w bambuko to pojade do Cerfura
    1 punkt
  24. Cześć Mam jedne buty typowo freeridowe zjazdowe a nie tourowe. Chyba nawet twardsze niż 130 odczucia i uciążliwości jak w normalnych sportowych butach. Pozdrowienia
    1 punkt
  25. No tak... zapomniałem Ps. W tym sezonie właśnie tam rozpoczynam sezon. 27.11 wyjeżdżamy. 30.11 jest Koncert otwierający sezon
    1 punkt
  26. ^^ Przepraszam to ja pomyliłem dwa tematy... Chwilę wcześniej przed napisaniem tej odpowiedzi przeczytałem inny post w którym ktoś okteślił górny limit kosztów przejazu, zakwaterowania i skipassu w cenie 2kPLN, stąd mój błąd... Ischgl góruje nad resztą przede wszystkim... apres ski
    1 punkt
  27. @tanova liczyłem na ten wpis 🙂 Super! Twoją podróż obserwowałem na Endo... I ja już wiem, że druga część będzie górska 👍 Dziękuję i czekam cierpliwie.
    1 punkt
  28. Ze względów losowych wypadły mi 2 osoby ze składu na najbliższy weekend. Cel to Ötztal, jw. Jadę z Krakowa, przez Śląsk, ale podłącza się ktoś z Lublina i Rzeszowa. Wyjazd dziś w piątek wieczorem, 4 dni na śniegu, powrót w nocy z wtorku na środę. Po ostatnich opadach zima jest wręcz fantastyczna, przy dobrym układzie to będzie ponad 100 km tras. Karnet 192 euro za 4 dni, więcej na priv, telefon - pomyślimy jak zrobić to najtaniej :) Zapraszam
    1 punkt
  29. Wojtek, w tym okresie bardzo mało osób planuje dłuższe pobyty. Np w Alpach wtedy jest totalnie pusto! Dlatego jest marchewka, aby ktokolwiek przyjechał.
    1 punkt
  30. Drogi kolego, możemy mieć rożne zdanie, ale to nie znaczy, że masz prawo mnie obrażać. Zatem dostajesz bana!
    1 punkt
  31. School Holidays Starts Finishes Autumn Holidays 28 Oct 2019 (Mon) 31 Oct 2019 (Thu) Christmas Holidays 23 Dec 2019 (Mon) 6 Jan 2020 (Mon) Semester Holidays (Group 1)* 3 Feb 2020 (Mon) 8 Feb 2020 (Sat) Semester Holidays (Group 2)* 10 Feb 2020 (Mon) 15 Feb 2020 (Sat) Semester Holidays (Group 3)* 17 Feb 2020 (Mon) 22 Feb 2020 (Sat) Easter Holidays 4 Apr 2020 (Sat) 13 Apr 2020 (Mon) Pentecost Holidays 30 May 2020 (Sat) 1 Jun 2020 (Mon) Summer Holidays (Group 1)* 4 Jul 2020 (Sat) 6 Sep 2020 (Sun) Summer Holidays (Group 2)* 11 Jul 2020 (Sat) 13 Sep 2020 (Sun) Note: — Semester Holidays (Group 1): Lower Austria & Vienna — Semester Holidays (Group 2): Burgenland, Carinthia, Salzburg, Tyrol & Vorarlberg — Semester Holidays (Group 3): Upper Austria & Styria — Summer Holidays (Group 1): Burgenland, Lower Austria & Vienna — Summer Holidays (Group 2): Carinthia, Upper Austria, Salzburg, Styria, Tyrol & Vorarlberg
    1 punkt
  32. Tak...? A zastanowiłeś się dlaczego w TYCH terminach karnety tyle kosztują? Co Ty byś zrobił, wiedząc, że w określonych dniach nie masz klientów? Pomyśl też dlaczego jest tych karnetów 10 tys? Pomyśl, zanim zaczniesz kogoś nazywać idiotą! Gdyby byli, jak ich nazywasz idiotami, to nie byliby największym inwestorem w tej części Europy!
    1 punkt
  33. @JC Jak będziesz rozmawiał z TMR to zapytaj czy mają w planach przestać oszukiwać ludzi tzn. wykreślić trasy, które nigdy nie będą w użytkowaniu i przestać się chwalić tymi 40km tras. Czy zaczną racjonalnie myśleć przy promowaniu pobytów wielodniowych(niższe ceny skipassów), bo przecież podobno korki w Szczyrku generują głównie jednodniowi narciarze, a oni dają najniższe ceny karnetów na jednodniowe wypady. To tak na sam początek. Potem można poprawić komunikację z klientami na FB, przedstawić konkrety przywrócenia do życia Czyrnej(hmm "ożywić Czyrną" to chyba było ich motto kiedy startowali, a teraz to istny grobowiec), zapytać o sens demontażu orczyków na Julianach(tam miało być jedno z pierwszych krzeseł wg. pierwotnych planów, a teraz będzie jedno z ostatnich). Temat skutecznego naśnieżania lancami pewnie wróci za kilka tygodni
    1 punkt
  34. No to wygląda, że udzieliłem pełnej odpowiedzi . Śniegu co prawda nikt nie zagwarantuje, ale reszta praktycznie w każdym, niezależnie od kraju, alpejskim ośrodku narciarskim będzie spełniona. A tak bez żartów, to.......wróć do zdania poprzedniego . Jest jeszcze jedno kryterium o którym nie wspominałeś, mówię o pieniądzach. Tutaj będą różnice pomiędzy poszczególnymi krajami. Inne ceny będą w Austrii a inne w Szwajcarii. Bardzo różnie wyglądają też standardy noclegów w zależności od "nacji". A tak całkiem poważnie to w zeszłym roku miałem okazję zaliczyć rejon który, obejmuje cztery "resorty" - Nauders, Samnaun, Ischgl, SFL. Znajduje się na granicy austriacko - szwajcarskiej. Widokowo, trasowo i jakościowo spełniać powinien twoje kryteria. Ja byłem tym miejscem zauroczony. Kupując noclegi w Austrii ceny masz niższe. Dojazd spokojnie własny. Tu masz link do mojej relacji z tego miejsca: Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. My mieszkamy w Sesto, a w zasadzie w Moos (nie wiem nawet czy to jest dzielnica Sesto czy osobna miejscowość. bezpośrednio przy stoku Croda Rosa. Ta część Drei Zinnen jest znacznie spokojniejsza. Tu też jest mniej ludzi na trasach. Znajduje się też tor saneczkowy. Pierwotnie nawet nie byłem nim zainteresowany, ale jak, któregoś dnia w kolejce było więcej użytkowników sanek niż narciarzy to i ja się skusiłem. Niesamowita frajda. Zdecydowanie polecam. Dedykowany tor saneczkowy, wyłączony i odgrodzony od stoków. Osiąga się na nim zawrotne prędkości Wracając do Twojego pytania. Zależy czego oczekujesz... Więcej tras jest chyba po stronie Monte Elmo, są one tez chyba trochę łatwiejsze no i ta tez jest ciut więcej ludzi... Jeśli chciałbys skorzystać z rozszerzonego karnetu to też w tamtej części jest stacja kolejki (pociągu), którą dojedziesz m.in. do Kronplatz. Jeśli chodzi o miasteczka to zdecydowanie najładniejsze z nich jest San Cnadido. Natomiast wadą mieszkania tam jest brak bezpośredniego dostępu do głównych tras narciarskich. Niestety rejon Branci nie jest połączony trasami z MOnte Elmo czy Croda Rosa, ale kursują busy. Tam też jest dostępna jazda wieczorna, dwa dni w tygodniu wtorki i piątki od 19-22 godziny.Ktoś pytał czy jest dostępna w karnecie. Tak jest. Odpowiadając na Twoje pytanie gdzie lepiej mieszkać? NIe potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, choć może mogę podpowiedzieć Ja wcześniej nigdy raczej nie jeżdziłem dwa razy w to samo miejsce... Tu w styczniu pojawię się po raz czwarty Choć narciarsko znam wiele lepszych ośrodków jednak jak mam oceniać całościowo czyli warunki jakie oferuje nam Family Resort, w połączeniu z ciekawymi i pustymi trasami dostępnymi prosto z narciarni, fajnym miasteczkiem to jest coś co nas przekonuje... ale... wpływ na to ma nasze dziecko, które nie jeszcze jeżdzi na nartach i dla nas to jest idealne miejsce... Nie chciałbym się za wiele rozpisywać o Family Resort, tak aby ktoś nie zarzucił mi kryptoreklamy. Jeśli ktoś jest zainteresowany po polecam się na priv.
    1 punkt
  36. Czepiam się właśnie dlatego, że jestem na portalu narciarskim. Przecież można powiedzieć ośrodek narciarski i chyba nawet widziałem parę razy to określenie na naszym forum. PS Destynacja się NIE przyjęła i mam nadzieję, że nigdy to nie nastąpi. Oba słowa są źle używane w j. polskim bo rozpropagowali je nieuki pracujący w branży turystycznej, którzy nieudolnie tłumaczą / kopiują teksty z j. angielskiego. Tyle w temacie. Koniec offtopu. Peace! http://www.poradniajezykowa.us.edu.pl/artykuly/Kurort_czy_resort.pdf https://obcyjezykpolski.pl/destynacja/
    1 punkt
  37. Jeżdżę tam od 3 lat. Zatrzymujemy się w Sesto hotelu z apartamentami Famlily Resort Rainer. Idealne miejsce (hotel) do rodzin z dziećmi lub par mieszanych, tzn. gdzie część osób jeździ na nartach, a część nie. Dla tych drugich oraz dla dzieci masa atrakcji. Zdecydowanie polecam to miejsce. Najlepsze SPA z jakim się spotkałem kiedykolwiek na nartach. Co do ośrodka... Fajne i ciekawe trasy. Łącznie ok 110 km zróżnicowanych tras. Bardziej dla początkujących i średnio zaawansowanych, ale i profi znajdą dla siebie kilka fajnych miejsc... Nas przede wszystkim, poza miejscem zamieszkania, przekonuje spokój i luz na trasach... Zdarza mi się tam po 15 zjeżdżać po sztruksie . Przy rozszerzonym karnecie, można wsiąść w pociąg, którego stacja jest przy samych trasach i w 30 min dojechać do Kronplatz. Co roku wprowadzają nowości. Tym razem nowa szybka kolejka 8 osobowa w miejsce wysłużonej starej i wolnej 3-os. W przyszłym roku planują kolejne rozszerzenie i połączenie się z austriackim ośrodkiem. Dużą zaletą jest dojazd. To jest Południowy Tyrol, czyli praktycznie zaraz za granicą z AT. Unikamy włoskich autostrad. Bardzo dobry i szybki dojazd z południa. Link do ośrodka https://www.dreizinnen.com/en/skiresort-three-peaks.html Kilka zdjęć z zeszłego sezonu... Kolejka z ostatniego zdjęcia jest właśnie zastąpiona nową wyprzęganą i podgrzewaną ósemką.
    1 punkt
  38. Jako że sezon rowerowy zbliża się do finału a grudzień i narty tuż tuż postanowiłem szosą z Krk przez Harbotowice Bieńkówkę i Stróżę zobaczyć co słychać w stacji narciarskiej Chełm pod Myślenicami. Jak na razie cisza spokój, brak żywego ducha nawet w knajpie na górze, która miała być dzisiaj otwarta a nie była. Optymistycznie "na sucho" bez śniegu wygląda stok który jest gotowy na przyjęcie śniegu. Oby ta stacja ruszyła bo dla mieszkańców naszego Grodu i okolic stanowi doskonałą i bliską alternatywę dla Śnieżnicy.Jak pogoda pozwoli to za tydzień lub dwa podjadę jeszcze na Śnieżnicę i mam nadzieję że póżniej to już tylko -jak to mówiła Pewna mieszkanka Kasiny Wielkiej- nartki. I jeszcze kilka fotek z górnej stacji wyciągu. Na górze udało mi się trafić w okno pogodowe bo wcześniej i później pogoda ciekawa nie byłą. Może to jakaś wróżba na sezon zimowy
    1 punkt
  39. To moje wspomnienia z jesiennych Glacensis Lasensis. Pętle od Barda na południe. Przepiękne lasy, wąwozy, dolinki. Świetna zabawa na zjazdach, super trening w czystym powietrzu pod górkę. Krętaczka podjazdowa na pętli Łaszczowa Pętla Kłodzka - dość długa 18km Pętla Chwalisław - odczucie jakby się jechało po lesie bez ścieżki, taka bliskość natury, to jak na razie moja ulubiona pętla w Kłodzkim rzut oka na Góry Bardzkie opadające w kierunku Barda Trzy pętle poniżej Barda, około 45km w sumie Relaks w takim otoczeniu, było cudownie.
    1 punkt
  40. Idioci z TMR wprowadzili dynamiczne ceny. Inaczej ich nazwać nie można. Kumpel chce karnet 5-dniowy w dniach 6-10 stycznia - koszt 440 zł. Jak kupi 1-dniowe na każdy dzień z osobna zapłaci 309 zł. Kurtyna.🤣🤣🤣
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...