Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
20.11.2019 - 20.11.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.11.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Forum internetowe nie jest takim idealnym miejscem aby opowiadać o zjazdach co ich nie można robić. Rozpatrując sprawę czysto narciarsko i zapominając na chwilę, że nie można tam zjeżdżać to po stronie polskiej chyba najciekawsze (w kolejności) są: - trzy żleby w Śnieżnych Kotłach (chyba powyżej 45 stopni - Mariusz???) - żleby nad Małym Stawem - najbardziej znany Fajkosza (bardzo efektowny - może ciut powyżej 40 stopni) dalej łatwiejsze standardy w kolejności fajności to: - zjazd ze Śnieżki na południe, do Kotła Łomniczki (pewnie z 600 m vertical). Myślę, że to solidne 35 stopni - Biały Jar - nachylenie pewnie 30 stopni, na przełamaniu ciut więcej - Kocioł Szrenicy - podobnie jak wyżej - Czarny Kocioł Jagniątkowski - nie przyglądałem mu się podobno bardzo fajny - żleb slalomowy - też około 30 stopni - i oczywiście Łabski Kocioł którego skrajem już jechałeś mniej znany jest - Kocioł Smogorni - rozległy teren gdzie mało kto bywa, dość płasko i bardzo kameralnie bo jest zarośnięty (ale rzadko) I jeszcze parę fot ze zjazdów jakiś szaleńców (zjazd ze Śnieżki do Kotła Łomniczki) inne ujęcie, widać jakieś ślady Biały Jar i widok z boku żleby w Kotle Małego Stawu wjazd w Fajkosza Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Był kiedyś podobny temat ale ograniczony co do sezonu. Zakładam jego kontynuację bezterminową. Jeśli ktoś znajdzie jakieś ciekawe promocje, zniżki, groupony itp. to niech tutaj wrzuca, łatwiej będzie znaleźć. Ceny za skipassy szczególnie w Polsce są mocno przesadzone, więc każda zniżka jest mile widziana. Wrzucam poniżej aktualny zbiór ofert które wyszukałem w sieci: POLSKA Ustroń - Poniwiec Ski https://www.groupon.pl/deals/stok-poniwiec-ski-ustron Ustroń - Palenica https://www.groupon.pl/deals/stacja-narciarska-ustron-palenica-1 Wisła - Siglany https://www.groupon.pl/deals/wyciag-narciarski-ski-siglany-wisla Wisła - Nowa Osada https://www.groupon.pl/deals/osrodek-narciarski-nowa-osada Wisła - Soszów https://www.groupon.pl/deals/gl-stacja-narciarska-soszow-2 Wisła - Stożek https://www.groupon.pl/deals/stok-narciarski-stozek-wisla-3 Przyłęków - Jastrzębica Ski https://www.groupon.pl/deals/stok-jastrzebica-ski Jurgów https://www.zlavadna.sk/zlava_272735_celodenna-aj-vecerna-lyzovacka-v-polskych-tatrach-v-oblubenom-stredisku-jurgow-ski-len-1-km-od-hranic Czarna Góra - Grapa Ski https://www.groupon.pl/deals/grapa-ski-1 Ciche - Czerwienne-Budz https://www.groupon.pl/deals/stacja-narciarska-czerwienne-budz-3 Krościenko nad Dunajcem - Stajkowa https://www.groupon.pl/deals/stok-wyciag-stajkowa Limanowa Ski https://www.groupon.pl/deals/limanowa-ski-2 Laskowa-Kamionna https://www.groupon.pl/deals/gl-stacja-narciarska-laskowa-kamionna-4 Ustrzyki Dolne - Laworta https://www.groupon.pl/deals/stacja-narciarska-laworta-ski-rzeszow SŁOWACJA Kubinska Hola https://www.groupon.pl/deals/skipass-karnet-narty-skipark-kubinska-hola-slowacja https://www.zlavadna.sk/zlava_272747_celodenny-skipas-do-5-top-strediska-ski-park-kubinska-hola-kde-nebudete-cakat-v-nekonecnych-radoch-na-vlek Ružomberok – Malinô Brdo https://www.groupon.pl/deals/skipass-karnet-narty-ski-bike-park-ruzomberok-malino-brdo-slowacja https://www.zlavomat.sk/akcia/665814-celodenny-skipas-do-lyziarskeho-strediska-malino-brdo Orava Snow - Oravská Lesná https://www.groupon.pl/deals/skipass-karnet-narty-orava-snow-slowacja Veľká Rača https://www.groupon.pl/deals/skipass-karnet-narty-snowparadise-velka-raca-oscadnica-slowacja Zdiar Strednica - https://www.zlavadna.sk/zlava_269723_cely-den-alebo-4-hodiny-na-svahu-v-skicentre-strednica Strachan - https://www.zlavomat.sk/akcia/666880-4-hodinovy-skipas-do-strediska-strachan-ski-centrum-nova-lanovka Levoca https://www.zlavadna.sk/zlava_275169_5-hodinovy-skipas-na-lyzovacku-v-ski-centre-resortu-levocska-dolina Skalka arena Kremnica https://www.zlavadna.sk/zlava_275329_celodenny-skipass-do-skicentra-skalka-arena Vratna Dolina https://www.zlavomat.sk/akcia/667006-celodenne-skipasy-do-vratnej-doliny Oravice https://www.zlavomat.sk/akcia/665532-skipas-a-aquapas-oravice-v-top-sezone Mýto pod Ďumbierom https://www.zlavomat.sk/akcia/665038-4-hodinovy-skipas-do-strediska-myto-pod-dumbierom Ski Opalisko https://www.zlavomat.sk/akcia/665406-skipas-do-lyziarskeho-centra-ski-opalisko Bačova Roveň https://www.zlavomat.sk/akcia/669748-4-hodinovy-ci-celodenny-skipas-do-lyziarskeho-strediska-bacova-roven Ski Čertovica https://www.zlavomat.sk/akcia/666752-celodenny-aj-4-hodinovy-skipas-v-ski-certovica Ski Telgárt https://www.zlavomat.sk/akcia/666362-celodenny-skipas-do-lyziarskeho-strediska-ski-telgart Ski Centrum Brezovica https://www.zlavomat.sk/akcia/669428-celodenny-aj-4-hodinovy-skipas-do-lyziarskeho-strediska-ski-centrum-brezovica CZECHY Červenohorské Sedlo https://www.groupon.pl/deals/skipass-karnet-narty-cervenohorske-sedlo-czechy Ski Centrum Kohutka https://www.zlavomat.sk/akcia/668384-celodenny-skipas-do-ski-centrum-kohutka Inne czeskie ośrodki, nieraz również zniżki na ośrodki alpejskie https://skipasomat.cz/2 punkty
-
A więc po szerszych konsultacjach, recenzjach, opiniach, porównaniach i moich skromnych wymaganiach wybór padł na Voelkle. Chyba największe zadowolenie czuję z tego, że coś w końcu postanowiłem Do nart dokupione buciki Head Raptor 120 RS, mam nadzieję, że zabawa będzie przednia Co ciekawe, po przymiarkach tych butów zajrzałem z powrotem do piwnicy żeby porównać je z moimi starymi butami nordici. 10 lat w 2 rozmiary za dużych butach... Jak ja to robiłem2 punkty
-
Nooo... czyli jak jedziesz z dzieckiem, z którym musisz sobie wyskoczyć na drugie śaniadanie , potem na obiad i jeszce podwieczorek to albo kupujesz całodzienny za stówe albo jeździsz cztery godziny gdzie jedną spędzasz poza stokiem. I tak oto żegnam sięz Pilskiem na dłuższy czas. Gratulacje.2 punkty
-
Dzięki! Pewnie, że nadrobimy Dzięki! Wokół Kielc mamy trochę górek, więc grzech nie jeździć. Dzięki! Schudnąć a stracić mięśnie to niestety nie to samo...a owszem nadwagę miałem. Stok narciarski na Pierścienicy ma się dobrze i parę razy gościł na forum. Po skoczni nie ma śladu bo 2006 roku została zburzona. Trochę historii TU. Pamiętam ją doskonale. Jak będzie pogoda to się nie zastanawiaj, tylko bierz rowery. Dzięki. Jasne, że o frajdę chodzi.2 punkty
-
Cześć Dobry narciarz wyważą się sam. Twardy dopasowany but to ułatwienie i bezpieczeństwo dla stawów skokowych. Pozdrowienia1 punkt
-
Najbardziej kontrowersyjny punkt czyli elektronika. Tutaj minimalistyczną opcją, jest po prostu jej nie zabierać. Czyli rezygnujemy z kamery, aparatu, zegarka sportowego czy innych gadżetów. Jeśli chodzi o smartfon, proponuje również zastanowić się nad wagą. Z nowych wypasionych modeli, ciekawie pod tym względem wypada Samsung Galaxy S10E Wodoodporny, ekran 5.8 cala, topowe parametry - 150g. Jeśli ktoś zna jeszcze lżejsze i funkcjonalne opcje, to proszę o korektę. Na poważniejsze wypady, konieczny może się okazać również turystyczny GPS. Tutaj, jeśli się dobrze orientuję, mamy do wyboru dwa urządzenia Garmin GPSMAP 66i - 241g oraz Garmin Explorer+ - 213g Oba oferują możliwość korzystania z map oraz tekstowy komunikator satelitarny, który może być kluczowy w kwestii wezwania pomocy, poza zasięgiem GSM. Cięższy 66i posiada dużo większy ekran i bardziej rozbudowane funkcje nawigacyjne. Lżejszy Explorer+ dłużej działa na baterii i jest tańszy. Czy ktoś z Was podjąłby się rozwinięcia tematu? Który model lepiej wybrać? A może są jeszcze inne, lepsze opcje, konkurencyjnych producentów?1 punkt
-
Cześć To jak Ty sobie kiedyś radziłeś? Doboru butów trzeba się nauczyć niestety, chyba, że chcemy komuś za to płacić to OK. Pozdrowienia1 punkt
-
Rada Mariusza najlepsza. Zasadniczo Karkonosze to płaskie górki i zjazdów z większą adrenaliną jest niewiele. Te z mniejszą (ale ładne), też przeważnie nie są dostępne bo znaczna część Karkonoszy to tereny Parku Narodowego. Za to poza terenem parku można poruszać się bezstresowo i jak jeździsz w lesie to całkiem przyjazne linie można znaleźć w okolicach Odrodzenia (w stronę Przesieki na wschód od drogi). Z legalnych zjazdów na terenie PN najlepszy jest chyba ten z okolic Łabskiego Szczytu do takiegoż schroniska. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Tak i potwierdzam dobrą opinię o Salomon QST PRO po całym sezonie jazdy. Co do butów narciarskich dla ciężkiego faceta, myślę że możliwość przełączenia do trybu walk po zjeździe i wyprostowania kolan przy takiej wadze może być bezcenna.1 punkt
-
@leitner czytaliśmy wczoraj z Paulą 🙂 Na Agacie też byliśmy. Cała Korona Gór Polskich jest do zrewidowania, kilka szczytów, z kilku pasm jest pomylonych pod względem wysokości... Ale to nie najważniejsze, najważniejsze chodzić w Góry 👍1 punkt
-
To wszystko przez globalne ocieplenie i rządy. Wszystko się zmienia, nowe nadchodzi. Tak że nie ma co wlazic na te góry, trzeba poczekać aż ustalą które są teraz ważne, a które nie!1 punkt
-
Mi się po prostu wydaje, że właściciel jest stosunkowo zadowolony z sytuacji. Mogę się oczywiście mocno mylić, ale utrzymanie Pilska w tym stanie jaki jest może być bardzo tanie: 1. Brak inwestycji i kredytów. Ostatnią inwestycją były kanapy, ale było to już sporo lat temu, poza tym krążą różne plotki jakoby ta na Buczynkę nie była nawet spłacona. 2. Stare orczyki, na pewno utrzymanie tego i naprawa o ile nie dojdzie do poważnej awarii istotnej części jest tania. 3. Stary system biletowy 4. Kompletny brak remontów czegokolwiek. 5. Pracownicy to z mojej obserwacji w większości emeryci, więc raczej nie zarabiają tam kokosów, a raczej dorabiają. Do tego ośrodek w ogóle w nich nie inwestuje, jakiś czas temu widziałem pracownika jeszcze w kurtce GATU. 6. Brak reklamy w mediach klasycznych i społeczniościowych. Tam większą robotę robi portal korbielow.net i portale narciarskie. 7. Przynajmniej w górnych partiach brak naśnieżana, co zazwyczaj jest bardzo drogie dla ośrodków. Pewnie można by jeszcze tak dodawać, właściwie jedyną niewiadomą są stawki gruntów, ale nie zdziwiłbym się gdyby one były albo niskie, albo w jakiś sposób powiązane z przychodami ośrodka. Do tego może i coraz mniej, ale tam cały czas są ludzie. Żaden "normalny" ośrodek narciarski by się w ten sposób nie utrzymał, ale Pilsko ma wielkie plusy wynikające z położenia. Zawsze będą mieli ludzi, bo te trasy i widoki są jednak bez porównania do standardowego stoku w stylu jednej trasy na polanie. Do tego są w stanie funkcjonować w górnej części kompletnie bez naśnieżania. W obecnej sytuacji nie zdziwiłbym się jeżeli właściciel zarabia całkiem przyzwoitą kasę, a do tego nie ponosi ryzyka związanego z dużymi inwestycjami. Jak dla mnie jedyną "szansą" na zmiany w tym ośrodku byłaby jedna lub dwie zimy kompletnie bez śniegu.1 punkt
-
Marznie się w za ciasnych butach. W luźnych jest cieplej, bo krążenie jest lepsze. Specjalnie kupowałem na wyprawy 1-2 rozmiary za duże.. Być może, nawet dodatkowa warstwa powietrza, między butem a stopą, poprawia izolację. Jedyny wyjątek to jak ściśniesz za luźne buty na maksa klamrami, wtedy punktowy ucisk, może odcinać krążenie. Żeby lepiej transportować wilgoć na zewnątrz. Nie ma to związku z termiką.1 punkt
-
Jaka będzie zima najlepiej wyjaśnił góral: będzie lub nie będzie padać śnieg, i to jest jedyny pewnik. Nie wierzę w prognozy długoterminowe. Dzisiaj prognoza na dwa tygodnie się nie sprawdza.1 punkt
-
Dlaczego Skopje na listopadowy weekend? Na narty trochę za mało czasu – dwa dni i 2000 km w drodze, żeby pojeździć dwa dni w niepewnej pogodzie, to jednak nie do końca nas przekonywało. Więc może gdzieś na południe, w stronę słońca? Uciec od depresyjnej pluchy i listopadowych wichur, naładować baterie, aby przetrwać do sezonu narciarskiego? Jakiś city break, a jeszcze lepiej city i outdoor? W listopadzie wybór kierunku wcale już nie jest taki prosty ze względu na kapryśną aurę, ale wpadła mi w oko oferta na lot z Berlina do Skopje i z powrotem. Termin pasował idealnie, ale Macedonia Północna? Miejsce takie dość nieoczywiste, lecz im bardziej wgrzebywałam się w internet – między innymi w relację @aklim czy blog polskiej pary, która pomieszkuje w Skopje - tym bardziej zaczynał mi się podobać ten pomysł. Wylądowaliśmy więc z moim mężem, Darkiem, w nocy z soboty na niedzielę, w strugach deszczu. Ale rano przywitało nas piękne słońce, a ładna i ciepła pogoda miała nam towarzyszyć praktycznie przez cały pobyt. Nasz hotelowy pokój miał widok na pomnik i na górę Vodno z oświetlonym w nocy krzyżem w oddali (krzyż akurat schowany za drzewem). Bardzo typowe dla Skopje, bo jak się okazało - pomników tutaj w cholerę, a góry otaczają miasto praktycznie ze wszystkich stron. Jakie jest Skopje? To miasto zupełnie niepodobne do innych. W 1963 roku trzęsienie ziemi zniszczyło większość historycznej zabudowy, więc dominują jugosławiańskie blokowiska z wielkiej płyty. Ale ostatnia dekada przyniosła bardzo kontrowersyjną architektoniczną rewolucję centrum miasta – projekt Skopje 2014, polegający na budowie wielkich gmaszysk w stylu neoklasycystycznym i całej masy monumentalnych pomników bohaterów narodowych w duchu macedońskiego nacjonalizmu, co jest ponoć solą w oku całkiem sporej tutejszej muzułmańskiej mniejszości albańskiej. Projekt – będący w zasadzie samowolą budowlaną ówczesnego prezydenta Macedonii – pochłonął absurdalnie olbrzymie publiczne pieniądze. Mówi się o kilkuset milionach euro, co – jak na finanse takiego małego i borykającego się z licznymi trudnościami ekonomicznymi kraiku – jest niewyobrażalnie wielką kwotą. A w tle korupcja i nadużycia na gigantyczną skalę. A jak to wygląda? Zobaczcie sami – pomniki „rosną” tutaj jak grzyby po deszczu, osiągając karykaturalne rozmiary i zagęszczenie. Na pierwszy ogień oczywiście Aleksander Macedoński na koniu, na gigantycznej paterze na Placu Macedonia oraz na kolumnie – ok. 200 metrów dalej A na dolnym piętrze tej kolumny – modelowa rodzina macedońska: ojciec, matka, dziecko i … dwa leżące lwy 🤣 Tuż obok pomnik Cyryla i Metodego (na drugim planie), a także macedońskich matek – jedna w ciąży, a trzy tulą dzieciarnię. A gdzie tatusiowie? Czyżby oddawali się jakiejś szemranej grze hazardowej? 🤔 Plac Macedonia i średniowieczny Kamienny Most na rzece Wardar, to centralne miejsca w stolicy. Obok mostu zbudowano Muzeum Archeologiczne – to ten gmach z grecką kolumnadą: Idziemy kawałek dalej, w stronę Porta Macedonia – wygląda na to, że Skopje pozazdrościło Paryżowi Łuku Triumfalnego. W bramie Łuku, jak również w kilku innych miejscach zauważamy cytaty Matki Teresy, która właśnie tutaj, w Skopje, się urodziła. Jej dom rodzinny już nie istnieje, ale w miejscu, gdzie stał, urządzono Memorial House Mother Theresa – miejsce pamięci z galerią fotografii i pamiątek po tej niezwykłej zakonnicy oraz przeszkloną, nastrojową kaplicę na górnym tarasie. Budynek z zewnątrz trochę przywodzi na myśl architekturę Hundertwassera: Wnętrze: Są też polskie akcenty – dokumenty z przyznania Matce Teresie doktoratu Honoris Causa Uniwersytetu Jagiellońskiego: W budynku dawnego dworca kolejowego, którego zegar zatrzymał się 26 lipca 1963 na godzinie 5.17, gdy zaczęło się trzęsienie ziemi, znajduje się Muzeum Miejskie z podobno dość ciekawą ekspozycją. Ale z uwagi na jakąś uroczystość w hallu muzeum, niestety nie było udostępnione tego dnia zwiedzającym: Postanawiamy więc wrócić na drugą stronę Wardaru, do historycznej dzielnicy albańskiej i zwiedzić fortecę Kale, górującą nad miastem. Po drodze takie widoczki: Rzuciła nam się w oczy duża liczba bezdomnych psów w centrum Skopje – szczególnie w okolicach Placu Macedonia . Zwierzaki przyjazne, ewidentnie szukające kontaktu z ludźmi, wiele z nich zaczipowanych. Nawet nie wyglądały na wygłodzone – mam nadzieję, że ludzie, a może okoliczne knajpki dokarmiają te biedne psiaki. Na placu kupiliśmy sobie od ulicznego sprzedawcy torebkę pysznych, pieczonych kasztanów i ruszyliśmy w stronę Kale: Z fortecy roztaczają się imponujące widoki na miasto i okoliczne góry, znad których właśnie zaczęły nadciągać czarne, burzowe chmury: Ha, a za jedną z baszt niespodzianka – robotnik i kołchoźnica! 🤣 Gwałtowną, ale krótką nawałnicę przeczekaliśmy pod daszkiem, za to zaraz potem zostaliśmy wynagrodzeni wspaniałą tęczą: Twierdza Kale sąsiaduje z zabytkowym meczetem Mustafy Paszy – Darek idzie zwiedzać, a ja grzecznie czekam na zewnątrz – bo w rurkach, wydekoltowanej koszulce z krótkim rękawem i z gołą głową z pewnością zgorszyłabym pobożnych wyznawców Allaha.🙄 Z meczetu, który notabene znajduje się niedaleko naszego hotelu, kilka razy dziennie rozlegają się przez głośniki zawodzące śpiewy muezzina, które odbijając się echem od gór, niosą się zwielokrotnione po całym mieście. Codziennie mamy taką pobudkę o 5.30. No cóż, jesteśmy na Bałkanach, więc jest multi-kulti. Taki klimat. A potem zagłębiamy się w labirynt uliczek klimatycznego Starego Bazaru. Knajpki i bary sąsiadują tu ze sklepikami różnej maści – na wystawach sporo sukien w bollywoodzkim stylu, jakieś rękodzieło i liczne pracownie jubilerskie. Jest sporo ciekawej srebrnej biżuterii, a że ten wyjazd sprezentowaliśmy sobie właśnie na srebrne wesele, to wracam z ładną pamiątką. Część budynków jest jednak opuszczonych i zaniedbanych. Po późniejszym obiedzie postanawiamy przejść się jeszcze na spacer bulwarami wzdłuż Wardaru. Vodno i dachy Skopje o zachodzie słońca: Mostu im. Goce Dełczewa (narodowy bohater macedoński) strzegą dwie pary gigantycznych lwów, a w oddali forteca Kale: Bulwary są trochę zaniedbane, ale za to na obu brzegach poprowadzono całkiem zacne ścieżki rowerowe A przy siedzibie macedońskiego rządu – pomnik wyzwolicieli. Robi wrażenie! 😲 Wieczorem centrum Skopje jest rzęsiście oświetlone. I jakkolwiek nie da się ukryć, że te wszystkie gmachy i pomniki, to jeden wielki kicz i to bardzo kosztowny, to nadają one miastu niepowtarzalnego kolorytu, dla którego warto odwiedzić stolicę Macedonii Północnej. [cdn.]1 punkt
-
No dobra. Inni się chwalą to ja też. Dzisiaj mi stuknęło 1025 km na rowerze. Myślę, że chyba mogę być z siebie dumny bo od marca spędziłem łącznie 110 dni w szpitalu, przeszedłem operację w maju i październiki, byłem w krytycznym stanie, straciłem wszystkie mięśnie i jakieś 25 kg… Jeszcze w czerwcu wyczynem było dla mnie wejście na 3 piętro czy spacer wokół bloku. No cóż, jak się rehabilitować to konkretnie …bo styczniowe Alpy już zarezerwowane. W niedzielę po raz kolejny zawitałem na Wołowe Trasy(info TU i TU). WT są jedyną taką miejscówą koło Kielc. Znajdują się w Paśmie Posłowickim, na południe od miasta, w jego granicach administracyjnych. Jak ja mogłem nie wiedzieć o ich istnieniu przez tyle lat???. Ale dzięki synowi i oczywiście zeszłorocznej zmianie roweru zaczęło mnie ciągnąć w stronę AM / enduro. I jeszcze parę fotek z genialnej niedzieli.1 punkt
-
@marboru - dziękuję i dołączam się do wyrazów uznania dla Pauli za rekord życiowy 😀. Paula prezentuje się bardzo sportowo i pewnie w przyszłym roku będę mieć mocną konkurencję 💪💪💪. Pewnie dzisiaj nie odpuściłeś i dokręciłeś te marne 38 km? ? U nas dzisiaj ponuro, chłodno i chwilami dżdżysto, ale gdy po południu trochę się przejaśniło, to nie usiedziałam. Ciągnie wilka do lasu. Dosłownie. Wrzucam trzy fotki z rowerowego objazdu jeziora Głębokiego w Szczecinie.1 punkt
-
Kanion Matka na bis i jaskinia Vrelo (Wreło) We wtorek rano ponownie jesteśmy na dworcu autobusowym w Skopje. Tym razem udaje się nam skorzystać z miejscowego transportu publicznego. Po Skopje i okolicach jeżdżą trochę sfatygowane czerwone autobusy – zwykłe i piętrowe, trochę podobne do tych londyńskich. Bardzo rozbawiła nas nazwa kasy biletowej po macedońsku – „błagajna” 🤣 Podróż do kanionu Matka z dworca trwa niecałą godzinę, jeśli nie ma korków. Generalnie ruch samochodowy w Skopje jest bardzo duży, wszyscy trąbią, jeżdżą jak wariaci i parkują gdzie popadnie. Samochody - yugo, zastavy i sporo starszych modeli z zachodu. Na przystankach autobusowych nie ma rozkładów jazdy, a czasem nawet tabliczek z numerami linii. Za to są plastikowe karty chipowe na przejazdy, a nie papierowe bilety. Tak wygląda końcowa pętla przy kanionie Matka: Przedmieścia Skopje i podmiejskie wioski nieco przypominają prowincjonalną Małopolskę z początku lat 90-tych. Duże zagęszczenie niezbyt ładnej zabudowy jednorodzinnej z byle czego, sporo rozmaitych prywatnych interesów – trochę bez ładu i składu, sklepiki, warsztaty, reklamy i szklarnie. Kierowca naszego autobusu zatrzymuje się przy piekarni, zostawiając pojazd z włączonym silnikiem i pasażerami i idzie kupić sobie rogale na drugie śniadanie. Dojeżdżamy do końcowej pętli i idziemy zwiedzać. Przy pętli znajduje się tor do kajakarstwa górskiego, a kawałek dalej hydroelektrownia i zapora wodna: Zapora spiętrza wody Treski – dopływu Wardaru – tworząc wydłużone jezioro w kanionie Matka. Kanion można zwiedzać na trzy sposoby – drewnianymi łodziami z silnikiem, można wypożyczyć kajak, albo przejść szlakiem prowadzącym skalną półką po prawej stronie. Jednak do jaskinii Vrelo (Wreło) można się dostać tylko od strony wody, bo jest na przeciwnym brzegu niż szlak. We wtorkowy, listopadowy ranek nie ma zbyt wielu turystów w kanionie. Oprócz nas - dosłownie kilka osób. Spotykamy naszego nowego znajomego – przewodnika górskiego Xhemala – który tego dnia ma oprowadzać turystów po jaskinii. Jesteśmy pierwszymi chętnymi na rejs łodzią. Umawiamy się, że popłyniemy w jedną stronę łodzią i zwiedzimy jaskinię, a potem sternik wysadzi nas na drugi brzeg i wrócimy na piechotę. Sternik trochę nadczekuje na ewentualnych kolejnych pasażerów, ale w końcu płyniemy tylko my, Xhemal i jeszcze jeden gość z obsługi. Na wodzie jest trochę chłodniej i niestety nie ma już tego dnia słońca. Ale wciąż temperatura jest komfortowa. Podziwiamy widoki: Szlak pieszy widziany z wody: Przed jaskinią robimy sobie pamiątkowe zdjęcie z Xhemalem i wchodzimy do środka. Wreło jest prawdopodobnie najgłębszą jaskinią podwodną na świecie – dotychczas udało się zejść na głębokość 240 m, a dokonał tego polski nurek, Krzysztof Starnawski, w 2017 roku. Jaskinia ma również część nadwodną i ta jest udostępniona turystom. Gdy jesteśmy w środku, kończy się paliwo w generatorze i cała piękna iluminacja gaśnie. Na szczęście mamy w plecaku czołówki, więc przez moment możemy poczuć się jak speleolodzy na wyprawie, a nie zwyczajni turyści . Na zewnątrz, pod widoczną na zdjęciu szczeliną, znajduje się wejście do podwodnej części: Przeprawiamy się łodzią na drugi brzeg, na który wejście okazuje się trochę strome. Ale po treningu na Vodnie dzień wcześniej, wdrapujemy się na ścieżkę bez większych problemów. Z widokiem na wejście do jaskini ze szlaku pieszego: Szlak biegnie częściowo skalną półką, częściowo ścieżką w zaroślach. Jest pusto i cicho – tylko my, góry, jesienny las i woda 😀. Schodzimy do pętli autobusowej i czekamy. Czekamy i czekamy, a autobusu nie ma. Wkrótce nadchodzą dwie sympatyczne Polki, od których dowiadujemy się, że rozkład, który mamy obowiązuje w weekendy – wtedy autobusy jeżdżą co 40 minut, a w tygodniu – co półtorej godziny. Czas mija nam jednak sympatycznie na rozmowie – dziewczyny przyjechały do Skopje na koncert Bryana Adamsa. W końcu autobus przyjeżdża. W Skopje idziemy jeszcze na ostatni obiad na Starym Bazarze. Gdy wychodzimy z knajpki o wdzięcznej nazwie Pçela („Pszczoła”), na zewnątrz jest wietrznie i deszczowo. Czas zbierać się na samolot do Berlina. Trzy dni szybko minęły, ale chętnie kiedyś wrócimy do Macedonii i na Bałkany. Urzekły nas góry, przyroda, otwartość i życzliwość ludzi, dobre jedzonko, brak tłumów i jeszcze względny brak komercji. Może przyjedziemy nad Ochrydę, może na trekking w górach, a może i na narty – kto wie? 😀1 punkt
-
Ale to nie tylko w Szczyrku tak jest! Karpacz Ski Arena, Ski Arena Szrenica - te ośrodki mają najczęściej czynne po 2-3 trasy na powiedzmy 7. Mówią że śniegu nie ma a jest. Trasy i wyciągi bywają zamknięte przez kilka lat Naprawdę nie narzekajcie tak na Szczyrk Bieńkula, Golgota - te trasy może i nie są zawsze czynne, ale i tak większość sezonu któraś jest czynna Złotówka, Grosik (Karpacz Ski Arena) - były nieczynne przez 7 lat. Nartostrada z Kopy też była przez kilka lat zamknięta. A śnieg często jest. Tam przez wiele lat narciarstwo wogóle leżało odłogiem i było kulą u nogi Kopy FIS Szrenica - sukces jest jak ją na 7 dni udostępnią. Też wiele lat nieczynna Jak ktoś nie lubi Szczyrku to nie polubi i będzie szukał dziury w całym. A przecież dzięki temu okropnemu TMRowi wogóle się coś w Szczyrku ruszyło. Jak Bieńkula nieczynna to na Zbojnicką Kopę i na Skrzyczne na 23 (FIS) Wiem że w Szczyrku jest trochę rzeczy które denerwują (wyciąg na Małe Skrzyczne...) ale jest mnóstwo pozytywów. Nie trzeba jeździć na czarnych trasach żeby było przyjemnie. Przecież ciężko jest jeździć 8.30- 15.00 cały czas na czarnych. A trasy "odpoczynkowe" TMR zapewnia i mamy ich spory wachlarz.1 punkt
-
@marboru uchylił rąbka tajemnicy 🤫 - tak, kolejny wpis to wycieczka w góry. Poniedziałkowy poranek przywitał nas pięknym słońcem i bezwietrzną pogodą, a prognozy zapowiadały +18 stopni. Wymarzony dzień na górską wycieczkę 😀! Ze Sredne Vodno do Kanionu Matka Postanowiliśmy przejść grzbietem pasma Vodno ze wschodu na zachód. Mniej więcej w połowie drogi między Skopje a szczytem Vodno (1066 m npm.) znajduje się osada Sredne Vodno, z której od wtorku do niedzieli kursuje na szczyt kolej gondolowa Doppelmayra. No właśnie, ale my nasz trekking zaplanowaliśmy na poniedziałek – nie pozostało nam więc nic innego, niż zdobyć Vodno na własnych nogach. Co więcej – w poniedziałki poza sezonem nie kursuje również autobus miejski do Sredne Vodno, o czym dowiedzieliśmy się dopiero na dworcu autobusowym. Ale pod dworcem jest postój taksówek, a raczej takich ichnich Uberów, bo taksometru się w nich nie uświadczy. Ceny umowne i umiarkowane, woleliśmy jednak ustalić z góry, ile zapłacimy. Przy dolnej stacji kolejki jest kilka kiosków z przekąskami, ale wszystkie zamknięte na głucho. Być może niektóre są czynne, gdy kolejka działa, ale ewidentnie widać, że jesteśmy po sezonie. Ze Sredne Vodno na szczyt prowadzi asfaltowa droga oraz kilka różnych ścieżek pieszych. Ponieważ chodzenie asfaltem po serpentynach jest nudne, postanowiliśmy odbić w ścieżkę, która biegła nieco bardziej stromo, ale krótszą drogą na szczyt. Szlaki piesze w Macedonii nie są oznaczone w taki sposób, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni w polskich górach czy Alpach. Jeśli już, to wymalowane są dwa paski – białe i czerwone, albo czerwono-białe kółko. Na wszystkich szlakach znaki są takie same, więc na rozgałęzieniu łatwo pomylić drogę, zwłaszcza, że praktycznie wcale nie spotyka się drogowskazów. Zresztą nasz szlak oznakowany był dopiero od połowy. Koniecznie więc trzeba mieć ze sobą dobre mapy offline z lokalizacją – my korzystaliśmy z aplikacji MAPS.ME i PhoneMaps, na których widoczne są nawet nikłe ścieżki, można ustawić nawigację – pieszą, rowerową lub samochodową, a obsługa jest czytelna nawet dla tak upośledzonej technicznie osoby, jak ja . Na początku jednak zaliczyliśmy falstart – ścieżka, którą poszliśmy i która miała biec pod gondolą znaków wcale nie miała, a mniej więcej w połowie zaczęła niknąć, za to pięła się coraz bardziej stromo zarośniętym kanionem. Na początku było tak: A potem tak: I w końcu tak: Wędrówki w górę nie ułatwiało też śliskie błoto i opadłe liście. No, trochę się naklęłam, zanim doszliśmy znów do asfaltu. Tak to bywa ze skrótami . Marsz na górę zajął nam 1 h 15 min, asfaltem chyba jednak byłoby szybciej … W najwyższym punkcie na Vodno stoi Krzyż Milenijny - ponoć najwyższy na świecie chrześcijański krzyż w lekkiej, ażurowej konstrukcji, zbudowany w 2002 roku, widoczny praktycznie z każdego miejsca Skopje i z trasy naszej wycieczki. Górna stacja kolejki: Oczywiście byłam ciekawa, czy w zimie są tutaj jakieś trasy narciarskie, ale jednak nie – mimo, iż w styczniu-lutym jest śnieg. Można natomiast jeździć z Vodno na sankach. Miejsce jest niesamowicie widokowe – góry otaczają nas ze wszystkich stron, w dole z północnej strony rozpościera się Skopje, z południowej jakieś mniejsze wioski i tak będzie już przez cały czas naszej marszruty. Robimy sobie wspólne zdjęcie i idziemy na szlak. Na szczycie jest trochę ludzi, ale dalej praktycznie nie spotykamy żywej duszy. Idziemy początkowo szutrową drogą, widoki boskie: Wkrótce droga powoli zamienia się w plac budowy . Wiemy, że wzdłuż niej poprowadzono … rurociąg. Co za dziwny pomysł … Mam nadzieję, że teren z czasem zarośnie, bo na razie wrażenie jest nieciekawe. Trzeba patrzeć w dalszą perspektywę – jest zdecydowanie lepiej Vodno już w oddali, rurociąg – na wyciągnięcie ręki 😉 Co ciekawe – mimo iż był to dzień roboczy, to spotkaliśmy tylko dwie trzy-czteroosobowe ekipy budowlane. Obie siedziały w autach i jadły nieśpiesznie drugie śniadanie oraz paliły papierosy, tylko koparkowy trochę jeździł, ale też niezbyt długo 😏. W zasadzie to byli prawie jedyni ludzie, których minęliśmy tego dnia na szlaku – nie licząc pary turystów pod koniec wycieczki. Dochodzimy do Vrv Kale – drugiej co do wysokości kulminacji masywu: Na szczęście plac budowy skończył się jakiś czas temu i możemy rozkoszować się pięknem krajobrazu. A widoki – zobaczcie sami: VID_20191111_133136.mp4 Te ledwo widoczne ośnieżone szczyty na horyzoncie to Szar Płanina – pasmo dwutysięczników na granicy z Kosowem. I choć pogoda jest cudowna i ciepła, to białe wierzchołki w oddali budzą nutkę tęsknoty za zimą i nartami. Od tego miejsca schodzimy w dół. Najpierw jest to w miarę łagodna ścieżka przez zarośla. Choć ścieżka trochę się gubi i musimy dobrze pilnować śladu na mapie: Docieramy do rozwidlenia szlaków, gdzie znajduje się jeden jedyny drogowskaz do kanionu Matka, który jest celem naszej wycieczki. Teraz szlak biegnie ostrymi i stromymi zakosami w dół, ale jest pięknie – przepięknie! W dole widzimy zabytkową cerkiewkę św. Nikola Sziszewski, obok której biegnie też nasz szlak: Jest też kanion Matka, w całej okazałości 🤩 W dole wyłania się wkrótce przystań dla łódek i kajaków oraz restaurację i hotel Canyon Matka Schodzimy do cerkiewki – oprócz dwóch turystów nikogo tutaj nie ma No to jeszcze zdjęcie ze słoneczną flagą Macedonii: Krótko przed godziną szesnastą jesteśmy w kanionie, po drugiej stronie przystani: Akustyka jest tak znakomita, że słychać każde słowo z naprzeciwka, więc łódź zaraz po nas przypływa, ale w razie czego jest jeszcze gong, którym można ją wezwać. Zasłużyliśmy na piwo – w takiej scenerii smakuje wyśmienicie! Nad kanionem Matka powoli zapada zmierzch. Nie zdążymy już przejść szlakiem wgłąb kanionu, ani dopłynąć do jaskinii Vrelo. Urzeczeni pięknem tego miejsca postanawiamy wrócić tutaj następnego dnia. Wdajemy się w pogawędkę z obsługą łódek i lokalnym przewodnikiem. Wszyscy dobrze mówią po angielsku – tak jak zresztą bardzo wiele osób, które spotkaliśmy w Skopje, a gdy słyszą, że jesteśmy z Polski, to okazuje się, że niektórzy nawet znają trochę polskiego. Podobno Polacy są aktualnie najliczniejszą grupą turystów w Macedonii. Potem idziemy w stronę przystanku autobusowego, autobus jednak nie przyjeżdża. Do Skopje wracamy „stopem” ze świeżo poznanym przewodnikiem – Xhemalem. Mapka wycieczki: [cdn.]1 punkt
-
piorę na najdelikatniejszym programie w płynie do wełny. Skarpety mają domieszkę (sporą) merynosa i podczas wyjazdu nie ma specjalnego problemy z zapachem1 punkt
-
Cały dzień testów nowej kamery GoPro 8 Black za mną. Używałem jej jako drugiej kamery na Snow Expo. W ciągu całego dnia GoPro 7 zawiesiła się kilka raz, natomiast GoPro 8 ani razu. Była ciepła, ale nie była to temperatura, która wzbudziłaby moje obawy. Na razie oswajam się z menu, bo jest bardziej rozbudowane niż w w GoPro 7. Jest kilka bardzo ciekawych i pomocnych funkcji np. można zdefiniować różne tryby nagrywania i przełączać się między nimi w bardzo szybki sposób. To bardzo pomocna funkcja.1 punkt
-
Wczoraj Oravice. Co ciekawe szykuje się interesująca inwestycja => W ciągu 2 lat powstać ma gondola wraz z zestawem kolejnych tras. Model biznesowy rozwoju tego miejsca już teraz jest bardzo rozsądny i jest nadzieja że kolejne inwestycje będą na podobnym poziomie (czyli kilka tras na 1 wyciąg). Inni powinni brać przykład. Obecnie na 1 kolej krzesełkową przypadają 3 niezależne trasy zjazdowe + do tego różne ich warianty i łączniki. Efekt => Pełne krzesełka a na trasach pusto i bezpiecznie Wczoraj kolejki max 3 minuty do krzesełka, do orczyka brak kolejek. Warunki 5/6, (byłoby 6/6 gdyby nie połacie lodowe pod armatkami, przesadzili z naśnieżaniem poprzedniej nocy i pod armatkami było lodowo zwłaszcza rano) Kilka fotek poniżej: godzina 10: godzina 11: Po prawej stronie od orczyka miejsce na freeride z pięknymi widokami Po nartach polecam jeszcze termy: Zwłaszcza te stare (siarkowe) - idealnie regenerują organizm po całodziennych szusach Cena 5eur (bez limitu) Można płacić kartą. https://www.tvrdosin.sk/mesto/oravice/termalne-bazeny-oravice-1/1 punkt







