Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      4 153


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      1 998


  4. Plywak

    Plywak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 046


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. W Kolašinie deszcz padał całą noc i ociepliło się. Gdy rano wyjrzałam przez okno - po śniegu w miasteczku nie zostało ani śladu! Tylko gdzieś na szczytach gór jeszcze bieliły się nieliczne miejsca. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze w sobotę była taka bajkowa zimą, a teraz - nic. Po śniadaniu gospodarz zawiózł mnie na stację kolejową, z której miałam pociąg do Podgoricy. Górski odcinek Kolašin-Podgorica jest ponoć najbardziej malowniczym fragmentem trasy Belgrad-Bar, zbudowanej w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku i uważanej za jedną z piękniejszych linii kolejowych w Europie. Zarówno w Serbii jak i Czarnogórze nazywana jest "koleją snów". Sam pociąg, który nadjechał, to z pewnością sen o przeszlości - zdecydowanie pamiętał jeszcze czasy Jugosławii . Ale ta trasa - to dopiero piękny sen ... zobaczcie sami, jakie widoki! Stacyjka, gdzieś w górach: Rzeka Tara: Mijanka w miejscowości Trebešica Po drodze liczne tunele i mosty kolejowe Góry dokoła, droga samochodowa i kanion Moračy w dole ... W tle estakada nowo budowanej autostrady: Zbliżamy się do Podgoricy Takie wspaniałości za jedyne 3 euro .! Dojeżdżamy do Podgoricy, która wita nas słońcem i temperaturą +18 stopni. Szok! Przecież jeszcze wczoraj jeździłam na nartach ! Pozdrawiam.
    11 punktów
  2. Dziś jazda od 9:30 do 19:10 - krócej niż wczoraj, ale prawie 10h to też nie najgorzej Ranek obudził nas z padającym mokrym śniegiem. W sumie spadło tylko 1-2 cm, więc szału nie było. Dzień zaczęliśmy od przedostania się na Nartoramę. Uskuteczniliśmy to poprzez nartostradę. Za dnia wygląda lepiej niż nocą Aż do 12 kręciliśmy się po tamtejszych trasach. Jako, że na wierzchu było trochę świeżego mokrego śniegu, to warunki były lekko ciężkie. Za to garstka osób wynagrodziła wszystko. Zjeździliśmy obie czerwone, niebieską oraz trawers przez granicę polsko-czeską "spacerową".Trasy oczywiście po kilka razy. Do tego boczne talerzyki - tak, aby zaliczyć wszystko Po przerwie przenieśliśmy się na Mieszko - tam kilka zjazdów po miękkim. Kręciliśmy się tak, że z wyciągu 230m wyciskaliśmy ponad 750m zjazdu Potem kręciliśmy się między Winterpolem a Gryglówką. Niestety po 17 zamknęli czwórkę Winterpolu, więc do końca jeździliśmy na Gryglówce i kanapie. Już ok. 16. zaczął łapać mróz, co skończyło się tak, że niedługo potem muldy zamieniły się w twarde górki a mokry śnieg w grudy. Jazda stawała się coraz trudniejsza. Do tego doszedł wiatr, który potęgował uczucie chłodu. Na koniec zjechaliśmy po ciemku do siebie Z zielenieckim pozdrowieniem Marcin ~Leitner
    8 punktów
  3. Klara wygrywa na Sudeckiej Lidze Narciarskiej na Czarnej Górze: Treningi nie idą na marne:
    6 punktów
  4. Dziś przez cały dzień coś padało. Do 14 to tylko deszcz - dlatego byliśmy przemoczeni i do przerwy o 12 (u Hanki, dzięki @Sariensis) ledwo żeśmy wytrzymali. Jeździliśmy głównie na czwórce Winterpolu i Mieszku. Wszystko mokre i miękkie. Za to śnieg całkiem dobry do krawędziowania. No i na stoku pusto Po 13 przenieśliśmy się na Nartoramę, by schować się pod bubliną. Tam zupełne pustki - oprócz nas jeździło może 5 osób. Warunki całkiem dobre jak na taką pogodę. Na skoczni skoczyłem 6,5 metra Po 14:20 zaczął padać marznący deszcz, który zmieniał się powoli w śnieg. Do teraz nic się nie zmieniło i nadal trochę sypie. Późnym popołudniem dałem radę pojeździć na świeżym nietkniętym dziewiczym śniegu! Dziś jeździłem (tata z bratem poddali się wcześniej) od 9:40 do 17:45, czyli 8h. Jak na takie warunki, to nie ma wstydu.
    4 punkty
  5. Czarny Groń wczoraj wieczorem
    4 punkty
  6. Na te czerwone trasy w Łomnicy nie napalaj się specjalnie. To nie są klasyczne trasy zjazdowe, gdzie stajesz na górze i tniesz w dół patrząc, czy jest bardziej czy mniej stromo. Dla mnie to bardziej łączniki góra dół pozakręcane jak Wielka Pętla Bieszczadzka. Do tego nie znam szybciej degradujących się tras i zależnie od pogody większego muldowiska lub lodowiska w krótkim czasie po otwarciu ośrodka. Moim zdaniem dla dobrze jeżdżących do Łomnicy warto jechać ze względu na Francuską Muldę, a dla mniej zaawansowanych z powodu fajnych i zróżnicowanych tras niebieskich poniżej tzw. startu. Czerwone trasy wyglądają dobrze tylko na mapach ośrodka.
    4 punkty
  7. Dzisiaj LLLipa. Nie padało a lało. Byłem rano na Białej Put a o 11.30 się zawinąłem . Narty nie ubrałem.
    3 punkty
  8. To prawda Tak czy siak czerwone kończą tak jak na zdjeciu, a to jeszcze w miarę szerokie i łagodne miejsce (zdjęcie z marca ub.r.)
    3 punkty
  9. Pomysł czasami @Piotr_67 jest mega istotny... Scena z bikini myślę, że w mojej produkcji jest do zrobienia 😁
    3 punkty
  10. Mam w domu kupione na pamiątkę przypinki z okresu Jugosławii. Znalazłem dzisiaj przez przypadek. 😄
    3 punkty
  11. Całe szczęście oprócz spanikowanych ludzi podsycanych nawzajem i przez media, wybuchła fala czarnego humoru (krytykowana przez media zresztą). Oto moje najlepsze hity: Oczywiście może koronawirus i się połakomić na 2600, ale ciężko nie zgodzić się tym: I jak zawsze można liczyć na A.S. Bytom
    3 punkty
  12. Eh, pojechałbym gdyby nie rozwalone kolano, akurat mam urlop wtedy i raczej nie ma szans..... Zostaw sobie jedno miejsce dla koronawirusa na powrót, warto zostawić miejsce na wzór świąteczny "puste miejsce przy stole dla niespodziewanego gościa"
    3 punkty
  13. Nogi mi odpadają, bo jeździłem od 9:30 do 21:10. Relacja krótka - mam nadzieję, że foki wynagrodzą Za dnia raz świeciło słońce, raz prószył śnieg. Zmienna pogoda, ale nieustannie z dodatnią temperaturą spowodowała, że od rana szybko tworzyły się muldy. Do 14 kolejki tylko na wyciągach i krzesełku Mieszko oraz szóstka Winterpol (nie wiem jak na Nartoramie). Kolejki jednak były niesamowicie krótkie - max. 5 minut a zazwyczaj 2-3. Do innych krzesełek na bieżąco. SZOK! Jako, że dziś niedziela, wybraliśmy się na Mszę do lokalnego kościoła na godz. 12. Domyślaliśmy się, że nie będziemy jedynymi, którzy wpadli tam prosto ze stoku, ale jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy w przedsionku kościoła stojaki na narty! W środku jakieś 80% osób było w butach narciarskich. Ciekawe doświadczenie Po przerwie pojechaliśmy na stok na końcu świata, czyli jedyny działający w Zieleńcu wyciąg orczykowy. Dojazd na ten stok był właściwie dojściem - ze 100 m trzeba było przejść na piechotę. Co jednak najważniejsze, na stoku było pusto a na orczyku jeździło się fantastycznie Kręciliśmy się po całym ośrodku. W końcu rozdzieliliśmy się i udałem się w poszukiwaniu fajnego dojazdu do Nartoramy. Dawno nie jeździłem tyle w lesie! Na samej Nartoramie strasznie rozorane trasy. Było już pusto, ale widać, że za dnia było jeżdżone. Zaskoczyło mnie to, że kolej krzesełkowo-gondolowa ma niecałe 800 m, a najdłuższy zjazd może liczyć prawie 3km! Gdy wracałem, było już ciemno, a chciałem sprawdzić inne połączenie niż marsz przy nieczynnym wyciągu. No i wjechałem w las... Nie widziałem ani nart, ani drzew, ani śniegu Nie wiem co mi strzeliło do głowy (tzn wiem - chęć adrenaliny ). Nie wiem jakim cudem, ale udało się bezpiecznie dojechać do końca. Na ostatnie 3h pojeździłem jeszcze między Mieszkiem a Gryglówką, najwięcej czasu spędzając na 4-osobowym krześle Winterpolu. Z narciarskim pozdro Marcin ~leitner
    3 punkty
  14. Miało być Paso Tonale, miały być Włochy, miały być piękne długie trasy z widokiem na 3 tysięczniki. Niestety w życiu nie wszystko jest od nas zależne i czasem trzeba podjąć trudną, ale racjonalną decyzję. Z powodu paniki, która wybuchła we Włoszech, Austrii a ostatnio także w Polsce (oraz realnego zagrożenia złapania wirusa) anulowaliśmy nasz drugi wyjazd w Alpy. W 2 dni musieliśmy znaleźć szybkie zastępstwo. Nie chcieliśmy już jechać za granicę nie tylko z powodów paniki, ale także finansowych - nie było do końca wiadomo, ile pieniędzy uda się odzyskać z biura podróży. Na Podhalu byliśmy już w tym roku, w Krynicy byłem ja, w Wiśle byśmy się zanudzili, Szklarska za mała na tydzień. W związku z tym zostały dwie propozycje - Szczyrk i Zieleniec. Ceny właściwie podobne, więc wybraliśmy się tam, gdzie za te same pieniądze dostępnych jest więcej tras. I tym sposobem pierwszy raz trafiliśmy zimą w Sudety Dziś przyjechaliśmy już po 13, jednak nie planowaliśmy nartowania, dlatego przeszliśmy się na mały spacer. Uznałem jednak, że nie ma sensu siedzieć wieczorem w domu, dlatego wybrałem się na wieczorne 3h za 45zł. Z powodu braku połączenia wieczornego między ośrodkami, musiałem odpuścić Nartoramę. Nie będę opisywał warunków na każdej trasie, bo nie ma to sensu. Dlaczego? Wszystkie trasy powyżej drogi były pięknie zmrożone - widać, że za dnia cały czas panował tu lekki mróz lub ok. 0. Nie było zmrożonych grud śniegu, muld itp. (choć warto dodać, że przed 17 ratraki wylizały trasy). Za to poniżej drogi śnieg był już mokry, ciężki - pojawiły się także grudy zmrożonego śniegu. Ludzi umiarkowanie mało - kolejki na max. 1-2 minuty. Za to dość gęsto robiło się na trasie przy "szóstce" Winterpolu. Dałem radę mocniej przycisnąć narty, które aż się o to proszą, bo zostały naostrzone pod większym kątem Mam pytanko do stałych bywalców Zieleńca - jak się dostać z Nartoramy na Winterpol/Gryglówkę gdy nie działa wyciąg łącznikowy? Sporo jest tam podchodzenia? Z pozdrowieniem Marcin ~leitner (choć w Zieleńcu jestem niestety jedynym Leitnerem )
    2 punkty
  15. Ten komunikat załatwia 50% roboty trenerskiej 🙃
    2 punkty
  16. Ujęcie jak wyciągasz z pod kurtki narciarskiej stanik? Czemu nie. Tylko co na to Paula Pozdrawiam
    2 punkty
  17. Wchodzi dwóch facetów w maskach do banku .Zaczyna się panika,ludzie nie wiedzą gdzie uciekać ....a jeden z nich mówi:spokojnie,to tylko napada .
    2 punkty
  18. Szukając inspiracji na YT, znalazłem filmik, gdzie, jak dotrwacie do końca jest sporo śniegu... Są narty i gigant 👍🎿 Tu koncepcja jest przemyślana od początku, do końca i na dodatek muza jaką ja, kiedyś, w klipie z Aosty też wykorzystałem. Świetna sprawa i ja uwielbiam tego typu koncepcje. Trzeba poprostu scenariusz przed kręceniem wymyśleć 🤔👍
    2 punkty
  19. W dniu dzisiejszym młody zakończył kilkudniowy kurs u Stramusia na Nosalu. Jestem w szoku, pozytywnym szoku. Pełna profeska. Szkoła robi tak pozytywne wrażenie że dawno nie spotkałem takiego podejścia w Europie. Instruktorzy z sercem i profesjonalizmem traktują każdego , czy to dziecko czy dorosły. Nawet przez chwilę nie pokazali że robią to każdego dnia od lat ale czynnie z uśmiechem na twarzy brali udział w każdej zabawie, rozgrzewce z dziećmi. Od strony finansowej nie szczędzili na atrakcjach, gadżetach w żadnym momencie. Książki , plakietki , gorąca herbata z sokiem w przerwach, uroczyste zakończenie z wręczeniem dyplomów i kiełbasa z grilla dla rodzin. Nawet 50 minutowy kulig dla dzieci na zakończenie kursu. Młody zaczął od pługu, a trzeciego dnia był że mną na wyciągu krzesełkowym w Białce i jeździł za mną jak cień 😀 Dużo by można pisać, ale ja słaby talent w tych sprawach 😉 Polecam z całego serca .
    2 punkty
  20. Udało mi się wyjechać na narty z kumplami do Czarnej Góry Niedziela,Poniedziałek,Wtorek. Warunki całkiem spoko jak na taka pogodę jaka mamy tej zimy, śnieg niestety dosyc mokry Niedziela - Trwa event Snow EXPO plus zawody na trasie „C” wyciąg żmija i większość tej trasy niedostępna. Ludzi dosyć sporo trasy zajechane ale stanie w kolejce to max 3 minuty Poniedziałek- Warunki bardzo fajne trasy przygotowane do jazdy dziennej i do nocnej Trasy praktycznie puste, ludzi brak Wtorek- Do przedpołudnia padało deszczem, trasy puste, po południu niestety weszła mgła Wypad udany lecz z dnia na dzień śniegu coraz mniej, i chyba tym wyjazdem zakończę sezon. Łapcie pare fotek
    1 punkt
  21. Warunki na Fisie na odcinku od góry przez grzebień aż do "Hiltona" są dobre. Brak większych przetarć oraz minerałów. Dużo gorszy jest odcinek gdzie przed "grzebieniem" odbijasz na Kaskadę. Tam jest na trasie wszystko;). A dojazd do krzesełka to istny slalom między przetarciami oraz minerałami:).
    1 punkt
  22. Haha. Dobre, ale u Alice widzę, że trenerzy już tak nie krzyczą na treningach:
    1 punkt
  23. @Tatita Najnowsze informacje do znalezienia we włoskich mediach: Nawet nie pierwsze trzy, a 3 nowe przypadki w Trydencie: https://www.altoadige.it/cronaca/coronavirus-in-trentino-i-positivi-salgono-a-quattro-1.2279231?fbclid=IwAR17Q9j320T_jlSVMpkGdQxYeIOBlFgKztUaGTXmZxR1pMw-wW3ySIXG73o http://www.ansa.it/trentino/notizie/2020/03/03/coronavirus-altre-tre-persone-contagiate-in-trentino_73d86209-00d7-4d6a-80b9-bef91a09d082.html
    1 punkt
  24. Zajrzałem. Akurat trafiłem na dzielnego fanatyka, który przemknął dziarsko lewą stroną (patrząc od kamery). Tak więc można śmiało stwierdzić, że warunki trudne ale trasa przejezdna:).
    1 punkt
  25. @marboru Dokładnie takie samo mam wrażenie - za dużo jest statycznych ujęć przedstawiających was. Jeśli to filmy dla tych którzy oceniają was styl jazdy, to ok 😉 Ale większość ludzi szukając filmów z danej lokacji, robi to, bo chcę zobaczyć jak wygląda trasa - u was nawet kilkusekundowe wstawki z klatki piersiowej/kasku dodałby dynamiki
    1 punkt
  26. Po prostu nie siadło i już. Wiesz to jest takie subiektywne uczucie - "nie i koniec". To zresztą jak z każdym filmem czy muzą. Jak się spodoba to od razu, jak nie to nie. Po obejrzeniu filmiku z Karyntii od razu powiedziała, że super się oglądało. Pozdrawiam
    1 punkt
  27. Mariusz, ale to jest zawodowa produkcja my amatorzy nie mamy szans na zrobienie takiego filmu, choć próbować trzeba. Nie zmienia to faktu, że filmik jest zarombisty i z pomysłem. Pozdrowienia
    1 punkt
  28. @tanova A spacer z Podgoricy? Widziałem na Endomondo 🤪
    1 punkt
  29. Gratulacje. Na filmiku nie obyło sie bez mojego ulubionego okrzyku „ręce do przodu”. Ile ja sie tak nakrzyczę na tym stoku jak ta moja młoda jedzie...
    1 punkt
  30. Przepiękna podróż...i dobrze ,że ukochane Bałkany blisko ,motywacja jest,żeby tam wrócić.
    1 punkt
  31. Wszystko normalnie funkcjonuje - panika jest tylko w polskich mediach...
    1 punkt
  32. Bywały czasy, że sporo jeździłem po Podkarpaciu, poniżej kilka relacji. Teraz też bywam, ale coraz trudniej mi trafić na warunki, w których się da pojeździć. W bieżącym sezone odwiedziłem tylko Kiczerę w Puławach.
    1 punkt
  33. Jaworzyna 01.03- znów ale inaczej Dzisiejszy dzień był diametralnie inny. Pochmurno, ciepło, a w prognozie jeszcze deszcz ... 😕 Rano jak zwykle góra - dół trasą nr 1 na GSach. Jest zaskoczenie na plus - śnieg dziś szybszy ale na dole już miękko. Potem tradycyjnie przeskok na 2. Ludzi zdecydowanie mniej ale najlepsze przede mną 😜. Koło 12 zaczyna padać śnieg i to coraz intensywniej. Na górę schodzi też mgła. Mimo tego jeździ mi sie świetnie. U góry jest nawet warstewka puchu, niżej ćwiczę jazdę na GSach po lekko zrytym stoku na zmianę z jazdą po lodowej ścieżce wyslizganej przez szuraczy. Ludzi coraz mniej. Im gorzej tym lepiej. Koło 14 musiałem zmienic narzędzie pracy na RTMy i dalej do roboty. Śnieg na koniec odpuszcza ale to nie ma znaczenia bo i tak ubranko z wierzchu kompletnie mokre. Było super!. Parafrazując klasyka, nie ma złych warunków, jest tylko zły ubiór i charaktery (czy jakoś tak ). pod koniec dnia zawitałem na 5 - jakoś tak pusto było mały bonus - wycieczka z dołu piatki drogą na parking pod gondolą. Trochę trzeba było popracowac ... tłumy na trasach powrót zimy
    1 punkt
  34. Kolašin Na koniec jeszcze parę zdań i kilka zdjęć z samej miejscowości. Kolašin to średniej wielkości miasteczko, które leży nad dwiema rzekami - Svinjacą i Tarą (do której Svinjaca uchodzi). Wodospad na Svinjacy: Jest tutaj dość ładny deptak ze sklepami i knajpkami: Kilka hoteli o mniej lub bardziej dyskusyjnej urodzie: Panorama miasteczka: Jak widać - nie jest to pocztówkowe miasteczko jak w Austrii czy Bawarii, jest tu trochę bałkańskiego syfiku - śmieci, rupieci i bałaganu, ale ogólnie całkiem sympatyczne miejsce. No i obłędne regionalne jedzenie w polecanej przez gospodarzy, bardzo klimatycznej restauracji Vodenica: Jutro powrót do Podgoricy, a potem program służbowy. Pozdrawiam
    1 punkt
  35. @Andis kawał dobrej roboty z relacją. Faktycznie, Gromadzyń jak i Ustrzyki w ogólności, mają spory potencjał narciarski. Jednak nie wierzę, żeby ruszyło tam cokolwiek z większymi inwestycjami. Już sporym szokiem dla mnie jest to krzesło na Gromadzyniu. Podobno ludzie w okolicach nieco pukają się w głowę, że właściciel stacji, który ponoć młodzieniaszkiem nie jest, zdecydował się na coś takiego. A to przecież nie tylko krzesło, ale i nowy zbiornik na wodę na szczycie. Inwestycja więc z rozmachem. Mam nadzieję, że w kolejnych latach, gdy zima bardziej dopisze, otwarte będzie nie tylko krzesło ale i orczyk i trasa pod orczykiem. Wtedy będzie tam naprawdę dobrze. Napisałem wcześniej, że nie bardzo wierzę w kolejne inwestycje. Wydaje mi się, że tamte okolice są za bardzo na uboczu, żeby miało sens ładowanie grubych milionów w infrastrukturę narciarską. Sanok i Przemyśl to za mały potencjał, narciarstwo na Podkarpaciu nigdy nie było specjalnie wpisane w DNA regionu:). A z Rzeszowa, w którym chyba mieszkasz, w 2 godziny można również dojechać do Krynicy, gdzie jest o niebo lepiej. Niemniej jednak kibicuję, bo naprawdę lubię te rejony.
    1 punkt
  36. Ustrzyki Dolne Gromadzyń 29.02 - czyli pozytywne zaskoczenie O stacjach na Podkarpaciu trzeba pisać, bo na forum są kompletnie zapomniane a zupełnie niesłusznie. Co prawda ostatnio Ustrzyki pojawiały się od czasu do czasu w relacjach, ale dobrych wrażeń nigdy za wiele. Zaczynamy - słoneczna sobota z piękną zimową scenerią praktycznie już od okolic Rzeszowa. Tak, rano śnieg leżał już na przedmieściach! Ustrzyki Dolne wyglądały bajkowo, ośnieżone drzewa, śnieg na ulicy... Ostatnio coś takiego widziałem... w sumie nie tak dawno w Beskidzie Niskim. Tak, na południu Podkarpacia jest zima. O nowościach na Gromadzyniu pisał już kolega @tresor tutaj: więc nie będę się powtarzał. Krzesełko to naprawdę nowa jakość i myślę, że stacja ma potencjał na podkarpacką wersję Master-Ski w Tyliczu. Dawno tu nie jeździłem, bo ta góra nie miała nic do zaproponowania - niewygodny orczyk i taka sobie trasa. Krzesło dodało jakości. Trasę poszerzono, przeprofilowano, chociaż otwarta była tylko jej część. Stara część w okolicach ciągle stojącego orczyka jest zamknięta i stoi przy niej zakaz jazdy poza trasą. Ok, teraz nacieszmy oczy, a potem ciąg dalszy mojego wywodu: Stacja z dołu prezentuje się tak: Warunki, jak widać, marzenie. Biało i bez niespodzianek. Tuż przy stoku są domki, które można wynająć: Tak się prezentuje Gromadzyń w niemal pełnej krasie. Na górze spokojne nachylenie, idealne do rozpędzenia się, potem spory kawałek pochyłości aż do ścianki w okolicach pierwszego domku a na dole wytracamy prędkość. Cały czas panuje lekki mróz, ale słońce operuje fantastycznie. Można się opalać na krześle. Kilka osób widocznych na tym zdjęciu to kolejka do bramek. Chociaż przypuszczalnie połowa z nich tylko tam stoi i robi zdjęcia Słowem - kolejek brak! Widok z góry trasy. Po prawej zamknięta trasa i stary orczyk, którego podstawy ładnie odmalowano i nie wygląda na zabytek Na tych ściankach można się całkiem przyzwoicie rozpędzić. Jest szeroko, twardo, śnieg naturalny niestety szybko został rozjeżdżony, ale pod spodem została warstwa "betonu" i on wytrzymał do końca dnia. To co widać na zdjęciach to najgorszy stan trasy. Żadnych muld, kamieni itp. Niemal idealnie. Po godzinie 13 na górnym peronie i w okolicach bramek śnieg puścił, tzn. zrobił się cukier. Z tym, że na górze było to zaraz po zjeździe z krzesła a na dole zaraz przed bramkami. Do pominięcia. Widok na zaplecze gastronomiczne. Te budynki bliżej to karczma, kasa i budka ratownika. W tym rejonie jest też nieczynny dolny peron podwójnego orczyka (do którego zresztą podjeżdżało się lekko pod górę, może ktoś pamięta ? ), wyżej budynki pizzerii i drugi, w którym kiedyś była wypożyczalnia. Co jest teraz to nie wiem, bo tam nie byłem. Tamte budynki z kolei stoją przy krótkim, ćwiczeniowym orczyku, w łagodniejszej części trasy. Łagodny orczyk znajduje się trochę wyżej, niż karczma i wykorzystywały to dzieciaki do saneczkowania Karczma jest przyjemna i klimatyczna a wrażenia ze zjedzenia żurku "pod emzetką" niezapomniane Podsumowując: wyjeździłem się konkretnie, trochę z "winy" stacji. Dostępne karnety to - 3 godz. - 60 zł oraz 5 godzin - 75 zł. Trzy godziny to za mało Gromadzyń ma potencjał - dojazd z Rzeszowa to trochę ponad 2 godziny, z Sanoka, Przemyśla i Krosna jeszcze mniej. Górka - tak jak pisałem - jest materiał pod rozbudowę. Obecne trasy to niestety trochę za duży przeskok pomiędzy tą ćwiczeniową a główną. Przydałoby się coś "pośrodku", niebieska, spokojna trasa. Właściciele dbają o trasy, ceny są normalne, tylko trzymać kciuki za powodzenie!
    1 punkt
  37. Wisi na moim blogu, powieszę tradycyjnie i tu... Klip z ostatniego pobytu w Karyntii Pięć ośrodków, pięć ciekawych scenerii do kręcenia...a wszystko zmieszczone w 3 i pół minuty. Jak wyszło? Będę wdzięczny za opinie i wskazówki. Ostatnie, dotyczące muzyki wziąłem pod uwagę i ze swojej olbrzymiej płytoteki wybrałem i na podróż, i na teledysk coś łagodniejszego. @RomanW ustawienia jakie stosuję, to 16:9. Tym razem miałem naprawdę niewiele materiału Sceny z jazdy, które mieliśmy kręcić pod "Wielkim Dzwonnikiem" niestety, ze względu na pogodę musieliśmy przenieść na "Trzy Granice". Nie wiem jak to jest, ale każda kolejna produkcja zajmuje mi więcej czasu Tu trwała ok 30 godzin montażu. Wykorzystałem praktycznie wszystkie ujęcia - coraz mądrzej wykorzystuję czas na kręcenie... Wiadomo - głód jazy jest duży! Tradycyjnie kręcimy praktycznie 99% materiału z ręki używając małego statywu, kilka sekund jest z kija - nie było odpowiedniej okolicy w zasięgu kamery, by te sceny wyszły spektakularne... a miały być, to właśnie sceny nakręcone z GrossGlocknerem w tle - nie wyszło, chociaż sama góra jest na klipie (scena z przybliżeniem, nakręcona aparatem). Od kilku osób już usłyszałem, że Nassfeld wyszło w obiektywie spektakularnie - dzięki Zapraszam na klip: Czekam jak zwykle na inspiracje PS. Time Lapsy kręcone z wykorzystaniem automatycznej funkcji GoPro 8 - jestem zadowolony z efektu i to bardzo. PS2. Kręciłem również Slow Motion, również z wykorzystaniem funkcji automatycznej GoPro 8 - niestety tych scen nie ma na klipie. Plik tworzony przez kamerę nie jest obsługiwany przez program do montażu, którego używam...i generalnie większość programów do odtwarzania filmików ma problem z odtworzeniem tego pliku (a przecież to mp4) - bardzo mocno przycina jakość przy odtworzeniu. Może ktoś na to zna patent? O co chodzi z tym? Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  38. Cześć Przede wszystkim: 1. Nie bierze się dziecka "na początku narciarskiej drogi" w wysokie góry. 2. Zmiana pogody w górach z cyklu 20 minut to standard i trzeba o tym wiedzieć. 3. Chopok to bardzo wietrzna góra i trzeba t uwzględniać zawsze, zwłaszcza jak się ma pod opieką kogoś o kim możemy domniemywać, ze sobie nie poradzi. 4. Jeździłem z dziesiątkami kobiet na nartach i setkami dzieci i do zachowań o których piszesz nie można dopuścić, należy je zgniatać w zarodku, głównie autorytetem. 5. Zdjęcie nart i zejście jest najgorszym pomysłem chyba, że decyzje podejmuje osoba słabo się na nartach czująca ale wtedy branie odpowiedzialności za kogoś przy braku do tego kompetencji jest bardzo złą decyzją. 6. Jedyną decyzją w wypadku jakichkolwiek oznak zmiany pogody jest - natychmiast na dół. Każda inna to błąd. 7. Nie możesz dopuszczać aby i Tobie udzieliła się panika. Nawet jeżeli czujesz się niepewnie musisz to tuszować zwłaszcza z dzieckiem. Logiczne myślenie i spokój to podstawa. Dzieci 4-8-12 zawsze się od siebie różnią. Bywałem w sytuacjach gdy dziecko 5-6 letnie zachowywało absolutny spokój a 13-14 letni młodzian o budowie ciężarowca płakał a umiejętnościowo byli to rówieśnicy. Zwożenie kogoś jest raczej ostatecznością ale zdarza się a w wypadku dzieci często, z różnych przyczyn. Jeżeli pewnie stoisz na nartach nie ma problemu. Musiałem to robić wielokrotnie więc uważam, za pewnego rodzaju normę w sytuacjach ratunkowych. Chodzi mi jako wszechwiedzącemu przede wszystkim o jedno: żebyś zapamiętał tą lekcję na zawsze i żebyś rozważniej podejmował decyzję jak będziesz się wybierał z rodziną na Śnieżkę, Giewont czy popływać łódką po Śniardwach. Trzymaj się. Pozdrowienia
    1 punkt
  39. Przed wyjazdem nie znaleźliśmy dłuższej pojedynczej wypowiedzi dla początkujących na snowboard jadących do Szpindlerowego, a to forum znaleźliśmy dopiero w późniejszym terminie, więc wklejam swój opis - może komuś się przyda, może tym razem Google szybciej znajdzie ten topic. Co do samych warunków (dzisiaj wróciliśmy) - przez ostatni tydzień było różnie. Dużo pomagało sztuczne naśnieżanie. Za dnia ciągle było na plusie (2-6 stopni), w godzinach popołudniowych 15-17 często padał deszcz. Dzisiaj, jak na złość, temperatura spadła w mieście do 0 stopni i żegnał nas pięknie sypiący śniegowy puch. Niemniej, Medvedin i Svaty Petr dały radę przez wszystkie dni - może za wyjątkiem początku "2" z Svaty Petr, gdzie w nocy nie padał śnieg, a jedynie zamroziło stok i do momentu połączenia z 1a było masakrycznie. Opis na stan ośrodka z lutego 2020. Nasza dwójka osobiście preferuje snowboard i na tym się skupiliśmy. Nasz poziom to początkujący i średniozaawansowany. Dla mega początkujących polecamy Medvedin; trasę 13a (dość stromą, pomiędzy niebieską i czerwoną, do przeżycia) i 13b (momentami płasko na tyle, że trzeba się wspomóc lub na chwilę odpiąć, stosunkowo wąsko, ale bezpiecznie ze względu na nachylenie). Można tam postawić pierwsze kroki z deską, o ile warunki pogodowe są odpowiednie - brak sztucznego naśnieżania, więc bez świeżego śniegu bywa ślisko i twardo! Dla osób, które już potrafią jakkolwiek hamować i chcą się bardziej rozwinąć bez tracenia czasu na płaskie trasy - wyciąg Svaty Petr z trasą 2. Początek delikatnie trudny, ze specyficznym nachyleniem stoku - tam ewentualnie na tzw. "bananka" (szczególnie jak pogoda nie służy i ten fragment zamarznie bez świeżego śniegu), bo już przy łączeniu się z wyciągiem Hromovka (z trasą 1a, ale gdy 1a oddziela się od 2 mamy fragment czerwonego 1a, co może być dla niektórych równie uciążliwe jak początek 2 z Svaty Petr) mamy sztuczne naśnieżanie oraz idealne połączenie nachyleń na stoku. Obydwoje na trasie 2 rozwinęliśmy swoje umiejętności na desce, więc w pełni polecamy trasę. Zarówno wyciąg Svaty Petr i Hromovka będą odpowiednie dla początkujących. Przy wyciągu Svaty Petr dobre jedzenie i napoje, honorują GoPass do zniżek i zbierania punktów, a z góry można też zjechać trasą dla bardziej zaawansowanych. Cały ośrodek (miejscowość) jest dobrze skomunikowana autobusami, więc można zostawić swoje auto na parkingu hotelu i nie przejmować się ewentualnymi trudnymi warunkami na drodze. Przy wypożyczalniach radzimy nie sugerować się jedynie ceną; osobiście wybraliśmy Yellow Point, znacznie droższy od konkurencji, ale ze znacznie lepszym sprzętem, a przynajmniej to co nam zaproponowano. Dużo osób; na mieście nie robiło to problemu, ponieważ restauracji i lokali jest dużo, ale na stoku chwilę się czeka w kolejce na wyciąg, jeżeli pogoda jest sprzyjająca. Ceny na 2020 są inne jak pamiętałem to z okolic 2015, tj. mniej korzystne na dzień dzisiejszy - Czesi poczuli, że ośrodek ściąga turystów - trzeba zabezpieczyć się w korony czeskie; na miejscu niekorzystne kursy w kantorach, nie wszystkie lokale akceptują płatność kartą (wtedy byłby mniejszy problem), a wyjście do lokalu to okolice 1000 CZK na dwie osoby (główne danie, piwo, deser).
    1 punkt
  40. Pozwalam sobie założyć osobny wątek, bo podkarpackie ośrodki są raczej mało popularne na forum. Ja natomiast, z racji posiadania rodziny w ok. Sanoka, bywam tu czasami. Byłem w okresie świątecznym, ale ze względu na panującą odwilż, nie udało mi się pojeździć. Tym razem było lepiej, w piątek po drodze z Krakowa wstąpiłem do Gogołowa, a w niedzielę do Karlikowa. Inne pobliskie ośrodki, które czasami odwiedzam, to Kiczera Puławy oraz Chyrowa. W miarę blisko mam jeszcze do Laworty w Ustrzykach. Na początek kilka słów o Gogołowie. Ośrodek nazywa się "Pod dziedzicem" :smile: i znajduje niedaleko Frysztaka, po drodze z Brzostka. Dwa talerzyki o długości 500 m, chodzące równolegle. Jedna trasa, niebieska. Wziąłem karnet 10 zjazdowy - 24 zł, i to w zasadzie wystarczyło :smile: Jeżdziłem od 18 do 19, trasa dobrze przygotowana, mimo późnej pory było dosyć twardo i równo. W ośrodku, przy dolnej stacji znajduje się kasa, wypożyczalnia, wc i sala z kominkiem, gdzie można się ogrzać/przebrać. Jakaś restauracja jest tylko na górze, nie odwiedzałem.http://www.gogolow-narty .pl/ trzeba usunąć spację, bo filtr usuwa "narty" :smile:Kilka fotek: Trochę zły podjazd do bramek i talerzyków, bo pod górę. Zwłaszcza dla masy bezkijkowców :biggrin: i młodszych narciarzy.
    1 punkt
  41. W poniedziałek udało mi się odwiedzić kolejny podkarpacki ośrodek - Lawortę. Dojazd do ośrodka jest dosyć dobry, poza ostatnimi 700 m, gdzie trzeba przejechać przez stary wąski i dziurawy mostek, a potem niezbyt równą drogą szutrową. Po opadzie mogą być lekkie problemy. Parking znajduje się pod dolną stacją, przy drodze dojazdowej widać też jakieś placyki, które pewnie są wykorzystywane na parkingi przy większym oblężeniu. Przy dolnej stacji znajduje się spora karczma z tarasem. Jedzenie wyglądało smacznie, spróbowałem szarlotki i kwaśnicy, były dobre. Można było się też poczęstować darmowym chlebem ze smalcem, kiszonym ogórkiem i oscypkami z żurawiną. Kiszone były extra chleb ze smalcem też dobrze wchodził. Nad karczmą znajdują się pokoje do wynajęcia, więc można zamieszkać na stoku Wyciąg to 2 osobowe krzesełko, dosyć stare, marki Svoboda. Na stronie podają, że ma 1300 m, ale z pomiaru GPSem wynika, że jest to raczej mniej niż 1000m. Jedzie bardzo wolno, ok 7-8 minut. Ciekawostką jest, że pałąk zabezpieczający i podnartnik zakłada się przez przełożenie takiej wajhy z boku. Po lewej stronie stoku widać też orczyk wyjeżdżający na samą górę, ale nie był czynny. Trasy zjazdowe są dwie, po lewej i po prawej wyciągu, więc wielkiego szału jeśli chodzi o zróżnicowanie nie ma. Nachylenie ok. 25%, całkiem przyjemnie, akurat tak, żeby zasuwać z góry bez hamulca. Lewa strona ma trochę bardziej stałe nachylenie, jedynie dwa niewielkie przełamania. Prawa jest troszkę węższa, miewa większe stromizmy, ale też większe wypłaszczenia. Na dole odpowiednie wypłaszczenie, akurat tak, żeby wyhamować z prędkości 95 kmh W dolnej części ośrodka znajduje się część dla początkujących - taśma oraz 200m talerzyk. Karnety dosyć drogie, 2h za 40 zł, 4h za 60 zł, ceny zbliżone do białczańskich. Warunki trafiłem bardzo dobre, słonecznie, stok twardy, lekko mięknął w miejscach gdzie operowało słońce, ale bez tragedii. W 4h obróciłem 18 razy, możnaby więcej, bo ludzi było mało, ale dupa już czasami bolała od siedzenia na tym wolnym krześle, więc wolałem wyłożyć się na leżaku i poopalać Towarzystwa do pogadania na krzesełku też nie było, tylko raz jechałem z kimś. Generalnie, Laworta, to najlepszy stok na Podkarpaciu, można pojeździć, bo trasa jest już z fajnym nachyleniu na całej długości, a nie jak np. na Kiczerze, gdzie jest ze 300 stromiej, a potem płaska polana. Brakuje oczywiście szybkiego krzesła, jakby wjeżdżało w te 3-4 minuty, to w 2h można było się tam nieźle porobić Oczywiście też brakuje dodatkowych tras, może jakaś niebieska przez las by się przydała dla urozmaicenia. Jeżdżenie po w zasadzie jednej trasie szybko się nudzi. Widok na stok o poranku: Budynek dolnej stacji: Svoboda: Orczyk: Trasa z góry: Poranny sztruksik: Plac zabaw dla początkujących: W tle już widać Ukrainę Górna stacja wyciągu: Stara tablica informacyjna: I jeszcze oficjalne info ze strony ośrodka: 3 Wyciągi, wyciąg krzesełkowy, 2 trasy, najdłuższa trasa: 1300m Stacja narciarska "Laworta", to największy i jedyny w Bieszczadach wyciąg krzesełkowy. Główna trasa stoku "Laworta" posiada homologację "FIS". Stok jest oświetlony i sztucznie śnieżony. Stacja oferuje wypożyczalnie i serwis sprzętu. Stacja posiada trzy wyciągi: krzesełkowy o długości 1300 metrów – zdolność przewozowa: 1200 osób/h orczykowy o długości 1250 metrów – zdolność przewozowa: 1100 osób/h orczykowy o długości 300 metrów (dla początkujących) – zdolność przewozowa: 350 osób/h Główna trasa o długości 1250 metrów posiada homologację "FIS" na slalom i slalom gigant. Różnica wzniesień wynosi 256 metrów. Stoki są oświetlone, sztucznie naśnieżone i ratrakowane. Stoki zabezpieczane są przez ratowników medycznych. Do dyspozycji narciarzy wypożyczalnia i serwis sprzętu. http://ustrzyki-narty.pl
    1 punkt
  42. W poprzedni piątek po raz drugi w tym sezonie Kiczera. Ośrodek już bliżej opiswałem wyżej. Warunki eleganckie, lekki mrozik, słońce z chmurami, a na stoku twardo. Pierwsze dwie godziny od 9tej jazda bez kolejek, później trochę ludzi przybyło. W 4h z przerwami udało się obrócić 20 razy. Kilka fotek: na trasie nr 2 spore przetarcia: odkryłem trasę nr3, na początku lodowy pasek, a potem przez las: na szczycie pojawił się okrąglak, ale nieczynny:
    1 punkt
  43. Apropos sytuacji drogowej na Podkarpaciu, kilka fotek z Płonnej k. Karlikowa: fotk z FB TVP3 Rzeszów:
    1 punkt
  44. Tegoroczne 'Tour de Podkarpacie' rozpocząłem od puławskiej Kiczery: www.kiczeraski.pl . Ośrodek znajduje się pomiędzy Krosnem a Sanokiem. Z głównej drogi między tymi miejscowościami należy zjechać w Besku na Mymoń (hehe). Potem przejeżdżamy w pobliżu zapory w Sieniawie, kierujemy się na Pastwiska, potem mijamy Rudawkę Rymanowską, przejeżdżamy przez Puławy Dolne, aby trafić do Górnych Droga od Pastwisk raczej niskiej klasy Ośrodek ma jedno dwuosobowe, raczej stare krzesło (rzadkość na Podkarpaciu) i dwa talerzyki. Trasy to jedna szeroka polana - po lewej stronie troszkę stromiej, po prawej płasko. Górka dosyć szybko się kończy i jest spore wypłaszczenie. Druga trasa wiedzie przez las, raczej wąska. Na terenie ośrodka jest wypożyczalnia sprzętu, restauracja i szkółka narciarska. Dziś warunki wyśmienite, przez ostatnie trzy dni nonstop padał śnieg, więc jazda po świeżym, ale ubitym. Było twardo, ale narty ładnie wrzynały się w śnieg. Temperatura o 10 rano wynosiła -14, jak wracałem koło 13 nie było cieplej. Przed 12 przy krześle zaczął się robić tłum, więc pokręciłem się trochę na orczyku i po paru jazdach zebrałem do domu. Od dwóch lat na Kiczerze nic się nie zmieniło (a w zasadzie od jakiś 5ciu jak powstał snowpark i krótki orczyk), to samo stare krzesło i te same trasy. Trasa przez las nadal nie ma naśnieżania, więc mimo sporych opadów są przetarcia. Dzięki słabej przepustowości krzesła nie ma tłoku na stoku, ale kolejka zrobiła się prawie jak Białce Droga dojazdowa też mogłaby być przynajmniej posypana jakimiś kamykami, po 15 minut jazdy po białym jest średnio przyjemne. Dziś było troszkę zimniej Przetarcia na trasie leśniej: kolejka o 12:10:
    1 punkt
  45. W niedzielę natomiast pojechałem do Karlikowa. Stacja znajduje się w gminie Bukowsko, ok. 20 km na południe od Sanoka. Myślę, że można powiedzieć, że to pierwsza stacja w Bieszczadach, bo gdyby zjechać na drugą stronę góry niż trasy, to znaleźlibyśmy się w Rzepedzi k. Komańczy. Ośrodek w poprzednim sezonie nie działał wcale. Obecnie ma nowego właściciela/najemcę (?). Z tego co kojarzę z wpisów na FB, to miał trudny start w tym sezonie :biggrin: W ośrodku są dwa równoległe orczyki o długości 1100m, z drewnianymi kotwicami. Obecnie czynny lewy. Również 2 trasy, biegnące po obu stronach orczyków. Obecnie czynna prawa. Jeździłem od 10 do 13. Karnet 3h - 45 zł. Na początku zero kolejek, przed 12 kolejka na ok. 5 minut, bo przybyło więcej ludzi i orczyk dosyć często stawał - problemy z zawijaniem się linki orczyka wokół liny wyciągu. Wieczorem na FB Karlikowa pojawiły się wpisy, że jakiś dowcipniś owijał linkę orczyka wokół drzewa :stupid: Trasa w stanie powiedzmy przyzwoitym, byłem godzinę po otwarciu, ale nie widziałem śladów ratraka. Nie sądzę, żeby jeździł w nocy, bo ludzi było kilkunastu i nie zdążyliby jeszcze tak zjeździć stoku :smile: Trochę przetarć, ziemia wyłaziła w paru miejscach, trochę kamyczków, później jakieś placki lodu też wyłaziły.Nowa strona ośrodka:http://www.nadsolinka.wyciag-karlikow.pl/wyciag-narciarski/Kilka fotek: Mostostal, co to za model, bo widać, że wiekowy ? Góra naprzeciwko ma potencjał na kilka fajnych i ostrzejszych trasek: Ciekawa koncepcja logo na karnetach: Stacja z niezłym potencjałem, obecne trasy coś jak główna z Kotelnicy w Białce. W koło kilka górek, które można by nieźle "otrasować". Ciekawe co zdziała nowy właściciel, bo okolica ma potencjał na podkarpacką "Białkę".
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...