Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
05.05.2020 - 05.05.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.05.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
W ramach planowania tegorocznych wakacji zauważalnym że nie zamieściłem mojej relacji z Green Velo, start Białystok meta dom 994km Start o 5 rano wsiadłem w pociąg relacji Bielsko-Biała Białystok ED161 Dart, zwanym potocznie Dartolino https://www.intercity.pl/pl/site/dla-pasazera/informacje/nasze-pociagi/intercity/pesadart.html , składem tym jechałem pierwszy raz, komfort podróży oceniam na lepszy niż w Pendolino, w Darcie jest ładniej, więcej przestrzeni i działa WiFi, bilet kosztował 70zł plus 10zł za rower. Etap 1 Białystok jezioro Siemianówka 80 km Dzień drugi aklimatyzacja nad zalewem Siemianówka Etap 2 jezioro Siemianówka Janów Podlaski 140 km Etap 3 Janów Podlaski Terespol Kodeń Włodawa Jezioro Białe 107 km Etap 4 Włodawa Chełm Krasnystaw Zamość 133km Etap 5 Zamość Szczebrzeszyn Zwierzyniec Biłgoraj Rudnik nad Sanem 120 km Etap 6 Rudnik nad Sanem Sandomierz Połaniec 128 km Etap 7 Połaniec Szczucin Nowy Korczyn Kopacze Wielkie 96 km Etap 8 Kopacze Wielkie Niepołomice Kraków Oświęcim dom 190 km Razem 994km Z lewej Pendolino z prawej mój Dartolino Bialystok9 punktów
-
Eeeech, człek ma za dużo czasu 🤪 No to udało się zmontować takie moje best of 😀 Chociaż tak można tam się przenieść. Eeech a warunki podobno świetne..... Pozdrawiam7 punktów
-
5 punktów
-
3 punkty
-
Bo na sklepowych zdjęciach masz rozmiar "S". Nie da się dla takiego chłopa jak Ty czyli 2m wzrostu pospawać ramy na takich samych zasadach jak dla kogoś kto ma powiedzmy 165 cm. Dlatego górna rura nie idzie w tej samej praktycznie linii co górne widełki trójkąta. Główka ramy też masz dłuższą i dlatego jest taki odstęp między górną rurą a dolną. Chyba o to się rozchodzi bo rower jest zgodny z zamówieniem pod kątem technicznym.3 punkty
-
Tak, w ośrodku trwają przygotowania do otwarcia sezonu letniego (dla narciarzy też). Aktualny cennik skipassów znajdziecie tutaj >>3 punkty
-
3 punkty
-
Czy w mazowieckim są góry? Są! Najwyższa jest Altana, która ma wysokość 408 m npm. Dzisiaj zaliczyliśmy szosowo najbardziej wymagające podjazdy w naszym województwie. Najwyższa trudność dzisiaj, to 11% przez chwilę w czasie podjazdu do miejscowości Huciska. Noooo, ale może od początku... Od rana leń! Dobre śniadanie, kawa, czekolada i co? Czarne chmury za oknem, w prognozie deszcz - zmotywowała mnie Paula. Szybkie napełnianie bidonów, kamera, dwa batony, dwa banany i w drogę po pysznej zupie pomidorowej Ostatnie jazdy z czwartku i piątku, to treningowo były interwały - dzisiaj? Dzisiaj miała być przygoda i jazda w tlenie na długim dystansie z podjazdami. Na początku bardzo spokojnie i w Szydłowcu jesteśmy po godzinie z hakiem. Ratusz: Pomnik Naczelnika Tadeusza Kościuszki - w tle tutejsza świątynia. Tradycyjnie w tym miejscu przerwa na świetne lody!!! Jeśli nie jedliście naprawdę dobrych lodów, to powinniście odwiedzić Szydłowiec - bardzo, bardzo polecamy tutejszą cukiernię. Po chwili relaksu lecimy w stronę naszego pierwszego celu - podjazd do wioski Huciska. Znajomi kolarze mówią, że miejscami jest tu nawet 14% nachylenia...mój Garmin pokazał najwięcej 11% - pomiar na 500 metrach. Może przez kilka metrów było i zachwalane 14...ja mam jednak wątpliwości. Tą górkę jak i pozostałe, wyjechałem na dużym blacie - noga poddaje całkiem nieźle Dla Pauli to było wyzwanie - debiut na takich podjazdach rasową szosą, jej nowym nabytkiem. Po zdobyciu szczytu, chwilę potem - kończy się asfalt. Nakręcamy i zjeżdżamy inną drogą niż przybyliśmy w to miejsce, w stronę miejscowości Budki. Rowerem MTB z tego miejsca da się skręcić na południe i zdobyć Altanę - najwyższą górę w Mazowieckim (na forum jest gdzieś moja stara relacja z wjazdu na Altanę rowerem Crossowym). Widok w stronę domu i zjazd? Proszę: Teraz kilka kilometrów z nachyleniem 2% i zaczynamy kolejny podjazd do Huty, a potem do miejscowości Antoniów. Tu max na moim urządzeniu mam 9%. Podjazd jest dość długi i generalnie trzyma tu ok 5% przez kilka kilometrów. Fajnie! To mój trzeci raz tutaj i jedyne, do czego można się przyczepić, to fatalny asfalt i dziury na odcinku ok 500 metrów pomiędzy wspomnianymi miejscowościami. Charakterystyczne, historyczne miejsce: W czasie wojny, tutejsze AK dzielnie walczyło z Niemcami. Zginęli tutaj Teraz dość długi zjazd w kierunku Niekłania. Tutaj w lesie znajduje się świetny fragment przyrody (jesteśmy już w świętokrzyskim) Rezerwat Skał Piekło... Cóż? Jeśli chcecie zobaczyć, co to za miejsce - musicie poszperać na forum, robiłem z tego miejsca relację. Kierujemy się w stronę Odrowąża. Zatrzymujemy się przy dwóch dopływach Czarnej Koneckiej. Tutejsze bagna... suche mimo ostatnich deszczów. Piękne miejsce i robię sobie tutaj pamiątkową fotkę z wyprawy Nieco dalej pamiątkę robimy Pauli Zaliczamy podjazd do Odrowąża (max 6%) i docieramy do trasy numer 42. Tuż przy niej klimatyczny kościółek. Teraz w dół po pięknym asfalcie do Bliżyna! Dookoła nas widać, że wszędzie pada... Czy się uda uciec przed deszczem? W Bliżynie skręcamy na ostatni wymagający podjazd - w stronę miejscowości Majdów gdzie, tuż przed szczytem znajduje się granica województw: świętokrzyskiego i mazowieckiego. Tutaj mamy max 8% do wyjechania. I co? Rura w dół, do domu W okolicach Wierzbicy widać, że fronty deszczowe się zacieśniają wokół nas. 10 kilometrów...i bylibyśmy w domu susi. Nie udało się 5 kilometrów deszczu, po czym w samym Radomiu już sucho. Podsumowanie naszej wycieczki: Fajny, luźny dzień na rowerze Dystans zrobiony zacny, próby "górskie" wypadły pomyślnie. Tereny do treningów świetne! Pozdrawiam serdecznie marboru2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Przemyśl, piękne miasto. Wybrałem się na wycieczkę na kurhan, a ze było ze 35 stopni upału, skrócie trasę. Dotarłem do miejsca znanego wielu, ale w scenerii zimowej, górnej stacji wyciągu krzesełkowego. Na rynku odwiedziłem stare miejsca. Ponad 40 lat temu byłem w tym mieście na praktykach studenckich w ramach "Studenckiej Akcji Przemysl". Pamiętam klub "Niedzwiadek". Zaszedł tam, teraz to jakaś knajpka. Zapytałem panienke zza lady czy tu był Niedzwiadek, zdziwiła sie. Słyszał to gość trochę starszy i potwierdził ze to Niedzwiadek. Szkoda ze teraz to lody, piwo i oranzade tam sprzedają, nie artystów z Piwnicy Pod Baranami. Cóż, takie czasy. Krasiczyn piękny, warto zawsze tam pospacerować w parku i zachwycać się wspaniałą architektura.2 punkty
-
Objechałem pętlę podkarpacką Green Velo. W zeszłym roku jechałem z Białegostoku wzdłuż granicy wschodniej do Zwierzyńca. Co prawda planowane było do Ulanowa, lecz z uwagi na deszcz w ostatnim dniu trasę zakończyłem w Zwierzyńcu. Co sie odwlecze, to nie uciecze. W związku z tym w tym roku zacząłem od Ulanowa. Co to za różnica w którym kierunku, grunt aby trasę pokonać. Moja trasa to : Ulanów, Zwierzyniec, Narol, Wielkie Oczy, Przemyśl, Dynów, Łańcut, Ulanów. Oczywiście po drodze odwiedziłem wiele fajnych miejscowości i ładnych miejsc, np. Józefów, szumy na Tanwi, Horyniec Zdrój, Krasiczyn, Rzeszów, Leżajsk... Trasa: Moim zdaniem średnio trudna. Oczywiście z uwagi na podgórski charakter w części, trudniejsza niż wzdłuż wschodniej granicy. Na trasie były 4 dość trudne podjazdy. Prolog to podjazd na drodze z Przemyśla do Krasiczyna. Jazda po drodze o dużym natężeniu ruchu drogowego, syf i tyle. Do tego upał!!! Nie lubię tego okropnie. Szacuję, że ok. 10-20% trasy to drogi szutrowe. Niektóre lepsze, niektóre dość fatalne. Najgorsze to te z dziurami i dużymi kamieniami. Około 10-20% trasy przebiega w oddzieleniu od ogólnodostępnego ruchu pojazdów, po prostu po drogach dla rowerów. W większości trasa prowadzi lokalnymi drogami ogólnodostępnymi dla wszystkich. Ruch na tych drogach jest z reguły niezbyt duży. Drogi o dobrej nawierzchni asfaltowej ale także i fatalne, polepione smołą i dziurawe. Ja jechałem rowerem bez amortyzacji i na dość wąskich oponach, miejscami tak trzęsło że ręce drętwiały, no i trzeba było uważać aby w co nie wjechać i nie wyrżnąć fikołka, że o awarii sprzętu nie wspomnę. Cała pętla to coś koło 500 km. Miejscami trudno zrozumieć czym kierowano się wyznaczając trasę. Np poprowadzono ją krętymi szutrowymi dróżkami przez pola tak, aby 3 razy pokonywać autostradę . Cywilizowana droga była trzykrotnie krótsza i o dobrej nawierzchni. Po jakiego grzyba pędzono rowerzystów po kamieniach przez pola? Takich miejsc było o wiele więcej, np. w okolicach Rzeszowa, no i Dynowa. Miejsca: Wspaniałe miejsca warte zobaczenia. Jazda wśród pieknych lasów, pól, nad brzegiem rzek i zbiorników wodnych. Bajka. Był też kurz, gryzące muchy, burze, upał i niespodzianki. Piękne miasta, Rzeszów, Przemyśl, Zwierzyniec, Leżajsk, Łańcut. Kwatery: Nocowanie odbywało się w kwaterach na trasie eskapady. Z reguły były to tzw agroturystyczne gospodarstwa. Ceny wahały się od 30 do 45 zł za noc. Najdrożej było w Łańcucie. Cena nie odzwierciedlała jakości kwatery. Najlepsze warunki były w Narolu, gospodarstwo agroturystyczne. Dom do naszej dyspozycji, do tego ogród ze stawem, gustownie i wygodnie urządzona wiata z grilowiskiem. Właściciel sympatyczny i uczynny, rozpalił grila i zaprowadził do sąsiada, producenta wspaniałych wyrobów wędliniarskich. Co tu więcej pisać, tylko gościć się i cieszyć. W Wielkich Oczach nocleg był w domu weselnym. Sala balowa służyła za garaż dla rowerów, kuchnia, holl z telewizorem i kanapami skórzanymi to miejsce do goszczenia się. Gorzej było w Przemyślu, tu nocleg był w ośrodku PTTK. Lokalizacja kwatery super, warunki spartańskie. Jedno oczko prysznica w korytarzu, jeden kibel, kuchenka z lodówką i zlewem, półka służyła za stolik. W pokojach łóżka piętrowe. Za dopłatą po 2 złote zamieniliśmy pokój 4 osobowy na 2 osobowy, po prostu uprzejma obsługa dała nam dwie czwórki. Nikt nie musiał włazić więc na pietro i nie musieliśmy włazić na siebie na tak małej powierzchni. Obiekt ten jest połozony przy dość ruchliwej , stromej ulicy o nawierzchni z kostki. Okna mojego pokoju wychodziły właśnie na ulicę z której dobiegał głośny hałas opon. W nocy ruch ustał, ale od godz 4,30 znów się zaczęło. Wspaniała kwatera była w Ulanowie, tanio, czysto i wygodnie. Tu znów dwie czwórki posłużyły nam za dwie dwójki abyśmy się o siebie nie obijali. Grill, taras itp... Ludzie: Fajnie, miło, wesoło. Praktycznie wszyscy właściciele kwater zasługują na pochwałę. Skłonni do pomocy, mili, życzliwi. Po prostu Polska, taka zwykła, nie z telewizji. Na trasie rowerzystów niewiele! No może w okolicach Zwierzyńca, a byliśmy tam w weekend, było tam ich sporo. Dziennie mijaliśmy się z kilkoma osobami podróżującymi na rowerach!!! Trudno w to uwierzyć, trasa Green Velo nie żyje! U ujścia Tanwi do Sanu spotkaliśmy biwakującą w namiotach grupę Czechów kajakarzy. Niespodzianki: Szumy na Tanwi, ludzi multum, samochodów ogrom, w dole kilka uskoków na rzeczce. Jak powiedział kolega, na Kamiennej są lepsze. Józefów, jeziorko. Parking zapełniony autami. plaza mała, ludzi ogrom, wody w zbiorniku mało, kolejka po piwo 15 osób. W Zwierzyńcu w jeziorku zostało niewiele wody, samo błoto. To w centrum miasta jakoś ma jeszcze trochę wody. San ma bardzo niski stan wody. W Ulanowie flisacy nie kursują barkami. Co prawda mozna się z nimi umówić indywidualnie i jakoś tam przewiozą pomiędzy łachami piasku. Kościół w Leżajsku przepiękny! Organy cudne. Rzeszów centrum pierwsza klasa, nad jeziorkiem palmy i swobodnie chodzące po trawnikach łabędzie z młodymi i kaczki. Na deptaku pomnik T Nalepy. ( A propos, własnie mija 50!!! lat od wydania płyty "Na drugim brzegu tęczy". Kiedy to zleciało, przecież nikt do mnie nie "przychodził zawsze gdy zapadał zmrok", te 50 lat byłem na jawie! Oznakowanie trasy Green Velo miejscami fatalne!!! Gdyby ktoś miał jakieś pytania szczegółowe, chętnie odpowiem , doradzę. Zdjęcia wrzucę później.Tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, kółko podkarpackie zamknięte z ogonkiem 42 kilometrowym z Ulanowa do Zaleszan. Zostaje teraz świętokrzyska część, znana mi i trochę za krótka. Może będzie zmodyfikowana i wydłużona o trasy nadwiślańskie? Co będzie za rok, zobaczymy?1 punkt
-
Po dwumiesięcznej kwarantannie w ustronnym miejscu, z widokiem na nieczynny stok narciarski, z pojedyńczym krzesełkiem. To krzesełko to teraz cool. Kolejny klient piętnaście m. Sprzęt mam zakonserwowany. Sezon zakończony na czarnych wężykach 9 i 10 marca w Jurgowie. Była pyszna jazda, z pysznymi widokami. Chociaż w tym czasie mieliśmy być w Bad Mittendorf. Straciwszy nieco Euro na rezerwację, ale za to ominęła nas kwarantanna i może coś gorszego. W tym czasie szalał już kolega Covid w pobliskim Tyrolu. Przeniósł się potem szybciutko, wraz narciarzami do naszych zachodnich sąsiadów. I co dalej, tak sobie dywaguję. Chwilowo troszczę się o krzewy i kwiatki. Wraz z żoną odbywamy codzienne treningi na pobliską górkę o przewyższeniu 70 m. To w ramach wzmacniania odporności. Więc jakie to będą narty w przyszłym sezonie, jeśli się dożyje? W zasadzie odpadają wszelkie kabiny. Krzesła najlepiej pojedyńcze. Talerzyki powinny być super modne. Orczyki tylko z tymi, co się mieszka. Przyłbice specjalnie dostosowane do zjazdu. Kwestią zakwaterowania i wyżywieniem się nie zajmuję. Chociaż mam już w tym pewną wprawę. Ustronna chatka z boku wsi, z własną kuchnią. I tylko my. Na stok kanapki, owoce suszone i coś do picia. A jak się nie da zjeżdżać, to jeszcze zostają ski tury, człapanie na śladówkach, czy poprostu turystyka, rower, gdy nie będzie śniegu z powodu klimatu. Głowa do góry, Tak też da się żyć, będąc przy tym szczęśliwym. Nie należy umierać za złotego cielca. Takie wnioski są przecież wyciągane. Zagronie1 punkt
-
No, rowerek śliczniutki jest taki zielony jak mój a do siodełeczka się przyzwyczaisz. Trochę to potrwa 😅, ale wytrwały bądź. W góry, do lasu, fajna maszynka. Pedały jeszcze możesz zmienić na bardziej agresywne, bo na tych buty się ślizgają szczególnie gdy są mokre lub ubłocone. Pozdrawiam WB1 punkt
-
Siodełko pewnie jest ok. , Ty masz tyłek za miękki . Pojeździsz przyzwyczaisz .🚴♂️1 punkt
-
Taka koszulka by Ci pasowała kolorystycznie do bidonów😁- https://allegro.pl/oferta/koszulka-rowerowa-kellys-pro-race-lime-xs-6338190597?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_UZSD_pla_sport_turystyka_rowery_akcesoria_sport_bicycles&ev_adgr=Rowery+i+akcesoria&gclid=Cj0KCQjwncT1BRDhARIsAOQF9LnyzlQeE02K-FVJBuOkKXSHfvN8re8TcaGYEYKWziHWohcwKXcbNLEaArEYEALw_wcB Mam nadzieje, ze tego zapięcia nie będziesz używał - chyba, ze chcesz stracić rower.1 punkt
-
Pamiętaj że tą linkę to możesz tylko użyć tak symbolicznie, jak pójdziesz na 30s do żabki. A i tak ryzyko. Jak chcesz zostawić nowy rower przed sklepem na 30 minut, to koniecznie jakiś dobry ULOCK.1 punkt
-
Cześć Patrząc na geometrię ramy to dwa różne rowery, inne właściwości jezdne. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Super trasa,bardzo zbliżoną organizowałem dla zaprzyjaźnionych amerykańskich cyklistów 3 lata temu,trasa Białowieża-Przemyśl...U nas było bez namiotów,noclegi w domach pielgrzyma,szkołach itd,jeszcze parę klimatycznych miejsc po drodze,Grabarka,Kleszczele,Kodeń,jezioro Białe...1 punkt
-
Piekny film Piotrze:) mój faworyt to panoramowanie w 0:41 i przejście w dynamiczne 0:51 bomba! W 2:03 i 2:10 tez super. Co ja pisze... wszystko jest super:)1 punkt
-
Miałem dodatkowe wrażenia z oglądania, widząc w akcji "moje" Head'y1 punkt
-
Przez parę minut poczułam górski wiatr na twarzy, śnieg pod nartami, pęd powietrza i rytm jazdy . Czyste endorfiny 🤩. Dzięki @Piotr_67, świetna robota! 👍👍👍1 punkt
-
1 punkt
-
Namiot miałem ale skorzystałem z niego tylko dwa razy, nie ma problemow na trasie z noclegami a zaczynałem szukać noclegu ok.godz.19.1 punkt
-
Tak jest. Szwedka pochodząca z Iranu. Bardzo lubię skandynawską muzę. Dzięki za dobre słowo. Filmik do tej muzy chodził za mną jakiś czas. Pasował mi w niej rytm i układ. Zawsze staram się znaleźć muzę o zmiennym tempie - wolna zwrotka szybki (dynamiczny) refren. Cieszę się, że się Wam podobało. Przynajmniej widać sens tego co robią "takie wariaty" Pozdrawiam1 punkt
-
Staramy się odkrywać coś nowego w pobliskich górach i... czasami się udaje. Dziękuję pięknie, Mariusz to zacny modelfot3.1 punkt
-
Odnoszę wrażenie,że sporo ludzi preferuje i w tej dziedzinie przerost formy nad treścią,jak w nartach,gdy niekończące się dyskusje o wyższości kąta 86 st nad 87 stopni prowadzili ludzie jeżdżący na płaskich nartach.A gdy spytali o to mojego kolegę,dość znanego trenera,on powiedział-Wam to naostrzyć trochę pod butem i wystarczy...Ale ja jestem abnegatem sprzętowym rowerowym,interesuję się tylko,ile muszę,dotąd po ścieżkach jeździłem prostym starym trekkingiem na Deore,bez przeglądów czy smarowania łańcucha,do momentu,aż coś się urwało,wtedy wymiana i tyle...Ale tu mam trochę więcej techniki,głownie elektronicznej,która mnie deprymuje,już próby samodzielnego skonfigurowania sterownika okazały się porażką,i zdaje się pełna abnegacja może wpędzić w poważniejsze kłopoty..1 punkt
-
@Piotr_67- szacun, zaj....ty film👍🏻👍🏻👍🏻, muza the best - co to ???1 punkt
-
@Piotr_67 Rewelacja!!!! Najlepsza Twoja produkcja, a muza? Idealnie dobrana! Pozytywna i... te sceny... Sztos Duże gratulacje!!!1 punkt
-
Sprzęgło tylnej przerzutki, przede wszystkim ma za zadanie zniwelować bezwładność tylnego wózka przy mocnym uderzeniu roweru np. lądowanie po skoku, jazda po korzeniach, kamieniach itd. Jazda po takich przeszkodach powoduje duże i zmienne przeciążenia i w konsekwencji może skutkować spadnięciem łańcucha. O ile to się stanie na tylnych zębatkach, to pół biedy, ale taka akcja na przedniej, to już może być katastrofa (dosłownie). Sprzęgiełko zmniejsza to zjawisko... ale mu całkowicie nie zapobiega. Przy dobrym łomocie w dół, to tylko napinacz łańcucha może pomóc. Nieobijanie się łańcucha o widełki i ułatwienie ściągania koła, to tylko przy okazji. Ja mam cały czas załączone, mimo posiadania napinacza. Szczerze polecam forum endurotrophy.pl Ilość wiedzy i doświadczenia jest tam ogromna i to przekazywana przez ludzi, u których rowery nie mają lekko 😁1 punkt
-
Dziękuję bardzo za obydwa miłe komentarze i żeglarskie pozdrowienia dla Taty - przekazałam z przyjemnością. Lisica ⛵ dzisiaj już ładnie umyta, w pełnym blasku 🤩, początek sezonu tuż tuż .1 punkt
-
1 punkt
-
Posiadam sprzęgło w swoich XT, służy generalnie do mocniejszego napięcia łańcucha w czasie np. zjazdów. Zapobiega ,,skakaniu,, łańcucha i zabezpiecza przed uderzaniem o ramę, co wiąże się z troszkę mniejszą kulturą przekładania przełożeń.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś wycieczka w pobliskie góry i padło na Kamieniołom melafirów. Ten głuszycki kamieniołom w Górach Suchych pozostaje nieczynny już od lat 70.XX w.(w jej dalszym otoczeniu do dzisiaj jest widoczna kruszarnia melafiru – betonowa ruina) Kamieniołom posiada strome i wysokie skalne zbocza „wygryzione” w stokach góry Ostoja i Raróg .To urocze miejsce to przykład, że czasami to co się zniszczy przemysłem można potem fajnie „naprawić. Kamieniołom obecnie służy jako kąpielisko i miejsce biwakowo-piknikowe, oraz jako łowisko. Ściany okalające zbiornik wody mają kilkadziesiąt metrów wysokości.W górnej części po pionowych ścianach w dół spada niewielki wodospad, który zimą zamienia się w piękne lodospady. Podobno gmina ma jakieś plany co do tego miejsca i niestety kamieniołom wtery straci swój niepowtarzalny dziki charakter.1 punkt
-
1 punkt
-
Jedzie 4 rowerzystów, trzech pedałuje, jeden prowadzi "wóz techniczny". Wychodzi średnio ze każdy pokonuje 75% trasy. Wygoda jest, ciuchy, żarcie i inne rzeczy jada samochodem, my na rowerach. To dobre rozwiązanie. Nawet koszulka rowerowa potrafi w aucie wyschnac w godzinę. Tak się złożyło ze zdjęcia są w jednej koszulce rowerowej. Zaręczam, że zużylem ich więcej. Ta koncepcja z autem jest optymalnym rozwiązaniem w przypadku jakiegoś zdarzenia, awarii, nagłej zmiany pogody. Wyobraź sobie, rowery poradziły sobie, auto odmówiło posłuszeństwa. Wylądował się akumulator po tym, jak cała noc grała muzyka i zostawiliśmy otwarte auto. Dobrzy ludzie pomogli, auto ruszyło. Gorzej gdy nie da się autem jechać po trasie, np z uwagi na zakaz czy choćby jakość drogi. Ze o sytuacji gdy most jest za wąski nie wspomnę.1 punkt
-
Łańcut, Leżajsk, ujście Tanwi do Sanu i... koniec. Palac w Lancucie caly w remoncie. Jeden plac budowy. Odwiedze go po zakonczeniu robot. Ostatnie zdjęcie to most na Sanie w Radomyslu. W 1982 kiedy szkolił żołnierzy na poligonie w Lipie, był tu prom. Kiedy jeździłem na przepustki do domu, wracałem pociągiem do Sandomierza a dalej rowerem, składakiem do Radomysla i promem pokonywalem San.1 punkt
-
1 punkt







