Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
05.09.2021 - 05.09.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.09.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Takie małe a cieszy 😀 Zainspirowany Maćkiem i może wspólna wyprawa trzeba strugać formę. Dziś mały test na co stać to 85 kilowe,45 letnie ciało 😆 Wczoraj walczyłem z rowerem z nowymi hamulcami do 23:00 i start troszkę się opóźnił. Jednak zaplanowane kilometry poszły dost gładki poza ... no właśnie... poza przygotowaniem. Buty do bani, i boli dupa. Każdą kondycję może zabić jakiś nieprzemyślany szczegół. Tu nie ma miejsca na błędy. Tak to mniej więcej wyglądało.5 punktów
-
Po długim czasie zbierania funduszy i przeglądania ogłoszeń, wreszcie zakupiłem swój pierwszy w (dorosłym) życiu rower. Ostatni rower jaki miałem to jakiś składak bez przerzutek, w wieku 8 lat. Ponieważ interesuje mnie jazda w terenie a jeszcze nie wiem co dokładnie, wybrałem dość uniwersalną kategorię Trail i polecany na forum popularny model Giant Trance. Konkretnie udało się zakupić używany Giant Trance Advanced 1 2018 Specyfikacja: Rama: Carbon, tylny wahacz alu, zawieszenie maestro (4 zawias ??), (wymieniona na gwarancji na model 2019 - inna kolorystyka) Geometria: Rozmair M Kąt główk -i 67 stopni Kąt podsiodłowy - 73,5 stopnia Reach - 435mm Stack - 591mm Rozstaw kół - 1160mm Obniżenie supportu - 15mm Tylny wahacz - 435mm Mostek - 50mm Damper: Fox Float DPX2 Performance - 140mm skoku Widelec: Fox 34 Performance Elite FIT4 - 150mm skoku Koła: 27,5 Giant TRX 1 carbon szerokość 35mm, oś tylna 148x15mm, oś przednia 110x15mm Opony: Tył: Maxxis Minion DHR 2 27,5x2,6 (zmieniona) Przód: Maxxis High Roller 27,5x2,4 (fabryczna) Hamulce: Sram Guide RS z tarczami 180mm Napęd: Sram GX Eagle 32x10-50 Kierownica: Giant Contact SL alu 780mm Siodełko: Sanmarco Waga orientacyjna: 12,5kg. Niestety jak to z używkami bywa, stan roweru nie jest idealny. Do serwisu jest damper, jest też jakiś problem z przerzutką. W najbliższym czasie okaże się, czy nie trafiłem na minę. Zdjęcie z ogłoszenia:4 punkty
-
4 punkty
-
Ok, źle zrozumiałem. 😉 Dla mnie też ten wynik jest kosmiczny. To jeszcze dorzucę fotki dziewczyn - niebieskie koszulki to dwie finalistki MRDP Marzena i Gosia, czerwone wolontariuszki Kasia i Iza (moja żonka), a w środku Daniel organizator. PS. Jak widać, jak skończył się maraton, pogoda zaczęła dopisywać... 😉😁2 punkty
-
2 punkty
-
RK żartobliwie ze to trzeci debiut Polaka w F1 https://powrotroberta.pl/2021/09/alfa-podsumowuje-sobote-holandia.html cytat: Kiedyś Charlie napisał fajny komentarz... Po wypadku mówili, że już nigdy nie wróci do Motorsportu... wrócił Mówili, że już niczego nie osiągnie... Wygrał mistrzostwa WRC2 Mówili, że już nigdy nie pojedzie bolidem F1.. pojechał na testach z Renault Mówili, że już nigdy nie stanie na polach startowych do wyścigu F1... stanął i przejeździł cały sezon, zdobywając jedyny punkt dla Williamsa w tamtym sezonie.... No i po tym nieszczęśliwym sezonie z Williamsem znowu mówili, że to koniec, i że nigdy więcej nie zobaczymy go na polach startowych..... I co? ... i znowu nie mieli racji !!! I to nie był jakiś blady, niezauważalny występ. Po długiej przerwie, robiąc jedynie 20-ścia kilka okrążeń w trzecim treningu, pojechał kwalifikacje nie robiąc żadnych błędów [ jakie robiła duża część stawki ], i nie był ostatni. Antonio był szybszy?... Pewnie, że był. Antonio jeździ tym bolidem od lat. Każdy trening, każdą sesję kwalifikacyjną i każdy wyścig... Ale jak Alonso wrócił po KRÓTKIEJ przerwie do F1, to Okon też był szybszy, ale wystarczyło parę wyścigów. Z przyjemnością obejrzę jutrzejszy wyścig, z przyjemnością, której nie miałem od lat.2 punkty
-
Medal wyglada bombowo, oczywiście caly w komplecie. Jeszcze raz gratuluje pudła w 4xMRDP. Ps. Od kilku dniu wznoszę codziennie toasty (wiadomo czym) za Twój szybki powrót do pełnej sprawności.1 punkt
-
Cześć, Nie, ale zrobię to jutro rano. Na pewno się nieco zawęziłem, co niekoniecznie przełoży się na wagę. Maraton się kończy, ale "spust" nie... 😁1 punkt
-
1 punkt
-
Słyszałem o tym i wcale mnie nie dziwi, że zrobiła to kobieta. Znając specyfikę ultra powiem, że im dłuższy dystans tym bardziej zaciera się przewaga mężczyzna nad kobietami. Dzieje się tak dlatego, że dużą rolę zaczynają odgrywać takie czynniki, jak odporność na ból (kobiety są w tym lepsze), odporność na sen, samoorganizacja itp. Natomiast w żadnym przypadku nie można powiedzieć, że jest to 50 x MRDP. Takie rekordy maja to do siebie, że są ustanawiane w możliwie optymalnych warunkach. Czyli jazda po całkowicie płaskim terenie, gdzie występują możliwie najlepsze warunki pogodowe, a czasem nawet specjalnie ustala się trasę zgodnie z kierunkiem wiatru. Do tego z pełnym wsparciem. Tymczasem MRDP ma 25 000m przewyższenia (niektóre podjazdy mają ponad 20% nachylenia) i jest rozgrywane na konkretnej trasie, bez względu na warunki pogodowe i trzeba radzić sobie samemu (samowystarczalność), a to robi ogromną różnicę. 😉1 punkt
-
Bardzo dziękuję. Jest mi tez miło, że mogę kogoś zainspirować. Przy okazji pozdrów swoją Żonkę. 🙂 Powoli wracam do normalności, mam jeszcze mocno spuchniętą prawą kostkę, ale to pewnie dla tego, że była już dwa razy skręcona i ślad po tym pozostał. Co dalej? Nie wiem. Rowerowo czuje się spełniony, udało mi się przejechać coś, co w limicie czasu przejechały zaledwie 52 osoby w tym kraju, choć obecnie w różnych ultra startuje już dobre parę tysięcy osób w roku. W dodatku przejechałem edycje z najdłuższą trasą (o dobre 3 godziny jazdy więcej niż każda poprzednia) i z najgorszą pogodą - 7 dni deszczu i to takiego typu totalna zlewnia, a jak już nie padało, to było zimno lub wiało prosto w pysk. Chyba na razie chcę odpocząć. 😉 Swoją drogą jeszcze niedawno wymarzony Bałtyk-Bieszczady Tour, obecnie to dla mnie pryszcz, łatwizna. Nigdy bym nie pomyślał, że kiedyś tak będzie. Znam ten maraton i jest to obecnie chyba najdłuższy ultra na świecie. Niestety, żeby pojechać coś takiego, trzeba dostać sporo urlopu, do tego trzeba mieć niemały budżet. 😉 Do tego dochodzą problemy z COVID-19 - przekracza się sporo granic, a to oznacza sporo niepewności czy to się uda. Papierologia, ograniczenia bądź zmiany, które mogą zostać wprowadzone, kiedy będę już w drodze. Obecna sytuacja nie sprzyja międzynarodowym wyścigom. Jeśli się nie mylę, tegoroczny Transcontinental ( ok 4000 km przez Europę) został odwołany. Czy myślałem o zagranicznych maratonach? Tak! Mi po głowie chodzi NorthCape4000 - startuję się we Włoszech pod palmami i jedzie na tytułowy North Cape, czyli najdalej wysunięty na północ punkt Europy. Marzy mi się też TABR (Trans America Bike Race), czyli maraton w poprzek USA. Start na Zachodnim Wybrzeżu (San Francisco), meta nad Atlantykiem (Nowy Jork). Dystans coś ok 6700 km. Tylko znowu te koszta... 😉 Kolega, który to jechał i nie korzystał z noclegów (tam to średnio 100$ za noc), wydał na to ok 20 000 zł! No i znowu ten urlop... 😉😁1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz masz... rację! Jasne, że każdy zjazd narciarski (nie mówię o podejściach) jest rozczulająco pionierski. Rowerem to się jednak jeździ po ścieżkach (nawet jeśli pieszych, to ścieżkach). Różnica jest wielka na plus desek. Rower ma dla mnie niezaprzeczalne zalety bo nie wymaga większego dojazdu w fajne tereny i jest dostępny przez prawie cały rok. Wracając do nart nijak nie mam zamiaru z nich rezygnować, wierzę, że pojedziemy do Norwegii i Bułgarii na tury. Oraz tradycyjnie w Alpy. Jedyne co to czterodniówki (czy pięciodniówki) z 16 godzinami dojazdu niezbyt mi się już uśmiechają. Czyli narty nie poszły w odstawkę a nawet mam nadzieję, że uda nam się coś razem wymodzić!1 punkt
-
Trzeba doceniać mniejsze kroczki a wtedy może ziszczą sie sny o potędze. Ale fakt, "hasła" dziennikarskie są zaiste mocno żenujące.1 punkt
-
może nie jest zachwycona, może jej ambicje sięgają dalej, ale patrząc na osiągnięcia Polek w US Open, to dokonuje się pewien przełom, dla Swiatek to 4 runda w kolejnym szlemie, ta mała stabilizacja po wygraniu RG może znaczyć więcej niż kolejny historyczny sukces; to póki co jej rekordowy wynik w US Open, a Radwańska tez dalej nigdy nie zaszła https://pl.wikipedia.org/wiki/Agnieszka_Radwańska#Występy_w_grze_pojedynczej1 punkt
-
Na jednym z portali czytam teraz " Historyczny sukces Świątek na US Open" a ja się pytam dla kogo. Dla kibiców, dla Świątek, no chyba nie. Raczej tylko dla pismaka który chce trochę zarobić krzykliwym tytułem. Świątek wygrała RG i nie sadzę by była zachwycona awansem do 4 rundy. Jej ambicje sięgają raczej dalej. Jest młoda, mało razy jeszcze startowała w imprezach szlemowych i takie wyniki pewno będzie poprawiać co roku, a tu historyczny sukces...1 punkt
-
Czyżbyś miał informatora w moim domu? Wiem, świnki, którymi się (chwilowo) opiekujemy Ci donoszą! Ale masz rację, narty są nudne - tyle lat jazdy i nigdy sobie nic nie złamałem. A rower trochę sobie człowiek poskakał i... udało się Ale w sumie tylko orteza czyli luzik.1 punkt
-
Ja też tam nie mam pojęcia, siedzę w domu bo jestem kontuzjowany. Ale mecz był zajebisty, choć chyba nie na moje nerwy.1 punkt
-
1 punkt
-
Nawet tu na forum mamy takich, którzy nie czują potrzeby ścigania się i wysiłku Na ten przykład: ja. Na autobus też nie biegnę, najwyżej pojadę kolejnym i się spóźnię, aczkolwiek zawsze staram sie wychodzić wcześniej. Na rowerze lubię pozwiedzać nowe miejsca, pooglądać okolice i to jest celem.1 punkt
-
Cześć Wszystko zależy od tego z jakiego poziomu startujesz i jak traktujesz wysiłek. Dla mnie nie ma zabawy bez konkretnego wysiłku - równie dobrze mogę siedzieć przed TV. Moja żona jest identyczna. Nawet się często z siebie śmiejemy, że nawet po bułki byśmy się ścigali na maksa. A są takie osoby, które w ogóle tego nie rozumieją -mamy takich przyjaciół. Chłopie jak ja się męczę jak z nimi jeździmy na rowerach. oni się praktycznie nie poruszają. A ostre katowanie to jest właśnie przyjemność! Poza tym jest jeszcze jeden aspekt: męcząc się, podejmując coraz trudniejsze wyzwania podnosisz swój poziom, tak w danej dziedzinie ale przede wszystkim zdrowotny. Pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Też nie wiem jak tego dokonałeś. Chodzi mi o końcówkę. Śledziłem cały czas pogodę,a zwłaszcza wiatr. Ja dla uproszczenia sobie przyjmuję, że jak wieje 7 czy 8 m/s ( a tyle wiało przez cały czas w końcówce z N i NE) a w porywach (11-12m/s) to tak jakby się jechało pod górkę 7%. Miałem nadzieję, że może chociaż las Cię troszkę przykryje ale później dotarło do mnie, ze przecież jedziesz asfaltami a nie w terenie i nie masz jak się schować. Wielki wyczyn, całość to wielki wyczyn ale ta końcówka była po prostu imponująca. Kiedyś powiedziałeś, że Twoim rowerowym celem jest pokonanie całości MRDP i dokonałeś tego jako jedna z nielicznych osób. Przejmij więc serdeczne gratulacje ode mnie i od Rybelka. Może nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy Maciek ale Twoje rowerowe wyczyny są dla nas wielką inspiracją. Rybelek (czyli moja żona Ewa) wkręciła mnie w rower ale Ty pokazałeś mi drogę, dzięki Tobie poznałem ideę ultramaratonów i wzbogaciłem swoje życie za co Ci serdecznie dziękuję. Odpoczywaj spokojnie.Myślę, że tydzień to może być mało zanim organizm powróci na normalne tory. Podejrzewam, że jeszcze cały czas jedziesz - przynajmniej ja tak mam. Fajnie byłoby jakbyś znalazł czas i napisał coś o swojej przygodzie. Jeszcze raz gratuluję i dziękuję... No i pytanie co teraz? Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć i jeszcze jeden znany wśród rowerzystów kolega, który emanuje pozytywną energią: Pozdrowienia serdeczne Robercie! pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Chyba nawet główny aktor tego wydarzenia, nie spodziewał się, że da taki ogień po nadmorskich drogach.😆1 punkt
-
Mała korekta czasu i miejsca Maćka 238.39 h i jednak za Szymochą. To czysta statystyka, bez szczególnego znaczenia.1 punkt
-
Poprostu gratulacje dla Maćka - nie mam słów kiedy wczoraj sie obudzilem rano i widzialem, że Maciek jeszcze nie ruszył byłem po raz pierwszy pełen obaw. Ale jak widac niepotrzebnie. Ostatnie 30 godzin było w jego wykonaniu niesamowite. Ja nienawidze deszczu i wiatru w twarz. Wiatru to nawet bez deszczu nie lubie.1 punkt
-
Dystans 3202,69 km Maciek pokonał w 238h i 33 minuty. Na finiszu jeszcze wyprzedził Ireneusza Szymochę o minutę, zajmując 22 miejsce w kategorii solo. Waw. Jeszcze raz gratulacje. Uff wreszcie i ja mogę odpocząć (psychicznie, jako kibic) Namawiałem Maćka na relację osobistą z maratonu. Obiecał niepewnie, że może się odezwie i opisze wrażenia...1 punkt
-
1 punkt
-
Kosmos. Maciek ciśnie ostro całą noc, pozostało mu 113km do mety i 7 godzin czasu aby się zmieścić.1 punkt
-
1 punkt
-
Nie jeździ na rowerze, ale też się włączył do kibicowania. Mnie też zaczęło rajcować czy Johnny zmieści się w limicie. Trzymam kciuki. 🙂1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Żeby było śmiesznie i straszniej jak Maciek jechał MRDP Zachód wtedy odcinek nadmorski pokonywał w drugą stronę w deszczu silnym zachodnim wietrze... Pozdrowienia1 punkt
-
Maciek jedzie nad morzem w deszczu i silnym wietrze wiejącym w twarz. Ma do przejechania jeszcze 310km, do tej pory przejechane 2892km. Teraz będzie zapewne jechał całą noc. Do upragnionego medalu pozostało mu jeszcze ok. 16 godzin i 30 minut.1 punkt
-
1 punkt
-
460 km w 24 godziny, teoretycznie dla Maćka osiągalne, gdyby wiatr był z nieco innego kierunku. Najważniejsze, że dotrze do mety blisko limitu, godzina mniej czy więcej, nie ma tak naprawdę znaczenia. Ja Maćkowi dmucham w plecy... a gratulacje zaraz po dotarciu do mety Dajesz Maciek dajesz, Dżonka czeka na mecie🦵💪🚴♂️1 punkt
-
Czy się zmieści w limicie, czy nie dla mnie jest Bohaterem 👍💪💪💪 Co do tego, że zrobi całą trasę, nie mam wątpliwości 💪💪💪 👏👏👏1 punkt
-
Cześć. Maciek jest w doskonałej formie psychicznej i fizycznej (jak na dystans jaki pokonał przez ostatnie 8 dni). Jedyne prawdziwe zmartwienie to pogoda jaka Go czeka. Dzisiaj jest w tej chwili ok. Poniedziałek i wtorek jednak może być zdecydowanie gorszy. Odczuwa duży brak snu. Tej nocy spał dziesięć minut w wiacie przystankowej. Chce jeszcze pociągnąć ze 2 godziny i jakiś mały postój w planie.1 punkt
-
26.08 godz.20:50 Jeleśnia postój, 1800km w nogach, pewnie ciężko psychicznie bo tak blisko domu, a zawsze się łatwiej wraca. Podziwiam wszystkich co do dzisiaj dotrwali bo pogoda fatalna. Powodzenia! 24th | Maciej Paterak Distance On Track:1799.25 KM (56.18%) Odległość do przebycia: 1403.44 KM Prędkość: 0.00 KM/H AVG Route Speed: 14.03 KM/H AVG Moving Speed: 18.87 KM/H Czas w ruchu: 3 d 23 h 20 m (74%) Czas w postoju: 1 d 08 h 51 m (26%) 12.5°C Wind: 2.62 m/1 punkt
-
Cześć Oooo. Jaki pięknie ogolony. Czyli jeszcze jest niezły zapas. Chyba, że ma tak jak ja na kajakach, że pewne rzeczy robię jak automat, odruchowo, nie muszę o tym myśleć, nawet jak jestem lekko nieprzytomny i wszystko mnie boli. Pozdrów Maćka serdecznie. Przekaż mu, że w stolicy kibicuje mu, z podziwem wielkim, przynajmniej kilkudziesięciu moich przyjaciół i znajomych, o których istnieniu nawet nie wie i nigdy o nich nie słyszał. Pozdrowienia1 punkt
-
Maciek się już sztruksem brzydzi, On jest skitourowcem, większość czasu na nartach w lesie (ewentualnie kosówka) i między skałami spędza. Właściciele (zarządcy) stoku narciarskiego jak zwykle zaspali, mogli odpalić armatki i trochę białego dla Maćka przygotować. W nocy temperatura spadła do minus 1.5 stopnia na niektórych odcinkach trasy maratonu...1 punkt
-
Cześć Maciek dojeżdża do Niedzicy. Na Polanie Sosny chciał się zatrzymać i pojeździć ale nie przygotowali stoku jak należy a jest przecież znany z tego, że jak nie ma idealnego sztruksu to nie jeździ... Pozdro1 punkt
-
Przepraszam, na elektrycznych startują? A jeśli tak, to ile baterii można mieć na wyposażeniu?1 punkt
-
Cześć Porównujesz rzeczy, których porównać się nie da i nie ma najmniejszego sensu. Przejechanie 300km dziennie na asfalcie nawet rowerem MTB nie jest jakimś wyjątkowym wyczynem a na szosie to raczej norma. Natomiast jak zdamy sobie sprawę, że trzeba po te 300 jechać przez 10 dni na ciężko, często pod wiatr, w deszczu itd. to robi się inna liga. To zdecydowanie najtrudniejszy ultramaraton jaki rozgrywany jest w Polsce i tyle. To był od zawsze cel życia rowerowego Johnne'go i życzę mu z całego serca powodzenia w realizacji. W tych zawodach startują tylko naprawdę najtwardsze egzemplarze!!! Pozdrowienia serdeczne1 punkt







