Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.03.2023 w Odpowiedzi
-
14 punktów
-
Zieleniec dzisiaj, rano na otwarcie -2C, trasy rano mocno zmrożone, twardo, równo. Trasy wszystkie otwarte. Najdluzej najlepsze warunki trzymała Gryglówka, jeszcze koło 14.00 było tam twardo i równo. Grapa trochę gorzej, jedna strona już spore przetarcia. Przy pomarańczowej kanapie do ok 11.00 dobrze, później trochę miękkawo. Nartorama do ok. 12.00 bardzo dobrze. Ludzi bardzo mało, Grapa, Gryglówka, W5, Nartorama praktycznie jazda na okrągło, tradycyjnie przy pomarańczowej kanapie najwięcej ludzi, koło 11.00 kolejka z tego co widziałem z Gryglowki tak na 3-4 minuty. Koło 14 zaczął lekko pruszyć śnieg, później coraz mocniej. Na jazdę nocną otwarta dzisiaj Nartorama i Gryglówka.12 punktów
-
12 punktów
-
10 punktów
-
Victor To że w PL się poprawia to nie ulega wątpliwości, to widać - o czym cały czas piszę. Koleżanka @tanova tylko wskazała delikatną różnicę, my osiągamy to dużo większym kosztem. Przeciętny Polak aby osiągnąć podobny komfort życia do Twojego musi dużo więcej pracować, przez co zostaje mu niewiele czasu na zabawę, bardziej rozważnie wydaje bo wie ile pracy go to kosztowało. Zarabiamy mniej, więc imamy się prac dodatkowych, co pożera sporo czasu. Koszty utrzymania, artykuły pierwszej potrzeby, generalnie towary są na podobnym poziomie jak w innych krajach. Usługi są tańsze w PL, stąd też nasze pensje są niższe. Ludzie sobie radzą, bo nie w takich czasach sobie radzili. Też chcemy korzystać z życia, szczególnie wiedząc (dzięki swobodnemu przepływowi ludzi w obrębie EU) jak to życie może i powinno wyglądać. pozdrawiam7 punktów
-
12-15 lat temu wyglądało to tak: wyjazdy treningowo-szkoleniowe 7 dniowe, 6 dni na stoku. Prawie zawsze lodowce - Austria, Włochy. Terminy wrzesień - listopad, kwiecień. Grupy zróżnicowane, od początkujących do sportowych. Każdy trener - instruktor opiekował się swoją grupą liczącą od 4 do 7 osób maksymalnie. Po pierwszym dniu korekta gdy ktoś nowy nie pasował do wcześniej przydzielonej. Zawsze obowiązkowa rozgrzewka 20 minutowa. Od 10 jazda, ćwiczenia, zadaniówki, demonstracja, treningi, nagrywanie wideo. I tak do 15, z godzinną przerwą na wizytę w restauracji. Po 15 jak ktoś jeszcze chciał, wolny czas na stoku. Powrót na kwatery, obiadokolacja i o 18.30 wideoanaliza wszystkich w przygotowanym odpowiednio dużym pomieszczeniu, każdy uczestnik omówiony i zanalizowany. Tak do 22, czasami dłużej. Koszty szkoleniowe to 600 zł i 50-70 € za osobę na wyjazd. Każdy po takim szkoleniu (nauce) podnosił zauważalnie umiejętności niezależnie od swojego poziomu. Kadra trenersko szkoleniowa, to byli zawodnicy, medaliści Mistrzostw Polski, trenerzy współpracujący z naszą kadrą. Czy mi te wyjazdy coś dały? Z całą pewnością dzisiaj jeżdżę inaczej (lepiej) niż wcześniej. Regułą kolejnych wyjazdów było to, że pierwszy dzień jazdy każdy poświęcał by dojść do umiejętności z poprzedniego wyjazdu. Kolejne pięć dni to już dalsze podnoszenie umiejętności. Tempo poprawy to co najmniej jeden cały solidny sezon jeżdżenia bez szkolenia, a często i kilku sezonów. Samouctwo w narciarstwie słabo się sprawdza... Pozdrawiam.6 punktów
-
Aby już dalej nie psuć wątku o Szrenicy reszta offtopa będzie tutaj. Już kiedyś (wieki temu) napisałem o przydatności tego programu do wyszukiwania zjazdów. Podkreślę to mocno - wyszukiwania. Przyda się to też do relacji i wątków sentymentalnych. O tyle temat się zmienił, że bardzo poszła do przodu jakość obrazowania terenu przez aplikację z tytułu Zaczniemy od martyrologii. Na początek kilka naszych linii wrzuconych do GEP. Pierwszy jest teren między Strahlhorn a Saas Almagel i ten teren co mówiłem, że jest nieprawdopodobny do jazdy. Bo wielkie rynny i małe, strome ścianki, stopnie. Słowem bez przerwy coś się dzieje. Niebieskie linie to oczywiście ślady naszych eksploracji. Tu jest Punta Cadini, zjazd w cieniu ma powyżej 50 stopni. Zrobiliśmy dolną część gdzie jest tylko 100%. Wchodziliśmy to po kolana w śniegu (na nartach) po bardzo stromym. A teraz dwa przepiękne dość wymagające (szczególnie na podejściu) szczyty z lewej Punta San Matteo i Pizzo Tresero z prawej Teraz jest jeszcze ciekawiej. Tak wygląda wizualizacja wejść na oba te szczyty z schroniska Branca a tak fota, gdzieś z pobliża Takie porównania są możliwe bo można osadzić kamerę na powierzchni terenu. I jakkolwiek przepatrzenie trasy z dołu coś tam mówi to jednak wzniesienie się wyżej w programie pozwala nam odkryć gdzie w krajobrazie majaczy nasz cel. I gdzie możemy obejrzeć poszczególne odcinki trasy. Na przykład Powiedzmy, że zaciekawi nas - jakiż to będzie krajobraz gdy wyjdziemy z długiego wąwozu (tego bez śniegu). Jeden klik takie dogłębne studiowanie trasy przeważnie nie jest potrzebne. Bo po pierwsze są całkiem fajne materiały pomocnicze A po drugie można wgrać gpx (z licznych bibliotek) i jego się trzymać. Nie mniej jednak nie wszędzie znajdziemy takie wspomaganie. Możemy też chcieć sprawdzić samodzielnie czy i jak zjechać z Grand Montens do Mer de Glac. Co było bezpośrednim przyczynkiem do moich enuncjacji. Jeśli chodzi o planowanie to GEP jest kulawym narzędziem, nie ma przyciągania, edycji słowem nic tam nie ma. Ale gdy w terenie już wiemy jaka linia powinna być dobra, to przerysowanie tego porządnie w jakimś bogatszym programie to jest chwila.5 punktów
-
Masz rację, jak i każdy piszący, o tym, że trzeba jak najwięcej jeździć. Natomiast wiele osób ma za mało empatii, a część nawet nie próbuję zrozumieć różnic pomiędzy nauką 40 czy 50+, a smyków 5-10 letnich. Wyjazd na stok świetna sprawa, widoki, powietrze, pogaduchy ze znajomymi, ta "jazda" z pokonywaniem swoich kolejnych barier....I ten sielski obraz psuje moja nieporadność i dlatego mimo zajefajności i radochy nartowania, szukam sobie sposobów na optymalizowanie czasu potrzebnego aby zaakceptować siebie na stoku i powiedzieć, oooo spoko Gabrik sobie już radzisz 😀5 punktów
-
Paweł, nabrałeś doświadczenia i już wiesz że poziom, którzy Panowie prezentują nabywa się latami jeżdżąc na okrętkę - nie z YT. Mam nadzieję, że masz już świadomość że osiągnięcie czegoś podobnego będzie bardzo trudne, być może niemożliwe. Postaw sobie poprzeczki realne do osiągnięcia, zmień taktykę wyjazdową. Głowa do góry - będzie dobrze, już widziałem, że jest światełko w tunelu. Popraw to, co Ci najbardziej przeszkadza, a przede wszystkim ciesz się narciarstwem, chociaż nie wszystko jest i pewnie będzie takie jakbyś chciał, ja tak robię. pozdrawiam4 punkty
-
Kto to powiedział - "kontrola najwyższą formą zaufania"??? Postanowiłem sprawdzić czy tego zjazdu rzeczywiście nie ma. Poprowadziłem wstępną linię. Wychodzi, że miałby około 4km, 1500 m vertical i spad maksymalny 69%. Czyli wyjściowo wszystko jak trzeba. Przyjrzałem się sekcji górnej (od wyciągu do żlebu). Wygląda spoko, druga wizualizacja pokazuje, że nawet powietrzności nie powinno być zbyt dużo. ale jak ktoś zjedzie w lewo to widoki powinny być przednie. Teraz żleb (zwany bardziej poetycko. i z francuzka, kuluarem). Wygląda to więcej jak dobrze. Na niebiesko szykuje się fajna linia. W parametrach ten odcinek miałby 700 m, 340 m vertical i 73% maksymalny spad. Z doświadczenia wiem, że w terenie będzie trudniej i gorzej niżby to wyglądało. Należy liczyć się z blisko 100 % na niektórych kawałkach. Nie mniej psychologicznie to łatwy zjazd (bo obsuwa nie grozi przepaścią lub miazgą na kamieniach). Czyli ewentualnie czekan w łapę i voila! Za to z góry wygląda to bajecznie. Już bym chciał to zrobić. Ważne kwestie: - zdjęcia są robione późną wiosną więc białe to jest długo utrzymujący się śnieg. To bardzo dobrze rokuje dla "naszej" linii. - można przyjąć, że do nachylenia 100% skały w formacjach wklęsłych będą przykryte. To też dobry prognostyk. - jadąc w taki teren trzeba mieć umiejętność oceny ryzyka lawinowego, sprzęt abc i ekipę co wie co z tym zrobić - w kuluarze zachować duże odstępy (pokonywać go pojedynczo) - mieć linę 30 m (na wszelki wypadek) Nie mniej jednak towarzyszu Jeeb wszystkie znaki wskazują, że epicki zjazd jest. Za brak czujności i wprowadzenie towarzyszy w błąd, dostajecie naganę, konfiskatę przydziału spirytusu, nakaz samokrytyki oraz zsyłkę do Chamonix. Tam udokumentujecie tę linię i przedstawicie po powrocie wyniki pracy partyjnemu kolektywowi.4 punkty
-
zapewne jeszcze 100 lat temu był tam fajny zjazd ale na Meer de Glace stopiło się ok 300 m lodu (w pionie) i musiał byś schodzić te 300 m, potem trawersować po morenach i podchodzić do Montenvers4 punkty
-
Dzięki, Twoje relacje z CH i FR (zwłaszcza, bo nigdy nie byłem na nartach we Francji) przeglądałem z przyjemnością. Może kiedyś wreszcie odwiedzę tamtą część Alp. Co do Hintertuxa to jakbyś chciał pojeździć po całym ośrodku to trzeba się spieszyć. Pierwsze pewnie padną 1 i 1a (trochę dziwne oznaczenie, bo to trasy nie mające ze sobą wiele wspólnego, prowadzą do dolnej stacji z różnych miejsc. 1 jeszcze tydzień temu działała, 1a niby zamknięta ale przejezdna). W dolnej części obu tras śnieg na około zniknął. Na zdjęciu 1 po lewej stronie jeszcze widoczna To samo dzieje się na Eggalmie, na dolnych trasach śnieg jeszcze jest, ale to już końcówka To samo Rastkogel i Finkenberg. Mayrhofen w mieście już wiosna Pozdrawiam.4 punkty
-
3 punkty
-
Zgoda pełna. Z tymi demonstratorami trochę też, to tak nieświadomie i niepostrzeżenie, jakbym chciał przeskoczyć pewien istotny etap w nauce...Berger, Lorenz, Weibel, ale i niesamowita frajda z szybkiej jazdy w bramkach. Tylko, że trzeba to odpowiednio zdozować, jak w pysznym daniu - przesadzisz z proporcjami lub zapomnisz o składniku i pozamiatane..3 punkty
-
@gabrik jak sam widzisz w tej dyskusji możliwości jest kilka,która drogę wybierzesz będzie Twoja. Jedno jest pewne trzeba jeździć,jeździć … Ja,choć jestem za początku tej drogi jak Ty i w mniemaniu tu niektórych kolegów nie mam prawa głosu-no cóż ! Dodam ze warto jeżeli masz na to możliwość na jakimkolwiek stoku bawić się nim w całej jego szerokości. Nie tylko wąski korytarz wybrany i ślizganie się po nim. IMG_8050.MOV Nawet na płaskim kilka ruchów łyżwą i nadasz ciut większą prędkość ,bez spinki od prawej do lewej . Mi pomaga,szybciej pozbyć się tej zachowawczej jazdy mojego ciała. Tego spięcia górnego. Narty po 40 to nie narty przed 10 rokiem życia . Głowa do góry . Konsekwencja portfela i będzie elegancko. Szeroki sam zniknie jak sam już dostrzegasz. Jeździć a progres będzie ! pozdrawiam3 punkty
-
W kwestii złapania instruktora na 1h się zgodzę, raczej sztampa będzie. Pisałem już kiedyś, najlepiej związać się z kimś gdzie tworzy się bliższa relacja, wówczas instruktor wie więcej o kursancie i zdecydowanie skuteczniej będzie celował w jego pięty achillesowe. Grupowe nigdy nie przebije indywidualnego, z prostego powodu - czas poświęcony tylko Tobie. Co do Alp - zostawiam zarobki zachodnich mieszkańców na boku. Dla mnie największy + to brak kolejek i tłumów na stoku. Co do tez o nauce na stromiznach, pozostanę przy zdaniu, że wszystko zależy od etapu i czego potrzebuje kursant. A ja pomijając szczegóły, wrócić musiałem na sam początek alfabetu czyli z tak pokracznego rozstawu.. Staram się uczyć węższego, bo uważam go za fundamentalny aspekt prawidłowej postawy narciarskiej. Zatem pojawił się problem równoważenia.3 punkty
-
Od lat marzyła mi się północ, jest to już moja trzecia wyprawa na północ Europy. Pierwszy raz byłem 8 lat temu w Norwegii, m.in. na Lofotach. Potem jeszcze rok później na Półwyspie Kolskim, m.in. w Murmańsku i w Chibinach. Lata mijały a ja czułem że znów gdzieś tu chce pojechać. Wybór padł na Tromsø z noclegiem na pobliskiej wyspie Kvaløya. Póki co tyle, i kilka urywków:3 punkty
-
Zapraszam do śledzenia mojej relacji z Tromsø i okolic, w których jestem od 2 dni, przez jeszcze najbliższy tydzień. Póki co enigmatycznie, bo czasu za mało na internet. 😉 Wrzuce zatem kilka różnych zdjęć z ostatnich dwóch dni. W niedzielnym samolocie z Gdańska do Tromsø akurat leciała Ilona Wiśniewska, której książki czytałem (reportaże z m.in. Norwegii, Spitzbergen), i której książkę wziąłem ze sobą. Obok....kompletnie nietypowy jak dla mnie smakowo ser brunost. Najbardziej typowy norweski ser.2 punkty
-
2 punkty
-
Dopóki nie masz zamiaru jechać autem na Kasprowy nie potrzebujesz auta 4x4 - dojedziesz każdym samochodem (a dziś asfalt suchy i czysty).2 punkty
-
2 punkty
-
Aby nie psuć Szrenicy alpejskim wstawkami to założyłem taki wątek.2 punkty
-
Inwestycja jest znakomita: - Są pieniądze do wydania. - Niczego nie poprawi, bo trasy nadal takie same, a Kaskada jak nie była czynna, tak nie będzie. - Będzie jeszcze więcej ludzi w Szczyrku, w dodatku nie będzie się już dało jechać FISem. - Nierozwiązane są problemy strategiczne: zjazd do Szczyrku, Kaskada, niedziałający wyciąg na Dolinach. - Będzie tylko 4 x więcej ludzi na FISie. Ale: - Na szczęście w Wiśle będzie jazda na bieżąco! Oby więcej takich inwestycji. Niech się ten Szczyrk w ogóle zakopie klientem zwiedzającym! Ale: - Po co oni budują wyciągi, jak trasy (jak wczoraj!) ledwie chodzą? A jest 15 marca! To powinien tak wysoko być NAJLEPSZY ŚNIEG W SEZONIE!2 punkty
-
2 punkty
-
Wydaje mi się, że inwestycja jest przemyślana. Tegoroczne poszerzenie Ondraszka sprawiło, że pojawiło się tu więcej narciarzy dotychczas "upalających" na Kopie. Co za tym idzie COS uzyska większy % wpływów ze wspólnego skipassa. Jak do tego dodamy planowane prace w górnym jego odcinku i przerobienie Jaworzyny na poletko do nauki z własnym orczykiem to całość się układa - uczą się od sąsiadów co generuje ruch. Problemem, który już dał o sobie wyraźnie znać jest przepustowość kanapy. Więc rozwiązujemy to 6-osobową kanapą w miejsce orczyka. Mam wiele wspomnień związanych z tym orczykiem, ale stal z której go zrobiono wytapiano chyba w Starożytnym Rzymie ... czas na zmianę. Z filmu wynika, że z górnej stacji będzie można się dostać na każdą z tras, więc ruch się rozłoży. Do tego szerszy przejazd z Jaworzyny na Doliny. Idąc tym tropem można rozruszać również Doliny. Nie wiem skąd to czarno-wróżenie, że nagle wszyscy rzucą się dla sławy na FIS. W Szczyrkowskim jakoś tego na Bieńkuli nie widać. Do tego całość jest realizowana praktycznie powyżej 1000 m.n.p.m. - co tylko pomaga. Jak dobrze to rozegrać może powstać sensowny ośrodek w miejsce skansenu.2 punkty
-
Paweł Ale są tacy co mają. Bo problemem jest chyba ciśnienie na jazdę w stylu ... demonstratorskim. Musisz lekko zmodyfikować swoją drogę narciarską i będzie więcej niż dobrze. Troszkę zmienić kierunek, bardziej szlifować technikę, w której widać znaczny postęp. Wiesz o czym piszę. Jazda na krawędzi przyjdzie, cięta - niekoniecznie, ale niech to nie będzie Twoim głównym celem. pozdrawiam2 punkty
-
Trzeba jeździć, nic się nie bierze bez przyczyny. Tutaj podsumowanie mojego nartowania solo i z rodziną, od kiedy używam aplikacji Sports Tracker. Poniżej sezony narciarskie, ilość wyjazdów na narty oraz łączna ilość pokonanych kilometrów w totalu [wjazdy i zjazdy]. 99% Polska, w 2016r zaliczyłem Szpindel. 15-16 2 51,25 16-17 2 18,60 17-18 5 94,38 18-19 9 79,94 19-20 10 97,12 20-21 11 189,0 21-22 15 324,5 22-23 9 297,62 punkty
-
Z pierwszym zdaniem każdy się zgodzi, ale to co dalej? Że niby nie mogę wyciągać wniosków ze swoich poczynań? To właśnie dzielenie się nimi publicznie pozwala mi je konfrontować z innymi i wyciągać kolejne....podstawa rozwoju. Byłem na grupowym "przeludnionym", kameralnym i indywidualnej lekcji.2 punkty
-
2 punkty
-
W sumie to nie wiem, bo gadamy tutaj o boiskowych zjazdach. Ale w takiej kategorii, dla mnie, to w zasadzie nic nie jest specjalnie ekscytujące. Bo oficjalne trasy są: płaskie, bezpieczne i nudne. Znacznie fajniejsza jest sytuacja gdy wykorzystamy wyciągi do podwózki, ale zjazd jest, powiedzmy, nieformalny. Tutaj na przykład pochwaliłbym linię z Mittelallalin do Saas Fee - powiedzmy najstromiej i najkrócej jak się da czyli 1700 verticala i w całości kapitalne. Ale idąc na pewien kompromis i dymając z Landfluh (2800) na AlpHubel (4200) dostajemy do zjazdu 2400 m vertical i ta trasa jest naprawdę: miażdżąca, epicka, boska (w zależności od Waszych leksykalnych upodobań). Także miażdżący jest zjazd z pośredniej stacji metra przed Mittelallalin (co trzeba zgłosić i wtedy obsługa zatrzymuje tam pociąg) i ruszamy z około 3200 do Saas Almagel (1700 m npm). Czyli jest "tylko" 1500 m vertical ale sekcja nad jeziorem jest wprost kosmiczna. Technicznie, ale też widokowo, to najlepszy łatwo dostępny (bo bez dymania) zjazd jaki znam. W ogóle Saas Fee to kapitalna stacja o gigantycznym potencjale freeridowo-freeturowym z czterema łatwo dostępnymi "narciarskimi" czterotysięcznikami (a oprócz tego jeszcze trzy-cztery trudne). A wewnątrz ośrodka jak spadnie śnieg to możliwości ośrodkowego freeridu też są kapitalne i nieograniczone. Byłem tam łącznie z 25 dni i nie udało się zaliczyć wszystkiego co można tam zrobić (nawet nie było czasu aby odwiedzić wszystkie trasy boiskowe) Chamonix prawdopodobnie też daje równie miażdżące możliwości, ale to już jest inna liga. Bo zjazdy z Aguille du Midi w stronę miasta standardowo zaczyna się zrobieniem jednego albo dwóch wyciągów (czyli zjazdów na linie) bo jest tam naprawdę stromo. Te dwa miejsca są chyba narciarsko najbardziej spektakularne. Pewnie jeszcze La Grave (2100 - niestety nie byłem). Na szczęście są jeszcze ciekawsze obszary (byłem ). Tyle tylko, że już bez podwózki.2 punkty
-
2 punkty
-
Tak jest, dwa razy w sezonie uczestniczę w czymś takim w cyklu listopad/marzec. Nota bene w niedzielę wyjeżdżam.2 punkty
-
2 punkty
-
Szanowni Forumowicze Mam dość nietypowe pytanie, które okraszę kilkoma prywatnymi fotkami, celem lepszego zrozumienia -) 1. Byłem na Paganelli i było pięknie i było tak 2. Byłem na Kronplatzu i było pięknie i było tak 3. Kręciłem się wokół komina czyli szczytówTre Cime, a konkretniej Cortina, Croda Rossa, Monte Elmo i Monte Baranci i było najpiękniej i było tak I teraz o co mnie chodzi. Otóż o kolor gór. Te wokół Paganelli i Kronplatzu były takie szaro-grafitowe, ciemne, smutne. A te wokół Tre Cime były takie bardziej złoto - pomarańczowe, takie wesołe. W tym i/lub przyszłym roku chciałbym pojechać w inny region, ale z takimi powiedzmy złotymi górami, gdzie są trasy najbardziej widokowe. Pomijam Val di Sole bo daleko. Pomożecie? PS Ponieważ jestem drogowcem, przesyłam fotkę kruszywa dolomitowego z kopalni z okolic Kielc i tam widać różnicę w kolorze skał.2 punkty
-
Ładnie zaczął, tylko słabo z topografią Alp. cyt-"Aiguille du Dru - góra w Alpach Graickich w masywie Mont Blanc na terenie Francji." Alpy Graickie leżą całkowicie na terenie Włoch. I nie mają nic wspólnego z rejonem Mont Blanc. Piękna z lodowca Mer de Glace. Z innej strony wygląda jak płetwa. A Masyw Mont Blanc po prawej stronie zdjęcia. I tworzą go głównie Mont Blanc, Mont Maudit i Mont Blanc du Tacul. Dru nie leży w tym masywie.1 punkt
-
Edit, juz wiem... nie planują nasniezac dolin wiec nie mogli dac stacji nizej..1 punkt
-
1 punkt
-
Informacja o korekcie cen karnetów w sezonie 2023/24 https://www.sciaremag.it/notiziesci/dolomiti-superski-le-date-e-gli-skipass-della-prossima-stagione-2023-24/1 punkt
-
Bardzo bym chciał jednak w marcu nie dam rady-obowiązki domowe,raczej w grę wchodzą pierwsze dwa tygodnie kwietnia (strzał 4 dniowy), wiem ze zostanie juz jazda tylko wysoko bo w dolinach już praktycznie wszędzie wiosna . Wstępnie już bazę znalazłem 😉 Co do FR uważam skromnie że powinieneś-szczególnie że jeździsz off ,a w wyższych partiach alp masz naturalny śnieg ,wiec i więcej możliwości zjazdowych ,komunikacyjnie wszystko tam dobrze funkcjonuje a cała reszta jeszcze do ogarnięcia. Co mógłbym podpowiedzieć to chyba jedynie to żeby wybrać się na dłużej,wiem ze masz kawałek drogi do FR takie połączenie wyjazdu 3 Dolin z Tignes i Vd’I byłoby niezwykle interesujace narciarsko -ON dzieli godzinka autem . pozdrawiam1 punkt
-
Nic dodać nic ująć w punkt,tylko zdumiewająca jest krótkowzroczność … @marekbtl ja nie tłumacze,stwierdzam fakty 😉 a to czy ktoś pozostał mentalnie 25 lat wstecz i widzi ciagle pogoń za króliczkiem-Niemcem,rodaków wyjeżdzających na zbiory,TVP czy Tuska to jego problem. Ja,widzę rodaków korzystających z tych samych kierunków wakacyjnych,z tej samej bazy noclegowej jeżdżących tymi samymi autami,budujących piękne domy(jest ich naprawdę masa w każdej gminie) korzystających z tych samych nowinek technologicznych,chodzących do tych samych restauracji ,itd itd co cała reszta z kontynentu … Jezeli wchodzisz do sklepu i łykasz z bananem kolejna pare nart za 3 tys zł bo jest w promo to nie ma co narzekać 🤣 że jest bieda ! A cała reszta nie ma znaczenia wszędzie są grupy biedne i bardziej zamożne ,biurokracja nawet u tego Niemca zapewniam . pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Ty się uczysz narciarstwa. Jeszcze za wcześnie abyś mógł wyciągać własne wnioski, które publicznie chciałbyś głosić. Masz po prostu zbyt mało doświadczenia. Na razie słuuuuuchaj, czytaj i ćwicz.1 punkt
-
No dobrze, wszystkich nie znam, może i są wyjątki. Ale generalnie tam, gdzie np. trasa przebiega po płaskim (a co dopiero pod górę), np. w Ischgl - to wzdłuż trasy nr 37 jest talerzyk, który na dystansie 681m pokonuje zaledwie 10m metrów przewyższenia. Ale jest. Podobnie w Tauplitz, gdzie trasa w dolinę przebiega przez lekki garb - zobacz w 1:00 minucie jak ładnie to rozwiązali, zamontowując zwykłą "linkę", której można się złapać. Tauplitz Talabfahrt - YouTube Ja rozumiem takie jeszcze w jakimś archaicznym ośrodku takie spacery - wtedy to nawet pasuje do takiego klimatu (np. Pilsko). Ale jak się stawia kilka wypasionych kanap obok siebie, a kawałek dalej "pielgrzymka" narciarzy, to wygląda komicznie.1 punkt
-
1 punkt
-
O rety, trzeba kilkadziesiąt metrów podejść. Albo chociaż kilka jak na Cieńkowie, kiedy się ktoś nie rozpędzi. I oczekiwać tego od dzieci! To okrucieństwo. Mam nadzieję, że rodzice wynagradzają taką mordęgę wiadrem coli i big macem1 punkt
-
Natomiast najlepsza opcja, czyli alpejski grupowy wyjazd szkoleniowy to 1500-2000 PLN za 6 dni jazdy po 4,5 godziny dziennie samej opłaty za szkolenie. Oczywiście dochodzą koszty mieszkania, jedzenia, skipassów i dojazdu, ale te koszty i tak ponosimy wyjeżdżając w Alpy. To wychodzi około 75 PLN za godzinę plus analiza video, w grupach zaawansowanych tyczki etc.1 punkt
-
Z kronikarskiego obowiązku - nie czytać, długie. Od końca: to upokarzające. Skończył się czas, gdy mogę pojechać przodem nadając tempo. Dziś już jest raczej "jedź sobie, a ja dojadę". Odwrotnie nie działa, mogę nie dojechać do miejsca, gdzie Curex czeka. Leci za szybko, staje za daleko. Teraz od początku. Österreichische Meisterschaften Telemark Sprint 2023 (rozgrywane jako NC-National Championships i osobno FIS) były w planie od dłuższego czasu. Rok temu Niemcy, w tym Austria, ostatni start w U16. W ramach zarządzania chaosem, koniec końców, ruszamy w piątek po południu kierując się do Forstau-Fageralm, na zachodnim skraju okolic Schladming. Podróż bez przygód : pomijając huraganowy wiatr od Brna daleko za Wiedeń i śnieżycę na ostatnich kilometrach ... no może ostatnich 50 kilometrach. Na wysokości stacji Reiteralm skręcamy z głównej drogi i po kilku kilometrach stajemy na kameralnym parkingu dolnej stacji Fageralm, metrów kilka od krzesła. Liczba mnoga jest umiarkowanie uzasadniona - Curex jeszcze w Polsce rozkłada z tyłu busa śpiworek i konsekwentie go nie opuszcza, rzecz jasna,pasami jakoś tam zapięta. Zasypiam przy kołysance grzejącego silnik, mruczącego, ratraka. Opad sprawia, że pracę przestawili z wieczora na 4 nad ranem. Sobota wita lekkim opadem śniegu, otwartą toaletą i dobrą kawą w hotelu obok. Czuć klimat old-school. Podwójne krzesełka terkoczą, parking pusty, obsługa snuje się sennie, pełen luz, przysłowiowe zero ludzi. Śniadanko i o 8:00, jak przystało na stację czynną od 8:30, zaczynamy podróż do góry. Krzesło, dwa razy po 10 minut, wyciąga nas nad start. Trasa ustawiona na dwójce, ładnie wygrodzona, na spragnionych czeka skok i rondo 360. Spragnionych jak na lekarstwo - zawodnicy FIS/PS kończą właśnie zmagania na Słowenii i dojadą na niedzielne zawody. Stok twardy, obok pokłady puszku. Skok przeraża nie tylko nas, zdecydowanie w tym elemencie mamy braki. Rondo oswojone. Sama trasa ciekawa i urozmaicona. 6 bramek na ściance po starcie, odejście w prawo na 6 bramek nachylonego trawersu na prawą nogę, kolejna ścianka, bula i grande finale - stromy najazd przez 4 bramki, skok ustawiony na około 12m dla pań i nieco więcej dla panów, kilka bramek, rondo i strefa biegu, na szczęście dla nas dość krótkiego. Zawody pokażą, że dla czołówki PŚ wychodzi około 45-50 sekund do ronda i kolejne 17 sekund na rondo i bieg. Widać gdzie zabawa się rozstrzygnie - kto mocno wjedzie nie odpuszczając nogi na ściankę przed skokiem i dobrze skoczy będzie w topie. Wcześniej trudno o błędy .. a skoro trudno to błędy i upadki były na "łatwym" też były. Po treningu skęcamy z krzesła w drugą stronę udając się w krainę orczyków i fajnego przytrasowego puchu. Jest pusto, mgliście i cudownie.Dla Curexa to pierwsza zabawa w puchu telemarkiem pomijając epizody na kilkunastometrowych odcinkach. Jest fun, są gleby, fikołki, szukanie kijka, wszystko to, co tygrysice i tygrysy lubią najbardziej. Sprzęt mamy do tej zabawy wybitny - sprawiedliwie po 65 pod butem 😉 tyle, że Curex na GSj a ja na czymś, co wannabe slalomka. Odmawiam wypuszczania się w kuszące żleby - nie znam komunikatu, nie znam stoków, nie mamy ABC a nawet gdyby, to Curex detektorem bawiła się w wieku lat siedmiu szukając pod śniegiem leżących obok pipsa batoników. To trochę za mało. Zjazd na dół pokazuje skrywane przed nami wcześniej ciekawe twarde ścianki. Parking, samochód, 45 minut do Golling.Zacny hotelik w dziwnie niskiej cenie. Obsługa życzyliwa - skoro chcę prasować narty ląduję ze skrzynką serwisową w wygodnej, hotelowej pralni. Trochę móżdżenia się nad smarowaniem, tradycyjnie skaleczony o krawędź palec, prysznic i spać. Pobudka 5:00. Wstaję na spokojnie, ogarniam auto i z gotowym śniadankiem budzę Curexa. Planowo,o 6:15, ruszamy pod górę na stację. Po drodze Curex plącze szczęśliwe warkoczyki - założone pod gogle już na kilku startach dały jej ksywkę "Pipi". Pogoda zapowiada się dobrze, zacznie sypać na drugim przejeździe. Dzień zawodów jest specyficzny. Muszę dbać o zapas czasu, brak nerwowości, pośpiechu. Do tego nudna rutyna - przypilnować rozjeżdżenia, analiza trasy, finish nart, koncentracja, rozgrzewka, picie, szturm żarcie, miejsce kryjące przed śniegiem, komunikaty z trasy, zabezpieczyć kijki na zmianę gdyby na trasie coś się popsuło, nagrać przejazd katując nogi, uspokoić nerwy przed drugim przejazdem ... i kilka innych drobiazgów. Atmosfera już poważna. Rozgrzewka i oglądanie pierwszego ustawienia w "pucharowym" towarzystwie. Curex dziubie śnieg, sprawdza trzymanie krawędzi. Ogólnie podejmuje działania sprawiające wrażenie profesjonalnych do przesady, wzbudzając zaciekawienie oraz lekki szok u mnie. Towarzystwo kumuluje się przy rondzie - rozkminka jaką trasę biegu, wytyczoną kolorami tyczek z żółtymi płachtami (to w telemarku oznacza, że nie trzeba na kolanko) zajmuje kilka ładnych minut. Sprawę wyjaśnia ktoś z obsługi rysując markerem strzałki. Za drugim obrotem oglądania próbny skok (upps.. szału nie ma) i sprawdzenie ronda (jest dobrze). Pozostaje wjechać na górę, ogarnąć narty i czekać na start. Przejazd jak przejazd. Jest dobrze, z czasu miejsce drugie w grupie kobiet (nie FIS) co to w telemarku nic jeszcze nie znaczy. Za "zły" telemark na bramce dostaje się +1 sek, za nie doleciany skok +3 sek, za brak telemarku przy lądowaniu +1 sek. Oglądając światową czołówkę czekamy, aż spłyną oceny sędziów. Wiemy, że mocna rywalka, z którą spotkaliśmy się rok temu w Niemczech złapała glebę. Organizatorzy płynnie zmienili U16 na U18 a to dużo może zmienić. Finalnie +3 za skok (za krótko, poprawne lądowanie) i zero z trasy. Tylko jedna zawodniczka łapie +1 za skok, ale jest konsekwentna, dokłada to do +6 z trasy a i zapas czasu nad nią był. Ogólnie, w pierwszym przejeździe, na poziomie FIS, 0 za skok ma zdecydowanie mniej niż połowa pań i panów. Z kompletem zer meldują się 4 panie i jeden sympatyczny Kanadyjczyk. Krótka przerwa i oglądamy drugie ustawienie. Skok jeszcze gorzej - lądowanie wychodzi na lewą nogą czyli Curex, który na lewą ląduje źle, musi już po ladowaniu zmienić nogę. Przesunięcie bramki za skocznią trojgu zawodników FIS level sprawi problem i z głośnym komentarzem ominą ją po złej stronie. Tradycyjnie czary mary z nartami (brawa dla Ika Sport - świetnego producenta smarów z Polski), to jedzie. Curex zamyka grupę, z sumy czasu jest dobrze, ale ponownie .. co powiedzą sędziowie? Tym razem łapie 3+2. Wszyscy zgodnie przyznają, sędziowanie surowe, ale sprawiedliwe, karniaki lecą po wszystkich. Tylko dwóch zawodnikow kończy II przejazd z wynikiem 0+0. Oczekiwanie na oficjalne ogłoszenie wyników urozmaicają rozmowy z osobami, które do tej pory znaliśmy tylko via sieć. Trochę o sprzęcie, o treningach, miejscach, planach, kondycji telemarku w różnych krajach, przeszłości i przyszłości. Bezcenne. No i chwila prawdy. Dekoracja "tylko lokalni" nic nie mówi, potem odliczanie od 3 do .. no i jest :), z zapasem 6:35. Sympatyczna ceremonia i jedziemy świętować do eksluzywnej restauracji Pod Złotymi Łukami. Do busa i w śpiworek. O poranku zjazd w dół na dolną stację i Planai. Plan prosty - mamy kilka godzin, nie jeździmy po tej samej trasie dwa razy. Warunki na górze bardzo dobre. Spotykamy ekipę brytyjsko-kanadyjską i ich trenera. Doskonała okazja na rozmowę o technice. Kilka cennych uwag dla Curexa zapamiętanych i wdrożonych w życie. Zjazd na dół o 13 "pucharową jedynką" nieco miękki, choć znośny i można się pobawić. Dalej nuda czyli 10.5h do Wawy i pisanie relacji na forum ... 😉 Za rok wychodzimy spod klosza U16 zaczynając starty w FIS, Pucharze Świata i Kontynentalnych Mistrzostwach Juniorów. Lekko nie będzie i dobrze. Statystyki Mistrzostw Austrii pokazują, że tracimy skokiem i w jego okolicach, reszta znośnie. Zapewne jest też dziura w bieganiu. Narty na 2023/24 zostawiamy w wersji GSj, co zapewne nie wpłynie dobrze na czas względem rywalek, ale nie chcemy podbijać startowo na mocniejsze. I to tyle .. trochę wiecej zdjęć i filmów na Curexowym instagramie @telemarkgirl.pl (www.telemarkgirl.pl) - zapraszam. Pozdrawiam, M.1 punkt
-
1 punkt
-
Świetna wiadomość! Czy COS będzie się starał o reaktywację starych tras poniżej Jaworzyny?1 punkt
-
Karkonosz stał przynajmniej do 11, od czasu do czasu tylko puszczali jakieś większe grupki. Wiatr w sumie nie był aż tak straszny , bywało gorzej( Lucni BOUDA kamera tylko 11 m/s) Dziś z żoną trasa jak ostatnio ( ona chce Lola do góry bez cudowania) , sam zahaczyłem dodatkowo Szrenice. Zjazd przez Halę Szrenicką , ponieważ na odcinku powyżej Karkonosza sporo lodu, cykałem się trochę tamtędy zjeżdżać .Nawet pod górę trzeba było uważać, czasem poślizgu foki dostawały. ''Krzywa'' Śnieżynka tym razem bardzo ok =pusto, bez ludzi https://www.strava.com/activities/86955355411 punkt







