Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
04.08.2023 - 04.08.2023
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.08.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Post Jaworzyny Krynickiej z fb: " Kolej Gondolowa Jaworzyna Krynicka S.A. Środek lata, a my dziś o zimie! W końcu najwyższy czas napisać, jakich nowości możecie się spodziewać w sezonie 2023/24. Rozsiądźcie się wygodnie, przygotujcie kawę bo nowości sporo! No to jedziemy od samego dołu naszej góry! Modernizujemy system naśnieżania, by trasy oddawać Wam szybciej i z większą ilością śniegu. Otwieramy Nową wypożyczalnię i centrum testowe HEAD SKI - w tym sezonie do istniejącej już wypożyczalni @Rossignol dołącza kolejna! W sumie do Waszej dyspozycji będzie już 900 par nart Dla posiadających własny sprzęt, oddajemy nowy serwis narciarski z ultra nowoczesną maszyną serwisową marki Wintersteiger, czyli absolutny TOP w tej branży Gruntownie przebudowujemy stację dolną! - Powstaje nowy taras przy obecnie już istniejącym tarasie zjazdowym. Na nowym tarasie pojawi się strefa gastro, a wieczorami będziemy zapraszać na ApresSki z muzyką, Dj-em i atrakcjami, Pod tarasem znajdzie się nowoczesna przechowalnia sprzętu narciarskiego i snowboardowego, wypożyczalnia nart, centrum testowe, serwis narciarski, biuro @SzkołaJaworzyna i Akademii Misia Polarnego oraz sklep sportowy! Dla Waszej wygody już w nadchodzącym sezonie kasy biletowe zostaną przeniesione obok budowanego centrum komercyjnego. Po przebudowie wszystkie oferowane przez nas usługi będą w jednym miejscu, blisko wejścia do kolei gondolowej. To wszystko dla Waszej wygody!. Na głównym parkingu pod stacją dolna pojawią się również stanowiska do ładowania samochodów elektrycznych, Pierwszy etap tej inwestycji będzie gotowy już w tym sezonie, a cała inwestycja zostanie ukończona latem przyszłego roku ! Przebudowujemy oświetlenie na trasie nr 6. Nowe oświetlenie będzie dużo mocniejsze, światło będzie równomiernie rozproszone Wszystko to sprawi, że codzienna nocna jazda od 18:00 do 21:00 będzie prawdziwą przyjemnością. W tym sezonie chcemy zmodernizować trasę nr 6 a w kolejnym trasę nr 1 Teraz czas na największą nowość! W tym sezonie będziecie mogli pojeździć zupełnie nową wyprzeganą 4-os koleją krzesełkowa z niebieskim osłonami przeciwwietrznymi i podgrzewanymi siedziskami. A jak nowa kolej, to i nowa trasa. Nowa trasa nr 7 będzie mieć 500 m długości i ok 35 m szerokości. Średnie nachylenie trasy ok 16% przyciągnie głownie osoby, które zaczynają przygodę z narciarstwem. Uzupełni ona naszą ofertę w segmencie szkoleniowym. Będzie łagodnie, szeroko i z pięknymi widokami - w końcu zlokalizowana jest na samym szczycie Jaworzyny! Bardzo się cieszymy, że w końcu możemy się z Wami podzielić, tym co nas czeka w #zima2023_24 W kolejnych miesiącach będzie informować Was o postępach prac i pozostałych naszych nowościach i planach! Zapraszamy oczywiście osobiście na Jaworzynę i sprawdzenie, jakie jeszcze zmiany mają miejsce! "11 punktów
-
5 punktów
-
Trzeba zaczać od wieży… wieża to podstawa. Wszak każdy turysta w kraju pragnie zdobyć korone wież polskich a każdy lokalny kacyk wieży pragnie aby ja po sobie potomnym postawić….Chińczycy już na tę okoliczność produkuja plastikowe składane wieże/straszydła w trzech wielkościach i z dwoma patronami na plastikowej tablicy…do wyboru…..specjalnie dla Polaków. Będa dostępne na alliexpress pod hasłem “cheap plastic turret - Janusz edition”4 punkty
-
Widać, że dolna stacja będzie nieco poniżej głównego grzbietu, więc może dobiją do 50m przewyższenia:)3 punkty
-
To nowe super wyprzegane 4-os krzesło na kolejny sezon będzie na tej wspaniałej trasie z verticalem 30m ? Dobrze kojarzę ?3 punkty
-
3 punkty
-
To nawet nie chodzi o atrakcje typu baseny, wieże widokowe, zjeżdżalnie saneczkowe, parki miniatur/dinozaurów itp. Miejscowość wczasowa to też pewna atmosfera: klimatyczne restauracje, deptaki pełne uśmiechniętych i zrelaksowanych wczasowiczów, parki zdrojowe, sklepy z pamiątkami, zadbane i pięknie urządzone ogródki przy pensjonatach (a nie straszące rudery), atrakcje przyrodnicze (wodospady, skaliste wąwozy itp.). Nikt nie będzie jechał na wczasy na zapuszczoną wieś "na końcu świata", bo jak przedmówcy zauważyli, lepiej już pojechać do rodziny na wieś za darmo. A puste, dzikie i piękne szlaki są w każdych górach - czemu ktoś miałby wybrać akurat Korbielów? Mnie absolutnie nie dziwią pustki.3 punkty
-
Można się śmiać z pomysłów inwestycyjnych ale taka jest prawda. Do Korbieliwa jadą fanatycy a nie turyści a z tego kasy nie ma... Wystarczy sobie przypomnieć jak upadał Szczyrk i wreszcie pojawili się rycerze może nie na białym koniu ale z TMR. Gdyby nie oni to by była dziura totalna, bez inwestycji a wystarczy zobaczyć jak to się teraz rozwija... Oczywiście można mowic, że jest tam tłoczno ale z punktu widzenia właściciela interesu to ma nie być nikogo jak w Korbielowie ? Chyba nie tedy droga a każdy musi mieć żyć z czegoś. Ale niestety wygląda to na totalny beton gdzie "gorale" by chcieli dużo ale nie dając nic od siebie. Było już kilka takich historii i nie kończyły się one dobrze. Termy by zrobiły ogromną robotę, do tego 3 krzesła i oczywiście naśnieżanie + zbiornik i wstają z kolan. Śmieszne jest robienie wielkiego halo, że takie inwestycje zniszczą tą górę ale... W życiu tam nie pojawi się tyle ludzi co na ceprostradzie, czy na tatrzańskich halach podczas zakwitu przebisniegow. Pseudo ochrona środowiska...brak słów3 punkty
-
Dokładnie. Dziś ludzie jadą na wakacje z atrakcjami, musi być coś co ich przyciągnie. Poszukują nowych przeżyć, adrenaliny czy fajnego miejsca na zrobienie fotki na insta. Sam szlak na Pilsko, mimo że ładny to nie wystarczy. Nie ma tam łańcuchów czy takich emocji jak na Rysach, Giewoncie, Orlej czy nawet Perci Akademików. Trzeba by zainwestkwac by przyciągnąć turystów. Oto kilka propozhcji: 1) Gondola na szczyt Pilska 2) Trasy rowerowe wzdłuż wyciagow 3) Termy 4) Kolejka grawitacyjna 5) Hotel ze SPA i licznymi atrakcjami 6) Park z dobrze wyposażonym palcem zabaw, siłownia, tyrolka i cross fitem. 7) Być może dobry pomysł to jakaś infrastruktura pod paralotnie 8) To już chyba abstrakcja, ale jeżeli gdzieś tam są skałki to można zrobić pierwsza w Polsce Ferrate. Niestety nie kojarzę, żeby gdzieś były, ale skoro rzut beretem na Babiej są to może tam też, tylko nie przy szlaku.3 punkty
-
Można się śmiać, ale na wieży Sky Walk w Świeradowie jest wielokrotnie więcej turystów niż we wspomnianym Korbielowie.2 punkty
-
Pierwszy wyjazd rowerowy w tym roku w prawdziwe góry. W piątek prosto po pracy ruszamy w okolice Lubawki - miejscowość Niedamirów. Tam mamy zaklepaną kwaterę, którą nota bene klepiemy w dniu wyjazdu. W planach dwie pętle i m.in. jeden z najtrudniejszych podjazdów w PL na przełęcz Karkonoską. Dzień 1. Startujemy około 08:30, najpierw w dół do Miszkowic. Za Jarkowicami zaczynamy pierwszy podjazd około 5km na Rozdroże Kowarskie (798 n.p.m.). Podjazd niezbyt trudny, w sam raz na rozgrzewkę, nachylenie nie przekracza 7%. Rozdroże kowarskie, tutaj odchodzi droga na przełęcz Okraj, ale to nie dzisiaj:-) Widok z przełęczy kowarskiej. Z przełęczy trochę mylimy drogę do Kowar i zamiast zjechać w lewo na boczną drogę jedziemy główną DW 367. Na szczęście to zjazd więc samochody nas nie wyprzedzają, zresztą ruch jest znacznie większy z przeciwka. Za Kowarami w stronę Karpacza ruch jeszcze większy, ale też jakby z przeciwka - odsłaniają się pierwsze widoki na królową Karkonoszy - Śnieżkę Przed Karpaczem zaczynamy kolejny podjazd, również około 5 km z nachyleniami nie przekraczającymi 8% - wyjątek króciutka ścianka na ul. Wąskiej w Karpaczu, gdzie nachylenie dochodzi w jednym momencie do 20%. Podjazd kończy się przy górnej stacji wyciągu "Pod Wangiem". Z Karpacza mamy 6km zjazdu w stronę Borkowic, aż do krzyżówki skąd zaczyna się (dla nas) główny podjazd dzisiejszego dnia czyli na przełęcz Karkonoską. Jak widać po garminowym wykresie, pierwsze kilometry są łatwe. Natomiast poziom trudności mocno skacze po około 4 km. Na krzyżówce jest schron turystyczny i tam mentalnie przygotowujemy się do najtrudniejszych kilometrów w naszym życiu:-) I koniec, przełącz zdobyta. Sam podjazd bardzo trudny zwłaszcza gdy najlżejszym przełożeniem jest 34-34. Pierwsze 1-1,5km trzyma stale powyżej 10% zazwyczaj 11-15% i ten kawałek wchodzi w miarę gładko. Ze dwa razy staję na korbach co by dać odpocząć udom. Później kolejny 1km to wypłaszczenie - nigdy nie myślałem, że nachylenie rzędu 6-8% będę tak nazywał:-) Ostatnie 1,2 km to początkowo 13%, później 15%, później 18%. Chwilowo gdzieś mi na garminie mignęło 21%, ale to pewnie jakaś chwilówka. Ten ostatni kilometr dłuży się niemiłosiernie. Miałem już chwile zwątpienia, ale jak zobaczyłem w końcu wypłaszczającą się górkę 200-300 metrów przede mną wiedziałem, że przełęcz jest moja. Na przełęczy chwila oddechu, mamy nawet ochotę na jakieś małe pifko w Spindlerovej Budzie, ale jakoś nie chcą nas obsłużyć i postanawiamy odpocząć gdzieś na dole. Zjazd z przełęczy jest genialny, równy szeroki asfalt, nachylenie rzadko przekracza 7%, ładne widoki w początkowej części - czego chcieć więcej. Hamulce sporadycznie idą w ruch, zazwyczaj tylko na 180-tkach. Szybko dojeżdżamy do Spindla tam zatrzymujemy sie niby na pifko (hotelik Diana), ale postanawiamy zjeść też coś konkretnego. Kwintesencja wyjazdu do Czech:-) A do jedzenia zamawiamy wieprzowinę z pieczonymi ziemniaczkami i grillowanymi warzywami, pycha. Po obiedzie zjeżdżamy dalej wzdłuż Łaby, na chwile zatrzymujemy się przy zaporze na Łabie. W zbiorniku wody niewiele - przypomina mi to ubiegłoroczną wycieczkę wokół tatr i katastrofalny stan wody w "morzu" Liptowskim. Nawet przy zaporze widać jak duże są braki wody, natomiast początek zbiornika oraz mijane boczne zatoczki praktycznie całkiem wyschnięte. Ośrodek narciarski Herlikovice - Bubakov Dojeżdżamy do Vrchlabi, notabene całkiem ładne miasteczko Sympatyczna ścieżka wzdłuż drogi nr 14, niektóre jej odcinki wyglądają na funkiel nówka. Rozpoczynamy przedostatni podjazd tego dnia do Jańskich Łaźni, długość około 7km, podjazd jest dość łagodny, nachylenie raczej nie przekracza 5-6%. Zjazd jest znacznie bardziej stromy zwłaszcza pierwsze 2 km. Mijamy ośrodek narciarskich w Janskich Lazniach, jeździliśmy tu 5 lat temu. Po zjeździe rozpoczynamy ostatni podjazd w kierunku Zeclera. Podjazd ma około 5km łagodne nachylenie zwłaszcza w początkowej fazie i kończy się na bezimiennej przełęczy przed Zaclerem. Pisze ostatni podjazd, ale będą jeszcze tego dnia ze dwie "chopki" po około 1,5km. Kończy się w okolicach bunkra z II wojny Światowej o kodowej nazwie G3/54/A-140Z należącym do grupy umocnień Stachelberg. Zacler całkiem urocze miasteczko Za miejscowością skręcamy na genialną boczną dróżkę/ ścieżkę rowerową i nią dojeżdżamy do samego Niedamirowa Artystyczny przystanek w Niedamirowie I statystyki pierwszego dnia: Dzień drugi: Poranek drugiego dnia pochmurny, zbieramy bambetle i pakujemy je do samochodu. Samochód zostaje na kwaterce, a my sami ruszamy na dzisiejsza pętlę, znacznie lżejszą niż wczorajsza. Początek taki sam jak wczoraj, czyli zjazd do Mieszkowic i podjazd na Rozdroże Kowarskie. Na krzyżówce tym razem dajemy w lewo i kontynuujemy podjazd na przełęcz Okraj. Nachylenie jest przyjemne, zazwyczaj 5-6%, czasem 7-8% ale to na krótkich odcinkach. I widoki przepiękne, zwłaszcza, że po porannych chmurach nie zostało już wiele. Wjeżdżam na przełęcz i czekam chwilę na Marcina. Przygodnie spotkany szoszon proponuje zrobienie sobie fotki - w sensie on mi, ja jemu:-) Po odpoczynku ruszamy dalej ponownie na przełęcz i zjeżdżamy z głównej drogi w lewo na szlak K24. Widoki bardzo ładne, choć sam zjazd w niektórych miejscach dość stromy. W lesie są momenty powyżej 10-11%. Dodatkowo trzeba uważać na poprzeczne rowki odprowadzające wodę, niektóre są równiutkie na innych nieprzyjemnie dobija. Aby za szybko nie dojechać do głównej drogi skręcamy w lewo na szlak K1A i przez Górne i dolne Albertice dojeżdżamy do Górnego Marsova. Ścieżka pieszo-rowerowa nad rzeką Upa na wjeździe do Trutnova. rzeka Upa, lewy dopływ Łaby Ciekawe skrzyżowanie wiaduktów kolejowych i potoku Petříkovického przy wyjeździe z Poříčí. Granica na przełęczy Krzeszowskiej Po przekroczeniu granicy jedziemy przez Chełmsko Śląskie do Krzeszowa. Przed Krzeszowem robimy prawie nawrotkę i lecimy do Lubawki. Na tej drodze jest krótki podjazd, na którym Garmin skraca go o 300 metrów, radośnie deklarując koniec podjazdu gdy w rzeczywistości pozostaje jeszcze do podjechania ostatnia ścianka. Lubawkę mijamy bokiem ulicą Celną i wyjeżdżamy na DK5 w kierunku ponownego wjechania do Czech. Później jeszcze kawałek główną drogą i w Kralovcu skręcamy w kierunku Zaclera. Od razu widać ostatni podjazd (około 1,5km) który podjeżdżam całkiem sprawnie. Ponownie w Zaclerze, ale z innej strony Ostatnie przekroczenie granicy PL-CZ na znanej już ścieżce z poprzedniego dnia. I koniec, w drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze w świetnej restauracji "Cesarskie podwórko". Bierzemy kotleta szwajcarskiego z frytkami i surówką, jest zajebisty. Statystyki drugiego dnia2 punkty
-
Ja typuję bardzo trudny (dla biznesu) sezon narciarski. Turysta bogaty odwiedzi TOP miejscowości, ale dla reszty... Nie da się ukryć, że ceny w Polsce (za wszelkie atrakcje) niezwykle odjechały od realiów. Nie jesteśmy do k... n... Szwajcarią!!! PS. Wciąż czekam na ceny Wiślańskiego na sezon i nie mogę się doczekać.1 punkt
-
Head i Fischer to sklepowe gigantki, chociaż Head ma mały promień, a Deacony to allmountain. Czyli masz dwie grupy nart, przynajmniej z definicji do innego użytku. Pominąwszy fakt, że jeździć można z powodzeniem na wszystkim, to chodzi o to, żeby dobrać coś maksymalnie pasującego do siebie. Jeżeli lubisz szybką jazdę z długimi i średnimi skrętami i masz dostęp do warunków, gdzie taką jazdę możesz uskutecznić, to bierz gigantki, tylko coś tam trzeba już jeździć i trochę siły też trzeba mieć w zanadrzu. Jeżeli poza dobrze przygotowanymi trasami jeździsz po różnych warunkach, różnych śniegach i nie zawsze wkładasz dużo siły w narty, a i czasem poruszasz się na zatłoczonych i zmęczonych stokach, czyli tam, gdzie nie pozwolisz w pełni rozwinąć możliwości GS, to weź Deacony. Nie ma prostej odpowiedzi.1 punkt
-
Panie Jacku a co z tą wymianą orczyka na nowe krzesło na trasie nr 2 ? Może Pan ich podpyta co się stało, że z tego zrezygnowali na ten rok ? I dlaczego będą robić takie krzesło na tak mizernej trasie nr 7 ? Zamiast przedłużyć ten wyciąg i trasę ? Panu może merytorycznie odpowiedzą.1 punkt
-
Korzystałem w tego rozwiązania w AT, gdzie kiedyś mnie karnet na mnie + dwóch młodzieńców <16 lat wyszedł taniej niż w PL (w PL wszyscy 100%), bo chłopcy mieli 50% zniżki, a pojechaliśmy w terminie niskich cen, czyli w... styczniu.1 punkt
-
1 punkt
-
Na Pilsku powinno się przywieźć trochę skał ze Słowacji i trzeba zrobić sztuczną łańcuchówkę. Może nawet jakąś via ferratę. Wtedy będzie atrakcyjnie.1 punkt
-
Głos Kurtyki https://wyborcza.pl/7,154903,30039228,pogrzeb-na-8000-metrow-broad-peak-dokonczenie-dramatu.html - Ujmująca skromność tej akcji, w czasach bezwstydnego uklepywania celebryckiego gówna, odczuwam jako dar, który daje żyć - napisał Kurtyka. - To rodzaj osiągnięcia, za które oddałbym każde z moich sportowych osiągnięć. Jestem przekonany, że ta akcja jest jednym z najpiękniejszych wydarzeń w historii polskiego alpinizmu. Być może największym. Zaznaczam, mówię tutaj o pięknie, a nie o jakimś kolejnym pieprzonym rekordzie czy sukcesie, które bardziej dzielą niż łączą. To wydarzenie, które jak magiczna wajcha, przestawia moje smutne postrzeganie polskiego wspinania na jasną trajektorię. To czyn, który promieniuje znacznie szerzej. W tych ciulowych czasach, gdy każda wartość pozbawiana jest fundamentów, to jeden z tych szlachetnych zrywów, który podtrzymuje moją wiarę w sens wszystkiego, a także karmi moją polską dumę. Obnoszenie się z dumami narodowymi jest niskie, ale lubię sobie nieraz pofolgować – Polacy raz jeszcze okazali się w himalaizmie pionierami. Po ogólnonarodowym zrywie polskiego współczucia i pomocy dla przecież „źle wspominanych" ukraińskich braci-sióstr-wygnańców, to jeszcze jedno wielkie polskie dzieło. Nie zasługuję na poufałość z Wami, ale proszę przyjmijcie wyrazy wdzięczności za wielką inspirację. Z podziwem i przyjaźnią dla chłopaków Rafała Froni, Marka Chmielarskiego, Jarka Gawrysiaka, Marcina Kaczkana, Krzysztofa Stasiaka, Grzegorz Borkowskiego - zakończył Kurtyka.1 punkt
-
Skoro na nartach przejeździłeś już 40 lat, to odpowiedź sama się nasuwa.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś będzie lotniczo. Tuż koło mojego miasta jest lotnisko w Michalkowie. Baza śmigłowca LPR, Dromadera, szkoły spadochronowej oraz szybowców. Do tego knajpka i miejsca kempingowe. Obecnie odbywają się szybowcowe mistrzostwa świata juniorów, większość uczestników śpi w namiotach przy lotnisku. https://ostrowglide.pl/zawody-w-ostrowie-ponownie-dwukrotnie/ Kilka fotek z lotniska, oraz panorama mojego miasta. Dziś warun na trasie ciekawy, mocno wiało, do tego odcinek około 3km po piaszczystych leśnych drogach.1 punkt
-
1 punkt
-
Ludzie muszą mieć jakiś powód, by spędzać czas w danej miejscowości. A co takiego ma Korbielów?0 punktów







