Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
18.03.2024 - 18.03.2024
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
W zasadzie to nie Polska, a Słowacja, ale tuż przy granicy, więc wrzucam tutaj. W ogóle Polaków tam większość chyba. Tu skracam, pełna relacja na blogu, tam też morze zdjęć: tutaj: Ładna pogoda przekleństwem narciarzy w Spalonej Dolinie | Twój instruktor (twojinstruktor.blogspot.com) I skrócona relacja: Ładna pogoda przekleństwem narciarzy w Spalonej Dolinie Spalona Dolina to mekka narciarzy (nie tylko zjazdowych, bo przyjeżdża tam też morze skiturowców) w Tatrach Zachodnich. Dostęp do ośrodka narciarskiego położonego u stóp doliny jest bardzo łatwy – można tam nawet (np. od strony Krakowa) dojechać taką drogą, że nie ma po drodze żadnych serpentyn i ciężkich podjazdów. My pojechaliśmy od Katowic przez Korbielów – czyli przełęcz (między Pilskiem i Babią Górą) jednak była. Niemniej przy wyjeździe o 6:00 udało nam się na miejsce dojechać o 8:30 w niedzielę rano – co można uznać za czas znakomity i do zrobienia tylko... w niedzielę rano. Powrót już był odrobinę dłuższy, mniej więcej trzygodzinny. A jak na miejscu? Na miejscu okazało się, że parking zapełniał się w tempie bardzo szybkim, a do ośrodka sunęły auta niemal sznurem. Potem okazało się, że ten atak frekwencyjny miał miejsce w zasadzie rano i... tyle. Ludzi ogólnie było dużo, ale kolejka do kolejki była może do naszych dwóch wjazdów i wynosiła ok. 5 min. Warunki śniegowe okazały się niespodziewanie dobre, śniegu na trasach (główna z pewnymi odnogami) było naprawdę dużo. Warto też zaznaczyć, że dużym atutem ośrodka Roháče - Spálená są nie tylko długie trasy (w zasadzie jedna z odnogami), ale też i wyciąg, który 10 lat temu zastąpił niewyprzęgane krzesło, sprawiające nieco problemów narciarzom zwłaszcza przy wsiadaniu. Ale też, jak na swą długość (1490 m) stare krzesło jechało zbyt długo: realnie ok. 12 min. Czasem przy solidnych mrozach – zbyt długo. Dziś ten wyciąg jeszcze istnieje, ale w niedzielę nie był czynny: A nowy? Zacznijmy od jego długości: to praktycznie 2 km jazdy bez – 40 metrów! Szybkość? 5 metrów na sekundę! Czas jazdy? Nieco ponad 6 minut! W dodatku ma komfortowe tzw. bubliny! Mogą się one przydać przy trudnych warunkach pogodowych. W ośrodku narciarskim znajdziemy też dwie najpopularniejsze kiedyś na Słowacji pomy. Ta na dole (łamana) przestała pełnić rolę transportowej do lanovky, odkąd mamy lepiej położoną (obsługa całego stoku) nową lanovkę. Ale w niedzielę działała, głównie dla uzupełnienia oferty ośrodka. Wielu narciarzom przydała się też po południu, kiedy jazda po głównej trasie była już naprawdę ciężka: Druga poma obsługuje górną część stoku (i zawody, które miały też miejsce w niedzielę) i ona naprawdę (zgodnie z instrukcją) zaiwania – jak przystało na pomę: Charakterystyczne, że wzdłuż trasy, a potem powyżej trasy, aż przez źleb pod Salatynem, cały czas szedł sznurek skiturowców. Tam panuje taki zwyczaj, że płaci się w kasie stacji 5 euro i można iść wzdłuż trasy i powyżej trasy: A jak to wyglądało narciarsko? Otóż zależy, co kto lubi. Dywanu nie było od początku, a po godzinie w dolnej części trasy była orka. Popularności nabrał więc górny wyciąg, którą po czasie stracił, bo od około południa muldy jak na Golgocie były na całej długości oficjalnej trasy. Paradoksalnie piękna pogoda, taka fotograficzna, tzw. lampa, stała się przekleństwem narciarzy zjazdowych. Przekleństwem, bo grzało niemiłosiernie i miało to ogromny wpływ (razem z dużą ilością zjeżdżających) na trzymanie śniegu. A raczej nietrzymanie. Przy okazji okazało się, że śniegu jest jednak mnóstwo, bo mimo czasem metrowych muld (na śniegu ciężkim typu proszek, nie polecam) przetarć na trasie nie było w ogóle: Za to w zamian bardzo atrakcyjne były... przerwy. Odpoczynek na słoneczku przy bufecie w górnej części trasy miał wymiar znakomity widokowo i psychicznie: Do tego po jednej tradycyjnej čučoriedce (lokalna nalewka mocy tatrzańskiej) i można znów próbować jeździć: (...) A atutem niedzieli w Tatrach Zachodnich niewątpliwie były jednak te widoki i fotograficzna pogoda: To do następnej – prawdopodobnie ostatniej tej zimy – relacji! Twój instruktor Maciek Opublikowano 9 minutes ago, autor: Mac16 punktów
-
Niedziela w Bormio. Do południa słońce zza warstwy chmur. Ludzi sporo, jakieś też zawody na głównym stoku Bormio 2000 - Stella Alpina. Od 13 naszły grubsze chmury i słońce zakryły. Trasy opustoszały. Ciepło bardzo było, rano trasy poniżej 2200m mocno twarde, z czasem puściły mocno. Dolna część Stelvio od skoku San Pietro to popołudniu breja. Śnieg tam na dole bardzo znika, ale pewnie starczy do przejezdności do dolnej gondoli do końca wyjazdu. Po jeździe pokazało w Bormio 15 st... W sumie cały dzień jeździłem na komórkach GS.12 punktów
-
Dziś Pilsko dla wygodnickich - dojazd organizowany przez schronisko, najpierw terenówką (do Szczawin), potem ratrakiem . Czynny talerzyk Rozbójnik. Warunki doskonałe. Na gładkim jak stół zlodowaciałym śniegu cienka warstwa puszku. Nie miękło nawet po 12. Pustki, stok dla paru osób. Po prostu marzenie12 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
Już od paru godzin na miejscu. Kwatera niczego sobie nawet balkon ma, ale z niego widok tylko na sąsiędnią kwaterę. Jest to w miejscowości Ambach na początku doliny Ötztal - takie małę coś pośród niczego. Pozdóż mimo jakiś obaw (kontrole na granicach, protesty) poszła sprawnie - gdy by nie dwa nieplanowane postoje jeden na 2,5h drzemkę i podobny czasowo na mijaną atrakcję zamknołbym się w 11h. Co do tej atrakcj to taka nie narciarska, czytałem gdzieś o niej wcześniej ale jej nie planowałem/ nie pamiętałem. Jadąc zobaczyłem że coś dynda nad głową pomiędzy zboczami doliny. Przyjemność spaceru po tym ustrojstiew to 10 jurków plus 5 za parking. no chyba że ktoś wygodny nie chce się mu podejść z 20 minut to może podjechać wagonikiem takim jak z Biela Put na Łukową chodzi (odchudzenie portfela o kolejne 9 eur) Generalnie nie mam lęku wysokości ale to delikatne bujanie plus zmęczenie po jakiś 13h -14h od wyjazdu z domu robi swoje 8556a190-11c3-465f-b47f-fc48b4c4d986.mp4 Oprócz tego po obu stronach tego mostu są jakieś zamki ale nie wczytywałem się co i jak. Ten poniżej z jakiegos głębokiego średniowiecza Drugi z 1600 cos ale go nie widziałem Jak komuś by było mało wrażeń to może sobie na parking zjechać tyrolką (dziś nie było czynne) Rasumując jak ktoś lubi takie atrakcje to warto A teraz trzeba iść spać żeby rano wstać ps. przy wejściu na ten mostek znajdowała się tablica z piktogramami czego czynić nie wolno chodząć po nim. Spełnienie ich wszystkich poza jednym to tylko kwestia kultury i dobrych chęci. Natomiast ten jeden (pierwszy z prawej) - jak ktoś ma lęk wysokości lub podatność na chorobę morską - może być trudno 🤪10 punktów
-
Cze Dzisiaj pierwszy dzień i na dzień dobry pogoda dla koneserów💪. Gdzieś do 1600-1700 deszcz, powyżej śnieg padał. Z 10 cm świeżego spadło. Śniegu jest bardzo dużo już od 1400m. Śnieg super. Niżej ciężki ale dobrze się jeździ, jakoś się muldy nie robią, raczej odsypy. Wytrzymaliśmy do 15.30. Mokrzy, ale szczęśliwi. Dzisiaj dobry wybór sprzętowy. stara infrastruktura robi robotę, trasa dziewicza jeszcze o 12.00, bo w deszczu nikt tam nie jeździł oprócz oszołomów z PL😀 Po chwili zastanowienia, to zajebiście było. Coś dla duszy też było. pozdro8 punktów
-
Rohacze dziś, po godzinie 13:00 załapałem się na trasę na której były rozgrywany zawody narciarskie, mnóstwo dzieci ale to nie przeszkadzało obok trasa, powiedzmy ta główna zasadnicza,była prawie pusta. Zwykłych narciarzy może 30 ale jakieś 4 autobusy dzieciaków. Niestety pochmurno praktycznie cały dzień ale za to mrozik, na górze minus 6 do godziny 13:00 na dole 0 około godziny 13:00.8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Dziś niepogoda, wybór do jazdy San Colombano - Isolaccia. Rano mocno pochmurnie i opady wisiały w powietrzu i tak też się stało, dolne części w deszczu a wyżej mokry śnieg. Dziś więc pojeżdżone wyjątkowo krócej do 12:30. Trzeba podsuszyć rzeczy na jutro bo ma być piękna pogoda. Dodaje ten post jedząc lokalne danie na trasie już w słońcu.6 punktów
-
6 punktów
-
Tyle wygrać 🙂 Ludzi faktycznie sporo, ale nie przeszkadzało to jakoś specjalnie. Pogoda była włoska, warunki górą przyzwoite, na dole trudne do bardzo trudnych po południu. A i tak to mój najlepszy wypad w tym sezonie. Wiem, że co relację tak piszę, ale jakoś tak się poukładało 🙂 Przede wszystkim fajnie trafić do stacji z prawdziwego zdarzenia w prawdziwych górach, a nie tylko te pagórki i pagórki 🙂 20240317_114645.mp4 20240317_120627.mp46 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Wywołałem ponownie temat i umieściłem również podcast z moim udziałem, w którym opowiadam o stawianiu na nartach i moim podejściu do tematu, który jest jednak dość złożony. W dwóch zdaniach podsumowania - potrafię sobie wyobrazić sytuację, w której na początku szkolenia jazda pługiem zostaje "olewana" - nie zawsze ma ona sens i nie zawsze klient potrafi to poprawnie wykonać (mówimy o dzieciakach). Zamiast "katować" nie do końca naturalny układ ciała, można przejść krok dalej i niejako bawić się z dzieckiem z jazdą równoległą i ćwiczyć równowagę wykorzystując inne ewolucję 🙂 Nie zgodzę się jednak, że nie należy do tego układu wracać, bo w pewnych sytuacjach się przydaję i docelowo dobry narciarz również bez problemu powinien pługiem się poruszać. Tylko czasem, na początkowym etapie szkolenia nie warto spędzać 5h z małym dzieckiem walcząc o pług... dobry instruktor powinien zareagować i ewentualnie przejść dalej, a później wrócić do podstaw. Absolutnie podstawowym zadaniem szkoleniowca, jest nauczyć bezpiecznie poruszać się na stoku, ale również nie zniechęcić początkującego narciarza - to przecież musi być zabawa 🙂5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Wczoraj jazda w magicznym Bormio. Przez połowę dnia słońce zza delikatnej bibułki na niebie, potem nadszedł lazur. Warunki GENIALNE. Cały dzień na nartach GS. Zmrożony śnieg idealnie trzymał w skrętach. Świetna trasa Stelvio, jazda tam to poezja. Jeżdżona wczoraj na wszystkie sposoby, całość jak i wybranymi fragmentami. Dolny odcinek do miasteczka przybetonowany, puścił koło 12 godziny. Po południu stoki zmiękły do wysokości około 2300m. Od szczytu trasy zmrożone cały dzień. Tracker pokazał zrobione 124 km (wyciągi + zjazdy) dzień wcześniej 122 km. Także nie ma leniuchowania. Założę chyba z kumplem klub narciarski “poparzeni słońcem”. 🤔 Aktualnie dodaję to przy śniadaniu, niedługo znowu bormijska orka 😉4 punkty
-
Dziś padło na Solden Pogoda a w zasadzie dwie pogody; w miasteczku jakby wczesna deszczowa jesień i 10 stopni na plusie; powyżej 2000m - początek zimy z nieustanną dostawą białego. Na górnej stacji gonoli Giggijoch z 1-2 na plusie. Na samej górze lekkie minusy. Warunki do jazdy jak dla mnie trudne - dużo świeżego nie ubitego śniegu. Poza tym lubię widzieć po czym jadę, a dzisiaj z widocznością bardzo kiepsko. Ale mimo wszystko się najeździłem. Najwyraźniejsze zdjęcie dziś widoki w Solden są ładne - ponoć tu trochę lepiej ludzi nie brakowało Pomost nie-widokowy Stację pośrednią kolejki Gaislachkogl wcześniej usłyszałem niż zobaczyłem -zdjęcie w poprzedniej wiadomości Ale i takie warunki są potrzebne chociażby po to (jak dla mnie) zeby zweryfikować przekonania o swoich umjętnościach... jutro zapowiadają lepszą pogodę, oby- zobaczymy3 punkty
-
3 punkty
-
Miałem okazję w tym sezonie, po raz pierwszy, zapoznać się z tą trasą. Nocowałem w Bukowinie Tatrzańskiej na Olczańskim Wierchu, tuż przy stoku, można było na niego prosto z kwatery na nartach wjechać. Aż kusiło wieczorem po powrocie z jakiegoś innego ośrodka na Podhalu żeby jeszcze skorzystać z jazdy nocnej🙂. Warto dodać, dla tych co nie znają, że UFO to część Olczan Ski, łącznie to 3 wyciagi orczykowe plus jedno krzesło, oprócz UFO: Turnia, Zwyrtlik i Skałka. Sporo tam też np wypożyczalni, punktów gastronomicznych, instruktorów itp. Trasy dość krótkie i łagodne, ale z naśnieżaniem, oświetleniem do jazdy nocnej, ładnie przygotowane przez ratraki, świetna sprawa praktycznie w centrum Bukowiny. https://olczan-ski.pl/3 punkty
-
3 punkty
-
Wspaniały, słoneczny dzień na lodowcu, którego chyba tutaj wszyscy znają… Mölltaler, potocznie zwany Moltkiem. Zatem? Szybka fotorelacja i dokumentacja zdjęciowa dnia: Mapka tras: Jedziemy w górę pierwszym kretem, o 8 rano. A u góry? … Jeździmy 🙂 Trasy: Ankogel bieda… Moltek trzy wolne krzesła i jedno popsute… oby ubodzy Słowacy nie zarżnęli też tego miejsca. … I kolejne fotki: Pięknie! 🤩 Zapomniałem, że kiedyś już zdobyłem ten szczyt 😀 NEXT: Zapomniałem drugie popuste krzesło? Z Glockiem 😉 Cel na lato? Kto wie… Tereny lodowcowe: Rupieć z bliska: I dalej… Kolejne: Moja ulubiona trasa tutaj: Klimatyczne schronisko: Górna stacja gondoli: Kosmos: Złom… na mapkach się chwalą, że będzie nowe krzesło zamiast tego… … Kolejna fotka z trasy: I ostatnia 👍 Do obejrzenia klipu z tego dnia, zapraszam na TikToka, kanał nogi_bolo. Pozdrawiam Mariusz, marboru.3 punkty
-
Wczoraj była jazda w Santa Caterina, prognozy mówiły że będzie dosyć ładnie. Rano jednak było ponuro, niżej w dolinie Valtelliny deszcz, od Bormio sypał śnieg. Na trasach 5-7cm świeżego opadu. Po półtorej godziny niebo zaczęło się przecierać i otwierać na słońce. Zrobił się piękny dzień z super warunkami. Widoki kapitalne. Wysokogórski klimat czuć mocno z górnej stacji gondoli, na wprost wita za każdym razem Monte Gavia 3223m a trochę w lewo charakterystyczna piramida Pizzo Tresero 3602m. Jazda do zamknięcia z wielką pasją ⛷️❄️☀️ Śniegu nie brakuje, pośrednia stacja gondoli 16:30 ostatni zjazd dnia, na wprost Pizzo Tresero.3 punkty
-
Wrzucam odpowiedź do tematu sprzętowego. Kupiłem na wyprzedaży w holenderskim sklepie outdorxl (chyba coś w stylu Decathlona) Salomony QST 98. Dlaczego akurat ten model? Szukałem desek szerokich jako drugą parę do zastąpienia trochę już wysłużonych XDR 84. Początkowo celowałem w okolice 88 mm, ale po testach Mavericków 95 Ti i Bent 100 okazało się że nie taka szerokość straszna, jak ją malują, dodatkowa wyporność jest przyjemna w miękkim śniegu, a ponieważ oprócz katowania muld i slushu brałem pod uwagę okazjonalne wypady przytrasowo-pozatrasowe to poszerzyłem zakres poszukiwań o większe szerokości. Z racji ograniczonej dostępności modeli do testowania musiałem polegać na recenzjach, których przeczytałem i obejrzałem chyba z milion na temat różnych modeli z tego przedziału i wyszło mi, że QST 98 mogą być blisko tego, czego szukam. Ich dodatkową, dużą zaletą była też niska w porównaniu z innymi modelami cena, zatem pomimo tego, że nie miałem możliwości odbyć jazdy testowej zdecydowałem się zaryzykować. Przebierałem nogami na możliwość przetestowania ich jeszcze w tym sezonie, chociaż wyglądało to kiepsko patrząc na polskie stacje, ale szczęśliwie wpadłem na pomysł odwiedzenia południowych sąsiadów i warunki do testów trafiły się modelowe, czyli dokładnie takie o jakich myślałem kupując te narty (więcej o warunkach na załączonych zdjęciach i filmach 😉 Przed zakupem miałem potężną zagwozdkę jaką wybrać długość, bo wydawało się że parametrami jestem pomiędzy dwoma rozmiarami - 176 i 183 cm. 183 wydawało się ciut za długie (miałem okazję przejechać się krótko na Salomon Stance 84 w długości 185 i prowadziły się już trochę jak autobus, a przynajmniej większy bus), z kolei 176 wydawało mi się za krótkie biorąc pod uwagę potężne rockery z przodu i z tyłu QST 98. Ostatecznie nauczony doświadczeniem strzeliłem w 183 cm i całe szczęście, bo ze 176 mógłbym być w dupie. Otóż te narty mają dosyć nietypową dla mnie charakterystykę jazdy właśnie ze względu na wielkie rockery i bardzo krótką w stosunku do długości całkowitej krawędź użyteczną. Pierwsze wrażenie jest mocno zaskakujące i wymaga chwili na zaadaptowanie się, bo te narty skręcają po prostu w miejscu. Nie rozumiem skąd jest ten ich deklarowany promień 17 m, bo jedyne co pamiętam, co może skręcało ciaśniej to slalomka 155. To powoduje że genialnie manewruje się nimi w muldach i między ludźmi, również przy bardzo małej prędkości (a ja zazwyczaj nie jeżdżę bardzo szybko, a już na pewno nie między ludźmi 🙂 ). Co ciekawe pomimo całkowitego braku metalu w konstrukcji to odcinek pod butem bardzo dobrze trzyma na stromym i oblodzonym podłożu. To oczywiście nie są narty które bym zabrał na poranny beton mając do wyboru coś bardziej dedykowanego do takich warunków, ale w często występującej sytuacji wyślizganych pól lodowych pomiędzy miękkimi odsypami sprawdzają się doskonale, trzymają lepiej niż moje XDRy - myślę że dlatego, że całe to trzymanie pochodzi właśnie z tego krótkiego, sztywnego odcinka w środkowej części narty, gdzie w XDRach rozkłada się to na dłuższy odcinek krawędzi i wtedy niezbyt duża sztywność skrętna dziobów i piętek może powodować obsuwanie się na lodzie. No i teraz przejdę do tego gdzie QST 98 błyszczą, czyli do slushu. Te narty to prawdziwi pogromcy wiosennych warunków. Bardzo duża wyporność i ogromne rockery powodują że po miękkim śniegu jedzie się po prostu fantastycznie. W porównaniu z Maverickami 95 Ti o których pisałem, że prowokują do zapierdalania w takich warunkach, QST prowokują do zabawy przez swoją manewrowość. Krótkie skręty, nagłe zmiany kierunku, wybór optymalnej linii, manewrowanie pomiędzy ludźmi i garbami, bardzo łatwa kontrola prędkości na stromych odcinkach, to wszystko jest w pakiecie z tymi nartami i powoduje że te narty to świetny wybór dla osób, które nie czują się bardzo pewnie w trudnych warunkach śniegowych a nie chcą odpuszczać jazdy i czekać wyłącznie na poranny sztruks. Nie mogę się doczekać kiedy będę miał okazję popróbować ich poza trasą. Co prawda wczoraj podszedłem sobie kawałek ze skiturowcami od górnej stacji wyciągu w kierunku Salatyna, ale zaledwie piętnastominutowe podejście z nartami na ramieniu i w butach zjazdowych po którym byłem bliski zawału to za mało żeby coś więcej napisać, bo zjazdu z tego było może 30 sekund pomiędzy kosówką (a przy tej okazji kolejna zaleta QST 98 - doskonałe narty do noszenia 😉, przez swoją szerokość świetnie leżą na ramieniu i nie ugniatają). Żeby nie było że są takie doskonałe to jeden minus który przychodzi mi do głowy - przy tej szerokości postawienie ich mocniej na krawędzi wymaga pracy i to się trochę czuje w nogach, zwłaszcza na twardym podłożu, bo na miękkim nie czuć tego bardzo. Nie zrozumcie mnie źle - można sobie z powodzeniem prowadzić je płasko i one nadal ciasno i łatwo skręcają, ale żeby przycisnąć je mocniej i pojechać bardziej dynamicznie to już wymaga odrobinę pracy mięśni i nawet utrzymanie ich na postoju na stromym twardym odcinku wymaga włożenia trochę wysiłku, bo ramię siły przeciwdziałającej stawianiu na krawędzi jest spore i czujemy że narty chcą leżeć płasko a nie stać na krawędzi. Tylko czy to jest rzeczywisty minus modelu, czy zwyczajnie przypadłość każdej narty szerokiej to inna kwestia. 20240317_114645.mp4 20240317_144609.mp42 punkty
-
Pilsko to wspaniała Góra i Ludzie. Sorry nikomu by się nie chciało. Jak wytrzymają z chęcią dam im tą stówke:)2 punkty
-
Masz na myśli Rohacze? Mam wolne rano w środę, wybieram się, ale muszę wracać wcześnie, tzn muszę być na miejscu na początek i wycof koło 12, najpóźniej 12.302 punkty
-
Kolejny classic tym razem w Pra Loup w ramach Mistrzostw Świata Juniorów (do 21 lat). Curex (rocznik 2007, najmłodszy) na miejscu 7 .. zero karnych sekund z jazdy (jedyna), tradycyjnie skok do ogarnięcia lepiej. Najbliższe dni to Sprint WC, Sprint WJC i Równoległy WJC. Zobaczymy co się zdarzy. Pozdrawiam, M.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Przywiozłem Wam trochę zimy z Austrii. Kto chce może NAŚNIEŻAĆ, w górach jest na minusie.2 punkty
-
Pamiętam, że kiedyś jeździłam tam na zakończeniu sezonu 7 maja, było za darmo, jeszcze z poczęstunkiem. Ale to było dawno. W zeszłym sezonie 8 marca rozwaliłam sobie kolano, więc siłą rzeczy nie mogłam się wybrać po tym terminie, ale jeszcze w poprzednim sezonie byłam tam w ostatnim dniu kwietnia. Więc chyba kończą, kiedy kończą się warunki - teraz, jak widać, jest nieźle. Z tym, że w kwietniu zwykli byli działać tylko w weekendy. Tyle mogę sobie przypomnieć.2 punkty
-
Magnumki mają 72 pod butem Spoko nartka na każdy warun ale.... Przy mocnej brei można by się szybciej powygupiać choćby na head core lub czymś podobnym z dużą wypornością i lekką nartą 😋2 punkty
-
Piątek, 23.02.2024, 3 Zinnen Ostatni dzień „pobłogosławił” nas obfitymi opadami śniegu. I chociaż narty w Italii kojarzą się głównie ze słoneczną pogodą, to w sumie miło było jednak doświadczyć powrotu zimy i to w wypasionym wydaniu. Do Vierschach pojechaliśmy pociągiem. Dolna stacja gondoli na Helm w zaśnieżonej odsłonie: Na górze widoczność kiepska, ale i tak jest lepiej niż w mglisty czwartek na Kronplatzu. Z rana jeszcze działało krzesełko na szczyt Helm, ale już około 10-tej je zamknięto. Przenosimy się więc na stoki na Rotwand – piłujemy głównie niebieskie 3, 10a,b i czerwoną 10. Śniegu przybywa – tutaj widok na dół czerwonej trasy nr 41, a na niej - muldy po pas. Ale jeździmy do końca. Znajomi wracają na kwaterę wcześniejszym pociągiem, my nastawiamy się na powrót o 16.38. Niestety pociąg nie przyjeżdża – ani ten, ani następny. Nie kursują też skibusy, bo cała droga stoi zakorkowana. W internecie, na stronie kolei austriackich (!) syn znajduje info o wypadku na linii kolejowej Pustertalbahn i wstrzymaniu ruchu – jak się potem okazało, pod naciskiem ciężkiego śniegu zwaliło się drzewo na tory, tuż przed nadjeżdżającym składem, a konar wbił się do kabiny maszynisty. Zerwana trakcja, akcja ratunkowa – ale o tym dowiedzieliśmy się po fakcie. Mieliśmy nadzieję, że odbierze nas autem znajomy – niestety utknął w korku. A my utknęliśmy w Vierschach. Z widokiem na Drawę: Calimero - na zakończenie narciarskiego dnia: Dobrze jednak mieć w składzie młodzież obytą cyfrowo – syn znalazł informację, że oto jedzie w naszym kierunku skład z Silian i będzie na stacji ok. 18.40. No to biegiem na peron – pociąg faktycznie przyjechał i nas zabrał. Niestety dojechał tylko do Innichen, gdzie porzucił nas austriacki personel z informacją, że nie wiadomo kiedy przyjedzie załoga kolei włoskich. Trwało to chyba kolejne pół godziny, wreszcie kazano nam się przesiąść jednak do innego pociągu, który odjeżdżał w kierunku Bruneck. Tylko w kierunku, bo w Toblach popsuły się drzwi … Kolejny postój, ruszamy, gaśnie światło w wagonie. Dojeżdżamy w końcu, po czterech godzinach do Niederdorfu. A to chyba ze 12 km wszystkiego. Taka przygoda na koniec. Sobota wita nas bajkową pogodą – aż żal wyjeżdżać. Tyle dobrze, że odblokowano autostradę i drogę krajową przez Brenner, które od piątkowego popołudnia były zamknięte, powodując niemały chaos. I to chyba był dla nas ostatni akcent tegorocznej zimy i krótkiego sezonu narciarskiego.2 punkty
-
Dolnośląskie definitywnie zakończyło sezon, jako ostatni z placu boju zszedł Karpacz Winterpol: Dzisiaj miał być ostatni dzień sezonu narciarskiego, walczyliśmy długo i ciężko ale niestety już dzisiaj, ze względów bezpieczeństwa, musimy zamknąć trasy narciarskie. Zapraszamy jednak turystów pieszych do skorzystania z przejazdów koleją linowa, dzisiaj do godziny 16:00. Dziękujemy, że byliście z nami. Sezon w tym roku trwał 106 dni !!! ❤️ #winterpol_kapacz #winterpol #bialyjar #karpacz #winterpolkarpacz #koniecsezonuzimowego2 punkty
-
Dzisiaj ponownie Bormio. Słońce do południa, potem trochę chmur i znowu przejaśnienia popołudniu. Trochę wiało na szczycie, niżej już cicho. Temperatury -10 na 3000m, około 0 na 2000m, w miasteczku +7. Śnieg na trasach rewelacyjny, pięknie trzymał w skrętach, dzisiaj stoki wytrzymały w równości długo, a niektóre cały dzień. Świetna sprawa czmychnąć sobie tak ze szczytu do miasteczka zjeżdżając po drodze trasą Stelvio 🤩 Ogólnie giornata spettacolare👌 Jutro w planach Santa Caterina ⛷️2 punkty
-
Za mały "żółwik" ale ślizgi widać i lewe kolanko w tym sezonie już tak ładniej się do środka składa ... Pracujemy - jutro Sprint Pucharu Świata. M.1 punkt
-
Żadna tajemnica . 50 zł za wyjazd w górę, można potem zejść lub skorzystać ze zwiezienia, które ewentualnie kosztuje tyle samo. Tylko trzeba wcześniej zadzwonić do schroniska zaklepać sobie rezerwację. Oczywiście przy założeniu, że w nadchodzący weekend będą warunki i będzie podobna okazja, co jednak jest na szczęście prawdopodobne.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jakoś około 200km więcej chyba. Ale droga przez tunel sprawdzona więc ją wybrałem. A że akurat sypało... Przynajmniej klimat zimowy fajny, którego brakowało w Polsce w tym sezonie.1 punkt







