Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.01.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
14 punktów
-
11 punktów
-
Sylwester jakoś na szczęście przeleciał. U nas był spokój ale w Juns, Madseit i Hintertuxie fajerwerków nie brakowało Głodni spać nie poszliśmy Nowy Rok przywitany w możliwie najlepszy narciarski sposób. Na trasach coraz mniej naturalnego śniegu, robi się coraz więcej betonu i lodu też nie brakuje, nie zmienia się tylko słońce, mróz i ilość narciarzy, jaki Nowy Rok taki cały rok chciałoby się powiedzieć... Tak by częściej wyglądała Austria gdyby nie turystyka zimowa a właściwie to całoroczna... Pozdrawiam.9 punktów
-
7 punktów
-
5 punktów
-
Jak to co, profity rodem z TMR:) płacisz za fresh parking 15e extra. Otwiera Ci się szlaban na gopass i ustawiają cię na najlepszych miejscach VIP z widokiem na kibel.4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Dziś na Jaworzynie Krynickiej na czynnych trasach od rana petarda. Jeździłem do ok 12:30. Po 11 chwila czekania jedynie do talerzyka na 2, poza tym jazda na bieżąco. Krzesło na 6 jeździło niemal zupełnie na pusto. Widać że intensywnie pracują na dolnej części 1, zapewne ruszy lada dzień. Poza tym niestety tak jak pisali poprzednicy perspektywy kiepskie, bo w zbiornikach prawie pusto. 2a - coś tam chyba śnieżyli i to chyba jedyna trasa która jeszcze rokuje uruchomienie, ale na dziś jeszcze wystaje dużo ziemii. 4 i 5 chyba nie ruszane do tej pory, więc bez opadów może być ciężko o jazdę tam w tym sezonie.3 punkty
-
Z nimi jest jak z PRLem-gdybyśmy mieli blachę,to produkowalibyśmy konserwy,ale nie mamy mięsa..3 punkty
-
2 punkty
-
Orientuje się może ktoś w cenie parkingu w Szczyrku, jakbym chciał tam przylecieć swoim helikopterem 😉. Mogę wykupić Fast Pass-a na start i lądowanie ?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Spełnienia narciarskich marzeń w Nowym Roku, świetnych warunków, braku kolejek i jazdy w ulubionych ośrodkach. Ja swoje spełniłem dzisiaj, warunki ciągle bez zmian... Jedyna restauracja na lodowcu nienależąca do właścicieli Hintertux Gletscher. Tuxerjoch coś w rodzaju naszego PTTK A taki śnieg (naturalny) można spotkać w okolicy dolnej stacji Talstation... Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Mróz dalej trzyma, warunki narciarskie bez zmian... Czas zapoznać się z nartami freestylowymi. Betterpark niestety zamknięty pozostał funpark na Tuxerjochu. Jeden dla dzieci całkiem fajny I drugi dla nieco starszych, ale nie tylko... są 2 trasy, jedna z platformami i skoczniami oraz druga z domkiem, rurami i agrafkami... Przy obecnych temperaturach najlepiej trzymała ta najniżej położona trasa do Talstation Po nartach Punx Atomica nie oczekiwałem wielkich osiągnięć, okazały się jednak dobre praktycznie do wszystkiego, na całodzienną jazdę po stokach jak najbardziej się nadają, łatwe i posłuszne w sterowaniu. Pozdrawiam.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Śmiejesz się, ale ja się kiedyś wybrałem późnym Marcem na Jaworzynr Krynicką. Skończył się dzień, zjeżdżam na dół i pakuje się do auta. A obok mnie koleś wrzucił narty do helikoptera i poleciał.1 punkt
-
Rano było pusto. W ciągu dnia też niewielki ruch. Aktualnie korek tylko w samym centrum.1 punkt
-
Puchar Świata w tym sezonie będzie tam w dniach 1-2 marca. Na razie śnieżyli tam trochę, ale trawa na kamerce wystaje. W zeszłym sezonie trasa 2 i 2A - pucharowa, ruszyła jako pierwsza na Jaworzynie już 9-10 grudnia, jeździłem tam wtedy bo zrobili dobrą cene na weekend gdy otworzyli.1 punkt
-
..żartowałeem - też ich poznałem po nartach..1 punkt
-
1 punkt
-
Życzę Wszystkim "nartującym" Szczęśliwego Nowego Roku. Stopy śniegu pod kilem, czy jakoś tak. Przełom roku spędziłem pracowicie w ON Nowa Osada w Wiśle. Temperatura ujemna, warunki do jazdy dobre, brak kolejek do wyciągu. Poluzowałem jeszcze bardziej sprężyny wiązań Black Diamond Pitbull 2 wychodząc z założenia, że jeśli Norwegowie posiadali pietę buta ustabilizowaną sznurem wyplecionym z łoziny, czy innej giętkiej witki, to nie jest potrzebny bardzo duży docisk przodu buta do wiązania aby spełniało swoją rolę. Nie myliłem się. Lekko zatrzaśnięte buty lepiej reagują na mocne dociążenie w fazie sterowania skrętem. Zniknęła tendencja do samoistnego podnoszenia piętek butów które należy dociążyć w fazie skrętu. Przejście z krawędzi na krawędzie stało się jeszcze prostsze. Z Nową Osadą katowaliśmy się naprzemiennie. oczywiście z różnym skutkiem. "Jak się nie przewracasz, to nie robisz już postępów"... Czyniłem postępy... Kondycja 70%, "czucie" 70%, radość z "nartowania" 90%. Wiele pytań od "nartujących" dotyczących Techniki Telemark-u jaki i jej historii powstania. Istnieje wiele niedomówień związanych z "wolną piętą", jak np. Różnica Techniki Telemarku od uprawiania Skitouringu i biegania na nartach. Czas spędzony na wyciągu mijał bardzo szybko w miłej atmosferze. Dzisiaj od rana stok po nocnej zabawie został uprzątnięty, dośnieżony , tak mi się wydaje i wyratrakowany. Sztruks jak malowany, tylko miękki. Dla mnie doskonałe warunki do dalszego studiowania niuansów Techniki Telemark-u. Były długie łuki, śmig, jazda dowolna...musiałem powalczyć z czasami lekko szorującym o śnieg kijkiem. Skąd ta "maniera" się znalazła nie wiem. Dzisiaj o niej zapomniałem, kijki pracują poprawnie. Jeśli chodzi o spostrzeżenia w błędach Techniki Alpejskiej, pierwsze miejsce u "nartujących" to pozostawianie barku w skręcie, (nie chodzi o alkohol). Drugie miejsce, całkowity brak sterowania skrętem, "rzucanie tyłami nart i trzecie bark kijków lub kije przylepione do tułowia. Widoczny jest też brak pracy góra-dół. Ale cóż, każdy ma prawo "nartować" jak chce, byle bezpiecznie a nie było. Dzisiaj incydent w połowie stoku z dzieckiem na Ace, czy jak ten "rydwan" GOPR-u się obecnie nazywa. Mam nadzieję, że nie groźny. Zabawa na całego, zaczął wiać wiatr a to przyniesie zmiany w pogodzie. Oby spadł śnieg. Z serdecznymi pozdrowieniami od opalonego Starego Wariata Techniki Telemark-u. Oczywiście upierdliwego i zrzędliwego. Powodzenia w postępach w "nartowaniu" w roku 2025.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Na gryglu warunki przyzwoite, śnieg trochę w stylu cukru, ale to niewielka warstwa nad twardym podkładem. Pomarańczowa kanapa- odsypy cukru. Grapa twardo lodowo i odsypy po dziennej jeździe( widać brak ratraka na jazdy sylwestrowe). Na W5 masakra z muldami zaraz za mostkiem, reszta trasy przyzwoita.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzis nad ranem TMR przesunął betonowe elementy przy drugim parkingu blizej krawedzi jezdni aby nie mozna tam bylo zaparkowac za free (jakies 8 samochodow). Tak, ze nie mozna powiedziec ze nie ma inwestycji - musieli wynajac koparke a to koszty. Nie wiem jak to sobie wydumali... w niedziele o 8:30 korek mial z 4 km mimo, ze drugi parking byl zupelnie pusty. Wszyscy stali przed pierwszym i czekali az kazdy kierowca zgodnie z procedura pobierze bilecik, otworzy sie szlaban itd...1 punkt
-
..Rusin dzisiaj - ludzi masa...kolejka do krzesła niemała - ale w Białce większa ... stok petarda1 punkt
-
Kasina 30.12.2024 Dzisiaj nieplanowane wcześniej narty w Kasinie z racji karnetu 4h za 1 zł (urodzinowy u Pingwina). Na wstępie tak ogólnie podsumowując to była rzeź. W Sączu rano -4 st., na Gruszowcu +2 st. a w Kasinie +1 st. Rano 20 minut w kolejce do kasy. Później 3 zjazdy względnie ok. Stok rano zmrożony, twardy. Dalej to już armagedon ludzi na trasie. Dawno w takiej gęstwinie nie jeździłem. Tratowali się, zajeżdżali, rozjeżdżali itp. Poziom narciarski 3/4 ludzi to tragedia, ale tak to w tym okresie jest, większość to przypadkowi "narciarze". Stok szybko zdarty do betonu a na nim kopce cukru i kaszy, kamieni też nie brakowało. Kolejki do wyciągu były od godziny 10, oczekiwanie od 10 do 15 minut. W te 4 godziny wyszło tylko 12 zjazdów, ale to i tak o 9 za dużo, ale przecież nie będę się zwijać po 30 minutach... Tylko cena mnie tam dzisiaj wygnała i to że w mojej okolicy nic sensownego do jazdy jeszcze nie ruszyło. Również podtrzymanie tradycji urodzin na nartach było celem. Teraz trzeba wrócić do swoich postanowień i przeczekać burzliwy czas na stokach (Rytro ruszy i będzie dobra jazda lokalna, wcześniej może Cieniawa ze ścianką, a później Jaworzyna w większej odsłonie).1 punkt
-
Na Arenie i w Hochzillertal według alpinforum warunki TOP jak zawsze, ale ludzi trochę jest. Ogółem, Arena moim zdaniem to przeciętny ośrodek za wyjątkiem samego początku (Sportabfahrt w stronę Zell am Ziller) i końca (Konigsleiten). Wolałbym Mayrhofen albo Hochzillertal :).1 punkt
-
Witam serdecznie "nartujące" i "nartujących". Oczywiście "deskujące i "deskujących" również. Sobota spędzona od rana w ON NOWA OSADA w Wiśle. Nowa Osada mnie katowała. Trasa przygotowana w miarę starannie ale widać było pośpiech w czasie ratrakowania i przygotowywania trasy. Twardo, - trzy stopnie Celsiusza, dużo "kalafiorów" ale cóż to lód a nie śnieg naturalny. Jazda w miarę przyjemna, do 10:00 brak kolejki na wyciąg. Próba jazdy na nowo "okutych" nartach - nieudana. Coś nie tak z wiązaniami, może za wysoko na płytach...do weryfikacji. Niedziela przyniosła zmianę w pogodzie. Przepięknie...Dzisiaj ja katowałem Nową Osadę. Kolejna para nowych nart z nowymi wiązaniami Black Diamond robi robotę. Krawędź podniesiona do 1 stopnia, boki 88 stopni. Bardzo miła jazda, ale trzeba było troszkę wyczuć zmiany w prowadzeniu. Po paru zjazdach ogień na kolana i nie ma zlituj się. Trasa przygotowana znacznie lepiej ale to może być efekt rozjeżdżenia betonu w dniu poprzednim. Około 10:00 pojawiały się odsypy i przybywała ludzi. O 11:00 kolejka na 10-15 minut. Nie trenowałem specjalnie, "czucie" wróciło, psychomotoryka w porządku, kondycja wraca więc jest bardzo dobrze. Problem z wiązaniami w tych nartach wyeliminowałem - zbyt duża responsywność i problemy z właściwym dociążeniem nart. Nie męcz więcej, do zobaczenia na stoku... Serdecznie pozdrawiam: Stary Upierdliwy Wariat jazdy Techniką Telemark-u.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj narciarzy nieco mniej, poniżej 2000. Trasy najlepsze od Wigili, śnieg po opadzie związał. Trasy twarde, prawie bez odsypów, jazda zdecydowanie szybsza niż wcześniej, kolejki do kolejek to zjawisko nieznane (jak na razie) Jeżdżone szybko, w doskonałych warunkach. Jazda po boiskach dzisiaj wyjątkowo nudna, nic się nie dzieje, zjazd za zjazdem... Po 12 się poddałem. Chciałem się chociaż zmęczyć. Zmiana sprzętu i dyscypliny, wreszcie jakieś zmęczenie... podejście za Bichlalm koło Madseit, zjazd do Hintertuxa i przez las kierunek Sommerberg. Razem jakiś kilometr przewyższenia. Warunki podejścia różne, dużo zakosów, śnieg puch czasem twardo i trochę szreni... Czasem nieoczywiste wybory Dalej już prosto do celu... Sommerberg I Dolina Z Udało się dzisiaj 2 w jednym. Mały mróz na razie trzyma, wiatr minimalny. Pozdrawiam.1 punkt
-
Pogodowo bez większych zmian, trochę cieplej i po 12 nieco wiało, po 16 jednak się uspokoiło. Chciałem dzisiaj pojechać gdzieś niżej w dolinę, ale koło 12 musiałem być na Fernerhaus załatwić sprawę i nie było sensu ruszać się poza lodowiec. Większość dnia spędziłem na Tuxerjochu i jedynce gdzie ludzi najmniej i trasa trzymała się najlepiej do samego końca. Jeździło się doskonale. Tuxerjoch i jedynka na zdjęciach... @Jeeb nic o lawinie i ofiarach nie słyszałem, wiesz gdzie to było dokładniej bo Dolina Zillertal doś długa jest... Pozdrawiam, nieco mniej znudzony dzisiaj😉1 punkt
-
Witajcie. Środa to pierwszy w tym sezonie wyjazd do BSA w Szczyrku. Brak ludzi, trasa niebieska od góry połączona z czerwoną w dolnym odcinku. Tunel nieczynny, czarna bez śniegu. Duży wybieg trasy, trasa przygotowana nieźle. Ośla łączka czynna, dzieci się dobrze bawią. Dwa zjazdy na luzie, potem mocniej. Szału nie ma, śnieg sztuczny odczuwalnie nie jest tym na który się czeka i z którego czerpie się największe wrażenia z "nartowania". Ale jest... Czwartek, był inny. "Beton" i "kalafiory" na prawie całej trasie. Tylko carving w największym czuciu Techniki Alpejskiej miał rację bytu. Reszta odpadała na źle przygotowanej trasie i lodzie. Dojazd do wyciągu, ta ostatnia "ścianka" to lód i delikatne odsypy powiększane przez nieustanne dośnieżanie stoku. Zero radości z jazdy i walka z betonem na stoku. Każdemu się to bardzo przyda, ale brak w tym odpoczynku i radości dla Wariatów Telemarku. Jutro Nowa Osada w Wiśle. Nowe narty zostały dzisiaj "okute" z niemałymi troskami. Nawet Żona osobista wyszła z domu z pieskami aby nie przeszkadzać mi w znalezieniu na tych nartach miejsca do montażu wiązań Telemarkowych. Język norweski znam dobrze z widzenia, więc jest dobrze... Poszedłem na kompromis, bez ważenia nart ponieważ posiada FIS-owskie płyty i znalezienie środka ciężkości było błędem. Wiązania przykręcone, zobaczę co dalej. Cena: 125.00 zł za cztery godziny rano. Z serdecznymi pozdrowieniami: Trochę zgaszony Stary Upierdliwy Grzyb jazdy Techniką Telemark-u.1 punkt
-
Słońce dalej dokucza, jeden plus, na dolnych stacjach cały dzień na minusie. Dzisiaj dla urozmaicenia padło na Eggalm, Rastkogel, Finkenberg i Penken czyli w skrócie Zillertal 3000. Śnieg dla mnie jakościowo gorszy jak na Hintertuxie, więcej sztucznego czyli dużo betonu i lodo-betonu. Ludzi umiarkowanie, do wytrzymania. Kolejek do wyciągu w zasadzie nie ma. Z uwagi na duży obszar do ogarnięcia musiałem się dzisiaj szybciej uwijać, ale i tak wszystkich tras nie ogarnąłem. Starałem się unikać tras zacienionych a w styczniu takich nie brakuje. Najlepiej pod tym względem wypadł Eggalm i Rastkogel, najwięcej stoków zacienionych w Penken. Eggalm Rastkogel Finkenberg Penken Rastkogel Lanersbach Na Hintertuxie dzisiaj było 2500 narciarzy, jutro jeszcze nie wiem gdzie mnie poniesie, na zmianę pogody nie ma co liczyć, na warunki nie poradzisz...1 punkt
-
Patrząc na czas dojazdu i uwzględniając jakość ośrodka to chyba nie ma nic lepszego od Hauser Kaibling (czyli 4 Berge w Amade) Wygodny i szybki dojazd do samej stacji robi z tego numer 1. - można brać pod uwagę też wspomniany Hochkar. Mniejszy ale pół godziny szybciej i sporo kilometrów bliżej, czyli na paliwie taniej. - Dachstein West (niezły ale gorszy niż wydaje się z mapy) - niby bliżej jak Haus ale jedzie się dłużej. - z bliskich miejsc jest jeszcze karnet Schneebaren (Taupltz/Bad Miterndorf, Planneralm, Riesneralm) też szybciej czasowo i dużo bliżej odległościowo od Ski Amade). Dla mnie niewielki Planneralm jest świetnym ośrodkiem o kapitalnym poziomie przytrasowego offpiste i wielkiej przepustowości. Ma też super potencjał freetourowy i skiturowy. - trochę dalej (ale bliżej jak Haus) jest karnet Lungau (Grosseck-Speireck, Aineck-Katschberg, Fanningberg) - świetne ośrodki o dużym potencjale freeridowym - w miarę podobnie jest Wurzeralm i Hinterstoder (jeden karnet) - dobry potencjał freetour Oddzielną ligą jest Krippenstein dla freeriderów - absolutna miazga - tylko ciut dłużej jak 4 Berge. Z różnych miejsc odległości i klasa drogi mogą być różne.1 punkt
-
Dzisiaj był Mr. Hyde Było mokro, ślisko i zimno. Oraz wietrznie. Nastroje też dołujące - ożyły demony... Ale później już musiałem walczyć o byt, błoto dwa razy zablokowało mi kompletnie rower, do tego śnieg padał... Na końcu przy domu nie mogłem odczepić klucza z zapięcia tak mi zgrabiały ręce. W wannie też nie czułem jaka była woda. Ale ogólnie super dzionek. 60 km w takich warunkach liczy się x2.1 punkt
-
1 punkt
-
Maso Corto, wybrałem na pierwszy wyjazd na narty w sezonie 24/25. Początek sezonu na lodowcach, to zawsze trochę loteria. W październiku nie było zbyt dużo, a temperatury nie były skore, aby często spadać poniżej zera. Dlatego na lodowcach była otwarta tylko część tras. W Maso Corto można było jeździć na głównej trasie na lodowcu, gdzie warunki były doskonałe. Dlatego w filmie ujęć ze stoków nie jest dużo, ale znajdziesz tam, mam nadzieję interesujące, informacje o nowej inwestycji w Maso Corto, zmianach w Aparthotelu Maso Corto, cena skipassów, promocjach, cenach paliw w Czechach i Austrii. Zobaczysz także jak można do Val Senales jechać przez… Szwajcarię. Zapraszam do oglądania.1 punkt
-
1 punkt
-
Mazury - trochę mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy super MOR-y gdzie są toalety, kosze na śmieci a nawet gniazdka z prądem. Z drugiej stony asfaltujemy brzegi jezior i stawiamy dziwne bariery, ani to estetyczne, ani potrzebne, ani też bezpieczne. Wspomniany MOR. Uwaga są trochę poukrywane, trzeba zjechać z głównej trasy, brak oznaczeń w terenie tylko mapa elektroniczna do pobrania QR kodem. Mapka. Sporo asfaltowych odcinków, przedzielonych piachem. Bywa malowniczo. Tu trochę zjechane z tej trasy. Moje dzieciaki (młodzież) zadowolone. Czasem rower służył nam za stojak na ubrania podczas kąpieli. Są oczywiście wieże widokowe. Tu widok z góry. Pyszne jedzenie po drodze, pizza Nowe Guty - rewelacja. c.d.n.1 punkt
-
W ostatni weekend z braku chętnego towarzystwa ruszyłem na pierwszą samotną wycieczkę dwudniową. Z domu startuję samochodem w piątek chwilę po 5:00. Cel Niepołomice gdzie docieram po 3 h jazdy. Parkuję prawie w centrum na bezpłatnym parkingu. W trakcie przebierania się i ogarniania roweru podchodzi starszy pan, zagaduje, a gdzie dokąd po co itp. Stwierdza, że do Myślenic może mi podpowiedzieć trasę w miarę po płaskim. Ale moim celem jest pojeżdżenie po górkach stąd nie korzystam:-) Z Niepołomic kieruje się do Dobczyc, po minięciu A4 i pierwszym podjeździe pokazują się pierwsze ładne widoki. Tak często kończą się drogi rowerowe na wioskach. Stąd zazwyczaj omijam je szerokim łukiem. Pierwszy popas robię w Gdowie nad brzegiem Raby. W sumie zupełnie nieplanowany, ale jest czas i miejsce na zjedzenie kanapek które przygotowałem na drogę. jezioro Dobczyckie mijam od południa, prawie go nie widząc Garmin i jego climbpro, na niby płaskiej końcówce podjazdu pokazuje, że ostatnie 300 metrów będzie miało średnie nachylenie 1%. Rzeczywistość była trochę inna i to 300 metrów miało nachylenie 10%. Malowniczo położony kościółek św. Wojciecha w Drogini. W parku w Myślenicach robię kolejny mały popas. Zaczynam ogarniać kwaterę na nocleg. Plan minimum dojechać do Makowa Podhalańskiego (90km trasy), plan optimum to Skawinki przed Lanckoroną, a maksimum dotrzeć pod Wadowice. Plan minimum od początku mi się nie podobał, bo zostałoby ponad 160km na sobotę, dodatkowo od razu z rana czekałby mnie podjazd na górę Makowską. Plan optimum odpadł, bo jedyna sensowna kwatera została zarezerwowana, został plan maksium. Ceny niestety dla 1 osoby wysokie, bo oscylowały w okolicach 170-250pln. Zaczynam obdzwaniać kwatery korzystając z googla maps i trafiam na agroturystykę Rudy Kot pod Wadowicami. Cena 80 pln jest świetna biorąc pod uwagę, że w ofercie jest wielki pokój + łazienką i oddzielna kuchnią. Dodatkowo rower bez problemu będę mógł wprowadzić do mieszkania, a sklep spożywczy w odległości 5 minutowego spaceru. Szybka decyzja i kwatera zarezerwowana. Informuje właścicielkę, że mogę być dość późno, około 18-20 w zależności jak mi pójdzie droga. Nie ma z tym żadnego problemu. Raba w Myślenicach. Do Makowa jadę początkowo wzdłuż S7 - droga znana z wielokrotnych podróży na Podhale również na narty:) Barierkoza level hard, IMHO zupełny bezsens zwłaszcza, że ruch na tej drodze relatywnie niewielki. Za Pcimiem odbijam od doliny Raby i przez Skomielną Czarną jadę do Wieprzca. Tej drogi nie polecam, choć w sumie alternatywnej nie ma. Ruch bardzo duży, jadę przez ciągnące się w nieskończoność zabudowania, więc widoków zero. Również zero cienia i cały czas lekko pod górkę, co powoduje, że trasa umyka powoli. W Wieprzcu odbijam na Żarnówkę i tam już robi się całkiem spokojnie i ładnie. Robię mały popas na przystanku, wcinam batona i coś tam piję;-) Do Makowa dojeżdżam całkiem żwawo i już bez zbędnych formalności wbijam się na podjazd na górę Makowską - 3.3km średnie nachylenie 7,3%. Podjazd początkowo idzie małymi serpentynami, jest dość sztywny (około 8-9%), ale idzie całkiem sprawnie. Po pokonaniu serpentyn robi się bardziej stromo i nachylenie nie spada poniżej 10%, a bywa i 14%. Trudności kończą się po 2,5km w okolicy kapliczki, później jest nawet mały zjazd i krótki odcinek 7%. Odpoczywam chwilę przy kapliczce, a kawałek dalej otwiera się bardzo ładny widok na okolicę. Zjazd do Jachówka jest znacznie bardziej stromy niż podjazd. Po około 1km nie spada praktycznie poniżej 12-13%, a jest odcinek około 500 metrowy z nachyleniami po 17-18%. Ręce bolą. Za Budzowem jest kolejny podjazd, według garmina łatwy ze średnim nachyleniem 4%, ale w połowie podjazdu jest kilkusetmetrowy zjazd, więc wiem ze końcówka będzie bardzo stroma no i taka była. Ładne widoki z drogi do Skawinek Za Skawinkami decyduje się ominąć Lanckoronę i podjazd na nią prowadzący. Jestem mocno zmęczony, upał też już daje popalić. Droga do Stryszowa jest mocno ruchliwa, nie wiele zmienia się po odbiciu z niej na Łękawicę. Tam też zaczyna się przedostatni podjazd tego dnia. Według garmina ma się skończyć na krzyżówce drogi z Dąbrówki, ale po dotarciu do zakrętu okazuje się że do szczytu brakuje ładnych 600 metrów. Na szczycie na przystanku autobusowym odpoczywam wcinając ostatnia kanapkę. Ruch jest cały czas duży i odpoczynek jest mało przyjemny. Z Łękawicy zjeżdżam nad jezioro Mucharskie, tu ruch jest już bardzo niewielki, przyjemna droga na której można odetchnąć. Po minięciu jeziora czeka mnie ostatnia wspinaczka, idzie ona całkiem sprawnie. Teraz już tylko zjazd nad Skawę, do kwatery zostało niewiele kilometrów, a część z nich po VeloSkawa Mocno zmęczony docieram na kwaterę - wszystko jest tak, jak pani obiecywała przez telefon:-) Podsumowanie dnia 1 Dzień drugi Rano idę do sklepu (czynny w soboty od 5:00) po zakupy na śniadanie. Okazuje się, że są dostępne gotowe kanapki. Biorę dwie + drożdżówkę. Po śniadaniu w miarę szybko się ogarniam i już o 7:00 jestem na trasie - Skawa o poranku. Dzisiaj czekają mnie podjazdy tylko w pierwszej część trasy, czyli do Krakowa. Zdarzają się ścianki, ale są krótkie. Ruch na drogach znacznie mniejszy i jest całkiem ładnie. Przez pogórze Wielickie kieruje się powoli do doliny Wisły. Kanał Łączany - Skawina idący równolegle do koryta Wisły, powstał w celu doprowadzania wody do elektrowni Skawina. Alwernię omijam od wschodu zahaczając o rezerwat przyrody "Dolina potoku Rudno". Za Grojcem przejeżdżam nad trasą A4 i jadę do zamku Tenczyn. Znaki mówią ze jest objazd, ale liczę że rowerem bez problemu przejadę. Niestety już z daleka widzę, że droga jest dokumentnie rozkopana wiec rezygnuje z dotarcia do zamku i jadę dalej przez Tenczyński Park Krajobrazowy. Jadąc przez park krajobrazowy przypominam sobie pewne zdjęcie zrobione dokładnie w tym samym miejscu 15 lat wcześniej podczas podróży z Krakowa do Częstochowy odbytej z kolega Januszem - jednej z pierwszych wielodniowych wycieczek rowerowych. Łezka w oku się zakręciła:-) Docieram do Krakowa, jeszcze tylko ostatni podjazd do ZOO w Krakowie. Tam w kawiarence kawka, ciastko i lemoniada. W planach miałem małą kąpiel nad zalewem w Kryspinowie, ale dzikie tłumy zniechęciły mnie do tego. W Krakowie wbijam się na WTR. Niestety z uwagi na remonty czasem muszę od niej odbić. Zwłaszcza w okolicy klasztoru sióstr Norbertanek oraz przy bulwarze inflanckim. Sama jazda jest dość monotonna, zwłaszcza po minięciu centrum Krakowa. Mokry sen "czasowca" - WTR w okolicy mostu S7 na Wiśle. Nie przepadam za takimi trasami. Trasę miałem kończyć od razu w Niepołomicach, ale postanawiam jeszcze przez Wole Batorską dotrzeć do puszczy Niepołomickiej. W puszczy - plan był dotrzeć do południowych rubieży lasu i przez Kłaj wrócić do Niepołomic, ale jest mocno zmęczony, upał daje się mocno we znaki i jakoś bardzo słabo mi się jedzie. Stąd rezygnuję z jazdy dalej i najkrótszą drogą wracam do samochodu. Statystyki 2 dnia.1 punkt
-
Nie wiem w jakim rejonie Belgii operujesz, ja najlepiej się czuję w części Walońskiej (zwłaszcza Ardeny i Moza). Dawno jednak nie byłem. Za Antonin u mnie masz zawsze dzięksa (chyba, że nie zauważę posta) @cyniczny jak zwykle świetna relacja i piękne foty. Objechane przez Was tereny często odwiedzam, oczywiście ja nie na rowerze, tylko auto, łażenie z buta i jest tu bardzo dużo tras via ferrata (np Decin). W tym roku sporo dni w okolicy spędziłem na ferratach Pozdrawiam.1 punkt







