Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1 993

    • Liczba zawartości

      4 002


  2. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      1 666

    • Liczba zawartości

      5 315


  3. ZdolnyŚlązak

    ZdolnyŚlązak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1 243

    • Liczba zawartości

      1 044


  4. grimson

    grimson

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1 187

    • Liczba zawartości

      3 351


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 02.10.2025 w Odpowiedzi

  1. Guten Morgen 🇦🇹 ❄️ Rano -5 na szczycie, trasy zmrożone. Piękna sprawa.
    26 punktów
  2. Poniżej fotorelacja z tygodniowego pobytu w ośrodku Trzy Doliny. Czas zacząć główny wyjazd sezonu, tym razem padło na największy ośrodek w Europie czyli Trzy doliny we Francji. Jedziemy tam w 6 osób dwoma samochodami. Ja z Młodym i Bagietem startujemy około 19:00 w sobotę - cel Gorlitz. Tam śpimy kilka godzin w hoteliku i w niedzielę rano ruszamy w dalszą drogę. Pozostała część ekipy czyli Pędzik, Marcin i Damian ruszają bladym świtem w niedzielę od Pędzika. Na miejsce dojeżdżamy przed 20:00, pozostali około godzinkę później. Zakwaterowanie mamy w Courchevel La Tania - apartament 74m2, przy stoku. 3 sypialnie, 3 łazienki i duży salon + 1 miejsce parkingowe w budynku. Jeszcze tylko krótki wieczorny spacer, żeby obadać jak daleko mamy do stoku - generalnie jakieś 40 metrów z klatki do miejsca gdzie można zakładać narty:-) Jest dobrze. Pierwszego dnia głównie objeżdżamy trasy w Courchevel, na chwilę tylko zajrzymy do Meribel Mottaret i na szczyt Mont Vallon. Pierwszy zonk to spora kolejka narciarzy ustawiająca się już przed 9:00 do gondolki LaTania. I tak będzie praktycznie codziennie. Na szczęście stanie w kolejkach na tym wyjeździe będzie raczej wyjątkiem niż regułą. Dodatkowo ta kolejka znika bardzo szybko, maks 5 minut stania, a zazwyczaj 3:-) Pogoda piękna, a śniegu po ostatnich opadach mnóstwo. Na obiadek Tartifleta, , czyli zapiekanka z ziemniaków, sera Reblochon, boczku oraz cebuli. Do tego zawsze podawany talerzyk z szyneczką dojrzewającą, salami oraz piklami. Dzień całkiem udany czyli 58,5 km zjazdu i 12100 w pionie. Wieczorem idziemy na mały spacer po miasteczku, z tą ilością śniegu jest klimacik. Dzień drugi, pogoda bez zmian czyli lampa:-) Dzisiaj głównie jeździmy w Meribel Center i Mottaret, no i jeden zjazd do Saint Martin Najczęściej odwiedzana przeze mnie przełęcz na tym wyjeździe czyli Pas du Lac (około 2600 m n.p.m.). W lewo Courchevel, w prawo Meribel Po prawej trasy z przełęczy Pas du lac do Mottaret Z krzesłka zjeżdżamy do Saint Martin de Belleville. Ale trasa nie jest tak przyjemna jak się spodziewałem (sporo ludzi). Stąd robimy tylko jeden wjazd i do końca dnia ujeżdżamy trasy w Meribel, na zmianę krzesło Legends i Olymic oraz gondolka Sauliere z fantastyczną (i pustą) trasą Mauduit. Trasa Mauduit przy gondolce Saulire Ostatni zjazd tego dnia - knajpka i krzesełko po lewej mają tą samą nazwę Bouc Blanc Przejechane 70km i 14700 w pionie. Wieczorem z balkonu obserwujemy pracujące ratraki na "naszej" trasie. Dzień trzeci. Dzisiaj robimy z Olkiem skisafari. Celem najodleglejsze (i najwyższe) zakątki ośrodka na czele z Val Thorens i Orelle. Błyskawicznie przejeżdżamy do Meribel Center przez Col de la Loze i tam wsiadamy do gondolki, a potem krzesełka Tougment. Później czeka nas długi i niezbyt stromy zjazd do Les Menuires z przepięknymi widokami. Stamtąd krzesełkami Menuires i Mont de la Chambre (kolejka na 5 min) wjeżdżamy na szczyt o tej samej nazwie (2850 m n.p.m.). Stąd już prosto do Val Thorens, gdzie chcemy od razu dostać się do gondoli Caron, która w połączeniu z wahadłem Cime Caron wywozi nas na najwyższy punkt ośrodka czyli szczyt Cime Caron (3200m n.p.m.) W samym Val Tohrens o mało co bym nie pomylił trasy i nie zjechał pod krzesełko Boismint. Na szczęście Olek jest czujny jak ważka i w porę mnie zatrzymuje. Z Cime Caron podjeżdżamy pod gondolkę Grand Fond. To ciekawe kolejka na mapkach zaznaczona jako wahadło. Natomiast jest to "prawie" normalna gondolka ze znacznie rzadziej zawieszonymi i większymi wagonikami - jeden mieści do 33 osób. Z tego powodu "załadunek" narciarzy odbywa się w 3 sektorach. Widok na dolinę wraz z Les Menuires i Val Thorens Dojeżdżamy do części Orelle, tam rozstajemy się wstępnie. Olek chce pojeździć, a ja usiąść w knajpce na małą przerwę. W tym regionie jest tylko jedna restauracja. Za pierwszym razem mijam ją, bo sensowny dojazd jest tylko z niebieskiej trasy Gentianes, a ja pojechałem czerwoną Maurienaise. Stąd rad nie rad, wciągam się krzesełkiem Rosael na górę i następuje druga próba. Tym razem jadę prawidłowo, ale po odpięciu nart i podejściu widzę na miejscu dzikie tłumy - w takich warunkach nie chcę odpoczywać, więc lecę na krzesła Peyron i Bouchet. Później wracamy do Val Thorens i rozpoczynamy powoli powrót do Meribel. Po obiedzie znowu oddzielnie ujeżdżamy ulubione stoki w Meribel Center czyli ze szczytów Tougnet, Roc de Fer i Saulire. Przy tej ostatniej na chwilę trasa niebieska jest zamknięta, ląduje śmigłowiec i zabiera szybko delikwenta do szpitala. Dzień bardzo udany, ponad 77km i prawie 15 tys w pionie Dzień czwarty Właściwie cały dzień spędzę jeżdżąc sam, moim głównym celem jest Point de la Masse (2804 m n.p.m.) oraz inne trasy w Les Menuires, bo wczoraj tylko mignęliśmy przez tą część ośrodka. Start tradycyjnie gondolka w La Tani i krzesłko na Col de la Loze. Topografię ośrodka znam już tu nieźle, więc nigdzie nie zatrzymuję się żeby sprawdzić trasy. W Les Menuires stoję w dość długiej kolejce do gondolki Point de la Masse. Ale nie taki diabeł straszny, bo kolejka bardzo szybko idzie, dzięki ustawieniu lin troche na wzór kolejek lotniskowych. Nikt się nie wpycha/przepycha. Stoimy, a właściwie cały czas powoli poruszamy się dwójkami. Naprawdę świetna organizacja. Myślę, że nie stałem dłużej niż 3-5 min. Na szczycie jest piękny taras widokowy. Nie omieszkuje obejść go dookoła i cyknąć wiele fotek okolicznym górom I jeszcze coś dla ducha:-) Trasa przy gondolce Bruyers bardzo mi pasuje, jest pusta, długa, a kolejki do gondolki nie ma wcale. Zjeżdżam tam dwa razy i po 13:00 postanawiam wrócić na stoki w Meribel. Kolekcja zagubionych rękawiczek na stacji pośredniej w gondolce Saulire:-) Dzień 5 i 6 w sumie dość podobno do siebie, jazda głównie w Coruchevel i Meribel. Skocznia narciarska w Coruchevel nieopodal krzesełka Foret W sobotę około 16:00 kończę jeździć (reszta już czeka;-). Przebieranie i pakowanie się idzie nam bardzo sprawnie i ruszamy w trasę powrotną. Zaplanowany mamy nocleg w Karlsruhe na który docieramy około 22:30. Rano pobudka i przed 7:00 jesteśmy na trasie. Droga przebiega bezproblemowo, około 18:20 meldujemy się w domku po wcześniejszym odwiezieniu Bagieta. Podsumowanie, troche dłuższe niż zwykle bo i wrażeń sporo:-): Bardzo udany wyjazd, przejechane ponad 400 km (same zjazdy) i 80 tys w pionie. Bez żadnych kontuzji, wypadków itp. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Na plus: - cudne widoki, naprawdę zapierają dech w piersiach, dodatkowo mieliśmy farta i byliśmy tam chwilę po dużych opadach śniegu, - piękne trasy, zarówno te wysokogórskie, ciągnące się powyżej lasu, jak i również te zalesione, pokręcone, bez zbędnych niwelacji terenu z naturalnymi garbami - coś pięknego, - kwatera przy stoku, mega wygoda, którą dane mi było zakosztować drugi raz, dodatkowo w bardzo rozsądnych pieniądzach, - bardzo dobre jedzenie w knajpach, generalnie knajpki na wysokim poziomie niestety też cenowym, ale o tym w minusach:-), - mnóstwo śniegu, - poruszanie się po całym ośrodku jest właściwie bezproblemowa, no może tylko brakuje oznaczeń numerkowych na trasach, ale po pewnym przyzwyczajeniu się to tez nie jest problemem. - z miejscowości do miejscowości zazwyczaj są 2-3 opcje dojazdu, co powoduje, że przy tej liczbie ludzi nie było wąskich gardeł, Na minus - całkiem sporo ludzi w dodatku bardzo wielu słabo jeżdżących. I nie są oni problemem, gdy jadą wolno. Niestety dość często widziałem osoby praktycznie niepanujące nad nartami jadący absolutnie za szybko na ich możliwości, - bardzo duża liczba Anglików, którzy często zachowują się po prostu głośno, zarówno w gondolkach jak i na krzesełkach, - trochę irytujące te pochylnie przy wielu gondolkach, człowiek musi się nałazić. Tu za chlubne wyjątki dam gondolki Chenus w Courchevel i na Point de la Masse, których perony były na wysokości gruntu, - przygotowanie tras jednak słabsze niż we Włoszech i Austrii, zauważyłem to już przy pierwszym pobycie we Francji w L2A, ale sądziłem, że może to specyfika trochę mniejszego ośrodka, - ceny na stoku, wyraźnie wyższe niż we Włoszech czy Austrii o jakieś 20-30%, piwo 10-12 euro, obiad praktycznie poniżej 20 euro nic nie ma, zazwyczaj 25-30 euro, Suma summarum, mimo tych minusów Francja narciarsko jest świetna i na pewno tam wrócę. Zarówno do 3 dolin, jak i mam smaka na odwiedzenie Paradiski oraz Espace Killy.
    26 punktów
  3. Ustroń- Czantoria Dziś z rana śmiało można było poczuć się na stoku jak by się go miało na wyłączność. Tem - 3 stopnie, stok przygotowany b.dobrze.Dwie i pół godzinki i człowiek odczuwa w nogach.Czynne dwie trasy: główna i orczyk na górze Futurka. Polecam❄️😎
    26 punktów
  4. Tylicz Ski 6.12.2025 Dzisiaj była lepsza jazda niż sądziłem że będzie. Stok zmrożony wytrzymał do około 11:30 - 11:45. Później zmiękło wierzchem ale spód trzymał cały czas. O 9 rano -1 st., o 13 godzinie +5 st. Ludzi mało, mniej niż tydzień temu. Skipass jednodniowy w cenie 75zł. Pojeździłem 6 godzin. Na przyszły weekend mogą być przetarcia bo śniegu na trasie dużo nie jest a prognozy słabe... Kolejne jazdy lokalne zrobie pewnie dopiero po świętach, w zależności od tego co będzie czynne. Gdy ranne wstają na Tyliczem zorze Krynicki deptak:
    26 punktów
  5. Wprawdzie to nie był wyjazd czysto narciarski raczej bardziej łapanie południowego słońca ale od samego początku uświadomiłem moje panie że musowo na Etnie Skiturowo i zjazdowo sprawdzimy warunki w tak nie oczywistym miejscu Europy Tak więc na Etnie działają wyciagi na południowej (zazwyczaj gorsze warunki i szybsza degradacja stoku) Gondola tu startuje z wysokości ok 1900m i wjeżdżamy 2500m.Teren obsługują tylko orczyki, ok 8 km tras.Cudów nie ma ale widoki wynagradzają marne kilometrówkę tras zjazdowych za 52 euro. Druga część ośrodka to poludniowa część zbocza 1800m-2336m Tu jedno krzesło 4 osobowe, 3 orczyki, około 10 km tras.Mimo niewielkiej liczby tras są one szerokie i fajnie poprowadzone. Podsumowując Sycylia to nie Alpy : brak tyczek, zawadiaków Większość narciarzy rekreacyjnych, zjeżdżających bez pośpiechu, trochę na bakier, pełen luz , fun☀️
    25 punktów
  6. Dzisiaj Strbskie Pleso. To jedna z moich ulubionych miejscówek na narty. Klimat wysokogórski, kolejek zwykle brak. Sporo wariantów zjazdu, więc nudzić się nie można. Na parkingu byłem 30 min przed otwarciem i byłem sam. Zacząłem nerwowo sprawdzać, czy przypadkiem ośrodek nie jest zamknięty, ale jednak nie. W sumie co się dziwić. W Plesie rzadko kiedy są tłumy, a dzisiaj przecież był marcowy poniedziałek czyli idealny przepis na pustki i to pomimo wspaniałej pogody. Dzisiaj przetestowałem kolejnego nowego Leitnera (po tym w Bachledovej) i trzeba przyznać, że jest wypas. Światełka, skóry, bajery i osiem miejsc. Pewnie za dużo jak na potrzeby, ale kto TMRowi zabroni? 65 euro na Chopoku, czy 45 poza sezonem w Plesie na coś musi iść😀. Z tą kanapą to ciekawa sprawa. Fajnie, że jest, bo wypełnia pewną lukę (tzn. był tam talerzyk, ale kto by teraz jeździł takim łamańcem jak tam był), ale w sumie nie jest z niej poprowadzona żadna sensowna trasa. Do dolnych stacji jeździ się raczej nartostradami niż trasami. No ale mi to pasuje. Co jeszcze? Warunki oczywiście wiosenne, pomimo naprawdę wysokiego położenie ośrodka szybko wszystko zmiękło, około południa jazda miała już średni sens. Ludzi oczywiście mało, widoki piękne. Chyba o to chodzi w marcowych nartach?:)
    24 punktów
  7. Cze Wszyscy zajebiste miejscówki wrzucają, a ja z braku laku dobry kit. Rusin ponownie. Pustki jak w Rytrze. 4h pośmigane, Warun sztos, 30 km zjechane, 1400 skrętów i blisko 5000m vertikala, na takiej górce. Ale w końcu z synem miałem okazję pojeździć, więc warto było, darmowe lekcje miałem😀. Warun petarda pozdrawiamy Nauka jazdy też była, nawet nadążałem😀 pozdro
    24 punktów
  8. Kasprowy Wierch 18.04.2026 Piękne okno pogodowe na sobotę w prognozach więc trzeba było wykorzystać dobre warunki na Kasprowym. Skipassy online ponownie wyprzedane (choć finalnie ludzi duuużo mniej niż tydzień temu). Wyjazd z Nowego Sącza o 5:20, o 7:05 melduje się na parkingu Park & Ride przy stacji kolejowej w Zakopanem. Później autobusem (w cenie parkingu) do Kuźnic. Kolejki do kasy nie było w ogóle, totalna pustka do okienka. Także skipass zakupiony i wio na górę kolejką o 8:10. Początek tradycyjnie na Gąsienicowej, śnieg zmrożony, temp na szczycie około -3. Dwa pierwsze zjazdy po twardym, potem ścianka już zaczęła mięknąć. 8 zjazdów i przenosiny na Goryczkową gdzie w kotle beton trzymał do 12-13 godziny. Niżej miękko ale przyjemnie. Ludzi dużo mniej niż w zeszłą niedzielę, w zasadzie bez kolejek, max 2-3 minuty do krzesełka goryczkowego między 12 a 14 godziną, potem całkiem pusto. Pojeżdżone bardzo fajnie do końca po trasie jak i poza nią. Zjazd możliwy do Kuźnic do ostatniego mostka, potem pieszo jakieś 750m. Śniegu sporo mniej niż podczas zeszłego weekendu (podawali 130cm a tydzień temu 170cm). W kotle może jakoś bardzo tego nie widać ale niżej tak, zaczęła wystawać kosodrzewina w miejscach gdzie tydzień temu się po prostu jechało po śniegu, no i skały kamienie także. Polanka przy krzesełku goryczkowym także mocno oberwała, dużo wystającej kosodrzewiny, krzaków i skał. Także Goryczkowa na przyszły weekend może nie dotrzymać. Podsumowując był to fantastyczny dzień w Tatrach. To był na pewno mój ostatni tatrzański wyjazd w tym sezonie. Sezonu jeszcze nie kończę bo w planach za tydzień wyjazd lodowcowy na zakończenie sezonu. Goryczkowa , Goryczkowa o 15
    23 punktów
  9. Kasprowy Wierch 12.04.2026 No i udało się pojeździć po 7 latach przerwy na Kasprowym. Warunki śniegowe dopisały więc trzeba było się wybrać. Akurat brat na weekend był w Polsce to skoczyliśmy pojeździć na dzień na Kasprowy. Skipassy online wyprzedane więc wyjazd wcześniej (5:10 z Nowego Sącza) niż planowaliśmy żeby dostać się na czoło kolejki do kasy, wszystko się udało. Parkowanie na Park & Ride koło dworca kolejowego, fajny wygodny, niedrogi kryty parking. W Kuźnicach byliśmy 7:30, a na szczycie już o 8:00. Szybki zjazd po sztruksie w kotle Gąsienicowym na rozbudzenie. 8:30 start krzesełka. Kilka zjazdów na Gąsienicowej i przenosiny na pustą jeszcze Goryczkową. W południe przerwa na szczycie i kilka zjazdów już przekopaną trochę Gąsienicową. Potem powrót na Goryczkową już do końca dnia, niestety ludzi od południa już dużo. Kolejka do krzesełka goryczkowego na 15 minut... no ale co zrobić. Z czasem trochę zmalała a pojeżdżone i tak fajnie. W kolejce do krzesełka na goryczkowej mignął mi Zbyszek @[email protected] (jakoś po 13 godzinie) ale za dużo ludzi było żeby się szukać ponownie w kolejce lub na trasie. Jazda do końca i przeczekanie ostatniej fali żeby zjechać pustą Goryczkową na koniec dnia do Kuźnic. Śnieg na nartostradzie skończył się jakieś 500m przed Kuźnicami. Udany powrót na Kasprowy! Przełęcz Snozka o 6 rano Kolejka po 13 godzinie Koniec śniegu
    23 punktów
  10. 23 punktów
  11. Na Kasprowym super warunki śniegowe, w Sudetach jak nie przepada się za sztucznym śniegiem to w zasadzie pozostają tylko wyższe partie Karkonoszy. Śnieg naturalny w zasadzie tak od około 1200 mnpm. Ostatnio trochę dosypało i jest całkiem nieźle. Gorzej z wyciągami na tej wysokości i raczej trzeba sobie radzić w inny sposób. Przejście Karkonoszy z Jakuszyc do Kowar (od stacji do stacji PKP) to około 45 km. Najlepsze warunki po południu miękki firn w okolicy Łabskiego i Śnieżnych Kotłów. Rano i wieczorem śnieg zmrożony... Pozdrawiam.
    23 punktów
  12. Rohacze dzisiaj, zima w pelni. Marzec najlepszy na narty.
    23 punktów
  13. Cze Krótka relacja, Warun obłędny w Białce, ludzi sporo jak na ten okres, ale jak zwykle miałem szczęście😀. Rano SL i na Remiaszów wyśmiewany przez Pawła. Stoki betonowe z rana. Mimo słońca stoki o odpowiedniej ekspozycji nie miękły wcale. Pierwszy na parkingu i pierwszy na bramkach byłem. Koło 11.00 na Remiaszów dojechały autobusy z pacjentami i zrobiło się tłoczno, postanowiłem zjechać na Kaniówkę, dawno tam nie byłem, ale tam już bardzo miękko było, 2x zjechałem. więc ewakuacja na Fisy. Po drodze fajna trasa - mało uczęszczany łącznik, miękko, ale nie zjeżdżone. 2x zjechane. Kolejek brak. Następnie najlepsza trasa w Białce, czyli 6-ka. Ale o tej porze zmiękła fest, trzeba było uważać, bo w cieniu beton. Zjechane oba warianty. w końcu Fisy, ale zonk, oba zamknięte na treningi przed PE w snowboardzie, kurza twarz. Trasa dookoła Fisów, beton. 2x zjechałem. Na orczykach pustki przy Fisach, kanapa na 1min stania. Ale z fisów się zwinęli, trasy zamknięte, zostało paru zawodników. Jechałem na orczyku z polskim trenerem, pogadałem i ….. pozwolił mi tam jeździć😀. Tam beton do 14.30, karnet mi się skończył o 13.00 ale to olałem i jeździłem poza bramkami z zawodnikami. Koło 13.00 ściągnęli bramki z 2-go Fisa i cały był dla mnie. No jeszcze jakieś szkolenie instruktorów tam było, ale raptem 5 osób. Pewnie bym jeździł dłużej, ale definitywnie zamknęli trasy i wjechał ratrak robić stok. Początkowo z lewej mogłem jeździć. Potem cały Fis po prawej za orczykami był cały mój. Warunki fantastyczne, a nogi mi do tyłka wchodzą. Zjechane 30km, 1500 skrętów i blisko 6 tys. Vertikala zrobione. Tak było na krześle przy Fisach, orczyki były puste. Na koniec czerwoną 2x zjechałem, bo zajebiste muldy były, nikt tam nie jeździł, wszyscy obwodnicą niebieską objeżdżali. W cieniu mocno zmrożony śnieg, w słońcu maślany. O 15.00 wyjechałem, a o 16.00 byłem w domu. Zajebisty dzionek. Za 150 zeta, było bardzo dobrze. Btw. Diesel w Nowym Targu po 8 zeta bez grosza. Wczoraj tankowałem w Krk po 6.50. Takie jajca😉 No i Taterki robią wrażenie. Nawet Babią był doskonale widać. pozdro
    23 punktów
  14. Cze Dzisiaj Warun sezonu, na Mosornym parę osób dosłownie. Rano bardzo twardo, ale fujary mają 4 ratraki na taką górę i nie potrafią tego uczciwie zrobić. Pełno dziur i bul wzdłużnie a na środku to chyba chcieli wembley zrobić bo ratrakowali w poprzek stok😀. Ale puściło o 10.00 i było BAJKOWO! Dzisiaj 4h z chwilką na kawę i ciacho. 25km zjechane, 5500 verticala ale tylko 1100 skrętów, dzisiaj było dzidowanie. Niedużo ale tam na tym krześle to więcej nie da się zrobić. Dzisiaj rządził GS przykrótki. Szedł jak burza, ja tam jakoś starałem mu się dotrzymać kroku, ani razu mnie nie zgubił. Z knajpeczki widoczek Babia Góra w pełnej okazałości. Lexi i ja😉 No i Maras w za długich nartach, ale dawał radę, no fajne ma te Slalomonki, nie wiem czy to nie błąd, że zrobiłem se rundkę. Zajebczaste są. Takie niebieskie. pozdro
    23 punktów
  15. Nie na narty tylko do roboty, wywożą o 7:00 obsługę z COS- u to nas też. No dobra, robota rozdysponowana to teraz można wracać. Zmieniam kurtkę i I okoliczności przyrody: Jutro zaś do tej roboty; Nawet ratrak byl FIS warunki rewelka:
    23 punktów
  16. Bajeczny Chopok z dnia dzisiejszego na zdjeciach (zdjęć mało bo szkoda było czasu). Do godz. 13,00 warunki trzymały, rano oczywiście twardo, godz 11,00 krawędzie ładnie się wcinają nawet w Luckach, godz 12,00 rozmiękłe południe, godz 14,00 wszystko puszcza miękko, ciężko, ale i tak jest zajebiście, godz 15,59 ostatni wjazd. Warto było gnać 2,5 godziny w jedną stronę..... jutro jeszcze ma być mróz więc pewnie powtórka warunków
    22 punktów
  17. Sopot Łysa Góra - nad morzem też można śmigać 😊 Dziś odwiedziłem Łysą Górę w Sopocie. Jest to dość nietypowe miejsce na narty, więc długość stoku zeszła na dalszy plan. Zjazd nie jest za długi, ale za to jeździ się wyłącznie po naturalnym śniegu. Warunki trudne, z rana bardzo ślisko i twardo. Od początku sezonu ani razu nie wyjechał tu ratrak - z powodu małej ilości śniegu oraz awarii samego ratraka. Tak więc trudno tu o jakieś bardziej odważne skręty. Wyciąg to klasyczny Polsport szarpiący na samym dole. Tak szarpie, że snowboardziści są niemile widziani. W pewnym sensie to najbardziej narciarski wyciąg narciarski 😉 Koszt - 60 zł za wypożyczenie kompletu narty+buty+kije na 2h, a kolejne 60 zł kosztuje karnet 20 wyjazdowy. Natomiast największą atrakcją jest to, że z góry widać morze. Prawdopodobnie jest to jedyny tego typu czynny stok narciarski w Europie (norweskie, z których widać fiordy chyba już są nieczynne). Ta mała plamka w tle to właśnie Bałtyk: I jeszcze mały bonus nienarciarski. Plaża w Gdańsku oraz zamarznięta Motława. Pierwszy raz chodziłem po rzece Takie atrakcje tylko w Polsce! Aż chce się zaśpiewać Szantę Narciarską Artura Andrusa 😃
    22 punktów
  18. Wracając do dzisiejszej jazdy na Skolnitach to pierwsze 1,5 h parę osób , żadnych turystów, jazda na okrętkę w bardzo dobrych warunkach.Sztachety trzymały na pełnej petardzie z góry na dół czy to niebieska czy czerwona jak wściekłe.Nastepnie zmiana nart na bardziej skrętne i faktycznie coraz więcej ludzi a i paru turystów się zjawiło i coś tam wyciąg parokrotnie zwolnił ale żeby z tego robić wielkie halo to nie ..... zakładając kto rano wstaje bo pewnie później to i mógł ten wyciąg częściej zwalniac. W weekend na Skolnitach testy nart Atomic.Pare foci
    22 punktów
  19. Dziś ruszyłem z pod gondoli z zamiarem polatania w puchu na dole w COS. Najpierw szybkie sprawdzenie nart których dawno nie miałem okazji używać na 3-ce i heja na górę. Tam dziewiczo trzeba było się przedrzeć łącznikiem w zwałach śniegu (dlaczego tego nie rozgarnęli pozostawię bez komentarza). Jak już się przedarłem myślę śmignę jeszcze FIS-em na dobry początek ale FIS jak to FIS od grzebienia zamknięty tak jak i kanapa (ruszyła ok południa). Od dolin jazda w puchu czasami głębokim prawie po kolana. Na czerwonej wyłapałem trochę gruzu pod dechami. Kanion powoli zaczyna zarastać haszczami (tam było dziś dużo śniegu a haszcze wystają). Talerzyk w dolinach działał i trasa była przygotowana. Powrót do SMR dziś był możliwy ale najlepiej prawą stroną bo środkiem można było wyłapać gruz. W okolicach Zbójnickiej Kopy i dalej do połączenia z niebieską trasą ludzie przetarli wąski na jednego narciarza ślad. Załączam fotki z łącznika do COS i od dolin do dołu kolejno FIS, niebieska, czerwona od talerzyka, z kanapy i powrót do SMR.
    22 punktów
  20. W Korbielowie od jakiegoś czasu chodzi Buczynka. Na górze bieda i oczekiwanie na naturalny opad pozwalający otworzyć wyciągi. Zalegle zdjęcia z okolic Trzech Króli ponizej.
    22 punktów
  21. Czarna Góra dzien drugi, dzisiaj od rana znaaacznie cłodniej, słoneczniej. I nadal pustki.
    22 punktów
  22. Zachęcony wczorajszym wabikiem Tylicza i po przejrzeniu kamerek oraz termometrów na Podhalu, wybór padł dzisiaj na Litwinkę. Poza mną, na ten pomysł wpadło też kilka szkółek 😁. A było tak : świetny śnieg, momentami mocno ograniczona widoczność, czasami liczne grupy szkolące się. Ale było też tak ja na zdjęciu. Ja w każdym bądź razie się wyjeździłem. ps. jak w nocy będą minusy i Białka coś więcej pootwiera, to chyba będę w nią celował środkiem tygodnia.
    22 punktów
  23. Relacja z Obertauern: Dec 3 Trzy dni w Obertauern Widok na północne centrum ośrodka nieco oddalone od miejscowości Gdzie można dobrze pojeździć pod koniec listopada w tzw. bliskich Alpach, ale nie na lodowcach? Padło na Obertauern. Wyjazd był prywatny i spędziliśmy tamże na stoku trzy dni: sobotę, niedzielę i poniedziałek. Są tylko trzy tak wysoko położone i bardzo specyficzne wioski narciarskie w Austrii. Najbliżej Polski leży Hochkar w Dolnej Austrii, wieś (w zasadzie dziś parę hoteli i pensjonatów) której centrum położone jest na wysokości ok. 1400 mnpm, a szczyty sięgają 1808 mnpm. Na Hochkar wjeżdza się drogą, która kończy się parkingiem w środkowej części kompleksu, w którym jeździ się na nartach dookoła tegoż centrum. 8 wyciągów i ok. 20 tras zapewnia doskonałą jazdę, choć nie ma tam tras dłuższych niż ok. 2 km. Druga nietypowa wioska to Planneralm w Styrii. Tam wjeżdża się trudną, acz bajeczną drogą jak na koniec świata na ok. 1600 mnpm. Tam zamiast końca świata jest niewielki ośrodek (ze szczytami do 2200 mnpm) chwalący się... brakiem armat i tylko naturalnym śniegiem. Jak dotąd w przeszłości którą pamiętam, tego naturalnego śniegu zimą było tam zawsze dużo. Aktualnie już jest ponad pół metra. Trzecią nietypowią wioską (w zasadzie miasteczkiem) narciarską jest właśnie Obertauern w kraju związkowym Salzburg. Przy czym od dwóch poprzednich różni się tym, że droga tam się nie kończy, lecz jest przelotowa. To miejscowość w centralnym miejscu przełęczy, jak na Salmopolu lub Červenohorskim Sedle. Plan ośrodka Obertauern to 100 km tras zjazdowych położonych od 1600 mnpm do 2400 mnpm oraz 20 wyciągów krzesełkowych lub gondol oraz kilka orczyków. Z tego w dniach naszego pobytu nieczynny był jeden wyciąg krzesełkowy i raptem może 30% tras, reszta była absolutnie otwarta. Niestety nieczynny był najsłynniejszy wyciąg i najsłynniejsza trasa: Gamsteiten 2. Po prostu nie ma tam naśnieżania, jest mnóstwo skał (jak na Kasprowym) i nie było po prostu wystarczająco dużo śniegu. Nie przeszkodziło mi to zrobić sobie zdjęcia pod słynnym wyciągiem. Co mnie zaskoczyło w Obertauern? Było kilka zaskoczeń pozytywnych i też trochę negatywnych, choć nie tak istotnych. Twój instruktor pod G2 ZASKOCZENIA POZYTYWNE: 1) Obertauern to przełęcz wysoko położona, a więc miejsce przyciągające mgły, śnieżyce i w ogóle chmury. Tymczasem sobota była bardzo mroźna rankiem, ale słoneczna przez większość dnia narciarskiego, niedziela to po prostu lampa: błękitne niebo, a poniedziałek słońce i czasem trochę chmur. Bez opadów. Z bardzo dobrą widocznością każdego dnia. Pogoda marzenie. 2) Jak na listopad to skala otwarcia ośrodka porażała: czynne było prawie wszystko. Dla mnie ośrodek był wręcz za duży i potrzebowałem dwóch dni, aby go w miarę zwiedzić. A że lubię zjechać po kilka razy z każdej trasy, którą lubię, wymagało to wielu zjazdów. Zasadniczo w ciągu każdego dnia udawało się zjechać ok. 25 razy, co powinno dawać ok. 40-45 km na nartach dziennie. W tle już ulubiona trasa Macieja: 5a z Seekarspitzbahn 3) Wyciągi były bardzo nowoczesne, o dużej przepustowości (dominują 4, 6 i 8-osobowe koleje) i niezwykle szybkie. Opisany pod negatywami tłum więc niespecjalnie przeszkadzał, a sporadyczne kolejki do pojedynczych wyciągów okazały się maksymalnie 5-ciominutowe. Co i tak irytowało, ale tylko do południa. W poniedziałek zaś problem nie zaistniał w ogóle. 4) Znalazłem tam kilka tras typu ulubione dla siebie i przeważnie były to piękne szerokie trasy niebieskie lub czerwone. Była też jedna ulubiona czarna: pod wyciągiem Panoramabahn. Zapewniam, że nikt nie będzie się tam nudził. 5) Charakterystyczny też był typ narciarza: w 99 proc. byli to znakomici narciarze: dorośli, dzieci, szkółki, niemal każdy. Jeżdżący dobrze, stylowo, z każdej trasy i... szybko. Na wiele tysięcy widziałem osób jedną osobę dorosłą bez kijów (ktoś powie, że pewnie Polak?) oraz jedno dziecko bez kijów, ale tu jego kije trzymał w ręku instruktor. Widziałem kursy na instruktorów i jazdy pokazowe. Zasadniczo widziałem bardzo mało osób uczących się, nie widziałem ani jednego wypadku narciarskiego i ani jednej interwencji tamtejszego gopru, jakkolwiek tam ta służba się nazywa. Widok na centralnie położone trasy ZASKOCZENIA NEGATYWNE 1) Pod wpływem najlepszych win bym nie przypuszczał, że jak pojedziemy pod koniec listopada (zahaczając o 1 grudnia) do Obertauern, to zastaniemy tam chyba całą jeżdżącą Austrię, Niemcy i... Chorwację. Tłum w hotelu. Tłum na parkingach, z których 3/4 było zapełnionych o godzinie 8:30. Tłum na wyciągach i trasach. Zero promocji, co w kontekście popytu jest zrozumiałe. Tyle że mimo tego tłumu jeździło się... całkiem dobrze. Nadto ok. 12:00-13:00 tłum rzedniał. A w poniedziałek wyjechał do Monachium, Wiednia, Zagrzebia, czy skąd tam pochodził. Kolejki w listopadzie? To jakiś żart? Widać na zdjęciu też szkółkę narciarską, notabene na parkingu spotkałem jedną z Polski 2) Strona południowa Obertauern (czyli zbocza północne gór) ma może i fajne trasy (zwłaszcza z gondoli, gdzie była czynna jedna, ale długa i szeroka), niemniej tam... nigdy nie ma słońca, może w... marcu. Trasy są więc zmrożone, a widoczność pod nartami taka sobie. To słaba (w każdym razie słabsza) część ośrodka wraz ze słynną (nieczynną jak wspomniałem) trasą G2. Rekompensowała to strona północna, czyli zbocza z ekspozycją południową. Na szczycie obsługiwanym gondolą było trochę słońca Ale trasa szła praktycznie w 90% w cieniu Więcej (opis, zdjęcia) w linku: Trzy dni w Obertauern | Twój instruktor
    22 punktów
  24. Cóż to był za dzień... tuż przed 9:00 wjazd koleją z Kuźnic. Zaczęliśmy od Gąsienicowej. Na początku świetnie zmrożony śnieg (po naturalnym jeździ się jak po maśle) - o 7 rano -9 na górze. Później zaczęło puszczać, ale i tak świetnie. Przy bramkach tylko małe zagęszczenia. Na trasie czasem nieco gęściej, więc raz pojechałem z bratem na stoki Beskidu. Śnieg taki sobie. Na Goryczkowej baaaajka. Jedynym minusem kolejka na jakieś 8 minut, która z czasem malała. Warunki oczywiście bardzo dobre. Im później tym oczywiście zaczęły się pojawiać muldy. Na koniec znowu trochę freeridu. Niesamowicie przyjemne wrażenia 😀 Na nartostradzie śnieg szybki, udało się dojechać praktycznie do Kuźnic.
    21 punktów
  25. Z @marekbtl zrobiliśmy dziś konkretną narciarską niedzielę. Katowanie Remiaszowa miało ogromny plus - śnieg na tej trasie trzymał najlepiej ze wszystkich tras w Białce (oprócz FISu, ale o nim później). Dało się ładnie przycisnąć, a dzięki miękkiej naiwerzchni nie miałem problemu z jazdą w tempie Marka. Na Kaniówce znacznie bardziej miękko, ale za to prawie brak ludzi. Dało się bardzo dobrze pojeździć po wiosennym śniegu Na Kaniówce nasze oczy powędrowały niebezpiecznie w lewo. Długo się nie zastanawialiśmy. Decyzja - jedziemy na Rusiń-ski! Relację z Rusińskiego wstawię w poście niżej. Po wizycie w Bukowinie Marek odwiózł mnie na Jankulakowski na ostatnią godzinę jazdy. Trasy mocno miękkie i rozjeżdżone, choć bez muld. Przejechałem się też widokową nartostradą z Kotelnicy na dół Pasieki. Niestety pobytu na nartostradzie nie przeżyła sarna, która tak zaplątała się w siatki, że się w nich udusiła. Na FISach od rana trwały zawody. Później zostały już otwarte. Lewy przy orczyku był niestety zmaltretowany, za to prawy całkiem równy. Dwa szybkie zjazdy dały dużo frajdy Na koniec przejechałem się nartostradą 2c. Byłem na niej zupełnie sam. Przyjemny odpoczynek dla nóg Dla mnie to już koniec Białki w tym sezonie. Jeździło się przyjemnie. Do zobaczenia za rok!
    21 punktów
  26. SON+COS | Poniedziałek 09.03.26 Dotarłem do Szczyrku ostatecznie w poniedziałek w ramach wyjazdu narciarsko-służbowego . Nie było mnie tu ze 3 lata, skutecznie zniechęcały mnie tłumy ale jak widać zarówno w grudniu jak i w marcu da się tu fajnie pojeździć. Z tą różnicą, że w marcu możemy liczyć na więcej słońca i zdecydowanie więcej otwartych tras. Oczywiście nie wszystkich bo to TMR ale to co było otwarte robi wrażenie. SON+COS przy braku kolejek jest bezkonkurencyjny w Polsce. Trasy jak na nasze warunki są długie, przewyższenia duże no i jest wybór, nie trzeba katować 1-2 tras w kółko. Do myślenia daje jedynie marginalna ilość ludzi, było naprawdę pusto. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że narciarstwo w Polsce w marcu NIE ISTNIEJE ! Oczywiście stwarza to świetne warunki do jazdy dla ludzi jak my tu na forum ale na boga. Jeśli w Szczyrku jest tak pusto, to jak mniejsze stacje mają kręcić dalej nawet jeśli mają śnieg. Następnego dnia jechałem na powrocie przez Salmopol i Wisłę. Pustki, pustki, pustki.... Dalszy opis warunków pod zdjęciami: P4 na Pośrednim, walki o miejsca nie było Trasy zmrożone, w nocy był mały mróz. Oczywiście rano do 11.00 twardo, równo, szybko. Tutaj 8-ka Rewelacyjna 10-ka, świetna na rozgrzewkę. O 16 na powrocie też była w nienajgorszym stanie. Kultowa Golgota - 11, tutaj równa i bez prześwitów. Pod koniec dnia to się zmieni... Ok. 10.00 zaliczyłem też trasy na Solisku 4 i 7 bez zastrzeżeń z tym, że na 7 wychodziło trochę gruzu. Dobrze, że wziąłem szutrówki. Dzień później, we wtorek 7-ke już zamknęli. Transfer na Zbójnicką. 2 i 3b z rana jeszcze jak cię moge, na długi skręt spoko ale po południu potwornie wolne, zero przyjemności. Na tym tle super wypadły 1 i 3 do gondoli. 1-ka trzymała do końca dnia, zdecydowanie najlepsza trasa w tych warunkach. Na FIS dotarłem przed 11, był miękki od góry do dołu z wyjątkami w kanionie ale równy. Typowe wiosenne nartowanie, w Dolinach był potwornie miękki ale z racji szerokości dużo miejsca na dobrą jazdę. Uwielbiam ten fragment od Grzebienia, chyba lepszej trasy nie ma w Polsce. Dół przy Mecie, mogło być gorzej ale konieczna przeprawa przez błoto. Trochę dyskomfort jest. Trawers w naprawdę niezłym stanie. Nie degraduje się szybko bo wszyscy jadą na strzała, bez skrobania itp.. Jak im będzie zależało utrzymać zjazd na dół i zrezygnują z szerokości to może jeszcze pociągnąć Leniwe, słoneczne Doliny i oczywiście wizyta w Hiltonie. Szaszłyk - porcja na bogato Golgota po południu - względnie równo ale z prześwitami i wylodzeniami. Trzeba uważać. Nie zmienia to faktu, że po południu razem z czerwoną 1-ką oferowała najlepsze warunki. Wyjazd udany, poniedziałek okazał się dobrym wyborem, dzień później już brak mrozu i wiatr - gondola zamknięta. Z Wrocławia trochę daleko - 3h i 270 km, na jeden dzień trochę wyprawa ale w połączeniu z innymi obowiązkami - już akceptowalnie. Było na tyle dobrze, że Szczyrk może się stać moją coroczną marcową tradycją.
    21 punktów
  27. No dobra, to trochę więcej z dziś ze Szczyrku. Nie, to nie jest post sponsorowany (choć mógłby być, bo te karnety drogawe...). SMR... Start rano z darmowego parkingu na Pośrednim. Najpierw objechane Juliany i Golgota kilkukrotnie, to co było zacienione twarde, to co w słońcu bardziej miękkie ale i tak super. Potem druga kanapa na Halę, z pięć zjazdów po 7 - również super warunki. "Czwórkę" sobie odpuściłem bo ci co po niej jeździli raczej jazdę kaleczyli nie było co ryzykować ewentualnego bliskiego spotkania. 🫠 Później gondola i nie-sa-mo-wi-ta trasa 1, w idealnym stanie nawet o 12:00, druga do gondoli też OK ale problem jak na "czwórce". Kilka zjazdów z MS wzdłuż talerzyka, ciągle było szybko i fajnie. COS - wszystko świetnie, śnieg jakby lepszy niż na SMR chociaż było go mniej (na SMR też fajny, ale nie aż tak!). FIS petarda do samego dołu, Ondraszek też spoko żeby dać nogom trochę pożyć. Wzdłuż talerzyka na Dolinach również bajeczka. Jedyny szkopuł... ostatnie 20-30 metrów przy Mecie bez śniegu, trzeba zdjąć nartki i przejść na nogach - da się to z bólem głowy zrozumieć ale na Boga - można tam położyć jakieś gumowe ażurowe maty, a nie kazać ludziom chodzić w błocku... Transfer SMR - COS bez żadnych ubytków śniegu, transfer COS - SMR to już jego ostatnie dni, jest kilka miejsc gdzie lepiej odpiąć narty, ja swoje nieco przyszorowałem ale żyją. Po 14:00 już nie było co jeździć, jakoś słońce zaczęło mocniej operować a śnieg zrobił się ciężki, rozjeżdżony a nogi zmęczone. 😇 Kolejek absolutny brak. Dzień idealny, cudowny, bajeczka. Poniżej fotki. SMR: COS: I coś dla @grimson 😎: Jutro powtórka, potem do domku. Pozdrowienia Narciarze!
    21 punktów
  28. W Białce też można było pojeździć. Z rana super warunki, po 11 zaczęło robić się miękko, ale z racji małego nachylenia odsypy nieduże. Ludzi mało, śniegu mają mnóstwo. No i lampa cały dzień, piękna panorama na Tatry w gratisie 😉
    21 punktów
  29. Skrzyczne warunki super, kolejek brak, można zjeżdżać do Meta, niestety ostatnie 30m w błocie i nie ma jak tego ominąć. Naprawdę COS nie stać na położenie 30m sztucznej trawy?
    21 punktów
  30. Marek było naprawdę fajnie. Byłem pod Agunią tak po 7. Temperatura na minusie 1.5 stopnia. Śniegu może nie było dużo, jednak wystarczająco i bez kamieni. Tylko jedna z bramek była wkręcona w ziemię, wytrzymała jednak do końca Było dość twardo i równo, lód tylko na 2 bramkach. Jak przyjechałem to widoczność była do połowy stoku. Po 10 się poprawiło i cała góra bez chmur, wyszło nawet słońce. Ludzi moim zdaniem nawet mało. Kolejki do kanapy maksymalnie 2-3 minuty. Trasy wytrzymały cały dzień, malutkie odsypy po 12 bo słońce operowało jednak. Pojeździłem i na bramkach i po trasie a Słotwiny Tabaszewskiego lubię bo nachylenie nie jest jednostajne co osobiście preferuję. W Krynicy byłem na nartach z 5 razy zawsze na Słotwinach, na Pingwina nigdy nie dotarłem. Z żalem przyznaję, że nie jeździłem też na Jaworzynie, nawet @[email protected] mnie namawiał, żebym został na nocne jazdy bo to świetny ośrodek jest. Przez chwilę nawet się wahałem czy nie zostać. Jednak rozum przemówił, w sobotę spałem 2 godziny, o pierwszej pobudka, pakowanie i o drugiej ruszyłem z domu. Kolejna noc za kierownicą to już nie dla mnie. Będę musiał się wybrać kiedyś na Jaworzynę już bez balastu Tabaszewskiego. Na fotach tak to mniej więcej wyglądało... Największy tłok przy wyciągu jaki widziałem, a karnet na 5 godzin po rabacie 80 zł. Pucharek całkiem fajny mi się trafił, miejsca jeszcze trochę mam na kolejne jakby co.. Konkurencja w śród Pań budziła szacunek Ze Zbyszkiem żeby być blisko czasowo trzeba jechać maksa z pełnym ryzykiem, a później jak to w życiu, czasem się uda, czasem nie... Pozdrawiam.
    21 punktów
  31. Cze Dzisiaj spontan, bo niedzielne narty na Podhalu są obarczone sporym ryzykiem, szczególnie w ferie. Ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Miała być Litwinka, ale tam się akurat odbywa liga MOZN, więc dziecek doprane po kokardę. Dzisiaj TYLKO 4h więc pewniak. Rusin. Droga pusta z Krakowa, wyjazd 7.30 i na stoku 8.34😀. Na spokojnie można było spalić fajkę i inne robótki ręczne wykonać. Pierwszy😀 TVN się zwiedziało że będziemy, powitanie jak się patrzy, testy HEAD były, chciałem coś pożyczyć, ale wszystko wymiecione, został tylko e-speed 180😀, i e-race PRO 175cm, to se wziołem😉 te drugie. Na innych nie wiem kto i gdzie jeździł, bo nie widziałem, żeby ktoś tam jeździł. Ale jaka górka, tacy narciarze. Ja byłem osobą wyróżniającą się, kask ubrany jak należy, nie tył do przodu😀. W sumie nie wiem, jak oni to robią, ale Warun alpejski jest tam zawsze. Cukru to nawet w barach nie uświadczysz😀. Ogólnie petarda i bardzo mało ludzi jak na niedzielę i okres feryjny. Pojeżdżone. -13 rano, potem -6. Zajebisty dzień @Lexi fujaro😉. pozdro
    21 punktów
  32. Na królowej Beskidów warun że hej Ludzi umiarkowane ilosci Co się zmieniło na nie to płatny parking dla narcarzy
    21 punktów
  33. J-23 znowu nadaje 🤪 Po raz kolejny udało mi się otworzyć stok w Myślenicach. Kilkanaście osób, stok twardy i równy. Śnieżek lekko prószy. Me gusta 🤩
    21 punktów
  34. Po pokonaniu solo mglistej nocnej Słowacji, odebraniu brata rano z Wiednia, wspólnym pokonaniu części mglistej Austrii meldujemy się w skąpanych grudniowym słońcem Dolomitach. Dziś relaks i widoczki, przechadzka po Cortinie. Jutro startujemy z szusami wraz z pierwszym odpaleniem wyciągów. Dolomity to jest magia. Sillian Tre Cime di Lavaredo 2999m Croda Rossa d'Ampezzo 3146m Cortina d'Ampezzo 55 dni do Igrzysk!
    21 punktów
  35. Cze Perła Podhala 😀. No dzisiaj to nie było komu dzień dobry powiedzieć. Czerwoną jechałem 1685 razy z czego 85 pod górę. Pogoda i Warun sztos. 7 h i nogi mi weszły w 4 litery. a Tatery jak zwykle pikne 👍 pozdro
    21 punktów
  36. 21 punktów
  37. Cze @Lexi i Ewcia dziękówa💪. Lovly day in paradise. Jak zwykle. Rano twardo, równo i szybko. Ludzi brak. z rańca Na Fisach bombowo Fis 2 ale trzeba było podejść, 10.50. - pierwszy😀 coś na osłodę dnia pojeżdżone, 25km w 4h i 5000 verticala, 1200 skrętów. Dziękuję za uwagę. pozdro
    20 punktów
  38. Feb 22 Alpejskie ośrodki blisko Katowic: TOP 10. Przewodnik Macieja Co jakiś czas pojawia się na różnych fejsbukach, forach i prywatnie dość podobne zapytanie: — Czy znacie może jakieś ośrodki narciarskie w Alpach blisko Katowic/Gliwic/Chorzowa/Rudy Śląskiej? Co jakiś czas na takie pytania odpowiadam. Ale dziś spróbuję temat usystematyzować. Alpejskie (w komplecie austriackie) ośrodki narciarskie blisko Katowic istnieją. Oczywiście jest pytanie retoryczne: — Co to znaczy blisko Katowic? Przyjąłem, że blisko to... maksymalnie blisko. Czyli też blisko Wiednia i z dostępnością autostradową może poza samym dojazdem. Kolejnym kryterium było to, aby ośrodek był naprawdę alpejski, tj. można na nim było i dużo, i sportowo, pojeździć. Nie może to być coś a'la Nowa Osada, nic Nowej Osadzie nie ujmując. Dlatego do 10-tki nie załapał się m.in. Mariazell. Oto czołowa 10-tka, w kolejności odległościowej: SEMMERING HIRSCHENKOGEL. Jest tam m.in. trasa słynnego nocnego pucharu świata w slalomie. Nieduża góra, ale bardzo sportowa. STUHLECK. Narodowa góra... Słowaków. Nikt normalny z Bratysławy nie jeździ już w słowackie Tatry, zostawiając te atrakcje (ceny, kolejki) Polakom, Słowacja zasadniczo jeździ na Stuhleck. To taki lepszy Szczyrk: nie zwalniają wyciągów, wszystkie trasy bywają czynne, itp. Nawet widoki podobne. HOCHKAR. Mój ulubiony (obok Planneralm) ośrodek. Jazda w górach otaczających parking położony na wys. ok. 1400 mnpm. HI-WU, CZYLI HINTERSTODER-WURZERALM. Hinterstoder to pucharowe trasy, bardzo długie i sportowe, Wurzeralm to przygoda z widokami i najszybszy... tramwaj na świecie. Trasa wzdłuż tramwaju (ponad 3 km) też miodzio! Ośrodek dla dobrych narciarzy, pługowiec nie ma tam gdzie zjechać, bezkijkowiec się zabije. Miłośnikom niebieskich tras mówimy jak feministki na protestach, czyli... jedźcie gdzieś indziej. TAUPLITZ BAD MITTERNDORF. Ośrodek z bardzo długimi zjazdami do doliny, bardzo turystyczny. W ogóle bardzo długie trasy. PLANNERALM. Mały? Nie warto? Tylko trzy wyciągi? Psińco się znacie: to istna bajka! Najpiękniejszy ośrodek świata z najpiękniejszym dojazdem ewer. Brak śniegu sztucznego: jest tylko naturalny i jest go zawsze bardzo dużo. RIESNERALM. Ośrodek spełniający wymagania narciarzy lubiących długie trasy. 7 km to norma, a nie wyjątek. 4-5 km to... najkrótszy zjazd z góry. Nie ma takich widoków i wrażeń jak u sąsiada (Planneralm), ale za to te trasy... SKI AMADE, W ZASADZIE SCHLADMING/DACHSTEIN I OKOLICE. Ocenę ośrodka obniża zamknięcie dla narciarzy lodowca Dachstein, podnosi najlepsza w Alpach jazda nocna na trasie Hochwurzen. Duży ośrodek, popularny, wiele tras. TURRACHER HOEHE. Czujesz, że jesteś wysoko w górach i w środku gór. Bardzo wysokogórski osrodek. OBERTAUERN. Opcja na początek i koniec sezonu. Jak nie ma śniegu w Obertauern, to nie ma go nigdzie w Austrii. Jak jest śnieg w Schladming, to znaczy, że Obertauern... zasypało doszczętnie. Dużo tras wokół miasteczka, bardzo sportowy ośrodek. Typ klienta: bardzo dobrze jeżdżący narciarz. I perełka: trasa G2 - chyba najsłynniejsza rzadko ratrakowana trasa czarna w Alpach. Mapy: Semmering. Chcesz poznać trasę nocnego pucharu świata? Stuhleck. Z góry ok. 6 km zjazdu. I to jakiegooooooooo! Hochkar. Kółeczko dookoła parkingu Cały tekst: w tym mapy: https://twojinstruktor.blogspot.com/2026/02/alpejskie-osrodki-blisko-katowic-top-10.html
    20 punktów
  39. Spóźniona relacja z lutowego wyjazdu. Kierunek mniej typowy - Słowenia wg pomysłu syna. Mieszkaliśmy w Mojstranie niewielkim miasteczku z 10km od wyjazdu z tunelu Karavanken. Do Austrii i Włoch rzut beretem, z czego też skorzystaliśmy. Na pierwszy ogień poszła Krańska Góra Ośrodek mnie nie zachwycił, no pogoda była ładna. Jak się okazało najładniejsza podczas całego czasu nartowania Po wyjeżdżeniu się na nartach koniecznym było odwiedzić "inny" ośrodek narciarski, tzn z innym przeznaczeniem jeśli chodzi o narty - tutaj tylko oglądanie bez prób 😁 Dzień drugi rzucił nas do Italii tym razem nie słonecznej. A szkoda bo widoki mogły być super. Tarvisio fajny ośrodek choć mały jak na alpejskie standardy W następnym dniu z powrotem w Słowenii. Ośrodek Krvavec. Bardzo fajny. Jak by jeszcze widoczność była lepsza W następny dzień miał być ośrodek Vogel, ale ośrodek praktycznie nie działał z racji zbyt dużego opadu śniegu. Zamierzaliśmy się ratować ponowną wizytą w Krvavcu. Tu nie było widać problemu. A dokładniej nie było widać NIC. Suma sumarum wyszło międzynarodowo. Wyspaliśmy się w Słowenii, na nartach pojeździliśmy w Austrii (Nassfeld) a na kolację zjedliśmy pizzę we Włoszech. Wracając podjechaliśmy na moment do rozświetlonej Planicy gdzie odbyły się jakieś zawody Ostatni na tym wyjeździe dzień narciarski spędziliśmy w w ośrodku Vogel, położonym w Triglavskim Parku Narodowym. Ośrodek ten słynie ponoć że wspaniałych widoków na najwyższy szczyt Słowenii -Triglav i okoliczne góry. W powyższym trochę encyklopedycznym opisie kluczowym jest słowo: "ponoć" Ostatni dzień pobytu w Mojstranie spędziliśmy bez nart. turystycznie. Trafiła się ładna pogoda. Byliśmy na jeziorem Bled znanym z charakterystycznej wyspy. Na koniec dnia pojechaliśmy do wodospadu Savica Korzystając z tego że Słowenia dużym krajem nie jest następnego dnia zamiast do PL udaliśmy się nad Adriatyk. Jeden nocleg w miejscowości Isola, następny dzień chwila w porcie w Isola i zwiedzanie historycznego miasteczka Piran A potem w auto i tylko 1100km do domu p.s. wracając gdzieś kiedyś skądś samolotem zdarzyło mi się doświadczyć większego przeskoku temperaturowego. Dla jazdy samochodem w jeden dzień takiej różnicy do tej pory nie doświadczyłem: godzina ~14,00 Piran Słowenia plus 14 st Celcjusza jedenaście godzin później Łodź - minus 11 14 st Celcjusza
    20 punktów
  40. Dobry Czantoria Ludzi brak i słońca też nie widać,jeszcze 😃
    20 punktów
  41. Czarna Góra dzisiaj, ciut chłodniej niz wczoraj, ok +6C i bez tak intensywnego słońca w związku z czym trasy trzymały znacznie dłużej. Frekwencja jeszcze niższa niz wczoraj, całkowicie bez kolejek przez cały dzień. Trasa D nieczynna drugi dzień zawodów Sudeckiej Ligi Narciarskiej (dzieci i młodzież do 19 roku życia z klubów, jak wynikało z rozmów trenerów głównie dolnośląskich i wielkopolskich ale także z innych rejonów Polski, łącznie ponad 200 zawodników). Szkoda że w ciągu 2 dni nie można było zjechać tą trasą, ale z drugiej strony jak się popatrzyło co młodzież wyprawiała na trasie C w ramach rozgrzewki to naprawdę serce narciarskie rosło🙂
    20 punktów
  42. Na Czantori dziś z rana twardo i trochę lodowo .Po godzince popuścili i całkiem przyjemna jazda.Ludzi bardzo umiarkowane ilosci Ps.Nie wiedziałem że zainwestowali i zakupili Snow-Factory 👌
    20 punktów
  43. Dobre warunki są na królowej Beskidów To z wczoraj, dziś powtórka z rozrywki Ps. Nocne jazdy na Czantori od czwartku do niedzieli 17.30- 20.30
    20 punktów
  44. O Zieleńcu nieco subiektywnie. Po pierwsze co mnie zaskoczyło to mocno nie zgadzał mi się obraz Zieleńca wykreowany przez działania marketingowo PR-owskie z tym co zastałem na miejscu. Cały czas słyszałem o mikroklimacie, naturalnym śniegu, tymczasem na miejscu zastałem raczej małą ilość sztucznego, zmrożonego i przewianego śniegu. Miejscami grudy lodowe (złe ratrakowanie) oraz wystającą trawę. Jak na ośrodek aspirujący do top 3 w kraju to raczej słabo to wyglądało. Najbardziej jednak przeszkadzał mi chaos. Ośrodek wygląda jak zlepek kilku mniejszych ośrodków, połączonych na siłę w jeden, niby duży. Mnóstwo ludzi jeździ w poprzek tras, przemieszczając się od wyciągu do wyciągu. Tak dużej liczby osób, które jeżdżą chaotycznie dawno nie widziałem. Zamiast przyjemnego dnia na nartach, raczej pełna koncentracja. Jazda zachowawcza niż przyjemność. Do tego wywiany, sztuczny śnieg i jazda po skorupie lodowej. Stoki rano też raczej słabo wyratrakowane. Ludzi miejscami sporo, mało radzących sobie z warunkami. Zapowiadało się nieźle. Tu też fajnie. Rano tak. Gdzie ten mikroklimat ? Gdzie ten śnieg. Do pomarańczowej. Tu też trochę ludzi. Tu przepychanki do talerzyka. Tak trudno ustawić się gęsiego ? Słońce ratowało dzień. Klimatyczne miejsce. Ciacho też ok. Kościółek przy niedzieli. Tu nie dało się wejść do środka.
    20 punktów
  45. Pozdrawiam noworoczne z Cieniawy! Rok olimpijski rozpoczęty, warun też olimpijski 🤩⛷️🎉
    20 punktów
  46. 20 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...