Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Dolicz śruby i będzie się zgadzać (prawie).
  2. Napisz konkretnie gdzie nocujesz. Bo np w Val Gardenie czy Arabbie znajdziesz solidne czerwone trasy a w Alpe de Susi jest niebiesko i płasko. Najogólniej kierunek zielony na Sellarondzie może być trochę upierdliwy pod deskę, pomarańczowy jest stromszy. 15 stycznia nie oczekiwałbym zbyt dobrych warunków na off piste (zresztą we Włoszech teraz chyba gonią) więc narty wydają się naturalnym wyborem.
  3. A nawet odwrotnie - byłyby bardzo pożyteczne. Jest bardzo ciekawe opracowanie z Austrii gdzie wykazano, że woda ( z roztopionego śniegu) trafiająca na łąki przedłuża czas wegetacji roślinnej i rozbudowuje bioróżnorodność. To były mocne, dobrze mierzalne efekty.
  4. Miałem całą długą półkę Centkiewiczów, lektura na której rosłem...
  5. Wujot

    Zagadka

    Bardzo dziękuję!
  6. Wujot

    Zagadka

    Dzięki
  7. Gratulacje! Ciekaw jestem czy ktoś w tym sezonie, przed Tobą, to już jechał? Na jednej z fot miałem podejrzenia, że tak. Ale w takiej zadymce to trudno rozpoznać. Tak czy tak szczerze zazdroszczę pięknego dnia. Od dzisiaj jesteś Odarpi, syn Egigwy!!! Możesz to ewentualnie wymienić na Anaruka.
  8. Wujot

    Zagadka

    Czy jesteście w stanie rozpoznać gdzie została zrobiona ta fota? https://forum.nikoniarze.pl/attachment.php?attachmentid=58182&d=1638221376
  9. Pytanie czy z sensem piszesz? W dniu 27.11.2021 o 11:51, JC napisał: Proponuję narty o długości 171 cm. Taka długość zapewni Tobie łatwość skrętu, pewność jazdy oraz stabilność w różnych warunkach. Konstrukcja nart Triple Radius w połączeniu z Allmoutain Rocker zapewni Ci dobrą inicjację skrętu na twardym, przygotowanym stoku, jak też w nieco "luźniejszych" warunkach - po świeżym opadzie lub na rozjeżdżonym śniegu. Dla mnie to przepisywanie bełkotu marketingowego producentów. O łatwości wejścia w skręt decyduje w decydującym stopniu konstrukcja i proporcja rdzenia. Czyli elastyczność przedniej części narty. To bardzo wyraźnie się czuje i daleko przed okresem rockerów były narty dobrze inicjujące skręt oraz te kołkowate, za to mało reaktywne, dla brutalnie jeżdżących. Rodzaj narty należy dobrać do wagi, siły i stylu jazdy i nie ma tu panaceum. Czyli nie ma tu czegoś dobrego dla wszystkich. Podobnie jak nie ma narty dobrej na twardy warunek i miękki. Zaś między bajki możesz sobie włożyć potrójny promień, po pierwsze to są wielkości typu milimetr na końcu narty, po drugie nie znajduje uzasadnienia w fizyce skrętu. Aby była jasność mogę uwierzyć, że ta narta jest wybitna. Ale proste wyjaśnienie że dzięki triple radius i delikatnemu rockerowi jest ona tak dobra jest śmieszne. Co jako doświadczony narciarz powinieneś wiedzieć. Przypomnę, że przed epoką pseudorockerów (w nartach na twarde) i potrójnych promieni były równie dobre narty. Napisz po prostu, że to z Twoich doświadczeń dobra narta i ją polecasz. Tylko tyle i aż tyle.
  10. Bacówka to całkiem przyzwoity poziom. Jak jest sucho i można swobodnie wstać, zrobić bezstresowo jedzenie i miejsca jest pod dostatkiem to już jest dobrze. A jeśli okoliczności do tego są takie jak napisałeś to wybór dla mnie też jest jasny. Ale raz na trzy dni to gorący prysznic by się przydał
  11. Powiedzmy, że biwakowanie w zimie nie polubię. Można raz czy dwa coś tam zrobić, ale chyba zbyt kocham jazdę na nartach aby zostać fanem takiej działalności. Traci się multum czasu, dźwiga ciężary, komfort noclegów żaden, wilgoć, regeneracja słaba. Najgorsze schronisko (bez wody i z wielkimi zbiorówkami), co tam schronisko, podrzędny schron, jest po prostu rozpustą przy namiocie.
  12. Wujot

    Pilsko, Korbielów - informacje

    I tak i nie. Wszystko zależy gdzie mieszkasz. Popołudniowa jazda gdzieś w zakresie 30 km to super sprawa. Także dojazd na cały dzień z odległości powiedzmy 100 km. Wtedy karnet plus koszty dojazdu pozwolą stosunkowo tanio cieszyć się narciarstwem. Oczywiście zgadzam się, że jest przepaść między tym co można znaleźć w Alpach a Polsce. Szczególnie na freeride. Nie mniej jednak "krajowe" możliwości można też wykorzystać, szczególnie jadąc na warun.
  13. Dla zaciekłych jawią się dwie opcje - Kitzbuhel z mieszkaniem w DE (około 30 km) i codziennym jednodniowym wjazdem - Zugspitze w DE W tym drugim ośrodku czynne są: czerwone i niebieskie krzesełko - nie jest najgorzej choć bez szału. Chyba lepsze od tego krzesełka na Rastkogel. Zaletą jest, że z Polski Zachodniej w okolice Ga-Pa jest całkiem blisko.
  14. Wujot

    Pożegnanie

    Byłoby tak gdybyś podniósł rozwałkę systemu sądowego w Polsce, zmuszanie kobiet do rodzenia ułomnych dzieci z ryzykiem ich śmierci. I setki innych patologii obecnego systemu. Tam nie ma wątpliwości, że należy o to walczyć. Te sprawy nie budzą Waszych reakcji. Tymczasem w sprawie gdzie decyzje jednych ( o nieszczepieniu) wpływają zasadniczo na innych bo grożą im wprost śmiercią (np mój ojciec nie może być zaszczepiony, inna bliska mi osoba może nie załapać się na potrzebną opiekę pulmonologa) mamy konflikt interesów. Nieszczepiący się rozwalają system zdrowotny, niszczą gospodarkę, demolują edukację i na ich decyzjach cierpi całe społeczeństwo. Zupełnie jakby wbrew rozsądkowi połowa kierowców postanowiła jeździć lewostronnie. W imię wolności. To śmieszne. Dlatego w imię tej odpowiedzialności co ją przytoczyłeś warto się zaszczepić - przez szacunek dla życia innych i odpowiedzialności za społeczeństwo. To nie ma nic wspólnego z państwem. A już na pewno z rządzącymi.
  15. Wujot

    Austria Kamperem

    Jest przeciwnie - życzę Ci jak najlepiej, bo wiem, że lekko nie ma. Mocno kibicuję Ci w tematach narciarskich gdzie tworzysz przyjemne filmiki. I życzę jak najgrubszego portfela. Moje uwagi (w tych dwóch pozostałych dziedzinach) są tylko z punktu widzenia wartości treści jakie produkujesz. A chciałbym aby te treści były istotne i pogłębione. Oczywiście z mojego punktu widzenia. Nie raz obserwuje jak ludzie, co właśnie przeczytali coś na necie, zaraz robią się ekspertami. W branżach które trochę znam wygląda to wprost żałośnie. Wiem, że to znak czasów, ale przecież mam prawo do krytyki artystycznej??? Publikując treści musisz się liczyć z tym, że jakiś malkontent wytknie to i owo. Zamiast określenia "malkonent" możesz użyć "wymagający czytelnik". Wracając na chwilę do zimowego karawaningu. Napisałem Ci o tym że, pływałem w zimie na jachcie, pod tym kątem przystosowanym, ale nie wspomniałem, że pływałem też kabinowo w lecie (po jeziorach i morzach). I jest po prostu przepaść między tymi porami roku. To dwie kompletnie różne działalności. Nijak nie przeniesiesz doświadczeń z lata na zimę. Stąd były moje uwagi. Co do zasady to krytyka, na tym dość ograniczonym gremium, jest najlepszą sprawą jaka może Cię spotkać. Często jak widzę gdzieś bzdury to się nie odzywam, tutaj masz feedback. Może chwilkę zaboli ale będziesz ostrożniejszy w przyszłości. Tak czy tak, dobrze Ci życzę. Jakkolwiek czasem mnie wkurzasz polityką moderatorską czy marketingowym products placement.
  16. Wujot

    Austria Kamperem

    Znacznie ciekawsze wozy widziałem na lodowcu Vatnajokull (na Islandii). Potężne, zabudowane, ciężarówki wyglądające na wojskowe, na balonowych, olbrzymich kołach.
  17. Wujot

    Austria Kamperem

    Moim zdaniem tu jest pies pogrzebany. Dyskusja o kamperze podszyta jest "marketingowym" celem. W tle widać chęć promowania tematu. Takie postępowanie budzi moją nieufność. Bo czym innym jest słuchanie maniaka kamperowego co po 10 latach użytkowania uczciwie może sypnąć opowiastkami o plusach i minusach a czym innym takie teoretyzowanie kogoś kto nie zaliczył iluś zim, nie przejeżdżał taką ciężką maszyną z miejsca nie miejsce w zimowych warunkach, nie odśnieżał po zamieci. I nie zaliczył wielu innych przygód (fajnych i niefajnych), które na pewno się zdarzają. Podobnie było w temacie rowerów elektrycznych. Nie było to z potrzeby serca, czy wieloletniej pasji. Tylko z chęci podłączenia się do chwytliwego tematu. Jedno i drugie obarczone grzechem pierworodnym... Nie kamperowałem w zimowych warunkach. Ale pływałem 11 dni na zimowym jachcie i wiem co to znaczy wszechogarniająca (mimo webasto) wilgoć. To była świetna przygoda, bo robiliśmy tematy trudne do zrobienia inaczej. Było super... ale wcale nie palę się do powtórki tej formuły. Po prostu już, troszkę, wiem z czym się to je. Z kamperem, przez skórę czuję, że byłoby podobnie...
  18. Wujot

    Austria Kamperem

    Ale co ty porównujesz 4* hotel z kamperem? Przecież to śmieszne, popatrz raczej na wynajem stodół! Najtańszy apartament to będzie aż nadto, a to na luziku znajdziesz z tym budżetem. Kampery widziałem na miejscówkach freeridowych. Taki styl życia - imprezujemy czekając na powder. Jako styl trudno dyskutować. W lecie zdecydowanie łatwiej dostrzec plusy tej formy wypoczynku. Chyba, że mówimy w zimie o miejscach egzotycznych, bez bazy noclegowej. Wtedy kamper jest lepszy i bezpieczniejszy (niedźwiedzie) od namiotu.
  19. Wujot

    Zasady na forum!!!

    Ale przecież mają!
  20. Nie twierdzę, że zawsze jesteśmy nastawieni na najszybsze przepinki. Są oczywiście popasy i podziwianie okoliczności na jakimś ładnym szczycie. Ale czasem trzeba jak najszybciej w dół. Gdy na przykład wejdzie się w ciemną, śnieżną chmurę co złośliwie wisi na szczycie na który idziesz. I nagle w środku wiosny trafiasz w zimowy orkan. W kwestii rozciągnięcia to jest o wiele łatwiejsze jak się wydaje. Szczególnie na foce z sztywną ramką i ogonem. A to chyba w tej chwili 90%. Zaczynasz od zatrzaśnięcia tyłu. Czyli zapinasz but do jazdy i wiązanie. Jesteś od razu super stabilny i bezpieczny. Teraz podnosisz troszkę tył jednej narty i ściągasz ogon i fokę (ale masz mocną pozycję na drugiej zapiętej narcie). Zrobi to przeciętny sztywniak oderwany od kompa. Na siedząco jeszcze łatwiej. Z fokami Dynafita jest ciut gorzej, ale też się da bez robienia szpagatu (kankan to nie jest stabilna pozycja)
  21. Unikam obracania piętki dzięki czemu przepinki są bardzo sprawne. Nie ściągam nigdy desek. Wydaje mi się to wprost podstawową sprawą bo parokrotnie byłem na grani w huraganowym wietrze gdzie ci co ściągnęli deski byli w poważnych tarapatach. Na przykład jednemu wyrwało nartę z ręki, nad przepaścią. Na szczęście wzbiła się wysokim łukiem i spadając pionowo, wbiła w stok 50 m niżej. Innemu pomagaliśmy we dwójkę przy manipulacjach - inaczej chyba by tam został. Część grupy za to potrafiła przepiąć się na siedząco przypłaszczona do stoku, poszło to szybko i bez problemów. Często na niektórych popularnych szczytach (było tak np na Piz Buin) jest mało miejsca i trudno znaleźć najmniejszą półeczkę. Im mniej miejsca zajmujemy, im szybciej się przepniemy tym lepiej. Zawsze jest też szansa, że odpięta deska odjedzie (nawet ze skistopem). A tak wiązanie z lonżą jest optymalne. Z podobnych powodów uważam też, że ściągane języki są może fajne ale buty bez tego patentu są 10 x lepsze.
  22. Ale w R12 też musisz obrócić słupek do stopnia 0. Uważam, że przeważnie nie opłaca się tego robić. Można to co prawda użyć kijka za piny (wcale nie takie łatwe) ale w sumie szkoda czasu i wysiłku. Wracając do dwóch klapek to jednak na kilometrowym trawersie na stromym stoku (a w Alpach to normalka) podniesienie dolnej wyżej jest bardzo wygodne i mocno odczuwalne. Ja sam górnej klapki (w Freeraider 12) nie używam prawie nigdy (poza tym co już napisałem) bo chodzenie na niższym stopniu uważam za optymalne. Zresztą ślady praktycznie zawsze założone są na ten kąt. Wyższe stopnie też źle pracują z harszlami, a przeważnie akurat się je wtedy użyć. Ale wyższe stopnie warto mieć w stromych i ciasnych v-kształtnych formacjach np. korytach potoków. Operowanie stopniami to bardzo indywidualna sprawa, co obserwuje chodząc z kumplami. Ja jestem najbardziej ortodoksyjny wystarczy mi pierwszy (i jedyny) stopień w revolution i w zasadzie bardzo podobnie w Freeraider, choć tam wykorzystuję czasem górny (te trawersy). Oni robią 10 zmian a ja żadnej, choć adaptuję krok. Niby jestem gorzej dopasowany do terenu, ale buty TLT7 mają wielką ruchomość, Za to na przepinkach jestem zdecydowanie pierwszy. Ot - kto co lubi. Nie mniej jednak większość woli mieć wybór.
  23. Jest znacznie istotniejsza różnica. Kuluar ma jeden stopień, Crest dwa. Przy tej samej wadze jednak drugi stopień jest zaletą. Co śmieszniejsze moje Revolution mają też jeden stopień (bez pozycji 0) i... mnie to wystarcza. Ale 99% narciarzy ucieszy się z wyższego stopnia. Ma on duży sens przy długich trawersach (ustawia się go na dolnej narcie). Trzeba jeszcze sprawdzić czy w Kularze jest regulacja na boki i czy słupek na pewno jest obrotowy (na taki wygląda).
  24. Wydaje mi się, że aby zainstalować skistopa musi być w komplecie dodatkowa płytka. Ma to pewne plusy (regulacja długości) ale też minus - wyższa pozycja buta i dodatkowa waga (chyba 50 g/szt). Natomiast w Crestach tego elementu nie ma i dlatego są one per saldo wyraźnie lżejsze. Teraz nie do końca wiem czym różnią się Kular od Crest. To co widać to mają 4 sprężyny z przodu. Czyli wpinają się symetrycznie co jest troszkę wygodniejsze jak w Crestach. Ale z tego tytułu powinny być cięższe a są lżejsze. Czyli mogą być inne różnice (choć być może tylko materiałowe) W każdym razie jeśli skistoper jest podstawowy to nie brałbym SL EVO.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...