Narty - skionline.pl
Jump to content
naczos

Szczyrk - COS Skrzyczne

Recommended Posts

5 godzin temu, koliber napisał:

Racja, być może coś źle robię. Jednak obecnie ilość orczyków jest tak znikoma, że można się bez nich obejść. Równowagi też się moim zdaniem nie za bardzo uczy, bo jedzie się narta w nartę z partnerem, często opierając się o niego, do tego klamry butów się wzajemnie zaczepiają. Mnie to się kojarzy z taką połowiczną asekuracją - coś, jak rower z trzecim kołem u boku, które nie wiadomo, czy bardziej pomaga, czy przeszkadza. Albo jak dwa złączone rowery ze sobą. To już prędzej na talerzyku można potrenować różne ewolucje, jak już ktoś bardzo chce. Np. stanąć sobie na moment na jednej narcie - tam mamy ku temu możliwość, bo większość zależy od nas. Jazda z partnerem u boku jest dla mnie pod każdym względem nienaturalna.

Nie masz racji. W każdej sytuacji to Ty decydujesz tylko po prostu nie umiesz, nie wiesz jak to zrobić. Najłatwiej więc zrezygnować niż się nauczyć.

To jest klasyczny problem: można dać dziecku nóż i wytłumaczyć jak go używać a można zabronić używać.

Łatwizna to znak czasów.

Pozdrowienia

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie orczyki mają sens tylko wtedy jak można zadbać o trasę ich przejazdu czyli naśnieżanie i miejsce na przejazd ratraka. Jazda w torach lodowych i walka o życie to żadna przyjemność. Jak już są i nie trzeba ich likwidować to świetnie się spiszą jako awaryjny wyciąg który jest uruchamiany podczas dużego obłożenia ośrodka.

Czy czegoś uczą? Na pewno dla początkujących jest to element nauki, tylko szybko dochodzimy do wniosku że lepiej posadzić 4 litery :)

Czy korzystam? Jak nie mam innego wyjścia, lub kolejka do krzesła jest bardzo długa. Nie znam nikogo kto przy braku kolejek, równolegle biegnącym orczyku i krześle wybierze orczyk. Jesteśmy po prostu wygodni.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, szplukasz napisał:

Dla mnie orczyki mają sens tylko wtedy jak można zadbać o trasę ich przejazdu czyli naśnieżanie i miejsce na przejazd ratraka. Jazda w torach lodowych i walka o życie to żadna przyjemność. Jak już są i nie trzeba ich likwidować to świetnie się spiszą jako awaryjny wyciąg który jest uruchamiany podczas dużego obłożenia ośrodka.

Czy czegoś uczą? Na pewno dla początkujących jest to element nauki, tylko szybko dochodzimy do wniosku że lepiej posadzić 4 litery :)

Czy korzystam? Jak nie mam innego wyjścia, lub kolejka do krzesła jest bardzo długa. Nie znam nikogo kto przy braku kolejek, równolegle biegnącym orczyku i krześle wybierze orczyk. Jesteśmy po prostu wygodni.

 

Mów za siebie. Krzesło jest zazwyczaj szybsze i stąd ten wybór.

Znowu wysnuwasz jakieś drętwe teoryjki. Orczyki to przede wszystkim wciągi bardzo ekonomiczne. Można nawet powiedzieć, ze przy krzesłach czy innych to wyciągi przenośne. Można je zastosować w miejscach gdzie nie da rady posadowić ciężkiego wyciągu jak np. na lodowcach. Do ich funkcjonowania wystarczy mała przecinka. Siła jest właśnie w tym, że nie trzeba angażować ratraka ani wydzierać specjalnych torów. Wystarczy jak jest w miarę równo. Można taki wyciąg zamontować i zdemontować bez niszczenia połaci lasu ciężkim sprzętem, bez wykopów itd.

Ale jasne kogo to obchodzi, jak się jest wygodnym.

Edited by Mitek
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, szplukasz napisał:

Dla mnie orczyki mają sens tylko wtedy jak można zadbać o trasę ich przejazdu czyli naśnieżanie i miejsce na przejazd ratraka. Jazda w torach lodowych i walka o życie to żadna przyjemność. Jak już są i nie trzeba ich likwidować to świetnie się spiszą jako awaryjny wyciąg który jest uruchamiany podczas dużego obłożenia ośrodka.

Czy czegoś uczą? Na pewno dla początkujących jest to element nauki, tylko szybko dochodzimy do wniosku że lepiej posadzić 4 litery :)

Czy korzystam? Jak nie mam innego wyjścia, lub kolejka do krzesła jest bardzo długa. Nie znam nikogo kto przy braku kolejek, równolegle biegnącym orczyku i krześle wybierze orczyk. Jesteśmy po prostu wygodni.

 

Jak jadę na Kubinska Hole to zawsze śmigam talerzykiem bo to żadne obciążenie a jedzie 2 razy szybciej. I nawet mimo braku kolejek wolę nim jechać bo to bardziej przyjemne jak jazda wolna kanapą. No to już poznałeś pierwsza osobę która woli talerzyk od kanapy mimo braku kolejki do niej :)

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Mitek napisał:

Orczyki to przede wszystkim wciągi bardzo ekonomiczne. Można nawet powiedzieć, ze przy krzesłach czy innych to wyciągi przenośne. Można je zastosować w miejscach gdzie nie da rady posadowić ciężkiego wyciągu jak np. na lodowcach. Do ich funkcjonowania wystarczy mała przecinka. Siła jest właśnie w tym, że nie trzeba angażować ratraka ani wydzierać specjalnych torów. Wystarczy jak jest w miarę równo. Można taki wyciąg zamontować i zdemontować bez niszczenia połaci lasu ciężkim sprzętem, bez wykopów itd.

Ale jasne kogo to obchodzi, jak się jest wygodnym.

Wszystko racja, ponadto orczyki nie są tak wrażliwe na silny wiatr jak gondole i krzesła. Ostatnie Twoje zdanie jest kluczowe - ludzie na ogół wolą odpocząć na wyciągu, a do tego lepiej nadają się kanapy i gondolki, a jazdę na nartach traktują w kategoriach przyjemności, a nie poligonu ćwiczebnego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co jest złego w wygodzie? Lubię chodzić np. po górach pieszo, ale jak już płacę spore pieniądze za karnety narciarskie, to oczekuję komfortu. Samo zjeżdżanie i widoki są za darmo, płaci się właśnie za infrastrukturę. Więc jeśli powiedzmy za miękkie, wyprzęgane kanapy ośrodek ceni się np. na 100 zł/dzień, to za 2 razy wolniejsze kanapy jestem w stanie dać max. 50 zł/dzień, a za orczyki 25 zł/dzień. Ale przy takiej samej cenie? Niektórych denerwuje, że ludzie wybierają wygodnictwo, zamiast się nauczyć. A czy każdą aktywność trzeba opanować? Jak coś mnie nie interesuje, albo nie lubię, to po prostu jej unikam. Po co mam się uczyć np. czegoś, co staje się bezużyteczne? Praktycznie każda ważniejsza trasa w Polsce, Czechach i Słowacji jest już dostępna bez konieczności korzystania z orczyków  Może poza Pilskiem, ale tam i tak nie zamierzam zostawiać ani złotówki (z wiadomych chyba powodów).

Na Kubinskiej Holi postępuję identycznie, bo pojedynczy talerzyk jest dla mnie równie wygodny, co kanapa, a tam w dodatku szybszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, Jusik2002 napisał:

Jak jadę na Kubinska Hole to zawsze śmigam talerzykiem bo to żadne obciążenie a jedzie 2 razy szybciej. I nawet mimo braku kolejek wolę nim jechać bo to bardziej przyjemne jak jazda wolna kanapą. No to już poznałeś pierwsza osobę która woli talerzyk od kanapy mimo braku kolejki do niej :)

Założyłem, że wyciągi jadą taką samą prędkością. W takiej sytuacji jak opisujesz pewnie też bym wybrał orczyk, przynajmniej w pierwszej połowie dnia.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, Mitek napisał:

Mów za siebie. Krzesło jest zazwyczaj szybsze i stąd ten wybór.

Znowu wysnuwasz jakieś drętwe teoryjki. Orczyki to przede wszystkim wciągi bardzo ekonomiczne. Można nawet powiedzieć, ze przy krzesłach czy innych to wyciągi przenośne. Można je zastosować w miejscach gdzie nie da rady posadowić ciężkiego wyciągu jak np. na lodowcach. Do ich funkcjonowania wystarczy mała przecinka. Siła jest właśnie w tym, że nie trzeba angażować ratraka ani wydzierać specjalnych torów. Wystarczy jak jest w miarę równo. Można taki wyciąg zamontować i zdemontować bez niszczenia połaci lasu ciężkim sprzętem, bez wykopów itd. 

Ale jasne kogo to obchodzi, jak się jest wygodnym.

No to  niech obsługują lodowce lub miejsca gdzie bardzo wieje, nie mam nic przeciwko (np. orczyk na Małe Skrzyczne) Jak płacę 100 zł za karnet to wymagam żeby pod orczykiem był wyratrakowany śnieg, a nie lód na zmianę z minerałami.

Pomijając lodowce to orczyki stawia się bez fundamentów?

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, szplukasz napisał:

No to  niech obsługują lodowce lub miejsca gdzie bardzo wieje, nie mam nic przeciwko (np. orczyk na Małe Skrzyczne) Jak płacę 100 zł za karnet to wymagam żeby pod orczykiem był wyratrakowany śnieg, a nie lód na zmianę z minerałami.

Pomijając lodowce to orczyki stawia się bez fundamentów?

Czekałem na te stwierdzenia: "jak płacę 100pln za karnet, to...." - i taki jest podtekst/przyczyna wszelkich dyskusji o wolniej jeżdżących snowboardzistach, dzieciach, wężykach i innych zawalidrogach.

Bez komentarza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Jusik2002 napisał:

Jak jadę na Kubinska Hole to zawsze śmigam talerzykiem bo to żadne obciążenie a jedzie 2 razy szybciej. I nawet mimo braku kolejek wolę nim jechać bo to bardziej przyjemne jak jazda wolna kanapą. No to już poznałeś pierwsza osobę która woli talerzyk od kanapy mimo braku kolejki do niej :)

Od BARDZO wolnej kanapy też wolę talerzyk. Kotwic jednak nie lubię - i wolę wolną kanapę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, WojtekM napisał:

Od BARDZO wolnej kanapy też wolę talerzyk. Kotwic jednak nie lubię - i wolę wolną kanapę.

Cześć

A ile znasz sposobów jazdy na kotwicy, ile ustawień w zależności czy jedziesz sam czy z kimś?

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Mitek napisał:

Czekałem na te stwierdzenia: "jak płacę 100pln za karnet, to...." - i taki jest podtekst/przyczyna wszelkich dyskusji o wolniej jeżdżących snowboardzistach, dzieciach, wężykach i innych zawalidrogach.

Bez komentarza.

Mitek wyluzuje trochę, to nie jest temat o bezpieczeństwie jazdy. Jak Ci ktoś poda w knajpie za słoną zupę to co zrobisz? Jak wydaje pieniądze w knajpie to lubię smacznie zjeść, tak samo z jeżdżeniem na nartach. Co w tym dziwnego? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Mitek napisał:

Cześć

A ile znasz sposobów jazdy na kotwicy, ile ustawień w zależności czy jedziesz sam czy z kimś?

Pozdrowienia

Nie bardzo mnie to interesuje. Jak trzeba, to wjadę kotwicą (ale jak jeden minister - bez uśmiechu). Jeżeli mam wybór rozsądny dla mnie, to nie używam kotwicy.

Jeżeli ktoś nie lubi mięsa, to też będziesz go przekonywał do spróbowania różnych mięsnych dań - jeżeli jest spory wybór wege?

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

WojtekM i Mitek, nie dojdziecie do porozumienia, bo macie dwa różne podejścia do nart. WojtekM jeździ i ma z tego funa i OK, to jemu wystarcza. Rozumiem to i szanuję. Ty Mitek, znam to z autopsji, nawet na kilofie nie będziesz się nudził, bo będziesz się bawił dociążaniem nart, kombinowaniem z nogami i trenował równowagę na "orczykowym luzie". ;)

Nie ma się co spierać, jednym wystarcza komfortowa jazda po przygotowanych stokach, a inni mają funa poza trasą, jazdą na kilofach lub ćwiczeniem techniki w każdych warunkach - nie ma dnia straconego w górach.

Pokój Panowie.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, WojtekM napisał:

Nie bardzo mnie to interesuje. Jak trzeba, to wjadę kotwicą (ale jak jeden minister - bez uśmiechu). Jeżeli mam wybór rozsądny dla mnie, to nie używam kotwicy.

Jeżeli ktoś nie lubi mięsa, to też będziesz go przekonywał do spróbowania różnych mięsnych dań - jeżeli jest spory wybór wege?

Cześć

Kontynuując Twoją myśl Wojtek to może się okazać, że jak mięso jest dobrze przyprawione, to jest najlepsze na świecie. Trzeba tylko wiedzieć jak je przyrządzić.

Zresztą Ty czy inne osoby dorosłe niech sobie jeżdżą czym chcą - ich sprawa i wybór. Mnie najbardziej wkurza zrażanie dzieci do tego typu rozwiązań, które znakomicie pracują. Swego czasu robiłem nawet takie zajęcia, ze jadąc orczykiem każdy musiał się w trakcie jazdy wypiąć i później sam złapać orczyk i pojechać dalej. Bywało i tak, że po jednej próbie z całej grupy 6-8 latków nikt nie chciał jeździć na nartach tylko wszyscy jechali na orczyk, żeby ćwiczyć spadanie. Powiem Ci, że w kwestii edukacji narciarskiej, swobody operowania nartami pewności siebie - dawało to więcej niż tydzień ćwiczeń jakiegoś skrętu. A zawody , kto dojedzie na górę na jednej narcie? A jazda tyłem? Wiesz ile jest fajnych możliwości wykorzystania wyciągi w nauce, które w sposób fantastyczny przekładają się później na jazdę. Co więcej... orczyk jest wyciągiem zdecydowanie bezpieczniejszym niż jakiekolwiek krzesło - trzeba tylko wiedzieć jak z niego korzystać. Jest poza tym naturalny ale.... rzeczywiście chyba pomyliłem tematy bo to temat narty po 50 a ja o dzieciach. Ale wierz mi w czerpaniu radości z jazdy na nartach warto brać z dzieci przykład zawsze.

Pozdrowienia

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu, azael napisał:

WojtekM i Mitek, nie dojdziecie do porozumienia, bo macie dwa różne podejścia do nart. WojtekM jeździ i ma z tego funa i OK, to jemu wystarcza. Rozumiem to i szanuję. Ty Mitek, znam to z autopsji, nawet na kilofie nie będziesz się nudził, bo będziesz się bawił dociążaniem nart, kombinowaniem z nogami i trenował równowagę na "orczykowym luzie". ;)

Nie ma się co spierać, jednym wystarcza komfortowa jazda po przygotowanych stokach, a inni mają funa poza trasą, jazdą na kilofach lub ćwiczeniem techniki w każdych warunkach - nie ma dnia straconego w górach.

Pokój Panowie.

Cześć

Jasne, tylko, ze ja się nie spieram, próbuję zachęcić do prób do rozwoju, do zabawy. Co do kotwic to umożliwiają bardzo komfortową jazdę a już samemu to można nawet się położyć na dyszlu jak się włoży kotwicę miedzy nogi i obróci i pospać. :)

Pozdrowienia

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Mitek napisał:

Cześć

Jasne, tylko, ze ja się nie spieram, próbuję zachęcić do prób do rozwoju, do zabawy. Co do kotwic to umożliwiają bardzo komfortową jazdę a już samemu to można nawet się położyć na dyszlu jak się włoży kotwicę miedzy nogi i obróci i pospać. :)

Pozdrowienia

Moja córka do wieku 10 lat miała naturalną chęć jazdy na orczykach i talerzykach. Od zawsze ma tendencje do samodzielności na nartach, czyli robić co się da bez pomocy rodzica. A na orczykach właśnie można wsiadać samodzielnie (z pomocą czasami obsługi, ale bez pomocy rodzica) i samodzielnie jechać i się wypiąć. Na krzesłach ze względu na wysokość ta samodzielność dziecka nie jest całkiem możliwa.

Oczywiście córka zaliczała upadki na orczykach, ale to były pojedyncze zdarzenia. Zdarzały się problemy z wpięciem w szybki talerzyk, ale uczyliśmy się cierpliwie tego elementu, a nie przeskok na kanapę.

I w wieku 8 lat przyszła nagroda, samodzielna jazda córki na orczykach w Szczyrku nie była żadnym problemem. Wertepy, strome fragmenty, nic ją nie rusza. Oczywiście to męczy trochę bardziej, ale patrzenie na radzące sobie dziecko, gdy niektórzy dorośli niestety spadają, to wielka przyjemność.

Obecnie córka ma taki wzrost, że polubiła kanapy, ale na orczyki się nie krzywi i zawsze z takiego wyciągu też możemy bez problemu skorzystać.

 

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, MarioJ napisał:

Moja córka do wieku 10 lat miała naturalną chęć jazdy na orczykach i talerzykach. Od zawsze ma tendencje do samodzielności na nartach, czyli robić co się da bez pomocy rodzica. A na orczykach właśnie można wsiadać samodzielnie (z pomocą czasami obsługi, ale bez pomocy rodzica) i samodzielnie jechać i się wypiąć. Na krzesłach ze względu na wysokość ta samodzielność dziecka nie jest całkiem możliwa.

Oczywiście córka zaliczała upadki na orczykach, ale to były pojedyncze zdarzenia. Zdarzały się problemy z wpięciem w szybki talerzyk, ale uczyliśmy się cierpliwie tego elementu, a nie przeskok na kanapę.

I w wieku 8 lat przyszła nagroda, samodzielna jazda córki na orczykach w Szczyrku nie była żadnym problemem. Wertepy, strome fragmenty, nic ją nie rusza. Oczywiście to męczy trochę bardziej, ale patrzenie na radzące sobie dziecko, gdy niektórzy dorośli niestety spadają, to wielka przyjemność.

Obecnie córka ma taki wzrost, że polubiła kanapy, ale na orczyki się nie krzywi i zawsze z takiego wyciągu też możemy bez problemu skorzystać.

 

Cześć

Jasne da się i jest zabawa. Swego czasu jak Amelka miała mniej więcej 7 lat pierwszy raz byliśmy w Szczyrku i pierwszy raz widziała kotwice. Gdy wsiadaliśmy w "jedynkowy" orczyk coś mi  nie wyszło i pojechała sama a ja za nią następnym. Był to jej pierwszy wyjazd kotwicą. Na górze zabiła mnie tekstem: "Jak jechałam i cały czas się zastanawiałam kiedy mnie dogonisz". Oczywiście można też przyjąć postawę roszczeniową i wytoczyć proces bo nie ma taśmy podwożącej do knajpy i trzeba podejść.

Pozdro

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Mitek napisał:

Cześć

Jasne, tylko, ze ja się nie spieram, próbuję zachęcić do prób do rozwoju, do zabawy. Co do kotwic to umożliwiają bardzo komfortową jazdę a już samemu to można nawet się położyć na dyszlu jak się włoży kotwicę miedzy nogi i obróci i pospać. :)

Pozdrowienia

 

Spox, też uważam, że należy wszelkimi metodami dążyć do rozwoju. Jeszcze raz podkreślam: nie ma straconego dnia na stoku czy też w górach.

Sam się bawię na orczykach i pozdrawiam wszystkich Panów, którzy opier...lali mnie za przewracanie się pod liną, bo to grozi jej zrzuceniem. Od razu piszę, że na Małym Skrzycznem jak byłem to lina już leżała. :D Na orczyki wsiadam nawet rekreacyjnie, bo to zawsze jest trening.

Teraz się uzewnętrznię... jeżdżę na parapecie. :D

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, azael napisał:

Sam się bawię na orczykach i pozdrawiam wszystkich Panów, którzy opier...lali mnie za przewracanie się pod liną, bo to grozi jej zrzuceniem. Od razu piszę, że na Małym Skrzycznem jak byłem to lina już leżała. :D Na orczyki wsiadam nawet rekreacyjnie, bo to zawsze jest trening.

Teraz się uzewnętrznię... jeżdżę na parapecie. :D

No wiesz, kobiecie ostatnio lina na głowę spadła na orczyku. Jeśli to przez kogoś, kto sobie dla zabawy wyjechał w bok, to trochę słabo. 

Mi orczyki czy talerzyki nigdy nie przeszkadzały, może dlatego, że zaczynałem naukę od wyrwirączek, ale uważam, że zasady BHP dla bezpieczeństwa swojego i - przede wszystkim - innych powinny być przestrzegane. 

A'propos parapetu - mój kolega narciarz (dobry) zapiął deskę pierwszy raz w życiu na nogi i wyjechał z Czyrnej na Halę bez żadnego upadku, potknięcia czy zawahania. Ja mam wrażenie graniczące z pewnością, że problemy snowboardzistów na orczykach wynikają bardziej z braku wyczucia równowagi niż innych przyczyn. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, nikdob napisał:

No wiesz, kobiecie ostatnio lina na głowę spadła na orczyku. Jeśli to przez kogoś, kto sobie dla zabawy wyjechał w bok, to trochę słabo. 

Chyba mam trochę więcej rozsądku. Są orczyki i orczyki.

12 minut temu, nikdob napisał:

A'propos parapetu - mój kolega narciarz (dobry) zapiął deskę pierwszy raz w życiu na nogi i wyjechał z Czyrnej na Halę bez żadnego upadku, potknięcia czy zawahania. Ja mam wrażenie graniczące z pewnością, że problemy snowboardzistów na orczykach wynikają bardziej z braku wyczucia równowagi niż innych przyczyn. 

Tak jak pisał Mitek: trenować i jeszcze raz trenować.

Jakie to niby są inne przyczyny poza czuciem deski?

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, nikdob napisał:

No wiesz, kobiecie ostatnio lina na głowę spadła na orczyku. Jeśli to przez kogoś, kto sobie dla zabawy wyjechał w bok, to trochę słabo. 

Mi orczyki czy talerzyki nigdy nie przeszkadzały, może dlatego, że zaczynałem naukę od wyrwirączek, ale uważam, że zasady BHP dla bezpieczeństwa swojego i - przede wszystkim - innych powinny być przestrzegane. 

A'propos parapetu - mój kolega narciarz (dobry) zapiął deskę pierwszy raz w życiu na nogi i wyjechał z Czyrnej na Halę bez żadnego upadku, potknięcia czy zawahania. Ja mam wrażenie graniczące z pewnością, że problemy snowboardzistów na orczykach wynikają bardziej z braku wyczucia równowagi niż innych przyczyn. 

Cześć

Spadająca lina też jest elementem na który można się przygotować, tak jak na przykład gwałtowne zatrzymanie. Wyjeżdżać poza linę nie wolno i nie powinno się ale można wiele rzeczy robić będąc w śladzie.

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 13.01.2019 o 22:32, tanova napisał:

Wszystko racja, ponadto orczyki nie są tak wrażliwe na silny wiatr jak gondole i krzesła. Ostatnie Twoje zdanie jest kluczowe - ludzie na ogół wolą odpocząć na wyciągu, a do tego lepiej nadają się kanapy i gondolki, a jazdę na nartach traktują w kategoriach przyjemności, a nie poligonu ćwiczebnego.

I tu tkwi clou wszystkiego.

Jak zmieni się profil narciarza (na takiego chętnego na trening i wysiłek), wówczas może...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 14.01.2019 o 13:58, Mitek napisał:

Spadająca lina też jest elementem na który można się przygotować, tak jak na przykład gwałtowne zatrzymanie.

Samo "przygotowanie się" nie wystarczy. Spadającą linę powinno się mieć dobrze przećwiczoną. Takie ćwiczenia muszą być w każdym treningu narciarskim, również w treningu najmłodszych :)

A tak na powaznie, kto się przygotuwuje na takie rzeczy? Przecież jedzie się śladem pod liną i taka awaria nie ma się prawa zdarzyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, szplukasz napisał:

Samo "przygotowanie się" nie wystarczy. Spadającą linę powinno się mieć dobrze przećwiczoną. Takie ćwiczenia muszą być w każdym treningu narciarskim, również w treningu najmłodszych :)

A tak na powaznie, kto się przygotuwuje na takie rzeczy? Przecież jedzie się śladem pod liną i taka awaria nie ma się prawa zdarzyć.

Cześć

Widzisz teoretycznie masz rację i jest to myślenie racjonalne w 99.9% przypadków. Pamiętasz jednak na przykład wypadek z zeszłego roku w Gruzji, podobny był swego czasu na Szrenicy. W tym ostatnim jedne z kolegów z forum omal nie stracił życia. Przy cofających się krzesłach spadająca lina z orczyka jest zjawiskiem niemal powszechnym a jednak i do takiej ewentualności można się przygotować, chociażby oglądając parę razy film z wypadku. Teraz już wiem jedno - skakać i koniec - tylko z filmu. Nie obśmiewaj więc proszę takich sugestii bo może kiedyś sama świadomość co zrobić w sytuacji zdawałoby się niemożliwej, uratuje Ci życie albo zdrowie.

Widziałem sporo wypadków na nartach przez ponad 40 lat w tym dwa razy asystowałem jak gościa pakowali w worek. Na przykład kiedyś ojciec próbował wciągać syna na krzesło na które ten niedokładnie wsiadł. Właściwie ojciec obracając się żeby kontrolować nadjeżdżające krzesło sam go popchnął. Gdyby go puścił, chłopak by sobie co najwyżej obił tyłek a tak noga obróciła mu się w kolanie o 180 stopni. Wierz mi słaby widok a ryk chłopaka jeszcze gorszy. Gdyby ojciec wiedział co robić to by go odepchnął i tyle. A tak chłopak inwalida. Też pewnie uznał, że to nie ma się prawa zdarzyć.

W życiu dobrze jest wiedzieć jak zadbać o siebie a nie liczyć, ze zrobi to ten z jadący z dołu, z góry czy pan z obsługi. Bo co Ci z tego przyjdzie, że udowodnisz mu nawet rację jak będziesz na wózku?

Oby nam się takie rzeczy nie przydarzały ale jak już lepiej zwiększyć swoje szanse. Tak do tego podchodzę.

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...