Narty - skionline.pl
Jump to content
marboru

Rowerowe eskapady - relacje

Recommended Posts

Dokładnie.

Ci kolarze, którym pomogliśmy użyczając dętkę, mieli buty wpięte w bloki i szli w skarpetkach po jezdni - jest to jakiś sposób, ale wolałbym tego uniknąć.

Natomiast życzę, aby dla @marboru i @Paula passa niełapania gum trwała jak najdłużej:-).

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, cyniczny napisał:

Jeżdżę na budżetowych Vittoria Zaffiro IV rozmiar 23c, Marcin ma jakieś Conti, przód 23c, a tył 25c. 

Z tym, że tutaj ewidentnie zadziałała fizyka i ewentualnie lekkie niedopompowanie kół, bo miał w obydwu klasycznego snake'a. Ja znowuż jak sobie wspominam moje gumy to albo gdy wrąbałem się w jakieś grube szutry lub na warszawskich ścieżkach gdzie wszelakiego shitu (szkieł, drutów, jakichś ostrych kamyczków) niestety leży sporo. No i nie zawsze chce mi się kontrolować ciśnienie w oponach (zazwyczaj jeżdżę na 7-8 atm), a to niestety podstawa, aby gum było mało.

Ja i Paula jeździmy na oponach 28. Paula ma bezdętki zalane mlekiem, u mnie tradycyjna dętka. Opony dobrej jakości, wzmacniane.

Po szutrach, kamieniach, koci łbach również jeździmy i mimo tego typu defekty mieliśmy sporadycznie. Pierwszy przypadek - obydwoje guma gdy wjechaliśmy na jakieś rozbite butelki (jeszcze na rowerze MTB i Crossowym).

Paula na Fitnessie i ja na swoim starym Fitnessie (również opony bez tradycyjnej dętki) - zero gum.

W Specu - guma i w sumie na własne życzenie. Wyraźnie słysząc, że coś się wbiło w oponę jechałem tak z 5 kilometrów... wbite szkło z każdym obrotem koła wchodziło coraz głębiej... w taki sposób aż do przyszczypania :( Gdybym zareagował i wyciągnął szkło, to tej gumy też by nie było.

Podstawa również - sprawdzenie i dopompowanie kół przed jazdą. To, w naszym domu mój miły nawyk, obowiązek - 7mka w każdym kole.

11 godzin temu, Mitek napisał:

Nie wyobrażam sobie jak można nie mieć ze sobą zapasowej dętki.

To kwestia przyzwyczajenia i doświadczeń.

Często bywa, że wymieniona dętka w "polu", na tym samym wyjeździe, ponownie się przebija... Dlaczego? (opinie i opowieści moich kumpli, wyczytane w necie).

Zazwyczaj dlatego, że usunięcie takiego defektu często jest niedokładne. Robione na szybkości, w złych warunkach - powoduje kolejny defekt...

Sama wymiana dętki, to nic trudnego - spasowanie opony do obręczy po wymianie dętki - to najczęściej przyczyna kolejnego defektu. W "polu" rzadko jesteśmy precyzyjni. Częste przyszczypanie dętki, złe ułożenie opony z obręczą... Często w takich warunkach dochodzi również do uszkodzenia opony. A jak ma się karbonowe obręcze...to jeszcze inna bajka... Tu precyzja, finezja i delikatność jest mocno wskazana. Uszkodzić łyżką, to potem płacz i duże koszty...

No ale każdy ma swoją rowerową filozofię ;):) Ja to szanuję.

11 godzin temu, WojtekM napisał:

Tym bardziej, że w typowych butach szosowych specjalnie chodzić się nie da.

Da się dużo chodzić...ale grozi, to wywinięciem "orła" :D No i jak się dużo chodzi, to trzeba bloki co kilka miesięcy wymieniać.

11 godzin temu, cyniczny napisał:

Dokładnie.

Ci kolarze, którym pomogliśmy użyczając dętkę, mieli buty wpięte w bloki i szli w skarpetkach po jezdni - jest to jakiś sposób, ale wolałbym tego uniknąć.

Natomiast życzę, aby dla @marboru i @Paula passa niełapania gum trwała jak najdłużej:-).

Wolałbym już zdjąć skarpetki i na bosaka szorować. Lubię z gołymi stopami pochodzić czasami :) Zdrowe to :)Tylko trzeba na szkło uważać :)

Dzięki @cyniczny :) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, marboru napisał:

....

To kwestia przyzwyczajenia i doświadczeń.

Często bywa, że wymieniona dętka w "polu", na tym samym wyjeździe, ponownie się przebija... Dlaczego? (opinie i opowieści moich kumpli, wyczytane w necie).

Zazwyczaj dlatego, że usunięcie takiego defektu często jest niedokładne. Robione na szybkości, w złych warunkach - powoduje kolejny defekt...

Sama wymiana dętki, to nic trudnego - spasowanie opony do obręczy po wymianie dętki - to najczęściej przyczyna kolejnego defektu. W "polu" rzadko jesteśmy precyzyjni. Częste przyszczypanie dętki, złe ułożenie opony z obręczą... Często w takich warunkach dochodzi również do uszkodzenia opony. A jak ma się karbonowe obręcze...to jeszcze inna bajka... Tu precyzja, finezja i delikatność jest mocno wskazana. Uszkodzić łyżką, to potem płacz i duże koszty...

No ale każdy ma swoją rowerową filozofię ;):) Ja to szanuję.

...

Cześć

Ja nie jeżdżę na szosie więc inaczej to postrzegam po prostu. Nawet nie wiedziałem, że nie wozisz dętek. Dla mnie to oczywistość, która wiele razy pozwoliła mi po prostu uniknąć noclegu w lesie lub dotrzeć na czas.

Wymieniałem dętki dziesiątki razy i zawsze wszystko było OK nawet jak naciągałem 26 na 27,5 więc te kłopoty zaliczam raczej do bajek.

Co do ostatniego zdania nie potrafię się odnieść. Jak wiesz sprzęt ma dla mnie drugorzędne znaczenie więc się na tym po prostu nie znam ale jeżeli coś jest z natury delikatne to nie jest dla mnie. Może być dwa razy cięższe czy większe ale ma być pancerne. :) Precyzja i finezja to nie moja bajka jak wiesz. :)

Jakie plany na weekend? Może gdzieś się da radę w końcu spotkać?

Pozdro

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Mitek napisał:

Ja nie jeżdżę na szosie więc inaczej to postrzegam po prostu...

 

Jak wiesz sprzęt ma dla mnie drugorzędne znaczenie więc się na tym po prostu nie znam ale jeżeli coś jest z natury delikatne to nie jest dla mnie...

 

Jakie plany na weekend? Może gdzieś się da radę w końcu spotkać?

Na szosie jest inaczej. Tu mam wrażenie, że znaczenie ma wszystko - obręcz, szerokość opony (te poniżej 25 wydają się być najmniej odporne). Precyzja w ułożeniu opony do obręczy ma kolosalne znaczenie, a tu wszystko małe, wąskie - o błąd i niedokładność nietrudno.

Obręcze karbonowe nie są delikatne - są bardzo wytrzymałe ale niestety nie są odporne na uderzenia, czy wyszczerbienia itd. Trzeba być delikatnym, przy operowaniu przy nich, zwłaszcza przy zdejmowaniu opon, wymianie dętki itd. No, a cena jednej obręczy? Często potrafi przekroczyć 5000 złotych ;) Pogoń za lekkością w rowerach szosowych kosztuje...

W weekend wstępnie planujemy kajaki na Wiśle ale jeszcze nie wiem, czy to wypali? Jak nie wypali, to się odezwę - może zrobimy tą Warkę? Szczerze, to kusi mnie Góra Kawiarnia, w Górze Kalwarii :) No ale to dla nas dystans ok 180 km i wyprawa na cały dzień - nie wiem, czy się uda?

Jesteśmy w kontakcie jakby co.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, marboru napisał:

Jak nie wypali, to się odezwę - może zrobimy tą Warkę? Szczerze, to kusi mnie Góra Kawiarnia, w Górze Kalwarii :)

No, no, to mógł by się mały zjazd udać. Tylko, że musiał bym Ewę zostawić w domu, bo jej rower własnie oddałem do upgradu.

Warka, Góra Kalwaria to okolice na które mam już w GPS'ie przygotowane dwie trasy.

Czekają tylko na sprawny rower Ewy i oczywiście żebym nie miał dyżuru!

Dawajcie jednak znać, jakby się coś kroiło.  Może, wyskoczę sam?

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, marboru napisał:

Na szosie jest inaczej. Tu mam wrażenie, że znaczenie ma wszystko - obręcz, szerokość opony (te poniżej 25 wydają się być najmniej odporne). Precyzja w ułożeniu opony do obręczy ma kolosalne znaczenie, a tu wszystko małe, wąskie - o błąd i niedokładność nietrudno.

Obręcze karbonowe nie są delikatne - są bardzo wytrzymałe ale niestety nie są odporne na uderzenia, czy wyszczerbienia itd. Trzeba być delikatnym, przy operowaniu przy nich, zwłaszcza przy zdejmowaniu opon, wymianie dętki itd. No, a cena jednej obręczy? Często potrafi przekroczyć 5000 złotych ;) Pogoń za lekkością w rowerach szosowych kosztuje...

W weekend wstępnie planujemy kajaki na Wiśle ale jeszcze nie wiem, czy to wypali? Jak nie wypali, to się odezwę - może zrobimy tą Warkę? Szczerze, to kusi mnie Góra Kawiarnia, w Górze Kalwarii :) No ale to dla nas dystans ok 180 km i wyprawa na cały dzień - nie wiem, czy się uda?

Jesteśmy w kontakcie jakby co.

Cześć

No to jesteśmy w kontakcie. Jak będę znał plany na weekend dam znać.

A co do wagi... żeby to miało sens różnica musiałaby być w kilogramach, inaczej bzdura.

Pozdrowienia serdeczne

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nowe Warpno

A ja dzisiaj wyciągnęłam rowerek po urlopie i śmignęłam sobie wieczorkiem ze ślubnym do Nowego Warpna. To popularna trasa na szosę - ze Szczecina ok. 90-100 km w obie strony (zależy z którego miejsca), ode mnie trochę bliżej, bo praktycznie równo 60 km. Dobry asfalt, mały ruch (szczególnie od kiedy moja miejscowość jest kompletnie rozkopana, wiele samochodów omija ten odcinek), a na końcu malownicze miasteczko. W samym Nowym Warpnie pokręciliśmy się trochę po uliczkach i nad wodą, popstrykaliśmy parę zdjęć - bo pogoda bardzo ładna i usiedliśmy na pyszne lody i piwko na spółkę w "Barze u Magdy" B|, z widokiem na Jezioro Nowowarpnieńskie. W miasteczku pustki, tylko w knajpce kilka stolików zajętych - głównie przez towarzystwo z Niemiec.

Na starówce:

IMG_20190819_184149.thumb.jpg.b9a36bb1f1c193af20cd172536e2337a.jpg

IMG_20190819_184032.thumb.jpg.04c99266885ad585a24ef03483585d38.jpg

Na co rybakowi rower?

IMG_20190819_184508.thumb.jpg.7140bb667e51afa6804738fe1e26aa31.jpg

A może by tak na rybkę?

IMG_20190819_185431.thumb.jpg.d20f414b63c6ab0df671ee62e1868ff6.jpg

Eee, nie - jednak lepiej na lody!

IMG_20190819_190123.thumb.jpg.2769dbc861ce9450d990d05a223a8950.jpg

W powrotnej drodze zatrzymaliśmy się na chwilę przy kościółku w Karsznie,

IMG_20190819_193026_1.thumb.jpg.1846a049bac8f8626d38d9e151b8a105.jpg

spacer.pnga potem już tą samą trasą prosto do domu, do którego dotarliśmy, gdy zaczynało się zmierzchać.

Edited by tanova
  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć

Przepraszam ja w kwestii formalnej: piwo z lodami???

Jako miłośnik obu tych używek nie wyobrażam sobie takiego połączenia. A może jakieś konkretne smaki lodów wchodzą w grę?

Pozdrowienia serdeczne

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widziałem kiedyś gościa który założył się,  że zje, normalnie łyżka,   talerz flakow wymieszany z cwiartka  wiśniowki. Zrobił to, wstał od stolika, szybko udał sie w kierunku drzwi i.... puścił pawia na cala szerokość ulicy. Mimo wszystko  szacunek dla niego.

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Mitek napisał:

Cześć

Przepraszam ja w kwestii formalnej: piwo z lodami???

Jako miłośnik obu tych używek nie wyobrażam sobie takiego połączenia. A może jakieś konkretne smaki lodów wchodzą w grę?

Pozdrowienia serdeczne

Smaki lodów raczej typowe, mnie nawet pasuje takie połączenie słodko-gorzkie B|, choć z flakami to bym nie zaryzykowała 🤣

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, tanova napisał:

Smaki lodów raczej typowe, mnie nawet pasuje takie połączenie słodko-gorzkie B|, choć z flakami to bym nie zaryzykowała 🤣

Tak prawdę powiedziawszy, to ja nawet piwa nie piję kiedy jeżdżę na rowerze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Bumer napisał:

Tak prawdę powiedziawszy, to ja nawet piwa nie piję kiedy jeżdżę na rowerze. 

Po jednym piwie, wypitym na spółkę przez dwie osoby, nikt się nie wstawi, nie popadajmy w przesadę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, tanova napisał:

Po jednym piwie, wypitym na spółkę przez dwie osoby, nikt się nie wstawi, nie popadajmy w przesadę.

Cześć

Sporo zależy od intencji. Gdy jeżdżą sam lub z Rybelkiem praktycznie nam się picie nie zdarza. Gdy jeździmy wycieczkowo w grupie znajomych - jest normą.

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj trochę bardziej egzotyczna relacja rowerowa, bo aż z Gór Skalistych. Od paru dni jestem w Wyoming w okolicach Jackson Hole. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc i mam to szczęście, że ze względów rodzinnych co jakiś czas (raz na kilka lat) udaje mi się tu przyjechać. Od zawsze obiecywałem sobie, że za którymś razem podjadę rowerem pod ośrodek narciarski Grand Targhee i dzisiaj udało mi się zrealizować ten plan. Z wielu względów łatwo nie było - po pierwsze nikt z sąsiadów nie miał specjalnie nadającego się do jazdy roweru szosowego (niestety mój Canyon czeka w Krakowie); po drugie było cholernie dzisiaj gorąco, choć w miarę nabierania wysokości robiło się przyjemniej chłodniej; po trzecie jestem tu dopiero od dwóch dni i nie bardzo zaaklimatyzowałem się do wysokości - mieszkamy na mniej więcej 2tys. mnpm, a podjazd jest na około 2.500 mnpm.

Na Garminie wygląda to mniej więcej tak - zasadnicza część podjazdu ma około 10 km i niecałe 500 metrów przewyższenia. Technicznie nawet to nie jest takie trudne, ale ze względu na wysokość i przełożenia w rowerze, ze dwa razy nawet nie to, że brakło pary w nogach, tyle że kompletnie mnie zatkało i trzeba było przystopować na złapanie oddechu:

image.png.aae02847431361846029158291b18ffe.png

Teraz co do sprzętu. Najlepsze co udało się znaleźć, to nawet ciekawy rower, bo produkowany przez firmę Lightspeed rower z ręcznie wykonaną tytanową ramą. Rowery był produkowany w Tenessee w drugiej połowie lat 90tych. Miał niestety średnio górskie przełożenia - kaseta z tyłu miała 8-przełożeń, coś w stylu 11-23, no ale jakoś daliśmy radę:

image.thumb.png.8a07a1d9ba59f088969d195a7a5fba83.png

 

No cóż trzeba było zacząć zasadniczą część podjazdu - znak pokazuje, że do ON Grand Targhee mamy od tego miejsca 6,1 mili, czyli ok. 10 km:

image.thumb.png.d53dd362fc75900bd102e42198e8b543.png

Droga wspina się do Góry. Asfalt jest bardzo równy i gdyby nie dwa momenty, gdzie całkowicie brakło tchu, a nie dało się już zjechać przełożeniami niżej, to byłoby super. Widoki są świetne, już od samego dołu widać królewski szczyt tej okolicy Grand Teton (4199 mnpm) - tzw. Tetons (od nich wzięła nazwę cała dolina, czyi Teton Valley), to tak naprawdę trzy szczyty, z czego będący po środku Grand, no cóż jest najbardziej... grand:

image.thumb.png.c27f60220469477ed80e0a986d3fcee0.png

Tu parę widoczków ze wspinaczki:

image.thumb.png.ccfbefefe48688b197b5cef279676bcb.png

image.thumb.png.7ea1c1f6795ea168a30e54fdffd8635d.pngimage.thumb.png.5937da041a1b0ef7a95e0c123095bda1.png

Widoki cudowne:

image.thumb.png.86a0b50a2da33c58a41aede5efb41f79.png

image.thumb.png.bb9f1b7dab7a4dfee16bb0972434de30.png

Po dłuższym czasie docieramy do szczytu, czyli ośrodka narciarskiego Grand Targhee. Jak głosi tablica - ośrodek obchodzi swoje 50-te urodziny. Dysponuje on 4-ma krzesłami; jest pozwolenie na wybudowanie dwóch kolejnych 6-cio osobowych długich kanap. Ośrodek słynie ze świetnych warunków śniegowych, więc praktycznie nie ma tu sztucznego naśnieżania (widziałem słownie jedną armatkę). Latem jest on mekką dla rowerów XC i Enduro - jest olbrzymia ilość tras i szlaków. Z górnej stacji krzesła na Fred's Mountain (coś pod 3 tys mnpm) rozciąga się piękny widok na Grand Tetons:

image.thumb.png.a12c476eca8e94fe26fecdba4278a928.png

image.thumb.png.805a534f4c8e471102448eb8779efcc0.pngimage.thumb.png.5ebf77e7e8fc7f240c6e63ef5a90d322.pngimage.thumb.png.3cdb920ef38bd8d631c8954d496823ca.png

image.thumb.png.cf9f686f6b8c49fa064521166bb643bd.png

Po podjeździe nie mogło oczywiście zabraknąć nagrody w postaci lodów i kawki:

image.thumb.png.d0b962e9c9bbbc0177f8fde04d706a8c.png

Zjazd na dół minął bardzo szybko - można się tutaj naprawdę rozpędzić, ale okazało się, że mój Litespeed ma problem ze scentrowanym kołem z tyłu - podjeżdżając tego nie czułem, ale przy ponad 50 km/h wibracje były dość przerażające, a hamowania mocno niepewne. Rower w końcu miał ok. 25 lat na karku, więc postanowiłem dać sobie na wstrzymanie. Za to widoki w dół też piękne:

image.thumb.png.97fd27e1e533116616a0a610cbc31a06.png

No coż - na tym w zasadzie mogę skończyć relację czysto rowerową. Na koniec mogę tylko polecić te okolice - niestety dostanie się tutaj z Polski jest skomplikowane, czasochłonne i drogie. Ja mam to szczęście, że mieszka tutaj moja rodzina i tzw. wikt i opierunek mamy zapewnione. Magnesem są dwa parki narodowe Grand Teton National Park i oczywiście znany wszystkim Yellowstone National Park, gdzie planujemy wybrać się z dzieciakami jutro. Zakończę relację dwoma widoczkami od strony doliny Jackson Hole - widać Tetony od drugiej strony niż na mojej relacji rowerowej oraz widoczek z jeziorkiem:

image.thumb.png.de80df1423656b1c7f07a57bc3d1d4d5.png

image.thumb.png.3c23312aaf92fa53d14b7e116b449ac1.png

image.png

  • Like 5
  • Thanks 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetna relacja, szczerze zazdroszczę, zjeżdżałem na nartach z Jackson hole? Co do kosztów i komplikacji wlasnie nieco sie zmienia, AA już uruchomiła bezpośredni luty z KRK a w planach sa kolejne połączenia PL USA, ceny przy takiej konkurencji już idą w dół, za tydzień wizyta prezydenta Trumpa, po której znikną kolejne koszty i zbędne bariery dla Polaków. Sam sie tam wybieram w niedalekiej przyszłości.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Cosworth240 napisał:

relacja rowerowa, bo aż z Gór Skalistych

Nie byłem nigdy w USA, ale dzięki Eurosportowi możemy śledzić relacje z wyścigów - chociażby z wieloetapówek w UTAH oraz w Kalifornii. Wyścigi i rejony ładne, ale .... te ich podjazdy szosowe są kiepskie ... to są zazwyczaj szerokie drogi wznoszące się długimi i nudnymi prostymi, zupełnie nie ma klimatu ścigania się w górach (podobnego do tego z Alp, Pirenejów, czy też Sierra Nevada itp.).

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, WojtekM napisał:

Nie byłem nigdy w USA, ale dzięki Eurosportowi możemy śledzić relacje z wyścigów - chociażby z wieloetapówek w UTAH oraz w Kalifornii. Wyścigi i rejony ładne, ale .... te ich podjazdy szosowe są kiepskie ... to są zazwyczaj szerokie drogi wznoszące się długimi i nudnymi prostymi, zupełnie nie ma klimatu ścigania się w górach (podobnego do tego z Alp, Pirenejów, czy też Sierra Nevada itp.).

za to maja zajefajny wyścig gravelowy, najdłuższy i najbardziej zróżnicowany, ..., zawodowi kolarze w wolnym czasie bardzo często jeżdżą na gravelach bo ... lubią ;) takie beztroskie jeżdżenie bez celu, trasy i KOMów.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, WojtekM napisał:

Nie byłem nigdy w USA, ale dzięki Eurosportowi możemy śledzić relacje z wyścigów - chociażby z wieloetapówek w UTAH oraz w Kalifornii. Wyścigi i rejony ładne, ale .... te ich podjazdy szosowe są kiepskie ... to są zazwyczaj szerokie drogi wznoszące się długimi i nudnymi prostymi, zupełnie nie ma klimatu ścigania się w górach (podobnego do tego z Alp, Pirenejów, czy też Sierra Nevada itp.).

Tak lepiej ;) , nie napiszę gdzie takie klimaty, ale trenują tutaj najlepsi z najlepszych na Świecie.

B4110893-49C9-45DF-97D7-A3AE9E3E1A91.jpeg

1A2E7CAD-7D33-426F-A8A0-46F8AFD4E4C9.jpeg

23B5279B-5200-43AB-818E-F05155EBA685.jpeg

A1B42F58-7A05-486C-86D8-AED74C6DA901.jpeg

2573E19A-219C-4774-876E-BB55F811DA77.jpeg

FC0E8A69-94E3-4D93-AFA0-3DDB5789D154.jpeg

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Sariensis napisał:

Świetna relacja, szczerze zazdroszczę, zjeżdżałem na nartach z Jackson hole? Co do kosztów i komplikacji wlasnie nieco sie zmienia, AA już uruchomiła bezpośredni luty z KRK a w planach sa kolejne połączenia PL USA, ceny przy takiej konkurencji już idą w dół, za tydzień wizyta prezydenta Trumpa, po której znikną kolejne koszty i zbędne bariery dla Polaków. Sam sie tam wybieram w niedalekiej przyszłości.

Jeździłem pare razy na Grand Targhee i raz wiele lat temu W małym ON w Jackson - tam sa dwa. W największym, czyli Jackson Hole Mountain Resort byłem tylko latem. Na nartach tam akurat nie jeździłem. Z nart tutaj Pamietam głownie średnia pogodę i bardzo dużo sniegu. Sporo osób na freeride i pamietam tez całkiem sporo telemarkowcow

Rzeczywiście rejsy American Airlines od maja bezpośrednio pomiędzy Krakowem a Chicago potencjalnie powodują, ze do Jackson można będzie dolecieć z jedna przesiadka, choć loty na odcinku Chicago do Jackson sa dość drogie - za przelot Jackson do Chcago w najbliższa niedziele zapłaciłem ponad 1000 zł od osoby bez bagażu. Być moze jako całość - tzn w zestawieniu Krakow do Jackson będzie rozsądniej cenowo. W każdym razie narciarsko na pewno zima fajnie i do tego można pojechać do Yellowstone na skuterach śnieżnych - wiele lat temu tak zwiedzaliśmy zima park - a latem można łazić po gorach, jeździć na rowerach, spłynąć pontonem po rzece, czy iść powędkować - No prawie jak w Szczawnicy 🙂

 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Sariensis napisał:

za to maja zajefajny wyścig gravelowy, najdłuższy i najbardziej zróżnicowany, ..., zawodowi kolarze w wolnym czasie bardzo często jeżdżą na gravelach bo ... lubią ;) takie beztroskie jeżdżenie bez celu, trasy i KOMów.

Dirty Kanza - zrobiła sie z tego spora impreza.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, WojtekM napisał:

Nie byłem nigdy w USA, ale dzięki Eurosportowi możemy śledzić relacje z wyścigów - chociażby z wieloetapówek w UTAH oraz w Kalifornii. Wyścigi i rejony ładne, ale .... te ich podjazdy szosowe są kiepskie ... to są zazwyczaj szerokie drogi wznoszące się długimi i nudnymi prostymi, zupełnie nie ma klimatu ścigania się w górach (podobnego do tego z Alp, Pirenejów, czy też Sierra Nevada itp.).

To zależy gdzie, ale generalnie drogi maja tu szerokie, bo auta tutaj sa wielkie. Przez większość przełęczy jeżdżą olbrzymie TIRy. Cieżko to porównywać do dróg w Europie. Natomiast widoki w Utah, Kalifornii, czy tu gdzie jestem sa odlotowe. Plusem szerokich dróg jest to, ze jako rowerzysta czujesz sie generalnie dość bezpiecznie. Jest to jednak zupełnie inny rodzaj doświadczenia niz na drogach np w Alpach.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jackson Hole ON, wziął nazwę Od tej słynnej dziury, ale faktycznie zjazd tylko dla wytrawnych freeriderow w dodatku mocno pokręconych ;) .

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Cosworth240 z czystek ciekawosci, a to jest to samo Jackson Hole w którym dzisiaj wypowiadał się Jerome Powell po którego wypowiedzi Trump grzmiał na twitterze? Bo jesli tak, to nie ma sie co dziwić, że bilety lotnicze są drogie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, mysiauek napisał:

@Cosworth240 z czystek ciekawosci, a to jest to samo Jackson Hole w którym dzisiaj wypowiadał się Jerome Powell po którego wypowiedzi Trump grzmiał na twitterze? Bo jesli tak, to nie ma sie co dziwić, że bilety lotnicze są drogie.

Na to wychodzi 🙂 w miasteczku byli bankierzy, a za niecała godzine zaczyna sie rodeo - w końcu to Dziki Zachód.

 

BBA16759-7F25-483E-8735-F85D9F1F497B.jpeg

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.08.2019 o 17:48, Cosworth240 napisał:

Jest to jednak zupełnie inny rodzaj doświadczenia niz na drogach np w Alpach.

W USA ciężko o takie podjazdy ...

 

alps-glandon.jpg

img_20170715_203316.jpg

img_20170721_162829.jpg

sa-calobra-cycling-climb.jpg

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...