Narty - skionline.pl
Jump to content
Sign in to follow this  
JC

Szczyrk latem - rowery i nie tylko

Recommended Posts

Górskie ścieżki rowerowe powstają w Szczyrku

W odpowiedzi na coraz większą popularność górskich kompleksów rowerowych, a szczególnie Enduro Trails w Bielsku- Białej, spółka Tatry Mountain Resort inwestuje w budowę górskich tras rowerowych w ośrodku narciarskim Szczyrk Mountain Resort. Warto dodać, że jest  to pierwszy tego typu "produkt turystyczny" w Szczyrku.

Więcej przeczytacie tutaj

 

szczyrk-smr-mapa-tras-rowerowych.jpg

szczyrk-smr-mapa-tras-rowerowych01.jpg

  • Like 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Narciarz G napisał:

Jakie postępy prac na budowie tras?

 

Jak przestanie padać wybiorę się do Szczyrku i sprawdzę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deszcze opóźniły trochę prace. Prawdopodobne oddanie pierwszej trasy, to połowa lipca.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trasy rowerowe Szczyrk Od lipca 2019 będą do dyspozycji dwie trasy z Hali Skrzyczeńskiej o łącznej długości 8 km.

 

trasy rowerowe.png

  • Like 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, surfing napisał:

Trasy rowerowe Szczyrk Od lipca 2019 będą do dyspozycji dwie trasy z Hali Skrzyczeńskiej o łącznej długości 8 km.

 

trasy rowerowe.png

Jestem pod ogromnym wrażeniem rozmachu TMR WOW!!! :) :) :) 

  • Like 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W najbliższą sobotę (3 sierpnia) odbędzie się uroczyste otwarcie tras rowerowych Enduro w Szczyrku.

Szczyrk Mountain Resort odda do użytku dwie pierwsze ścieżki rowerowe. Będą to jednokierunkowe ścieżki Enduro typu singletrack, malowniczo poprowadzone przez lasy otaczające tutejsze stoki narciarskie. Dojazd do ścieżek będzie możliwy koleją gondolową na Halę Skrzyczeńską. Oddawane do użytku ścieżki mają 8,5 km długości. Zostały oznaczone kolorami zgodnie z ich stopniem trudności.

trasy rowerowe.png

  • Trasa niebieska dla początkujących i średniozaawansowanych rowerzystów posiada wiele elementów ułatwiających przejazd, takich jak wyprofilowane bandy. Kończy się przy dolnej stacji gondoli.


 

Enduro, Szczyrk


 

  • Trasa czerwona przeznaczona dla riderów dobrze radzących sobie w naturalnym terenie, najeżona przeszkodami takimi jak korzenie czy duże różnice wysokości. Kończy się przy dolnej stacji na Solisku, skąd ulicą można zjechać w dół w kierunku gondoli.


 

Enduro, Szczyrk



Osoby nie posiadające rowerów bądź chcące przetestować najnowsze modele z kolekcji TREK zapraszamy pod dolną stację gondoli. Czekać tam będą przygotowane do jazdy wszystkie górskie modele tej amerykańskiej marki.
 

Więcej http://wiadomosci.bielsko.info/20532-w-sobote-otwarcie-tras-rowerowych-enduro-w-szczyrku-bielsko-biala

  • Like 7
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale jest jazda. Trasy przygotowane rewelacyjnie. Nawet na niebieskiej trasie Hip-Hopa da się polatać!

 

84653139-DC24-4CDA-B294-B461956F9ED8.jpeg

 

  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, andy-w napisał:

Stoimy i jedziemy 😀

20190803_113037.jpg

20190803_115624.jpg

Czekamy na wieści o liczbie kolizji i połamanych amatorów enduro w tłumie ;) 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, andy-w napisał:

Stoimy i jedziemy 😀

20190803_113037.jpg

Wow... a wczoraj byłem sam 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masakra. Na Skolnitach jeździliśmy na bieżąco. W sierpniu mają tam (na Skolnitach) otworzyć kolejne trasy. Tak więc ten tego - serdecznie zapraszam do Szczyrku zimą i latem :)

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Piotrek napisał:

Zimą kolejki, latem kolejki beznadziejny ten TMR😀

Nie narzekaj. Ja tam TMR bardzo lubię - dzięki nim jest puściej w innych miejscach. Robią dobrą robotę.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, andy-w napisał:

Stoimy

a pod g ó r k ę na takim drogim rowerze to nie da się jechać ?    

  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jeeb napisał:

a pod g ó r k ę na takim drogim rowerze to nie da się jechać ?    

Może i by się dało, tylko jak potem na selfie taki spocony jeden z drugim będzie wyglądał na fejsie ;) ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Jeeb said:

a pod g ó r k ę na takim drogim rowerze to nie da się jechać ?    

Jazda na rowerze górskim ma różne oblicza tak jak narciarstwo. W zdecydowanej większości jeżdżę pod górę o własnych siłach (dla kondycji, zdrowia, eksploracji gór, przyjemności), ale są dni, wyjazdy, miejscówki gdzie wyjeżdża się wyciągiem i nie ma w tym nic złego. Dzisiaj było otwarcie nowych ścieżek rowerowych do jazdy w dół co było w środowisku rowerowym sporym wydarzeniem. W Szczyrkowskim jest to tak zorganizowane, że dostajemy się na początek tych ścieżek wyciągiem czyli gondolą. A, że było dużo ludzi w pierwszy dzień funkcjonowania ścieżek i jeszcze z tańszymi o połowę skipassami, sorry bikepassami to nie dziwi.

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

To, że do gondoli jest kolejka, to pikuś, ale co musi się dziać na trasach? Czekam na relację Andiego!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno mnie Tu nie było, ale jest okazja się pojawić z powodu wizyty w Szczyrku na otwarciu nowych rowerowych singletracków. Pierwszy parking zapełniony w 100%, drugi w 50%.

Stanie w kolejce do gondoli (raz dłuższej, raz krótszej) mnie wcale nie przeszkadzało. Tematów do rozmowy ze znajomymi było dużo. Do gondoli wchodzą 2 rowery z 2 rowerzystami więc nie szło to tak sprawnie jak w zimie, gdzie wchodzi 10 narciarzy. Pierwszy raz byłem na Szczyrkowski w lecie. Widoki trochę inne niż w zimie, ale miejsca znajome więc nie można się zgubić. Chociąż na Hali budowa restauracji zmienia jej oblicze.

Ale najważniejsze są ścieżki rowerowe. Na razie są "tylko" dwie. Pierwsza to Hip Hopa czyli flowtrail o gładkiej (jeszcze póki nowa) nawierzchni z wieloma zakrętami, hopkami, stolikami, bandami. Długość 5,5 km powoduje, że najlepsi jadą nieco ponad 10 min, średni zjazd to 12-15 min. Jest co robić 🙂 . Ścieżka kończy się przy drugim parkingu w Czyrnej.

Druga ścieżka to Otik. Jego nawierzchnia jest w pełni naturalna, po trawie, kamieniach, korzeniach. Jest trudna, ale nie ekstremalna. Jest kilka hopek z pniaków lub położonych na płasko kamieni. Otik kończy się na Solisku skąd asfaltem cały czas w dół dostajemy się pod gondolę. 

Od 11.30 do 16 zjechaliśmy 3x Otikiem, 2x Hip Hopą. Ulewa po 16 godz. zakończyła dzisiejszy rowerowy dzień. Było świetnie. 

Co do tłoku na trasach to nie było najgorzej. Ludzie startowali w odstępach. Jak ktoś został dogoniony to z reguły po chwili ustępował miejsca. Na rowerach obowiązuje jakiś tam kodeks.

 

20190803_113105.jpg

20190803_113738.jpg

20190803_115620.jpg

20190803_120300.jpg

20190803_120343.jpg

20190803_120436.jpg

20190803_120712.jpg

20190803_120831.jpg

20190803_130828.jpg

20190803_130846.jpg

20190803_131120.jpg

20190803_151305.jpg

20190803_162054.jpg

20190803_162118.jpg

20190803_162810.jpg

Edited by andy-w
  • Like 7
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, andy-w napisał:

Jazda na rowerze górskim ma różne oblicza tak jak narciarstwo. W zdecydowanej większości jeżdżę pod górę o własnych siłach (dla kondycji, zdrowia, eksploracji gór, przyjemności), ale są dni, wyjazdy, miejscówki gdzie wyjeżdża się wyciągiem i nie ma w tym nic złego. Dzisiaj było otwarcie nowych ścieżek rowerowych do jazdy w dół co było w środowisku rowerowym sporym wydarzeniem. W Szczyrkowskim jest to tak zorganizowane, że dostajemy się na początek tych ścieżek wyciągiem czyli gondolą. A, że było dużo ludzi w pierwszy dzień funkcjonowania ścieżek i jeszcze z tańszymi o połowę skipassami, sorry bikepassami to nie dziwi.

Ta miejscówka nie ma trasy podjazdowej i pewnie mieć nie będzie wiec do takich widoków do gondoli trzeba się już przyzwyczaić. W Kasinie jest dokładnie tak samo w weekendy chociaż porównywanie tych miejsc na chwilę obecną nie ma sensu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By tanova
      Wyciągnęliśmy z Darkiem tym razem nasze poczciwe trekkingi, które trochę się zdążyły już zakurzyć przez cztery tygodnie, od powrotu z Alzacji i korzystając z pięknej, jeszcze letniej pogody zrobiliśmy weekendową objazdówkę po Pojezierzu Meklemburskim.
      Sobota:
      Rano pobudka 5.45 – śniadanie, szybki gramoling, pakowanie rowerów na bagażnik samochodowy i o 6.45 ruszamy w trójkę – z sąsiadką Moniką i moim Darkiem. Przed nami ok. 150 km dojazdu do Mirow, gdzie planujemy zostawić auto i przesiąść się na rowery. Dojazd – taki sobie – tylko kawałek autostradą, a tak to niemieckie drogi, głównie rangi krajowej i powiatowej, więc trwa to dobre dwie godziny, zanim jesteśmy na miejscu.

      Po dziewiątej zwarci i gotowi włączamy endomondo i ruszamy w trasę. Najpierw trochę kręcimy się po Mirow – jest tutaj ładny, klasycystyczny pałac z XVIII na wyspie na jeziorze Mirower See. Urodziła się tutaj późniejsza brytyjska królowa Sophie Charlotte von Mecklenburg-Strelitz, żona Jerzego III i babka królowej Wiktorii. Robimy kilka zdjęć:


      Trochę kluczymy po Mirow, zanim znajdujemy oznaczenia szlaku rowerowego i DDR-kę do Rechlin, poprowadzoną trasą dawnej kolejki wąskotorowej. DDR-ka jest na początku asfaltowa i szybka, potem kończy się asfalt, brakuje ok. 1 kilometra nawierzchni i jedzie się po prostu przez piach. Przekraczamy dawny most kolejowy na kanale, dalej droga trochę lepsza – szutr i twarda gruntowa.
      Dojeżdżamy do Rechlin, na południu jeziora Müritz. Samo jezioro objechaliśmy już dwa lata temu (szlak rowerowy ma 88 lub 101 km - w zależności od tego, jaki wariant obierzemy), więc odwiedzamy częściowo te same miejsca, ale tylko częściowo. Müritz to największe wewnętrzne jezioro Niemiec – wschodni brzeg jest prawie niezamieszkały: dużo tutaj mokradeł, przez które prowadzi nasz szlak, a linia brzegowa jest porośnięta trzciną i – poza kilkoma miejscami – trudno dostępna. Sporo tu płycizn – w przeciwieństwie do brzegu zachodniego, rozczłonkowanego w kilka wąskich i głębokich (do 30m) zatok, nad którymi rozsiadło się kilka malowniczych miasteczek. Cały obszar wchodzi w skład Parku Narodowego Müritz.     

      Teraz objeżdżamy Müritz od wschodniej strony:






      Plaża z widokiem na Waren – największe miasteczko nad Müritz:

      Samo miasteczko – bardzo zadbane i tętniące życiem:




      Ulica surowego sędziego 😉:


      Trochę już zgłodnieliśmy, więc w Damerow, parę kilometrów na zachód od Waren, zjeżdżamy do knajpki rybnej nad jeziorem Jabelscher See. Bardzo tu ładnie i można zjeść "fiszbuły" - czyli bułki ze świeżą rybką na ciepło i na zimno, albo całe dania obiadowe.

      Po drodze zaglądamy jeszcze nad Kölpinsee i Fleesensee. Co prawda szlak nie prowadzi tutaj bezpośrednio nad jeziorem, ale jest kilka dojść na brzeg. Wszystkie jeziora na naszej trasie są ze sobą połączone, więc jest to też ciekawy region dla miłośników sportów wodnych.

      Stąd już niedaleko mamy do Malchow, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg. Meldujemy się na recepcji, zostawiamy sakwy w pokoju i „na lekko“ jedziemy jeszcze zrobić pętlę wokół najbardziej na zachód wysuniętego z wielkich jezior – Plauer See. Jest 17.30, a przed nami jeszcze ok. 50 km szlaku, ale bardzo mi zależy na tym odcinku, bo czytałam, że jest wyjątkowo malowniczy.

      Plauer See w Lenz:


      Woda w jeziorze jest bardzo czysta i przejrzysta, ale dziś nie bardzo mamy czas na kąpiel. Południowo wschodni brzeg objeżdżamy gruntową drogą przez las i szosą. Ponoć jest ścieżka piesza nad wodą, ale bardzo zarośnięta i trudno dostępna - na pewno nie zdążylibyśmy objechać jeziora przed zmrokiem. Ciekawie robi się w Bad Stuer na samym południowym cypelku Plauer See, do którego dostajemy się z szosy długim i efektownym zjazdem. Bardzo ładna zabudowa willowa:


      Teraz szlak prowadzi ścieżką przez las liściasty, nad brzegiem jeziora, przez dość ciekawie ukształtowany teren:



      Dojeżdżamy do Plau am See – eleganckiego kurortu na zachodnim brzegu. Również tutaj nad wodą podziwiamy okazałą zabudowę willową, a przy plaży zatrzymujemy się na krótki postój – czas nagli.

      Jeszcze rzut oka z mostu nad kanałem Müritz-Elde-Wasserstraße:


      Starówka – pewnie również warta odwiedzenia, ale nie dzisiaj. Jesteśmy w połowie drogi, a słońce już nisko.


      Szlak rowerowy prowadzi w dół i wzdłuż kanału kieruje nas z powrotem nad jezioro. Na zdjęciu - hangary dla sprzętu pływającego:



      Przy trasie mijamy jeszcze uroczą zagrodę z osiołkiem, kucykami i owcami kameruńskimi, które ponoć nie wymagają strzyżenia – jak się dowiadujemy na miejscu:



      Jedziemy DDR-ką na północ, wzdłuż drogi do Karow. Takie widoki …


      Na obrzeżach Karow skręcamy na wschód, już w kierunku na Malchow. Po drodze przejeżdżamy środkiem przez bardzo  długi kemping – tak prowadzi szlak. Mnóstwo kamperów – jeden przy drugim, ludzie grilują, piją piwko, siedzą ze znajomymi i z psami. Wszyscy na kupie – no nie wiem, czy ja bym tak odpoczęła. Chyba jednak wolę ten rower i drogę przed sobą …


      Za kempingiem szlak prowadzi dalej wzdłuż brzegu, my jednak wracamy do DDR-ki wzdłuż szosy, bo czas najwyższy wracać najkrótszą drogą. Do Malchow docieramy po 21-ej, tuż przed całkowitym zapadnięciem zmroku. Ja bardzo nie lubię jeździć po ciemku, więc to już ostatni moment na powrót. Jeszcze po drodze zatrzymujemy się w Netto, kupić coś do jedzenia i picia i docieramy na nocleg.

      Mapka i dane wycieczki:

      Przewyższenie jest raczej zawyżone - w zapisie u Moniki było ok. 480 m w górę i w dół.
      [cdn.]

    • By marboru
      Wycieczka rowerowa do Kazimierza Dolnego nad Wisłą
      Miejscowość, cel kolejnej naszej rowerowej wyprawy jest powszechnie znana. Nie tylko z historii, zabytków i pięknego rynku ale również z nart Przecież w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą znajduje się moja "codzienna" narciarska górka Relacji, tu na forum, z nart w KDnW jest tu przecież cała masa  
      Dzisiaj, w tą piękną, słoneczną niedzielę, postanowiliśmy z Paulą zrobić sobie wycieczkę rowerową za Wisłę właśnie, w lubelskie!
      Łącznie udało się nakręcić 151 kilometrów, przepłynąć dwoma różnymi promami Wisłę oraz zjeść świetne, włoskie jedzenie na obiad.
      Mapka:

      Z domu ruszyliśmy po śniadaniu i kawie ok godziny 10siątej.
      Kierunek: Kazanów, Lucimia, Janowiec - fajne asfalty, po drodze pyszne jeżyny w lesie, a sama trasa niezwykle malownicza pośród pól i mazowieckich klimatów.
      Pierwsze zdjęcia, tuż przy ujściu Zwolenianki i obszaru chronionego - przy pięknym, drewnianym młynie  

      Czysta woda, taras i pokoje do wynajęcia... może kiedyś się skusimy - bo miejsce naprawdę z niezwykłą atmosferą. Drewniany taras, leżaki i w zasięgu roweru wiele ciekawych miejsc: ujście Iłżanki, Solec nad Wisłą, Janowiec, Kazimierz i Nałęczów. Świetna baza na rowery, kajaki, ryby...
      marboru:

      Tuż za młynem, w kierunku Lucimi mamy fajny 500 metrowy podjazd - pokazuje się przez moment 11% na Garminie 😮 
      Kilka minut i jesteśmy w Janowcu.
      Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zrobili jakiegoś zdjęcia z zamkiem  

      Z drugiej strony widok na tutejszy, zabytkowy kościół:

      Mijamy miasteczko i kierujemy się w stronę promu.
      Ten akurat jest po drugiej stronie, więc znowu z nudów - zdjęcia  
      Paula ze statkiem pirackim...

      Cierpliwy kolarz...

      No i mamy nasz środek lokomocji  
      Koszt promu, to 6 złotych od osoby (za rower opłat nie pobiera się).

      Ludzi na pływadełku niewiele. Trzy samochody i dwoje rowerzystów  
      Przez chwilkę można pokontemplować Królową Polskich Rzek.
       
      Mostek kapitański:

      Pamiętacie taki wakacyjny serial dla młodzieży sprzed lat "Szaleństwa Majki Skowron"?
      Poniższy obraz właśnie ten film mi przypomniał...
      ...kilka chwil zadumy i wspomnienia przychodzą tak łatwo.

      Wysiadam jako ostatni  

      Nawet chciałem zawrócić  
      Tak mi się spodobało, że "na poczekaniu" wymyśliłem, że wrócimy też promem, tylko innym - z drugiej strony Kazimierza.
      Dla chcących powtórzyć nasz wyczyn rada: w stronę Kazimierza kierujcie się drogą na wale, pod wałem droga, to bruk - nas wytelepało dosyć mocno z 7mką w oponach.

      Kilka chwil i docieramy na rynek w Kazimierzu  
      Jak w każdą niedzielę - tłumy i poruszanie się po rynku i okolicach - w butach, prowadząc rowery.

      Paula, a za nią jakaś czarownica?

      Pokręciliśmy się to tu, to tam...

      ...i wylądowaliśmy we włoskiej restauracji mającej bardzo przyjemny ogródek na zielonej trawce  
      Jedzonko niedrogie i bardzo smaczne.

      Najedzeni i pełni wigoru postanowiliśmy szybko uciekać z tego turystycznego miejsca pełnego straganów, cukrowej waty, lodów i wszelakiej maści kuglarzy, cyganek i innych czarodziejek.
      Minęliśmy ośrodek narciarski i tuż za rondem i wyborem kierunku na Puławy skręcamy w lewo, do następnego promu.

      Ponownie, po 6 złotych od "twarzy" i płyniemy dosyć osamotnieni...
      ...trochę drogawo ta impreza, ale warto! Promy na Wiśle mają swój klimat i polecam każdemu skorzystanie gdy będzie w okolicy  

      Kolejne skojarzenie z poniższym widokiem?
      Tym razem film "Rejs"...
      - Panie Kazimierzu klucze...
      - Kluczbork?


      Kajaki!
      Koniecznie musimy dotknąć w tym roku Wisłę wiosłami.
      Jest piękna!

      Tuż po opuszczeniu naszego statku mamy podjazd.
      11% i kolejny dobry kilometr porządnej górki - spójrzcie na wykres z mapki - ok 80 kilometra.
      Przed Janowcem uzupełniamy bidony i fundujemy sobie deser w postaci pysznych lodów. Pełni energii kręcimy pozostałe do domu 50 kilometrów.
      Niedziela mija nam niezwykle szybko i świetnie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z kolejnej wycieczki rowerowej  
      Paula dzisiaj przekręciła na liczniku 3000 km w sezonie.
      Marboru przekręcił dzisiaj 5000 km w sezonie.
      Pozdrawiamy serdecznie
      marboru i Paula
    • By Mops
      Cześć, 
      Zakaldam temat bo wyjeżdżam w Beskidy i Pieniny - tereny turystyczne i oczywiście narciarskie. Będę wystawiał relacje z wypraw w góry i innych aktywności. Mam nadzieję że będzie to świetny wyjazd. 
      Aktualnie zmierzam do Szczyrku. Wieczorem jeszcze koncert w Żywcu. Pewnie też wstawię zdjęcia. 
    • By JC
      3 sierpnia w Szczyrku w ośrodku Szczyrk Mountain Resort otwarto pierwsze, profesjonalnie przygotowane, dwie zjazdowe trasy rowerowe. Dzień wcześniej miałem przyjemność przejechać nową trasę Hip Hopa Flow oraz wypróbować rowery TREK z nowej wypożyczalni.
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...