Narty - skionline.pl
Jump to content
MarioJ

Używany rower MTB - pytania

Recommended Posts

Może ktoś jest w stanie pomóc w ocenie używanego roweru full MTB.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie aby ocenić stan roweru ?

Czy w tym modelu jakieś elementy mogą być szczególnie drogie w serwisie (powyżej 300-500zł za usługę) ?

Czy to jest wogóle dobry pomysł aby kupować 10-letni rower ?

https://www.olx.pl/oferta/rower-specialized-enduro-sl-pro-carbon-model-na-2008r-rozmiar-m-CID767-IDzVZAk.html

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@MarioJ jak najbardziej można kupić rower 10cio letni. Ważne jednak by był on zadbany - to świadczy o użytkowniku...ale także może świadczyć o rowerze.

To, na co ja zwróciłem uwagę (nie jestem znawcą rowerów MTB - raczej rowerów szosowych), to że egzemplarz Speca z Twojego linku jest na ramie mocno pogięty i porysowany (wiem, wiem to rower do mocnej pracy w terenie...ale mimo wszystko...).

Druga rzecz, która dla jest dyskredytująca dla tego egzemplarza, to bardzo porysowana korba... O czym to świadczy? O tym, że rower był mocno poobijany (drzewa, skały), bądź też właściciel rzucał nim o glebę kompletnie nie szanując - zwyczajnie nie dbał o niego i nie szanował. I tu się rodzi pytanie: ile jest ukrytych wad?

Poszukałbym czegoś innego.

Pozdro.

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak na tyle lat i rower MTB to wygląda idealnie ale o prawdziwej wartości mógłby się wypowiedzieć mechanik, który zrobiłby Ci ekspertyzę. Mogę podesłać namiar - nie wiem ile taka konsultacja kosztowałaby. Ale ja bym odżałował. To mogą być różne subtelności np czy kaseta jest do kupienia za rozsądne pieniądze (rozstaw otworów), stan i koszt serwisu dampera i amortyzatora.

Biorąc pod uwagę, że to pewnie bez faktury to koszt jest już 4800 (względem nowego) wcale nie tak mało. Do tego idziesz na kompromisy z koncepcją (bo nowy wziąłbyś pewnie 29, z pneumatyczną sztycą, napęd 1x11 lub 2x11). Nie skreślałbym go jeszcze ale ostrożnie.

Edited by Wujot
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem tylko, że ja bym tego egzemplarza nie kupił, a powodów jest conajmniej kilka i wcale nie chodzi wyłącznie o wiek, niewiele drożej masz nowego fulla 29.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć,

Tego typu rower z dwu-półkowym amorem raczej nie służył jako rower "do parku" 😉 . Rychlebskie ścieżki czy Świeradów pewnie były jego drugim domem (sprzedający z Wrocka) a przez 10 lat latania po rampach czy samych górach rama jest tak wyklepana, że może się rozlecieć. Łożyska po takim czasie są w stanie agonalnym a w opisie nic nie wskazuje, że były wymieniane. Rama karbonowa jest fajna ale 10 lat gruchotania po górach na pewno zrobiło swoje, no i ten tylny trójkąt (co prawda alu) baaardzo mocno dostał (solidna gleba). Blaty na korbie końcówka (pewnie cały napęd też), lagi amorów obite no i koła 26" raczej odchodzą do lamusa (bez urazy dla użytkowników klasyki ;).

zdecydowanie NIE..

 

 

  • Like 5
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć. Rower który podałeś w linku jest bezsensu. Enduro i dwupółka? Nonsens, ale jak już fabrycznie zainstalowali, no trudno. Po za tym mało informacji o stanie roweru tzn, kiedy były robione serwisy: hamulców, amortyzatorów, łożysk itp. Również brak informacji o innych komponentach. Na pierwszy rzut oka, damper prosi się o serwis bo "poci się" 

Sam kupiłem maszynę do fr, zapłaciłem dość mało jak na fulla, ale wiedziałem co będzie do roboty, co trzeba w niego włożyć. Sama rama ma ponad 10 lat, a przedni amor to dziadek, ale działa wyśmienicie i jest pancerny, kosztem wagi. 

Co do tego roweru, powiem tak: lepiej szukać czegoś innego, w takim budżecie można wyhaczyć sensownego HT. Pozdrawiam

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mario- mogę Ci mojego specializeda enduro za symboliczne 1000 zł oddać - przerzuciłem się na elektryka to leży w garażu i się kurzy - katowany nie był... 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jurek, super opcja 🙂

Dzięki wszystkim za opinie, jest to dla mnie rozwijające. Lubię rowerki, ale sprzętowo nie jestem w nich tak zorientowany jak w nartach.

Ale kumam co piszecie, albo sobie doczytuje w sieci 🙂 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Biorąc pod uwagę, że to pewnie bez faktury to koszt jest już 4800 (względem nowego) wcale nie tak mało

Nie znam się na rowerach ale wyjaśnisz jakim cudem rower kosztujący 3200 zł nagle zmienia cenę na 4800 zł?

Nie wiem jak inni ale ja muszę normalnie zapłacić wszelkie Vaty i od dochodu też niczego nie odliczę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, Spiochu napisał:

Nie znam się na rowerach ale wyjaśnisz jakim cudem rower kosztujący 3200 zł nagle zmienia cenę na 4800 zł?

Nie wiem jak inni ale ja muszę normalnie zapłacić wszelkie Vaty i od dochodu też niczego nie odliczę.

Jak masz firmę i możesz taki rower wrzucić w koszty, to odliczasz VAT i wrzucasz w koszt, wiec wydatek dodatkowoodliczasz od podatku dochodowego.

Dla mnie - a prowadzę działalność gospodarcza - problemem byłoby wrzucenie tego wydatku i uzasadnienie go przy kontroli fiskusa, jako potrzebnego w akurat mojej działalności, która powiedzmy ze polega na konsultingu. Gdybym prowadził wypożyczalnie rowerów to wiadomo, ze to byłoby coś innego. Z drugiej strony jak oglądałem kolarki Speca, to Pan mnie uświadomił, ze większość drogich kolarek - a w specu można pójść grubo z takim tematem - jest kupowanych lub wręcz leasingowanych przez firmy. Jak go zapytałem - ciekawe jakbym miał to uzasadnić przed US, to mi powiedział, ze przecież zawsze mogę powiedzieć, ze używam jako dojazd do pracy i do poruszania sie w pracy np. Dojeżdżam do klientów w ten sposób. Nie ukrywam, ze nie do końca mnie to przekonało - myśle, ze co innego rower za 2 tysiące, a co innego urzędnika przekonywać, do zasadności wydatku na rower firmowy za 30 tys zł. Full MTB tez raczej jako środek do poruszania sie po mieście sie słabo broni.

Edited by Cosworth240
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Cosworth240 napisał:

Jak masz firmę i możesz taki rower wrzucić w koszty, to odliczasz VAT i wrzucasz w koszt, wiec wydatek dodatkowoodliczasz od podatku dochodowego.

Dla mnie - a prowadzę działalność gospodarcza - problemem byłoby wrzucenie tego wydatku i uzasadnienie go przy kontroli fiskusa, jako potrzebnego w akurat mojej działalności, która powiedzmy ze polega na konsultingu. Gdybym prowadził wypożyczalnie rowerów to wiadomo, ze to byłoby coś innego. Z drugiej strony jak oglądałem kolarki Speca, to Pan mnie uświadomił, ze większość drogich kolarek - a w specu można pójść grubo z takim tematem - jest kupowanych lub wręcz leasingowanych przez firmy. Jak go zapytałem - ciekawe jakbym miał to uzasadnić przed US, to mi powiedział, ze przecież zawsze mogę powiedzieć, ze używam jako dojazd do pracy i do poruszania sie w pracy np. Dojeżdżam do klientów w ten sposób. Nie ukrywam, ze nie do końca mnie to przekonało - myśle, ze co innego rower za 2 tysiące, a co innego urzędnika przekonywać, do zasadności wydatku na rower firmowy za 30 tys zł. Full MTB tez raczej jako środek do poruszania sie po mieście sie słabo broni.

Ten mechanizm o którym powiedziałeś działa. Mój kumpel co ma sklep tak sprzedaje wszystkie drogie rowery. Mówi, że prawnicy najczęściej kupują. Z drugiej strony nie widzę szans aby to US mógł zakwestionować. Wystarczy rzeczywiście w pracy się tym pojawiać (jak np. jest pogoda) i czasem to udokumentować (jakaś fota, zeznania kolegów). Na jakiej zasadzie US mógłby zakwestionować wielkość wydatku ? To tak jakby mówił Ci jakim typem auta masz jeździć. 

Ale zawsze można rozszerzyć DG o przewodnictwo, konsulting turystyczny czy wypożyczanie rowerów. Wystarczy od czasu do czasu taką usługę sprzedać. Oczywiście z fiskusem warto rozsądnie postępować (choć znam takich co idą zawsze na noże i wygrywają - ale znają obowiązujące procedury), podatki trzeba płacić a do kosztów podchodzić z głową. I mieć wszystko ładnie udokumentowane.

Full się jako rower amortyzowany doskonale tłumaczy się do jazdy w mieście. Praktycznie każdy ma kłopoty z kręgosłupem (albo może mieć). I zresztą po prawdzie doskonale się na nim  jeździ  po krawężnikach i innych przeszkodach. 

Pozdro

Wiesiek

Edited by Wujot
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fun na fullu w mieście bywa przedni, zwłaszcza gdy widzisz miny ludzi, gdy przejeżdżasz bez zwalniania zdezelowany przejazd kolejowy nawet nie podnosząc czterech liter z siodełka, ale prawdziwa zabawa zaczyna się na typowych polskich sciezkach rowerowych, niby prostych, ale z wjazdami do posesji co 5-10 metrów, to dopiero fun, człowiek czuje się trochę jak podczas jazdy po muldach, szosa i inne hardtaile słabo znoszą takie bujanie, ale na fullu jest przednio, wysokie krawężniki połyka w locie ;), wiec dobrej zabawy życzę po zakupie.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Sariensis napisał:

Fun na fullu w mieście bywa przedni, zwłaszcza gdy widzisz miny ludzi, gdy przejeżdżasz bez zwalniania zdezelowany przejazd kolejowy nawet nie podnosząc czterech liter z siodełka, ale prawdziwa zabawa zaczyna się na typowych polskich sciezkach rowerowych, niby prostych, ale z wjazdami do posesji co 5-10 metrów, to dopiero fun, człowiek czuje się trochę jak podczas jazdy po muldach, szosa i inne hardtaile słabo znoszą takie bujanie, ale na fullu jest przednio, wysokie krawężniki połyka w locie ;), wiec dobrej zabawy życzę po zakupie.

Dokładnie - jedyny problem, że nie można go przypiąć i zostawić nawet na chwilę. Dlatego do jazdy po mieście przeważnie używam najbardziej zdezelowanego roweru z tych paru jakie mam.

 

pozdro

Wiesiek

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obecnie mam fajny crosowiec i używam go wszędzie. Długo się nosiłem z kupnem drugiego roweru, gdyż w tej dziedzinie nie jestem fanem specjalizacji. W nartach jedną bardzo porządna nową parę można kupić do 1500zl, a porządny rower to tak 4 razy więcej, wariactwo 😉 mówię o fullu czy gravelu.

Jeździłem na testach fulla na Ślęży i wiem w czym jest ten sprzęt lepszy. Ale jeździć po górach uczyłem się na swoim crosie. Teraz mam nadzieję że będzie tylko przyjemniej.

W obecnym crosie wrócę do węższych opon i będzie na miasto i szuter. Full jest przeznaczony na góry, których w terenie DŚ jest po prostu mnóstwo. Obiecuję sobie że nie kupię trzeciego roweru 🙂

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Wujot napisał:

Ten mechanizm o którym powiedziałeś działa. Mój kumpel co ma sklep tak sprzedaje wszystkie drogie rowery. Mówi, że prawnicy najczęściej kupują. Z drugiej strony nie widzę szans aby to US mógł zakwestionować. Wystarczy rzeczywiście w pracy się tym pojawiać (jak np. jest pogoda) i czasem to udokumentować (jakaś fota, zeznania kolegów). Na jakiej zasadzie US mógłby zakwestionować wielkość wydatku ? To tak jakby mówił Ci jakim typem auta masz jeździć. 

Ale zawsze można rozszerzyć DG o przewodnictwo, konsulting turystyczny czy wypożyczanie rowerów. Wystarczy od czasu do czasu taką usługę sprzedać. Oczywiście z fiskusem warto rozsądnie postępować (choć znam takich co idą zawsze na noże i wygrywają - ale znają obowiązujące procedury), podatki trzeba płacić a do kosztów podchodzić z głową. I mieć wszystko ładnie udokumentowane.

Full się jako rower amortyzowany doskonale tłumaczy się do jazdy w mieście. Praktycznie każdy ma kłopoty z kręgosłupem (albo może mieć). I zresztą po prawdzie doskonale się na nim  jeździ  po krawężnikach i innych przeszkodach. 

Pozdro

Wiesiek

Z jednej strony tak, jak piszesz, że jak powalczysz to się obronisz. W sumie, to można nawet jadąc co jakiś czas do pracy włączyć sobie Stravę albo Endomondo i już masz dowód dla fiskusa. Swego czasu sam pisałem odwołania dla firmy transportowej, w której pani prezes w koszty wrzucała praktycznie wszystkie swoje prywatne wydatki, np. dywany, których oczywiście w firmie nigdy nikt nie widział, garnki zeptera i inne tego typu atrakcje. Wydatek na garnki był tłumaczony tym, że firma co jakiś czas organizuje plenerowe imprezy integracyjne dla pracowników i dlatego garnki są niezbędne w firmie do tych celów. Dywany były poplamione w dniu kontroli i akurat były zawożone do pralni. Tych rzeczy były znacznie więcej i o dziwo rzeczywiście tego typu bzdurne tłumaczenia w większości podziałało. Idąc więc tym tropem oczywiście jakoś ten rower ten się pewnie wybroni, jako wydatek firmowy. 

Z drugiej - nie jest jednak do końca tak, że fiskus nie mówi nam np. jakim autem mam jeździć - od tego roku wydatkiem podatkowym jest samochód do 150 tys. zł brutto. Powyżej już zasadniczo do kosztów nie wrzucasz, więc jasne nikt nie weryfikuje, że jak jeździsz Passatem lub Insignią, to może jednak powinieneś jeździć Corsą, bo też by wystarczyła, ale zasadniczo fiskus dał kosza drogim samochodom Być może kiedyś wezmą się za drogie rowery - w sumie wystarczyłaby kontrola w jakimś Veolarcie albo salonie Speca i zobaczenie jakie rowery i kto kupował na jaką firmę. Jakby fiskus był super sprytny i dotarł np. do profilu takiego użytkownika na Stravie, to bardzo szybko wyszłoby na ile ten rower jest firmowy... 

Ale OK - odbiegamy od zasadniczego tematu. Ja ostatnio zachorowałem na rowerek w stylu Cinelli Gazetta albo Bianchi Pista do poruszania się po mieście:

http://cinelli.it/en/prodotti/gazzetta-en/

https://www.bianchi.com/global/bikes/bikes_detail.aspx?rangeIDMaster=416723&categoryIDMaster=416729&bikeIDMaster=417220 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Wujot napisał:

Dokładnie - jedyny problem, że nie można go przypiąć i zostawić nawet na chwilę. Dlatego do jazdy po mieście przeważnie używam najbardziej zdezelowanego roweru z tych paru jakie mam.

 

pozdro

Wiesiek

Ja przypinam, a co tam niech sie dzieje, przecież nie wpakuje sie na rowerze do piekarni czy spozywczaka ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, MarioJ napisał:

Obecnie mam fajny crosowiec i używam go wszędzie. Długo się nosiłem z kupnem drugiego roweru, gdyż w tej dziedzinie nie jestem fanem specjalizacji. W nartach jedną bardzo porządna nową parę można kupić do 1500zl, a porządny rower to tak 4 razy więcej, wariactwo 😉 mówię o fullu czy gravelu.

Jeździłem na testach fulla na Ślęży i wiem w czym jest ten sprzęt lepszy. Ale jeździć po górach uczyłem się na swoim crosie. Teraz mam nadzieję że będzie tylko przyjemniej.

W obecnym crosie wrócę do węższych opon i będzie na miasto i szuter. Full jest przeznaczony na góry, których w terenie DŚ jest po prostu mnóstwo. Obiecuję sobie że nie kupię trzeciego roweru 🙂

 

Uważaj bo full kusi na zjazdach, od razu zaopatrz się w ochraniacze i solidny kask enduro z goglami, a kolejny rower i tak kupisz, zobaczysz ;). Udanej zabawy na zjazdach, może będziesz skakać wyżej na rowerze niż @marionen na nartach ;).

Edited by Sariensis
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Wujot napisał:

U mnie też od linka się zaczęło.

https://www.rosebikes.com/rose-root-miller-2-showroom-bike-2678382

 

Pozdro

Wiesiek

A przedstawiciela Rose masz na miejscu, we Wrocławiu :) Zawsze miał w ofercie kilka rowerów testowych, więc można się umówić i popróbować. Ja kupiłem od niego Uncle Jumbo i jestem zadowolony.

MarioJ - poczytaj specjalistyczne fora (np. http://endurotrophy.pl/forum/index.php) zajrzyj na https://www.1enduro.pl/. Da Ci to podstawy do świadomego szukania roweru. A nie jest to proste. Ja 2 lata myślałem co kupić. Enduro to fajna opcja, bo i wycieczki można zaliczyć, w "bajkparkach" poszaleć, a i w zjazdach sobie poradzi. Serwis nawet nowego sprzętu, to droga zabawa, amortyzator i damper obowiązkowo trzeba regularnie serwisować - przynajmniej raz w roku, oczywiście w zależności, jak często się jeździ i w jakich warunkach. Nota bene, we Wrocławiu macie rewelacyjny serwis  "Wichu Workshop". Podsumowując, ten z Olx, za tą cenę, to złom. Może 1500 złoty byłby wart, choć ja bym go za taką kasę nie wziął (ale nie jestem ekspertem i mogę się mylić).

4 godziny temu, Sariensis napisał:

Uważaj bo full kusi na zjazdach, od razu zaopatrz się w ochraniacze i solidny kask enduro z goglami, a kolejny rower i tak kupisz, zobaczysz ;). Udanej zabawy na zjazdach, może będziesz skakać wyżej na rowerze niż @marionen na nartach ;).

I należy potraktować słowa Sariensis bardzo poważnie. Kask (przy skokach, zjazdach - fullface), ochraniacze na kolana! i na łokcie, rękawiczki. Przy ostrzejszych zabawach zbroja i ochraniacz karku. To może uratować trochę zdrowia. Choć jak się człowiek postara, to nic nie pomoże :D Pisze to właściciel połamanego w dwóch miejscach łokcia, obojczyka, skręconego kręgosłupa i podobno stłuczenia głowy (ale tu już lekarzy poniosło z fantazją). Dlaczego to piszę? Bo trzeba mieć świadomość, że takie rowery kuszą do szaleństw, a gleby są w standardzie. Czasami lepiej mieć gorszy sprzęt i odpuścić z racji tego :D Jak się już załapie bakcyla, to pozamiatane :D

  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, MarioJ napisał:

Full jest przeznaczony na góry, których w terenie DŚ jest po prostu mnóstwo. Obiecuję sobie że nie kupię trzeciego roweru 🙂

To co podlinkowałeś to dobry wybór dla jakiegoś dzieciaka by poszaleć po prostu po lesie. W tym Specu nie zgadza się zupełnie nic z tego na czym się obecnie jeżdzi. Masz mniejszy budżet czy jesteś w stanie dołożyć więcej to full z Deca będzie 100x lepszy. Na rynku jest sporo używek w dobrym stanie ale nie kupował bym niczego z przez 2015 roku. Mniej więcej wtedy nastąpił ogromny skok technologiczny i najważniejsze sporo zmieniła się kwestia geometrii w fullach. Dobry nowy full na góry to kwota 2- cyfrowa lub bardzo blisko. 3K to kosztuje sam amor i to nie w najwyższej specyfikacji. Pasja rowerowa niestety nigdy tania nie była i producenci skrzętnie to wykorzystują. 

Edited by Author
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, kuzon napisał:

A przedstawiciela Rose masz na miejscu, we Wrocławiu :) Zawsze miał w ofercie kilka rowerów testowych, więc można się umówić i popróbować. Ja kupiłem od niego Uncle Jumbo i jestem zadowolony.

:)

Ja też jestem z zakupu u Piotra zadowolony. Pewnie wykorzystam ten rower w 20% bo oprócz MTB muszę zajmować się "tematami turystycznymi" (a dwa wiek nie ten by ryzykować takie urazy o których napisałeś). Z drugiej strony już mi się sztywniakiem nie chce jeździć a asfaltów unikam jak mogę. 

Edited by Wujot
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Wujot napisał:

:)

...a dwa wiek nie ten by ryzykować takie urazy o których napisałeś...

Łe tam Panie :D Ja już też najmłodszy nie jestem (powoli zaczynam zastanawiać się, jaką imprezę na półwiecze urządzić). Choć rzeczywiście, jakoś się ostatnio oporniej goję :D Mnie hamuje raczej ewentualna utrata pracy, bo jak się jeszcze raz rozkraczę na kilka miesięcy, to mnie pewnie w d...ę kopną :D

Author ma dużo racji w tym co pisze, może tylko widełki wieku roweru bym trochę rozszerzył. Ale to tylko pewnie na jakiś specyficzny rodzaj aktywności, typu lajtowe wycieczki górskie, gdy nie mamy zamiaru nigdy oderwać nawet jednego koła od podłoża :)  Niestety, ceny sprzętu są horrendalne, rower za 12 tyś. to taki średniak cenowy (i to bliżej dołu skali "średnia").

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, kuzon napisał:

A przedstawiciela Rose masz na miejscu, we Wrocławiu :) Zawsze miał w ofercie kilka rowerów testowych, więc można się umówić i popróbować. Ja kupiłem od niego Uncle Jumbo i jestem zadowolony.

MarioJ - poczytaj specjalistyczne fora (np. http://endurotrophy.pl/forum/index.php) zajrzyj na https://www.1enduro.pl/. Da Ci to podstawy do świadomego szukania roweru. A nie jest to proste. Ja 2 lata myślałem co kupić. Enduro to fajna opcja, bo i wycieczki można zaliczyć, w "bajkparkach" poszaleć, a i w zjazdach sobie poradzi. Serwis nawet nowego sprzętu, to droga zabawa, amortyzator i damper obowiązkowo trzeba regularnie serwisować - przynajmniej raz w roku, oczywiście w zależności, jak często się jeździ i w jakich warunkach. Nota bene, we Wrocławiu macie rewelacyjny serwis  "Wichu Workshop". Podsumowując, ten z Olx, za tą cenę, to złom. Może 1500 złoty byłby wart, choć ja bym go za taką kasę nie wziął (ale nie jestem ekspertem i mogę się mylić).

I należy potraktować słowa Sariensis bardzo poważnie. Kask (przy skokach, zjazdach - fullface), ochraniacze na kolana! i na łokcie, rękawiczki. Przy ostrzejszych zabawach zbroja i ochraniacz karku. To może uratować trochę zdrowia. Choć jak się człowiek postara, to nic nie pomoże :D Pisze to właściciel połamanego w dwóch miejscach łokcia, obojczyka, skręconego kręgosłupa i podobno stłuczenia głowy (ale tu już lekarzy poniosło z fantazją). Dlaczego to piszę? Bo trzeba mieć świadomość, że takie rowery kuszą do szaleństw, a gleby są w standardzie. Czasami lepiej mieć gorszy sprzęt i odpuścić z racji tego :D Jak się już załapie bakcyla, to pozamiatane :D

Heh, mnie mój full prawie pozbawił życia, ale nadal go uwielbiam i ujeżdżam, tyle że blokady się powłączały i jazda trochę na pół gwizdka teraz ;), full jest cool a rower wielce OK.

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, Sariensis napisał:

Heh, mnie mój full prawie pozbawił życia, ale nadal go uwielbiam i ujeżdżam, tyle że blokady się powłączały i jazda trochę na pół gwizdka teraz ;), full jest cool a rower wielce OK.

Cześć

Życia to żeś się prawie sam pozbawił. Rower to tylko mechanizm.

Pozdrowienia

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By Annaa
      W sobotę rusza MRDP.  Ze Świeradowa do Przemyśla  pojedzie Nasz serdeczny Kolega @johnny_narciarz, wspieramy go i trzymamy kciuki

       
       
    • By Bumer
      Objechałem pętlę podkarpacką Green Velo. W zeszłym roku jechałem z Białegostoku wzdłuż granicy wschodniej do Zwierzyńca. Co prawda planowane było do Ulanowa, lecz z uwagi na deszcz w ostatnim dniu trasę zakończyłem w Zwierzyńcu. Co sie odwlecze, to nie uciecze. W związku z tym w tym roku zacząłem od Ulanowa. Co to za różnica w którym kierunku, grunt aby trasę pokonać.  Moja trasa to : Ulanów, Zwierzyniec, Narol, Wielkie Oczy, Przemyśl, Dynów, Łańcut, Ulanów. Oczywiście po drodze odwiedziłem wiele fajnych miejscowości i ładnych miejsc, np. Józefów, szumy na Tanwi, Horyniec Zdrój, Krasiczyn, Rzeszów, Leżajsk...
      Trasa: Moim zdaniem średnio trudna. Oczywiście z uwagi na podgórski charakter w części, trudniejsza niż wzdłuż wschodniej granicy. Na trasie były 4 dość trudne podjazdy. Prolog to podjazd na drodze z Przemyśla do Krasiczyna. Jazda po drodze o dużym natężeniu ruchu drogowego, syf i tyle. Do tego upał!!! Nie lubię tego okropnie. Szacuję, że ok. 10-20% trasy to drogi szutrowe. Niektóre lepsze, niektóre dość fatalne. Najgorsze to te z dziurami i dużymi kamieniami. Około 10-20% trasy przebiega w oddzieleniu od ogólnodostępnego ruchu pojazdów, po prostu po drogach dla rowerów. W większości  trasa prowadzi lokalnymi drogami ogólnodostępnymi dla wszystkich. Ruch na tych drogach jest z reguły niezbyt duży. Drogi o dobrej nawierzchni asfaltowej ale także i fatalne, polepione smołą i dziurawe. Ja jechałem rowerem bez amortyzacji i na dość wąskich oponach, miejscami tak trzęsło że ręce drętwiały, no i trzeba było uważać aby w co nie wjechać i nie wyrżnąć fikołka, że o awarii sprzętu nie wspomnę. Cała pętla to coś koło 500 km. Miejscami trudno zrozumieć czym kierowano się wyznaczając trasę. Np poprowadzono ją krętymi szutrowymi dróżkami przez pola tak, aby 3 razy pokonywać autostradę . Cywilizowana droga była trzykrotnie krótsza i o dobrej nawierzchni. Po jakiego grzyba pędzono rowerzystów po kamieniach przez pola?  Takich miejsc było o wiele więcej, np. w okolicach Rzeszowa, no i Dynowa.
      Miejsca: Wspaniałe miejsca warte zobaczenia. Jazda wśród pieknych lasów, pól, nad brzegiem rzek i  zbiorników wodnych. Bajka. Był też kurz, gryzące muchy, burze, upał i niespodzianki. Piękne miasta, Rzeszów, Przemyśl, Zwierzyniec, Leżajsk, Łańcut.
      Kwatery: Nocowanie odbywało się w kwaterach na trasie eskapady. Z reguły były to tzw agroturystyczne gospodarstwa. Ceny wahały się od 30 do 45 zł za noc. Najdrożej było w Łańcucie. Cena nie odzwierciedlała  jakości kwatery. Najlepsze warunki były w Narolu, gospodarstwo agroturystyczne. Dom do naszej dyspozycji, do tego ogród ze stawem, gustownie i wygodnie urządzona wiata z grilowiskiem. Właściciel sympatyczny i uczynny, rozpalił grila i zaprowadził do sąsiada, producenta wspaniałych wyrobów wędliniarskich. Co tu więcej pisać, tylko gościć się i cieszyć. W Wielkich Oczach nocleg był w domu weselnym. Sala balowa służyła za garaż dla rowerów, kuchnia, holl z telewizorem i kanapami skórzanymi to miejsce do goszczenia się. Gorzej było w Przemyślu, tu nocleg był w  ośrodku PTTK. Lokalizacja kwatery super, warunki spartańskie. Jedno oczko prysznica w korytarzu, jeden kibel, kuchenka z lodówką i zlewem, półka służyła za stolik. W pokojach łóżka piętrowe. Za dopłatą po 2 złote zamieniliśmy pokój 4 osobowy na 2 osobowy, po prostu uprzejma obsługa dała nam  dwie czwórki. Nikt nie musiał włazić więc na pietro i nie musieliśmy włazić  na siebie na tak małej powierzchni. Obiekt ten jest połozony przy dość ruchliwej , stromej ulicy o nawierzchni z kostki. Okna mojego pokoju wychodziły właśnie na ulicę z której dobiegał głośny hałas   opon. W nocy ruch ustał, ale od godz 4,30 znów się zaczęło. Wspaniała kwatera była w Ulanowie, tanio, czysto i wygodnie. Tu znów dwie czwórki posłużyły nam za dwie dwójki abyśmy się o siebie nie obijali. Grill, taras itp... 
      Ludzie:  Fajnie, miło, wesoło. Praktycznie wszyscy właściciele kwater zasługują na pochwałę.  Skłonni do pomocy, mili, życzliwi. Po prostu Polska, taka zwykła, nie z telewizji. Na trasie rowerzystów niewiele! No może w okolicach Zwierzyńca, a byliśmy tam w weekend, było tam ich sporo. Dziennie mijaliśmy się z kilkoma osobami podróżującymi na rowerach!!!  Trudno w to uwierzyć, trasa Green Velo nie żyje! U ujścia Tanwi do Sanu spotkaliśmy biwakującą w namiotach grupę Czechów kajakarzy.
      Niespodzianki: Szumy na Tanwi, ludzi multum, samochodów ogrom, w dole kilka uskoków na rzeczce. Jak powiedział kolega, na Kamiennej są lepsze. Józefów, jeziorko. Parking zapełniony autami. plaza mała, ludzi ogrom, wody w zbiorniku mało, kolejka po piwo 15 osób. W Zwierzyńcu w jeziorku zostało niewiele wody, samo błoto. To w centrum miasta jakoś ma jeszcze trochę wody. San ma bardzo niski stan wody. W Ulanowie flisacy nie kursują barkami. Co prawda mozna się z nimi umówić indywidualnie i jakoś tam przewiozą pomiędzy łachami piasku. Kościół w Leżajsku przepiękny! Organy cudne. Rzeszów centrum pierwsza klasa, nad jeziorkiem palmy i swobodnie chodzące po trawnikach łabędzie z młodymi i kaczki. Na deptaku pomnik T Nalepy. ( A propos, własnie mija 50!!! lat od wydania płyty "Na drugim brzegu tęczy". Kiedy to zleciało, przecież nikt do mnie nie "przychodził zawsze gdy zapadał zmrok", te 50 lat byłem na jawie! Oznakowanie trasy Green Velo miejscami fatalne!!!
      Gdyby ktoś miał jakieś pytania szczegółowe, chętnie odpowiem , doradzę. Zdjęcia wrzucę później.Tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, kółko podkarpackie zamknięte z ogonkiem  42 kilometrowym z Ulanowa  do Zaleszan. Zostaje teraz świętokrzyska część, znana mi i trochę za krótka. Może będzie zmodyfikowana i wydłużona o trasy nadwiślańskie? Co będzie za rok, zobaczymy? 
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...