Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. MajorSki

    MajorSki

    Użytkownik forum


    • Punkty

      27

    • Liczba zawartości

      831


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. johnny_narciarz

    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      8 428


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      16 752


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.12.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. Plan lecimy dalej... na Skrzyczne nie trwa to zbyt długo bo niecałe 30min i jesteśmy przy górnej stacji kolejki. Po drodze mijamy sporą ilość biegaczy (łącznie z 20-30 osób) i podobną ilość turystów. Na FISie armatki chodzą na full, stwierdzamy że zjedziemy dokąd się da i wracamy zagrzać się do schroniska. No cóż śnieg, albo twardy zmrożony, łamiący się pod nartami (tak zaliczyłem 1 glebę gdy duża płyta załamała się pod ciężarem i zanurkowałem ), albo sypki pod armatkami, albo zmrożone "kocie łby", a przy armatkach lód i gdy się w niego wjechało to zaraz łapał ślizg. Ale nie powiem tam gdzie nasypały armatki to jazda bardzo przyjemna , jednak sporo kamieni, trzeba było jechać bardzo uważnie i sporo "lawirować" tam gdzie kamienie były na środku to trzeba było uciekać na boki w stronę trawiastego podkładu. Udaje się dojechać do odbicia na czerwoną trasę do Doliny III. I z powrotem do góry, mijając przy okazji kilku snowboardzistów i jednego narciarza z dzieckiem, ktory przy okazji na tej pierwszej "ściance" zalicza glebę na kamieniach i robiąc fikołki trzaska plecami po nich auuuć . Ani się oglądnąłem a tutaj już schronisko patrze na zegarek... 16min podejścia . Stoimy przed schroniskiem i jest problem z wejściem... bo ludzie ciągle wychodzą i wychodzą. Tłumów masakra! ale nie ma co się dziwić... sobota, piękna pogoda i bliskość kolejki zrobiła swoje. Wchodzimy do środka, ale nie ma miejsca żeby usiąść, a i stać problem bo ciągle ludzie krzątają się z jedzeniem. W końcu po 10-15min zwalniają się 2 miejsca więc siadamy, żeby móc wyciągnąć termosy, kanapki i coś słodkiego, żeby uzupełnić zapas kalorii . Nie mija kolejne 10min i wchodzi na salę ładna, uśmiechnięta, starsza (mówię w odniesieniu do siebie , bo w sumie wcale nie taka starsza ) blondynka o znajomych rysach twarzy, ale pierwsza myśl... niemożliwe co by tutaj robiła? Jednak gdy tylko się odezwała to charakterystyczny głos słyszany wielokrotnie w telewizji utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak możliwe i to ona . Kto? naczelna National Geographic Polska, podróżniczka Martyna Wojciechowska, ogólnie to spora grupa jej znajomych/rodziny? a i córeczkę mogliśmy zobaczyć na żywo , a urodę na pewno odziedziczyła po mamie . Przy okazji siada obok nas, przepraszając Szymona żeby przecisnąć się pod okno, śmiejemy się z Olą, że chyba Szymon tego polara teraz nie będzie prał . Później poznajemy także psa Skipasa bardzo fajny psiak. No cóż przez te 30min stwierdzam, że taka osoba ma trochę przerąbane... co chwilę ktoś się gapi, każdy zdziwiony/zaskoczony przykuwa wzrok i nie może oderwać, dzieci przychodzą o autograf, ktoś zagaduje że miło ją zobaczyć. I jak tu odpocząć ze znajomymi po świętach? Ciekaw jestem tylko kiedy taka informacja dotrze na pudelka/kozaczka czy innego szłatmawca jednym słowem współczuje Pani Martynie i pozdrawiam gdyby tutaj zaglądnęła . Ale oczywiście na koniec Szymon z Olą robią sobie wspólną fotkę, Pani Martyna bez problemu się zgadza, a i wychodzi jej znajomość podstaw fotografii, ponieważ sama wstaje i ustawia się twarzą do okna, a nie na tle okna . Po takim miłym spotkaniu zbieramy się i pędzimy w stronę Małego Skrzycznego chwilę na fokach, a na odejściu zielonego szlaku ściągamy do zjazdu. W górnej części spoko tam gdzie jest trawa jest bardzo fajnie, gdy dojezdzamy do armatek na czerwonej to tez bardzo fajnie... najgorzej w środkowej części kilka razy szurneło pod nartą. Na koniec przy Suchmy zjeżdżamy czerwonym ustawiając się na początku na kopcu usypanym przez armatki. Patrząc w dół czuję się trochę jak na jakimś Tatrzańskim dwójkowym zjeździe jakbym był na Karbie albo Zawracie ale to tylko 20-30m usypanego potem się wypłasza, ale za to robi bardzo nie równo, zjeżdźamy pod armatkę i tam woda powoduje że lód dostaje się pod ślizgi i nagle stajemy dęba narty nie chcą jechać, więc szuramy i na krechę w doł aby oderwać lód. Końcówka przy kasach na Solisku to już jest masakra tyle przewalonego śniegu przez ratrak który zmroziło więc wygląda to bardziej jak jazda quadem po wertepach, a nie jazda na nartach , ale jakoś udało się na dół bez odpinania nart. I tak udało się zrobić ponad 12km, 750m przewyższenia w górę, łącznie w 4h a z przerwą w schronisku 4:50h. No coż na dole przy aucie znowu zimno! brrr... ale odpalam auto a tam termometr znowu pokazuje -12st . No cóż skitury jak na razie dla desperatów i koneserów lub masochistów , ważne że było rozruszanie w tym sezonie, i ślizgi ku zaskoczeniu bez najmniejszego uszczerbku. Wypad bardziej trekkingowy niż skiturowy, ale i tak fajnie że udało się ruszyć z domu, a nie siedzieć na tyłku. Na koniec link do galerii Szymona:https://picasaweb.google.com/szymon.rochowiak/2014XII27SkrzycznePozdrawiamTomek
    15 punktów
  2. Zwardoń Ski - przedwczesne otwarcie 28.12.2014Dzisiejsze warunki na Małym Rachowcu to katastrofa. W zasadzie to ledwo przykryli trawę, zrobili podkład i puścili ludzi. Tak nie powinno być. Chęć zysku przyćmiła rozsądek. Mamy w perspektywie tydzień mrozu więc jeszcze 2-3 dni naśnieżania i chyba byłoby nieźle. Dzisiaj to strata pieniędzy, czasu, zdrowia i nerwów. To są niezwykle łagodne słowa jakimi mogę określić dziejszy stan stoku. Na dodatek te mocno oblodzone, zaśnieżone kanapy dopełniły obrazu. Zwrócona uwaga obsłudze odbiła się jak od ściany.Ilość początkujących narciarzy, zupełnie nie panujących nad sobą oceniam na przynajmniej 50%. Na stoku była istna żeź niewiniątek.Nie wyjeździłem swojej czasówki.Przykro mi pisać powyższe słowa, ale nie możemy sie godzić na takie traktowanie nas narciarzy przez właścicieli ośrodków.Wiem, ze obecna zima jest bardzo słaba i właściciele chcą zarobić cokolwiek, ale dzisiejsza sytuacja w Zwardoniu to było przegięcie.
    11 punktów
  3. Środkowa Polska ponownie ruszyła. Jeszcze przed Świętami trudno było myśleć, że może być pojeżdżone w tym roku na nartach... ...a tu mała niespodzianka - opady śniegu i spory mróz! Ponieważ trasy w środkowej części naszego pięknego kraju nie są długie - zaśnieżyć je, to żaden problem - wystarczy dwa dni. Pierwszy, bo wczoraj, ruszył Rąblów z obydwiema trasami, dzisiaj świętokrzyski Bałtów i Kazimierz nad Wisłą - całość ośrodka (początek grudnia - czynna jedynie jedna, główna trasa). ...ale od początku. Jak pewnie większość z Was - spędziłem świąteczny czas w gronie rodziny i przy stole. Główna atrakcja drugiego dnia - kaczka z jabłkami (foto specjalnie dla lubującej się w podobnych zdjęciach Wróżki :-) ) No i co? Święta, święta i po świętach...brzuszek najwyraźniej urósł... ...ale nim było dane mi troszkę spalić kalorii - to przyszedł dzień wczorajszy, w którym to (nie wierzyłem w dobre warunki w Rąblowie) przerzuciłem się z gronem znajomych, na sanki: Po wspaniałym wieczorze na śniegu, jak widać u góry kociołek, zupa gulaszowa, grzane winko, ziemniaczki i kiełbaska...kolejne pyszne kalorie... Ale dość tego leniuchowania było - dzisiaj pobudka z samego rana i kierunek Rąblów Arena. Start z Radomia o godzinie 8mej - na miejscu jesteśmy parę minut po 9. Temperatura -8. Trzy auta znajomych, szybkie przebieranie, kupno karnetów (i tutaj niemiła niespodzianka karnet weekendowy 3 godzinny zdrożał o 10zł, do 45zł - czyżby w listopadzie i w pierwszej dekadzie grudnia było freeski?) i na stok. Armaty kurzą na maxa: Pierwsze zjazdy wykonujemy dłuższą trasą. Ludzi jest umiarkowana ilość: Trasa wokół lasu - nie jest czynna, odbywa się na niej intensywna produkcja białego: Dół trasy jest niezbyt dobrze przygotowany - pod koniec lodowe schodki, przetarcia i kamyczki - śpieszyło się włodarzowi oj śpieszyło by uruchomić dwie trasy... Małe niedociągnięcia, a jednak wrażenie pozostaje nieprzyjemne. Bardziej płaska góra przygotowana jest ok. W dniu dzisiejszym zabrałem na jego pierwszy wypad na narty - "Teścia"... 57lat - moje stare Salomony Aero Xy i debiut! Brawo, bo wytrzymał ponad godzinę na stoku zjeżdżając sobie z boku pod okiem innych członków ekipy. Gleb nie było wiele - więc może coś w przyszłości z tego będzie? Nowy narciarz? Niestety na obydwóch czynnych stokach zaczęło bardzo mocno przybywać ludzi. Mimo uruchomienia trzeciego wyciągu, zaczęły się robić kolejki. Cóż było robić - obserwować na bieżąco ruch i podjeżdżać, do tego gdzie aktualnie był największy luz. Środkowy - ponieważ był mało oblegany był naszym faworytem, z tego względu, że można było w połowie trasy wysiąść z niego, przejechać pod sznurkiem ogrodzenia i śmignąć po krótszej ale stromszej części ośrodka. U góry, przy lesie - cudnie zimowe widoki: Rozstawiono również, na ledwo przyprószonej części, tuż obok krótkiego orczyka, elementy snowparku... ...liczba miłośników zimy zrobiła się na tyle duża...że niektórzy deskarze próbowali swoich sił na powyższych przeszkodach - brak śniegu? Nie był problemem. Ciąg do białego jest olbrzymi - naród spragniony jazdy, cóż? Spójrzcie, na poniższą fotkę i kolejki na dole przy wyciągach: ...to jeszcze nic. Później było tak: Przy kasach dziesiątki ludzi...a przy dolnych stacjach chyba setki. Po dwóch i pół godzinie zrezygnowaliśmy i skończyliśmy jazdę przed czasem. W mrowisku po pierwsze jest niebezpiecznie, po drugie stać 10 minut do zjazdu, który trwa 25 sekund - bez sensu. Zdecydowanie wolę jazdę wieczorową, po pracy - luz i jazda bez żadnych opóźnień. Mam również nadzieję, że w kolejny weekend ruszy ponownie Tumlin - tam z całą pewnością będzie można zdecydowanie bardziej pojeździć...obym tylko się nie mylił?... Dzisiejsze Endomondo: Dystans 10.77 km Czas trwania 2g:32m:51s Max prędkość 39.7 km/h Kalorie 1348 kcal pozdrawiam marboru
    10 punktów
  4. Witam :)Tytuł trochę przydługawy, ale wytłumaczenie o co chodzi w dalszej części . Ponieważ temat zdominował ostatnio Johnny_narciarz to stwierdziłem, że też coś skrobne może nie w tak rozbudowanej formie .Miało być Pilsko skiturowo, ale po rozmowie z kolegą wybraliśmy się do Szczyrku. I tak o godzinie 10 startujemy z Soliska z Szymonem i Olą, termometr w aucie pokazuje -12st, ubrany w bieliznę termoaktywną, bluzkę techniczną i kurtkę z membraną trzęsę się przy aucie . Myśle o założeniu dodatkowego polaru ewentualnie puchówki którą mam rezerwowo w plecaku, ale udaje twardziela i wstrzymuje się z ubieraniem "grubiej". Najpierw plan Golgota, ale ilość armatek i stromizma powoduje, że Ole bardziej ciągnie na Suche. Rezygnujemy w takim razie z Golgoty i kierujemy się w stronę "kas" przy okazji obserwując narciarza na Golgocie (później okazało się, że to Góral spod Skrzycznego ). Przy okazji przepinki przy bucie odkładam rękawiczki na ziemi i spiesząc się za Szymonem i Olą zostawiam je, jednak po 200m na pierwszym podejściu przypominam sobie o nich i wracam... jednak ich już ta mnie ma *zonk* :frustrating:. Przy okazji naciarz z Golgoty dogania nas i się wita wspólna fotka (pozdrawiam ). Zostałem w tyle więc ich gonie, pierwsze podejście, zmrożone "kocie łby", śnieg twardy i nie równy, uciekam na lewą stronę na skraj ale tam twardy zmrożony, nie można robić zakosów a nachylenie coraz większe i foki trochę nie trzymają, więc czasami trzeba lekko jodełką. W końcu doganiam ich w okolicach Suchego i lecimy wspólnie razem, gdy wyszło słonko ściągamy kurtki zostając w samej bieliźnie i bluzkach/polarach. Jest ciepło, wiatru brak, chociaż temperatura na pewno ok -8st. Śniegu bardzo mało ok 20-30cm, ale niestety bez podkładu zastanawiamy się którędy można zjechać "bezpiecznie" dla nart. Albo będziemy szukać po bokach trawy, albo szukać armatek na czerwonej trasie. Powyżej Hali Skrzyczeńskiej już mniej kamieni, a sporo zmrożonej trawy więc tutaj zjazd będzie nie najgorszy. I tak ze sporą liczbą przerw, docieramy po 1,5h na Małe Skrzyczne. Tam śniegu więcej, a i jakiś delikatny podkład jest. Spotykamy 2 turystyki i 1 tego dnia biegaczke . cz2 nastąpi
    10 punktów
  5. Tour de Groń cz.2 (z 2) Podjechałem na nartach do samochodu,bo się dało bez strat,pozbierałem foki,trekkera i czas ruszać.Początkowo miałem się wspiąć z 5 razy i zjechać,ale wpadłem na pomysł,żeby obejść wszystkie ośrodki i sprawdzić jaka jest pomiędzy nimi komunikacja.Ruszyłem najpierw do góry Złotego Gronia,a następnie w kierunku Chichota.Jak się okazuje,w polach sporo jest naturalnego,choć trawa wyraźnie wystaje. Dojście do Chichota nie zajmuję wiele czasu.Wydaje mi się,że dość łatwo się poruszać między tymi dwoma wyciągami.Ze Złotego najlepiej wzdłuż szczytu,parę odepchnięć kijkami i jesteśmy.Nie wiem czy jest to nawet 300 m.Z powrotem jest wstępnie wyratrakowana trasa,ale na razie śniegu tu za mało,więc jeszcze łatwiej.Sam Chicho też jest już przygotowywany,po południu pracowała tam jedna armatka.Jeździł też ratrak. W tle widać Złoty Groń Tutaj zjechać się nie da,więc ruszam po szczytach na Zagroń.Tam nieco dalej,ale bez jakiejś ekstremy.Ze złotego Gronia jest tam nieco w dół.Na polach jest sporo zasp,więc idzie się przyjemnie.Przy okazji gdzieś straciłem swoje elemenciki - naciągacze fok- ale można się bez nich obejść.Żegnamy Złoty Groń: Odległość - według Endomondo jest to ok. 500 m,czyli też nie daleko.Tylko o ile łatwo zrobić dojazd do Zagronia,gdzie mamy lekko w dół,o tyle powrót chyba będzie tą samą trasą,czyli pod górkę. Czas sprawdzić warunki na Zagroniu.Krzesełka jeżdżą pełne,więc tu obsada też spora.Niestety trasa sporo węższa niż u konkurencji obok,a warunki równie kiepskie.Znowu sam lód i całe mnóstwo walających się kamyczków.Fale równie wielkie. Kolejka do wyciągu podobna do Złotego Gronia.Jednak tutaj,przez brak słońca przy dole,jest jakby bardziej ponuro.Temperatura idealna: -4 st. Czas się wspiąć i wracać.Tu mi się jeszcze mniej podoba,niż na Złotym. Jak tak sobie idę do góry i widzę to rzeźnię na stoku,to się zastanawiam gdzie są granice przyjemności z jazdy.Widać,że na tym lodzie większość sobie nie radzi.Tłok taki,że co chwilę ktoś kogoś szturcha,na kogoś wpada itp. Do tego to pobojowisko,które niewiele przypomina ośnieżony stok. Tutaj również się pospieszyli i niestety znów mamy mieszaninę trawy,ziemi,kamieni i czasem trafi się więcej śniegu. Wracam na Złotego Gronia i tutaj postanawiam się zamęczyć do końca.Kiedy w końcu wykonuję zjazd na dół,stok wygląda już jak jedna wielka rozpacz.Jednak chętnych nie ubywa.Jeżdżę więc sobie boczkiem,bo tam często wygląda to lepiej,mimo małej ilości śniegu,niż na "głównym stoku".Ostatecznie wykonuję dwa zjazdy,bo robi się zbyt niebezpiecznie,a ja nie chcę ponownie uszkodzić kolanka. Mam przy okazji farta i udaje mi się oddać karnet bez kolejki,wstrzeliłem się w takie okienko między kolejną falą kamikadze. Chciałem to zrobić wcześniej i iść na grzańca,ale wszędzie takie wężyki,że postanowiłem odczekać. Czas wracać.Trochę freeridu do auta przez pola, zmiana obuwia i czas się przekonać czy wygrzebie się z zaspy. Udało się! Wydawało mi się,że to koniec atrakcji,ale się pomyliłem. Już za Zagroniem zrobił się korek i auta ani drgną do przodu. Czasami stałem 10 min. bez ruchu. W końcu dowiedziałem się czemu. Ostatni odcinek tej wąskiej dróżki,prowadzącej do ON,wiedzie lekko pod górę,a tam w jednym miejscu była total szklanka! Patrzę z przerażeniem,jak każde kolejne auto staje bezradnie. Wysiada ekipa i pcha,z mniejszym lub większym skutkiem. Kolej na mnie. Ruszam i też niestety staje. Próbuję jeszcze parę sztuczek,coś mi się nawet udaje,ale w końcu klops! No to super,bo ja nie mam ekipy "pchaczy" w aucie. Na szczęście kierowca za mną był z tych przewidujących i myślących i zostawił mi trochę miejsca. Cofnąłem i spróbowałem z nieco dalsza i... jadę! Później jeszcze stres przy wyjeździe na główną drogę,bo tam znowu pchali,ale udało się z rozpędu.Dalej już bez przygód. Jedynie na dwupasie pewnemu panu w dużym Volvo wydawało się,że jest najszybszy na drodze (a może był taki "uprzejmy"? ) i niestety uparcie blokował lewy pas. To tzw. "miszcz prostej",bo tylko wtedy jakoś sensownie jechał...
    9 punktów
  6. Witam Ja z rodzinką odwiedziłem dzisiaj pomorską górkę w Trzepowie :tongue: , o warunkach nie będę pisał bo w tym przypadku miały drugorzędne znaczenie ponieważ był to nasz pierwszy dzień na deskach w tym sezonie :eek: , a tu kilka zdjęć ps. mój młody testował dzisiaj nowe deski :eek: o długości 110cm przy wzroście 116cm :wink:, szacun dla młodego bo dał radę bez problemu :tongue:
    8 punktów
  7. Rohace 27.12 inne spojrzenieNiestety mam bardzo mieszane odczucia co do obecnej sytuacji na Rohacach.Dzisiejsze warunki narciarskie były rzeczywiście dobre i mimo ogromnej liczby narciarzy wcale zbyt stok szybko się nie degradował. Tylko na ściance wyszło nieco lodu i kilka luźnych minerałów, ale i tak to nie zmienia faktu, ze gospodarze odwalili kawał dobrej roboty.Nowa kanapa jest bardzo komfortowa, jedzie gładko, szybko, cicho i komfortowo pod bublinami. Ale ilość narciarzy, którą wywozi na górę jest duża, wg mnie za duża jak na pojemnośc tego stoku. Jazda w takim tłumie nie należy do przyjemnej, ani bezpiecznej. Chociaż dzisiaj zderzeń narciarzy nie widziałem, ale jest to tylko kwestią czasu.Przypuszczam, ze po naśnieżeniu i uruchomieniu drugiej trasy zrobi się nieco luźniej, ale to nie zmienia faktu, że stacja z nieco kameralnej przekształciła się w typowy narciarski kombinat typu, np. Chopok, Białka itp.Oczywiście miejscówka nadal jest krajobrazowo piękna, ale "stare" Rohace już nie wrócą.Pytałem gościa z obsługi czy mają plany nowych tras to powiedział, że być może przedłużą trasę po lewej do dołu.
    8 punktów
  8. Rzeczka Na StokuWarunki dobre, w końcu twardo. Prawdziwa zima w Sudetach, -10 stopni.Od 9 do 11 kolejka na 2-5 minut a później już sporo ludzi, kolejka chwilami 10 minut.25 zjazdów w 4h. Po 13 widziałem że odpalili ratrak.
    6 punktów
  9. właśnie wróciłem z nowej osady:) wykonałem cały jeden zjazd:) stok otwarty na siłę, niestety nie dostępny w całej szerokości. Ludzi bardzo dużo warunki fatalne, ratrak o 8:00 dopiero gładził stok, po zjeździe kilku osób sztruksu nie było, bardzo miękko na górze wielkie bryły lodu. Tak że porażka totalna!!! Uczcie się od białki jak ma wyglądać stok choć białki nie lubię jako tako to jest to wzór do naśladowania pod względem przygotowania
    6 punktów
  10. A na Ice Arena sypie aż miło, a społeczności narciarskiej przybył nowy snowboardzista, 4/4 u mnie w domu już jeździ co za kasa:
    6 punktów
  11. Złoty Groń 28.12.2014Kilka fotek ze Złotego, oczywiście wczesny ranek (dzisiaj odpalili chyba 7.25!) Filmik- nie obrobiony, ale widać jako tako warunki na trasiehttps://drive.google.com/file/d/0B4ejCEtgeYn0cG52ZlhGV2tOS3c/view?usp=sharing
    5 punktów
  12. Górka Szczęśliwicka 28.12Dzisiaj otwierając sezon odwiedziłem górkę szczęśliwicką. Pierwotnie miałem być na Chopoku, ale przez kolano została Górka :stupid:Śniegu trochę mało. Było sporo przetarć, a te szczotki strasznie hamują. Na górze po 14. pojawił się lód, a obok kilka muld. Mogli się bardziej postarać. Temperatura cały dzień -7*C, ale żadna armatka nie była włączona.
    5 punktów
  13. Dzisiaj jakoś nie mogłem się zdecydować.Miał być Soszów,ostatecznie wylądowałem w Istebnej na Złotym Groniu.Wyruszyłem o 9 rano.Mimo wczorajszego opadu i mrozu,drogi właściwie czarne,dopiero za rondem we Wiśle,kiedy rozpoczyna się wspinaczka na Kubalonkę,trochę oblodzeń i śniegu na drodze,a co za tym idzie,pojawiają się maruderzy.Generalnie dojazd przez to nieco męczący.Ostatni odcinek do Ośrodków narciarskich sam lód.Po drodze przez chwilę zawahałem się,czy może jednak nie zostać na Zagroniu,bo tu samochodów jeszcze mało było,a i cena za karnet 4 godzinny zdecydowanie niższa.Ostatecznie wybór pad na Złoty Groń,bo chciałem tam odebrać karnety na Sylwestra. Już na parkingu ogarnia mnie przerażenie - parking całkowicie zapchany,zaparkować mogłem w polach za nimi w zaspie... Wysiadam,przebieram się i boję się spojrzeć w stronę wyciągu,a nawet pomyśleć,co tam też będzie się działo!Na szczęście do kasy kolejki brak!Biorę więc 2 godzinki za 4 dychy.Niestety przy wyciągu dość tłoczno,ale po 10.30,z wiadomych względów,wyraźnie ubyło luda. Już na pierwszy rzut oka widzę,że stok na sporej szerokości otwarty.Armatki pracują pełną parą.Wygląda dość obiecująco. U góry dość ładnie to wygląda i to słoneczko! Czas ruszać i sprawdzić to w praktyce.Niestety u góry stok dość mocno zawężony.Jeszcze mniej przyjemne jest zsiadanie z krzesełka - znów po tej plastikowej macie!Mają zaspy śniegu koło siebie,ale chęci brak.To powoduję częste wywrotki,zwłaszcza snowboardzistów.Dobra,ruszamy wreszcie na stok.Jak to wygląda?Niestety kiepsko.Trochę lodu,trochę fal morskich,czasem zdarzy się Tsunami,ale najgorsza jest spora ilość kamieni na trasie!Niestety jest ich zbyt wiele i to na całej długości stoku,żeby można je wymijać,w dodatku w takim tłoku.Czasami zdarzają się spore okazy,raj dla geologów.A przecież jest dopiero godzina ok 10.30.Ja uciekam bardziej za lampy,bo tam trochę więcej śniegu z armatek,ale właściwie wszędzie daje się odczuć mało przyjemne "hhhhh".Generalnie warunki trudne,jak dla mnie,otwarli za szybko.Teraz nawet jak dosypią,to już będzie mieszanina śniegu,kamieni,ziemi i trawy,może nawet trafi się kret gratis... Niestety fotki z telefonu,więc nie oddają całości. Tak jak wspomniałem wcześniej,tuż po 10.30 ludzi wyraźnie ubyło,ale długo się nie cieszyłem.Z każdym kolejnym podjeżdżaniem do krzesełka stałem wyraźnie dłużej.Już nie pamiętam kiedy ostatnio w takich kolejkach stałem.No ale cóż można się było dziś spodziewać? Przyjemność średnia,stok bardzo szybko popadał w ruinę,jak nie lód to kamienie.Chyba najmniej przeszkadzały muldy,bo tam przynajmniej był śnieg. Jazda nie specjalnie mi się podobała,więc po dwóch godzinkach zmiana koncepcji i czas na tury!To w cz.2.
    5 punktów
  14. Rohace z 27.12.2014.Wyjazd o 5.00Pierwsze chwile wspinania się pod wyciąg i już czuć, że coś się dzieje U mnie z rana o 5 -13*C, a na miejscu chwile przed 9 od -8*C do -10*C i mimo braku słońca na kasku pogoda piękna.Trasy przygotowane bardzo dobrze, zero przetarc, na boku śladowe ilości orzechów arachidowych.Kolejek z rana praktycznie brak, ale szybko rośnie liczba narciarzy.Czynna jest kanapa 6os i orczyki.Do krzesła max 4min stania, ale to tylko w godzinach szczytu.Przy takiej ilości naturalnego śniegu- warun złoto. I z ciekawostek nie napijemy sie tam już Złotego Bażanta.Teraz tylko Pilsner i Koziołek :frustrating:
    5 punktów
  15. Pobudka 5:00, wyjazd z domu 6:00, na miejscu jesteśmy 7:15. Droga do Wisły fajna, potem ślisko, a odcinek dojazdowy do Złotego Gronia - totalne lodowisko. Na miejscu sporo czasu na zakup karnetów, ubranie i rozgrzanie się. O 7:50 ustawiliśmy się w kolejce do wyciągu ale kanapa ruszyła z opóźnieniem około 8:30. Pogoda super, mróz trzymał mocny, dużo słońca. Armatki śnieżyły nieustannie. Jeśli chodzi o warunki to były dobre, na dole trochę drobnych minerałów, grudek i pare płatów lodu - dało się je ominąć. Generalnie wyjazd udany.Parę zdjęć z rana Ja Moja Aśka a w tle budowany hotel.I burza śnieżna :biggrin:
    5 punktów
  16. Byłem dzisiaj na Złotym Groniu (9.00-12.30) i na Zagroniu (13.00-15.30) - wspólny karnet przetestowany - działa. O warunkach tutaj już napisano - generalnie zgadzam się z przedmówcami - rewelacji zdecydowanie nie było: śniegu malutko, stok zawężony, ludzi dużo - czyli szybko pojawiły się muldy. Dodatkowo minerały i placki lodu. Trzeba więc było ciągle skupić się na tym, żeby wybrać jakiś optymalny tor jazdy, który da choć odrobinę radości. W starej skali szkolnej 1-6 dałbym warunkom na stoku ocenę dostateczne. Filmiki [video=youtube_share;tPPIdNQ5kkM] [video=youtube_share;7Jp_WFwGfNs] Po 9 zjazdach na Zotym Groniu, przeniosłem się na Zagroń - i tu zgadzam się z Tikeyo - było zdecydowanie mniej ludzi. Od 14.30 wyjazdy wyciągiem praktycznie bez kolejki na bieżąco. Warunki na stoku podobnie jednak bez rewelacji - mniej muld, ale więcej betonu/lodu i minerałów. Jednak mimo braku kolejki na wyciągu, ludzi na stoku było i tak sporo - głównie z powodu jego zawężenia, gdyż śniegu do jeżdżenia było chyba tak na jednej trzeciej części trasy (nr 1). Filmik [video=youtube_share;fXpqEV9882U] Jednak mimo to, że warunki nie były najlepsze, to, o dziwo, miałem z rodziną naprawdę sporo radości z jazdy - może z racji poświątecznego nastroju, może za przyczyną słonecznej mroźnej pogody. Chyba wolę muldy/lód/minerały, ale na mrozie, niż błoto pośniegowe z ubiegłorocznego okresu przed sylwestrem. Rozumiem, że właściciele ośrodków mieli dylemat - czy przygotować lepiej stok i go dzisiaj nie otwierać (jak Nowa Osada), czy dać ludziom jednak trochę uciechy (i przy okazji oczywiście zarobić). Ja osobiście jestem im wdzięczny za dzisiejsze otwarcie, choć z drugiej stronie nie spierałbym się z opinią, że ktoś zawiódł się na dzisiejszych słabych warunkach i wolałby, że jednak dzisiaj dosypali śniegu, a dopiero jutro wpuścili ludzi. Dodatkowo myślę, że jutro będzie odrobinę lepiej - gdyż trochę tego śniegu dzisiaj w czasie dnia naprodukowali, a i w nocy pewnie też armatki pójdą całą mocą - więc jutro (szczególnie rano) powinno być lepiej, niż dzisiaj - bo wg mnie główna przyczyna słabych warunków to po prostu mało śniegu. Taka jeszcze myśl odnośnie Zagronia - na wyciągu mi się nasunęło - po przebudowie terenu dla trasy 2 (oczywiście dzisiaj nieczynnej) potencjał tego stoku zdecydowanie wzrósł - jak napada naturalnego śniegu (bo całej szerokości armatkami raczej nie naśnieżą), to narciarze z 4 osobowej kanapy się rozjadą na dwie strony stoku (znaczy na dwie trasy :happy:) i nie powinno być tłoku - ale to jak będzie czynna cała szerokość stoku.
    4 punkty
  17. Witam,byłem wczoraj (27/12/2014) w Pec Pod Śnieżką i naprawdę nieźle sobie pojeździłem. Śniegu nie ma za wiele ale trasy są dobrze utrzymane, cały czas pracują armatki. Szczególnie fajnie jeździ się na orczyku Jawor. Na kanapie zamknięta jest trasa czarna, zbierają śnieg i przygotowują podbudowę. Ja jeden raz czarną zjechałem, ale pośrodku jest 100m pas jakby zaoranego śniegu (grudy). Na trasach jest dobry śnieg. Cena, karnet jednodniowy na Pec kosztuje 650 koron, parking 120 koron. Uwaga przy zakupie całodniowego karnetu zwracają za parking 60 koron. Trzeba pokazać karnet (można go oddać w kasie parkingu) i zamiast 120 płaci się za parking 60 koron.Obsługa parkingu w Pecu jak zwykle koszmarnie nieuprzejma, wręcz czasem niegrzeczna. Szczególnie facet w kasie ma humory jak baba. Standardowo ( byłem kilka razy) bardzo nieuprzejmy dla Polaków. Ma ewidentnie jakiś problem, jakiś trwały uraz. Za to na widok Niemców ślini się i łasi. Dziwny typ. Narciarsko dzień fantastyczny. Polecam.
    3 punkty
  18. Byłem na Złotym od 7.30 do 10.00. Do 9.00 tragedii nie było jeżeli chodzi o ludzi, chociaż z tego co słyszałem to o 8.30 parking był pełny. Potem zagęszczenie luda na trasie masakryczne i duża ilść osób nie panująca nad jazdą. Co do trasy to nie będę sie pastwił, bo w zasadzie wszystko zostało już opisane. Każdy ocenia wg tego czego oczekuje. Ja nie oczekuje w tej sytuacji cudów. Sporo przetarć na bardziej stromych kawałkach, placki lodu, ale rano dało sie znaleźć spokojnie linie zjazdu. Część trasy obsługa "wykroiła" z jazdy siatkami. Wg mnie przy aktualnym stanie trasy przyjemność z jazdy mozna mieć tylko rano, od samego otwarcia, do 9.30, max 10.00.
    3 punkty
  19. Właśnie dostałem potwietdzoną informację, że jutro o godzinie 10:00 zostanie otwarta Golgota w SONie. Wyciag będzie czynny do godziny 20:00.
    3 punkty
  20. No to Wam Szwedka z Amerykaninem namieszali Tylko jedna 10 w gigancie kobiet. Wyniki wprowadzone, można sprawdzić kto jak typował i ile punktów uzyskał
    3 punkty
  21. Szczyrk Skrzyczne - rusza nowy sezon Jutro zostania otwarta trasa FIS na Skrzycznem. Zapraszam do galerii wykonanych wczoraj zdjęć na Skrzycznem
    3 punkty
  22. Muszę bronić naszego forumowego Janka, który jak dla mnie jest guru pogodowym. I jak dla mnie obojętne jest czy robi to na podstawie amerykańskich modeli, obserwacji dzikich zwierząt albo na podstawie 12 dni przed wigilią(są tacy wróżbici). Ważne, że mu się sprawdza. Ja jestem "naiwny dzieciak" i wierzę w pogodę Janka na 10.01.
    2 punkty
  23. Rohace - dzisiaj bardzo dużo narciarzy, kamienie i lód po 11. koło 11 30 do 12 30 czekałem po 12 min w kolejce do 6 - osobowej kanapy.
    2 punkty
  24. Jeżeli przygotują dobrze stok to spoko, ale w sobotę było bardzo dużo kamieni na trasie, zjeżdżałem do rozjazdu na czerwoną. A nasypane pod armatkami wcale nie było rewelacyjnie dużo. Myślę że optymalnie byłoby jakby wystartowali we środę rano, przy tych mrozach zdążyliby dobrze naśnieżyć. Mam nadzieję że ktoś zda relację . Chybaże liczą że jak wystartują we wtorek o 11 to do 15 nie zryją tak stoku żeby wyszły kamienie?
    2 punkty
  25. Cytat: '' Do tego to pobojowisko,które niewiele przypomina ośnieżony stok. Tutaj również się pospieszyli i niestety znów mamy mieszaninę trawy,ziemi,kamieni i czasem trafi się więcej śniegu.'' I dlatego wybieram się (Szczyrk, Wisła ?) najwcześniej we środę (Sylwester), a jak będzie dobrze, to i w następne dni.
    2 punkty
  26. Tutaj obszerniejsza analiza w wykonaniu samego Teda. [video=youtube;Ga-6wy0Nboo]
    2 punkty
  27. Byliśmy na Złotym Groniu od 13-15. Jak dla mnie bardzo słabo, było już dużo przetarć, ogromne muldy u góry. Ma ludzi nie pozwalała pojeżdzić, ponad 2 godziny - 5 zjazdów. Po 15 powrot i po drodze na Zagroń a tam o dziwo rewelacja, jedynie troche lodu, ciągłe nasniezanie. Karnet 1h - jazdy więcej niż na złotym groniu. W popołudniowych godzinach wg. mnie Zagroń wypada lepiej.
    2 punkty
  28. Wstawiłem na stronę zdjęcia z Złotego Gronia w Istebnej. Warunki zmienne. Rano sztruksik, później zaczęły się tworzyć muldy w związku z ilością (bardzo dużą) narciarzy. Pokrywa śniegu nie jest jeszcze zbyt gruba, stąd nie wystarcza na pokrycie wszystkich nierówności terenu. Dzisiaj do jazdy było dostępne ok 3/4 szerokości stoku. Cały czas trwa naśnieżanie. Armatki stanęły także wzdłuż wyciągu Chichot, którego uruchomienie planowane jest na początek przyszłego tygodnia. To powinno spowodować odciążenie głównej trasy i rozładowanie kolejki do krzesła. Dzisiaj dowiedziałem się, że właściciele stacji w trakcie odwilży zastosowali "patent z lodowców". Przykryli najbardziej narażone na wytopienie fragmenty stoku matami. Dzięki temu śnieg całkowice nie stopniał, a na stoku pozostał ubity podkład. Da się!?
    2 punkty
  29. Kurzą na Golgocie na całego: Ale już na Pośrednim gorzej: Podejście pod Golgotę super sprawa, Ale zjazd... tyle gleb to chyba przez wszystkie sezony nie zaliczyłem P.S Pozdrowienia dla MajorSki
    2 punkty
  30. O to nie bój żaby :biggrin:, wszystko jest pod kontrolą :wink:
    1 punkt
  31. Nie jestem ekspertem, ale naprawdę było nieźle. W sumie najważniejsze, że mieć dobrą zabawę i czuć, że robi się postępy. A Ty robisz, więc głowa do góry!
    1 punkt
  32. Spoko, ja mam dystans do siebie i mnie to nie rusza:-) A Mitek widocznie tak lubi:-)
    1 punkt
  33. Witam, potwierdzam, byłem o 8.30 i parking był już pełny! W kolejce do kolejki stało się przynajmniej 15 min., na trasie trzeba było bardzo uważać na współmieszkańców, kanapą wyjechać do góry łatwo / ale często kanapa była zatrzymywana przez obsługę bo niektórym nie było łatwo zrozumieć, że na sześcioosobową kanapę wsiąść w 7-miu się nie da - na złotym nie ma barierek otwierających się automatycznie by wpuścić chętnych na kanapę, a liczenie do 6-ciu to za wysokie wymagania dla wielu; przede mną jeden snołbordzista dwukrotnie pod rząd próbował na siódmego - jakiś miszczu, no/, zejść z niej nieco trudniej, ale było sporo osób, dla których nawet na niby łagodnej niebieskiej trasie w wyniku odcinkowego wygrodzenia nawet 3/4 szerokości, oblodzeń, licznych minerałów, trawy, lodowych brył oraz zaskoczenia, że np. na Białym Krzyżu jest mniej stromo, zjazdy to była walka o życie. Największy plus : sypie! I to nie tylko z armat. Z każdym dniem musi być tylko lepiej. Pozdrawiam A.
    1 punkt
  34. Cześć. Po pierwsze chciałem się przywitać, bo to mój pierwszy post. Na Soszowie byłem wczoraj od ok. godz. 12 do 15 i było ciężko: muldy na całej trasie, w dolnej części lód a dla odmiany u góry kamienie. Pomimo to byłem zadowolony, bo mogłem w końcu zapiąć swoje nowe dechy :laughing: a warunki ze względu na początek sezonu były do przewidzenia więc nie narzekam. Kumpel dzwonił dzisiaj na Poniwiec i chyba uruchomią go w Sylwestra. Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. Planowany wyciąg. Jest już na mapach od kilku lat.
    1 punkt
  36. Cześć Nie ma co oceniać a to co widać jest niestety bardzo słabe. Wymuszona nienaturalna pozycja, usztywniona góra, sztywne wyciągnięte nienaturalnie przez siebie ręce, niepotrzebna kontrrotacja. Tu nie ma jazdy. Pozdro
    1 punkt
  37. Dzisiaj na białym krzyżu warunki fajne, nie licząc tego że było mrowisko. Ludzie już zaczęli wchodzić pod górkę bo szybciej było. Kolejka była momentami aż pod budkę z talerzyka.
    1 punkt
  38. 10.01 odwilż a to dobre:) nasi meteorolodzy nie potrafią trafić z pogodą na 5 dni do przodu a gdzie tam 10:) śledząc prognozy na tvn gdzie w poniedziałek podają prognozę na piętek i tak nigdy im się to nie sprawdza w ciągu tygodnia zmienia się z pięć razy a i tak pod koniec tygodnia mają sprawdzalność 90% zima też miała przyjść po nowym roku
    1 punkt
  39. Polska warunki narciarskie 14/15 Z tego co slyszalem na czerwonej 5 brakuje ok 30 cm sniegu(naturalnego opadu) zeby trasa ruszyla. Zobaczymy co przyniesie dzisiejsza noc;) Wysłane za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  40. A jak niby wtedy ten filmujący ma nagrywać? Tyłem jechać? czy mieć kamerkę na d..., plecach? :stupid: Na tym filmiku niestety naprawdę niewiele widać. Po pierwsze nie może być tak, że ty pierwsza ruszasz, a dopiero potem nagrywający, bo mu zwyczajnie odjedziesz i efekt jest jaki jest. Ogniskowa GoPro czy innych kamerek jest na tyle mała, że żeby taki filmik miał ręce i nogi to nagrywający musi jechać dosłownie kilka metrów za tobą i niestety bardziej musi skoncentrować się na nagrywaniu niż na technice swojej jazdy. Dobrze jest, żeby nagrywający pierwszy ruszył niezbyt szybko, tak żebyś mogła go powoli wyprzedzić, a wtedy on będzie mógł już trzymać ci się na tyłku, kontrolować szybkość i tor jazdy, tak żeby przynajmniej fragment filmu dobrze i skutecznie nagrać. Tak, że kamerkę macie, śnieg jest, wyjazdy pewnie będą i dacie radę.
    1 punkt
  41. Jutro rusza ponownie stacja Nowa Osada w Wiśle. Warunki powinny być bardzo dobre. Śniegu nasypali sporo, dzisiaj ratrak ubijał i równał stok. Na stronie zamieściłem kilka zdjęć z prac przygotowawczych.
    1 punkt
  42. Zagroń też jutro ma ruszyć! :applause:
    1 punkt
  43. no i ruszyły telegraf, tumlin, stadion, bałtów....wszyscy śnieżą
    1 punkt
  44. Ludziska mają fajne pomysły: [video=youtube;oJ4q7Lgyzio] Pozdrawiam
    1 punkt
  45. Mam już dostęp do szybszego internetu, więc jeszcze kilka zdjeć z Chopoka
    1 punkt
  46. Zjechałem z Chopoka. Ludzi sporo. Warunki... jest ciepło, więc przy dużej ilości ludzi spore muldy na trasie. Śnieg mokry. Na gorze mgła. Niżej widoczność dobra.
    1 punkt
  47. Prima Aprilis na SzyndzielniPo 2 godzinach na Dębowcu z niecierpliwością udaliśmy się do kolejki na Szyndzielnię.To taka podróż niemalże sentymentalna po 25 latach znów tu na nartach. Młodemu 16 latkowi trzeba pokazać gdzie ojciech brykał. Pani w kasie nie uwierzyła, że młody ma tyle lat co ma i zażądała legitymacji szkolnej. Nie udało się ulgowego biletu za 12 zł kupić i trzeba było 2 x 15 PLN wybulić na 1 wyjazd w górę. Kolej jeździ tylko co pół godziny więc musieliśmy prawie 20 minut czekać. W końcu zadzwonił prawie szkolny dzwonek i pan łaskawie otworzył wrota korytarza do kolejki.Pokazuję mu bilet, a on zażądał okazania paragonu. I tu pomyślałem, że to Prima Aprilis, po diabła mu paragon skoro mam dopiero co kupiony bilet.Szukałem tego paragonu w czeluściach portfela bardzo długo, przy okazji znajdując najróżniejsze stare paragony, a ludzie mnie mijali i wsiadali do wagoników.Zacząłem się denerwować, że mi "okienko" czasowe wyjazdu na górę minie i następne pół godzi czekania mnie czeka. No ale znalazłem paragon i wsiadamy.W drodze na górę oglądamy z ciekawością Saharę.Niestety dzisiaj nie dane nam było ją zdobyć bo przeoczyłem na nią zjazd i wylądowaliśmy na nartostradzie. A tu zaspy metrowe. Jest pięknie, powoli i majestatycznie. Dobijamy na zakręcie do wylotu z Sahary na której jest już kilka śladów. No nic zdobędziemy ją nastepnym razem w przyszłej zimie.Po drodze mijamy kilku skiturowców. Młody mi zjechał w las i ledwo dotarł przez krzaczory do dolnej stacji kolejki, a ja na Dębowiec.Potem poboczem głównej drogi i między domami (dwa razy spotykając straż miejską) dotarł w okolice Dębowca skąd go zabrałem.Był bardzo zmęczony. Obaj byliśmy z tej małej wyprawy zadowoleni.
    1 punkt
  48. Sahara Tydzień temu, jak byłem z rodziną na Szyndzielni, wracając przyglądałem się jak wygląda Sahara. Pomyślałem sobie, że jak spadnie dużo śniegu to może kiedyś po niej zjadę! Minął tydzień i warunki miałem jak na zawołanie. Popołudniu wybrałem się korzystając z chwili wolnego od rodzinnych obowiązków. Zaparkowałem pod kolejką na Dębowiec, jeden wjazd na górę i zjazd pod dolną stację kolejki na Szyndzielnię. Jadę na górę. Sahara niestety już mocno rozjechana.... Widać dużo zapaleńców ją dziś przetestowało, jak ja jechałem to grupa snowbordzistów ją katowała. Trochę emocji było zwłaszcza przed zjazdem, sam zjazd ok, bez niespodzianek, niestety zjazd krótki, zaliczyłem jedną wywrotkę i w miarę płynnie zjechałem. Jeszcze znalazłem nietknięte miejsca puchu! Przy okazji zaliczyłem w drodze powrotnej Dębowiec, bez szału. A tak wyglądała Sahara tydzień temu w niedzielę jak mnie zachęciała swoim widokiem:) Pozdrawiam Maciek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...