Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.01.2015 - 10.01.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.01.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
A ja z musu dzisiaj zaliczyłem nową stacje w Wiśle SkolnityNa początku obowiązkowo płacimy za parkingWarunki na stoku takie sobie,plus to to że jeżdziliśmy w cztery osoby,przetarcia znaczneJeśli ktoś się jutro wybiera to proponuje choćby NO,sprawdzaliśmy póżniej i zdecydowanie mniej przetarćMy jutro wybieramy inny stok,choć odwilz robi swoje :redface:O dziwo wyjeżdżając po 16 z Wisły żadnych korków,pogoda robi swoje ale jutro może być odmiennie :12 punktów
-
SON GolgotaDzisiaj, po trzyletniej przerwie, wybrałem się do Szczyrku na jeden z moich ulubionych stoków.O 8.30 docieram na parking przy Julianach - pusto.Zjeżdżam do kasy - pusto.Do góry orczykiem i zieloną 8 na Golgotę - pusto.Normalnie nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem tu tak mało ludzi.....Stok super przygotowany. Od strony orczyka ćwiczy ekipa na tyczkach (na ubraniach napisy "Poland" i "Poland Ski Team").Przez 2 godziny jeżdżę "na okrętkę".Jak mam już dość, to przejeżdżają dwa ratraki i sprzątają po "tyczkarzach". No to jeszcze z dwa razy na dół....Potem przeniosłem się na Juliany.Niebieska trasa nie nadaje się do jazdy, czerwona jak najbardziej.Wiatr jest jednak paskudny.Kończę o 12 - dalej pusto.Poniżej zdjęcia (wszystkie robione między 11 a 12):Golgota: Zamknięta 9 na Julianach: Widok na parking z czerwonej 10 o godzinie 12 Temperatura utrzymywała się w okolicach 0 st.Podali też komunikat, że dzisiaj otworzyli trasę nr 2 na Małym Skrzycznem. Chociaż przy tym wietrze nie chciało mi się tego sprawdzać.Po "kolejkowych" Trzech Królach dzisiaj wyjeździłem się na maxa :-)9 punktów
-
Suszę się po świetnym wypadzie do SON-u. Super jazda po 9.00, wcześniej trzymało narty. Zdjęć brak z powodu mocnego deszczu. Widać nowego właściciela w ośrodku, trasy po 25 latach wreszcie opisane jak należy, obsługa uśmiechnięta i otwierająca wszystkie możliwe wyciągi, ratraki na trasach poprawiające stoki. No nie ten świat. No i ta kiełbaska na Suchem.7 punktów
-
Udało się wygospodarować trochę czasu,więc postanowiłem po raz pierwszy w życiu zajrzeć na Czarny Groń.Wiele razy się tu wybierałem,ale zawsze jakoś nie mogłem dotrzeć.Nie wiedziałem czy trafię z pamięci,więc wyjechałem dość wcześnie,żeby mieć zapas czasowy.Poszło gładko,choć trasa mało fajna,bo jechałem w sznureczku samochodów.Na miejsce docieram po 35 min. jazdy,czyli dość szybko. Parking niemal pusty,mogę sobie wybrać miejsce. Kiedy się wygramoliłem,prawie dojechał skibus i tu się zaczęła pierwsza atrakcja. Poczułem się jak na rajdzie terenowym,choć kierowca nie jechał szybko,warto mieć założony kask. W samym skibusie dobrze "napalone",tj. cieplutko. Ponieważ jestem trochę za wcześniej,robię sobie fotki i idę na grzańca,jak na razie najdroższego jakiego piłem: kubeczek równe 10 zł! Bardziej jednak skupiam się na stoku: O 17.50 jadę pod orczyk,a tu już dość sporo luda.Do tego skibusy dowożą kolejnych chętnych.Na szczęście dość szybko wchodzę na orczyk i przy nim robię pierwszy przejazd.Pierwsza obdukcja się potwierdziła,warunki znakomite!Trasa świetnie przygotowana.bardzo równo,twardo,ale nie betonowo,można poszaleć.Po chwili rusza krzesło,czas je przetestować.Ruszam więc pod dolną stację "bublinek".Ludzi zero,często na początku jadę sam!Wyciąg pierwsza klasa,tylko nie wiem czemu jedzie wolno?Boją się rzezi niewiniątek?A może silny wiatr? Nie wiem,ale na pewno mogłoby jechać szybciej.Ponieważ przy orczyku małe,ale jednak kolejki,prawie cały czas jeżdżę krzesełkiem. Lubię wygodę,ale niektórzy chyba nie bardzo,albo jeszcze nie wiedzą jakim wypasem podróżują.Kiedy krzesło dojeżdża do końca,wszyscy chcą podnosić osłonę i podnóżki,czy jak to tam nazwać.Tymczasem wszystko otwiera się automatycznie i nie trzeba się z tym siłować.Co jakiś czas informuję o tym ludzi,ale oni chyba lubią sobie to po podnosić.Co się dziwić?Takie to ładne... Dziś wziąłem karnet na 2 godzinki za 30 zł.Normalnie jeździłbym do końca,ale obowiązki wzywają.Po tych dwóch godzinkach,trasa nadal dobrze wygląda.Nie widzę lodu ani kopcy,również na stromszym odcinku przy orczyku.Jedynie przy bramkach wejściowych na krzesło,ludzie wydrapali 2 minerały.Jak dla mnie mankamentem jest trasa przy krzesełku,wolę bardziej strome.Do połowy da się pojechać,później zwężka,która często zmusza do wytracenia prędkości,a później zanim się ją odzyska, jest już koniec jazdy.No ale "bublinki" zachęcają,żeby tutaj śmigać.Przy orczyku traska fajniejsza. Ledwie się rozgrzałem,a już trzeba kończyć.Dwie godzinki mijają błyskawicznie.Dodam,że tutaj też są fajne bramki,które precyzyjnie informują nas ile nam jeszcze zostało.Warto to śledzić,przynajmniej przy krzesełku,bo później trzeba będzie kawałek podejść,żeby zjechać na sam dół.Kiedy się zbieram,przychodzi nowa dostawa białego.Chyba chwilowa,ale zawsze coś. Czas udać się na skibusa. Czeka już sporo ludzi,ale jak się okazuję,wszyscy się mieszczą!Nieco ciasno,jak w wagoniku na Żar,ale jazda trwa minutę,może dwie i po wszystkim. W sumie jest to dobrze zorganizowane - podesty do wchodzenia,szerokie drzwi,poręcze w środku i częstotliwość kursów. Stacja malutka,ale całkiem fajna i ciekawa.5 punktów
-
Też się dałem dzisiaj na to nabrać! wrr... Pojechałem z koleżanką na skitury, na parkingu leeejeee! godz. 10... 15min w aucie i trochę ustało patrzymy na kamerki niby dalej prószy śnieg na miziowej to kleimy foki i do góry. 15min i jesteśmy na górnej stacji krzesła, potem 20min i jesteśmy na Buczynce (swoją drogą zapowiada się ciekawa kanapa.. długa ok 13 słupów - cieszy oko ). Na wypłaszceniu za Buczynką mocno wieje... ale po 1h i 15min jesteśmy na Miziowej... dalej leje! Przesiąknięci deszczem siadamy żeby się zagrzać i napić herbaty a rzeczy suszymy przy kaloryferze . Po 1h odpoczynku i czekaniu na "pogodę" rezygnujemy z wejścia na Pilsko i zjazd w dół do Szczawin (połamane drzewa przy bramkach), tutaj ogólnie warunki super chociaż śnieg tępy. Potem trawers z powrotem do zielonego i zjazd przez Buczynkę w dół. I szok ile śniegu ubyło przez 3h! przed górną stacją odpinamy narty i trzeba 200-300m przejść z buta. Na samym stoku niby ok ale pojedyncze minerały się pojawiają. Wyjście bardziej trekkingowe, bo na pewno mieliśmy dużo lepiej niż osoby pieszo które zapadały się za kolano w śniegu a my spokojnie obok na nartach Nominację w kategorii "Żenada sezonu 2015" otrzymuje dzisiejsze Pilsko mam nadzieję że się poprawi i nie wygra tego konkursu na koniec sezonu Pozdrawiam Tomek5 punktów
-
5 punktów
-
Wczoraj zostałem wywołany do tablicy, więc czuję się zobowiązany żeby cokolwiek napisać na temat trasy czerwonej. Więc konkretnie.. wizualnie wydaję się minimalnie szersza od niebieskiej ( choć czy tak faktycznie jest - tego nie wiem ). Zdjęcia wyżej dokładnie pokazują, że nie jest już tak pokręcona jak niebieska, co nie zmienia faktu, że nie jest to kilometr trasy na wprost. Jest zdecydowanie bardziej wymagająca - zaczynamy jazdę po górnej polance razem z niebieską, dalej ścianka i trzy długie łuki, najpierw w prawo, dalej lewo i ponownie w prawo ( wszystko fajnie widać na zdjęciach z poprzedniego posta ), trasa kończy się znów dość stromą ścianką na dole - ogólnie wrażenia bardzo pozytywne.. na całej trasie trzeba będzie mocno pracować, bo nie ma żadnych większych fragmentów wypłaszczenia :happy: Zdecydowanie nie dla początkujących, dlatego w pierwszej kolejności ruszyła niebieska. Niestety, na ten sezon ośrodek nie ma wystarczającej ilości armatek żeby śnieżyć obie naraz :mellow: Żeby realnie mogła ruszyć trasa czerwona potrzebny jest duży naturalny opad, po to aby na niebieskiej znajdowała się wystarczająca już ilość śniegu ( muszą na niej przetrwać załamania pogody ) - wtedy wszystkie armatki mogą zostać przerzucone na czerwoną. Niestety po tym co widzę chwilowo za oknem.... nie spodziewałbym się szybkiego otwarcia drugiej trasy :sad:4 punkty
-
Udało mi sie tam przemoczyc nieco ciuchów, ale przetarć nie zauważyłem. Stok, jaki jest - każdy widzi, ale przygotowany bardzo porzadnie równo i twardo (mimo deszczu), do 11tej sztruks pod lasem.... ;-), potem odpusciłem...3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
I ja śladem kolegi od Laskowej podenerwuję miłośników wielkich,wypasionych stacji narciarskich-dziś odwiedziłem Cieniawa SKi-mała stacja koło Nowego Sącza,ze stromą ścianką, nienagannie przygotowana,z dobrymi cenami i bez kolejek,za to z wieczornym nartowaniem przy świetle... Naprawdę lepiej pojeździć można w małych i nieznanych szerszemu ogółowi...3 punkty
-
cz.1 Dziś miałem popieprzony dzień,ale udało się wkomponować krótkie 2 godzinne nartowanie.Plan zakładał 2 godz. nart,później skarbówka,Starostwo Powiatowe,Ubezpieczyciel i jeszcze parę takich "lubianych" placówek. :stupid: Coś na zasadzie naładować się pozytywnie,a następnie na żywioł.Coś jakby natlenić organizm,a następnie dajemy nura... Przez robotę plany się rozleciały,ale zasmakować "Skolnity" zdążyłem. Pobudka 6.00,cegła na gaz i dość szybko jestem we Wiśle. Postaram się wszystko opisać szczegółowo,aby zainteresowani nie zaprzątali sobie głowy,co ,jak i gdzie. Parkowanie.Wjeżdżamy do Centrum Wisły,gdzie zaczynają się 3 pasy,jedziemy aż miniemy ostatnią skocznię (oczywiście w centrum!) i już możemy parkować po prawej stronie.Pierwszy parking przy drodze,następny jakby za takim płotkiem.Jak się dowiedziałem,można też parkować po drugiej stronie.Ponoć cały teren należy do tutejszej Parafii i bez problemu otrzymali zgodę.Gramolimy się i udajemy po takich schodkach,podobnych do tych z Pilska.Matrwiłem się,jak tam się będzie podchodzić,ale nie jest tak źle.Trochę się jedynie rozgrzejemy. Zdjęcie zrobione z góry,ale widać jak blisko jest Krzesełko ostatniej skoczni.Ostatniej jadąc od Strony Ustronia. O karnetach nie będę się rozpisywał,bo już było tu na Forum.Ja wziąłem 2 godzinki za 45 zł,trochę ze względu na straszącą pogodę,trochę ze względu na obowiązki itp.Ruszam pod krzesełko.Najpierw jednak jeszcze kilka schodków. Kanapa.Na początku są jakieś problemy z uruchomieniem taśmy najazdowej,ale szybko udaje się ją uruchomić.Tempo jazdy jest dość podobne do tej z Nowej Osady itp. Niektóre krzesełka posiadają zabezpieczenia dla najmłodszych adeptów narciarstwa. Ogólne wrażenia pozytywne,choć co wyprzęgane to wyprzęgane... : Bramki przejściowe są takie jak w Szczyrku czy na Czarnym Groniu i tu również na dużym czytelnym i właściwie umieszczonym wyświetlaczu widzimy ile jazdy nam pozostało.2 punkty
-
Dzięki Bumer za wsparcie. Dzisiaj jestem już po operacji tego barku. Zainstalowali mi płytkę wzmacniającą i skręcili 17 śrubami. Coś trudno mi uwierzyć że ten sezon nie jest dla mnie stracony :sorrow: I ten fakt trochę boli, ale bark bardziej :wink:. Jak w tym sezonie stanę na nartach (spokojnie i bez szaleństw) to dam znać, co by wlać wiarę w innych "połamańców"2 punkty
-
Dziś odwiedziłem Białkę Tatrzańską W nocy napadało kilka centymetrów śniegu - rano niestety padał wyłącznie deszcz , warunki na drodze były tragiczne piaskarek nie widziałem.Na parkingu już coś wydawało mi się nie tak - było pusto , dosłownie kilka samochodów - nie wierzyłem że w sobotę w styczniu w ogóle jest to możliwe.Silnie padający deszcz i wiejący wiatr zrobił swoje Kotelnica była pusta jak wyjeżdżałem o 12 !!!Było mokro nawet bardzo jednak śmiałem się ze znajomym czy nie wolimy pojeździć w deszczu bez kolejek niż stać do krzesełka 15 minut ..... Warunki mogę określić jako kwietniowe :tongue: dużo mokrego śniegu ale nawet o 12 dało się pojeździć po sztruksie , przygotowanie tras bardzo dobre , działały wszystkie krzesła.Często na trasach byliśmy sami !!!!Poniżej trochę zdjęć z dzisiejszej jazdy: Dzień narciarsko bardzo udany - jutro od rana Jurgów :eek:2 punkty
-
Wisła Stożek 6.01. 2015 Ogólnie rzecz biorąc klęska organizacyjna. Zjazd wzdłuż wyciągu raczej dla wyczynowca na łyżwach(śnieg sztuczny,zmrożony),na 5 zjeżdżających 4 lecących na różne części ciała . Armatki sypały w gogle(przymarzało momentalnie do szyb) i jazda na czuja.Nartostrada - na jednym zakręcie siatka ochronna , reszta bez siatek.Każdy zakręt na nartostradzie obfitował w kamyki i zmrożony śnieg . Na stronach internetowych o Stożku widnieje informacja o oświetlonym stoku - absolutna bzdura(chyba z własną latarką) . To tyle na temat Stożka w święto Trzech Króli. Pozdro wszem.2 punkty
-
Aktualnie niby zaczęli jeździć... gdyby ktoś chciał są karnety na gruponie 26,99zł wieczorny i 51,99zł całodzienny. Tylko czy będzie szansa je wykorzystać? http://www.groupon.pl/oferty/dealbank_pl_pl/poniwiec-mala-czantoria/515153162 punkty
-
Z woda mają w tym sezonie problem.. są dwa zbiorniki na górze ( nie są one jednak zbyt duże ), z tym że woda do nich jest pompowana z dołu z jakiś hydrantów - dokładnie sam nie wiem jak to działa. W każdym razie armatki na pewno są z wyższej półki i ich wydajność jest w porządku - jednak przy dłuższym intensywnym naśnieżaniu, jak np. parę dni temu, wody zaczynało im brakować i musieli ją uważnie dysponować. Jednak właściciele są świadomi tego problemu i kolejne zbiorniki na pewno powstaną :happy: Domyślam się, że na ten sezon mogło braknąć czasu lub środków2 punkty
-
Ja byłem wczoraj tj. 9-tego stycznia. Kupiłem karnet czterogodzinny od 18. Na początku trasa podobna do zdjęcia numer 2 johnego. Śnieg trochę mokrawy bo raz za czas trochę pada deszcz lub deszcz ze śniegiem. Ludzi mało, kolejek brak jeździ się fajnie. Około 19.45 pada mocniej śnieg z deszczem i mokry śnieg. Za chwilkę w wyciąg uderza piorun i wszystko staje. Jak się za chwilę okaże ma już nie ruszyć do końca. Ale za dwie godziny nie wykorzystane w kasie proponują 20 zł lub 2 godzinny karnet na inny dzień. Rzeczywiście chodzi to dość wolno, ale w sobotę byłem na Mosornym i na tablicy opisującej parametry wyciągu podane była prędkość 2.5 m/s. Więc i tak ten na czarnym chodzi całe pół metra na sekundę szybciej.2 punkty
-
Skolnity cz.3 Przy okazji przyjrzałem się "oprawie".Na górze dostrzegam szklany namiot i grill na dworze.Na początku nie było widać ruchu,ale już po 9 jakiś dymek się pojawił,więc chyba działają. :smile: Podsumowanie. Na wstępie pozdrawiam wszystkich współtowarzyszy,z którymi dziś otwierałem stację.Nie byłem pierwszym na trasie,ale być może byłem pierwszym klientem - kto wie?Krzesełko dziś często zwalniało itp,ale to chyba takie pierwsze testy w realu z klientami.Ogólnie ok.Trasa niebieska bardzo fajna, przynajmniej dopóki nie będzie tłumów.Dojście z dołu nieco męczące,zwłaszcza powrót,ale pewnie to kwestia czasu. Parkowałem,póki co,za darmo. To nie takie oczywiste,bo w lecie chyba tam się płaci... Czy czegoś mi brakowało? Tak myślałem,że skoro jesteśmy pierwsi,to mogli pomyśleć o jakimś wyjątkowym przyjęciu pierwszych klientów.Nie mam na myśli darmowych karnetów,ale może jakiś poczęstunek,pamiątka itp? W końcu to jakaś historyczna data,nie tylko dla tej stacji. :proud: PS.Jak coś,to pytać,chętnie odpowiem i podpowiem.2 punkty
-
Skolnity cz.2 Nie wspomniałem wcześniej,że obawiałem się pogody,ale trafiłem w tzw. okienko pogodowe.Dziura w niebie i wyszło,od czasu do czasu, słoneczko.Czas więc ruszać na trasę,Na początek otwarli niebieską.Podobno chcieli ruszyć już pierwszego,ale uznali,że jeszcze trasa nie jest gotowa.Pieścili, pieścili i... pięknie dopieścili! :applause: Trasa równiutka,bez jakichkolwiek minerałów,jedynie przez noc przybyło kilka cm świeżego śniegu.Tak jak lubię. Trasa nie jest zbyt szeroka,ale za to jest bardzo fajna.Przede wszystkim bardzo urozmaicona jak na 1150m (jeśli dobrze pamiętam).Mi się bardzo podoba!Niecierpliwie czekam na uruchomienie czerwonej.Gorzej będzie,jeśli ta nie ruszy,a wszyscy ruszą na tę jedną... No to co?Ruszamy! Początek mega light i krecha: Ostry skręt w lewo i nabieramy prędkości: Skręt i robi się ciekawiej: ostry skręt w prawo i ostatni odcinek: I koniec: Rozmawiałem na krzesełku z paroma osobami,a właściwie tymi kilkoma co tu zawitali.Wszyscy bardzo pozytywnie się wypowiadają o tej trasie.Zostałem też rozpoznany przez jednego czytelnika skionline - czy to Ty t_c? Nie zdziwiłbym się,gdyby również obsługa mnie rozpoznała.Panowie każdego dopytywali się o wrażenia.O ile większość podobnych stacji to prosta krecha obok wyciągu,to tu naprawdę się ktoś postarał,żeby w sumie trochę ponad 1000 m było możliwie ciekawe - brawo! :applause:2 punkty
-
Widzę że wam wesoło w temacie :stupid:Ja natomiast od rana dzień spędziłem na Zakopiańskiej Harendzie Tak przedstawia się plan ośrodka: Wychodzi że w ośrodku są przynajmniej trzy trasy - nic bardziej mylnego - Trasa niebieska jest zarośnięta -a reszta to jedna bardzo fajna szeroka czerwona trasa o średnim nachyleniu 26 stopni i długości 900 metrów- ale czego nie robi się dla marketingu :biggrin: w ośrodku działa krzesło 4 - osobowe oraz 3 orczyki.Przez blisko 3 godziny które spędziłem w ośrodku było po prostu pusto - wolne miejsca na parkingu i zero kolejek , najczęściej wjeżdżałem sam !!!! Wjeżdżając krzesłem dostrzegłem reklamę strony skionline .... dość już przechodzoną :laughing: Widoki z góry kolejki - piękne: W ośrodku nie jest otwarta cała szerokość trasy a śniegu jest tam dużo i potworzone są magazyny: Panujące warunki mogę określić jako bardzo dobre - twardo , równo z lekko przyprószonym sztruksem przez nocny opad, nie widziałem lodu , zawsze można znaleźć jakiś problem ( na dole dość spore minerały ) - jednak mi się bardzo podobało - szybko , energetycznie. Ośrodek zdecydowanie mogę polecić szczególnie jak nie ma ludzi i są takie jak dziś warunki.... Brak ludzi , ładna pogoda , szybka - bardzo szeroka trasa , dobre warunki - 20 zjazdów zajęło niecałe 3 godziny - było super ... na koniec ...na dobicie nóg pojeździłem orczykiem Na chwilę obecną w Zakopanym mocno wieje i pada deszcz , temperatura 4 stopnie na plusie : - zobaczymy jak będzie rano.Jutro pewnie Białka od samego rana :wink:2 punkty
-
Właśnie wróciłem z Soszowa:) Warunki superowe, jeździliśmy od rana do 11 20. Rano przywitał nas świeży opad ok 5cm na wyratrakowanym wieczorem stoku. Dzięki małej frekwencji ślad w puchu można było zostawiać jeszcze o 10:biggrin: Trasy wyratrakowane idealnie, zero oblodzeń i minerałów. Ogólnie szybki ale bardzo udany wyjazd... niestety temperatura jest plusowa a zapowiadają opady deszczu, z drugiej strony po odwilży podkład będzie zdecydowanie większy. Pozdrawiam, zdjęć niestety nie robiłem.2 punkty
-
Jako, że wypowiadam się po raz pierwszy, chciałbym przywitać wszystkich Forumowiczów.Wybrałem się dzisiaj do SON-u, czyli dość popularnego ośrodka wśród ostatnich relacji :laughing: Na Julianach jestem po godzinie 8 i kupuję karnet 3 godzinny. Aut na parkingu bardzo mało, podobnie jak na stoku. Przez cały okres jazdy nie stoję prawie w ogóle w kolejce. Po jakimś czasie przejeżdżam na Golgotę i dalej na czerwoną siódemkę, na której jeżdże najdłużej. Warunki podobne do opisywanych w poprzednich postach, czyli trochę lodu, kilka niewielkich minerałów, jak na tę ilość naturalnego śniegu można powiedzieć, że nie jest źle. Obecnie trwa naśnieżanie niebieskiej na Julianach i czwórki do Suchego, gdzie ratraki już rozgarniały sztuczny śnieg. W międzyczasie są jakieś problemy z liną w wyciągu z Suchego, kilka razy się zatrzymuje, a przy jednym ze startów w środku trasy narciarzom przede mną urywa się orczyk, czyli tutaj nic się nie zmienia :biggrin: Psuje się także prawy wyciąg na Pośredniej, który pan z obsługi naprawia stukając młotkiem w koła stojąc nawet na linie :shocked: Takie techniki tylko w Szczyrku :biggrin: Przez te trzy godziny zaliczam 17 odbić karty, czyli średnio co 10 minut. Niestety na horyzoncie odwilż, miejmy nadzieję, że niezbyt długa i skończy się opadami śniegu, bo tego na prawdę jest jeszcze bardzo mało :smile:2 punkty
-
Wczoraj kmarcin przysłał mi efekt naszego kręcenia i nagrywania nartowania w Bodzentynie na Stoku "Baba Jaga" w świętokrzyskim - niedziela, 4 stycznia 2015. Marcin bardzo Ci dziękuję, podziwiam Twoją umiejętność chwytania człowieka w kadr! Obróbka zdjęć, montaż i muzyka jak dla mnie - Mistrzostwo Świata :applause: :applause: :applause: Nie ma jak super profesjonalne podejście do tematu i praca zawodowca!!!! [video=youtube;kTZeyCHcn4g]2 punkty
-
Ja dzisiaj postanowiłem wybrać się na wieczorną jazdę na Czarny Groń w Rzykach. Od 16 do 18 jest przerwa na ratrakowanie tak więc trasy przygotowane elegancko. Ludzi mało, tylko raz stałem w kolejce do orczyka może z 5 min. Do kanapy wszystko szło na bieżąco. Dzisiejszy wypad uważam za bardzo udany, 3 godziny zleciały bardzo szybko2 punkty
-
Szczyrk - SON 07.01.2015. Dzisiaj korzystając z dnia wolnego wybrałem się na odwlekany pierwszy w 2015 roku wyjazd na narty.Wybór z racji odległości, warunków oraz ewentualnego oblężenia przez podobnych do mnie entuzjastów padł na Szczyrk.Wczesna pobudka, małe pakowanie, odszranianie samochodu i w drogę.Po drodze jeszcze mała przerwa na kawę + coś na ząb dla wzmocnienia :wink:. Jadąc przez Szczyrk zastanawiam się jeszcze gdzie się zatrzymać, ostatecznie decyduję się na Halę Pośrednią gdzie ląduję przed 9. Zanim się przebrałem / ubrałem prawie zamarzłem. Silny wiatr + mróz naprawdę dawały w kość. Kupuję karnet i w górę. Ludzi niewiele.Na trasie - twardo, zmrożony przewiany śnieg miejscami ze zlodzeniami, pod koniec trasy średnio równo + grudki i grudy lodu + trochę małych kamyczków.Ocena ogólna pomiędzy 3+ a 4. Wypad robię przed 12 ludzi więcej ale tłoku nie ma.Wyjazd uważam jednak bardzo udany ponieważ otwarłem nowy sezon w sumie w niezłych warunkach ( mogło trochę mniej wiać ) i bezpiecznie. W załączeniu kilka fotek.2 punkty
-
1 punkt
-
Mało tutaj ziomali więc nie ma co się w dawać w szczegóły, ale polskie Sudety częściowo przetrwały! Dlatego jutro rano lokalne kolanówki :laughing:1 punkt
-
Johnny, skoro gestorzy ośrodków nie potrafią docenić Twojego wkładu w frekwencję to w każdym razie u mnie piwo masz pewne jak tylko będzie okazja się spotkac1 punkt
-
Maciek spoko , jak tylko będzie okazja się spotkać , to u mnie masz duże z pianą :wink: a jak w końcu coś normalnie sypnie ( oby jak najszybciej i jak najwięcej ) to koniecznie muszę się z Tobą umówić na jakiś lajtowy skitur:smile:1 punkt
-
Na Chopoku góra stoi z powodu wiatru. Za to otworzyli Jeleni Grun (12) -z Priehyby na Zahrádky.1 punkt
-
Ja nie byłem, ale moje dzieci były i sny stwierdził że krzesło idzie na ćwierć gwizdka:stupid:. Wiatru wtedy nie było, bo oni byli 05 w poniedziałek, czyli w zimie jeszcze:biggrin:. Tak liczyłem na to krzesło, ja to mam 20 min drogi od domu, jak przycisnę to 15:rolleyes::, myślałem że sobie w tygodniu z rana będę wyskakiwał na szybkie zmęczenie się 2-3 godzinki, no ale jak to krzesło mimo iż wyprzęgane snuje się wolniej jak nie wyprzęgane, to raczej sobie daruję takie atrakcje:cool::1 punkt
-
1 punkt
-
ROCH,również pełen szacun dla Ciebie! A co do stacji,to z pewnością będzie to stały punkt programu. Na profilu Skolnity puścili fajne fotki.Niebieska trasa to ta oświetlona - widać jak jest pokręcona.1 punkt
-
O! To byłoby fajne! Zawsze mogą się zrewanżować... :wink: Przynajmniej poczułbym się jak minister... :biggrin:1 punkt
-
Może to był Żita? Miał narty czy nie? Bo jak nie miał, to on :stupid: Żal mi chłopaka... kontuzjowany i jeździć nie może, a ciągnie go tam straszliwie - mieszka niedaleko, więc codziennie łazi po tej trasie, ogląda, komentuje, dzwoni i opowiada Wiem - bo z nim rozmawiałem - że dziś był tam z samego rana i znowu się szwendał :biggrin: Myślę, że na to również wyczerpującej odpowiedzi może udzielić Żita - ja już doskonale wiem, jak ta czerwona wygląda od ok 2 tygodni (tak, tak - Żita już dawno tam łaził i analizował), ale nie śmiałbym opowiedzieć o niej. Żita zbadał sprawę, to i sam zapewne opowie, jak wejdzie na forum1 punkt
-
Bilet do kina na komedię 23 złote, zestaw popcorn + cola 14 zł, razem 37 zł. Kasy ubyło a film średni. Wasze relacje ze Szczyrku 0 zł, zestaw popcorn + cola kupiony w biedronie 7 zł. Kasa w kieszeni a ubaw po pachy! Po co przepłacać?:biggrin:1 punkt
-
Taka fajna stacja i to tylko 47 km od domu nie wiele więcej niż mam do pracy Mówisz że warunki fajne i stok prosty. Myślisz że mogę zabrać tam siostrę która ma kilka godzin na białym krzyżu jak na razie? A co do tej drugiej fotki to rzeczywiście, powinni taką mieć na swojej stronie:D1 punkt
-
To w takim razie ja też zbadam tę sprawę :-) byłem tam w marcu 2014 i wtedy były tylko dwa orczyki. Czas najwyższy na odwiedziny tejże stacji P.S. Johnny dożywotnie propsy za drugą fotkę - najlepsza reklama :-)1 punkt
-
Zauważam, że poświąteczne nartowanie jest 100 razy lepsze niż Świąteczno-Noworoczno-3Królowe.Nasze stoki będąc niemal pustymi okazują się całkiem przyjazne dla narciarzy. Aż SB się skusił.Mnie wczoraj trochę służbowo pognało na Nową Osadę. Po wykonaniu zadania założyłem narty i nie żałuję.Zacząłem ok. 14 godz. a zakończyłem po zmroku przed 17 godz. Ludzi bardzo mało, za każdym razem wjazd bezpośrednio do bramek i jazda do góry samotnie lub czasem z jakimś rosjaninem/rosjanką.Warunki mimo dość późnej godziny dobre. Miejscami twardo, miejscami troszkę odsypów, bez minerałów, jedyne nierówności to na dole na dojeździe do kanapy.Cały czas mróz ok -5 stopni i powoli zachodzące słońce.Jazda na prawie pustym stoku bez lawirowania między ludźmi, bez oglądania się za siebie czy ktoś mnie nie atakuje z góry dała mi ponownie wiarę, że jeszcze daję radę na nartach. Jasny gwint, teraz dopiero dotarło do mnie, że wątek dotyczy Korbielowa.1 punkt
-
Dacie wiarę:biggrin:Byłem dzisiaj w Korbielowie, od razu dodam że na nartach, bo co poniektóre osoby nie uwierzą:stupid:No dobra przyznam się, nie było to tak że zagoniła mnie tam chęć pojeżdżenia na nartach, cel był bardziej szczytny i ambitny, a mianowicie, ta pani co ze mną pomieszkuje postanowiła podnieść swoje umiejętności, więc nie pozostawało mi nic innego jak oddać ją tylko w jedyne słuszne ręce stworzone do tego celu, czyli do szkoły Carvingsport.Kupując karnety 4 godzinne w życiu nie przypuszczałem że dobije go do samego końca, raczej myślałem że, po 2 godzinach jazdy żony z instruktorką zjedziemy jeszcze z 2-3 razy i do domu. W efekcie jeździliśmy aż czytniki domówiły dostępu.Jeździliśmy tylko przy trasie nowego 4 os krzesełka i w sumie to nawet nie wiem czy z Babą(2 os. krzesło) jest wspólny karnet...Warunki na trasie w miarę dobre, generalnie twardo, kilka miejsc z płatami lodu(kwestia zapamiętania tych miejsc), no i nie ma się co czarować kamory się trafiają, ale ponoć cały czas chodził ktoś z obsługi i je zbierał, ja akurat nie widziałem, pewnie za szybko jeżdżę.Dużym plusem dzisiejszego dnia była minimalna frekwencja, żeby nie powiedzieć że zerowa, na stoku dosłownie kilkanaście osób, a były momenty że na trasie nie było nikogo. Mam nieoficjalną informację z bardzo pewnego źródła, że nowo budowane krzesło ma być ukończone w ciągu 3 tygodni, ale to przy bardzo pomyślnych wiatrach, a gorszy wariant jest taki że maksymalnie w ciągu 6 tygodni, w każdym razie Słowacy powracają na plac budowy, zresztą plątali się tam dzisiaj. Z ciekawych rzeczy to jeszcze coś takiego: Tylko nie pytajcie jak wygląda w takim razie moja kurtka, która jest żółto/pomarańczowa:mad::I jeszcze taka ciekawostka, esperso made in Pilsko:tongue:1 punkt
-
Dzięki Mariusz, ale wiesz, że ja to zdjęcia robię, a nie filmuję :laughing: No ale była możliwość ponagrywania, to i nagrałem trochę. A to był praktycznie pierwszy sklecony przeze mnie filmik i wrzucony do złożenia w program, który w końcu do tego nadaje się i który też pierwszy raz odpaliłem. No i nagrywane było nie GoPro, nie lustrzankami ze steadycamami i innymi bajerami, a zwykłym małym kompaktem, ale wyszło faktycznie nieźle :smile: Na zdjęciach to jeszcze zamieniłbym Bodzentyn w Alpy, ale na filmie to się chyba nie da :stupid:1 punkt
-
Tumlin I ponownie zjawiłem się w porze nocnej w świętokrzyskim Tumlinie. Mróz -6, zimowa aura, zbliżające się ocieplenie skłoniło mnie do tego by nie odpuszczać, wykorzystać warunki i jeździć na nartach kolejny dzień...jedenasty z kolei. Tym razem z kolegą deskarzem zjawiamy się w ośrodku o godzinie 19:30, i jak zwykle o tej porze nabywamy karnet dwu godzinny. Już na pierwszy rzut oka wyraźnie przybyło od ostatniej mojej tu wizyty, śniegu - ok 10 cm. Stok w dniu dzisiejszym, popołudniu był również ratrakowany - mam niezbite dowody... ...przyłapany tuż po robocie sprzęt: ...i widziany w kilku miejscach stoku sztruksik. Jak zwykle o tej porze tłumy narciarzy... Pojawił się nowy sprzęt do naśnieżania... Najwyraźniej poprzedniej nocy produkowano białe, a pod koniec dnia dzisiejszego przygotowywano sprzęt, by ponownie to robić. Umacnianie "pozycji" i warunków przed ciepłymi i deszczowymi dniami. Choć jest twardo + nowa, o konsystencji mąki produkcja śniegu na górce...dzisiaj jeździ się jakoś koślawo... Może to kwestia nieumiejętnego ratrakowania stoku, na którym jest dzisiaj mnóstwo nierówności? Może to kwestia oblodzeń? A może zwyczajnie zmęczenie mojego organizmy intensywnym życiem z ostatnich 11 narciarskich dni? Sam nie wiem? W każdym bądź razie dzisiaj ćwiczyłem śmig - tak dla odmiany. Tak jak zawsze, czas, na nartach mijał mi szybko, tak dzisiaj płynął wolno. Przybielony tutejszy dąb: Wynik treningu, dane z Endo: Dystans 24.67 km Czas trwania 2g:20m:19s Max prędkość 60.2 km/h Kalorie 1238 kcal Min wysokość 297 m Max wysokość 387 m Łącznie w górę 1510 m Łącznie w dół 1500 m 23 dnień w sezonie zaliczony, pora na krótką przerwę na regenerację. pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
SON w Trzech Króli Od dawna chciałem już przetestować Szczyrk – nową kanapę na COS-ie a także SON pod nowym panowaniem:smile: Ostatnie 2 dni śnieżenia plus zapowiadana słoneczna pogoda na wtorek przekonały mnie, że choćby nie wiem co, to tym razem musi w końcu się udać. Rozładowany akumulator + małe problemy w domu spowodowały, że do Szczyrku docieram późno – ok. godz. 11 - daje się to odczuć już na samym wstępie – za kinem Beskid (wysokość zabytkowego drewnianego kościoła) - korek – i tak przez ok. 15 minut po drodze bujamy się na jedynce. Dojeżdżam do COS-u – aut pełno , do kasy kolejka ludzi - zawijasem aż na chodnik do samej drogi – uuuuuu – nie ma co się zastanawiać- jadę dalej – kierunek: Solisko. Tyle dobrze, że od COSu zatwardzenie na drodze minęło i można już spokojnie jechać przez Szczyrk normalną prędkością. Podjeżdżam do Soliska – a tu też - masa aut na poboczu już ustawiona, u płatnej patologii parkingowej też pełno – myślę sobie – chciałem tu pośmigać, ale jak tak, to jadę na Juliany. Przejechałem zakręt, ale tam, gdzie zakaz już nie obowiązywał, po lewej stronie znalazłem miejsce na zaśnieżonym terenie poza drogą. Zaparkowałem, przebrałem się, wziąłem sprzęt i jazda w dół spacerkiem do kasy. Pod kasą mały dylemat – i tu zdecydowanie brakuje mi w SONie karnetu 6 godzinnego – jest 4 i 8 godzinny - trochę pobiłem się z myślami, ale co tam – wziąłem 8 godzin i pora w końcu zacząć. Aaaaa – jeszcze – przecież poranny postój na kawę na stacji daje o sobie znać – trzeba zahaczyć o „fuj-fuje” (jak to Johnny powiada:wink:) – wchodzę do pierwszego – wylot- wchodzę do drugiego – to samo – poddaje się - potrzeba jednak bierze górę – postanawiam jednak wejść - a tu kolejny zaskok – „fuj-fuje” ustawione są pod lekkim nachyleniem – w dół, tak więc w śliskich butach narciarskich ( jak później obserwuję - nie tylko ja) pięknie ratuje się, aby nie zatrzymać się na prawie w pełni zatankowanym już otworze „fuj-fuja” – gwiazdy tańczą na …….:tongue: Jako, że przy ostatnim pobycie bardzo fajnie śmigało mi się na czerwonej 7-ce, tam kieruje swoje kroki. Tu zrobiła się mała kolejka – nowy system czytnikowy sprawuje się bardzo dobrze, antena wychwytuje schowany w kurtce skipass już z daleka – very , very na plus:smile: - jednak likwidacja jednych bramek na rzecz przejścia dla dzieci powoduje, że przepustowość spadła i się korkuje. Wyjeżdżam na Suche – tu kolejka do następnego orczyka gdzieś na 10-15 minut. Dojeżdżam do Hali Skrzyczeńskiej . Pod orczykami trochę wertepów, ale lodu brak, bez jakiś dramatów, obsługa na nartach jeździ i podsypuje najgorsze fragmenty – nie jest tragicznie – nikt gleby nie zaliczył:smile: Zjeżdżam na 7-kę – i tu trasa z Hali do Suchego już mocno obdarta i dużo lodu – ale bez przetarć i kamorców. Od Suchego do Soliska też poobdzierane, ale może w mniejszym stopniu – tylko na przedostatniej „ściance” widać brązową plamę i wokół niej walających się trochę kamorców. Śmigam tak trochę, ale coś mi tu jakoś dzisiaj nie podchodzi– postanawiam przenieść się na Juliany. Na Julianach kolejka do orczyka na czerwoną trasę jeszcze większa – ale o dziwo - idzie bardzo fajnie i szybko tak więc krócej postałem niż na Suche-Skrzyczeńska i jestem już na górze. Trasa czerwona - jak to czerwona na Julianach – w pierwszej, najbardziej stromej części mocno poobdzierana - tam bardzo lodowo a dalej już w miarę można jechać. Postanawiam wytestować niebieską 8 i 13 – warunki na nich niby gorsze, tylko jedna gwiazdka na wyświetlaczu ale co tam. Wyjeżdżam – i tak samo – w górnej części lekko obdarte, trochę placków lodu, ale potem od tej szerokiej polany z widokiem na Skrzyczne - już bardzo fajnie – co prawda na tej trasie zauważyłem przebijające spod śniegu źdźbła trawy i jakiejś roślinności - ale nic groźnego - kamorców brak i jakoś mniej skatowana i obdarta – lepiej się śmiga, więc postanawiam do końca jeździć po tej stronie. Dopiero pod sam koniec na łączniku - wylocie orczyka z Golgoty zrobiło się duże poletko lodu, a już jakieś 20-30 minut przed zamknięciem wyskoczyło parę kamorców na wysokości baru z leżakami do opalania – ale bez strachu – wszystko do ominięcia. Jeżdżę na Julianach do 16 i po zamknięciu postanawiam poczekać na wieczorny sztruks na Solisku:smile: Podjeżdżam również na parking pod Golgotę chcąc tam zaparkować, bo nie chce mi się drałować po całym dniu po ciemku pod górkę – wjeżdżam na parking i się pytam – Panie – tak do godz. 18 – ile płacę – a facet do mnie – no wie Pan – jest 16 ( a była 16:30), – 16-17-18 – 2 godziny to będzie – 10 zł!!!!!!!!!! Mówię – co???????!!!!!!!! Panie, 2 godziny – to chociaż za pół dnia – nie, nie , wie Pan, to tylko 2 godziny ale to tak nie można, to całościowo trzeba policzyć itepe, itede!!!!!!! – nie słucham nawet do końca, włączam wsteczny i cofam – PATOLOGIA!!!! – po prostu chora PATOLOGIA nienażartych, chciwych i łapczywych nie_powiem_czego w kufajach!!!! Ale co tam – jadę parę metrów dalej i parkuję zaraz za kasą przy Golgocie - zaraz za „fuj-fujami” zwolniło się jedno miejsce – wjeżdżam tam z ochotą, nikt nie pochodzi, nikt nie kasuje - masz cwaniaku nienażarty swoje 10 zł – udało się zaparkować za darmoszkę:tongue: Akurat ratraki zaczęły wjeżdżać na 7-kę, cała ekipa spod bramki – fruuuu – jak marszem z kolejki wywiała a ja odwracam się w stronę ulicy – masakra! – cały Szczyrk już stoi – korek od zjazdu z Salmpolu, na zakręcie do Golgoty i dalej w dół – wszystko stoi i praktycznie się nie rusza – Łódź, Warszawa, Śląsk - wszyscy zaczynają drogę powrotną. No nic – nie ma co stać w korku myślę sobie – tym bardziej trzeba pośmigać jeszcze na jeździe wieczornej. 3 ratraki szybko przejechały oświetlony odcinek 7-ki i ekipa spod bramki (wraz z rosyjskojęzycznymi pannami na czele:smile: - ruszyła na podbój sztruksu:biggrin: Przez pierwszą godzinę całkiem fajnie, kamorce i brązowa plama została przykryta, ale wiadomo – im później tym gorzej – po godz. 17:30 zaczęło mi się wydawać, że teraz jeżdżę tak jakby po polu lodowych grudek – może nie takich, jakie tu można było na forum jeszcze parę tygodni temu zauważyć, ale lodowe kartofle można było obok siebie zauważyć i pod nartami wyczuć. Co chwila spoglądałem też na drogę – godzina 17, 17:30, 18 – korek od zjazdu z Salmpolu jak stał, tak stoi – auta co jakiś czas tylko leniwie się przesuwają - niedobrze:/ Pojeździłem jeszcze trochę, ale po 18 miałem już dosć - nogi zaczęły mi już się buntować – powiedziałem sobie – koniec – na dzisiaj już wystarczy – poszedłem pod kasę i na szczęście resztę karnetu po paru próbach udało mi się sprzedać za 30 zł – myślę, że dla obydwu stron była to dobra transakcja:smile: Auta cały czas ślamazarnie przesuwają się wzdłuż drogi, dlatego postanowiłem zjeść w końcu coś porządnego i ciepłego, bo oprócz batonika, kiełbaski i oscypków nic konkretnego nie zjadłem. Idę do „chaty pod golgotą” – pytam się czy jest coś ciepłego – barsz z tytki knorra – mmmmm – no nic – w takim razie dziękuję, wsiadam do auta i w okolicach 18:30 zaczynam zjeżdżać ślamazarnie w kierunku centrum Szczyrku. Po 20 minutach powiedziałem sobie – dosyć – żołądek ssie a ja nie będę w takim tempie jechał – migacz w prawo i skręcam do karczmy w centrum – tej odnowionej, takiej przeszklonej naprzeciw hotelu Alpin – tam jedna kwaśnica, potem druga (taaaaak – teraz sobie pojadłem::biggrin:), ciepła herbata i o 19:40 wyruszam w drogę powrotną – i nareszcie w końcu normalnie jadę, bo po korku na szczęście już ani śladu. Docieram do domu o 22, przed 24 idę spać, dzisiaj w pracy wiszę i przysypiam, ale i tak warto było. Moje spostrzeżenia – rzeczywiście – podwyżka chyba jeszcze za wczesna. Z nowości na plus to to wspominany system bramkowy no i naśnieżanie – trzeba im przyznać – przez cały dzień aż do nocy aramaty jak i lance chodziły na trasach non stop – nie jak jeszcze parę lat temu – trochę pośnieżyli, to tu- to tam albo jedna armatka była przesuwana przez cały dzień po stoku – tu armaty włączone były non stop. Co do zmiany – aż prosi się postawienie łącznika do COS-SON, bo miałem straszną ochotę wytestować nową kanapę na COS-ie, ale dreptać mi się wczoraj jakoś na COS nie chciało a po tym, co zobaczyłem pod kasami COS-u ani myślałem przemieszczać się tam z powrotem samochodem. Co do warunków – po paru dniach opadów myślałem, że będzie fajnie, ale tak naprawdę dominuje jeszcze sztuczny śnieg – sypki, łatwy do zdarcia, to nie jest jeszcze, to co 2 lata jak przysypało naturalnym śniegiem. Ale i tak nie żałuję, bo w pięknej pogodzie, na świeżym powietrzu udało mi się w końcu pojeździć. Oby więcej takich ładnych dni ( i jeszcze więcej naturalnego śniegu:smile:1 punkt
-
To ja Was troszkę podenerwuje :)Laskowa-Kamionna 07.01.2015Z rana -13*, 8.40 stawiam się pod stokiem i do tego całe cztery inne auta :Generalnie więcej było parkingowych niż narciarzy.Niestety widać, że słońca nie będzie.Kupuje karnet 6h-60zł.Kto rano wstaje temu sztruksik Warunki genialne, nie za twardo, nie za miękko, po prostu IDEALNIE.Czułem się, jak na własnym zamkniętym stoku.Kolejka do wyciągu o 10.40 Dobrze, że był ze mną brat, bo nie ma się do kogo odezwać na krześle :sad: Bez problemu odnajduję moje ślady po każdym zjeździe :stupid: O 13 zjeżdżam do "karczmy" na gorący kufel (gastronomia tutaj leży i kwiczy swoją drogą) i obracam się w stronę kolejki do wyciągu Mimo braku słońca i lekkiego zachmurzenia można gdzieś tam zobaczyć tatrzańskie szczyty.Sam widok ze szczytu też przyjemny Czarny odcinek niestety zamknięty Armatki cały czas produkują szczęście Godzina 14.30, przystanek w połowie zjazdu, patrzę... Robi się tłoczno... Zbieram się do domu : Generalnie wyjazd był zaplanowany na wczoraj, ale spotkałem w poniedziałek śwagra i nie było mowy o jazdach we wtorek.Musze mu chyba coś postawić :1 punkt
-
Kolegę z uszkodzonym barkiem chcę pocieszyć swoim przykładem. W Livigno, przy trzecim!!!! zjeżdzie wyrżnąłem i pekła mi ta kulka w barku. Było to 10.grudnia, a już dzień po 3 Królach, czyli 7 stycznia jeżdziłem w Wierchomli! U Ciebie też tak będzie! Pozostałym zyczę zdrowia!1 punkt
-
Ogólnie to wróciłem ze Szczyrku. Zajebiście było. Zbliżamy się do stoku kolo 8:30. Obserwuje krzesełka i może co trzecie zajęte. Myśle - zajebiście!! Potem widzę ogromną kolejkę do kasy. Wężyk kończy się sporo za bankomatem. Staje w kolejce i już po około 40 minutach mam karnet. Dla siebie, dziewczyny (pierwszy raz od dwóch lat na desce) i kuzyna z żoną (sporadyczne wypady na deskę raz na rok). Mamy w planie się fajnie pobawić więc karnet 4 godzinny (TAAAAK, wy już wiecie to się śmiejcie, my nie wiedzieliśmy). Więc po 20 minutach meldujemy się na Jaworzynie i oglądamy kolejke na kolejne 30 minut. Dla rozrywki wyciąg staje co 5 minut na kolejne 5 minut. I tak sobie marzniemy. Jak już się nam udało wyjechać okazało się że moi towarzysze mają spore braki w umiejętnościach więc nasz zjazd na dół trwał sporo czasu (baaardzo sporo). W między czasie przytrafiła się awaria sprzętu więc zjechać było trzeba na sam dół (a dało się- tyle że teraz moją deską muszą zająć się specjaliści). Na dole kobiety stwierdziły ze muszą zjeść coś. Po krótkich negocjacjach męska część rusza szybko na wyciąg nr 1 (tu mikro kolejka). 17 minut później na drugi wyciąg (tu około 20 minut czekania). I ruszamy w drogę powrotną Ondraszkiem, omijając kamienie, i ludzi którzy najchętniej zatrzymują się w miejscach w których ewidentnie trzeba się rozpędzić by móc pojechać dalej (bez kijków jest ciężko). Z Jaworzyny zjeżdżamy pół trasą wzdłuż orczyka, a następnie ruszamy za jakimś narciarzem przez las. Ostatecznie wyjeżdżamy pod stara kanapą i kończymy wypad na zaledwie 2 pełnych zjazdach które kosztowały nas po 60 zeta. Czy wypad był udany? Chociaż same widoki sprawiły że morda mi się cieszyła. Oby nigdy więcej nie powtórzyła się taka frekwencja w COSiu.1 punkt
-
Faktycznie! Ta fotka powyżej pochodzi z dnia 10.11.2014 Znalazłem coś najbardziej aktualnego - tj fotka z dnia dzisiejszego lub wczorajszego. Wygląda to zdecydowanie lepiej W dwa tygodnie zrobili taki gigantyczny postęp! SZOK! Przyznam szczerze że poszło im to bardzo szybko biorąc pod uwagę że z pracami ziemnymi wystartowali w październiku1 punkt







