Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Dayton

    Dayton

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      61


  4. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 273


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Pierwsza produkcja (z dwóch) filmowa z pobytu na Skicircus. Moją intencją było przekazać nie tylko walory estetyczne ośrodka, nie tylko jazdę na nartach ale również opowiedzieć pewną romantyczną historię :happy: Czy mi się udało? Oceńcie sami. Proponuję ustawić film w najwyższej możliwej rozdzielczości i zbuforować przed wyświetleniem. [video=youtube;0zy_sJToVZk]
    12 punktów
  2. Jaworki - Homole (koło Szczawnicy)Fajnie i tanio. Do tego ogólnodostępny gigant z pomiarem czasu. Czynne 2 trasy, a w zasadzie trzy - bo jeszcze taki mały orczyk. Trochę śniegu zgromadzone "na zapas" i teraz trwa budowa snowparku (w zeszłym roku był całkiem fajny).Warunki naprawdę dobre, miejscami wychodził lód, ale to zrozumiałe. Wczoraj temperatura koło zera. Przez dłuższą chwilę padał śnieg i spadło go kilka centymetrów.[ATTACH]26567[/ATTACH][ATTACH]26568[/ATTACH][ATTACH]26569[/ATTACH]Zdjęcia niestety zrobiłem tylko na górze, czyli nie uchwyciłem stromego...Jedyny minus ośrodka, to archaiczne krzesła.Dziś uderzamy na Palenice w Szczawnicy. Od 7:30 siedzę w oknie i w sumie niewiele widzę, bo taka mgła. Ale przynajmniej padać przestało, więc można iść!A to jeszcze pamiątka z Jaworek:[ATTACH]26570[/ATTACH]Wysłane z mojego LT22i przy użyciu Tapatalka
    9 punktów
  3. Małe Skrzyczne po raz drugiPogoda niestety jaka jest każdy widzi, dlatego trzeba korzystać póki wszystko nie spłynie. A płynie dosłownie, co najlepiej widać na szczyrkowskich ulicach :sorrow: Boję się o stan pokrywy w Czyrnej, więc parkuje pod Golgotą i w efekcie ten dzień narciarski kosztuje mnie całe 10 zł. Podchodzę "czwórką", na której zresztą jest już sporo przetrać, ubrany w bieliznę termoaktywną i softshell co jest ubiorem zbyt ciepłym, ale nie za bardzo jest co ściągnąć :stupid: Powyżej Hali wieje już jednak wiatr i jest mglisto, później mgła się rozwiewa i zaczyna kropić. Skręcam w "trójkę i dochodząc do grzbietu odbijam od razu w prawo w kierunku Małego. Na szczycie odklejam foki, przepinam wiązania i na dół, tym razem zjazd bardzo przyjemny i smakuje o wiele lepiej gdy pracuje się na niego dwie godziny :biggrin: Wyprawa bardzo udana :happy:, tylko warunki takie jakie powinny być za dwa miesiące. Obawiam się, że zapowiadany halny i brak ochłodzenia na horyzoncie dość szybko uniemożliwi foczenie poza naśnieżonym trasami, nawet powyżej 1000 m n.p.m. :frustrating:I jeszcze taki apel do narciarzy (ostatnio popularny na forum :tongue:), nie patrzcie się jak na kosmitę, tylko spróbujcie tego sportu, na prawdę warto :biggrin:Pozdrawiam :wink:
    8 punktów
  4. Dziś Schladming, a w weekend: Sobota 30.01. 10:15 Maribor - Gigant kobiet, 1. przejazd (45min) E2 11:00 Garmisch Partenkirchen - Zjazd mężczyzn (120min) E2 13:00 Maribor - Gigant kobiet, 2. przejazd (60min) E2 Niedziela 31.01. 09:30 Maribor - Slalom kobiet, 1. przejazd (60min) E2 10:30 Garmisch Partenkirchen - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (60min) E2 12:45 Maribor - Slalom kobiet, 2. przejazd (45min) 13:30 Garmisch Partenkirchen - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (60min)
    7 punktów
  5. Tak się zastanawiałem właśnie,ile można o tych kijkach pisać... :biggrin: Leitner,kup sobie po prostu zwykle kijki,to koszt ok 50 zl i na stok. Podglądnij starych wyjadacz,bądź filmiki na YouTube i do dzieła! :cheerful:
    5 punktów
  6. Rano czeka na nas nagroda, błękitne niebo, bezwietrznie, temperatura na lekkim minusie. Wybór pada na Hochzillertal. Centralna część ośrodka to ok. 2 km trasy, które można pokonywać w różnorakich konfiguracjach, troszkę podobne do siebie, obsługiwane przez bardzo szybkie i wydajne 6 i 8- osobowe krzesła. Warunki na trasie po wcześniejszych opadach bardzo miękkie, ale jazda bardzo fajna, dosyć dużo ludzi. Na koniec jazdy w tej części ośrodka robimy czarnego Stefana Eberhartera do stacji pośredniej gondolki. Rewelacja, stałe nachylenie, zero ludzi, można by na tej trasie zostać już do samego końca a im tak by się nie znudziła. Natomiast dolna część czerwonej trasy już znacznie mniej ciekawa i z gorszymi warunkami.Przenosimy się teraz wyciągami w stronę Hochfugen. Tu dłuższą chwilę zabawiamy na trasach 1, 2 i 3 przy gondolce Zillertal Shuttle. Poezja. Kwintesencja narciarstwa sztruksowego. Czarna trasa nr 4 niestety w trakcie naszego pobytu jeszcze nie przygotowana i zamknięta.Następne w kolejce czekają trasy we wszystkich kombinacjach i odcieniach przy gondolce 8 er Jet. Tu z całego ośrodka najmniej ludzi, trasy zdecydowanie twardsze, szybsze, położone w cieniu. Szkoda że mamy tak mało czasu na eksplorowanie tego terenu.Dzień rewelacyjny, troszkę tylko zasiedzieliśmy się w centralnej części a tu im dalej tym lepiej.Z ciekawostek skiroute do Aschau widzieliśmy z okna sypialni, oficjalnie zamknięty, ale ostro naśnieżali i narciarze też byli widoczni.
    4 punkty
  7. Z prognoz pogody wiemy iż na niedzielę zapowiadają spory opad, i istotnie przez noc spadło dobre kilkanaście centymetrów śniegu a w ciągu dnia systematycznie dosypywało białego puchu. Widoczność nieszczególna do tego fatalny kontrast. Głód narciarstwa jednak zwycięża i zaczynamy dzień od Ahornu. Góra do 6-osobowej kanapy jeszcze jako tako, dół już jednak na ściankach w fatalnym stanie. Fajna trasa z dużym potencjałem, ale niestety nie w takich warunkach lub przy takim naszym poziomie umiejętności. Szkoda bo z innych relacji wynika, iż na tej trasie zabawa może być przednia przy małej ilości narciarzy. Potem wjazd nową Penkenbahn (robi wrażenie) i zaczynamy właściwy ośrodek od lewej strony. Tu trafiamy na okno pogodowe, kontrast się polepsza i wychodzi nieśmiało słońce. Robimy naprzemiennie zjazdy do Finkenbergbahn i szybkiego 6-osobowego krzesła Katzemnoos z hajcungiem. Następnie przemieszczamy się przez środkową najbardziej zaludnioną i moim zdaniem najmniej ciekawą część ośrodka na Horberg. Tu fajna jest niebieska 11 i czerwona 10. Pogoda znowu kaprysi i po wjeździe dużym wagonem na Rastkogel w kompletnej mgle zjeżdżamy pod gondolę Rastkogelbahn i tam przedwcześnie kończymy pierwszy dzień nartowania. Pozostaje duży niedosyt głównie spowodowany pogodą, trasy również na razie nie powalają.
    4 punkty
  8. Kotelnica Białczańska 25.01Witam wszystkich;)Tyle razy już przeglądałem relacje z polskich i słowackich stoków, że stwierdziłem że pasuje w końcu dać też coś od siebie ;pA więc Kotelnica: rano od 9:00 warunki świetne, równo, twardo ale bez lodu. Do 11:00 niewiele ludzi, potem już niestety jak to w Białce. Choć nawet o 14:00 dało się jeszcze pojeździć bez czekania po wciąż niezniszczonej trasie ( ludzie są wygodni i woleli czekać w kolejkach do krzesełek gdy pareset metrów dalej, zero czekania do orczyków "FIS-owskich" )Ale niestety odwilż już na całego. Rano było jeszcze -3, bez opadów, przed 11:00 zaczęło dość mocno sypać, niestety z biegiem czasu, ok 13:00 śnieg zaczął przechodzić w deszcz ze śniegiem i sam deszcz. Także przed 15:00 podjęliśmy decyzję o ewakuacji;) Trasa FIS - cały dzień bardzo dobre warunki, ludzi do krzesełka zaczęło mocno przybywać przed 12:00, ale orczyki jak wspomniałem bez kolejek. Trasy 6 i 6a - rano genialne. Ale niestety wytrzymały jak zwykle, czyli max 1h. Tłumy ludzi ześlizgujących się do Pasieki i dalej do nowych kolei nie pomagają zachować tych tras w dobrej kondycji...Trasy pod Pasieka Express - zdecydowanie najbardziej zatłoczone i zbyt płaskie - nie ma tam co szukać, w szczególności że po południu do wyciągu czekało się już ponad 10min"Nowe" trasy pod nowymi kolejami - o 13:00 ciągle w dobrym stanie, jednak kolejki do wyciągów już delikatnie mówiąc spore;) Co ciekawe, do tegorocznej kolei "Remiaszów" zawsze trochę dłużej czekania niż do położonej tuż obok "Jankulakowski". Ogólnie wyjazd udany, dobrze spędzone ostatnie chwile zimy w tym miesiącu:)
    4 punkty
  9. Dziś jadąc do pracy słuchałem radia. Ktoś z Konfederacji Pracodawców (chyba) wypowiadał się na temat tworzenia i obowiązywania różnorakich aktów prawnych. Powiedział on, że w zeszłym roku wydano tyle aktów, że aby prowadzący własny biznes był z nimi na bieżąco, musiałby poświęcić 3,5 godz dziennie dla ich poznania!!! Do tego dochodzą oczywiście mniej obfite poprzednie lata. Na koniec stwierdził, że biurokracja rozwija się w naszym kraju w niesamowitym tempie. To rak toczący nas i nasze możliwości. Ze swojego podwórka dam przykład. Aby dostać dofinansowanie do projektu z perspektywy 2014-2020 trzeba złożyć wniosek. Nabór wniosków rozpoczął się 30.11.2015!!!! - 23 miesiące opóznienia! Wniosek wymaga załączników. Niektóre są zupełnie nowe. Organy które zobowiązane są do ich wydawania zaskoczone są, że inwestor składa wniosek o jego wydanie!!!! Jest już prawie koniec stycznia 2016 r!!!! Pierwszy nabór kończy się 29.01.2016!!! Co tu dodać? Ano chyba tyle, że 2 lata przespane! Bogaty inwestor. Zauważcie, że od czasów transformacji, władza zawsze pragnęła bogatych inwestorów. Wręcz łasiła się do nich dając ulgi i inne profity. Nas sprzedawano jako dobrą, wykształconą i tanią siłę roboczą. Jakie tego skuteki? To niech pozostanie do oceny przez każdego z nas. (Tu proszę o analizę danych choćby Eurostatu i zastanowienie się dlaczego uchodźcy szerokim łukiem omijają Polskę). Proszę też przypomnieć sobie o Białce Tatrzańskiej. Sądzę, że w przypadku Pilska i rozbudowy infrastruktury, odczuwamy skutki tego o czy między innymi piszę powyżej. Szkoda aby takie tereny marnowały się zamiast przynosić kasę i radość. Wielka szkoda.
    3 punkty
  10. no jakoś pan elektryk mocno sprytny był , wymienił licznik i poszedł.. Marmolada ..pogoda bardzo dobra , ale lekkie chmurki wysoko były..niemniej widok naprawdę jak w himalajach.. na górze byliśmy o 10.10 więc dość wcześnie, trochę pooglądaliśmy , trochę fotek i jedziemy dół.. no i tu zaczęły się lekkie schodki..troszkę te chmurki , trochę jakieś onieśmielenie ta wyskościa , trochę chyba dawało znać inne ciśnienie , nie zjeżdżało sie łatwo , były już lekkie muldy , wszyscy dość ostrożnie , ostrzeżenia o rozważnej jeździe , to wszystko dało jakiś taki mało komfortowy efekt , zjeżdżamy bardzo ostrożnie , narty nie idą jak trzeba..fakt ze te ścianki są dość strome , nie wiem czy nie zasługują na miano lekkich czarnych , tylko kto by tu wtedy przejechał pewnie.. jedziemy , uda zaczynają dawać o sobie znać czego na czarnych nie miałem , no i na trzeciej ściance na dole leży zakrwawiony pan , podjeżdżamy , już był ktoś przy nim , nie wglądał dobrze , raczej nie złamanie tylko uderzenie głową..nie wiem..ale człowiek robi się jeszcze bardziej spiety..to nie była przyjemność na jaką liczyliśmy.. . może to jeszcze nie ten poziom umiejętności ? ale nie widziałem tam chojraków raczej..dopiero na płaskiej dolnej części niebieskiej szaleli.., i tu tez niestety policja kogoś już opatrywała , na niebieskiej płaskiej trasie w okolicy przejazdu przez ulicę od strony Arabby to potwierdza moja opnie ze trzeba być czujnym jak ważka do samego końca..w tamtym roku leżał człowiek na płaskim odcinku 50m od stacji na Bufaure.. mam nadzieję że mi sie to nigdy nie przytrafi.. no ten pan na tej ściance marmoaldy sobie trochę poleżał , helikopter zabrał go dopiero jak wjechaliśmy drugi raz , a sam zjazd zajął nam 33min jak pamiętam.. decyzje o drugim wjeździe podjęliśmy sam nie wiem dlaczego..ale pojechaliśmy , dalej w zasadzie zero kolejki na dole . ale teraz na spokojnie poszliśmy najpierw na taras widoków , wejście na niego trochę zabiera tchu a więc jednak wysokość daje znać o sobie , potem kapliczka , jeszcze trochę fotek i jedziemy w dół. no w tej chwili muldy juz solidne na całym "stoku" , sporo ludzi , trzeba być naprawdę ostrożnym , przyjemność - taka sobie , w zasadzie żadna. mamy lekko dość , jedziemy na drugą stronę krzesełkiem w kierunku Arabby , mieliśmy sobie trche tam pojeździć , zrobiło sie ciepło. na górze krzesłka trochę wytchnienia , idziemy na herbatę do knajpy , potem zaglądamy na górę Padona w kierunku Arabby..muldy..było koło 14 , stwierdzam ze szkoda mi zdrowia , wracamy do hotelu..Arabba została na przyszły raz a szkoda bo sa tam podobno fajne czarne , ale po takim dniu nie dałbym chyba rady , pewnie za słabym jestem jeszcze narciarzem , no i wiek też robi swoje..:smile: podsumowanie - kolega mi mówił , niema po co jechać.. - no nie ,dla samych widoków trzeba to raz zobaczyć.. , ale , jeżeli coś mogę doradzić , trzeba być tam rano , raz zjechać a następny raz zdjąć narty i wjechać sobie spokojnie na widoczki , kapliczkę jak ktos lubi :wink:, muzeum , taras widokowy.. ja bym tak w tej chwili zrobił.. no i jak ktoś słabo jeździ to nie wiem czy jest się sens szarpać , może lepiej poczekać sezon jak sie trochę człowiek poduczy.. aa..zapomniałem .. przy słabej , śnieżnej pogodzie sie nie wybierajcie , bez dobrych opon i łańcuchów po opadach śniegu również.. szczególne jak się zjeżdża do Malga jest stromo , uwaga na hamulce , ja się zagapiłem / mam automat / nie przełączyłem na sport żeby mi szybciej hamował biegami a jeszcze się z mercedesem troszkę pogoniłem i na dole na parkingu smród był jak cholera z tarcz , dobrze ze się górka skończyła..:biggrin: 5. dzień - Buffaure-Ciampac - nooo..po stresiku z marmoladą coś by sie przydało pojeździć znowu dla przyjemności..jedziemy na Ciampac , naszą ulubioną czarną. wjeżdżamy od strony Pozzy , na rozgrzewkę robimy raz czerwona pod gondole , potem od razu na Vulcano :laughing: , raz , drugi raz..ooo dobrze.. , Vulcano to jest taka dość lekka czarna w sumie , jak ktoś nie jeździł jeszcze po czarnych to na początek jest jak w sam raz.. potem lecimy na druga stronę do Alby , cos tam powtarzamy po drodze ale warunki /jak na włochy / troszke słabe..po prostu prawie wszędzie leży snieg z armatek i chyba to powoduje muldzenie. ale nie jest źle.. zaczynamy czochranie Ciampaca :laughing:...raz , drugi..kolanko lekko się odezwało , ale jest świetnie , koło 13 z kawałkiem robimy przerwę , i zaraz z powrotem ..jeszcze dwa razy w dół..ooo..tego mi było potrzeba po wczorajszym dniu..nie ma to jak zjazd z przyjemnością z czarnej dobrej trasy.. wracam do Pozz , jeszcze 2 raz Vulcano i na koniec zjazd czerwoną na parking. będzie sie dobrze spało dzisiaj.. 6. dzień - Alpe Cermis jeszcze raz.. w związku z tym ze mieszkaliśmy blisko stoku , że były tam czarne Olimpie , ze była tam Prafiori na ostatni dzień wybraliśmy Cermis.. no i jeszcze z tego powodu ponieważ zdecydowałem że jeździmy do 13 a potem wracamy do hotelu i do domu. tak samo zrobiłem w tamtym roku i było ok , na rano byłem w lublinie . no i jeszcze te korki w austrii , no i zapowiadane opady śniegu koło innsbruka i wiednia.. . w sumie wyjechaliśmy punkt 14 a o 3,45 byłem w domu . korek w austrii tylko pół godziny , nie wiem co sie działo w sobote , może ktoś napisze.. wracając na Cermis - pusto - od 8.40 do 10 zjeżdżamy raz za razem po Prafiori , jest nas może z 10 osób , do 11 przybyło jeszcze z 15 , luzik , potem 2 razy czarna olimpia i na koniec raz obydwie...uff..to było dobre zakończenie szczęśliwego jeżdżenia.. to tyle , miałem pisac w skrócie a jakoś tego sporo wyszło.. mam nadzieję że za rok tu wrócę , ułożę jakiś nowy plan z nowymi miejscami gdzie jeszcze nie jeździliśmy , Arabba , Carezza może.. muszę jakieś nart bardziej "sportowe" wypożyczyć , widzę jak niektórzy jeżdżą , staram sie ale nie wychodzi , może to wina nart..:biggrin: może jakiegoś instruktora ..jestem w zasadzie samoukiem.. , może jakąś instruktorkę wezmę..:wink: jeżeli moje wynurzenia się komuś przydadzą to sie ciesze , ja tez dużo szukałem info zanim zacząłem sie dalej wybierać.. jakby coś to pytajcie.. pozdrawiam..
    3 punkty
  11. Zachęcony forumowymi relacjami od zeszłego roku planowałem chociaż spróbować skiturów, udało się skompletować sprzęt tzn narty z wiązaniami turowymi (dzięki Tomek:wink:) oraz foki. Buty oraz kijki bez zmian. Na próbę wybieram podejście na Małe Skrzyczne. Nie śpieszę się jakoś specjalnie i ok. 11 wyruszam z Czyrnej w Szczyrku trasą nr 3 w kierunku Hali i od razu czuję lekkie zdziwienie czując ruchomą piętę, ale szybko się do tego można przyzwyczaić :biggrin: Śniegu raczej średnia ilość, nawet ratrak przejechał, ale zjazd nie stanowi większego problemu, mimo tego że trasa jest zamknięta. Po jakimś czasie (dłuższym niż przewidywałem, jednak ponad 5 kg... na jednej nodzę da się odczuć :tongue:) docieram na Halę i zmierzam od razu na szczyt, mijając armatki naśnieżające górną część "dwójki" Mniejsze nachylenie oraz piękne widoki sprawiają, że idzie się bardzo przyjemnie. Widząc z daleka pracujące ratraki przechodzę pod trasę wyciągu i po niecałych dwóch godzinach spokojnego tempa i przerw na robienie zdjęć docieram na Małe Skrzyczne. Co jeszcze warte zauważenie, na prawdę dużo ludzi przemieszcza się pomiędzy ośrodkami zjeżdżając ze Skrzycznego w stronę Soliska. W planie był już zjazd, ale opuszczenie takiego miejsca w taką pogodę byłoby grzechem więc postanawiam zaliczyć jeszcze Skrzyczne. Po drodze przerwa w chatce, herbata z termosu, śnieg, słońce, góry, cisza - czego chcięc więcej? : Spacer grzbietem jest chyba najprzyjemniejszą częścią wyprawy, może nawet bardziej od późniejszego zjazdu :stupid: Czas już niestety odpiąc foki, co czynie dość niepewnie przez brak wprawy, przepięcie wiązań i jazda na dół. Wychodzi jednak trochę kamieni, trasa dość płaska więc jadę raczej powoli "trójką" do Hali i później "polankami" na parking. Teraz dopiero czuję zmęczenie w nogach i każdy skręt zmiękcza moje nogi jeszcze bardziej :biggrin:
    2 punkty
  12. Dawno nie byłem na najlepszej górce w okolicy,więc trzeba było ponownie zawitać.Zapowiedzi pogody dawały szanse na całkiem przyjemne szusowanie... Jak to jest?Wstaje nieco przed siódmą do pracy i się zwlec nie mogę.Przychodzi sobota,budzik naparza o 4.30 i staje równo na nogi... Wyjazd z domu o 5.45.Trasa przebiega bez przygód,choć czujnik ciśnienia w oponach mi się zaświecił,a zapasowego koła nie miałem,to jednak na strachu się skończyło.Drogi w pełni przejezdne,co nie znaczy czarne.nieco ślizgawicy przed granicą - to już norma - i oczywiście za Zubercem,w górach.Tam w wyższych partiach nie mogą lać solanki,więc sypią jedynie drobny żwirek.Dla mnie wystarczy,ale takie lodowisko nie jednego może nieco zniechęcić.Więc jak ktoś nie czuje się zbyt pewnie w takich warunkach,niech weźmie łańcuchy,bądź pojedzie inną trasą. Na miejsce dotarłem tak w sam raz,czyli 7.20.Postanowiłem zaparkować na Biela Put,ale sporo aut tam podążało.Parking pod kasami już zapełniony,ten pośredni zamknięty - czemu? Nie wiem. Pozostaje parkować na 1 i drałować po schodach - czemu tu jakiej gondoli nie postawią?Mają rozmach,więc? Mimo sporego mrozu,jakby go nie czuć.Jasiek zmierzył -18,a zapowiadali nad ranem nawet -24!Poubierałem się i na dobre mi wyszło.Ani przez chwilę nie czułem dyskomfortu termicznego.Jakiż to komfort mieć całosezonówkę!Człek się ubrał i tak po prostu idzie na stok.Przez chwilę miałem wątpliwości,bo mnie wpuścić bramki nie chciały,ale szybko wyszło szydło z worka (:eek:) i okazało się,że mam dwa skipassy w rękawie.Nie pierwszy raz. Na początek wspinam się krzesłem na Biela Put i Biedronką,żeby ominąć krzesło "wygwizdów".Widać od razu,że warun zacny!Ale dopiero pod Funitelem wygląda to najlepiej. Na pierwszy ogień biorę trasę,którą jeszcze nigdy nie jechałem,choć tu już bywałem parę razy,tj. nr 12.Trasa super zrobiona,ale taka nietypowa - dużo pagórków,rozpędzić się nie da,bo można wysoko wyskoczyć... Później kolejne czerwone i sama przyjemność! Wszędzie równo,ale dość betonowo... Chwilę później spotkaliśmy się z Jaśkiem i dalej śmigamy razem.Na początku zaliczamy północne stoki.Testujemy trasę nr 1 pod gondolą,ale niestety tu sporo lodu,bo śnieg zwyczajnie wywiało... Za to ratraki przygotowują trasę na Puchar Świata. Niestety dość szybo zaczęły tworzyć się kolejki,ale znaleźliśmy na to sposób.Podobnie jak w Alpach,są przejścia dla "singli" - lepiej tak,niż stać 10 minut. Frekwencja dopisała,co nas nie cieszy,ale nie ma co się dołować. Funitel i dalej na czarnulkę 33a.Warunki jeszcze spoko,ale oblężenie trasy znaczne,co uniemożliwia czerpania pełni przyjemności.
    2 punkty
  13. To jeszcze filmik z upadków w Kitz... [video=youtube;SHUdlEuqQGg]
    2 punkty
  14. Z racji znikomego doświadczenia nie mogę fachowo doradzić, ale podzielę się chociaż obserwacjami. Ostatnio było własnie -5, mialem na sobie bielizne termo, cienki polar i kamizelkę softshell. Przy podchodzeniu było w miarę ok, ale do zjazdu czy odpoczynku trzeba było ubrać kurtkę. Dzisiaj przy +5 wypadałoby ubrać tylko podkoszulek :biggrin: Myślę jednak że jest to sprawa indywidualna dla każdego i trzeba do tego po prostu dojść metodą prób i błędów. Na pewno zawsze trzeba mieć coś w plecaku do zarzucenia na wierzch, a przy podejściu jest cieplej niż można się spodziewać - tyle na razie odkryłem :wink: Na sprzęcie się nie znam, więc lepiej niech się wypowie ktoś z większym stażem:happy:
    2 punkty
  15. Co ty? Tu jest dużo takich jak ty! Jutro ja cisnę Twoim śladem!
    2 punkty
  16. Znalazłem w internecie Leki 115cm za 30zł. Mam nadzieję, że będą ok. Rejestracja przeszła, ale zawieszenie będzie kosztować 10 par kijków :wink:
    2 punkty
  17. 1. Inteligencja 2. Poczucie humoru 3. Znajomość tematów narciarskich (szeroko rozumiana) Wady: Jeśli Go poznam oko w oko, to może znajdę jakieś wady? Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  18. aha..no i zapomniałem , miesiąc temu otworzyli nowe połączenie z Alby , czyli dołu Ciampaca , na Belveder i dalej..jak ktoś lubi jeździć między ośrodkami to w sam raz dla niego.. mają rozmach skubańcy..
    2 punkty
  19. Cześć Żadnych wyjadaczy bo będzie tylko bałagan. Na razie: Cześć Zerknij na filmik: Nie mamy tu do czynienia z idealna jazdą ale jest to świetny przykład co osoba początkująca powinna robić z kijkami. Sposób trzymania i używania (tak, tak niby nic nie robi a jednak cały czas stabilizuje sylwetkę) kijów przez dziewczynkę na filmie jest modelowy. Kije trzymane w lekko ugiętych rękach, skośnie, talerzyki za tyłami wiązań. Kije używane oszczędnie ale ruchy krótkie nie destabilizujące sylwetki. Pozycja jest swobodna ręce luźno. Naucz się tak jechać jak ta dziewczynka i nie kombinuj nic innego na razie. Pozdrowienia serdeczne
    2 punkty
  20. Nieco w cieniu genialnej jazdy Svindala i Kristoffersena pozostaje fakt, ze Hirscher ma tak naprawdę najlepszy sezon w karierze, w gs póki co dominuje, a w slalomie przegrywa tylko z Henrikiem, w poprzednich sezonach w gigancie i Ligety i Pinturault walczyli z nim skuteczniej, w slalomie w zeszłym roku wygrywali zawody i Horoszyłow i Neureuther i Gross i Hargin, a w tym roku mamy stabilną pierwszą dwójkę. Walka o generalkę może być jeszcze ciekawa, jeżeli Kristoffersen zacznie wygrywać giganty,a Hirscher będzie przyjeżdzał dalej niż drugi w slalomie, ale patrząc na dotychczasową walkę sznasa na to jest niewielka, ale za rok na Henrika może nie byc mocnych w gs również.
    2 punkty
  21. Po poprzedniej wizycie w Kamieńsku uknułem sobie, że owszem mogę tu jeszcze przyjechać po weekendzie ale dopiero jak otworzą całą szerokość górki. Miałem wybrać jakiś słoneczny dzień, ale nadchodząca odwilż nie dała wyboru, więc o 7 pobudka i w drogę na górkę. Po drodze deszczowo, więc to zwiastowało.. ciekawe warunki . Ale dojeżdżając widać, że na górce biało, żaden brud spod śniegu nie wystaje, więc powinno być w miarę OK: Przy kasie takie info, chociaż ostrzegają a nie jak kiedyś w SON : Już idąc pod krzesło czuć, że warunki mimo deszczu są ciekawe, w nocy przymarzło i zrobiła się dość twarda skorupa na wierzchu: Jak widać mało kto tutaj przybywa by ruszyć pierwszym krzesłem do góry: Ale to nic złego, sam przyjeżdżam tutaj tylko na poranne 2-3 godziny, a potem robi się tłoczno a ja w tym czasie jestem już po nartach . Co do jazdy, chyba najlepszy dzień tutaj w tym sezonie, nocny deszczyk został zmrożony i zrobiło się przyjemnie twardo, jedyne co przeszkadzało to momentami rzęsisty deszcz, ale wycieraczek do gogli jeszcze nikt nie opatentował . I jeszcze jeden strzał z góry stoku, sztruksik nawet o 10:45 :wink:. Podsumowując, fajnie było się wybrać nawet tutaj, przed nadchodzącą odwilżą. Niech zima wraca, bo mimo natłoku pracy dobrze byłoby się wybrać do Szczyrku, tylko niech otworzą Czyrną . Pozdrowienia wszystkim!
    2 punkty
  22. Czekać grzecznie, w przyszły poniedziałek:stupid: A tymczasem
    2 punkty
  23. Godzina 11,30 oglądam 40 raz Gwiezdne Wojny, schodzi młody i pyta co jemy. Moje dziewczyny w pracy, myślę... i szybka decyzja. Zjemy w Korbielowie. No to na obiad: Wyciągamy się na samą górę, na szczycie mleko, prawie jak w Alpach o czym pisał Marboru . Ciężko będzie nic nie widać. No to fruuu przez Buczynkę na kanapę: Na dole szybki obiad, szkoda czasu na jedzenie. W miarę upływu czasu na trasie coraz mniej ludzi. Po 16.00 cała szerokość dla nas: I jeszcze raz dla niedowiarków:https://youtu.be/0whYRpRsv5wKanapa na Buczynce się kręci, ratraki pracują pełną parą, lada dzień pewnie otworzą.
    2 punkty
  24. cz.3 Męczyliśmy południe do 14,kiedy to Jasiek musiał wracać.Ja zostałem.Robię kolejny zjazd,na orczyk i... stoimy!Na szczęście są dwa.Skoro zaczyna coś szwankować,to ja też stąd spadam,bo czasu do końca jazdy niewiele.zaliczyłem jeszcze dolny fragment "Panoramy",ale tam niestety sporo luźnych kamieni.Wcześniej od jakiegoś sympatycznego pana dowiedzieliśmy się,że górny odcinek też w kiepskiej kondycji,więc zrezygnowaliśmy z tej wątpliwej przyjemności. Łorcyk,krzesło,gondola i na północ - na koniec przetestowałem górny odcinek trasy 1 i niebieskie 5 i 14.Wszędzie to samo - sporo lodu,twardo,czasem jakieś kopce.Ale to wszystko nie przeszkadza,bo to część przyjemności z jazdy,choć może brzmi głupio.Najgorsze są powroty ludzi do parkingów.Jak te tłumy ruszyły,zrobiło się tak gęsto,że najlepiej byłoby ściągnąć narty i przepychać się bokiem... Ostatni raz coś takiego spotkało mnie chyba podczas zjazdu z Hoch Zillertal. Czas ucieka,a tu nie ma co robić,więc kierunek "Grand Jet".Niebieska bublina,pomarańczowa,lodowa ścianka,tak jak na tym zdjęciu z Kitzbuchel i jestem na Biela Put.Szybko cisnę pod gondolkę i jak się okazało,w ostatniej chwili.Wejście 15.28. :biggrin: Trza zaliczyć wszystkie trasy,przynajmniej te otwarte i możliwe do jazdy.Warunki podobne jak wszędzie - na płaskim nieźle,na ściance lodowisko.No właśnie,lód... Ten lód miał piękny,niebieski kolor,jak alpejski... : Kiedy zjechałem na dół,gondolek na linie już nie było.Słowacy szybciutko pochowali zabawki.A jeszcze fotkę chciałem zrobić... Jazda skończona,więc poszedłem jeszcze zajrzeć do sklepu sportowego na Biela Put.Tak mnie ciekawiło,czy znajdę tam coś interesującego,oraz jakie ceny?Z zewnątrz wydaje się,że wybór produktów spory,ale po wejściu do środka małe rozczarowanie.Może wśród rękawic,czy gogli jest w czym wybierać,ale np. Kurtek czy spodni wiele nie ma.Za to mieli całkiem sporą ofertę kijów tej farmaceutycznej firmy... :wink: Ceny?Kurtka Icepeak, 10 000/10 000, 99 ojro - całkiem spoko.Nie wiem,czy u nas nie jest droższa.Rękawiczki po ok 30 ojro. Wspomniane wcześniej kije, w okolicach 100 ojro. Podczas powrotu do auta,taki widok: Pod maską V8. Czas ruszać w drogę powrotną.Ledwie wyjechałem,a już stoję.Korek na całego!Dodatkowo wyjazd utrudniają różnej maści skibusy,tarasując przejazd.Sam dojazd do Liptowskiego Mikulasia zajął jakieś pół godziny.Tak to jest,kiedy chce się jeździć do samego końca.Mimo wszystko bardzo udany dzień.Chyba muszę dogadać się z szefem i będę tam jeździł w tygodniu. Więcej zdjęc wstawiłem do Galerii Skionline Pozdrawiam, Johnny
    2 punkty
  25. cz.2 Czas na południe.Jak wcześnie wspomniałem,zaczynamy od czarnulki 33a.Niestety tu warunki ciągle nie do końca dobre,o czym Jasiek przekonał się osobiście.Na szczęście bez jakiejkolwiek kontuzji,ucierpiały jedynie narty... Dalej ciśniemy na czerwoną 31.Tutaj warun zacny!Mimo oblężenia,warunki nie ulegały pogorszeniu. Podobnie sytuacja wyglądała na trasach przy orczykach poniżej,czyli na 31a i 36.Tutaj jest zdecydowanie najlepiej,więc tu pozostajemy. Co ciekawe,raz te kolejki były,innym razem znikały.Chyba pora obiadowa? Też zrobiliśmy pit stop,ale przed "szarańczom".Później bary pełne,za to stoki jakby puste - da się pojeździć. Jutro reszta... :wink:
    2 punkty
  26. Cześć Apel słuszny ale byłby o wiele bardziej prawdziwy gdyby był kierowany do wszystkich użytkowników stoków. Opisana historia niestety dowodzi 100% winy kolegi. Deskarz siedział za przełamaniem i jeżeli usiadł tam tak sobie popełnił błąd, nie usprawiedliwia to jednak braku zachowania ostrożności przez kolegę. Na miejscu deskarza mogło być przecież podnoszące się po upadku dziecko NA NARTACH. Co wtedy? Pozdrowienia
    2 punkty
  27. Ogólnie jestem mega zadowolony z debiutu, bałem się trochę jak to będzie w butach zjazdowych, ale pomijając ich wagę (przy okazji niezły trening:biggrin:) podchodziło się bardzo wygodnie. Jeżeli ktoś lubi góry, śnieg i narty na pewno powinien spróbować skiturów. :wink: Tylko ostrzegam, jeżeli się komuś spodoba to prawdopodobnie będzie to nałóg, z którego ciężko wyjść :laughing:Na koniec jeszcze kilka zdjęć, które potrafi stworzyć mój aparat, ja tylko włączam tę funkcję :stupid: Zachęcam do pisania w tym temacie także innych relacji :wink:Pozdrawiam :smile:
    2 punkty
  28. Fajnie też jak osoby czytające pamiętają, że forum ma taką miłą ikonkę "dziękuję". :wink:
    2 punkty
  29. Pozwalam sobie założyć osobny wątek, bo podkarpackie ośrodki są raczej mało popularne na forum. Ja natomiast, z racji posiadania rodziny w ok. Sanoka, bywam tu czasami. Byłem w okresie świątecznym, ale ze względu na panującą odwilż, nie udało mi się pojeździć. Tym razem było lepiej, w piątek po drodze z Krakowa wstąpiłem do Gogołowa, a w niedzielę do Karlikowa. Inne pobliskie ośrodki, które czasami odwiedzam, to Kiczera Puławy oraz Chyrowa. W miarę blisko mam jeszcze do Laworty w Ustrzykach. Na początek kilka słów o Gogołowie. Ośrodek nazywa się "Pod dziedzicem" :smile: i znajduje niedaleko Frysztaka, po drodze z Brzostka. Dwa talerzyki o długości 500 m, chodzące równolegle. Jedna trasa, niebieska. Wziąłem karnet 10 zjazdowy - 24 zł, i to w zasadzie wystarczyło :smile: Jeżdziłem od 18 do 19, trasa dobrze przygotowana, mimo późnej pory było dosyć twardo i równo. W ośrodku, przy dolnej stacji znajduje się kasa, wypożyczalnia, wc i sala z kominkiem, gdzie można się ogrzać/przebrać. Jakaś restauracja jest tylko na górze, nie odwiedzałem.http://www.gogolow-narty .pl/ trzeba usunąć spację, bo filtr usuwa "narty" :smile:Kilka fotek: Trochę zły podjazd do bramek i talerzyków, bo pod górę. Zwłaszcza dla masy bezkijkowców :biggrin: i młodszych narciarzy.
    1 punkt
  30. Panowie, tylko nie piszcie tutaj o polityce ? Tapatalkiem z Lumii
    1 punkt
  31. Dzięki Maciek! Kamera w Twoim przypadku, to konieczność i już dawno powinna siedzieć u Ciebie w kieszeni. Oczywiście, że filmiki są fajniejsze, lepsze. Zdjęcia zazwyczaj obejrzy się raz i człowiek gdzieś je archiwizuje - znikają z pamięci. Do ruchomego obrazu się wraca częściej samemu, ale też częściej wśród znajomych jak się gada o wyjazdach. W dzisiejszych czasach wkłada się pena do tv i ogląda full HD na 55 calach :happy: Wówczas jest 100% frajda.
    1 punkt
  32. Małoooo :angry: :wink: Ja chcę więcej :happy: Super jakość, z wielką przyjemnością ogląda się i miejsca i waszą jazdę. Jedynie jak dla mnie to trochę mniej z kija, a zamiast tego więcej ujęć z filmowania przez druga osobę jadącą zaraz za filmowanym, przed nim, równoległe, ze zmianą kierunków, najazdami. Nie jest to łatwe, nie do końca bezpieczne, ale do zrobienia :wink: Podobały mi się ujęcia pokazujące trasy, panoramę, jakiś element, jak np. te jadące gondolki, to koło młyńskie. Fajne wstawki, które dają urozmaicenie i poszerzają treść filmu. Dobra robota Mariusz i nie ociągaj się tylko dawaj resztę :happy:
    1 punkt
  33. Było -7 po południu,później mogło być zimniej... Ja podchodziłem w samej cienkiej koszulce termoaktywnej.
    1 punkt
  34. Jak nic nie przeszkodzi,to ja jutro ruszam na wieczorne toury na Żarze.
    1 punkt
  35. Cześć No to kup kijki i popracuj nad tym żeby ręce pracowały tak jak u dziewczynki na filmie. To jest naprawdę bardzo dobry przykład poprawnego ułożenia rąk i kijków. Pomijam rotację, która niestety występuje ale nie tym się zajmujemy. Pozdrowienia PS Udało się z samochodem?
    1 punkt
  36. Mitek, ale Marcin zdecydowanie nie jest osobą początkującą. Co prawda nie widziałem jak jeździ, ale... się domyślam. :smile::smile: Dlatego stawiam dolary przeciwko orzechom, że jemu ten film nie pomoże zbytnio, choć Amelka fajnie z kijkami jedzie. Pozdrawiam. Tadek
    1 punkt
  37. :eek::eek::eek: Nie ma złej pogody na narty... są tylko słabe charaktery i nieodpowiednia odzież :biggrin:
    1 punkt
  38. Ej ludzie czy wy wszyscy macie małe fiutki ?! Czy na tym forum nie może być jednego wątku, że ktoś z kogoś nie szydzi ?! Kilku Was widziałem na zdjęciach i widać, że stare chłopy, a głupi jak dzieci i jadowici jak stare przekupki! Ogarnijcie się. Na niejednym forum czas spędzałem, ale tyle zawiści co tutaj nie widziałem nigdzie indziej. Prawda jest taka, że każdy ma coś za uszami, każdy stara się pomóc na tyle na ile potrafi, ale nawet jak ktoś nie ma racji to PAMIĘTAJCIE, przede wszystkim łączy nas WSPÓLNA PASJA! Pomyślcie nad tym panowie. A teraz (...) pocałujcie misia w dupkę i do spania!
    1 punkt
  39. Bylem wczytaj na nocnej jedzie w Myślenicach. Ok system już działa i otwarte są obie trasy, dalo się też zaparkować pod wyciągiem. Ogólnie bardzo fajnie było. Tapatalkiem z Lumii
    1 punkt
  40. Uważam, iż powyższy post autorki o pseudonimie „dodo” należy rozpatrywać w kategoriach stricte humorystycznych, biorąc pod uwagę dobór, świadomy jak mniemam, rejestru językowego, którym posłużyła się autorka.:stupid:
    1 punkt
  41. Dzień siódmy - ostatnia jazda i powrót. Cz. 2 Alpy jednak odwzajemniają naszą miłość... ...po jakimś czasie - burza śnieżna ustąpiła. Pojawił się błękit a nawet promienie Słońca. Na pożegnanie, na ostatnich klika zjazdów - bardzo to było miłe :happy: Zdecydowanie poprawił się kontrast. Nareszcie było coś widać, na reszcie można było pojeździć kilka chwil w komfortowych warunkach. Stoki tylko dla nas :applause: Trasa 61a - od samej góry, do samego dołu...miał być koniec jazdy, ale skoro się poprawiło? To jeszcze kilka razy trzeba było zjechać. Pięknie. Czegoż chcieć więcej? Góry, odrobina słońca, moja piękna... ...cóż? Tak jak napisałem - wszystko co dobre, kończy się. Nasza wyprawa do "narciarskiego cyrku" dobiegła końca. Na podsumowanie jeszcze przyjdzie czas - ale jak na razie, śmiało mogę napisać, że okolice Saalbach i ośrodek, który odwiedziliśmy, to najwyższa światowa półka - szczerze polecamy wszystkim! Po godzinie 12stej spakowaliśmy sprzęt i wyjechaliśmy z doliny. Droga powrotna była trudna - jakieś 100km przed Wiedniem, potem Czechy i Polska - intensywne opady i białe drogi. Powrót nie był przyjemny, trzeba było wolno jechać i uważać. Po drodze kilka groźnie wyglądających wypadków. Jedyne spowolnienie jakie napotkaliśmy, to krótki - 5 minutowy postój przed Lofer. Postój akurat na wykonanie ostatniej, pożegnalnej fotki. pozdrawiam marboru
    1 punkt
  42. Ale pułapkę wymyślili za piątą bramką. Wszyscy już o niej wiedzą, a większość dalej ma problem. I ten lód dzisiaj niesamowity. Dawno nie widziałem tak trudnego slalomu (ostatnio chyba Ante Kostelic w Sochi ustawił tak ciężki). Drugi przejazd będzie mega ciekawy. Dzisiaj w ogóle jakiś taki adrelinowy ranek. Najpierw Nole nad ranem męczył się niesamowicie długo (4.5 godziny i ponad 100 niewymuszonych błędów - to jego rekord) w pięciosetowym pojedynku z G. Simonem, później Aga Radwańska (choć 1 set w tym samym czasie co Novak) dramatyczny mecz z Niemką A-L Friedsam, już było 2-5 w trzecim secie i kontuzja w końcówce seta Anny-Leny, a w konsekwencji szczęśliwe zakończenie dla Agnieszki. I na koniec slalom w Kitz. Tak bezradnych slalomistów dawno nie widziałem, a może nawet nigdy (stary już jestem i nie pamiętam). Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  43. Cześć Właśnie też miałem wrażenie, że nigdy nie maiła kontuzji kolana ale powtórka z upadku, która pokazywała co działo się z lewą nogą i jak kolano znalazło się praktycznie pod pacha nie pozostawia złudzeń. Szkoda, bardzo szkoda - wesoły, zawsze uśmiechnięty a przy tym twardy i dążący do celu. Super sportowiec i człowiek. Ciekawe czy zastanie wszczęta jakaś procedura związana z terminarzem zawodów, który tak Svindal - moim zdaniem słusznie - krytykował. Pozdrowienia
    1 punkt
  44. Wybrałem się na narty, nie oglądałem zjazdu, a tu takie dramatyczne wiadomości. W ten brutalny sposób został przerwany jeden z najlepszych w historii sezonów jakiegokolwiek zawodnika, dominacja Svindala była niezwykła. Przegrał tylko zjazd w Santa Caterina i przypadkowy super-g w Beaver, 7 zwycięstw i szansa na to, że pomimo opuszczenia połowy sezonu i tak wygra którąś z małych kulek. Znowu wraca temat Hirscher w czepku urodzony, bo teraz tylko Kristoffersen może mu zagrozić w generalce, a szansa na to jest znikoma. Svindal nigdy nie miał uszkodzonych kolan, więc jest szansa że wróci w formie i akurat zdąży na kolejny sezon, choć młodzieniaszkiem już nie jest bardzo chciałbym oglądać go jeszcze przez kilka sezonów w PŚ.
    1 punkt
  45. Tymczasem dwóch Polaków zdobyło dziś punkty w kombinacji, M. Bydliński 25 miejsce, J. Kłusak 30 lokata. Nie patrzmy na stratę, ważne są punkty .
    1 punkt
  46. Póki co większość ośrodka jest otwarta (dwie trasy ze Skalnatego, dwie Ćučoriedky, dwie Štart- dół, Štart - Bukova Hora, niebieska z Bukovej i łącznik nr.10). Tego co teraz otwarte, przez tydzień na pewno nie zamkną. Raczej nie otworzą czarnej.
    1 punkt
  47. Jechałem dzisiaj przez Znojmo i żadnej kontroli na granicy nie było.Owszem stało z 6 czeskich radiowozów i na stanowisku mieli przygotowane oświetlenie,policjantów brak. Kilkadziesiąt metrów dalej jeden radiowóz austriackiej Policji i dwóch policjantów zajętych robieniem fotek ich własnemu "dyliżansowi".:cheerful: Dojechałem do Spital am Semmering,bo taki był (od dawna) cel mojej podróży w celach narciarskich.:stupid: I tu wyszły braki pracy panów policjantów.:wink: Pod sklepem "pilnuje wózków" uchodźca.
    1 punkt
  48. Po dzisiejszym dniu Nauders już chyba całe ruszy.Cały dzień sypało i sypało,i sypało !!!
    1 punkt
  49. To akurat nie podlega żadnej dyskusji! Ale, nie byłbym sobą, gdybym nie zauważył pewnego ciągu zależności dla samochodu służbowego. Jest on własnością pracodawcy, a z uwagi na możliwość odliczenia podatków, po części nasz, społeczny. Stąd już niedaleka droga do wyciągnięcia wniosków, że najlepiej, aby całe mienie było nasze, wspólne!!!!????: I tak z rana człowiek dochodzi do głupkowatych wniosków! A wszystko przez..... brak śniegu!!!:smile:
    1 punkt
  50. Druga część opowieści Karoliny na temat zakończenia kariery, strasznie smutno się to czyta: Pod poprzednim postem pojawiło się na prawdę sporo komentarzy, co bardzo mnie cieszy. Nie sądziłam, że informacja o końcu mojej kariery wywoła u Państwa tyle dla mnie pozytywnych myśli i pytań "Dlaczego JUŻ kończę karierę?". Postaram się teraz krótko, zwięźle i na temat przedstawić problemy i minusy jakie pojawiły się na mojej drodze i które finalnie skłoniły mnie do powiedzenia stop-wystarczy!!!! Cała moja "kariera" zaczęła się z poślizgiem bo już na starcie byłam spóźniona i pierwsze zawody Pucharu Polski wystartowałam 1,5 roku po moich rówieśniczkach…bo w rodzinie nikt tego nie planował, jeździłam na nartach dla zabawy - to wszystko ale, że pierwszy start w PP wygrałam to automatycznie apetyt wzrósł i chciałam jeszcze no i się zaczęło… Niestety byłam tym typem zawodniczki której kontuzje nie opuszczały na długo i zaczęły się bardzo szybko: - Grudzień 2004 rozciągnięcie więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie, artroskopia i 5 miesięcy przerwy - Wrzesień 2007 po pierwszych 5 miesiącach w kadrze "A" i dobrze przepracowanym lecie, zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzenie łąkotki w lewym kolanie, rekonstrukcja i 8 miesięcy przerwy - Luty 2011 po ponownym dostaniu się do kadry "A" i dobrych 3/4 sezonu trach, zerwanie więzadła krzyżowego przedniego i uszkodzenie łąkotki w prawym kolanie, rekonstrukcja i 7 miesięcy przerwy - Marzec 2012 w kadrze jestem bo limit udało się w zeszłym roku zrobić, jeżdżę nieźle, ale trach, duże naderwanie więzadła krzyżowego przedniego w prawym kolanie, rekonstrukcja i 7,5 miesiąca przerwy Tyle o urazach tak w skrócie - nie powiem trochę to burzy plan treningowy i obserwację jakiegokolwiek postępu. Mimo wszystko jestem nadal w kadrze, ale gdyby nie mój Tata nie miałabym jak spokojnie wracać do normalnego treningu na nartach bo w kadrze nie ma tylu trenerów, żeby jeden mógł poświęcić czas tylko mnie w trakcie gdy dziewczyny są na ostatnim etapie przygotowań do pierwszych startów - Jakby ktoś chciał sobie przybliżyć jak to wszystko w takiej sytuacji powinno wyglądać wystarczy prześledzić poczynania Lindsey Vonn z ostatnich dwóch lat. Oczywiście nie śmiałabym się porównywać do tak utytułowanej zawodniczki ale jej powrót pokazuje jak to wygląda i jak szybko wróciła do formy z przed kontuzji, a ja nawet do swojej średniej formy nie mogłam wrócić i kolejny rok to była jak walka z wiatrakami i niestety z nowymi nartami gigantowymi dł. 188cm i promień 30m. Nie miałam tyle siły aby na nich skręcić, a błędy techniczne dodatkowo to utrudniały. Pechowo trener zdecydował, że na MŚ w Schladming GS będzie moim głównym startem i niestety nic z tego nie wyszło. Dodatkową presją była szansa na zdobycie limitu do Sochi, którego też nie udało się zrobić. Zakończyłam sezon przedolimpijski bardzo źle i wiedziałam, że za rok czeka mnie walka aby pojechać na Igrzyska. Na moje szczęście wygrałam tą walkę ale to był dopiero przedpokój światowego narciarstwa. Moją szansą na limit były konkurencje szybkie i kombinacja, poszłam w ta stronę ale treningu było mało raptem kilka do kilkunastu dni w sezonie przygotowawczym i to głównie SG, bo o DH nie było mowy, nie mamy gdzie, a jak się da to nas nie stać. Treningami do Sochi stały się dla mnie Puchary Świata i Europy. Poszło nie najgorzej i z poprzedniego sezonu byłam zadowolona ale to niesie ze sobą apetyt na więcej….także przygotowywałam się kolejne lato z nadzieją na lepsze jutro. Niestety próba dołączenia się do jakiś team'ów zagranicznych skończyła się niepowodzeniem. Zostałam w kadrze ale kiedy w grupie są dwie zawodniczki i każda jeździ coś innego to ciężko to wszystko połączyć tym bardziej, że do końca sierpnia nie miałyśmy drugiego trenera. I tak kolejne lato gdzie było tylko kilka do kilkunastu dni na długich nartach supergigantowych, a na zjazdowych tylko luźna jazda i 1 dzień na bramkach. Wydaje mi się, że w tej sytuacji ciężko oczekiwać miejsc w czołówce PŚ. Kolejnym problemem jest jazda z jednym trenerem na zawody, oczywiście są też takie zawodniczki ale zazwyczaj są one dogadana z innymi dużymi team'ami. Chodzi mi o taką rzecz jak kręcenie/nagrywanie przejazdów treningowych, dzięki temu wszystkie dziewczyny wieczorem mogą sobie przeanalizować swój przejazd i poprawić popełnione błędy na następny dzień. Dodatkowo mają grupę rozstawionych trenerów na trasie i bieżące informacje co się tam dzieje, co jak należy przejechać i ewentualnie na co zwrócić większą uwagę. Ja mam trenera na starcie i jak podsłucham i zrozumie informację innego przypadkowego teamu to może coś lepiej pojadę. Hmmm chyba średnia opcja. Na koniec już tylko o barku fizjoterapeuty w grupie. Po tylu kontuzjach, które między innymi były spowodowane brakiem właściwej regeneracji, zaczęłam bardzo zwracać uwagę na sygnały jakie wysyła moje ciało i robić co w mojej mocy aby wszystko działało jak należy ale niestety i tak nie dałam rady. Tylko w latach 2012/2013 i 2013/2014 kiedy był z nami fizjoterapeuta zakończyłam sezony w całości. Kiedy rok temu dowiedziałam się, że już nie będzie z nami pracował trochę się przestraszyłam jak to teraz będzie, czy znów czeka mnie jakaś kontuzja. Zaczęłam szukać i znalazłam zaufaną osobę w Wiśle, ale masowanie się co 3-4 tygodnie w przerwie od obozu nie daje takich rezultatów jak systematyczna regeneracja, to tak jakby trenować kondycyjnie 4 dni w miesiącu bo tyle byłam zazwyczaj w domu i zastanawiać się dlaczego nie ma się siły. Na treningach latem robiłam mniej przejazdów niż rok wcześniej bo szybciej traciłam siłę. Na początku mnie to zastanawiało ale po analizie wyszło, że brakuje masażu bo reszta działała tak samo. Ten sezon przeżyłam robiąc 3 masaże na miesiąc i rolując się oraz rozciągając codziennie ale były momenty kryzysowe i mocne bóle kolan - trochę zaczęłam bać się o moje zdrowie. Oczywiście w PZN-ie cały czas trener główny prosił o fizjoterapeutę ale pewnego razu dostaliśmy zapytanie czy właśnie trener nie mógłby pójść do kogoś "po fachu" i nauczyć się gdzie tam trzeba po naciskać jak boli i popołudniami nas masować….tak wygląda profesionalne podejście do sportu po Polsku…. O wiecznych problemach z pieniędzmi nie wspomnę….. Krótkie to to nie wyszło ale kto ciekawy to może dotrze do tego miejsca za co bardzo dziękuję. Kolejna część już niebawem, Kala")
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...