Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      35

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. mifilim

    mifilim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      1 824


  3. fundu

    fundu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      578


  4. MichalR

    MichalR

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      1 092


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.03.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzień 2 - Obergurgl cz. 2 Tu w pięknych okolicznościach przyrody popełniamy sesję zdjęciową... ...cóż - pobyczyć się w takich okolicznościach? Fantastycznie! Wypijamy kawkę w tutejszej knajpce. I spadamy jeździć. Zasuwamy po kolei wszystkie trasy... ...ktoś ostatnio na forum wspominał o gigantce? No to, taka trasa...a w zasadzie trasy! A może coś takiego? Ta też nienajgorsza... Banan na twarzy nie bez przyczyny. Kilka tutejszych widoczków: I powoli kończymy... ...wracamy do Hochgurgl gdzie zaliczamy prawie wszystko. Wynik na Endomondo - ponad 101km. Pozdrawiamy z narciarskiego raju. Mariusz i Paula.
    13 punktów
  2. Dzień 2 - Obergurgl cz. 1 Dzisiejszy drugi dzień? Cóż tu dużo gadać - był wspaniały. Plan - Obergurgl. Auto parkujemy tam gdzie wczoraj - wbijamy się na Top Mountain Star...musiałem poprawić ujęcia filmowe... zjeżdżamy pod Top Expres i przedostajemy się do miejsca przeznaczenia. Pogoda? Mróz ok -5, słońce. Żegnamy Hochgurgl... ...i zaczynamy po kolei testować trasy po drugiej stronie ośrodka. Na początek czerwona 5 i jazda pod gondolę do samego miasteczka. I w górę... Z Festkogl na początek 7... ...a potem niebieska6, czarna 8. Kolejna to czarna 9. Boska! Śnieg naturalny - jest cudnie! Powoli podążamy ku zewnętrznej stronie Obergurgl. Naszym oczom ukazuje się tutejszy Materhorn... ...tak naprawdę to Hangerer, któy jest łudząco podobny do wyżej wspomnianego. Wysokość 3020 m npm. Miasteczko Obergurgl z innej perspektywy... Wbijamy się na Hohe Mut 2670 m npm i...
    12 punktów
  3. Dzisiaj mała zapowiedź wspaniałej wysokogórskiej skitury, gdzie? to już w pełnej relacji, może jutro coś wrzucę jak się trochę ogarnę, ale może ktoś rozpozna po kilku fotkach. :-) Powiem tylko tyle, że była to fantastyczna czterodniówka :-), w świetnym towarzystwie. Skład? można rozpoznać na pierwszej fotce :-) Trochę pochodziliśmy Kilka szczytów zaliczyliśmy Rzuciliśmy okiem "za granicę" Były biwaki Piękne widoki Strome żleby I kilka całkiem fajnych zjazdów :-) Więcej wkrótce... Pozdrawiam Tomek
    10 punktów
  4. W niedzielę jeżdziłem w Szklarskiej Porębie w ośrodku Sudety Lift, pogoda była słaba wiał silny wiatr , było pochmurno, na górze przez cały dzień kilka stopni na minusie i mgła na dole temperatura w okolicy zera.Ośrdek pusty , brak najmniejszych kolejek , często nikogo nie było widać na trasie , warunki na górze bardzo dobre na dole dobre , jedynie kilka mało istotnych przetarć. Zamknięta dolna cześć najdłuższej trasy (Lorobrygida) okazała się jak najbardziej przejezdna. Jezdziliśmy na zmianę Lorobrygidą / Sniezynką - Puchatkiem.W ośrodku jest jedno szybkie sześcioosobe krzesło i głównie nim jeżdzilismy pozostałe dwa krzesła są stare i dramatycznie wolne , trasy bardzo fajne , długie (powyżej 3 km) w sumie przez cały dzień zrobilismy grubo ponad 70km ,miejsce bardzo mi się spodobało , napewno tutaj wrócę. Osrodek ma wielki potencjał jednak widać tam brak prawidziwego gospodarza, trasy praktycznie nie zabezpieczone , ratraki głównie zamiatają trasy - nikt tam ich nie frezuje , wieć nie dziwią bryły lodu , czy ich całe tafle w niektórych miejscach, nie otwarta oficjalnie Lorobrygida to wyłacznie wina właścicieli ośrodka w dwóch zbiornikach było dużo wody a nikt tam nie śnieży mimo minusowych temperatur ..... a za dwa tygodnie zamykają i ludzi mało .... więc nie ma sensu.Podsumowując jak ktoś chce pojezdzić tam jeszcze w tym sezonie to zdecydowanie warto.
    10 punktów
  5. troche w niedziele twardo bylo bo zmrozilo w nocy, bylem od piatku, w piatek na gorze swietnie, dol rozmiekly, w sobote gora wciaz swietna, dol lepszy niz w piatek. z trzech dni jazdy najlepsza sobota, zarowno pod wzgledem sniegu jak i pogody (mimo piatkowej lampy). co mnie zdziwilo jako ze dawno tam nie bylem: male parkingi, dodatkowo platne, kible platne, ceny karnetow kosmiczne, infrastruktura do bani (dwuetapowa kolejka na Szrenice to zabytek, sytuacje ratuje Karkonosz Express, choc o pomste wola brak oslon na krzeselka, zwlaszcza ze gora chimeryczna, wczoraj wialo okolo 50km/h a w porywach pewnie wiecej). no i totalne nieporozumienie to zamknieta Lola (podobno zle warunki sniegowe), jechalem tamtedy w sobote i niedziele, sniegu wystarczajaco, bylo lepiej niz na Sniezynce. ogolnie bylo ok, wyjezdzilem sie do bolu ud, ale tak archaiczne osrodki to juz chyba tylko na wschodnich rubiezach Europy mozna znalezc. szkoda bo to fajna gora, ale tak samo infrastrukturalnie zaniedbana jak Pilsko.p.s. dzis taka sama pogoda jak wczoraj, czyli na gorze mleko i wieje, kumpel jeszcze zostal do dzis, ale nie jezdzili ze wzgledu na warunki.
    8 punktów
  6. dzień 6 i ostatniW zasadzie to komentarz niepotrzebny :biggrin: ktoś tu ma chody :stupid: nowa gondolka "motorowa" tak niestety wygląda korek za Solnogrodem
    5 punktów
  7. I ty masz jeszcze czas rasować te fotki w fotoszopie? Przecież ku....a to niebo nie może być takie niebieskie :wink: Pozdrawiam
    4 punkty
  8. Wiosenna przygodaDzisiaj dzień bez nart.Dzień szary, ponury, chłodny i trochę wietrzny.Ale skoro nie pada to trzeba się gdzieś ruszyć rowerem.Wsiadamy na bicykle z Markiem i jazda. Chciałem mu pokazać wczoraj odkryte ścieżki i pokazałem, ale coś nas podkusiło, aby sprawdzić też nową drogę leśną, którą chyba tej zimy wystrugali "leśnicy" w zboczu góry.I tak się to skończyło. Całkowita blokada kół. Błoto, a właściwie garncarska glina między małymi błotniczkami, a oponą zadziałało jak klin i stop.Musieliśmy rowery wziąć pod pachę i kilkadziesiąt metrów znieść w dół do strumienia, aby trochę je wyczyścić.Po tej małej przygodzie dalej poszło już gładko.Teraz żadne błoto nie będzie mi już starszne :biggrin:
    4 punkty
  9. Aura sprzyja więc korzystam. Choć warunki na narty jeszcze są to dziś wybór padł na rower! 80 km w dobrym towarzystwie i bardzo udana jazda.[ATTACH]30351[/ATTACH][ATTACH]30352[/ATTACH][ATTACH]30353[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka
    4 punkty
  10. Stabilny blok słonecznej ekstrapogody z zimnymi nocami skłonił mnie do odbycia w trybie last minute 4dniówki-każdy dzień w innej stacji.Udało się złowić 2 kolegów z forum,dysponujących czasem,za co im tu dziękuje i odjazd...Przed wyjazdem postanowiłem sprawić sobie prezent imieninowy,bo nic od bliźnich nie dostałem.Padło na narty,chciałem jakieś inne od wszystkich w kolekcji.Sprzedawca przekonał mnie do Headów dł.206 cm do supergiganta,pewnie nie mógł nikomu ich sprzedać...Pomyślałem,że może jakieś deja vu z dzieciństwa,gdy jeździłem nawet na nartach 215 cm i wziąłem.Noclegi przez booking-jak zawsze przy takiej pogodzie ze sporymi problemami,bo na taką prognozę zwala się cała populacja Wiednia i Monachium,ale się dało...Wehikuł,którym się poruszam,umożliwia wygodne spanie,więc wyprawa w formule 4 dni jazdy,3 noclegi da się przeżyć...Piątek-pierwszy dzień po porannym przyjeździe-padło na mityczne Gurgle,o których słyszałem tyle dobrego-niestety to nie moje klimaty,stacja typowo rodzinna,mało trudnych tras,łagodne łąki,sporo ludzi.Drugi dzień-Penken w Mayrhofen,które nigdy nie zawodzi-ludzi sporo,ale trasy północne wytrzymały do końca w stanie dobrym.By się dorżnąć przed sobotnimi zawodami na 4,5 km w Innichen,zaordynowałem sobie różne zabawy na tych nartach 206 cm,jak śmig na Harakiri-najstromszej przygotowywanej trasie w Europie,tak w każdym razie piszą na górze.Zaczynam się przekonywać,że narta im dłuższa,tym lepsza.Sobota na górze Helm-moja ulubiona czarna trasa pod kolejką nie puściła aż do końca,mało ludzi-jednym słowem bajka.Dorżnąłem się przed tym gigantem skutecznie,więc na trasie miałem przygodę,po której wylądowałem pod koniec stawki,ale cel był treningowy przed następną imprezą extralong,więc na mam do siebie pretensji.Niedziela w Nassfeld,gdzie nie byłem nigdy-ale tu trasy już koło południa wszystkie miękkie,więc niemiłe zaskoczenie po Vierschach. Plusem był gigant z pomiarem czasu i videofilmowaniem o puchar BMW-filmy z własnego przejazdu z numerem karnetu można obejrzeć w necie.Jednym słowem-wyjazd spełniony,jak zawsze,gdy się jedzie na prognozę...
    3 punkty
  11. Szrenica Kiedy ja sobie uprzyjemniałem dzień nartowaniem, Ania z buta zdobywała Szrenicę i tak to wyglądało: Schronisko na Hali Szrenickiej A zima w Karkonoszach naprawdę jeszcze się nie skończyła Wodospad Kamieńczyk Ania pozdrawia serdecznie.
    3 punkty
  12. 3 punkty
  13. Ośrodek narciarski "Biały jar" jest położony w Karpaczu-całkowicie bezpieczny i nudny. Spod tego ośrodka prowadzi szlak tzw.Śląska droga na Śnieżkę przez Biały Jar
    3 punkty
  14. Też wróciłem z Czarnej Góry. W Czarnej Górze spodobały mi się trasy E i F. Problem stanowi tylko hardcoreowy, szybki talerzyk na tych trasach - jak wypadniesz z oblodzonych torów, to dymasz po kolana w śniegu przez las do trasy . Czarna Góra ma zakończyć sezon w weekend 2-3 kwietnia - przynajmniej podobno taki jest plan (zasłyszane u Pani recepcjonistki w pensjonacie Puchaczówka). Czyli jeszcze 2 tygodnie. Śniegu wprawdzie mają sporo (jak na praktyczny brak zimy tej zimy), ale idzie ciepło, więc ciężko powiedzieć jak dotrwają.
    3 punkty
  15. Dzień Pierwszy cz. 2. Hochgugrl. Jeździmy to tu, to tam zachwycając się tym jak piękny i wspaniały to sport, to nasze narciarstwo! Ośrodek - bajka! Filtr do twarzy numer 20 jest dzisiaj za mały. Jeżdżąc, mimo mrozu czujemy na twarzy delikatne pieczenie. Czerwona 28 bardzo nam się podoba. Jest szeroka i słusznie pochylona. Przebijamy się do zewnętrznej części ośrodka. Ludzi, warunki...? Tak jak widać... Jestem przerażony tymi tłumami w weekend... ...aż strach pomyśleć, co będzie jutro? Na muzeum starych motocykli szkoda nam czasu. Jesteśmy nienasyceni jazdą i jeździmy praktycznie bez żadnej przerwy. Najczęściej różnymi wariantami z samej góry, na sam dół - kończąc jazdę trasą numer 25. Zaliczamy wszystkie trasy i powtarzamy, te które najbardziej przypadły nam do gustu. Czarną 27, czerwoną 28...a potem do samego dołu... Mimo, że słońce operuje coraz mocniej - dół trzyma praktycznie do 16stej. Kończymy pierwszy dzień. Endomondo wskazuje przejechanych 106km. Jak na rozruch - jest ok. Na koniec zdrówko, tych, którzy mieli razem z nami być, śmigać - a z różnych względów nie pojechali... Pozdrawiam i do jutra. marboru
    3 punkty
  16. Dzień Pierwszy cz. 1 Hochgugrl. Nie wiem jak to jest? Piotr_67 słusznie zauważył, że gdy jadę w jedyną słuszną stronę, to z reguły mam słoneczko, piękną pogodę...i na dodatek jeszcze mrozi. Fart? Oby się utrzymywał jak najdłużej. Wczoraj położyliśmy się spać po podróży już po 19... ...a dzisiaj pobudka o 6stej. Zerknięcie za okno i? Zero chmur a na trawie, w dolinie biała powłoka porannego mrozu. Szybko się pakujemy, skrobię szyby i w drogę. Cel dzisiejszego dnia, to Hochgurgl. Pniemy się serpentynami ok pół godziny i parkujemy auto tuż przy dolnej stacji gondoli w miejscowości Pill. Kupujemy karnety 3 dniowe - cena 146 EUR i jedziemy w górę jedną z pierwszych kabin. Ośrodek, mimo, że na stronie internetowej pisze, że startuje o 9tej, to rusza o 8:45. Z samego rana atakujemy sam szczyt...a w zasadzie okolice Wurmkogl - 3082 m npm. Oczywiście w tak pięknych okolicznościach przyrody popełniamy razem z Paulą sesję zdjęciowo, filmową. Knajpka Top Mountain Star robi wrażenie. Nieopodal niej spotykamy świstaka... A to ona...w całej okazałości. Nieopodal świstaka, kozica górska patrząca sobie na dolinę Otztal. Widoki dzisiaj powalają! Pierwszy sort tras...i od razu czarnulka. Ponieważ jak to Kolega Artix twierdzi...jak przystało na sztruksowego narciarza...jeździłem po sztruksie, w takim oto niedzielnym tłumie i takich oto warunkach: Arturze pewnie tam nieźle przebierasz nóżkami, by już tu z nami być? Cudny naturalny śnieg. Super twardo i szybko praktycznie przez cały dzień. SL na taki dzień jak dzisiaj - bajka! GS...po dzisiejszym dniu zaczynam ponownie myśleć o takiej narcie. Zaliczamy po kolei wszystkie wyciągi i wszystkie trasy z wyłączeniem orczyków - cóż, orczyki to ja mam u siebie na nizinach. Jest doskonale! Wszystkie trasy i wszystkie miejsca w Hochgurgl są świetne. Japa się cieszy - człowiek jest w swoim żywiole! Cały dzień, chodź lampa - jest twardo, równo i szybko. Narty same jadą...
    3 punkty
  17. Dzień 5Sytuacja podobna. Jest lampa , jest fun :biggrin: A niegrzecznych wieszają jak Janosika :stupid: Sympatyczna czarna 8ka ze szczytu widok na gondolę Top Express łączącą 2 góry niebieska 6 i w tle czarna 8
    3 punkty
  18. Ciezko powiedziec...wczoraj na Pilsku byl mega warun ale dzis po takim nocnym mrozie bylo pewno podobnie lodowo jak w Scyrku...dzieki Krzych za wspolna jazde :-) tez poczatkowo myslalem ze bedzie kicha ale od 12 bylo nawet spoko choc dalej twardo...niezle nami wytrzeslo ale i tak wyszlo 37km.Co do koncowki 7 przed Suchym to jakas masakra co widac na fotach...na koniec pocisnelismy jeszcze 3x z MS i bylo nawet spoko.troche poscilo tam gdzie slonce bardziej oswietlilo...takze po 4 dniach jutro powrot.choc gdyby spadlo troche sniegu i nie bylo tak lodowo to pewnie od rana bymy na jakies 4h posmigali ale wystarczy:-))))))))))
    3 punkty
  19. Rowerowo pozdrawiam z Żaru, warunków narciarskich brak za to rowerowe super, szosa sucha![ATTACH]29490[/ATTACH]
    3 punkty
  20. Naszła mnie dwa tygodnie temu ochota, żeby napisać coś podobnego jak rok temu - porównanie ośrodków. Tym razem też czterech, tylko że wiślańskich. Tak się złożyło, że w tym roku odwiedziłem 4 ośrodki narciarskie w Wiśle: Skolnity, Siglany, Soszów i Stożek. Jak pewnie zauważyliście, wszystkie zaczynają się na S :wink: Postanowiłem w miarę dokładnie opisać każdy ośrodek - pod względem komunikacji, cen, wyciągów, tras i ilości ludzi na stoku. Do świąt postaram się skończyć montować filmik z Wisły. Komunikacja Samochodem Dojazd do Wisły jest prosty - nie ma co opisywać. Prosta droga i tyle. Do każdego z opisywanych ośrodków jedzie się z Katowic mniej więcej tyle samo 1,2-1,5h (najszybciej na Skolnity, najdłużej na Stożek). Każdy ośrodek posiada oczywiście parkingi - na Soszowie pomieszczą one 600 samochodów. Na Skolnitach są dwa parkingi - przy krzesełku i przy torach. Nie są duże, ale jak na taką stację, większych nie trzeba. Z dolnego parkingu jedzie na górę skibus. Na Siglanach też nie ma bardzo dużego parkingu. Pod Stożkiem jest kilka parkingów - od największego trzeba podejść kilkaset metrów (kilkanaście minut), ale można pojechać też pod samo krzesełko. Wszystkie parkingi są bezpłatne. Publicznie Z dworca PKP i PKS jeżdżą na Soszów prywatne Skibusy. Są one płatne - taryfa zależy od przewoźnika. Najprościej jest dojechać na Skolnity - od dworca PKP jest do przejścia ok.700m Na Siglany od pociągu trzeba pokonać aż 3km, więc raczej klientów bez samochodu tam nie znajdziemy. Aby dojechać na Stożek, trzeba wsiąść w autobus PKS z dworca PKP i dojechać nim do Wisły Łabajów - stamtąd czeka spacer 20-minutowy (1km lekko pod górkę). Jeżeli ktoś nie chce się przespacerować, to czasami można pojechać skibusem (wcześniej trzeba to załatwić). Ceny Soszów oferuje najwięcej kombinacji - 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8h; karnety kilkudniowe i do tego sporo promocji - np. 7h+obiad, lub 4h do lat 18, a także karnety poranne, popołudniowe, wieczorne itp. Na stronie jest już podany cennik z sezonu niskiego (nie mam info o cenach z wysokiego sezonu). Wiem tylko, że karnet 5h kosztował 75zł, a 6h 85zł. Przy czym karnet 5h rano kosztuje więcej niż po południu. Są dwa rodzaje ulg - dla uczących się do 24 lat i dla dzieci do 12 lat oraz dla seniorów. Na Skolnitach są karnety 1h (30zł normalny, 20 ulgowy), 2h (45/30), 3h, 4h (65/50) i 8h (90/65); karnety czasowe: 8-10 (30zł) i 17-21 (40zł); oraz wielodniowe - 2 (160/115), 3 (225/160), 4 (280/200), 5 (325/230), 6 (350/250), 7 (dowolnych dni - 450/320). Ulga przysługuje dzieciom 4-12 lat i seniorom. Na Siglanach są tylko karnety godzinne - 1h (20/15), 2h (35/30), 3h (45/40), 4h (50/45) i 5h (55/50). Karnety czasowe: 8-11 (30/25), 8-14 (50/40), 13-18 (40/30), 17-21 (30/25) i karnet rodzinny 5h. Na Stożku są karnety 2h (40zł) i 4h (55zł), 8-13 (50zł), 13-17 (45zł). Oraz karnety dniowe - 1 (65/55), 2 (125/105), 3 (170/150), 4 (210/190), 5 (250/225), 6 (280/255) i 7 (320/280). Ulgi są do 12 lat i dla grup. Wiślański Skipass Bardzo ważnym udogodnieniem dla narciarzy jest wspólny karnet na kilka ośrodków wiślańskich. Z powyższych ośrodków obejmuje on Skolnity, Siglany i Stożek. Soszów, jako jedna większa stacja w Wiśle, nie jest we wspólnym karnecie. Cennik Wiślańskiego Skipassu: 2 dni (160/115), 3 dni (225/160), 4 dni (280/220), 5 dni (325/230), 6 dni (350/250) i 7 dowolnych dni (450/320). Są też karnety godzinne. Infrastruktura Na Soszowie jest jedna kolejka krzesełkowa 4-osobowa, jeden orczyk i 3 talerzyki. Skolnity, jako jedna z niewielu stacji, mają tylko jeden wyciąg - kolejkę krzesełkową 4-osobową. Nie ma tam żadnych orczyków ani talerzyków. Siglany to dwa talerzyki - jeden stanowi połowę długości drugiego. Na Stożku stoi kolejka krzesełkowa 2-osobowa. Oprócz niej stoją dwa talerzyki - dolny obsługuje stok dla początkujących, drugi niestety od kilku lat nie działa. Wszystkie powyższe kolejki krzesełkowe są niewyprzęgane. Orczyki i talerzyki też, z wyjątkiem jednego na Soszowie - wyciąg Tatrapomy ma złamaną trasę i wyprzęgane talerzyki. Trasy narciarskie Na Soszowie możemy poszusować na 6 trasach - czarnej (200m), głównej czerwonej (900m), dwóch niebieskich (1900m i 1300m) oraz na dwóch zielonych (1200 i 690m). Część tras jest oświetlona. Łączna ich długość wynosi 5,64km. Na Skolnitach znajdziemy dwie oświetlone trasy - niebieską o dł. 1100m i czerwoną 980m. W ośrodku Siglany można ponartować na 900m oświetlonych tras. Obie trasy są niebieskie, ale główna trasa początek ma lekko czerwony. Na Stożku pojeździmy na trasie każdego koloru - niebieska leśna nartostrada ma dł. 1600m, czerwona 800m a czarna 1100m. Niestety trasy stożkowe nie są oświetlone - jazda trwa do zmroku (lub do 17). Warto jeszcze dodać, że często jest tu rozstawiony slalom z samoobsługowym pomiarem czasu. Każdy ośrodek ma sztuczne naśnieżanie. Niestety nie każdej trasy. Frekwencja Na powyższych wiślańskich stokach frekwencja najwyższa jest na Soszowie. Kolejki do krzesełka dochodzą nawet do 15-20minut. Chodzi mi oczywiście o czas ferii i weekendy (zazwyczaj do krzesełka trzeba odczekać ok. 5-8minut). Na Siglanach bywa czasami sporo osób, ale kolejki do wyciągu nie przekraczają 3-5 minut. Na Skolnitach i na Stożku próżno szukać tłoku. Jest niewiele osób (do krzesełek w ogóle się nie czeka, a na trasach jest czasami pusto). Część osób twierdzi, że jeśli w danym ośrodku jest mało ludzi, to znaczy, że nie warto tam jechać. Trzeba pamiętać, że każdy oczekuje czego innego - dobrej ceny, dojazdu, 5 knajp, taśm dla dzieci i szkółki na kilka wyciągów. Według mnie najważniejsza w ośrodku narciarskim jest jazda (dziwne, nie?). Można pojeździć na pustych trasach, ale za to trzeba podejść 50m albo pojechać samochodem 5min dłużej. Niektórym to się nie podoba. Cóż... Ktoś powie, że jest narciarzem i codziennie zjedzie 5 razy czekając 15min w kolejce, a resztę dnia spędzi w hotelu... Podsumowanie Podsumowując, każdy z ośrodków "S" ma swoje plusy i minusy. Soszów: PLUSY: dużo tras o wszystkich kolorach, duża przepustowość, kilka wyciągów położonych wyżej mniej obleganych. MINUSY: sporo ludzi, górna część często zamknięta, długi dojazd. Siglany: PLUSY: cena, szeroki stok, zazwyczaj bez tłoku. MINUSY: dojazd (trzeba trochę poszukać drogi dojazdowej), praktycznie tylko jedna trasa (za to jest dobra na ćwiczenie techniki). Skolnity: PLUSY: mała frekwencja, dobry dojazd, ciekawa niebieska trasa (niebieska, ale z jedną ścianką; nie nudzi się szybko). MINUSY: słaby system naśnieżania (w tym sezonie stacja była czasami zamykana, a czerwona trasa w ogóle nie ruszyła), dość wąska trasa (przy większej frekwencji zrobi się tam ciasno), bałagan przy trasie krzesełka (kable na wierzchu itd., nie ma to wpływu na jazdę, ale źle to wygląda). Stożek: PLUSY: 3 w miarę długie trasy o różnym stopniu trudności, mała frekwencja, podejście do klienta - slalom. MINUSY: problemy z naśnieżaniem - brak dużego zbiornika, trudny dojazd bez samochodu, brak połączenia ze schroniskiem. Mam nadzieję, że komuś się przyda taki opis. Każda z tych stacji jest zupełnie inna - każdy oczekuje czegoś innego, więc nie chcę nikogo zniechęcać do któregoś z wiślańskich S-ośrodków. Pozdrawiam! PS Później dorzucę jeszcze kilka zdjęć.
    2 punkty
  21. ..." Jedyne co mogę powiedzieć , to Szrenica jest bajecznie piękna, niestety nie zawsze to widać. Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce."Trzy lata temu miałem okazję się o tym przekonać [/img]
    2 punkty
  22. Gratulacje za pudło ☺ Sporo nas tam jeździło jak się okazuje ☺ Jak wjechałem w piątek na samą górę to poczułem się jak w raju ☺ Piękna zima, widoki, sentymenty. Kiedyś potrafiłem od Karpacza do Szklarskiej przejść górą w dwa dni, z noclegiem w Odrodzeniu. Dawno to było ale klimat pamiętam do dziś. Na Puchatku pierwszy raz w życiu "zjechałem" na nartach jakieś 15 lat temu, to były czasy ☺ Dla mnie to była piękna podróż sentymentalna i mimo kilku minusów była bardzo udana. A że filmy z kamery trafił szlag to nic...? Wysłane za pomocą mTalk
    2 punkty
  23. Sztuka fotografii :biggrin:
    2 punkty
  24. Szrenica, Szklarska Poręba I mnie los rzucił w niedzielę do Szklarskiej Poręby. Szkoda Jodek1 i MichalR, że się przy okazji nie poznaliśmy. Ja zjeżdżałem głównie przy orczyku Świąteczny Kamień z racji zawodów. MichalR w niedzielę można było obniżyć koszty. Opłata startowa wyniosła mnie 20 zł. Mogłem za to korzystać z Karkonosz Express i orczyka Świąteczny Kamień. Dodatkowo w barze Żywiec, obiad z napojem i browar. Jak na 20 złotych to chyba całkiem, całkiem. O pogodzie i warunkach na trasach pisaliście i nic dodać nie mogę. Jedyne co mogę powiedzieć , to Szrenica jest bajecznie piękna, niestety nie zawsze to widać. Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. W oddali majaczą chyba "Końskie Łby" Powód mojej wizyty na Szrenicy Bramki niejednokrotnie leżały na śniegu Nieco niżej ze Śnieżynki można podziwiać panoramę Szklarskiej Poręby. Trochę odpoczynku się należy Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  25. Piotr...poza tym niebo może mieć również zupełnie inną barwę :wink:
    2 punkty
  26. Cześć Obecnie to mam wrażenie, że wszędzie jest taka moda. I dobrze bo śmiechu co niemiara jak koleś ma nartę FR plecak, zestaw lawinowy itd. i jeździ cały dzień na Czarnym Groniu. Ale GS to nie jest kwestia mody tylko skuteczności i uniwersalności. Pozdrowienia Cześć Jak pamiętasz pierwszy Ci radziłem Mastera i to podtrzymuję. Chodzi mi tylko o to żeby nie pisać nieprawdy. Master to narta łatwa, nawet bardzo łatwa w jeździe i dla kogoś kto lubi krawędź za wszelką cenę będzie świetnym wyborem. Rasowy współczesny GS nie jest nartą do ślizgania się na krawędzi.Ta wizja jazdy giganta jest już anachroniczna. Krawędź w sensie skrętu ciętego jest wykorzystywana w partiach płaskich i mniej podkręconych. Na stromym skuteczniejsze, szybsze dające lepszy efekt jest wrzucenie nart w ześlizgi chwycenie w odpowiednim momencie krawędzi. Narta ma takie odejście, że jest to bardziej opłacalna technika jazdy. Nic nie przeszkadza w takiej jeździe rekreacyjnej przecież. Syn miał możliwość sprawdzenia paru nart GS i wybrał najbardziej ekstremalne jakie były - damski GS 183 cm i 30 promień i jeździ mu się świetnie cały dzień choć sam mówi że na stromy trochę się boi i nie idzie wszystkiego ale przy normalnej zaawansowanej jeździe narta idzie jak po szynach i każdy AM czy tzw narta uniwersalna może się schować - po prostu nie da się na niej pojechać z taką pewnością i kontrolą. Pozdrowienia
    2 punkty
  27. Dziękuję! To tylko kwestia regularnych treningów i poznania siebie samego.Swoich możliwości. Dalej jest już z górki i przełamywanie kolejnych barier staje się formalnością. Dojdziesz do tego. :wink: Pozdrawiam.
    2 punkty
  28. Pilsko - Sobota - 19.03.2016 r. W tygodniu była piękna lampa, aż mnie skręcało, jak siedziałem i oglądałem cały czas kamery - w końcu pojawiła się też możliwość - więc w weekend trzeba było uderzyć w góry. Miała być Kubinska Hola, ale przekaz z kamer był jasny - lepsze warunki tym razem na Pilsku - w takim razie jeżeli warunki lepsze - szkoda czasu na dojazd, pieniędzy na paliwo i wydane Ojro - a Pilsko - to Pilsko:) Co prawda w piątek prognozy zaczęły mieszać mi w głowie - i yr.no i reszta prognoz zmieniła zdanie i zaczęła pokazywać, że w sobotę od rana do wieczora zachmurzenie pełne i dopiero pod wieczór rozpogodzenia (sic! - w tygodniu siedzisz w robocie - pełna lampa, idzie weekend - od razu pogoda siada - tylko snowforecast twardo obstawał, że będzie szansa na słońce. W sobotę szybka pobudka na długo przed budzikiem - i jazda na Korbielów. Na stronie widzę, że warunki do Szczawin spadły o jedną gwiazdkę. Dojazd do Korbielowa - bez problemu. Żywiec - niechaj oznakują lepiej nowy przejazd w dalszej części bo widzę, że ludziom spoza Śląska sprawia problem to oznakowanie - wpierw jest info: Centrum i Korbielów - a potem tylko Centrum w lewo i Zwardoń SK prosto - logika podpowiada, że jedź na centrum, ale zauważyłem, że nie wszyscy z obcymi blatami czują, gdzie mają się dokładnie kierować. Dojeżdżam do Korbielowa - parking luźny - tylko wokół schodów na Strugi i w kierunku Jontka poobstawiane - a od ok. Kubicówki i dalej - w dół - pusto - spokojnie można zaparkować. Przy kasie kolejek brak i jadę na górę. Na Szczawinach tylko na samym dole - z lewej i prawej stronie przymarznięte zlodowaciałe plamy. Reszta ok. Śnieg zmrożony - co zresztą słychać po szurowaniu nart. Dojazd na Miziową - wygląda to ok - cała pokryta śniegiem, brak drobnych kamieni na całej szerokości, jak to miało miejsce ostatnio. Wjazd na górę - pod orczykami ok - brak kamieni - trasa do schroniska - również ok - brak kamorców na górce przed schroniskiem, nie ma też żadnej ziemi czy wystającej trawy. Jedynie na Miziowej za budką orczyka trochę odsłoniętej ziemi, ale to na samym skraju - wszystko pozostałe ładnie pokryte śniegiem. No teraz chwila prawdy - zjazd do Szczawin - ostatnio tu było wszystko - do wyboru do koloru. A teraz - ku mojemu zdziwieniu - super! Jedynie na pierwszej górce zaraz za schroniskiem minimalnie lodu a potem to już miioooodziooo. Noooo - może na pierwszej górce/ściance - z 2 -3 kamorce - a reszta aż do Szczawin - bajer! - cała trasa pokryta śniegiem, brak rozsypanych pól minowych minerałów - po prostu extra! Pora na Kopiec - tu już nie trzeba nic komentować!::smile: W odróżnieniu od poprzedniego razu-góra zaraz po zejściu z wyciągu - cała, bez lodu, nie jest obdarta, szeroka polana - miooodziooo - narty same się układają na tym naturalnym śniegu do jazdy - tu jest po prostu pięknie! - szkoda tylko, że ta trasa nie jest dłuższa. Górka przed schroniskiem z zakrętem - również nie jest obdarta, beż żadnych brązowych plam - a na dolocie za zakrętem do wyciągu jeszcze zmrożony sztruks. Super! Jeżdżę na Kopcu, ale z racji warunków ustawia się mała kolejka + możliwości przewozowe tego pojedynczego, powolnego jajka powodują, że po czasie już mi się nie chce stać i czekać w kolejce, która przesuwa się bardzo wolno - wracam na 5. Pogoda - na szczęście wszystkie prognozy się pomyliły a snowforecast miał rację - z początku dnia cienkie chmury, przez które przebija się słońce a od ok. godz. 12 - to, co na Pilsku w marcu najlepsze!:smile: Jako, że tak ok. godz. 13 warunki na 5 zaczęły się pogarszać - z początku wyszło trochę więcej kamieni i więcej lodu - postanowiłem - jak co roku w marcu - wybrać się na szczyt - w taką pogodę nie iść tam byłoby głupotą!:smile: Widoki - jak to o tej porze roku i przy tej pogodzie - przepiękne! Jedynie na szczycie - jak to zwykle - przywiewa, że parę minut bez rękawic i czujesz, że masz ręce, ale jak się człowiek pozapinał i dobrze poubierał, to spokojnie można było na szczycie siedzieć i podziwiać widoki. A najlepszy był powrót - naturalny, zmrożony śnieg - zjazd ze szczytu był czystą przyjemnością:smile: Poszedłem do schroniska, posiedziałem na Miziowej jak najdłużej się dało i niestety - trzeba wracać - ostatni zjazd ze Szczawin - 16:30 (a szkoda - bo zmrok w Korbielowie zaczął zapadać dopiero w okolicach 18:15 - 18:30 - z przyjemnością zostałbym jeszcze na górze i podelektował się zachodzącym słońcem). 5-ka ok. godz. 16 mocno już zmęczona - od górnego odcinka na ostatnich zjazdach jeszcze było fajnie, ale już na górce przed schroniskiem i Miziową wyskoczył lód i trochę drobnych kamyczków ale już zaraz za Miziową - trasa totalnie obdarta, na wierzchu delikatnie posypana śniegiem w postaci cukru a pod nią - twardy lód. Trzeba było naprawdę uważać, bo krawędzie słabo na tym trzymały. Dalej trochę kamieni, ale bez żadnego sajgonu - spokojnie do wyminięcia - bardziej trzeba było uważać na ten lód. Na samym dole Szczawiny trochę rozpuszczone a poniżej - w trakcie zjazdu kanapą - słychać, że wiosna napływa małymi strumyczkami:smile: Dzień ogólnie był super - warunki tak do ok. godz. 13 - extra! - potem można było jeszcze pojeździć, ale nie w takim idealnym śniegu, co rano bo trasy się dećko "zmęczyły". Poza wolnym Kopcem - kolejek brak, wszystko szło na bieżąco. Słońce, widoki i marcowy klimat na Pilsku - dobrze, że nie zaufałem prognozom i jednak tam pojechałem:smile: - wczoraj o poprzednim razem - bez porównania:smile: P.S. Powrót do domu - od Korbielowa do Żywca - siiiiiwooooo - jedna wielka przyducha i dymy - długo chyba jednak będziemy musieli jeszcze poczekać, nim Żywiecczyzna uwolni się od smogu!
    2 punkty
  29. Son - cosSzczerze mówiąc długo się wahałem... przeważył groupon do wykorzystania, i tak o 8 stawiłem się na Julianach. Samochodów sporo, po drodze jak mijałem COS, tak samo... Juliany betonowe, więc decyzja ewakuacji w kierunku MS. Po drodze spotykam Anię z Bartkiem (Baartos) - pozdrawiam serdecznie, od teraz już wspólnie tępimy krawędzie. Zjazd Golgotą w podobnych, betonowych warunkach, ale główna atrakcja dopiero przed nami. Wyciąg na Suche wyłączony, pewnie obsługa orczyka zapomniała przyjść do pracy, komunikat, że ruszy o 9.30 : - do tego czasu trzeba katować Golgotę. Warunki na czerwonej 7, to jakieś nieporozumienie, powinna być zamknięta, 2 z MS ok., ale też betonowa. Po godzinie 11 decydujemy się zmienić stację narciarską. Dzisiaj beton dominuje, COS nie jest tu wyjątkiem, na plus należy zaliczyć ładną pogodę i zdecydowanie mniej kamieni na trasach. Temperatury cały czas na lekkim minusie. To już koniec SON-u, COS pewnie też długo nie pociągnie... :frown:: obawiam się, że pozostanie nam już tylko Pilsko i Słowacja. :
    2 punkty
  30. Dzień 4Dzisiaj rozpoczynamy od Hochgurgl, które jest oddalone tylko o 10 km od Sölden. Na parkingu zdecydowanie mniej samochodów. Wbijamy się do gondoli a potem jeszcze krzesłem na sam szczyt. Pozycja obowiązkowa czyli knajpa i punkt widokowy na szczycie. Widok na czarną traskę 27 i w tle wersja niebieska. Takie widoki lubię najbardziej. Na początek dajemy niebieską 26a i 26 – piękne, szerokie i nachylenie bez patologii. Oczywiście stania w kolejkach nie ma.:stupid: Przenosimy się potem kolejną gondolą na trasę 28. Jest koloru czerwonego ale jak to często bywa w tym kraju kolor niekoniecznie oddaje rzeczywistość :eek:  Jedziemy dalej na zachód zobaczyć pachnącą nowością 10-0sobową gondolkę Kirchenkarbahn oddaną do użytku w tym sezonie. Widok na tą część ośrodka. Top Mountain Crosspoint czyli stacja gondoli, restauracja i muzeum motorów. Genialny marketing i design. Pod koniec dnia udajemy się gondolą Top Express do drugiej części ośrodka czyli Obergurgl. Widok ze wschodniej części Obergurgl. Widok z Hoche Mut na wyczyny freeriderów. ( tutaj knajpa określana mianem pozycji obowiązkowej w grafiku smakosza) Po szybkich oględzinach wiemy, że czerwona trasa 1 ze szczytu to nieporozumienie (to bardziej dojazdówka i to zmuldzona na maxa . Natomiast traski ze szczytu poprzedniej górki całkiem nam posmakowały (3, 5, 6, 7 i 8). Jutro też będzie lampa :biggrin:
    2 punkty
  31. Tak się, panie, złożyło, że w śmigałem tam w czwartek 17.03.2016, po 12 latach przerwy. Widać zmiany, panie, widać. Ta gondola łącząca osrodki jest bardzo przydatna, oj panie, potrzebna! Ośrodek super dla wszystkich, bo i słabi narciarze, średni, i ci najlepsi, znajdą coś dla siebie. Pogodę miałem idealną, ani chmurki calutki dzień!!!
    1 punkt
  32. Rozumiem, że WZF na Kasprowym jest dla niedouczonych narciarzy (czy ewentualnie jakich?). Brawo Ty. Grunt to szacunek dla drugiego człowieka. Pozdrawiam (ale nie serdecznie).
    1 punkt
  33. Zakupiłem ostatnio rower szosowy i teraz muszę kupić buty oraz pedały. Nie mam zamiaru uderzać w górną półkę, bo na to pewnie przyjdzie czas, a z drugiej strony nie chcę kupić chłamu, który po pierwszych kilometrach będzie nadawał sie do wyrzucenia. Proszę o poradę, za czym się rozejrzeć? A rower nabyłem taki
    1 punkt
  34. Cześć No... powiem szczerze, że jeszcze takiej narty nie spotkałem. Fajny śnieg przyjemne warunki OK ale jak jest gorzej to każda sportowa narta bije każdy AM na głowę. ja jestem dość ciężki - koło 100kg - ale nie ma to znaczenia. Swego czasu organizowałem szkolenie na dużym wyjeździe. Jako, że miałem dużo spraw organizacyjnych wziąłem sobie do szkolenia najlepszą grupę, żeby móc w każdej chwili ja opuścić jakby tego wymagała sytuacja. Był tam kolega Marcin - a właściwie Marcinek - dorosły wprawdzie ale nieduży - niecałe 170 cm wzrostu i około 65 kg. Pożyczył Rossignola GS 182 cm. Z zainteresowaniem jechałem z nim na górę wyciągiem. Po wjechaniu na górę poprosiłem, żeby każdy pojechał swoje "rozgrzewkowo" i zatrzymał się z zasięgu wzroku - jakieś 500-600 metrów. Kolega Marcinek poczekał aż trasa zrobi się w miarę wolna i pojechał. Gdy dojechałem do niego stwierdził, że tak mu się wydawało, że 182 będzie za krótkie i powiedział, że jedzie na dół szukając czegoś dłuższego. Gdy wrócił miał 188cm. Jeździł fantastycznie i umiał się na nartach bawić wspaniale a jeździliśmy i łuki płużne i długie śmigi - takie, że kto dalej zajedzie żeby nie paść. Jeżeli narciarz ma dobrą świadomość odciążenia i dociążenia długa narta nigdy nie będzie przeszkadzać a zawsze pomoże. W pierwszej dekadzie 2000 gdzie slalomka lub pochodna królowała wszędzie ciężko było rzeczywiście zmieścić się za gośćmi ale obecnie takie podejście to już anachronizm. Mam nartę 177 cm i chętnie biorę ja do zabawy na miękkim ale już po dwóch trzech zjazdach czuję, że przekręcam, że nie trzyma itd. W wypadku gdy mamy do czynienia z tak wolnymi narciarzami nie ma problemu bo jedziesz jak między słupkami. Najgorzej jest gdy na stoku jest parę osób ale jeżdżących szybko - wtedy rzeczywiście trzeba uważać. Pozdrowienia serdeczne Cześć W Zębie to zupełnie co innego bo stamtąd jest Kamil Stoch i na krótkich nartach po prostu nie wypada. Pozdrowienia serdeczne
    1 punkt
  35. Tylko bez nerw panowie. Nie odbiegajmy od merytorycznej dyskusji. Mitek dokładnie tak jak piszesz, moje wątpliwości co do wyboru takiej narty powodowane są tylko i wyłącznie tym, że nigdy na nich nie jeździłem. Z drugiej strony, jeśli zawodowcy mieli problemy z nartami R35, jakim cudem my byśmy mogli nie mieć ? Rozumiem, że na takich nartach można jeździć cały dzień śmigiem, ale co jeśli ja chcę jeździć ciętym skrętem. Dam radę pojeździć tak chociaż 2 godziny z rana ? Pytam serio. Widzę co się dzieje na polskich stokach. Sam bardzo dużo piszesz o taktyce jazdy. Mając GS taktyka musi być 20 razy lepiej przemyślana. Czy przeciętny narciarz taki jak ja, jest w stanie wrzucić nartę z promieniem <25 m w ładne cięte łuki, na ograniczonej przestrzeni, w ciężkim zmuldzonym ternie ? Mitek to nie jest wypisywanie bzdur, to są wątpliwości, które chciałoby się rozwiać przed wydaniem konkretnej sumy na narty serwisowe. Dlatego napisałem, ze albo kupię mastera (wydaje mi się, że na początek dla mnie będzie ok), albo przetestuje GS i wtedy zadecyduje. Z drugiej strony wątpliwości równoważone są przez widok narciarzy na GS. Już dawno temu zauważyłem, że instruktorzy i bardzo dobrzy jeżdżący narciarze jeżdżą na GS..to mi daje do myślenia. Jednak czy nie lepiej byłoby przesiąść się stopniowo z narty AM na mastera (R~20m), a następnie za parę sezonów na komórkę. Jak to wygląda z punktu widzenia szkolenia ?
    1 punkt
  36. i zdrówko tych co z nami nie pojechali :biggrin:
    1 punkt
  37. podsumowanie: W zderzeniu legendy z rzeczywistością Gurgle nie zajmują 1 miejsca. Ale to nie znaczy, że jest słabo, Przeciwnie, jest grubo i nie ma na co narzekać. Oczywiście można się czepiać, że ta czy inna trasa jest be itd. albo , że trzeba postać 2 minuty w kolejkach, ale to normalne. Myślę, że rozsądną opcją jest łyknięci Soelden i Gurgli po pół. Tydzień w samych Gurglach nie ma sensu mając obok Soelden. Pozdrawiam, Mifilim
    1 punkt
  38. Wow! Tęskno za takim sztruksikiem :sorrow: Mariusz, ale czekaj bo ja się gubię. To jest ten wasz wyjazd na testy ? :
    1 punkt
  39. Szanowni Państwo... zapomnijcie o południu:cool:: Na północy jest taki warun, że ledwie na łóżku leżę. Dzisiaj 51km. Trasy cudowne gdzie się pojedzie jest pięknie. Udało nam się zjechać praktycznie po równym od szczytu do Lucków o 15 15... Na trasach twardo, ale nie lodowo, lekkie odsypy po 12-13, ale dalej doskonale czarnulka, pretakarska, 11a, fis wszędzie pięknie:biggrin: Ja lubicie południa na 100km na południu zrobiłem 4,5... tylko dlatego żeby ostatni raz zjechać 33:sorrow: Dzisiaj nawet zrobiliśmy spory wypad za trasy. Wymyśliliśmy że z krzesła na lukowej zjedziemy pod górną stację granda, prawie się udało, ostatecznie po 40min trafiliśmy na dół krzesła Oputne czy jakoś tak ale i tak było fajnie. Oczywiście do żlebów majora nie startujemy, to tylko dla przygotowanych:applause: Moja krawędź sklejona dwuskładnikowym lepidłem marki Patex, ma się dobrze właśnie dokonałem lekkich poprawek lepidłowych i chyba pociągnie jeszcze długi czas. A misiek w serwisie powiedział że nic się z tym nie da zrobić:stupid: Wczoraj było grubo bo po serwisie i 45km po betonowych tras krawędź wyrwała się na odcinku ok 15cm, w największym wygięciu ok 0,5cm od plastiku:eek: był trochę inny promień skrętu, przełożyłem ją tak aby była po zewnętrznej, i do jeździłem dzień do końca. Nie wystrzeliła, nie spowodowała katastrofy w ruchu lądowym tak jak co niektórzy tutaj pisali. Sklejona jest nieco " łukowata" ale dla amatora nieodczuwalne różnice.
    1 punkt
  40. Jesteśmy już w domu. Trochę żal było wyjeżdżać, ale jeszcze w Austrii padło stwierdzenie "wracamy za rok!" Podróż powrotna minęła bez większych przeszkód. Ostatni dzień spędziliśmy na stokach ośrodka Hochzillertal. Tak jak wielu wcześniej pisało, chyba najlepszy (nie wliczając Hintertux'a) w całej dolinie. Różnorodność tras, w tym trasy niebieskie, idealne na zmęczone nogi i spokojną jazdę.Warunki i pogoda bajeczna. Po stronie Klatnebach jeździmy do południa. Różnorodność tras, szerokość, nachylenie i ogólnie warunki śniegowe nas rozpieszczają. Około 12:00 przebijamy się powoli w stronę Hochfugen. Po wjeździe koleją Wedelexpress, mamy taki widok. Po stronie Hochfugen ujeżdżamy, 11, 12, 13 i czerwoną 10. Każdy zjazd to ogień w udach, ale również nieuchronnie zbliżająca się chwila wyjazdu. Dolina żegna nas w dużo bardziej urokliwy sposób niż nas witała. Jakby chciała przez to powiedzieć "Wróćcie jeszcze" Dwa słowa podsumowania. Był to nasz pierwszy wyjazd w Alpy. Organizacyjnie nie było trudno, ale nas było tylko trzech. Facetów bez dzieci. Każdy kto kocha narty powinien tam jechać. Doświadczyć tego przygotowania stoków, alpejskiego słońca, powietrza i tych WIDOKÓW! Wyjazd w 200% udany. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku znów w Alpy zawitamy. Czy w dolinę Zillertal ? Nie mam nic przeciwko, piękne miejsce, świetni ludzie. Jedna uwaga. Nigdy nie będzie tak, że przestaniemy lubić jeździć po polskich stokach. To są dwa inne światy, ale obydwa piękne i warte zapamiętania. Jakby ktoś miała jakieś pytania to służę pomocą (na tyle na ile zdobyta wiedza mi pozwoli). WZF na Kasprowy odpada, mamy weselicho w rodzinie, dzięki za propozycję. Myślę, że wcześniej czy później się gdzieś spotkamy!
    1 punkt
  41. Jest net w pensjonacie, więc jeszcze kilka fotek:
    1 punkt
  42. Spoko, spoko Siedem dni będę miał treningu w Soelden
    1 punkt
  43. Pogoda absolutnie wspaniała, może nawet bardziej na leżak, niż na narty : - pewnie to było powodem stosunkowo dużej frekwencji na trasach i w knajpach. Warunki do 11 w mojej ocenie bardzo dobre, później coraz więcej odsypów, muld i łat lodowych. Browar na Kosodrevinie zaliczony w miłym towarzystwie - podziękowania za wspólne nartowanie dla Jaśka z Adamem i Bartka (Baartos) z Anią, pozdrawiam. Na południu zaczęli wycinkę drzew pod nową kolejkę - znaczy się... się dzieje, nie to co w Szczyrku : . Bardzo udany dzień na nartach. :smile:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...