Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.01.2017 - 23.01.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.01.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień trzeci i ostatni, to szybkie pakowanie i kierunek Tatrzańska Łomnica.Na miejscu jesteśmy o 8:40, samochodów już sporo, ale miejsc parkingowych jeszcze więcej i bez problemu znajdujemy fajne miejsce, bo ok 20 metrów od dolnego 8-os. krzesła. Wielki plus za darmowe parkingi wszędzie. Tym razem pogoda niby piękna, ale nie do końca, bo dolne stacje wyciągów są we mgle, a ponad nią, ponad chmury wyjeżdża się mniej więcej w połowie drogi do stacji pośrednich. Ale za to jaki warun !!! Sztruks, a na stokach jeszcze pusto. Na tych dolnych trasach super warunki były do 13:30, kiedy to skończyliśmy jeździć. Wyżej na początku też było super, ale po 12 z czasem w tym słońcu i pewnie dodatniej temperaturze, przy sporej liczbie narciarzy warunki na trasach, zwłaszcza czerwonych 5 i 6 prowadzących ze Skalnatego Plesa zaczęły się pogarszać, zaczęły tworzyć się odsypy, wychodzić miejscowo beton. Tak, że po kilku zjazdach z góry przenieśliśmy się na niższe trasy, a kilka razy przejechaliśmy sobie ustawiony gigant z pomiarem czasu. Fajna sprawa. Podsumowując wyjazd bardzo udany, pogoda dopisała i na pewno jeszcze tutaj wrócimy. W piątek w Tatrzańskiej Łomnicy po przyjeździe zrobiliśmy 28km, w sobotę w Strbskim Plesie 40km, a w niedzielę ponownie w Łomnicy 41km. Niby nie dużo, siebie nie liczę, ale jak na mojego 8-latka to chyba jest ok. Bartek w każdym bądź razie był zachwycony wyjazdem, ośrodkami, trasami, a na dodatek wczoraj jeszcze zaliczyliśmy wjazd na Hrebieniok i 2,5km zjazd sankami. Świetna zabawa, choć w pewnym momencie sanki pode mną nie wytrzymały... dobrze, że dało się naprostować i dalej pojechał na nich Bartek, a ja niestety na piechotę w dół za nim. Kilka zdjęć z Hrebienioka wrzucę jutro, a dziś na koniec dzisiejsze kilkanaście zdjęć z Tatrzańskiej Łomnicy.18 punktów
-
W czwartek po raz kolejny odwiedziłem Sienną i Czarną Górę Resort. Ale tym razem w celach mało rozrywkowych. W mojej rodzinie jest firma która zajmuje się między innymi pomiarami natężenia oświetlenia stoków narciarskich. Ponieważ zachorował jeden z pracowników to dołączyłem do ekipy pomiarowej. Trasa B-Fis bo o nią chodziło, ma zainstalowane nowe oświetlenie. W Polsce mamy trzy kategorie stoków, jeśli chodzi o natężenie światła. Trasa B ma oczywiście kategorię B (to przypadek oczywiście) i minimum to o ile dobrze pamiętam 20 luxów. Mamy do przemierzenia 600 pkt pomiarowych to trochę czasu nam zajmie. Przyjeżdżamy nieco wcześniej, trzeba znaleźć kogoś z kierownictwa. Mieliśmy dostać do pomocy skuter śnieżny, ale w tym samym czasie jest ekipa Radia Zet i to ona dostaje skuter (wiadomo media są najważniejsze), my dostajemy do dyspozycji Luxtorpedę i jest dobrze. Dostajemy kawkę w Karczmie Czarna Góra i czekamy na zmierzch. Ciemność zapadła, można ruszyć do pracy, nas interesuje trasa B-Fis Luxtorpeda działa sprawnie i po kilku minutach jesteśmy ze sprzętem pomiarowym na górze. Trasa A (czarna) zamknięta bo nie ma oświetlenia, ale ustawione przy niej armatki pracują pełną parą. Bierzemy się do roboty i metr po metrze przesuwamy się w dół trasy. Pierwsze 3 słupy z lampami tylko po prawej stronie, dalej oświetlenie jest już po obu stronach trasy zjazdowej. Słupy są ustawione co około 30 metrów i natężenie światła jest mieszczące się w normie. Niektóre lampy trzeba tylko lekko wyregulować w pionie i poziomie dla lepszego wykorzystania oświetlenia. Przy okazji mogę podziwiać widoki z trasy, na Sienną i pobliskie Stronie Śląskie. Narciarzy na trasie, powiedziałbym ani dużo ani mało, tłoku nie ma, ale pusto też nie jest. W dwóch, trzech miejscach ze śniegiem wymieszane są kamienie i trzeba uważać... Mrozik trochę ściska, jest poniżej -10 stopni, ale obcowanie z naturą nam to wynagradza i oko cieszą piękne zimowe widoki. Dwie lampy schowane trochę w cieniu choinek Mnie cieszy, że w pogotowiu stoją i czekają solidne armaty, zastanawiam się tylko, kiedy będą je uruchomiać, bo trasa czynna od 9 do 22.30 Powoli zbliżamy się do końca pomiarów, już tylko ostatni odcinek trasy Na dole czeka jeszcze podobno najdłuższa grawitacyjna zjeżdżalnia w Polsce - Czarna Żmija, ma około 1 kilometra Obowiązki spełnione, pora na odpoczynek, Karczma czeka... Sądzę, że jazdy nocne mogą być ciekawą alternatywą dla jazdy dziennej, w szczególności w okresie ferii i w weekendy. Chyba, że ktoś chce pośmigać po okolicznych lasach, to tylko w dzień, bo drzewa solidne są na około. Pozdrawiam serdecznie.11 punktów
-
Mała górka a cieszy [emoji5] Rodzinna jazda w Zawoja Czatoża-wyciąg Baca. Warunki dobre i bardzo dobre. Widoczki na Babią jak zwykle cudne! Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Dziś 2 godzinna jazda od 17:45. Zjawiliśmy się rodzinnie w BSA ze względu na dobrze wyposażoną wypożyczalnie i kupiliśmy karnety. Parking - skierowano nas na górę, gdzie nie było miejsc. Na szczęście ktoś się pakował, więc po chwili oczekiwania zaparkowaliśmy. Karnety 3x50 i na stok. Brak kolejki, Wsiadanie bez problemu, ale za moment duży problem - nie mieszczę się (nie mogę oprzeć nóg), za chwilę kolejny - zamknięcie osłon wymaga dużej siły, jedna osoba może nie dać rady i kolejny problem - wyprzęgnięcie krzesła nie otwiera osłony (to standard, te krzesła też mają automatykę, tylko ona nie działa). Wysiadanie dla kogoś wzrostu 198 trudne, krzesło jest bardzo nisko i trudno wstać. Przechodzę do najważniejszego, czyli do tras, a w zasadzie trasy bo jest jedna. Zaczynaliśmy 1,5 godziny po ratrakowaniu, w wąskich miejscach dramat, muldy, odsypy i wyślizgane połacie. W miejscach szerokich dużo lodowego gruzu, ale mimo to przyzwoicie. Trasa krótka do tego monotonna. Po godzinie mieliśmy dość, druga jeżdżona na siłę. Ocena 2/5. Byliśmy dwa razy, pierwszy i ostatni. Wypożyczalnię jeszcze odwiedzimy. Po inwestycjach COSu i SONu nie będzie istniał żaden powód by tu przyjechać.10 punktów
-
8 punktów
-
Wczoraj wieczorna jazda na Skolnitym. Ludzi tyle co zawsze - czyli zdarzało się przejechać czerwoną i nie spotkać na trasie nikogo. Na niebieskiej ludzie byli, ale w ilości znikomej. W tej knajpce na górze miejsce było przy stoliku, także też ok. Bardzo fajna rzecz na szczycie - duże ognisko, przy którym można było sobie siąść, ogrzać się i upiec kiełbasę - cieszyło się to nawet całkiem sporym powodzeniem, pomimo temperatury poniżej -5. Jazda na okrągło, bo oczywiście kolejek brak. Trasy przygotowane naprawdę dobrze - od 16 do 17 przerwa na ratrakowanie. O ilości narciarzy świadczyć może fakt, że na czerwonej sztruks pod lasem utrzymywał się do samego zamknięcia wyciągu.8 punktów
-
Dzisiaj zaplanowaliśmy odwiedzenie Strbskiego Plesa, co okazało się dobrym wyborem w porównaniu z Tatrzańską Łomnicą biorąc pod uwagę pogodę. W Strbskim pełna lampa od góry do dołu, a W Tatrzańskiej słońce pojawiało się ponoć dopiero w wyższych partiach ośrodka, a pozostała część była w chmurach. Młody trochę opóźniał sprawne zebrane się, tak że o 9:00 na górnym parkingu nie było już miejsc, a na środkowym parking kosztował 6e. Tu duży minus. Potem skibusem na górę, spory kawałek do przejścia pod wyciągi no i jazda po prostu wszędzie. Kolejki do krzesła 3-os. w ogóle nie było, do krzesła 4-os przeważnie tak na 5-7 minut, do 6-os.była od 1 do 5 minut. Wyjeździliśmy się wszędzie, a najbardziej przypadła nam czerwona przy krześle 6-os. gdzie jeździliśmy najczęściej. Warunki na stokach w sumie bardzo dobre, choć po godz. 12 zaczęły pojawiać się odsypy i zaczął miejscowo wychodzić lód, ale specjalnie nie przeszkadzało to w jeździe. Strbskie Pleso mimo, że nie duże, że wielokrotnie jeździ się po tych samych trasach, że infrastruktura jest bardzo przeciętna, to spodobało nam się. Super widoki, przyjemne trasy, wyjeździliśmy się solidnie i na pewno kiedyś tu jeszcze wrócimy. I na koniec trochę zdjęć:8 punktów
-
Dzisiaj zabrałem syna na 3-dniowy wypad do Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskiego Plesa. Tym razem będzie mniej słów i opisów, a tylko konkrety i zdjęcia. Z Kielc jechałem trochę dziwacznie, ale skutecznie, bo bocznymi drogami na Nowy Sącz, przejście w Piwnicznej i dalej w stronę Tatr. Odległość podobna jak standardowo przez Kraków, Rabkę, Jurgów, ale czasowo zdecydowanie lepiej, bo ruch na drogach niezbyt duży (może poza okolicami Nowego Sącza), a jezdnia praktycznie wszędzie nie ograniczająca prędkości Na dzień dobry wybrałem Tatrzańską Łomnicę. Na parking przyjechaliśmy przed 12 i na każdym z parkingów było trochę wolnych miejsc. Szybkie przebieranie i na trasy. Jeździliśmy różnie, ale wszystkimi trasami oprócz czarnej ze Skalnatego Plesa w górę. Między godz. 12 a 15:30 wszystkie trasy niebieskie w bardzo dobrym stanie, choć zdarzają się jakieś miejscowe małe poletka lodu. Na czerwonej 9 przy 8-os. krzesełku, na "ściankach", (choć sam nie wiem czemu ona jest czerwona i czy te bardziej strome fragmenty można nazwać ściankami) też pojawiały się lodowe poletka, które czasem były lekko przykryte małą warstewką śniegu. Na czerwonych 5 i 6 warunki już gorsze, sporo wyślizganego śniegu, trochę lodu, odsypów, tam ludziska padali co chwilę regularnie. Bałem się tam trochę o Bartka, ale zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, zjechał pewnie i bez żadnych problemów. Wszędzie kolejek do wyciągów praktycznie nie było, na trasach też raczej luźno, choć największy tłok był miejscami właśnie na 5 i 6. A pogoda? Świetna, temp, w okolicach -1'c, choć w słońcu było naprawdę ciepło, zero wiatru, super widoczność. Oby tak zawsze było. Generalnie mi się podobało, a Bartek był zachwycony Tatrzańską Łomnicą. Jutro Strbskie Pleso, a w niedzielę powtórka w Łomnicy. No i na koniec kilkanaście zdjęć z dzisiejszego dnia:7 punktów
-
Pejo Miał być lodowiec ale znajomi dzisiaj ostatni dzień byli w Pejo więc obiecaliśmy że przyjedziemy się przywitać W miarę szybkie śniadanko 55 minut i jesteśmy na miejscu Na dolnym parkingu meldujemy się po 9.30 Parę autek,mrozik i no wiecie... Do gondolki i w górę Ładny,mały wysokogórski ośrodek Jedyne czego brakuje to opadów śniegu,oczywiście na trasach ok,nawet na 3000 jest i naturalny śnieg ale to jest mało Jakoś te skały słabo wyglądają bez białej pierzynki6 punktów
-
Uwielbiam rajdy i jeżdżę na nie tak samo chętnie jak jeżdżę na narty. Do tej pory jednak nigdy nie udało mi się połączyć dwóch moich pasji razem. Przed wyjazdem na Rajd Monte Carlo nie sądziłem zresztą, że to ma szansę wypalić, ale w sumie trochę przez przypadek okazało się, że nocujemy nie tylko przy samej trasie rajdu, to jeszcze przy trasie narciarskiej ośrodka w miejscowości St Leger Les Melezes. Po zdaniu sobie sprawy z tej niezwykłej koincydencji postanowiliśmy obejrzeć odcinek 5 i 8 rajdu Monte Carlo z nartami u nóg. Na wstępie relacji, dla miłośników szybkich aut zdjęcie rajdówek w parku zamkniętym w porcie w Monte Carlo: Nigdy wcześniej nie jeździłem na nartach we Francji. Zawsze marzyłem o wyprawie do Trzech Dolin, Val d'Isere, czy innego Chamonix, ale moja pierwsza francuska przygoda narciarska zaczęła się zacznie skromniej. Ośrodek St. Leger Les Melezes awizuje, że dysponuje 24 km tras. W znakomitej większości są to trasy łatwe. Sporo tu tras... zielonych. Tu mała konsterna, bo w Polsce trasy zielone kojarzą mi się z trasami zbliżonymi profilem do tras znanych z biegów narciarskich, tu chyba jednak chodzi bardziej o trasy niebieskie, choć raczej z gatunku tych prostszych. Są też trasy niebieskie, które w "normalnej" nomenklaturze oznaczają bardziej ambitną niebieską, może łatwą czerwoną. No i wreszcie trasy czerwone. Na mapie wygląda to tak: dd 9:30 meldujemy się pod wypożyczalnią. Nie jest to typowa alpejska wypożyczalnia, która wypożycza prawie nowe deski topowych producentów. Tu czuje się bardziej jak w przeciętnej polskiej wypożyczalni. Po zmierzeniu dwóch par butów decyduje się na jedną z nich. Do tego dano mi jakiś tam kask i narty Head jakieś tam... Sprzęt już trochę zmęczony, ale nie ma co marudzić, bo przyjechaliśmy przede wszystkim na rajd; narty są niejako w bonusie; a pogoda piękna i trzeba udać się na stok. Idziemy do kasy - tu niestety niemiła niespodzianka. Bardzo miła Pani informuje nas, że wyższe krzesło nie chodzi i w ogóle tamta część ośrodka jest zamknięta. Wielki zawód, bo patrząc na mapę to krzesło wyjeżdżało na ok. 2000 metrów i stamtąd też odchodziła jakaś trasa oznaczona kolorem czerwonym. Z drugiej strony zamiast coś 21 EUR za dzień, karnet kosztował nas 13 EUR. Cena wydaje mi się niezła 70 zł za karnet do 16:30 uznałem za okazję cenową. No dobra lecimy na dolne krzesło, które wraz z nieczynnym wyższym tworzy "kręgosłup" tego miejsca: Krzesło niewyprzęgana 4-ka. Raczej z cyklu tych powolnych pokonuje długość ok. 1300 metrów w nieco ponad 8 minut. Daje ono kilka opcji zjazdu, ale zasadniczo interesujące są trasy niebieska i czerwona. Zaczynają się one w jednym miejscu dość płaską częścią, którą pokonujemy raczej na krechę: Jak widać na powyższym zdjęciu tego pierwszego dość płaskiego odcinka, poza trasami śniegu baaardzo mało, więc jeździmy po sztucznym produkowanym tutaj za pomocą lanc. Trasy przygotowane super. Jest sztruks i jako, że jeździmy w zasadzie sami - poza nami nie wiem, czy przez cały dzień przewinęło się tutaj więcej niż 30 osób - to sztruks utrzyma się do zamknięcia tras. Na pierwszy ogień idzie trasa niebieska, która okazuje się naprawdę całkiem fajna. W dolnej części szeroka, no i kompletnie pusta, więc pozwala na zabawę. Na drugi ogień idzie trasa czerwona, która także okazuje się naprawdę fajna. Jest stroma ścianka. Jest węziej niż na trasie niebieskiej, ale podobnie jak tam kompletnie pusto. Tutaj ze dwa zdjęcia z tej trasy: Pogoda jest bajeczna. Lekko ma minusie. Trasy ekstra przygotowane. Jeździmy góra/dół; góra/dół. Raz czerwoną; raz niebieską. Widoki też niezłe: No, ale przecież przyjechaliśmy tu na rajd przede wszystkim. Zbliża się czas gdy trzeba udać się na trasę rajdu. No to siup jedziemy pod oes: Na dole już widać ludzi stojących przy trasie: I tu już oglądamy rajd z nartami u nóg: Tutaj na orczyku z rajdówką w tle: No więc jak to wszystko podsumować. Dla mnie bajka - jeden z moich ulubionych rajdów w sezonie, a do tego narty w pięknej pogodzie na świetnie przygotowanych trasach. Przed wyjazdem w ogóle nie planowaliśmy takiego połączenia obu naszych pasji. Co można powiedzieć o samym ośrodku. Na pewno na tle tego co jest we Francji, to nie jest ośrodek klasy A; nie jest to nawet ośrodek klasy B. W skali Francji pewnie bardziej ośrodek klasy C. Do tego poziomu trochę dopasowuje się infrastruktura, w tym wypożyczalnia. Bardzo żałuję, że nie dane nam było poznać "górnej" części tego ośrodka, ale może jeżeli rajd wróci na ten oes, to może wraz z nim, znów tu zawitamy. Z tą C-klasowością tego ośrodka jest jednak tak przewrotnie, bo gdybyśmy mieli ten ośrodek w Polsce, to byłaby to absolutna polska czołówka, jeżeli chodzi o ilość tras i ich zróżnicowanie. Ośrodek - pewnie trochę żeby przeżyć - wyraźnie postawił na początkujących, zwłaszcza dzieci. Na dole jest kilka orczyków; bardzo długa taśma; jest część z przedszkolem, gdzie są różne dmuchańce i maskotki. Gdyby nie odległość z Polski, to myślę sobie że można by było polecić tym, którzy chcą zacząć narciarską przygodę. Pewnie nikt do St. Leger nie zaglądnie, tak żeby lecieć/jechać specjalnie z Polski, ale gdyby ktoś był w tzw. pobliżu, to polecam. Całkiem zgrabna mała stacja. Na pewno narty nie kosztują tu fortuny. Za wypożyczenie kompletu sprzętu zapłaciłem 18 EUR; karnet całodziennny gdy chodzi wszystko kosztuje 21 EUR; my płaciliśmy 13 EUR. O 16-tej oddaliśmy narty. Poszliśmy oglądnąć drugi przejazd odcinka i wreszcie udaliśmy się na jedzonko. W trakcie obiadu jeden z kumpli zorientował się, że ok. 2h jazdy od nas odbywa się impreza cyklu Andros Trophee. Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi, to spieszę wyjaśnić, że chodzi o auta ścigające się po specjalnie zbudowanym torze lodowym. Zawsze chciałem to obejrzeć. Kiedyś na Eurosport były relacje z tego cyklu. Tory znajdują się zwykle w ośrodkach narciarskich (m.in. Isola 2000, Val Thorens, Alpe D'Huez). Nie zastanawiając się wiele, wsiadamy do auta i udajemy się do ośrodka Lans en Vercors. Klimat wyścigów bardzo fajny. Można chodzić wokół całego toru. Można wejść do strefy serwisowej. Kierowców ma się na wyciągnięcie ręki. Jest też grzane wino. Samochody napędzane na 4 koła; z czterema skręcanymi kołami; kolcowanymi oponami. Mocy też im raczej nie brakuje. Oglądamy finały przez ok. 2h. Jeżeli ktoś lubi motorsport, to śmiało polecam przy okazji jakiegoś wypadu na narty: Po całym dniu wrażeń - rajd - narty - trophee andros - zmęczęni, ale szczęśliwi kładziemy się spać. Rano dylemat - jedziemy na narty, czy na rajd? Niestety w tym dniu nie da się połączyć jednego z drugim. Ostatecznie uznajemy, że ponieważ przyjechaliśmy tutaj na rajd, to ta opcja przeważa. Tym razem rajdy górą.5 punktów
-
Ponowny wjazd na górę kolejką Geols i kierunek może być tylko jeden, żegnamy sztruksik bez żalków i w prawo na nasze pola uprawne... jest mega galaktycznie, szybko puki nie ma sępów pieprzonych... Na lewo od grani cudowne hektary do zagospodarowania...musimy tam dotrzeć... Śnieg doskonały, leciutki i mięciutki, pływa się w nim z rozkoszą... Jeszcze, jeszcze, ja chcę jeszcze...5 punktów
-
Ostatni dzień nartowania miał być krótki, łatwy i przyjemny, taki lajcik. Ale czy taki był? No chyba nie do końca. Ośrodek na poniedziałek wybrany był najmniejszy, najniższy i najłatwiejszy. W tak małym ośrodku nic ciekawego nie może się zdarzyć. Dodatkowo znam go jak własną kieszeń, byłem tu wielokrotnie i przyznam się - to mój ulubiony teren w Austrii. Nie wymieniam go z nazwy, bo Wam nie polecam. Do niedawna była tylko jedna stara gondola, trzy stare niewyprzęgane krzesła (teraz są dwa) i trzy orczyki. Mało tras, narciarzy brak, więc musi być kiepsko. Niech zostanie jak jest, zapomniany przez świat na uboczu, ale ja go naprawdę uwielbiam. W miejsce starej kanapy jest niestety nowa wieloosobowa (chyba 10-cio) gondola. Reszta stara bez zmian. Gondola i jedno stare krzesło docierają na najwyższy szczyt tutaj dostępny - Onkeljoch 2050 m. Przy nowej gondoli jest czarna trójka i dodatkowo spora ilość dookoła tras freeridowych. Przyznaję, że dotychczas jeździłem tutaj tylko po trasach, ale tu wszędzie blisko. Wstaliśmy wcześnie, bo miała być jazda od ósmej. Koniec przewidywany na 13.30. Pogoda miała nam w tym dniu dopisać, słońce i niewielki mróz. Czekamy pół godziny, bo gondola jednak rusza o 8.30 Starą gondolą docieramy już w inny świat. Sztruksu jak zwykle tu nie brakuje, ale my tu nie jesteśmy dla sztruksu...przynajmniej kilku z nas...widoki mnie tu zawsze kręciły, ale... Orczykiem docieramy na Onkeljoch i Wujot z Jurkiem oczywiście wypatrują terenów do freeridu Jacek z Wieśkiem robią Sobie selfie Ruszamy po sztruksie w dół, ale obserwujemy wszystko dookoła i wygląda to dobrze, przyjechaliśmy tu ciężko orać i widać, że jest masa hektarów do przeorania, pracy nam nie braknie, ale widać też tutejsze sępy się zleciały i trzeba będzie walczyć o swoją działkę niczym u brzegów Klondike w Jukonie. Jurek, Wiesiek i ja nie damy się łatwo pokonać tubylcom; takich dwóch jak nas trzech nie ma ani jednego. Żeby nie było, po sztruksie też potrafimy zjeżdżać... Po prawej widać nasze pola uprawne..... Pozdrawiam serdecznie.5 punktów
-
Ten przejazd Marcela to chyba był jego przejazd życia. Nawet moja żonusia trochą ze mną oglądała a w tematach narciarskich średnio rozgarnięta, zauważyła co on tam wywijał. Jak wściekły byk, jak Tomy Lee Jones w Ściganym Pozdrawiam.5 punktów
-
Dziś dotarłem do Zawoi. Na początek Czatoża i wyciąg Wojtek, warunki dobre. Miejscami bardzo twardo i lodowo. Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka5 punktów
-
Dzień ostatni: St. Christoph & droga powrotna. Cz. 2 Przebieramy się w aucie i przed autem i dajemy niezły striptis - dwóch Facetów biega przez chwilę w slipkach po śniegu - szybko się pakujemy, tankujemy i wyruszamy w trasę. Zdjęć z opisanego powyżej wydarzenia nie ma Trasa do Innsbrucka - pusta. Ponieważ nie ja prowadzę, to mogę się pobawić swoim nowym aparatem i jego zoomem. Może poniższe fotki nie są najlepszej jakości...ale musicie wziąć poprawkę na ruch auta i przybrudzone w nim szyby. Bawiłem się aparatem jak lornetką szukając na mijanych wzniesieniach ośrodków narciarskich. A to co to? I udało się - coś narciarskiego znalazłem! Poniżej kilka zagadek, bo tak naprawdę nie wiem co to za środki - może ktoś z Was będzie wiedział? Ja jedynie mogę się domyślać patrząc na gogle maps. Pierwsze miejsce: okolice Oberperfuss - śledztwo po mapie internetowej. Drugie: Innsbruck-Igls? Drugie ujęcie: Potem udało się strzelić skocznię narciarską w samym Innsbrucku: I ujechawszy spory kawałek autostradą, w okolicy Doliny Zillertal - coś takiego: I z bliska: Czyżby to był: Hochpillberg? Okolice tego miejsca? Na dole tego ośrodka miejscowość Pill? Fajna sprawa tak sobie myszkować po górach w trakcie jazdy autem W dniu naszego wyjazdu rozgrywane były zawody PŚ w Kitz... ...i chyba balon z tych zawodów sobie odlatywał - fota w pobliżu odbicia z autostrady w kierunku Skiweltu. Potem była granica i niestety trochę zwolniliśmy. Polecam jazdę prawym pasem, który mimo tego, że pełny ciężarówek dużo sprawniej poruszał się do przodu. Po niemieckiej stronie? Zima! Przydrożna, niemiecka wioska: Po ponownym wjechaniu do Austrii, przed Salzburgiem - ostatni ośrodek narciarski, który minęliśmy Ot taka wiejska góreczka... ...wiejska a nazwę na stodole nawet ma Do Salzburga pogoda genialna! Za? Chmura i odwilż...i tak już do samej Polski. Podróż powrotna i prawie 1200 km jest niezwykle męcząca po dniu na nartach... ...ale miejmy nadzieję, że kiedyś w przyszłości ktoś wymyśli przemieszczanie się w tunelach czasoprzestrzennych My na jeden taki trafiliśmy... Kończę relację zdjęciową, kończę relację onlinę. Jak się ogarnę po przyjeździe, znajdę czas, przyjdzie wena, to pojawią się jeszcze dwa klipy filmowe z wyjazdu Na razie pora na chwilę odpoczynku... Gdzie na następny wyjazd w wysokie góry? Prawdopodobnie w marcu Włochy i Dolomity...ale ostateczna decyzja nie zapadła. Wraz z filmami wypadałoby jeszcze napisać podsumowanie całej wyprawy - obiecuję, że napiszę Tym czasem... ...Koniec - wszystko co dobre, szybko się kończy. Pozdrawiam marboru5 punktów
-
Dzień ostatni: St. Christoph & droga powrotna. Cz. 1 Ostatni, wczorajszy dzień od początku wyjazdu planowaliśmy narciarski. Szybkie wypakowanie się z kwatery i na otwarcie ośrodka na narty, do godziny 13. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. Ponieważ w piątek Andrzej odpuścił jazdę, a Młody z Michałem pojechali do domu - postanowiliśmy powtórzyć główne trasy St. Christoph oraz Vallugę bez zwiedzania - tylko narciarsko. Auto zostawiamy tym razem w St. Anton blisko Rendla ponieważ z nami tego dnia w górę, właśnie na taras widokowy zaplanowała wjechać Martyna - osoba niejeżdżąca ani na desce, ani na nartach (parking niestety 7 EURo). Przy głównej gondoli St. Anton jesteśmy 15 minut przed otwarciem - pogoda wczoraj: - 5 i zero chmurki na niebie, czyli tak jak lubimy najbardziej. Dolna stacja wygląda imponująco: ...do samych gondolek wchodzi się na dole, po czym transportowane są na piętro i stąd startują w górę na jeden z wierzchołków Galizg, skąd startuje - z tego samego miejsca duża gondola Valluga. W St. Anton piękne świetlne tablice o dostępności tras, wyciągów i pogodzie. Druga gondola na dole, pierwsza na Vallugę... ...a z dużej gondoli widok na stoki, po których jeździliśmy tego dnia w St. Christoph. Spójrzcie - na pierwszej widok w stronę St. Anton: Nieco w głębi: ...i jeszcze jedno ujęcie: ...i jeszcze jedno: Jaka jest jazda po czymś takim chyba nie muszę tłumaczyć... ...aaaa i jeszcze taka fotka Zbliżenie na Kapall w St. Anton: Docieramy na górę. Instruujemy Martynę jak się dostać jeszcze jedną, małą gondolką na sam szczyt, pokazujemy restaurację z tarasem widokowym, gdzie potem sobie będzie na nas czekać i pić kawkę, umawiamy się na obiad w połowie jej drogi powrotnej i spadamy jeździć. Tego ostatniego dnia zdjęć robiłem niewiele - kręciłem natomiast sporo materiału kamerą GoPro. Jazdę zaczynamy od trasy 92... Endriu i Paula: Jeszcze kilkaset metrów... ...wsiadamy na niemalże, w ostatnim fragmencie, pionowy orczyk i przeciskamy w stronę trasy 85, 100. Jeszcze cyknięta fotka w tzw międzyczasie nim nasz deskarz zapnie się w deskę: I ciśniemy w stronę 85, którą stąd doskonale widać: Jeździmy!!! Długie, szerokie trasy i szybkie krzesła - jak najwięcej, by jak najwięcej tego dnia poszusować w doskonałych warunkach. Wypróbowuję tryb zdjęć sportowych w aparacie - najpierw "strzelam" do Pauli... ...potem do Andrzeja: I znowu do swojej drugiej połówki: Kończymy dzień jeżdżąc po trasach widocznych z pierwszych zdjęć niniejszej relacji. Endomondo wskazuje przebyty dystans na 45 km (oczywiście mi urywa trening przed ostatnim 5 km zjazdem do St. Anton) - nie jest źle jak na jazdę do południa. Kończymy obiadem "pomiędzy" największymi gondolami w ośrodku - stolik mamy na stronę Rendla Ostatnie tęskne spojrzenia w stronę gór, w stronę tras narciarskich - ostatni zjazd do St. Anton i kończy się nasza przygoda w Ski Alrbelg. Było cudownie! CDN5 punktów
-
Jedziesz krzesełkiem a tu nagla ŁUP! - drzewa przewraca się na kolej. Całe szczęście takie "chwile grozy" zdarzają się dość rzadko. Moim jedynym takim ciekawszym przeżyciem na wyciągu był wjazd kanapą w małą trąbę śnieżną https://www.facebook.com/YauteSavoie/videos/564107583792525/4 punkty
-
Pejo - bardzo lubię to miejsce :). Spokojny, mały ośrodek, a i trasa z 3000 metrów bardzo urozmaicona. Co do Pinzolo.. w taką zimę kiedy mało jest naturalnego śniegu - nie wiem czy bym sobie nie odpuścił. Natomiast bardzo czekam na info i zdjęcia z Tonale, a szczególnie z Preseny i mojej ukochanej trasy Pista Paradiso : Zjechać tam pięć razy całą trasę bez zatrzymania i nogi są już do wymiany :). Jedna z najpiękniejszych tras narciarskich jakie znam.4 punkty
-
Szczyrk Beskidek ostatni raz czynny w całości 11lat temu. 1. Beskidek Szczyrk 2004 3. Dom Turysty PTTK i Beskidek w latach świetności pocztówka z zasobów fotopolska.eu 4. 22.11.2015 Dom Turysty PTTK Szczyrk. W 2011 pisano: Dom Turysty PTTK w Szczyrku uzyskał pozwolenia dla przebudowy i rozbudowy obiektu hotelowego. W ramach przedsięwzięcia istniejący obiekt przy ul. Górskiej ze 180 miejscami noclegowymi o powierzchni zabudowy ok. 2 tys. mkw. zostanie zmodernizowany.Kompleks będzie powiększony o część rekreacyjną z basenem, zapleczem SPA i gastronomicznym o powierzchni ok. 2 tys. mkw. Prace prowadzone będą na działce o powierzchni ok. 1,4 ha, na której wyburzone zostaną m.in. istniejące zabudowania gospodarcze. 5. 7. 8. 10. 11. 12. 13. 14. Widok na Skrzyczne z Beskidka4 punkty
-
Nartostrada (a raczej ścieżka leśna) Góra Chełm) Lampy i instalacja do naśnieżania znajduje się na całym 2km odcinku w odległościach średnio co 50m Szerszy opis i warunki na trasie z dzisiaj postaram się wrzucić do wątku Polska -warunki narciarskie. Pozdrawiam Paweł4 punkty
-
Czas na parę słów o Beskid Sport Arena od "nizinnego" narciarza, który chyba powinien znajdować się w targecie przedmiotowej stacji. Dziś razem z żoną odwiedziliśmy BSA po popołudniowym ratrakowaniu. Przyglądaliśmy się tej inwestycji od dawna, w sumie dzięki wysoce rozwiniętemu marketingowi stacji, widocznemu też tutaj na forum. Na wstępie dodam, że nie mam żadnego związku z właścicielami, co pozwala mi bezstronnie ocenić ośrodek. Początkowo mieliśmy w planach pojechać tam w piątek rano, ale moja partnerka wybrała jednak ponownie SON jako ostatni przystanek przed powrotem do centralnej Polski. Szybkie sprawdzenie na kamerkach po 15 czy ratrakują i "już" o 16.20 byliśmy na dolnym parkingu. Tu pojawił się pierwszy "+" oraz jednocześnie "-". Panowie parkingowi sprawnie pokierowali nas na miejsce, co mi się bardzo podoba i mogliśmy przejść pod kasy. Co było minusem? Na górnym parkingu były 4 wolne miejsca (nie licząc tych z pachołkami), tutaj pytanie czy brak jest komunikacji między obsługą z dolnego i górnego parkingu, czy nasz samochód był za niskiej klasy:P, abyśmy byli godni zaparkować kilka kroków od wejścia (mam nadzieję że to pierwsza kwestia). Kupuję 2 karnety 2 godzinne po 49zł. Czy to dużo? Nie mało, ale darmowy i przygotowany parking, schludne i darmowe toalety stanowią wartość dodaną do karnetu. Tanio chyba już było i więcej nie będzie. Brakuje karnetów typowo porannych i wieczornych oraz pakietów zjazdów. To też pewnie kwestia czasu i zainteresowania ze strony kupujących. Obecne ceny są "obarczone podatkiem od nowości". Trochę brakuje oznakowania gdzie się udać po wjechaniu na piętro windą i dalej na wyciąg, i nie byliśmy w tym jedyni trochę zagubieni. Pierwszy wjazd 16.40, ostatni 18.35. W tym czasie jeżdżąc rekreacyjnie zjechaliśmy 13 razy z 5 minutową przerwą. W zależności od kolejki do wyciągu (jeśli już to symboliczne) wjazd i zjazd zajmował nam od 7 do 12 minut. W przypadku gdy będą kolejki po 15 minut ( jak można przeczytać na FB stacji) to bez sensu jest kupować karnet czasowy. Mimo, że sztruksu nie zaznaliśmy, to jeździło się bardzo fajnie. Widać, że śniegu mają pod dostatkiem. Dodatkowo dziś w nocy dopadało naturalnego. Jedynie na górnym odcinku czerwonej części trasy były niewysokie muldy (pewnie nie było tam ratrakowane) i trochę lodu. Podział na trasę czerwoną i niebieską wybitnie sztuczny, stworzony tylko dla celów marketingowych. I chyba bardziej w stronę czerwonej. Będąc szczerym jest to jedna trasa z małymi wariantami przejazdu i tyle. Bardzo początkujący i uczący się mogą mieć problemy co trochę nie pasuje do wizji stacji rodzinnej. Mi się nachylenie bardzo podobało. Kiedyś jeździłem tutaj (chyba w 2004 lub 2005) i parę wspomnień wróciło. Na sam koniec naszej jazdy czasem pojawiały się połacie pokrywy lodowej, ale można było je ominąć. Także trasa i przygotowanie na plus, a może bardziej w kategorii normalności i tego czego oczekuję od stacji narciarskiej. Wsiadanie na kanapę bez problemu, tylko czemu nie zamontowano tam taśmy (ach to wygodnictwo)? Trochę słabiej może się wysiadać, zwłaszcza gdy na kanapie podróżuje 6 osób (nam się to zdarzyło raptem 3 razy) i nie koniecznie wszyscy potrafią się zachować w wąskim miejscu. Takie samo wąskie gardło jest raptem kilka metrów dalej, gdzie oczywiście dużo ludzi się zatrzymuje. Nam się trafiła grupa ponad 10 osób robiąca sobie punkt zbiórki w najwęższym miejscu, nie dając możliwości przejazdu. Sporo uwag można mieć do zakończenia trasy i dojazdu do wyciągu. Niestety jest tam dosyć wąsko, od samego początku był tam lód, do tego poustawiane na środku znaki "zwolnij" spowodowały parę upadków osób słabiej jeżdżących. Mogą wystąpić problemy z zatrzymaniem się. Podejrzewam, że będzie tam sporo wypadków przez ferie. Zejście ze stoku znajduje się tuż za lodową pułapką. W przypadku dużego obłożenia będzie tutaj chaos. W mojej ocenie należy to inaczej rozwiązać. Całą stację odbieram pozytywnie, bez przesadnej gloryfikacji. W skali szkolnej to do oceny 5 jeszcze trochę brakuje, ale solidne 4 można dać. Bardziej traktuje to jako właściwy standard jaki powinna reprezentować nowoczesna (niezabytkowa) stacja. Moja żona skwitowała to stwierdzeniem, że "nie było tak źle" w odpowiedzi na negatywne opinie na fb. Fajny punkt na mapie się pokazał, gdzie można spędzić kilka godzin. Chociaż na cały dzień (i więcej) bym się nie zdecydował. Polecam każdemu pojechać osobiście, sprawdzić i samemu wyrobić sobie opinie, oczywiście nie w okresie "kolejkowym". Na pewno nie będzie to jedyny cel moich odwiedzin w Szczyrku, ale chętnie kiedyś tu wrócę na pojedynczą wieczorną wizytę.4 punkty
-
A kiedyś na Polanie Strugi na Pilsku musieliśmy czekać waż wytną leżące na linie drzewo. Jak widać wystarczyło włączyć:D3 punkty
-
3 punkty
-
Super po 4 letniej przerwie Bieńkula otwarta. Narty retro Bieńkula Szczyrk Narty drewniane Kober 210cm ze stalowymi krawędziami , wiązania Silvretta sprężynowe typu Kandahar, buty niskie skórzane sznurowane , kijki bambusowe 140cm. Zjazd na zabytkowych nartach końcowym odcinkiem trasy Bieńkula w kierunku Czyrnej, w ON Czyrna-Solisko w Szczyrku 25.02.20133 punkty
-
3 punkty
-
Szczyrkowski "alpejsko" Dzisiaj w SON bardzo dobre warunki wszędzie gdzie jeździłem (tylko na 3 i 1 do Czyrnej nie byłem - zabrakło czasu ) Wszędzie twardo, ale bez lodu. Tory pod orczykami wyratrakowane. Do godz. 11 wjazd do orczyków niemalże na bieżąco, czasem oczekiwanie 1-2 min. Później narciarzy wyraźnie przybyło co zwiększyło czas oczekiwania do niektórych orczyków do 3-5 min. Spotkałem forumową ekipę Skionline w osobach Grzegorza i Rafała z przyjaciółmi więc pośmigaliśmy razem do końca. Było mega sympatycznie. Narciarsko dzień znakomity. wyratrakowane tory widok na Bielsko WZF na Julianach gdzie ratrakują pod leżakami ? Tylko w Szczyrku. ten widoczek na Małym Skrzycznem zawsze mnie "rozwala" widok na królową tras SON-u czyli Bieńkulę3 punkty
-
W Polsce jest wiele opuszczonych i nieużywanych wyciągów narciarskich. Obok nich znajdują się często ciekawe trasy, którymi można zjechać jedynie "na dziko". Takimi stacjami narciarskimi są np. Beskidek i Zapalenica w Szczyrku albo stok w Suchej Dolinie. W Polsce jest też sporo wyciągów (i ośrodków) niedziałających z powodu problemów z właścicielami gruntów lub brakiem kasy. Ostatnio w necie natrafiłem na opuszczony od 7 lat wyciąg narciarski w Zielonej Górze. Stok krótki - jedynie 175 m, ale jeśli nie ma w okolicy nic lepszego, to czy nie warto pojeździć nawet na takim krótkim stoku? Jak widać MOSiR w Zielonej Górze ma inne zdanie http://adamfularz.salon24.pl/748651,protest-przeciwko-zamknieciu-wyciagu-narciarskiego-w-zielonej-gorze-sroda-g-14-ta . Ciekawe czy coś z tego wyjdzie...2 punkty
-
W weekend miały być wspólne z moją córka dwa dni narciarskiego szaleństwa, pogoda zapowiadała się idealna, warunki na trasach narciarskich - też wszędzie b.dobre nic tylko korzystać, niestety tak to już często bywa że właśnie wtedy los płata nam figla[emoji51] W sobotę rano zamiast w drodze na narty wylądowaliśmy w ośrodku zdrowia, potem w aptece a następnie młoda wróciła prosto do łóżka - grypa pokrzyżowała nasze plany. Wracając do domu stwierdziliśmy że trochę szkoda naszego wyjazdu, ale w sumie lepiej teraz być chorym niż za tydzień kiedy to zaczną się u nas ferie zimowe. Tak wiec sobotę odpuściłem, ale to tak nie do końca, oglądając skoki narciarskie doszłem do wniosku że w sumie po zawodach mogę jeszcze wyskoczyć gdzieś na 2-3 godzinki pośmigać. W przerwie pomiędzy pierwszą i drugą seria skoków zapakowałem sprzęt, przebrałem się, następnie oglądnęłam skok Stocha i w drogę. Miałem dwie opcje do wyboru KasinaSki lub Sport Arena Myślenice czasowo dojazd bardzo podobny, obie stacje robią przerwę na ratrakowanie wiec warunki powinny być podobne, ludzi w sobotni wieczór tez pewnie będzie podobna ilość. Wybieram Kasinę lubię tam wyskoczyć w tygodniu po pracy na 2 godziny dynamicznej jazdy, co prawda w soboty zawsze jest dużo ludzi ale myśle sobie może dziś nie będzie tak zle, a do tego szybka kolej robi dobrą robotę. Na drodze bardzo spokojnie i po ok 20 min jestem na miejscu, parkuje na górnym parkingu, samochodów nie ma jakoś za wiele, wiec nie będzie tak zle, szybkie przebieranie i do kasy, biorę 2 godz i na krzesełko jest 18.30. Jadąc do góry orientuje się, że nie wziąłem z domu telefonu - no to du.. zdjęć nie będzie, musi wystarczyć krótki opis warunków jakie są. Z początku ludzi umiarkowana ilość, wszystko idzie na bieżąco, bez żadnych kolejek, na trasie sztruksu co prawda już nie ma ale jest twardo i w miarę równo, i tak udaje mi się przejechać kilka fajnych zjazdów. Z czasem chętnych pojeździć w sobotni wieczór przybywa, na trasie robi się dość tłoczno,jest kilku uczących się jeździć - jeżdżących w poprzek stoku, jest też kilku narciarzy jeżdżących bardzo szybko - w tym momencie trzeba mieć oczy do okoła głowy. Mimo iż kolej nie jeździ z maksymalna prędkością, tylko ok 3m/s i jedzie się do góry nie całe 6 min wszystko idzie na bieżąco. Na trasie jest już sporo odsypów i miejscami zaczął wychodzić beton (lub jak kto woli gips), tradycyjnie już najlepsze warunki są po lewej stronie stoku jadąc w dół, jest tam trochę lodowych kulek ale jak na to ile osób jeździ to nie jest najgorzej. Jeszcze tak na koniec, jadąc krzesłem cały czas zastanawiałem się dlaczego po mimo sprzyjających warunków do naśnieżania nic na razie nie dzieje się na trasie nr 2, oczywiście da się nią zjechać na własną odpowiedzialność i kilka osób tak robiło, ale w niektórych miejscach powyłaziły już kamienie i inne minerały. Z głównego stoku pościągano już armatki i czemu by ich tu nie ustawić i nie rozpocząć naśnieżania, mimo iż trasa jest dość wąska pewnie kilka osób chciało by nią jeździć. Cóż mogę powiedzieć, bardzo przyjemnie spędzone 2 godz, czas wracać. Mam też kilka nie oficjalnych i nie potwierdzonych informacji o dalszym kierunku rozbudowy tej stacji narciarskiej. Pewnie jest w nich jakaś prawda, bo nikt nie stawia 6os szybkiej kolejki aby jeździła w 2/3 swych możliwości transportowych i nie inwestuje (tylko w tym roku) prawie 30mln zł jak nie ma dalszej wizji rozwoju tej góry. Ale myśle ze to już temat do wątku Polska nowe inwestycje. Pozdrawiam Paweł2 punkty
-
Byłem dzisiaj w SON bo słowo się rzekło ... Jutro krótka relacja bo muszę odespać. Trasy w SON miedzy Halą s. a Suchem były dzisiaj 10 razy atrakcyjniejsze od ,,tras'' w BSA jakich doświadczałem kilkanaście dni temu . BSA będzie dobrym miejscem na zakończenie sezonu np. w drugiej połowie marca lub w początkach kwietnia. Osobiście mimo, nawet dobrych warunków, w drugiej połowie kwietnia i później na nartach już nie jeżdżę ,to jak dla mnie wszystkie S.N. mogą 15.04 zamknąć2 punkty
-
Ostatnia część aktywności weekendowej, to sanki w Starym Smokovcu, gdzie też mieliśmy kwaterę Z domu zabrałem sanki Bartka, z nadzieją, że wieczorem zabiorę go na spacer i że może uda się wjechać na Hrebieniok i zjechać 2,5 km trasą saneczkową. W sobotę po nartach w Strbskim Plesie, szybkim obiedzie na kwaterze, o 16:30 zamieniłem się w konia pociągowego i po ok 20 minutach ośnieżonymi chodnikami i uliczkami dociągnąłem Bartka na sankach pod dolną stację kolejki szynowej na Hrebieniok, gdzie oprócz saneczkowej trasy zjazdowej znajduje się zrobiona z lodu katedra oraz znajdują się rzeźby wykonane z lodu w ramach Ice Master 2017. Sezonówka na ośrodki TMR obejmuje także tą kolej na Hrebieniok, ale jak się okazało jedynie do godz. 16 A po 16 trzeba już kupić normalne bilety. Młody bardzo chciał, ja też w sumie chciałem zobaczyć te rzeźby i zjechać na sankach, a ponieważ w niedzielę już nie było możliwości, bo zaraz po nartach mieliśmy wracać do domu, więc wydałem w sumie 12,5e za bilety dla nas i pociągiem-wagonikiem wjechaliśmy na górę. Było już ciemno, ale może i dobrze, bo rzeźby lodowe były podświetlone kolorową iluminacją, co robiło niesamowite wrażenie, A Katedra, w której jej twórca wziął nota bene ślub dosłownie zwalała z nóg. Kapitalne miejsce, gdzie widać mnóstwo talentu i włożonej pracy Po obejrzeniu rzeźb postanowiłem z Bartkiem zjechać na dół na jego sankach po oświetlonej trasie saneczkowej. Ale było super... mniej więcej do połowy trasy, kiedy to sanki nie wytrzymały podskoków i pewnie mojego ciężaru i rozkraczyły się To i tak dobrze, bo jak Bartek był mniejszy i miał drewniane sanki, to kiedy chciałem sobie przypomnieć jak się zjeżdża, to z powrotem na górkę wchodziłem z sankami w dwóch częściach No nic, udało mi się podprostować sanki Bartkowi i dalej pojechał już sam, a ja z buta zszedłem na dół co chwilę uciekając w zaspy przed kolejnymi saneczkarzami nie kontrolującymi toru jazdy I tyle, a więcej na zdjęciach2 punkty
-
Widać jeżeli chcą zająć sie tematem na poważnie muszą się jeszcze dużo nauczyć. Już nie jednemu wydawalo się, że będzie doskonale... życie pisze własne historie. Życzę im jak najlepiej bo zanim pękł ten medialny balon wydawało się, że będzie to wyróżniający się ośrodek. Nic kubeł zimnej wody, mobilizacja i za rok poprawić niedociągnięcia. Może jakiś doświadczony ratrakowy?! Postaram sie jeszcze w tym sezonie zobaczyć własnymi oczami czy naprawdę jest aż tak źle. Może połączoe to z testowaniem headow... hmm.2 punkty
-
Będzie co najmniej jeden - ośrodek będzie działał w listopadzie i kwietniu, może nawet maju.2 punkty
-
Jazda zadaniowa. Teczek nie stawialiśmy bo było za mało śniegu i nie dostaliśmy stoku. Tzn dali, ale czarną ściankę Marek to pierwszy trener w moim życiu, o którym mogę powiedzieć że naprawdę rozumie na czym polega jazda na nartach. Mam na myśli podstawy fizyczno-mechaniczne. A do tego potrafi to ująć i przekazać niesamowicie przystępnie. Do tego jest świetnym demonstratorem, czlowiek-guma. Po 2 dniach treningu z nim pytałem sam siebie co ja robiłem wcześniej, bo na pewno nie jeździłem na nartach! Przeszedłem rewolucję i olśnienie. Pierwsze zawody po zmianie trenera i w zawodach mastersów w Czechach 2 w SG i 1 w GS Wysłane z mojego SM-T560 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Dzięki Piotr! Jutro do Ciebie zadzwonię - zaczynam się już powoli rozglądać w temacie marca No i mam nadzieję, że w marcu też trafimy na taką fatalną pogodę jak w St. Anton2 punkty
-
Na jednej fotce nawet jest sam autor Marcin - Młody Cię cyknął? Dzięki za relację i kolejne fotki z "białego świata"!2 punkty
-
Co do Beskidka to mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony mój dzieciak czyli Marek stawiał tam pierwsze zawodnicze kroki w roku 2005 i to są piękne wspomnienia. Kluby bardzo często tam trenowały slalom. Stok był stromy, a w górnej części bardzo stromy. Z drugiej strony to tam miałem w 2008 r. poważny wypadek czyli bliskie spotkanie trzeciego stopnia z armatką śnieżną. W zasadzie po tym wypadku ośrodek całkowicie zaprzestał działalności i od następnego sezonu już nie działał.2 punkty
-
Jeden karnet: Harenda, Suche, Szymoszkowa, Witów. Drugi karnet: Kasprowy. Trzeci karnet: Małe Ciche. Czwarty karnet: Kotelnica, Jurgów, Bachledova . Piąty karnet: Rusin ski.2 punkty
-
https://www.facebook.com/hashtag/nudasienieuda?source=feed_text&story_id=1319999331391148 Polecam, znajomi moze wyłapia moje słowa.2 punkty
-
Wczoraj dane było mi zawitać do Korbielowa. Na początek stok, na którym nigdy jeszcze w Korbielowie nie jeździłem (w końcu w życiu trzeba wszystkie trasy przetestować ) - Cypisek . Warun ekstra - żadnych muld, odsypów, lodu brak - po prostu jazda na maxa Nie no - żarty, żartami - ale tak naprawdę to tam nic nie pojeździłem - oczywiście, stok bardzo przyjemny dla początkujących, pokrywa cała, równa, warunki jak dla uczących się bardzo dobre i tak do ok. godz. 13-14 -bez tłoku. Pocieszny widok uczących się maluchów w wieku od kilku lat, jak i osób dorosłych. Pogoda - jak widać - zachmurzenie całkowite, na wysokości Buczynki w oddali widoczne wiszące, niskie chmury. A podobno od Miziowej wzwyż - przepiękna lampa i słońce z morzem chmur poniżej. 3 godz. na Cypisku bardzo szybko minęły, małe uzupełnienie energii i tu taki okaz: Ten jegomość cały dzień pod sklepem - od rana do wieczora - chyba stróż tej placówki - i nawet jagodziankę wcinał jak opętany Ok - teraz w końcu coś dla mnie - dochodzi godzina 16 - przenosimy się na Solisko, abym i ja mógł sobie coś pojeździć - w końcu wieczorna jazda tylko 20 zł. Stok widać już lekko zmęczony - słychać na dole, jak szura lód spod nart i widać drobne odsypy. Przy kasach - niczym na koniec "szychty" - kolejka do oddania karnetów. Przy okazji rozpytuję ludzi, jak tam warunki - potwierdzają, że jest lód, ale jeździć się da. Wtem GOPR zwozi przy kasach w toboganie kogoś - kogoś bardzo tak szczelnie owiniętego, że nawet twarzy nie widać - dziwne myśli przychodzą do głowy, ale mam nadzieję, że to ze względu na mróz i wszystko zakończyło się pozytywnie. Czekam w kolejce do kasy - myślę, czy za 15 zł nie przeskoczyć na Babę, wtem ktoś krzyczy - "kto chce karnet do godz. 19 za 10 zł" - długo czekać nie musiał Biorę z miejsca i udaję się na kanapę. Z kanapy widok potwierdza to, co po całym dniu przeważnie tu zostaje - lewa strona lekko bardziej zmęczona, prawa jakby mniej. Ponadto widać, że od strony Buczynki mgła zaczyna schodzić coraz to niżej. Pierwszy zjazd - lewa strona - nie jest źle - tylko u góry trochę lodu i na samym dole - przy dojeździe do kolejki, do tego lekkie odsypy. Za to prawa strona - mioooodzio. Z początku na górze minimalnie lodu, a później to już super jazda - drobny śnieg po całym dniu w bardzo małych gdzieniegdzie odsypach, ale nie utrudniający jazdy. Jeżdżę prawą stroną, ale widzę, że na Babie bardzo mało ludzi- postanawiam po zejściu z kanapy od razu tam się udać. A tam po prostu cuuuudooooo Zero lodu, zero jakiś oznak zmęczenia stoku - bajer - teraz żałuję, ze od razu tam nie poszedłem. I tak już do końca sobie jeżdżę - wjazd z Soliska, wysiadanie w prawo, od razu gdy tylko się da - ucieczka na Babę i tam po całej szerokości na prawie pustym (parę kręcących się tylko osób), w bardzo dobrym stanie stoku aż do momentu, kiedy trzeba zjechać na Solisko. Wtedy uciekam w prawo przed ostatecznym rozgraniczeniem stoków i tu znowu trzymam się maksymalnie lewej strony ostatniego odcinka Soliska, bo najlepsze warunki do jazdy - no i podjazd do bramek od strony Ferro Lux. Jeżdżę tak na okrętkę z uśmiechem na twarzy, bo od lewej strony do kanapy na Solisku praktycznie bez kolejek, za to Ci z prawej muszą trochę postać i podreptać. I tak przez ponad 2 godziny - wydziczyć się szło na maxa! Po godz. 18 na Babie pojawia się trochę więcej ludzi, ale to i tak nie to, co na Solisku - a o tej porze Solisko już dość mocno poobdzierane, z coraz to większą ilością lodu. Ok godz. 18.20 muszę już kończyć jazdę i oddaję karnet. Super - ponad 2 godzinna jazda za 10 zł Jedyne co boli - widok kanapy na Buczynkę! - "pierunie, ludziska!!! - zróbcie w końcu coś z tym, dogadajcie się i uruchomcie tę kanapę - jak dyndała tak sobie we mgle i ciemności, to aż coś się w człowieku zbierało - idealna alternatywa na dłuższą (ale i też wieczorną) jazdę - bo ileż to można po Solisku tak góra-dół, góra-dól zaiwaniać. Jakby nie urozmaicenie sobie wczoraj jeżdżeniem po Babie, to po godzinie trochę byłoby już trochę nudnawo. Po jeżdżeniu - obowiązkowo - w karczmie (na szczęście weselicha brak - karczma otwarta ) - kwaśnica i porządne jadło i po godz. 20 niestety opuszczamy Korbielów udając się w drogę powrotną (to, co czuliśmy w aucie jadąc przez Żywiec ok. godz. 21 lepiej pominę milczeniem - zresztą na A4 w Katowicach o wiele nie lepiej....) Jedna rada po wczorajszym dniu - jeśli chcecie pojeździć sobie wieczorem - to polecam "Babę"!2 punkty
-
Andalo-Paganella Co się odwlecze to nie uciecze Warto tu pojeżdzic dzionek,dwa a i tydzień rodzinnie można by było tyle że my lubimy się przemieszczać Kto był to wie że Pagannela fajna jest,kto nie był to polecam.nawet na tydzień W skrócie to duży brat ośrodka w którym jeżdziliśmy wczoraj Dziś po nartach przeprowadzka do nowej kwatery co by ogarniać pozostałe ośrodki Dolomitów Jutro Passo Tonale a może Pinzalo Ps, Na ostatniej fotce tak w Paganneli przepędzają ostatnich niezdecydowanych narciarzy,gdy ratrakowy jest gotowy do lizania tras2 punkty
-
Miałem jechać we wtorek ,ale jadę jutro bo we wtorek mglisto i szaro a jutro w SZczyrrku pogoda słoneczna i ciepła prawie przedwiosenna . No i jest jak w Alpach. Będę bez spania po służbie 12 godzin ,ale red bull doda mi skrzydeł2 punkty
-
Stok pomiędzy Kazimierzem, a Rąblowem w województwie lubelskim: Celejow. Krótka ale bardzo ciekawa górka to była...od jakiegoś czasu - nieczynna Górka wygląda z góry tak: Na dole infrastruktura była nie za bogata... Expat na fotce. Górna stacja... Stok z dołu w ostatnim roku działalności...a było to w roku 2014. Pozdro.2 punkty
-
2 punkty
-
W 2005 roku jezdziłem na narty do Berestu koło Krynicy-Zdrój. Był tam wyciąg "U Żywczaków" o długości 500m i miał całkiem fajne nachylenie stoku. To były jeszcze te "normalne" zimy i stok bez naśnieżania działał całkiem długo. Z tego co wiem to od paru ładnych lat już nie działa, a czy wyciąg stoi i rdzewieje to nie wiem. Kiedyś był wystawiony na allegro na sprzedaż (jakoś koło 2010 roku). Gdzieś mam jakieś fotki tego stoku, jak znajdę to wrzucę.2 punkty
-
Szczyt Skrzycznego wygląda obecnie tak. Rano była tam spora mgła i widać, że niżej jest chyb nadal. Ciekawe czy ten pierścień na niebie to efekt optyki kamery czy też jest taki w rzeczywistości. Niestety dzisiaj jeszcze z domu patrzę na stoki bo przeziębienie uporczywie się mnie trzyma, ale może jutro lub w poniedziałek w końcu uda się ponartować.2 punkty
-
Dzień Szósty - Valluga & St. Christoph. Cz. 2 ...jeszcze tylko jedno spojrzenie... Możemy zjeżdżać... z samej góry do Stuben! Trasy: 92, 85, 100, 102... długość: 11 km? Tu portki zasłoniły początek trasy... ...więc kolejna fotka bez portek Okoliczności przyrody z bliska Go! W Stuben pod kościółkiem... Końcówka trasy 102 jest poniżej drogi St. Anton - Lech. Nr 100 z oddali wygląda tak: Teraz katujemy jedna po drugiej trasy po stronie St. Christoph. Z oddali łapię ponownie wagon na Vallugę A sama Valluga i taras widokowy z oddali wygląda tak... ...zwróćcie uwagę, że mimo zakazów zjeżdżają z niej freeraidersi. Jeździmy dalej. Trasa, za trasą, trasa za trasą... Miejsce do nartowania? Świetne! Trasy? Wspaniałe! Widok St. Christoph: Miasteczko w zbliżeniu: Stąd widać doskonale trasy Rendala: Klimatyczne knajpki w Alpach? To lubimy! Z tej części ośrodka wracamy trasą czarną... ...powoli kończy się ten wspaniały dzień. Na koniec - wesoła ekipka Pozdrawiamy serdecznie! Tak jak pisałem wcześniej - relacja z jutra, już Polski Pozdro marboru2 punkty
-
Dzień Szósty - Valluga & St. Christoph. Cz. 1 Dzisiaj nie będę dużo pisał, bo już się pakujemy. Jutro z rana jeszcze narty kilka godzin, a potem bezpośrednio ze stoku powrót do domu (relacja z soboty będzie w niedzielę, już z Radomia). Kolejny przewspaniały dzień i odwiedzona Valluga i St. Christoph. Nim jednak nastąpił ten świetny dzień - wieczorny spacer i fota z okolic naszej kwaterki w St. Anton: Rano startujemy podobnie jak w dniu drugim spod dwóch nowych gondol - tym razem jedziemy krzesłem, a potem zaczynamy się przedzierać trasami i wyciągami w stronę osławionej Vallugi. Warunki narciarskie, gdybyście nie zauważyli na powyższej fotce, to proszę oto poniższa... Kręcimy się to tu, to tam i czytając mapkę źle trafiamy...bo zamiast dotrzeć do celu trafiamy na początek trasy 85 - i całe szczęście... ...jest cudnie! Tniemy na dół, a na ustach - banan. Przewspaniała trasa! Celujemy jednak w tę gondolę...i by do niej trafić zjeżdżamy w końcu do St. Anton. Młody wojownik - krzyczy: jezda, jazda!!! Jakie kręcenie filmów, jakie zdjęcia?! 85 czerwona: Te skałki mnie zauroczyły - spędzam przy nich sporo czasu. Ekipa odjeżdża... Łapię ją i już razem pod właściwym wagonem... Docieramy na Vallugę - to tutaj znajduje się symboliczna granica. Fotki, filmy... kontemplacja całego wyjazdu... ...i jak tu się nie cieszyć, nie kontemplować? Na sam szczyt, bez nart dostajemy się świetną gondolą 5 osobową, stojącą... To z pewnością zainteresuje jednego z Kolegów na form Widoczki na każdą stronę Świata - wspaniałe! Bosko! Nasyceni, spadamy na dół... CDN2 punkty
-
2 punkty
-
W Decathlon w Bielsku można aktualnie wypożyczyć różne narty zupełnie za darmo! Cynk dostałem od Andy-w. Byłem tam wczoraj. Mają tam jedną parę z fokami, 99 pod butem, 178 cm długości, niestety mój but nie wszedł do wiązania, rozstaw tylko do 332 mm. Jakby ktoś chciał spróbować skiturów to myślę że warto. Mi zamiast tych nart dali nartę freeride Rossignol Soul 7 HD, świetne na dzisiejszy puszek, 106 mm pod butem :-) Pozdrawiam Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
A tu macie filmik jak jeżdżą dzieciaki które wcześniej zaczynały :smile: https://www.facebook.com/sportingclub.madonnadicampiglio/videos/526663657515058/?fref=nf Filmik nawet mnie lekko zmroził. :wink: Potem nie dziwmy się, że Włosi odnoszą sukcesy w narciarstwie alpejskim. Pozdrawiam PS: teraz doczytałem - "Lucifero" ma 8 lat2 punkty







