Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
25.01.2017 - 25.01.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.01.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Ten weekend był wyjątkowo intensywny, ale tak musiało być.Sobota stała pod znakiem roweru i pierwszej setki w tym roku, niedziela to kolejna i wyjątkowa wyprawa na narty. Sekcja skitourowa z Andrychowa wielokrotnie mnie zachęcała do przyłączenia się i kusiła kolejnymi fotkami ze swoich wypraw, ale ja jestem trochę uwiązany czasowo i łatwo nie było. Jednak tym razem się udało.Jeszcze nie wiedziałem tak naprawdę jaka niesamowita przygoda mnie czeka. Początek przypominał moje wcześniejsze samotne wyprawy, ale im dalej się dzień rozwijał, tym było ciekawiej, pod koniec bywało nawet niepokojąco. Pobudka 3 rano. Temperatura koło domu na lekkim plusie. Skoro tak, pewnie będzie ciepło i nie zabrałem zbyt wielu rzeczy. Spakowany byłem w większości dzień wcześniej , żeby nie zmarudzić rankiem, ale ostatecznie skompletowałem ekwipunek pod spodziewaną pogodę rankiem. Szybko się zebrałem i pognałem na miejsce spotkania w Jeleśni. Byliśmy umówieni ok 4.30 i tak też wyszło. Dalej jedziemy już razem jednym samochodem w trzy osoby: ja, Aklim i Rafał - można powiedzieć nasz przewodnik. Celem jest Masyw Wielkiej Fatry na Słowacji. Warunki na drodze dość dobre, to też sprawnie docieramy na miejsce, ale za pierwszym razem mylimy punkt startu. Miał być szlak żółty, a jest czerwony... Jednak Rafał szybko rozwiązuję zagadkę i szybko trafiamy we właściwe miejsce startu. Spodziewałem się, że tu będzie nie chłodniej niż jakieś - 5 st., ale to było mocno optymistyczne założenie. Nad ranem było -14... Oczywiście to nie żaden kataklizm, ale trochę byliśmy zaskoczeni. Gramoling, sprawdzenie sprzętu i ruszamy do góry. Początek to taka tam ścieżka w wąwozie, ale o fajnym spokojnym nachyleniu. Tylko śniegu tutaj jakby mało. Teraz nikt nie będzie zaprzątał sobie tym głowy. Raczej myślami już jesteśmy gdzieś tam powyżej 1000 m.n.p.m. Oczywiście od samego początku uwieczniamy każdy ciekawszy etap podróży. Zwłaszcza, że pogoda zapowiada się fantastycznie, choć słońce dopiero nieśmiało opiera się na czubkach najwyższych szczytów. Jestem tu po raz pierwszy w życiu, ale od razu mi się podoba. Widoki dość mocno przypominają te alpejskie, choć to nawet nie Tatry. Piękna dolinka otoczona dość szpiczastymi szczytami. Oczywiście im wyżej, tym ciekawsze widoki. Najbardziej zaskakują wielkie niezarośnięte polany. Niby góry podobne do Beskidów, ale już tak od 1000 m wzwyż gołe. Bardzo przyjemny widok, kiedy pomyślałem o zjeździe na dół. Kiedy słońce zaczyna mocniej operować, trzeba zacząć się rozbierać. Ciepła kurtka powędrowała do plecaka już po kilkuset metrach marszu. Niedługo po tym idę już tylko w samej koszulce i mimo wszystko pot na czole się pojawia. Szkoda, że nie mieliśmy krótkich spodenek. Póki nie ma wiatru, można by zrobić pokaz... Jedno co mocno uderza, to cisza w tych górach. Chodzi nie tylko o brak doznań skutków bezpośredniego sąsiedztwa cywilizacji, ale kompletne zero ludzi! Przez godzinę marszu nie spotkaliśmy nikogo! Może nawet dłużej. Niewątpliwie tam można wypocząć, nawet w marszu. Ale oczywiście znaleźliśmy sobie miejscówkę na chwilę regeneracji i mały popas. Tylko trochę dużo tam śniegu było... Będzie widać na filmiku, na końcu relacji. Pojedliśmy, nieco ochłonęliśmy, więc czas ruszać dalej. Na przełęczy pojawił się lekki wiatr, więc trzeba się ruszać, bo szybko wychładza. Ale to nie problem, wystarczy założyć drugą warstwę, resztę zrobi marsz do góry. Do celu podróży, a właściwie pierwszej części, pozostało już przysłowiowe kilka kroków. Dokładnie to szczyt o nazwie Ploska. Po ok. 2.30 marszu osiągamy wspomniany szczyt. Dopiero tu spotykamy pierwszych ludzi. Robimy sobie fotki, ujęcia do filmików i debatujemy nad dalszym planem. Właściwie to nasz przewodnik Rafał składa kolejne propozycję co dalej. Powiem szczerze, że spodziewałem się ze dwa razy dłuższego marszu i jednego zjazdu. Tak to zazwyczaj wygląda u mnie. Jednak marsz był krótszy i teraz czas na zjazd i kolejne podejście. Na początek kierujemy się mniej więcej w stronę południową. Jest tam ogromna polana, praktycznie bez jednego drzewa. Jest też żleb, ale nie decydujemy się nim jechać. Niestety początek zjazdu lodowy i nierówny, ale po kilkuset metrach trafiamy na większą ilość miękkiego śniegu, a dalej pięknego, nietkniętego puchu. Pięknie! Niestety nachylenie szybko maleje i nie możemy nabrać właściwej prędkości. Skoro tak, to zakładamy foki i zaczynamy ponowną wspinaczkę. Początkowo mieliśmy wejść z powrotem na Ploska, ale po drodze zrodził się plan, żeby ominąć szczyt i ruszyć od razu do Schroniska po Borisovom. Uznaliśmy, że może szkoda czasu i sił na wspin i krótki zjazd. Szybciej będzie trawersować. Tak przynajmniej nam się wydawało... Pokonujemy kolejne żleby i granie,a tu schronisko coś bardzo wolno się przybliża. Do tego miejscami trudno się poruszać, bo raz trochę oblodzeń, a innym razem drzewa i inne przeszkody. Trawers mocno mnie wypompował. Szliśmy chyba dobrą godzinę. Ale nasza wytrwałość została nagrodzona i w końcu docieramy do szlaku, a wkrótce do schroniska. Przy okazji krótkiego zjazdu odpięła mi się foka na jednej narcie, ale tak do połowy. Ponieważ miałem "odpięte" wiązania do marszu, nie miałem szans zapanować nad jedną nartą i gleba. No szlag, wreszcie trochę luźnego zjazdu na krechę, to musiałem wytracić rozpęd... Gorzej, że do foki przykleił się śnieg i ta trzymała się bardziej na słowo honoru. Schronisko było już na wyciągnięcie ręki, więc to nie problem. Ostatnia górka i wreszcie można spocząć. Oczywiście to dobry moment, żeby napić się złocistego trunku. Malutkie schronisko, klimatyczne, jak te starsze u nas. Obok nas siedziała grupka Słowaków i nagle jedna pani zaczęła śpiewać: "hej Sokoły, omijajcie góry, pola, lasy, doły..." Patrzymy tak lekko zaskoczeni, bo bardzo ładnie jej szło.Rafał się podłączył, po czym zaśpiewał coś po słowacku. Chwila pogawędki i chłopaki zaczynają się zbierać. Będą się wspinać na Borisovom. Ze względu na strome podejście, trzeba dymać z buta, a ja nie mam nawet tych skitourowych. Dlatego też rezygnuję, choć przyznam też, że wcześniej zmiażdżył mnie ten trawers. Postanawiam trochę odpocząć i sączyć trunek. Tym bardziej, że słoneczko pięknie operuję. Będę czuwał w bazie i przypilnuję sprzęt. Andrzej z Rafałem ruszają, a ja się opalam i robię sobie fotki. Niestety słoneczko się schowało za choinki, ale chłopaki dość szybko obrócili. Pozostało dopić trunek, spakować się i ponownie ruszamy na Ploska. Niestety, podejście od tej strony nie jest tak sielankowe, jak w pierwszej turze. Jest zbyt stromo żeby iść wprost pod górę, więc trzeba "halsować", czy raczej trawersować. Chłopaki cisną po szlaku, ja idę śladami czyimiś śladami, bardziej w bok. Szlak jest zlodowaciały, natomiast tu jest trochę nawianego puchu. Cisnę ostro i nieźle mi idzie, ale do jakiegoś wypłaszczenia ciągle daleko. Gdzieś w połowie trafiam na mocne zlodowacenie i nie bardzo już mogę się ruszyć. Próbuję trochę w tył, trochę podejść bokiem, ale nie bardzo widzę rozwiązanie. W tym momencie dochodzi do mnie reszta ekipy, lekko zaskoczona jak daleko już byłem. Ale dalej na nartach nie mam szans. Rafał proponuję żebym ściągnął narty, wezmą mi je z Andrzejem do plecaków,a ja dalej cisnę z buta. Wcale nie jest lżej, bo najpierw muszę przebić się butem przez warstwę lodu, a następnie tonę w śniegu po kolana. Jednak tempo podejścia zdecydowanie szybsze, co nie jest bez znaczenia. Robi się późno. Wystarczyło podejść jakieś 50, może 100 m i ponownie mogę założyć narty na nogi. Przy okazji odkrywam, że kompani mają zamontowane Harszle. No tak to można. Jak się dowiedziałem, użyli ich po raz pierwszy, co najlepiej obrazuję warunki do wspinaczki. Najważniejsze, że jesteśmy w końcu na szczycie i pozostaje jedynie zjechać na dół. Jest godzina punkt 16.00. Słońce powoli zmierza do snu, przy okazji tworząc piękne malunki na górach. Ściągamy foki, pakujemy się i ruszamy do ostatniego zjazdu.Oczywiście Rafał wskazuję w którą stronę mamy jechać. Początek bardzo płaski i trzeba się odpychać kijkami,ale później zaczyna się super szeroka polana z odpowiednim nachyleniem. Co prawda nie cała w puchu, ale bardzo mi się podoba. Dalej przez rozrzedzony las i jakieś polanki,aż trzeba skręcić. Wybieramy kierunek, który wydawał się być najlepszy - dość rzadki las i małe polanki. Jest nieźle, ale zamiast puchu, jest sporo lodoszreni. Jakoś suniemy, mimo wszystko. Najgorsze przed nami. Las gęstnieje, coraz trudniej obrać jakiś kierunek jazdy. W pewnym momencie patrze w dół, a tam tak gęsto, że nawet palca by nie przecisnął. Jeszcze ta szreń. Jedziemy w bok, przeciskając się między gałęziami i nie bardzo widać światełko w tunelu. Dosłownie,bo do tego jest coraz ciemniej. Trochę zaczynałem się martwić, ale w tym momencie Rafał dopatrzył leśną drogę i krzyknął:"jesteśmy uratowani!" Faktycznie, jeszcze kilka drzew, po czym się przerzedziło i jesteśmy. Mimo półmroku, teraz to już sielanka. Droga biegnie wzdłuż strumienia i na pewno musi nas doprowadzić do cywilizacji. Jedziemy i jedziemy,a tu niczego nie ma... Właściwe to coraz więcej się odpychamy,a ja zostaję z tyłu bo coś słabo mi narty jadą. Chłopaki co jakiś czas zwalniają i w końcu wyciągają czołówki. No, ja nie mam takich zabawek, bo kto by się spodziewał? Robi się na tyle ciemno, że już nie bardzo widzę po czym jadę, ale jakoś daje rady. Ponieważ ciągle zostaje z tyłu, Rafał daje mi swoją czołówkę i razem z Aklimem jadą razem na jednej. Ponownie mi znikają i tylko naparzam kijkami. Wreszcie jest! Jest cywilizacja! Nie mam już siły, ręce mi odpadają, ale światła i jakiś domek na horyzoncie to dobra wróżba. Mobilizuję się jeszcze, żeby nadgonić trochę i wjeżdżam do jakiejś wioski. Mam tylko nadzieję, że to ta, w której zaparkowaliśmy... Pojawiają się mieszkańcy i trochę zaskoczeni przyglądają mi się jak jadę drogą. Jeszcze kilka zakrętów i pojawia się znajomy widok. Tak! To tutaj zaparkowaliśmy, a Andrzej z Rafałem zaczynają się pakować. Cały przepocony, zmęczony, ale szczęśliwy. Dotarłem do końca dzisiejszej niezwykłej wyprawy. Przebieramy się, jak najszybciej pakujemy do auta i czas wracać. Niewątpliwie to była moja najlepsza wyprawa skitourowa w życiu i z pewnością jedna z najlepszych przygód. Wypompowałem się mocno, ale w sumie tego chciałem. Wielkie podziękowania dla Andrzeja i Rafała, że mnie zabrali i w trudnym momencie pomogli. Jest super ekipa, na której można polegać. Jak sami stwierdzili - dziś od razu zostałem rzucony na głęboką wodę. Chyba sami nie spodziewali się, że taki hardcore wyjdzie. Ale bardzo pozytywny! Na koniec filmik z wyprawy, który chyba najlepiej odda klimat wyprawy: Pozdrawiam, Johnny PS. Dzień wcześniej zrobiłem na rowerze pierwszą setkę w tym roku. Ponieważ nie chcę teraz pisać relacji rowerowych, wrzucam jedynie krótki filmik.15 punktów
-
Fatboy Slim.. Kolejna sobota i zastanawiamy się gdzie spędzić wolny dzień pada na powtórkę z rozrywki w lekko zmodyfikowanej wersji #szczyrkaido Kolejny raz startujemy z Ostrego stokówką w górę fot. Szymon Rochowiak I jak tu nie narzuca się taki teren do zjazdu? fot. Szymon Rochowiak Odbijamy ze stokówki w las fot. Szymon Rochowiak Teren w końcówce robi się coraz bardziej stromy i rzadki fot. Szymon Rochowiak Jesteśmy na szczycie i szykujemy się do zjazdu w... Naszym małym parku rozrywki A tutaj polanka z drugiego zdjęcia z bliższa fot. Szymon Rochowiak Zjeżdżamy też na stronę Malinowa, ale tam jest tragedia, rozjeżdżone przez narciarzy, a najgrosze są ogromne doły po skuterach Za to na podejściu spotykamy faciarzy! myślałem, że spotkam Johnnego pytam ich czy to się pcha czy też trochę jeździ Ogólnie to my zjechaliśmy 4 razy i spotkaliśmy ich przy aucie chyba większy fun jest zjechać w dziewiczym terenie w lesie niż pchać rower żeby zjechać stokówką Albo ja po prostu nie czuję tego klimatu Pozdr Tomek13 punktów
-
Dziś Mosorny z rana. Warunki bardzo dobre i dobre. Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Jako że w poniedziałek mogłem rozpocząć prace trochę później, a i tak jechałem w okolice Myślenic, rano postanawiam wrzucić sprzęt narciarski do samochodu i obieram kierunek Sport Arena Myślenice. Samochód parkuje na parkingu poniżej dolnej stacji 4os kanapy, szybkie przebieranie i do kasy, w tygodniu obowiązują 2 i 4 godzinne promocyjne karnety, ja biorę 2 godz za 25 zł, bo na tyle mogę sobie pozwolić czasowo, cena rewelacja - mając możliwość jeżdżenia od rana po zmarzniętymi przez noc stoku. Czekamy jeszcze tylko na odpalenie krzesła i do góry, muszę szybko zacząć się ruszać bo -8C i duża wilgotność powietrza szybko wychładzają organizm. Spójrzcie jaka kolejka do wyciagu[emoji2] Tyle głupot, a teraz o tym co tam zobaczyłem i o warunkach na trasach. Trasa nr 1 od rana i w sumie przez całe dwie godziny warunki dobre a nawet mogę powiedzieć bardzo dobre, twardo równo i przede wszystkim pusto, czyli tak jak każdy z nas by sobie tego życzył Do tego dodam jeszcze, że główna trasa jest naśnieżona i przygotowana na całej swej szerokości, czyli prawie 60m a pokrywa śnieżna ma ok 1m. Od weekendu uruchomiono też trasę nr 2, moim zdaniem stanowczo za wcześnie i chyba trochę na siłę. Trasa ta jest węższa od głównego stoku i ma ok 40m szerokości, niestety przykryta jest tylko cienka warstwą śniegu i udostępniona dla narciarzy w 2/3 swojej szerokości. Trochę szkoda, bo mogła by to być fajna alternatywa zjazdu podczas popołudniowego ratrakowania trasy nr 1 miejmy tylko nadzieje iż systematycznie będzie dośnieżana i za kilka dni zostanie otwarta w pełnej szerokości. Rano na 2 warunki dobre, twardo, niestety nie tak równo jak na sąsiednim stoku, widać gołym okiem że śniegu nie jest za wiele. Na górze Chełm obok górnej stacji znajduje się dość sporych rozmiarów karczma otwarta w godzinach pracy kolejki, można tam zjeść lub wypić ciepłego grzańca. Będąc w ośrodku w ciągu dnia cekawą atrakcja jest napewno wierza widokowa oddalona o około 10 min pieszo od stacji narciarskiej, przy dobrej pogodzie widać z niej całe Myślenice z okolicznymi miejcowościami i w oddali miasto Kraków a w przeciwnym kierunku Szczebel, Luboń W, Mogielnicę, pasmo Gorców, Tatry i Babią Górę. Kto lubi aktywny wypoczynek i nie tylko narty może z góry Chełm szlakiem zielonym pieszo-rowerowym lub zimą przy odpowiedniej ilości śniegu również skiturowo w około 2- 2,5 godziny dotrzeć do schroniska PTTK na Kudłaczach i dalej jeszcze w około 1 godzinę do Obserwatorium na Łysinie. Wracając do stacji narciarskiej trzeba przyznać, że na ten moment sytuacja w ośrodku wyglada znacznie lepiej niż w poprzednich latach, choć jest jeszcze kilka nie dociągnięcie które można by poprawić - choć by na przykład zabezpieczenie trasy siatkami - jak się już przewróciła to niech leży - chyba tak obsługa do tego podchodzi. Nie mam natomiast pojęcia jak wyglądają trasy po kilku godzinach jazdy narciarzy np w weekend, miejmy nadzieje iż równie dobrze, co do wieczornej jazdy postaram się to w najbliższym czasie sprawdzić i coś napisać. Na koniec jeszcze kilka zdań na temat 2 km nartostrady która znajduje się w ośrodku i zaczynajac się w dolnej części trasy 2 biegnąc przez las do dolnej stacji 1 os kolei na Zarabiu. Tak wyglada jej początek. Jest to zwykła ścieżka leśna miejscami droga o szerokości od 2 do 3 m trochę rozjeżdżona przez kłady i maszyny leśne. Na całej długości zainstalowane są lampy oraz instalacja do naśnieżania, niestety nie była ona jak do tej pory jeszcze nigdy używana. W około połowie swej długości nartostrada łączy się z trasą 1 os kolei, i dalej już równolegle biegnie do dolnej stacji na Zarabiu. I tak oto dociera do budynku i dolnej stacji kolei w same centrum turystyczne Myślenic czyli - Zarabie. Pozdrawiam Paweł8 punktów
-
Repeta z Kamieńska. Jak zaplanowałem, tak zrobiłem - po pracy, ponownie w auto i na wieczorną jazdę na Górę Kamieńsk pod Bełchatowem. Z łodzi to ok 75 km i godzina jazdy autostradą i drogą szybkiego ruchu. Dzisiaj wyraźnie cieplej, termometr wskazuje +0,5 stopnia. Docieram na miejsce przed 19stą. Kupuję tak jak wczoraj karnet wieczorny: Pierwszy rzut oka i jestem przerażony - mimo niesprzyjającej pogody: mgła i dodatnia temperatura, na stoku jest mnóstwo ludzi. Korzystając z rady Ratraka na pierwszy wjazd ustawiam się pod orczykiem. Ten niestety chodzi bardzo wolno a kolejka jest też spora... Na samej górze - mleko. Nie widać zbyt dobrze nawet końca stromszego początku tras. Na dole jest znacznie lepiej. Przy wyciągu krzesełkowym - taka sytuacja: Tak jak wczoraj, na głodzie narciarskim zniosłem w spokoju i cierpliwie niedogodności ośrodka - dzisiaj nerwy mi trochę puszczały... a to przez kolejki i nieumiejętną obsługę wyciągów - wolny bieg, jazda na krzesłach w niepełnym składzie, ciągłe zatrzymywanie - w efekcie stanie + wjazd na górę = 20 minut. Przegięcie! Zjechałem prawie dwa razy mniej niż wczoraj Góra węższej trasy również spowita mgłą: Górna stacja krzesła: Jeżdżę - raz lewą, raz prawą stroną. Najlepiej jest jednak na środku - pod wyciągiem. Śnieg nie jest już lodową taflą - dodatnia temperatura przez cały dzień nieco rozpuściła lodowisko. Mimo tego jest szybko i można było, pomimo bardzo płaskiej górki, trochę się wyżyć na krawędziach. Jazda na maksa na stoku o długości ok kilometra nieźle potrafi dać w kość. Lubię agresywną jazdę. Przed godziną 21 mgła sobie poszła... ...a przed ostatnim zjazdem było już nieźle wszystko widać. Dwudniówka na Górze Kamieńsk minęła szybko. Dzień dzisiejszy był moim 22 dniem z nartami na nogach - oby odwilż nie zdewastowała stoków, to sezon będzie narciarsko obfity. Pod Bełchatowem mimo dzisiejszych feryjnych niedogodności pewnie niebawem znowu się pojawię - cóż? Taka praca - lepiej pojeździć w tłumie niż przesiedzieć bezczynnie wieczór w hotelu. Pozdrawiam marboru7 punktów
-
Cześć! Za namową jeżdżącej przyjaciółki, swoją przygodę z nartami zaczęłam w sezonie 2003/2004, jako 11-letni podlotek. Na stoku towarzyszył mi mój tato, który takim całkiem debiutantem nie był, bo za łebka zjeżdżał z górki w parku na drewnianych dechach. Mama nie jeździła - była wiernym kibicem, czekającym na nas z termosem pod stokiem W pewnym momencie zaopatrzyliśmy się z tatą w swój własny sprzęt, na giełdzie, kupując w sumie co popadnie. Wydaje mi się, że m.in. źle dobrany i nieserwisowany (!) sprzęt był przyczyną moich lęków i braku postępów, a w przypadku taty - upadku, który za sobą poniósł kontuzję barku i ostatecznie rezygnację z narciarstwa po 2-3 sezonach. Wraz z tatą, przestałam jeździć i ja. Jednak gdzieś tam w głębi duszy tęskniłam i gdy tylko usamodzielniłam się finansowo, postanowiłam wrócić... po 9 latach I tak się bujam trzeci sezon (no, jeśli mam być szczera, to drugi, bo w zeszłym byłam tylko raz). Nie jeżdżę zbyt często z tego względu, że ograniczają mnie studia - uczę się zaocznie na "magisterce". Na szczęście to już ostatni semestr, więc od przyszłego sezonu będę miała przynajmniej weekendy do dyspozycji A tak w ogóle, to jestem Magda, mam 24 lata i mieszkam we Wrocławiu6 punktów
-
To prawda. Niezły szok przeżyłem, dźwigając narty Rafała... Jest nad czy popracować. Spieszyć się nie muszę, to też przeglądam oferty i szukam czegoś bardziej odpowiedniego, na przyszły sezon. Ale jednego jestem pewien: chcę wrócić w te góry! Naprawdę warto! To był mój pierwszy raz i wrażenia nieziemskie! Jakież piękne góry i tak nieznane... Aniu, musicie się tam wybrać z nami! Tak, to chyba pierwsza taka wyrypa. Wrażenia super, choć były chwile zwątpienia. Ale dałem rady i wspomnienia są niezapomniane! Sprzęt mam ciężki, ale bez przesady z tą moją kondycją... Jest może dobrze, ale jeszcze nad czym popracować. Ale z twoich ust to wyjątkowy komplement! PS. Tak jakoś nie najlepiej się czułem, kiedy koledzy pomagali, bo nigdy nie lubię kogoś obciążać z powodu własnych słabości, problemów. Ale chyba właśnie na tym polega super zgrana ekipa, że bez zbędnego gadania sobie pomaga. Powiem krótko: z takimi ludźmi w ogień pójdę!5 punktów
-
Oni się reklamowali od roku jako najnowocześniejsza stacja. O ile nie mają wpływu na teren jaki mają i dlatego tras tam dużo nie ma, to już można wymagać żeby chociaż kanapę mieli "na wypasie". To co jest tam teraz jest dziwne i dla wielu niewygodne. Po pierwsze przy wsiadaniu jest bardzo nisko, nie jest to coś bardzo niewygodnego, ale mi się tam wsiada i wysiada zwyczajnie źle, do tej pory nigdzie nie miałem tego problemu. Niezbyt wygodnie też trzyma się narty na podnóżku. Do tego osłony się źle zamykają i otwierają, a do tego zaczynają pękać w miejscu mocowań. Nie mówiąc już o tym, że po pierwsze nie otwierają się automatycznie, a po drugie nie zamykają się automatycznie, po zjeździe kanapa jest w śniegu jeżeli akurat pada. Ogrzewanie też nie działa. Biorąc po uwagę ich rozdmuchany marketing oczekiwałem prawdę mówiąc czegoś innego.5 punktów
-
Góra Kamieńsk - województwo łódzkie. Ponieważ po wyjeździe do Ski Alrberg głód narciarstwa jest duży, ponieważ sprawy zawodowe sprowadziły mnie do Łodzi, to postanowiłem odwiedzić niedaleką stację narciarską mieszczącą się na Górze Kamieńsk pod Bełchatowem. Dojazd autostradą zajął mi jakieś 45 minut, karnet na wieczorną jazdę od 17 do 21 kosztował 40 zł. Temperatura na zewnątrz ok -2. ON posiada dwie równoległe trasy narciarskie długości ok kilometra oraz dwa wyciągi - krzesło 4 osobowe i wyciąg talerzykowy. Pierwszy rzut oka na główną trasę i mała konsternacja - ludzi full. To pewnie przez tutejsze ferie, które trwają od weekendu. Mimo, że sporo ludzi, stoki są na tyle szerokie a wyciągi szybkie, że w miarę ok to ogarniają. Poniżej najdłuższa kolejka jaką napotkałem. Widok z góry na trasy. Charakterystyczny i dosyć urokliwy szałas przy górnej stacji wyciągu talerzykowego. Marboru: Stok jest mega twardy i pokryty drobnym cukrem. Takie warunki lubię, bo jest szybko...a ja mam ostre narty Jeździ mi się wyśmienicie. Spory minus tutejszych stoków - to to, że są obrzydliwie płaskie... ...nawet w porównaniu do nizinnego Kazimierza, Bałtowa, czy Tumlina pochyłość górki jest dramatyczna I całe szczęście, że jest mega twardo - człowiek rozpędza się tu na górnej części ON i potem stopniowo wyhamowuje. Przy zagęszczeniu i pełnych, krótkich skrętach mimo wszystko zaczyna brakować dynamiki w końcówce zjazdu. Trochę szkoda, że potencjał tego miejsca jest wg mnie kompletnie nie wykorzystany - jednakże patrząc na technikę jazdy tutejszych narciarzy rozumiem, że ośrodek został zbudowany głównie dla uczących się rzemiosła narciarskiego bądź dla początkujących. Dość tego narzekania. Na twarzy i tak mam banana ponieważ trening, który sobie tu sprawiłem powoduje, że głód narciarski mam wieczorem zaspokojony. Widok na dolną część ośrodka z restauracją, kasami i innymi tutejszymi zabudowaniami: wypożyczalnią, toaletami i serwisem. Parking pękał w szwach - plus: jest bezpłatny. Widok na węższą trasę: I w drugą stronę... Tutejsza chluba - krzesło 4 osobowe. Niestety wolne i w trakcie jazdy wielokrotnie zatrzymywane Coś się "chłopakom" rozjeżdżała taśma z krzesełkami. W środkowej części ON znajduje się mały rolerC. Kończę jazdę punkt 21. Było fajnie i jutro również po pracy - repeta z Kamieńska. 21 dzień na nartach w sezonie zaliczony. Pozdrawiam marboru5 punktów
-
Skolnity wieczorową porą. Bardzo fajna jest ta czerwona trasa. Mało ludzi, jazda na bierząco . Jak na wieczór trasa w bardzo dobrym stanie. Zdecydowanie lubię ta stacje [emoji3][emoji41]5 punktów
-
23.01.2017 SON W GODZ 10;30-13:30. Dojazd z Rudy śląskiej bezproblemowy ,czyli wyjazd o 07:00 a na miejscu pod ,,Golgotą" o 10:10.Drzemki w środkach komunikacji publicznej około 40 minut plus 30 minut w robocie (nie rozgłaszać tej wiadomości) razem spania w nocy i rano 70minut. Na miejscu po spożyciu napoju energetycznego plus 2 banany, w domu jeszcze była owsianka z miodem ,dostaję skrzydeł i fruwam po trasach. Na poważnie. Karnet punktowy za 60 zł (12 wyjazdów orczykami). Bardzo przyjemna jazda na trasach z Hali s. do Suchego i dalej aż do Soliska . Tam warunki w skali 1-5 na piątkę minus.. Na innych trasach, gdzie jeździłem gorzej :na trzy z plusem albo 4 z minusem. Do Czyrnej od 2010 roku nie zjeżdżam.Orczyki z Czyrnej na Hale s. nie na moje kolana.Stały bywalec i znawca SON-u Andy w. wszystko o warunkach w SON opisał w niedzielę (22.01.17) to na tym będę kończyć ,,relację" z wyjazdu poniedziałkowego. Narciarzy nie tak mało: dzieciarnia ,wojsko, sporo ,,niedzielnych'' ( od tych ostatnich i większości dzieciarni trochę lepiej już jeżdżę , tak mi się przynajmniej wydaje). Ferie zimowe trwają. Na Golgocie pustki ,ale ta trasa dla mnie za stroma i zjeżdżam nią zawsze tylko raz lub 2 (wczoraj raz). Wyjazd bardzo udany. Pogoda: bezchmurnie z temperatura -3 do 0 ,ale z wiatrem umiarkowanym a okresowo silnym i porywistym. Odczuwalna -8 /-5 stopni. Pozdrawiam Wszystkich5 punktów
-
I jeszcze: Cześć Sprawa jest dość prosta myślę. Otóż wybór dobrego buta to tylko połowa sukcesu reszta to jego prawidłowe użytkowanie. But narciarski stworzony jest do jazdy a nie do chodzenia czy siedzenia i tak tez należy w nim stać a przede wszystkim jeździć. Nogi zawsze ugięte w kolanach tak jak but trzyma z piszczelem delikatnie opartym na języku. To po pierwsze. Po drugie trzeba umiejętnie zapinać but a więc na początku czy tez do przejścia zapiąć go lekko tak aby stopa z niego nie wypadła. Na pierwsze zjazdy zapinamy but troszkę ciaśniej ale też mniej więcej o jeden ząbek mniej niż w pozycji do jazdy standardowej. Po jednym dwóch a czasami połowie zjazdu - zależy dopinamy but sztywniej w pozycje "do jazdy" w której bez problemu powinniśmy wytrzymać parę godzina na stoku ewentualnie luzując dolne klamry na wyciągu. Dopiero do jazdy ostrej zawodów itd. zapinamy but na sztywno - to jest maksymalne dopięcie buta, które trzyma nogę idealnie a jednocześnie jesteśmy zmuszeni zazwyczaj but rozpiąć po zjeździe bo stopa jest zbyt ściśnięta. Te dwa warunki właściwie pozwalają uniknąć kłopotów z bolącymi nogami: - poprawna postawa narciarska w każdym momencie użytkowania buta - poprawne sterowanie zapinaniem buta Trzecim oczywistym warunkiem do komfortowego użytkowania buta jest aby był on w momencie zakładania suchy i ciepły. To pierwsze realizujemy codziennie! susząc but przy pomocy grzałek, to drugie pamiętając aby nie wozić go przed jazda w schłodzonym bagażniku czy ( ludzka głupota zna i takie przypadki) w trumnie na dachu samochodu. Jeżeli juz zmuszeni jesteśmy do takiego transportu butów to przed założeniem trzeba je ogrzać. Praktycznie po sposobie korzystania z butów można ocenić stopień zaawansowania w większości przypadków. Chodzenie w butach rozpiętych z dyndającym rzepem, zakładanie butów narciarskich na siedząco (niektórych się po prostu nie da tak założyć) to tylko niektóre z częściej popełnianych błędów. Jeżeli juz natomiast musimy but z takich czy innych względów zdjąć to robimy to w cieple dając stopom czas na wypoczęcie butom na ogrzanie się choć taki but zawsze będzie minimalnie wilgotny a przez to chłodniejszy. Na koniec jeszcze jedna uwaga: Narciarstwo to sport przestrzeni realizowany często w warunkach trudnych i nie przez wszystkich lubianych. Stopy w butach narciarskich poddawane są dużym siłom i przeciążeniom tym większym im słabiej na nartach jeździmy. Często jeździmy w temperaturach poniżej -15 czy - 20 stopni i naturalnym jest, że wtedy marzniemy bardziej a co maja powiedzieć nasze ściśnięte stopy. Nie oczekujmy więc niemożliwego bo im dalej brniemy w narciarstwo tym częściej jesteśmy zmuszeni rezygnować z komfortu na korzyść przeżyć. Każdy w miarę doświadczony narciarz zna ból rozmarzającej stopy i ulgę (często nazywaną najpiękniejszą chwilą narciarskiego dnia) gdy można wreszcie zdjąć buty. Podstawową funkcja buta narciarskiego nie jest wygoda ale jak najlepsze połączenie nóg z nartami w celu zapewnienia idealnego przekazywania sił na te ostatnie. Później jest bezpieczeństwo a wygoda dopiero na trzecim miejscu. Serdecznie pozdrawiam4 punkty
-
Pośrednie zawsze rewelacyjne, kilkanaście (może ponad 20) lat temu bez ratrakowania też było fajne. Golgota zawsze wymagająca. Wczoraj córka założyła Atomic Redster Doubledeck D2 3.0 SL, dziś HEAD Super Joy. Na tej pierwszej była nie do zatrzymania, choć druga też super na starym redsterze męczy się. Bieńkula 4x pod rząd - szacun. Biorąc pod uwagę, że wróciłem do Szczyrku po nastu (więcej) latach i trafiłem na zimę podczas, której działa cały ośrodek oznacza, że jestem szczęściarzem4 punkty
-
Maciek , nie ma o czym mówić , bo jak ktoś ma jakiś kłopot , to po prostu trzeba mu pomóc .Raz Ty mnie , innym razem ja Tobie i jest OK .Czasem nawet wystarczy zwykłe "dobre słowo" i już jest lżej , dlatego z uważam , że w grupie zawsze raźniej , bezpieczniej . Fajnie , że możemy i chcemy coś razem robić i oby więcej takich wypraw . A co do chwil zwątpienia , to ja zacząłem wymiękać jak ugrzęźliśmy w tym leśnym gąszczu , zmrok zaczął już zapadać a my byliśmy dalej w czarnej du.......4 punkty
-
Witam,czuje sie wywołany do tablicy.Dzięki Janek że pamiętałeś wspomnieć,miło było poznać tym bardziej że masz u mnie wielki szacun za wytrwałość(nie wiem czy mnie by się chciało w ten sposób dojeżdżać na narty).Jak wspomniałem Jankowi czytam forum regularnie ale rzadko coś pisze ,taki pasożyt forumowy jestem.Odwiedziłem SON w poniedziałek za względu na pogode i wreszcie otwartą Bieńkule na której były dobre warunki ale kondycja nie ta i po czterech zjazdach trzeba było jechać przypomnieć sobie reszte ośrodka.I tak ,1-ka sporo kamieni ,skończyło sie głeboką rysą w jednej narcie(nie mogłem sobie odmówić zjazdu bo to super trasa),7-ka tutaj super warunki tylko ten płaski odcinek jak dla mnie nie bardzo,Golgota - sporo betonu trzeba mieć dobre narty(jak jechałem na kilkuletnich SL12 to wydawało mi sie że nieumiem jeżdzić jak na rocznych Head i.sl to było ok) i wreszcie moja ulubiona 10 - super a te dwa garby na dolnej polanie tak urozmajcają zjazd że ta trasa długo sie nie nudzi ,ciekawe czy też macie takie odczucia.Pozdrawiam i mam nadzieje .ze będe sie częściej udzielał4 punkty
-
A na Chopoku malina wiecej nie trzeba pisać:) trasy w super stanie nawet o 14, oblodzen brak, kamieni brak, wiatru brak, ludzi brak. Sloneczko tak:) Ogolnie bryndza jak zwykle. Nie warto, naprawdę szkoda auta.4 punkty
-
To posłuchaj porad i zaryzykuj z mniejszym butem. Początkowo będziesz odczuwać dyskomfort, nogi będą boleć. Później but się ułoży i będzie ok. Nie będziesz ściskać klamer i będzie ciepło (dobre krążenie). Podobnie jak pisze Bianchi nie bałbym się buta w okolicach 90. Jeśli nie będziesz mogła go na początku docisnąć to odepnij górne klamry i poślizgaj się w ten sposób. W dobrze dobranym bucie stopa nie będzie latać. Dodatkowo poczujesz jak praca stóp wpływa na zachowanie narty. Czuje, że ta teoria wzbudzi kontrowersje, dlatego zaznaczam nie jest to mój wymysł, a element, który jeździliśmy na treningu. Ps. Jeszcze jedna rzecz, u mnie szeroko pojęty dyskomfort znikł w momencie kiedy poprawiłem stanie na nartach. Przestałem siedzieć na tyłach i przesunąłem się do przodu. Może ten problem występuje również u Ciebie ?4 punkty
-
Marileva-Folgarida Tak,to naprawdę Polska stacja i nic się tu nie zmieniło jeśli chodzi o naszą nację,niestety Polski język jest tu dominujący Sorry że tak to zacząłem ale nasi to naprawdę zachowują się jak bydło Podpici jegomoście z wulgarnym krzykiem jeżdżą i drą kopary,masakra Wstyd się przyznać że jest się polakiem Mam nadzieje że to tylko nas teraz spotkała taka przyjemność A co do stacji sama infrastruktura dobra,przygotowanie tras jak na tą ilość sztucznego śniegu dobre,nawet sztruks z ranka,koło 10 można było zaznać z 2 godzinki Co tu naszych ciągnie nie wiem Toć nie ma strefy bezcłowej Zdecydowanie jutro lodowiec w Tonale i podmiejska włoska białka4 punkty
-
Cześć Ciekawe jak czym ludzie myśleli dobierając buty w okresie przedflexowym?? Mit flexu a dobór buta narciarskiego Zacznijmy od tego jakie funkcje spełnia but narciarski: - łącznik pomiędzy narciarzem a nartami – to funkcja podstawowa. - ochrona – to funkcja, która pojawiła się w momencie wprowadzenia na szeroką skale butów skorupowych. Pamiętajmy jednak, że buty skorupowe nie zostały stworzone w celu ochrony a w celu lepszego przekazu sił pomiędzy narciarzem a nartą. - wygoda – to właściwie nie funkcja w wymóg który pojawił się w momencie upowszechnienia się buta skorupowego wśród narciarzy amatorów. Tak więc pierwotnie podstawową funkcją buta narciarskiego nie jest „wygoda” ale odpowiednie przekazanie sił wywieranych przez narciarza na narty w celu jak najpewniejszej i najbezpieczniejszej jazdy. Jak widać ta funkcja dla bardzo wielu osób jest nieważna lub zgoła nieznana. Podstawowym elementem na który zwraca się uwagę stała się wygoda. Niestety dobra kontrola nad narta i super wygoda są elementami, które bardzo ciężko razem połączyć. Konieczny jest więc kompromis pomiędzy tymi dwiema funkcjami. Stopień tego kompromisu może być różny i stąd mamy buty o różnej twardości i różnym stopniu wygody. Jak widać z historii rozwoju buta jest pewne ograniczenie w dążeniu do wygody po przekroczeniu, którego but jest do jazdy na nartach po prostu nieprzydatny. Mówi o tym chociażby porażka koncepcji butów typu Soft Rossignola. W druga stronę również mamy do czynienia z ograniczeniami wynikającymi z niedoskonałości techniki narciarskiej, ograniczonej wytrzymałości czy tez barier technologicznych. Tak więc wygoda to nie jedyny wyznacznik dobieranego przez nas buta. But powinien być wygodny ale jednocześnie zapewniać możliwie jak najlepsze przekazanie sił, przez nas wywieranych, na narty. I tu pojawia się twardość buta a właściwie twardość skorupy bo o nią głównie chodzi. Flex jest próbą określenia niezależnego twardości buta. Index pojawił się na butach ponad 10 lat temu. Jak na razie nie ma czegoś takiego jak flex zunifikowany. Samo określenie flexu jest tylko sugestią, że mamy do czynienia z butem twardszym lub miękkim a doboru należy dokonywać na podstawie własnych odczuć. Nie należy więc kupować buta dlatego że ma jakiś tam flex. Flex jest jednak cenną wskazówką upraszczającą wybór. Z powyższego wynika, że dobór buta powinien być robiony na zasadzie: maksymalnie twardy ale wygodny. To oczywiście uproszczenie ale stosując ta zasadę zaoszczędzimy wydatków na zmianę butów. Buty o małej twardości są przeznaczone dla osób, które dopiero zaczynają przygodę a z nartami. Nie wiedzą jak ma czuć się stopa w bucie narciarskim. Nie znają odczuć. Zazwyczaj pierwszy buta starcza na dwa sezony. Wtedy większość osób przekonuje się że wybrała but za duży! – wcale nie za miękki bo tego w bucie źle dobranym ocenić się nie da. Kupują więc but trochę twardszy - żeby był postęp – i lepiej dopasowany. Myślę, że gdzieś max połowa dobiera ten drugi but dobrze. Robimy postępy a więc do szybszej jazdy potrzebna jest nam lepsza kontrola. But miękki charakteryzuje się: - stosunkowo miękką skorupą - stosunkowo dużą ilością wyściółki w botku, która na dodatek jest bardziej miękka i podatna na odkształcenia niż ta w butach twardszych. Zakładam że robimy postępy a więc jeździmy pewniej szybciej i potrzebujemy lepszej kontroli nad nartami. Sporo osób nie zdaje sobie z tego w ogóle sprawy. Jest im wygodnie przyzwyczaili się i nie mają potrzeby zmian. Po prostu nie wiedzą o tym, że jeżdżą lepiej lub, że sprzęta zaczyna ich ograniczać i może być lepiej. Nawet jeżeli postępów nie robimy to gdy sprzęt jest niższej klasy, buty miękkie narty o słabej konstrukcji to po pewnym czasie zaczyna on nas ograniczać. Po sezonie dwóch miękki but jest już zazwyczaj luźny (wypracowany botek wewn. ) co zmusza nas do mocniejszego zapinania bo chcemy uzyskać lepsze trzymanie. Mocniejsze zapinanie nic nie daje bo skorupa jest miękka więc nie zniwelujemy w ten sposób uczucia zbytniego luzu w stawie skokowym. Na to wszystko nakładają się punktowe uciski spowodowane mocniejszym dopięciem w miejscach wypracowania botka oraz nadmierne ściśnięcie stopy. Te elementy zmuszają nas do kolejnej wymiany butów co pociąga za sobą dodatkowe koszty, których można uniknąć lepiej dobierając pierwszy but tak pod względem rozmiaru i kształtu (podstawa) oraz twardości, a więc oszczędność (zysk nr1). Kupując od razu buty o większej twardości a dokładniej mówiąc o twardości lepiej dostosowanej do naszej jazdy i warunków fiz. a więc mieć od razu lepszą kontrolę nad nartami (zysk nr2) Do tego dochodzi element bezpieczeństwa: W bucie za miękkim – nawet nowym i dobrze dobranym – częściej może dojść do przeprostu kolana w wyniku odsprężynowania buta – zwłaszcza na nierównym stoku. (zysk nr3) I ekonomiki jazdy: W bucie twardszym i sztywniejszym znacznie więcej sił potrzebnych do prawidłowego balansu możemy przerzucić na but odciążając w ten sposób mięśnie nóg – głównie łydka i mięśnie odpowiedzialne za trzymanie nogi w stawie sokowym.3 punkty
-
1. Nie widzę powodów aby buty narciarskie nie były wygodne - sam mam Bd o fleksie 130 i mogę w nich chodzić dniami. 2. Najważniejsze jest jednak dopasowanie. Oznacza to odpowiednią długość, szerokość stopy i objętość. I brak ucisków punktowych 3. Długość wyjściowa to powinna być dokładnie to co masz w butach sportowych. Może oczywiście wyjść później jakieś pół numeru. Jak poszukasz to są metody sprawdzania tej długości (mierzenie w skorupie, na wkładce). zacznij jednak od tego co powiedziałem. 4. Szerokość stopy - każdy producent ma buty o różnej szerokości (męskie np od 98 do 106 mm). Należy zmierzyć stopę aby wiedzieć w którym zakresie skali się znajdujesz. Po prawdzie z tą szerokością nie jest to takie oczywiste. Ale znów - warto wiedzieć czego szukasz. 5. Objętość to kolejny kluczowy problem. Ponieważ buty są mało elastyczne to nie dopasują się do stopy jak miękkie to błąd może dużo kosztować. Różni producenci stosują różne wzorce stopy (północną lub południową). Zbyt mała objętość zaowocuje bólem podbicia a zbyt duża luzem. Przy dopinaniu buta dobrze trzymać powinno w środkowym zakresie klamer. Warto poszukać informacji na temat objętości u producentów. Z czasem będziesz wiedziała co Ci pasuje. Ja np wiem, że Dynafit jest dla mnie dobry a Scarpy nawet nie warto zakładać (różnią się właśnie v) 6. Po dokonaniu pomiaru długości i szerokości oraz oszacowaniu objętości sprzedawca powinien zaproponować grupę potencjalnie dobrych butów. 7. Flex - to moim zdaniem obszar potężnych nieporozumień. Po części jest to uzasadnione - w butach o wysokim fleksie stosuje się cienkie botki dzięki czemu doskonale trzymają nogę. Dla odmiany te komfortowe miękkie i z wielką ilością ociepliny bardzo szybko przestają trzymać ze względu na ubijanie się botka. Natomiast but miękki ale z cienkim botkiem to znakomity but do jazdy. Oczywiście w momencie gdy preferujesz jazdę sportową i wisisz na językach to nie jest odpowiedni but. Ale w normalnej spokojnej jeździe dodatkowa ruchomość stawu skokowego to duża zaleta (w terenie to jest bardzo widoczne) 8. Może zdarzyć się, że but wydaje się prawie dobry ale gdzieś jest punktowy ucisk. Można to bez problemu poprawić bądź korektą skorupy (tzw odbarczanie) lub wygrzewanie botka (poprawa do pewnego stopnia). Z powodu punktowego dyskomfortu nie należy kupować butów zbyt dużych. 9. Inne sprawy - jeśli marzną Ci stopy zwróć uwagę na ocieplanie palców. Mechanizm ski/walk to nie fanaberia - zejście po zalodzonej rampie jasno pokazuje, że można tego oczekiwać. 10. Na zakup butów poświęć bardzo dużo czasu, nie musisz ich kupić w pierwszym ani nawet 5 sklepie. Nie musisz zrobić tego w pierwszym ani trzecim dniu zakupów. Tyle na szybko co mi przyszło do głowy Pozdro Wiesiek3 punkty
-
3 punkty
-
Małe podsumowanie: - Austria po raz kolejny dała radę pogodowo; - ilość ludzi – miejscami zupełne pustki, większe skupiska tylko na trasach dojazdowych; - infrastruktura wyciągowa i zaplecze sanitarne powalające; - mnogość klimatycznych knajpek i restauracji na stoku; - bardzo podobał mi się widoczek ludzi człapiących z nartami po głównym deptaku w Saalbach , pomiędzy Bernkogelbahn a Schattenberg-xpress; - wg iski trackera w ciągu 6 dni przejechaliśmy ponad 300 km tras (bez wciągania wyciągami), stronka skiline pokazała więcej , także rozbieżności pomiarowe występują; - chyba mam jakieś zboczenie, bo jeszcze będąc na miejscu, w myślach planowałem już kolejne eskapady narciarskie i odkrywanie kolejnych zakątków; - byle do marca, a plan na kolejną przygodę już kiełkuje.3 punkty
-
Super po 4 letniej przerwie Bieńkula otwarta. Narty retro Bieńkula Szczyrk Narty drewniane Kober 210cm ze stalowymi krawędziami , wiązania Silvretta sprężynowe typu Kandahar, buty niskie skórzane sznurowane , kijki bambusowe 140cm. Zjazd na zabytkowych nartach końcowym odcinkiem trasy Bieńkula w kierunku Czyrnej, w ON Czyrna-Solisko w Szczyrku 25.02.20133 punkty
-
#szczyrkaido Dawno nie najeździłem się tak jak w ostatnią niedziele :), nocny fajny opad śniegu, dodatkowo w ciągu dnia ciągle sypie + fajny teren z rzadkim lasem lub polankami = skiturowy orgazm Pomimo hasztagowego tytułu nie startujemy ze Szczyrku, tylko z Ostrego po przeciwnej stronie Na początku Doliną Zimnika, aż odbijamy na stokówkę zboczami Kościelca Przy okazji mijamy kilka takich przecinek W końcu widzimy rzadki las więc odbijamy do góry w las I znajdujemy kilka linii w rzadkim terenie, u góry w fajnym nastromieniu. Zauważyłem, że w Beskidach szuka się terenu między 15st, a 30st. A najfajniejsza jazda jest w terenie ok 22-25st, oczywiście mówiąc o lesie :). Powyżej 30st w lesie robi się już coraz trudniej i czasami ciężko z fun'em Wychodzimy do stokówki i udajemy się dalej w stronę Malinowskiej Skały i Kopy Skrzyczeńskiej Co chwilę można spotkać przecinki lub polanki A śnieg ciągle sypie! Wychodzimy na grań w okolicach Malinowskiej Skały Zjazd to jest czysta poezja do wyboru polanka albo rzadki las... i tak na zmianę! cały czas banan na buzi! Pozdr Tomek3 punkty
-
Kultowa Rysianka 8.01.2017r Wycieczka skiturowa na Rysiankę to jest klasyka sama w sobie. Jedno z najładniejszych miejsc w Beskidzie Żywieckim. Kult tego miejsca można zobaczyć w każdy piękny weekend... ludzi jest bardzo dużo, co można zauważyć po relacjach na forum Startujemy z Sopotni W. początek szlakiem niebieskim, ale w momencie kiedy szlak odbija w prawo my idziemy na wprost... jeszcze po śladach, które po chwili nam nikną i trzeba torować. Śniegu jest jakby mniej niż w piątek, widać, że powoli siada. Dochodzimy w pobliżu stokówki, która mocno skręca w lewo i trzeba jakoś na nią wyjść.. Chcemy bardziej w lewo, aby sobie skrócić, ale potok tym razem nie puszcza Podchodzimy stromy zboczem... nie wiem ile ale wygląda na 40st I robimy krótki popas Zjeżdżamy teraz w dół, aż do stokówki - "ostatniej prostej" czyli stromego odcinka który przez las wyprowadza na halę pod Rysianką Przy okazji podchodząc zerkamy na Halę Łysniowską, którą będziemy zjeżdżać w dół do Sopotni Jest pięknie, ale na polanie zaczyna wiać... niby delikatnie, ale przy tej temperaturze jest to bardzo wychładzające, szybko można opaść z sił. Przed schroniskiem ostatnie zerknięcie na polankę w stronę Złatnej... cała rozorana Po godzinnym postoju w schronisku wyruszamy w dół na Halę Pawlusią (tutaj zachodzące słońce i piękne widoki na Beskid Śląski, ale jest mega zimno! tracimy czucie w palcach, dziewczyny "kwiczą" z bólu, że nie czują kciuków pomimo łapawic!) i ostatnie podejście na Halę Łysniowską... jest już ciepło.. i bosko! Na koniec za Halą zjazd między drzewami, super! chociaż momentami brakuje nachylenia Tak czy inaczej była to bardzo przyjemna wycieczka w porównaniu do piątku - rekreacja Pozdrawiam Tomek3 punkty
-
Postanowiliśmy troszkę się poszwędać narciarsko A że mamy 9 dniowe skipasy Superskrima to i można coś zobaczyć Naszą przygodę zaczęliśmy od mało znanej stacji(na forum) Folgaria-Laveronne Położona niedaleko Trydentu z dobrym dojazdem,no może ostatnie 10 km troszkę bardziej skupia uwagę kierowcy Ośrodek a właściwie ośrodki zdecydowanie rodzinne z przeważającą trasami niebieskimi i parę fajnych czerwonych Ogólnie około 100 km tras z czego trzy czwarte Folgari i tą stację można śmiało polecić,coś się tam dzieje w przeciwieństwie do Laveronne(trochę zapomniany skansen) Ceny w wyżej wymienionych ośrodkach chyba jedne z najniższych jakie spotkałem Pomimo braku opadów śniegu przez ostatnie tygodnie w tym regionie,dzięki utrzymującym się mrozom dobrze naśnieżone ,wyratrakowane trasy Włoska robota No i ta pogoda2 punkty
-
Miała być relacja na żywo, ale wyszła ze mnie natura leniwca i tak przekładając rozpoczęcie pisania na później, z godziny na godzinę, z dnia na dzień, doczekałem powrotu z tygodniowego nartowania …. a relacji ani widu ani słychu. Ale lepiej późno niż wcale ……. Tutaj należą się ogromne ukłony i szacunek osobom, które po całym intensywnym dniu mają jeszcze chęć i zapał skrobnięcia kilku słów, podzielenia się wrażeniami i spostrzeżeniami z forowiczami i wrzucenia kilku fotek. Brawo. Od 14 do 21 stycznia naszą bazą wypadową był apartament w Leogangu, położony ok. 2 km od gondoli Steinbergbahn, przystanek skibusa Sonrain ok. 200 metrów od drzwi. Powroty można było uskuteczniać skiroutem do Leogangu, ale wiązało się to z koniecznością jodełkowania, także w tym przypadku skibus był wygodniejszą formą transportu.2 punkty
-
Gdybym miał buty, już bym za Wami pociskał, przynajmniej dopóty by sił starczyło. Ale Turbacz muszę i chcę zaliczyć (obiecałem)! A Wasza wyprawa, zdjęcia i filmy rewelka. I niech się schowają wygłaskane trasy. Nie ma porównania. Prawdziwa narciarska wolność. Do tego jeszcze dreszczyk emocji i adrenalina na końcówce. Super i pozdrowienia dla Ekipy Andrychowskiej. PS i wszystkich turujących oczywiście też!2 punkty
-
Niestety nie byłem,ale mam plany... Na pewno dasz rady, bo jak nie, to ekipa skionline Ci pomoże! Jesteśmy ekipą! Dziękuję! Pozytywnie możesz dołączyć Każdy ma prawo poczuć się wolnym...2 punkty
-
Dokładnie tak! Przy Was jak pod parasolem w czasie deszczu. Też wtedy miałem wątpliwości, ale w życiu nie usiadłbym na d... i zaczął marudzić. Trzeba brnąć do przodu,szukać rozwiązań problemu, choćby po jednym kroku do przodu, aż do skutku! Przynajmniej dopóki są jeszcze rezerwy sił... Zdaliśmy egzamin!2 punkty
-
Maciek pierwsza poważna wyrypa! gratuluje! fajnie się czyta i ogląda A na jego ciężki sprzęt nie patrzcie, bo to jest gościu z nieziemską kondychą! Pozdr Tomek2 punkty
-
Jeździłem po stronie Soliska i Pośredniego w poniedziałek.Tory pod orczykami w dobrym stanie a na trasach od Hali s. do Soliska bardzo dobre warunki narciarskie. Na Julianach też nie najgorzej. Do Czyrnej ze względu na stan torów pod orczykami nie zjeżdżam od kilku lat.Jedź do Soliska.2 punkty
-
Harnaś, nie obrażaj go. Pisząc tak, zniżasz się do poziomu dyskusji "rynsztokowej".2 punkty
-
Wszystko zależy od stylu jazdy, wagi, czasu spędzanego na stoku. Nie dziwię się,że dobrze dobrana 110 jest wygodniejsza od za dużej 80. W za dużym bucie nie da się jeździć niezależnie od tego, czy jest to 50 czy 150.2 punkty
-
Ja bym na twoim miejscu fiknął tam koziołka i to z przytupem, coby kopara opadła serwisantowi i podniósł ci o 0,5 Pozdrawiam.2 punkty
-
Za to się napiję. Najsensowniejszy od dawna post w temacie ustawienia wiązań. Twoje zdrowie. Pozdrawiam.2 punkty
-
Dobry serwis narciarski wrzuci to na specjalną maszynę i zrobi diagnostykę. Jak trzeba będzie poprawić, to poprawią. Do tego dadzą wydruk i się pod tym podpiszą. Na zachodzie po wypadku na stoku, ubezpieczalnie lubią prosić potem o te świstki z wydrukiem ustawień żeby potwierdzić, że sprzęt miał prawidłowo ustawione wiązania. Ja kupiłem narty córce, które niby były pod nią ustawione - na podstawie tego co było w sieci w tabelce. Zawiozłem w Krakowie do windsportu i okazało się po diagnostyce, że były ustawione za mocno i to sporo za mocno. Nie pamiętam ile taki szpas kosztuje, ale może warto dla bezpieczeństwa własnego i innych wydać te 30-50 złotych, bo pewnie mniej więcej tyle to kosztuje. Znam też takiego "purystę", który twierdził, że sprężyny w wiązaniach też się "zużywają". On po zakończeniu sezonu odkręcał bezpieczniki w wiązaniach na zero i przed sezonem zawoził do serwisu żeby ustawiali na maszynie od nowa. Tak robił/może dalej robi co zimę. Wydaje mi się to raczej przesadą, ale kto wie...2 punkty
-
Marcin no to można powiedzieć że rozmineliśmy sie [emoji6], ja w sobotę wróciłem z Ponte do Legnio - Tonale. NAjbardziej przypadły mi do gustu trasy w Ponte , generalnie Ponte- Tonale bardziej mi sie podoba, mniej ludzi niż Folgarida-Marileva. Oraz widoczki na Presenie. No i pogoda - 6 dni lampy non-stop, tylko duży mróz. Ale jak słońce swieci to i mróz nie przeszkadza. Jak widzę u Was kontynuacja pięknej pogody - za to kochamy Italię, nawet jak śniegu po bokach nie ma . Miłego śmigania w słońcu [emoji41] Polecam bombardino w promieniach słońca na tarasie knajpki Valbione[emoji4]2 punkty
-
Film super , a muza idealna . Dodam jeszcze , że wyszło ok. 25km i 1500m przewyższenia . Tak , że wyrypa jak się patrzy ,a Maćka sprzęt do najlżejszych nie należy , ale bez spiny , na totalnym luzie , tak jak lubię . Pogoda marzenie , świetne towarzystwo , piękne okoliczności przyrody , spokój , cisza , ehh , czegoż chcieć więcej ..... Szkoda tylko , że śnieg podczas większości zjazdów był taki "szreniowaty" lub zlodowaciały , więc zamiast fanu , była walka , ale i tak było SUPER . Dzięki chłopaki !!!2 punkty
-
Sorry, a kogo mam obwiniać jak nie właściciela? Rządzących, czy opozycję? Jedna osoba jej nie otworzy, Twoim zdaniem to nie problem, a moim niebezpieczeństwo. Poza tym są elementy nieporawialne- zbyt mała odległość między podnóżkiem a ramą, a i tak głównym problemem jest 1 (słownie jedna) trasa. Przed upływem godziny nudy. Gdy ruszy czarna (FIS?) to będzie 1,5 trasy.2 punkty
-
Pejo - bardzo lubię to miejsce :). Spokojny, mały ośrodek, a i trasa z 3000 metrów bardzo urozmaicona. Co do Pinzolo.. w taką zimę kiedy mało jest naturalnego śniegu - nie wiem czy bym sobie nie odpuścił. Natomiast bardzo czekam na info i zdjęcia z Tonale, a szczególnie z Preseny i mojej ukochanej trasy Pista Paradiso : Zjechać tam pięć razy całą trasę bez zatrzymania i nogi są już do wymiany :). Jedna z najpiękniejszych tras narciarskich jakie znam.2 punkty
-
Pejo Miał być lodowiec ale znajomi dzisiaj ostatni dzień byli w Pejo więc obiecaliśmy że przyjedziemy się przywitać W miarę szybkie śniadanko 55 minut i jesteśmy na miejscu Na dolnym parkingu meldujemy się po 9.30 Parę autek,mrozik i no wiecie... Do gondolki i w górę Ładny,mały wysokogórski ośrodek Jedyne czego brakuje to opadów śniegu,oczywiście na trasach ok,nawet na 3000 jest i naturalny śnieg ale to jest mało Jakoś te skały słabo wyglądają bez białej pierzynki2 punkty
-
Oczywiście masz racje, z tym, że 80 nie była wcale za duża - 110 jest krótsza niż stopa. Ja za to miałem kiedyś możliwość jeżdżenia w bucie o 3 cm za dużym, przez jeden sezon, jeszcze jako dzieciak. Rodzicie kupili mi juniorskie Lange, twarde i wąskie (mam dosyć szeroką stopę). Po roku męczenia się w tych butach następne wziąłem o 3 cm za duże. Wydawało mi się wtedy, że to cudowny but, nic nie gniecie, nic nie boli... Dało się w nim zjeżdżać, raz nawet zająłem w nich 2 miejsce w juniorskich zawodach, ale z przyjemnością z jazdy nie miało to zbyt wiele wspólnego. Następny but był już dobrany prawidłowo.1 punkt
-
1 punkt
-
Nie rób tego.To wyrzucone pieniądze. But z wypożyczalni był kształtowany przez wiele stóp. Testowanie nic nie wniesie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj odwiedziłem Szczyrkowski ON. Student Marek specjalnie przyjechał ze stolicy, aby pojeździć na nartach więc pojechaliśmy tam gdzie najwięcej tras. W pierwszy dzień ferii śląskich frekwencja była już większa niż w poprzednie weekendy, ale do wytrzymania. Pierwszy zjazd z M.Skrzycznego do Czyrnej trasą nr 1. Pada drobny śnieg. N trasie jest 3-5 świeżego opadu na sztruksie. Niby super, ale ja na testowanych dzisiaj Rossi Hero Elite All Turn kompletnie nie daję rady. Nic mi w tych nartach nie pasuje. Myszkują, podskakują - porażka. Zaczynam przeklinać, że je zabrałem. Zatęskniłem za moimi Nomadami, które w takich warunkach idą jak czołg. Marek zadowolony, mówi że warun super, a ja mam dość. Po 2-3 zjazdach przenosimy się na Juliany i Rosii okazują się innymi nartami. Tutaj dogadałem się z nimi. Większe wychylenie, większa prędkość i jadą jak po sznurku. Jakoś już nie widzę, aby były nerwowe i podskakiwały na nierównościach. Za to doceniam ich świetne trzymanie krawędzi. Promień skrętu 13 m przy dł. 163 cm pozwala jechać prawie jak na slalomce. Po ostrym kręceniu obu stronach Julianów przenieśliśmy się trochę już zmęczoną Golgotą w stronę tras z M. Skrzycznego gdzie pozostaliśmy do końca. Świeżego śniegu w lasach jest ok 20 cm, a zaspy na szczycie są wyższe od człowieka. Krajobrazy bajkowe. Warunki na trasach dobre i bardzo dobre. Lód został przykryty świeżym opadem. Kilka fotek:1 punkt
-
Ok mam , cała lista z ostatniego 8dniowego wyjazdu alpejskiego https://www.dropbox.com/s/5zfazf78uobbiqe/Lista_sprz_skiturowy_8dniAlpy.ods?dl=0 Na obecną chwilę zanim kilka rzeczy "odchudzę", uważam, że można było kilka produktów pominąć i kilka zabrać mniej pewnie z 1,5-2kg byłoby lżej. Co do wagi plecaka sporo szukałem informacji na ten temat: - dzieci w szkole mają rekomendację noszenia plecaków max 10-15% masy własnej ciała - w turystyce osoby które są wytrenowane nie powinny przekraczać max 33% masy ciała (bardzo dobre plecaki ze świetnymi systemami nośnymi), a osoby mniej wytrenowane 25% - z doświadczenia 20-25% to jest max gdzie można się w miarę poruszać, najlepiej gdyby było 15-20%, 10% masy ciała to bardzo lekki plecak, którego prawie nie czuć, tym bardziej, że takie plecaki mają litraż 30-45l. Moja ostatnia wyprawa wspinaczkowa do Moka z 30l plecakiem 19kg (ok. 32% masy ciała) to katorga, i pierwszy raz czułem kolana. Obecny wyjazd z plecakiem 13,5kg + woda 1-1,5l czyli max 15kg nie był najgorszy, ale była różnica gdy mieliśmy "podwójne" dni w schroniskach i wychodziliśmy z połową plecaka pewnie ważył z 9-10kg wtedy to było przyjemnie . Oczywiście lista w Tatry byłaby sporo okrojona, a w Beskidy to już w ogóle lajt Pozdrawiam Tomek Pozdrawiam Tomek1 punkt







