Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.03.2017 - 11.03.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień pierwszy - podróż do. Dotarliśmy na miejsce. Podróż przebiegła bez problemów. Jechaliśmy przez Graz, Villach i szybko do celu. Pogoda - słoneczko i +11. Klika fotek z podróży poniżej. Z autobany Radość z podróży na narty Jeden z pierwszych, większych ośrodków z drogi - prawdopodobnie już nieczynny. Przetopione trasy... ...ktoś zgadnie gdzie to, co to za trasa? Nudy z długiej podróży urozmaicały fotki otoczenia - tym razem, to nie ja bawiłem się aparatem... Piękny widoczek Dwóch lotników Przydrożny zamek... Kolejna trasa i wyciąg narciarski - tym razem po prawej ręce i stok południowy. Ktoś zgadnie, co to za miejsce? Kolejny ośrodek jest zbyt znany by zadawać zagadki. Kronplatz - widok z jeziorem: We włoskich dolinach po pierwsze jest już zielono, po drugie zaczyna swojsko pachnieć... Docieramy do Badii ok godziny 15. Miasteczko urocze W tle trasa pucharowa. Nocujemy pod Monte Cavallo 2907 m npm... ...czyli pod piaskowym klocem. Na zbliżeniu widać kawałek trasy... ...poniżej będzie widać cały masyw i końcówkę narciarską z tego miejsca. Ostatni raz jak tu byłem, to na tej trasie razem z Johnnym Narciarzem kończyliśmy nasz wspólny pobyt we Włoszech. Maciek - pamiętasz? Ile to lat temu było? Zatem zaczynamy jutro jazdę w Badii... ...rozgrzewka i rekonesans. Gdzie nas narty zaniosą? Jutro się okaże. Oczywiście już w pierwszy dzień nie mogło zabraknąć... ? Bombardino. Kwaterkę mamy bombową...a w narciarni taki oto plakat Wieczorek - to biesiada z Piotrem i towarzystwem i Polaków rozmowy... ...jest pięknie! Jutro narty dzień pierwszy PS. Internet masakra - wgrywanie zdjęć dwie godziny... Wracam do stołu i... ...pozdrawiam marboru9 punktów
-
9 punktów
-
Pierwszy filmik z naszego Retro Day... PS. Skoro już tak to GoPro się rzuca w oczy, to niech będzie filmik z tejże kamery...7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Wreszcie marzec! Minęły ferie, więc można ruszyć na narty. Co prawda zawsze przynajmniej raz w tygodniu gdzieś jestem, ale teraz można się więcej nacieszyć. Niestety obowiązki nie pozwoliły pojechać z rana, ale może to dobrze, bo ja lubię jak jest miękko. Ruszam dopiero ok 13,żeby być w Szczyrku gdzieś przed 14. O drogach nie ma sensu pisać, bo korków brak, a asfalcik suchy. Dojeżdżam pod Golgotę, gdzie parkuj i ku mojemu zdziwieniu nikt się nie pojawił, żeby pobrać opłatę. Niemożliwe... Szybkie przebieranie i do kasy. Biorę 3 godzinki, bo pewnie więcej i tak nie pojeżdżę. Dziś zabrałem moje "śmiertelne" narty, bo jazda na nich w takich warunkach jest mega przyjemna! Na dole ciepło, coś koło +15 st. Ubieram tylko cienkie, letnie spodnie , cienką koszulkę i Soft Shell. Myślałem nawet o krótkich gaciach, ale ten wiatr... Czas ustawić się w kolejce do wyciągu, jak to w niedzielę... Niestety, wyciąg na Suche już nie chodzi. Można jeszcze pojeździć na Golgocie, powyżej na zielonej (teraz już niebieskiej) i na czerwonej na Julianach. Śnieg ginie w oczach, choć tu go jeszcze sporo. Długo nie zastanawiając się, biorę na pierwszy ogień Golgotę. Warun mega, choć pewnie większość już by psioczyła... Są muldy, a jakże! Ale ja lubię takie miękkie, morskie fale sztormowe. Kiedy wokoło mało obiektów, a właściwie ich brak, to można się wyszaleć! Podoba mi się, więc ruszam sprawdzić pozostałe czynne trasy. Jeden wyciąg na Julianach chodził, więc ruszam na "10". Tutaj również spoko warun, ale fale nieco mniejsze. Da się fajnie rozpędzić. Tutaj też nieco więcej ludzi, choć oczywiście jakichkolwiek kolejek brak. Zacząłem nawet żałować, że nie udało mi się wystartować z samego rana. Piękne słoneczko, ludzi malutko, a śniegu mnóstwo! Ale z drugiej strony i tak szybko się męczyłem, bo jednak ten sztorm wypompowuję energie... Kilka zjazdów "10" i wracam pod Golgotę, oraz niebieską "8". Teraz jeżdżę całą długością na sam dół. Przy okazji mam swoja wersję "Splasch"... Ale na tym dzień się nie skończył. Po dwóch godzinach jazdy spotkałem się z Pawłem, tutaj Mostostalem. Przywiózł on interesujący przedmiot... Dokładnie to orczyk, jakie kiedyś tu można było spotkać. Dokładnie to w latach 60-ych! Pierwsze kotwice, takie drewniane. Pewnie Paweł uzupełni nieco moją relację, jeśli tu trafi. Chodziło o to, żeby przed ostatecznym demontażem całego wyciągu, porobić jak najwięcej pamiątkowych zdjęć i filmików z jego udziałem. To znaczy tego orczyka. Przy okazji przejechaliśmy się na nim. Ciekawe doświadczenie! Oczywiście wszystko działo się już po zamknięciu wciągu. Nawet sobie nie wyobrażacie ile trzeba było za tym "chodzić", żeby taką chwilę zorganizować... Wspomnę tylko o zaangażowaniu ludzi zza granicy! Ale ewentualną opowieść pozostawiam Mostostalowi, o ile będzie mieć czas na to. Kilka fotek z zabawy: Wielki dzięks dla Pawła za możliwość jazdy na wyjątkowym wyciągu i wzięcia udziału w całym wydarzeniu! Dla mnie to był pierwszy i pewnie ostatni raz na takim sprzęcie. Wkrótce zdemontują ów wyciąg i pozostaną tylko wspomnienia. Niby orczyk jak orczyk, ale jednak wyjątkowy! Chwilę po tym, jak kończyliśmy akcję, rozpadało się, tak symbolicznie. Chyba to Szczyrk opłakuję koniec pewnego etapu, a wraz z nim pewna część ludzi. To tak w skrócie, bo czasu mało. Pozdrawiam, Johnny3 punkty
-
Na (chyba) zakończenie sezonu wybrałem się z córką pierwszy raz do BSA. O 9.00 zameldowaliśmy się pod kasą i chwilę później siedzieliśmy na kanapie. Śniegu w BSA mają dużo w porównaniu z innymi ośrodkami, ale ..... Ośrodek czynny od 7.00. Tymczasem już o 9.00 prawie całkowita degradacja tras, a o 10.00 już totalnie całkowita. Rozumiem, marzec, temperatura, ale żeby aż tak rozorać stok w 2-3 godziny przy umiarkowanej ilości ludzi? Muldy giganty w każdym miejcu. Zdecydowanie najgorsze warunki na jakie trafiłem w tym sezonie. No, sam nie wiem .... Szczególnie słabo wychodziło połączenie fatalnych warunków i wąskiego, stromego dojazdu do kanapy. Gdyby było więcej ludzi, to byłoby dopiero kiepsko. Przyznaję, że ja nie lubię i nie umiem jeździć w takich warunkach (pewnie jedno wynika jakoś z drugiego), ale na stoku widziałem sporo osób mało szczęśliwych, więc nie byłem osamotniony w rozczarowaniu. Co do innych zarzutów z wątku - głośność kanapy mi nie przeszkadzała. Ok, najcichsze nie są, ale nie czepiam się o taki detal. Zwróciłem jedynie uwagę, że poręcze kanap ciężko się ściąga - dziecko może mieć z tym kłopot. Jeżeli chodzi o kanapy, najgorszy jest wąski i stromy dojazd. Sam stok to w zasadzie jedna trasa - nie jest to łagodna trasa niebieska. Dla uczących się jeździć na sam początek nie nadaje się, ale dla już jeżdżących jest na pewno OK. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo ze względu na fatalne warunki moja ocena ośrodka jest raczej negatywna. Chcę wierzyć, że zwyczajnie im coś nie wyszło. Może sypią jakąś chemię do śniegu, która przy wyższej temperaturze sprawia, że szybko powstają takie wydmy?3 punkty
-
http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21483833,polsko-slowacki-kasprowy-wierch-kto-wykupi-kolejke.html Polsko-słowacki Kasprowy Wierch. Być może TMR zainwestuje w Kasprowy2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
BSA mój pierwszy raz, wrażenia. Mam duży sentyment do tej górki bo to stok mojego dzieciństwa. Widać że Inwestycja profesjonalna przygotowana z dużą pasją, przez ludzi co jeżdżą na nartach. Warunki na początkowej i końcowej ściance bardzo dobre, w środkowym trawersie na złączeniu tras 1 i 2 prawdopodobnie pod śniegiem płynie dziki potok bo nad wyraz miękko. Stok znakomity lecz nie dla początkujących. Minusy: Dziwacznie wąski stromy i niebezpieczny końcowy dojazd, przypuszczam że plany były inne ale nie udało się wykupić pewnej działki z domkiem. Bardzo głośne bucząca krzesła, wydająca mnóstwo odgłosów, ciężko zamknąć samemu podnóżki. Dla mnie hałas krzesełek podziałał tak że jeździłem głównie na orczyku WN1 który jeździł na pół gwizdka (czytaj powoli) a powinien przy najtrudniejszym odcinku zasuwać na ful. Zdecydowanie wolę kanapy 4 w Wisła Skolnity lub Poniwiec - cisza i spokój, nawet zabytkowe kanapy na Palenicę w Ustroniu jeżdżą ciszej. Na pewno nie wybiorę się tam w Weekend i z małymi dziećmi,nawet nie próbuje wyobrazić sobie co się dzieje na wąskim dojeździe przy dużym ruchu. Do jazdy w BSA może zachęcić mnie dobry karnet całosezonowy i czarna trasa. Współczuje właścicielom tych kanap od Tatralift i mam nadzieję że dostawca upora się z reklamacją. Powodzenia. Ps. W tym sezonie jeszcze nie było wypadku na końcowym przesmyku, i tak trzymać.2 punkty
-
2 punkty
-
Trzeba podbić temat bo wyjazd coraz bliżej Jako, że w planach jest nakręcenie bliżej nieokreślonej ilości materiału filmowego to wpadłem na "szatański" pomysł i na walentynki żonie kupiłem idealny i wymarzony przez nią prezent. Prezent został zresztą komisyjnie przetestowany na ostatnim wyjeździe na Pilsko. Testy zaliczył celująco. Nie muszę chyba tu nikogo przekonywać jaką dzisiaj w ramach "walentynkowego" rewanżu moja najlepsza połowa sprawiła mi radość wręczając zaległy prezent. Trochę spóźniony ale ze względu na jego "istotę" wybaczam jej : Właśnie przed chwilą zakończyliśmy z zięciem jego testy. Działa to ustrojstwo wręcz niesamowicie. Mam wrażenie, że jakość filmów z zastosowaniem gimbala robi się kosmiczna w porównaniu do samej kamerki. Jest to sprzęt który można zamontować praktycznie wszędzie. Pasuje na kask, do szelek, na kijek i gdzie tam jeszcze się komu zachce. Sprzęt to Gimbal 3-osiowy Feiyu-tech typ WG. Tak, że Mariusz stawiamy poprzeczkę sobie wysoko. Spróbujemy zrobić filmy jeszcze lepszej jakości niż do tej pory. Italio drżyj!!!! Ekipa skivideo nadciąga. Pozdrawiam2 punkty
-
Dzis odwiedzilem BSA z moja 16 letnia corka i 3.5 rocznym synem. Warunki slabe ze wzgledu na dodatnie temperatury. Ale na to nikt nie ma wplywu wiec po temacie. Osrodka dla rodzin z malymi dziecmi raczej nikomu nie polecam. Logistyka stacji to porazka. Ciagle noszenie malego na rekach, bo wszedzi za stromo w dla niego, no i przewracal sie w tym cukrze. Tasma dla maluchow smiesznej dlugosci. Dojscie do tasmy z malym dzieckiem i dwoma parami nart to wyzwanie. Wyjechalem z nim na gore, co dostarczylo mu wielkiej frajdy i juz nie chcial wracac na tasme. Stok natomiast byl za stromy aby utrzymac go na szelkach ( to nie jest krytyka) Po jednym zjezdzie, przy czym polowe stoku u mnie na rekach wrocilismy na tasme. Na tasme wrocilismy po pol godziny placzu i klutni ze on chce na ta duza gorke Corka raczej nie krytykowala stacji, ale nie byla tez zachwycona. Tak dzis z mlodym. Cdn2 punkty
-
W Dolomitach i okolicach Selarondy byłem dwa razy, w 2011 i 2012 roku...od tego czasu minęło sporo sezonów. Ponieważ nie wszystko jeszcze tam udało mi się zjeździć, ponieważ obiecałem kiedyś Pauli, że ją tam zabiorę - postanowiliśmy wyruszyć tam w marcu tego roku. Na wyprawę ruszamy razem z ekipą Piotra_67. Kwatery zarezerwowane w Badia - dla zainteresowanych - wolna jest jeszcze jedna 4ka z jedną sypialnią (cena przyzwoita). Łącznie będzie nas trzy pary. Termin 11-18 marzec. Zamierzamy jeździć 7 dni na nartach - w dniu wyjazdu do ok 12-13 - karnety Dolomiti Superski. W planach kilka punktów obowiązkowych już istnieje ale również jest kilka niewiadomych (czekamy na propozycje miejscówek do odwiedzenia): 1. Selaronda - kółeczko. 2. Marmolada, Arabba + Ciampac. 3. Val Gardena + Compaccio. 4. Cortina d'Ampezzo. 5. Kronplatz? 6.? 7.? Oczywiście w trakcie wyjazdu będzie dużo zdjęć i dużo filmowania Relacja będzie na żywo - kwatera ma dostęp do netu. Już nie możemy się doczekać... ...na koniec tego wstępu, do relacji z wyjazdu trochę wspominek. Najpierw rok 2011 i styczeń. Sroga zima z dużą ilością śniegu i mega mrozem (na Marmoladzie w trakcie tego pobytu temperatura wynosiła -28 stopni). Poniżej kilka fotek z archiwum. Rok 2011: Okolice Campitello: Val Gardena: Kocham te kloce... Ciampac: Rok 2012 (marzec): Alta Badia: Arabba: Widok na Marmoladę: Canazei: Johnny Narciarz i Marboru w Val Gardenie Widok z Marmolady: Trasa z lodowca: Oby pogoda nam dopisała1 punkt
-
W tym sezonie realizuje plan krótkszych (2-3 dni na stoku) za to częstszych (to już był 4-ty wyjazd do Austrii tej zimy)wyjazdów w Alpy . Do tego postanowiłem skoncentrować się na miejscach gdzie albo wcale nie byłem, albo byłem dawno temu. Zachęcony pozytywnymi opiniami znajomych i forumowiczów postanowiłem skierować kroki swoje i grupy znajomych do Tyrolu do ośrodka Serfaus-Fiss-Ladis. Wyjazd na ostatnią chwilę po upewnieniu się, że będzie pogoda. Ponieważ zapowiadała się 3-dniowa lampa, należało jedynie dograć kwestie spanka. Znaleźliśmy super apartamencik tuż obok stacji, gdzie zbiegają się trzy gondole w miejscowości Fiss. Pensjonat Gondeblick naprawdę godny polecenia. Może nie tanio - ale standard więcej niż przyzwoity, dla auta przygotowano obszerny kryty parking w cenie apartamentu, jest strefa wellness, bilard, piłkarzyki, czy pokój dla dzieci. No i widok z okna prosto na stok, a dojście do gondoli sprowadza się w zasadzie do przejścia na drugą stronę drogi. Gdy przejechaliśmy w nocy ok. północy stok był oświetlony, a rano ukazał się nam taki widok: DZIEŃ 1 - środa 27.01Nastąpił moment, kiedy trzeba było zobaczyć co oferuje ośrodek. No cóż na pewno tras jest baaaardzo wiele i tu może ośrodek nie wyróżnia się wiele od innych dużych ośrodków w Alpach, jednak to co zwróciło moją uwagę, to fakt że trasy są dość wymagające i często dość wąskie.Prawdopodobnie ze względu na ciepłą aurę (w środę było słonecznie, choć było trochę chmurek, a temperatura jakieś 5 stopni na plusie) i małą ilość śniegu, po zjechaniu pierwszymi trasami ponad miejscowością Fiss, czujemy niedosyt. Jest sporo przetarć i minerałów. Do tego mamy wrażenie, że ratrakowi nie wykorzystali pełni możliwości swoich pisten bullych - jest bardzo nierówno. Hmmm... zaczynam się zastanawiać, czy peany na temat SFL nie były przesadzone: Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przejechaliśmy na północną stronę stoków nad Fiss. Jest szeroko, równo, twardo i co ważne śniegu jakby więcej. Na szczycie parkuje super wynalazek firmy Polaris: Ok. 12-tej zaczynamy przemieszczać się w kierunku Serfaus i dalej. Pierwszego dnia dojedziemy do Scheidbahn i obere Scheidbahn. Tutaj trasy znów szerokie i twarde, mimo dodatnich temperatur, a widoki zapierają dech w piersiach. Po udanym narciarskim dniu pora na Apres-Ski. Jeden rozchodniaczek, przerodził się w kolejny, na szczęście z Hexenalm do domu nie było daleko: DZIEŃ 2 - czwartek 28.01Wydarzenia dnia poprzedniego wpłynęły na formę części osób z grupy. Ja i jeden znajomy od rana atakujemy stoki na północy Fiss i czekamy aż dołączy reszta. Od rana słoneczko, w ciągu dnia nieco się zachmurzy, ale słońce i tak się jakoś tam przebija, więc kontrast nie jest problemem. Minimalnie chłodniej niż wczoraj - jakieś +3. Wszystkim nam udaje się znaleźć dopiero ok. 11-tej. Celem jest wspólne przejechanie do części ośrodka zwanej Masner. Widoki nieprawdopodobne, jednak robi się późno i w zasadzie od razu po dojechaniu na miejsce ogłaszamy odwrót. Postanawiamy jednak, że trzeci dzień chcemy spędzić właśnie tutaj: DZIEŃ 3 - piątek 29.01Rano niebo zasłonięte chmurami, ale prognoza wskazywała na przejaśnienia w zasadzie od samego rana, a ok. 11-tej ma już był słonecznie. Prognoza się sprawdza w 100%. Temperaturowo też jest nieżle - między -1 a 1 stopni na plusie. Przebijamy się do tras w części Masner. Znów widoki zachwycają. Trasy też niczego sobie, zwłaszcza czarna 160 obsługiwana przez krzesło Masnerkopfbahn. Jeździ się super, no ale trzeba spożyć topfenstrudla z sosem waniliowym i napić się kawki: Jest cudownie, a ten widok powoduje, że nie bardzo chce się wracać do Polski: No cóż, trzeba jeszcze jakoś dojechać do Krakowa, więc niechętnie ale ok. 15-tej zaczynamy wracać w kierunku Fiss, aby wziąć prysznic i wsiąść do auta. Jeszcze dwa widoczki na pożegnanie z trasami Masner: O 3-ciej nad ranem parkujemy pod domem.PODSUMOWANIEZachwyty nad ośrodkiem SFL nie są przesadzone. O ile - być może ze względu na małą ilość śniegu - trasy na południu nad Fiss nie rzuciły nas na kolana, o tyle te na północy, czy w rejonach: Scheidbahn, czy Masner są świetne. Widoki niesamowite. Sporo tras czarnych i naprawdę wymagających. Ośrodek na pewno nie należy do tanich, a w zasadzie można śmiało powiedzieć, że jest jednym z droższych w Austrii. Jeździliśmy 3 dni i nie przejeździliśmy wszystkiego. Na pewno dodaję go do listy moich ulubionych miejscówek.1 punkt
-
Witam, przy takiej temperaturze tylko chemia np."puchar świata" a i tak działa przez 2 do 3 godzin Czemu w marcu ludzie się dziwią,że są takie a nie inne są warunki.1 punkt
-
Wiosennie ,gdzie śnieg Gradki Piotrze,przed Mariuszem1 punkt
-
Dzisaj od 8.00 - 11.00. Rano twardo, z każdym zjazdem coraz bardziej miękko. Ostatnie zjazdy już typowo wiosennie. Śniegu dosyć, pojedyncze minerały. Pogoda całkiem znośna, na górze -2, czasami przebijało się słońce. Dół FIS-u (wzdłuż talerzyka zamknięty) - zawody.1 punkt
-
Cześć A po co?? Sprzęt naprawdę za Ciebie nie będzie jeździł. Dobry kierunek i z niego nie rezygnuj.Pozdrowienia1 punkt
-
Ulepiłem sobie pierwszą widokówkę pamiątkową z Grandvaliry Z powodów licencyjnych filmik na urządzeniach mobilnych dostępny tylko z poziomu przeglądarek przełączonych w tryb stacjonarny (desktopowy), a na kompach normalnie Nic, siadam i lepię następne Materiału sporo, i fajnie odświeżać wspomnienia (chociaż koledzy na forum swoimi relacjami z Andory też w tym pomagają )1 punkt
-
Takie sobie. Nauders to jednak głównie ambitniejsze, czerwone trasy, choć od biedy znajdą się jakieś pojedyncze stoki do nauki. Moim zdaniem, znacznie lepszym miejscem dla początkujących jest położone kilka kilometrów dalej, ale już po włoskiej stronie - Schöneben: przy górnej stacji gondolki "lotnisko" z dwiema kanapami i sporą ilością niebieskich wariantów tras. Kiedyś Nauders i Schöneben były na wspólnym skipassie, ale już nie są.1 punkt
-
1 punkt
-
Gwoli przestrogi,historia,która przydarzyła się dokładnie w tym miejscu LM mojemu koledze z nart. Przekroczył dość znacznie albo mieli inna politykę,bo zażądali 200 euro.Odmówił zapłaty,więc powiedzieli,ze zabierają prawo jazdy.Coś tam wypisali. Po powrocie do Sosnowca poszedł do urzędu i wystąpił o nowe prawo jazdy.W podaniu napisał,że stare zjadł mu pies. Po 2 latach urząd wezwał go w celu złożenia wyjaśnień,bo Słowacy przysłali prawo jazdy,gdy przedawnił się mandat a potem skierowano sprawę do sądu za złożenie fałszywego oświadczenia.Dostał wyrok.Sędzina powiedziała,że gdyby napisał ,jak było naprawdę,wydaliby mu i tak nowe prawo jazdy,bez konsekwencji.1 punkt
-
Pozdrowienia z Grandvaliry Tak dziwnie wyszło że dostałem 2 dni temu propozycję wyjazdu z Infoski.pl nie do odrzucenia Wszystko w cenie za 35 procent ceny całkowitej,więc jak nie jechać ,choć Sławek (SB) coś marudzil że drogo,no ale to chyba z zazdrości Mieszkamy w Canillo w hotelu Ski Plaza ,300 metrów od gondoli Dziś w większości ujeżdzaliśmy ten sektor,plus coś tam jeszcze Warunki b.dobra,choć dzisiaj było bardzo zmiennie z pogodą A po 14 udaliśmy się na termy Caldea do Andory i mały rekonesans po stolicy księstwa1 punkt
-
Spakowany już dzisiaj, bo jutro nie ma czasu. Piękne są wyjazdy, które przenoszą człowieka z deszczowej wiosny w piękną zimę Niebawem, bo już w sobotę relacja online z Badii1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A jak poszło innym zawodnikom. Większość próbowała iść na całość, zwłaszcza młodzi. Skutek różny, jedni lepiej, inni słabiej kilka przykładów... Maciej K. (WLK) starał się bardzo dynamicznie, opóźniał skręty coraz mocniej, ale ambicji nie brakowało. Linie optymalną jednak zgubił, efekt na mecie, czas 1.22 Artur K. (PDL) próbuje bliżej tyczek, jednak między tyczkami, a bandą czysty lód i zawodnik i tak wgniatany jest w odsyp kosztem czasu, na mecie 1.31 Podobnie blisko tyczek Marcin K (LUB) wiek 36-45, 4 pozycja i czas 1.11 Marcin R. (WLK) ta sama grupa - 7 i czas 1.18 Roman W. (MAL) 2 w grupie do 46 l z czasem 1.03 Kolejny z faworytów Damian S. Ząbkowice (DLS), nie do końca zadowolony z wyniku 2 w kat. 20-35 l. Czas 1.01 Też na Mastersach Rossignola jak zwycięzca zawodów Marek M. W tej samej grupie zaraz za Damianem, Wojciech K. (WLK) Wynik 1.01 z ogonkiem Na koniec dla mnie rodzynek ziomal Artixa z Olkusza, Przemysław Rusiniak (MAL). Nikt taką linią nie pojechał. Fakt, była wymuszona. Przeleciał na czerwonej przez bandę i pomyślałem - już po nim, będzie za mną Chyba pojedzie zaraz w pole, a On prosto na niebieską, bez objazdu, no bo jest za nisko, myślę musi wypaść... Przejechał koło niebieskiej i wali prosto w bandę i odbija na czerwoną, jak przy tym gazie przeszedł i wrócił na optymalną linię tego nie wiem, ale dalej pojechał idealnie i wygrał w kategorii 20-35 lat Drugi wynik zawodów 57 z okładem... I to by było na tyle o finale Family Cup 2017 Pozdrawiam serdecznie. PS To była zabawa, a w nocy kierunek Słowacja i prawdziwe wyzwania, może kiedyś coś napiszę...1 punkt
-
1 punkt
-
Jest to środek Niemiec, Kreuzberg - górka 928m. Przez to że zimy coraz gorsze to nie inwestują i takie zabytki się tu zachowały Do Sczyrku nie można tego porównywać, nie to przewyższenie, nie te trasy. https://youtu.be/vmO_aGxIKHU Był lepszy filmik ale nie moge znaleźć. W pozostałych wyciągach są już nowe, w tym najdłuższym drewniane zostały. Tak wyglada ten ośrodek http://www.skilifte-kreuzberg.de/skigebiet/skigebiet_karte.htm W okolicy jest dużo ośrodków narciarskich tylko że jest jeden problem, mało śniegu. Dowiedziałem się że były plany budowy kanapy ale przez pogodę zostały porzucone. Jak już napada to pojeździć można i jest gdzie. Tak że mamy tutaj skansen, z drewnianymi orczykami. Zapomniałem jeszcze napisać, na samej górze znajduje się klasztor i można zjeść golonko, popijając pysznym piwem robionym przez zakonników na miejscu.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzięki Mario, zacznę od końca. Na pogodę nic nie poradzimy i tu nie ma o czym dyskutować. Wystarczy zobaczyć co działo się na PŚ w Kranjska Gora. Wszyscy którzy byli z DLS i pamiętali zawody O Puchar Samotni ( a prawie wszyscy z naszego województwa je znają) porównywali Finały Family Cup do giganta przy Samotni. Różnica tylko taka, że w Samotni bandy i dziury jeszcze 2-3 razy większe i bardziej stromo. Masa zawodników sobie nie poradziła. Były czasy powyżej 3 minut, przez co zawody ciągnęły się prawie do zmierzchu. Sama nazwa mówi, że to rodzinne zawody. Jest tu prowadzona dodatkowa klasyfikacja rodzinna. Oczywiście każdy ściga się też indywidualnie na swoje konto z podziałem na płeć, wiek i sprzęt (narty i snowboard). W narciarstwie drużyna składa się z 3 osób i musi być różnica pokoleniowa. Przykładowo: rodzice plus dziecko; jeden rodzic plus dwoje dzieci; dziadek, syn, wnuczka. Rodzina może startować w większym składzie niż 3-osobowym, ale wtedy kapitan rodziny zgłasza przed zawodami 3 punktującą. O zwycięstwie rodziny decyduje łączny czas 3 wystawionych zawodników. W snowboardzie jest o tyle inaczej, że drużyna składa się z 2 osób z zachowaną różnicą pokoleniową (babcia-wnuczek; ojciec-córka). Za chwilę wrzucę zdjęcia i coś o samych finałach. Z roku na rok (przynajmniej w ostatnich latach) ranga zawodów spada. Duża część zawodników przerzuciła się na AMP pod egidą PZN. Chodź Family Cup też jest zgłoszona do PZN. W tym roku w Czarnej Górze odbyły się finały 22 edycji zawodów. Poprzednie 3 finały odbyły się w Kluszkowcach. W tym roku było 14 eliminacji regionalnych (wojewódzkich) i sobotni Finał w CG. Wpisowe na każde zawody od 20 do 40 złotych, zależy od regionalnych organizatorów. Czasami są zniżki na karnety (nie często), przeważnie też jakiś posiłek (kiełbaska, herbata itp). Po zawodach losowanie nagród dla wszystkich (czapki, kaski, plecaki, bielizna, smary itp) Zachęcam do startów w przyszłym sezonie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Andrzej ja też jeszcze nie zajarzyłem jak dodawać zdjęcia z komentarzem1 punkt
-
Dziś znów odwiedziłem ośrodek Baba Jaga w Bodzentynie. Trzygodzinny karnet kosztuje 30 zł. Dziś chodziły wszystkie wyciagi, ludzi umiarkowanie, w kolejkach nie stałem, max 4-6 osób przede mną, ale także podjeżdżałem od razu, bez kolejki. Warunki dobre, nie mogę narzekać. Zacząłem jazdę na moich, kiedyś ulubionych Elanach. Skrętne toto ino jakby się trochę zestarzało. Znaczy się inne narty chyba poprawiły się i stąd taka opinia. Zjechałem 6, może 7 razy i odczułem bardzo silne pragnienie kersa. Jestem uzależniony od kers jak alkoholik do kieliszka! Zmieniłem narty na "probebly the best ski...". No i po tej zmianie, dobrej zmianie(!!!), jeździłem już do końca ważności karnetu. Zastał mnie wieczór, zaczął robić się mrok. Zakończyłem jazdę. Teraz uwagi, bo muszę trochę ponarzekać. Na parkingu zauważyłem taki trochę stary ratrak. Stacja ma inny, nowszy, który stał pośrodku długości stoku. Ten ze zdjęcia widać, że dawno nie był używany. Stacja ma stare bramki, jakieś z demobilu. Bramki maja dwie blachy po bokach. Po przedostatnim pobycie na Babie Jadze zauważyłem, że mam poobdzierane z farby klamry na butach. Teraz wiem skąd te obtarcia. Te wstrętne blaszyska zdzierają mi piekną kolorystykę bucików! Łorcyki Baba Jaga ma stare. Łorcykami pobrudziłem se portki w ... kroku. Dobrze, że nie podarłem!!! Na koniec gdy zdejmowałem buty przyszła chmura gryzącego i duszącego dymu. Patrzac na jej ogrom myślałem, że karczma płonie. Jednak nie płonęła, dorzucono jeno wungla, a raczej "ugołu" bo w Polsce chyba takiego syfu się nie wydobywa. Załączam parę zdjęc jednocześnie przepraszając, że nie potrafię je podawać z osobna i zaopatrywać w komentarz.1 punkt
-
Szykuję się Wam piękna wyprawa Widzę że jedną sypialnie macie wolną,tylko ten termin Gdyby to było tydzień wcześniej to walimy jak w dym,nawet małżonce bym wolne wypisał A tak przyjdzie obejść się ze smakiem i czytać relacje,życie Miłego pobytu ekipie życzymy1 punkt
-
Byłem chyba tam z tydzień temu Trudno się z tym nie zgodzić Jędruś co piszesz,ale ja byłem pierwszy raz i powiem Ci że i tak jak na wasze nizine położenie stok całkiem,całkiem dla większości rodzin Fakt niebieska traska ale o słusznej długości,jak pisałem A infastruktura to już całkiem ok porównując choćby nasze lokalne (Beskickie) stoki1 punkt
-
Pieknie:) dawno nie bylo takich warunkow na weekend majowy. Duza w tym zasluga pucharu swiata, bo jednak trasy mocno dosniezyli. Fajne spotkanie sie Wam trafilo:) Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Hej i w tej kwesti bez zmian Maćku :wink: Haa i nawet będę miał propozycje na sierpień dla oszołomów narciarstwa,ale wyprawa tylko z małżonkami :tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czułem że będziesz,mój instynkt narcarski mnie nie zawiódł :applause: Brawo Johnny1 punkt
-
czyli było jak należy. ...a jakie to progresorki kolega nabył? PS tsza było kupić te buciki salomon x wave co to je proponowałem :biggrin: (poszły za 300zł :frown:: koszt zakupu 1400 :stupid:)1 punkt
-
Musisz spróbować jeszcze nart all mountain,ja jestem pod wrażeniem :cheerful: Tak,tak wiem że mówi to osoba która ostatnie lata tylko slalomówka :stupid:1 punkt
-
1 punkt







