Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.04.2017 - 02.04.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.04.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
13 punktów
-
...a na drugi dzień spotkałem pana na starcie,jest z Tonga i wymyślił,że będzie narciarzem alpejskim. Nazywa się Kasete Naufahu Skeen,startował w Mistrzostwach Świata w St.Moritz,w Val Gardena zjechał ze zbliżonym do mojego czasie i niestety minął bramkę ,podobnie jak Innerchofer i sporo innych.Nie były to zresztą największe nieszczęścia,w trudnych warunkach helikopter lądował często i zabierał połamańców.Kilka lat temu,gdy w podobnych warunkach nie skrócono trasy,było ich więcej,połamało się m.in 2 moich kolegów. Na liście startowej trochę polskich nazwisk,znanych jak Szafrański i Berezik i nieznanych. Niżej podpisany niestety nawywijał po drodze i zjechał znacznie słabiej niż Helmissimo,ale na szczęście jest Gardenissima 2018... Szkoda tylko,że ogłoszono ją na 7 kwietnia 2018,jakby tegoroczne doświadczenia albo nie podziałały,albo wyciągnięto wnioski, że prawdziwa zima w przyszłym roku zacznie się z początkiem kwietnia.Może mają informacje... ... i jeszcze jedno-czy ktoś mógłby mi wyjaśnić,dlaczego po krótkiej przerwie w pisaniu nie mogę już edytować posta,jak było dawniej, i czemu ma to służyć?10 punktów
-
7 punktów
-
Lepiej późno niż wcale - weekendowy początek sezonu, niedzielna wyprawa do Pionek. Sezon narciarski zakończyliśmy we włoskich Dolomitach już jakiś czas temu, kontuzja, brak czasu i jeszcze inne okoliczności spowodowały, że sezon rowerowy w tym roku rozpoczęliśmy późno, bo dopiero 31 marca. W piątek była 20 km rozgrzewka, wczoraj powtórka rozgrzewki i kolejne 25 km, a dzisiaj 60 km trasa do Pionek, Puszczy Kozienickiej i na dawne tereny poligonu, który w zeszłej epoce należał do zakładów Proch Pionki. Tego typu wyprawy traktujemy jako doskonały pretekst do spotkań towarzyskich - pojeździliśmy dzisiaj z Expatem i Jackiem. Piękna pogoda, słoneczko, kawka w Pionkach, pogaduchy i plany kajakowe - jednym słowem było świetnie... ...tak świetnie, że udało mi się nawet na inaugurację sezonu złapać gumę Dobrze, że była pompka i koło trzymało jakieś 10 km... także nie tylko jazda ale również ostre pompowanie dzisiaj mnie spotkało. Forma jak na razie słaba trzeba nad nią będzie popracować. Zdjęć robiłem niewiele ale kilka nadaje się do pokazania Śródleśny staw na terenie byłego poligonu Prochu Pionki: Ekipa: Sztuczny próg wodny: Łabędź: Niby już wiosna, niby ciepło ale natura jeszcze dobrze się nie obudziła ze snu zimowego. Widać to doskonale w lesie - tutaj zieleni jeszcze mało a dookoła przewaga suchych liści. Leśne nizinne dukty mają swój urok... ...śródleśne bagniska, to niewątpliwie urok i wizualna uczta dla oka. Większość drzew liściastych jeszcze bez liści Górny staw w Pionkach - spora ilość wędkarzy... ...chyba po bezwędkowym roku 2016 należy odkurzyć kije i kołowrotki Kąpielisko miejskie otoczone betonem - taki urok sztucznych zbiorników wodnych. Świetny dzień, super spędzony czas Planów nie ma ambitnych na ten rok... ...celujemy w 3000 km - zobaczymy, co z tego wyniknie? W 2015 udało się zrobić 4000, 2016 ok 1700... teraz jest 3czka i oczywiście kajaki Pozdrawiam rowerzystów marboru6 punktów
-
...w międzyczasie był Kronplatz w mokrej mazi,bardzo niemiłej,rewelacyjne Ischgl,gdzie trafiłem pierwszy raz i i wszystko mnie zaskoczyło-wysoko położone trasy,nienaganne do końca dnia,wypasione kolejki i standart kwatery za 12,5 euro od osoby oraz tradycyjnie dobre Livigno. Przyszedł czas na Gardenissimę 2017.Tuż przed terminem ogłoszono,że ze względów bezpieczeństwa niestety została skrócona o ostatni odcinek,bo temperatury były ekstremalnie wysokie. Ale reszta pozostałą taka sama-na przykład egzotyczny skład uczestników.Był Innerchofer,Verena Stuffer,argentyńska rodzina z WC Simari Birkner i pewien pan,który w przeddzień zawodów zszedł z gór z plecakiem na podwórko domu,w którym mieszkałem,jak gdy nigdy nic usiadł na ławce na podwórzu,powiedział "helo",odpoczął i poszedł. A na drugi dzie5 punktów
-
Ja startuję na komórkach gigantowych Nordica starej specyfikacji 193/27,przedtem na mastersach 182/20,ale te nowe bardziej pasują. Czołówka kobiet i mężczyzn jeździ na SG, np.211 cm itp,parę bramek maja trudności w wejściu na krawędź,ale potem,jak już wejdą... Helmissimo tylko ta sama gigantka,bo to typowy gigant,a w Gardenissimie jest sporo SG. Niestety o ile na pierwszych zawodach wszedłem na krawędź i dojechałem tak do końca,objeżdżając młodszych kolegów z klubu,dotychczas poza zasięgiem,to w drugich było odwrotnie.Już na początku ściany zacząłem kombinować jak koń pod górę,gdy słabo dociśnięta narta zaczęła drgać i ząbkować,a ja spóźniałem,stawiałem je w poprzek itd. Zawsze tak mam,gdy zaczyna się od razu stromą ścianą i nie zdążę się wjechać. Wizualnie krowa na lodzie,czasowo zawodnik z Tonga. Szkoda mi tego,bo byłem siłowo przygotowany jak nigdy i po zjechaniu jednych i drugich zawodów nie czułem żadnego bólu ani zmęczenia i pomyślałem-jakby było fajnie usłyszeć komunikat-"zawodnik nr 127 proszony o powtórzenie przejazdu,bo nie zmierzono czasu..."4 punkty
-
Coś czuję, że chyba piękne Pilsko sprzed tygodnia to mogły być ostatnie narty w tym sezonie (chociaż kto wie) . Wczoraj nakręciło mnie na na góry, ale rowerowo. 30 km z dojazdówką spod domu pękło. Miały by być 2 wyjazdy na Kozią Górę, a były 3. Noga podawała, młodzież dopingowała więc się jechało. Ścieżki w dół jeszcze trochę mokre jak to wiosną. Lasy bezlistne. Pierwsze kwiatki wychodzą spod ściółki. Pięknie. Jeszcze mi dzisiejsze narty na Pilsku chodziły po głowie , ale wieczorem byłem tak padnięty, że żadne decyzje nie zapadły, a rano po zmianie czasu to już za późno na wyjazd.3 punkty
-
Tradycyjnie z końcem marca udałem się na safari o profilu sportowym w Alpach włoskich. Dziś zainaugurowane zostało 4,5km gigantem Helmissimo.Sporo obaw budziła superciepła pogoda i rzeczywiście,choć zadziałało to na korzyść starych ludzi,którzy startują pierwsi. W olśniewającym słońcu wystartowaliśmy o godz.9 po betonie,który stopniowo przechodził w firn ,więc mimo bardzo mocnej konkurencji Włochów i Austriaków,wyniki w generalce były zadziwiające.Najlepszy czas, 3,12 zrobiła niejaka Karoline Trojer,instruktorka z dobrą przeszlością zawodniczą,dopiero trzeci czas zrobił mężczyzna i to z mojej grupy wiekowej. Hermann Oberlechner regularnie wygrywa co prawda Puchar Świata masters,ale żeby objechać czynnych młodszych o 40 lat zawodników ;sam ma 62 lata -to jednak był ewenement.. Teraz będzie Ischgl,Kronplatz,Livigno i na koniec safari start w Gardenissimie,zdaje się,że w letnich temperaturach...2 punkty
-
Zawody pierwsze w San Candido,drugie w Val Gardena,w Livigno tylko trenowaliśmy.Śniegu bardzo mało w porównaniu z poprzednimi latami,ale wysokość robi swoje,więc po drugiej stronie Carosello nie puszczało do końca dnia i może coś spaść,jak w zeszłym roku duży opad w połowie kwietnia...2 punkty
-
2 punkty
-
Wczoraj ostatni dzien w Zillertalu i wybor padl na Arene. Ani chwili nie zaluje tej decyzji. Trasy na gorze byly bdb az do 14.00. Nocny przymrozek zrobil swoje. Rano w Mayrhofen szron na autach, poczym okolo 15:00 20 stopni w miescie Oczywiscie nizej bylo miekko, ale mala frekwencja i nietkniete trasy uczynily jazde mega przyjemna. Jedynie zjazd do Gerlos byl dosc rozjechany ze wzgledu na duza ilosc szkolek. A tak to wygladalo.2 punkty
-
Cena jak wiadomo podlega negocjacji, ekologia jest zręcznym wytłumaczeniem. Powód jest jeden, a problemy własnościowe są jego elementem.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zbyszku, dzięki za fajną sportową relację. Pewnie trochę niedosyt zostaje, gdy zmienne warunki płatają figle. Przy okazji chciałam zapytać o warunki w Livigno, bo wybieram się za 2 tygodnie i trochę się obawiam, czy śnieg "wytrzyma". Zawody były na Mottolino, czy na Carosello? Pozdrowienia.1 punkt
-
Mario, weź pod uwagę, że Jasiek napisał tego posta o 11.14, idę o zakład, że na Koliesku podczas konsumpcji Złotego Bażanta, a wtedy...1 punkt
-
Ale ekstra wypad sobie zrobiłeś i wierzę, że jeszcze nie zamknąłeś tym wyjazdem sezonu1 punkt
-
Farciarz jesteś! Mnie tam zawsze przyśpiesza! Zanim się spostrzegę, już wracać muszę.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzięki Mariusz! Chyba trochę zaskoczyłem reportera... Dziś był upał! Co widać było w TVN... Sporo osób odważyło się jeździć nawet bez koszulki! Ja tez! Rewelacja!!!!!!! Owszem - Dżonka była i też jeździła w krótkich spodenkach i praktycznie w samym staniku... Oboje mega zadowoleni! Ja jutro robię powtórkę, bo przegapić takie warunki to byłby mega grzech! Będzie ogień! Obecnie montuje filmik (będzie ich kilka). Sporo roboty przede mną...1 punkt
-
Występ Johnnego, Twoja riposta bezbłędna. Brawo! http://tvnmeteo.tvn24.pl/wideo/w-bikini-na-nartach,1,1,1610931.html1 punkt
-
BSA po raz pierwszy objeżdżone przeze mnie. Trasa dość mocno nachylona, przy tak pustym stoku jak dziś można śmiało poszaleć. Pewnie nieco gorzej przy pełnym obłożeniu. Na wiosenne nartowanie, gdy już nie ma ludzi będzie w sam raz. Warunki rano całkiem w porządku. Po 10,00 miękko ale szerokie nartki dawały radę, jak po 12,00 pewnie Johny z Izą opiszą, śmigali jeszcze i pewnie będą do zamknięcia, pozdrawiam. Ja musiałem kończyć bo za bardzo mnie ponosiło. Przerw na spadek pulsu już prawie nie robiłem bo cała szerokość trasy dla ridera, bezpieczniej więc było się zwinąć do domu. Pozdrowienia także dla pozostałych stale już spotykanych na stokach forumowiczów jak i nowo poznanego @Szymonidiusa.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czym skorupka za młodu...... Wszystkie krytyczne uwagi są raczej po pierwsze trafne, po drugie pomocne. Po trzecie ja też mam takiego kozaka i wiem, że uwagi dot techniki jazdy od ojca podczas luźnej jazdy są mało skuteczne. Z resztą wszystkie dzieciaki poza tymi co choć trochę ćwiczą, jeżdżą na tyłach. Fenomenem jest to, że z taką techniką tak wspaniale dają sobie radę w trudnych warunkach. Ja po swoim wiem jedno: albo na obóz i ćwiczenia, żeby go jak najszybciej ustawić i to jest prawidłowa droga. Albo gdy będzie już większy i jego masa nie pozwoli mu na taką jazdę sam skuma, że tak się nie da. Czas pokaże. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Jest wielka radość. Wszedłem na Czerwoną Ławkę. Czuję się jakbym zdobył kolejny puchar w wymagających zawodach i do tego pokonał wszystkich faworytów. To najtrudniejsze zimowe wejście dla mnie (tak po prawdzie wiele ich nie było) Chyba widać moją radość... Foto Kamil A latem to wejście wygląda tak Część Doliny Staroleśnej od strony na którą zjeżdżaliśmy Teraz przed nami kawałek dobrego zjazdu, na który ciężko pracowaliśmy cały dzień. Staroleśna Dolina jest piękna, widoki mnie urzekają. To jedna z największych dolin w Wysokich Tatrach. Przepinkę mamy w komfortowych warunkach, szeroko i osłonięci od wiatru skałą. Nie czuję zmęczenia, podniecam się planowanym zjazdem. Śnieg może nie idealny, ale powiedzmy dobry plus. Początek zjazdu nawet stromy. Ja mam na to zawsze jedną radę. Zakręt ostro w lewo, jak najszybciej ostro w prawo. Im szybciej przerzucam narty ze skrętu w skręt, tym bezpieczniej. Lubię trasę szerokości minimum dwóch długości nart. Jak jest dobra widoczność i niezły śnieg to już jestem jak w raju (tak jak dzisiaj) Częściowo zjeżdżamy Strzelecką Kotliną. Jest wspaniale. Nie zjeżdżamy do samego dołu. Przy przewężeniu zatrzymujemy się i podchodzimy kolejny raz. Dzielimy się na trzy części. Tomek z Piotrem atakują Żółtą Ławkę (z udanym skutkiem). Kamil, MarioJ, Wujot i Sławek wracają na Czerwoną Ławkę. Ja mam chwilowo dość, zostaję na dole, choroba daje znać o sobie. Po pół godzinie jednak próbuję wdrapać się powtórnie. Kieruję się w stronę Żółtej Ławki. Udaje mi się dojść tylko do początku żlebu. Kozaki z pod Czerwonej Ławki zgarniają mnie po drodze i zjeżdżamy na dół razem. Został tylko Tomek z Piotrem, bo im zejdzie dłużej walka z Żółtą Ławką. Ja dalej zachwycam się każdym pokonanym metrem i wykonanym skrętem. Gdzieś tam podchodzą Tomek i Piotr Pogoda zaczyna się pogarszać pora wracać, pięknie widać ślady po zakosach... Nasz piękny zjazd kończy się na Wyżni Staroleśni Ogród. Dalej zjeżdżamy łagodną trasą przez las wzdłuż niebieskiego szlaku, obok Staroleśnego Potoku. Po drodze trafiamy na lodospad, a po nim wspinają się ...... lodołazi? Ostatnia tego dnia przepinka przy Rozdrożu nad Rainerovou Chatou. I ostatnie podejście do Chaty Zamkovskeho. I wreszcie w naszym pokoiku... Cudowny czas, zmęczony i zachwycony jestem. Najlepszy dzień wyrypy dobiega końca! Podejście i zjazdy nie do zapomnienia, chcę jeszcze!1 punkt
-
Splynelo i juz. Te 3 - 4 metry śniegu były tak realne jak cyc o szarości talii z plakatu o szusach w bikini. Tak to już w reklamach bajeruje się.1 punkt
-
Po tej relacji z pierwszej strony i kamerek widać, że BSA to mistrzowie wciskania kitu. Ile to było postów na FB, że na trasie jest między 300, a 400 cm śniegu. Ciekawe kiedy to niby spłynęło, że już widać przebicia do ziemi.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Powtórne cytowanie całej relacji foto (zaraz pod nią) po to aby napisać jedno pytanie, to ukryty sponsoring czy jawna głupota?1 punkt
-
Dla uczczenia Twoich rowerowych wypraw Andy-w, dzisiaj Michał Kwiatkowski wygrał jeden z klasyków UCI World Touru Mediolan - San Remo !!!1 punkt
-
Wczoraj udało się zaliczyć trochę roweru na prawie dzikich ścieżkach. Po kilku km dojazdu i wspinaczki dostałem się na grzbiet Cubernioka (wszyscy mówią Cybernioka) pod Szyndzielnią. Zastanawiałem się czy zjechać do Dębowca czy do Wapienicy. Padło na traskę tzw. DH do Wapienicy. Byłem sam więc jazda spokojna bez ryzyka. Wiadomo jakby cosik się stało to nie ma pomocnej duszy w pobliżu. Po drodze w dół trochę fotek, trochę sprzątania z wycinki położonej wprost na ścieżkę przez przez złośliwych drwali. Piękna wycieczka.1 punkt
-
Powoli sezon narciarski w Beskidach kończy się niestety . Wiem, wiem ośrodki jeszcze działają, ale mam wrażenie, że to już ostatki. Dlatego moja aktywność będzie coraz bardziej kierować się na rower, chociaż jakieś wiosenne narty jeszcze się na pewno zdarzą, może nawet jutro. Dzisiaj udało mi się wyrwać z młodzieżą (ciągle się dziwię, że chcą ze mną jeździć) w kierunku Szyndzielni przez Dębowiec. Naszym celem była zalegalizowana przez miasto Bielsko-Biała ścieżka "Enduro Trails" z Cybernioka w kierunku Dębowca. Zaraz po wyjeździe z domu myślałem, że moje nogi nie wytrzymają wycieczki, ale dalej było już tylko lepiej . Chłopaki ćwiczyli swoje sztuczki, ja spokojnie. W górach po ostatnich wiatrach jest już sucho, widoki piękne, smogu w dole brak. Zrobiliśmy marne 16 km, ale liczy się jakość, a nie ilość .1 punkt







