Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
26.04.2017 - 26.04.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.04.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Od wczoraj jesteśmy z Pawłem w Innsbrucku. Przyjechaliśmy na jedną z najważniejszych imprez w branży narciarskiej. Targi wprost wymarzone dla @Leitnera [emoji6]. InterAlpin, to odbywająca się co 2 lata, największa impreza targowa, ma której prezentują swoją ofertę najważniejsi producenci "wyposażenia" stacji narciarskich na świecie! Postaramy się dowiedzieć jak najwięcej o nowościach, z jakich będziemy mogli korzystać w najbliższych latach, w trakcie wyjazdów na narty.6 punktów
-
5 punktów
-
No i wątek się zkwasił... Były piękne relację, zdjęcia, prognozy, plany na majówkę, wymiana informacji... A teraz? A teraz mamy coś co zaczyna przypominać naszą politykę... Ponieważ ów jegomość się rozpisał i w pewnym sensie ma trochę racji, można nad tym podyskutować. Ale może tak po majówce? Jak już śnieg stopnieje. Na razie chciałbym tu widzieć co dzień relację, aktualne zdjęcia i informacje na temat warunków, prognoz pogody, WZF-ów itp. Paradoksalnie, ja będę miał wielki kłopot wyskoczyć choć raz do 1 maja, o co toczę teraz nierówna walkę z czasem, ale chcę widzieć co się tam dzieje! Pokłócimy się później, po zamknięciu wyciągów.5 punktów
-
SON cały czas się buduje... Zbiornik na Hali Skrzyczeńskiej zaczął już nabierać wymiarów na 3 płaszczyznach (sorry za to odchylenie matematyczne ). Powstała też część przecinki pod gondolę - w miejscu goprówki będzie górna stacja kolei (chyba nawet trochę wyżej). Orczyki na Małe Skrzyczne zostają (tak jak było w planach). Podczas wjazdu gondolą lub kanapą będą roztaczały się genialne widoki na Szczyrk i Beskidy. Z orczyka na MS będzie roztaczał się widok na całe pasmo Malinowa - od Julianów przez Malinów aż po Małe Skrzyczne. Słowem - miejsce zyska widokowo Przez to wycięto sporo drzew na Hali Skrzyczeńskiej - ciekawe jak nowe koleje będą sobie radziły podczas większego wiatru5 punktów
-
Wojtek, jasne, że nie - ale treść tej opinii - narzekanie na Liptovsky - to tak jakby pojechac do Szczyrku i mieszkac w Bielsku, albo na Pilsko i mieszkac w Żywcu i pisać, że nie czuć klimatu gór, a dookoła sklepy, korki i zakłady przeysłowe... Podobnie jak z brakiem klimatu i widoków na skały - będąc przy Pilsku i Szczyrku - tam też brak klimatu, bo przecież skały to Tatry jakieś 70-100km w linii prostej, a jedyne co widać to pagórki i jeziora - w sumie to tam bardziej jest jak na Mazurach niż w Górach... Argument o płatnej jeździe po sztruksie przed otwarciem ośrodka - kretynizm roku, godny Janusza biznesu. Zresztą można z niego wywnioskować, że sztruks na Chopoku to tylko przed 8, a później już zaorane. Cena 100 euro wypożyczenia sprzętu w ich wypożyczalni za 5/6dni, wychodzi 80pln dziennie - czyli cena jaką można trafić w wielu polskich wypożyczalniach. Zresztą sam autor pisze, że gdzie indzie taniej - czyli jest wybor - bierzesz tam gdzie Ci pasuje. Krytyka dla samej krytyki, zero merytorycznych, zasadnych argumentów. Nie twierdzę, że Chopok jest idealny, bo nie jest i jak każdy ośrodek - nawet te alpejskie - ma swoje wady.4 punkty
-
Ja rozumiem że kolega chce czasami podejść kawałek gdzieś po wjeździe wyciągiem i głównie zjeżdżać. Zostanie przy ciężkiej Mantrze może wymagać wiązania, które trzyma piętke po alpejsku, a jednocześnie trochę odchudzi ten ciężki zestaw. Szynówki które ważą ponad 1kg, więc waga analogiczna do alpejskich, proponuję odrzucić. Zostaje więc Marker Kingpin (wiązanie hybrydowe pin-at, z przodu piny, z tyłu turowa alpejska piętka) albo na jesieni pojawi się trochę lżejsze Diamir Tecton (idea ta sama co Kingpin). Tecton wywodzi się z doświadczeń wiązań Vipec i Freeride, więc nie powinno być wtopy producenta (ale trzeba brać pod uwagę że to nowość). Wejście w wiązania turowe wiąże się z tym, że za nartą idą foki, a za wiązaniami ewentualnie harszle. Foki trzeba dociąć do konkretnej geometrii narty. Dlatego ważne jest przemyślenie czy na pewno dana narta jest naszą docelową. Jej zmiana będzie więcej kosztować później niż obecnie. Po zmontowaniu seta zmiana narty to: ponowny montaż wiązań alpejskich aby sprzedać zestaw, zakup nowej foki (jeśli nowa narta będzie dłuższa albo szersza). Tak więc to wszystko kosztuje. Dlatego warto się dobrze zastanowić czy ta Mantra jest docelową nartą na 5 lat. Ale nie neguję tego wyboru. Zawsze jednak można zmienić nartę, a wiązanie i buty zostają te same, przekładamy je do innej narty. Jeśli narta będzie miała podobną geometrię nie większą, to foka też zostanie. Do wiązań trzeba dobrać buty, istotne jest zwrócenie uwagi aby miały piny (TLT, tech) oraz były zgodne ze standardem frame ISO 9523 (chodzi o odpowiednią wysokość i długość rantów w bucie). Producenci butów podają często te numerki albo oznaczenie AT (Alpine Touring). Generalnie to takie decyzje o sprzęcie turowym nie podejmuje się w 1 dzień i dyskusja jest zawsze przydatna. Ja np. nad kupnem narty freeturowej i doborem do niej wiązań zastanawiałem się trzy miesiące, oczywiście nie non stop. Jest to związane z czytaniem recenzji, dyskusjami, rozważaniem kilku opcji, obserwacją cen i w końcu zakup. Tak że nie oczekujcie że pierwsza odpowiedź to będzie od razu najlepsze rozwiązanie. Do tego się dochodzi w dyskusji. Na koniec porównanie wagi różnych wiązań (za sztukę): Model Rodzaj Waga Marker IPT WR 12 Alpine ok. 1200g Diamir Freeride Pro M AT Frame 1150g Marker Tour F12 (110mm) AT Frame 1020g Marker Kingpin 10 Pin-AT 730g Diamir Tecton 12 Pin-AT 550g Przechodząc na Tecton masz 1.2 kg mniej na całości, to dobry zysk. Przechodząc na lżejsze buty masz 1kg mniej (zakładam zejście z 2kg na 1.5kg za buta). Przechodząc ewentualnie na lżejszą nartę masz kolejne 0.7kg mniej.4 punkty
-
4 punkty
-
Cześć Ja tam przeczytałem opinię przytoczoną przez Jacka już jakiś czas temu - pewnie niedługo po wstawieniu i zrozumiałem zgodnie z intencją wklejającego - czyli po prostu pośmiałem się z głupoty.Trzeba być niezłym kosmitą by dopuścić do siebie myśl, że Jacek, który prowadzi portal narciarski od lat 90 identyfikował się z takimi bzdurami. Pozdrowienia4 punkty
-
3 punkty
-
Dodam, że ja jeszcze chodzę w zwykłych, ciężkich butach narciarskich! Mój zestaw skitourowy nazywam "Betonowe buty"... Właśnie myślę nad jego wymianą - niech to da do myślenia. Jako, że używałem Armady JJ i konstrukcja tych nart mi odpowiada, myślę o zakupie Armada Kufo 103 (konstrukcyjnie są bardzo podobne, ale węższe i lżejsze o jakieś 0,7 kg na sztuce). Oczywiście do tego wiązania TLT i jakieś lekkie buty. Na razie wertuje ogłoszenia, czytam opinie i... zbieram kasę. W tańszej opcji przewiduję jedynie wymianę wiązań z Marker Baron na TLT. Pomęczyłem tu trochę bardziej doświadczone osoby i doszedłem do wniosku, że to jedynie słuszna droga. Wspomnę o czymś jeszcze. Zupełnie inaczej odczuwa się każdy gram w nartach czy butach, którym nadajemy duże przyspieszenie w ułamku sekundy podczas marszu, a inaczej np. w plecaku czy kieszeni kurtki, które to poruszają się mniej więcej ze stałą prędkością z naszym tułowiem. Podobnie jak na rowerze dużo większe znaczenie ma waga koła, niż waga całości bikea. Warto nad tym pomyśleć!3 punkty
-
3 punkty
-
też tak miałem ... Adnotacja że nie jest to "moja" opinia powinna się koniecznie znaleźć - szczególnie jak się robi kopiuj/wklej. Co do drugiej części powyższego cytatu też nie będę się rozpisywał - . Zawsze starałem się rzetelnie podchodzić do tematu/wypowiedzi. Nie udzielałem się za wiele ale jak pisałem to starałem się aby było "na temat" ( przynajmniej w moim odczuciu)- a teraz to raczej już wcale nie mam ochoty3 punkty
-
w sumie to też przeczytałem tą opinię i za cholerę nie mogę zrozumieć jaki był sens jej udostępniania jej przez JC tutaj...3 punkty
-
Ja się piszę od niedzieli do 3.05. Pogoda ma być:) Byłem w piątek i nie wierzę żeby deszcz spowodował przetarcia na weekend majowy. W najgorszym wypadku będzie trzeba na biela put zjechać koleją. Do koleiska warun będzie:)2 punkty
-
Moim zdaniem trochę racji autor opinii ma. Liptowski Mikulasz nie do końca można porównać z Bielskiem względem Szczyrku, bo w Szczyrku mamy chyba kilka tysięcy miejsc noclegowych w hotelach, pensjonatach i kwaterach, a w Jasnej możemy jedynie skorzystać z drogich hoteli, więc dla większości narciarzy Mikulasz jest (z konieczności) naturalnym miejscem do spędzania czasu po nartach. A klimat miejsca na wczasy ma wg mnie duże znaczenie. Jak ktoś uważa inaczej, to niech sobie odpowie na pytanie, ile razy spędził wczasy w Nowym Targu, czy Bielsku-Białej. Otoczenie Jasnej... kiedyś uważałem, że to jedno z najpiękniejszych miejsc: żadnych zabudowań, tyko kilka hoteli w samym środku Parku Narodowego, a trzech stron parkingu widoczne 2-tysięczniki (może nie tak postrzępione jak w Tatrach Wysokich, ale jednak skaliste). Ostatnio jednak ilość zniszczonych lasów znacznie zmieniła ten krajobraz (podobnie jak nasz, beskidzki). Do tego doszło przepełnienie stoków, które (miejmy nadzieję) się unormuje po doprowadzeniu inwestycji do końca (nowe trasy). Idei Fresh-Ski nie bardzo rozumiem (i nie mówię tylko o Chopoku), a raczej wczesnych godzin otwierania wyciągów. Równie dobrze można by było przesunąć "normalne" otwarcie na 9:30, a Fresh-Ski za dopłatą np. od 8:30. Wtedy i Jasna by więcej zarobiła i narciarze mogliby się wyspać, a o 9:30 zastaliby prawie równiutkie trasy. I tak większość narciarzy dojeżdża na stok w okolicach 10-tej, po śniadaniu w pensjonacie w rozsądnych godzinach, a co dopiero ktoś z daleka. Ceny karnetów faktycznie odpowiadają tym w mniejszych ośrodkach alpejskich - Chopok opłaca się wg mnie posiadaczom sezonówek i karnetów za akcje TMR. Przypuszczalnie, gdybym miał płacić normalną cenę, na 1-dniowe wypady wybrałbym coś bliżej, a na wczasy jednak Alpy (w wariancie oszczędnościowym, czyli np. mieszkanko 4-osobowe).2 punkty
-
johnny , ale jak Ty tak drastycznie odchudzisz swój zestaw , to kto Cię dogoni ???2 punkty
-
Najpierw poczytaj ten wątek, a później się wypowiadaj... tyle tu krytyki że kilka ośrodków można by obdzielić. Po drugie jak już chciał żeby temat był hot mógł to wrzuić za 2 tygodnie jak wyciągi zamkną. Teraz w tym burdelu już w ogóle nie znajdziemy spójnych informacji o weekendzie majowym! Ja planuję od niedzieli.2 punkty
-
Mitek - skoro są to bzdury, to po co robić z tematu szambo i je powielać? Każda krytyka jest wskazana, jeśli jest konstruktywna i ma jakiekolwiek podstawy.2 punkty
-
100% podpisuję się pod słowami @Jasiek. Poziom dyskusji w tym wątku był bardzo wysoki, a sam wątek bardzo pomocny dla wielu osób w tym mnie. To sam admin/właściciel sprowadził poziom dyskusji na taki, a nie inny poziom. Krytykę wobec Chopoka to my sami potrafimy okazać jeśli jest zasadna - patrz moje wcześniejsze posty. W ogóle cała polityka Skionline jest mocno drażniąca. To zachwycanie się BSA na każdym kroku zaczyna irytować. Jakby nie istniała żadna inna stacja narciarska w Polsce z lepszymi walorami...2 punkty
-
2 punkty
-
Tym razem ja zapytam, bo wyszedłem z wprawy. 3 maja wracając z kilku-dniowego moczenia w termach słowackich chciałem zahaczyć o Kasprowy i zwieźć żonkę nartostradą przez Goryczkową. O 11,00 jest szansa na małą kolejkę?1 punkt
-
To ja Ci jeszcze bardziej namieszam i na Twoim miejscu nie kupowałbym tego Alpintrackera bo ciężki , nieporęczny , coś tam się czasem lubi odkręcić ( johnny , z tego co pamiętam , miał z nim jakieś problemy ) Może to było dobre rozwiązanie 10 lat temu , kiedy na rynku praktycznie nie funkcjonowały jakieś mocniejsze wiązania turowe na szynie . Jak miałbyś za ten patent dać 200-300 zł , to poczekaj do sezonu ogórkowego i zapoluj na jakieś szynowe używki ( np. Marker F12 , Baron , Tyrolia Ambition , itp ) , które spokojnie możesz "wyhaczyć" za 500-600 zł , a nowe pewnie za 800-900 zł.1 punkt
-
1 punkt
-
Ad.1. Nie. Chyba że mają zmienne podeszwy. Ad.2. Tutaj jest lista butów kompatybilnych z Kingpinami. W tym możesz szukać. polecane są np. Salomony MTN natomiast które są tańsze które droższe, to ja Ci nie pomogę, to nie moja działka1 punkt
-
But to podstawa , zwłaszcza w skiturach . Warto zainwestować w coś dobrego , co odpowiada Twoim preferencjom . Nowe "zabawki" są , niestety , drogie . Moja propozycja jest z gatunku tych budżetowych , tak na początek , jak ktoś , niewielkim kosztem , chce sprawdzić o co kaman w tej zabawie . A te Salomony Questy , to niezła linia , może nie za lekkie ( w kontekście podchodzenia ) , ale do zjazdów super , oczywiście pod warunkiem , że mu się zgrają z nogami .1 punkt
-
Narty zjazdowe - ładny, zabytkowy sprzęt. Raczej nie dostaniesz za nie więcej jak kilkadziesiąt zł. Tak, wepniesz w nie standardowe buty narciarskie. Szczegółowo Ci ich nie opiszę, bo to zbyt archaiczny sprzęt. Niektórzy oddają taki za darmo na OLX...1 punkt
-
Harszli do tego nie dokupisz, raczej Ci się nie przydadzą prędzej w takim zestawieniu kupiłbym raki automaty lekkie bo strome odcinki możesz z buta podejść przy takim sprzęcie.1 punkt
-
Ale aż tak drastycznie to nie odchudza z narty chce zejść tylko 0,7kg to trochę mało nawet więcej niż mało. Więc jest jeszcze szansa dla nas że go jednak dogonimy1 punkt
-
1 punkt
-
Ostatecznie można dokupić adapter skitourowy do zwykłego wiązania narciarskiego - "Alpine trekker" - będzie najtaniej. Do tego foki i już możemy śmigać. Tak ja zaczynałem i w ten sposób cały pierwszy sezon przechodziłem.1 punkt
-
1 punkt
-
Myślisz, że będę aż tak szybki? Może wtedy zdobędę Borisova...1 punkt
-
Biela Put spłynie... Według tej prognozy najlepiej wygląda niedziela i chyba w nią będę celował. Zobaczymy w sobotę. Może będzie jazda w krótkich gaciach? To byłby 4 raz w tym sezonie! Teraz powinni zorganizować "Bikini Day"...1 punkt
-
Dalej wątek aktualny, gdzie te czasy jak się zasuwało na Miziową w maju, zawsze można było liczyć na czynny orczyk przy schronisku.1 punkt
-
Jakiś czas temu ktoś napisał o tym, że skionline.pl jest sponsorowane przez TMR (co chyba jest bzdurą - zresztą nie tylko w tym przypadku) - wstawiając taką opinię JC pokazuje, że jest otwarty na dyskusję i nie uznaje "jedynej słusznej opinii". Dlatego moim zdaniem, to wcale nie jest głupota. A to, że będzie HOT - to inna sprawa Przyłączam się do prośby Johnnego - więcej zdjęć !1 punkt
-
Cały sezon temat byl fajnie prowadzony. Zawsze swieze info, fotki, opisy, spotkania.... aż tu nagle admin niszczy temat. Leo why? Juz ograniczylem swoją aktywność praktycznie tylko do tego tematu, zeby uniknac takich idiotycznych utarczek. No ale cel chyba zostal osiagniety?! nie wiem czy to jakies kontrakty, social media czy zwykla głupota ale wydaje mi sie ze najlepiej byloby wyciac wszystko od wpisu admina. Bo my tutaj majoweczke umawiamy a nie na slabe prowokacje odpowiadamy! Nie dajcie sie:) Kto sie wybiera?1 punkt
-
Jako właściciel, powinien przewidzieć następstwa w tym wątku, wklejając, taki tekst. Trzeba przewidzieć co może nastąpić w tym wątku, wstawiając kij w mrowisko, skoro jest tu tylu zadowolonych z jazdy w tym ośrodku. GŁUPOTA Totalna - inaczej tego nie nazwę, Bedzie nastepny HOT temat na czerwono1 punkt
-
Nie poniżyłbym się jako W......iel Skionline.pl, w ten sposób. Tym bardziej jak się jest na Wszystkich konferencjach TMR-u, i skrupulatnie opisuje inwestycje (np. ostatnia relacja - budowa zbiornika w Szczyrku), na tym forum i w tym serwisie. Skopiowałem i podeśle Hlavatemu . JC pokazałeś tym wpisem że jesteś jak Chorągiewka - gdzie coś można rozjuszyć, tam to robisz (nie wiem czy nie rozwalasz tematu Chopok tym wpisem). Co kogo obchodzi pojedyncza opinia na tema Chopoka? i te jego wydane 30 euro?, Nie ma Ośrodka w promieniu 250 km, od Śląska i Małopolski, które liczą 8 mln osób z czego narciarsko 500 000 tyś lub więcej, jednorazowo wyda 2 5000 00 Euro (srednio 50 euro/dzień), + jeszcze zakupy na powrocie ( średnio 20 euro/osoba). i to w sezonie zima/lato. Moi rodzice byli w Turčianske Teplice latem, za 1200 zł/osoba - 10 dni ,zabiegi non stop, dzień zorganizowany jak na kolonii, zero nudy, a stoły się uginały pod jedzeniem, tak mała Słowacja radzi sobie :), tylko brać przykład - zero fuszerki. Bóg dał Ci rozum - zacznij z niego korzystać.1 punkt
-
Na Węgrzech jest ośrodek narciarski / jak na ich warunki mega / gdzie jest nawet 200 metrów czarnych tras / 2x 100 m/. Miejscowość nazywa się Satoraljaujhely / czytaj szatorljołhej /. Mają 2-osobowe krzesło i kilka łorczyków. A na samej górze nawet gondole / 2 wagoniki Doppelmayra /. Tyle, że to ustrojstwo nie do narciarskich atrakcji jest przeznaczone. Może chcą rozbudować?1 punkt
-
Panowie! Ja wiem, że wy walczycie o każdy gram, prawie jak kolarze, no ale... Ale do takiego okazjonalnego podchodzenia, to też można i ciut cięższego sprzętu używać. Ja sobie zmontowałem zestaw z K2 Iron Maiden (nie wiem ile ważą, ale raczej najlżejsze nie są) i wiązań szynowych (Marker F12). I nie jest źle Choć z drugiej strony - w kwestii budżetu, to i tak narty będą najtańsze z całości...1 punkt
-
Hej A jakie wiązania masz obecnie zamontowane? Jest to ciężka narta ok 2kg/szt, ale jakbyś chciał iść w wiązania skiturowe/freetour to pomyśl o Marker Kingpin, albo Diamir Vipec i buty oczywiście pod wiązania TLT (sprawdz tylko czy sa kompatybilne z Kingpinami). Jeżeli nastawiasz się na freerajd albo freetour to kup buty 3-4klamrowe ok 1,3-1,5kg/szt. Jeżeli jesteś lżejszy powiedzmy poniżej 75-80kg to możesz pomyśleć o ciut lżejszych butach w stylu Atomic Backland/TLT7/TLT6/LS Sytron (nie wiem które sa kompatybilne z Kingpinami). Waga wersji freerajd wyniesie ok 9kg, gdybyś teraz kupił lżejsze buty to w przyszłości możesz dokupić lżejsze narty + wiązania i miałbyś drugi zestaw bardziej turowy w wadze ok 6-6,5kg. Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Jest czwarta rano. Na polu jeszcze ciemno, a tu zaczyna naparzać budzik. Budzę się i zastanawiam po jaką cholerę ustawiłem to ustrojstwo!? Chwilę później "system" zastartował i wyświetlił się komunikat: "chłopok na Chopok, chłopok na Chopok!". Pierwsza myśl: "już wiem czemu nie chciałem tej sezonówki!" Ale słowo się rzekło i trzeba ruszyć cztery litery. Dodatkowo nastój mi się "poprawia", kiedy noszę graty do auta - zaczyna padać deszcz i mocno wieje. Guzdrałem się dość długo. Wyjechałem dopiero 5.50. Po drodze jeszcze tankowanie i już pędzę fullwypasówką. Deszcz jest coraz mocniejszy. Pocieszam się myślą, że u góry będzie sypać... Ruch na polskich drogach spory. Trzeba się napracować żeby utrzymać dobre tempo jazdy. Przejeżdżam granicę i trafiam jakby do innego świata! Tutaj totalnie pusto. Przy okazji pocieszające jest, ze sporo najgorszych odcinków drogi wyremontowano. No i te serpentyny. Wszędzie czytałem o jakimś armagedonie u Słowaków, ale to może było przez parę godzin i już jest nieaktualne. Droga czarna na całym odcinku! Ale pewnie temu jechałem tamtędy totalnie sam... Przejazd poszedł sprawnie. Dopiero za autostradą kumulacja konserw i już trzeba się dostosować. Cały przejazd zajmuje mi 2.10. Jasiek miał rację - z B-B da się dojechać w dwie godziny. Parking na Biela Put pełny. Trzeba jechać na ten dolny. Trudno, trzeba będzie pokonać parę schodów. Bardziej martwi opad deszczu. No cóż, wiedziałem mniej więcej na co się piszę... Ruszam pod krzesełko, gdzie od razu dostrzegam Christofa. Chwilę później kontaktuję się z Torresem i ten nas odnajduję. Ruszamy najpierw przetestować północ. Niestety u góry dość gęsta mgła i silny wiatr, ale temperatura na minusie. Niżej, tak od Lukovej, cieplej i miękko. Śniegu mnóstwo! Niestety puchu wiele nie zobaczyłem. Część wywiało, resztę rozjeździli. Nic to, ruszamy na stronę południową. Tutaj pułap mgły jakby wyższy i dość szybko wjeżdżamy w strefę dobrej widoczności. Warunki podobne jak na północy. Niestety nie ma zjazdu do Krupovej. Przynajmniej oficjalnie. Gość z obsługi odradzał, bo pod lekką przykrywką mnóstwo kamieni. Rezygnujemy. Pokręciliśmy się tam trochę, zebrali do kupy z Torresem, jego żonką i Piotrem, a następnie zaliczyliśmy tradycyjny browar na Kosodrevinie. Pogoda tego dnia była bardzo zmienna. Chwilami mgła schodziła dość nisko, ale zdarzały się chwile ze słońcem. Czasem coś tam padało, innym razem prawdziwa śnieżna zawierucha, żeby ponownie się przejaśniło i zaświeciło słoneczko. Taki urok tej góry. Torres z ekipą pośmigali do ok. 13, my z Krzyśkiem jeździliśmy do zamknięcia. Ostatnie przejście przez bramki 15.27 Warunki śniegowe super* , to też nie chciało się kończyć. Ale Słowacy pozbierali zabawki i pozostało nam zjechać do samochodów. Wypompowałem się nieźle. Dzień bardzo udany i nie żałuję wczesnej pobudki, choć w drodze powrotnej zaczęły mi się kleić oczy... Zmęczenie i brak snu wyraźnie odczułem. Dzięki wszystkim za miłe towarzystwo i super zabawę! Do zobaczenia na majówce! Na koniec filmik... taki specjalny... Pozdrawiam, Johnny1 punkt
-
Pozdrawiam, już z domku. W piątek niestety o wyjściu na stok nie było mowy, na spotkanie towarzyskie w takich okolicznościach też się nie odważyłam, żal było - oczywiście, ale trudno, co zrobić. Po południu opuchlizna z twarzy trochę zeszła i poczułam się nieco lepiej, więc postanowiłam chociaż przejść się w góry na jakąś niezbyt forsowną wycieczkę, bo szkoda mi było takiej pięknej pogody. Uzbrojona w i podjechałam busem nad Lago di Livigno i obrałam kurs na szlak pieszo-rowerowy do Val Alpisella. Generalnie Livigno oprócz kilometrów tras narciarskich oferuje fajne trasy rowerowe, od płaskich i ulgowych, np. wzdłuż potoku Spöl, płynącego przez miasteczko, poprzez różne szlaki mtb, aż po różne warianty jazdy terenowej. Jedną z nich jest właśnie dolina Alpisella - najpierw szeroka szutrówka prowadzi brzegiem jeziora do schroniska Ristoro Val Alpisella. W jeziorze obecnie prawie nie ma wody, więc jego pusta niecka otoczona surowymi górami wygląda trochę jak krajobraz księżycowy. Trochę wody jest przy samej zaporze (zdjęcie z soboty rano). Schronisko jeszcze nieczynne, ale ktoś się tam już w środku krzątał, pewnie robili porządki przed sezonem letnim. Powyżej schroniska szutrówka zwęża się i pnie kilkoma ostrymi zakosami w górę, żeby następnie poprowadzić wąską półką, wysoko nad doliną potoku Alpisella - bardzo malowniczo. Dotarłam do miejsca zaznaczonego na mapie gwiazdką, bo powyżej zaczynał się już śnieg. Po powrocie do Livigno kupiłam sobie jeszcze na pocieszenie buteleczkę ulubionych perfum i tak to skończył się mój urlop. Mam nadzieję, Zbyszku, że dalsza część Waszego nartowania będzie równie udana, jak początek. Pisz, jak tam Ci czas mija. Pozdrawiam serdecznie. Może następnym razem ... Jutro idę do chirurga, ale myślę, że nos cały i skończyło się na siniakach, zadrapaniach i porządnym potłuczeniu. Całe szczęście, że miałam kask, gogle, kominiarkę i chustkę, bo pewnie byłoby gorzej.1 punkt
-
No i doszliśmy do momentu w którym możemy umieścić tytuł i napisy "filmu" co go oglądacie. Czyli skitury w Norwegii właśnie się rozpoczynają. Na początek zestawienie naszych wycieczek Dzień turowy 1,2 jest za nami. Dzisiaj będzie 3. Stoimy w Lyngseidet w luksusowym porcie (bo jest kibelek, gorący prysznic i prąd) nawet nie kosztuje to zbyt dużo (około 100 zł/dzień za łódkę), miejscowość jak na "polarne" warunki - kurort. Aby założyć deski trzeba przejść dobre 200 m. Naszym celem jest .... (wstawią koledzy bo coś mi się norweskie nazwy nie trzymają) górujący pięknie nad okolicą. Dzień jest bardzo zmienny, chmury galopują ale od czasu do czasu są takie urokliwe prześwity I góra prezentuje się wtedy nad wyraz urokliwie. I tak sobie idziemy, raz słońce, raz śnieg Jak widzicie piętro lasu dawno za nami, hale też już minęliśmy i kopuła szczytowa już blisko. Pięknie widać stąd Lyngseidet. Jest nawet... no właśnie co dostrzegą Wasze wprawne oczy? Zasuwamy całkiem konkretnie (fota od Mariusza) Pogoda coraz bardziej dochodzi do wniosku, że nie lubi narciarzy Ale nikt nie ma się zamiaru poddawać I wreszcie wychodzimy na grań (fota od Mariusza) W drugą stronę jest tak i szerszy plan Jesteśmy na niższym wierzchołku - zamierzamy zjechać stąd efektownym żlebem (powyżej chyba ten z prawej). Przepinka w śnieżycy ale jest widoczność. Chowam aparat do plecaka bo zaraz zacznie się to co tygryski lubią najbardziej - jazda. Wskakujemy po kolei do żlebu. Fota znów od Mariusza. Początek jest lekko stresujący bo stromo, widoczność też nie najlepsza. Ale dalej jest cudownie bo mieciutko! Nasz kapitan (co został wyraźnie w tyle) ma troszkę mniej szczęścia, dociera na górę we mgle, która za chwilę natarła. Idzie więc na właściwy wierzchołek licząc, że się przejaśni. Ale nic z tego - zjeżdża w mleku. Czyli bez przyjemności. My ten czas załamania pogody wykorzystujemy na powtórną wycieczkę na górę (widzicie to na trakach) a na drugi zjazd znów mamy oczy! Jest naprawdę nieźle. Zjazd jest komfortowy do końca bo przez las prowadzi "przecinka", która wygląda dosłownie jak trasa narciarska. Zjeżdżamy po bandach śnieżnych przy drodze do IT i ostatnie w świetnych humorach dajemy z buta. I to jest bez wątpienia najlepszy (kolejny) dzień w Norwegii. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Ponieważ nie mogłam zapisać edycji poprzedniego posta, to jeszcze raz: Mottolino trzyma się dzielnie, jest więcej śniegu i warunki o niebo lepsze niż na Carosello - nawet na trasie do Teoli i do dolnej stacji gondoli. Zdjęcie nr jeden jest wczoraj, z widokiem ze Spondy. Wczoraj jedynie stoki przy wyciągu do Trepalle już ok. 10.00 były miękkie i zmuldzone, a do tego licznie uczęszczane przez szkółki. Dziś rano postanowiliśmy wrócić na Carosello i objechać jeszcze kilka nie zwiedzonych tras. Niestety ledwie wjechaliśmy na stację pośrednią gondoli, zamknięto górny odcinek z powodu porywistego wiatru. Gondole co chwila stawały, ruszały w ślimaczym tempie i znów stawały. Tak więc, Zbyszku, niestety nie dotarłam na Federię. Chcieliśmy krzesełkami przetransferować się na Tagliede i Costaccię - udało się wjechać tylko na Blessacię I w przeszywającym, lodowatym wietrze i zamknięto całą górę - wszystkie krzesełka oraz wkrótce Carosello 3000 na całej długości. Zjechaliśmy jeszcze na dół i skibusem pojechaliśmy na Tagliede-Costaccię, przejechać się trasami wzdłuż gondoli do doliny. Trasy oblodzone, ale jeszcze w miarę, na dole już jednak liczne przetarcia, dziury i kamole. Trochę nam się znudziło jeździć w kółko, więc przenieśliśmy się znów na Mottolino. Przy okazji odkryliśmy bardzo fajną knajpkę przy dolnej stacji gondolki - bardzo polecam. Nazywa się Golloseria Galli, jedzonko pyszne i jak domowe u włoskiej mammy, a ceny przystępne. Na pewno tam jeszcze zajrzymy . Ludzi mało w porównaniu z dniem wczorajszym. Bardzo wiele osób porezygnowało z powodu wiatru i wróciło do domu. Ich strata, bo warunki były rewelacyjne! Drugie zdjęcie to traska do Trepalle, która wczoraj była zatłoczona i zmuldzona, a dziś - sami popatrzcie jak wyglądała ok. 14.00! Cud-miód! W snowparku uwija się kopara i usypuje jakąś gigantyczną skocznię. Śnieg na stokach jak w styczniu, do 17.00 - twardo, a wierzchem świeży puszek, jedynie czarna trasa do Teoli bardzo oblodzona. Niestety z powodu wiatru po południu zamknięto krzesełka na Monte della Neve, ale i tak pozostałe puściutkie i fantastyczne trasy wynagradzały nam poranny falstart. No i krajobrazy na Mottolino bardziej urozmaicone - trochę stoków w lesie, trochę odsłoniętych na grani, trasy o zróżnicowanym nachyleniu, niektóre długie i pozakręcane, jakiś tunelik pod drogą. Fajnie. Do końca dnia nad Carosello kłębiły się czarne chmury i zadymki, a my sobie jeździliśmy w mroźnym słoneczku. Czegóż więcej potrzeba do szczęścia?! Pozdrawiam w zimowym outficie !1 punkt
-
Dziękuję za troskę . Relacja się trochę odwlokła, bo wczoraj dopadła mnie trochę chyba choroba wysokościowa i popołudnie spędziłam w łóźku z niezbyt dobrym samopoczuciem. Ale już jest ok, więc nadrabiam zaległości: Do Livigno wróciła zima i to taka porządna - z mrozem, wiatrem z północy, a nawet świeżym śniegiem. Mottolino trzyma się dzielnie, jest więcej śniegu i warunki o niebo lepsze - nawet na trasie do Teoli i do dolnej stacji gondol1 punkt
-
Czarny Groń zrobił super promocję: karnet całodniowy za 10 zł! Grzech nie skorzystać z takiej oferty. Niestety dziś ogłosili ostatni dzień działalności, więc trza się było spieszyć. Wstałem sobie o 9.30, obejrzałem skoki i wygramoliłem. Zabrałem oczywiście narty do zadań specjalnych i jazda! Nie będę nudził o drodze, bo końcem marca zazwyczaj jest sucha, czarna i dogrzana przez słońce. Czasem żal zimówek... Na miejsce docieram 12.50 i zajmuję Pole Position na parkingu. Bliżej się nie da. Niemal jak typowy wyjadacz marketowy. Trochę sie gramoliłem, ale busik zaczekał. Ludzie w nim pewnie mniej szczęśliwi... Ludzie nie przeglądają internetu - wszędzie piszą o karcie całodniowej za dychę, a jakaś babka podchodzi do kasy i mówi: "proszę dwie godzinki"... No chyba, że liczyła na większą zniżkę, bo skoro cały dzień za dychę, to 2 godz. powinny być za 2,5 zł... Mniejsza o to. Ruszam na krzesełko i dalej na 6-osobową kanapę. Widać już na wstępie, że na stoku miękko i będzie fajnie! Jedynie krótki odcinek marny, ze sporą ilością minerałów. Reszta wyglądała dobrze i taka była. Ze względu na większą frekwencje i małe prędkości, niebieska trasę sobie odpuściłem. Najczęściej męczyłem czerwoną. Tutaj chętnych brak, a ja miałem frajdę! Moje K2 Hell Bent w takich warunkach jadą niewzruszone. Co ciekawe, część stoku była lekko zmrożona. Tak gdzieś po godzinie od mojego przyjazdu wyszło słońce i już nie chciało zajść. Zapowiadali jakieś tam lekkie deszcze, było full słonko! Jeszcze większy banan na twarzy. Przy tym jeszcze ubyło sporo luda. Ostatnie dwie godziny miałem po prostu wymarzone! Przynajmniej jak na możliwości takiej małej stacji. Niestety robią tu przerwę na ratrakowanie. Niestety, bo trwa to 2 godziny i nie ma sensu tyle czekać. Do tego przy tak rozmiękłym stoku to ma sens jedynie wyrównać i nawieźć śnieg na wytopione miejsca. Ale oczywiście jest szansa, że po zmroku trochę przymrozi... Nic nie poradzę i muszę kończyć. A tak fajnie było! Za to ostatni zjazd robię po śladzie ratraka - bosko! Miękko i równo. Tyle na pocieszenie. Czas pakować manatki i do busika. Niestety, to ponoć ostatni dzień działania tej stacji. Mogliby pewnie jeszcze pociągnąć, tylko czy to się jeszcze opłaca? Pozdrawiam, Johnny1 punkt
-
Ale zazdroszczę. Aż żal patrzeć, że tyle śniegu a teraz będzie odłogiem leżeć Większość ludzi nie kojarzy, że warunki na narty mogą być ciągle super a do tego w radio czy TV ciągle jęczą kiedy ta wiosna przyjdzie i zrobi się ciepło... Po co? Po co komuś wiosna, lato, jesień???1 punkt
-
Krótka relacja z Pilska Bez zbędnego ględzenia - start B-B o godz. 7.20 i ciśniemy do Korbielowa. Po drodze dzwoni Rafał i dowiadujemy się o jakimś kierowcy z Gliwic, któremu bardzo spieszyło się na narty... Nie nie, to nie Jasiek. My ciśniemy fullwypasówką, więc tu raczej nas nikt nie zatrzyma. Dalej oczywiście przez wioski, ale tu "szuwarków" nie spotkaliśmy. Docieramy na miejsce nieco po ósmej. Na parkingu już sporo samochodów, ale miejsca jeszcze dość. Wszystko dookoła zlodzone i czuć przenikliwe zimno. Gramoling, do kas po jeden wyjazd na Szczawiny, bo na dole śniegu brak i na krzesełko. Jeszcze podczas jazdy do Korbielowa było lekkie zachmurzenie, ale już z krzesełka ukazał nam się piękny błękit na niebie. Dzień zapowiadał się pięknie. przyjemność psuły nieco silne podmuchy wiatru. Ale kto by się przejmował. Zakładamy foki i ruszamy w kierunku Płaju. Ciśniemy trochę niebieską trasą, trochę przez las, co tam fantazja podpowie. Oczywiście trzeba było się porozbierać, bo mimo mrozu zrobiło nam się ciepło. Po drodze spotykamy tez innych skitourowców. Były też osoby, które niosły narty w rękach w dół, choć śniegu sporo... Po co się pchać na zamkniętą trasę, kiedy umiejętności brak? Nie lepiej było piątką zjechać? Nie nasz problem, ale byliśmy nieco zaskoczeni widokiem. Po dotarciu na Miziową kontaktujemy się z Jaśkiem i resztą ekipy i zgadujemy na późniejszego browara. Nie chcemy wytracić temperatury i wolimy najpierw wejść na szczyt, a dopiero później odpocząć. Wchodzimy na Kopiec, skąd przypuścimy atak na szczyt. Od Miziowej wzwyż przybyło sporo śniegu - nawet do 30 cm! Do tego to puch. Tutaj non stop było na minusie. Na Kopcu krótka sesja i czas ruszyć na ostatni odcinek. Przy okazji znajdujemy fajne obejście najstromszej ścianki, gdzie często lód utrudnia przejście.Gdy tylko wchodzimy na kopułę, zaczyna mocno wiać. Trzeba się cieplej poubierać i założyć rękawiczki. Gdzieś tak od polskiego szczytu Pilska, wiatr dosłownie urywa głowę. Czasami potrafi wytrącić na chwilę z równowagi. Kijki też jakoś tak dziwnie się stawia - człowiek chce go wbić, a ten w bok ucieka... No ale tu już po płaskim i szybko docieramy do właściwego wierzchołka. Wspinaczka zakończona! Czas porobić zdjęcia, podziwiać widoki, choć Tatry słabo widoczne i ściągnąć foki. Kiedy mocno duję, to nawet spore wyzwanie... Zjeżdżamy na Miziową i tu spotykamy się z całą ekipą obecną na Pilsku. Tradycyjne jedzonko, pifko i debata w miłej atmosferze. Przy okazji, dzięki kolegom, udaje się nam zaliczyć dodatkowy zjazd, a właściwie jeden wyjazd na górę. Warunki fantastyczne, więc warto było! Jednak do wyciągu na Pilsko kolejka spora. Ale nie dziwi mnie to. Czas ucieka i po spotkaniu ruszam w ostatni zjazd na Szczawiny. Warunki nieco gorsze, choć trudno narzekać. Tam żegnamy się z częścią ekipy i krzesełkiem na dół. Piękny dzionek! Mam cichą nadzieję, że jak zwykle Pilsko przetrwa do drugiej połowy kwietnia. Śniegu powyżej Miziowej sporo, więc jest szansa. Zazwyczaj to tu w Beskidach kończyłem sezon. Pozdrawiam, Johnny.1 punkt







