Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. aklim

    aklim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      2 906


  2. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      4 615


  3. johnny_narciarz

    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      8 428


  4. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      874


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.05.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Mały Salatyn (Maly Salatin) 2 045m + Pachoł (Pachol’a) 2 167m / Pętla Skiturowa W miniony długi weekend prognozy wskazywały jednoznacznie na to ,że najlepsza pogoda będzie 1 maja , więc koniecznie trzeba było to wykorzystać . Po ostatnim ,dosyć gwałtownym ociepleniu, nie do końca byliśmy pewni jaki warun śniegowy zastaniemy w Tatrach . Wybraliśmy więc tzw. opcję bezpieczną , czyli wejście na Salatyn Doliną Salatyńską od strony stacji narciarskiej , wzdłuż trasy ,gdzie , wiedzieliśmy , śnieg jest od samego parkingu . Żeby jednak nie skończyło się tylko na samym wejściu na Salatyn , postanowiliśmy ją „trochę” urozmaicić , a co za tym idzie dosyć znacznie wydłużyć . No ale po kolei . Na parkingu meldujemy się we trójkę ( dwóch Rafałów i ja ) ok. godz. 7,20 . Stoi tam już kilka samochodów i co chwilę jakaś ekipa startuje dziarsko do góry .My również po ok. 20 minutach zaczynamy foczyć po wyratrakowanym stoku . Na parkingu rano ok. 0 stopni , ale temperatura bardzo szybko zaczyna wzrastać i po chwili wszyscy zasuwamy w samych podkoszulkach , a pot zaczyna zalewać oczy – normalnie wiosna w górach pełną gębą . W żlebie centralnym ruch spory . Jedni ,po chwili podejścia stromym na nartach ściągają je , przypinają do plecaków i dalej z buta , inni zaś ambitnie zakosami na dechach do samego szczytu . Chwilę po 10-tej meldujemy się na szczycie . Tutaj spory skiturowy tłumek , taka prawie komercja , co nam nie specjalnie pasuje . Chwila na odpoczynek , przepinka i zaczynamy kombinować jak/którędy czmychnąć do Doliny Głębokiej , która znajduje się po południowej strony Salatyna . Zjazd miodzio ,po firnie , fajne nachylenie , dosyć szeroko , tak ,że można się rozpędzić . Po przeciwnej stronie widać już Pachoł , czyli drugi cel naszej dzisiejszej tury . Z bananami na twarzach lądujemy w Dolinie Głębokiej . Tutaj zgoła odmienne klimaty niż chwilę wcześniej na górze , czyli spokój , cisza , słoneczko grzeje , że aż nie chce się stąd tyłka ruszyć . No , ale cóż jeszcze kawał drogi przed nami . Zaczynamy od razu z buta , bo na nartach za bardzo się nie da . Trawersujemy zbocza Pachoła , żeby dostać się na grań , która zaprowadzi nas na sam szczyt . Jest ciężko , ale pięknie . Podejście jest bezpieczne, należy uważać jedynie na nawisy w partii szczytowej (a zwłaszcza na przełęczy między wierzchołkami). O 13,30 meldujemy się w punkcie kulminacyjnym naszej tury . Pachoł ( po słowacku Pachol’a ) 2 167 m n.p.m. zdobyty . Kilka fotek i kierujemy się w dół w kierunku Przełęczy Banikowskiej . Początek ,niestety ,dalej z buta , ponieważ góra miejscami wywiana do kamienia . Jakieś sto metrów poniżej szczytu w końcu możemy już założyć narty . Czujny dojazd do Przełęczy i teraz już cała Spalona Dolina jest do naszej dyspozycji . Początek dosyć stromy , ale szeroko , więc zjazd bezstresowy . W górnej części świetnie ,śniegu jeszcze bardzo dużo , ale im niżej tym śnieg bardziej mokry i ciężki , wręcz hamujący .Po prostu jest za ciepło . Na nartach udaje się nam dojechać trochę poniżej Razcestie Pod Prednym Zelenym ( 1 473 m n.p.m.) . Dalej coraz gęstszy las , a też i śniegu ubywa, więc narty przypinamy do plecaków i już pieszo idziemy przez Adamculę w kierunku parkingu , gdzie docieramy ok. 16-tej . Podsumowując , to była piękna majówka i niezła wyrypa . Całkowity czas ok. 8 godzin , przewyższenie ok. 1500m , dystans ok. 14km .
    10 punktów
  2. Faktem jest , że góra bardzo popularna wśród braci skiturowej . Składa się na to kilka rzeczy : -łatwy dojazd i parkowanie -praktycznie zawsze można zacząć foczenie już z poziomu parkingu ze względu na naśnieżaną trasę narciarską -podejście centralnym żlebem , pomimo , że nie jakieś bardzo trudne , to ma coś w sobie - piękne widoki - fajny zjazd , również praktycznie "do samochodu" - jak wybieramy najprostszy wariant ,czyli powrót drogą podejścia - jak chcemy sobie trochę podnieść poprzeczkę trudności zjazdu to możemy wybrać boczne żleby , które , zwłaszcza w górnej części , są bardziej strome i węższe Ja odkryłem teraz kolejne oblicze Salatyna , czyli stronę południową , gdzie można zrobić kilka , naprawdę bardzo fajnych zjazdów do Doliny Głębokiej
    8 punktów
  3. Jeszcze Film z tury autorstwa mojego imiennika Rafał Z.
    5 punktów
  4. Mimo, że nie byłem tam na nartach i bazuję na opiniach z neta, to nieośmieliłbym się komukolwiek życzyć bankructwa. Przecież konkurencja na tym rynku będzie powodować ciągłe podnoszenie jakości usług, a na tym nam wszystkim zależy przecież... Co do samego wywiadu i kwestii przeinwestowania: jak zacząłem śledzić losy BSA, pierwsze wrażenie jakie odniosłem - inwestor śpi na pieniądzach. Ale, że to nie moje pieniądze i nie ja ryzykuje, to tylko można się cieszyć, że ktoś chce w Polsce, w stosunkowo małą górkę tyle zainwestować. Myślę jednak, że sporo narciarzy miało świadomość, że BSA przeinwestowało. Wystarczy policzyć sumę włożonych pieniędzy i zestawić z długością sezonu w Polsce, oraz kosztami, które przy tej skali inwestycji na pewno są duże. Włożony kapitał będzie się tam bardzo długo zwracać, stąd moja opinia, że inwestor śpi na kasie, bo takie wyliczenia robi się przed inwestycją, a nie po pierwszym sezonie. Niemniej, życzę powodzenia
    5 punktów
  5. W pewnym sensie widzę tu w BSA podobne problemy jak z inwestycjami na Pilsku. Na Pilsku zdecydowano się najpierw na krzesło Loipoldera, który jednak był dość egzotyczną konstrukcją, ale przynajmniej takie krzesła gdzieś tam istniały wcześniej i co by nie powiedzieć działały. Mimo to były problemy z wysokością podpór, a przynajmniej jednej podpory i potem jedni zwalali na drugich (producent krzesła na projektanta i na odwrót) kto jest winny tej sytuacji. Zainwestowano w naśnieżanie (lance), które ostatecznie zostało zastąpione kilkoma armatami, które ręcznie rozstawia się na stoku. Pomimo tych błędów, inwestor znów postanowił poeksperymentować i zainwestował w krzesło na Buczynkę, które było kompletnie niesprawdzoną konstrukcją... Na Pilsku część błędów naprawiono - krzesło z Kamiennej chodzi; naśnieżanie poprawiono, choć jest daleko do ideału. Pytanie tylko, czy gdyby od początku postawiono na bardziej sprawdzone elementy, to czy nie udałoby się uniknąć sporych wydatków. A tak dziś jest mowa o tym, że w ośrodek wpompowano ileśdziesiąt milionów i jest problem z kasą. Trochę podobnie w BSA - postawiono na niesprawdzoną konstrukcję Tatraliftu i niesprawdzony Snowbox. Jedynym sprawdzonym elementem były armaty Supersnow - i to pracuje dobrze; choć rozmawiałem z osobą, która się na tym zna i twierdzi, że przesadzono z ilością tych armat - system jest przeskalowany jak na wielkość tej górki i jej położenie. Tu można było zaoszczędzić pieniążki. Tymczasem po jednej zimie - i to niezłej dla ośrodków narciarskich - najwyraźniej coś się biznesowo nie spina i podobnie jak na Pilsku pojawiają się obawy o kasę. Dla mnie na drugim biegunie są ośrodki należące do ludzi związanym z Maspexem - Śnieżnica; Słotwiny i Czarny Groń. Tam stawiają na sprawdzone i znane marki - pewnie też najdroższe - chodzi mi o wyciągi, naśnieżanie i ratraki. Tam wpadek specjalnych nie odnotowałem - wpadka była w Czarnym Groniu z niedziałającą przez kilka sezonów kanapą, ale to nie była wina źle dobranego sprzętu, a kwestii papierkowych. Oczywiście poszła na to fura pieniędzy, tylko pytanie czy w ostatecznym rozrachunku nie wychodzi to na plus. Uniknięto bowiem wielu błędów i chorób wieku dziecięcego. Zresztą tam nie powiedziano ostatniego słowa i te ośrodki mają ambitne plany rozwojowe...
    3 punkty
  6. ej moja tez tak mowi:) co sie dzieje z tymi zonami aaaaaa kiedys mowila ze moje nartowanie to pasja... ostatnio powiedziala ze jednak nałóg
    3 punkty
  7. jak tylko lubisz wcześnie wstawać , to miejsce w ekipie zawsze się znajdzie Ps ja nie specjalnie lubię wstawać o 3-4-ej rano , ale koledzy zmuszają , a żona na to mówi , że jestem poje.......
    3 punkty
  8. Sezon narciarski udało mi się rozpocząć w tym sezonie w Alpach. Jednak takie wyjazdy to tylko wisienka na narciarskim torcie, a narciarska codzienność to lokalne nartowanie. Dla mnie lokalne narty to głównie Czechy (choć ciągle mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni i w Polsce nie będzie gorzej, jak za południową granicą!!!). Dzisiaj otwarto część trasy Andel na Cernej Horze w Janske Lazne. Jak na ostatnie słabe zimowe lata nie najgorzej. Trasa trochę krótka, szkoda - mogli dołożyć z 200-300 metrów i byłoby idealnie. Śniegu mają dostatek, jednak myślę, że nie zdążyli z przygotowaniem samej trasy. Pamiętam 6-7 lat temu (chyba) zaczynałem tutaj sezon 30 października i cały Andel był czynny, ale wtedy spadła spora porcja śniegu. Dziś warunki na szczycie były iście zimowe. Minus 7 i padający drobny śnieg, nie pamiętam czy choć raz w ubiegłym sezonie miałem okazję ślizgać się przy takiej temperaturze (wyjątek kwiecień w Alpach, ale na wysokości około 2500-3000m). Karnety na dziś i jutro są po 400 koron na cały dzień, innej opcji nie przewidzieli, za to parking darmowy, bramki przy wyjeździe podniesione. O 8.30 aut na parkingu niewiele, ale i trasa dostępna takowa. Ania poszła zdobywać Crną Horę pieszo, ja natomiast w gondolę i do góry. Na Hofmanky jeszcze śniegu trochę brakuje, ale niebawem.... Większość armatek i lanc śnieży... Prawdziwa zima wygląda tak... Kolejki na stoku były do przełknięcia, maksymalnie kilka minut... Niestety pierwszy dzień, krótka łatwa trasa, nie wszyscy jednak chyba przygotowali się kondycyjnie i mentalnie do uprawiania narciarstwa, a może to tylko pech i przypadek. Nie widziałem jak doszło do samego wypadku, sądzę jednak, że był bardzo poważny. Ewakuacja kontuzjowanego narciarza (chyba narciarki ) ze stoku trwała bardzo długo (około godziny, obawiam się coś z kręgosłupem). Ogólna uwaga - wszyscy bądźmy czujni i przygotowujmy się odpowiednio do sezonu, bo można go szybko zakończyć. Ku przestrodze... Nie było lodu, twardo, szybko, lekkie odsypy po bokach trasy, większość narciarzy dobrze i bardzo dobrze jeżdżąca Wody do naśnieżania nie brakuje i będzie tylko lepiej I to by było na tyle. Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  9. Dzięki namowie MarioJ postanowiłem 3 maja sprawdzić możliwość zjechania z Vyska Hole do Velki Kotel. Jak to wyszło? Początek jechało się super. Śnieg prawie idealny. Po dojechaniu do przełamania, trochę jednak zwątpiłem. Te kulki śniegowe mocno mnie zmartwiły. Do tej pory nie ślizgałem się w takim towarzystwie, a do tego wyglądało za przełamaniem dość stromo.... co robić
    2 punkty
  10. Pozwolę sobie jeszcze wymienić dwa powody dlaczego od tylu lat zaglądałem na Pradeda. Pierwszy plus to stare talerzyki, z jednej strony powodują częste kolejki przy wyciągach, ale z drugiej strony nigdy nie trafiłem tutaj na tłok przy zjazdach. Zawsze można obrać swoją linię. Drugi plus to śnieg, taki prawdziwy. Nie ma tu ani jednej armatki, czy lancy, śnieg tylko naturalny i po nim szusuje się najlepiej.
    2 punkty
  11. Pisałem do SON w tej sprawie i odpisali mi, że karnety całodzienne będą obowiązywały jak dotychczas w obu ośrodkach, natomiast sezonówka GOPASS, bedzie obowiązywać jedynie w SON. wymiennie jeździć po obu ośrodkach jak dotychczas, czy tylko w ośrodku SON? Pozdrawiam Tu odpowiedź z SON: COS nie odpowiedział mi na zadane pytanie.
    2 punkty
  12. Z tego, co wiem, to w przyszłym sezonie będzie wspólny karnet, ale sezonówka będzie dotyczyć tylko SONu (czy tam neseseru - jak kto woli). Tymczasem zaczęli wycinać drzewa przy Golgocie - albo pod poszerzenie, albo pod nową trasę.
    2 punkty
  13. Super relacja! Dzięki! Mi się ten Salatyn śni po nocach... Ale dopóki nie skompletuję odpowiedniego sprzętu, to jeszcze poczekam. Bez butów skitourowych, raków, harszli, czy choćby plecaka, na którym narty nie będą gonić na lewo i prawo, jakoś sobie nie wyobrażam tej wspinaczki. Jak skończę inwestycje w rower (do zawodów), zabiorę się za sprzęt skitourowy. PS. Podczas pobytu na Chopoku jechałem gondolą z gościem, który miał Armady Kufo z wiązaniami pinowymi... jakież one śliczne!
    2 punkty
  14. Tak z ciekawości - co było wcześniej niewygodnego w siadaniu na kanapę? Byłem tam tylko raz - w marcu, więc nie mam porównania. PS - najgorszy jest tam wąski dojazd do kanapy, będący jednocześnie wejściem i wyjście. Taki trochę lejek, stosunkowo stromy.
    2 punkty
  15. W pełni się z Tobą zgadzam! W czasie sezonu też poprawili sporo rzeczy - np. niewygodne wsiadanie na kanapę. Każdy ośrodek popełnia błędy i jest trochę niedociągnięć, ale mam wrażenie, że błędy BSA przykrywają za bardzo ich plusy - jak chociażby winda, dobre jedzenie czy czyste przestronne toalety. Oczywiście nie są to ich jedyne atuty, ale właśnie na infrastrukturę w ON najbardziej się u nas narzeka. Ważne, że wyciągnęli wnioski - w tym roku nie będzie np. magazynu śniegu. Niektórych decyzji już nie cofną, ale dobrze, że zauważyli swoje błędy.
    2 punkty
  16. Oczywiście, że jest potrzebny, bo to fajna górka. Ale jak słyszę, że po czterech miesiącach (dobrych pogodowo) pojawiły się problemy, to coś jest nie tak. Ciekawi mnie czy przypadkiem nie założyli, że od rana do wieczora na każdym krześle będzie wyjeżdżało 6 osób. A może by wystarczyło krzesło 4-ro osobowe bez "osłony", trochę mniej rozbudowana instalacja naśnieżająca (ale równie skuteczna). Przecież nie trzeba "odkrywać Ameryki" - takich górek z jedną kanapą jest za miedzą kilka (Wisła, Ustroń, Istebna). No i to zadęcie medialne - przekroczyło granicę śmieszności, kiedy pod koniec marca podali, że mają 3 metry śniegu (owszem były dwie kupy) - jedna obok "fabryki śniegu", a druga za tunelem. Może chcieli (chcą) stać się ekskluzywną "górką" (ceny, infrastruktura, imprezy), tylko powinni pamiętać, że w grudniu wystartuje trochę inna "górka" z trzema nowymi wyciągami i przypuszczam, że TMR nie będzie się wygłupiał z jakąś wydumaną kampanią reklamową. Oczywiście będę trzymał kciuki za Biłą, bo to zawsze jedna górka więcej, no i z domu mam tam 20 minut.
    2 punkty
  17. Ludzie, czemu Wy jesteście tacy złośliwi i zawistni? Niektórzy. Ja tam im współczuję że zrobili kilka błędów, i trzymam kciuki aby z tego wyszli. Skoro inni tam jeżdżą, to znaczy że ośrodek jest potrzebny.
    2 punkty
  18. Miałem się błąkać po okolicy Karpacza lub Szklarskiej Poręby, a wyszło zupełnie coś innego... Początek był ciężki, wiele kilometrów z buta... Ale im dalej w las tym przyjemniej, narty założyłem dopiero po minięciu linii lasu czyli gdzieś od 1200 m, a najwyżej dotarłem tu... Ale najprzyjemniej było tu (albo tam)... Relacja niebawem, bo dopiero dotarłem do domu. Wyjazd mega udany, ale śniegu już prawie nie ma Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  19. No i jest filmik. Nie wszystko wyszło jak chciałem, muszę w końcu kupić konkretny program... Miłego oglądania.
    2 punkty
  20. Uzupełnię relację Mariusza standardowym widoczkiem spod Pradziada na Śnieżnik i Resort Ski Czarną Górę.
    2 punkty
  21. Kilka razy korzystam z wyciągu B i przechodzę na zamkniętą trasę nr 6 która w tych okolicznościach jest off pistowa, tym razem obywa się bez glebowania Pora dołączyć do Ani, trochę freeridowania między licznymi choinkami... Spotykamy się na szlaku między Barborką, a Kurzovni i chwilę idziemy razem Robi się gorąco, a las dookoła chroni przed wiatrem więc... Powoli oddalam się od szlaku wybierając towarzystwo choinek i wystającej czasami kosodrzewiny Ania dziarsko przemierza drogę do szczytu, a ja odbijam w prawo Ania szlakiem dociera do wierzchołka a ja na szagę, tu zaczyna trochę wiać, ale dalej znośnie Widok na Vysoke Hole, Petrovy Kameny, hotel Ovcarna i Figura Pożegnanie z Pradedem Pora na końcowy zjazd koło wyciągu E i przez Barborkę, śnieg mokry, ciężki, nasiąknięty wodą i zleżały... ...i do Ovcarni I wspaniały ostatni dzień kwietnia dobiega końca...a śnieg na drodze i w okolicznych lasach leży prawie do Jesenika, co najmniej 25 km od Pradeda Pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  22. Praded i okolice... Koledzy z forum hasają na nartach w Słowacji (Chopok, Rohace) lub w Polsce na Kasprowym (moim ulubionym). Dla mnie ze względu na koszty, jednodniowy wypad w tych kierunkach nie wchodził w rachubę! Tradycyjnie sezon narciarski kończę przeważnie w Czechach (nie licząc ewentualnych wizyt w Alpach). W tym sezonie Czesi pozbawili mnie możliwości wyboru. W niedzielę działał tylko jeden ośrodek narciarski, na dodatek to ostatni dzień. Praded (1492m) to najwyższa góra na Morawach. W poprzednim poście nazwałem go czeskim lodowcem, ale przypomniało mi się jak kiedyś rozmawiałem z pewnym Czechem (tak myślałem). Pytałem go, jesteś Czechem czy Słowakiem, na co odpowiedział; ne ja sem Moravec. Wylądowaliśmy więc z Anią w niedzielę na morawskim lodowcu. To najwyżej położone tereny narciarskie w Czechach, na stokach Vysoke Holi (1465m) i Petrovy Kameny (1446m) można wjechać na wysokość 1445m. Czynne były dwa talerzyki B i C i trzy trasy, dwie czerwone; 4,2 i niebieska 1. Śniegu nie brakowało również na nieczynnych trasach. W całej okolicy pełno śniegu, gdzieniegdzie wystawała tylko wysoka trawa bądź kosodrzewina. Jest tu pięć talerzyków i jeden orczyk przy czarnej trasie (najdłuższa 800 metrowa). Dzień udał nam się wyśmienicie, przed wyjazdem nie marzyłem, że tak superaśnie będzie. Było prawie wszystko, zjazdy trasowe, freeride, skitury, a nawet lekka wspinaczka skałkowa. Do pełni szczęścia brakło tylko rozstawionych tyczek i jakiegoś miejsca na podium. Są też pewne niedogodności, to dojazd do ośrodka. Dolny parking w Karlova Studanka (płatny) i dojazd skibusem (płatnym) plus dopłata za przewóz nart . Autobusy kursują co godzinę całą dobę. Powrót z góry tak samo płatny. Druga opcja to dojazd na górę na parking Ovcarna. Oczywiście droga płatna, a poplatek to wydatek 450 koron. Wybieramy (pierwszy raz na kilkanaście pobytów) wjazd na górę autem. Do tego ceny karnetów, pojedynczy wjazd 30 czk; dwugodzinny 300 czk; dopoldni 8.30-12.00 350 czk; i calodeny 500 czk. Dalej już tylko przyjemności. Żeby poprawiać swoje umiejętności skiturowe zabrałem tylko sprzęt do skiturowania. Buty Dynafit TLT i wilczki (zwane przeze mnie - tyngrysami) Amaruq Voelkla. Ustawiamy się w kolejce do wyciągu, a obok mnie pani z pięknym sprzętem, narty Rossignola mnie jeszcze nie zaskoczyły, ale wiązania jak najbardziej. To były Geze, firma znana obecnie z produkcji samozamykaczy drzwiowych i okuć okiennych. Wiązania narciarskie zaczęli produkować już w 1898 r. Na Olimpiadzie w 1936 r Christel Kranz i Franz Pfnur na nartach z wiązaniami Geze typu Kandahar zdobyli złote medale. Nie wiem czy z licencją czy bez, ale te Geze na Rossignolach są identyczne jak nasze wiązania Alfa (zastąpione później przez różne modele Beta). Na nartach z Alfami mogłem czasami pojeździć, jak mi pożyczał czasami mój tato. I tu mała nostalgia... Moje tyngrysy to najmniej sztywna narta na jakich jeździłem, do tego wiązania pinowe Dynafita i buty TLT. To zestaw do którego ciągle muszę się przystosować. Dotąd używałem zdecydowanie sztywniejszego sprzętu. Na twardej i niezbyt równej trasie narty wyrywają we wszystkich kierunkach, włącznie z tymi które ja oczekuję. Kiedy się robi miękko zaczynam panować nad sprzętem turowym zdecydowanie lepiej. Po rozgrzewce na trasie, postanawiam pośmigać na przytrasowym off piste. Początek całkiem udany... ...do czasu jednak, kiedy drzewa zgęstniały postanowiłem gwałtowniej zmienić kierunek jazdy i albo sprzęt, lub mój błąd (bądź oba czynniki) doprowadziły do gleby. But na lewej nodze przestawił się z pozycji zjazdowej do pozycji podchodzenia i dalej poszło szybko... i z Gopro tuż przed glebą... Przed dalszą jazdą freeridową postanowiłem poćwiczyć więcej na trasie nr 4 Ania w kolejce do wyciągu postanowiła się wyróżnić z tłumu i nawet się Jej udało... Ale potrafiła popisywać się także na trasie W tle Petrovy Kameny Jak na Praded pogoda dopisywała, nie wiało zbyt mocno (dlatego nie ma tutaj kanap), a jak świeciło słońce, było ciepło. W kolejce do wyciągu był czas na fotki... Gdybym zwrócił uwagę wcześniej na tabliczkę być może nie byłoby tak fajnie, na szczęście przeczytałem ją dopiero w domu Przyjechało do ośrodka sporo skiturowców, chodzili wszędzie i nikt ich nie prześladował (tak mi się wydawało) A mi po głowie chodziły nowe plany... Pierwszy z nich to "zdobycie" Petrovy Kameny (podobno do 17 wieku była to siedziba diabła, dopiero odczarowano ją za namową cesarza Leopold 1 Habsburg 20 czerwca 1682 r poprzez pokropienie święconą wodą i odprawieniem egzorcyzmów. Po dwunastej zjeżdżamy na parking po jakieś kanapki na ząb, Ania się przebiera na turystycznie i podchodzi na Pradeda, a ja wracam na trasy i zamieniam się w "alpinistę" (w cudzysłowie - zaznaczam). Te ciemne skały o wysokości do około 8 m zbudowane są ze skał metamorficznych (gnejsów i kwarcytów) i słabo zmetamorfizowanych skał osadowych, przeważnie fyllitów. Charakterystyczny wyszczerbiony kształt zawdzięczają intensywnemu procesowi wietrzenia mrozowego W końcu i ja zdobywam szczyt.. Teraz wyglądam kolejnego szczytu, to Praded na którym nigdy dotychczas nie byłem. Pora na freeridy i skitury w drodze na szczyt, na który podąża już Ania. Podsumowując, dzięki skiturom rozwijam się w szerszym aspekcie niż dotychczas, szkoda jednak, że tak późno, bo czasu mam coraz mniej, a tyle jeszcze miejsc do zwiedzania!!! to narka...
    2 punkty
  23. Majówkę czas zacząć! Nie inaczej jak na nartach. Niewątpliwie z pomocą przyszedł TMR ze Sprytnym Karnetem i fenomenalna pogoda! Nie mogli odmówić, więc zapowiedzieli działalność do 1 maja, choć pewnie najchętniej wyłączyli by wszystko... Pobudka o świcie, bo nie pamiętam na co budzik ustawiłem. Sprawnie się pozbierałem, przez chwilę podziwiałem wschód słońca i strzała! Przejazd poszedł sprawnie i gdzieś tak 8.10, może kilka minut później, melduję się pod Biela Put. Gramolenie nieco zajęło,ale w końcu nieco po otwarciu ruszam na krzesełko. Najpierw oczywiście fotki, ujęcia filmowe itp... Kolejka do krzesełka szybko stopniała, ale niespodzianka czekała dalej - kto wymyślił ten twinliner!? "Biedronka" nie zabiera zbyt wielu na pokład i w ten sposób powstaje wąskie gardło. Swoje musiałem odczekać. Jakże irytujące jest, jak się prawie wchodzi, a tu stop! Przecież mogli puścić z rana krzesło na Lukovą, ale jest wytłumaczenie - brak śniegu, choć komu on na dole potrzebny? Po prostu trzeba wciągnąć ludzi pod Funitela, a później mogą wyłączyć. Ale w końcu dotarłem i od razu skontaktowałem się z Jaśkiem. Co jak co, ale Jasiek zawsze na Pole Position! Już zdążył przetestować trasę i jest nieźle*! Czekam pod dolna stację Funitela i dalej już śmigamy razem. Nawet stąd widać, że warun na trasie jest! Nie mogę się doczekać! Ale Jasiek szybko dojeżdża i ruszamy razem do gondoli. Pierwszy przejazd na północy kończy się wielkim uśmiechem na twarzy. U góry twardo, wręcz lodowo, ale dość równo, jak na wiosnę... Poniżej Lukovej szybko mięknie, ale to taka tu granica - powyżej twardo, poniżej od razu miękko.Pierwsza część dnia super poniżej, druga powyżej... Próbujemy południe, bo pewnie tam będzie bardziej miękko... Niestety nie było ratrakowane i do tego tu nie puściło! Zazwyczaj to tu najszybciej robi się miękko, ale nie dziś! Oto właśnie Chopok! Tu wszystko jest możliwe. Zjeżdżamy tam raz, bo niestety trawers już wytopiony. Ale trasa 33a super! Szkoda, że się nie postarali. Co by nie mówić o Szczyrku, to jak trzeba, z łopatami zasuwają... Wracamy na północ, bo tu jednak lepiej. Przy okazji próbujemy nieco freeridu wśród Kosodrzewiny. Możliwości ograniczone, ale da się nieco poszaleć. A to przecież już maj! Oczywiście była przerwa na browara, ale na Kosodrevinie, bo tu już pozamykali... Pozostaje Rotunda, z której mamy fantastyczne widoki! Człowiek tak mógłby siedzieć i patrzyć na te widoki bez końca... Ale trzeba się zebrać i cisnąć dalej. Teraz trasa do Lukovej super, ale poniżej morskie fale! Próbujemy więc inne opcje - FIS górna część, czy freeride wśród kosodrzewiny. Jest nieźle, przynajmniej w drugim przypadku. Co jak co, ale Chopok daje sporo możliwości, nawet w maju! Góra jest bardzo chimeryczna, ale potrafi się odwdzięczyć... Niestety zmęczenie dawało się we znaki, bo warun trzeba wykorzystać. Ostra jazda do samego końca! Ostatnie wejście przez bramki 15.24. To juz wiedziałem, że nie zdążę i za Lukovą skręciłem na czarną. To była wisienka na torcie! Miękko, równo i tylko krótkie zawężenia. W zeszłym roku w kwietniu wyglądało to dużo gorzej! Och, czemu tego krzesła na Lukovą nie puścili!? Ale jazda! Dojechałem do Jasnej i dostałem asekuracyjne sygnały od obsługi, że krzesło na Biel Put już zamknięte... Pozostało skorzystać z czapek śniegu, żeby nie drałować z buta.Może trudno uwierzyć, ale tak dotarłem do jakieś 200 metrów od parkingu. Trochę dreptania i jestem na parkingu. Czas skończyć ten fantastyczny dzień! Przepraszam! Ten beznadziejny, bez klimatu, kosztowny,za karę spędzony, z kamieniami, itp... Dzięki Jaśku za towarzystwo! To była top majówka! Wstęp do przyszłego sezonu! To już niedługo... Jak sami widzicie na załączonych zdjęciach - dzień do d... Fatalne warunki, kamienie, brak mgły, zawieruchy, tłumy ludzi - po co tam się pchać? Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  24. Ja będę jutro, jakieś fotki wrzucę.
    1 punkt
  25. Potwierdzam ocenę ośrodków Maspexu,z których w dwóch jestem stałym bywalcem.Aż szkoda,że przy takich możliwościach finansowych górki mają niewielki potencjał rozwojowy,gdyby tak chcieli przejąć Jaworzynę Krynicką...
    1 punkt
  26. Z wstawaniem nie ma problemu Jędrek Ps.A moja małżonka nigdy by mi tak nie powiedziala
    1 punkt
  27. Panowie relacja na bogato Mam nadzieję że w nadchodzącym sezonie przygarniecie mnie choć z raz Ps.Maciek teraz dobry czas na kompletowanie sprzętu coby nie zròjnować za bardzo budżetu domowego
    1 punkt
  28. Myślę że całkowity dystans to około 17km licząc zygzaki i z tego co mierzyłem na mapie. Czekamy z niecierpliwością jak zaczniesz turować to dopiero będą wypasione relacje No niestety to sprzęt niezbędny, najmniej jak na razie skorzystałem z harszli więc na początek możesz z tego wydatku zrezygnować, zawsze można raki na buty założyć.
    1 punkt
  29. Mało tego! Kelner nie podawał posiłków podczas jazdy! Zaraz za miejscem gdzie wsiadamy, peron źle był wyprofilowany i podczas skrętu krzesła ludziom wykręcało nogi... Teraz jest uskok i w momencie skrętu, nogi mamy wysoko nad ziemią. Przebudowali to podczas jednej nocy! PS.Ten lejek powinien być przeprofilowany - wcześniej mocniejsze nachylenie a zwężka już na płaskim. Przynajmniej tyle by się dało.
    1 punkt
  30. Jak zwykle Aklim świetna relacja, udokumentowana pięknymi zdjęciami. Salatyn znalazł się na mojej liście miejsc, na które muszę kiedyś wejść. Dzięki.
    1 punkt
  31. To samo mi przyszło na myśl. Ja również trzymam za nich kciuki i życzę powodzenia. To był dla nich pierwszy rok, pierwsze doświadczenia. Odważnie zainwestowali za co mają mój wielki szacunek. Być może część inwestycji była chybiona, ale przynajmniej nie mówią od razu "nie da się", "nie opłaca się", tylko podejmują wyzwanie. Jedyna stacja, która uczciwie na bieżąco podawała na FB jak długo stoimy w kolejce - w PL niespotykane! Podczas wiosennych szusów zwróciło moją uwagę błoto przed wejściem na stok. Dawali tam jakieś gumowe maty, a jak tylko skończyli sezon, natychmiast zostało to wybrukowane. Pewnie po tym sezonie będą mieli wiele przemyśleń, zajdzie sporo zmian i do następnego będą już lepiej przygotowani. Nie inaczej było z innymi stacjami, tylko tam bywały gorsze wpadki: na Zagroniu ludzi ściągali Goprowcy z krzeseł przy - 15 st.,podobnie było na Rusinie. Na Skolnitach też mieli problemy z wyciągiem, na początku praktycznie nie było parkingu, a ja osobiście doradziłem im kilka opcji karnetowych (które wprowadzili, jak karnet poranny), bo cennik był nijaki w stosunku do konkurencji. Poczekajmy do przyszłego sezonu, na pewno wiele poprawią. Oczywiście górka pozostanie jaka jest, ale i tak porównując do tego co mamy w Wiśle czy Istebnej, źle nie wygląda. Ogólnie ich podejście do tematu mi się podoba i na pewno jeszcze tam będę zaglądał, zwłaszcza na wiosnę. W czasie ferii wolę skitoury. PS. Śnieg spłynął, ale dużo później niż na Skrzycznem, Pilsku, w całej Wiśle, Ustroniu, Istebnej, Zwardoniu, Międzybrodziu, Zawoi itd., więc ich starania nie do końca były bez sensu. Wyjątkowo ciepłe dni (i ich ilość) na przełomie marca i kwietnia nieco pokrzyżowały plany. Tak może przetrwali by dużo dłużej.
    1 punkt
  32. Przepięknie:) i jak prezent bo akurat Cie pytałem o Salatyna a tu prosze cala obszerna relacja:) teraz to juz napewno tam sie wybiore jak juz bede mial podstawowy sprzet. Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  33. Ja dobrze życzę BSA, ale mocno mnie wkurzyli pisząc jak u nich świetnie, sztruks, super warun itd. Człowiek przyjeżdża, a tam już o 9.00 mega muldy pochłaniające dzieci . Te 3m śniegu mieli chyba właśnie w tych muldach mierzone. Niby wiadomo, to był początek marca, ale po co ściemniać? Denerwującym się ludziom na fejsie zaprezentowali na zdjęciu muldy ze Skrzycznego, że niby tam nie lepiej. Buhahaha, u siebie dali zdjęcie z innego ośrodka!!! Nawet ktoś zapytał, czy u nich jest już tak źle, że u konkurencji jeżdżą. Tylko, że na stronie COS bylo wyraźnie zaznaczone, że warunki TRUDNE. A w BSA niby super fresz snoł i ceny karnetów też były super . https://www.facebook.com/beskidsportarena/posts/672780712930298 To było słabe ogólnie. Po co kłamać? To się mści. I na COS wrócę, nawet jeżeli napiszą, że warunki mają TRUDNE, a do BSA nie wiem czy przyjadę.
    1 punkt
  34. 1 punkt
  35. Jaki kontrast do zdjęć z Pradziada! Tym razem wygląda to na wyprawę w poszukiwaniu znikającego śniegu. No to czekamy na szczegóły .
    1 punkt
  36. Czekam z niecierpliwością na relacje I pokaż na mapie, gdzie mniej więcej działałeś.
    1 punkt
  37. Jeszcze kilka fotek z parkingu u Kowalskiego. Niektóre elementy gondoli są już na miejscu!
    1 punkt
  38. Rowerowa majówka 2017 Oj czasu nie ma za bardzo tej wiosny... ...czasu i pogody Na szczęście dzisiaj zaświeciło Słońce i to skłoniło nas z Paulą do rowerowej wycieczki. 60 kilometrów i okolice Radomia - mazowieckie klimaty! Zapraszam do fotorelacji. Start i pierwsza przerwa po 10 km jazdy - Bardzice: Jedna długa prosta i skręcamy w las - droga przeciwpożarowa w stronę Wilcznej Tutaj trochę się kręcimy... ...robimy kilka zdjęć... ...zachwycamy się wiosną. Dookoła coś kwitnie - zieleń eksploduje. Sarny często przebiegają nam drogę. Gdzie jechać? W lewo, czy w prawo? Klimaty mazowieckiego lasu... Kręto i po podjeździe, z górki: Kwiatuszki: Czerwony szlak rowerowy: Lustro w kałuży Mazowieckie pola... ...zaorane Krzyżówka: W drodze. Kurki z kogutem za stodołą mają wypas Wojenne smutne klimaty... ...partyzantka ze skaryszewskich lasów - rozstrzelanych 22 osoby Pośród modrzejowickich stawów... Łabędzie: Qń pośród podtopionych łąk... Wody jest naprawdę bardzo dużo. Niewielki, z wodą po kostki strumyczek teraz po opadach wygląda tak - raczej kajaki w najbliższym czasie odpadają...chyba, że po dziewiczych, malutkich ciekach wodnych. Kto wie? ...do końca majówki sporo czasu. Pośród drzew, w obniżeniach terenu również woda. Lśni niczym lustro: Dookoła rwetes... ...zwierzęta, ptaki - wszystko spragnione ciepła. Na niebie drapieżnik: Kochamy równiny i mazowieckie krajobrazy Góry są cudne, cudne są również równiny ...i pod domem żółty ptaszek Trznadel? Świetny dzień, nieśpieszny, relaksacyjny, bez napięcia czasowego - to lubimy Pozdro marboru
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...