Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.03.2018 - 17.03.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.03.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
No tak... ...od dawna zazdroszczę wam Chłopaki wypraw skiturowych. W drodze na trening do Szwajcarii Bałtowskiej zrodził się w mojej głowie chytry plan Śniegu nawaliło ponad 30 centymetrów - piękna zima dookoła, dlaczego nie? Postanowiłem zadebiutować na turach. Pojeździłem dwie godzinki po trasach, zapakowałem narty do auta i przeniosłem się pod zamek. Zaparkowałem tuż przy ulicy: Ponieważ nie posiadam fok, nie mam również plecaka do którego mógłbym przymocować narty - to biorę pokrowiec z nartami na ramię i ruszam. Schody całe zasypane i jak miałbym umiejętności takie jak rasowy freerider - to spokojnie mógłbym zjechać częściowo w puchu, częściowo na poręczach Pnę się w górę... Idę, idę i myślę sobie, że @johnny_narciarz gdyby był u mnie - to podłączyłby się pod tę wyprawę. Wychodzę powoli ponad linię lasu i pojawiają się fragmenty przedzamcza... Robię krótką przerwę Jak widać warunki do turowania dzisiaj w mojej okolicy - cudowne! Spoglądając w stronę lasu, to spokojnie @gregor_g4, @aklim, @MarioJ, @marionen a nawet sam @JurekByd, czy @Wujot wykonali by tutaj kilka skrętów Tylko mając w pamięci kłopoty ze zdrowiem @Góral spod Skrzycznego nie wymieniłem, naszego Przyjaciela ze Szczyrku - nad powyższym zdjęciem Coraz piękniej - żywego luda nie widać, a ja nadal turuję dzielnie... ...krótka modlitwa bym nie zginął gdzieś w zamieci śnieżnej. Mimo tego, że godzina już dość późna, mróz jest siarczysty, pada nadal z nieba białymi płatkami, ja jestem dzielny i prę do przodu. W tej średniowiecznej głuszy pojawiają się znienacka również oznaki cywilizacji. Jest wąsko, puchu sporo... ...ale łapacze lawin czuwają, by okoliczni mieszkańcy nie zostali przysypani zwałami śniegu. Turuję i dumam... ...czy @Piotr_67 już w Polsce, czy może się zgubił gdzieś pośród tych zawiei, na które napotkał pod Wiedniem? Tak dumając powoli zbliżam się do celu mojej wędrówki. Okolica zacna: Odsapnąłem i kluczę dalej pośród tych starożytnych skał. Śniegu jest tak dużo, że po założeniu nart na nogi, one giną w puchu Podziwiam okoliczne krajobrazy, przyjmuję do wiadomości informacje... Zbliżając się do centralnego punktu mojej wędrówki - robię pamiątkowe zdjęcie Ponieważ nie zabieram ze sobą butów narciarskich obmyślam plan zjazdu. A co tam? Przecież moje "traktorowate" Merele idealnie się nadadzą! Zakładam pierwszy ślad i niestety kończy się to glebą - śmieję się w głos po tym upadku! Cóż - pierwsze koty za płoty. Próbuję drugi raz: Jest sukces! Udaje się zjechać. Podchodzę, ustawiam aparat na statywie i filmuję trzeci zjazd Jak skończę niniejszą relację - to zabieram się za montaż klipu z tego wydarzenia @artix, wiem, że zazdrościsz mi tych dziewiczych zjazdów Eksploruję dalej. Moim oczom ukazuje się stara piwniczka... ciekawe, czy tam jakiś grzaniec jest przechowywany? Spoglądam na fosę i się zastanawiam - mamy na forum podróżnika, narciarza, @marcinn - wiem, że jeździłeś w różnych stronach świata... ale mam pytanie? Czy jeździłeś free w fosie iłżeckiego zamku? Pewnie nie No, a tak zawiłe, wąskie i techniczne zjazdy po zakamarkach warowni, mógłby tylko @Mitek zaliczyć poprawnym śmigiem No i jest! Dziedziniec: Z niego widok na szczyt i mój cel. Wchodzić tam, skakać z samej góry? Nieee jednak puchu jest zdecydowanie za mało. Krótka przerwa, obcowanie z historią i... ...zawracam. W drodze powrotnej podziwiam okoliczne miasteczko: Nie Nie jest tak stromo jak się wydawało przy podejściu - daje radę bezpiecznie podążać, do auta. Kończę ten swój skiturowy debiut Myślę, że wszyscy wymienieni wyżej jesteście ze mnie dumni... ...mam nadzieję, że @JC, @leitner @Bumer wraz z @expat są zaskoczeni z mojego wyboru terenu narciarskiego na ten debiut Przebyty dystans 1,04 kilometra, przewyższenie 31 metrów, czas 0:34:33, maksymalna prędkość 27 km/h Pięknie!!! Jestem z siebie dumny!!! marboru13 punktów
-
Szwajcaria Bałtowska - znowu biała. Wczoraj z Warszawy do Radomia wracałem 4 godziny. Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Długo się zastanawiałem, czy rano jechać na narty, bo sytuacja na drogach wydawała się być rano jeszcze gorsza. Padało prawie całą noc, padało również rano. Obudziłem się raniutko, bo o 6:00. Zerknąłem przez okno - auto zasypane... dzień rozpoczęty, co tu robić? Jechać na narty i zaryzykować! SMS do @Bumer czy nie ma ochoty jechać... niestety Andrzej chory i zostaje w domu Znowu będę sam na nartach. Szybkie pakowanie, śniadanie, odkopanie auta i w drogę. Temperatura -7, drogi białe i ślizgawica. Ponieważ warunki do jazdy były naprawdę trudne, postanowiłem, że do Bałtowa, tym razem, pojadę przez Iłżę. W zimowej scenerii, to małe miasteczko wygląda pięknie: Zamek, a w zasadzie jego ruiny - pamiętają czasy Kazimierza Wielkiego. Piękny... To właśnie patrząc na niego wpadłem na chytry pomysł, który postanowiłem zrealizować w drodze powrotnej z nart. No ale o tym stworzę oddzielny wątek, ponieważ jest podwójnie historyczny i trochę, zwariowany Jadę dalej. Po zjechaniu z trasy Radom - Rzeszów, warunki zdecydowanie się pogorszyły. Masa nawianego śniegu a na asfalcie dosyć gruba warstwa lodu. Jadę bardzo powoli, a na zakrętach ledwo toczę kołami samochodu. Jeszcze tydzień temu robiłem w tym miejscu zdjęcie z mazowieckimi, ciepłymi i nizinnymi klimatami - dzisiaj klimat jest jak ze środka srogiej zimy. Krzyż, gdzieś pośród pól: Jadę już ponad godzinę... ...docieram do wąwozu prowadzącego do Bałtowa: ...i po chwili docieram na miejsce. Okazuje się, że dzisiaj od rana są w Szwajcarii Bałtowskiej wyścigi samochodów terenowych. Impreza nazywa się: Ponieważ jestem nieco spóźniony idę od razu do kasy i podążam na stok. Ceny maleją - teraz w weekend dwugodzinne ślizganie kosztuje 35 złotych. Pierwsze spojrzenie na górkę: Kilku narciarzy, masa świeżego śniegu - na oko ok 30 centymetrów. Jest miękko ale równo. Jazda na krawędziach jest trudna w takich warunkach. Teraz kilka tradycyjnych fotek. Trasa niebieska: Czerwona przy talerzykach: Przejazdówka nadal czynna: Główna trasa przy krześle - widok z dołu: Mapa ośrodka: Marboru strzelony ze statywu Jazda jest przyjemna mimo warunków, za którymi nie przepadam... W ciągu dwóch godzin udaje mi się zrobić 23 km wg Endomondo. Podsumowując - w świętokrzyskim ON się nie poddają. Duża dostawa świeżego śniegu + włączone armaty w ciągu nocy dały dużą ilość białego. Wg mojej opinii, przy dobrych wiatrach i bez ekstremalnie ciepłych i deszczowych dni, spokojnie będzie można śmigać do Świąt Wielkiej nocy na nartach u nas Byś może jeszcze za tydzień, tuż przed operacją się skuszę. Jak na razie 21 dzień na nartach zaliczony... ...ale oprócz Szwajcarii Bałtowskiej - miałem dzisiaj również debiut Skiturowy O tym będzie nowy wątek, w moim kąciku na forum Skionline. Niebawem... Tym czasem - pozdrawiam z "nizin". marboru11 punktów
-
Wisła Nowa Osada Wróciliśmy z Podhala, a ja wróciłem w swoje górki i pagórki. Żona miała dość wstawania "od budzika", więc dała mi wolną rękę. Postanowiłem więc wykorzystać jedną z wygranych, czyli 8-godzinny karnet na Nową Osadę. Obawiałem się tłumów, ale jak nie teraz, to kiedy? W nocy posypało, rano przymroziło. Uznałem, że warto spróbować. Drogi miejscami śliskie, ale bez żadnego dramatu. Fullwypasówka super, tak samo Wiślanka. O dziwo tłumów, tj. korków, na drodze brak. Pusto. Jedynie "szuwarki" z suszarką stały koło starego CPN-u - tradycja. Bez napinki, na Nowej Osadzie melduję się o równej ósmej. Konserw niewiele, zajmuję miejsce przy samym stoku. Szybciukto, zanim frekwencvaj się zwiększy, uderzam do kasy. Pani szuka, wertuje jakieś kartki i jest! Czekał sobie na mnie. Szybko po sprzęcik i jazda na stok. Ten przygotowany niemal wzorowo! Wrażemnia podobne jak ze stoków Podhalańskich. Jest twardo i szybko! Super, bo zabrałem Progresosrki. Sporo przestrzeni do szaleństw miałem do ok 10 rano. Później nieco ciaśniej, ale nadal dało sie wykonać kilka skrętów na pełnym gazie. Kolejek do wyciągu brak przez cały dzień. Mimo zapowiadanego powrotu zimy i opadów, Ciekawe, czy ludzie już odpuścili, czy może Szczyrk zgarnął klientów... Dodam jeszcze, że silny wiatr szybko dał sie we znaki i musiałem udać się na Pit Stop. Kiełbasa i grzaniec pomogły. Ruszam dalej do boju. Poprawna polszczyzna... Musiałem w sumie zrobić dwie przerwy, bo mróz dawał sie we znaki. Pod koniec jazdy zamarzałem! Coś za słabo sie przygotowałem na ten dzień. Ale mróz skutecznie wyganiał narciarzy i już po 14 robiło sie pusto. Nowa trasa, choć wąska, całkiem przyjemna. Pod warunkiem, że nie ma tłoku... Tam jeździłem końcówkę. do ok 15 godz. Oddałem karnet i skostniały szybko udałem sie do domciu. Term dziś nie będzie, bo ich tu nie ma, ale Apres Ski jak najbardziej: Nartowanie udane! Tylko trochę nudno bez towarzystwa... No ale kto ze mna wytrzyma tyle czasu na Nowej Osadzie? Choć warunki do końca mojej jazdy bardzo dobre!8 punktów
-
Jasna Góra Resort 06-03-2018 Po całodziennych opadach śniegu postanowiliśmy się udać na wieczorną jazdę do najbliższą nam górkę. Z uwagi na ograniczony czas padło na "Jasna Góra Resort". Dojazd: Droga biała , śliska , ale bez korków( dojazd na 21.30) Warunki: Warstwa świeżego puchu ok. 10cm , a pod nim beton:). Założyliśmy pierwszy ślad na stoku, obsługa jednak nie stanęła na wysokości zadania i zaskoczona nagłym powrotem zimy nie zdążyła na czas z uruchomieniem wyciągu:( Wyjazd krótki , ale bardzo fajny ,poniżej kilka fotek. Mirek8 punktów
-
Tak jak napisał @Góral spod Skrzycznego warunki nie są najłatwiejsze czego się można było spodziewać po wczorajszych opadach i dzisiejszym przymrozku. Niestety brak krawędzi w nartach daje się mocno we znaki Pod cięńką warstwą świeżego lodowy sztruks. Trzeba uważać bo można napotkać na rożnego rodzaju niespodzianki w postaci stającego samotnie ratraku lub zlodawaciałych przetopów . Jedynka nie istnieje . Niebieska kanapa nie chodzi i nie będzie ze względu na brak warunków na pośrednim. Do tego wszystkiego w górnych partiach utrzymuje się mgła . Pozdrawiam8 punktów
-
Białka dziś jak z bajki. W nocy przymroziło, krajobraz się zmienił, jednak brak opadu śniegu. Zrobiło się twardo więc wyprowadziłem masterki na spacer. Trasy przygotowane świetnie, z żalem opuszczałem FIS-y o 13:30 było świetnie. Ilość ludzi umiarkowana. Zrobiło się zimowo. Masterki na spacerze (tak stok wyglądał o 12:00). FIS 1 i 2 Dziś rewelacyjnie, 41 dzień na nartach w sezonie zaliczony.7 punktów
-
Czerwona i niebieska twarda, ale bez lodu, z przewianym śniegiem. Czasami zatyka od wiatru - porywy są mocne. Na czarnej trochę lodu, ale da się bezpiecznie jechać. Ogólnie bardzo dobrze Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka7 punktów
-
Wszystkie trasy twarde, warunki dobre. Szkoda, że połacie kamieni na trasach nie są oznakowane. Nie wszystkie są widoczne z dalszej odległości. Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka7 punktów
-
Bardzo twardo. Dośnieżają 7. Jedynkę i Juliany chyba olali Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
Rusin-Ski i Porsche... Po krótkiej analizie, wybrałem dziś Rusina, bo na stronie Jurgowa widniała informacja, że praktycznie tylko jedna trasa czynna... Do Rusina miałem też bliżej z kwatery no i ciekawiło mnie to Porsche... Tutaj równiez podawano, że czynna będzie jedynie nowa kanapa i nic więcej. Poranek wita nas temperaturą powyżej zera i do tego cieplej niż wczoraj! A ponoć miało się ochładzać... Niestety już po wyjściu na dwór wita mnie przykra niespodzianka - siąpi. To już ostatecznie wskazuję, że trzeba jechac tam, gdzie są "bubliny". Kierujemy się więc na Rusina. Skręcam na drogę dojazdową do stacji i małe zaskoczenie. Tyle minęło od moich wizyt w tym miejscu i nadal się nie dorobili drogi asfaltowej, czy tam brukowanej? Dalej trzeba parkować w błocie? To trochę irytujące. A to niby najlepsza stacja w małopolskim... Dobra, dość. Nie przyjeżdżam tu dla parkingu. Szybki gramoling, zakup dwugodzinnego karnetu i zmierzam do nowej kanapy. Prezentuję się ładnie, ale jakby czegoś więcej oczekiwałem od tak zacnej nazwy. Dobra, czepiam się szczegułów. Ruszam na stok, na którym jeszcze nie miałem okazji pojeździć i bardzo przyjemna niespodzianka: jest szeeeroki! Nawet bardzo szeroki, ale już nie ma tyle śiegu, by tą mość szerokość zaspokoić. Tylko co mnie to, kiedy ze mna jeździ może łącznie 20 osób? Tak czy owak, jest ponad 100 metrów dostępnych. Trasa pięknie wygładzona, jak niemiecka autostrada... tylko bez kolein. Podobnie jak w Białce mogę jechać jak chcę - super! Ponownie naparzam na maksa, zanim stok zmięknie. A to możliwe, bo termometr pokazuję +5 st z rana... Mimo temperatury, stok trzymał sie dobrze do końca mojej jazdy. Chwilami przeszkadzał mocny opad, ale szybko chowałem się pod bublinami. Ha ha, nigdy nie sądziłem, że na Rusinie przekroczę 70 km/h... Da się! Na sam koniec pojechałem zaliczyć choc jeden zjazd stara trasą i krzesełkiem, tak z sentymentu. Choć przy opadzie to trochę mało przyjemne. Udało sie 2 razy. Co ciekawe, na stronie pisali, że tylko Porsche ma chodzić. A działało wszystko! Mam wrażenie, że tu trasa jeszcze lepiej przygotowana, choc trudno było mieć zarzuty do tej nowej. Co lepsze, chyba byłem pierwszym narciarzem tego dnia na tej trasie. Gdyby nie pogoda i okoliczności, chętnie jeszcze bym pośmigał! Na koniec - czy Porsche jest bez wad? No nie i to mnie zaskoczyło! Podnóżki są zamontowane na tak miękkim pałąku, że ten ugina się pod nogami, jeśli po drugiej stronie nikt się na nim nie opiera. Narty ześlizguję się i jest mały dyskomfort. Nartowanie udane, choć krótko. A później były znowu Termy... Taka ciekawostka. Wracaliśmy kawałek zakopianką dziś wieczorem (piątek) - ale korek! Sznur samochodów w stronę Podhala imponujący! Najlepiej było to widać z tego krętego, stromego ocinka dwupasu. Ciągnął się sznureczek po horyzont! I jedź tu na weekend na Podhale... Po prostu takich miejsc w PL mamy za mało, więc jest tłoczno... PS. @moruniek, zbyt późno odczytałęm wiadomość. Ale Jurgów raczej odrzuciłem w przedbiegach, głównie z powodu braku bublin i komunikatów ich samych. Białkę nie chciałem powtarzać, choć zrobiłbym to z przyjemnością. Pozdrawiam.4 punkty
-
W ten weekend znów zawitałem do Szczyrku. Wraz z 40 osobami zaliczamy WF na Politechnice. Nasz dzień wygląda tak, że od ok. 9:30 do 12 jeździmy z instruktorami a później szusujemy w grupach. Taka jazda jest dla mnie nieco nudna, dlatego czasami trochę modyfikuję plan - czasami oficjalnie, czasami nie Jako, że dzisiaj planowo na Beskid Sport Arenie miała odbyć się Nocna Jazda Retro, zaglądałem z organizatorami wyjazdu, żebyśmy pojechali tam większą grupą. Rano zgłosiło się 20 osób. Po południu zostały 3, które i tak się wykruszyły. Wszyscy narzekali, że jest zimno (-5), wiatr i lód na trasach (chyba nigdy nie widzieli lodu). Dla mnie warunki w SON były dziś dobre. Cóż, chyba nie pasuję trochę do studiów. Ale do rzeczy Nie chcąc kisić się w hotelu jak sardynka w puszce, pojechałem na BSA skibusem. A zresztą musiałem pojechać - w końcu miałem niewielki wkład w dzisiejszą imprezę Po obiedzie i szybkim przebraniu się idę do skibusa. Pamiętając swój ostatni wyczyn związany z podróżą na BSA a zakończony w bielskim szpitalu, szedłem w zwykłych butach. Skibus przyjechał z 5 minutowym opóźnieniem (zresztą na własną prośbę). W środku pusto - później dosiadł się jeszcze jeden chłopak. Pod kasami jestem ok. 17:55. Biorę karnet na dzisiejszą jazdę i hop na stok! Na początku jadę niebieską. A właściwie próbuję jechać. Na górnej polanie super - twardo ze świeżym śniegiem, ale tak, że narty się nie ślizgały. Na tzw trawersie bardzo silny wiatr prosto w twarz. Przez to czułem się jak pociągany do tyłu przez czyjeś ręce. Wszystkie ruchy były baaardzo spowolnione. Po kilku zjazdach niebieską i niebiesko-czerwoną spróbowałem czarnej - pierwszy raz w życiu. Tutaj niestety warunki nieco gorsze - w większości miejsc wystawał zlodowaciały śnieg. Całe szczęście ludzi było niewiele, więc bez problemu dało się zjechać. Jeździłem 3 godziny - idealnie żeby nie zamarzmąć. Przez cały czas trasy się poprawiały - świeży śnieg mocno polepszył warun. Kto chciał, mógł posiedziec w Restauracji u Ignacego gdzie były pokazywane m.in stare filmy narciarskie Niektórzy wskoczyli w stroje retro. Pojawili się milicjanci oraz przybysze z początków lat 90. Wieczór z Janem Himilsbachem i Zdzisławem Maklakiewiczem? Czemu nie Z BSA wróciłem po 21 Super spędzony czas Pozdrawiam Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
@marboru! Chłopie Ty się marnujesz, czekam z niecierpliwością jak się dosprzętowisz. Myślę, że wtedy to nawet marionena zakasujesz. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Pozdrowienia, warunki trudne ale znośne. Wiatr się wzmaga, śmigamy z@bolec i Tomek Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
No i jak to się mówi "plan minimum zrealizowano". Rano o 8.40 na parkingu pod gondolami w Arabbie. Pogoda z rana jeszcze nieciekawa ale nadzieje są. Warunki śniegowe najlepiej widać na zdjęciu z parkingu Pogodę również. Z Arabby przebiliśmy się na Canazei. Pogoda zaczęła się poprawiać i zaczęło to wyglądać pięknie. Dalej przebiliśmy się na Ciampac. Tu już pełna lampa czyli to co tygryski lubią najbardziej. Tak nam czas upłynął do 14.00 i trzeba było wracać do samochodu na Arabbie. Rano fotek nie dało się strzelić ze szczytu, ale o 15.00 wyglądało to tak: No i niestety następuje to co najsmutniejsze w naszych wyjazdach - trza wracać Dzisiaj pakowanko i jutro 5.00 start do domu. Wszystkim którzy już tam przybyli lub będą w najbliższym czasie życzymy z ekipą śniegu tyle co my mieliśmy a pogody takiej jaką mieliśmy dzisiaj. Pozdrawiamy.3 punkty
-
3 punkty
-
Zaczynam relację z pierwszego dnia. Rano dojeżdżamy busem Jurka do Saas-Grund, tam wchodzimy na kwaterę, szybko się wypakowywujemy i od razu pakujemy plecaki na wyjście. Wybieramy się wysoko w obszar lodowca, więc zabieramy cały szpej lodowcowy oraz dwie liny, jedną 30m i drugą zapasową 20m, do tego raki, czekan, harszle, ABC. Aha, chciałem jeszcze przedstawić drużynę: Kamil, Robert, Wujot i Mario niżej podpisany. Wszyscy z Wrocławia. W busie został ustalony plan, że chcemy wejść na szczyt Weissmies o wysokości 4023m. Jak na pierwszy dzień działalności oraz niezbyt dobrze przespaną noc (jak to w busie), plan dość ambitny, chyba nawet zbyt ambitny . Droga na szczyt rozpoczyna się na trasie narciarskiej w ośrodku Saas-Grund, więc blisko kwatery. Możemy działać do zmroku i prawie prosto z tras wjechać na kwaterę bez używania dodatkowego transportu. Wjeżdżamy kilkoma odcinkami kolej do najwyższego punkt ośrodka, do miejsca o nazwie Hohsaas na wysokość 3200m. Do szczytu pozostaje 800m vertical, niby nie dużo ... Stajemy na śniegu, spoglądamy na naszą drogę i jesteśmy trochę przerażeni. Lodowiec ma dużo szczelin i seraków i jest bardzo stromy, trudno to stwierdzić z daleka ale wygląda powyżej 40st, może dochodzić do 50st. Na zdjęciach historycznych wyglądało to bardziej przyjaźnie. Dyskutujemy o ramach czasowych. Ustalamy że pochodzimy max do 16:00, tak aby zostawić sobie godzinę na zjazd i godzinę bufora, zmrok zaczyna się o 18:00. Ruszamy na nartach o godzinie 11:30, trochę słabo jak się później okaże. Ale w pierwszy dzień wcześniej się nie dało. Mapa zdjęciowa historyczna, na której czerwonymi kropkami jest zaznaczona "droga normalna": Stan obecny: Zbliżamy się do lodowca i szukamy bardziej przyjaznej drogi podejścia. Kawałek zjeżdżamy w dół trasą narciarską, szukamy punktu z którego można już ruszyć do góry na fokach. Decydujemy się w końcu zjechać z trasy, oglądamy krajobraz i wychodzi że już zaraz widać szczeliny. Więc postanawiamy się uzbroić do końca, czyli zakładamy uprzęże, sprzęt asekuracyjny wpinamy do szpejarek i wiążemy się dłuższą liną. Przy bliższym oglądzie sytuacji wypatrujemy dość szeroki żleb, który ma cały czas ciągłość pokrywy śnieżnej, przynajmniej w obszarze w którym go widzimy. Trochę trawersujemy lodowiec, trochę zjeżdżamy w dół i stajemy u podstawy żlebu. Tam okazuje się że szczelin nie widać i po krótkiej próbie podejścia do góry decydujemy rozwiązać się z liny, którą Kamil bierze na swój plecak. Robi się coraz stromiej, regularnie około 35-40 st. I tak generalnie podchodzimy do góry. Wszystko byłoby fajnie, ale jesteśmy na wysokości ponad 3000m i nie mamy aklimatyzacji. Okazuje się że nasze tempo jest tragicznie wolne. W połowie żlebu zaczynamy się orientować że do szczytu nie dojdziemy. Pojawiają się głosy żeby może zawrócić, ale większość tego nie podchwytuje, więc przemy do góry. Powoli wykrystalizowywuje się że chcemy dojść do końca żlebu, do linii horyzontu. Mamy nadzieję że tam będzie jakaś miła przełęcz z ładnymi widokami, gdzie zrobimy piknik Gdzieś w połowie żlebu mamy skałę na drodze i przejście śnieżne jest 90 st w prawo po bardziej stromym kawałku (może 50st nachylenia) z nawianym śniegiem. Rozważamy jak to pokonać (harszle, raki, na wprost czy zakosami) i zastanawiamy się czy nie poleci. Pierwszy idzie Robert, który wybiera przejście z buta i z czekanem w ręku. Przechodzi uskok bez problemu, więc ja decyduje się na podobny sposób, narty na plecy, czekan i kijek w ręce. Po przejście tego krytycznego fragmentu żleb znowu idzie w górę. Jednak po jakimś czasie nastromienie rośnie, a śnieg w miejscach nasłonecznionych jest coraz mniej stabilny. Przy nachyleniu 45st już bardzo trudno robi się zakosy na fokach, więc zapada decyzja że chowamy się w cień i przechodzimy na podejście w rakach. Ten kawałek prowadzi Kamil, który toruje monotonnie drogę w kopnym śniegu. Jest bardzo ciężko, wysokość nas coraz bardziej zwalnia. Chociaż widoki coraz lepsze. Na szczęście ściana żlebu kiedyś się kończy i dochodzimy do wypłaszczenia. Z tego co pamiętam mamy godzinę około 15:30. Ale robi się cudowna pogoda, wychodzi pełne słońce, a poziom chmur jest zdecydowanie pod nami. Mamy widoki 360st, jest pięknie. Dalej już nam się nie chce iść, do szczytu nie ma szans dojść. Mnie boli głowa, później w czasie zjazdu będzie boleć jeszcze bardziej. Ale cóż zagryzam zęby i cieszę się chwilą. W ciągu 4h przeszliśmy 400m w górę, czylu 100m na godzinę. Tempo tragicznie wolne. Doszliśmy na wysokość 3500m. Na zdjęciach powyżej nasza droga jest zaznaczona na niebiesko. Podziwiamy widoki, coś szamamy w stylu kanapka z Polski, suszona wołowina, czekolada, orzechy i gorąca herbata. Pełen wypas Szykujemy się do zjazdu. Troszkę jesteśmy stremowani, w końcu nachylenie poważne, ale śnieg powinien być sprzyjający. Dla mnie osobiście to mój rekord stromego stoku, więc mam wyzwanie. Postanawiamy zjeżdżać w dużych odstępach i spotykać się tylko na fragmentach mniej stromych koło siebie. Dotychczasowe zdjęcia nie pokazywały zagrożenia, później dostaliśmy zdjęcie od kolegi Jacka który zrobił nam fotkę gdzieś z trasy. Dzięki Dowiedzieliśmy się też że dużo ludzi przez cały dzień nas obserwowało w żlebie, bo z tras byliśmy widoczni jak na patelni. Pracownicy kolej oglądali nas przez lornetki. Zjazd okazał się bardzo fajny. Śnieg był miękki, nietrzymający, nie robiły się zsuwy, jechaliśmy troszkę ostrożnie, bez pełnego pieca. Leciały w dół tylko standardowe kuleczki. Cały nasz zjazd: Po skończeniu żlebu wjechaliśmy na trasy, którymi już bez przygód zjechaliśmy na sam dół do wioski Saas-Grund. P.S. Opisana działalność narciarska jest niebezpieczna i nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za branie przykładu z nas.2 punkty
-
2 punkty
-
W jednej z wiedeńskich galerii handlowych (która o zgrozo jest nieczynna w niedzielę!), jest ściana na której zrobiono via ferratę. Rok temu jak jechałem wspinać się w Alpy, to właśnie poddałem to jako propozycję. W Dubaju w galerii jest kryty stok. Jak to się mówi? Dwa w jednym. Via ferratą po szmaty w "Zarze".2 punkty
-
Niestety... mnie się nie udało przejechać całości ze Starachowic, a Ty pewnie taką pamiętasz. Ten tor przez las miał być od dawna odbudowany. No cóż, świętokrzyska niemoc chyba. Najgorsze jest to że część jutro będzie zamkniętych....2 punkty
-
No i jest dowód, że da się jeździć na nartach bez butów narciarskich - normalnie w traperach Oto krótki filmik z Iłży: @marcinn zapraszam w moje strony W tym sezonie czynny narciarsko, jakby co, jestem jeszcze do przyszłej niedzieli @johnny_narciarz - no i co? Skitur, Skialpinizm a może jednak to tylko bieganie na nartach?2 punkty
-
Mariusz, w tym rejonie to ja jeździłem na nartach.... pol wieku temu! A było to podczas mistrzostw powiatu iłżeckiego, tego powiatu sprzed reformy administracyjnej tworzącej 49 województw, w biegach narciarskich. Zawody odbyly się na wzgórzu zamkowym. Zająłem wówczas 2 miejsce, dyplom gdzieś się zapoznał, a szkoda , bo wspomnienia pozostały.2 punkty
-
2 punkty
-
Właśnie zięć mnie zmienił za kółkiem. Uf mam dość. Od Lienzu nap..... śnieg z deszczem. Dojeżdżamy do Wiednia. Pozdrawiam2 punkty
-
Dzień drugi to wczesna pobudka i kierunek Białka Tatrzańska. Żona niestety jeździć nie może, ale pozwoliła mi sie rozruszać. Być w takim miejscu i nie pojeździć na nartach? Ok 8 rano meldujemy sie pod stokiem. Samochodów garstka, ale powoli dojeżdżają. Zrobiłem ukłon w stronę żony i kupiłem jedynie 2 godziny, choć kusiło... W nocy lekko tu sypnęło i przymroziło. Do tego w ośrodku działają wszystkie wyciągi i otwarte są wszystkie trasy. Jak warunki? Uuuu, coś pięknego! Trasy perfekcyjnie wygłaskane, jak w Alpach. Ale to taki zlodowaciały sztruks, szybki, przykryty 2 - 3 cm śniegu. Ale jeszcze bardziej cieszyła frekwencja, przynajmniej na stokach oddalonych od "głównego" startu. Tam miałem trasy niemal na wyłączność i tak samo krzesła. Tak to można pojeździć! Czasami pojwiała się lekka mgła przy szczytach, ale tylko chwilami. Ogólnie było super! Objechałem cały ośrodek, pomijając tylko jakąs tam nundą objazdówkę prowadzącą do niebieskiego krzesła, oraz jednego starego czteroosobowego. Skupiłem się na tych najfajniejszych i z najszybszymi wyciągami. Wiadomo - czas... Dwie godziny minęły szybko, ale wtedy juz zaczęły puszczać trasy i zrobiło się miękko i wolno. Chyba wiele nie straciłem. Dwie godziny, ale maga zadowolony! No i w Białce prawie 70 km/h to niezły wynik... Coś dla @marionen Do Rusińskiego z Litwinki już niedaleko... Zaliczyłem też talerzyk Czas wracać... Na parkingu przywitał nas kot... Skubany mądry jest! Szedł sobie niby tak po prostu, ale jakoś tak przypadkowo zahaczał o nogi kolejnych narciarzyi... szedł dalej. Ale jak sie go zawoła, natychmiast reaguję i patrzy co dla niego mamy. Jeśli tylko głaskanie, dalej kontynuuję wędrówkę... A później? A później były termy i znowu cały dzień! Jutro Jurgów lub Rusin i Porsche...2 punkty
-
W następny piątek 23.03 na BSA będzie można jeździć za darmo https://www.facebook.com/events/1683906348354702/?active_tab=about2 punkty
-
Koncepcja elektrowni szczytowo-pompowych wykonanych w nieczynnych kopalniach to był temat mojej pracy magisterskiej 32 lata temu - wytypowaliśmy do tego kopalnie LGOM-u (czyli KGHM) ze względu na dużą trwałość i szczelność wyrobisk oraz duże spady (700-1000 m). W głowę zachodzę dlaczego tyle się mówi o akumulatorach (w sumie o znikomej możliwości magazynowania) a nie rozwija el. szczytowo-pompowych. Co do energetyki solarnej to czytałem opracowanie o dobrym jej skorelowaniu z letnimi szczytami zapotrzebowania na prąd. Okazuje się, że klimatyzacja bardzo się u nas dynamicznie rozwija (a coraz cieplejszy klimat jeszcze to pogłębi) i OZE słoneczne w wielkości 300-500 MW jest uzasadnione. Na tyle zresztą został określony ten wolumen z wsparciem państwa. Czyli nie dotujemy Witka a jego prąd (i te dodatkowe 25%) są mądrze wykorzystane. Co prawda w "naszych" rękach są inwestycje w sieć przesyłową ale uwzględniając rozproszony charakter takich producentów to raczej sieć to wytrzyma. Szerzej biorąc to nawet stada elektrowni szczytowo-pompowych nie skoreluje się z wiatrakami. Dopiero produkcja np wodoru jako paliwa do aut mogłaby być sensownym wykorzystaniem energii solarnej i wiatrowej. I myślę, że tak się stanie bo panele bardzo szybko tanieją i w którymś momencie ( powiedzmy za 5 lat) pojawi się kupę potencjalnie taniej energii z którą coś będzie można zrobić (a choćby i benzynę). Na razie jest jeden wielki Chaos - rozsypujące się sieci, przepływ kołowy z Niemiec, idiotyczny rozwój samochodów elektrycznych (no to nam nie grozi). Widać grę różnych sił i interesów. Plus fobie. Rozumu (po stronie decydentów) tylko brak. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Właśnie dziś przyszło mi odwiedzić "nowy", "zmodernizowany" Szczyrk. Nowe kanapy, gondola, naśnieżanie... Chciałoby się rzec...Ameryka! Chciałoby się. Ale w tym temacie nie o warunkach jakie tam zastałem ani o infrastrukturze, ale o problemie dużo większym który bardzo mocno dotyka to miejsce. Jaki to problem? Jakość powietrza czyli SMOG W SZCZYRKU! Dziś rano już na samym wjeździe do Szczyrku (od Strony Bielska) pojawia się szara czapa dymu. Temperatura? Jakieś -13`C (w nocy na pewno mocniej więc trzeba mocno palić w piecach). Skutek...Do samochodu wdziera się zapach spalenizny (identycznie jak w kilkunastu innych miejscowościach które mijam na trasie Kraków-Bielsko). Centrum Szczyrku zasnute dymem. Dla narciarzy? Najgorzej przy starcie kolei COS - wyjeżdżając koleją czuć drapanie po gardle i dym przy Gondoli niewiele lepiej - także wiele zabudowań, w okolicach Soliska jest już dalej od centrum więc tam powietrze trochę lepsze ale stojąc w 25 minutowej kolejce zawiewa dym który unosi się w dolinie ale i z pobliskich domów: Lepszej jakości powietrze oceniając "na oko" (a właściwie na nos i gardło) można znaleźć powyżej 800-900mnpm. Jak wygląda trucizna z góry? Tak!: A żeby nie być gołosłownym to poniżej wyniki pomiarów dla dzisiejszego dnia wykonane w Szczyrku, ulica Narciarska (czyli jeszcze nie w samym epicentrum): Dla porównania SMOG WAWELSKI (tzn. Krakowski ) dziś zionął siarką znacznie słabiej niż SMOG rodem ze Szczyrkowskiego "kurortu". Widać likwidacja palenisk przynosi w Krakowie pozytywne skutki, W Szczyrku problem jest wyjątkowo dokuczliwy bo przyjeżdża się tam szczególnie zimą i szczególnie z zamiarem uprawiania sportu a wyciągi i główne trasy prowadzą do ścisłego centrum doliny gdzie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone. A sport w połączeniu ze smogiem to zwykła trucizna i w dodatku skuteczna... Krakowianie coś o tym wiedzą... Co ciekawe problem jakości powietrza właśnie w Szczyrku dostrzegli także słowaccy narciarze który omawiali go na swoim forum. Co zrobią z tym władze? Czy dostrzegają ten problem? To pytanie pozostawiam otwarte...1 punkt
-
Miała być tygodniowa wyprawa narciarska, a została z tego trzydniówka... termalna. Główna przyczyna to problemy zdrowotne żony, ale i tak nie narzekamy. Mimo wszystko coś tam na nartach pojeździłem i jeszcze pojeżdżę. Pierwszego dnia, ze względu na pogodę i czas zaliczylismy jedynie termy Bukovina - zdecydowanie najfajniejszy obiekt na Podhalu i z przystępnymi cenami. Przykład? Wypasiony, smaczny obiad do syta, 16 i 17 zł! Szok! W takim miejscu? Karnet całodzienny to 69 zł. Jeśli chcemy skorzystać ze SPA, sauny, wtedy cena rośnie... Jedynie albo aż, bo cały dzień się taplaliśmy... Relaks znakomity!1 punkt
-
@johnny_narciarz Progresorki lubią sztruksik i twarde Dzięki za relację - Nowa Osada, nie byłem kupę lat - widzę, że się trasa z boku od tego czasu trochę rozszerzyła. Pozdro!1 punkt
-
Dzięki @marboru Niestety, Iza nadal ma problem, choć Termy nieco pomogły. Szkoda tylko, że nie mogła ze mną pośmigać. Na takich stokach, jak na Podhalu, przy minimalnej frekwencji, miałaby raj. Chce tam jechac za rok... Sie zobaczy... Dość często z dużym opóźnieniem odkrywam niektóre relacje. Po prostu niektóre wątki za szybko się kręcą...1 punkt
-
Mariusz Ty to jesteś naprawdę ostro zakręcony Gratulacje debiutu No i mam nadzieję że zawitam tam na Te Wasze zamczysko i mnie poprowadzisz.1 punkt
-
Pamiętam, pamiętam - był taki sezon, że nasze górki wystartowały nawet szybciej niż Biały Krzyż. Cały czas z Paulą mamy biegówki w planach zakupić jak tylko będzie kiedyś bardziej biała zima... Takie małe górki, fajne trasy w lesie - takie narty byłyby chyba u nas odpowiedniejsze niż skiturowe. @Bumer kiedyś z tego co gdzieś kiedyś wyczytałem, to na górce Zamkowej w Iłży funkcjonował jakiś wyciąg i można było się poślizgać. Kojarzysz takie cuda tam? PS. Dowód w postaci jazdy dzisiejszej tam - montuję1 punkt
-
@johnny_narciarz... na Endomondo i Fejsie widziałem, że jeździłeś, a na Skionline by mi umknęło Pełen relaksik jak widzę i pięknie, że we dwoje Mam nadzieję, że Iza powolutku wraca do formy, no i ciepłe źródła mam wiarę, że podziałają. Dzięki za relację i trochę ciepłego w zimowej aurze1 punkt
-
A były takie lata, co u Was było mnóstwo śniegu, a w Beskidach zielono... Myślę, że jeszcze będziesz mieć okazję.1 punkt
-
Skialpinizm Nie wpadłbym na to Maciek - gdyby na nizinach częściej taki śnieg padał, to można by znaleźć kilka ciekawych tras do Skiturów... ...no ale taki warun jak dzisiaj rzadko się zdarza1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz, gratulacje!!! No to dołączyłeś do klubi skitourowego skionline.pl. - może takowy powinniśmy założyć? Choć w twoim przypadku to był skialpinizm. No i jak zwykle wypasiona relacja! Thanks!1 punkt
-
W dzisiejszych czasach metan na kopalni to nie problem. Sam pracuje w firmie która zajmuje się jego ujmowaniwm w czasie eksploatacji ściany.1 punkt
-
No Mariusz mam nadzieję że debiut skiturowo to tylko zajawka i będziesz ogarniał pomału dobry, lekki sprzęt turowy.1 punkt
-
1 punkt
-
Pobiłem rekord. Z Warszawy do Szczyrku jechałem 9 godzin. Wszędzie po drodze zaspy (nawet na autostradzie) a w Szczyrku nic. Przyjechaliśmy na narty z zimy do wiosny. No ale jutro będę jeździł jeśli nie będzie wiało [emoji4] Ktoś z forum się wybiera?1 punkt
-
Iga Kaczmarek wymiata... Igę wspomaga Elan Polska, gdzie nomen omen przedstawicielem na Polskę jest Dagmara Krzyżyńska, która Igę zna i ją wspiera.1 punkt
-
To są tylko półśrodki. Należy wprowadzić zakaz wyjazdów poza stałe miejsce zamieszkania bez zezwolenia. Ile niepotrzebnej energii zużywają ludzie przemieszczając się na przykład z Gdańska do Zakopanego powodując degradację środowiska w poprzek całej Polski .1 punkt
-
Cześć Da się da tylko nie można się poddawać powszechny opiniom a wyrobić sobie własne. Naprawdę polecam. TPN ma to nieszczęście, że jest najbardziej spektakularny i wszyscy się tam pchają a Zarząd TPN nie chce doprowadzić do zadeptania Tatr. Każdy się tam pcha i uważa, ze to jego góry a prawda jest taka, że góry są dla wybranych, tych, którzy są w stanie ponieść koszty ich zdobycia i dorosła, żeby z nimi obcować. Reszta niech ogląda je w TV. Pływam na kajakach i tu jest sporo miejsc, które żeby przepłynąć trzeba uzyskać specjalne pozwolenia a wydaje się ich tylko kilkadziesiąt na sezon. I dobrze! Pozdro1 punkt
-
@Piotr_67 -masz zięcia pełnego poświęcenia w wykonaniu powierzonego zadania. Grzeczny chlopak1 punkt
-
@Piotr_67 nieważne jaka pogoda, ale pisz jak najczęściej, bo dusza mi się raduje czytając i oglądając Twoje relacje...1 punkt
-
Zgodnie z zapowiedziami - Kronplatz. Pogoda jak to we Włoszech........... do du...y Rano jeszcze ujdzie. Koło 11 zaczął padać śnieg. Jako że śnieg kochamy to narzekał nie będę. Aparatu nie wyciągnąłem więc wstawię tylko tę fotkę żeby nie było że nie byłem Gdzie jutro? Chyba Arabba aż do Ciampac. Nie chcę zapeszać ale ma być słońce Pozdrawiam PS: Znów ten cholerny poranny sztruks. Powierzyłem zadanie zięciowi i chyba się wywiązał lepiej niż ja Marboru doceń to1 punkt
-
Nie myślałem ,że się w czymkolwiek z Toba zgodzę Tu pełna zgoda . Nie chce aby Tatry były tak ,,ustrojone'' w wyciągi jak słowacki Chopok gdzie byłem latem 2008 roku a sporo od tego czasu ,,żelastwa'' tam dołożyli. Na narty tam nie pojadę a w Alpach tez już z ilością wyciągów jest przesada i wolę mniejsze stacji z mniejsza ilością wyciągów. Trzy lata pod rząd byłem w Santa Caterina gdzie fajne, sportowe trasy i tylko jedna gondola, jedne stare krzesełko, jedna kanapa i kilka orczyków. W tych trzech latach miałem skipass również na Bormio ,ale byłem tam tylko 2 dni. Tam już brak ,,klimatu".i tłumy narciarskie.1 punkt
-
Witam Zgodnie z przewidywaniami padło na Cortina d'Ampezzo. Pisać wiele nie ma sensu bo ośrodek moim zdaniem jest jednym z najlepszych po jakich jeździłem. Można mieć uwagi do infrastruktury ale trasy rekompensują wszystko inne. Pisał o tym zresztą marboru w zeszłym roku na naszym wspólnym wyjeździe. Tak samo zresztą jak w zeszłym roku zaliczyliśmy Tofanę. Różnica w tym roku była taka, że śniegu jest za trzęsienie i to z obu stron (północ - południe). Dodatkowo od strony południowej dzisiaj jazda była wyśmienita nawet o 14.00. Stoki trzymały nawet poniżej pośredniej stacji kolei linowej. Jakby to było mało to zjazd mieliśmy do samej stacji dolnej. Coś pięknego. Te kilka zdjęć musi wystarczyć aby oddać piękno tego ośrodka jak również samej miejscowości. Co do jutra. Pisałem wcześniej o Kronplatzu, że trzeba go powtórzyć, może za rok? A po cholerę tyle czekać. Będzie jutro. Tak wskazuje pogoda. Pozdrawiam. PS: Co ja miałem z tym sztruksem!!!!! Męczyłem się okropnie: I wyszło Muszę się jeszcze dużo uczyć1 punkt







