Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
18.05.2020 - 18.05.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.05.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Sobota w czterech odsłonach. Obrazek 1 Arboretum w Stradomi - była ostatnia pora na załapanie się na różaneczniki i jabłonie (a właśnie otwarli). To o tyle fajne miejsce, że naprawdę duże i nie jest nadmiernie ucywilizowane. Zasadniczo bez zrobionych ścieżek, trochę łamanego kamienia i stare deski. Rowerów nie wolno wprowadzać. Nałaziliśmy się jak durni 8 - kilosów!!! Kto to widział aby tyle zużywać zelówek... Obrazek 2 Teraz była pętelka Stradomia - Dziadowy Most - Dziadowa Kłoda - Stradomia. Zaczęło się od alei, co ogród by się jej nie powstydził. Później ciężkie piaski i dłużej kameralne asfalty. I wstawka leśna. Po tym Syców gdzie przeczytałem o ładnym parku Obrazek 3 No po prostu ślicznie. Tak się zastanawiam, jaki maniak wymyślił kosiarkę??? Obrazek 4 Powoli trzeba myśleć o powrocie ale w zanadrzu jest jeszcze jezioro w Stradomii. Po drodze pole i piękny las i nawet trochę kałuż. Całkiem fajny dzionek. Pozdro Wiesiek14 punktów
-
Hehe widzę @Wujot, że bardzo podobnie weekend spędziliśmy. W sobotę z buta przeszedłem się ścieżką/szlakiem czerwonym nad rzeką Mienią w Mazowieckim Parku Krajobrazowym. Wyszło około 7,5 km. A w niedzielę już porządnie czyli rower i trasa wokół Mszczonowa zahaczając o puszczę Bolimowską. Niestety trasa dość krótka 64 km, bo kolega miał egzamin o 12:00 - trzeba było się sprężać. Poniżej fotorelacja z obydwu dni. Szlak czerwono nad rzeką Mienią przejeżdżałem kilka razy w życiu rowerem, ale nigdy nie szedłem pieszo. W sobotę nadrobiłem zaległości i powiem, że to jeden z najpiękniejszych szlaków na Mazowszu. 3 W niedzielny poranek jedziemy samochodem do Mszczonowa, aby przejechać pętelkę wokół miasta po mało uczęszczanych asfaltach. Pierwsze 5 km do Puszczy Mariańskiej jest kiepskie, ale później droga zmienia się diametralnie:-) Stary młyn wodny z początku XX w. na rzece Rawce. Piękna droga w puszczy Bolimowskiej Całkiem fajna ścieżka rowerowa wzdłuż DW 705 - jechało się naprawdę fajnie, tylko zakończenie ZONK. Zakończenie jej nadaje się do absurdów drogowych. W okolicach miejscowości Kamion wjeżdżamy na DK 70. Jest niedziela więc ruch bardzo niewielki, leci się super. Po 8 km zjeżdżamy z DK na boczne asfalty. Droga już do samego Mszczonowa jest świetna. Dobre asfalty, pokręcone, trochę w górę trochę w dół - lubię to. I koniec, po 11:00 meldujemy się w domku, a Marcin spokojnie może pisać egzamin:-)12 punktów
-
7 punktów
-
Wczoraj trasa wiodła mnie przez Puszcze Kozienicka i nad Wisłą. Do puszczy wjechałem przez ośrodek wypoczynkowy Polanka w rezerwacie Krepiec. Następnie zielonym szlakiem udałem się w kierunku leśnej wioski Krasna Z Krasnej skierowałem się do miejsca zbiegu wielu szlaków Krolewskich Źródełek, zazwyczaj tętniące życiem miejsce dziś zamknięte. Teraz kierunek Wisła, po drodze mostek na Zagożdżonce W drodze powrotnej zachaczam jeszcze o największe jeziorko Powiatu Kozienickiego. Jeziorko Czaple w miejscowości Sieciechów. Pozdrawiam Marek7 punktów
-
7 punktów
-
Właściwie to mogłaby to być kontynuacja wpisu na temat Blue Velo w budowie, bo i skład osobowy taki sam jak dwa tygodnie temu i trasa wczorajszej wycieczki zaczynała się mniej-więcej tam, dokąd wtedy dotarliśmy i miała trochę podobny charakter, ale jednak tym razem nie Jezioro Dąbie, lecz wschodnia część Zalewu Szczecińskiego, a dokładniej - pętla Stepnica-Wolin-Stepnica. Cały czas towarzyszył nam mocny, boczny wiatr i było raczej chłodno, jak na drugą połowę maja. Zaparkowaliśmy w Stepnicy obok Tawerny Panorama, przy przystani, która już szykowała się na otwarcie działalności gastronomicznej: Kościół w Stepnicy: Początkowy odcinek jechaliśmy częściowo na dziko wałami, a częściowo lokalnymi drogami przez pustawe jeszcze o tej porze wioski letniskowe - Gąsierzyno, Kopice i Czarnocin. Przebiega też tędy Pomorski Szlak Św. Jakuba, o czym przypomina charakterystyczne oznakowanie w formie muszli: Na przystani "Szuwarek" w Kopicach jeszcze nie ma łódek, tylko łabędzie rezydują: Za Kopicami natknęliśmy się na ciekawe wydmy śródlądowe, podobne, jak po niemieckiej stronie nad Zalewem w Altwarp: W Czarnocinie nawet jeden śmiałek korzystał z wiatru na kajcie: Za Czarnocinem zaczyna się szutrowa ścieżka rowerowa koroną wału przeciwpowodziowego, będąca odcinkiem szlaku Blue Velo czyli Odrzańskiego Szlaku Rowerowego, którego dokładniejszy przebieg można zobaczyć m.in. tutaj. Ścieżka wije się malowniczymi zakrętasami wśród łąk skoszewskich, trzcinowisk i małych plażyczek nad Zalewem: Na jednej z nich, w osłoniętym od wiatru miejscu, robimy sobie piknik. W Zagórzu szutrówka dla rowerów kończy się, a my wracamy na lokalną drogę w stronę Wolina - na szczęście bardzo mało uczęszczaną, a teren staje się pagórkowaty. Nic dziwnego - zbliżamy się przecież do wyspy, znanej ze swoich klifów. Wkrótce ukazuje się nam panorama miasta z charakterystycznym mostem: Zaglądamy do skansenu Świat Słowian i Wikingów i kręcimy się chwilę po centrum: Wracamy do Stepnicy powiatówką - czyli alternatywną trasą znad morza. Na szczęście o tej porze roku i przy takiej pogodzie ruch jest tutaj niewielki, nie to co w lecie. Kończymy średnim dystansem, na przystani w Stepnicy.6 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Też dziś pokręciłem .Pojechałem do Serpelic-miejscówka wypoczynkowa nad Bugiem.Z tym wiatrem u mnie to samo ,tylko że ja miałem gorzej na początku. Dodatkowo chciałem sprawdzić inna trasę powrotną i troche się powkurzalem na stan dróg-opony 25mm nie nadają się na łatane i dziurawe drogi(chyba zmienię na 28mm). Z ciekawostek są jeszcze dobrzy ludzie-w miejscu gdzie wyznaczyłem sobie dłuższy postój jest bar ,ale dziś nie można było płacić kartą(gotówki nie miałem).Jakie było moje zdziwienie jak po kilku minutach nieznajoma Pani kupiła i dała mi coca-colę. Zdjęć dziś nie robiłem ,bo miałem tylko telefon ,odpaloną na nim Strave i baterie zżerała(Garminka sprzedałem i jutro będzie Wahoo). Pozdrawiam Łukasz4 punkty
-
Wczoraj - przy bardzo wietrznej i raczej chłodnej pogodzie - pokręciłam po nieco dalszej okolicy, bo na trasie Stepnica-Wolin-Stepnica. Nad Zalewem Szczecińskim, ale z tej bardziej odległej ode mnie strony. Obszerniejsza relacja na blogu, zapraszam :3 punkty
-
Kolejne 100 kilometrów naszą ulubioną pętlą. Kręcimy cały czas Po kilku treningach interwałowych dzisiaj, weekend - wycieczkowy. Stówka naszą ulubioną pętlą w nieco innej (kilka km) konfiguracji. Po drodze: Wierzbica, Iłża, Wielgie, Kazanów. Wiatr od dwóch dni wieje mocno z zachodu. Zgodnie z jego kierunkiem leciało się bardzo przyjemnie...ale ostatnie 30 kilometrów i powrót do domu do przyjemnych nie należał. Dodatkowo skropił nas dzisiaj drobny deszczyk. Jeszcze w domu: Krótka przerwa w Iłży: Tak się traktuje Tarmacka 😮 Pomnik i tablice upamiętniające historycznych obrońców ziemi iłżeckiej: Najstarsza... Za tym historycznym miastem - szosa w stronę Wielgiego jest po prostu bombowa. Krótkie podjazdy i długie zjazdy... ...zero ruchu samochodowego, lasy, pola - przestrzeń! Odcinki leśne, oczywiście jeśli chodzi o asfalt, są nie najlepsze - fotki z tych miejsc wstawiałem w nieodległej w czasie relacji z tych okolic. W Kazanowie mijamy rzekę Iłżankę i robimy kolejny postój w małym parku, na ryneczku. Jemy sobie batony i przygotowujemy się na walkę z wiatrem. Docieramy do Puszczy Kozienickiej i przez centralnym wmordewindem ostatnia już, krótka przerwa. Tarmaczek znowu leży Rubas w bardziej cywilizowanej pozycji Gdy chwilami wygląda słońce - jest pięknie! 10 kilometrów od domu łapie nas lekki deszczyk. Kończymy wycieczkę pysznym obiadem w domu Zasłużyliśmy! Pozdrowienia serdeczne marboru i Paula3 punkty
-
Stare Wierchy - 25.10.2019 Odgrzebana z archiwum i nie aż takie stare by trąciło myszką. Trasę zaczęliśmy w Rdzawce. Przy stacji benzynowej jest parking i tuż spod masztu zaczynamy naszą wspinaczkę. Początek spokojny i po chwili mijamy pozostałości po dwóch wyciągach. Niestety już nie działających. Przyznam szczerze, to tu stawiałem pierwsze moje szusy na nartach :). Lekki ucisk w sercu poczułem i nie był to skurcz od wysiłku. Na ten moment jest mocno ubita ziemia z kamieniami i od czasu do czasu z koleinami. Nachylenie też niewielkie. Po chwili wjeżdżamy w las, kamieni przybywa ale nadal nachylenie nie jest problemem bo raczej nie przekracza 10%. Trafiamy też na łąkę. Takie miejsca są zawsze wielką radością, kiedy można popatrzyć hen daleko. Tu widok w kierunku Tatr. Podjazd pod Jaworzynę i podobny zjazd, była chwilka szczęścia Po chwili dojechaliśmy do wyciągu w Obidowej. Słońce mocno razi, ciężko o szczegóły. Jesteśmy na prostej drodze do schroniska do którego po chwili dojeżdżamy. W sumie pokonaliśmy niecałe 6 km a cel osiągnięty. Można siąść i zjeść obiad, bo pora odpowiednia. Samym podjazdem to nie zasłużyliśmy na obiad, trzeba się wysilić i "zarobić na niego". A, że nie lubię wracać tą samą drogą, to robimy zjazd do Maciejowej. Wiem, że dla niektórych słowo zjazd nie kojarzy się wysiłkiem ale w górach to nie to samo, zmysły i koncentracja jest na maxa wyostrzona. Tutaj zaliczyć glebę jest łatwo a konsekwencje mogą być bardzo nieprzyjemne. Ale za to jaka adrenalina i jaka radość "Szczęśliwie" ominęliśmy stado baranów i owiec, uprzejmie udostępniły nam drogę. A po chwili byliśmy już przy bacówce na Maciejowej. Przyznaje, że uwielbiam widoki z Maciejowej. Początkowo mieliśmy zjeżdżać z Maciejowej do Rabki ale późniejszy podjazd kilkukilometrowy asfaltem nie był zbyt kuszący i postanowiłem wracać zielonym szlakiem licząc, że nas jeszcze wytrzęsie A i kuszące też było przejechanie tuż koło szczytu Marcinków Wyrąb !! na 813 m. Widoki ze stokówki bardzo piękne, chyba ktoś specjalnie te drzewa wyciął. Zjazd do Ponic, jak się spodziewałem i oczekiwałem mocno kamienisty. Za to podjazd, jakbym wcześniej narzekał, że nie były ciężkie, to z Ponic mocno dał mi się we znaki ze względu na nawierzchnię. W 2/3 skapitulowałem i mogłem zaliczyć targanie roweru do góry. Potem, też nie było lekko bo nachylenie nie chciało się aż tak bardzo "wypłaszczyć" i w niektórych momentach przekraczało 20%. Ale wszystko ma swój kres. Jeszcze tylko łezka się zakręciła w powrotnej drodze koło wyciągów w Rdzawce i mogliśmy zakończyć jazdę koło masztu. https://www.relive.cc/view/vAOZB8DDgoO3 punkty
-
Poszedłem w Tango i kupiłem spodnie włoskiej firmy CMP. Trafiłem w sieci na opisy w których klienci zachwalali, że spodnie super się dopasowują do sylwetki. I muszę przyznać, że jestem miło zaskoczony ! Naprawdę czuję się w nich bardzo fajnie, prawie jak w piankowych, żadnych odstających części czy też łopoczących kawałków. Oczywiście wszystkie odczucia na razie na SUCHO. Na testy trzeba poczekać na następną zimę. Co do właściwości "wodno-odychalnych", nie do końca są one sprecyzowane i różnie pokazują strony. Można się spodziewać koło 15 000 wodoodporność i oddychalności. I cena też miała dużo do "powiedzenia" przy podejmowaniu decyzji.2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Fajnie, że otwierają. Ja jednak wybierając się latem w tamte strony upewniłbym się najpierw czy nie będę musiał odbywać 2 tygodniowej kwarantanny po powrocie do kraju.1 punkt
-
Włochy otwierają granice. Włochy są gotowe na przyjęcie turystów od 3 czerwca - zapewnił w poniedziałek szef MSZ Luigi Di Maio. Słowenia ogłosiła koniec epidemii koronawirusa15.05.2020, Lublana (PAP/Media/AFP) - Premier Słowenii ogłosił w czwartek wieczorem, że jego krajowi udało się "ujarzmić" koronawirusa i obwieścił koniec stanu epidemii. Od piątku podróżni z UE mogą odwiedzać Słowenię bez konieczności odbywania kwarantanny. Austria Hotele baseny i kąpieliska zostaną otwarte 29 maja.1 punkt
-
Zapisywałem ślad przez mapy.cz, ale coś go nie mogę wyeksportować do gpx-a. Tutaj masz link . Aktualnie sensowne dojście do szlaku jest tylko od ulicy Wiązowskiej DW 721 z uwagi na trasę S17. Jeśli chcesz podjechać samochodem to za mostkiem na Mieni jest wygodna zatoczka oraz spory kawałek pobocza gdzie można legalnie zaparkować. A rowerem to i od drugiej strony można bez problemu podjechać taką leśna przecinką - widac ja tez na tej mapie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Udało mi się potestować wczoraj przez 1,5h nowy zakup i powiem że spełnia swoją rolę w 100% , tzn wszelkie nierówności terenu tłumi jakby się jechało po płaskim- jestem pod dużym wrażeniem tego cacka☺️, w weekend sprawdzę jak działa na dystansie kilkudziesięciu km oczywiście po lesie bo to jego naturalne środowisko ponoć😉1 punkt
-
1 punkt
-
Ja też mieszkam na osiedlu, w Krakowie, blisko centrum. Tutaj mniej widać tej normalności. Wystarczy wyjechać za Kraków, żeby mieć inne odczucia. Mieszkam na trochę takim jakby małym osiedlu (3 bloki), zbudowanym obok dużego innego. Mam bardzo dużo zieleni. Z mojego okna widzę mnóstwo zieleni, mam ją na wyciągnięcie ręki, a to bardzo uspokaja. Co ma zrobić osoba która widzi betonową przestrzeń? Ale pomijając zieleń, która jest oczywiście ważna. Największym problemem budownictwa mieszkaniowego, dużych polskich miast, w szczególności od połowy lat 80tych to brak zaplanowania przestrzeni architektonicznej w taki sposób aby zachęcała do komunikacji międzyludzkiej. Takie osiedla były projektowane w przeszłości. Polegały np. na takim zbudowaniu bloków, aby rodzice mogli kontrolować z okien budynków przestrzeń w której bawią się dzieci - poprzez ułożenie budynków. Tak samo to ułożenie wzmagało międzysąsiedzkie rozmowy. Może to wydawać się prozaiczne, ale działało. Jest na ten temat trochę publikacji. Jednak nasze miasta po 89 roku, to rozbuchana, chaotyczna deweloperka, gdzie przeżywanie zamknięcia w czterech ścianach to koszmar i rozluźnianie więzi społecznych.1 punkt
-
oczywiście - sam miałem robiony PCR, próbę pobrano o 11:45 a wynik dostałem e-mailem o 18:15 tego samego dnia1 punkt
-
Da sie to zrobić prywatnie i w praktyce wiem - testowane przez dwie osoby - ze wynik otrzymały w ciągu 2 dni.1 punkt
-
Ja na razie jestem prawie zdecydowana nie kupować, a przestawić się na Pilsko i skitury. Trochę mi tylko żal porannych wypadów do COS-u, który mam pod nosem - na Pilsko już trudniej będzie zaglądać prawie codziennie Ale za to nie ma tam tłumów, piękna góra, a w czasie ferii (lwia część sezonu) do Szczyrku i tak nie ma się co pchać.1 punkt
-
o którym utworze piszesz ? Kiedyś dawno temu na 3 słuchałem MUZYKI - teraz jak słucham tego Kazika to faktycznie masz rację z tym dnem dna0 punktów
-
No i nie ma już Agnieszki Szydłowskiej. Łza się w oku kręci. Koncertowo zaorali te radio. Słuchałem od 1985 roku. Miałem wtedy 11 lat, ale starszy brat puszczał. No, i teraz zaorali.0 punktów
-
Na serio to ja już 2 miesiąc nie pracuję i na razie tak pozostanie więc silą rzeczy na różne rzeczy mogę sobie więcej pozwolić0 punktów







