Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.03.2021 w Odpowiedzi
-
Dzisiaj Laworta w Ustrzykach. Zgodnie z przewidywaniami pusto, na głównym stoku 100 zawodników z Podkarpackiej Ligi, na małym ćwiczą siły specjalne. Chyba Strzelcy Alpejscy. Widać jaka zima bo tylko połowa szerokości nasniezona. Puściej jest tylko w drugiej ustrzyckiej stacji, Gromadzyniu, z ostatniego zdjęcia, gdzie wszystkiego około 20 osób i dla nich chodzi krzesło i orczyk. Uwielbiam tę krainę, przeciwieństwo Białki i Szczyrku, z jej pustymi trasami i miejscową ludnością, równie pobożną, acz mniej pazerną niż na Podhalu. Bojkotujcie tę krainę,nasze Podkarpacie, sól w oku progresywnych elit wielkomiejskich...14 punktów
-
Dzisiaj mały narciarski maraton. Obawiając się tłoku w okrojonym SMR, mimo dniówki 59 PLN za 7,5 h - wybrałem Wisłę. Zainwestowałem 110 PLN w karnet całodzienny, na którym można jeździć od 7.30 do 22.00. W sumie niewiele brakło do pełnej konsumpcji😉, zwłaszcza, że pogoda sprzyjała. Rano Nowa Osada. Po nocy równo, stok zmrożony, super jazda. Z każdą minutą przybywało ludzi, aczkolwiek jeszcze do strawienia - od ~9,30 kolejka na 7-10 min stania. W dolnej części trasy zaczęło też przybywać odsypów, stanie w ogonku zrobiło się męczące, więc zapadła decyzja o zmianie miejscówki. Przed południem przeskok na Stożek. Dojazd pod sam wyciąg bezproblemowy. Na wyciągu i trasie praktycznie pusto. Jest znacznie wyżej, chłodniej - naturalny śnieg na trasie i w lesie. Twardo, momentami beton - ale równo i szybko. Rewelacja. Stok jeden z najbardziej wymagających w okolicy. Od 15tej w całym ośrodku jeżdżą 4 osoby + trening slalomu dla 5 zawodników. Wcześniej niewiele więcej. Słoneczna niedziela.... Z jednej strony super, z drugiej mam pewne obawy, kiedy panu Witoldowi przestanie się to definitywnie spinać. Byłby dramat, gdybyśmy musieli czytać o Stożku w dziale "Stacje narciarskie widma"..... Polecam odwiedziny zwłaszcza tym, którym brakuje Golgoty, czy Bieńkuli (przy zachowaniu proporcji długościowych oczywiście) . Po 16 transfer na Skolnity. Na parkingu luz. Do wyciągu luz. Start o 17 tej po ratrakowaniu. Prawie godzina jazdy przy naturalnym świetle. Ludzi niewiele, trasy fajnie przygotowane. Niebieska degraduje się po kilku przejazdach, ujeżdżana przez większość obecnych klientów ośrodka. Aczkolwiek nadal jest przyzwoita. Natomiast czerwona - praktycznie do 19.30, kiedy się zawijaliśmy - była nierozjeżdżona, pusta, pozwalająca na szaleństwo. Bywały przejazdy, gdzie mieliśmy ją od góry do dołu wyłącznie dla siebie. Te "bonusowe" 2,5 godziny kolejnego kręcenia w kółko pozwoliły się nasycić na maxa😄 Na koniec musieliśmy na chwilę podjechać na Nową Osadę. Na parkingach aut z 5 razy więcej, dół trasy cukrowe muldowisko, narodu sporo.... Reasumując - bardzo udane i efektywne nartowanie. Za dodatkowe 80 PLN (ja +50, junior +30) pojeździliśmy dziś z 4 x więcej, bez kolejek, w zadowalających warunkach itp. Jedyny mankament - 3 krotne przebieranie butów. Masakra 😜11 punktów
-
Dziś Czarny Groń - dzień czwarty. Tym razem jazda wieczorna (rano obowiązki zawodowe i nauka zdalna syna). W ciągu dnia, padał śnieg i było mgliście. Po godzinie 14 wypogodziło się. Stok przygotowany świetnie, w miarę twardo ale nie lodowato. naturalny śnieg, to jednak naturalny śnieg, do tego na lekkim minusie. Zdziwiła mnie nieco ilość samochodów na parkingu, było ich dość sporo jak na poniedziałek. Później okazało się jednak, że na stoku jest realizowany program nauczania narciarstwa dla uczniów okolicznych szkół - super pomysł. Oczywiście Wszystkiego Najlepszego dla Narciarek. Kolejka czekających na jazdę wieczorną. Stok przygotowany perfekcyjnie. Stok trzyma się bardzo dobrze. Urokliwy objazd, szczególnie nocą. Do końca naszej jazdy warunki idealne.9 punktów
-
9 punktów
-
Sobota była cudowna. Ostre słońce i ciekawe chmury. Do tego parę centów świeżego... powiedzmy akurat te pożądane minimum. W tym roku eksperymentujemy z trasami, łażąc tam gdzie nas jeszcze nie było. Nas i innych zresztą też. I rzeczywiście dopóki nie wyleźliśmy na Mały Śnieżnik - nikogo. Ta wolność poruszania się jest naprawdę wspaniała. Szczególnie w takich okolicznościach. Później przeszliśmy w okolice Śnieżnika, na krótko znaleźliśmy się w "tłumie". Na szczęście przelotnie. No i całkiem fajnie się pojeździło. Niby Śnieżnik, niby blisko a dzionek bajkowy. Pozdro Wiesiek8 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Ja jestem jednym z tych masochistów, którzy jeździli tam w weekend. Dokładnie w sobotę, 6.03. I wiecie co? Wyjeździłem się jak dzik! Kolejki - o tak, w szczycie, do tych wygodnych, podgrzewanych kanap strach było podjeżdżać. Ale to jest Białka, szczyt trzeba przeczekać albo na Kotelnicy, zjeżdżając do orczyka, albo do woooolnego 3-osobowego krzesła. Można też zacząć z Kaniówki i jeździć samemu przez cały dzień. A po szczycie to nawet do pomarańczowych Doppelmayrów zjeżdżało się na bieżąco, lub maksymalnie kilka minut w kolejce. Najdłużej stałem kilka minut po 13 do niebieskiego Leitnera - z zegarkiem w ręku 12 minut, chociaż długość kolejki sugerowała z 20-parę. Białczański klient nie lubi się męczyć, trudne trasy opuszcza, lub masakruje pługiem (jak "ścianę" nr 6), orczyków nie lubi. A taki zwykły jak ja, któremu lans niepotrzebny, a tylko kilometry na nartach, może ich tam wyjeździć sporo. Acha, wszystkie trasy otwarte, na prawie wszystkich bardzo dobre warunki (6 zmasakrowana muldami, Kaniówka - muldy, twardo, miejscami lód). Jak nie będzie kataklizmu pogodowego, to z 2 tygodnie spokojnie można pojeździć. W tym czasie w Szczyrku odbędzie się pierwszy pokos łąk5 punktów
-
Zlikwidowano 2, a nawet 3 wyciągi. Na 2 i 4 były kiedyś Tatrapomy po obu stronach tych tras. Kilka lat temu rozebrali te dodatkowe wyciągi, zostawiając po jednym. Był jeszcze wyciąg szkoleniowy o ciekawej nazwie "Mały Wacek" na Polanie Izwór, który też zniknął, choć odkąd przestał funkcjonować tam parking, to faktycznie miał on w tym miejscu niewielki sens. Dodatkowo trasa 4 w zasadzie nie istnieje. Tzn istnieje fizycznie, ale ośrodek nie ma planów jej przygotowywania, niezależnie od pogody. Podobno podczas roztopów płynie przez nią potok i nie potrafią sobie z tym poradzić. Wielka szkoda bo trasa jest bardzo ciekawa, z charakterystycznymi załamaniami terenu, a dodatkowo stanowiła alternatywny ciąg komunikacyjny umożliwiający wyjazd na Jaworzynę bez korzystania z wiecznie zatkanej gondoli. Chyba w zeszłym roku czytałem o planach inwestycyjnych PKL-u na Jaworzynie, obejmującym m. in. nowe krzesło i trasę z okolicy hotelu Czarny Potok na Polanę Izwór (styk tras 2a i 4) i nową trasę z krzesłem w partiach szczytowych, jakoś równolegle do gondoli, i krzesło na dwójce. Koń by się uśmiał. Obecnych tras nie są w stanie przygotować od kilku lat, a chcą karczować las pod następne. Całe szczęście to tylko plany, patrząc na dotychczasowe działania inwestycyjne PKL-u może się zdarzyć że nimi pozostaną.5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Dzisiejsza pogoda sprawdziła się w 100%, chwycił mróz i padał świeży śnieg. Przed 9:00 zameldowaliśmy się z moim synem w Kasinie, z zamiarem rekreacyjnej jazdy połączonej z porównaniem dwóch, z opisu podobnych, nart. Od chyba trzech lat jestem posiadaczem Salomonów Xdr 84 (sezon 17/18): Długość 179 cm, Taliowanie 131/84/114, Tip&tail rocker, Promień skrętu – 15 metrów. Uwielbiam tę nartę, daje wiele radości z jazdy. Jest łatwa w prowadzeniu, a wraz z pogarszaniem się warunków na stoku, przyjemność z jej użytkowania staje się coraz większa. W szranki staje znany zawodnik, Volkl Deacon 84 (sezon 20/21) (dawniej RTM): Długość 177 cm, Taliowanie 132/84/115, Tip&tail rocker, Promień 3D – 21/15/24 metry Na papierze prawie identico. Warunki w Kasinie wymarzone. Miękki podkład, około 10 cm świeżego i przez cały czas padający śnieg. Pusto. Do takich warunków zostały stworzone te narty. Trzy i pół godziny jazdy – dwadzieścia zjazdów. Ja: cztery zjazdy na Deaconie, osiem na XDRze, osiem na Deaconie. Wrażenia: Volkl Deacon – fajna narta, bardzo pewna w zastanych warunkach. Lubi długi skręt (3d radius), ale bez problemu zacieśnia, czy jedzie śmigiem. Twardsza od XDRa, przez co, na utwardzonych muldach (które w miarę upływu czasu pojawiły się w dolnej części stoku), dawała bardziej po kolanach. Przy większych prędkościach, na twardym ma irytujący odgłos kłapania, inny niż XDR. Taki fiberglassowy. Doskonale się na niej bawiłem, nie wymaga dużo wysiłku, jedzie to co chcesz. Salomon XDR – robi to wszystko co Volkl. Tylko lepiej. Poza tym, że zauważalnie szybciej inicjuje skręt, że dużo łatwiej i chętniej jedzie naprawdę krótkim skrętem, to ma w sobie jakiś taki gen zabawy. Jazda na Xdrach, sprawia, że człowiek ma banana na gębie, tu sobie podskoczy, tam sobie podskoczy. Ta narta ma to coś. Z natury dzisiejszej pogody, moje porównanie dotyczy tylko jazdy w miękkim i rozjeżdżonym śniegu. Nie potrafię powiedzieć jak to porównanie wypadło by na twardym, wyratrakowanym stoku. Dla mnie Xdr, to jedna z trzech nart. Na twarde mam komórkę sl i mastera. Gdybym miał mieć tylko jedną, pewnie wybrałbym mastera. Ale jeśli ktoś jeździ głównie w Polsce, rzadko jest pierwszy na stoku, to XDR jako jedyna narta może być dobrym pomysłem. A jeśli ktoś szuka drugiej lub kolejnej narty na gorsze warunki, to myślę, że trudno o lepszy wybór. Volkl – narta poprawna, ale niczym nie wyróżniająca się w porównaniu chociażby z Rossignol Experience czy Elan Ripstick. Filmiki: Niebieska kurtka – ja na Volklach, żółta kurtka – syn na Salomonach. To był 18 i 19 zjazd, nogi miały trochę dość.3 punkty
-
Młody w czerwonym kombinezonie to ma jakiś wrodzony talent 😀 Równoległym od początku.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
2gi dzień w Czarnej górze. Ludzi niewielu jak na CG. Kolejek do kolejek na 2-3 min max. Stoki przygotowane po nocy, ale na A fis sporo lodu w dolnej części ledwo przykryty odsypami z poprzednich dni. Z czasem postępujące zlodowacenie, stromsze zlodzone odcinki przejezdne bokami po odsypach. B lód przykryty związaną częścią odsypów z dnia poprzedniego - skuteczne na pierwsze 1,5-2h. Potem na ściankach powtórka z rozrywki. C (zawitałem dopiero po południu) w miarę dobrze tylko na samej górze trochę odsłoniętego lodu, D zlodzona od samej góry. Zapewne z rana było zapewne duużo lepiej - tylko te krzesło, 13 min jazdy na 1km zjazdu. Muzeum. Przy takich warunkach pogodowych i ilości śniegu jestem zawiedziony przygotowaniem i stanem tras. Jutro 4h i do domu.2 punkty
-
Jeden z moich ulubionych stoków na jakich lubię jeździć ⛷️ w Polsce. Może dlatego w większości "odpłaca" mi taką piękną pogodą przy której można podziwiać Babią Górę ⛰️. Niby jeden wyciąg 1️⃣ i tylko jedna trasa 1️⃣, ale coś mnie tu przyciąga. Chodź w gruncie rzeczy wolę jazdę na "zwiedzanie". Jak to się mówi wyjątki potwierdzają regułę 👍.2 punkty
-
Nam się udało ruszyć na narty. Młody na Kotelnicy na trasie FIS na SL'kach. https://youtu.be/k6ArxA922vA2 punkty
-
Ostatnio będąc na Szczęśliwicach słyszałem jak instruktor tłumaczył dorosłej kursantce stawiającej pierwsze kroki na nartach że kije jej niepotrzebne bo nie pomogą jej skręcać. Także tak.2 punkty
-
Cześć Tego typu tematy uzmysławiają mi jakim jestem narciarskim fajansem. Szczegółowa analiza zachowania dwóch bardzo podobnych nart z uwzględnieniem wielu zmiennych. Po prostu mega robota. Ja dwa dni temu miałem do dyspozycji parę par nart na których się przejechałem i jedyne do czego doszedłem to co już nie raz udowadniał nam Jurek Harpia klepiąc pudło w amatorskich GS na SLce lub jakiejś szerokiej sztachecie - wszystko jeździ podobnie i tyle... Sprawę zresztą podsumował wspaniale Szymek zwany na forach narciarskich Equipe, który stwierdził: mam takiego juniorskiego GSa, którego lubię i często na nim jeżdżę zawody ale teraz przesiadłem się na chwilę na to (i tu wskazał jakieś Heady, które miał akurat zapięte) i wiesz co... też skręcają. Pozdrowienia2 punkty
-
2 punkty
-
Spoko. Będę tam w tym tygodniu. Relacja będzie z dedykacją dla Ciebie 😉2 punkty
-
Ale rewelacja! Świętej pamięci Joubert już pięćdziesiąt lat temu stwierdził, że dobrze wybrany wyciąg dla dziecka więcej znaczy niż instruktor. Tak się tym przejąłem, że udało mi sie wyszkolić dwóch maluszków w wieku czterech pięć lat. Jeździły ładnie równolegle z kijkami po trasach czerwonych. JUż po roku nauki. I kilku dorosłych też z kijkami. Wszystko bez pługu. Tylko na początku ten wyciąg. No i proste obserwacje "kursanta" przez instrutora in spe. Jaki błędy robi i które są istotne, w pierwszej kolejności do eliminacji. A które można "olać". Da się przyjacielu nauczyć bez pługu! Bez większego zadęcia, że to jakaś nowa metoda. Tylko trzeba wybrać miejsce do nauki. Najważniejszy jest wyciąg dostępny, od pierwszych kroków na śniegu. Dziecko bardzo szybko "łapie" o co tu chodzi przy zjeździe. Nieoceniony jest przykład innych dzieci. Własny przykład. Starannie dobrany sprzęt. I te kilometry. Każdy zjazd, każdy skręt dziecko coś uczy. Gadanina do niczego nie służy. Tylko jazda. I jeszcze jedno. Instruktorowi musi bardzo zależeć na postępach. To w przypadku własnych dzieci jest oczywiste. W przypadku instruktora na godziny już nie!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
PNiedzielna wyprawa ski tour-owa , z Wierchomla stacja dolna, do Jaworzyna stacja dolna. Rewelacyjna pogoda, snieg i ... słońce. Thx Ok 14 km marszu. Krotki przystanek przy Bacówce - herbatka i dalej przez Runek , na Jaworzynę. Tam 2 zjazdy I jedno podejscie, do polowy wyciagu ... I super dzien 😉👌❄️🎿o FullSizeRender.mov2 punkty
-
Dzisiaj w cieniu Babiej czyli Mosorny Groń. Tyczki do slalomu od samej góry do samego dołu ustawione z rana,a na nich Czesi ze Spindlerowego Młyna 😀. Co to się podziało. Ale lepiej tak, niż odwrotnie. Stok dobrze przygotowany, twardo i podkład nie puścił. Góra z czasem zmieniła się w odsypy. Na dole przetarcia pojawiły się koło 11, ale niezbyt groźne. Ludzi trochę było, szczytowo między 10-11 stało się 5-7 minut. Później na okraglo. Słońce ☀świeciło, ale był zimny wiatr i śnieg trzymał.2 punkty
-
2 punkty
-
Jeszcze w temacie trasy nr 4 na Jaworzynie... Powstała ona jakoś w latach 2005-2006, wiadoma pracownia robiła o to trochę szumu. Tutaj zdjęcie z budowy: Czyli trasa jest od jakiś 16 sezonów, z czego 5-6 sezonów nie działała ani dnia. Na pewno były to sezony: 17/18, 19/20, 20/21 i chyba też 13/14, 15/16. Krzesełko na 2A powstało w 2008 (zastąpiło orczyk) Krzesełko jak i trasa nr 6 powstała na sezon 2010/11 (otwarcie było w połowie stycznia 2011). Jeszcze jako bonus dorzucam widok na dolny fragment trasy nr 1 jeszcze sprzed budowy trasy nr 6. Totalnie inny klimat miejsca.1 punkt
-
1 punkt
-
Masz rację, a ja nie mam. Zapamiętałem styczeń 2018. Wtedy zjeżdżałem zamkniętą 4. Na Jaworzynie teraz największe korki robią się na orczyku na trasie 2. W ogóle to patrząc na układ wyciągów, ktoś je tam stawiał bez żadnego planu chyba... Orczyki kiedyś działające to przynajmniej "zachodziły na siebie" (i faktycznie były łamane). Z krzesła przy gondoli na FIS trzeba podejść, na trasie 2 krzesło dojeżdża do połowy, po czym tłum narciarzy przecina szybką trasę, aby dostać się do orczyka po drugiej stronie. Z którego to orczyka i tak trzeba podejść, aby dostać się na trasę 1 i pod gondolę1 punkt
-
Od 10 do 17, z przerwami i w towarzystwie uczących się - 51 km. Da się więcej.1 punkt
-
To jedna z podstawowych metod wykorzystywanych w szkoleniu osób niewidomych i niedowidzących, tyle że od kijka narciarskiego lepiej sprawdza się coś dłuższego, np. tyczka slalomowa. Natomiast w szkoleniu początkujących dzieciaków czasami wykorzystuję taką formę asekuracji, ale tylko jako etap, bardzo krótki etap w drodze do dalszego zmniejszania dystansu.1 punkt
-
Już mu nie wbijają, ale jakiś tam nawyk został. Jak go Marxx raz ustawił to przestał tymi rękami machać ale jak zaczyna jeździć swobodnie to się zapomina i pozwala ciału na swobodny niczym nie skrępowany ruch 😀 Jutro ma trening na tyczkach to pewnie znów będzie musiał trzymać pozycję, ale jak nie musi to się buja na boki.1 punkt
-
Cześć Kiedyś prosiłeś: 20210304_093238.mp4 Dodam, że to jest pierwszy raz w życiu na narcie SL (damska komórka Dynastara z tego roku). Pozdro1 punkt
-
Do samego ostrzenia kosmetycznego (...diamencikiem) i pasty albo płynu to czarne powinno wytrzymać jak będziesz dbał o krawędzie. Ale jak będziesz musiał na sile "drzeć" grubym to myślę ze nie.1 punkt
-
Czyli w Białce, choćby nie wiem co, jazdy na bieżąco przez cały dzień nie ma i nie będzie. Podziwiam twardzieli wybierających się tam w weekendy oraz w standardowe ferie.1 punkt
-
1 punkt
-
Też się jutro wybieram, ale raczej do Laskowej. Myślenice to dla mnie obecnie trochę za wysoki poziom - pogłębiam tylko złe nawyki i się zsuwam asekuracyjnie na takich stromych stokach. Do Kasiny na pewno będę zaglądał dopóki tylko będą działać, więc może następny tydzień.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj początek 3-dniówki w Czarnej Górze (Stronie Śląskie) Nocna jazda. Duuużo lodu, który szybko wyszedł po niby ratrakowaniu przed jazdą nocną. Twardo i szybko, ale niebezpiecznie z powodu niekontrolowanej utraty przyczepności. Pod koniec na ściance przed orczykiem zerowa przyczepność. Z niepokojem czekam na jutro. Liczę, że ratraki zrobią robotę.1 punkt
-
1 punkt
-
Też byłam dzisiaj na Szrenicy i mam podobne spostrzeżenia - wyjeżdżone bite 7 i pół godziny, z małą przerwą na uzupełnienie kalorii. Miało być krócej, bo spodziewałam się, że będzie dużo ludzi przy słonecznej i mroźnej sobocie, ale o dziwo nie było tak źle i zostałam do końca. Pogoda epicka, super widoczność, szybki śnieg i jazda prawie na okrągło. Śnieżynka - wbrew nazwie - w najgorszym stanie, trup ścielił się gęsto - żywy lód i miejscami paskudne ubytki śniegu. Chyba niedługo ją zamkną. Najlepsze warunki i najlepsza jazda na Świątecznym Kamieniu - przed południem były na połowie stoku zawody, ale przez dwie ostatnie godziny katowałam tę trasę góra-dół. Na Hali Szrenickiej też nieźle, ale wyjątkowo długo się czekało do orczyka. śnieżynka świąteczny kamień1 punkt
-
Cześć Jak widać, zupełnie niezależnie doszliśmy do podobnych wniosków. Aczkolwiek (jestem nieustępliwy w tym wypadku - wybacz) smycz, jest od początku do końca pomysłem chybionym. Wyobraź sobie inne dziecko które poniesie i trafi w ten idealnie prowadzony sznur krtanią... Smycz Michale to kryminał. Pozdrowienia1 punkt
-
Moim zdaniem NIE rozmawiamy o jeżdżeniu w szelkach cały czas tylko o narzędziu które gdzieś tam w konkretnych okolicznościach może w czymś tam pomóc. A co do młodego to kiedyś rozmawialiśmy że wiszenie na tyłach to normalka u dzieciaków, tak więc pudło 🤣1 punkt
-
1 punkt
-
Udało się. W niedzielę zdążyłam na popołudniową jazdę. Atak krzesłem z przesiadką na Buczynkę i dwukrotny zjazd do Jontka pozbawił mnie trochę zapału. Warunki były trudne, żeby nie powiedzieć dramatyczne - masa wytopniałych miejsc i kamieni, śnieg ciężki wręcz cukier, odsypy po kolana. Zaryzykowałam "spacer" zamkniętą 4 do Hali Szczawiny i orczykami w górę. I tu było bosko 😍 śnieg jak trzeba, ludzi garstka, ruch na orczykach płynny. Do 16 kiedy to orczyk stanął w momencie jak dojechałam do bramki 🥺 a mnie pozostał zjazd krzesłem bo dolna 5 zamknięta lub spacer 4 pod górkę. Wygrała opcja "z buta". Trochę zdrowia mnie to kosztowało ale było warto - pogoda dopisała, sceneria obłędna. Poniedziałek, czyli dzis zaczęłam 8:30, niestety po sztruksie porannym na 1 (o ile w ogóle był, zakładam, że tak, widziałam ratraki wspinające się po 20) pozostało już tylko wspomnienie. Trasa zrujnowana, choć parę osób walczyło. Przeniosłam się znów 4 na orczyki. Pogoda była różna generalnie spora mgła ale pojawiało się i słoneczko. Śnieg twardy, miejscami troszkę zdarty do lodu ale miejscami i sztruks się trafił 😊. Powrót zamkniętą co prawda ale przejezdną 6 do 1 i kilka chwil walki o życie na odsypach po kolana pomiędzy minerałami wielkości pięści momentami. Nartki troszkę ucierpiały ale i tak było warto. Dzięki christof za zachętę, to były moje chyba najlepsze do tej pory 3 godzinki na deskach. Ale doświadczenie to ja mam marne 😁. Pozdrawiam współtowarzyszy spaceru niedzielnego i wszystkich miłych narciarzy poznanych na orczykach, może ktoś z Was przeczyta 😉1 punkt







