Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
08.05.2021 - 08.05.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.05.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Kto publicznie nawołuje, popularyzuje i nadaje rozgłos aurze bezśnieżnej, niegodzien jest pisać na tym forum.5 punktów
-
5 punktów
-
Trochę świeżych info dla stęsknionych za Austrią. Na Hintertuxie coraz więcej narciarzy. Już nie tylko Chorwacii, jest dużo Finów i polskie ekipy też się pokazały. Od 19 maja mogą ruszyć noclegi. Mimo zapaści covidowej na Hintertuxie trwają nowe inwestycje. Przyjechały już nowe gondole, założone będą w miejsce starych na Gletscherbus 3. Są dużo lżejsze od starych i mogą działać przy dużo silniejszym wietrze, to produkt firmy szwajcarskiej, zdjęć niestety nie mogę pokazać. Stoją już słupy pod nową kanapę, która zastąpi wysłużoną Lärmstange 1, będzie też dłuższa. Uruchomienie nastapi w przyszłym sezonie. Na morenie przed Fernerhaus powstają 2 nowe słupy od Gletscherbus 2, będą posadowione dużo głębiej, bo te obecne już się powyginały. Przy przekładaniu lin na nowe słupy gondole bedą wyłączone na kilka tygodni. Do dyspozycji narciarzy bedzie wtedy tylko 4er Fernerhaus. No i na dole jest w budowie nowy 3 poziomowy parking. Dzieje się więc sporo. A ja prywatnie wzbogaciłem się między innymi w nowe kije (pierwsze gięte) i nie tylko kije, do tego parę niespodzianek. Pozdrawiam miłośników doliny Zillertal i szczegolnie Hintertuxa Pozdrawiam4 punkty
-
4 punkty
-
W AZS Wintercup nigdy nie startowałem, ale miałem dużą przyjemność odbywać wspólne treningi z zawodnikami startującymi w finałach Akademickich Mistrzostw Polski. Uważam, że poziom sportowy w tych zawodach jest bardzo wysoki. Kilka nazwisk z pamięci: Bartek Ochman, Jędrzej Szymczyk i Jego brat Piotrek, Tomek Kot, bracia Michał i Adam Sobota, Krzysiek Ślęzak... Moim szczęściem było, że nie musiałem z nimi startować w zawodach, ale za to mogłem trenować oraz oglądać Ich przejazdy. Bartek jest medalistą Mistrzostw Polski Juniorów. Taki poziom nie osiąga się przypadkiem czy samym talentem. Trzeba też ogromnych nakładów finansowych. Albo masz bardzo bogatych rodziców lub hojnych sponsorów. Bartek takiego szczęścia nie miał (Jego rodzice to nauczyciele) i szkoli teraz zawodników u Mitana. O dramacie Krzyśka pisałem w wątku Tragedia w Tatrach. Jeśli prezentujesz zbliżony poziom do wyżej wymienionych to jestem pod dużym wrażeniem i gratuluję umiejętności. Pozdrawiam.4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Nie znam akurat tych kolegów, których wymieniłeś. (A może znam, ale nie zapamiętałem). Jeśli jednak należą do czołówki to mój poziom jest oczywiście dużo niższy. Jak pisałem wcześniej, nie jest możliwe osiągniecie takich wyników, bez treningów w klubie w dzieciństwie. Ja we wczesnym dzieciństwie nie tylko nie klepałem tyczek, ale w ogóle nie jeździłem na nartach (jak również snowboardzie, lub łyżwach). Pochodzę z Łodzi, więc na stok było daleko. W mojej rodzinie również nikt nie był narciarzem, ani nie chodził po górach. Pierwsze kroki stawiałem w wieku 14 lat na koloniach, gdzie uczył nas (w grupie) jakiś pseudo instruktor. Później uczyłem się samemu lub z pomocą kolonijnych wychowawców. W wieku 19 lat poznałem skitury i jeszcze w tym samym sezonie pojechałem na wyprawę narciarską na Muztagh Ata. Pierwszy kontakt z prawidłową techniką jazdy i tyczkami, miałem dopiero na studiach, kiedy pojechałem na kurs kwalifikacyjny. Był to dla mnie szok, bo dowiedziałem się, że moja jazda jest całkowicie nieprawidłowa. Jak zrobiłem kurs kk i PI to później zacząłem trochę jeździć na treningi i zawody akademickie. W czasach gdy brałem udział w AZS Wintercup i AMP (akademickich) wygrywali: Jakub Ilewicz, Mateusz Garniewicz, Mateusz Habrat, Filip Rzepecki. Do tych kolegów, traciłem zazwyczaj kilkanaście % w GS i jeszcze więcej w SL. Było to w latach 2010-2014 (nie pamiętam dokładnie). Obecnie pewnie byłoby podobnie. Jak byłem na CK! w 2019 to traciłem 2s w GS (30s) do dziewczyny, która wygrywała w AZS Wintercup. Jeśli chodzi o budżet, to niestety też jest bardzo ograniczony. Jestem w stanie sobie pozwolić na jazdę ok. 30 dni w roku i to głównie w PL. Był moment gdy jeździłem trochę więcej, ale były też słabsze sezony.3 punkty
-
No cóż, my to się chyba nigdy nie dogadamy. Niby obaj mamy pasję do nart, jednak zdecydowanie więcej nas różni w podejściu do białego sportu. Dla Ciebie skitury to nudy, no chyba że puch. Ja się tak teraz zastanawiam i wydaje mi się, że na skiturach nigdy nie jeździłem w puchu. Przetestowałem wszystkie rodzaje śniegu i lodu. Dwa rodzaje śniegu szczególnie mi utkwiły w pamięci bardzo negatywnie i wolałbym więcej ich nie spotkać. W Szwajcarii w Saas Fee i w Austrii w Ischgl miałem wątpliwą przyjemność zjeżdżać po starym, zmrożonym lawinisku, było mega niekomfortowo, prawie nieprzejezdnie. Sporo mnie to nauczyło. Drugi przykład, przeważnie w Polsce (lecz nie tylko) jazda po lodoszreni łamliwej. Moim zdaniem o wiele cięższe obciążenie jak jazda na tyczkach. Za to na skiturach zjechałem najciekawsze "trasy, żleby" trudnością (wystromienie, szerokość i inne przeszkody) nieporównywalnie trudniejsze od najtrudniejszych zawodów czy treningów na tyczkach. I cenię te zjazdy dużo bardziej od największych pucharów jakie zdobyłem na zawodach. W czasach gdy dużo trenowałem, wyniki miałem na przyzwoitym poziomie. Na mecie potrafiłem padać zmęczony po 40 sekundowych przejazdach, a w treningach też nigdy się nie oszczędzałem, czasami kończyło się zażywaniem tramalu, by móc na drugi dzień dalej trenować. Jednak zjazdy pozatrasowe w wielu miejscach, to zupełnie inna bajka, zdecydowanie trudniejsza. Co do jazdy w puchu, to tak jak poranna jazda po wyratrakowanym stoku, zjedzie prawie każdy lekko ogarniający narciarz. W puchu jeżdżę tylko praktycznie freeride, korzystając z wyciągów, bo na skiturach szkoda marnować czas, jak można się najeździć przy wykorzystaniu wyciągów. Poza tym podchodzenie na turach w puchu jest mocno (zwłaszcza na stromym) męczące i dość niebezpieczne. I jeszcze fotka części mojej kolekcji, nie żeby się chwalić (bo jak jest praca, to są i wyniki) tylko by pokazać, że trochę czasu, potu i siniaków zostawiłem na slalomowych i gigantowych trasach podczas treningów oraz zawodach. I pojęcie o jeździe na tyczkach posiadam. Pozdrawiam.3 punkty
-
2 punkty
-
Z wczesnego (mojego) dzieciństwa pamiętam 3 sytuacje. Jak bawiłem się w piaskownicy aluminiową łyżką do zupy, jak jeździłem z dziadkiem na koniu i jak dostałem na Mikołaja pierwsze narty (niebieskie Bobo), miałem 4 lata. Moi rodzice jeździli na nartach, babcia, ciotki, wujkowie, kuzyni. Często robiliśmy rodzinne wyjazdy narciarskie 3 pokoleniowe. I tak od lat sześćdziesiątych któryś zostało do dzisiaj...2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
To jest bardzo ciekawe jak dwóch doświadczonych narciarzy, z bardzo dobrą techniką, z osiągnięciami na tyczkach, tak różnie oceniają trudność stromych zjazdów offpiste. Zastanawiam się kto tutaj jest bardziej autentyczny. 😁😁 Może trzeba rzucić kostką. Albo co? Może głosowanie zrobimy ? Jak będzie po równo, to ja chyba zaufam temu komuś, kogo widziałem na żywo 😀 P.S. Szybka jazda w puchu wcale nie jest tak łatwa.2 punkty
-
Skitury nie są nudne, bo lubię górskie wycieczki. Dla mnie mało jest w nich narciarstwa. Już bliżej im do turystyki pieszej. W szreni (łamliwiej) też miałem kilka razy okazję "zjeżdżać". Faktycznie jest to masakra. Po niektórych lawiniskach, nie da się też zjechać. Raz odpiąłem narty, gdy kompletnie rozjeżdżony wiosną stok, zamarzł na kamień. Nie bardzo dało się nawet zsuwać. W połowie zrezygnowałem. Co do źlebów, to trudność jest, ale inna. Technicznie to wcale nie trudne. Spotykałem całkiem przeciętnych narciarzy, którzy sobie poradzą w stromym źlebie. Tutaj liczy się psychika. Ja nie lubię się stresować. Zjechałem kilka bardziej stromych źlebów, ale nie sprawia mi to przyjemności. Dla mnie to takie szukanie ryzyka na siłę. Coś jak skoki ze spadochronem. Wolę miejsca, gdzie fizycznie da się wycisnąć max. bez ryzyka śmierci przy błędzie. Jeśli chodzi o tyczki, ja tam nie zdobywałem pucharów. Jakieś tam mam, ale to nieistotne. Za to solidnie trenowałem żeby zajmować miejsca 30-te 40-te czy nawet dalsze. Przyjeżdżałem na AZS Wintercup i cieszyłem się, jeśli udało się płynnie dojechać do mety. Żebym nie wiem co zrobił, nigdy by m się do czołówki nie zbliżył, bo do tego trzeba klepać tyki od 5 roku życia. Dla mnie poza trasą jest o tyle łatwiej, że nikt Cię nie goni. Jeśli teren nie jest ekstremalny, możesz spokojnie zjeżdżać, zatrzymywać się i odpocząć kiedy to konieczne. Na tyczkach musisz cisnąć na maxa aż dojedziesz do końca, lub wypadniesz z trasy.2 punkty
-
Jeżeli ścieżka jest długa i ładnie wylana asfaltem, wtedy też chętnie po niej jadę. Często jednak ścieżki są z kostki bauma, i bez fazowanych krawężników, a po tym prawdziwym rowerem jeździć się nie da, olewam więc.1 punkt
-
Dalekie uproszczenie. Karkonosze obszedłem w życiu wiele razy, a po 6 miesiącach śnieżnej zimy niekoniecznie mi się śniegu chce. No, może do połowy Czerwca będzie śnieg. Jestem powyżej 1000m w okolicach Wołowej i jest jeszcze sporo śniegu, ale nie aż tyle co na twoim pięknym zdjęciu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wydaje mi się, że różnica wynika z innych kryteriów. Ja to oceniam źleby od strony technicznej a Mariusz całościowo. Być może dochodzą też indywidualne różnice. Ja się uczyłem jeździć poza trasą, za to bez żadnej techniki. Ktoś inny mógł mieć zupełnie odwrotne doświadczenia. Osobiście znam też przypadki, przyzwoicie jeżdżących na tyczkach dzieciaków, które w głębokim śniegu, nawet nie wiedzą co zrobić. Co do puchu, im szybciej tym łatwiej, tylko psychika blokuje. Jeśli chodzi o tyczki, chętnie bym się spotkał z Mariuszem. Jest sporo starszy, ale ma dużo więcej pucharów, więc szanse są wyrównane ;)1 punkt
-
Ale masz wymagania. W PL parking, pas zieleni, drogę rowerową i chodnik upycha się tak, że rozdeptany pas zieleni służy za parking, drogę dla rowerów, chodnik dla pieszych i plac zabaw dla dzieci. Tam u was to takie luksusy, że rzadko takie coś widuję.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć No to ja to traktuje inaczej. Gdyby nie było ścieżek dla rowerów OK, ale są. Jestem kierowcą i chciałbym aby rowerzyści nie zachowywali się na jezdni jak nietykalni mistrzowie, a niektórzy tak się zachowuję. Co ciekawe, gdy wsiądą do samochodu jakoś im klęśnie. Np. w zimie jak padał śnieg celowo jeździłem po chodnikach lub nawet prowadziłem rower aby kierowców niepotrzebnie nie stresować. Na wielopasmowej jadę swoim pasem ale jak jest możliwość to daję miejsce itd. Gdyby jezdnia była dla rowerów to pas miałby szerokość dwóch metrów a nie pięciu. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
O nartach myśl już wiosną: czwartek, 6 maja 2021 O nartach myśl już wiosną. Masz gopass? Twój karnet obejmuje nowy ośrodek. Muterreralm - masz to w Twoim gopassie Po znakomitej pogodowo, ale wcale nie takiej znakomitej dla ośrodków i narciarzy (pandemia i związane z nią ograniczenia, a nawet – wyłączenia), dzieje się trochę na rynku narciarskim. Coś się dzieje pod Pilskiem (bo w końcu musi, to ośrodek ze zbyt dużym potencjałem), ale tu nie znamy konkretów. Za to pojawiły się konkrety na innym polu. Otóż, drogi Narciarzu! Jeśli masz kartę gopass od TMR-u, to wiedz, że TMR kupił nowy ośrodek w Austrii – Muterreralm (Łąka/Hala Mamusi – tak to można mniej więcej przetłumaczyć). W ten sposób TMR jest już właścicielem 3 austriackich ośrodków: lodowca Mölltal (3200 mnpm); prawie-lodowca Akogel (2700 mnpm) oraz mniejszego ośrodka Muttereralm (1900 mnpm). https://ekonomiaplussport.blogspot.com/2021/05/o-nartach-mysl-juz-wiosna-masz-gopass.html Więcej (link): Blog o ekonomii, sporcie, fantastyce i obyczajach: O nartach myśl już wiosną. Masz gopass? Twój karnet obejmuje nowy ośrodek. (ekonomiaplussport.blogspot.com)1 punkt
-
Cześć Mnie pomiń. Jak będę wymagał elektryka to sobie kupię urnę. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Ten czosnek bardzo podobny jest do konwalii. Z pewnością różni się zapachem i smakiem, nie bez powodu nazywa się chyba czosnkiem. Można go łatwo pomylić z konwalią. Wiele lat temu moi znajomi z pracy urządzili sobie popijawkę na działce pracowniczej jednego z nich. Wieczorem ,kiedy zgłodnieli i zabrakło zagrychy, jeden z uczestników zaproponował , widząc w lodówce jaja, zrobić jajecznicę ze szczypiorkiem, który ponoć rósł na grządce przed domkiem. Zrobili, najedli się , upili się i tyle. Za dwa czy trzy dni gospodarz przyniósł nowinę. Żona poinformowała go, że ktoś im zniszczył na działce żonkile, które tak ładnie wzeszły. Wszyscy goście tamtej imprezy uśmiali się, bo jak twierdzili, jakoś tak dziwny wydawał im się ten szczypiorek. Bez smaku.1 punkt
-
Na majówkę zapowiadano mocne opady w niedzielę i poniedziałek - ledwie coś pomżyło przez chwilę. Na południu województwa trochę popadało, ale Szczecin i na północ od Szczecina już nie. W zasadzie suszę i deficyt wód gruntowych mamy w Zachodniopomorskiem od kilku lat - niestety widać to w okolicznych lasach i zbiornikach wodnych. Tak wyglądało jezioro Piaski, nad które często jeżdżę rowerem, w Puszczy Wkrzańskiej w marcu 2019 r.: A tak to samo miejsce w marcu tego roku:0 punktów







