Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 795


  2. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 902


  3. Victor

    Victor

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 556


  4. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 980


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.05.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jeżeli komuś nie przeszkadza np. jeżdżenie w kalesonach z serii szwajcarskiej UYN to za 134 pln sa we wszystkich rozmiarach na Addnature; ja tam kupiłem cały taki „szwajcarski” komplet (góra, kalesony, skarpety, ale widzę ze góra w rozmiarze L/XL sie wyprzedała) bardzo przecenione sa tez skarpetki z tych „narodowych” serii. Tu wynik wyszukiwania „UYN Natyon”, https://m.addnature.pl/search?q=Uyn natyon ale na Addnature w ogóle dużo ciuchów UYN jest bardzo przecenionych, nawet po ok 70 proc.
    4 punkty
  2. Przygotowania trwały długo, ale już mogę powiedzieć, że jutro odpalam maszynę i ruszam w jedynym słusznym kierunku 😃⛷
    2 punkty
  3. Kolega Lexi przywiązuje się mocno do rzeczy (tych najwygodniejszych) i wtedy potrzebna jest interwencja żony która niemal siłą lub pod osłoną nocy "wyrywa" z szafy niektóre "bezcenne skarby" (niekiedy nie przypominające już niczego) i po prostu je wyrzuca bo na pewno się nie nadają do tego żeby komuś je dać.
    2 punkty
  4. już przestań spamować, przecież to fotomontaż 🙂
    2 punkty
  5. Pędzący ‚biurowiec” norma każdego dnia ! IMG_2246.MOV
    2 punkty
  6. Prawda siedzę ci ja w Murowńcu w tygodniu od 10 kwietnia 2015 roku, pusto, podobno śniegi coś "nie takie". No to myślę zobaczymy .... Zawrat (żeby była jedność miejsca z poprzedni postem). Idę, oczywiście sam. Jest nieźle fajna tura. To był naprawdę super dzień. Ale trzeba było zaufać instynktowi/impulsom i nie leź tam jak "podobno śniegi coś "nie takie"". Do schroniska wróciłem sam. Kolano trochę bolało ale twardym trzeba być. No i posiedziałem tam jeszcze do końca tygodnia . Efekty po 3 miesiącach: Pozdrawiam mirekn
    2 punkty
  7. Tak jak napisałem, ważne żeby treść była rzetelna i wiadomo było co nią jest. A wstawki mogą dużo objętości. Nie oceniam stricte filmów JC, bo zwykle ich nie oglądam. Tego typu tematyka, po prostu mnie nudzi, niezależnie od reklam.
    1 punkt
  8. Są gorsze rzeczy niż fotomontaż. Jeszcze z rok temu za wstawienie filmu od JC miałem 5-7 plusów. Teraz tylko jeden i to tylko od ciebie. Nie wiem, czy to mi się opłaca.
    1 punkt
  9. Skoro mowa o gwoździach, szpileczkach i torturach dla siedzących w domach na kanapie to wrzucę.
    1 punkt
  10. Obejrzałem przed chwila dzisiejsza relacje na YT,muszę stwierdzić @JCze potrafisz wbić gwoździa 😉 .Pamietam wspólny Twój i @marboru wyjazd po lodowcach z października zeszłego roku,warunki były wyśmienite , tak i teraz widzę rewelacyjne . Mącisz chłopie w głowie, aż mam ochotę się spakować 😡mmmm
    1 punkt
  11. Tak - tam na tym addnature.pl generalnie pod hasłem "UYN" wyskakuje sporo przecenionych rzeczy - zarówno zimowych, jak i letnich - np. jakieś koszulki do biegania itd. itd. Właśnie jakieś kaszmirowe rzeczy - tego jeszcze nie przerabiałem 😉 Ja akurat kupiłem rzeczy z tej serii Natyon tylko dlatego, że pasowały rozmiarem i były najbardziej przecenione, do tego akurat ta seria szwajcarska mi się kolorystycznie podobała, a sami Szwajcarzy mi niczym nie zawinili 😉 Natomiast uderzając w tony patriotyczne, to X-Bionic w serii Patriot ma serię Polska - tej akurat nigdzie na wielkich przecenach nie znalazłem:
    1 punkt
  12. Aktualnie prawie wszyscy jezdza do 100km/h w zabudowanym. Nic by sie specjalnie nie zmienilo.
    1 punkt
  13. Cały paradoks polega ze robi to na pełnym legalu. Kupuje sprzęt w sklepie i jedzie. Nie chce już wchodzić w słuszność czy nie....tych decyzji i w dalsza polemikę ale dam adekwatny przykład do dyskusji. Wyobraźmy sobie dziś zmianę reguł . Dopuszczamy auta elektryczne do 100 km/h w terenie zabudowanym ?!
    1 punkt
  14. Cześć! Rowery typu "gravel" to szerokie "pojęcie". Znajdziesz gravele bardzo zbliżone do szosówek endurance i road plus np. Ridley KANZO jak i bardzo zbliżone do tworów mtb z barankiem ( te starsze mtb ze sztywnym widelcem) np. rowery RONDO RUUT czy Marin GESTALT. Gravele są tzw. złotym środkiem ( czyli bez ekstremów) . Są lżejsze od mtb ale na wyprawy bikepackingowe fajnie je doposażysz. Cięższe od szosówek, ale na dłuższych wyprawach nadążysz za spokojnie jadącymi szosowcami. Dla kogoś o swobodnym podejściu do jazdy na rowerze , kogoś kto chce mieć tylko jeden rower nie boi się kierownicy typu "baranek" i KOGOŚ kto chce kupić NOWY rower - to wydaje się to fajna propozycją. Jeżeli masz dobre mtb to kupno gravel jest wg mnie wydatkiem na siłę. Gravele są "modne" więc i drogie. W tym roku generalnie wszystkie rowery podrożały i ich nie ma!!! W temacie - gravele mają szerokie opony - ma to sens!!! Pozdrawiam
    1 punkt
  15. Z tymi cenami to bywa bardzo, bardzo różnie (mam wrażenie, że część sklepów zaczęła czyścić magazyny, inni trzymają ceny). W tym sezonie kupiłem żonie takie oto 3/4 za 92 zł (kalesony dojechały, uprzedzając pytania są oryginalne). https://allegro.pl/oferta/getry-medium-termoakt-x-bionic-energy-accum-s-m-9919903468?fromVariant=9919933481 Czasem dobre promocje są w Intersporcie np. https://www.intersport.pl/kalesony-termoaktywne-x-bionic-energizer-pants-i20269-546758.html Czasem Skiteam też daje dobre ceny na pojedyncze sztuki, jak poniżej. https://skiteam.pl/bielizna-termoaktywna-meska/12742-kalesony-x-bionic-wp07-energy-accum-evolution-m.html
    1 punkt
  16. Wygląda to na loterię, mnie w Mikulovie nikt nie zaczepił, dopiero gdy wjeżdżałem z Niemiec do Austrii była kontrola i formularz. Wielokilometrowe korki ciężarówek, jak mówi Jacek towarzyszyły mi jeszcze przez Wiedeń... Pozdrowienia z wczorajszego Tuxa...
    1 punkt
  17. No właśnie już mi na tym specjalnie nie zależy - często ludzie nie potrafią lub po prostu nie chcą dyskutować..sa twardogłowi...mam wrażenie ze liczy się dla nich produkcja postów powiązana z gloryfikowaniem własnego ego - dawniej jadałem takich na śniadanie, teraz jestem na diecie. I pewnie tak jest - choć wielu kajakarzy "turystycznych" nie znam. W mojej miejscowości jest klub kajakowy ale to inna działka. W sezonie "ogórkowym" można pogadać o czymkolwiek - trzeba jedynie mieć z kim ( w sensie zainteresowania obu stron). Na marginesie - kilka zdjęć powieszonych tutaj przez kolegów to już widziałem w kilku miejscach a niektóre fotki poznaje - u mnie "pod domem" robione.😉
    1 punkt
  18. na te pare godzin można przywiązać za nóżke do jakiegoś drzewka
    1 punkt
  19. Tu jest nowy filmik odnoszący się do częstych sporów na temat tego co w jakim terenie jest lepsze. Moim zdaniem gravel z powodzeniem zastąpi szosę i doda nam możliwość zjechania w łatwy i lekki teren, ale nie zastąpi MTB, bo po prostu nie będzie się nadawał w trudniejszy teren, gdzie MTB radzą sobie dobrze.
    1 punkt
  20. Trudno mi się wypowiadać za wszystkich wędkarzy obecnych na tym forum ale ja akurat nie jestem zwolennikiem wsadzania wszystkiego do jednego wora. Dlatego o wędkarstwie lubię pogadać na forum wędkarskim (którego zresztą sam jesteś uczestnikiem) na temat innych moich pasji tez gdzieś gdzie mogę pogadać z ludźmi "w temacie". Sporo tutaj rowerzystów i kajakarzy wiec w okresie letnim maja wspólny temat. Nie czuje parcia na przekonywanie kogokolwiek ze wędkarz to już nie chłop w kufajce i filcogumach stojący z tanim winem w garści na brzegu. Ze na ryby wiara obecnie jeździ na Amazonkę czy na Kubę a już kierunek Skandynawski jest tak popularny jak Austria wśród narciarzy. Zakładam ze "bydło" zdarzyć się może w każdym towarzystwie bez względu na to czy to wędkarze czy kajakarze - czasem działa tutaj efekt "spuszczenia z łańcucha". Ale faktem tez jest to ze to wędkarze stoją na "czujce", to oni zasygnalizują każdy nielegalny zrzut nieczystości do wody czy inna zapowiedz "katastrofy" ekologicznej - z prostej przyczyny - oni są nad wodą w dzień i w nocy o każdej porze roku... również wtedy gdy kajakarze jeżdżą na nartach. (o ostracyzmie nie ma mowy ..raczej brak zainteresowania.. )
    1 punkt
  21. Pewne jest jedno. Syfiarze znajdą się wszędzie i wszystkich do jednego worka nie ma co wrzucać. Fajnie by było jak byśmy na to reagowali,tylko tyle albo aż tyle.... .
    1 punkt
  22. Smozaorał się ten kto temat zaczął choć jak widzę część osób odbiera to inaczej. Odpowiedziałem w formie dokładnie takiej samej w jakiej @Mitek wystosował apel do mnie/nas. I vice versa koleś. Gdybym to ja jako pierwszy taki post wystosował do grupy kajakowej to dopiero byłby zamęt ... Dlatego pisząc kolokwialnie nigdy nie rzucam kamieniem pierwszy. Natomiast reaguję wprost proporcjonalnie do zaistniałej sytuacji. Zdaję sobie też sprawę co doskonale widać na forum, że rowerzystów czy kajakarzy jest na tym forum cała masa i co ja jeden wędkarz mogę w starciu z rzeszą kajakarzy ... Może i niezbyt wiele, ale choć spróbuje pokazać, że są ludzie z wędką, którzy też lubią wody i o nie w mniejszy lub większy sposób dbają. Znamienne jest, że całkiem fajny wątek odkurzyłem po ładnych kilku latach niebytu ... Czyżby część osób bała się przyznać do swego hobby ze względu na ostracyzm jakiego mogą doświadczyć ze strony innych ? Co do czytania ze zrozumieniem to także działa w obydwie strony. Fotka z wczoraj. Tak, za każdym razem jak jestem nad wodą to sprzątam. Nie biegam z workiem, wezmę tyle ile mi się do plecaka zmieści. Ktoś powie, że to niewiele ... Błąd, to bardzo dużo. Gdyby tylko co druga osoba wzięła z nad wody choć jedną taką butelkę ... Jakbyś miał wątpliwości gdzie są to w moim śmietniku. W razie kolejnych wątpliwości i niewiary zapraszam na pokaz. Z poważaniem i pozdro.
    1 punkt
  23. To też zależy jak kto chodzi w góry. Ja zwykle chodzę raz na kilka dni, żeby jeździć kiedy jest pogoda bo zjazdy w chmurze uważam już za stratę czasu. Więcej czasu spędzam na planowaniu na różnych mapach (turystycznych, GEarth 3D) i zdjęciach/przewodnikach skialpinistycznych, a chodzę tradycyjnie na oko i czuja. Jak się idzie na kilkudniową turę to trzeba być gotowym na każde warunki i najlepiej wesprzeć się gps-em i mapą w telefonie w sytuacji gdy nic nie widać. To samo dotyczy osób, tak jak w tym przypadku, które bardziej chodzą dla kondycji niż zjeżdżają więc pogoda jest dla nich sprawą drugorzędną.
    1 punkt
  24. Różnie, wracaliśmy już po własnym śladzie w terenie uszczelinionym sprawdzając pozycję dosłownie co 5 m gdy widoczność może była 5 m. GPS (i zanotowany ślad) zasadniczo zmienił możliwości działania w górach. Nowoczesne pomoce nawigacyjne niektóre sprawy bardzo ułatwiają. Np w Locusie jest możliwość w menu zakolorowania spadów w przedziałach 30-35-40-45 stopni (od żółtego do czerwonego) co pozwala widzieć od razu fragmenty zagrożone (przy znanym stopniu lawinowym). Bezcennym źródłem informacji są tracki innych użytkowników (bywa, że wgrywamy ich 50-100 na dany obszar działania) bo widać co jest częściej a co rzadziej chodzone. Jak ktoś jest ogarnięty to od razu wie dlaczego. Myślę, że kolejnym, już bardzo szybkim etapem będzie aplikacja, która połączy to jeszcze z kierunkami zagrożonymi na róży wiatrów. Super opcją jest możliwość wgrania wysokiej klasy map papierowych do telefonu i po kalibracji używania takiego "analogowo"-cyfrowego tandemu. Wszystko to dotyczy skutecznego poruszania się w nieznanym terenie. W każdym razie nawigacja w oparciu o sygnał GPS to jest inna epoka, tego nie da się porównać. Nawet najprostszy zegarek sportowy tylko z rejestracją przebytej drogi jest już świetnym backupem umożliwiającym powrót w miejsce startu. Są oczywiście ograniczenia np przy zjeździe z takiego Pizo Tresero "przesmyk" miedzy szczelinami ma 20 m. Przy dobrej widoczności oczywiście zero problemu. Ale w tumanie jest inaczej. A naszym zdaniem to jest właśnie sumaryczna dokładność przeciętnych smartfonów. Od pewnego czasu zastanawiam się co z tym zrobić (można wymusić programowo większą dokładność - kosztem zużycia prądu, można dodać zewnętrzny dokładny moduł). Albo zaakceptować i mieć to na uwadze. Ale te ułatwienia "przesuwają" granice ryzyka. Kiedyś nie chodziło się we mgle teraz można. Z konsekwencjami jak omawiany wypadek. Wszystkiego trzeba używać z głową bo zasadnicze niebezpieczeństwa się nie zmieniły. Sądzę zresztą, że liczba wypadków wzrośnie bo bardzo przybyło ludzi na szlakach. Niektórzy nawet nie mają do końca świadomości, że nawet w "niewinnych" polskich górkach można zostać na zawsze. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  25. Triatlon! To sportowcy. Inna kategoria ludzi. To ekstremaliści. W alpinizmie solo po ekstremalnych drogach. Więc to co napisałem w tym temacie nie odnosi się do nich! Nie ma sensu pisać o znajomośći gór, pogody, własnym wyczerpaniu, gdy to jest tylko pole dla sprawdzenia własnej wydolności. Zwrócę jednak uwagę na pewne zjawisko. Mam taką umiejętność, że bardzo szybko potrafię sobie zapamiętać w pamięci rzeźbę terenu. Szczególnie w górach skalistych . Wystarczy mi mapa z poziomicami. Nawet tzw. graniówka. Zdjęcia, filmy. Jeśli gdzieś byłem na własnych nogach, to długo to pamiętam. . A przez Czerwone Wierchy szedłem wiele razy. Na nartach conajmniej dwa razy. Z Hali Kondratowej do Ciemniaka i zjazd ścieszką letnią w stronę wylotu Doliny Kościeliskiej. Koniec przez las. Drugi raz przy próbie przejechania na nartach grani polskich Tatr Zachodnich z biwakami w namiocie. Na początku kwietnia. Z Kasprowego do Wołowca. Skończonym na Pyszniańskiej Przełęczy z braku czasu. W głowie mi siedzi do dzisiaj rzeźba Kondrackiego, Czerwonych Wierchów. Gdzie jest niebezpiecznie. Gdzie są stoki podcięte, strome, żleby itp. Wydaje mi się, że przy zamieci, mgle jakoś bym nie zszedł w bok na stronę słowacką, lub w stronę Turni nad Małą Łąką. Gdybym miał na telefonie miał jakieś informacje, jak wygląda teren, to przy najmniejszym podejrzeniu, wierzyłbym własnemu odczuciu. A jak jest teraz w praktyce skituringu?
    1 punkt
  26. W połowie lutego już ten dzień nie jest taki krótki ja w Niedzielę wyjeżdżając z Katowic o 7 30 byłem z powrotem w Katowicach przed 19. Trasę robiłem Kiry - Ciemniak - Kopa - Kiry co dla sportowców pod względem kondycyjnym to małe piwo i taką trasę robią w 3 -4h jednak w Sobotę była zupełnie inna widoczność i tu można było wiele czasu stracić
    1 punkt
  27. Przecież Spiochu nie mówi o tych triathlonistach tylko o planowaniu tur. Więc warto wziąć to pod uwagę, że kilkugodzinny trawers na jedną nogę męczy dwa razy bardziej jedną nogę. Ja nie jestem triathlonistą więc nie jestem na 200% przekonany, że wszystko przejdę.
    1 punkt
  28. AndRand, wybacz ale nie porównuj siebie do tych triatlonistów. Jak sam pisałeś, po jednym dniu skiturów nie jesteś w stanie wyjść na drugi dzień w góry. Myślę że wydolnościowo Ci triatloniści mogli by przez 5 dni robić spokojnie 2000m vertical. Różnica wieku między Wami też chyba jest spora.
    1 punkt
  29. Na Kopę z Małej Łąki (z Gronika) wg mapy normalnie jest 4h, a szli pod silny wiatr w zamieci. On tak zrobił bo z jakiś powodów potrzebował. Z Cichej do Podbanske jest 10km po płaskim - więc to była jego decyzja (stres?), żeby iść przez grań (kwarantanna? ubezpieczenie? ¯\_(ツ)_/¯ ). O tej porze roku rzadko planuje się wycieczkę na limicie bo się robi szybko ciemno. Mieli zamiar robić grań w kierunku Ciemniaka - to wbrew pozorom bywa na limicie bo oznacza kilka godzin trawersu na jedną nogę. Mnie, idąc w drugą stronę, łapały skurcze, próbowałem zakosów nawet zawracając, aż w końcu zdjąłem narty i poszedłem na piechotę.
    1 punkt
  30. Z Małej Łąki na Kopę jest 2h (w dobrych warunkach), tylko nie o to chodzi. Ilu dałoby radę podejść na Kopę, odkodowywać się 3h, szukać zasięgu i towarzyszy a potem jeszcze raz podejść na Kopę w złych warunkach i zjechać nocą do Kondratowej? Ta sytuacja pokazuje, jak z łatwej wycieczki robi się duże wyzwanie. Zarówno psychicznie jak i wydolnościowo. Dlatego zawsze warto mieć spory zapas. Jak damy radę przejść 2000m przewyższenia, róbmy wycieczki po 1000m. Jak zjeżdżamy źleby 4 to jeździjmy 2. Nikt z nas mistrzem świata i tak nie zostanie. Nie warto działać "na limicie". Wtedy bardzo łatwo o błąd.
    1 punkt
  31. Babia Góra marzec 2003r , rodzinna skitura z Krowiarek , pogoda dobra ale na szczycie Diablaka czapa, wyjście na szczyt bez problemu końcówka we mgle i bardzo mocnym wietrze. Zjazd na przełęcz Brona miał być formalnością bo szlak jest znakowany tyczkami, ruszyliśmy mgła była taka że ledwo widziałem dzioby nart, po pierwszych skrętach nie zdając sobie sprawy straciłem orientację, błędnik szalał, wiatr wiał z każdej strony, dwa razy byłem pewien że jadę z lawiną deskową, spotkaliśmy podchodzących żółtym Słowaków, dopiero wtedy wyjąłem kompas i jakoś się udało dotrzeć na przełęcz Brona. Od tego czasu wchodząc w takie warunki robię odwrót i rezygnuję z zaplanowanych celów. Sezon skiturowy w wysokich górach zaczynam najwcześniej w marcu po pierwszych odwilżach. W Tatrach było podobnie i Oni pewnie nie poczuli że na grani zawinęli kółko, ich pechem była lawina, bo znając wydolność triathlonistów bez problemów wróciliby z powrotem na polską stronę. Krowiarki Na szczycie Babia
    1 punkt
  32. Człowiek w swoich decyzjach podlega czasem różnym chwilowym impulsom. Oto przykład takiego impulsu. Nocleg w Murowańcu w zimie, to było często marzenie ściętej głowy. Chody trzeba było mieć w Warszawie. Murowaniec podlegał pod tamtejszy oddział PTTK. Skoro na początku kwietnia udało mi się zarezerwować osiem dni. To byłem szczęśliwy. Niecałe pół godziny od krzesełka na "świętą górę". Potężny plecak, zapasowe ciuchy, coś do żarcia, by taniej. I wyjeżdżam po południu kolejką na górę. Zjazd w kierunku Murowańca. Cud się realizuje. Dostaję miejsce w czwórce z jednym facetem. Murowaniec z jego niepowtarzalną atmosferą. Toż to były polskie "Alpy". Te prawdziwe to tylko ze słyszenia, albo z informacji, że zawodnicy tam jeżdżą. I mam przed sobą siedem dni szaleństw z Kasprowego. Kwiecień, słońce, bajka. Budzę sie rano i widzę ruszające się świerki za oknem. Oj, niedobrze. Wieje! Już tu czuć. Co będzie wyżej? A wyżej, przez dalsze siedem dni wiało. Czasem z rana puszczali kolejkę, ponieważ było widać na górze jakieś postacie. I za chwilę koniec. Krzesełka wyciagu majtają się na wietrze. Nuda. Co tu robić? Dwa razy wyszedłem na Kasprowy. Cisza. Hol pusty. Raz podszedłem pod północną ścianę Świnicy. Pójdę na Zawrat. I zjadę żlebem. To jedno z marzeń o zjazdach w Tatrach. Miałem w głowie takie wytypowane. Parę się udało zrealizować, min., zjazd z Kasprowego Żlebem pod Palcem. Idę środkiem Czarnego Stawu Gąsienicowego. Potem narty na ramię i "letnią" ścieżką dochodzę do Zmarzłego Stawku. Ile tu śniegu! Siedzę na tym stawkiem, Którego można się domyślać w zakleśnieciu niżej. Cała Zmarzła Dolinka kompletnie oblepiona śniegiem. Skał nie widać. Wszystko białe. Wydaje mi się, że jest ponad dwumetrowa pokrywa. Zawrat dobrze widoczny w górze. Spokojnie zakosami się dojdzie. Na butach niemożliwe. Będę się zapadał. Iść? Nie iść? Za dużo śniegu. Wiatru tu niema. Ale przecież wieje u góry. Kolejka i wyciąg nie jeżdżą. Taki fajny śnieg. I byłby ładny zjazd! Za duże ryzyko! Może to wszystko wyjechać, jak zacznę nartami przecinać podchodząc tę gładką śnieżną płaszczyznę. Przypomniał mi się Wacek. Wspinaliśmy sie czasem w lecie na Hali Gąsienicowej. Wacek wtedy był zatrudniony, jako administrator "taboriska" Klubu Wysogórskiego na Hali Gąsienicowej. To taborisko już nie istnieje. Jakieś półtora kilometra niżej, przy drodze na Halę. Z Wackiem w środku zimy, będąc w Murowańcu postanowiliśmy zakosztować wspinaczki zimowej. Najpierw rozgrzewka na Pośrednią Turnię. Następnie coś bardziej ambitnego. Żlebem ze Zmarzłej Doliny na Mały Kozi Wierch. Zaczął padać śnieg. Grzebiemy się tym żlebem. Śnieg głęboki. Wolno to idzie. I ciągle pada. Pokrywa rośnie. Nie wyjdziemy na górę. Decyzja zjeżdżamy. Poświęcając kilka haków, jesteśmy na dole pod skałami. Ledwo ruszyłem nogą po zapakowaniu sprzętu, gdy podemna marszczy się zbocze i deska śnieżna mknie na dół do Zmarzłego Stawu. Niedobrze. Klejąc się do skał trawersujemy w stronę Żlebu pod Zawratem. Tam będzie mniej stromo. W schronisku, gdzie wpisaliśmy się do Księgi Wyjść, był już pewien niepokój. Było ciemno, jak wróciliśmy. No więc iść? Czy nie iść? Taka okazja sie nie zdarzy. Być na Hali. Tu nocować! Na początku kwietnia. Do Zakopanego autobusem. To cała wyprawa! Taka okazja. Zaliczyć ten zjazd. I potem te wytypowane w głowie. Nazywano to wtedy narciarstwem wysokogórskim. Ski tury, ski alpinizm. To było potem. Choć jeśli chodzi o skialpinizm to już był. Już był pierwszy zjazd z Mont Blanc. Konopka w Polsce wyprawiał różne cuda na "ścianach" wspinaczkowych(min północna ściana Świnicy). Chodziło się zakosami w poluźnionych butach. Pewnie tam, na zachodzie, to mieli sprzęt! No i wróciłem! Z Zawratu nigdy nie zjechałem. Zrobiłem dobrze? Chyba tak, ponieważ piszę ten post. Czy zjechałbym bez niespodzianek? To jedynie zna mój Pan i Stwórca tego świata.
    1 punkt
  33. 26.05.2021 Śmiertelny wypadek w Tatrach na Słowacji. Jak informują służby, do tragicznego zdarzenia doszło w rejonie masywu Gerlacha , zgłoszenie o śmiertelny wypadku w Tatrach wpłynęło do Horskiej Zachrannej Służby w środę 26 maja w okolicach południa. 30-letni skialpinista wybrał się na Gerlach, by zjechać z niego na nartach. W pewnym momencie pod mężczyzną osunął się śnieg i spadł w przepaść. Ratowników o wypadku w Tatrach poinformowali znajomi W góry ruszyła akcja ratunkowa.Na Gerlach wysłano ratowników Horskiej Zachrannej Służby, a także śmigłowiec ratunkowy. Mężczyznę wypatrzono w rejonie Kaczej Doliny. Pomimo akcji służb, 30-latek zmarł. Jego ciało zostało przetransportowane do bazy w Starym Smokowcu. https://www.hzs.sk/typy-aktualit/tragicky-pad-skialpinistu-vo-vysokych-tatrach/
    0 punktów
  34. RIP Małgorzata Kącka i Krzysztof Ślęzak - Pokój Ich Duszom, odeszli zdecydowanie za wcześnie.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...