Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.09.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Gdy rok temu kończyliśmy wyprawę rowerową doliną Drawy i Gail w Austrii, zaczęliśmy snuć z przyjaciółmi plany, dokąd pojechać następnym razem. A może by pociągnąć w drugą stronę tam, gdzie zaczynaliśmy trasę? Bella Italia? Dolomity? Pomysł rzucony niezobowiązująco w deszczowe popołudnie przy kawie na lienzkiej starówce, skonkretyzował się w tym roku w ostatnim tygodniu sierpnia. Kolejny tydzień natomiast minął na wędrówkach górskich w regionie Vinschgau. Zapraszam na retrospektywną relację z minionych dwóch tygodni. 22.08 (niedziela) – rozruch na lekko w górnym Vinschgau W sobotę wieczorem dojechaliśmy z Darkiem autem do miejscowości Goldrain/Coldrano w Vinschgau (Tyrol Południowy), gdzie spotkaliśmy się z zaprzyjaźnioną parą z Krakowa, z którą od kilku lat spędzamy rowerowy urlop. Właściwą wyprawę planowaliśmy zacząć od poniedziałku – niedziela była więc przewidziana na odpoczynek po podróży, aklimatyzację i spokojny rozjazd, jeszcze bez sakw. Aura kapryśna, prognozy nie najlepsze – od czternastej zapowiadane załamanie pogody i deszcze. Zaplanowaliśmy więc niedługą trasę dookoła jezior Haidersee i Reschensee. W trakcie dojazdu autem przeszła gwałtowna ulewa, a nad przełęczą Reschen dalej kłębiły się ołowiane chmury. Temperatura +14 stopni. Zimno, wiatr - jechać? Jechać! Nasza ekipa: Haidersee: Dolna stacja kolejki Haideralm. Osiem lat temu jeździłam tu na nartach, jeszcze przed połączeniem z sąsiednim ośrodkiem Schöneben w Reschen: Zapora na Reschensee. W przeciwieństwie do ciemnogranatowego jeziora Haideralm, woda ma tutaj intensywnie turkusowy kolor. A oto i wspomniany ośrodek Schöneben: Po drugiej stronie jeziora znane miejsce z zatopioną wieżą kościoła w Graun. Zimą można tutaj dojść pieszo, po zamarzniętej tafli. Teraz usypano mierzeję dookoła. Pogoda wcale nie ma zamiaru się załamać, a nawet jakby się nieco ociepla i przejaśnia. Nie ma więc powodu, aby po zrobieniu ósemki wracać do pensjonatu. Po krótkiej naradzie postanawiamy zjechać kilka km w dół do Mals, na końcową stację linii kolejowej Vinschger Bahn, tam zostawić auta i trasą rowerową Etschradroute (wzdłuż Adygi) zjechać do Goldrain, a wieczorem wrócić pociągiem do Mals po samochody. Jeśli nie macie swoich rowerów, to można wypożyczyć przy stacji kolejowej a zwrócić na dowolnej innej na odcinku między Mals a Meran (ok. 60 km) i wrócić pociągiem. Fajna opcja np. jako urozmaicenie po wiosennych nartach, szczególnie, że z kartą gościa VinschgauCard macie transport publiczny w dolinie za darmo. Mals - przy dworcu. Jeden z budynków w zabytkowym centrum Mals: Adyga jest tutaj niewielkim, rwącym potokiem: W wielu miejscach są tablice informacyjne z przebiegiem trasy. Warto wspomnieć, że Etschradroute jest częścią długodystansowego szlaku Via Claudia Augusta z Würzburga do Wenecji. Pozostałości wojenne? Docieramy do Glurns - maleńkiej, średniowiecznej perełki. To jedno z najmniejszych miast w Alpach, liczące sobie ok. 900 mieszkańców, z zachowaną oryginalną zabudową z XV i XVI w. i miejskimi murami. A że akurat zaczęło kropić, to przysiadamy na capuccino z kawałkiem sernika w jednej z kawiarni. Szlak prowadzi lekko z górki, dość blisko rzeki - w większości wydzielonym asfaltem, czasem są szutrowe odcinki - jak np. pod Prad lub pod Laas. Za Prad jedziemy przez jabłkowe sady. Widok bezkresnych szpalerów jabłoni z dojrzałymi, apetycznymi owocami będzie nam towarzyszył przez najbliższe dni. Jakże pięknie musi tu być również wiosną! Dojeżdżamy do Laas, znanego głównie z kopalni śnieżnobiałego marmuru. Ale nie tylko - wkrótce odbędzie się tu kolejna edycja przyznania prestiżowej literackiej nagrody im. Franza Tumlera dla najlepszego, niemieckojęzycznego debiutu literackiego. Widok na plac przeładunkowy przy linii kolejowej oraz (w tle) na dawną kolejkę szynową na zbocze kamieniołomu: Stąd już niedaleko do Goldrain, do naszego pensjonatu. Pierwsze ponad 60 km pedałowania za nami, a rano wyruszamy na wyrypę z sakwami. [cdn.]
    6 punktów
  2. Dzisiejsze soczyście mazowieckie 150 kilometrów , w gronie Przyjaciół - do kultowego kolarskiego miejsca: Góry Kawiarni w Górze Kalwarii Ciekawostka? Gdy się wchodzi do toalety, włącza się nagranie jednego z etapów TDF gdy wygrywał Rafał Majka... Rok 2014. ...a komentatorzy? "PCHAMY, PCHAMY, PCHAMY!!!"... I tak właśnie spędza się czas w tym WC Pierwszy mural: Ryszard Szurkowski. Niesamowity kibelek W środku już ok 10siątej masa Kolarzy. Zjeżdżają się tutaj cykliści z Warszawy, Radomia, Warki, Białobrzeg... Kultowa Miejscówka! Wnętrze: Mural numer dwa, to nasz Mistrz Świata Michał Kwiatkowski Lokum kipi kolarstwem... Kawa pyszna, ciasto też Z Paulą Kawiarnia mieści się w wąskiej narożnej kamienicy: Nasz czteroosobowy peleton Klimat jest! Foto fotografa Pani Kolarka Pan Kolarz: Wystartowaliśmy z Radomia o 7 rano. Temperatura na początku jazdy +4. Zimno...ale daliśmy radę! Łącznie zrobiliśmy 150 kilometrów, jazda lekka - średnia 31,5 km/h. Super dzień i fajny Coffe Ride! Kwiato! Krótka przerwa była również w Warce na rynku Hetman Czarniecki! Świetny dzień na naszej pięknej mazowieckiej ziemi! Słowenia jest cudowna...ale nasze serca, biją tutaj Pozdrawiam marboru
    6 punktów
  3. Maciek dzięki za miłe słowa, naprawdę być w Twoim Teamie to prawdziwa radość i zaszczyt. Współpracować z Takim zawodnikiem, z taką głową, to tylko sama przyjemność. Twoja jazda od przeprawy promowej do mety to coś niezwykłego i niesamowitego. Naprawdę dystans i tempo jakie narzuciłeś to mega wyczyn. Kontrolowałem i sprawdzałem co robili zawodnicy przed Tobą na tym odcinku i nie wygladało to dobrze. A jednak dałeś radę. Wpadłeś na metę parę minut za Kazimierzem Piechówką który wygrał 4xMRDP, a to mega zawodnik, który na rowerze w życiu spędza wiecej czasu niż bez. Odrabiałeś na tym odcinku po kilkadziesiąt kilometrów do najlepszych, brak mi słów uznania dla Ciebie... Pozdrawiam serdecznie i dzięki, że znalazłeś czas by się podzielić uwagami i relacją z kolegami z forum.
    6 punktów
  4. No i cały medal na koniec. 😉
    6 punktów
  5. Ok, źle zrozumiałem. 😉 Dla mnie też ten wynik jest kosmiczny. To jeszcze dorzucę fotki dziewczyn - niebieskie koszulki to dwie finalistki MRDP Marzena i Gosia, czerwone wolontariuszki Kasia i Iza (moja żonka), a w środku Daniel organizator. PS. Jak widać, jak skończył się maraton, pogoda zaczęła dopisywać... 😉😁
    5 punktów
  6. Słyszałem o tym i wcale mnie nie dziwi, że zrobiła to kobieta. Znając specyfikę ultra powiem, że im dłuższy dystans tym bardziej zaciera się przewaga mężczyzna nad kobietami. Dzieje się tak dlatego, że dużą rolę zaczynają odgrywać takie czynniki, jak odporność na ból (kobiety są w tym lepsze), odporność na sen, samoorganizacja itp. Natomiast w żadnym przypadku nie można powiedzieć, że jest to 50 x MRDP. Takie rekordy maja to do siebie, że są ustanawiane w możliwie optymalnych warunkach. Czyli jazda po całkowicie płaskim terenie, gdzie występują możliwie najlepsze warunki pogodowe, a czasem nawet specjalnie ustala się trasę zgodnie z kierunkiem wiatru. Do tego z pełnym wsparciem. Tymczasem MRDP ma 25 000m przewyższenia (niektóre podjazdy mają ponad 20% nachylenia) i jest rozgrywane na konkretnej trasie, bez względu na warunki pogodowe i trzeba radzić sobie samemu (samowystarczalność), a to robi ogromną różnicę. 😉
    4 punkty
  7. Bardzo dziękuję. Jest mi tez miło, że mogę kogoś zainspirować. Przy okazji pozdrów swoją Żonkę. 🙂 Powoli wracam do normalności, mam jeszcze mocno spuchniętą prawą kostkę, ale to pewnie dla tego, że była już dwa razy skręcona i ślad po tym pozostał. Co dalej? Nie wiem. Rowerowo czuje się spełniony, udało mi się przejechać coś, co w limicie czasu przejechały zaledwie 52 osoby w tym kraju, choć obecnie w różnych ultra startuje już dobre parę tysięcy osób w roku. W dodatku przejechałem edycje z najdłuższą trasą (o dobre 3 godziny jazdy więcej niż każda poprzednia) i z najgorszą pogodą - 7 dni deszczu i to takiego typu totalna zlewnia, a jak już nie padało, to było zimno lub wiało prosto w pysk. Chyba na razie chcę odpocząć. 😉 Swoją drogą jeszcze niedawno wymarzony Bałtyk-Bieszczady Tour, obecnie to dla mnie pryszcz, łatwizna. Nigdy bym nie pomyślał, że kiedyś tak będzie. Znam ten maraton i jest to obecnie chyba najdłuższy ultra na świecie. Niestety, żeby pojechać coś takiego, trzeba dostać sporo urlopu, do tego trzeba mieć niemały budżet. 😉 Do tego dochodzą problemy z COVID-19 - przekracza się sporo granic, a to oznacza sporo niepewności czy to się uda. Papierologia, ograniczenia bądź zmiany, które mogą zostać wprowadzone, kiedy będę już w drodze. Obecna sytuacja nie sprzyja międzynarodowym wyścigom. Jeśli się nie mylę, tegoroczny Transcontinental ( ok 4000 km przez Europę) został odwołany. Czy myślałem o zagranicznych maratonach? Tak! Mi po głowie chodzi NorthCape4000 - startuję się we Włoszech pod palmami i jedzie na tytułowy North Cape, czyli najdalej wysunięty na północ punkt Europy. Marzy mi się też TABR (Trans America Bike Race), czyli maraton w poprzek USA. Start na Zachodnim Wybrzeżu (San Francisco), meta nad Atlantykiem (Nowy Jork). Dystans coś ok 6700 km. Tylko znowu te koszta... 😉 Kolega, który to jechał i nie korzystał z noclegów (tam to średnio 100$ za noc), wydał na to ok 20 000 zł! No i znowu ten urlop... 😉😁
    4 punkty
  8. @johnny_narciarz - jeszcze raz wielkie gratulacje za ten mega ultramaraton, za hart ducha i ciała. Jesteś przegość . @marionen - będąc w urlopowych rozjazdach regularnie czytałam Twoje wpisy w tym wątku na forum, mając dzięki temu relację na bieżąco z trasy Maćka . Dzięki za kawał dobrej roboty.
    3 punkty
  9. Urlopu czas zacząć, wybór padł na D.K a konkretnie Polanica Zdrój jako baza wypadowa 😜. Będziemy objeżdżać Single w Dolinie , a na rozgrzewkę pokręciliśmy dzisiaj troszkę wokół komina☺️
    3 punkty
  10. No cóż, pierwszy set Igę zmaltretował. Puściła koncentrację w drugim. Bencic w całości niestety lepsza. Kurcze, niewiele brakowało w tym pierwszym secie dla Igi i wtedy wszystko poszło by inaczej.
    2 punkty
  11. Cześć No i teraz wstyd. Po co to wysyłać takich... Pozdrowienia
    2 punkty
  12. Hehehe całą wyprawę już znam 😜 Przedpremierowo 😁
    2 punkty
  13. Dzięki serdeczne Wiesiu za tą odpowiedź. Już się bałem, że zobaczę Twój sprzęt narciarski na OLX-ie. Wyjazdy z Tobą i zjazdy w trudnym i niedostępnym terenie to wspaniałe narciarskie dni dla mnie. Mam nadzieję, że jeszcze zaliczymy niejedną fajną górę do przerobienia. Chcę ciągle narciarsko się rozwijać, a zjazdy z Tobą są świetną formą do własnego doskonalenia, a dyskusję o tym i tamtym podczas wspólnych dni narciarskich również intelektualnie dobrze na mnie wpływają...
    2 punkty
  14. Cześć, Nie, ale zrobię to jutro rano. Na pewno się nieco zawęziłem, co niekoniecznie przełoży się na wagę. Maraton się kończy, ale "spust" nie... 😁
    2 punkty
  15. Po długim czasie zbierania funduszy i przeglądania ogłoszeń, wreszcie zakupiłem swój pierwszy w (dorosłym) życiu rower. Ostatni rower jaki miałem to jakiś składak bez przerzutek, w wieku 8 lat. Ponieważ interesuje mnie jazda w terenie a jeszcze nie wiem co dokładnie, wybrałem dość uniwersalną kategorię Trail i polecany na forum popularny model Giant Trance. Konkretnie udało się zakupić używany Giant Trance Advanced 1 2018 Specyfikacja: Rama: Carbon, tylny wahacz alu, zawieszenie maestro (4 zawias ??), (wymieniona na gwarancji na model 2019 - inna kolorystyka) Geometria: Rozmair M Kąt główk -i 67 stopni Kąt podsiodłowy - 73,5 stopnia Reach - 435mm Stack - 591mm Rozstaw kół - 1160mm Obniżenie supportu - 15mm Tylny wahacz - 435mm Mostek - 50mm Damper: Fox Float DPX2 Performance - 140mm skoku Widelec: Fox 34 Performance Elite FIT4 - 150mm skoku Koła: 27,5 Giant TRX 1 carbon szerokość 35mm, oś tylna 148x15mm, oś przednia 110x15mm Opony: Tył: Maxxis Minion DHR 2 27,5x2,6 (zmieniona) Przód: Maxxis High Roller 27,5x2,4 (fabryczna) Hamulce: Sram Guide RS z tarczami 180mm Napęd: Sram GX Eagle 32x10-50 Kierownica: Giant Contact SL alu 780mm Siodełko: Sanmarco Waga orientacyjna: 12,5kg. Niestety jak to z używkami bywa, stan roweru nie jest idealny. Do serwisu jest damper, jest też jakiś problem z przerzutką. W najbliższym czasie okaże się, czy nie trafiłem na minę. Zdjęcie z ogłoszenia:
    1 punkt
  16. W Krakowie jest dobry serwis, sam będę tam niedługo wysyłać damper na serwis i przedni amor bo mam z nim problem - chcę żeby zdiagnozowali i naprawili. http://www.variobike.pl/
    1 punkt
  17. Poczekaj aż skończą urlop. Nie warto eksperymentować z nieznanymi serwisami z Polski, jak na miejscu masz pewnych fachowców. Kupowałeś rok rower to możesz poczekać 3 tygodnie na serwis dampera 😁
    1 punkt
  18. 6:6 w pierwszym secie, chyba trzy meczbole dla naszej i 12:14 w tie-break. 6:7 przegrała Iza. Wielkie nerwy.
    1 punkt
  19. @Ziemowit - dzięki!. Pierwsze wrażenie, gdy zjechałam poniżej Mals było - o jeny, jaka ta dolina głęboka i jakie te góry potężne! Kontrast jest naprawdę duży, nawet w porównaniu do innych alpejskich dolin. A gdy pójdzie się szlakiem z którejś z bocznych dolin, to cały świat lodowców i gigantycznych trzytysięczników jest na wyciągnięcie ręki. Robi wrażenie.
    1 punkt
  20. Super relacja. Ta dolina od dawna jest na mojej liście top 5 miejsc, gdzie chciałbym zamieszkać. Barierą są wysokie włoskie podatki, które trzeba płacić zakładając we Włoszech firmę i bardzo skomplikowane przepisy podatkowe. A może ktoś mi powie, że jest inaczej i to dużo łatwiejsze? Co do samego miejsca, jedyny minus jaki znalazłem to zaskakująco zimna woda nawet latem w jeziorze Reschensee. W okolicy wyrastają bardzo wysokie góry i z doliny rozciągają się zacne widoki na okoliczne lodowce (tylko w słoneczną pogodę, której trochę brakuje na zdjęciach). Szlaków i mniejszych dolinek czekających na spenetrowanie jest w okolicy ponadprzeciętne zatrzęsienie, a jak się skończą, to w relatywnie niewielkiej odległości są wschodnie Dolomity albo zachodni Tyrol po austriackiej stronie. 👌
    1 punkt
  21. Szkoda, że nie daliście info o wycieczce w nasze rejony! A tak minęliśmy się o tydzień.
    1 punkt
  22. @marboru - trochę daleko macie do tej kawiarni , ale cóż - dla takiego kolarskiego designu warto się poświęcić.
    1 punkt
  23. Chyba nikt z tobą już nie ma ochoty dyskutować. Za dużo jedziesz z osobistymi wycieczkami. I to nie wobec mnie ...
    1 punkt
  24. Gratuluje sprzętu. Z tymi komponentami to racja. Pakują najgorsze gówno. Jak tak patrzę to poniżej 6k zł nie ma nawet nic rozsądnego. Ja też się wpakowałem na minę 😆
    1 punkt
  25. Ciekawe jak z pogodą na jesień i zimę. Prognozom długoterminowym nie warto zbytnio ufać, ale w ramach ciekawostki można popatrzeć. Zima na obecną chwilę zapowiada się raczej normalnie. Nie będzie dużych odchyleń w opadach czy tempereturach. Może tylko nieco cieplej niż norma wieloletnia i Alpach w Listopadzie oraz Grudniu opady powyżej normy.
    1 punkt
  26. Co za niesamowity mecz rozegrała Fernandez z Kerber. Po pokonaniu Osaki kolejny wygrany mecz ze "starą" mistrzynią Kerber. Walka i wymiany na niesamowitym poziomie, a Kanadyjka ma tylko 18 lat. Widać, że nastepuje zmiana pokoleń w damskim tenisie, oby miejsce w tym zacnym gronie znalazła Iga Świątek...
    1 punkt
  27. Dzięki! Na pewno jeszcze wzniesiemy razem toast. Dam znać.
    1 punkt
  28. To troche inny rower niz moj. Kola 29 i nieco slabszy osprzet. Swoja droga producenci zareagowali na wzmorzony popyt. Rowery mocno podrozaly a do tego wpychaja coraz gorsze komponenty. Szczegolnie rocznik 2021 to dramat. Teraz budzetowe widelce i lipne hamulce trafiaja do rowerow za 15k.
    1 punkt
  29. Dzisiejszy wypad do kultowego miejsca kolarskiego na Mazowszu Góra Kawiarnia! Nowy wpis na blogu, pod linkiem: Serdecznie zapraszam! marboru
    1 punkt
  30. Prawdziwa mistrzyni potrafi docenić awans do kolejnej rundy Pod postem Igi Świątek pojawił się też wymowny komentarz amerykańskiej narciarki alpejskiej Lindsey Vonn. Trzykrotna medalistka olimpijska i ośmiokrotna medalistka mistrzostw świata zamieściła trzy emotki przedstawiające napięty biceps, który jest wyrazem siły.
    1 punkt
  31. Od zawsze byłem przekonany do racji bytu firm produkujących sprzęt, nie tylko narciarski, a jednak w sposób niszowy. Do dziś, nigdy się nie zawiodłem. Na stockli jeżdżę od zawsze i nie potrafię sobie wyobrazic, zeby taka firma wypuściła kolekcje, z nartami, które będą cechować się niską jakością
    1 punkt
  32. RK żartobliwie ze to trzeci debiut Polaka w F1 https://powrotroberta.pl/2021/09/alfa-podsumowuje-sobote-holandia.html cytat: Kiedyś Charlie napisał fajny komentarz... Po wypadku mówili, że już nigdy nie wróci do Motorsportu... wrócił Mówili, że już niczego nie osiągnie... Wygrał mistrzostwa WRC2 Mówili, że już nigdy nie pojedzie bolidem F1.. pojechał na testach z Renault Mówili, że już nigdy nie stanie na polach startowych do wyścigu F1... stanął i przejeździł cały sezon, zdobywając jedyny punkt dla Williamsa w tamtym sezonie.... No i po tym nieszczęśliwym sezonie z Williamsem znowu mówili, że to koniec, i że nigdy więcej nie zobaczymy go na polach startowych..... I co? ... i znowu nie mieli racji !!! I to nie był jakiś blady, niezauważalny występ. Po długiej przerwie, robiąc jedynie 20-ścia kilka okrążeń w trzecim treningu, pojechał kwalifikacje nie robiąc żadnych błędów [ jakie robiła duża część stawki ], i nie był ostatni. Antonio był szybszy?... Pewnie, że był. Antonio jeździ tym bolidem od lat. Każdy trening, każdą sesję kwalifikacyjną i każdy wyścig... Ale jak Alonso wrócił po KRÓTKIEJ przerwie do F1, to Okon też był szybszy, ale wystarczyło parę wyścigów. Z przyjemnością obejrzę jutrzejszy wyścig, z przyjemnością, której nie miałem od lat.
    1 punkt
  33. Postawili to się Serbowie Polakom wczoraj. Obie drużyny miały lepsze i gorsze momenty, jednak widowisko było na wysokim poziomie. Od 1-2 do zwycięstwa. Do końca wynik był otwarty...
    1 punkt
  34. jakioś słabe te jęzory - może poczekaj na prawdziwą zimę
    1 punkt
  35. Takie małe a cieszy 😀 Zainspirowany Maćkiem i może wspólna wyprawa trzeba strugać formę. Dziś mały test na co stać to 85 kilowe,45 letnie ciało 😆 Wczoraj walczyłem z rowerem z nowymi hamulcami do 23:00 i start troszkę się opóźnił. Jednak zaplanowane kilometry poszły dost gładki poza ... no właśnie... poza przygotowaniem. Buty do bani, i boli dupa. Każdą kondycję może zabić jakiś nieprzemyślany szczegół. Tu nie ma miejsca na błędy. Tak to mniej więcej wyglądało.
    1 punkt
  36. W dolinie Schnalstal jeszcze zielono, ale na horyzoncie, pod chmurami widać białe jęzory śniegu. Lodowiec rusza 17.09, a zdjęcie jest z wczoraj, pyknięte z przeciwległego grzbietu 😃
    1 punkt
  37. Ok, czyli trzeba się przerzucić na Head, Volkl, Rossignol, Stockl itp.
    1 punkt
  38. Dojeżdżają na metę najwięksi twardziele na swych wspaniałych maszynach. Wojciech Łuszcz zdobył metę o godz 13:00. Czas przejazdu 13 dni 1 godzina. Wielkie Gratulacje !
    1 punkt
  39. Jest plan , by zakończyć sezon rowerowy 2.10 w Soelden i rozpocząć narciarski na Rettenbachgletcher i potem dokończyć 4 dniówkę na Tuxiku - takie 2 w 1 😉
    1 punkt
  40. Na Hintertuxie oczekują już na narciarzy w zimowych nastrojach...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...