Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.01.2022 w Odpowiedzi
-
17 punktów
-
17 punktów
-
Bieszczad.ski Wańkowa - inauguracja stacji Zaczynamy, bo działo się co niemiara Położenie, dojazd, parkingi Stacja jest położona w Wańkowej, w pobliżu Leska, w Górach Sanocko-Turczańskich, na zboczu Magury Wańkowej. Informacje znajdziecie na stronie: https://bieszczad.ski/potrzebneInformacje/naszaLokalizacja Dojazd jest bezproblemowy, stacji nie da się przegapić będąc już w Wańkowej. Parkingi - od razu pierwsze zaskoczenie - są małe! Przyjechaliśmy o 8.45 a główny parking szybko się zapełniał. Parking ten znajduje się zaraz za nowym mostem, obsługa zresztą sprawnie kieruje tam samochody. Pod głównym budynkiem stacji też są miejsca parkingowe, ale dojazd do nich stanowi wąska droga, więc mogą tam być trudności z wymijaniem. Parking jest bezpłatny (niby oczywistość aktualnie, ale kto wie co będzie za chwilę). To jest mniej więcej 1/3 parkingu, możliwe, że da się przygotować więcej terenu. Budynek stacji z kasami, automatami do zwrotu kart, toaletami (pierwsza klasa!) i tymczasowym namiotem gastronomicznym. Restauracja jeszcze nie jest otwarta, chociaż można usiąść przy stolikach wewnątrz budynku. Tak wyglądała kolejka do bramek o 9.00. Organizatorzy zaliczyli małe opóźnienie, ale finalnie wszyscy usiedli na nowiutkie 4-osobowe krzesło Batholeta o długości 960 m (maks. prędkość 2,6 m/s, zdolność transportowa 1880 os./godz.) i pojechali w stronę szczytu. Jak widać, kolejka momentalnie zniknęła Góra stacji czai się w cieniu i w tym cieniu już pozostanie. Mniej więcej do trzeciej licząc od góry podpory słońce nie zagląda, do tego miejsca jest też najbardziej stromo. I twardo, bo słońce nie zagląda Stok, wbrew obawom niektórych, nie jest taki łatwy i płaski. Różnica wysokości wg tabliczki przy wyciągu to 212 metrów. To widok z górnej stacji - początek to całkiem ciekawa ścianka, która od razu ugina kolana przyzwyczajonym do "płaskich Tyliczów i Słotwin", pachnie wręcz Lawortą! Stok w ogóle ma charakterystykę zbliżoną do Laworty, chociaż zdecydowanie mniej wymagającą. Dla obawiających się ścianki, przygotowano objazd, który generował chyba jeszcze więcej problemów niż rzeczona ścianka. To ta wąska przecinka z prawej strony zdjęcia. Ponieważ nie jest tam dużo łatwiej, a wąsko jest bardzo, szybko zrobił się tam lód i muldy. Dla koneserów A góra jest szybka! Rano, na idealnie przygotowanym stoku można było dać pośpiewać krawędziom. Tutaj akurat grupa walcząca z grawitacją. Tak góra wyglądała po paru godzinach. I jeszcze jeden rzut oka na tę część. Jedziemy niżej, stok się wypłaszcza, ale cały czas jest miodnie. Mniej więcej do tego miejsca będzie dojeżdżał talerzyk po lewej, patrząc od dołu, stronie stoku. Dziś nie był uruchomiony, ale gdyby był, to wszyscy walczący o życie na ściance, jeździliby sobie wygodnie po tej części stoku. Jest szeroko, nachylenie jest odpowiednie aby się rozpędzić, do nauki i doskonalenia skrętów idealnie. Nachylenie tej części porównałbym z trasą 1 na Master Ski. Do tej pory były same plusy, teraz czas na minusy. Dużo ich nie będzie ale za to będą konkretne. Wyciąg! Nie, nie wyciąg, jego obsługa. Nigdzie i nigdy nie jechałem krzesłem, które zwalniałoby chyba przy każdym wysiadającym, a jeśli wysiadającym było dziecko, obsługa zatrzymywała wyciąg. Z nudów policzyłem zwolnienia (te znaczące, do prędkości wyluzowanego ślimaka) było i 7 i 3 zatrzymania w trakcie tylko jednego przejazdu w górę. Rekord zatrzymywania krzesła ustanowiony w Laskowej został zmiażdżony Sytuacja wygląda na tyle beznadziejnie, że nie warto kupować karnetu krótszego niż 4 godziny, bo nie zdążysz pojeździć. Spędzisz za to miłe chwile bujając się na krześle... Tu jest najwięcej do poprawienia! Minus drugi - przygotowanie trasy. Mniej tu winy organizatora, bardziej zawiniła odwilż, ale faktem jest, że na stoku miejscami było sporo lodu zmielonego przez ratrak, przysypanego niezbyt grubą warstwą świeżego śniegu. Było to widoczne od rana, ale dopiero wraz z postępującym zmęczeniem stoku, pojawiło się w sporej ilości. Trzeba zdecydowanie dośnieżyć trasę a nocne ratrakowanie z pewnością pomoże w związaniu całości. Na wtorek planowane jest otwarcie wyciągów taśmowych (tak, dwóch i to chyba najdłuższych w Polsce), co skieruje część ruchu początkujących na osobną część tras, talerzyk dodatkowo odciąży ruch na górnej ściance. Na koniec ceny oraz gastronomia. Cennik i mapę tras znajdziemy na stronie: https://bieszczad.ski/stacjaNarciarska/cennik Ceny są wyraźnie wyższe niż w Tyliczu, ale niższe niż w Ustrzykach (Gromadzyń - 95 zł/5 godz.; Laworta - 90 zł/5 godz.; Wańkowa - 90 zł/6 godz.; Tylicz - 80 zł/6 godz.) Gastronomia jest w porządku, ceny przystępne, jakość sprawdzona tylko kawy i herbaty, ale nie widziałem nikogo tarzającego się w konwulsjach po zjedzeniu innych potraw, więc zakładam, że są w porządku Wańkową opuszczaliśmy ok. 16, stacja uruchomiła oświetlenie a na stoku zaczęli się pojawiać kolejni narciarze. Inauguracja zdecydowanie udana, a stacja zdecydowanie do polecenia.12 punktów
-
Dziś już kończymy jazdę, teraz wracam do domu (kolejny wyjazd za 3 tygodnie, chyba że tyle nie wytrzymam). Ludzi mniej niż wczoraj. Stok dość mocno dośnieżony w nocy, śnieg wolny. Jedna z tras wynajęta przez AZS AGH - snowboard, ustawiony slalom. Było widokowo. Jaworzyna (słabo widać na zdjęciu, mocno dośnieża górę). I tak - ten tuman kurzu w tle, to śnieży Tabaszewski. Stoki przygotowane bardzo dobrze.10 punktów
-
@sstar to nie hotel, tylko Centrum Narciarstwa Biegowego i Biathlonu. Obiekt sportowo-szkoleniowy z prawdziwego zdarzenia. Jakuszyce zmartwychwstały po niedawnej katastrofalnej odwilży. Co prawda pierwszi biegacze pojawili się już we środę - wraz z pierwszym opadem śniegu, ale to chyba ci najbardziej zdesperowani. Po tym jak dopadało w piątek i sobotę, a na profilu Biegu Piastów pojawila się informacja, że niektóre trasy znów są ratrakowane, pojechaliśmy dzisiaj rano z moim ślubnym na biegówki. W najlepszym stanie jest Dolny Dukt i trasa na Jelenią Łąkę. W torach do klasyka na Górnym Dukcie i na trasie do kopalni zdarza się przemielonej że śniegiem ziemią i trzeba uważać na kamyki i gałązki. Pogoda fajna - lekki mróz, rano trochę przejaśnień, potem się zaniosło i zaczął sypać śnieg. Kilka fotek tutaj, kilka na blogu.9 punktów
-
Te Koninki dzisiaj to nie był najlepszy pomysł. Dotarłem na 8:30, pusto, cicho, miejsce parkingowe za darmochę pod samą stacją (chociaż na dolnym parkingu było już trochę aut, ale albo nie wiedzieli że można wyżej podjechać, albo miłośnicy opon letnich, trudno powiedzieć). Ucieszony, że się załapię na pierwsze krzesło zacząłem się przebierać. Załapałem się na drugie. Pierwszy zjazd - twardo! I do tego nierówno. Tam są takie podłużne garby w kilku miejscach stoku, które przy małej ilości śniegu i twardym zmrożonym podłożu powodują że albo jedziemy wąsko śmigiem pomiędzy nimi (panie, ale to trza umić!), albo musimy zmiękczać mocno zawieszenie, żeby nas nie wystrzeliły w kosmos przy przejeżdżaniu ich w poprzek skrętem średnim. Było trochę walki na ściance, ale już przy trzecim zjeździe wczytał się odpowiedni "software" i jazda zaczęła sprawiać coraz więcej przyjemności. Pogoda cudna, pełne słońce, lekki mrozik, abolutny brak kolejki, totalny luz na stoku, górski klimat, idealnie. Co z tego, jak co chwilę zgrzyty pod nartami. Na stoku pełno przecierek i luźnych kamieni, nie sposób wszystkich ominąć, bo jadąc naprawdę spokojnie i asekuracyjnie omijam jedno żwirowisko i wpadam na kolejne. Są też niestety w wąskich miejscach, których nie sposób objechać. Na dolnym zakręcie po prawej stronie całkiem brązowo. Do cholery - kamyki wystają nawet w wąziutkim przesmyku do bramek. W pewnym momencie czuję konkretne szarpnięcie. Myślę sobie - dosyć, bo będzie po nartach. Schodzę ze stoku i oglądam ślizgi (załączam zdjęcia). Łapie mnie wkurw, bo 125 cebulionów za taki stan stoku to mało śmieszny żart, a potencjalna wartość odsprzedażowa moich nart w ciągu trzech godzin jazdy znacząco spadła, czego nie kalkulowałem w kosztach wyjazdu. To był mój drugi wypad do tej stacji - poprzednio było jeszcze gorzej, ale to był koniec kwietnia, pełna wiosna i mój ostatni dzień jazdy w poprzednim sezonie - więc taki stan stoku można było zrozumieć i wybaczyć. Z bolącym sercem chowam narty do bagażnika i próbując uratować dzień udaję się do wypożyczalni. Wchodzę i od progu widzę pana, który ostrzy nartę na maszynie trzymając ją w rękach i przeciągając po kamieniu. Moment, czy on ostrzy w ten sposób krawędź od dołu?😲 W tym momencie coś we mnie umarło... No ale co zrobić, po chwili przebierania wybieram jakieś Fischery - 175 cm, R 16, 66 mm bod butem i dumny napis "World Cup" daje nadzieję, że dzień da się uratować. Stan ślizgów jest tak dramatyczny, że pierwszy raz coś takiego widzę na oczy, ale krawędź wydaje się być ostra. Wyjazd na górę i chwila prawdy. Ja pierd... narty jadą, tylko nie do przodu, a w bok. Widać taki model do driftu. Zjazd na sam dół to walka o życie, ciężko jest nawet zahamować, bo narty postawione na krawędzi dalej się zsuwają na wygłaskanych już odcinkach. Zero przyczepności, a ja muszę wrócić na górę, bo zostawiłem w barze telefon z prośbą o podładowanie. Udało mi się jakimś cudem zsunąć drugi raz na dół po powrocie po telefon i nie połamać kończyn ani nie zabić nikogo i na tym zakończyłem jazdę o 13:20, czyli dwie i pół godziny z dziennego karnetu poszły się bujać. Udało mi się na szczęście odzyskać dwie dyszki z wypożyczalni, więc niezapomniane atrakcje w trakcie dwóch zjazdów na Fischerach kosztowały mnie tylko 25 zeta. Podsumowując koszty - 150 cebulionów i porysowane ślizgi za cztery i pół godziny jazdy. Oceniam subiektywnie - nie stać mnie na taką zabawę. Dlatego Koninki planuję od tej pory omijać szerokim łukiem. Miejsce jest urokliwe i stok ma potencjał, więc być może zajrzę tam, jak kiedyś spadnie minimum cztery metry naturalnego śniegu, ale i tak na wszelki wypadek wezmę najgorsze narty jakie będą pod ręką. Wracając wstąpiłem zwiadowczo do Kasiny. O 14:15 na stoku czarno, ale kolejek brak, byłem zaskoczony.9 punktów
-
Nie spodziewałem się takich pustek dzisiaj na Katschberg. Rozumie, że nie świeciło słońce jak przez ostatnie dwa dni, ale jest niedziela. I w dodatku ciepłej bo rano -8 stopni. Do 12 żadnych kolejek, ani przy gondolach ani przy krzesłach. Jazda na okrągło. To już było zaskoczenie, ale po 12-tej na stokach zrobiło się pusto. Spotkanie na trasie 5 osób to już był tłum. Na niektórych zjazdach miałem stok dla siebie. Życzę takich przeżyć wszystkim na forum. 👍⛷👍⛷ Warunki extra, dość że o 16 żadnych muld na stokach 😁 rzadko gdzieś odsłonięty lód.6 punktów
-
Też miałem dylemat SM czy JL? Ostatecznie padło na SM. To 40 km dalej od JL ale z racji udanej miejscówki pod Medvedinem daliśmy radę na trzy pełne dni. W porównaniu do JL ostrzej, dłużej i fajniej ale odczuwalnie drożej. Dlatego uważam że fajnie ale na minimum dwa dni. My byliśmy zadowoleni. Tak spontanicznie to raczej Janske Lazne preferuję.5 punktów
-
A radził @pawelb91 jedź Pan do Rytra to się bałeś;). 125 zeta za jeden dzień w Koninkach? Niniejszym przepraszam Pingwina i Tatry Ski za narzekanie na drożyznę:))) A co do Kasiny, to tam cuda robi przepustowość. Nawet jak pozornie nie ma kolejki, to i tak na stoku mrowisko. Jeszcze jak jest tylko jedna trasa czynna to można sobie w weekendy bez żalu odpuścić.5 punktów
-
5 punktów
-
Rozterki młodego stażem skiturowca, czyli w co się bawić, z cyklu stary człowiek i może. Jak śpiewała Nosowska w ciemności, w lesie zawsze może czaić się coś co cię może dotknąć niespodziewanie więc wybrałem Stoh co Wujot nazwałby ped… liadą i miałby swoją rację. Cóż odjazd za chwilę, w domu czekają więc playing safe z rana.5 punktów
-
A my dziś na trójstyku 3 państw a dokładnie... Ski areal- Bukovec Kampaland Niewielka stacyjka... 700 metrów czerwonej i 100 metrowy dywanik dla najmłodszych narciarzy Parking darmowy na około 100 aut.Bardzo dobry hotel ze spa gdyby ktoś miał ochotę zatrzymać się na dłuższy weekend.Wypożyczalnia ,instruktorzy itd. Dobrze przygotowani jak na pierwszy dzień sezonu. Bardzo dobre zaplecze gastronomiczne na dole.Czosnkula palce lizać Pojeżdżone bez kolejek.4 punkty
-
4 punkty
-
Przegląd Słowackich i Czeskich stronek zniżkowych. Może ktoś znajdzie coś ciekawego pod siebie. "Kupujte a lyzujte! 😉" https://www.zlavadna.sk/cestovanie/oblubene-pobyty/lyzovacky-na-slovensku?zoradit=najlacnejsie&category_id=1207&page=1& https://www.zlavomat.sk/kampan/7374-lyzovanie https://skipasomat.cz/3 punkty
-
Właściciel Koninek chyba nie na darmo ma opinię mającego w dupie wszystko, narciarzy, władze, park etc. Rok temu byliśmy raz na zlocie partyjnym na szczycie, nawet przy sporej ilości naturalnego można było trafić na kamienie. W sumie żal, bo mogłoby to być kolejne miejsce rozładowujące kolejki. A w Kasinie byłeś już w porze zbierania się do domu, stąd brak kolejek.3 punkty
-
Konieczne zarejestrowanie się na stronie słowackiej przed wjazdem. My szczepieni, więc bez większej historii. Na ośrodku paszportu covidowego nikt nie sprawdzał, na wyciągach bez maseczek, w restauracji (tłumy w czasie obiadowym) również jedynie pojedyncze osoby w maseczkach w kolejkach, konsumpcja wiadomo bez osłonek... Karnety kupione przez groupon.3 punkty
-
To i ja coś od siebie dorzucę Plan był ambitny- after sylwester na Skolnitach. Sądziłem, że nie będzie aż takich dzikich tłumów.... Przyjechaliśmy po 17. Parkingi praktycznie pełne, konkretna kolejka do kas, a do wyciągu jeszcze lepsza. Przy jednej otwartej trasie niczego dobrego nie wróżyło. Więc w tył zwrot i kierunek Cieńków. I to był dobry wybór. Na wyciągu byliśmy ok 18. Warunki dobre. Kolejki do 19:00 ok 3 min stania. Miejscami bardzo lodowo, górna półka degradacja postępowała. Jazda dość przyjemna. Po 19 jazda praktycznie bez kolejek. Trzeba było tylko zwracać uwagę na jadących na krechę Na klepkach frekwencja również dopisywała 20:30 skończyliśmy zabawę, na dziś wystarczy, na szczęście w korkach nie staliśmy.3 punkty
-
3 punkty
-
Dzisiaj dziki tłum we Wiśle. SOSZÓW od 11 do 15-tej. Ok. 11-tej straszne kolejki, do 10 min. stania, potem o wiele lepiej. Trasy zrąbane i mnóstwo ludzi (w tym dzieci - w końcu mają wolne) na trasach. Nie dało się rozpędzić, trudno. Ale stricte warunki narciarskie... BARDZO DOBRE! Dużo więcej zdjęć i relacja tutaj (LINK): https://blogonartach.blogspot.com/2022/01/inauguracja-2022-roku-na-soszowie-w.html3 punkty
-
Politykę sprzętową trzeba dostosowywać do miejsca wyjazdu.Pierwszy typ stacji nigdy nie puszcza wyciągu,dopóki nie naśnieżą tyle,że jest dla nart bezpiecznie,to Białka,Kluszkowce,Słotwiny Arena,Niedzica,Rytro,Harena,Jurgów i jeszcze parę.Drugi przeważnie usiłuje pokryć trasy śniegiem,ale przy problemach pogodowych w niewystarczającej ilości,jednym słowem loteria.To np. Jaworzyna , Tabaszewski czy Limanowa.Trzeci to Koninki i Magura Małastowska,gdzie areał kamieni przeważa nad areałem śniegu,odwrotnie jest tylko wyjątkowo.Na Magurze są nawet organizowane zawody walentynkowe,kto znajdzie kamień w kształcie serca. Do pierwszych biorę dowolne narty z kolekcji,do drugich dublet-plus tzw.żużlówki,do trzecich tylko żużlówki,i sprawa rozwiązana...2 punkty
-
2 punkty
-
Slizgi Twoich nart są ok nie przejmuj sie nie ma dramatu. Wazne, ze krawędzi nie naruszyl ten kamień na 2 zdjęciu.2 punkty
-
2 punkty
-
Uwielbiam mentorskie argumenty w tym stylu. Idź dalej. Jeśli ktoś napisze, że na otwartej trasie jest dużo kamieni, napisz żeby sobie sam naśnieżył jak się nie podoba. A odchodząc od tematyki narciarskiej, możesz w przypadku gdyby ktoś krytykował przepisy polskiego ładu napisać, że jak taki mądry niech sobie sam uchwali lepsze prawo, a przypadku krytyki zarządzania pandemią przez Ministerstwo Zdrowia, mentorsko stwierdź, że trzeba było samemu wymyślić coś lepszego. To forum to nie forum właścicieli stoków narciarskich tylko ich klientów. Jako klient mogę napisać, że coś mi się gdzieś nie podoba, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Jeżeli w Dwóch Dolinach (które lubiłem), doszło do tego, że zarządca ośrodka nie płacił za dzierżawy gruntu (a takie opinie się pojawiają, nie wiem czy to prawda), no to chyba coś w tym biznesie poszło nie tak. A może poszło nie tak, bo trochę byle jak było to wszystko robione. Nie widziałem jeszcze u nas dobrze funkcjonującej i zarządzanej stacji narciarskiej, która upadła. A Wierchomla może nie upadła, ale chyba w tym momencie co najwyżej wegetuje. Jakoś nie widzę spośród forumowiczów szusujących często na w tamtych okolicach relacji z Wierchomli. Jest Cieniawa, jest Rytro, Krynica, Tylicz. O Wierchomli cisza. Jestem klientem stacji narciarskich i jeśli nie odpowiada mi oferta jednej z nich, to tam nie jeżdżę. I tak jest z Wierchomlą. Do dobrze zarządzanych Dwóch Dolin wrócę z przyjemnością. A argumenty o tym, żebym sobie wybudował stację, jeżeli coś mi się gdzieś nie podoba są po prostu żenujące. Dodam przy tym, że naprawdę szanuję właścicieli stoków narciarskich, bo domyślam się, że biznes łatwy nie jest. Niemniej jednak każda z tych osób nie robi tego dla mnie charytatywnie, tylko po to żeby na mnie zarobić. Gdybym jeździł za darmo, no to rzeczywiście forumowe żale byłyby lekko nie na miejscu.2 punkty
-
No właśnie to ta traska przed CHS. Spoko. Koprivna lepsza bo dwie trasy, ale Filipovice mogą być i są bliżej. Krzesło zamiast kanapy ale to didaskalia. Mniejsze nachylenie ale da się rozpędzić. PS powrót ze Szpindla rano chilloutowy. Z wyjątkiem incydentu w Kamiennej gdzie nie winienem wyprzedzać BMW i Leona, blachy EL i DLU chyba jadących razem, po wyprzedzeniu beemki i zabraniu się za Leona, nagle Leon depnął i zajechał mi drogę, beemka tez i ustawiła się obok, gangsterzy czy kolumna rządowa pomyślałem, z trudem zahamowałem, auta pojechały ja grzecznie na końcu, za KG ich wyprzedziłem, nie ogarniam. Zacler ciagle nie chodzi, choć droga dobra nowo wyremontowana.2 punkty
-
Dzisiaj kontynuacja perfekt warunków i GROSSECK-SPEIERECK Od rana lampa i tak jak wczoraj rano o 9:00 temperatura -14 w dolinie. Ale na stoku nie było czuć. Parking w 80% zajęty od strony Speierck. Ale bez kolejki do żółtej gondoli. Trasy wszystkie otwarte i bardzo dobrze przygotowane. Słońce do 13, potem chmurki, śniegowy kapuśniaczek i ludzi wymiotło. Zrobiło się pusto na trasach i znów zaświeciło słońce. Trasa przy czerwonej gondoli - Super gigancik. Covid - przy kasie pokazałem papier i pani tylko popatrzyła czy jest 3/3. Obok przy kasie rodzinka miała info ma telefonie to kasierka każdy kod zczytywała swoim telefonem. Maski, raczej luźno. Jak sporo ludzi w kolejce to ludzie zakładaj. Jak mało to się wjeżdża bez na krzesło. animation_20220108204022.MP42 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Byłem dzisiaj w Rytrze i na Kokuszce ale przejazdem, nie narciarsko. Więc o warunkach za dużo nie powiem ale widać było (i czuć pod cywilnym butem na samym dole 🙂) że dosyć twardo a na tym trochę luźnego śniegu cukrowo/kryształowego. W tym sezonie w Rytrze jest jeszcze jeden wariant dojazdu na sam dół, po lewej stronie patrząc od dołu. Wariant 1200 to na górze objazd ścianki niezbyt szeroki więc bywa tam różnie (ale raczej bez jakiś dziwnych akcji), potem szeroko i to bardzo w połowie stoku i objazd przy orczyku szerszy niż na górze. Nie ma trudnych miejsc, warto tylko kontrolować ruch z góry od stromego bo potem przecina się tą trasę jadąc pod orczyk, no ale to podstawy bezpiecznego i mądrego szusowania... Rytro o godzinie 14 Kokuszka o 14:302 punkty
-
Złamałem dzisiaj swoje zasady, co do wyjazdów narciarskich w styczniowe długie weekendy i wybrałem się z dziećmi na Czarny Groń. Było jak się spodziewałem, więc do nikogo żalu nie mam:) Na miejscu byliśmy o 8:20. Nie wystarczyło to, żeby znaleźć miejsce na na najbliższym do skibusa parkingu. Na szczęście nieco dalej był jeszcze luz. Ale tylko chwilę. Do skibusa kolejka na około 15 minut stania. Mamy jednak szczęście, bo nagle pojawił się skibus od strony hotelu, stając akurat na końcu kolejki i zapraszając chętnych na kilka jeszcze wolnych miejsc. Fuks. Przy kasach na szczęście bez kolejek. Warunki co najmniej dobre, w nocy przymroziło solidnie, a do tego bezchmurne niebo. Niemal ideał. Jest jednak małe ale. A nawet dwa. Po pierwsze pod pełnym ruchem narciarskim sypią armatki i to na trasie pełnej dzieci. Tworzą się górki śniegowe, a wiadomo jak potrafi wybić z rytmu, szczególnie mało doświadczonego narciarza, taki świeżo usypany śnieg. Prognozy na najbliższe dni wskazują, że ma codziennie w nocy mrozić. Naprawdę można chyba sobie darować taką burzę śnieżną w czasie wielkiego ruchu na trasach. Drugi smutek to zamknięta nartostrada przez las. Przejechaliśmy nią na koniec, gdy syn odmówił kolejnego przejazdu czerwoną trasą:). Sypią tam obficie, prawdziwe góry śniegu. Poza tym klasyka w takie dni. Od około 11 jazda zbyt wielkiego sensu nie ma. Kolejka na 8-10 minut stania, niby nie tak dużo, ale gdy trasa do jazdy ma 600 metrów, to jednak psuje to mocno radość z jazdy. Tyle to ja mogę stać w Szczyrku lub na Chopoku, gdy mogę potem przejechać 2-3 km:). W knajpie wolnych miejsc brak. Na trasie tłoczno. Tak więc, nawiązując do wczorajszego postu @pawelb91 , drogo, masa ludzi, ale przynajmniej warunki dobre:). Jeżeli znający ten ośrodek myślą, że przynajmniej do dolnego krzesła bez kolejek i można się wyjeździć na czerwonej trasie, to jednak odradzam ten pomysł. Przy tym najeździe ludzi, na czerwonej jest masa walczących o życie (jadących do knajpy lub do domu) lub nawet wracających na piechotę, gdy okazuje się, że jazda po tym odcinku jest ponad siły. Wycofaliśmy się po 12, a na parkingach ani miejsca wolnego i kolejne przybywające samochody. Po jaką cholerę o tej porze, naprawdę nie wiem. Zdjęć z wypadu nie mam, bo rano w ogólnym zamieszaniu zostawiłem komórkę w samochodzie na parkingu. Po powrocie do domu i przejrzeniu facebooka, stwierdziłem, że było jednak całkiem spoko. W Tyliczu na Master, który też rozważałem na dzisiejszy wypad, 30 minut do krzesła i ogólny nartogedon. A jeśli chodzi o Białkę to takie zdjęcie skradłem z fejsa. Mam nadzieję, że nie dostanę pozwu za naruszenie praw autorskich;) I tak się zastanawiam. Jaka jest u nas cenowa granica bólu? 500 zł za dzień jazdy po lodowcach w Białce i na Słotwinach?;)2 punkty
-
2 punkty
-
Wycieczki osobiste sobie odpuść proszę. https://www.suedtirolnews.it/chronik/skifahrerin-weigert-sich-schutzmaske-aufzusetzen News z dzisiaj - carabinieri nakładali wysokie mandaty za brak maski na stoku i mieli zero wyrozumiałości dla opornych. Podobnie z pewnością podejdą do ’polskiego genu przedsiębiorczości’ gdyby ’sprawa się rypła’. Chcesz ryzykować i złamać prawo - ryzykuj i bierz to na swoją odpowiedzialność. Natomiast zadawanie takich pytań na forum mija się z celem. Mój przejazd Brennerem trwał kilka minut, nie wiem co się działo w kolejnych minutach czy godzinach.2 punkty
-
Przed Nowym Rokiem byłem w Szczyrbskim Jeziorze i Tatarzańskiej Łomnicy. Rejestrację przed wyjazdem potwierdzam. Przed umownym wejściem na teren ośrodka sprawdzano nasze paszporty. W TŁ, w pomieszczeniu kasowym, gdzie musiałem zmienić karnet, i sklepie Intersportu, wszyscy - bez wyjątku - mieli maseczki. W kolejkach do wyciągu i w gondoli - jak kto chciał, nikt tego nie sprawdzał. Konsumpcja tylko na zewnątrz.1 punkt
-
1 punkt
-
Trochę nie ma sensu doradzać konkretnego modelu na odległość. Musisz odwiedzić większy sklep albo kilka sklepów i przymierzyć co najmniej kilka par, pewnie z zakresu twardości 10-13, jeśli jesteś przeciętnej lub mocniejszej budowy. Chodzi oczywiście o solidne przymierzenie, a nie o wsunięcie stopy do buta na minutę. Swego czasu kupowałem mając w głowie kilka modeli, a przyjąłem sobie, że na pewno nie będzie to nic od Lange, bo syn się męczył w butach tej firmy. Zmierzyłem z 10 par i kupiłem Lange, do dziś bardzo zadowolony z wyboru. Trochę ciężko się zakłada, ale potem można niemal jeździć bez zapinania1 punkt
-
Kupiłem ostatnio Salomony XDR z dedykowanym przeznaczeniem na "żużlówki", ale trzymanie na twardym mają dyskusyjne, a ja spodziewałem się że z kamieniami będę walczył na wiosnę przy roztopionym stoku, a nie na minusie i betonie.1 punkt
-
Naprawdę się odechciewa pisać, było kilka w miarę normalnych postów narciarskich dla Kamila i nie ma żadnego, bez kłótni, wulgaryzmów, całkiem na temat, może kulawo z racji amatorstwa, i nie ma nic. To już nawet posty o nartach będą usuwane?1 punkt
-
Koprivna. Najlepsza. W Koutach orczyk. Opodal Koutow kanapa, ale słaba trasa. No i po drodze do Koutow jest traska. Przed ChS. Ale i tak najlepsza Koprivna.1 punkt
-
To nie moje narty a od brata. Ja mam te juniorskie gs i sc uvo, a z łopat śnieżnych śmigałem pare lat na volkl the grizzly i były superaśne. Brat kupował na niemieckiej stronce mówi że dużo taniej jak u nas. Na stoku świetne, ale od kiedy je ma nie było dość śniegu żeby zjechać offpiste, a do typowych skiturów ma inne narty, ale jeśli chodzi o stok to te nartki dają ogromną ucieche z jazdy i radzą sobie świetnie, z wersji 104 poza trasą bedziesz miał na pewno dużo frajdy. Tu jest recenzja wersji 1041 punkt
-
No to na co czekasz? Zainwestuj swoje oszczędność i, może dobierz trochę z kredytu i przejmij stacje. Albo dogadaj się z właścicielem i wejdź z nim w spolke. Ileż to cudownych rozwiązań, pomysłów, ileż krytyki także tu na forum się pojawiło. Pokaz co potrafisz, bo z twoich słów wynika, że potrafisz więcej niż spółka, właściciel Wierchomli.1 punkt
-
Dzisiejszy wyjazd na narty: Master ski- parking pełny, nawet nie wpuszczają, Słotwiny otwarte tylko częściowo więc kurs na Cieniawę. Tutaj parking pod samą stacją, kolejki do wyciągów nie zarejestrowano. Młodzież która optowała za Tyliczem stwierdziła że tutaj przynajmniej można sobie pojeździć a nie stać w kolejce do wyciągu1 punkt
-
1 punkt
-
A ja tak w ramach żartu : - czy sprawny chłopak (inline alpine, demonstrator) wsiądzie na tele I po dwóch dniach coś jeździ? No jeździ. - czy instruktor z CKI szukając drugiej specjalności dostanie zadowalająca odpowiedź na pytanie "czy Pani prowadzi kursy telemarku?" "Nie proszę Pana, ja mam 15 lat". Z pozdrowieniem dla skostniałego systemu szkolenia gdzie nawet pomocnik telemarku jest w ramach CKI od 18. Weźmiemy młoteczek i trochę rozbijemy. M.1 punkt
-
Witam, bardzo przepraszam za nieobecność zbyt długą dość, ale niegodną bycia na tak zacnym forum Narciarzy. Po wielkich kłopotach, z racji bardzo ciężkiej choroby osoby z mojej Rodziny, ciężko wszystko nadrobić, opisać...Po prostu: nie można jechać na narty. Na szczęście, Rodzina podzieliła rolę w opiece. Można podzielić obowiązki tak, aby każdy z Rodziny miał czas na swoje "szaleństwa". Wczoraj "katowałem" Nową Osadę w Wiśle, dzisiaj również. Rano, (07-01-2022) dobre warunki na "nartowanie", po 10:30 kolejka chętnych do tego znacznie się rozbudowała. Później tylko pozostał żal... Dzisiaj od 08:00 warunki dobre, do godziny 10:30 łatwo dostać się na wyciąg. Potem, po dwóch zjazdach, odpuściłem stania w kolejce. Kolejka na osiemnaście minut, potem więcej. Z zabawy, treningu, korekt technicznych mojej jazdy, jestem zadowolony. Nowe narty, których zakupu się dopuściłem "robią robotę". Trudno było uchwycić ich faktyczny promień skrętu. Względem opisu technicznego można go znacznie zmniejszyć, ale to już jest praca. Na początek wydaje się zbyt krótka do techniki Telemark. Później wyczułem, że jest ostrzona do bardziej ostrej jazdy. Według mnie, ciekawa narta, być może jeszcze czymś zaskoczy. Sypali do rana, ratrak szalał ale do efektu "sztruksu" brakowało czasu na zestalenie się podłoża. No cóż, nie każdemu to się podoba. Mnie jest obojętnie, usypy na dole były rewelacyjne, ale nie dla początkujących, oraz "carvingowców". Cóż czas goni, pogoda jaka jest, każdy widzi. Przepraszam, za tak długi wątek ale cóż. Wybaczcie konstrukcji ponad pięćdziesięcioletniej cokolwiek napisać. Z serdecznymi pozdrowieniami: Stary grzyb, miłośnik techniki Telemark.1 punkt
-
Cytuję: "Uwaga! Dzieci w wieku szkolnym, które przyjęły dwie dawki szczepienia w każdym przypadku muszą mieć przy sobie wynik testu PCR." Czytając pozostałe przepisy to póki Polska nie jest na liście krajów wysokiego ryzyka to wystarczy dziecku test PCR. Pytanie po co dziecku zaszczepionemu dwoma dawkami test PCR? Nie ma tu logiki - dorośli po trzech dawkach również mogą być zarażeni i roznosić a mimo to nie wymaga się od nich na wjeździe PCR'a. Pytanie dlaczego wymaga się tego od dzieci?1 punkt
-
Dziś wieczorem, spodziewając się nadchodzących mrozów, postanowiłem zatankować auto do pełna. Wiadomo, że jak jedziesz na stację to do auta, pakujesz buty narciarskie i kask. Gdybym na ten stok miał 20 kilometrów i więcej, pewnie bym nie pojechał. A że mam zdecydowanie mniej, dziś po nartach był niedosyt, były łyżwy z córką w Muszynie, był też spacer, więc wieczorem zamiast siedzieć przed kompem, postanowiłem zaryzykować. W ciągu godziny zrobiłem 6 zjazdów (jak jest pusto robię 9-10 zjazdów), później dojechało więcej osób. W kolejce unosiła się woń alkoholu i woń marihuany, postanowiłem więc bardziej uważać na współuczestników wspólnej jazdy na stoku. Na dwa ostatnie zjazdy, wypatrzyłem pasek wyratrakowanego stoku, pod laskiem. Fajna zabawa na kompletnie pustym stoku, zjazd w ciemnościach po kontraście od śniegu z widokiem na Jaworzynę - bezcenne. Wylizane na wieczór. A to wariant moich 2 zjazdów. I widok na stok. Czy było warto - zdecydowanie tak.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie straszę. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie złamania prawa.1 punkt
-
Częste sarmarowanie jest bardzo dobrym zwyczajem. Za każdym smarowaniem na gorąco smar wnika w strukturę. Ustawia się żelasko na opowiednią temperaturę i jeździ. Za żelaskiem jest tak ok. 20 cm płynnej powierzchni. Jeżdżę, aż narta z drugiej strony(przy dziobie) jest lekko ciepła. Odstawiam, stygnie i cyklina. Potem szczotka. Używam taką do rąk. Można mieć wypasione, drogie szczotki, ale ja nie jestem zawodnikiem. Smar(Toko, kostka za 50 zł). Ważne jest to smarowanie. Częste, jak ktoś może. To nie żadna filozofia do serwisu. Smarowanie wpływa na bezpieczeństwo jazdy. Narta ma poślizg i zmniejszają się "szarpnięcia", gdy są różne "gatunki" śniegu na stoku. Chroni nieco ślizg, gdy się trafi na mały kamyczek, glebę. Smar się wyciera, w środku narty przy krawędziach najszybciej. Ale struktura ślizgu jest głębiej zawsze nasiąknięta. I przy kolejnym smarowaniu nie wnika w głąb dużo smaru(jak przy malowaniu drewna lakierem). Warto czasem przed smarowaniem zebrać metalową cykliną brudny smar. Szczególnie, gdy się jeździło po zanieczyszczonym śniegu, czy trafiało na glebę.1 punkt







