Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      2 943


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      3 902


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.10.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzisiaj po południu - po pracy, przed szkoleniem, więc tylko krótko po bliskiej Puszczy Wkrzańskiej. W Węgorniku spotkałam szczęśliwe krowy - chodzą gdzie chcą, bez żadnych pastuchów elektrycznych i płotów. Trochę pogapiły się na rower i poszły na łąkę. Pałacyk w Zalesiu - siedziba Nadleśnictwa Trzebież - i cały świat na wyciągnięcie ręki. I na koniec jezioro Ogólne:
    6 punktów
  2. ..a jeszcze gdyby to był rok przestępczy..
    3 punkty
  3. To było w miarę proste, trudniej było go nauczyć, by zrobił mi zdjęcie 😉.
    3 punkty
  4. Piłeczka zachęciła do kąpieli. Ta radość na pysku. Czasem trzeba było płynąć nieco dalej. I jeszcze jedno. No dobra, mnie też zachęcił do kąpieli. Jak na 18 październik, woda wyjątkowo ciepła. Woda, pies i las. Pies w locie. Pusto wszędzie, można było pozbyć się wreszcie smyczy.
    3 punkty
  5. W Korbielowie podobno naśnieżanie na dole poprawiają.
    2 punkty
  6. Jak jadę do Włoch, to nie biorę żadnego jedzenia, bo wiem, że w knajpach będzie przepysznie, a i asortyment ich sklepów uważam za lepszy niż to co jest dostępne w PL, czy DE. Natomiast do Szwajcarii jeżdżę z założeniem, że będę gotował sobie sam w apartamencie. Wiele można pisać o Szwajcarii, ale branża "hospitality" jest tam na beznadziejnym poziomie. I przyznają to nawet znajomi Szwajcarzy z pracy. Jedzenie w knajpach jest drogie i kiepskie, więc wolę sobie na kolację przyrządzić to co lubię. I tak jak ktoś już tutaj pisał - abstrahując od kwestii cen, przywiezienie większości produktów spożywczych z miejsca zamieszkania wiąże się z ogromną oszczędnością czasu na miejscu. Mój patent jest taki, że rozpisuję sobie menu na cały tydzień, więc przy wzięciu zaopatrzenia z domu odpada ryzyko, że na miejscu nie dostanę wszystkich potrzebnych składników i będę musiał kombinować. Tak naprawdę jedyne co kupuję na miejscu to lokalne sery do Fondue i Raclette i Rivellę ;). Co do kontroli mięsa, to osobiście nigdy takiej kontroli nie miałem (przejścia graniczne z AT lub IT), ale widziałem funkcjonariuszy zatrzymujących samochody na wjeździe na autostradę za przejściem granicznym w Diepoldsau. Natomiast limit 1kg mięsa na tydzień, czy nawet dwa nigdy nie był dla mnie specjalnie "bolesny". Jest tyle innych, dobrych rzeczy do jedzenia, że da się bez tego mięsa obejść, a w ostateczności kupić na miejscu. Co do mocnego alkoholu to się nie wypowiem, bo takowego unikam, natomiast ceny piwa w Coopie są wg mnie akceptowalne. Za około 10CHF da się kupić 6-pak jakiegoś lokalnego sikacza w stylu Feldschloesschen, czy Quoellfrisch, więc do przeżycia. Odpowiadając na Twoje pytanie - wszystko masz wyjaśnione tutaj: https://www.bazg.admin.ch/bazg/en/home/information-individuals/travel-and-purchases--allowances-and-duty-free-limit/transit-through-switzerland.html. Podsumowując - płacisz "kaucję" na wjeździe, odbierasz na wyjeździe. Jedynie musisz pamiętać, żeby wybrać obydwa przejścia graniczne z obsługą (tutaj mapka). Wiele z przejść jest "pustych" i wtedy nie masz gdzie załatwić tych formalności. Pytanie, czy to wszystko będzie Ci się opłacało dla kilku kg mięsa więcej i kilku litrów wódy. Mnie by się nie chciało...
    2 punkty
  7. Przestępcze to będą cenniki zimowe 🙄
    2 punkty
  8. Cze Ale jak to na przysiędze, zamiast krwi borygo było pewnie. pozdrawiam
    2 punkty
  9. Kiedyś kąpaliśmy sie w Bałtyku w grudniu - ale to na "przysiędze" u kumpla było - po "wyczerpującej" podróży pociągiem ....no i ze 40 lat temu..
    2 punkty
  10. Ważne, że chociaż karnety obowiązują do 31 kwietnia 2023. Zawsze to dodatkowy dzień 😉.
    2 punkty
  11. Wiślański Skipass cennik na sezon 2022/23 Skipass całodzienny 145zł Przedsprzedaż; 7 dowolnych dni - 690zł wzrost ceny o 23% (560zł w ubiegłym sezonie), Przedsprzedaż całosezonowy Wiślański Skipass 1590zł
    2 punkty
  12. Piękny goldziak . U nas też w weekend była kąpiel - chociaż raczej w formie dostojnego brodzenia po rzeczce i aportowania patyków. A potem przyszedł gość.
    2 punkty
  13. Cześć! Jak już mowa o kopalniach soli, to polecam Transylwanie. Dla Ciebie Krzysztof to kierunek nieobcy. Transylwania słynie nie tylko z wampirów i ich księcia Vlada Palownika. Ale już od czasów rzymskich jest tu kopalnia soli, jedna z najstarszych i największych w Europie Salina Turda, jest tu kilka atrakcji których nie ma w Wieliczce. Można pojeździć na diabelskim kole (młynie), popływać łódką (za dodatkową opłatą). Po kupnie biletu można cały dzień spędzić w kopalni. Dla lubiących sport są stoły do bilarda, tenisa stołowego, a nawet mini golf. Kilka fotek Pozdrawiam...
    2 punkty
  14. Harakiri - kto nie słyszał o tym stoku?! W trzecim dniu w dolinie Zillertal, zapraszam Was na Penken - tereny narciarskie nad Mayrhofen. Wspaniałe widoki, słynna trasa Harakiri oraz słońce przez cały dzień - to atrybuty regionu Mountopolis! Byliście tam? Nie ważne... zapraszam tych co byli tych co może się tam wybiorą... warto!
    1 punkt
  15. Trzeba sobie zawekować do słoika rolady albo klopsy w sosie pomidorowym. Także dziczyzna nie jest objęta ograniczeniem wwozu. A z procentami to dobrze wypłukać kanister po płynie do spryskiwacza, wlać 5 litrów czystego spirytusu, zafarbować na niebiesko barwnikiem spożywczym.
    1 punkt
  16. Krzysiu Jakbym miał takie futro jak Goldek - to tez bym pływał, ale mimo wszystko szacunek. pozdrawiam
    1 punkt
  17. Ten rok może być inny. Z informacji, które dostałem - we Włoszech podobno obłożenie hoteli na sezon jest aktualnie bardzo kiepskie.
    1 punkt
  18. Cze To Ty naprawdę twardy jesteś, szacunek. Ja bym chyba palca nie zanurzył nie mówiąc już o innych wystających częściach ciała brrrrr. pozdrawiam
    1 punkt
  19. Tak, o ile jestem w kuchni . To jest zdecydowanie jej najbardziej ulubione miejsce w domu.
    1 punkt
  20. Słodziak, nasz nawet próbował się zaprzyjaźnić z wiewiórkami, te odgrywają dla niego istne przedstawienia w ogrodzie, może kiedyś uda mi się to nagrać. Czy hymn Waszego/Waszej też brzmi "Być tam, zawsze tam gdzie Ty" ?
    1 punkt
  21. Mieszkam w Holandii ale reszta towarzyszy w Polsce. Ja zresztą zawsze od świat do połowy stycznia urlopuje w Polsce Na 8 dni, nie starczy 😃 Jakbym miał zjeść 8 obiadów po 125 gram mięsa to nie miałbym siły jeździć 🙁
    1 punkt
  22. hej @ziele_37 mieszkasz w Holandii i jedziesz do Polski kupić towar na narty ??? tak z ciekawości zapytam: na ile tygodni jedziecie na narty że litr wódki i kilo mięsa nie wystarczy ???
    1 punkt
  23. ..hmmm ..zastanawiające jak pies Ci rzucił piłeczkę.....
    1 punkt
  24. Ostatni dzień babiego lata, a więc rowerek i w lasy Beskidu Niskiego, pięknego o tej porze roku...
    1 punkt
  25. Nie do końca się z Tobą zgodzę, mieszkam w Holandii i mimo wszystko na zachodzie akurat takie artykuły jak mięso czy alkohol są droższe niż w Polsce. Nie ma szans kupić litra wódki za 10-15 e chyba że jakiś ruski syf którego nie da się pić. Trzeba liczyć optymistycznie 17 e za coś rozsądnego ( dziś przy kursie 4.8 to daje nam 81,6 zł za litr). W Polsce kupimy litra żubrówki za 44 zł. Przy 10 litrach na 8 osób to daje nam 376 zł oszczędności. Sprawdziłem cenę mięsa na stronie Carrefour we Francji - pierś z kurczaka to 10,19 e ( 49 zł ), mięso mielone od 10 do 13 ( 48 zł ). W Polsce widzę pierś w Lidlu za 19,99 zł , mięso mielone za 11 zł. Przy 7 kg piersi i 4 kg mielonego mamy 351 zł różnicy, już nie będę liczył wędliny czy kiełbasy którą też zabierzemy a tam taniej nie będzie. Reszta zakupów też na pewno zrobi różnicę ( masło kosztuje w Holandii już 3,50 e, głupie czipsy o połowę tańsze). Tylko alkohol i mięso to prawie 750 zł , z resztą myślę że będzie ponad 1000 zł taniej niż w Polsce. Dodatkowo jadąc przez Szwajcarię zaoszczędzilibyśmy około 250 zł na paliwie które płacimy za jazdę w kółko i 200 zł na bramkach ( płacimy 2 x 42 e za bramki, za winietę na Szwajcarię zapłacimy 40 franków raz i prawdopodobnie starczy nam ona jeszcze na styczeń w przyszłym roku o ile dobrze kojarzę ). Jeżeli chodzi o stratę czasu na granicy to myślę że pokryję się ona ze stratą czasu na zakupy we Francji.
    1 punkt
  26. I gdybyś takiej argumentacji użył od początku to można byłoby rozmawiać. Choć ja na przykład uważam, że jest duży sens brania własnego wyszynku i nie tylko dlatego, że w wielu przypadkach jest znacznie wyższej jakości (wyroby mięsne), ale przede wszystkim logistyki. Po prostu duża oszczędność czasu, bo nie zawsze hipermarket jest blisko miejsca noclegu. To przeważnie 20-30 km (x 2), czasem w dużym ruchu, dalej. Do tego same zakupy też trwają. Prawie zawsze na wyjazdach na których byłem mieliśmy gotowe dania (często z cateringu) - to kolejna oszczędność czasu. Oszczędność paliwa o której wspomniałeś to dla mnie abstrakcja, bo jedzenie to przecież ledwo kilogram/dzień/osoba. Czyli na osobówkę 20 kg. Ale nie mam problemu z tym, że ktoś się żywi w restauracji. Albo dla odmiany sam skrobał ziemniaki i je gotował. Natomiast przypomnę Twój przedziwny otwierający wpis w temacie.
    1 punkt
  27. W czasach przed covidowych wielokrotnie przekraczaliśmy granicę Szwajcarii, zawsze na polskich blachach. Do Saas Fee zawsze busem i bez kontroli, Livino wielokrotnie i zatrzymywali auta z Austrii, Niemiec nas nigdy. To samo Samnaun, przepraszam raz busem jechaliśmy i nas zatrzymali, ale zaglądnęli tylko do bagażnika bez przeszukiwania dokładnego... z tego wnioskuję, że nie jesteśmy jakąś szczególną nacją do kontrolowania na granicach.
    1 punkt
  28. Jechałem do Szwajcarii na narty w marcu 2021 - środek pandemii, wszędzie w Europie cyrki, na granicy austriackiej ludzie w kombinezonach, jakby właśnie przygotowywali się do usuwania skutków katastrofy elektrowni jądrowej, pytali nas gdzie jedziemy (jak tranzytem to ok, jak nie to na kwarantannę)... Za to na granicy szwajcarskiej - Szwajcarów w ogóle nie interesowało skąd ani dokąd jedziemy w kontekście Covida, jedyne co ich interesowało to czy przewozimy MIĘSO - przetrzepali nam bagażnik w poszukiwaniu tegoż mięsa! Znaleźli dwie paczki kabanosów (tyle mieliśmy, często bierzemy kabanosy na wyjazdy bo świetnie się sprawdzają jako przekąski), ale było to poniżej limitu więc nas puścili. Alkoholu nie przewoziliśmy, ale nawet o niego nie pytali, byli zafiksowani na tym MIĘSIE. Cała sytuacja była dość kuriozalna. Być może wynikało to z tego, że był mały ruch na granicy i się nudzili, ale myślę, że polska rejestracja miała wpływ na wytypowanie nas do kontroli. Wiem, że to jest wyciąganie wniosku na podstawie jednego przypadku, ale biorąc to pod uwagę odradzam próbę przejazdu na zasadzie "może się uda".
    1 punkt
  29. Dziś trochę pokręcone na rowerze, tu i tam. Czas gonił, więc zdjęć raczej mało. Wkra płynie. Bunkry w lesie (były moim celem, ale teren niestety niedostępny dla zwiedzających). Grupa Fortowa Carski Dar. Tu nawet znalazłem wejście. Trzeba było czasem zjechać i przedzierać się przez bezdroża. Były Studzianki, była Nuna. Zegrze. Narew.
    1 punkt
  30. Podczas tygodniowego pobytu na Krecie udało się wyrwać na dwie krótkie wycieczki rowerowe. Pętla wokół Kolymvari - 40km, Druga wycieczka, trasa podpowiedziana przez właściciela wypożyczalni do wąwozu Therisos. Generalnie jeden podjazd 12 km i zjazd w piękny wąwozie. Cicho spokojnie i widoki przepiękne. Za kościołem w Meskla zaczyna się główna część podjazdu na przełęcz. Kilka agrafek będzie... Nachylenie w początkowej fazie cały czas trzyma powyżej 10% Co agrafka widoki coraz ładniejsze Miejscówka na śniadanko idealna:-) I już za przełęczą Klimatyczna tawerna Cel wycieczki - wąwóz Therisos Zjazd szybki - trzeba uważać na zwierzaki
    1 punkt
  31. Chyba się nie zrozumieliśmy! Ja nie chcę wypowiedzieć w temacie zamykania lub ograniczania prędkości kolei, tylko tego, że media robią nam wszystkim wodę z mózgu! Rozmawiam z wieloma osobami - po jednej i po drugie "stronie wyciągu". Niestety po stronie nas narciarzy, klientów stacji, zapanowała psychoza strachu, powielana przez media i osoby, które nie weryfikują tego, co czytają lub oglądają. Zwróćcie uwagę, że te artykuły oparte są na źródłach bardzo "alpejskich" - Belgia, Holandia. Żaden dziennikarz, nie zadzwonił do Francji, Austrii, Włoch i nie zapytał wprost jaka jest sytuacja. Czy przeczytaliście gdzieś, że ośrodki w Dolomiti Superski, Ski amade, Zillertal... planują zamykanie ośrodków? Oczywiście będzie drożej, ale... w przytoczonym tekście jest mowa o podwyżce cen aż 10%! Halo! Podobne podwyżki są każdego roku! Sprawdzałem różnię w podwyżkach między sezonem 21/22 i 22/23 i jest niewielka. Dlatego uważajcie, co czytacie, a jak już czytacie, to zastanówcie się, czy nie jest to tekst typu Clickbite, nastawiony na jak największą oglądalność. Osoby z branży mediów internetowych wiedzą o czym mówię. Polega to na tym, że siedzi osoba odpowiedzialna i sprawdza jak klikają się tytuły na stronie głównej. Jeżeli klikalność spada poniżej pewnego poziomu, tekst wylatuje! Dlatego mamy tytułu rodem wprost z kryminałów!
    1 punkt
  32. My byliśmy tam w zeszłym roku. Dodałbym, że w tym samym mieście jest fantastyczne jezioro solankowe (o którym milczy większość przewodników), a tuż obok można nacierać się torfem czy inną borowiną (całkiem za darmo). Pływasz, a w zasadzie chodzisz w nim, mając pod sobą kilkadziesiąt metrów wody. Tu wspomniani wyżej ludzie, zażywający kąpieli błotnej.
    1 punkt
  33. Ostatnia część relacji z tej części podróży. Tu można było kiedyś pływać łódkami. Restauracja pod ziemią. Tak się reklamują. A tak wygląda sama restauracja. Smaczne jedzenie, ceny mocno umiarkowane (jeszcze). Tu jakby bardzie elegancko. Wyjście i nowoczesna część kopalni. Wychodzimy w centrum Wieliczki. Tu też warto zajrzeć. Miasto szybem stoi. Jest tam widokowo. Jeszcze jedno takie. Dziękując za tą część relacji. Zdecydowanie warto Wieliczkę odwiedzić.
    1 punkt
  34. Tu przedstawiona legenda o powstaniu kopalni. Jest też solanka. Inscenizacja pracy koni, podobno żaden u nich nie oślepł. Ostatni wyjechał(a) na powierzchnię w XXI w. Trochę manekinów. Pierwsi odkrywcy, którzy pozyskiwali sól z solanki. Bywa religijnie. Sól rozświetlona. Mamy jeziorka podziemne. Gdzie nie gdzie, wysoko. Miejscami podpory. Sama sól nie wystarcza, nad nami centrum Wieliczki. c.d.n.
    1 punkt
  35. Zmiana miejscówki. Lokomotyw tym razem, zwiedzać nie będziemy. Idziemy w miejsce docelowe. Warto tu przyjechać. Schodzimy po schodkach w dół. Zaczynamy bardzo fajną trasę turystyczną. Są bałwany solne. Tam gdzie nie ma soli. Czasem trzeba coś podeprzeć. Takimi urządzeniami wyciągano sól. Dużo pomników. c.d.n.
    1 punkt
  36. Wawel, warto pamiętać że kupujemy osobne bilety na zamek (te kupimy on-line) i katedrę (prowadzą je inne podmioty). Czy warto - oczywiście, że tak. Owszem, zwiedzamy w tłumie innych osób (lepiej celować więc w pierwsze wejścia grup, zawsze będzie trochę mniejszy tłok). Ptaszysko załapało się w kadr. Idziemy. Widok od strony wejścia. Na dziedzińcu. A tu już w środku. Kilka wybranych eksponatów (wstawię nie więcej niż 7859 ich zdjęć 😉). Oczywiście te najważniejsze. Ten miecz podobno bardzo ważny dla naszych przyjaciół z Ukrainy. To taki mój subiektywny wybór. Kubek ze szczerego złota (podobno). Te arrasy mają interesującą historię. Trochę świata zwiedziły, zanim wróciły do nas. c.d.n.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...