Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
22.11.2022 - 22.11.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.11.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
10 punktów
-
9 punktów
-
5 punktów
-
Żeby było śmieszniej przed paroma minutami właściciel sie chwalił w wiadomościach TVN że prąd ma po starej cenie bo takie podpisał umowy!!!....3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
W tym roku kończyli tj. działali i 17.04 i 18.04 17.04 było prawie pusto. M.2 punkty
-
Rusiński cennik lokalny 22/23. https://www.rusin-ski.pl/cennik-lokalny-rusin-ski2 punkty
-
W drugim dniu było ZDECYDOWANIE LEPIEJ. Pogoda z rano walczyła, wydawało się, że będzie mgliście, ale przed południem się wypogodziło i zrobiła się lampa. Weekendowcy wyjechali, trochę szkółek też, jednak tyczek dalej od groma co zawęża stoki. Wczoraj dopadało też trochę śniegu, dzisiaj za to ma sypnać kiladziesiąt centymetrów białego puchu. Wczoraj widzocznie więcej lodu było popoludniu, a w niedziele już przed poludniem było lodowisko. Dzisiaj pogoda barowo-basenowa. C.d.n2 punkty
-
Sylwester na Jaworzynie Krynickiej Wracamy do wspaniałe tradycji witania Nowego Roku na stokach Jaworzyny Krynickiej! W ten wyjątkowy wieczór będzie dużo się działo! Dostępne trasy nr 1 oraz nr 6 przystrojone barwnym światłami (sami się nie możemy doczekać, by to zobaczyć ), DJ i konferansjer zapewnią odpowiednio hitową oprawę muzyczną, Strefa gastro + ApreSKI, a w niej kilka niespodzianek - dołączcie do wydarzenia, by poznać je wszystkie, Grillowisko dla osób, które lubią sami coś usmażyć Czy to wszystko? Zdecydowanie NIE! Dołączajcie do wydarzenia, by na bieżąco otrzymywać informację, co dla Was szykujemy! Na czas tej wspaniałej 6,5 godzinnej zabawy przygotowujemy dla Was specjalny SkiPass. Będzie on jednocześnie biletem na imprezę i pojawi się w sklepie online już od 1 grudnia w cenie 155 zł. W dniu imprezy będzie można SkiPass sylwestrowy zakupić w kasach w cenie 175 zł! Dodatkowa informacja ze strony internetowej: W sklepie internetowym/kasach/biletomatach będą dostępne 2 rodzaje skipassów sylwestrowych: Skipass sylwestrowy nonstop dla najbardziej wytrwałych narciarzy w godz. 9:00 - 0.30 (15,5h jazdy) przy zakupie online w cenie 205 zł (dostępny również w kasach biletowych/biletomatach w Sylwestra w cenie 225 zł) Skipass sylwestrowy wieczorowy w godz. 18:00 - 0.30 (6,5h jazdy) przy zakupie online w cenie 155 zł (dostępny również w kasach biletowych/biletomatach w Sylwestra w cenie 175 zł) Warto się spieszyć, bo ilość skipassów dostępnych w sklepie online jest limitowana. Zakup będzie możliwy od 1 grudnia. https://jaworzynakrynicka.pl/wydarzenia/aktualnosci/w-sylwestra-szusujemy-razem2 punkty
-
Stacje Pingwina są tak rozreklamowane, i tak oblegane, że nie spodziewałbym się tego że ludziom będzie przeszkadzać ta cena. Analogicznie na przykładzie Kasiny - ludzie jeżdżący w ostatnich latach w Kasinie, często z rozmów wnioskuje - nie mają pojęcia o alternatywnych ośrodkach w okolicy.2 punkty
-
Teraz po okolicy (Krynica, Tylicz) widać jak niedorzeczna jest cena w Arenie Słotwiny na 2 godzinny wieczorny karnet - 105zł!2 punkty
-
1 punkt
-
Piękna tatrzańska trasa + niesamowita piosenka Pearl Jam. [video=youtube;rMlVWm838Xk] ...no i jeszcze kilka słów na temat tatrzańskich, najtrudniejszych tras: Mit Grońskiego Niewiele jest miejsc w Tatrach Wysokich, które działają na wyobraźnię narciarza bardziej, niż Zachód Grońskiego. Jeden z najtrudniejszych zjazdów tatrzańskich, który aż jedenaście lat czekał na powtórzenie, dla wielu narciarzy wydaje się być poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika. Czasem jednak warto skonfrontować mit z rzeczywistością. Narciarstwo ekstremalne w Tatrach nie ma zbyt wielu orędowników. Powodów jest zapewne kilka. Po pierwsze najtrudniejsze, eksponowane zjazdy to tak naprawdę igra-nie ze śmiercią - przy braku solidnej asekuracji najmniejszy błąd można przypłacić śmiertelnym upadkiem. Po drugie parko-we przepisy nie do końca regulują kwestię tego typu aktywności. Wiadomo, że na nartach można się poruszać wzdłuż szlaków turystycznych lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie - wybierając najbezpieczniejszy wariant. A co z drogami taternickimi? Jeżeli wiosną można się w Tatrach wspinać, to wydaje się najzupełniej logiczne, że można także zjeżdżać na nartach drogami wspinaczkowymi. Wszak narciarstwo ekstremalne to raczej rodzaj taternictwa, niż turystyki narciarskiej. Tutaj zdania są jednak podzielone - nawet, wśród pracowników parku. Dlatego zawsze warto brać pod uwagę perspektywę zapłacenia mandatu. Jest jeszcze jedna kwestia - sezon narciarski w Tatrach formalnie kończy się z końcem kwietnia, a właśnie wtedy w wielu żlebach zaczynają się najlepsze i najbezpieczniejsze warunki do zjazdów. W narciarskiej eksploracji Tatr bardzo pomógł przewodnik Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich Karola Życzkowskiego i Józefa Wali, który ukazał się trzy lata temu nakładem Sklepu Podróżnika. Opisano w nim ponad sto zjazdów tatrzańskich, wyceniając je w skali od 0 do 6. Od dwóch sezonu konsekwentnie podnosiłem sobie poprzeczkę, zjeżdżając m.in. z Pośredniej Turni do Świnickiej Kotlinki (+3), z Rysów do Kotła pod Rysami (+3), z Głaźnych Wrótek do Dolinki za Mnichem (-4), ze Świnicy na Świnicką Przełęcz (-4) i z Kościelca Żlebem Zaruskiego (+4). Działałem także po słowackiej stronie Tatr, zaliczając zjazdy m.in. z Zawraciku Rówienkowego, Rohatki, Czerwonej Ławki, Świstowego Szczytu, Baranich Rogów i Wysokiej. Wiosną tego roku postanowiliśmy porwać się na pierwszą „piątkę”. Wybór padł na Hińczową wprost. Odpinając nar-ty nad brzegiem Morskiego Oka zgodnie uznaliśmy, że jest to jeden z najpiękniej-szych zjazdów narciarskich w Tatrach. Chwile później,siedząc na drewnianej barierce przed schroniskiem spoglądaliśmy w kierunku Wołowego Grzbietu i zastanawialiśmy się, jak bardzo tatrzańska „piątka” różni się od „szóstki”. Czy Zachód Grońskiego jest rzeczywiście poza naszym zasięgiem? Niektóre zjazdy, podobnie jak niektóre drogi wspinaczkowe, obrasta-ją legendą i stopniowo zaczynają obrastać nimbem niemożliwości. Podobnie było z Zachodem Grońskiego. Kiedy po jedenastu latach wyczyn Piotra Konopki powtórzył Edek Lichota, jego zjazd odbił się głośnym echem w środowisku. Kolejnych „wariatów” jednak nie przybywało. Ale legendy są po to, żeby się z nimi mierzyć. A jak to zwykle w takich wypadkach bywa – najtrudniej jest spróbować. My spróbowaliśmy. 19 maja dokładnie w moje 31. urodziny lustrowaliśmy z Kotła pod Rysami linię zjazdu. Plan był prosty. Podchodzimy za-chodem na Małą Wołowa Szczerbinę, wiedząc, że w każdej chwili możemy zawrócić. Jeżeli już uda nam się wyjść, to przecież nie będziemy schodzić z nartami na plecach. Trzeba będzie zjechać. Początek podejścia nastawił nas optymistycznie – stromy żleb w dolnej części wyglądał bardzo zachęcająco. Później jednak nie było już tak fajnie. Pokonanie ciągnących się w nie-skończoność stromych pól śnieżnych, pod-ciętych progiem opadającym do Wyżniego Czarnostawiańskiego Kotła, zmęczyło nas psychicznie. Buty obsuwały się w miękkim śniegu, a czekan dawał niezbyt pewną asekurację. Było stanowczo za miękko. Narty zostawiliśmy dziesięć metrów pod przełęczą, bo resztka śniegu na ostatnim odcinku nie nadawała się do zjazdu. Wbicie się w wiązania po krótkim odpoczynku zmieniło perspektywę. Stwierdziliśmy, że na nartach czujemy się tutaj znacznie pewniej i powoli stres ustępował miejsca adrenalinie. Pierwszy odcinek trawersu pokazał, że narty dość pewnie trzymają się stoku, chociaż przy okazji spuściliśmy do kotła sporo mokrego śniegu. Nabraliśmy pewności siebie. W górnej części zjazd był dziwny – eksponowany trawers urozmaicały dwa kilkumetrowe podejścia na nartach i dwa odcinki stromego, podciętego stoku, na którym można było trochę pokręcić. Na jednym z odcinków trawersu niespodziewanie zapadł się pode mną śnieg i obsunąłem się kilka metrów, hamując nartami na skałach. Patrząc niepewnie w dół kotła stwierdziłem, że miałem naprawdę sporo szczęścia. Pokonanie żlebu w dolnym odcinku było już czystą przyjemnością. Spoglądając z Kotła pod Rysami w kierunku Wołowe-go Grzbietu zdaliśmy sobie sprawę, że w przeciwieństwie do zjazdu z Hińczowej Przełęczy, pokonanie Zachodu Grońskie-go było typowym wyczynem. Zdecydowanie bardziej wymagającym od strony psychicznej, niż technicznej i nie obfitującym w zbyt wiele momentów dających czystą przyjemność jazdy. Wyczynem, którego raczej nie zamierzamy powtarzać. Tym bardziej, że w Tatrach jest jeszcze kilka „szóstek”, z którymi chcielibyśmy się zmierzyć. Tatnańskie „szóstki” W przewodniku Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich Karola Życzkowskiego i Józefa Wali, najwyższą wycenę zyskało pięć zjazdów. Są to - licząc od wschodu: Z Małej Wołowej Szczerbiny Zachodem Grońskiego, trudność 6. Pierwszy zjazd: Piotr Konopka, 4 czerwca 1994 Z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Wyżni Czarnostawiański Kocioł, trudność 6. Pierwszy zjazd: Piotr Konopka, 11 maja 1994- (zdejmując narty). » Z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Kazalnicę Mięguszowiecką i Wiszący Kociołek, trudność 6. Pierwszy zjazd: Edward Lichota, 18 lutego 2001. Z przełączki w pn.-wsch. Grani Cubryny na Zadnią Galerię Cubryńską, trudność 6. Pierwszy zjazd: Tomasz Gąsienica-Mikołajczyk i Edward Lichota, 24 kwietnia 2000. Z Zadniego Kościelca Wariantem H drogi Stanisławskiego, trudność 6. Pierwszy zjazd: Edward Lichota, marzec 2003 (ze zdjęciem nart). Autor: Narciarz - Michał Kowalski1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzięki serdeczne, zazdraszczam, ale zerkam na kamerki i Cię nawet widziałem, bo tłumów nie ma. pozdrawiam - byle do soboty.1 punkt
-
Tak na serio to bym może i pojechał ale na popołudniowa/wieczorna jazda to troche kicha dla mnie.. Jakby było rano czynne to tak a w sobote/niedziele to niech sie bawią Ci co w tygodniu nie mogą.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Już niestety tak nie jest, mam info z ON Kotelnica, pisałem do nich a propos zakupu większej ilości pojedyńczych dni. Mam karnety ale nie dało rady zakupić jednorazowo większej ilości i nabić na karnet. Trzeba było kupować pojedyńczo i dobijać do karnetu. Karnet startowy jest ważny tylko do 24.12.2022, później już nie będzie działał, ale zawsze go możesz zwrócić przed upływem tej daty. Top sezon działa we wszystkich okresach, bo jest najdroższy, a sezon wysoki w startowym i wysokim, bo jest droższy od startowego, wiec też w nim działa. Ze zwrotem akurat nie miałem u nich problemu, w zeszłym sezonie więc teraz także nie powinno być. W wielodniowych po aktywacji nie ma możliwości już zwrotu (jedynie chyba jeśli użytkownik ulegnie wypadkowi i przedstawi stosowne zaświadczenie), można go zwrócić bez aktywacji, ale jeśli np jest to 3-dniowy, to nie później niż 4 dni przed końcem jego ważności. pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Spokojnie kolego - rozumiem. Chciałem tylko pomóc podając link do bezpośredniego operatora a nie pośrednika (twój link) który niezłą marże sobie kosi - oficjalna strona 10 dniowa winieta 9,6 EUR ~=48 PLN, strona podana przez Ciebie ta sama winieta 70 zł Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
To apropo klasyka.. Ruszamy z tą zimą. https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://m.youtube.com/watch%3Fv%3Dc6pPAso-y8s&ved=2ahUKEwjE7I-8kbv7AhXm_CoKHX98DGQQjjh6BAgcEAI&usg=AOvVaw3eQPcwy6XTsXM8CiLLeotF1 punkt
-
Dzięki wielkie! Sprawdzę jeszcze Tignes, ale tam już kiepsko z noclegami na Booking Dlaczego Tignes jest lepszy od Les2Alpes? Z uwagi na to, że na nartach można zjechać do samej wioski? Jeszcze jakieś specjalne plusy za Tignes? Fajnie byłoby, gdyby ci moi początkujący mogli wjechać ze mną na sam szczyt i nie zabić się zjeżdżając na dół. We Włoszech zaciągnęłam ich na szczyt Cervinii i mają traumę do dziś Czytałam, że w Les2Alpes jest dużo niebieskich tras na samej górze i to też jest duży plus1 punkt
-
Nowy ośrodek w Jakuszycach już oddany do użytkowania czeka tylko na śnieg. Pierwsze opady śniegu w Jakuszycach https://www.facebook.com/polanajakuszycka/videos/20470465023526781 punkt
-
1 punkt
-
Wyjazd z domku o godzinie 3 z haczykiem.. Na parkingu w Palenicy jesteśmy około 6.30 . Z morskiego oko wychodzimy przed 9 . W nocy był mróz i to widać Samo wejście całkiem przyjemne. Na szczycie meldujemy się o 13.20 Co do zjazdu to pierwsze 30 metrów trzeba zejść ,słońce wytopiło mocno śnieg na szczycie.Nastepnie bardzo fajna jazda w dół z tym że trzeba przed siebie patrzeć z wyprzedzeniem bo gdzieniegdzie fragmenty skał już się pokazują. Parę foci1 punkt
-
To nie jest to samo. Czekan to świetne narzędzie do podchodzenia/schodzenia. Zakładam, że mówimy tu o podejściu stromymi żlebami czy graniówce. W tej roli kijkoczekan jest tylko nędzną namiastką tego pierwszego. Obrazowo bym powiedział, że to maks 20% czekana. Nawet nie. Można go używać co najwyżej jako "sztyletu". Gdyby zamiast taśmy klejącej wymyślić wielorazowe, pewne połączenie to jestem zdecydowanie za "polskim" patentem. Szczególnie, że nie tracisz prawie na wadze bo taki prosty czekan to 300 g, kijek 220 a czekanokijek chyba 460. Gwoli sprawiedliwości należy jednak zauważyć, że są sytuacje gdy czekanokijek też wykazałby swoje zalety. Byłoby to na technicznych podejściach, gdy idziesz na fokach a ściana ma 35-45 stopni. Akurat ostatnio sporo tak chodziliśmy i jak już jesteś wysoko a na dole są niespodzianki to zawsze się zastanawiam jak skończyłby się większy uślizg pod nartami, szczególnie na zwrocie. Bo z luźnymi piętami w pozycji v to tylko brzuchem i kolanami hamujesz. Kijek z ostrzem byłby wtedy fajną dodatkową asekuracją. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Ośrodek Innerkrems w Karyntii będzie nieczynny w sezonie 2022/23 , a szkoda....0 punktów







