Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.07.2023 - 27.07.2023
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.07.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Dla mnie narciarstwo lipcowo-sierpniowe jest jak najbardziej ok. Niespodziewane zmiany pogodowe potrafią zaskoczyć tak jak teraz, wszystkie pory roku podczas jednego wyjazdu. Największym argumentem za jazdą latem jest minimalna ilość narciarzy. Kilkanaście (do 20) km tras jest wystarczająca, a na każdej trasie inne warunki śniegowe (czasami lodowe). Co do wyzwań, to czarnego lodu nie brakuje i na lodowcu, dodatkowo jako utrudnienie czasami jakieś kamyki oraz poprzeczne strumyki. Na łagodnej trójce (oczywiście to tylko fragment trasy) Nawet na tym najgorszym odcinku ratraki starają się nieco poprawić jazdę. Pracują też w ciągu dnia Na Olperer też miejscami lodu nie brakuje (tzn tak było do poniedziałku, od wtorku wszystko się zmieniło) Nie tylko Olperer wygląda inaczej. Więc jazda w wersji hard jak najbardziej możliwa (ale są jeszcze inne wybory w zależności od chęci czy umiejętności). Co do możliwości podglądania najlepszych narciarzy, to na Hintertuxie non stop ktoś trenuje. Np poznałem trenera reprezentacji Ukrainy który jest ze swoimi zawodnikami. Nawet udzielił mi kilku rad technicznych (choć nie trenowałem na tyczkach). Zaskoczyła mnie jego biegła znajomość polskiego (zwłaszcza przekleństw gdy rozmawialiśmy o Saas Fee). Okazało się, że zna bardzo dobrze Małgorzatę, Dorotę Tlałki i ich trenera Andrzeja Kozaka, a w latach 90-tych współpracował z polską kadrą narodową. Na zdjęciu to ten pan najbardziej z prawej w żółtej bluzie i krótkich spodenkach Co do wysiłków towarzyszących light. Będąc na Sommerberg czy Fernerhaus sprzęt trzymam na miejscu i go nie wożę ze sobą. Oprócz prysznica jest dostęp do suszarni, pralni. Dla mnie narciarstwo to jeszcze aspekt wizualny. Bezpośredni kontakt z górami, przyrodą i takie tam... w tym wypadku hala zostaje daleko w tyle Lubię też nocne szwędanie się po górach i tutaj warunki do tego są idealne... szczyt Lärmstange Tuxerjoch A wracając do nart , zima na chwilę wróciła na kilka dni, od wtorku do czwartku śnieg pada już czasami nawet powyżej 2200 mnpm Podsumowując i nie negując absolutnie hali, wolę lodowiec. Pozdrawiam. PS. Super gratulacje Zbyszek, że ciągle chcesz się poprawiać technicznie i doskonalić umiejętności narciarskie👌⛷️💪7 punktów
-
Jezioro Sajno, Staw Sajenek i jezioro Sajenek. Jest tam widokowo. Jezioro Sajno. Miejscami ścieżki rowerowe asfaltowe. Mój wierny towarzysz. W tle jezioro Sajenek. Ja jednak wolę obok asfaltu. Miejscami sporo piachu. Jezioro Sajno w całej okazałości. I jeszcze jedno zdjęcie z innej perspektywy. Moja ulubiona plaża nad tym jeziorem. Idealne miejsce dla rodzin z małymi dziećmi, płytka woda jeszcze 100 metrów od brzegu. Takie tam na koniec. c.d.n.4 punkty
-
Od dziecka jeżdżę na nartach - i od dziecka źle,więc hala to ostatni ratunek...Ale może różnice w docenianiu atrakcyjności otoczenia wynikają z nadmiaru ofert- miałem jechać w tym czasie i do Bachmutu z autem dla armii,i na Rodos na deskę,i na obie podróże z przyczyn niezależnych się nie załapałem,więc wybrałęm halę.Nad bilokacją ciągle pracuję...3 punkty
-
Kolejne jezioro tym razem Serwy. Miejscami strasznie wygrodzone. Ten mój krótki wypad musiałem odrobinę skrócić bo przez te deszcze pies mi się odrobinę rozchorował, nie miał jak doschnąć po kąpieli w przyczepie, bo cały czas lało. Każda wyprawa rowerowa, zaczynana lub kończona w deszczu. Kąpiel też w przerwach od opadów deszczu. Jedziemy nad Serwy. Coś tam widać. Unikam asfaltu, wolę tak. Jezioro zaczyna być widoczne, a wzdłuż brzegu jadę już dobre kilka kilometrów. To sitowie ma swój urok. Znajduję wreszcie miejsce z lepszym widokiem. Tak dla orientacji, gdzie da się wejść do jeziora. Wrócę tam jeszcze z SUP-em. c.d.n.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Nie no, kanapa na 40 metrów przewyższenia? Żenada. Robią takie głupoty, a na Goryczkowej dalej wyciąg zbudowany przez Gomułke. Jak im nie wstyd?2 punkty
-
Cześć Też tego nie rozumiem, ale jak się wydaje cudze pieniądze - to wszystko można. Jak się bawić - to na całego. Pewnie instruktorzy się cieszą, jak pisałeś, jazda orczykiem, to tez nauka, której nie będzie. Więc pierwsze kroki będą trwały dłużej. pozdrawiam2 punkty
-
Ciekawe czy przebije w swojej śmieszności krzesełko Słotwinkę ze Słotwin Areny...2 punkty
-
Po prostu będzie górka do nauki. Teraz na czymś takim stawiają krzesła - choć to lekki absurd, bo np. w Austrii uczą na orczykach i talerzykach. Nadto jazda talerzykiem w górę to też nauka. Cóż. Nie ma się co obrażać, taki jest dziś KLIENT, a to dla klienta robi się inwestycje, a nie dla kilku zapaleńców. Na Skrzycznem robią coś podobnego (Jaworzyna), ale chyba jednak z orczykiem?2 punkty
-
Rowerem dookoła jeziora Białego (no dobra Studzienicznego też, o tym jeziorze będzie póżniej). Wysoki brzeg, była binduga, dziś pole namiotowe. I jeszcze jedno z tego miejsca. Pole namiotowe w innym miejscu, raczej puste. Brak pogody i wysokie ceny zrobiły swoje. I jeszcze jedno na jezioro. Jedziemy dalej. Widok z pomostu. c.d.n.2 punkty
-
2 punkty
-
99.999 % ( a może i więcej) narciarzy by chciało tak źle na nartach jeździć jak Ty. Pozwolę sobie zacytować fragment ze zbioru opowiadań "Się" Edwarda Stachury "(...) są różne szkoły, ale jedna z nich mówi, że nigdy nie jest za późno. Mnie się podoba ta szkoła. Co mówi, że nigdy nie jest za późno." A Tobie ciągle się chce, Zbyszek podziwiam. pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Bardzo fajne rejony na rower i świetna relacja. Przez Przełęcz Krzeszowską jechaliśmy rok temu z Sędzisławia do Trutnova, w drodze na szlak wzdłuż Łaby. A okolice Lubawki zaliczyliśmy przy okazji wycieczki wzdłuż Bobru z Jeleniej Góry - też bardzo ładna trasa, choć raczej rekreacyjna i bez ekstremalnych podjazdów. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Nowa kolej na Jaworzynie w budowie (przygotowaniu?): https://twojinstruktor.blogspot.com/2023/07/jaworzyna-krynicka-inwestycja-w-kolej.html1 punkt
-
Wyjaśniło się już (po zdjęciu satelitarnym), jaki przebieg będzie miała nowa kanapa na Jaworzynie Krynickiej - niestety wersja mniej optymistyczna: ma szansę paść polski rekord jeśli chodzi o minimalne przewyższenie, bo będzie ono wynosiło ok. 50m. Kanapa nie będzie szła w śladzie dawnego talerzyka przy czarnej trasie, schodzącej poniżej schroniska, a jedynie wzdłuż płaskiej, górnej części.1 punkt
-
Nawet w Tatry zima zawita czy już zawitała…. W radio coś rano mówili1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Kolejna porcja zdjęć. Są nawet trasy narciarskie (bardziej jednak na papierze niż w terenie). Czas spędzamy głównie w wodzie, na wodzie i jeżdżąc rowerami. Czasem też podziwiamy deszcz za okien przyczepy. Jezioro Suchar. Jezioro Białe Augustowskie. Białe Augustowskie cd. Nasza miejscówka. Kanał Augustowski. Takie tam pływają. c.d.n.1 punkt
-
Pierwszy wyjazd rowerowy w tym roku w prawdziwe góry. W piątek prosto po pracy ruszamy w okolice Lubawki - miejscowość Niedamirów. Tam mamy zaklepaną kwaterę, którą nota bene klepiemy w dniu wyjazdu. W planach dwie pętle i m.in. jeden z najtrudniejszych podjazdów w PL na przełęcz Karkonoską. Dzień 1. Startujemy około 08:30, najpierw w dół do Miszkowic. Za Jarkowicami zaczynamy pierwszy podjazd około 5km na Rozdroże Kowarskie (798 n.p.m.). Podjazd niezbyt trudny, w sam raz na rozgrzewkę, nachylenie nie przekracza 7%. Rozdroże kowarskie, tutaj odchodzi droga na przełęcz Okraj, ale to nie dzisiaj:-) Widok z przełęczy kowarskiej. Z przełęczy trochę mylimy drogę do Kowar i zamiast zjechać w lewo na boczną drogę jedziemy główną DW 367. Na szczęście to zjazd więc samochody nas nie wyprzedzają, zresztą ruch jest znacznie większy z przeciwka. Za Kowarami w stronę Karpacza ruch jeszcze większy, ale też jakby z przeciwka - odsłaniają się pierwsze widoki na królową Karkonoszy - Śnieżkę Przed Karpaczem zaczynamy kolejny podjazd, również około 5 km z nachyleniami nie przekraczającymi 8% - wyjątek króciutka ścianka na ul. Wąskiej w Karpaczu, gdzie nachylenie dochodzi w jednym momencie do 20%. Podjazd kończy się przy górnej stacji wyciągu "Pod Wangiem". Z Karpacza mamy 6km zjazdu w stronę Borkowic, aż do krzyżówki skąd zaczyna się (dla nas) główny podjazd dzisiejszego dnia czyli na przełęcz Karkonoską. Jak widać po garminowym wykresie, pierwsze kilometry są łatwe. Natomiast poziom trudności mocno skacze po około 4 km. Na krzyżówce jest schron turystyczny i tam mentalnie przygotowujemy się do najtrudniejszych kilometrów w naszym życiu:-) I koniec, przełącz zdobyta. Sam podjazd bardzo trudny zwłaszcza gdy najlżejszym przełożeniem jest 34-34. Pierwsze 1-1,5km trzyma stale powyżej 10% zazwyczaj 11-15% i ten kawałek wchodzi w miarę gładko. Ze dwa razy staję na korbach co by dać odpocząć udom. Później kolejny 1km to wypłaszczenie - nigdy nie myślałem, że nachylenie rzędu 6-8% będę tak nazywał:-) Ostatnie 1,2 km to początkowo 13%, później 15%, później 18%. Chwilowo gdzieś mi na garminie mignęło 21%, ale to pewnie jakaś chwilówka. Ten ostatni kilometr dłuży się niemiłosiernie. Miałem już chwile zwątpienia, ale jak zobaczyłem w końcu wypłaszczającą się górkę 200-300 metrów przede mną wiedziałem, że przełęcz jest moja. Na przełęczy chwila oddechu, mamy nawet ochotę na jakieś małe pifko w Spindlerovej Budzie, ale jakoś nie chcą nas obsłużyć i postanawiamy odpocząć gdzieś na dole. Zjazd z przełęczy jest genialny, równy szeroki asfalt, nachylenie rzadko przekracza 7%, ładne widoki w początkowej części - czego chcieć więcej. Hamulce sporadycznie idą w ruch, zazwyczaj tylko na 180-tkach. Szybko dojeżdżamy do Spindla tam zatrzymujemy sie niby na pifko (hotelik Diana), ale postanawiamy zjeść też coś konkretnego. Kwintesencja wyjazdu do Czech:-) A do jedzenia zamawiamy wieprzowinę z pieczonymi ziemniaczkami i grillowanymi warzywami, pycha. Po obiedzie zjeżdżamy dalej wzdłuż Łaby, na chwile zatrzymujemy się przy zaporze na Łabie. W zbiorniku wody niewiele - przypomina mi to ubiegłoroczną wycieczkę wokół tatr i katastrofalny stan wody w "morzu" Liptowskim. Nawet przy zaporze widać jak duże są braki wody, natomiast początek zbiornika oraz mijane boczne zatoczki praktycznie całkiem wyschnięte. Ośrodek narciarski Herlikovice - Bubakov Dojeżdżamy do Vrchlabi, notabene całkiem ładne miasteczko Sympatyczna ścieżka wzdłuż drogi nr 14, niektóre jej odcinki wyglądają na funkiel nówka. Rozpoczynamy przedostatni podjazd tego dnia do Jańskich Łaźni, długość około 7km, podjazd jest dość łagodny, nachylenie raczej nie przekracza 5-6%. Zjazd jest znacznie bardziej stromy zwłaszcza pierwsze 2 km. Mijamy ośrodek narciarskich w Janskich Lazniach, jeździliśmy tu 5 lat temu. Po zjeździe rozpoczynamy ostatni podjazd w kierunku Zeclera. Podjazd ma około 5km łagodne nachylenie zwłaszcza w początkowej fazie i kończy się na bezimiennej przełęczy przed Zaclerem. Pisze ostatni podjazd, ale będą jeszcze tego dnia ze dwie "chopki" po około 1,5km. Kończy się w okolicach bunkra z II wojny Światowej o kodowej nazwie G3/54/A-140Z należącym do grupy umocnień Stachelberg. Zacler całkiem urocze miasteczko Za miejscowością skręcamy na genialną boczną dróżkę/ ścieżkę rowerową i nią dojeżdżamy do samego Niedamirowa Artystyczny przystanek w Niedamirowie I statystyki pierwszego dnia: Dzień drugi: Poranek drugiego dnia pochmurny, zbieramy bambetle i pakujemy je do samochodu. Samochód zostaje na kwaterce, a my sami ruszamy na dzisiejsza pętlę, znacznie lżejszą niż wczorajsza. Początek taki sam jak wczoraj, czyli zjazd do Mieszkowic i podjazd na Rozdroże Kowarskie. Na krzyżówce tym razem dajemy w lewo i kontynuujemy podjazd na przełęcz Okraj. Nachylenie jest przyjemne, zazwyczaj 5-6%, czasem 7-8% ale to na krótkich odcinkach. I widoki przepiękne, zwłaszcza, że po porannych chmurach nie zostało już wiele. Wjeżdżam na przełęcz i czekam chwilę na Marcina. Przygodnie spotkany szoszon proponuje zrobienie sobie fotki - w sensie on mi, ja jemu:-) Po odpoczynku ruszamy dalej ponownie na przełęcz i zjeżdżamy z głównej drogi w lewo na szlak K24. Widoki bardzo ładne, choć sam zjazd w niektórych miejscach dość stromy. W lesie są momenty powyżej 10-11%. Dodatkowo trzeba uważać na poprzeczne rowki odprowadzające wodę, niektóre są równiutkie na innych nieprzyjemnie dobija. Aby za szybko nie dojechać do głównej drogi skręcamy w lewo na szlak K1A i przez Górne i dolne Albertice dojeżdżamy do Górnego Marsova. Ścieżka pieszo-rowerowa nad rzeką Upa na wjeździe do Trutnova. rzeka Upa, lewy dopływ Łaby Ciekawe skrzyżowanie wiaduktów kolejowych i potoku Petříkovického przy wyjeździe z Poříčí. Granica na przełęczy Krzeszowskiej Po przekroczeniu granicy jedziemy przez Chełmsko Śląskie do Krzeszowa. Przed Krzeszowem robimy prawie nawrotkę i lecimy do Lubawki. Na tej drodze jest krótki podjazd, na którym Garmin skraca go o 300 metrów, radośnie deklarując koniec podjazdu gdy w rzeczywistości pozostaje jeszcze do podjechania ostatnia ścianka. Lubawkę mijamy bokiem ulicą Celną i wyjeżdżamy na DK5 w kierunku ponownego wjechania do Czech. Później jeszcze kawałek główną drogą i w Kralovcu skręcamy w kierunku Zaclera. Od razu widać ostatni podjazd (około 1,5km) który podjeżdżam całkiem sprawnie. Ponownie w Zaclerze, ale z innej strony Ostatnie przekroczenie granicy PL-CZ na znanej już ścieżce z poprzedniego dnia. I koniec, w drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze w świetnej restauracji "Cesarskie podwórko". Bierzemy kotleta szwajcarskiego z frytkami i surówką, jest zajebisty. Statystyki drugiego dnia1 punkt
-
Dzisiaj zapowiadali, że spadnie kilkanaście centymetrów śniegu i jak dotychczas się sprawdza. Najbardziej by się przydał na orczykach Olperer. Temperatura oscyluje między 1 a -1 st. Co do nowych kabin to się pomyliłem (coś źle zrozumiałem a może to mają być nowe na Fernerhaus), nie mają szklanych podług tylko standardowe aluminiowe Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Jakie zmiany i plany na Hintertuxie. W niedzielę rano jeszcze nowe gondole stały na ziemi. Po południu już wisiały na linie. Wymieniane są kobiny na 8er Sommerberg. Zdemontowane stare Nowe podobno ze szklaną podłogą (jeszcze nie wjeżdżałem) Nowy zbiornik do naśnieżania przy Lärmstange 1. Widać też, że jest układana instalacja do nowego, wydajniejszego systemu naśnieżania. Prace są prowadzone przy trasach 2, 2a, 2b. Stary zbiornik Plany na przyszły sezon to wymiana całej gondoli 4er Fernerhaus włącznie z nowymi dworcami. Lodowiec niestety znika. Przez ostatnie 3 lat w tempie mocno przyspieszonym. Inwestycje w system naśnieżania są niezbędne dla utrzymania ośrodka, a piszę o trasach na wysokości od 2100m do 3250 mnpm. "Koniec świata" cytując pewnego gospodarza... Pozdrawiam.1 punkt
-
No i nie wytrzymałem. Po porażce Djokovica musiałem odreagować. Połączyłem tenis z nartami. Nie wiem tylko czy foki się przydadzą, nie dotarłem jeszcze na górę. Aktualnie na Gefrorene Wand + 2.6 °C. Śniegu pewnie ubyło. Ponoć we wtorek ma coś dosypać. Ale po kolei. Dłuższy postój tradycyjnie nad jeziorem. Przed świtem w Achensee jeszcze nie byliśmy, zupełnie inny klimat jak w dzień, oczywiście równie pięknie, spokój i cisza sporo zmienia... Zjazd do Jenbach Meldujemy się pod Hintertuxem po 6. Trzeba zaczekać na liftciarzy i o 7 możemy wjechać na Sommerberg. Na dolnej stacji spokój, jak nad Achensee. Jest już zdecydowanie jaśniej i nacieszamy oczy znanymi nam widokami (tego nigdy za wiele) Coś już tam widać, nie wygląda to źle... Tradycyjne przywitanie z Luisem i jazda w górę... Pozdrawiam.1 punkt
-
Dziś będzie lotniczo. Tuż koło mojego miasta jest lotnisko w Michalkowie. Baza śmigłowca LPR, Dromadera, szkoły spadochronowej oraz szybowców. Do tego knajpka i miejsca kempingowe. Obecnie odbywają się szybowcowe mistrzostwa świata juniorów, większość uczestników śpi w namiotach przy lotnisku. https://ostrowglide.pl/zawody-w-ostrowie-ponownie-dwukrotnie/ Kilka fotek z lotniska, oraz panorama mojego miasta. Dziś warun na trasie ciekawy, mocno wiało, do tego odcinek około 3km po piaszczystych leśnych drogach.1 punkt
-
jest tutaj dużo nadinterpretacji i zmuszony jestem do komentarza @surfing podjerzwam wpierw przeczytaleś na forum Korbielow.com watek i jest tam ten temat poruszony. Zgadza sie wszystko. Bo obecnie nie ma nic na wokadzie w systemie rejestrów, ale może sie pojawiać. ale do rzeczy: Wspominany przez Ciebie wniosek dotyczy działek działka nr 6807/5, 6807/4 na tych działkach leży orczyk nr 8 i rozbójnik. Zaczynaja sie na działce 6807/5 i koncza na 6807/4. W roku 2020 kiedy owe pozwolenie budowlane było zgłaszane , ON Pilsko było pod Łazarczykiem i on własnie starał się coś tam zrobić. A w roku 2022 nie dostarczono dokumentów i ustawowo wniosek umarł. w tym czasie mamy już nowych inwestorów Bak & Zasada. Nie jest tajemnicą , ze tam jest i było niedogadanie nowi inwestorzy vs wspolnota gruntowa i nie dogadali sie o pieniazki. Dlatego 8mka nie ruszyła i nic tam nie modernizują. Mimo ekologicznej nagonki na 8mke była teortyczna opcja na rjego eaktywacje. A Rozbójnik wzieła osoba 3cia w dzierżawę poza sporem. Osobny temat to jest budowa krzeszła Szczawiny na Miziowa i w tym roku muszą ruszyć pozwolenia budowalane i pózniej nawet tylko łopate wbić w ziemie, że zaczeli budowe bo kończa sie ekspertyzy srodowiskowe itd. Również w tym temacie nie ma żadnych informacji na zew. i nie wiemy czy będą coś robić czy , czy już zrezygnowali widzać piekiełko Gruntów. Również swiatowa nagonka na ocieplenie klimatu nie pomaga. Również ceny pradu nie pomagaja w tego typu inwestycje. Rownież portfel klasy średniej Polaków sie kurczy, a to był target typowego klienta ON Pilsko. Również niepewne czasy nie pomagaja, nie jest tajemnica, że wykonawca tego krzesła miał być słowacki Tatralift i po pandemi ich oferta na budowe mocno podskoczyła do 20mln zł i to było za dużo dla nowych inwestorów, którzy ze wzgledu na niepewne czasy zrezygnowali z ich oferty poprzedni rok. To co wiemy, że na wysokości KL Buczynka nie powstają single rowerowe na razie , tutaj gruntowicze ( inni niż wspol. Hala miziowa) nie chcieli brać udziału w spotkaniach , a bez podpisów na dzierzawe czy zgode nie zaczna sypac zwiru i ugniatać trasy. Dlatego wstrzymałbym sie z oceną kogo wina, czemu tak to wygląda bo jak zawsze prawda leży zawsze gdzieś koło środka i nie tacy źli inwestorzy i nie tacy wspaniali ludzie co mają grunty. Aparatmentów też nie bedzie ponieważ Miejscowy Plan zagospodrowania przest. nie pozwala na tego typu inwestycje i dodatkowo nawet gdyby pozwalał to linia kanalizacji ich nie puszcza. Dodatkowo do worka nieoptyzmizmu dochodzi swieży konfilkt S.Zasady i jego firmy develperskiej Eko Park gdzie dobrze nam znany Pan Slusarczyk z pracowni ekologicznej na ostatnim etapie zablokowal mu budowe 22 Bloków w Bielsku Białej na sarnim stoku. Sprawa nawet wyladowala w naszym sejmie bo lobby polityczne było wiadomo za tą iwnestycją. Budowa kompleksu hotelowo – mieszkalnego na Sarnim Stoku zablokowana. SKO unieważniło decyzję prezydenta Bielska-Białej • www.slaskibiznes.pl Warto pamietać gdy TMR na etapie przymiarki w 2014 jak robil audyt finansowy ON Pilsko przed kupnem to dobrze wiedział, ze u nas jest piekiełko Natury 2000 oraz "sytuacji gruntowej". W Szczyrku był czerowny dywan pod jedno i drugie i dobrze wybrali z perspektwy czasu. Widać tam efetky. Wypada Kochać Pilsko jakie jest bo w najbliższym czasie moim zdaniem bym sie nie spodziewał inwestycji tylko On Pilsko będzie jakie było. Oni to mają na kredyt i musi to wszystko wiadomo hulać. Też nie spodziewałbym sie gwłatownych i nerwowych ruchów.1 punkt
-
0 punktów
-
Eee tam. Wierza widokowa na koncu polany Buczynka, gdzie swój bieg konczy Kolej Buczynka bylaby strzałem w 10tke. Taki był plan i 50/50 miał robić Bak / Urzad gminy, ale coś po drodze sie wywałiło. Wiekszosc z Was widze, patrzy ze swojej perspektywy gdzie pewnie lubicie sie zmeczyc i zdobyc góre sami i podziwiawc widoki z kopuły góry. A istnieje też klient co nie chce się meczyc , może ma problem zdrowtny, wiekowy, może jest leniwy i lubi sobie wjechac i miec widoki bez wysiłku. Obok mała gastronomia, kawa, piwo itd.. Wszystkie takie tematy przyciągają duze ilosci klientow gdzie indziej. A jest różnica patrząc na widoki z wierzchołków drzew, w tle panorama na Babia Górę , Pilsko, Tatry Słowackie i kotlinę żywiecka dość spora i ma to swój urok. wiec wszystkie tutaj dywagacje nie są poparte wiedza , czy liczbami ,tylko swoim swoja perspektywa. Szkoda, że coś się nie udało i gdzieś/ktos/coś włożyło patyk w szprychy. Nie ma też co liczyc na gondole i podobne skala projekty, które sie moga zworcic za 50lat. Tylko za pieniadze panstowe jak np. PKL gdzie zawsze moga brac kase ze skarbca naszych podatkow i rentownosc jest na 3cim planie ma szasne... Pilsko od wyskosci Hali Buczynka ma już nature 2000. To sa kombinacje alpejskie teraz przy poprzednich spinach z ekologami. TMR inwesowal w czasach stabilniejszych. Teraz wątpię by ktoś swój kapitał tak ryzykował. Jest też temat, że lokalne Pisowskie władze zachęcają swojego bozyczka Ojca Dyrketora z Torunia, ktory jest potentatem w Polsce GeoTermi by inwestował w wody termalne nad Karczma Bory. Ja daje mała wiare na taki temat, bo takie pierdd jest co chwile i nic z tego nie ma. Aquapark to temat na 12 miesiecy i zdecydowanie przyciaga wiecej ludzi niz zima i jakis wyciag na 2 miesiace. Ida wybory i pewnie po 1 stycznia gdy nowy rzad obejmie władze już nie bedzie tej szopki. Słowacja ma juz kolejny atom - styczen 2023 "Słowacy oddali do użytku już trzeci blok w elektrowni jądrowej Mochovce. Pozwoli to na energetyczną samowystarczalność naszego południowego sąsiada już w tym roku. " Dziekuje dowidzenia. Beda miec tanczy prad , nie placa kar za emisje co2 jak my Polacy, interesowalismy sie swiatopologdami, zamiast patrzyc na swoj byt. Co to ma wspolnego z wyciagami, beda tansze karnety bo tani prad i lepszy produkt dla narciarza. Dlatego trzeba rozluźnić gacie i lubiec Pilsko jakie jest , albo po prostu jeździć gdzie indziej bo lepszych miejscowek z inf. naraciarska jest juz w brud . Kopać lezącego nie ma sensu, a jak dowali śniegu i Pilsko bez kolejek ma oczywiscie swój urok.0 punktów







