Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.03.2024 - 11.03.2024
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.03.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Zawsze przejazdem w Dolomity, zawsze korciło… nooo, a jak korciło, to trzeba było w końcu zaliczyć - Sillian. Początek naszej przygody z Tyrolem Wschodnim i karnetem SkiHit - start! Parking darmowy… trasa do gondoli, mimo, że dookoła trawa - jest. Kasy czynne od 8:15 i byliśmy dzisiaj pierwsi. Prawda, że niespodzianka 😀 7 dniowy skipass kosztuje 339 EUR, sezon średni. Mapa ośrodka: Trochę podjechaliśmy w górę i śniegu jest dość sporo: Zwiedzamy… Oprócz gondolki jest tu wolne krzesło 4, szybkie krzesło 4 bez osłony, jest też 6 szybka, podgrzewana z bubliną, taśma dla dzieci i orczyk dla uczących się. Jest również mega malowniczy zamek 😊 I z bliska… Trasy przeważają czerwone… lekko czerwone w środkowej części ośrodka, w skrajnych ciemno czerwone. Kilka tras niebieskich i na siłę oznaczona kolorem czarnym, tak naprawdę czerwona, 1a. Najwyższy punkt, to Thurntaler o wysokości 2407 m n.p.m. Ilość narciarzy? Dzisiaj niedziela… w co czwartej gondoli ktoś, na co czwartym krześle, też ktoś. Pustki. Do 11 bez opadów ale z płaskim światłem, od 11 do 14 fajna pogoda i przebijające się słońce, po 14 intensywne opady śniegu u góry, na dole deszcz. ⛷️ Widok na centralną część ON: Frekwencja… Fajnie 👍 Strategiczne krzesło: Trasa w dół na przeciwleglą część od Sillian: Pięknie: Jeździmy i cieszymy się nartami 😊 Zima tak szybko odchodzi… Tereny dla początkujących: Jedna z trzech knajp: Dzień minął niewiadomo kiedy… Super fajny dzień, w fajnym, kameralnym i pustym ośrodku 😮👍 Warunki: u góry twardo cały dzień, środek fajny, puszczający twardy, dół - cukier od rana. Pozdrawiam serdecznie Mariusz „marboru” nogi bolo 😀8 punktów
-
8 punktów
-
Bormio, ach to Ty! 🤩 Dobrze być tu ponownie. Podobnie jak rok temu wybrałem się z kumplem pojeździć w Bormio / Santa Caterina / San Colombano. W tym roku tydzień wcześniej niż w zeszłym. Skipass zakupiony on-line ze zniżką. Dzisiaj przyjazd bez pośpiechu, pogoda do granicy ze Szwajcarią bardzo dobra, później deszcz w dolinach i silny opad śniegu wyżej. Nie obeszło się bez łańcuchów (chodź myślę że prawdopodobnie udałoby się wjechać na Passo del Foscagno i zjechać do Bormio na zimówkach Nokiana, ale z łańcuchami pewniej). Zakładane oczywiście po raz pierwszy i od razu w boju w wypizdowie na Trepalle, bo po co przetestować wcześniej 🙃 Przynajmniej było ciekawie. Policja sprawdzała łańcuchy w przeciwnym kierunku do naszego. Jutro opadu już nie prognozują i ma się coś przejaśniać, Kory 105 w blokach startowych i andiamo na szczyt! ❄️⛷️6 punktów
-
Skiporn? Jak ma się doczynienia z doskonałym ośrodkiem narciarskim, to należy używać słowa Skiporn 😄 @JC a jak czarne trasy są szerokie i długie… to zwyczajnie, to są lochy 😉 Taki jest Kals-Matrei Gross Glockner Resort. Nie ma litości. Trasy są długie, szybkie i fajnie nachylone. Zdecydowanie to ośrodek dla zaawansowanych narciarzy. Jak dzisiaj było? Wspaniale! Zapraszam do fotorelacji. 😊 I szybkie krzesełko… W ośrodku można się doczepić jedynie do dwóch strasznie wolnych, starych czwórek z Kals. Tam na moje oko pasowała by gondola 🙏 Jest i on - Dzwonnik: No to jedziemy… Widoki w dwie strony są nieziemskie! Czarna 13 góra: …i dół: Niby nartostrada 15a, a bystro. Gondola z Kals: Jedyne tereny dla początkujących - dół w Kals. Dwa orczyki i końcówka dojazdu do kabiny. Dalej tylko ostro… albo czarno, albo bordowo 😉 Jedna z uroczych knajpek przy Blauspitze. Czerwona 19: Czarna 20: Mapa ośrodka: I w górę… Byczyć się nie można… a jednak 😀 Szybkie krzesło od Matrei… szkoda, bo końcówka tras 5 i 1, wytopione. Do dołu zjechać się nie da. Trasa czerwona 3: Czarna 6: Papu z knajpy Adler Lounge: I dzień minął szybko… …pojeżdżone po byku! Stówka tradycyjnie pękła. Na koniec TikTok z tego dnia - zapraszam na kanał nogi bolo, właśnie tam 👉 57f63c09636743ff85885a894f99daf3.mov Pozdrawiam serdecznie Mariusz, narboru vel nogi bolo 😄👍💪6 punktów
-
W Madonnie to pół biedy najwyżej sie kadzidła naniuchasz...mam kumpla którego żona sie zakochała w Rydzyku ..to chłopie tragedia..6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
dlatego Dolomity są dla wapniaków - posiedzieć na leżaczku, dobrze pojeść i napić się bombardino5 punktów
-
Mieszkając w Finkenbergu nie będziemy już tak uwięzieni jak śpiąc wysoko na Hintertuxie. Plany są pokręcić się po innych ośrodkach w Dolinie Zillertal. Ale pewnie jakiś dzień zaliczymy na lodowcu, trzeba się chociaż przywitać, bo mi nie darują.😉 No i jakieś prezenty podrzucić.5 punktów
-
4 punkty
-
W Sappadzie u Tadeo Katuje wszystkie pługi,półplugi,wyskoki,skręty z górnej czy dolnej narty ,balanse,równowagę ,jazdę na jednej nodze-bez jednej narty czy to podjazd na orczyku czy następnie zjazd -krótki skręt który totalnie mi nie wychodzi ( choć po którymś razie coś już gdzieś iskrzy-trzeba próbować dalej) … Jak będziesz w tej twojej Madonnie powinieneś coś w ten klimat sobie ćwiczyć jak ten ,kot” Tadeo IMG_1295.mov Widoczność dziś idealna,bez słońca chociaż dość cieplo i te przerażające pustki od rana,w lekkim szoku jestem bo czegoś takiego jeszcze nie widziałem choć do tej pory były popularne kierunki a okazuje się,że te kameralne są tak samo dobre a nawet i lepsze …,nogi okropnie bolą Paweł @gabrik to zdecydowanie Twój kierunek na następny sezon !!!4 punkty
-
Jakby nie patrzył, to Dolomity też Alpy, choć skały głównie z wapienia i dolomitu😉4 punkty
-
Dzień 3 - Białka Tatrzańska. To nie wydawało się byc dobrym wyborem, ale już bliżej do domu i mieli 4 godzinny karnet. Jakoś tak sprawnie poszło i o 8 byliśmy pod dolnym krzesłem Kotelnicy. Pogoda wbrew prognozom doskonała i całkiem nieźle zmrożony sztruks. Patrzę 8:15 i bokiem kilka osób siada na uruchomione krzesło, więc rachciach, buty na nogi i pędzę. Niestety mnie przydabal Pan z obsługi i STOP! Trudno, stoimy przed bramkami do 9:00 i zaczynamy. Warunki doskonałe, na nogach Kastle i jedziemy: 4, 3 i 2b, potem przeskok na 6 i dalej do 9. Tutaj zonk, bo dojazd na Remiaszów zamknięty, ale próbujemy. Udaje się pomiędzy placami błota, po wąskich paskach śniegu dojechać i...bomba. Właściwie zero ludzi i stok w pięknym stanie. Tłuczemy zatem trasę 10 (FISy i część Pasieki zamknięte, bo są zawody). Trasa w takim stanie, że niemal pełnym gazem można próbować prostować zewnętrzną nogę, co kilka skrętów udaje się złapać fajny flow i wygięta narta kroi stok. To samo czyni człowiek na Fischer CT i kolejny na Salomonie X Race. Fajowo, jest radocha, jest to do czego dążę. Choć częściej jakiś błąd, gdzieś ucieknie pozycja, ale ten moment gdy czujesz, że poszło fajnie - bezcenne 🙂. Zmachany wracam na Kotelnicę, do żony, na przerwę. Ciężka przeprawa bo łącznik, to już tylko błotna droga, jeden leń na nartach po tym jedzie, ja wypinam i z buta. Pasieka nieciekawie, jakiś dziwnie tępy śnieg. Na Kotelnicy żona dopiero jedzie z dołu, więc jeszcze zjazd 6a i przerwa na małe piwko. Po niedługiej przerwie, już spokojnie z żoną jeździmy po trasie do głównego krzesła i bocznego na końcu FIS. Godzina 13 i koniec. Wbrew obawom - tłoku nie było, wszędzie na bieżąco, a trasy naprawdę jak na czasookres dały radę. Wpadam jeszcze do centrum testowego ulubionej marki sprawdzić czy nie mają na sprzedaż czegoś w fajnej kwocie. Niestety, ani cena atrakcyjna (wręcz od czapy), a i stan nart dramatyczny jak na tegoroczny model potestowy. 7 sezon dobiegł końca, sezon brzmi dumnie, ale nijak się ma do realiów, raczej kolejny mały epizod, ta tegoroczna zima. Nie mniej wyjazd fajny. Słowackie ośrodki naprawdę ok, przy sprzyjającej aurze, jest gdzie pojeździć i chętnie tu wrócę. Co do mnie - czas poddać się (jak wspomniałem w poprzednim poście) konsultacji/weryfikacji przez kogoś z głową. Oceniam, że wykonałem 70% pracy w dwie ostanie zimy, jaką mogłem wykonać sam. Jako punkt wyjścia co dalej, potraktuję warszawski dywan i diagnozę @Marxx74 , poczekam na koniec sezonu i się umówimy. Krok 2, jeśli po spotkaniu z Markiem uznamy, że jest sens, mam już wstępnie ustalone spotkanie z fachowcem, z Podhala. Krok 3, to już tylko jeśli te dwa pierwsze wykażą sens kontynułowania i będzie, to wówczas jakieś szkolenie, ale nie godzina czy dwie. Co do ulubionego zagadnienia wszystkich internetowych forum, czyli nart. W moim odczuciu przychodzi taki moment, że chcąc bardziej poczuć tzw nowoczesne narciarstwo, narty mają znaczenie i nieodzownie jest to związane z prędkością. Ta natomiast, aby pozostała pod pełną kontrolą, wymaga odpowiedniego przygotowania fizycznego. Ten wyjazd, to dużo interwencji gopr, topr, łącznie z akcją helikoptera w Szczyrbskim Jeziorze. Dziękuję wszystkim forumowiczom, którzy prywatnie czy publicznie udzielili mi wskazówek i porad w sezonie 23/24 i jeśli jeszcze będziecie szusować życzę wspaniałych warunków, pogody i bezpiecznych powrotów 🙂 !!!4 punkty
-
Dzień 2 - Strbske Pleso. Na miejsce docieramy o 8:30, ale parkingi (10 eur) już obłożone i są usytułowane w dość sporej odległości od dolnej stacji (jeżdżą skibusy). Atakuję parking najbliższy krzesła (25 eur), ale brak miejsc. Ostatecznie na kolejnym jest miejsce i idziemy z buta około kilometra, wraz z grupą skiturowców, bo skibusy zawalone i już nie zabierają pasażerów. Mimo straty 45 minut nastrój ok. Są zawody biegowe, gra muzyczka, dużo śniegu, ogólnie także przez architekturę czujemy się przeniesieni do lat młodości i innego wymiaru. Na pierwszy ogień idzie czerwona 3. Krótka, ale pusta i w super stanie trasa. Twardo, sztruksik jestem zdziwiony jakością przy tej aurze. Następnie talerzykiem na niebieską 4, też fajna jakość i staram się wyciskać jakieś kąty zakrawędziowania. Lecimy do krzesła i wyjazd na górę na czerwone 1 i 5, z przeświadczeniem, że będą równie zarąbiste warunki. Niestety tutaj czar pryska...mgła i metry sześcienne cukru na trasach. Po prawej stronie każdej z nich, niezbyt szeroka, betonowa ścieżka, ograniczona furą luźnego, z każdą minutą coraz bardziej mokrego śniegu. Myślę sobie " czas Paweł na krótki skręt, będzie pokracznie, ale ćwicz". Finalnie zadowolony, bo wraz z upływem czasu, są w tym chaosie odcinki, gdzie łapię sekwencję fajnej rytmicznej jazdy (słowo "fajnej" w tym zdaniu niewątpliwie jest nadużyciem, ale użyte w odniesieniu do moich odczuć dopuszczalne). Powrót niżej, ale i tutaj już wszystkie trasy rozwalone, odsypy do kolan i wielu "upadłych" narciarzy. Finalnie tylko ja pomagałem 6 osobom zbierać ekwipunek lub stanąć na nogi, a byli inni. Po 11:30 piwko, zupka i odpoczynek, wraz z grupką dzieciaków ze Ski Czorsztyn. Wszystkie przybytki gastronomiczne oblegane i patrząc jak duże ilości, mocnych trunków, znikają w gardłach narciarzy, podjęli już decyzję o zakończeniu zmagań, co potwierdza już całkowity brak kolejki do krzesła. Około 9 kolejka była na 10-15 minut. My o 12:30 wracamy do gry. Wyjazd na górę, gdzie już króluje słońce i liczni skiturowcy. Patrzę pod krzesłem, pomiędzy kosodrzewiną, prawdziwe muldy. Podejmuję próbę jazdy, twardo jak diabli, tu nie ma odsypów, są garby i dołki, o tej samej twardości. "Jak to było? Na garbie nogi skulone, w dołku wyprost...". Cóż w pewnym momencie gubię rytm i koniec może być tylko jeden, kontrolowanie kładę się na prawy bok. Idąca nieopodal w górę na fokach Słowaczka pociesza mnie, "to twardy, trudny śnieg". Wracam na trasę i tłukę krótki, na tych wytartych, lodowych ścieżkach. Na odcinkach z odsypami całkowicie doceniam przydatność stosowania kijków. Są solidnym podparciem i pomocą w rytmie i stabilności. Dociera do mnie, z poczwórną siłą, jak sprawnymi są narciarze, jakich czasami oglądam na YT, podczas szybkiej jazdy w muldach. Kończymy o 15, mam dosyć, Bark boli, uda bolą, wręcz palą. Po sobocie 9 marca, co w głowie? Głównie dwie sprawy. A) Rozumiem oczywiście rozwój w różnych aktywnościach ruchowych/sportowych poprzez różnorodność (warunków, sprzętu itd.) Jednak odbieram jako skrajny megalomanizm, głupotę, ogólnikowe twierdzenia w stylu "nie szukaj narty masz na każdej zjechać, wszystko technika i umiejętności, zepsute narty, kupuj najlepszą, tylko długa, tylko krótka...". W imię czego miałby Carlos Sainz jechać Rajd Dakar w bolidzie formuły 1, czy Odermatt GS-a na narcie SL? B) Od zeszłego sezonu jazda jest dla mnie wymagająca, męcząca. O ile na odcinku stopa - kolano, pozycja wydaje się być w większości poprawna, to biodra - ramiona zdecydowanie częściej nie. Tak przynajmniej oceniam. Widoki, cała otoczka fajnie, ale to chęć stawania się lepszym nakręcała głównie moje nartowanie. Dalsze zawracanie sobie głowy ma tylko sens, po konsultacji z empatycznym i naprawdę szeroko fachowym człowiekiem. Są trzy możliwości, albo poprzez utratę wagi, straciłem mięśnie, albo to jak próbuję jeździć jest bardziej wymagające fizycznie, lub jest jakiś duży błąd w postawie. Także na płaskim trzymanie wąskiego rozstawu. Nie czuję się dobrze, nie chodzi o równowagę, nie czuję się dobrze anatomicznie, to jest wbrew mojej budowie. Tak to czuję. Może jestem w tym koszyku ludzi, którzy do dobrego narciarstwa się nie nadają? Zobaczymy - mam wybranych 2 konsultantów.4 punkty
-
Jak wygląda organizacyjnie wyjazd z PKL-em z Katowic: Kasprowy tylko dla narciarza starego typu. Jak wyjazd to tylko z operatorem Nie wiem od czego zacząć, bo wątków mam kilka. No to może pojadę spontanicznie. Zacznę jednak od organizacji, gdyż kupiłem zorganizowany wyjazd z operatorem wyciągów. ORGANIZACJA PKL zaoferował wyjazd z Katowic za 349 zł. W praktyce wyszło 359 zł, bo tyle trzeba było zapłacić, a 10 zł powinno się otrzymać przy zwrocie karty. Tyle, że moja indywidualna karta na tyle mi się spodobała jako pamiątka z wyjazdu (dokładnie opisana), że postanowiłem jej nie oddawać maszynie. Więc maszyna nie wydała mi 10 zł. Zbiórka była przy stacji BP koło Trzech Stawów (to takie centrum handlowe przy autostradzie) w Katowicach 0 5:30, co wymagało (na spokojnie) wyjazdu z domu już ok. 5:00. Na miejscu zbieranie grupy i jej ładowanie zabrało ok. 15-20 min. Następnie autokar w połowie pełny (a w połowie pusty) jechał do Krakowa, gdzie niedaleko węzła na Zakopane pozbierał krakowian i już był pełen. Dojazd do Zakopanego był w miarę szybki, niemniej widać było tłum aut zmierzających do byłej stolicy [Co jest nią teraz? Białka? Szczyrk? Krynica? Zieleniec?] polskiego narciarstwa. Sprawnie przejechaliśmy przez tunel, ale drodze czekał nas jeszcze tradycyjny korek na światłach w Klikuszowej. Przejechaliśmy jeszcze przez byłą stolicę produkcji nart w Polsce [Szalfary] i sprawnie wjechaliśmy do Zakopanego. Autokar, w przeciwieństwie do absolutnej większości turystów, miał uprawnienia na wjazd do Kuźnic, nawet na teren niekończącej się budowy nowoczesnego centrum przesiadkowego (ot, zwykły przystanek), gdzie zameldował się ok. 8:40. Wzięliśmy narty, buty i kije, obeszliśmy kolejkę do kolejki (solidną) bokiem i o 9:10 zameldowaliśmy się w wagoniku. No i o 9:30 byliśmy na Kasprowym. Dostaliśmy jeszcze voucher na śniadanie o 11:00 i tu popełniłem błąd, postanawiając trochę pojeździć przed śniadaniem. Faktycznie pojeździłem (4 zjazdy), ale tuż przed 11-tą w małej restauracji już był tłum i był problem z miejscami. Jakieś miejsce znalazłem, ale musiałem zrezygnować z jajecznicy na (mama nadzieję: tłustym) boczku i wziąłem kiełbaski. Bo oczekiwanie na jajecznicę było dość długie. W pakiecie był jeszcze napój, czyli w moim przypadku kawa. No i można było jeździć, teoretycznie do 16:00, ale nasza przewodniczka prosiła, aby przed 16-tą szykować się do zjazdu. Teoretycznie mieliśmy bilety na 16:10, ale to była teoria. Tłum nie tylko narciarzy, ale turystów pieszych, skiturowców oraz tych co tylko wjechali aby zjechać był dramatyczny. W małym budynku górnej stacji było jak na sektorze stojącym w Dortmundzie i jakikolwiek manewr typu podejście pod bramki na konkretną godzinę był po prostu niemożliwy. Cóż, wzięliśmy udział w zapasach o dostanie się do zjazdu (naprawdę chyba niektórzy potraktowali to dosłownie), jakoś zjechaliśmy w komplecie i już ok. 17:00 autokar ruszył w powrotną drogę. Po drodze wyrzucenie poddanych Majchrowskiego tak, gdzie wsiedli i ok. 20:20 autokar zameldował się w Katowicach. Warto też wspomnieć, że (zgodnie z oczekiwaniami) narciarsko wyjazd był udany. Jazda na jednym wyciągu, ale różnymi odnogami tras na okrągło. Tego się spodziewałem (bo narciarze zjazdowi to nie jest kluczowy klient Kasprowego) i to otrzymałem. Nie była czynna Goryczkowa, ale zważywszy na jakość tamtejszego wyciągu, niemal to bez znaczenia. KOSZT ZASTĘPCZY Koszt alternatywny (nie jechać z operatorem, tylko samemu) składa się nie tylko z aspektów finansowych, ale też z innych. Koszty finansowe [Zakładam, że jechałbym sam, bo wszyscy kumple mi odmówili. Nie mam już kumpli] są następujące: - benzyna = 200 zł; - bramki = 60 zł; - parking u górala (nie było cienia miejsc przy ulicy) = 60 zł; - bilet typu skipass = 200 zł; - zakup czegoś do jedzenia na miejscu = 60 zł; całość = 580 zł. Dochodzą jeszcze inne koszty: - zmęczenie za kierownicą; - dojście pieszo z nartami na plecach ok. 2 km; - stanie w tłumie na wjazd ok. 2 godzin; i kluczowy: - i tak nie było już skipassów na sobotę. Więc rozważania są bez sensu. Sens ma tylko wyjazd z operatorem, bo inaczej jest drożej, jest gorzej, a tak naprawdę nie jest w ogóle. Oczywiście nie trzeba jechać na Kasprowy, być może taniej jest na lodowiec w Alpach, ale jednak każdy polski narciarz powinien znać tę górę! Też tak myślisz!? TYP NARCIARZA. CZY NARCIARZ NA KASPROWYM JEST INTRUZEM? Na Kasprowym znajdziesz narciarza starego typu: z moich młodych lat. Nie ma tam parkingu u stoku, nie ma knajpy na dole wyciągu, ta na górze jest mała. No i są jednak bardzo trudne trasy. Piękne, ale w górnej (i nie tylko) partii stoku po prostu bardzo trudne. Spad jest godny, śnieg był zmrożony, więc wynalazki bez kijków miały (?) lub raczej miałyby poważne problemy. Jest za to mnóstwo narciarzy na szerokich nartach (lubią jazdę poza przygotowanymi trasami), z plecakami, większość jednak na nartach typu zawodniczego. Ale co ja tam plotę! W ogóle narciarz zjazdowy jest tam tylko klientem dodatkowym. Zwracają uwagę dzikie tłumy wchodzących na Kasprowy: pieszo lub na skiturach. Na górze było w ciągu dnia może kilkaset narciarzy zjazdowych i na pewno ładnych kilka tysięcy turystów kolejkowych, pieszych, skiturowych. Kasprowy bardzo się zmienił przez dekadę, do ok. 10 lat temu byłem tam ostatni raz. Wówczas, jak się już wjechało, był luz. W międzyczasie jednak przybyło ludzi próbujących się dostać na górę na rozmaite sposoby także w zimie. Kiedyś to byli pojedynczy szaleńcy, dziś lato mamy na Kasprowym także zimą! Szczególnie zwracał uwagę dziki tłum idący na Świnicę! Jeszcze o godzinie 15:00 widać było... idących w kierunku szczytu. Do następnej relacji! Twój instruktor Maciek Link: Kasprowy tylko dla narciarza starego typu. Jak wyjazd to tylko z operatorem | Twój instruktor (twojinstruktor.blogspot.com)4 punkty
-
Dziś pierwszy dzień jazdy w Bormio, od rana niebo w kolorze azzurro. Świetny śnieg od szczytu do wysokości około 1600m (Ciuk). Poniżej na trasie do miasteczka beton totalny bo padał wczoraj tam deszcz i zamarzło, puściło trochę z czasem. Za to wyżej sporo nowego śniegu, trasy wyratrakowane lecz po godzinie już rozjeżdżone. Piękny dzień, pojeżdżone dużo. Co tu dodać? A no pizza Diavolo (9e) wpadła do brzucha przy trasie PŚ. Także wilk syty i wyjeżdżony 😃3 punkty
-
Zobaczymy, jak sam siebie katuję, to już mnie nogi bolą, a taki Tadeo...to może już być gwóźdź3 punkty
-
3 punkty
-
Patrząc na prognozy chyba nie ma się co łudzić. Do Wielkanocy poza Kasprowym nie dotrwa u nas nikt. Białka częściowo zamknie się w tym tygodniu, a całkowicie pewnie po niedzieli. Może jakimś cudem do 24.03 z dwie trasy będą tam chodziły. Nawet na Słowacji wygląda to coraz gorzej. Dolne partie Chopoka jak Zahradky, Lucky czy Biela Put wyglądają dzisiaj bardzo słabo. Łomnica w dolnych partiach płynie. Za tydzień chyba tylko powyżej 1000 mnpm da się jeżdzić.3 punkty
-
Karpacz Kopa kończy sezon: Silny wiatr, który unieruchomił koleje naszej stacji w miniony weekend znacznie się uspokoił. Dziś włączyliśmy kolej linową ZBYSZEK, kursującą na Kopę. Postanowiliśmy zakończyć też sezon narciarski, bo wytopy śniegu na nartostradach są już zbyt duże. Uwaga❗️ Podajemy termin wiosennych przeglądów. Kolej linowa ZBYSZEK będzie je przechodziła od 2 kwietnia. Wjazd na Kopę będzie możliwy po odbiorach technicznych w sobotę, 27 kwietnia. #karpaczskiarena3 punkty
-
Słaba zima zakończona wyjazdem 3 dniowym. Dzień 1 - Tatrzańska Łomnica. Pogoda jak na ten sezon dobra,choć temperatury dalekie od ideału. Meldujemy się na 8:30, odbiór karnetów i ruszamy. Na dole nieźle, ale nieco wyżej, w połowie gdzie zaczynają się niebieskie trasy mgła i chmury. Jadąc gondolą na górę nagle pełne słońce. Po nocnym przymrozku śnieg nieco związało, ale dość szybko zaczęło puszczać, dodatkowo na niebieskich trasach dużo przecierek, a część nieczynnych. Na obszarze tras czerwonych, z czasem odsypy na stromszych odcinkach na 50 cm. Rano luźny cukier, a z upływającym czasem ciężki i mokry śnieg. Około 13, z okazji Dnia Kobiet było szybkie grzane winko. Tak rozanielony, we mgle i rozrytej trasie, zaliczyłem najbardziej spektakularną wywrotkę narciarską. Ogólnie jak na uczącego się, przytrafiało mi się do tej pory tylko kilka delikatnych położen (nie licząc gleby w Zwardoniu podczas nauki bardzo szybkich, krótkich skrętów). Podczas objazdu Selli w okolicach Val Gardeny, we mgle jak mleko i także porytej trasie byłem dumny, bo poradziłem sobie świetnie i niewątpliwie teraz czułem się zbyt pewnie. Niestety olbrzymi ból w lewym ramieniu oraz spuchnięta i obolała łopatka, w okolicy wyrostka barkowego i kruczego. Jako marne pocieszenie - nie byłem w tym dniu pierwszym, ani ostatnim, który leżał. No ale brak pokory kosztuje, więc ostrzeżenie przyjąłem głęboko do świadomości. Obserwacja w temacie nart. Czerwone od zeszłego roku, zdecydowanie zyskały na szaleństwie. Nie jakieś spektakularne, ale poczynione postępy w aspekcie korzystania z krawędzi, powodują, że czuć jak, te łagodne i przyjazne do niedawna aniołki, potrafią przemienić się w diablice, z mocnym ciągiem, niczym czerwony bolid. Cóż jeśli chcę takie narty, to po utracie 10 kg wagi, muszę popracować mocno nad przygotowaniem fizycznym, na przyszły sezon.3 punkty
-
Cały ten turniej dość dziwny. Przed, drabinka Igi fatalna, a teraz jakby odrobinę mniej 😉.3 punkty
-
Moja wizyta na Kasprowym w ostatnią niedzielę 3 marca przebiegła w innym trybie.Jedyne,co może mnie tam ściągnąć,to zawody i połączenie Kasprowego z wycieczką do Kataru.Walka z całą góralską logistyką busową wyklucza inne okoliczności.Po dotarciu autem,wyjechałem kolejką o 9 30,dziwiąc się luzowi na dole.Okazało się,że tłum już tam był -oprócz nas,uczestników finału Pucharu Zakopanego,zjechali się skiturowcy z całej Polski,niepełnosprawni umysłowo z całego świata-w niedzielę mieli trening,w poniedziałek i wtorek swoje Mistrzostwa Świata,oraz tłum ludzi różnych ras i wyznań,w tym ortodoksyjni Żydzi,pewnie przy okazji pielgrzymki.Tłok na górze był nieprawdopodobny.Warunki majowe,po kosówce jeździło się tam,gdzie nigdy o tej porze nie wystawała,a na trasie giganta po wielkich,fantazyjnych dziurach. Prosto stamtąd ruszyłem na lotnisko w Budapeszcie,stamtąd lot 7 godzin do Kataru,i kolejne zdziwienie-oni już wiedzą,że czarny płaszcz trenerski marki Oakley to strój narodowy Polaków,i potrafili w jeden dzień przygotować dedykowane znaki drogowe...O kosztach całej imprezy w przeciwieństwie do kolegi nie piszę, bo uważam, że trumna ma kieszeni...3 punkty
-
OOO, super. Katuj co się tylko da. A takie dynastary miała moja Żona Super nartki. Tak jak Tadeo to nie umim na jednej nodze. Jedynie takie bujanko. Śmig to u mnie jest wątpliwej jakości, ale se radzę jakoś i żyję. Niszowe miejscówki to super sprawa. W przyszłym sezonie będę szukał, ale ja, jako tylko płatnik do gówno mam do powiedzenia gdzie jedziemy. Żona jest zakochana w Madonnie. Lepsze to niż Białka - tym się pocieszam . pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć, nie bardzo wiem jak Ci odpowiedzieć, bo kiedy zaczyna się sezon. Pewnie dla każdego narciarza to inny termin. Ja od paru sezonów staram się jeździć bez dłuższych przerw, tak do maksimum 2 miesięcy. Mój umowny koniec sezonu to lipiec a początek nowego sierpień. Takie nartowanie oczywiście dzięki lodowcom. Czasami na jednym wyjeździe zaliczam 2 miesiące, koniec jednego, początek kolejnego. W ubiegłym roku nie jeździłem chyba w listopadzie bo mi się ekipa rozsypała w ostatniej chwili, czasami jestem 2 razy w miesiącu, do tego jakieś wypady w okolicy, oraz skitoury od czasu do czasu. Moim zdaniem, częste wyjazdy pozwalają utrzymać mi lepszą formę narciarską, a do tego jak długo nie jeżdżę to psychicznie słabiej się czuję. Wyjazdów nie liczę, podobnie jak ilość przejechanych dni czy kilometrów dziennego przebiegu. Bywa spontanicznie jazda na warun (powder), ale to nie zawsze się sprawdza, bo śnieg gdzieś znika lub jest przewiany momentalnie.2 punkty
-
2 punkty
-
Jakoś około 200km więcej chyba. Ale droga przez tunel sprawdzona więc ją wybrałem. A że akurat sypało... Przynajmniej klimat zimowy fajny, którego brakowało w Polsce w tym sezonie.2 punkty
-
Twierdzą, że do końca marca jeżdżą na pewno, ale w razie negatywnej prognozy możliwe odwołania.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiejsze Rohacze - warunki wspaniałe. Parking pełny. Kiedy wyjeżdżałam, nawet przy drodze wyjazdowej samochody aż za karczmę. Do południa dobry śnieg, trochę od 11 rozjeżdżony na stromiznach, ale nie rozmiękkał. Tłumy jakoś się rozlazł po wszystkich trasach, w sumie dało się pojeździć, choć wolałabym trochę więcej swobody . "Padak" wyratrakowany , tam tłumów nie było. Na Salatyny szły pielgrzymki skiturowców, kolejka jak na Giewont. Ma dosypać, będzie dobrze.2 punkty
-
CG 8.03.2024. Na Dolnym Śląsku na dzisiaj działa jeszcze: Zieleniec (Gryglówka i W3), Karpacz Kopa (Liczykrupa i Euro) i Karpacz Winterpol. W Beskidach: Szczyrk (Zbójnicka Kopa, 10.03 kończą sezon) i Wisła Siglany. Na Podhalu Rusiński, UFO no i Białka i Kasprowy. I to chyba na tyle. W CG czynna tylko Żmija i czerwona D. W nocy był lekki przymrozek tak że dośnieżyli D oraz dół C (od zjazdu z orczyka Jędruś). Na otwarcie -1C, w ciągu dnia doszło do ok +5 +6 C. Z rana warunki bardzo dobre, trasa ładnie wyratrakowana, śnieg lekko zmrożony. D w większości przejezdna na całej szerokości, jedynie w górnej i dolnej części jedna strona z ubytkami (ostatnie zdjęcie). Frekwencja bardzo mała, dopiero od ok 11.00 pojawiło się trochę narciarzy, ale i tak zajęte co 5-6 krzesło. Do momentu gdy kończyłem, czyli ok 12.00 górna i środkowa część trzymały bardzo dobrze, dolna już niestety mocno puszczała. W prognozach na stronie ośrodka nie widać niestety w najbliższych dniach przymrozków, w niedzielę i w poniedziałek w ciągu dnia +8C🙄 Jeżeli prognozy się nie zmienią to najbliższy weekend chyba będzie niestety ostatnim (oby nie).2 punkty
-
Cze Nie wiem dlaczego u nas to tak opornie działa, w krajach alpejskich chyba nie robią aż takich przeszkód. Co roku syn z klubem jeździ do Grebenzen. Górka jak wiele innych w Austrii. Bez szału, mało ludzi, mało tras, stara infrastruktura. Kilka orczyków (3 + jeden przejazdowy), jeden talerzyk na oślej łące i kanapa 4 osobowa. Dopóki nie było bazy noclegowej, oferta skierowana do klubów narciarskich. Hotel na stoku i 1 pensjonat w pobliskim miasteczku. Może jakieś pojedyńcze kwatery, ale bardzo mała wioska. Bardzo duży parking przy stacji narciarskiej, oczywiście darmowy. Od momentu jak ruszyła budowa apartamentów na wynajem tuz obok stacji, nastąpiły wielkie zmiany. Postawili gondolę, bo komunikacja dołu z górą była bardzo słaba. Bardzo podobnie jak na Pilsku. Z góry na dół można przejechać było tylko 1 trasą. Problem w tym, jak był trening SG lub zawody (nawet PE tam rozgrywają) to odcinali górę całkowicie bez możliwości zjazdu na dół. Na górze są 3 orczyki + jeden w na końcu kanapy - przejazdowy tylko - bez możliwości powrotu - bo tam nie ma trasy. W tej chwili wytyczyli nową trasę która to umożliwia, postawili gondolę z dołu do mniej więcej 3/4 wysokości górki - tak jak na Pilsku - jest polana z super schroniskiem/knajpą - właśnie tam jest koniec gondoli. Jakoś nie było problemu z wycinką drzew pod gondolę, pewnie nowa trasa też nie została wytyczona bez szkody dla przyrody. Górka 1800 m, startuje z 1000 m. Tras może z 15km i taka inwestycja w 10-cio osobową gondolę. Jeśli chodzi o możliwości noclegowe, to Korbielów w porównaniu do Grebentzen to ekstraklasa. Górki podobne, a jednak w PL to bardzo trudno jest coś przeforsować. Teraz jak byłem na Pilsku, to na samej górze orczyk skrócony o 50-100m bo cośtam????? No przecież tam orczyk działa już z 50 lat. Na raz coś nowego się pokazało???? Jakiś absurd. Na przytoczonej austriackiej stacji naśnieżanie w powijakach, ja osobiście tam nie widziałem żadnej armatki, pewnie bazowali na naturze. Stok w dolnej części szeroki, ale podzielony na 2 części siatką - jedna stricte treningowa bez możliwości wjazdu osób postronnych. Budki startowe, treningi wg harmonogramów. Góra praktycznie zawsze pusta. Hotel na stoku mieści autobus pacjentów - drugi w miasteczku nocuje. Grupy z polski, słowenii, węgier, chorwacji i innych krajów + lokalny klub i oczywiście dzieci z przedszkola i podstawówki. Przypadkowych osób bardzo mało, lokalsi. A jednak na tyle to funkcjonowało, że przy impulsie powiększenia bazy noclegowej nastąpiła mocna modernizacja. Wszyscy na tym skorzystają. Poniżej mapka i zdjęcie, aby sobie to porównać z Pilskiem. Po prawej wycinka dla gondoli. Działa dopiero od tego sezonu. pozdrawiam Stara mapka przed modernizacją Po modernizacji Tak poprowadzili gondolę. Po prawej stronie trasa treningowa, siatki ściągnięte przed ratrakowaniem, ale widać bruzdę, gdzie one się znajdują. Koniec gondoli (na zdjęciu nie widać) polana ze schroniskiem/restauracją Grebentzen Schutzhaus. pozdrawiam2 punkty
-
Dla początkujących jest też polana z orczykami obok górnej stacji gondoli z Matrei.1 punkt
-
1 punkt
-
Myślę że zamykaja ten biedny sezon, ponieważ: - jutro cały dzień ma intensywnie padać deszcz na CG - dojazd do Zmiji z orczyka już wygląda na zdegradowany - w prognozach cały czas temp na plusie1 punkt
-
W damskim tenisie zawsze są niespodzianki. Z miejsc rankingowych 1 do 9 zostały tylko pierwsze trzy. Świątek z Putincewą 2 mecze i w setach 4-0. Ale w IW Putinceva w 3 meczach ma bilas setów 6-0 i to z niezłymi przeciwniczkami. W Dubaju z kolei przegrała z Fręch 2-1. Czy to coś znaczy, pewno niewiele. Trzeba kolejne mecze wygrywać i przygotowywać taktykę pod następną tenisistkę lub grać swoje i czekać na wyniki. Te doświadczone mają jakiś plan B w rezerwie. Czy Iga Świątek ma plan rezerwowy na wypadek gdyby nie szło, raczej dopiero się tego uczy, oby wypalił plan A, jak będzie trafić forhend i serwis to pewnie będziemy się cieszyć. Tacy zawodnicy jak Djokovic, Nadal czy Medvedev zawsze coś potrafią zmienić w grze jak nie idzie, Djokovic to pewnie z 3,4 opcje ma w rezerwie. Kobiety pod tym względem chyba mniejszy repertuar mają, może dlatego tyle niespodzianek się przytrafia. A może jestem w błędzie😉 i się nie znam na tenisie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Pilsko - wyciąg "rozbójnik" (talerzyk kolo goprówki) działa. 80 pln 9:00 -16:00 (są tez chyba 4h po 50). Info z FB schroniska na Hali Miziowej. Przy wiekszych grupach mozliwy transport. Najlepiej dzwonic (schronisko) lub pytac na FB czy sa czynni w tygodniu. Bylem dziś rano warunki bardzo dobre. Mlodzi trenują.1 punkt
-
@Lexi to nie problem, cały mecz ( włącznie ze studiem przedmeczowym Canal Plus) dostępny na YouTube1 punkt
-
1 punkt
-
Bo narciarz uniwersalny to narciarz kompletny a z takim narciarzem jest zupełnie inaczej jak z uniwersalnymi oponami czy nartami które są do...🙃😉😁1 punkt
-
Nie zrozumiałeś chyba. Jeśli dobrze operujesz śmigiem to nie ma żadnego znaczenia na jakiej narcie zjeżdżasz, czy to gigantka, slalomka, am czy ołówki, po prostu jedziesz śmigiem. Natomiast jak carvingowiec (nie śmigający śmigiem) weźmie ołówki to lepiej uciekać ze stoku dla własnego bezpieczeństwa. Jest teraz wielu narciarzy którzy na nartach taliowanych po złapaniu podstaw zaczęli korzystać z ułatwień które je oferują, wystarczy postawić narty na krawędzi i dalej samo jakoś idzie, gdy trasy są w gorszym stanie to już jazdy wtedy nie ma i jest narzekanie, że stoki nieprzygotowane i nie da się jeździć... muldy, odsypy, cukier czy rozjeżdżony świeży śnieg po opadzie to nie problem, wystarczy nauczyć się jeździć śmigiem, tylko tyle, a czerpiesz radość z jazdy w każdych warunkach pogodowych.1 punkt







