Narty - skionline.pl
Jump to content

Highlands – objazdówka w szkocką kratę


Recommended Posts

Jeśli chcesz odpocząć od polskich upałów, a nad uroki tłocznych, wakacyjnych kurortów przedkładasz surowe piękno majestatycznej przyrody – jedź do Szkocji!

Tak zrobiliśmy – we wtorek przed Bożym Ciałem wylecieliśmy z Darkiem i naszą córką do Edynburga, żeby kolejne sześć dni spędzić na włóczędze po szkockich wyżynach północnej Wielkiej Brytanii. W Edynburgu wynajęliśmy samochód – co prawda do większych miejscowości, takich jak Fort William czy Inverness, można dojechać pociągiem z Glasgow, czy właśnie Edynburga, ale już przemieszczanie się po Highlandsach bez własnego transportu jest dość problematyczne. A do jazdy po lewej stronie można się przyzwyczaić. :)

Ruszyliśmy wypożyczoną astrą na północ, do niewielkiej miejscowości Aboyne, we wschodnich Highlandsach, gdzie byliśmy umówieni na spotkanie z synem, który miał nam również towarzyszyć w dalszej wycieczce. Ledwie zjechaliśmy z autostrady, to zaczęły się takie widoczki:😀IMG_20190618_142938.thumb.jpg.555bd9f25aae99ca2da496bef2cbe566.jpg

Stara droga militarna prowadziła przez góry i przełęcz Cairn O’Mount

IMG_20190618_143256_1.thumb.jpg.6948411a3edbcea76d169f9767b54829.jpg

W Aboyne czekała nas nie lada atrakcja – mieliśmy okazję polatać szybowcem w klubie, w którym szkoli się nasz syn. Piękne tereny, piękna pogoda – słońce i baranki na niebie, więc było bardzo dobre noszenie i świetna widoczność. Temperatury za to raczej rześkie - w słoneczny dzień tak z 15-20 stopni. Jak u nas w kwietniu B|. Darek załapał się jeszcze na lot we wtorek, a my z córą następnego dnia.

IMG_20190618_160349.thumb.jpg.8052e8f9097f1019793cf7000d8851f7.jpg

IMG_20190618_162822.thumb.jpg.9889b5ad0b478557e60a3613ff39013c.jpg

A szybowce … z Bielska Białej 😏 – dwa Puchacze (chwilowo w naprawie) i jeden Perkoz

IMG_20190618_165011.thumb.jpg.1ccc3b0b7b31d8038c62d77bfe10912d.jpg

No to lecę, pierwszy raz w życiu! 😀😀😀

IMG_20190619_101701.thumb.jpg.a2e015c4856ef3fb548318012fbbbacc.jpg

IMG_20190619_101731.thumb.jpg.f23fc77e7f467b9ee69e63e36f94f959.jpg

IMG_20190618_160553.thumb.jpg.43c4a1f29dacc5fbeb4445fdcaa380ca.jpg

IMG_20190619_102412.thumb.jpg.54f93779082cd38123565063a0dea062.jpg

W dole malownicze zakola rzeki Dee, góry i łąki. Ale super! 🤩

IMG_20190619_102421.thumb.jpg.475c33fd90177b2720c410a4d7c31009.jpg

IMG_20190619_103527.thumb.jpg.d4bc00118b949edb965ec0c1d1bf5b9a.jpg

IMG_20190619_103517.thumb.jpg.cb4404bf41202edd91d4b412c3117d92.jpg

Nawet miałam okazję zakosztować trochę aerobatyki – jakieś loty nurkowe, pętle, takie tam. No, ciekawe uczucie B|. Ale prawdziwe „wesołe miasteczko” to instruktor urządził naszej Młodej – chyba się jej jednak podobało. 😀

IMG_20190619_105820.thumb.jpg.9b3ea530a85a4777aad43119a3fa752b.jpg

[cdn.]

  • Like 14
  • Thanks 4
Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Sariensis napisał:

@tanova, fajne miejsce, mój kolega przemierza właśnie norweskie fjordy, wczoraj mieli tam 1,5 stopnia i śnieg z deszczem ;) .

Śnieg z deszczem też był 🙄, ale o tym niebawem.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Tymczasem ze skrzydeł znów przesiedliśmy się w cztery kółka i ruszyliśmy w drogę. Z Aboyne jest całkiem niedaleko do zamku Balmoral – letniej posiadłości brytyjskiej królowej. W okresie, gdy nie korzysta z niej rodzina królewska – od kwietnia do końca lipca - rezydencja jest udostępniona zwiedzającym – ogród i park w zakolu Dee oraz niektóre pomieszczenia.

IMG_20190619_130854.thumb.jpg.15dd54611aa910ebf80d3f27046fb7b3.jpg

IMG_20190619_135832.thumb.jpg.fd17a326943953adc53fd6b8b64fa426.jpg

IMG_20190619_142659.thumb.jpg.9d574ff9b82dcc966bbee57b3f549634.jpg

W jednym z budynków jest wystawa fotograficzna, dokumentująca coroczne odwiedziny Elżbiety II i jej rodziny w Balmoral – od roku 1952 do czasów obecnych.

IMG_20190619_133749.thumb.jpg.78fc596bc4acb1f39dba505ab04798dd.jpg

Balmoral leży w granicach parku narodowego Cairngorms – największego w Wielkiej Brytanii. Cairngorms to jednak przede wszystkim góry – surowe i prawie bezludne połoniny, ciągnące się po horyzont przez dziesiątki mil.

IMG_20190619_145711.thumb.jpg.41311e4f226c40b65e035049307fcaed.jpg

IMG_20190619_150004.thumb.jpg.cf53fe5899811b4ca09911ae3d1e4eaa.jpg

IMG_20190619_150547.thumb.jpg.b52046bb6d94bd93fbe5e4b3c44a5efb.jpg

Tylko z rzadka rozproszone są ludzkie siedliska

IMG_20190619_150725.thumb.jpg.42d64f1439ca9cbd08c36d6132575037.jpg

A jak góry – to i narty :). Może nie w czerwcu, ale w zimie jest to możliwe, choćby w położonym na przełęczy ośrodku The Lecht 2090, przez który przejeżdżaliśmy. Nazwa pochodzi od wysokości dolnej stacji – 2090 ale nie metrów, lecz … stóp n.p.m. (to jest około 637 metrów) B|.

Tablice informacyjne po angielsku i po gaelicku:

IMG_20190619_153438.thumb.jpg.ea7802a463f6438275b700810fa3d6ef.jpg

A sam ośrodek to rozległa, łagodna polana - jak w Zieleńcu, a na niej 18 km tras, obsługiwanych przez 11 wyciągów orczykowych, pamiętających chyba lata 70-te lub 80-te i jedno archaiczne krzesełko Poma, z kolorowymi siedziskami. Jakoś mi tak ten wyciąg przypomina place zabaw z czasów mojego dzieciństwa... 😏

IMG_20190619_153006.thumb.jpg.5358e1acda97160e8016f7cb7e7b9c51.jpg

IMG_20190619_153206.thumb.jpg.1d369b9408b199576cfb306d47db0ee7.jpg

IMG_20190619_153342.thumb.jpg.d8b40f75647a4431ab6c72cd1a5e8a79.jpg

Ośrodek jest na środku pustkowia – do najbliższej miejscowości jest ok. 10 km, nie ma też jakiegoś specjalnego zaplecza noclegowego, a droga przez przełęcz ponoć często w zimie jest zamykana ze względu na lawiny i zaspy.

Generalnie w Szkocji można pojeździć na naturalnym śniegu w pięciu ośrodkach – trzech we wschodnich Highlandsach (Glenshee – największy z 40 km tras, Cairngorm oraz właśnie The Lecht - najmniejszy) oraz dwóch w zachodnich (Glencoe - najstarszy, bo założony w latach 50-tych i Nevis Range – niedaleko Fort William i najwyższego szczytu w Szkocji). Ośrodki nie są jednak duże, infrastruktura jest mocno przestarzała, a kapryśna pogoda i krótki dzień w zimie sprawiają, że większość Brytyjczyków chyba woli latać samolotem w Alpy, niż tłuc się do dość odludnych, narciarskich skansenów w Szkocji ze słabym zapleczem. Ostatni sezon ponoć mieli katastrofalny – brak śniegu, wietrzna pogoda, która unieruchamiała wyciągi, jakieś spory instytucjonalne w Cairngorm – wszystko to sprawiło, że niektóre ośrodki działały tylko dwadzieścia parę czy trzydzieści dni w sezonie i to dopiero w marcu-kwietniu. :(

Paradoksalnie najlepiej było ponoć właśnie w Lecht – orczykom porywiste wiatry tak nie szkodzą, a śniegu było tam tyle o ile.

  • Like 10
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Po drodze do Fort William, gdzie mieliśmy zabukowany następny nocleg, zrobiliśmy jeszcze dwa przystanki – przy Loch Ness i w Fort Augustus. Loch Ness to strasznie długie i głębokie jezioro, leżące w uskoku tektonicznym – podobnie jak następne trzy, nieco mniejsze „lochy”. Wszystkie połączone są Kanałem Kaledońskim, umożliwiającym żeglugę z północno-wschodniego wybrzeża Szkocji w kierunku południowo-zachodnim lub odwrotnie.

IMG_20190619_183738.thumb.jpg.d0a852a7c101071c7d66bfe39af1b420.jpg

Zamek Urquhart nad brzegiem Loch Ness – nie zwiedzaliśmy w środku, bo było za późno

IMG_20190619_185943.thumb.jpg.9f496312c6ddf5c59463ff8021a13f77.jpg

Widok na jezioro z południowego końca w Fort Augustus

IMG_20190619_194925.thumb.jpg.3a49e65a107ace268cabb286d07b0353.jpg

IMG_20190619_194200.thumb.jpg.501aa24a1fd385d7333cfa912440c876.jpg

A z drugiej strony przesmyku – Kanał Kaledoński

IMG_20190619_193628.thumb.jpg.c0a80ff2a06687772e86b69cead03453.jpg

Im bliżej wieczora i Fort William, tym bardziej psuła się pogoda i gdy dotarliśmy na miejsce, deszcz lał się z nieba strumieniami :(. Z nienajlepszymi przeczuciami – bo na następny dzień mieliśmy zaplanowany trekking w górach – kładliśmy się spać w nieco ponurawym pensjonaciku.

[cdn.]

Edited by tanova
  • Like 9
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Ben Nevis

Rano – leje i zimno, +11 stopni. Główna ulica w Fort William wyglądała tak – legendarne szkockie lato B|:

IMG_20190620_102347.thumb.jpg.42520beeb05174c5456a4e19e4aa4f71.jpg

Rzut oka na prognozę – cóż, po 11.00 opady mają przechodzić w nieciągłe, istnieje możliwość przejaśnień, a późniejszym popołudniem deszcz ma zaniknąć 🤔. Jest więc jakaś nadzieja. Generalnie w tamtych górach pogoda klaruje się na ogół w ciągu dnia – inaczej niż np. w Tatrach. A że w czerwcu jest jasno do ok. 23.30, to z wychodzeniem na trekking nie trzeba się tak bardzo śpieszyć. No to idziemy najpierw na śniadanie do pubu:

IMG_20190620_094521.thumb.jpg.4d6ec0023d52ff50dea051ac998e8bbb.jpg

IMG_20190620_102417.thumb.jpg.e0b7d6bfd280de08fb2c68a00f9110b0.jpg

Po śniadaniu niebo wygląda tak jak powyżej, tak więc decyzja zapada – idziemy na Ben Nevis, najwyższy szczyt w Wielkiej Brytanii – 1352 m.n.p.m :). Najpopularniejszy szlak – Mountain Path – prowadzi z doliny Glen Nevis, a startuje się praktycznie z poziomu morza, bo ok. 60 m., z parkingu w pobliżu centrum informacji turystycznej Ben Nevis Visitor Centre i mostka na potoku Nevis.

IMG_20190620_110737.thumb.jpg.ff4273ea515e8c5fc45bf6d64f0bd5d2.jpg

IMG_20190620_110741.thumb.jpg.ddbdb27389a362e89747a56a9b8f8591.jpg

Zlało nas zaraz za mostkiem, na szczęście był jeszcze jakiś zagajnik, w którym można się było trochę schować.

IMG_20190620_111522.thumb.jpg.09b9005c606de81faadaea4f128ceb1c.jpg

Szlak nie jest oznaczony – spotkaliśmy tylko dwa takie drogowskazy na rozwidleniu, ale czytelny w terenie, zwłaszcza w dolnym odcinku. I nawet w tak nieciekawą pogodę wędruje nim sporo ludzi. Na dole zielono, malowniczo i pasą się owce – jak wszędzie w Szkocji. Schronisk na szlaku nie ma, tylko na początku szlaku jest jakaś gospoda z gastronomią, widoczna na pierwszym zdjęciu poniżej:

IMG_20190620_111421.thumb.jpg.556a6fe2f737b85e1cd236cc23f58b86.jpg

IMG_20190620_115332.thumb.jpg.06d8a24e2c31c6b51ef65758710af3a6.jpg

IMG_20190620_115338.thumb.jpg.b155a7178e63bded580fc6c0a6e3d789.jpg

IMG_20190620_115618.thumb.jpg.5ba2cd4ab32508d0db46143eb3c56157.jpg

IMG_20190620_120221.thumb.jpg.58da161440e4226f050d77c2e331dadd.jpg

Wkrótce szlak skręca w lewo i trawersem skalistej dolinki bocznej dochodzimy na przełęcz, z której widać malownicze jeziorko Loch Meall an t-Suidhe:

IMG_20190620_122353.thumb.jpg.b7a477c62a4289cf8041910e8811c4ee.jpg

IMG_20190620_123643.thumb.jpg.5470d4cf4eaf4f855d8e8ff7aada9b3b.jpg

Jesteśmy mniej więcej w połowie drogi na szczyt, spowity w ciężkich, gęstniejących chmurach. Niedaleko jeziorka jest nieoznaczone rozwidlenie szlaków – ścieżka na północ prowadzi do osady Torlundy.

Szlak dość łagodnie pnie się po kamiennym cielsku Ben Nevisa – widoki super, póki jeszcze są 😏.

IMG_20190620_125110.thumb.jpg.11950fce5583fb3e16e3b1596f259c6c.jpg

IMG_20190620_125423.thumb.jpg.3d8a174d77467feb2d0903ac9fe6e9bb.jpg

IMG_20190620_132654.thumb.jpg.24b3048392e3cc53eb098d2dd353c2ce.jpg

Wyżej idzie się kamiennym rumowiskiem - niestety znów zaczyna padać i nic nie widać. 🙄IMG_20190620_132725.thumb.jpg.2fc7b450ca4c972205865675ea89efa3.jpg

Widoczność szlaku trochę poprawiają stojące co jakiś czas kamienne kopczyki

IMG_20190620_140414.thumb.jpg.c610240d8e7f14959ca028e3e3b41824.jpg

Jest i śnieg na ziemi …

IMG_20190620_140812.thumb.jpg.7d20ce1c3aff52beca92027745e52d99.jpg

… i sypie się z nieba …

IMG_20190620_142122.thumb.jpg.7d66c74a9d42bbfb85d06262fbdb23b6.jpg

Jest lodowato – temperatura odczuwalna bliska zeru, a ja żałuję, że nie mam bielizny termicznej i rękawic.

Na szczycie ruiny obserwatorium astronomicznego z XIX wieku nie dają niestety żadnej osłony przed siekącym deszczem ze śniegiem. Pstrykamy fotki i spadamy.

IMG_20190620_142850.thumb.jpg.5888f5dde0a188bf4d0979cc45ed480b.jpg

IMG_20190620_143044.thumb.jpg.80d726366d5bbc62f16f364fed2eeb75.jpg

IMG_20190620_143335.thumb.jpg.ab622ef46910995e4c5f5d95b8eded5b.jpg

Schodzi się tą samą drogą, można wybrać też szlak do Torlundy granią Carn Mor Dearg Arete – ale nie w taką pogodę! Jest zimno, strasznie zimno i mokro 🥶🥶🥶. Po czterech godzinach marszu poddają się nawet nowe buty trekkingowe z membraną i przemakają 😢. A na dodatek musiałam sobie chyba przemrozić w mokrych spodniach staw kolanowy, bo przy zejściu w pewnym momencie dostałam strzałę – kolano zesztywniało i zaczęło boleć. Do tego stopnia, że nie byłam pewna, czy dam radę do końca zejść o własnych siłach. Ale jakoś je rozchodziłam, a niżej temperatura też była nieznacznie wyższa, na tyle, że ból trochę odpuścił. Pod sam koniec na dole nawet przestało padać, ale już mi się nie chciało robić zdjęć.

Noż taka g**niana górka jak nie przymierzając Szrenica albo Turbacz, a tak nam dała przez tę pogodę w kość 😬! Oj, dawno tak w tyłek na żadnym trekkingu nie dostaliśmy, jak na tym Ben Nevisie. Nie wiem, może czymś rozgniewaliśmy jakichś celtyckich bogów, że tak nam dali popalić 😏. Ale przy lepszej aurze – pewnie jest inaczej, bardziej malowniczo, ale pewnie i bardziej tłoczno.

Szczegółowy opis tego szlaku wraz z mapkami można znaleźć tu:

Jest to, nawiasem mówiąc, bardzo fajnie zrobiona stronka do turystyki pieszej w Szkocji. Czas wędrówki jednak mocno zawyżony – w tak paskudną pogodę, z przerwami na przeczekanie deszczu,  na jedzenie, robienie zdjęć i z lekką kontuzją zajęło nam to niecałe 5 i ½ godziny w nieśpiesznym, turystycznym tempie. Spokojnie można zrobić ten szlak w ok. 4 ½ - 5 godzin przy przeciętnej kondycji.

  • Like 11
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, marboru napisał:

@tanova świetna wyprawa!

 (generalnie wszystkich wyspiarzy nie bardzo lubię), ... hmm, no cóż w pewnym sensie trochę jestem wyspiarzem, choć zapewne mialeś na myśli zupełnie inne wyspy ;) , pozdrowienia i udanych relacji z wyspiarzami.

 

Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, marboru napisał:

@tanova świetna wyprawa!

Zachęcasz do spojrzenia w tamtym kierunku...którego (generalnie wszystkich wyspiarzy nie bardzo lubię) ...nigdy nie brałem pod uwagę do wypadów turystycznych...

Dzięki za relację!

Dziękuję za miłe słowa. Kierunek chyba nie jest wybitnie popularny na zagraniczne wojaże i mało tam turystyki zorganizowanej - ci zwiedzają Edynburg, może Loch Ness i ze dwa dyżurne zamki, a cała reszta to wspaniałe plenery, nieraz rzucające na kolana, pomimo to jest ogólnie pusto.

A dlaczego nie lubisz wyspiarzy?

Edited by tanova
Link to post
Share on other sites

Kolejnego dnia mieliśmy uroczystość rodzinną w Glasgow, do którego dojechaliśmy przez bardzo malowniczą dolinę Glen Coe i brzegiem jeziora Loch Lomond. W Glen Coe krajobraz jest bardziej zielony, a góry jakby bardziej masywne niż w Cairngorms. Tutaj również poprowadzono wiele szlaków pieszych, choć okolica jest prawie niezamieszkała.

IMG_20190620_194827.thumb.jpg.b0875ba8ed0247014bc2c7ba4d601474.jpg

IMG_20190620_201632.thumb.jpg.1a7b2b53c1fada966411c270a6b10294.jpg

IMG_20190622_093226.thumb.jpg.d9e18df8b4167e5963fed1b5d200ba19.jpg

IMG_20190622_093827.thumb.jpg.f6884a43363156e895b7cf46a61a34f9.jpg

W oddali ośrodek narciarski Glencoe – ok. 1 km od głównej drogi

IMG_20190622_094323.thumb.jpg.1a64cffed6f214a698187486b0f8e1e3.jpg

Loch Lomond:

IMG_20190620_210136.thumb.jpg.392c4a184046327d36aa614639f8d093.jpg

A wieczorem, po uroczystości zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę po Glasgow rowerami miejskimi, które - podobnie jak szczecińskie - są w systemie nextbike, więc można korzystać z tego samego konta.
Wycieczka wiodła bulwarami wzdłuż rzeki Clyde, następnie zielonymi terenami wdłuż jej dopływu - niewielkiej rzeczki Kelvin, kanału Forth and Clyde, a potem kawałeczek przez centrum miasta. W sumie 22 km.

Most na rzece Clyde:

IMG_20190621_200542.thumb.jpg.709bb50fdeab672aa5e14cdc8ea90a13.jpg

Pub nad Kelvin

IMG_20190621_181833.thumb.jpg.c374ea6fdc900f7c02c795bfeeb534ed.jpg

Dojechaliśmy do dzielnicy Kelvindale, gdzie znajduje się ciekawe skrzyżowanie - dołem płynie sobie rzeczka Kelvin, a górą poprowadzono kanał Forth and Clyde Canal, przecinający w poprzek centralną Szkocję.

IMG_20190621_183638.thumb.jpg.31842efa6afea28d211661f1eceb2120.jpg

IMG_20190621_183630.thumb.jpg.8a5e6a0102d2a6018c4406b128e4857d.jpg

IMG_20190621_184104.thumb.jpg.0f97cbe44316cc0b1f9b1cc6b7382e6b.jpg

Ogólnie to bardzo mało jest typowych dróg dla rowerów, raczej jeździ się jezdnią, albo alejkami pieszo-rowerowymi, ale kierowcy raczej respektują rowerzystów. Szlaki są wytyczone, oznaczone, ale nie wydzielone jako infrastruktura. Odległości oczywiście w milach 😉

IMG_20190621_191047.thumb.jpg.aea5bbe1058e5858e80c6995d35ec19e.jpg

Taka panorama to kwintesencja Glasgow - przemysłowe, duże miasto z kilkoma zabytkami i ładnymi miejscami:

IMG_20190621_192647.thumb.jpg.20f9e6534c69eb06f11171aba7c3c215.jpg

Lofty nad kanałem:

IMG_20190621_193210.thumb.jpg.dd267fbca662ab657440e0ee30ba3527.jpg

Okolice katedry Św. Munga:

IMG_20190621_194703.thumb.jpg.91366cdd321ccb9577cd20fa76be2835.jpg

People's Palace i zabytkowa szklarnia w parku Glasgow Green - tak zabytkowa, że aż zamknięta, bo szyby ze starości lecą ludziom na głowę ;-).

IMG_20190621_200907.thumb.jpg.e94f4b60b68c61a062aa142bcaa9d07a.jpg

A nazajutrz znów w drogę na północ – tym razem na wyspę Skye :).

[cdn.]

  • Like 11
  • Thanks 3
Link to post
Share on other sites

Wspaniałe miejsca, slyszałem, ze po kanałach turystycznie plywa sie barkami, tak jak przed wynaleziem kolei żelaznej, gdy były głównymi szlakami transportowymi imperium brytyjskiego.

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Sariensis napisał:

slyszałem, ze po kanałach turystycznie plywa sie barkami, tak jak przed wynaleziem kolei żelaznej

O, nawet nie wiedziałam, ale masz rację - są takie rejsy, albo można sobie wyczarterować mniejszą jednostkę.

Link to post
Share on other sites
36 minut temu, tanova napisał:

O, nawet nie wiedziałam, ale masz rację - są takie rejsy, albo można sobie wyczarterować mniejszą jednostkę.

Ciekawostka jest przeplywanie pod bardzo niskimi ostami, obsluga dawniej odpychala sie nogami od sklepienia ;), być może traficie taki rejs bez napedu spalonowego.

Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, marboru napisał:

Krótko - za ich historię i za ich sposób bycia, to tak generalizując.

Kolejna partia pięknych zdjęć :) 

Zielone górki the best!

Na “mojej” wyspie również nie należa do lubianych nacji, a co roku przybywa ich srednio 3000000, jest się z kim użerać, ale Ibizie to już przechodza samych siebie, osobiście omijam ich rejony I nie narzekam, bo mam ograniczony kontakt z wyspiarzami.

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Sariensis napisał:

Na “mojej” wyspie również nie należa do lubianych nacji, a co roku przybywa ich srednio 3000000, jest się z kim użerać, ale Ibizie to już przechodza samych siebie, osobiście omijam ich rejony I nie narzekam, bo mam ograniczony kontakt z wyspiarzami.

Myślę że nieliczni mieszkańcy północnej Szkocji to niekoniecznie jest ta grupa tłumnie balangująca na Ibizie czy w innych imperzowniach 😒 . A tak w ogóle to raczej byłabym wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o takie etniczne uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka.

  • Like 3
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, tanova napisał:

Myślę że nieliczni mieszkańcy północnej Szkocji to niekoniecznie jest ta grupa tłumnie balangująca na Ibizie czy w innych imperzowniach 😒 . A tak w ogóle to raczej byłabym wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o takie etniczne uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka.

Osobiscie nie mam żadnych uprzedzeń narodowościowych, ale wielu lokalsów ma uzasadnione, bo to ich dom i to oni ustalaja w nim zasady.

Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, tanova napisał:

. A tak w ogóle to raczej byłabym wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o takie etniczne uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka.

cieszę się, że to napisałaś 

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites

Super relacja :)👍 Przypomniałaś mi kilka miejsc. Zatęskniłem znowu za Szkocją, i żałuję, że na najbliższy urlop muszę jechać do Polski a nie właśnie tam :(

Czekam na relację ze Skye, bo tam jeszcze nie byliśmy, a podobno zapierająca dech w piersiach. No i musimy wczłapać na Ben Nevis (byliśmy po sąsiedzku na Aonach Mor, gdzie wtedy, jeszcze pod koniec Maja, ludzie szusowali na nartach :) ). Nie ma co patrzeć na szkockie góry przez pryzmat polskich Tatr czy innych gór w Polsce, gdzie między takim Zakopanem a szczytem Kasprowego jest prawie 300metrów wysokości mniej niż punktem wyjściowym a szczytem Ben Nevis. Taki Snowdon (najwyższy szcyt Walii) też wydawał się być niewielką górką (ledwie wysokości Gubałówki), a widok ze szczytu robił nie mniejsze wrażenie niż z Kasprowego chociażby, tyle, że u podnóża tych gór rozpościerało się morze :)
I nie był w Szkocji ten, który nie spróbował
"haggis, neeps and tatties" ;)

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Co Ty za głupoty piszesz. "Nie ma co porównywać" - to nie porównuj. Takie bzdury może pisać tylko osoba nie znająca gór, albo znająca je tylko z okienek kolejki. Szkockie góry są fantastyczne, Szkocja jest pięknym regionem ale Tatry to zupełnie inna liga ze względu na genezę i historię. Nie psuj koleżance świetnej relacji durnymi wtrętami, chcąc zabłysnąć.

Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, tanova napisał:

Myślę że nieliczni mieszkańcy północnej Szkocji to niekoniecznie jest ta grupa tłumnie balangująca na Ibizie czy w innych imperzowniach 😒 . A tak w ogóle to raczej byłabym wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o takie etniczne uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka.

Soriensis to ciemność niestety i tu się chyba nic nie da zrobić.

Zazdroszczę pięknych przeżyć!

Pozdrowienia

Link to post
Share on other sites

@Mitek, popaprańcu, bzdury to ty wszędzie wypisujesz, na wszystkich forach, z których pewnie przez 25 godzin na dobę nie schodzisz. Ale to twój problem. Nie czytam. Nie wnikam. Zgredem robisz się coraz większym.
Nabzdyczyłeś się bo uraziłem twój zakompleksiony patriotyzm? - domena Polaków, patrzenie na wszystko inne z wyższością i porównywanie do Polski.

 

Link to post
Share on other sites
2 hours ago, WojtekM said:

Dobrze, że raczej mięsa unikam. Co to neeps? Ktoś mi mówił, że tak brukiew tam nazywają, ale głowy nie dam. 

Tak, to brukiew. Chyba w Polsce też wraca do łask. Puszne to to. Jak i haggis, który posmakował mi, gdy zleźliśmy ze stoku w hali w Glasgow i na dole w restauracji serwowali - spróbowałem i odpłynąłem :) Super sprawa.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, paolomario napisał:

Tak, to brukiew. Chyba w Polsce też wraca do łask. Puszne to to. Jak i haggis, który posmakował mi, gdy zleźliśmy ze stoku w hali w Glasgow i na dole w restauracji serwowali - spróbowałem i odpłynąłem :) Super sprawa.

Podobno sami Szkoci zamiennie nazywają tak brukiew i rzepę, więc w zasadzie do końca nie wiadomo co dostaniesz na talerzu. Ważne, że dobre :D. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...