Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.02.2017 - 17.02.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.02.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Nasz górski wypad zaplanowaliśmy tak, żeby na jeden dzień skoczyć na Chopok. Dlaczego? Nie mogę o wszystkim pisać na forum, ale mieliśmy do wykorzystania 3 karnety jednodniowe. Tydzień słonecznego Szczyrku zakończony. Prognozy się zmieniły, karnet się skończył, orczyki wraz z wieczorną jazdą pożegnane. Teraz trzeba powitać nową gondolę, szerokie trasy i znajome tereny. Niestety po relacjach na forum spodziewaliśmy się tłoku. Jak było? O której zamknęli dolinę dla samochodów? Czy można się ucieszyć czymś mimo ogromnego stresu? Zapraszam do przeczytania całej relacji. Jeśli komuś nie chce się czytać całego"dziennika" to zapraszam do obejrzenia samych zdjęć, chociaż jeśli przeczytałeś/aś już do tego momemtu, to może jesteś ciekaw, jak wygląda Chopok o kilku twarzach. Pobudka o 5:00, pakowanie, ociąganie się, śniadanie do torby i przed 6:00 wyjeżdżamy ze Szczyrku. Droga sucha, pusta, więc dość szybko dojechaliśmy do Korbielowa. Do końca nie mogliśmy się zdecydować, czy jechać przez Zuberec czy przez Rużomberok i dalej krajową drogą. Ostatecznie pojechaliśmy autostradą. Trochę słońca, trochę chmur, pusto, cegiełka na gaz, słowackie radio i droga mija nam bardzo przyjemnie. Skręcamy prosto na Chopok i niedługo potem stajemy w korku... Początek korku był przy parkingu na początku doliny. Dalej droga zamknięta, chociaż było dopiero kilkanaście minut po ósmej. Całe szczęście niedługo potem podjechał bus. Przez bramki przeszedłem o 10:00. Nie będę opisywał, co się działo przez poprzednie 1,5 h, bo tyle stresu co miałem to o wiele za dużo jak na moje serducho (zwłaszcza po tym, co się działo dwa dni wcześniej). Na Lućkach tłoczno, ale nie było dużej kolejki. O 10. praktycznie pusto. No to hop na kanapę! Na Vyhliadce kierujemy się na 5 Turisticką na Záhradky. Sporo muld, trochę ludzi, ale jakoś jadę. Spokojnie, żeby się trochę wyluzować po ostatnich przeżyciach. Do kanapy na Priehyhę ogromna kolejka, więc jedziemy na przezroczyste bubliny. Tam kolejka mniejsza - cały czas powoli się przesuwa. Warto wiedzieć, że ta kolej ma większą przepustowość od kolei pomarańczowej o 300 os/godz (prawie tyle co ma Biedronka/Twinliner). Na Rovnej Holi jedziemy 2a na Priehybę i dalej 12 Jeleni Grun na Záhradky. Bublinami raz jeszcze, znowu 2a i ciśniemy 1 Pretekarską na dół. Na 2a warunki bardzo dobre - bez przetarć i niezbyt tępo. Na 12 i 1 trochę sporych muld pomiędzy którymi wyłaził beton. No cóż - to jest wynik dużej frekwencji i sztucznego śniegu. Kolejka do kanapy na Rovną Holę na kilka minut (do 5). Po dojeździe do Funitela przerzucamy się na południe, żeby zobaczyć, jak wygląda po zmianach. Do kabiny kolejka na kilka minut (mówię o Single Line). Na górze bardzo przyjemnie. Czarnulka 33a Zjazdarska zamuldzona ponad kolana. Jednak słoneczko i "radost s jazdy" wynagradza je. Poza tym można bardzo fajnie się nimi bawić. Na 33 podobnie, ale trochę lepiej. Do nowej gondoli z Krupovej bez kolejki. Pusto! Świeżutki wyrób Doppelmayr'a jeszcze pachnie nowością. Jedna z niewielu armat w ośrodku Dolna stacja gondolki - Krupova7 punktów
-
W miniony weekend mieliśmy w planach dwa lub trzy szczyty z Korony GP. Noclegi mamy w Rabce w ośrodku Royal. Chcieliśmy w piątek pojeździć jeszcze na nartach w okolicy Rabki przy sztucznym oświetleniu, ale dotarliśmy na miejsce zbyt późno i z piątkowych nart nici. Pierwszy do zaliczenia w sobotę Turbacz chcemy zdobyć na skitourach. Ja sprzęt skompletowałem w ostatniej chwili. Problemem były buty. W KoenigSerwisie jestem koło 12, nie sądziłem, że będę tam tak długo. Zajął się mną Arnold (właściciel) i zleciało tak około dwóch godzin, sprawdzanie, pasowanie, wygrzewanie, dyskutowanie i wybór padł na Dynafity. Przed podgrzaniem i zaraz po nie byłem zadowolony, wszędzie uwierało, ale miałem obklejone stopy i kostki w wielu miejscach specjalnymi plastrami i miałem nadzieję, że bez plastrów będzie lepiej. O tym jednak przekonać się będę mógł w sobotę wieczorem. Gorzej niż w ostatnich butach (też Dynafitach) nie może być. Gdyby coś było nie tak, Arnold będzie jeszcze pracował nad dopasowaniem skorupy lub wkładu. Przez opóźniony wyjazd zabrakło nam 15 minut do wypożyczalni sprzętu skitourowego w Rabce, naprzeciwko Orlenu i "Siwego Dymu". Przez szybę widać, że sprzęt mają fajny. Ania już chora, a ja jeszcze chory. I tak rano się zwlekamy z łóżka. W ostatniej chwili Ania rezygnuje z wejścia na skitourach i postanawia zdobyć Turbacz tradycyjnie z buta. I całe szczęście, że tak postanowiła. Wejście dla mnie okazało się trudne i ciężkie, jakbyśmy razem podchodzili na nartach to chyba z noclegiem w schronisku. Niby tylko 700 metrów przewyższenia, ale coś nie szło. Na Turbacz chcemy ruszyć z Koninek niebieskim szlakiem. Włączam nawi i ruszamy.... drogi coraz węższe i w końcu docieramy do skraju lasu, a mapa sugeruje, do przodu w górę przez las leśnym duktem. O nie ma głupich, ja tędy nie pojadę. Wracamy do drogi na Mszanę i przez Niedźwiedź do Poręby Wielkiej, lądujemy na parkingu koło stacji narciarskiej w Koninkach. Jest już po 11. Szybkie przygotowanie sprzętu i w drogę... Po minięciu leśniczówki wchodzimy w rejon Parku Narodowego Gorców Początek łatwy, lekki i przyjemny, szeroka droga i płasko, po kilkuset metrach niebieski szlak skręca o 90 stopni w prawo i wszystko się zmienia. Teraz dosyć stromo w górę, wąska ścieżka, śniegu mało, dużo lodu i kamieni. Co chwila zakręty, drewniane stopnie, wystające korzenie i progi skalne lub z belek drewnianych. Idzie mi się po tym beznadziejnie, zaczynam żałować, że nie mam harszli (zapomniałem - zostały w domu) nie wiem jednak czy by mi pomogły. Narty co chwilę mi się wypinają, wcześniej ani na Śnieżce, ani w Szklarskiej tak się nie działo. Kilka odcinków pokonuję z nartami na plecach. Krew w żyłach powoli mi się gotuje. O co tu chodzi? Dopiero po 45 minutach przypominam sobie jak Wujot mi tłumaczył, jak zablokować wiązanie by nie działał przedni bezpiecznik. Teraz jest lepiej, ale idzie mi dalej opornie. Po dotarciu do pierwszej polany robi się przyjemniej, znowu jest łagodnie, szeroko i wreszcie śnieg, a nie mieszanka lodowo-kamienno-korzeniowa. Robimy przerwę na batony i energetyki. Łapię drugi oddech i ruszamy dalej, bo do celu jeszcze trzeba doginać sporo, a czas leci nieubłaganie. Wreszcie docieramy w okolice schroniska i jest już po 14 Dwie godziny przerwy w Schronisku na Turbaczu, solidny obiad, i jeszcze piętnaście minut na szczyt Turbacza. Po drodze cudowny widok, na wspaniałe nasze Tatry. Schronisko bardzo ładne, duże ponad 110 łóżek, czyste, jestem przyzwyczajony do mniejszych i starszych (takie są przeważnie w Sudetach, często poniemieckie) Turbacz zdobyty, pozostaje tylko zejść (zjechać) Czy będzie łatwiej? Tak myśleliśmy!7 punktów
-
Kręcimy się trochę na juhu po trasach 33a (Zjazdarska), 34c, 34b, 34a (długi trawers Panorama z Chopku na Srdiećko), 31 (czerwona Slnećna na Srdiecko), 31a i 36 (trasy na Krupovą). Wszędzie sporo muld (poza trawersami - tam pojawiały sie przetarcia) i wystające pojedyncze minerały. Jeżdżę w miarę spokojnie. Gdy daję trochę gazu, organizm daje mi znać, żebym zahamował. Wracamy na północ. Jedziemy na Koliesko zrobić przerwę. Katujemy 1c, 1b, 1a i 2 (Pretekarska, Majova), a właściwie to one katują nas - duże muldy, beton i małe kawałki żywego lodu. Śnieg nie jest mokry - jak dla mnie w sam raz. Heady pięknie radzą sobie w takich warunków - po to je kupiłem! Na Koliesku robimy przerwę na haluśky, herbatę i miodownik. Co jakiś czas podjadamy też czekoladę. Po przerwie hop na Lukovą i testujemy czarną Majstrovską 7. Muldy i beton - jechało mi się trudniej, ale bez tragedii. Za to po minie brata i taty widziałem, że walczyli o przeżycie. Jedziemy na Otupne do szybkiego krzesła na Lukovą. Stamtąd 5a na Rovną Holę. Trasowers bez muld i dużego lodu. Jedziemy do krzeseł na Konsky Grun. Z góry jedziemy FIS-em z powrotem do tego hebla. Niestety warun słaby - duże muldy i sporo lodu. Po kolejnym wjeździe jedziemy 1b, 1a i 2 do krzesła na Lukovąa potem do Funitela, gdzie byliśmy o 15:58. Na Chopoku sypał równo śnieg. Zjazd bardzo powolny, bo nie widziałem w ogóle muld! Dopiero jakieś 30-50cm przed wyłaniała się z mgły... Zjechaliśmy 1c, 1b, 5a, 5 i 14 na Lućky. Muldy prawie do pasa. Powolutku spokojnie na dół. Dzisiejszy licznik pokazał ponad 30km na nartach, ale bardzo spokojnych. Dzień, mimo początkowych problemów, bardzo udany Jak wracaliśmy, to droga przez Dolny Kubin była trochę oblodzona. Pozdrawiam Marcin PS Nawet jeśli zamykają dolinę, nie oznacza to masakry przy kolejkach - prędzej na trasach.7 punktów
-
Nasz czwarty i zarazem ostatni narciarski dzień w Dachstein West spędziliśmy z Markiem na Krippenstein czyli na płaskowyżu graniczącym z lodowcem w masywie Dachstein. Byliśmy tu już w drugim dniu pobytu i nabraliśmy ogromnej ochoty na powtórkę. Pogoda alpejska i nieco chłodniej niże przedwczoraj. Po zaliczeniu dwóch świetnych 11 km zjazdów (wg naszych GPS 8,5 km) do dolnej stacji dolnego odcinka gondoli posilamy się nieco, zmieniamy narty zjazdowe na skitourowo-zjazdowe. Pewnie, że można te 11 km wyjść z powrotem, ale czasu już nie mamy i chyba z siłami tez nie byłoby najlepiej. Dlatego wyjeżdżamy na szczyt dwuodcinkową gondolą przypominającą tą na Kasprowy i tutaj spijamy skitourową śmietankę . Teren jest pokryty milionem pagórków i kilkudziesięcioma większymi wzniesieniami. Przewyższeń dużych nie ma. Można wybrać szlaki oznaczone, ale też pójść własnym śladem. Wydaje się, że jest bardzo bezpiecznie, ale niezliczone ilościowo szczeliny przykryte śniegiem są zdradliwe. Na nartach nic się nie dzieje, ale będąc w samych butach można zapaść się błyskawicznie po uda lub jeszcze bardziej. Zaczynamy naszą wędrówkę oznaczoną ścieżką. Dochodzimy do stalowego rekina. Po krótkim odpoczynku tuz za rekinem widzimy piękne dziewicze zbocze po którym musimy zjechać. Wychodzimy na wzniesienie, zjeżdżamy z ogromnymi bananami na twarzach po zsiadniętym już puchu. Jest cudownie. Ponownie wychodzimy na to samo wzniesienie i jeszcze następne, chyba najwyższe w okolicy. Tu odpoczywamy, robimy trochę fotek. Początkowo schodzimy ostrożnie na butach, ponieważ spod śniegu wstają nagie skały. W pewnym momencie noga zapada się w niewidocznej pod śniegiem szczelinie. Na szczęście to nic groźnego. Za chwilę zakładamy narty i zjeżdżamy po pofalowanym terenie. Coś pięknego. Docieramy do dolnej stacji jedynej na Krippenstein kanapy. Szczęśliwi zaliczamy jeszcze dwa zjazdy na stoku przykanapowym. Jest godz. 16, a my mamy jeszcze ten 11 czy też 8,5 km długi zjazd przed sobą. Słońce zbliża się do horyzontu, a przed nami pusta trasa . Tym akcentem kończymy nasz 4 dniowy narciarski rajd po Dachstein West. Poniżej widoczne wyciągi na lodowcu Dachstein7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Zanim odwieźli mnie do szpitala, mój brat - Maciek - zjechał jeden raz na Beskid Sport Arenie. Ta relacja jest właściwie jego opinią. Na PLUS: Trasa bardzo ciekawa, szeroka i z kilkoma wariantami przejazdu, świetna kolej. Tunel jest niesamowitą atrakcją. Powiedział, że się nie dziwi, że tyle osób jeździ wieczorem na BSA, bo trasa jest dużo lepsza niż na SON-ie. Na MINUS: mata na górnym peronie, która trochę utrudnia wysiadanie z kanapy; muldy na stoku (zastanawiał się czy trasa była ratrakowana) i wygląd dolnej stacji (nie wpływa to na jazdę, ale jest bardzo monumentalna). Ogólnie ośrodek na plus - w restauracji świetne jedzenie (przynajmniej tak wyglądało), pyszna czekolada i przystępne ceny. Od siebie dodam, że pracownicy restauracji i GOPR zachowali się bardzo dobrze podczas mojego zasłabnięcia - od razu zadzwonili po karetkę. Jeśli nic złego się nie wydarzy, to w sobotę późnym wieczorem odwiedzę BSA, ale raczej nie narciarsko (będzie to zależeć od sił, ale póki co nie nastawiam się na jazdę). Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli - pracownikom stacji, przypadkowym narciarzom, GOPR-owi i oczywiście Waldkowi.5 punktów
-
5 punktów
-
Troszkę pojeżdziłem dzisiaj z rana w wyżej wymienionym ośrodku O 8.20 kupuję karnecik 2 godzinny za 32 zł(można płacić złociszami) i do wyciągu talerzykowego-szybka Tatrapoma Sam ośrodek to dwie trasy niebieska dłuższa i czerwona całkiem słusznie nachylona Ludzi co pies napłakał,chyba prognozy wystraszyły,ale pierwsze pól godziny było słonecznie póżniej pełne zachmurzenie Przygotowanie tras b.dobre,choć temperatura z rana na lekkim plusie Parę foci5 punktów
-
Jedna z legend narciarstwa z Chamonix - Bernard Garcia. Prekursor narciarstwa free o charakterystycznym sposobie jazdy w puchu - kładąc się i jeżdżąc na tyłach nart. Entuzjasta eksperymentów... (skrzydła - efekt poduszki powietrznej). Warto popatrzyć na filmiki do końca Jazda ze skrzydłami4 punkty
-
Jutro ma padać, mglić - no nie wiem... Nie ma złej pogody na narty, są tylko słabe charaktery i nieodpowiednia odzież...4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Około 10 km za Cieszynem kierujemy się na Trzyniec,tam odbijamy w prawo do Oldrzychowic i już Jesteśmy na parkingu przy dolnej stawybierz pliki... Kliknij, aby wybrać pliki cji krzesełka jednoosobowego na Javorowy Ostatni raz tu byłem 5 lat temu ale na nartach Dziś wybrałem wariant skiturowy i kieruję się na szlak czerwony Początki nie zachęcające z powodu dość dużych braków śniegu Ale po przejściu 500 metrów już jest dobrze Lekki mrozik,piękna pogoda i zaczynam atak na szczyt Najpierw między domkami jednorodzinnymi potem już tylko las,lekki smog i w górę Muszę szczerze przyznać że nie najlepiej mi się podchodziło,sporo oblodzeń i jeszcze ten kur.... prawy but Ale pogoda wynagradza wszystkie trudy,choć już o 10 było 6 na plusie Dochodząc na górę troszkę się zgrzałem,ale myśl o zimnym piwku w schronisku dodała skrzydeł w ostatniej fazie podejścia Nawet na końcówce udało mi się dopaść świeżaka Świetne miejsce z klimatem,na weekend rodzinny w sam ras3 punkty
-
Cześć @macdziabek, w tym sezonie ujeżdżam prawie wyłącznie i.Supershape Rally model 2016/2017 - to ważne, bo w tym roku Head całkowicie przeprojektował tą nartę, ze starej została tylko nazwa. Więc nie czytaj recenzji do poprzednich modeli i.Supershape bo to przepaść jest. Ogólnie to potrzebowałem narty do całodziennej jazdy po stokach, bez stresowania się, że po parogodzinnej jeździe na topowej slalomce nie będę miał siły z nią walczyć i zrobię sobie albo komuś krzywdę. Chciałem trochę bardziej "lajtowo" pojeździć, również w gorszych warunkach niż poranny beton/sztruks. I radzę ci dobrze: jak będziesz miał możliwość, przetestuj sobie przez parę godzin Heada i.Rally/Magnum z tego roku (Titan to chyba przesada na nasze stoki), BO TA NARTA JEST PO PROSTU ZNAKOMITA. Oczywiście bełkot marketingowców, czyli skuteczność chipu KERS czy "grafen" w rdzeniu trzeba brać z przymrużeniem oka, ale muszę przyznać, że narta wyszła im świetnie! Tylko potestuj ją trochę dłużej bo przy paru zjazdach nie zobaczysz różnicy albo będzie ci się wydawało, że narta jest gorsza niż ta na której jeździsz obecnie. Niestety, na razie nie wiem jak ona się zachowuje na bardziej wymagających trasach - w tym sezonie staram się nie wstawać z krawędzi i unikam stromizm (projekt "100% carving" :), ale przy bardzo dynamicznej jeździe z podkręcaniem pod stok trzymają doskonale, przy wyższych prędkościach brak klepania mimo pól-rockera z przodu, odsypy też nie robią na nich kompletnie żadnego wrażenia, teraz wręcz wolę jak stok jest trochę rozjeżdżony. Jeśli jeździsz wyłącznie na krawędzi, to narty GS na naszych stokach to lekkie nieporozumienie z uwagi na wąskie trasy i coraz większy tłok. Przy GS (wyłącznie na krawędzi) i dynamicznej jeździe osiągane prędkości są naprawdę kosmiczne. Chyba, że zamiatasz tyłami, to wtedy możesz rozważyć coś o dłuższym promieniu, ale wydaje mi się że na nasze stoki 18-20m to max do normalnej jazdy, chyba że wozisz dwie pary nart. Aha, narty z tej serii miały bardzo dobre ceny po sezonie. Polecam.3 punkty
-
Już się rozglądam za noclegami na marzec (2018), a za 2 tygodnie Sarfaus i okolice.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
To ,że zawody narciarskie to OK i chwała , że komuś chce się to organizować itp. , itd . Udział prezydenta "nie wszystkich Polaków" też odbieram pozytywnie . Ale z tym , wydaje mi się ,trochę na siłę szukaniem "patronów" tego typu , co by nie było ,imprez sportowych , to lekka przesada , z całym szacunkiem do śp. M.Kaczyńskiej . Ciekawe , czy gdyby te zawody odbywały się pod patronatem np. L.Wałęsy ,to A.Duda też by się pojawił ?3 punkty
-
3 punkty
-
Padło kilka propozycji na spędzenie ostatniego weekendu, m.in. WZF w Szczyrku. Ze względu na czas wybrałem się z Andy-w i jego synem na skitoury w miejsce,do którego mam sentyment: Ochodzita w Koniakowie. Tylko wspomnę, że wjeżdżać do Szczyrku po godz. 10 nie ma sensu i nie na moje nerwy. Przynajmniej tak wywnioskowałem po komunikatach drogowych. Po za tym miałem już wcześniejsze swoje plany, które były mocno zbieżne z Andrzejem. Tyle tytułem wstępu. Tak więc po godz. 10 rano wyjechaliśmy w trzy osoby. Fullwypasówka dość pusta, podobnie sam dojazd do Koniakowa. Warunki na drodze dość dobre, gdzieniegdzie tylko małe oblodzenia. Szybko docieramy na miejsce i pozostał już tylko jeden problem - gdzie zaparkować? Początkowo myśleliśmy pod karczmą, ale to nie za bardzo fajne miejsce. Pojechaliśmy więc tam gdzie zazwyczaj się to robiło. Wszystko fajnie, ale teraz tu nikt tego nie odśnieża! Chwila kombinacji i udaję się wpasować koło zaspy. Teraz już łatwizna i można ruszać na stok. Oczywiście drogą tą samą co zawsze... Dalej po zasypanych schodach i już jesteśmy na trasie przy dolnej stacji. Widok przyjemny. Pogoda niezła a następnego dnia ( fota z niedzieli) wręcz brzytwa! Gramoling i do góry wzdłuż wyciągu. Wspinamy się powoli robiąc zdjęcia i ujęcia filmowe. Temperatura szybko rośnie, toteż trzeba się rozbierać. Jak to na tourach... Mimo tego wejście zajmuję nam nie więcej jak 25 - 30 min. Ale tu krótko! Przynajmniej z perspektywy wspinającego się. Drugim razem robimy sobie wycieczkę dookoła góry i jest ciekawiej. Czas pojeździć, choć tego może wiele nie było. Pierwszy zjazd główna trasa, drugim razem pojechaliśmy mniej więcej niebieska trasą. Pierwszy wariant bardzo twardy, co trochę psuło przyjemność, drugi to wystawa południowa i wyraźnie przyjemniejsza. Jak wcześniej wspominałem, czasu wiele nie mieliśmy, toteż po dwóch zjazdach kończymy dzień. Ale ja miałem wieeelki niedosyt! Trudno, jutro tez jest dzień. Następnego dnia o tej samej porze melduję się ponownie, tym razem sam. Andrzej już w drodze do narciarskiego raju... Ale wiecie co? Ja też dziś w nim byłem! Pogoda mega - czyste niebo, ciepło i bezwietrznie. Odczuwalna temperatura na poziomie +15 st! Najkrótszą drogą do góry i pierwszy zjazd przy orczyku. Podobnie jak wczoraj, znowu jest dość twardo, ale da się przywyknąć. Szybko dopracowuję drogę wyjścia, żeby rytm łapać i ponownie do góry. Tym razem będę zjeżdżał na wystawę południową. Tak, to była dobra decyzja! Tam zupełnie inna bajka - miękko, równo i całe szerokie połacie śniegu tylko dla mnie! Tylko końcówkę dojeżdżam nieco po twardym, choć i tu z każdą chwilą zaczyna puszczać. Po dopracowaniu trasy, mimo wolnego tempa, wychodzenie zajmuje mi jakieś 20 min. Pomyśleć, że tyle często trzeba czekać do wyciągu w topowych miejscach... Wyszedłem i zjechałem 6 razy i się nasyciłem. Spokojnie mogło być i 10 razy, ale przy okazji się opalałem, przewędrowałem między kujokami i takie tam. Pięknie spędzony dzień! Dodam jeszcze, że tak było ciepło, że chodziłem i zjeżdżałem w jednej cienkiej koszulce, bez czapki i rękawiczek. Normalnie plaża! Najlepiej zobrazują to filmiki: pierwszy z kompanami, drugi samemu, ale za to pobawiłem się więcej kamerką i jest chyba nieco ciekawszy... Taka krótka relacja... Pozdrawiam, Johnny2 punkty
-
Jako że mój nowy nabytek już wisi na tablicy powyżej to mogę coś tam skrobnąć:) Nie jeździłem na poprzednim modelu, ale tegoroczne rally latają, a nie jeżdżą! Co prawda jeździłem na nich narazie tylko dniowke na Stozku, ale pokazały zarys możliwości. Trzymanie na twardym znakomite, jazda w dużych przesypach znakomita, przejscie krawędzi bardzo szybkie, ogólnie bardzo wymagająca narta. Trzeba się jej nauczyć jak pisał kolega powyżej. Podsumowujac model zeszloroczny kosztuje 1650, tegoroczny 2050. Ja dołożyłem te cztery stowki i jestem zachwycony, może nabrałem sie na ten marketingowo grafenowy bełkot, ale napewno nie będę żałować. Szczegolne pozdro dla Piotra67 i Artixa:)2 punkty
-
2 punkty
-
Co to znaczy "jak żona da przepustkę"? Przecież to dowódca wydaje przepustki a nie podwładny Pozdrawiam2 punkty
-
No a o której włączają krzesełka? Bo wystarczy dodać z 15 minut i mamy wynik Pozdrawiam2 punkty
-
To o której pierwsze piwo na Szczawinach, żebym tam nie czekał bezczynnie?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Eeeeee, 77-76 wystarcza Mam nadzieję, że wyglądam tu na człowieka szczęśliwego 23-24 kwiecień - więc piękna ciapa. A żeby nie było całkiem offtopowo to widoczne narty na tym filmie zastąpiły Head Rally (bardzo podobne) Pozdrawiam2 punkty
-
No pięknie, pięknie! Mi też sie bardzo podobała 3 i 4 na Hochfugen. Taka pogoda w Ziller i przez tyle dni to jak zamówiona Oby dopisała do końca wyjazdu! A co do podziału świata na Head i resztę : jak jeżdżę z córką po zawodach juniorskich to mam wrażenie, że z kolei ich świat się dzieli na Rossi Hero i resztę Sorry za mały offtop2 punkty
-
no nie wiem , facet w pierwszym filmie ewidentnie siedzi na tyłach2 punkty
-
Jeżeli ktoś promuje narciarstwo jako sport, to z jakiej opcji by nie był - chwała mu za to. To piękny sport i popularyzowanie go jest dobrą rzeczą. Może w końcu ktoś zadba również o naszych narciarzy sportowców, którzy nie mają nawet kadry narodowej i muszą jeździć na własną rękę. A początek relacji autora.. smutny :(.2 punkty
-
Zwycięstwo Luca AERNI w ostatniej chwili! Niesamowity przejazd! Zobaczcie analizę porównawczą z Marcel Hirscher2 punkty
-
No Andrzej zachęciłeś mnie. Najwyższa pora zobaczyć Bodzentyn i Baba Jagę na własne oczy, wszak to tylko jakieś 450 km. Twoja relacja mnie natchnęła i chyba w tym tygodniu jeszcze zawitamy. Jak tak dalej będziesz ośrodki opisywał to będziemy musieli się przeprowadzić w okolice Kielc na dłużej. Koniecznie muszę poznać lokatora (lokatorów) budy. I mam nadzieję, że nie są na łańcuchach, bo zrobię zadymę. I obiecuję, że nie powiem o tej stacji narciarskiej, iżby była na końcu narciarskiego świata! PS Dopiero doczytałem Twoją odpowiedź w sprawie budy i lokatorów, dzięki.2 punkty
-
Dziś znów odwiedziłem ośrodek Baba Jaga w Bodzentynie. Trzygodzinny karnet kosztuje 30 zł. Dziś chodziły wszystkie wyciagi, ludzi umiarkowanie, w kolejkach nie stałem, max 4-6 osób przede mną, ale także podjeżdżałem od razu, bez kolejki. Warunki dobre, nie mogę narzekać. Zacząłem jazdę na moich, kiedyś ulubionych Elanach. Skrętne toto ino jakby się trochę zestarzało. Znaczy się inne narty chyba poprawiły się i stąd taka opinia. Zjechałem 6, może 7 razy i odczułem bardzo silne pragnienie kersa. Jestem uzależniony od kers jak alkoholik do kieliszka! Zmieniłem narty na "probebly the best ski...". No i po tej zmianie, dobrej zmianie(!!!), jeździłem już do końca ważności karnetu. Zastał mnie wieczór, zaczął robić się mrok. Zakończyłem jazdę. Teraz uwagi, bo muszę trochę ponarzekać. Na parkingu zauważyłem taki trochę stary ratrak. Stacja ma inny, nowszy, który stał pośrodku długości stoku. Ten ze zdjęcia widać, że dawno nie był używany. Stacja ma stare bramki, jakieś z demobilu. Bramki maja dwie blachy po bokach. Po przedostatnim pobycie na Babie Jadze zauważyłem, że mam poobdzierane z farby klamry na butach. Teraz wiem skąd te obtarcia. Te wstrętne blaszyska zdzierają mi piekną kolorystykę bucików! Łorcyki Baba Jaga ma stare. Łorcykami pobrudziłem se portki w ... kroku. Dobrze, że nie podarłem!!! Na koniec gdy zdejmowałem buty przyszła chmura gryzącego i duszącego dymu. Patrzac na jej ogrom myślałem, że karczma płonie. Jednak nie płonęła, dorzucono jeno wungla, a raczej "ugołu" bo w Polsce chyba takiego syfu się nie wydobywa. Załączam parę zdjęc jednocześnie przepraszając, że nie potrafię je podawać z osobna i zaopatrywać w komentarz.2 punkty
-
Iski - wszystko czynne ? W telegraficznym skrócie - Penken, Rastkogel, Eggalm. Pogoda ustalona. Dół wiosenny zupkowaty. Rastkogel do końca dnia idealny. Kolejne 50km pękło. Mimo ferii zjawisko pustostoków występuje. Potestowane Heady Ispeed, mój mąż zakochany, choć większe wrażenie zrobiły na nim Magnum, a ja zdecydowanie zostaje przy swoich2 punkty
-
2 punkty
-
Trasa czerwona nr 1 Shuttle Berg Zu Tal w Hochzillertal została zaliczona? Bo jak nie to musisz tam jechać jeszcze raz. Jedna z najlepszych po jakich jeździłem. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
dlatego też napisałem , że bardzo lubię takie dysputy na forum znacznie to ciekawsze od tysięcznego zapytania jakie narty ma kto kupić , żeby same skręcały1 punkt
-
Odkurzacz "przepadł" bez wieści, a jego smętne podzespoły spoczywają rozrzucone gdzieś po śmietnisku komunalnym Pozostał jednak "puchar prezesa" Pozdrawiam PS: och, jeszcze poprawka (właśnie spojrzałem na "puchar") to był rok 2002.1 punkt
-
Ale przyznaj, że dyskusja jest na sensownym poziomie wymieniamy się swoimi doświadczeniami1 punkt
-
Chłopaki , uwielbiam takie akademickie dysputy , Mitek pewnie by napisał , że narty same nie jeżdżą i w sumie nie ważne jakie mamy przypięte do butów, ale ważne jak my nad nimi panujemy . @marboru w innym wątku zamieścił fajny filmik z gościem z Chamonix , który na "ołówkach" wyczynia różne cuda w śniegu po pas . Teraz pewnie , większość by powiedziała , że jazda na takich nartach , w takich warunkach jest niemożliwa .1 punkt
-
A co mają powiedzieć Hindusi i Chińczycy? Nacje liczne a góry ogromne......1 punkt
-
Pięknie! Szkoda, że nie mogłem dołączyć. Może następnym razem się uda.1 punkt
-
1 punkt
-
To wielka szkoda że nie będzie oświetlonej Golgoty i Suchego. Dodatkowo martwi mnie zapowiedź poszerzenia 7. Samo w sobie to nie byłoby takie złe (choć czy jest tam wąsko?), ale żeby przy okazji nie "wykastrowali" i nie wygładzili tej trasy na odcinku z Suchego. Jest taka fajna, urozmaicona z tymi uskokami i skrętami...1 punkt
-
Dużo zdrowia i szybkiego powrotu na trasy. Pamiętaj jednak, że organizm przekazał Ci bardzo ważną informację. Wykorzystaj to ostrzeżenie jak najlepiej.1 punkt







