Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.04.2017 - 11.04.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.04.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
To może kilka słów podsumowania 3 dniówki na Chopku. Pierwszego dnia było tak: Wszystko od Priehyby w górę w gęstej mgle, a poniżej deszcz. Warunki mega ciężkie, ale dzięki towarzystwu @keisyzrk @moloo i Gosi udało się sporo przejechać.Drugi dzień to już rewelka. Słomecznie, bardzo twardo od rana - cały ten mokry śnieg pięknie przymarzł i zrobił sie taki sztruksik, że plomby z zębów wypadały. Przynajmniej przez pierwszą godzinę. Trzeci dzień był podobny do drugiego. Postanowiłem wybrać się z rana na poludniowego czarnucha, tak żeby rozgrzać nogi w śmigu na stromej twardej trasie. Trasa mnie trochę zaskoczyła, bo była twarda, ale zapomnieli ją ratrakować. Fajne zmrożone muldy. Walczyłem z 15 minut. Zęby mam wszystkie.Potem to już jazda pod Funitelem i na nieczynnej 11a-stce. Pod Funitelem elegancko, twardo nawet o 13 (przynajmniej do Lukovej). Na 11a-stce muldy, nie ratrakowali, bo sumie po co, jak nieczynna. i kilka fotek: Robi się świątecznie:10 punktów
-
W pierwszym tygodni kwietnia odwiedziłem z żoną Chamonix i oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie kroku w otchłań (Le pas dans le vide - tak po francusku nazywa się ta atrakcja). Wjeżdżamy kolejką na Aiguille du Midi mijamy wyjście do zjazdu Białą Doliną (Valle Blanche) i wjeżdżamy windą do góry. Kolejka do "akwarium" niewielka - jakieś 5 min. Przed nami rodzina z dzieckiem ok 12-letnim, obserwujemy turystów wchodzących do szklanej klatki, dziwią mnie zachowania tych ludzi, każdy próbuje ratować się przed wykonaniem kroku w otchłań. kolej na rodzinkę przed nami - chłopiec zrobił się nagle trupiobiały, usta mu zsiniały, zbielały, zaparł się i obsługa posadziła go niemal nieprzytomnego na krzesełku, w końcu nie przekonali go i nie wszedł. Teraz my - zakładamy filcowe kapcie, oddajemy wszystkie przedmioty - plecak, telefon do szafki, pani z obsługi przejmuje aparat, żeby uwiecznić ten moment i krok na szklaną taflę - ten pierwszy nie wiedzieć dlaczego bardzo delikatny i niepewny, ale następne już normalnie. Widok przepiękny: przed nami Mont Blanc, pod nami 1000 m przepaść, nieco w prawo Genewa (daleko prawie nie widać), jeszcze bardziej w prawo (blisko, ale bardzo nisko) Chamonix7 punktów
-
No to wygląda, że będzie OK http://eurosport.onet.pl/zimowe/karolina-riemen-zerebcka-jestem-zmeczona-ale-czuje-sie-coraz-lepiej/pc2lye Życzę wszystkiego dobrego i pełnego powrotu do zdrowia. Pozdrawiam6 punktów
-
5 punktów
-
Nie wiem czy ktoś wrzucał ale znalazłem coś takiego:/ Prevádzka lanoviek* na najbližšie obdobie 10. - 13. 04. 2017 Biela Púť (B3) + Twinliner (A4) + Funitel (A1) + Jasná – Luková (B4) Krupová – Kosodrevina (A5) + Kosodrevina – Chopok (A2) 14. 04. - 16. 04. 2017 - lanovky v prevádzke od 8:00 do 16:00 Biela Púť (B3) + Twinliner (A4) + Funitel (A1) + Jasná – Luková (B4)+ Rovná Hoľa – Konský Grúň (B7) + Záhradky – Rovná Hoľa (B1), B8 Lúčky - v závislosti od snehových podmienok Krupová – Kosodrevina (A5) + Kosodrevina – Chopok (A2) 17. 04. 2017, Biela Púť (B3) + Twinliner (A4) + Funitel (A1) + Jasná – Luková (B4) Krupová – Kosodrevina (A5) + Kosodrevina – Chopok (A2) 18. 04. 2017, Biela Púť (B3) + Twinliner (A4) + Funitel (A1) Krupová – Kosodrevina (A5) + Kosodrevina – Chopok (A2) OD 19. 4. 2017 ZIMNÁ SEZÓNA UKONČENÁ 19. 04. - 21. 04. 2017 Jarná technická údržba lanoviek 22. 04. - 23. 04. 2017 - lanovky v prevádzke od 8:30 do 15:30 Biela Púť (B3) + Twinliner (A4) + Funitel (A1) Krupová – Kosodrevina (A5) + Kosodrevina – Chopok (A2) 24. 04. - 28. 04. 2017 Jarná technická údržba lanoviek 29. 04. - 30. 04. 2017 - lanovky v prevádzke od 8:30 do 15:30 Biela Púť (B3) + Twinliner (A4) + Funitel (A1) Krupová – Kosodrevina (A5) + Kosodrevina – Chopok (A2) *Prevádzka lanoviek v závislosti od snehových a poveternostných podmienok.4 punkty
-
Po 11 znudziły mi się trasy. Pora zakosztować off piste. Na Obergurglu przy 12 znalazłem fajne miejsce. Myślałem, że trasa zmiękła i kartoflisko nadaje się do jeżdżenia. Było jednak twardo, wypieło mi nartę i poleciałem na pysk sporo metrów w dół. Najgorsze, że musiałem wracać pod górę po nartę. Wystarczyło zaczekać 30-45 minut i by z wierzchu zmiękło. Po tym zjeździe poszukałem szczęścia na zamkniętej (podobno zagrożenie lawinowe), ale to był pic, bo śniegu tam brak. No chyba, że lawiny z błota i kamieni. Tutaj zaliczam glebę, będzie kiedyś na filmiku (jak kupię program do nich) Na zamkniętej trasie koło 9 jest wypas, tylko trochę mało śniegu, ale da się żyć i cała trasa tylko moja. Spacer z buta też konieczny... Za drugim razem pojechałem wyższą linią i było prawie bez odpinania nart I pomyśleć, że dało się w tych warunkach zjechać, jak patrzę w górę to sam nie wierzę... Wracam do ludzi to się ubieram. Pędzę teraz do Hochgurgl do muzeum motoryzacji (głównie motory). Polecam, warto wydać 10 eu i tam wejść, jest co oglądać... Mam tych zdjęć kilkadziesiąt. Ale pora zaliczyć jeszcze kilka zjazdów freeridowych, mimo, że nie ma puchu, to śnieg idealny pod moje Heady 85 . Jazda do 4 fantastyczna w okolicach 42, 35 i 34 . Tylko ten upał nie do zniesienia! Po szesnastej Jurek z ferajną (wesołą i sympatyczną) odbiera mnie z przystanku w Hochgurgl! Dzień mega udany (nie marudzę-upał) Pozdrawiam serdecznie!3 punkty
-
17 grudnia, w słynnym francuskim kurorcie narciarskim Chamonix, zaprezentowano niezwykłą platformę widokową "Krok w pustkę". Konstrukcja z przeźroczystych szklanych płyt została zamontowana na Aiguille du Midi, alpejskim szczycie wznoszącym się 3842 metry nad poziom morza. Śmiałkowie mogą się tam przekonać – w bezpiecznych warunkach – jak to jest mieć tuż pod stopami 1000-metrową przepaść! Platforma będzie dostępna dla publiczności od 21 grudnia br. Link do galerii zdjęć: http://podroze.onet.pl/narty/przerazajaca-platforma-widokowa-krok-w-pustke-w-chamonix/6wchn Źródło: Onet2 punkty
-
Panowie spokojnie,skoro wieje nudą czy tendencją to obiecuje że za parę dni na święta postaram się bardziej2 punkty
-
Te dużo przejechanych kilometrów to dzięki Gosi Tak jak w tą tak i w poprzednią sobotę to ona dyktowała tempo2 punkty
-
2 punkty
-
Jak w temacie. http://eurosport.onet.pl/zimowe/poprawia-sie-stan-zdrowia-karoliny-riemen-zerebeckiej/rg7z3h Nie odzywałem się, ale cały czas na bieżąco śledziłem sytuację na fb i es. Wygląda, że wszystko będzie OK. Kala trzymaj się i walcz. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Na tym polega okazyjność wyprzedaży,że nie są wszędzie i wszystkiego. A teraz ,gdyby ktoś potrzebował,idą bez ceny minimalnej wyczynowe rękawice Zienera,niestety dla dzieci,numery 3,5-6,5...1 punkt
-
1 punkt
-
Nic dziwnego,że szybko kończą,wczoraj w Szczyrbskim śniegu było mniej,niż zawsze na początku maja,więc ten standard utrzymania wszystkiego do majówki w tym roku niemożliwy chyba nigdzie. Ciekawe,jak uda się puchar PKL na Kasprowym, który ma być 22 kwietnia...1 punkt
-
1 punkt
-
Klasyk,"czerwony Lincoln" z Ukrainy?. Właśnie nie jestem pewna czy to "ukraina " ,czy Ural. Moja ciocia swój rower nazywa Volvo Koleżanka, swoje auto nazywa ''Romuald" "Czarne BMW" Cannondale super v500- nieźle brzmi. ....Jaki rower by nie był,siła w nogach i umyśle być musi. Mariusz modelowo propaguje jazdę na rowerze1 punkt
-
Trochę jestem niedysponowany, jeden z kolegów miał wielkie wydarzenie rodzinne i spędziliśmy wieczór przy 18 letniej..... Relacja z tego tytułu ucierpi. Zamiast Soelden było dzisiaj Obergurgl i Hochgurgl. Warunki a'la Marboru. Czyli twardo, sztruksowo i szybko, powyżej 2500 m cały dzień. Niżej było nieco bardziej miękko. I wreszcie doczekałem się off piste. Do jedenastej wszędzie twardo i betonowo. Zaczynamy od Obergurgla. Ja szukam off piste i nie jest źle, coś tam układa mi się w głowie... Po lewej wielbiciele twardego sztruksu, a po prawej offpiściaki mogą się uaktywnić! Przed 11 sprawdzam możliwości poza trasowe, ale jeszcze za twardo jest Po 12 znalazłem możliwości freeride i do końca dnia z nich nie rezygnuję. Ale o tym w kolejnym dniu napiszę, bo dziś nie dam rady, padam z nóg i innych wrażeń...1 punkt
-
A ja dzisiaj pojeździłem ciutkę na szosówce, tak na luzie, przed siebie. Do pewnego momentu drogę znałem, a potem skręciłem w stronę miejscowości, gdzie nigdy nie byłem. Jeezu, tamte okolice to koniec świata, ale kocham taki świat, bo ruch minimalny, a asfalciki ładne. Zwiódł mnie jeden taki, piękny, świeży, równiutki, no to skręciłem. Zachwycony nim byłem... aż do momentu jak za kilkoma chałupami gdzieś za lasem i polem skończył się, a z tych chałup powyskakiwały do mnie ujadające psy. Wściekłe były, ale dobrze wychowane, bo trzymały dystans ok metra, tak że spoko można było odjechać. Potem jeszcze kilka razy pytałem o drogę, pogubiłem się trochę jadąc na czuja, ale i tak było pięknie, nawet pod wiatr. Jadąc potem znaną wcześniej drogą też trochę zgłupiałem, bo droga kiepska tam była, a tu nagle nowiutki asfalt na całej długości. No pięknie. Ponad 70 km zrobione, Hujawej P9lite jak to on badziewie jedno, znowu urwał ślad i to w dwóch aplikacjach. A tu kilka zdjęć zrobionych podczas jazdy i z jednego krótkiego postoju na s...u1 punkt
-
Dziś 30km!-wokół Raduni.Miało być wokół Ślęży,ale odbywał się jakiś mocny wyścig rowerowy i Policja nakazała sp...adać. "Selfi" roweru i siebie nie mam zarejestrowanego.Ciężko lustrzanką trzasnąć sobie foci-koci. Nie chciało mi się robić sobie zdjęć.Chciałam jak najszybciej być w domu. Radunia,to drugi szczyt Masywu Ślęży. Zaczęłam wycieczkę z Przełęczy Tąpadła zjazdem do Sulistrowiczek....zakończyłam "morderczym" podjazdem na parking na Przełęcz Tąpadła ...ufff. Kaplica pw. Matki Bożej dobrej Rady.-Sulistrowiczki Ślęża coraz dalej. asfalt,bardzo przyzwoity,jak na polne dróżki. Okolice Wir. Pozdrawiam..i nie poddaję się.1 punkt
-
Ja tam dzisiaj też trochę pokręciłem z JaroW i kolegą niezrzeszonym. Nasze podjazdy też pewnie miały ze 20% jak Maćkowe na szosie, tylko trochę wertepów było zamiast asfaltu. Odnowioną kolejkę na Szyndzielnię sprawdziliśmy organoleptycznie. Wyjazd 3 osobowo-rowerowy 48 PLN. Zjazd singlami Endurotrails czyli "Dziabarem" i "Gondolą". Na koniec nieformalna dzika "Salamandra" w budowie. Na niej liście i błoto zapychające opony. Trochę zsuwania ta tylnej części ciała, trochę strumieni i flow między drzewami. Na końcu rura . Wyrypa enduro jak się patrzy.1 punkt
-
1 punkt
-
Dawno nic nie wrzucałem z kręcenia...Dziś zabrałem się drugi raz w tym roku na grupowy trening. Trasa około 100 km i co bardzo mnie cieszy, poznałem kolejny nowy podjazd. Nazywa się Czeretnik(Strava) i łączy Ślemień z Pewlą Małą na Żywiecczyźnie, 3 km o średnim nachyleniu 10 % a momentami nawet 20%! Myślałem, że zejdę z roweru...dodatkowo widokowo miód, niestety z tego fragmentu zdjęć nie mam. Na koniec wybrałem się już sam pod Szyndzielnie zobaczyć nową kolejeczkę[emoji3] Serdecznie pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Było już sprawdzenie pulsu na deskach, przyszedł czas na sprawdzenie tętna podczas jazdy na rowerze. Na początek coś płaskiego, bliżej terenów @andy-w czyli trasa rowerowa dookoła zapory w Wapienicy. Niby płasko a jednak trochę podejść się trafiło. I dobrze bo widzę, że lepiej dla mojego zdrowia podchodzić niż jeździć. W miarę jednak jazdy w tempie spacerowym czuję się coraz pewniej, ale to chyba wskutek w końcu obcowania z przyrodą i zbliżającej się Krzywej Chaty, gdzie jak zawsze czeka jakaś nagroda kulinarna. Planując trasę zapomniałem, że przecież z gór wciąż spływa topiący się śnieg, podnosząc poziom górskich potoków: Znalazłem w końcu małą tamę po której można było przedostać się na drugi brzeg i pognać już asfaltem na zestaw: espresso + piwko. Cóż, jutro małe zakwasy. A przed nami dłuższy weekend świąteczny, spoglądam tkliwie w kierunku słowackim.1 punkt
-
Na początek to dziękuję chłopakom z Chopoka, BSA, Kasprowego. Bo gdyby nie wasz zapał i relacje, to siedziałbym przed telewizorem. I jeszcze oczywiście dzięksy dla Jurka, że znalazł dla mnie miejsce. Myślałem żeby rano odnaleźć się w białym świecie i stało się. Wreszcie dotarłem do ostatniego mojego austriackiego lodowca, po wielu latach prób - udało się. Warunki jak na kwiecień idealne. Jest wszystko co potrzeba narciarzowi do szczęścia. Na górze twardo, ale nie lodowo. Jest firn, słońce z wierzchu go trochę rozpuszcza, jazda jest super, no i ludzi mało. Na górze -6, a na dole gorąco. Startowaliśmy z Giggijocha nową gondolą. Dalej jedziemy na Rettenbach i Tiefenbach. Szukam możliwości do freeride. Brak Wujota i muszę radzić sobie sam. Mam już parę miejsc na oku. Jutro coś popróbuję Pora na wizytę w jakiejś knajpie. Można zjechać po lewej czarną drogą, lub po prawej białą (niebieską 30) Ja wybrałem białą. Pierwsze 500 m równiutko, dalej już miękko i ciapowato. Fajnie , że jest inaczej jak na górze. Kiedy wszyscy pojechali na górę szukać twardego, ja pojechałem na dół na ciapę. Było pusto i o to mi chodziło. Na dole byłem do końca. Trasy 30, 18, 11 i 12. Zagrożenie lawinowe na poziomie 2. Jeśli wrócimy tu jutro, wezmę szerszą narty i się pobłąkam trochę poza trasami. Nie udało mi się dzisiaj zobaczyć tras na Gaislachkogel, więc albo w niedzielę, albo w poniedziałek tu wrócę! Do zobaczenia! PS I największe podziękowania dla Ani, że w ogóle mnie puściła!1 punkt
-
Świetne, szalone, cztery dziewczyny zjechały w maju 2016 wschodnią ścianą Matternhornu, ale nie z samego szczytu (4478m). Doszły nieco powyżej schronu Solvay, do wysokości 4050m. Nachylenie ściany 45 st. Większe nachylenie do 60st robi się wyżej, były w historii zjazdy z wysokości 4400m. Na tripa pojechali świetnym samochodem, Skoda Octavia, o czym można przeczytać na blogu najstarszej z nich, 40-letniej Liv Sansoz https://livsansoz.net/2016/05/20/quatre-filles-et-un-cervin/ Jest również relacja po angielsku http://www.planetmountain.com/en/news/snow-ski-skimountaineering/matterhorn-east-face-ski-descent-in-the-right-place-at-the-right-time.html Kilka zdjęć: p.s. Liv reklamuje polskie jedzenie lio http://lyofood.pl/pages/liv-sansoz1 punkt
-
Autko spakowane,kawka i za godzinkę ruszamy na rodzinną pielgrzymkę Wprawdzie do celu nawigacja pokazuje 12 godz z małym hakiem ,ale pierwszy dłuższy postój Wenecja :smile: Będziemy mieszkać w Foppolo tuż przy wyciągu krzesełkowym1 punkt
-
No właśnie tego się obawiałem po wcześniejszej wizycie w lecie,ale o tej porze można odydychać jak na lodowcu :biggrin: Ps.Dziś jeszcze muszę być w Warszawie,tak więć odezwę się albo nadam przesyłkę ze stolicy :wink:1 punkt
-
Ostatnie 2-dni nartowania tak jak zapowiadali,słonecznie,bezwietrznie i takie tam :smile:Dlatego nie chcę Was już zanudzać przygotowaniem,czy warunkami na trasach bo znacie to już na pamięćPozwolę sobie namówić Was gdy będziecie w tych okolicach odwiedzić przy okazji Wenecje,nie trzeba mieć kajaka :stupid:Dopełnieniem by było trafić gdy odbywa się karnawałWszędzie dopłyniecie tramwajem wodnym a jak ktoś sobie życzy to romantycznie gondolką albo szybko i obłędnie drogooo łodziami (weneckie taxi)Ogólnie w Wenecji ceny za wszystko okropnie zawyżone :frown:: ale czego się nie robi jak się jest włóką :tongue:Oczywiście będzie to Wenecja w pigułce ale i tak warto,polecam1 punkt
-
Cześć. Jako że wróciłem niedawno z doliny Gastein, kilka słów podsumowania Przejazd z Warszawy do miejscowości Luggau, usytuowanej pomiędzy Dorfgastein i Bad Hofgastein zajął nam kolo 11-stu godzin, trasą przez Czechy. Termin który wybraliśmy był o tyle dobry że prócz Polski w tym czasie żadne państwo ościenne względem Austrii nie miało ferii, wiec podróż przebiegła spokojnie i płynnie. Sama miejscowość to w zasadzie wieś, kilka domów na krzyż, daleko od drogi, cicho i spokojnie, w sam raz dla rodziny z dzieckiem. Do najbliższego ośrodka narciarskiego w Dorfgastein 5-7 minut jazdy, do Ski Centrum Angertal jakieś 10-15 minut jazdy samochodem. Kwatera bardzo porządna, apartament 60m (realnie dla nas 45m), pomniejszony o jedną izbę (nie była potrzebna dla 3 osób, więc gospodyni zmniejszyła cenę i zamknęła jedna sypialnię), z pełnym wyposażeniem kuchennym włącznie ze zmywarką, dużą sypialnia i łazienką nie pozostawiła zludzeń - czysto, schludnie, po prostu porządnie. Za 6 noclegów zapłaciliśmy 450 euro ze wszystkim (wliczona taksa klimatyczna czy jak to się tam nazywa plus tzw 'final cleaning') - myślę że to była atrakcyjna cena. Byłem z żoną i dzieckiem (6 lat) niejeżdżącym ale chcącym się nauczyć, więc szukaliśmy miejsca gdzie można dzieciaka wsadzić w narty i był to, patrząc z perspektywy czasu, strzał w dziesiątkę. Pierwszego dnia pojechaliśmy do Dorfgastein - dla jeżdżących jest tam góra około 2000mnpm, dla niejeżdżących stok typu ośla łączka z orczykiem. Jak dziecko nie umie na orczyku to niestety nie ma większego wyboru i pierwsze kroki trzeba stawiać podchodząc pod górkę na piechotę. W naszym przypadku się sprawdziło, młody po kilku zjazdach nabrał ochoty i pod koniec dnia jeździliśmy już razem orczykiem. Na pierwszy dzień kompleks Dorfgastein nie jest zły, ale... ...polecam OD RAZU wybrać się do Angertal - to jest to! Tam jest wszystko co trzeba, zarówno dla początkujących jak i dla zaawansowanych - jak dla nas to żyć nie umierać Początkujący maja do dyspozycji pokaźnej wielkości teren na dole, wyposażony w tunele i jeżdżące taśmy wciągające dzieci (i dorosłych którzy się uczą) na górkę. Łatwo, miło i przyjemnie a przede wszystkim bez stresu. Młody opanował taśmę bardzo szybko a drugiego dnia kręcił już slalomy na górce Stok jest atrakcyjny dla dzieci gdyż codziennie coś na nim rozstawiają - tyczki do slalomu, pachołki, slalom pomiędzy poduchami-pufami, do wyboru do koloru. Na jednej z tych małych górek jest ustawiony tor przeszkód z pochylniami, wahadłami i mini skocznią, dla dzieciaków jak znalazł. Dodatkowym plusem jest możliwość zakupu karnetu na jeden dzień tylko na obszar dla początkujących, kosztuje to 15 Euro. A co dla dorosłych? Dwie wysokie góry, powyżej 2000mnpm, mnóstwo tras o różnym stopniu trudności, jest gdzie pojeździć. Młody do tego stopnia załapał bakcyla że trzeciego dnia wywieźliśmy go na górę i zjechaliśmy niebieską B21 z podnóża Stubnerkogel ponad 7km na sam dół, czwartego dnia takich zjazdów zaliczył 4 a piątego 2 (nie miał już sił na więcej . Dla zaawansowanych polecam szczególnie zjazd czerwoną B19 ze szczytu Stubnerkogel (piękne widoki) oraz obowiązkowo H1/H2 z Hohe Scharte, prawie 2300mnpm, trasa (czerwona) do samego dołu do Bad Hofgastein ma 10 km. Tak w ogóle jak się chce poczuć typowo alpejski klimat to warto wjechać na Hohe Scharte i zjeżdżać trasami na górze, wszędzie łyse skały i do cywilizacji i granicy lasu daleko Z dodatkowych atrakcji polecam odwiedzenie wiszącego mostu na Stubnerkogel oraz term Alpentherme w Bad Hofgstein. Przykładowe ceny: karnet (nie imienny, ale sprawdzają do kogo należy i kontrolują za pomocą systemu SkiData) dla osoby dorosłej na 6 dni na całe SkiAmade - 234 euro, dla dziecka 107 euro karnet dla dziecka tylko na obszar dla początkujących w Ski Centrum Angertal - 15 euro wejście rodzinne do Alpentherme - 4h - 55 euro dla rodziny 2+1 (my płaciliśmy 10 euro mniej bo byliśmy 2h, ale i tak było wystarczająco) w łykendy są zniżki dla dzieci na karnety łykendowe wypożyczenie nart dla dziecka na 6 dni - 22,50 euro (ze zniżką Gasti Klub, normalna cena 27 euro) W dolinie Gastein funkcjonują dwie karty zniżkowe - Gastein Card i Gasti Klub (dziecięca) - oferujące zniżki i darmowe wejścia między innymi do term czy parków narciarskich dla dzieci ulokowanych np w Angertalu. Podsumowując - Angertal to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, sporo atrakcji, fajnych i łatwych górek dla początkujących i dzieci a dla dorosłych dobrze jeżdżących wysokie szczyty i masa czerwonych tras. A jak mało to mozna sie wybrać na stoki Sportgastein (2680 mnpm) i tam poszaleć, niestety nie byliśmy bo Sportgastein nie oferuje oślej łączki dla dzieci, przynajmniej informacje i mapy nie świadczą o istnieniu takowej. Generalnie polecam wszystkim, ja się wyjeździłem aż do zakwasów Pozdrawiam, Michał1 punkt
-
Ja to już zapomniałem co to znaczy jeździc po tak długich trasach, ostatni raz śmigałem dwa lata temu w Wiśle na Nowej Osadzie, a to nie jest zbyt wymagający stok. Pojechaliśmy totalnie bez przygotowania w te Alpy i odbiło się to dość poważnie na kondycji, zbułowałem nogi już drugiego dnia, jak pojechałem pierwszy raz ze szczytu Stubnerkogel. Co chwila odpoczynki bo nogi bolały, trasa dość twarda, choć bez oblodzeń, no ale bez wcześniejszego treningu to wiadomo jak się jeździ. Dopiero czwartego dnia organizm jakoś się doprowadził do ładu i nabrał płynności. Dodatkowo po upadku jaki miałem wiele lat temu w Włoszech czuję dość spory respekt przed nierównościami, muldami i lodem, w połączeniu z prędkością to może być mieszanka wybuchowa, dlatego też zawsze trochę trwa zanim się oswoję z jazdą. A z młodego jestem mega zadowolony, co prawda nie chciał instruktora więc musieliśmy się z żoną podjąć nauczenia go podstaw ale szybciutko załapał o co biega i śmigał że hej Do Badgastein w końcu się nie wybraliśmy, mało tego, nawet tam nie zjechaliśmy ze Stubnerkogel Jakoś przypasowała nam B19 do Angertal i większości tą trasą były szusy - długa, można się wyjeździć na maksa Pieknie jest też pod Hohe Scharte, trochę żałuję że więcej tam nie pojeździłem bo klimaty przednie takie były widoki spod Hohe Scharte, na trasie zwanej Hamburger1 punkt
-
Witam wszystkich,zamieszczam relację z tegorocznego wyjazdu w ostatnim tygodniu stycznia do regionu narciarskiego Lungau, na granicy Ziemi Salzburskiej i Karyntii. Noclegi mieliśmy w Sankt Michael, dosłownie kilka kilometrów od autostrady, między tunelami Tauern- i Katschbergtunnel. Ze Szczecina to odległość nieco ponad 1000 km (przez Berlin, Monachium i Salzburg), które – nie spiesząc się specjalnie - pokonaliśmy w 11 (w tę) i 12 godzin (z powrotem). Co ciekawe – wiele miejscowości nosi imiona świętych, obok naszego „Michała” jest Sankt Martin, nieco dalej Sankt Margarethen, Sankt Andrä i Mariapfarr, czyli Parafia Najświętszej Panienki ;-). Baza noclegowa duża – do wyboru, do koloru i nawet przed samym wyjazdem sprawdzałam – było sporo wolnych miejsc w przystępnych cenach.Region stanowią cztery ośrodki narciarskie: najbliższy nam Grosseck-Speiereck (50 km tras), Katschberg-Aineck (70 km), Fanningberg (30 km) i Obertauern (100 km). Można wykupić skipass Lungo na wszystkie cztery stacje, skipass Lungau (bez Obertauern), Obertauern + Grosseck-Speiereck albo karnet na punkty. Zdecydowaliśmy się na wariant Lungau, wychodząc z założenia, że trzy ośrodki i ok. 130 km czynnych tras wystarczą nam na sześć dni intensywnego jeżdżenia. I tak było, zwłaszcza, że Katschberg-Aineck jest na tyle rozległy, że właściwie są to dwie stacje. Karnety są raczej niedrogie, a w niskim sezonie są jeszcze dodatkowe zniżki – nawet ten najbardziej „wypasiony” wariant Lungo kosztuje w styczniu poniżej 200 euro.http://http://www.skiregion-oberlungau.at/W niedzielę jeździliśmy w Grosseck-Speiereck, startując gondolą w St. Michael. Można też wjechać gondolami od strony Mauterndorfu. Parking przy samych kasach i bramkach – pustawo, mimo weekendu. Może to kwestia pogody, bo cały dzień pochmurno i wiał lodowaty, przeszywający wiatr. Zapewne z tego powodu nie działała kanapa z bublinami Gipfelbahn na szczyt Speierecka. Dzień upłynął nam więc głównie na szlifowaniu fajnych czerwonych tras do doliny od strony St. Michael i Mauterndorf (ponad 3 i 4 km długości – urozmaicone i szerokie), między którymi można przetransferować się krzesełkami i trasami w kotle Trogalm. Ciekawostka: przy trasie 2b do St. Michael jest Bauernhof ze stadkiem przedpotopowo wyglądających zwierząt. Najpierw sądziliśmy, że to jaki, ale okazało się, że chodzi o szkockie bydło górskie. Ponoć można zakosztować dań z ich mięsa w Peterbauernalmhütte przy górnej stacji gondolki.1 punkt
-
We wtorek pojechaliśmy ok. 20 km do ośrodka Fanningberg, w pobliżu miasteczka Mariapfarr - dojazd ostatnie kilka km po serpentynach ostro w górę. Znów zmiana pogody - cały dzień padał śnieg, nasypało chyba 30 cm świeżego puchu! Ośrodek niezbyt duży, ok. 30 km tras, przeważnie niebieskich i czarnych, obsługiwanych przez dwa nowoczesne krzesełka, na szczęście z osłonami i jeden długi orczyk Moserlift, nieco na uboczu. W Fanningbergu mało jest tras czerwonych (tylko dwie), przeważają niebieskie i czarne, wszystkie urozmaicone i raczej szerokie (pierwsza fotka). Trasy niebieskie wręcz wymarzone na ten puch, można było zapomnieć o grawitacji! Pomimo braku panoramicznych widoków spędziliśmy bardzo miły dzień, a pyszna pizza na szczycie w Pizza Stadl – mhmhm!Środa to powrót do ośrodka Katschberg-Aineck - w którym byliśmy już w poniedziałek, z tym że dojazd od drugiej strony, a mianowicie nie od Sankt Margarethen, ale od przełęczy Katschberghöhe. Jeździliśmy po karynckiej stronie tej stacji, na Tschanecku (druga fotka), pod którą to górą przebiega tunel autostrady! Trasy prawie same czerwone i szerokie, choć nie tak długie jak na Ainecku – trochę podobne do siebie, jedna czarna (trzecie zdjęcie). Najfajniejsze czerwone 9,10,12 i 14 są wzdłuż orczyków Freiberglift i Sonnenleitenlift. Piękna pogoda, słońce, obiad w schronisku na tarasie. Bajka! Po obiedzie rozważaliśmy powrót na Aineck, zwłaszcza że widać było ludziki na Direttissimie, ale w końcu nie pojechaliśmy, a potem już nie było pogody. Direttissima pozostanie więc na kolejny wyjazd – kiedyś tam.1 punkt
-
Poniedziałek – zmiana pogody, „strahlender Sonnenschein” – ruszamy do St. Margarethen i na Aineck. Ponoć jeszcze dwa lata temu wjazd na górę starymi krzesełkami zajmował kilkadziesiąt minut, obecnie dwuosobowe krzesełka zostały tylko w dolnym odcinku, natomiast w górnym kursują nowoczesne gondole Silverjet 2 i Gipfelbahn. Szkoda, że gondoli nie ma od samego początku – te wolne krzesełka to newralgiczny punkt ośrodka i czasem trzeba postać do nich kilka minut w kolejce, tym bardziej, że wzdłuż trasy krzesełek jest kilka bardzo fajnych tras czarnych i czerwonych oraz jedna niebieska – oficjalnie jeszcze nieczynna. Warunki super – trasy wyratrakowane jak żyleta, świetna widoczność, słońce. Ale śnieg raczej tylko na trasach i w wyższych partiach, w dolinie – zielono.Absolutny „hammer” to A1 – sześciokilometrowa autostrada z samego szczytu Ainecka do Sankt Margarethen (pierwsze zdjęcie). Ale i inne traski są bardzo zacne – najbardziej przypadła nam do gustu 11 na stronę Katschbergu (4,5 km, druga fotka) i czerwone trasy 28-30 wzdłuż Gipfelbahn. Ostrzyliśmy sobie zęby na czarną Direttissimę (3 km), ale była jeszcze nieczynna – górą kamienie, dołem armatki. Super dzień, a raczej pustawo na stokach i przy wyciągach – nie licząc dolnych krzesełek.1 punkt
-
Żeby nie było za różowo czwartek i piątek pogoda całkowicie bez słoneczkaOgólnie czwartek sypało cały dzień,jazda z mocno ograniczona widocznościąCo nie oznacza że się obijaliśmy,wręcz przeciwnie :smile:Jeżdziliśmy pomiędzy Foppolo a CoronąDzieciaki miały wielki zapał chyba większy od nas :Tłumy ludzi :tongue::stupid: Foppolo wieczorem :smile: Weekend zapowiada się słonecznie :smile:1 punkt
-
Z Czeskiego biura podróży ale psss to tajemnica :tongue:1 punkt
-
BAJKA ! kajś ty chłopie wytrzasnął ten ośrodek wczasowy ?1 punkt
-
MAIKEL czepiasz się :biggrin:Wracając do sedna ostatnie 2 dni pośmigaliśmy w San SimonOśrodek oddalony od Foppolo raptem 8km ale droga wąska kręta trzeba jechać ok 30min środek został wchłonięty na wspólny karnet Brembo Ski to też nie omieszkaliśmy zobaczyć co oferujeTak więc mamy następny bardzo kameralny ośrodek z około 20 kilometrami tras,3 wolnymi krzesłami i 2 talerzykamiPrzyjechaliśmy nie na pierwsze krzesło tylko grubo po 9 i co..pustki,pustki i jeszcze raz pustki :smile:Parę aut na parkingu,większość chyba od obsługi na trasach sztruks można bylo znależć póżnym popołudniem ale to nic dziwnego jak oprócz nas kilkanaście osóbTrasy przygotowane perfect,obsługa bardzo pomocnaPiękny kameralny ośrodek,z dużą możliwością pojeżdżenia poza trasami :angel:Ceny w knajpkach to już wiecie jakie są :cheerful:1 punkt
-
1 punkt
-
Tak więc 2 dni jazdy za nami,pogoda dopisuje :smile:.Mortki już mamy nieżle zjaraneWprawdzie większość drogi do Foppolo prowadzi przez autostrady ale ostatnie 40km z Bergamo to udrękaWąsko,kręto,cały czas pniemy się do góry i z każdym kilometrem dłuży się to niemiłosiernie :Na szczęście gdy jesteśmy już na miejscu zapomina człowiek o wszystkim .Sam ośrodek jak ktoś szuka setek kilometrów tras to zły adresTo samo tyczy się infastruktury,oprócz jednego wszystkie krzesła nie wyprzęganeOśrodki ukierunkowane na pobyty rodzinne,pomoc z każdej stronyLudzi jak na weekend tak sobie,stania w kolejkach nie uświadczyliśmyTrasy przygotowane perfekcyjniePrzypuszczam że od jutra będą pustki :Ogólnie w naszym hotelu sami makaroniarze,para angoli i myJutro nartujemy w San SimonPs.Soory,ale muszę wyklikać...Włochy to także przepyszna wyżera,to co serfują w hotelu to poezjaA i ceny na stokach bardzooo przyzwoite,może dlatego że stacja znajduje się w takim odległym miejscu :Dla zwykłego polskiego wyjadacze to chyba by było zad....:tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
Dziekuje Jadę na noc bo obiecałem rodzince że jutro jeszcze połazimy troszkę po Wenecji Nartujemy od soboty :wink:1 punkt
-
Na noc walisz? I rano na stok? :eek: Widzę, że wyjazd nieco dłuższy niż standardowe 6 dni. Będzie co opisywać! No to szerokiej drogi Marcin! Oby pogoda dopisała! Miłego urlopu! :1 punkt
-
To coś ode mnie, taki miły widoczek: Naszą uwagę przykuły kajaki ... tam na dole... nie widzicie.. no tu są: +/-984m nad poziomem morza... to na dole oczywiście to jest właśnie morze Nie jakieś jezioro w górach cy cuś.A niedaleko w linii prostej: Tu tylko 604m nad poziomem morza z tej półki, którą widać :)Krótki opis: 1) pierwsze fotki z półki obok Kjeragbolten w drodze na Kjerag2) widok na Preikestolen ze skały powyżej.1 punkt
-
A ja tam lubię ekstremalne doznania.:applause: Nawet się ożeniłem.:stupid:1 punkt







