Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.05.2017 - 02.05.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.05.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Kilka razy korzystam z wyciągu B i przechodzę na zamkniętą trasę nr 6 która w tych okolicznościach jest off pistowa, tym razem obywa się bez glebowania Pora dołączyć do Ani, trochę freeridowania między licznymi choinkami... Spotykamy się na szlaku między Barborką, a Kurzovni i chwilę idziemy razem Robi się gorąco, a las dookoła chroni przed wiatrem więc... Powoli oddalam się od szlaku wybierając towarzystwo choinek i wystającej czasami kosodrzewiny Ania dziarsko przemierza drogę do szczytu, a ja odbijam w prawo Ania szlakiem dociera do wierzchołka a ja na szagę, tu zaczyna trochę wiać, ale dalej znośnie Widok na Vysoke Hole, Petrovy Kameny, hotel Ovcarna i Figura Pożegnanie z Pradedem Pora na końcowy zjazd koło wyciągu E i przez Barborkę, śnieg mokry, ciężki, nasiąknięty wodą i zleżały... ...i do Ovcarni I wspaniały ostatni dzień kwietnia dobiega końca...a śnieg na drodze i w okolicznych lasach leży prawie do Jesenika, co najmniej 25 km od Pradeda Pozdrawiam serdecznie.14 punktów
-
Praded i okolice... Koledzy z forum hasają na nartach w Słowacji (Chopok, Rohace) lub w Polsce na Kasprowym (moim ulubionym). Dla mnie ze względu na koszty, jednodniowy wypad w tych kierunkach nie wchodził w rachubę! Tradycyjnie sezon narciarski kończę przeważnie w Czechach (nie licząc ewentualnych wizyt w Alpach). W tym sezonie Czesi pozbawili mnie możliwości wyboru. W niedzielę działał tylko jeden ośrodek narciarski, na dodatek to ostatni dzień. Praded (1492m) to najwyższa góra na Morawach. W poprzednim poście nazwałem go czeskim lodowcem, ale przypomniało mi się jak kiedyś rozmawiałem z pewnym Czechem (tak myślałem). Pytałem go, jesteś Czechem czy Słowakiem, na co odpowiedział; ne ja sem Moravec. Wylądowaliśmy więc z Anią w niedzielę na morawskim lodowcu. To najwyżej położone tereny narciarskie w Czechach, na stokach Vysoke Holi (1465m) i Petrovy Kameny (1446m) można wjechać na wysokość 1445m. Czynne były dwa talerzyki B i C i trzy trasy, dwie czerwone; 4,2 i niebieska 1. Śniegu nie brakowało również na nieczynnych trasach. W całej okolicy pełno śniegu, gdzieniegdzie wystawała tylko wysoka trawa bądź kosodrzewina. Jest tu pięć talerzyków i jeden orczyk przy czarnej trasie (najdłuższa 800 metrowa). Dzień udał nam się wyśmienicie, przed wyjazdem nie marzyłem, że tak superaśnie będzie. Było prawie wszystko, zjazdy trasowe, freeride, skitury, a nawet lekka wspinaczka skałkowa. Do pełni szczęścia brakło tylko rozstawionych tyczek i jakiegoś miejsca na podium. Są też pewne niedogodności, to dojazd do ośrodka. Dolny parking w Karlova Studanka (płatny) i dojazd skibusem (płatnym) plus dopłata za przewóz nart . Autobusy kursują co godzinę całą dobę. Powrót z góry tak samo płatny. Druga opcja to dojazd na górę na parking Ovcarna. Oczywiście droga płatna, a poplatek to wydatek 450 koron. Wybieramy (pierwszy raz na kilkanaście pobytów) wjazd na górę autem. Do tego ceny karnetów, pojedynczy wjazd 30 czk; dwugodzinny 300 czk; dopoldni 8.30-12.00 350 czk; i calodeny 500 czk. Dalej już tylko przyjemności. Żeby poprawiać swoje umiejętności skiturowe zabrałem tylko sprzęt do skiturowania. Buty Dynafit TLT i wilczki (zwane przeze mnie - tyngrysami) Amaruq Voelkla. Ustawiamy się w kolejce do wyciągu, a obok mnie pani z pięknym sprzętem, narty Rossignola mnie jeszcze nie zaskoczyły, ale wiązania jak najbardziej. To były Geze, firma znana obecnie z produkcji samozamykaczy drzwiowych i okuć okiennych. Wiązania narciarskie zaczęli produkować już w 1898 r. Na Olimpiadzie w 1936 r Christel Kranz i Franz Pfnur na nartach z wiązaniami Geze typu Kandahar zdobyli złote medale. Nie wiem czy z licencją czy bez, ale te Geze na Rossignolach są identyczne jak nasze wiązania Alfa (zastąpione później przez różne modele Beta). Na nartach z Alfami mogłem czasami pojeździć, jak mi pożyczał czasami mój tato. I tu mała nostalgia... Moje tyngrysy to najmniej sztywna narta na jakich jeździłem, do tego wiązania pinowe Dynafita i buty TLT. To zestaw do którego ciągle muszę się przystosować. Dotąd używałem zdecydowanie sztywniejszego sprzętu. Na twardej i niezbyt równej trasie narty wyrywają we wszystkich kierunkach, włącznie z tymi które ja oczekuję. Kiedy się robi miękko zaczynam panować nad sprzętem turowym zdecydowanie lepiej. Po rozgrzewce na trasie, postanawiam pośmigać na przytrasowym off piste. Początek całkiem udany... ...do czasu jednak, kiedy drzewa zgęstniały postanowiłem gwałtowniej zmienić kierunek jazdy i albo sprzęt, lub mój błąd (bądź oba czynniki) doprowadziły do gleby. But na lewej nodze przestawił się z pozycji zjazdowej do pozycji podchodzenia i dalej poszło szybko... i z Gopro tuż przed glebą... Przed dalszą jazdą freeridową postanowiłem poćwiczyć więcej na trasie nr 4 Ania w kolejce do wyciągu postanowiła się wyróżnić z tłumu i nawet się Jej udało... Ale potrafiła popisywać się także na trasie W tle Petrovy Kameny Jak na Praded pogoda dopisywała, nie wiało zbyt mocno (dlatego nie ma tutaj kanap), a jak świeciło słońce, było ciepło. W kolejce do wyciągu był czas na fotki... Gdybym zwrócił uwagę wcześniej na tabliczkę być może nie byłoby tak fajnie, na szczęście przeczytałem ją dopiero w domu Przyjechało do ośrodka sporo skiturowców, chodzili wszędzie i nikt ich nie prześladował (tak mi się wydawało) A mi po głowie chodziły nowe plany... Pierwszy z nich to "zdobycie" Petrovy Kameny (podobno do 17 wieku była to siedziba diabła, dopiero odczarowano ją za namową cesarza Leopold 1 Habsburg 20 czerwca 1682 r poprzez pokropienie święconą wodą i odprawieniem egzorcyzmów. Po dwunastej zjeżdżamy na parking po jakieś kanapki na ząb, Ania się przebiera na turystycznie i podchodzi na Pradeda, a ja wracam na trasy i zamieniam się w "alpinistę" (w cudzysłowie - zaznaczam). Te ciemne skały o wysokości do około 8 m zbudowane są ze skał metamorficznych (gnejsów i kwarcytów) i słabo zmetamorfizowanych skał osadowych, przeważnie fyllitów. Charakterystyczny wyszczerbiony kształt zawdzięczają intensywnemu procesowi wietrzenia mrozowego W końcu i ja zdobywam szczyt.. Teraz wyglądam kolejnego szczytu, to Praded na którym nigdy dotychczas nie byłem. Pora na freeridy i skitury w drodze na szczyt, na który podąża już Ania. Podsumowując, dzięki skiturom rozwijam się w szerszym aspekcie niż dotychczas, szkoda jednak, że tak późno, bo czasu mam coraz mniej, a tyle jeszcze miejsc do zwiedzania!!! to narka...13 punktów
-
7 punktów
-
Jedni na nartach...a inni też w Górach A ponieważ nam najbliższe góry, to Góry Świętokrzyskie postanowiliśmy dzisiaj odwiedzić kilka mało znanych miejsc, przejść kilka nie uczęszczanych szlaków - raczej lubimy dzicz niż tłum w "komercyjnych" miejscach długiego weekendu. Dzisiejsze wędrowanie, to 20 kilometrów w nogach i odwiedzone miejsca: - Rezerwat "Kamienne Kręgi" w Tumlinie gdzie również znajduje się stok narciarski, - Góra Kamień, również w Tumlinie - z drugiej strony wsi, - Oblęgorek i Muzeum Henryka Sienkiewicza, - Rezerwat "Barania Góra", - Rezerwat "Barcza". Zapraszam do fotorelacji z tych wszystkich miejsc i nie tylko Czynny kamieniołom w Kamiennych Kręgach w Tumlinie - wydobywany jest tutaj niezwykłej barwy piaskowiec: Kamieniołom oczywiście jest czynny a skała krojona i wywożona, wykorzystywana do budowania: Kapliczka w samym środku Kamiennych Kręgów: Ujęcie z przodu: Kolejny punkt, to Góra Kamień Na szlaku: Ustrzelone zoomem - Dzięcioł Szczyt zdobyty 399 m npm Tuż obok szczytu - "Piekło": ...a na piekielnej skale dewońskiej, kto? Szybki powrót do auta głównym, czerwonym szlakiem świętokrzyskim... ...i przejazd do Oblęgorka. Najpierw Aleją Lip... Strzelam kolejnego ptaszka Po krótkim spacerze w pierwszej kolejności zwiedzamy Muzeum Henryka Sienkiewicza - wieszcz, willę w tym miejscu traktował jako rezydencję letnią. Podobno w zimę było za zimno kwestia ogrzewania budynku. Na szczycie Husarz. Pamiątkowa tablica: Salon z charakterystycznym portretem Sienkiewicza: I jeszcze raz ujęcie tego pięknego miejsca: Idziemy dalej. Kierując się czarnym szlakiem idziemy w stronę Baraniej Góry i tamtejszego rezerwatu przyrody. Miejsce jest charakterystyczne, bo na wzniesienie szlak wiedzie przez malownicze wąwozy: Sam szczyt Góry, to zwykła polna droga umiejscowiona na wysokości 427 m npm...natomiast wejście na szczyt - cudne! I ponownie wąwozy... Schodząc: Ostatnią miejscówką z tego dnia był Rezerwat "Barcza". Umiejscowiony tuż przy trasie krajowej numer 7 składa się z dwóch pięknych jeziorek, które powstały po starych kamieniołomach. Dotarcie do pierwszego nie jest trudne... ...kiedyś, przed kilku laty woda miała bardzo turkusowy odcień. Dzisiaj raczej była mętna i brązowa. Dotarcie do drugiego jeziorka nie było łatwe - błądzenie na przełaj po lesie i okolicznym wzniesieniu...ale? Udało się Gdy zaświeciło Słońce - kolor wody się zmienił Ottt i 1 maja minął. Świętokrzyskie jest piękne!!! ...pewnie niebawem tu wrócimy - jest już plan, teraz tylko trzeba czas skombinować Pozdrawiam marboru6 punktów
-
5 punktów
-
Czyli pora na relację. Zaczęliśmy w Cervonohorskim Sedle Warun, jak na początek maja (no prawie), od początku - rewelacja. Z parkingu podchodzimy niebieską (na mapie z prawej). Dalej czerwonym szlakiem w stronę Pradziada. Trasa jest przeważnie lekko pod górę, niewielkie zjazdy na fokach. Po drodze jest Svycarna - pierwsze tutejsze schronisko. To poniżej niego był ten talerzyk. Dalej jest Pradziad, który już ładnie pokazałeś. Pradziad to bardzo ciekawe miejsce. Po pierwsze to najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich i 6-ty Sudetów, po drugie normalką jest tutaj dobry warun na początku maja i tak długo kręcące tu wyciągi a po trzecie leży na wododziale między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. Czyli nie jest obojętne gdzie się sika - dla globalnego obiegu wody - oczywiście . Na Pradziadzie są wszyscy piesi, biegacze, skiturowcy a nawet cykliści (fota Kamila) A tutaj mój autorski wynalazek do zjazdu "kepi" w którym chodzę (aby był cień) plus najbrzydszy kask na świecie czyli Sirocco Petzla. Też oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy teraz normalnie wrócili. Zamiast wlec się, nie wiadomo jak, drogą którą przyszliśmy postanawiamy zjechać do kociołka z lewej przez las. Po dotarciu do rzeczki założyć foki i wyjść za Svycarną a dalej spróbować zjechać. Zjazd jest, delikatnie mówiąc, trudny. Dalsza droga - urozmaicona licznymi powalonymi pniami i potokami co ich na mapie nikt nie zaznaczył. Ale jak się domyślacie bardzo nam się podobało. Gdyby próbować przejść to z buta to byłby koszmar a na nartach całkiem spoko choć Kamil prowadził wrogą działalność dywersyjną abym się skąpał w potoku zrywając mostki śnieżne. i nie dość, że niszczył drogę to jeszcze czatował aby zrobić fotę jak wpadnę do wody. I z tego odcinka są właśnie pierwsze zdjęcia co je zamieściłem. Dalej przecieliśmy linię tego talerzyka przy Svycarni i wyszliśmy na niezbyt wyraziste wzniesienie. O dziwo dalej było już bez fok. Fragmentami całkiem fajne zjazdy, sporo z wolnej pięty a kawałek z buta bo fok się nie opłacało założyć. W Cervonhorskim zrobiliśmy dwa zjazdy po trasach (co się równało off piste) i te kawałki były bardzo przyjemne. Locus pokazał mi 20 km trasy i 1100 m przewyższenia. Na nogach odczułem to nawet mocniej niżby się wydawało - wiosenny warun, rozdeptane przez pieszych ślady i dość ciężkie zjazdy. Ale 30 kwiecień i taka wycieczka! A pewnie dzisiaj czy jutro niewiele się pogorszy. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Na początek małe uzupełnienie - trochę rozczarował mnie brak Waszej dociekliwości w kwestii ducha nart (a i tej drugiej atrakcji z jazdą w tle). Dbając o koloryt i przybliżenie kultury opowiem do końca tą historię. W czasach gdy żyli herosi (a nie takie konusy jak teraz) ziemia Nordlandu była areną wielkich potyczek między Odinem a olbrzymami Lokiego. Do jednej z najbardziej spektakularnych bitew doszło właśnie na półwyspie na którym turowaliśmy. Nie wdając się w sceny batalistyczne skutek był taki, że Odin wspomagany przez Thora i innych bogów pokonał dzikie hordy przeciwników. Gdy umilkł już bitewny zgiełk Odin używając sobie tylko przyrodzonych mocy ułożył wielki stos z skamieniałych ciał przeciwników. Był on pod niebo wielki. Stojąc na szczycie wydał ryk przepotężny co góry poprzestawiał. Co było dalej nie wiemy bo jedyny świadek tych zdarzeń samotny wiking Norgar Diupvik, co zaplątał się przez sztormy w te niedostępne okolice, zginął w jednej chwili od akustycznej fali uderzeniowej (ryk był naddźwiękowy). Łaskawy Odin pozwolił zamieszkać duchowi Diupvika na powstałej z kamiennych ciał górze. Ten ostatni, w kolejne rocznice bitwy, ukazuje się przybyszom opowiadając tę batalistyczną historię. Duch przyjmuje różne postacie - narciarzom ukazuje się jako narciarz. Na cześć zwycięstwa Odina miejsce to nazwano Storhaugen co tłumaczymy jako Wielka Kupa. Aby usłyszeć opowieść Norgara Diupvika trzeba być na Storhaugen na początku kwietnia, mieć pokorę wobec starożytnych bogów, umysł czysty i nieskalane serce. Po wykonaniu 7-go perfekcyjnego skrętu należy się zatrzymać pokłonić w cztery strony świata i liczyć, że stanie się! Czasem trochę już zgryźliwy Diupvik może przybrać inną, nie w pełni ukształtowaną narciarsko, postać... Pozdro Wiesiek4 punkty
-
4 punkty
-
Majówkę czas zacząć! Nie inaczej jak na nartach. Niewątpliwie z pomocą przyszedł TMR ze Sprytnym Karnetem i fenomenalna pogoda! Nie mogli odmówić, więc zapowiedzieli działalność do 1 maja, choć pewnie najchętniej wyłączyli by wszystko... Pobudka o świcie, bo nie pamiętam na co budzik ustawiłem. Sprawnie się pozbierałem, przez chwilę podziwiałem wschód słońca i strzała! Przejazd poszedł sprawnie i gdzieś tak 8.10, może kilka minut później, melduję się pod Biela Put. Gramolenie nieco zajęło,ale w końcu nieco po otwarciu ruszam na krzesełko. Najpierw oczywiście fotki, ujęcia filmowe itp... Kolejka do krzesełka szybko stopniała, ale niespodzianka czekała dalej - kto wymyślił ten twinliner!? "Biedronka" nie zabiera zbyt wielu na pokład i w ten sposób powstaje wąskie gardło. Swoje musiałem odczekać. Jakże irytujące jest, jak się prawie wchodzi, a tu stop! Przecież mogli puścić z rana krzesło na Lukovą, ale jest wytłumaczenie - brak śniegu, choć komu on na dole potrzebny? Po prostu trzeba wciągnąć ludzi pod Funitela, a później mogą wyłączyć. Ale w końcu dotarłem i od razu skontaktowałem się z Jaśkiem. Co jak co, ale Jasiek zawsze na Pole Position! Już zdążył przetestować trasę i jest nieźle*! Czekam pod dolna stację Funitela i dalej już śmigamy razem. Nawet stąd widać, że warun na trasie jest! Nie mogę się doczekać! Ale Jasiek szybko dojeżdża i ruszamy razem do gondoli. Pierwszy przejazd na północy kończy się wielkim uśmiechem na twarzy. U góry twardo, wręcz lodowo, ale dość równo, jak na wiosnę... Poniżej Lukovej szybko mięknie, ale to taka tu granica - powyżej twardo, poniżej od razu miękko.Pierwsza część dnia super poniżej, druga powyżej... Próbujemy południe, bo pewnie tam będzie bardziej miękko... Niestety nie było ratrakowane i do tego tu nie puściło! Zazwyczaj to tu najszybciej robi się miękko, ale nie dziś! Oto właśnie Chopok! Tu wszystko jest możliwe. Zjeżdżamy tam raz, bo niestety trawers już wytopiony. Ale trasa 33a super! Szkoda, że się nie postarali. Co by nie mówić o Szczyrku, to jak trzeba, z łopatami zasuwają... Wracamy na północ, bo tu jednak lepiej. Przy okazji próbujemy nieco freeridu wśród Kosodrzewiny. Możliwości ograniczone, ale da się nieco poszaleć. A to przecież już maj! Oczywiście była przerwa na browara, ale na Kosodrevinie, bo tu już pozamykali... Pozostaje Rotunda, z której mamy fantastyczne widoki! Człowiek tak mógłby siedzieć i patrzyć na te widoki bez końca... Ale trzeba się zebrać i cisnąć dalej. Teraz trasa do Lukovej super, ale poniżej morskie fale! Próbujemy więc inne opcje - FIS górna część, czy freeride wśród kosodrzewiny. Jest nieźle, przynajmniej w drugim przypadku. Co jak co, ale Chopok daje sporo możliwości, nawet w maju! Góra jest bardzo chimeryczna, ale potrafi się odwdzięczyć... Niestety zmęczenie dawało się we znaki, bo warun trzeba wykorzystać. Ostra jazda do samego końca! Ostatnie wejście przez bramki 15.24. To juz wiedziałem, że nie zdążę i za Lukovą skręciłem na czarną. To była wisienka na torcie! Miękko, równo i tylko krótkie zawężenia. W zeszłym roku w kwietniu wyglądało to dużo gorzej! Och, czemu tego krzesła na Lukovą nie puścili!? Ale jazda! Dojechałem do Jasnej i dostałem asekuracyjne sygnały od obsługi, że krzesło na Biel Put już zamknięte... Pozostało skorzystać z czapek śniegu, żeby nie drałować z buta.Może trudno uwierzyć, ale tak dotarłem do jakieś 200 metrów od parkingu. Trochę dreptania i jestem na parkingu. Czas skończyć ten fantastyczny dzień! Przepraszam! Ten beznadziejny, bez klimatu, kosztowny,za karę spędzony, z kamieniami, itp... Dzięki Jaśku za towarzystwo! To była top majówka! Wstęp do przyszłego sezonu! To już niedługo... Jak sami widzicie na załączonych zdjęciach - dzień do d... Fatalne warunki, kamienie, brak mgły, zawieruchy, tłumy ludzi - po co tam się pchać? Pozdrawiam, Johnny3 punkty
-
Ostatni dzień kwietnia spędziliśmy bardzo miło na turze. Gdzie to było??? Dla ułatwienie powiem, że Sudety i na początek 3 zdjęcia. Jakieś pomysły??? Acha MarioJ jest wykluczony, że względu na posiadanie informacji niejawnych Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Dodam coś od siebie. Mój sprzęt jest dość wyszukany, ale ja generalnie jestem zwolennikiem perełek, jak to nazwał Major. Decyzje o wyborze konkretnego modelu nart podejmowałem w ciągu 1 doby, pod presją promocji która była ograniczona do 2 dni. Info podesłał mi nagle Kamil i trzeba było działać Wybór był pomiędzy dwoma modelami Dynafita. Wiedziałem już że to jest czołowa marka w skiturach, więc nie miałem obawy że wdepnę w coś nietrafionego. Miałem do wyboru chyba Cho You 160 i Nanga Parbat 170 (takie mniej więcej modele były w tej promocji). Wziąłem te dłuższe, prawie pod mój wzrost. Przeczytane recenzje były pozytywne, nikt znajomy na tych nartach nie jeździł, więc stwierdziłem że będę miał przynajmniej ładne deski. W promocji były też foki Dynafit/Pomoca dostosowane do narty, więc je też nabyłem. Narta Nanga Parbat ma takie parametry: 80mm pod butem, R15, 171cm, waga 1070g. Budowa to drewno paulownia + paski carbonowe. Nanga jest bardzo lekka, ale jeszcze nie zawodnicza. Narta dla cywila, który kiedyś chce zjechać z Mont Blanc. Tak sobie to wyobrażałem i takie marzenia miałem w momencie kupowania sprzętu. Pozostały mi wiązania, wybrałem Vipec 12 Black. Tutaj posłużyłem się opiniami że jest to mocne i bezpieczne wiązanie, i jednocześnie byłem jeszcze sceptyczny wobec typowych "lajtowych" wiązań w stylu Dynafit Speed. Jak zobaczycie dalej, zakup Vipeca jest przykładem nie do końca zgłębionego wyboru. Podsumowanie wagi: narta 1070g + wiązanie Vipec 620g = 1690g Po doświadczeniach turowych doszedłem do wniosku że swój freeride też odchudzę i zainwestuję w nowe deski z rockerem. Po dyskusjach z Wujotem postanowiłem rozejrzeć się za sprzętem freetourowym. Zdecydowałem się na zebranie drugiego zestawu pinowego. I tutaj ważna sprawa, bo uznałem że wiązania Vipec będą lepiej pasowały właśnie do szerszej narty. Do Nangi dobrałem więc nowe wiązania. Z przeglądu wiązań dostępnych na rynku wyszło że wiązania w granicach 100-200g (około) to kategoria race-owa, a od 200g (około) rozpoczynają się wiązania dla cywili. W zakresie 200-400g (około) zawęziłem się do czterech modeli: Dynafit Speed Turn, Dynafit Superlite, ATK Raider, ATK Race Tour + skistoper. Speed Turn odpadły ze względu na brak skistopera, Superlite - brak trybu płaskiego chodzenia. Więc zostały na podium dwa modele ATK. Chciałem mieć takie funkcje: skistoper, regulacja położenia piętki (istotne w momencie zmiany buta), trzy pozycje do chodzenia (płaski plus dwie podstawki). W wiązaniach Race Tour tych wszystkich funkcji z marszu nie ma, ale można każdą z nich osobno dokupić. Po kalkulacjach okazało się że taniej wychodzi Raider,który te wszystkie funkcje posiada w pudełku. Dodatkowo ma kompensacje kompresji narty, co może być ważne przy ostrzejszej jeździe. Podsumowanie wagi zmienionego zestawu: narta 1070g + wiązanie Raider 370g = 1440g Wygląda to tak: Skistoper w ATK ma unikalne położenie, bo znajduje się na przodzie wiązania. Jest dość skromny i przydaje się głównie podczas wpinania się w nartę w miejscach płaskich. Użytkownicy na forach piszą, że skistoper raczej nie zahamuje odpiętej i pędzącej narty. Posłużę się teraz zdjęciami Lou z serwisu wildsnow.com. Tryb chodzenia na płasko, skistoper otwarty: Wpinanie buta w wiązanie jest bezproblemowe, wiązanie trzyma dobrze. Większość wiązania jest zrobiona z aluminium, w tym podnośniki pod pięte. Na przodzie kawałek skistopera jest z plastiku. Ja bardzo lubię podnośniki, które przerzuca się lekko kijkiem. W Dynafitach dominuje pięta obrotowa, każdy obrót o 90st to zmiana trybu: płasko, podnośnik 1, podnośnik 2, zjazd. W ATK obraca się piętkę o 180st do trybów: podejście, zjazd. W trybie podejścia przerzucając podpórki kijem są trzy tryby: płasko, podnośnik 1, podnośnik 2. Podejście na podnośniku drugim: Generalnie z doboru tego wiązania jestem bardzo zadowolony. Wypina wtedy kiedy ma wypiąć (np. wykręcenie narty o 180st), i nie wypina przy ostrej jeździe. Przy tej wadze i funkcjonalności ATK Raider w zasadzie nie ma konkurencji. Być może model jesienny Dynafit Speedfit będzie bezpośrednim zagrożeniem. W Vipec-kach też podnośniki przerzucane są kijkiem, i są zrobione z plastiku. Vipec ma dość dużo elementów plastikowych. Niestety, koledze przy mrozie 20-30 st jeden podnośnik pękł (reklamacja została uwzględniona). Warto podkreślić że trzeba uważać na podnośnik ustawiony w trybie podejścia. Jeśli wówczas przełączamy się na zjazd, a zapomnimy odsunąć podnośnik do tyłu, to po wpięciu przodu buta zwykle robi się mocne uderzenie piętą buta w dół, aby wpieły się tylne bolce. Jeśli wówczas podnośnik jest nieschowany, to można w niego uderzyć mocno butem i go złamać lub wyrwać z zawiasów. Mi się zdarzyło tak uderzyć, ale bez szkód, słyszałem jednak o takich uszkodzeniach. Pozytywną cechą Vipeca to kompensacja drobnych uderzeń bocznych, co ma znaczenie przy ostrzejszej jeździe. Vipec, jako jedyne wiązanie, ma regulacją siły bocznego wypięcia w przedniej części (gdyż tylnia część jest nieobracalna). W tylnej części jest regulacja siły wypięcia górnego. Bezpośrednim konkurentem Vipeca jest Dynafit Radical 2.0 (rotujący przód też zapewniający kompensacje), wybór między tymi dwoma to kwestia gustu (piętka przesuwana vs piętka obrotowa). Piętka przesuwana Vipeca jest fajna w obsłudze, bo bez wypinania przodu można za pomocą kijka przełączać się między trybami: podchodzenie, zjazd. Jest to unikalne i wygodne rozwiązanie na rynku TLT. W Vipeckach harszle są dość pancerne, i posiadają dodatkową funkcje (regulacja głębokości). Mnie obecnie trochę dziwi że harszle Vipeca są dostępne tylko w dwóch szerokościach: 90 i 115mm. Przydałoby się np. 100mm. W Dynafitach wpinanie harszli w wiązanie jest prostsze: wsunięcie w lufkę, harszle Dynafita są też trochę lżejsze i bardziej pakowne, a najlżejsze są oczywiście harszle ATK. Wracając do narty Nanga. Te lekkie narty sprawują się znakomicie przy podejściu i przy noszeniu na plecach (prawie ich nie czuć ). W jeździe w większości warunków jest pozytywnie. Dobrze się sprawują na twardych stromych zjazdach bez strasznych nierówności. Naostrzone krawędzie bardzo dobrze trzymają na twardym śniegu. Test jazdy na stoku też wypada nienajgorzej, przy jeździe na krawędzi jest odczuwalne oddanie energii ugiętej narty (czyli giętkość drewna działa). W puchu do 50cm dzięki rockerowi narta jeździ bardzo dobrze. Jazda przynosi wiele zabawy nawet gdy puch sięga do pupy. W większym puchu nie jeździłem. Problemy się zaczynają gdy natrafia się na twarde znaczne nierówności, albo na łapiący zsiadły śnieg. Narty nie idą wtedy jak przecinak, i trzeba zacząć walczyć. Oczywiście da się jechać, ja to wtedy nazywam zjazdem technicznym. Trzeba dobrać technikę, która umożliwia bezpieczny zjazd, a przyjemność zostawia się na inne śniegi. W tego typu narcie nie ma efektu rozwalania nierówności, jak w ciężkiej twardszej narcie allmountain. Co bym radził: jeśli ktoś ma orientację na duże przewyższenia i jest lekkim zawodnikiem, to waga około 1500g za zestaw jest świetnym wyborem i ja przy tym pozostaje ! W końcu zjechałem na niej Karkonoskie Kotły, Tatry, Alpy, Lyngen i inne górki, czego chcieć więcej. Deski Dynafita mają jeszcze jedną zaletę: jest świetnie rozwiązane mocowanie fok. Najpierw fokę zapina się z tyłu na małą metalową skuwkę. Następnie przykleja się fokę w kierunku dziobu, gdzie znajduje się wgłębienie na założenie gumowego zaczepu. Działa to w praktyce bardzo wygodnie, nigdy mi zaczepy nie spadły podczas podchodzenia, foka trzyma rewelacyjnie. Foki Speedskin mają też nylonową warstwę chroniącą przed namakaniem kleju, nawet 5-krotne klejenie w ciągu dnia w Karkonoszach nie sprawiało problemu. Dziób narty z foką Dynafita: Jeszcze komentarz do ceny desek Dynafita. Trzeba przyznać, że ceny katalogowe są przeszacowane, bardzo wysokie. Warto polować na wyprzedaże i przeceny. Bez okazji ja osobiście nie kupiłbym tej narty w cenie regularnej.3 punkty
-
3 punkty
-
Normalnie but wpięty "wisi" na pinach z przodu i z tyłu. Podkładka ta powoduje że but opiera się na niej, czyli pośrednio stoi na narcie, tak jak w wiązaniu alpejskim. Podkładka ma regulację wysokości, dzięki czemu można ją dostosować do dziury pomiędzy butem a nartą. Zakresy w wiązaniach mówią, jakie szerokości skistoperów są dostępne, oczywiście ze skokiem. W Twoim przypadku narta 82 najlepiej wziąć ATK skistoper 91mm, 86 może być za mało. Mi tak Yurta doradził do narty 81, więc to samo praktycznie. Skistopery ATK Raider 12 2.0: 75, 86, 91, 97, 102, 108, 120 Skistopery ATK FreeRaider 14 2.0: 97, 108, 120 Nie wiem czy taka słaba jest ta dystrubucja, jeśli nawet we Wro te wiązania były w sprzedaży. Głównym dystrybutorem ATK na Polske jest Majesty. Jeśli nie ma teraz wiązań w sprzedaży to znaczy że wyszły, że się dobrze sprzedały. Może następne będą dopiero na jesień. Pytajcie w Yurta Zakopane, on już coś ściągnął z nowości 2017/18. Najlepszy kontakt przez fejsa Przemysław Sobczyk, właściciel Yurta. Ja u niego kupiłem swoje atk, przez fejsa3 punkty
-
Skitoury the best i pogoda takoż! Dzięki Andrzej skitoury otworzyły mi oczy na góry ponownie. Wcześniej nie było czasu na nic, tylko kolejny wjazd, kolejny zjazd, tyczki i czas. Już freeride trochę to zmieniło, zacząłem dostrzegać otaczające mnie piękno. Ale skitoury to skok w nadprzestrzeń, dopiero podchodząc dostrzegam wszystko i nic mi nie umyka. Mimo, że fizycznie jest ciężko, to umysł wypoczywa wzorcowo, a o to mi chodzi! My mieliśmy na Pradziada 150 km, a Tatry są naprawdę cudowne! Na relację oczywiście czekam cierpliwie...3 punkty
-
Zakończenie sezonu na Chopoku 28.04 - 01.05.2017 Pt,Sob - z powodu dramatu deszczowo powodziowego w dol. Demianowskiej do dyspozycji pozostaje Tatralandia. Niedziela Rano Północ mega zmrożona więc od razu pakuję się na Południe. Jest dobrze, w nocy spadło trochę puchu, świetna jazda w okolicach 33a i tereny na prawo od trasy. Trawers do Kosodrewiny to niezły stress dla ślizgów. Ok. 11 powrót na Północ i kilka fajnych zjazdów m.in. fragmentami 11fis. Niestety dolny trawers wyglądał podobnie jak na południu. Poniedziałek - lampa Dzisiaj grzecznie oszczędzam ślizgi, jazda wyłącznie otwartą trasą, czyli jedynką. Warunki rano twarde bardziej styczniowe niż majowe, potem góra lekko puściła i było świetnie, koło południa poniżej Lukovej to już typowa jarna łyżowacka. Ech, szkoda, że sezon się kończy. Na pocieszenie: w pewnym momencie będąc u góry wyszedłem na schody spytać kogoś jak tam warunki na Południu. I miałem szczęście, bo trafiłem akurat na samych Mistrzów czyli Johnniego i Jaśka. Pozdrawiam3 punkty
-
Dzisiaj z Krzyśkiem (@bolec) „popełniliśmy” Rohace, i to była jedna z lepszym narciarskich decyzji tego sezonu . Rano trasa, po nocnym mrozie miejscami (szczególnie w dolnym odcinku) dosyć twarda, ale szybko zaczęła puszczać i potem już było tylko lepiej… miękko, muldy, odsypy, bajka . Pogoda genialna, szczególnie w takich okolicznościach przyrody. Jeśli pogoda dopisze, to pewnie w środę powtórka .3 punkty
-
Pod tył buta - aby nie wisiał w powietrzu. Dzięki temu na wiązanie przenosi się mniej sił. I ma lepiej też trzymać. Podkładka jest w freeriderach zawsze a do riderów można ją dokupić opcjonalnie, Wychodzi oszczędność ca 150 zł (ale jest do 12 DIN) Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Dzięki wszystkim doradzającym. Następne skarby wyprzedażowe są już u mnie w domku,ale się cieszę Żona zachwycona ale obiecałem ze już tylko wiązania do wakacji,nic więcej ,chyba... -La Sportiva Altavia Ls 178cm 116-82-104,waga ok.1250 Do tego foki moherowo (65) nylonowe(35) A i jeszcze panowie wcisnęli mi plecaczek Millet Steep Pro 27 Brakuje wiązań ,chcę ATK RAIDER.2.0 I tu mam mały problem nie mogę ich dostać,chyba coś słabo z dystrybucją w polsce Jak macie jakieś namiary to proszę dajcie znać Ps.Pytanie techniczne,pewnie retoryczne,czy te wiązania dobiera się pod szerokość narty pod butem Bo zauważyłem że czasem przy wiązaniach pisze 108mm czy 75mm,czy to oznacza od do2 punkty
-
Nie wiem, jaka była prawdziwa przyczyna rezygnacji ze SnowBoxa (choć się domyślam), ale najprawdopodobniej chodziło o koszt produkcji śniegu i brak potrzeby użytkowania w sezonie (można to wywnioskować z artykułu). Supersnow ma świetne amatki, ale lance sobie trochę odpuścili. TMR zdecydował się na lance, więc nic dziwnego, że nie wybrali Supersnow tylko TechnoAlpin z którym mają już spore doświadczenie.2 punkty
-
2 punkty
-
Potwierdzam - tak było, (chyba dostrzegam się na jednym zdjęciu , Andrzej2 punkty
-
No to TAKA fota!!! Gdzie jest Marionen??? Dawajcie Marionena! Pozdro Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
Też biegam od ok. 20 miesięcy i wczoraj w Krakowie ukończyłem swój pierwszy maraton. Polecam bieganie, ale z głową. Ja zacząłem trochę bez rozeznania w temacie i pojawiły się kontuzje. Teraz staram się realizować gotowe plany treningowe, których jest sporo w internecie. Inna sprawa, że biegam razem z żoną i wzajemnie się motywujemy, trenujemy i starujemy w imprezach biegowych. We dwoje zawsze łatwiej.2 punkty
-
Cześć! Za namową jeżdżącej przyjaciółki, swoją przygodę z nartami zaczęłam w sezonie 2003/2004, jako 11-letni podlotek. Na stoku towarzyszył mi mój tato, który takim całkiem debiutantem nie był, bo za łebka zjeżdżał z górki w parku na drewnianych dechach. Mama nie jeździła - była wiernym kibicem, czekającym na nas z termosem pod stokiem W pewnym momencie zaopatrzyliśmy się z tatą w swój własny sprzęt, na giełdzie, kupując w sumie co popadnie. Wydaje mi się, że m.in. źle dobrany i nieserwisowany (!) sprzęt był przyczyną moich lęków i braku postępów, a w przypadku taty - upadku, który za sobą poniósł kontuzję barku i ostatecznie rezygnację z narciarstwa po 2-3 sezonach. Wraz z tatą, przestałam jeździć i ja. Jednak gdzieś tam w głębi duszy tęskniłam i gdy tylko usamodzielniłam się finansowo, postanowiłam wrócić... po 9 latach I tak się bujam trzeci sezon (no, jeśli mam być szczera, to drugi, bo w zeszłym byłam tylko raz). Nie jeżdżę zbyt często z tego względu, że ograniczają mnie studia - uczę się zaocznie na "magisterce". Na szczęście to już ostatni semestr, więc od przyszłego sezonu będę miała przynajmniej weekendy do dyspozycji A tak w ogóle, to jestem Magda, mam 24 lata i mieszkam we Wrocławiu1 punkt
-
Mariusz , to tak jak ja u mnie . Jakieś (? ) 3 lata temu , stwierdziłem , że trasa , owszem OK ,bo lubię , ale takie nabijanie kilometrów góra -dół , góra-dół .... , to w moim ,niestety wieku , nie zrobi ze mnie "lepszego" narciarza . Trochę przez przypadek , załapałem się do ekipy , dla której skitury to był zimowy priorytet i tak powiedziałem ( wtedy jeszcze nieświadomie ) przysłowiowe "A" . U mnie to poszło w jedynie słusznym kierunku i ten sezon jest pierwszym , gdzie ilość dni spędzonych na skiturach jest większa od tych na boisku . Nie chcę się wdawać w polemikę , które "narty" są lepsze , bo nie o to w tej zabawie chodzi , ale takie "narciarskie" poszerzanie horyzontów polecam każdemu , kto nie chce narzekać , że rano nie było "śtruksu" na trasie .1 punkt
-
Na zachodzie sporty wybór ATK jest w: https://www.sportler.com/de/l/atk_race http://www.sport-conrad.com/en/brands/atk/ A to jest takie ceneo niemieckie z ustawionym szukaniem po ATK https://www.idealo.de/preisvergleich/MainSearchProductCategory.html?q=ATK bindungen1 punkt
-
Podsumowanie wiosennej sprytnej sezonówki 20.03 - 1.05.2017 1. Czy to się opłaciło: - Sześć dni jeżdżenia, - Osiem razy na basenach, a będzie lepiej bo basenowa jest ważna do 30 czerwca i zamierzamy z tego faktu skorzystać. 2. Jakie praktyczne korzyści osiągnąłem dzięki sezonówce przy kilkudniowych wyjazdach: - Gdy były złe warunki, to po prostu ewakuowaliśmy się wcześniej na baseny. - Nie musieliśmy wstawać pierwszego dnia o 3:30, lub wyjeżdżać poprzedniego dnia na nocleg, mogliśmy wyjechać z domu o dowolne porze, nawet będąc na 12-tą można było jeszcze 4 godzinki spokojnie pojeździć. - Nie rezerwowaliśmy osobnego dnia na baseny, gdyż na basenach mogliśmy być codziennie wieczorem, - Za to ostatniego dnia bez żalu schodziliśmy ze stoku 2 godziny wcześniej, żeby spokojnie wrócić do domu, czyli generalnie większy komfort i elastyczność, - Otrzymałem dodatkowy argument do przekonania osoby towarzyszącej do wyjazdów (w maju na narty - no ale przecież mamy sezonówki - no dobra). 3. A jakie wady: - Przywiązanie do ośrodków TMRu. Teraz na wiosnę to nie miało takiego znaczenia, gdyż prawie wszystkie inne stacje w pobliżu były już nieczynne. - Presja, żeby wyjeżdżać jak najczęściej, a to generuje niestety większe koszty ogólne.1 punkt
-
Z tego co pamietam to tmr wybrał te ktore ma sprawdzone, polskie chwalili ale stwierdzili ze moze kiedyś. A co do bsa to niestety tak myslalem ze ten balon kiedys pęknie. Trzymam kciuki niech sie dogadaja z cos i trm to moze szczyrk otrzyma dawną świetność. Miasto zasluguje na to zeby byc stolicą beskidow, w przeciwieństwie do Wisły.1 punkt
-
Z cicha pęk to zaatakował mnie Kamil dzwoniąc w sobotę wieczorem. Nie wiedzieliśmy, że będziesz na Pradziadzie. Trzeba było wrzucić info na grupę na fejsie. A tak bardzo niewiele brakowało a byśmy zjechali do "Twoich" orczyków ale trochę czasu było mało. I faktycznie skończyliśmy o 18.40 - a tym razem było praktycznie bez przerw i w dobrym tempie. Na Pradziadzie byliśmy tak do 14.07 - na moim zdjęciu pewnie jesteś! Troszkę szkoda, że się nie spotkaliśmy...1 punkt
-
Raidery mają skistopa (a jak dodasz 170 zł to też podkładkę pod buta) A z dystrybucją to jest słabo Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Mariusz, Marionen. Dalej planujecie coś na jutro? Jestem chętny i nawet mam pomysł1 punkt
-
http://region.info.pl/artykul,0,9553,trwa-chlodna-kalkulacja.html Więcej1 punkt
-
A już zdjęcie talerzyka powinno mi dać do myślenia. Bo w polskich Sudetach to królują orczyki, a talerzyki należą do rzadkości. Za to u Czechów (chyba głównie Poma-Tatra czy jakoś tak) to normalka.1 punkt
-
Jeszcze przypomniał mi się Dzikowiec z krzesłem. Ja myślałem, że mówimy o Sudetach w Polsce, a nie w Czechach.1 punkt
-
Dzięki za relację, bardzo fajnie się czyta. Nie spodziewałam się, że w Sudetach jeszcze taka zima, pewnie warunki na skitury utrzymają się jeszcze dłuższy czas, mimo końca sezonu wyciągowego.1 punkt
-
Marionen , fajna sprawa te skitury , co ? a wracając do Pradziada , to myśmy też mieli jakiś tam plan B , żeby się pojawić w tej okolicy w któryś dzień długiego weekendu , bo zrobił się tam zadziwiająco dobry warun . Tam sypało i to dosyć mocno , a ledwie 200km na wschód , w Tatrach lało jak z cebra . Jednak , tradycyjnie o tej porze roku , wylądowaliśmy w Tatrach i wczoraj zrobiliśmy całkiem fajną turę . Jak będę miał chwilę to coś tam skrobnę . Pozdrawiam1 punkt
-
No bez przesady... Miło było poznać. Super relacja i fajnie, że piszesz! Pozdrawiam.1 punkt
-
Mariusz, jak zwykle rewelacyjna relacja! To kolejny dowód na to, że skitoury to właściwy kierunek rozwoju. Heh, najlepsze jest to, że mamy początek maja, a tu leci relacja za relacją... Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Rewelacyjna relacja, fajnie że opisujesz też podkład geograficzno - historyczny. Te ołówki wyglądają na mocno wypielęgnowane, piękne1 punkt
-
Piękna relacja. Przyjemnie się czyta i ogląda. Pierwszy ptaszek nazwany dzięciołem to sójka a drugi kos.1 punkt
-
co za konkretny artykuł, super wiadomości Jest prawomocne zezwolenie na budowę gondoli na Halę Skrzyczeńską i zbiornik na 100 tys. m sześć. Prace trwają. Trwa budowa budynku wielofunkcyjnego. Złożono dokumentację o pozwolenie na budowę infrastruktury narciarskiej z Soliska na Halę Skrzyczeńską, a w następnej kolejności z Soliska na Pośredni. Do końca czerwca gotowe powinny być uzgodnienia i pozwolenie na budowę tunelu w Malinowie. Zostało nam uzgodnienie na zmianę przebiegu nitki gazu i duże pozwolenie na budowę zasilania - 12 megawat.1 punkt
-
http://region.info.pl/artykul,0,9553,trwa-chlodna-kalkulacja.html Najnowszy artykuł o Szczyrku1 punkt
-
Witam Koledzy! Szybka relacja z Kasprowego na świeżo. Warunki bardzo fajne. Do godziny 10 zero muld i przetarć, później wraz ze wzrostem temp i ludzi śnieg stawał się miękki i powstawały muldy ale tworzyły się fajne gładkie tunele.o godzinę 12stej można było jeszcze naprawdę fajnie śmigać . Ludzi umiarkowanie mało, brak kolejek przy wyciągu. W kolejce do kasy na Kasprowy byłem już przed siódmą i nie byłem w czołówce także wyjazd albo bardzo wcześnie albo wcale. UWAGA! Udało się zajechać do Kuźnic przez Goryczkową bez problemu, ostanie 350m trzeba podejść na nogach. Pozdrawiam! Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
Rowerowa majówka 2017 Oj czasu nie ma za bardzo tej wiosny... ...czasu i pogody Na szczęście dzisiaj zaświeciło Słońce i to skłoniło nas z Paulą do rowerowej wycieczki. 60 kilometrów i okolice Radomia - mazowieckie klimaty! Zapraszam do fotorelacji. Start i pierwsza przerwa po 10 km jazdy - Bardzice: Jedna długa prosta i skręcamy w las - droga przeciwpożarowa w stronę Wilcznej Tutaj trochę się kręcimy... ...robimy kilka zdjęć... ...zachwycamy się wiosną. Dookoła coś kwitnie - zieleń eksploduje. Sarny często przebiegają nam drogę. Gdzie jechać? W lewo, czy w prawo? Klimaty mazowieckiego lasu... Kręto i po podjeździe, z górki: Kwiatuszki: Czerwony szlak rowerowy: Lustro w kałuży Mazowieckie pola... ...zaorane Krzyżówka: W drodze. Kurki z kogutem za stodołą mają wypas Wojenne smutne klimaty... ...partyzantka ze skaryszewskich lasów - rozstrzelanych 22 osoby Pośród modrzejowickich stawów... Łabędzie: Qń pośród podtopionych łąk... Wody jest naprawdę bardzo dużo. Niewielki, z wodą po kostki strumyczek teraz po opadach wygląda tak - raczej kajaki w najbliższym czasie odpadają...chyba, że po dziewiczych, malutkich ciekach wodnych. Kto wie? ...do końca majówki sporo czasu. Pośród drzew, w obniżeniach terenu również woda. Lśni niczym lustro: Dookoła rwetes... ...zwierzęta, ptaki - wszystko spragnione ciepła. Na niebie drapieżnik: Kochamy równiny i mazowieckie krajobrazy Góry są cudne, cudne są również równiny ...i pod domem żółty ptaszek Trznadel? Świetny dzień, nieśpieszny, relaksacyjny, bez napięcia czasowego - to lubimy Pozdro marboru1 punkt
-
1 punkt
-
Do Edynburga coś lata na pewno Warto zwiedzać autem - większa niezależność i szybkość przemieszczania się, szerszy wybór atrakcji, nie wspominając wrażeń typu przejazd brzegiem jeziora LochNess (w połowie drogi fajne ruiny zamku Urquhart), czy chyba 150km uśrednionego pomiaru prędkości na A9 pomiędzy Inverness i Perth Łatwy dojazd do "suchego" stoku z obwodnicy Edynburga. Samo miasto też zadziwiająco luźne w przejeździe trafiliśmy podjeżdżając pod Zamek czy na inne zwiedzanie. Do Północnej Walii to chyba do Liverpoolu możnaby dolecieć, albo poszukać coś jeszcze bliżej. I znowu auto pozwala podjechać niemal pod same drzwi atrakcji czy zboczyć z drogi, gdy przyjdzie nam ochota. A na walijskich drogach poczuć się jak, nieodżałowany Colin McRae - kilka ciaśniejszych skrętów i mi się żona pożygała W UK staramy kwaterować się w domkach w ośrodkach haven.com W Walii byliśmy tu: https://www.haven.com/parks/north-wales/hafan-y-mor/ W Szkocji: https://www.haven.com/parks/scotland/seton-sands/ Ale warto unikać brytyjskich ferii bo wtedy ceny są bardzo niskie - w Szkocji dwa lata temu domek (niezależnie od ilości osób, do 8-iu) mieliśmy na tydzień za 99funtów, w Walii 3 lata temu tak samo. Gdy jakiś czas temu chciałem wynająć w nadchodzące majowo-czerwcowe ferie szkolne to mi wyskoczyło w Szkocji 700funtów1 punkt







