Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. keisyzrk

    keisyzrk

    Użytkownik forum


    • Punkty

      52

    • Liczba zawartości

      669


  2. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      27

    • Liczba zawartości

      5 316


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      4 091


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.02.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Po blisko dwutygodniowej przerwie dzisiaj trafiłem ponownie do Szczyrku, na parkingu pod gondolą 8.25 i już tylko jeden rząd wolny do parkowania, ale ja nie jestem @bolec, Krzychu, kiedy wjeżdża na parking mawia: Kurde, znowu jestem drugi, a po chwili dodaje, aaa, nieee, przecież to jest Volvo w akwarium . Pogoda żyleta, lekki mrozik, i bardzo dobrze przygotowane trasy - przez kilka pierwszych zjazdów szukałem kamieni, bez powodzenia. Tradycyjnie już przed 11 przeniosłem się do COS, i nie była to ucieczka przed tłumami, czy zdegradowanymi trasami (tych, do 10.30 nie uświadczyłem). Kolejka do kanapy na Skrzyczne do 10 minut, i było to zdecydowanie dłużej niż single line w SMR. Trasy chyba jeszcze lepsze, więcej naturalnego śniegu i więcej luzu. Z upływem dnia trochę łat lodowych, odsypów i muld, ale za to kolejka do kanapy i orczyka znacznie mniejsza. Powrót do SMR trasą 3a, tu pomęczyłem jeszcze 1-kę i 3-kę - już mocno wyślizgane, jazda z dobrymi krawędziami lub na odsypach. To był bardzo udany dzień na nartach.
    25 punktów
  2. Byłem dziś na Kasprowym i powiem : Była petarda 😀 Stoki trzymały do końca, przy -8 nie było wyjścia. Lampa cały dzień. No limit karnet to złoto. Do gondoli wsiadałem bez stania w kolejce i z automatu. Tylko te dziwne miny oczekujących na wjazd od paru godzin 😂
    15 punktów
  3. Myślenice z rana do 12. Fajny zmrożony sztruks zero kartofli, lodu czy czegoś tam. Równiuteńko jak w alpach. Trasa naśnieżona na całej szerokości, w sumie zrobili sobie niezły zapas śniegu bo tak na oko miejscami maja z 170 - 200 cm. śnieżą 2 główna trasę wiec za tydzień będzie szał pał. Na ta chwile odpalona główna trasa, orczyk na górze oraz łączka dla osłów na dole. generalnie ludzi mało widoki świetne, jak na wagary przed praca super. Widać ze sie starają, jak dla mnie to jedyna logiczna alternatywa w okolicach Krakowa, bo Kasiny nie znoszę z uwagi ze tłum i jakoś cały czas sie w lewo skręca a Harbutowice to tłum osłów co sie uczą i mega muldy popołudniami.
    15 punktów
  4. Wisła-Cieńków Mròz,sztruks , słońce Warunki bardzo dobre Z rana pustki teraz coraz więcej osób ale jeszcze bez kolejek
    15 punktów
  5. SMR - lampa i sztruks, warunki bardzo dobre, zobaczymy jak długo [emoji57] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    15 punktów
  6. Na Pilsku dziś rewelka, warun super, lekkie minerały pod koniec czerwonej piątki do Szczawin. Brak lodu i co najważniejsze ludzi. Pierwsza kolejka około godziny 12 do górnego orczyka. 3-4 minuty czekania. Zjazd przez Buczynkę ok, radzę jednak na ostatnim odcinku odpiąć narty i te 100 m zejść. No i taki widok z rana...
    13 punktów
  7. W piątek byłem w COS i SON. Pod koleją na Skrzyczne byliśmy 7:45. Zaparkowaliśmy na chodniku jakieś 100m od wyciągu. Po szybkim gramolingu pod wyciąg a tam odmiana względem początku tygodnia, bo podobno ze względu na wiatr nie działa cała góra. Na tablicy info, że chodzi tylko C10 co było hiper bzdurne, ale z informacji(kasa, reszta obsługi) wynikało, że nic nie chodzi. Szybko do skibusa do którego mały podbieg(w butach narciarskich lekko nie było). Wysiadamy przy gondoli. Ta startuje jak wiadomo dopiero 8:30 więc chwilę czekamy. Gondola bez pośpiechu bo dosyć wieje. Z Hali do Soliska 4ką. W tym momencie bez specjalnych minusów. Następnie na niebieską i ogień na Golgotę. Mój najszybszy w życiu przejazd tą trasa. Super warun. Pokręciliśmy się jeszcze chwilę po Golgocie i zaliczyliśmy 1 zjazd 10ka. Zaczęło się robić dużo ludzi więc na zółtą i zjazd 3ką pod Golgotę. Tam na skibusa i do COS(było info, że orczyk i talerzyk w COS chodzą). Super decyzja. FIS juz mocno ruszony ale nadal dało sie pocisnąć. Na minus-dzieci na trasie. Nie ogarniam po co pchać uczącego się kilkulatka na taką trasę. Do tego grupki starszych osób, uczących się, jadących wężykiem po FIS. Nie byłoby problemu z wyprzedzeniem, ale naparzały armatki i jak się wpadło w "śnieg" z armaty to słaba widoczność. Po pierwszym zjeździe sporo czekania na talerzyk i orczyk(tak po 10min). Później już właściwie tyle co do bramek i ta chwila za bramkami. Do orczyka ta chwila dłuższa bo tam jeszcze pare sporo osób mieści się za bramkami. Spróbowaliśmy jednego zjazdu niebieską na sam doł. Warunki takie, że nie ma po co jechać. Jak ktoś chce spróbować i będzie uważał, to krzywdy sobie nie zrobi. Ale to takie raczej zsuwanie. Płakać się tylko chce, że jest taki potencjał i niewiele z tego wynika. Tam nie trzeba wielkich cudów robić a'la SON. Dośnieżyć to co jest i mega jazda na sam doł(fakt miejscami jest tam wąsko). Kaskadą do Jaworzyny zjechaliśmy raz. Mocno zryte, ale nadal było fajnie. Byłem z kolegą, ktory lubi szybciej pojeździć więc Ondraszka nawet nie próbowaliśmy. Ok 14 uderzyliśmy do SON. Sam przejazd bardzo fajny bo pierwsza moja jazda w tym roku, kiedy tam było równo. Na 2ce już tak bez szału. Na Hali Skrzyczeńskiej ze 200m kolejki do jednej działającej nitki orczyka na Małe Skrzyczne. Jak dla mnie to jakaś granda. Inna sprawa, że rano ten orczyk zupełnie nie chodził. Zjechaliśmy parę razy 7 i 10. Wszystko bardzo zmęczone ale jakoś dramatu z kamieniami nie zauważyłem. Mam jakiś mocny ślad na ślizgu, ale nie wiem czy nie załatwiłem sobie tego w COS(i to na pewno nie w czasie tego zjazdu na sam dół bo zauważyłem to już w czasie pobytu w barze na Jaworzynie). Nartowanie zakończyliśmy przejazdem 1ką. Dla mnie było już za ciężko. Po pierwsze "jazda po muldach", po drugie mocno zmęczone nogi. Kolega lepiej jeżdzący się nawet wywalił. Ja walczyłem o życie, ale bez strat udało się zsunąć pod gondolę. Tam sympatyczny skibusik pod COS. Inna sprawa, że to nie był koniec przygód bo kolega zgubił kluczyki od auta, ale z nartowaniem nie ma to nic wspólnego. Narciarsko bardzo fajnie. Szkoda, ze ten poranek taki zakręcony, ale za to bardzo na plus Golgota. Troszku przeszkadzały armaty w COS i padający śnieg, ale nie ma się co czepiać. Gdyby tak tych ludzi w SON była połowa to dało by radę jeździć. Jak mam stać 15 minut to wolę rzeźbić orczyk w COS. Wszyscy liczą, że się tłum zmniejszy po feriach a moim zdaniem jak będą warunki to nadal będzie tłoczno. Wszyscy z okolic będą chcieli popróbować(znam takich co jeszcze nie byli, a zawsze jeździli). O pustkach w SON wg mnie należy zapomnieć.
    12 punktów
  8. Rytro 19.02.2018 Twardo, równo, śnieg agresywny. Ludzi niezbyt dużo. Najwięcej w okolicach 11 godziny. Oczywiście bez kolejek, i bez zbytniego zagęszczenia na stoku. Można pojeździć. Stok o 12:30
    11 punktów
  9. Skolnity w Wiśle - za chwilę już wieczorowe.... Na początku naliczyłem więcej pieszych przy bramkach niż narciarzy Na razie sztruks i trasy prawie na wyłączność . Nie ma do kogo gęby otworzyć na kanapie
    11 punktów
  10. Witajcie na przełomie stycznia i lutego bawiłem z kolegami (w sumie 2 x narty i 2 x deska) w ośrodkach w regionie Sella Ronda. Nie będę się rozpisywał o samym ośrodku bo jest dość popularny, powiem tylko że, było pięknie, słonecznie i kolorowo. Bazowaliśmy w Canazei, apartament z bardzo dobrymi warunkami (lepszymi niż przyzwyczaiły mnie Włochy), ale z okropną suszarką do butów i właścicielem z obsesją na temat suszenia (czy raczej nie suszenia) rękawic i butów w mieszkaniu. Poza tym było jak to we Włoszech: 2 dni burzy śnieżnej i potem 5 dni wspaniałej pogody. Pierwszego poranka po przyjeździe ciekawa niespodzianka: ulice w miasteczku zniknęły, pojawiła się trasa biegowa i do wyciągu szło się przepuszczając zawodników i przeskakując przez tory. Trochę rozczarowała mnie Marmolada, bo przyzwyczaiłem się do rozłożystych, austriackich, słonecznych lodowców z wieloma trasami, a na Marmoladę wjazd jest długi i upierdliwy (2 przesiadki) a potem jedna trasa w dół, ciemna i zimna. Owszem - długa, owszem - ze szczytu widoki piękne, ale jakoś mi nie podeszła. W czasie wyjazdu nasza grupa 1 raz straciła narty, 2 razy kije, 1 raz portfel i 1 raz leciwego Szwajcaria, który padł na stoku i przestał oddychać. Co ciekawe, wszystko przydarzyło się jednemu koledze, który wszystko odzyskał: i narty (omyłkowo ktoś mu podmienił na takie z wypożyczalni, skąd odebrał swoje), i kije (choć ostatecznie skończył z innymi), i portfel (uczciwy znalazca sam zadzwonił), i Szwajcara (zresuscytował go, zadzwonił po helikopter i Szwajcar - już przytomny - odleciał. Z jego kijkami). Był jeszcze kolega który dwa razy zgubił kamerę - raz go dogonił narciarz i mu oddał, a raz Włosi znaleźli ją w gondoli i przekazali do kasy, wcześniej nagrywając mu pozdrowienia. Było zatem - jak można wywnioskować - całkiem pozytywnie. Załączam kilka widoczków i pozdrawiam
    10 punktów
  11. COS - warunki bardzo dobre, do kanapy 10 minut, do orczyka 5-6 Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    10 punktów
  12. Gdy jechałem kolejką ten ostatni raz widziałem dziewczyny z młodzieżowego pucharu polski prujące w dół na złamanie karku że sprzętem. A za nimi w świetnej sportowej jeździe nasza utalentowana Paulinka. Nikomu tego dnia nie ustępowała. Później żonką moja opowiadała, że narta leżała przynajmniej 50m wyżej.@johny narciarz pisz relacje, macie mnóstwo zdjęć i filmów. Paulina też poczyta, będzie miała dużo czasu. Myślę, że będzie bohaterką dnia, była tego dnia najlepsza, tylko pół narty za najszybszymi tego dnia na lodzie@marboru i@artix. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka
    8 punktów
  13. W sobotę pogoda znowu dopisała na Kubińskiej Holi, coraz więcej śniegu więc warunki do jazdy za każdym razem coraz lepsze. Śnieg zmrożony, trasy wyratrakowane trzymały się długo, z czasem pojawiające się odsypy niespecjalnie przeszkadzały. Niewielkie muldy w górnej części ośrodka pojawiły się koło 13 w dolnej części trasa do końca była bardzo dobrze zachowana. Z powodu niezaplanowanego postoju w Tychach na czwórkę śpiochów pod wyciągiem dopiero przed 10, kolejki do krzesełek od kilku do maksymalnie 10 minut w szczycie. Trasa po lewej stronie wyciągu. Trasa po prawej stronie wyciągu . W przerwie można poleżakować i wypić schłodzonego żywca
    8 punktów
  14. Chyba już wszystko wiadomo, ale opiszę bieg zdarzeń. Tego dnia wydzielono część stoku do zawodów, w których startowało mnóstwo młodzieży. Było to uciążliwe zwłaszcza w górnej części, gdzie i tak stok był wąski bez tego ograniczenia. Trasą zawodów wykonano co najmniej 200 przejazdów, patrząc po ilości zawodników. Naturalną koleją rzeczy, przy bramkach były spore żleby i po bokach odsypy, widoczne nawet z krzesełka. Kiedy panowie pozbierali Slalom i wszelaki sprzęt, ludzie masowo ruszyli na tą część stoku, licząc na lepsze warunki niż na części dotychczas jeżdżonej. Choć dla mnie one były super! To znaczy ta lodowa, dość szeroka rynna. @artix ujechał kilka skrętów i zaliczył efektowną glebę. Zatrzymałem się ja i Paula. Na szczęście nasz "Szwed" nie ucierpiał i szybko wstał o własnych siłach z uśmiechem na twarzy. Ufff... Ruszyłem pierwszy z naszej trójki, dojechałem do wypłaszczenia, gdzie stała sobie Iwonka i tam się zatrzymałem. Chwile za mną sunęła Paula, która na ostatniej ściance przed tym długim wypłaszczeniem w środku trasy, chyba musiała najechać na muldę, może wyżłobienie. Natychmiast straciła narty, a sama mocno przywaliła w lodowatą glebę. Wyglądało to groźnie i się zmartwiliśmy z Iwonką... Paula leży skulona i przez chwilę się nie porusza. Pomyślałem: "straciła przytomność". W tej sekundzie poczułem taką mocna bezsilność i złość na siebie, że po upadku Artixa, mogłem jechać razem z nimi, a nie ruszyć wcześniej. Teraz byłem zbyt daleko, żeby szybko do niej dotrzeć i udzielić pomocy. Kamień z serca kilka następnych sekund później, kiedy widzę jak Artur podjeżdża do Pauli, a ta wstaje na nogi, choć dość ocieżale, jakby jednak coś było nie tak. Uważnie przyglądamy się z Iwonką co będzie dalej. Paula wstała, ubrała narty, choć jakby ociężale. Chyba nie jest najgorzej. Ponieważ @marboru czekał na nas na dole, pognałem jak najszybciej, żeby wiedział co się dzieje. Oboje niecierpliwie czekamy na Artura i Paulę. Artur dojeżdża pierwszy i przekazuje niepokojące wieści - Pulę mocno boli bark. Stojąc już za bramkami, przechodzimy z powrotem i czekamy... Jedzie Paula, ale od razu widać, że nie jest dobrze. Po prostu się zsuwa, byle dojechać do końca trasy. Dojeżdża do nas, trzymając się za bark. Już wiem, że na dziś to koniec nart. Ale kto by się tym teraz przejmował? Mariusz zabrał Paulę do Goprówki, gdzie szybko ją zbadano. Niestety ma złamany obojczyk! Wszyscy dół na maksa! Jeszcze Mariusz coś wspomniał o wystającej kości... Przerażenie... Paula została opatrzona wstępnie przez GOPR i po konsultacji, zostaliśmy skierowani do szpitala w Suchej Beskidzkiej. Tam oczywiście od okienka do okienka, od jednej pani do drugiej, aż w końcu znajdujemy właściwe miejsce. Paula dostaje skierowanie i już tylko czekamy. Niestety Paula czuję ból, widać po grymasie na twarzy, choć sama jest twarda i raczej nie daje znać po sobie. W końcu przychodzi czas na nas,tj. Paulę. Prześwietlenie, "nastawianie", gipsowanie. Dokładnie to mieli nastawić kość, ale nic takiego nie zrobili, bo Paula nadal ją wyczuwała tak jak wcześniej... Została jedynie "zabetonowana". Najważniejsze, że już nie czuję bólu, ale to pewnie z powodu "głupiego jasia", tj. odpowiedniego zastrzyku... Udaliśmy się do samochodu i czas wracać do domu, a dokładnie to do jakiejś knajpy po drodze, bo od ok. godz. 11 nic nie jedliśmy, a jest po 17-ej! Dokładnie to do Pizzeri w Kaniowie. Ostatecznie @marboru z Paulą opuszczają mnie ok. 20.00 i teraz jeszcze ze 4 godziny jazdy do domu, żeby rano prosto do szpitala... Paula zamiast gipsu chciała usztywniającą opaskę, którą można dostać za dopłatą, ale jej nie mieli w weekend. Powiedzieli, że może jutro podjechać do szpitala,gdzie jej ściągną gips i założą opaskę. Ale pocieszenie... Zapewne Paulę czekają ciężki dni. Niecierpliwie czekam na wieści co dalej. Pewnie jutro się dowiemy. @marboru , opiekuj się Paulą! Ona teraz potrzebuję dużo twojej pomocy i wsparcia. To będą ciężkie dni dla niej, choć twarda jest! Wierzę w Was obojgu! Miałem pisać piękną relację, z tak smutno się zakończyło...
    8 punktów
  15. Łysa Góra (Góry Kaczawskie) w Dziwiszowie, 10 km od Jeleniej Góry. 6 wyciągów, jeden orczyk i talerzyki. Trasy o długości do 1 km. Jedna trasa czerwona i niebieskie. Ośrodek znany ze szkoły narciarskiej i klubu sportowego Aesculap. Ośrodek powstał dzięki państwu Rażniewskim (były na forum filmiki szkoleniowe pana Michała Rażniewskiego). Warunki pogodowe ciężkie, śnieg tylko na trasach, nie wszystkie czynne, temperatura na małym plusie, ale jest po czym jeździć... w kolejce do wyciągów trzeba było trochę postać Na stokach Łysej Góry odbyły się jedne z najstarszych zawodów narciarskich w Polsce. To 32 Otwarte Mistrzostwa Legnicy w Slalomie Gigancie. Przez ostatnie lata zawody odbywały się w czeskim Pecu, teraz wróciły do Polski. To mój debiut w tych zawodach (dlaczego tak późno?) Po zawodach impreza przeniosła się pod Złotoryję do restauracji Złoty Las. Prezydent Legnicy godnie nas ugościł. Widać, że zawody organizują od wielu lat. Jak na mój debiut było całkiem dobrze... Nie ma to jak postać w blasku Prezydentów (Legnicy) Wśród Championów Pozdrawiam
    8 punktów
  16. Dzisiaj z początkującymi znajomymi Kiczera w Wiśle - hotel Stok. Ludzi paradoksalnie najwięcej z samego rana - od 10.30 (koniec porannego karnetu) się przerzedziło. Kolejka do 10.30 max 5 minut, potem około 2 minuty i po 13.00 praktycznie na bieżąco. Śniegu sporo, trasy przygotowane bardzo dobrze, oczywiście zrobiły się odsypy i na niebieskiej pod koniec trochę lodu wyszło, ale generalnie warunki bardzo dobre i dobre. Na stoku pusto nie było, ale można było w miarę swobodnie pozjeżdżać i zakręty wycinać. Pogoda ok - słońca brak, ale żadnych mgieł, delikatny mrozik. Wyjazd jak najbardziej na plus. Jawornik ma ten plus, że w korku w Wiśle się nie stoi, tylko 5 minut w Ustroniu przed światłami obok Czantorii. Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
    7 punktów
  17. Szwajcaria Bałtowska Jazda dziś, od 10 do 12 ( za 50 zł. ) Warunki dobre: równo, nie za twardo, z czasem robiły się odsypy, ale bez tragedii. Ludzi sporo, w kolejce do kanapy lub talerzyka trzeba było czekać kilka minut. W sumie wyjazd taki sobie - ludzi dużo, jazdy mało, przeciskanie się w kolejce i w dodatku przebieranie na zabłoconym parkingu. Kolejny dzień na nartach zaliczony, ale bez specjalnej przyjemności. Wyjazd do Bałtowa w niedzielę to nie najlepszy pomysł, no ale jak się nie ma, co się lubi....
    6 punktów
  18. Dziś skorzystalem. z zaproszenia i po raz pierwszy pobiegałem na nartach Szczerze mówiąc nawet nie zdawałem sobie sprawy że jest takie miejsce w Wiśle Trasa biegowa wyznaczona na ul.Wyzwolenia 67 ok.1 km przed zjazdem na stację Nowa Osada Pętla ma ok 1 km w bardzo fajnej sceneri Na miejscu wypożyczalnia,serwis,szatnie,darmowy parking Może ktoś będzie miał ochotę spróbować,mi się spodobało
    5 punktów
  19. Niestety Marcin żona dalej chora .... Co do sytuacji na stoku to potem zrobiło się „tłoczniej „ jeśli można to tak nazwać Na niebieskiej jeździło ze dwadzieścia osób a na czerwonej trzy osoby ... ja , mój cień i czasami ktoś wpadał Patrząc na rejestracje samochodowe na parkingu to w połowie lokalesy a reszta to feriowicze. Mam nadzieję, że po feriach nie zamkną Skolnity Warunki ok do samego końca. Zero odsypów , lodu etc. Dzisiejsza jazda utwierdziła mnie , że ta stacja to niezła opcja na wieczór i nie tylko . Poniżej parę fotek z „zatłoczonej „ czerwonej Bolec
    5 punktów
  20. Obertauern przy ładnej pogodzie robi wrażenie widokowe, większość tras składa się z fajnej połowy i części dojazdowej, która zwykle jest płaska i wąska. Ostatecznie najwięcej zjazdów mieliśmy przy gondolo-krzesełku Grünwaldkopfbahn, czteroosobowym Plattenkarbahn i sześcioosobowym Schaidbergbahn. Położony u góry kocioł widokowo cudny, ale tam tych wypłaszczeń jest najwięcej i jest też najbardziej zatłoczony. Ten zjazd z Gamsleitenbahn był zabójczy. Przyszła chmura i niewiele było widać. A jest ok chyba nieratrakowany, więc w ogóle nie było widać muld i górek, dopiero jak się na nią wpadło, więc odradzam wycieczki tam przy słabej widoczności.
    5 punktów
  21. A czy kogoś w tym momencie to obchodzi? Mnie nie. Ja czekam na wieści od Mariusza. Wszyscy popełniamy błędy i nic na to nie poradzisz. Według mojej obserwacji Paula jeździ szybko, ale bezpiecznie. Nigdy nie ryzykuje, kiedy jest przed nią jest choć jedna osoba. Miała pusty stok przed sobą i chciał nabrać rozpędu przed wypłaszczeniem. Niestety musiała najechać na muldę lub dołek po wcześniej ustawionym gigancie i nie utrzymała równowagi. Pechowo uderzyła barkiem o lód i niestety pękła kość... PS. Jeśli chodzi o wybór miejsca na ten dzień, odpowiedzialny jestem wyłącznie ja, bo ja podjąłem ostateczną decyzję gdzie pojedziemy.
    5 punktów
  22. Po kilkuletniej przerwie również odwiedziłem Oravską Leśną. Trasy przygotowane całkiem dobrze, miejscami trochę lodu (głównie przy nowej kanapie Kohutnik), ale bez bólu. Ludzi sporo jak na tę miejscówkę, ale bez kolejek. Paypal ma rację, że trasy od strony Kohutnika powinny być szersze, szczególnie, że sporo ludzi po nich jeździ. Pogoda dopisała, dzieci zadowolone, żona zadowolona... Czego chcieć więcej ? . Na minus: 1) jedna kasa przy "starym" krześle, druga obsługuje tylko e-skipassy. Już by się chciało na narty, a tutaj swoje trzeba odstać... 2) jedna knajpa... w porze obiadowej zawalona po brzegi, ciężko znaleźć wolne miejsce, kolejka po jedzenie i picie spora... za to ceny bardzo przystępne i jedzenie smaczne ; 3) dramatyczna droga dojazdowa do ośrodka - lodowisko, jadąc w tamtą stronę nasz rodak wylądował w rowie (spytałem czy trzeba pomocy, ale już jeden ze Słowaków podpinał linkę holowniczą), wracając też trzeba było pomóc jednemu ze Słowaków wydostać się z pobocza... Jednak generalnie plusy przesłaniają minusy .
    4 punkty
  23. Staram się cieszyć z każdego dnia na nartach bez znaczenia, gdzie jeżdżę. Na płaskich trasach ćwiczę jazdę na krawędziach (na ostrych czerwonych boję się jeszcze położyć na nartach). Na jednej narcie też czasami jeżdżę. No i zdarza mi się kręcić obroty 360 stopni lub jazda tyłem. Na każdej trasie znajdę coś ciekawego do roboty [emoji6] Przykładowo - latem jeździłem 4 godziny bez przerwy na BSA na trasie 60 m. Nie nudziłem się [emoji6] Do Wisły przyjadę pewnie w tym roku na Sylwestra. Stożek też odwiedzę. Chciałem po prostu pojeździć teraz jak typowy Warszafiak [emoji14]
    4 punkty
  24. W sobotę wybrałam się na Magurę. Pięknie położony stok cały zasypany białych puchem i czarnymi kamieniami. Naprawdę nie można było ich ominąć, leżały jeden przy drugim, duże i małe. Kierownik stoku początkowo próbował mi wytłumaczyć, że to z powodu ludzi, bo jest ich za dużo. Bzdura, ludzi niezbyt dużo, bo jak raz tam pojedziesz, to już w tym roku nie wrócisz. Było nas kilkoro, narciarzy, którzy wprost powiedzieli, że to nie jest ok. Trzeba przyznać, że gość się jakoś ugiął wobec protestujących, zachował się jako tako, bo zlecił naprawę ślizgów i wypożyczenie nam nart. Niestety narty mieli kiepskie, więc chwilę pojeździłam i dałam sobie spokój.....Odradzam wyjazd na Magurę, ktoś tam popełnił błąd na etapie przygotowania stoku i w tym sezonie nie będzie już lepiej.
    3 punkty
  25. Czołem! Nie zdążyłem się jeszcze ładnie przywitać, dlatego nadrobię to w formie "obrazkowej" Tak w skrócie: na co dzień jestem geologiem (a przy okazji doktorantem na UW), a weekendowo/wieczorowo gram w kapeli metalowej, co jest świetnym pretekstem do pojeżdżenia po kraju i za granicą. Na nartach regularnie jeżdżę dosyć niedługo, bo 5 lat, swoje umiejętności w skali forumowej ocenię gdzieś pewnie w okolicach 6-7: generalnie radzę sobie we wszystkich warunkach, ale widzę jeszcze dużo rzeczy do poprawy i szlifowania. Ulubiony styl jazdy to albo długie skręty i duże prędkości, albo skok w bok na świeży puch. A teraz do rzeczy: ostatnie 7 dni spędziłem w Tatrach: 5 dni w Niżnych na Chopoku, dzień na Łomnicy i dwa dni na Kasprowym. Wyjechaliśmy z Warszawy z sobotę 10.02 gdzieś koło 8:00, tak żeby spokojnie wieczorem rozpakować się w Pavcinej Lehocie, a w niedzielę rano być zwartym i gotowym na szusowanie - mój pierwszy raz na Chopoku, więc chciałem go wykorzystać w stu procentach. I tutaj pierwszy zawód: zgodnie z prognozami pogody brak. To znaczy pogoda jakaś tam była, ale zdecydowanie nie taka, jaką tygryski lubią najbardziej. Nie mniej jednak w niedzielę 11.02 stawiliśmy się o 8 na parkingu w Biela Put aby zobaczyć o co z tym Chopokiem chodzi. I tak to się utrzymywało przez pierwsze cztery dni; raz więcej mleka, raz nieco mniej, ale generalnie na szczycie widoczność słaba lub bardzo słaba; z kolei w dolinach lepiej, choć - w zależności od kaprysu maszyny losującej - dosyć często albo sypał śnieg, albo wiał dosyć dokuczliwy (zwłaszcza na odkrytych krzesełkach) wiatr. Plus był na pewno taki, że górne trasy trzymały warunki przez cały dzień. Moją ulubienicą bardzo szybko stała się czarna 7ka, bardzo polubiłem się także z trasami 11, 32/31 i 33. Minus barowej pogody z kolei był taki, że niżej położone trasy gdzieś od okolic godziny 13 były do jeżdżenia zwyczajnie nieprzyjemne: dużo nierówności, odsypów i miejscami sporo lodu; dotyczyło to zarówno czerwonych jak i niebieskich tras. Ale dziwić się nie ma co, bo ludu było gęsto. Ciągiem trasy nr. 1 fajnie jeździło się w zasadzie tylko z samego rana; trasy nr. 3 i 6 nieczynne. Z tras "freerideowych" paradoksalnie najbardziej do gustu przypadł mi skrót z trasy 11a do trasy nr 5 przez lasek; na południu śnieg nieco zlodowaciały, przez co freeride zony mniej przyjemne (przynajmniej dla mnie) do jazdy. Minerałów w zasadzie nie stwierdzono, tylko przy samym wyjściu ze stacji na szczycie raz natknąłem się na kawałek czegoś węglopodobnego. Naprawdę przyjemnie zrobiło się dopiero ostatniego dnia naszego pobytu na Chopoku, czyli w czwartek 15.02.2018 - prawie cały dzień pełna lampa, warunki przecudne, choć jeździłem głównie na południu, bo północne stoki przeżywały oblężenie każdego swego zakamarka. No i to by było na tyle Chopokowania, o samym ośrodku mogę powiedzieć tyle, że ilość plusów jest równoważona przez ilość minusów. Przede wszystkim ilość ludzi, zwłaszcza w weekend, bywa zatrważająca. Przez to stoki, z rana wręcz perfekcyjne, po południu nie dają prawie żadnej przyjemności z jazdy, podobnie jak stanie w kolejkach skutecznie ją odbiera. Wrócić pewnie tu wrócę, ale raczej już nie w lutym. Tak, czy tak, prosto ze stoków Chopoka wyruszyliśmy do Tatrzańskiej Łomnicy. A tam o poranku zastał nas bardzo obiecujący widok: Niestety jeszcze zanim zdążyłem załadować się do gondolki jadącej na stację Start wszystko się zdążyło zepsuć, tak, że w drodze na Lomnicke Sedlo zaczynało być już nieco mlecznie. W takich to warunkach zdążyłem rozpoznawczo objechać w wszystkie wszystkie dostępne trasy, aż tu gdzieś koło 13 trafiło nam się krótkie okienko pogodowe i nieśmiało zaczęło wychodzić słońce. Stwierdziłem, że to odpowiedni moment na wybranie się na Francuzką Muldę, gdzie w trakcie zjazdu trafił się zabawny wypadek: mianowicie udało mi się wjechać w zaspę na nartach, a wyjechać na narcie. Brakującej do pary szukałem potem dobrych 5 minut, ale cały zjazd generalnie był bardzo przyjemny. Ratrakowana trasa z Sedla trzymała poziom do samego końca. Było twardo, ale nie lodowo, choć miejscami robiły się drobne muldy, więc nie można się było w pełni bezpiecznie rozbujać. Cucoriedki, General i Esicka po południu nadal dosyć równe, choć pojawiły się nieduże muldy i sporo lodu. Na Cucoriedkach Zapad, na dolnym odcinku, przez cały dzień można było spróbować swoich sił w slalomie. Tyle z Łomnicy, dzień generalnie pozytywny, choć nie licząc zjazdu Francuzką Muldą zabrakło mi jakiegoś efektu wow. Nie wiem czy to pogoda, czy coś innego, ale odczuwam pewien niedosyt. Na plus na pewno niewielkie kolejki do wyciągów i możliwość naprawdę długiego zjazdu do stacji początkowej. I na koniec dwa, totalnie odmienne dni na Kasprowym Wierchu. W sobotę przez cały dzień słońce, w niedzielę biało, gęsto i nieprzejrzyście. Sobotni zjazd Gąsienicową, tuż po jej otwarciu, to jest najlepsze co mnie w trakcie tych wakacji spotkało, petarda totalna. Zresztą w ogóle samo położenie i widoki roztaczające się z tras zjazdowych na Kasprowym IMO deklasują Słowackich sąsiadów. W tej części Europy konkurentów sobie nie przypominam. Potem udałem się na Beskid, podejścia do freeride'u chyba nie są dla mnie, bo o mało nie wyplułem płuc (trzeba w końcu rzucić palenie -.-), ale w nagrodę zaliczyłem kolejny cudowny zjazd po idealnym wręcz puchu (w nocy przed naszym przyjazdem do Zakopanego sypał śnieg). Po kilku następnych zjazdach Gąsienicową przenieśliśmy się na Goryczkową, która do samego zamknięcia trzymała świetny poziom, lodu nie uświadczono nawet w rynnie. Co ciekawe w ciągu dwóch weekendowych dni tylko raz udało mi się stać 5 min w kolejce do wyciągu w Goryczkowej, pozostałe wjazdy na bieżąco. W niedzielę do 13 jeździło się w chmurze. Przed południem zaliczyłem dwa zjazdy Gąsienicową, ale szybko sobie podarowałem, bo na goglach momentalnie osadzał się szron, przez co prawie że zerowa widoczność stawało się faktycznie zerowa. W ogóle zatrzymanie się pośrodku kotła w takich warunkach to ciekawe doświadczenie: wokół głucho, biało, a ty nie wiesz gdzie jesteś. Po 13 pogoda się polepszyła, gogli już nie mroziło, a nieco poniżej grani pojawiła się pełna widoczność. I tak oto minęły nam ostatnie dwa dni nartowania, czas wrócić do szarej rzeczywistości Ahh i tak przy okazji, gorąco polecam Kwaterę Główną, zakochałem się w oczach jednej z ich kelnerek ! I to by było na tyle, miłego!
    3 punkty
  26. To frapujące kiedy złodziej krzyczy łapać złodzieja! Chciałbym z Tobą polemizować, ale musiałbyś mi nieco wyjaśnić, bo nie do końca rozumiem. Obleśny typ i dziad, jak mam rozumieć. Jeśli myślisz o mojej facjacie, to nie pogadamy, ja do swojej gęby już się przyzwyczaiłem i operacji plastycznych nie mam zamiaru robić. Jeśli chodziło Ci o moje cechy wolitywne, to wg niektórych są one wrodzone (choć ja staram się nad nimi pracować) i trochę wysiłku w to angażuję. W mojej korze mózgowej walczą funkcje katalityczne (mówiąc prościej - pobudzenie) i hamowanie ekspresyjne. W swoim umyśle walczę nad wzmocnieniem funkcji katalitycznych, a osłabieniem hamowania ekspresji. Do tego mam (to już od zawsze, odkąd nauczyłem się porozumiewać za pomocą mowy) silnie rozbudowany complex wolicjonalny. Dlatego, przy niektórych postach kolegów na forum nie mogę milczeć i muszę reagować (tak jak w Twoim przypadku). Jeśli chodziło Ci o mój charakter, to ciężko mi go zmienić, ale od lat nad nim wytrwale pracuję (tak mniemam) choć jak widzisz z marnym skutkiem. Jeśli tylko chciałeś mnie obrazić, to Ci się nie udało, za twardą mam skórę. Żeby mnie obrazić musisz być bardziej rozwinięty intelektualnie, ale jak każde dziecko jeszcze się rozwijasz i kiedyś może Ci się uda. W tej chwili Twój post działa na mnie jak szczekający pies za płotem wzdłuż drogi, absolutnie nie mam do niego pretensji o to, że szczeka (ten pies oczywiście nie odnosi się bezpośrednio do Ciebie). Uprzejmie Ciebie proszę przeczytaj jeszcze raz (ze zrozumieniem) Swój post o polskich sportowcach). Jako przykład posłużę się skoczkiem narciarskim, Norwegiem Espenem Bredesenem. Pojechał na olimpiadę do Albertville i na normalnej skoczni zajął 58 miejsce (ostatnie), a na dużej 57 (3 od końca). Norweskie media wzywały Go do zakończenia kariery i nadano mu przydomek "Espen The Eagle" na "cześć" Angola Eddiego "Eagle" Edwardsa, który zawsze był ostatni. Tak Go zwano przez rok i wszystko się później zmieniło. Jego dorobek to - kolejna olimpiada w Lillehammer i złoto, i srebro. Dwa złote medale na mistrzostwach świata. Srebro na mistrzostwach w lotach narciarskich. Kryształowa kula za Puchar Świata, zwycięstwo w Turnieju 4 Skoczni i rekord świata w długości lotów (210m). Adam Małysz chciał brać się za dekarstwo i rzucić skoki, pomyśl ile byśmy stacili jako kibice.... Nie wiem jak inne dziady mają, ale ja swoje opinie bronię i staram się argumentować. Wybacz Antek wycieczkę ad personam, ale mam wrażenie, że jesteś niczym doctor Jekyll i mister Hyde, albo jesteś sterowalny... Ale ja często się mylę (oby tym razem też)
    3 punkty
  27. Kolega był uprzejmy mnie wyręczyć [emoji6] więc dodam tylko, że mieliście rację tzn. Trasy krótkie i dużo patologii - wypłaszczenia, dojazdówki itd. Potraktowałem ten dzień turystyczno-rozbiegowo i pod tym względem było genialnie. Uwielbiam takie wysokigórskie klimaty. Żałuję tylko, że za późno uderzyłem na Gamsleiten i warunki pogodowe nas lekko zniechęciły [emoji44] Mnóstwo opcji off-piste Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  28. No cóż, zdarza się nawet najlepszym. Niestety czasem groźnie wyglądający upadek kończy się bez uszczerbku na zdrowiu, a ten wyglądający mniej poważnie potrafi zadać poważne obrażenia. Paula miała pecha 😔
    3 punkty
  29. W ostatnim tygodniu, na Julianach jeździłem po wszystkich nieczynnych trasach 8a, 9, 9a, ba pod orczykiem bez problemu, Gdzieniegdzie wyłaziła trawa ale tylko dlatego, że nie było ani razu przejechane ratrakiem i przy dużej ilości narciarzy tak się porobiło. Górkę można bez strat objechać dosłownie z każdej strony. Bary Iglo i Rudy kot normalnie otwarte i pełno w nich ludzi. Czyli wszystko działa, tylko Słowacy nic o tym nie wiedzą Jedyny dla mnie sensowne wytłumaczenie, to polityka firmy odcinająca się od starych wysłużonych orczyków i mówiąca idzie nowe. Nie wiem jakie mają plany na ten rok ale jak nie postawią teraz kanapy na Julianach to zakładam, że w przyszłym sezonie sytuacja się powtórzy i na powyższych trasach znowu jazda na dziko.
    3 punkty
  30. Witam Wrzuciłem taki temat dawno temu na inne forum więc wrzucę i tutaj licząc że dyskusja rozwinie się trochę bardziej Zachęcam do dyskusji i do wykorzystywania portalu geocontext -> http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/pl/ dodatkowo można wrzucać zdjęcia, filmy i inne zdobycze nowoczesnej technologii a najchetniej to tracki gpx Na początek wrzucę Czantorię i to co sam znam mam nadzieję że jeszcze ktoś o Czantorii dopisze [] 1. Las między niebieską a orczykiem 2. Las na prawo od orczyka 3. Las miedzy kanapą a niebieską 4. Las miedzy czerwoną a kanapą 1. Las między niebieską a orczykiem http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/pl/?topo_ha=20131017964905964 Wysiadając z kolejki kierujemy się na lewo i zjeżdżamy niebieską ale na polanie wjeżdżamy w las po prawej stronie tz. ten miedzy niebieską a orczykiem. Las jest dosyć gęsty trzeba porządnie manewrować dużo nierówności małe nachylenie, dla mnie średnia przyjemność ale kilka razy zawsze zjadę. Wylatujemy na lewo na trasę niebieską. 2. Las na prawo od orczyka http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/pl/?topo_ha=20131017965967812 Wysiadając z kolejki możemy kierować się na lewo kawałek podjechać niebieską i przy orczyku skręcić w prawo, albo polecam wysiąść na prawo i zamiast na trasę czerwoną w prawo skręcić w lewo w stronę Czantorii podejść dosłownie 40m i po lewej stronie jest tablica obok niej można zapuścić susła w dół [] na początku trasa bardzo fajna las rzadki, ale z czasem coraz bardziej gęsty uwaga drzewa posiadają bardzo sztywne niskie gałęzie. Po drodze możemy trafić na drogę która staje się torem bobslejowym dla snowboardzistów. Na koniec wyjeżdżamy za orczykiem z prawej strony trzeba kawałek podejść ok. 30m. 3. Las miedzy kanapą a niebieską http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/pl/?topo_ha=20131017972882250 Wysiadając z kolejki kierujemy się na lewo zjeżdżamy jak niebieską ale na polanie od razu kierujemy się w lewo w stronę kanapy, dojeżdżamy do przecinki(drogi) i w połowie jej już możemy skręcić w prawo między drzewa i w dół. Mamy tutaj ok 500m zjazd w dół z prawie 200m przewyższeniem i śr. nachyleniem 30st - 58%. Las jest dosyć rzadki co ułatwia manewrowanie między drzewami, a nachylenie pomaga osobą które zaczynają przygodę z freeridem. Kierujemy się w stronę niebieskiej trafy do której na końcu dołączymy ale uwaga jest skarpa... od 2-3m więc trzeba na samym końcu wyhamować i znaleźć miejsce aby dołączyć do nartostrady. Ta trasa to na ten moment moja ulubiona na Czantorii. 4. Las miedzy czerwoną a kanapą http://www.geocontext.org/publ/2010/04/profiler/pl/?topo_ha=20131017968417640 Wysiadając zjeżdżamy znowu w lewo i tak jak powyżej jedziemy niebieską ale na polanie od razu kierujemy się w lewo w stronę kanapy, dojeżdżamy do przecinki (drogi) ale nią jedziemy dalej aż do kolejki.. zjeżdżamy kawałek pod kanapą i odbijamy w las na lewo. Lasem w dół ale trzymając się lewej strony. Dojeżdżamy do małego wypłaszczenia na dole prostej za "ścianką" na czerwonej w górnej części. Jeżeli nie odbijemy w lewo to dojedziemy do małego hmm żlebu i nim będziemy musieli dojechać z powrotem pod kanapę. Mam nadzieję że ktoś dorzuci coś od siebie o Czantorii (np. Trasę doliną suchego potoku?) oraz zachęcę do wrzucania innych gór (Skrzyczne, Małe Skrzyczne, Pilsko, i inne). Pozdrawiam Tomek
    2 punkty
  31. zdjecia i anegdoty piekne Marmolada to jeden lodowiec i trasa, austriackie gleczery to zazwyczaj kilka lodowcow, nie ma co porownywac, narciarsko tez za ta trasa nie przepadam generalnie ten rejon to nie za bardzo dla parapetow moim zdaniem, ale z tego co widze byl puch to i zabawa byla
    2 punkty
  32. A teraz na poważnie: jesteśmy na forum dyskusyjnym, zaś na samym wstępie pierwszego posta zaznaczyłem, że doskonale sobie zdaję sprawę z (nie)realności wszelkich inwestycji przy obecnym klimacie między PKL, a TPN i zielonymi. Tyle że nie rozmawiamy o realizowanych przedsięwzięciach, a o mniej lub bardziej realnych pomysłach na Kasprowy. Na początek - jestem z branży, która z ochroną przyrody ma kontakt permanentny, w której jest ciągła walka pomiędzy ochroną przyrody a potencjalnym zyskiem, więc jakieś podstawowe kompetencje do dyskusji w tym temacie mam. Z punktu widzenia ochrony przyrody trasy które wymieniłem nie zagrażają rzadkim gatunkom roślin (bo w rejonie kotłów Gąsienicowego, Goryczkowego i Świńskiego takich nie stwierdzono; a nawet jeśli by takie stwierdzono, to nie jest to równoznaczne z blokowaniem wytyczania tras zjazdowych). Generalnie niewiele osób (nie mówię tu o tym forum, tylko tak ogólnie) zdaje sobie sprawę z tego, iż tatrzańskie hale (jak i np. bieszczadzkie połoniny) nie są żadnymi naturalnymi polanami, tylko powstały w wyniku działalności człowieka (podobnie jak z tego powodu Łysogóry nie były kiedyś zalesione, a wąwozy w Kazimierzu bez wcześniejszej wycinki/wypalenia drzew by nie mogły powstać). Dlatego też nie uważam, że ingerencja w taki, wcześniej już przez człowieka modyfikowany drzewostan powinna być wykluczona (mam tu na myśli reaktywację FISu 2, przedłużenie wyciągu Goryczkowego na Niżną Rówień, czy też ewentualną przecinkę pod wyciąg na Pośredni Goryczkowy). To, że TPN wyklucza wszelkie tego typu działania, nie znaczy że to jest słuszne i że w tym temacie nie powinno być dyskusji "bo to fantasy". Tak naprawdę ochrona przyrody w Tatrach ma przed sobą dwa wyjścia: albo wszelka turystyka powinna być całkowicie zakazana, a góry pozostawione samoistnemu zdziczeniu, albo powinna być wprowadzona długotrwała, odpowiedzialna polityka zrównoważonego rozwoju, polegająca na korzystania z tego co oferuje przyroda, ale nie w sposób grabieżczy. Patologią są całkowicie niekontrolowane tabuny piechurów latem, patologią jest blokowanie przez TPN inwestycji typu mini oczyszczalnia ścieków w schronisku, jak i patologią jest blokowanie wszelkich inwestycji wokółnarciarskich w rejonie Kasprowego, tak naprawdę w imię czego? Wierzę, ba, jestem przekonany, że przy odpowiednim nastawieniu właścicieli PKL (kimkolwiek by oni nie byli), po przedstawieniu rzetelnej i kompletnej koncepcji długoterminowego rozwoju ośrodka (ile tras, którędy, ile przecinek, jakie wyciągi i jak przepustowe, czy jakieś murawy należałoby przesadzić w celu ich ochrony, czy i ile gatunków chronionych znajduje się w strefie oddziaływania inwestycji oraz jak je chronić), byłby w stanie dogadać się z TPN'em, także w sprawie rozbudowy infrastruktury narciarskiej. To, że się do tej pory nie dało, nie znaczy że już nigdy się nie da, bo wina obecnej stagnacji nie leży wyłącznie po stronie TPN'u. Na miejscu dyrekcjy TPN, też nie siadałbym do jakichkolwiek rozmów bez zapoznania się z dokładnymi analizami zawierającymi dokładne wyliczenia i mapy terenowe. Jeszcze inna sprawa to to, że po prostu dyskusja publiczna w tym kraju nie istnieje i dotyczy to nie tylko tego tematu - każdy sobie rzepkę skrobie.
    2 punkty
  33. Pięknie, Krzysztofie jak zwykle idealna relacja:) dzięki, jutro sprawdzę czy nie kłamałes.
    2 punkty
  34. 7 Pseudo @snowboarder dziwię się, że Ty znawca wszystkich dyscyplin zimowych, nie wylądowałeś w Pjongczang i nie zgarnąłeś worka medali. Ile razy zjechałeś trasą crossową? Jeszcze zapomniałeś napisać, że beznadziejnie skakali nasi skoczkowie w drużynie i ledwo 3 miejsce wywalczyli. Napisz trochę o Swoich wielkich zwycięstwach, z przyjemnością będę Tobie kibicował. Może podrzuć mi jakiś grafik startowy na priv. PS Gratulacje dla skoczków za pierwszy medal w drużynie, była walka do końca o srebro. Norwegowie za mocni, bez słabego ogniwa, wszyscy skakali na maksa. PS cyt"...a one NIGDY razem nie przejechaly tego dystansu" - TO NIEPRAWDA!!!
    2 punkty
  35. Puchar Magurki 17.02.2018 tradycyjnie zmierzyłem się z dystansem na moich jedynych w roku zawodach, dodatkową atrakcją był transport na szczyt zapewniony przez organizatorów. Trasa biegowa o parametrach FIS 2min do startu, bieg główny 10 km - ukończyłem I najważniejsze, spotkanie 4 pokoleń na Magurce wraz Seniorem Rodu 84 lat, tylko najmłodszy był bez nart bo przyjechał na sankach Zdjęcie organizatorów, w tle od lewej Skrzyczne, Klimczok, Szyndzielnia, a w dole Wilkowice, Bystra
    2 punkty
  36. Współczuję żeby porównywać Alpy z Szczyrkiem......
    2 punkty
  37. Złatna, plan do powyższego info
    2 punkty
  38. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i przerwa w jeździe na nartach nie będzie zbyt długa... Trasa na Mosornym to jedna z moich ulubionych ale niestety ze wzgledu na nachylenie stoku warunki tam szybko się pogarszają i trzeba mocno uważać. Zdrowia dla Pauli. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  39. http://zywiecinfo.pl/biznes/item/5555-czy-w-zlatnej-powstanie-osrodek-narciarski Chyba nie było. Trzeba obserwować.
    2 punkty
  40. Brak pracowników...ogarnijcie się. Największa firma zarządzająca ośrodkami narciarskimi w europie wschodniej i nie miałaby pracowników w nowej miejscówce która ma być ich numerem dwa? Ja tam nie widziałem braku pracowników. W infocenter przy gondoli siedziało ich ze czterech i kompletnie nie mieli co robić. Wystarczyłby jeden. Taka potężna firma jak ma braki kadrowe zatrudnia ludzi z workservice'ów, dla nich koszty nie są istotne na etapie startu ośrodka. Musi być sznyt i jakość. Wg. mnie po prostu uznali że to co jest otwarte to wystarczy i nie ma sensu odpalać więcej. Zobaczcie, tam gdzie dojeżdzały kanapy/gondola to orczyki były nieczynne bo i po co wg. nich. Orczyki chodzą tylko na małe skrzyczne bo tam kanapa nie dociera. Jaki problem postawić 4 osoby żeby obsługiwały orczyki na Julianach? Przy takiej ilości zatrudnienia to pikuś. Po prostu im się nie chciało i uznali że to zbytek jak można tam wjechać niebieską kanapą. Pracowników to może zabraknąć panu Kaziowi z niskobudżetowego pensjonaciku jak mu nagle wszyscy położą wypowiedzenia a go nie stać na jakieś konkretne podwyżki ale nie takiemu gigantowi jak TMR. Ich stać na WSZYSTKO.
    2 punkty
  41. Wg. mnie wariant oszczędności. Tabuny ludzi to po co otwierać nowe trasy jak i rak da się dojechać tymi co są do kanap i gondoli. Wielki minus to nieczynny orczyk na Julianach. Śniegu spadło w ostatnim czasie naprawdę dużo i cały smr mógłby być czynny na wypasie, ale po co jak i tak karnetów więcej nie sprzedadzą? Ale to się zemści w przyszłym roku. Tylu ile w tym roku było nowych narciarzy w Szczyrku to chyba przez ostatnie 15 lat tutaj nie było. Ale cała masa zawiedziona mega kolejkami do wyciągów, zakorkowaną drogą w Szczyrku, beznadziejnym przygotowaniem tras itp. Czar gondoli i nowych kanap prysł, w pamięci zostanie badziejstwo i tłumy. Za rok tylko to będą wszyscy pamiętać i raczej ominą Szczyrk szerokim łukiem.
    2 punkty
  42. A na jakim mają być, jak u nas nie ma infrastruktury do trenowania czegokolwiek poza skokami i od niedawna również łyżwiarstwa szybkiego? Wystarczy spojrzeć na klasyfikację medalową - na czele są kraje ze świetną infrastrukturą do uprawnia poszczególnych sportów zimowych. Praktycznie wszystkie sporty zimowe, na poziomie profesjonalnym, wymagają bardzo drogiej infrastruktury i sprzętu. Tu nie wystarczy trening siłowy i duża dawka samozaparcia, jak w przypadku wielu sportów letnich. Niestety, ale infrastruktura narciarska to w Polsce dno, zarówno jeśli chodzi o narciarstwo alpejskie, jak i biegowe. Saneczkarstwo i sporty pochodne również bez miejsca do treningu, biatlon to samo. Mógłbym tak wymieniać bez końca. Tak naprawdę poza skokami narciarskimi nie ma u nas ani jednego sportu zimowego, który mógłby być z powodzeniem trenowany w kraju, a na treningi zagraniczne związki nie mają pieniędzy. Do tego kwestia jakości sprzętu i jego przygotowania, o której mówi coraz więcej sportowców. Najgorzej, że w skokach też nie za bardzo widać następców dla naszej coraz bardziej starzejącej się drużyny. Jeżeli nie trafi nam się samorodny talent na miarę Małysza, czy Kowalczyk, to przy obecnym stanie sportu zimowego w Polsce na kolejne zimowe złoto będziemy czekać dobre kilkanaście lat.
    2 punkty
  43. Lubomierz Ski Warunki dobre, kilka miejsc lodowych, ale dało się je ominąć. Kolejek do wyciągów brak. Przez 3 godzinki, w ciągu których jeździłem, padał śnieg - raz mocniej, r aż słabiej. Trasa bardzo ciekawa - najpierw ścianka, potem wypłaszczenie, a później znów stromo. Niestety czynna była tylko trasa czerwona - czarna i niebieska chyba już nie ruszą. Szkoda. Tak czy inaczej bardzo przyjemnie spędzony czas. Stok obsługują dwa wyciągi - talerzykowy Sztokfisz oraz orczykowy Mostostal WN-750, który śmiga z prędkością 2,5 m/s Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  44. Tak jak Darek pisał b.dobte warunki na Masornym
    2 punkty
  45. Ja też szukałem tych tras i filmiki na YT zjazd czarną 24 a potem czerwoną 22 na sam dół i tutaj zjazd czarną potem przejazd na czerwoną koło jaworzyny i potem niebieską 25 na dół pozdrawiam!
    2 punkty
  46. sorry, wszystko widac na zalaczonym obrazku, nie wyswietla ci sie? Generalnie: 24 Luty - 3 Marzec - polowa Holandii, jeden kanton Szwajcarii i czesc Czechow na wakacjach, wiec nie tak zle, ale nie najlepiej 3 Marzec - 10 Marzec - tylko czesc Czechow i 2% Niemcow, wyglada super tak samo/prawie tak samo nastepne dwa tygodnie, az do 24 Marzec - 31 Marzec i dalej - Wielkanoc - kompletna tragedia PS Francuzow olewam, bo oni jezdza tylko we Francji, a nie wybieram sie tam.
    2 punkty
  47. Chciałem z tego miejsca........co jo godom Super spotkanie, super pogoda i warunki!! Dzięki wszystkim. Tak się bawi tak się bawi skionline!!! Tak się prezentowała ekipa SO na Pilsku. Był jeszcze jeden ale akurat z drugiej strony obiektywu Na zdjęciu brak jest jeszcze Andy-w i mig12345 A widoki były takie Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  48. To nie lepiej przenieść się na te Rohace, zamiast codziennie dojeżdżać?
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...