Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
19.08.2018 - 19.08.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.08.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
3 punkty
-
Byłem w Ischgl pewnie 20-30 razy i znam go jak własną kieszeń i napiszę z całą odpowiedzialnością jest może maks jeszcze 10 ośrodków tej klasy w Alpach. Oprócz części trasowej są tam genialne możliwości off piste. Ja tam zawsze znajduję ciekawe warunki do jazdy obok. Centrum jest Greitspitze gdzie wszystkie kierunki są otwarte i dają super jazdę, pod gondolami też piękny i wymagający teren. Pod E4 800 m przewyższenia w zróżnicowanym terenie (ale jest tam też często wywiane) to co napisałem to dopiero początek opcji. W Ischglu jak nigdzie indziej można obserwować stadne zachowania - na jednym kierunku tłumy a w drugą stronę zero. Wystarczy być w odwrotnej fazie. Nigdy tam nie stoimy. Spora deniwelacja, czynne już w listopadzie i do końca kwietnia - genialny ośrodek. Po prostu. Jak ktoś widzi tam tylko imprezownie to mu współczuję. W Schatzi jeszcze nie byłem. W samym Ischgl mieszkałem tylko raz - w lecie (na rowerach - to kolejna genialna oferta tego ośrodka). Pozdro Wiesiek2 punkty
-
A widzisz, że "konsultant" może okazać się najlepszym przyjacielem? Tak się złożyło, że kiedyś w życiu kierowałem inwestycją budowy szpitala i go wybudowałem. W skład kompleksu wchodziła też kuchnia. Ileż to ja przeprowadzałem konsultacji z fachowcami od żywienia, diet, sprzętu kuchennego, aby ta kuchnia powstała. Wtedy dowiedziałem się, że odpowiednia dieta to element leczenia!!! Patrząc na dzisiejsze standardy, mając doświadczenia jako konsument szpitalnego jedzenia, konstatuję, a po jaki grzyb tyle pracy, środków, czasu i pieniędzy przeznaczyłem na ten obiekt? Dziś ponoć wystarczy kromka pokrojonego chleba, kosteczka margaryny i plasterek kiełbasy/ salcesonu/mielonki/ sera/pasty rybnej/pasztetowej ( no i mamy menu na cały tydzień). A propos jedzenia na trasie Green Velo. Jakoś tak się to porobiło, że głodu to ja za bardzo nie odczuwałem. Powodowało to, że za knajpami nie bardzo się rozglądałem. Może ilość płynów pochłaniana w trasie w czasie upałów zrobiła jakąś robotę, nie wiem. Wystarczy powiedzieć, głodny nie byłem i po tygodniu nie spadłem na wadze. Po drodze łatwo napotkać na sklepy, niektóre dobrze zaopatrzone. Będąc tam szukałem specyficznych dla regionu dań, jeśli już szukałem. Przypadła mi do gustu pieczona kiszka ( to Białostocczyzna). W Supraślu obok MOP jest bar. Podają tam specyficzne dla regionu dania. Polecam ten obiekt i jego kuchnię. Polecam także barek przy sklepie Delikatesy Centrum w rynku w Szczebrzeszynie. Warunki do konsumpcji liche, jakiś stołek i półka przy ścianie, ale jedzenie i ceny jak najbardziej O.K. W Janowie polecam bar na Wygodzie. Co prawda trzeba zboczyć trochę z trasy. Tyle o jedzeniu. A, nie, dodam jeszcze o napojach. W Zwierzyńcu jest browar. Piwa trzeba tam spróbować.2 punkty
-
Nie jeżdżę tirami, ale np często busami, suvami czy osobówkami. Z własnego doświadczenia ( przejechane za kierownicą około 2 mln km) mogę powiedzieć jak ja zachowuję się w takich sytuacjach. Często wjeżdżam i wyjeżdżam na jakieś place i podwórka (wieś, miasta) a tam często różnej maści psy, koty, kury. Jak któreś z tych zwierząt tracę z pola widzenia bezpośredniego lub przez lusterka, to się zatrzymuję, opuszczam szybę, rozglądam i czekam gdy je ponownie widzę, dopiero wtedy ruszam. Zawsze jadę w takich okolicznościach wolno, by móc odpowiednio zareagować gdyby zwierzak nagle wtargnął pod lub w okolice samochodu. Co do kierowcy o którym pisze Bumer, to nie wyobrażam sobie by nie słyszał i nie widział szczekającego czy biegającego psa w około pojazdu. Po prostu na świecie są ludzie i niestety tacy jak on. Czy pies miał właściciela czy nie, nie ma żadnego znaczenia tak jak u ludzi, czy ktoś jest bogaty czy bezdomny, człowiek to człowiek , a zwierzak to zwierzak, ja wszystkich szanuję. Jak dziecko biega po podwórku bez opieki to można je przejechać? Na drodze często widzę rozjechane zwierzaki, zdarza się, że części z nich nikt nie uniknie, po prostu pech, sam kiedyś zabiłem sarnę, mimo że jechałem tylko około 55 może 60 km/godz. Często jednak wystarczy tylko zdjąć nogę z gazu, nie trzeba nawet hamować by dać szansę stworzeniu na ucieczkę spod samochodu. To co jeden z forumowiczów pisze, że albo życie jego dzieci, albo psa do wyboru, to totalna bzdura, to tylko niewielki ułamek możliwych zdarzeń drogowych, a wystarczy tylko na chwilę zdjąć nogę z gazu i przytrzymać w pobliżu hamulca i czasami go użyć ( to samo dotyczy oczywiście zachowania kierowców w pobliżu dzieci, rowerzystów czy osoby pijane (to też ludzie). I jeszcze jedno, nie bardzo rozumiem co jedzenie kiełbasy ma wspólnego z rozjeżdżaniem zwierząt (zwłaszcza umyślnym) na drogach i placach! Czy jak ktoś je kotlety to ma zaraz zabijać na drogach psy, koty, lisy, dziki itd...?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Zachęcam wszystkich, którzy jeżdżą na jednodniowe wyjazdy narciarskie do Szczyrku, do wypełnienia ankiety, której wyniki będą pomocne przy tworzeniu przyjaznego układu komunikacyjnego w Szczyrku Już niedługo odbędzie się spotkanie grupy ekspertów, którzy będą pracować nad problemem transportowym w tym mieście - Wasze opinie będą fundamentem dyskusji! https://goo.gl/forms/6DGYGNu0pC6FswJW21 punkt
-
We Włoszech nie ma czego szukać pod koniec października, poza Maso Corto, Cervinia, i Passo dello Stelvio (który działa do 4 listopada).1 punkt
-
Przeważnie jeździmy z Samnaun a tam zjazd 60-ką jest bezproblemowy. 1 i 1a do Ischgl faktycznie są zatłoczone ale też można to ominąć bądź 4 bądź 7a - od nich (szczególnie tej drugiej) jazda jest już płynna. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
To jest facet który ciągnie za line poruszając prom. Prom kursuje o pełnych godzinach, mieliśmy wiec trochę czasu aby pogadać. Trafił on do Polski bo jego córka tu studiowała. Polska stała się dla niej kraina szczęśliwości i z pomocą życzliwych ludzi sprowadziła rodziców. Dla tego człowieka, który nota bene czeka kilka lat na daszek na promie, życie w Polsce to sielanka. Opowiadał mi o "ubogaceniu kulturowym" Kirgistanu, o stosunkach tam panujących i życiu pełnym niebezpieczeństw, trosk i zagrożeń. Warto nieraz posłuchać jak inni postrzegają nasz kraj.1 punkt
-
1 punkt
-
Niestety właściciele psów,zwłaszcza kilku na raz,a mam takich wśród znajomych,to przeważnie ludzie bez wyobraźni,i to ich winą jest to co spotyka ich zwierzęta,a nie tych zwierząt.Jeśli to zrobił celowo a mam tu wątpliwości,nic go nie tłumaczy,bo pies Volva ciężarowego nie mógł pogryźć.Ale choć lubię psy,to gdy psy pasterskie goniły mnie na rowerze w dzikim kraju a kierowca jadącego za mną auta widząc to ,celowo najechał na jednego i reszta uciekła,byłem mu bardzo wdzięczny.Albo znajoma,której 3 stare ,wielkie i śmierdzące psy uwielbiają lizać i ślinić gości,więc przestałem tam bywać.Albo pitbule i amstaffy ,puszczane luzem i chcące się zaprzyjaźniać w parku z obcymi dziećmi... Trochę wyobraźni,właściciele zwierząt...1 punkt
-
Andrzeju, oczywiscie potepiam zachowanie kierowcy, pod warunkiem ze zrobil to umyslnie. Co do psa, to obcy na tym terenie moga pojawic sie w kazdej chwili i pewnie nie raz mialo to mjejsce. I to moze byc mniej przyjemna wizyta. Ujadajacy pies ktory biega do okola nie wzbudza zaufania, choc wcale nie musi byc niebezpieczny, wiesz o co mi chodzi ?1 punkt
-
1 punkt
-
Artur, w ocenie policji kierowca ewidentnie wykonał manewr samochodem celem najechania psa. Moja opinia jest taka sama. Cała otoczka dot. zajmowania się psami, więcej, zwierzętami, ich hodowlą , utrzymaniem, wykorzystywaniem wraz z ich zjadaniem, nie byla przedmiotem mojej publikacji. Chodzi mi tylko o działanie tego kierowcy. A co się tyczy tego psa, dla niego nie było obcych ludzi.Byli ci którzy z nim bawili się, nawiązywali jakiś kontakt i obojętni na jego merdanie ogonem. Ten pies miał dziennie przynajmniej 100 kontaktów z różnymi ludźmi, pracownikami warsztatów, hurtowni, stacji benzynowej i kierowcami którzy parkują tam samochody. Jak widać jeden się wylamał.1 punkt
-
1 punkt
-
@marboru Super. Bardzo się ciesze bedbędzie co czytać i więcej zdjęć na forum się pojawi1 punkt
-
Mam nadzieję, że śmigniemy kilka razy w Szczyrku (może nie ze Skrzycznego, ale chociaż na Pośrednim). Zanosiło się w zeszłym sezonie, ale wiatr nie pozwolił 😉. ZDROWIA i sił życzę. Andrzej1 punkt
-
1 punkt
-
Najszczersze życzenia pełnego sukcesu w tych zawodach 🏆. Pozytywem jest to, że wspomniany ośrodek w Zabrzu jest faktycznie jednym z najlepszych na świecie. Pozdrowienia !1 punkt
-
Marboru i Pauli szczerze gratuluję szybkiego powrotu do zdrowia będącego jak czytałem efektem dużej determinacji w osiągnięciu poprzedniej sprawności. Przepraszam , że w tym wątku ale nawiązując do powyższego Darek wierzę, że z Twoim pozytywnym podejściem będzie na pewno dobrze ! Mnie niestety też czeka niedługo wizyta w całorocznym "ośrodku narciarskim" i sam nie wiem czy i jak szybko będę mógł wrócić na stok. Jeśli nie będziemy mogli (przynajmniej na początku) się forsować to zawsze możemy objeżdżać razem w kółko trasę z Małego Skrzycznego albo pojeździć sobie na kanapach w pięknych okolicznościach przyrody Pozdrawiam1 punkt
-
Potrafię, nawet lepiej niż Ci się to wydaje. Tylko w innym poście chwaliłeś "doskonale" funkcjonujące zatłoczone i ciasne busy na Podhalu. Zero konsekwencji. Mój post był lekko prześmiewczy. Zdaje sobie sprawę, co my tutaj nie napiszemy, to i tak nic się nie zmieni. Zakładam też, że jednak większość osób które uprawiają narciarstwo, jest jednak w dużej większości pełnosprawna co wymaga sam sport. Szczerze współczuje tym którzy nie są pełnosprawni, ale zakładam że takich ludzi o których piszesz jest nie więcej niż 10-20%. Nawet taka grupa ludzi, gdyby pojechała samochodem, tak jak o tym wspominasz nie była by w stanie stworzyć gigantycznych korków. Cały problem w tym że to nie tacy ludzie powodują korki. Jak pewnie zauważyłeś, nie wyśmiałem Twojej odpowiedzi o klastrofobii. W wielu miejscach w Alpach nie dojedziesz samochodem, albo dojedziesz za dużą opłatą. Np. Zermatt. Nie musisz mi tłumaczyć problemy osób żyjących z niepełnosprawnością które chcą się poruszać środkami transportu publicznego. Stykam się z tym od wielu lat. Jednakże w tej kwestii w Polsce się powoli, ale znacząco zmienia wiele kwestii na plus. Ponieważ za organizację i współfinansowanie transportu odpowiadają gminy/powiaty. A te nie chcą się pomiędzy sobą współpracować. Wynika to z tego że brakuje w Polsce naprawdę porządnej ustawy odnośnie finansowania, organizacji transportu kołowego - i dalej współpracy, pomiędzy regionami.1 punkt
-
@marboru Mariuszku i Paulinko, że już tak zdrobniale nie macie problemu. Tylko trzymać się pewnych schematów i zima będzie wasza. Ja mam do przeszczepienia ważniejszy mięsień. W październiku kwalifikacja w Super, super ośrodku narciarskim w Zabrzu. Po drodze jak bym przestał pisać to na pewno nie żebym był obrażony a ciebie @marboru proszę o stworzenie jakiegoś wątku. Uwielbiam ostatnio czarny humor💀☠️👻. Dlatego miejcie się na baczności wszyscy młodziki na motorach, na rowerach w górach bez kasku, czekam na wasze poświęcenie. Ale na razie i tak po tych naszych wszystkich przejściach pewnie spotkamy się na stoku, tyle że ponoć tym razem maja mi wpisać w wypisie zakaz jazdy na nartach i rowerze że Skrzycznego. Hey1 punkt
-
Tak sobie czytam te wasze wypowiedzi, o tym jak nie możecie wsiąść do autobusu. Macie racje, w pełni się z wami zgadzam! To straszne jechać z większą ilością autobusem. W korku nie jest tak ciasno. Póki Szczyrk to nie Zermatt....zakorkujmy jak się da 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=8CYPzyZd_uc "Każdy dobry chłopak z polskiej wsi, wozi się passatem w TDI, każda fajna niunia dobrze wie, że w passacie dobrze bawi się"1 punkt
-
Dodam jeszcze, że osobiście wolałbym aby żaden pies do mnie nie podbiegal. Nie ważne czy się bawić czy ugryźć czy skoczyć na mnie. Niestety właściciele psów częstokroc mają to gdzieś. Spacer po parku czy ulicy niestety przerywany jest takimi incydentami. PS. Psa miałem 15 lat, żeby nie było. Raz niestety zostałem ugryziony przez jakiegoś kundelki, który ot tak podbiegl i ugryzł, gdy biegiem, skończyło się na zastrzykach, ale to stare dzieje. Teraz jak pies podbiega to patrzę co robi.1 punkt
-
W przypadku osób znających psa i jego zachowania sprawa dość jasna, choć co do intencji kierowcy to nie jest jasne. Osobiście drażnią mnie psy, które podbiegaja do innych osób oraz reakcje lub ich brak właścicieli, tu jak rozumiem właściciel składu też trochę ma za uszami. PS. Zwierzęcia nie przejechałem ale było wielokrotnie blisko.1 punkt
-
Warto zakończyć ten wątek pozytywnie Wczoraj miałem ostatnią wizytę u lekarza przed badaniem grudniowym na fotelu ortopedycznym (badanie siły mięśni i stawu). Mięsień czworogłowy zrekonstruowany praktycznie w 100%. Różnica między zdrową a chorą nogę, to tylko 0,5cm utraty masy mięśniowej. Przez ostatni miesiąc ćwicząc pod obciążeniem (głównie przysiady ze sztangą + czucie głębokie na jeżyku) udało mi się nadrobić 1,5 cm. Temu dobremu wynikowi zawdzięczam to, że dostałem zielone światło do powrotu na rower (są jeszcze małe ograniczenia o czym niżej). Zaczepy mięśnia bez problemów poruszają mi rzepką i jednocześnie spadło ryzyko wyciągnięcia przeszczepu do zera - stąd decyzja lekarza. Bardzo się cieszę, bo do zimy sporo czasu i jak tak dalej pójdzie, to do nart wrócę w pełni sił! Dzisiaj po prawie 5 miesiącach od operacji wyruszyłem na rozjazd. Ograniczenia w treningu na razie mam takie, że przez miesiąc nie mogę jeździć częściej niż 3 razy w tygodniu i dystanse nie dłuższe niż 40 km. Na początek była trasa 33,5 km po mazowieckich drogach... ...cudowne uczucie wrócić do treningów Podsumowując - przeżyliśmy obydwoje. Paula złamanie obojczyka a ja potrzaskanie łąkotki i rekonstrukcję ACL. Znowu razem, znowu aktywni Pozdrawiam serdecznie marboru i Paula1 punkt
-
1 punkt
-
Wystarczy. Wtedy nigdy więcej do Szczyrku nie przyjadę. Niestety nie mogę jeździć zatłoczonymi autobusami i nawet 500km darmowych i świetnie przygotowanych tras tego nie zmieni. Poza tym obecnie problem transportu w Szczyrku nie jest dla mnie dokuczliwy. Przyjeżdżając w tygodniu przed otwarciem i wracając ok. 13.00 zawsze miałem miejsce pod Gondolą i w żadnym korku nie stałem. Jeśli mi tego zabronią to co to będzie za pozytywna zmiana?1 punkt
-
A mnie wkurza, jak Człowiek,Mąż, niby dorosły, odpowiedzialny,inteligentny, kupuje sobie psa ,żeby podreperować swoje ego, a pies zagryza mu dzieci .... Wkurza mnie, kiedy człowiek zabija,bo nie radzi sobie z emocjami i gniewem...Wkurza mnie, kiedy Rodzice kupują psa za tysiące zł dla kaprysu dziecka...a piesek kończy na biwaku w lesie,bo pańcie postanowili pojechać na wakacje.....Wkurzają mnie kierowcy w super szybkich samochodach,pędzący bo czasu im WIECZNIE brak i zabijają po drodze ludzi i zwierzęta...I co mam zrobić? Gdzie POLICJA!!!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Spędziłem tydzień na trasie Green Velo. Start nastapił z Supraśla. Pierwszy dzień ( sobota 4.08.2018) to rozgrzewka wokół Suprasla. Takie tam sobie 40 km po lasach, do Wasilkowa, Ogrodniczek, nad rzekę Supraśl i kąpielisko. Drugi dzień to Supraśł- Narewka z zaliczeniem jez. Siemianówka Trzeci dzień, Narewka - Czeremcha z wizyta w Białowieży. Czwarty dzień, Czeremcha - Pratulin, przez Grabarkę, Mielnik i Janów Podlaski. Piaty dzień, Pratulin - Okuninka, przez Włodawę. Szósty dzień, Okuninka - Uher, przez Sobibór, Chełm z zaliczeniem Ukrainy przez pontonowy most czynny 4 dni. Siódmy dzień to odcinek Uher - Zwierzyniec, przez Szczebrzeszyn. Ósmy dzień, Zwierzyniec - Ulanów przez Biłgoraj. Z uwagi na deszcz nie został przejechany na rowerach. Jechałem w ekstremalnie trudnych warunkach pogodowych. Upał był niemiłosierny, nie sprzyjał rowerzystom ani zwiedzaniu. Jechałem po różnych drogach, począwszy od międzynarodowych dróg asfaltowych do ścieżek leśnych. Trasa Green Velo nie ma jakiegoś jednego standardu jakości dróg. Możesz spotkać każde warunki. Sugerowanie się mapą i oznaczeniami na niej jest często mylące. Odcinki co do których spodziewałem się gorszych dróg okazywały się super, ale było też odwrotnie. Kwatery w cenach od 50 zł do 25 zł za noc też miały różny standard. Wcale ta najdroższa nie była najlepszą. Gdyby ktoś był zainteresowany i miał jakieś pytania, to proszę zadawać, chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami z przebytej trasy.1 punkt
-
Właśnie zakończyłem podobną trasę. Zakończyłem w Zwierzyńcu. Odcinek Zwierzyniec- Ulanów po pokonaniu kilku kilku kilometrów na rowerze został przerwany z uwagi na deszcz. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt







