Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      32

    • Liczba zawartości

      1 563


  2. czepek

    czepek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      24

    • Liczba zawartości

      105


  3. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      2 774


  4. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      2 943


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.02.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. My dzisiaj z Johnnym mieliśmy taktykę jeżdżenia do godz 11. Start punkt 8.30 . Objechane kilkukrotnie wszystkie trasy kończące się na Solisku, raz Kopa. Wszędzie bardzo twardo, równiutko (dobra robota ratrakowych), miejscami trochę lodu. Nieczynna Golgota bardzo przyjemna. Pod koniec naszej jazdy trasy w ich dolnej części zaczęły mięknąć. Chmury się rozeszły i wyszło słońce. Miłą niespodzianką był całkowity brak zapowiadanego wiatru. Ilość narciarzy na trasach z rana była z naszego punktu widzenia optymalna czyli bardzo mała, a niekiedy nie było ich wcale. 2,5 godz. intensywnej, szybkiej jazdy. Zasłużona kiełbaska plus gratisowe oscypki z grilla i obaj jazda do roboty.
    13 punktów
  2. Trochę o warunkach. Soszów z rana na 3 godzinki, tak żeby nie katować sezonówki . Od 8 do 9 miejsca na górnych parkingach bez problemów. Dojazd do parkingu czarny. (tj. kostka, 0 śniegu, lodu). Do 11:00 na trasach pustki. Trochę ludzi na niebieskich wariantach. 4 grupy dzieciaków z instruktorami. Trasy dobrze przygotowane, wczoraj chodziło naśnieżanie. Lasek w stronę Beskidka twardo i tak z 5 cm nowego. Do 11:00 do krzesła 5 minut do orczyka 2, po 12:00 krzesło około 8 i więcej, orczyk 4-5. Trochę zdjęć. Pozdrawiam mirekn
    11 punktów
  3. Jak się wyjeżdżało gondolą na Halę Skrzyczeńską, to zdarzały się silne uderzenia wiatru, mniej więcej od południa porywy coraz częstsze. Na Julianach przy wyjeździe na Hale Pośrednią to samo. Byłem zaskoczony, że za dnia nie zatrzymali żadnej kolejki (jedynie rano na kopę no ale to już norma i stała tylko jakieś 2h). Mała relacja z wczorajszej jazdy. Przyjazd 7:50 z zamiarem pojeżdżenia na początku na COS. 8:00 ruszamy na górę, na Skrzycznym kapitalne widoczki. Krótka rozgrzewka i czarną na dół. No i niestety, przy Grzebieniu zamknięta zawody/trening) do tego Kaskada zamknięta, niebieską sobie darujemy. Na górze czarnej beton, od Grzebienia do Jaworzyny z kolei bardzo miękko. W ogóle mało tam śniegu po tym halnym. Ogólnie niefajnie. Ktoś pisał, że super warun itp... dla mnie słabizna, pół trasy z dużą ilością oblodzeń. Ok, jeden plus, cały dzień mało ludzi w porównaniu z tym co było na sąsiedniej stacji. Ale o tym za chwilę. Zjechaliśmy tylko 2 razy do Jaworzyny i transfer do SMR. Nawet dobrze się stało, że tak szybko, bo koło 8:45 byliśmy na Solisku i przez godzinę dało się jeździć na bieżąco. Tata był pierwszy raz na małym skrzycznym od przebudowy, więc postanowiliśmy sprawdzić jak największą ilość tras. Najpierw 4 i 7 - warunki dobre, potem na Juliany i tam tradycyjnie najlepsza (do tej pory) jazda, jak zwykle 9,9a pustki i sztruks. Golgota zamknięta, naśnieżali dolną część, nie przeszkadzało to by 2 razy zjechać sobie na pełnym ogniu Czułem się jak na "starej" golgocie, hehe. Muldy, kopki śniegu z armatek, trochę lodu, trzeba było się wysilić, poczułem nogi. Ale generalnie spoko zjazdy. Od 10:00 już ok. 10 minut czekania. I teraz parę słów o tych nieszczęsnych kolejkach. Pogoda była piękna, wspaniała, cudowna, na pewno jeden z najładniejszych dni w tym sezonie. Dziś już nie tak ładnie i co? Patrzę na kamerę na Solisku teraz o godz 11:15 i stania na jakieś 5 min. Druga rzecz, niedziałająca kanapa na Kopę. Wczoraj doszło do mnie, jak trafionym pomysłem była budowa tej hejtowanej kolejki. Na trasach 4,8,10 widziałem masę ludzi, którzy kompletnie nie umieli jeździć. Jak ruszyła B5, zniknęli, kolejki mniejsze. Najdłużej z całego dnia staliśmy ok 10:45 na Solisku, 15 min. Wtedy moja (chyba nie tylko) klasyczna zagrywka, by pojechać pojeść przed innymi Stanęliśmy koło 11:00 przy drugim barze na "1" - swoją drogą bardzo dobre warunki na tej trasie. W knajpie prawie nikogo. Bez pośpiechu zjedliśmy, kontrola kolejek na kamerkach i ruszamy pod Gondolę, była przecież jeszcze Bieńkula do zaliczenia ❤️ 8 minut czekania. Da się żyć, może o 3 minutki za długo Od tego momentu było tak: Bieńkula, Bieńkula, Sportowa. Bieńkula, Bieńkula, Sportowa itd. I tak do 14:30. Na "5" oczywiście pusto, równo, nie za twardo, nie za miękko, fenomenalnie! Od 13 kolejka już na 4-5 minut. Jeździliśmy aż zaczęło brakować sił. 14:45 wyjazd na Kopę, przejazd do COS, zjazd na dół niebieską (trasa zniszczona), do autka i w domku koło 16. Podsumowując, udany wypad, oczywiście kolejki dały trochę w kość, ale nie było to zaskoczenie, nie dało się tego uniknąć, ale można zminimalizować czekanie wszyscy wiedzą jak to wygląda jak jest słonecznie + oczywiście ferie. Rekompensowała to pogoda, po prostu doskonała, lekki mróz i słoneczko. Porywisty wiatr od około 12 nie przeszkadzał, bo wiał tylko na Halach. Zakładana ilość zjazdów była taka jak ta w rzeczywistości - 16 razy. Tylko zajęło nam to 2,5 h dłużej niż gdyby nie było czekania. Proste. Dwa razy staliśmy ok. 15 min, a tak 5-8 minut. Da się? Da się. Mam świadomość, że niektórzy przyjechali np. o 10:30, jeździli do 14, cały dzień stali na Solisku po 25 min w kolejce (gdy inni stali w tej samej 15). Żal mi ich. Wystarczy trochę pomyśleć, pokombinować. Oczywiście dla mnie czekanie powyżej 5 min jest mało akceptowalne, ale wolę jednak chwilę postać i pojeździć po fajnych trasach. Te 16 razy biorę tak jak 32 w Wiśle/Istebnej. Najlepsza jazda oczywiście na "5", w porządku też 1, na 9,9a tak jak pisałem pusto, ale byliśmy tam tylko rano. Gdyby nie Bieńkula to ten wyjazd nie byłby tak pozytywny. Zawiódł natomiast COS. Widać jak na dłoni różnicę w śniegu, w przygotowaniu, no trudno, może następnym razem. Ale to dopiero po feriach śląskich, bo przewiduje teraz armagedon Pozdrawiam i wrzucam jeszcze parę zdjęć: Cudowny widok na Skrzycznym Zdjęcie tego nie oddaje, ale Tatry było widać jak na dłoni Golgota, koło 9 rano. Ładnie przygotowana "8" Fantastyczna - jak zwykle "Sportowa" No i Bieńkulka ukochana
    11 punktów
  4. Warth-Schröcken – na bis Ostatni dzień i znów piękna pogoda 😀. Co prawda wieczorem padał w dolinie lekki deszcz, a potem nawet trochę przyprószyło – kilka centymetrów, ale rano przywitało nas błękitne niebo. Cudnie ! Postanowiliśmy powtórnie pojechać do Warth-Schröcken, bo tam nam się najbardziej podobały trasy i panoramy. Jednak na stokach Saloberkopf w Schröcken dzisiaj sztruksu ani śladu - raczej coś jak zmechacony gruby polar , więc nastawiliśmy się na jazdę po muldach. Ale trasy w Warth w dużo lepszym stanie 🤗 – widocznie były ratrakowane później, gdy opad już się kończył. Czarna trasa nr 268 (Graueggen) Wydawało się nam, że z grubsza objeździliśmy ośrodek we wtorek, ale dzisiaj odkryliśmy jeszcze kilka fajnych miejsc I tras, m.in. snowpark I funslope w Warth z zabawnym “korkociągiem” Warth Przejechaliśmy się króciutką gondolą Dorfbahn Warth (rok budowy 2017), jedyną w ośrodku – jeśli nie liczyć Auenfeldjet do Lech. A potem głównie tłukliśmy kilometry na różnych kombinacjach tras z Wartherhorn do Warth albo Hochkrumbach. Endomondo naliczyło mi dzisiaj 92 km (trasy+wyciągi). Było zimno, a wrażenie chłodu potęgował jeszcze wiatr 🌬️. Do tego na niebie pokazały się dzisiaj chmury pierzaste – więc pewnie niebawem nadciągnie ciepły front z opadami. Jak to mawiają u nas starzy żeglarze “Cirrus na niebie, pogoda się z…epsuje” 😛. To już ostatni nasz dzień w Bregenzenwald. Jutro po śniadaniu wracamy. Mam nadzieję jednak, że nie ostatnie narty w tym sezonie.
    10 punktów
  5. Byłem dziś w SON i COS. Krótka relacja. Coś nam długo zeszło z dzieckiem rano i w Szczyrku byliśmy dopiero coś 8:40. Pod gondolę się nie pchaliśmy. Zaparkowaliśmy bez problemu w Czyrnej. W tym sezonie jeszcze tam nie byłem więc plan zakładał testy nowej kanapy i talerzyka. Do gondoli na jakieś 8-10 min stania z rana. Niestety kanapa nie działała. Do talerzyka nie chciało nam się podejść. Zjechaliśmy do Soliska(niebieską) i następnie Juliany. Tam testowaliśmy wszystko co jest. Na szczęście Słowacy nie przeprojektowali tych tras na środku Julek. Tam jest tak jak być powinno. Golgota naśnieżana(zamknięta) ale jakoś tak niemrawo, a do tego dmuchało na krzesło. Byli tacy co tam jeździli. Nie mój level oczywiście. Dużo osób słabo jeżdzących. Przewrotki na tym płaskim odcinku 10tki to trochę wyczyn. Kolejki tak 10-15min. Całość bramki-bramki zajmowała ok 30min. Samego stania nie mogło być więc 30min ale 15 też już jest słabo akceptowalne. Ok 11 dowiedzieliśmy się, że Zbójnicka Chodzi. No ale tego samego pomysła miało kilkaset osób. To jest jakieś narciarstwo kolejkowe, alternatywne. Ludzie w 84 po meble takich kolejek nie mieli. Ze Zbojnickiej na COS pod orczyk. Do orczyka też z 10 min. Po odstaniu na Zbójnicką ze 25-30 tu już było ekspresowo. Z góry zjazd FISo-Kaskadą. Ścianka na Kaskadzie bez śniegu. Ta część Kaskady zamknięta. Powtórka z przejazdu z Jaworzyny na Doliny po czym na sam dół niebieską. Tam calkiem spoko kolejka(jakieś 10min). Ponownie z Jaworzyny do Hiltona. Tam niestety ze 20osób w kolejce po cokolwiek. Talerzykiem do góry i w dół tym razem czarną. Tam znowu kolejka umiarkowana. Drugiego odcinka kolei na Skrzyczne nie było nam dane spróbować. Znowu na Doliny. Orczyk i przebitka na SON. Tam jeden wjazd talerzykiem na Małe Skrzyczne. Długi zjazd w kierunku Gondoli z przebitką do Czyrnej(lekko dziwne dla mnie bo to był kiedyś naturalny kierunek zjazdu, teraz trzeba kombinacje robić). W SON na Julianach bardzo ok choć pojawiał się lód. Z Małego Skrzycznego jedno wielkie lodowisko po 14. FIS lodowisko choć może tak powinna wyglądać poważna trasa zjazdowa z homologacją. W dół od Dolin czarna ok. Niebieska z przetarciami i kamieniami. Dużo nowych śladów na ślizgach. Lód był nawet na trasie ze Zbójnickiej. Ondraszek ok 11 był rynną ze średnim warunkiem. Zjazd z Jaworzyny do Dolin jedna wielka lodowa rynna z kilkoma kamieniami wielkości pięści(jeden wyrzuciłem). Dziś chyba pierwszy raz miałem odczucie, że warunki w SON lepsze niż w COS. Ale jedno jest wspólne. Kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki. Nie widzę sensu stać 15 minut w kolejce. W tym czasie na wolnym krześle można conajmniej raz zawinąc pod krzesło. Ja jestem trochę uprzedzony do Słowaków co już kilka razy tutaj pisałem. Spotkałem jednego gościa który narzekał na obecną Golgotę(że taka się tępa zrobiła) i na kolejki. Reszta zachwycona "nowym Szczyrkiem". Usłyszane w kolejce(taka na 20 minut): "teraz to tutaj jest infrastruktura niebo a ziemia w porownaniu do 5 lat temu". Tu nie ma żadnej wątpliwości. Ale zamiast 6h stać głównie w kolejce nastepnym razem uderzymy do Wisły. Wolę 4h ciąć na okretkę na Nowej Osadzie. Na mega plus pogoda. Słoneczko non stop. Na górze trochę łeb urywalo, ale jakoś tak jak słońce naparza to nic nie przeszkadza. Endomondo pokazało 42km wszystkiego. W sumie nie wiem gdzie aż tyle.
    10 punktów
  6. To obiecana relacja z COS-u. Dziś bajka, słoneczko, Zbójnicka Kopa nie działała rano więc ludzi bardzo niewielu (nie mieli się jak przebić z SMR-a). Grzebień wyłączony ze względu na treningi. UWAGA na dole jak zjeżdżamy czerwoną/niebieską wzdłuż kanap do METY na trasie duża dziura (taka metr na metr, głęboka na 50 cm), musiałem ratować się skokiem. Do 11:30 (jak kończyłem) wyjeździłem się bardziej niż wczoraj do 13:30 (robiąc dziś więcej kilometrów). COS rano. COS rano 2. Warunki wg. COS. Warunki bajka (choć trochę lodu, proponuję podostrzyć krawędzie). Rano tak. Widokowo. Warunki. Warunki 2. Warunki 3. Warunki 4. Warunki 5. Warunki 6. Ondraszek. I jeszcze raz.
    8 punktów
  7. Zdjęcie nie moje, tylko ściągnięte z profilu fb Sport Doliny w Bytomiu. Zobaczcie jak prezentuje się ładnie ten śląski glacier:
    8 punktów
  8. Przejeżdżałem dzisiaj wieczorem obok miejskiego stoku narciarskiego na Dębowcu w Bielsku-Białej. Nart nie miałem, ale zrobiłem kilka fotek z dołu. Temp. -3 . Wyglądało, że jest twardo, gładko i szybko. Stok ładnie oświetlony. Na szybki wypad po pracy, nawet miejskim autobusem to dobra propozycja.
    7 punktów
  9. Jaworzyna Krynicka Wczoraj wybrałem się do Krynicy - nigdy wcześniej nie byłem w tamtych okolicach, czas dojazdu to prawie 4 godziny, ale mapka mnie przekonała i zdecydowałem się pojechać i sprawdzić. Pogoda była niezła, choć słoneczko wyszło dopiero po południu, jednak rana chmury były wysoko, więc widoczność była bardzo dobra, wiatru praktycznie brak, temperatura bardzo fajna - od -5 rano przez około 0 w południe do -4 wieczorem. Na otwarcie gondolki (około 8.45) było trochę kolejki, ale raczej czekało się dłużej niż 15 minut. Trasy przygotowane BARDZO DOBRZE, na każdej 'wylizany' sztruks, równiutko. Zacząłem trochę przypadkowo od 5-ki (czarnej), choć chciałem zjechać na początek 6-ką, ale skręciłem za szybko i na dole był talerzyk, anie kanapa. Absolutnie jednak tego skrętu nie żałowałem, trasa tak mi się spodobała, że zjechałem nią jeszcze dwa razy. To chyba najlepsza czarna trasa mnie - przynajmniej pierwsza, po której mogłem sobie pozwolić swobodnie zjechać szerokiem skrętem, bez potrzeby dohamowywania - tak więc dla mnie nachylenie idealne. Oczywiście było praktycznie pusto. Później zjeździłem pozostałem (w kolejności 4, 2a, 1, 6, 2). Wszystkie pięknie przygotowane. Na 2a były zawody i trasa była zwężona, ale przy małej ilości ludzi nie przeszkadzało to jakoś. Ogólne wrażenia - przepięknie. Wyjeździłem się jak chyba w Polsce nigdy. Trasy nie zdegradowały specjalnie się do późnego popołudnia - wiem, głównie zasługa temperatury i małej ilości ludzi, ale swobodnie mogłem jeździć do samej 18.00. Choć nie było słońca od rana, miałem olbrzymią radość ze zjazdów - kolejek do kanap nie było w ogóle przez cały dzień, do talerzyka pod 2-ką raz czekałem może 5 minut, do gondoli w szczycie 10 minut. Jednak to co mnie najbardziej urzekło, to możliwość swobodnej jazdy po kilku stokach - ta ilość ludzi, co była w środę, nie przeszkadzała w jeździe - przeciwnie - zachęcała do swobodnej jazdy, dodatkowo często trafał się pusty stok, więc można było sobie pojechać nawet naprawdę szybkiej. Zróżnicowanie tras też fajne - uczciwe 3 czerwone trasy + 1 czarna (1-kę i 6-kę można potraktować jako warianty, 2 i 2a to w sumie jedna trasa obsługiwana przez dwa wyciągi) + 1 niebieska (akurat 3-kę traktowałem jako dojazdówkę) - Alpy to to zdecydowanie nie są, ale miła odmiana po ośrodkach Wisła/Ustroń/Istebna, gdzie jest jedna lub dwie trasy, które są fajne na może 4 godziny, ale na 9 godzin to już się mogą znudzić). Pod kanapą przy 6-ce snowpark - wyglądał całkiem ciekawie, choć ja osobiście nie jestem zainteresowany, ale osoby lubiące takie atrakcje byłyby raczej zadowolone. PKLpass zostawiony z Mosornego po załadowaniu online (99 zamiast 110) zadziałał bez żadnego problemu, jedzenie na stoku ok (jadłem kiełbaskę). To był dla mnie BARDZO udany dzień na nartach, ośrodek zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Myślę, że mimo długiego czasu dojazdu jeszcze tam wrócę (pewnie już w weekend któryś). W sumie zrobiłem w dół na nartach około 42 km, co na dzień w Polsce jest dla mnie dobrym wynikiem. Można było zrobić więcej, ale wyjeżdżając o 4 w nocy musiałem zrobić sobie dłuższą przerwę na posiłek 🙂 Będę też wspominał humorystyczny akcent - po 13 wymyśliłem sobie, że korzystając z takich pustek na stokach wezmę sobie instruktora na godzinę, żebym w końcu wziął się za siebie i zaczął jeździć też przyzwoicie technicznie, a nie tylko dla własnej uciechy. Szkolenie jednak właściwie nie odbyło się, ponieważ po jednym zjeździe 1-ką, na którym miałem pokazać, co teraz 'potrafię' - próbowałem długim skrętem, krótkim skrętem i czymś podobnym do śmigu na końcu - pan instruktor powiedział, że nie ma sensu, żebyśmy kontynuowali i żebym mu płacił za lekcję, bo jeżdżę na krawędziach dobrze (powiedział: dobrze przenoszę ciężar ciała i odpowiedno docikam narty wykonując skręt), w śmigu mam trochę bardziej się pochylić do przodu - a poza tym to super i nie ma innych uwag i żeby wszyscy tak jeździli to byłby bezrobotny 🙂 Tak więc mimo "wzięcia instruktora" z mojego poprawienia techniki niewiele wyszło - nie wiem czy bardziej 🙂 czy 😞
    7 punktów
  10. Następnego dnia powitało nas piękne słoneczko, kanapa na Speiereck oczywiście chodziła. Ponieważ spadło sporo śniegu to skończyło się spacerowanie z buta po skałach po północnej stronie. Zrobiłem - 6 pełnych zjazdów (na obie strony) po te 1200 m vertical, do tego parę "popularyzatorskich" zjazdów w kotlince pod kanapą. Jeden z adeptów tej działalności spędził z nam następny dzień na zdecydowanie trudniejszych liniach. Ze względu na zagrożenie lawinowe nie zdecydowaliśmy się na jazdę z grani między Kleiner a Groser Lanschutz. Ale znaleźliśmy interesujący wariant, który na końcu pokażę. Na początek zjazd na południe, na początku twardo, w środku poezja, dół trudniejszy A teraz na północ - tym razem można było łatwo dostać się pod ścianę z której zjeżdżałem dwa tygodnie wcześniej (a którą teraz omijaliśmy) Góra trochę twardawa ale niżej było już cudownie, widok na grań A dalej takie okoliczności I tak sobie jechaliśmy i... jechaliśmy Tu już widać koniec jazdy doliną potoku (zaczniemy leśny fragment) Jeszcze wizualizacja. Czerwona strzałka to wygodny wjazd z grani miedzy Grosseck a Klener Lanschutz. Granatowe dorysowania to na górze zjazd co nim jechałem a na dole wariant co powinien się udać (do sprawdzenia - jak ktoś zrobi to niech tutaj się pochwali) Jak widać zrobiliśmy też wariant przez hale (to chyba najobszerniejsza możliwa linia, z lewej (patrząc orograficznie) już się raczej nie da jechać. I jeszcze dwie fotki z tego zjazdu Jak widać...bosko Pozdro Wiesiek
    6 punktów
  11. Możesz mieć rację. Jeżeli udałoby się SMR wybudować jeszcze jedną niebieską długą trasę typu "Ondraszek", na lewo od Bieńkuli (patrząc od dołu) to byłoby pięknie. Teren jest stromy, ale można poprowadzić ją zakosami i trawersami. I jeszcze jedno. Dzisiaj jadąc na Kopę z Johnnym obserwowaliśmy teren na lewo i jest tam długa łagodnie wspinająca się droga z Czyrnej na Jaworzynę poniżej Skrzycznego (chyba nią jeździły ciężarówki ze słupami do budowy kolei). Widzę tam element fajnej narciarskiej pętli. A mianowicie wyjeżdżamy na Halę Skrzyczeńską nową przyszłą kanapą lub istniejącą gondolą, dalej na Kopę, z Kopy do Jaworzyny Ondraszkiem, z Jaworzyny ową drogą do Czyrnej i pętla zakończona. Przy relaksacyjnym tempie może to zająć kilkadziesiąt minut. Ludzie (i ja też) lubią takie długie nartostrady i łączniki. Wcale nie muszą być one bardzo szerokie.
    5 punktów
  12. Dzisiaj dla odmiany znowu COS. Rano mgła, później słonko. Coby już Was nie zanudzać, dziś z nowości to koń na stoku (mam na zdjęciu), poprawili tą dziurę o której pisałem wczoraj (czytają forum?) oraz załączam film z przejazdem młodego (syn ma 8 lat). Czarna jak i wczoraj zablokowana - trening. Stoki przygotowane bardzo dobrze. Na dole dość pusto, na górze trochę więcej było chętnych (a doliny moim zdaniem dziś fajniejsze, na górze sporo lodu i ludu). Jakieś drobne przecierki się zdarzały. Koń na stoku (czy ja dobrze widzę). Na mostku tłoczno. Niebieska na dół też raczej tłok. Przejazd mojego syna na dolinach (Maciek ma 8 lat).
    5 punktów
  13. I jeszcze bonus. Byłem w Istebnej u znajomych, jeździliśmy na Zagroniu. Na stoku twardo i wyłaził lód. Ludzi umiarkowana ilość ale pusto nie było (dużo szkółek, głównie z Czech). Warunki 1. Warunki 2 (ten wariant trasy ciekawszy). Połączenie ze Złotym Groniem wyratrakowane i czynne.
    5 punktów
  14. Fajnie,że znalazłeś swoje miejsce w narciarskim świecie Ale nie rozumiem po co wylewasz na resztę wiadro pomyj Twoje narty też ktoś wymyślił, zaprojektował i wyprodukował. Zdecydowana większość narciarzy którzy potrafią jeździć używając krawędzi,bez problemu poradziła by sobie na ołówku. Zresztą podstawy szkolenia początkujących dalekie są od jazdy carvingowej... .Co do amatorów jazdy bez kijów, tu się z Tobą zgodzę, w tym sezonie jeszcze nie spotkałem takiego który by jechał i wyglądał jak człowiek na nartach, aczkolwiek i tacy się zdarzają PS. Tak jeździłem telemarkiem, ponoć nawet sobie radziłem
    4 punkty
  15. no już nie zachęcajcie tyle z tym Zillertalem że lampa i mało ludzi ja mam takie foty i filmik z trasy
    4 punkty
  16. Mellau-Damüls – pod chmurką Dzisiejszy poranek jeszcze słoneczny, ale pogoda dość szybko zmieniła się, tak więc jeździliśmy przy pochmurnym niebie. Widoczność w dal była wprawdzie całkiem dobra, ale z powodu płaskiego światła kontrast śniegu do bliży był raczej słaby, niestety. 🙄 Trasy ubite, miejscami prawie beton – po wczorajszym słońcu i wyższych temperaturach, a miejscami zlodowaciałe połacie, albo luźne lodowe bryłki na stoku. Twardo aż do popołudnia, więc – o ile widoczność pozwalała – śnieg był szybki. Zaparkowaliśmy pod Mellau-Bahn. z uwagi na wygodny dojazd, ale jeździliśmy głównie w Damüls - chcąc poznać tę część ośrodka, do której nie zdążyliśmy dotrzeć w poniedziałek. Przy górnej stacji Gipfelbahn Niebieska 10-tka przy sześcioosobowej kanapie Sunnegg I czerwona 17-tka, również do Sunnegg – dolny odcinek Jak na czerwoną, to miejscami dość stroma, choć jeszcze bardziej stroma była skiruta nr 2 (Sunneg Steilhang) przy samym wyciągu – 74% nachylenia i kilometr długości. Huch! Do dolnej stacji Sunneg-Bahn prowadzi również ze szczytu Ragazer Blanken przepiękna, panoramiczna skiruta nr 8. Jedzie się obrzeżem kotła, tak w kształcie litery „U”, widoki – nawet przy dzisiejszej pogodzie – super, natomiast zdjęcia zupełnie nie oddają tej głębi i szerokości, więc nie wrzucam. Szkoda. W Oberdamüls większość kwater i hoteli położona jest przy stokach. Jest tutaj sporo spokojnych i szerokich tras. Nawet kościół jest przy trasie nr 6, nieco poniżej dolnej stacji nowej, wypasionej kanapy Oberdamüls. Górna stacja kanapy Oberdamüls Jak wszystkie lub prawie wszystkie wyciągi w okolicy – produkcji Doppelmayra – i nic dziwnego. Do fabryki w Wolfurcie pod Bregencją jest przecież rzut beretem! A tutaj dowód na to, że śniegu jest całe mnóstwo! Dotarliśmy na skraj ośrodka, do starej „czwórki” Furka. Co prawda dalej jest jeszcze miejscowość Faschina z kilkunastoma km tras, ale wyciągi w Faschinie-Fontanelli nie są połączone z tymi w Oberdamüls, pomimo niewielkiej odległości – podobno względy ekologiczne. Trzeba by wsiąść w skibusa, żeby tam dojechać, więc jednak odpuściliśmy sobie. W drodze powrotnej do Mellau niebo zaczęło się robić coraz bardziej ołowiane, a nawet spadło kilka pierwszych płatków śniegu Prognozy zapowiadają jednak na jutro poprawę pogody. Byłoby miło mieć trochę słońca w ostatni dzień... Na koniec jeszcze parę słów o miejscu, w którym mieszkamy. Schoppernau i Au leżą mniej-więcej w połowie drogi między Mellau-Damüls i Warth-Schröcken– około 15 minut jazdy samochodem i około 20-25 minut skibusem. Kwatery są w Au i Schoppernau jednak sporo tańsze niż w tych dwóch ośrodkach, nawet o połowę – przynajmniej tak było wtedy, gdy szukałam miejscówki. Mieszkamy w ponad stuletnim domu, z widokiem na Kanisfluh – charakterystyczny dla Bregenzerwald dwutysięcznik, między Au i Mellau, przypominający kształtem kawałek tortu lub sera. 😛 A propos sera – Bregenzerwald słynie również z produkcji sera górskiego, a nawet wytyczono tutaj Käsestrasse, czyli szlak sera. W wielu miejscowościach – również w Au i Schoppernau – są serowarnie, w których można kupić lokalnie wytwarzany ser. W zależności od upodobań – długo dojrzewający i odpowiednio aromatyczny (bardzo smaczny, ale bardzo intensywnie daje po nozdrzach), albo bardziej łagodne odmiany, a także różne kosmetyki na bazie nabiału i inne seropochodne produkty. A kto nie zdąży zrobić zakupów w godzinach otwarcia sklepu, ten może zaopatrzyć się w seromacie, dostępnym całą dobę.
    4 punkty
  17. Dzisiaj 4 godzinki na Złotym Groniu. Na początku warunki dobre ale z każdą chwilą przy dodatniej temperaturze coraz więcej cukru i odsypów. Dzisiaj tylko jedna szkółka więc na trasie było luźno. Od 11 do 13 największa kolejka do wyciągu na ponad 5 minut. Brak przetarć i minerałów. Przez 2 godziny rozstawiony był bezpłatny slalom. W południe nieco większy wiatr na górze a poza tym cały dzień piękne słońce.
    4 punkty
  18. no zacheciłes, piekny ten Tux i w moim subiektynwym rankingu lodowców wskakuje na podium razem z Kitzem i Kaunern, dystansujac Stubai, zupełnie inny klimat niz listopadowa jazda we mgle i wietrze na górnej czesci ośrodka jestem troche wymeczony dzisiejszym dniem ponieważ tak dobrze pisaliście o Ahornie że postanowiłem tam wpasć na popołudnie także jak wróce napisze podsumowanie a tak tylko jeszcze: Hintertux Ahorn:
    3 punkty
  19. Racja źle robili że na Bienkule nasypali 2 metry śniegu i byla zamknięta. Teraz źle robią że na Golgote chcą nasypać 2 metry. Lepiej obecnie zamknąć niebieskie i tam wode ze zbiornika oddać. Kurde już narzekacie na COS bo tam kiepsko a jak w SMR sypią na trasy na które było narzekanie że nie sypią to też be. O co wam chodzi tak naprawdę?? Pytam z ciekawości bo już tego nie ogarniam. Polecam COS ktory ma fajne trasy ale bez naśnieżania są orane do kamieni nawet przy metrze ubitego śniegu naturalnego. Przecież o to chodzi by było jak kiedyś. 38 milionów ratrakowych i 38 milionów narciarzy do tego 38 milionów znawców budowy ośrodka. Ręce opadają. Polska.
    3 punkty
  20. Witam, to przecież nic strasznego odstawać od "jedynie słusznego" kierunku czy stylu wymyślonego przez producenta nart. Bez kijków, bo zbędne, w rozchełstanej kurtce, za głośnikiem pod pachą.... Na niejednym z kursów instruktorskich, dla niektórych z Was w epoce dinozaurów, niejeden kursant nie zdał egzaminu z powodu "ubioru niegodnego instruktora", takie "durne" były stare czasy kursów na stopień instruktorski narciarstwa zjazdowego PZN. Teraz "carving" to nic innego jak wykorzystanie technologi producentów nart. Tylko po co ? Pługiem, ślizgiem, po co ? Ciężko znaleźć długie nart i się uczyć jazdy na nartach, bo "potem" będzie ciężej przejść na krawędzie ? Bzdura. Od dwóch sezonów jeżdżę Telemarkiem, co ja się nie odróżniam ?! Znalazłem WOLNOŚĆ od producentów-"techników", prymitywnej jazdy "carvingiem", za cenę kolan. Narciarstwo i umiłowanie GÓR to nie sprzęt, nie gogle,nie reklama, albo kocha się narciarstwo , albo jest się snobem. Z pozdrowieniami: wariat jazdy Telemarkiem. ?
    3 punkty
  21. oj fajna, a i obsługa bardzo miła, widoki także niczego sobie. Dzisiaj już cebulki nie zapomnieli 🙂
    3 punkty
  22. Wisła Skolnity parking górny zajęty przez radio, w efekcie po 10:00 trudno było zaparkować. Warunki na 5, tem.4C , jazda bez kolejek. Dzisiaj -30% karnet wieczorny 17:00-21:00
    3 punkty
  23. Przepraszam najmocniej bo naprawdę myślałem, że chodzi o kolejkowe chamstwo, którego obecnie w Szczyrku bardzo dużo. Wczoraj stałem najdłużej w życiu w kolejce do wyciągu ale bardzo chcieliśmy dostać sie do COS. Bałem się, że przez wiatr ta kanapa stanie. Zgodzę się, że przy odpowiednim przeskakiwaniu między wyciągami można mieć luźniej. Gdyby jeszcze działały orczyki z Czyrnej i nikt by nie wyrżnął orczyków na Pośrednim to byłbym chyba z tych co tylko chwalą "nowy Szczyrk". Tak to doceniam Słowaków za skokową modernizację infrastruktury niestety poszedł za tym dziki tłum co dla mnie jest nieakceptowalne. Ja z tych co wolą 30 zjazdów na Soszowie niż 15 w SON.
    3 punkty
  24. Jeśli szanujesz prawo, to przepraszam. I podziwiam Twoją znajomość prawa austriackiego, które tak szanujesz. Ale jeśli szacunek dla prawa rozumiesz w ten sposób, że jako Polak przestrzegasz zawsze tylko polskiego prawa będąc za granicą, to coś tu nie gra. Uznałbyś, że w porządku jest kierowca np. z Białorusi, który jedzie przez Polskę mając za nic ograniczenia prędkości, bo mu tamtejsze sądy nic za to nie zrobią?
    3 punkty
  25. @ewangelizator tak jak już @johnny_narciarz i @marboru napisali, nie będziesz żałował. Ja na Tux-a zawsze jadę na pogodę, a skoro ma być lampa to wybór może być tylko jeden:-) Nie zapomnę wyrazu twarzy mojego syna (16 latek - im dość trudno zaimponować😉) jak wyszedł na taras widokowy na 3250 m. n.p.m. i spojrzał na może gór dookoła. Mina jego bezcenna. Takiego widoku nie ma nigdzie indziej w okolicy.
    3 punkty
  26. ryzyko jest mam nadzieje skalkulowane, to nie jest tak że tylko farmę stosuję, z problemem borykam sie od 20lat, wykonuje reguralnie ćwiczenia rehabilitacyjne, jeżdze na rowerze i rowerku stacjonarnym, biegam w okresie ciepłym + ostatnio dodałem praktyki jogi, staram sie też chodzic na basen + nie używam windy no i wiadomo - jeżdze raczej wolniej i asekuracyjnie, gdzie sie da na krawędziach, unikam muld i podskoków zjechałem sobie czarną 10 na koniec dnia - robi wrazenie, na szczescie była w doskonałym stanie dzieki koledzy za sugestie dzisiaj był powrót do Zell am Ziller, z racji zawodów w szkólce udało sie dojechac do Gerlos i trzeba bylo wracać, dzien udany, fajna jazda, mi sie osobiscie ten bypass do Gerlos bardzo podoba, łamane krzesełko i płaskie trasy przypominaja troche Dolomity pogoda znów dopisała rano piekne słońce, po południu troche chmur jutro Hintertux, sam wybrałbym sie do Hochzillertal ,ale towarzystwo pragnie zobaczyć lodowiec w sumie ma byc jutro lampa wiec czemu nie
    3 punkty
  27. Lech-Zürs – czyli narciarskiego safari ciąg dalszy Spoglądając wczoraj w stronę Auenfeld-Jeta pomyślałam sobie, że nie pojechać do Ski Arlberg przy takiej pogodzie, to byłby ciężki grzech zaniechania 🤔. No to co, jedziemy 😀! O 9.15 już jesteśmy pod kasą w Schröcken (ach ten kwadrans akademicki!) i kupujemy rozszerzenie do 3-Täler-Pass na Ski-Arlberg (22 euro – dorośli/20 euro juniorka). Szybki transfer Salober-Jetem i czerwoną 258 i już meldujemy się do łącznikowej gondoli Auenfeldjet, która wwozi nas w samo serce stacji narciarskiej Oberlech. Od stacji pośredniej gondola funkcjonuje jako Kombi-Bahn, hybrydowo łącząc wagoniki z kanapami – na zasadzie zamka błyskawicznego. Ciekawe rozwiązanie techniczne. Obróciliśmy ze dwa razy różnymi wariantami na Zuger Hochlicht. Warunki świetne, lampa, twardo (bo wysoko – 2377 m), a trasy to lotniska – zresztą nie tylko tam, ale w większej części Lech-Zürs. Ludzi sporo, dużo więcej niż wczoraj w Warth-Schröcken – momentami spore kolejki do wyciągów, nieco lepiej na trasach - jakoś się to całe towarzystwo rozdystrybuowało. Ale ma się wrażenie, że jest to ośrodek na skalę masową i przewijają się tam tysiące narciarzy. Potem pokręciliśmy się trochę w okolicy Kriegerhorn i zjechaliśmy do Lech – całkiem ładne miasteczko. Transfer do pobliskiego Zürs możliwy jest tylko skibusem, tak więc zrobiliśmy, ale wrócić można na nartach. Lech: W Zürs dość dokładnie objechaliśmy trasy po wschodniej stronie drogi, wzdłuż wyciągów Trittalmbahn, Hexenboden i Tritkopfbahn Na wysokości 2.433 m (Trittkopf), zaszliśmy na małe co nieco, z takim widokiem – ot, świat zza krat … cd.
    3 punkty
  28. Nareszcie! W końcu udało mi sie zorganizować wypad do doliny rzeki Ziller jednego z najbardziej narciarskich miejsc w Alpach. Z Zillertal wiąże sie dla mnie duży pech. Do tej pory odwiedziłem tylko Tux i był to jeden z najgorszych wypadów - listopadowa mgła i wiatr. Miałem już być tutaj trzy raz - ostatni raz miesiac temu - i zawsze cos sie wydarzyło co pokrzyżowało mi plany. Zresztą ten wyjazd tez prześladuje pech - odnowiły mi sie dolegliwości kręgosłupa i jeżdże na Opokanie. Ale cóż jak boli znaczy ze człowiek żyje. W pewnym wieku to nieuniknione Nasze plany narciarskie muszą być skorelowane ze szkółką dla dzieciaków. Na szczescie zajecia odbywaja sie w różnych ośrodkach dzieki czemu mamy możliwość pojeżdzenia w różnych miejscach. Nie bede sie o nich rozpisywał poniewaz miejsca te sa dobrze znane polskim narciarzom. Ok. Trzy słowa o dniu wczorajszym. Zaczelismy od Areny wjeżdzajac od strony gondolki Rosnealm. Niestety mgła i padajac śnieg uniemożliwił zwiedzanie przez co skupilismy sie na nizej położonych trasach. Bedziemy tu jeszcze jeden dzień mzoe wtedy uda sie wycieczka w strone Gerlos. Jazda dosc trudna, mnóstwo świezego sniegu i duzo ludzi na trasach. Gdzie sie dało uciekałem poza trase. Dzisiaj Penken. Wjazd od strony Hoarberg. Jazda po prawej czesci osrodka patrzac na mapkę. Od rana zaczeło wygladac słońce, zero wiatru i lekki mróz. Mnóstwo puchu. Na trasach tłoczno i świezy snieg szybko przeszedł w muldy. Ale poza trasami... bajka. Gdzie tylko sie dało uciekałem off piste. A możliwosci jest tutaj naprawde duzo. I dla takich "przytrasowców" jak ja ale takze mnóstwo opcji dla bardziej zaawansowanych freeriderów. Jazda wyśmienita i do tego korzystał na tym kręgosłup! Do tego piekne widoki. Cóż trzeba wiecej.
    2 punkty
  29. Nie mogę tego nie napisać, to bzdura. Sportowa "1" jest w moim odczuciu lepsza od Kaskady (i oświetlona). 7 jest przyjemna i oczywiście Golgota nr 11 .Nr 3 także jest bardzo fajna, długa, tylko zatłoczona (z tego powodu prawie tam nie jeżdżę). Na COS mamy przecież tylko 3 trasy. Jedną fantastyczną, na pewno TOP3 w PL - wiadomo o której mowa, drugą fajną (Kaskada) i trzecią, niebieską, która jak to się mówi dupy nie urywa. Lunapark lub jak ja to określam Babilon w SMR fakt - jest, też mnie to denerwuje, ale to tylko w niektórych miejscach czyt. pod gondolą, na Hali skrzyczeńskiej, na trasach 3 i 4 i oczywiście "Zbójnicka". Niech tam te niedzielne narciarstwo się skupia, gdzieś musi. Natomiast na golgocie i bieńkuli można w tym sezonie szaleć do woli, zamknięte czy nie, ratrakiem są przejechane i zawsze puste - btw '11' przecież była otwarta cały czas aż do ostatniej odwilży a na '5' jest tyle śniegu że jak w końcu ją otwarli to powinna chodzić długo. Lubię COS, ale ostatnio dwa razy się zawiodłem, jeżdząc jednego dnia w obu stacjach było widać jak na dłoni że w SMR jest po prostu lepiej; przygotowanie tras, warunki śniegowe, ilość tras itp. Tylko te tłumy... to jedyny argument by uciekać na COS. cóż, coś mi się nie chce w to wierzyć, ale może faktycznie te 2 potencjalne kanapy pomogą. Oby tak było. Zauważyłem już @Sariensis że nie pasuje Ci SMR, także szanuję Twoją opinię, więc Ty uszanuj moją.
    2 punkty
  30. Pierwsze skręty na krawędzi wykonałem w 2004 roku. Bez pomocy instruktora, tylko na podstawie tego co widziałem w necie. Od tamtego czasu uczę się jeździć na krawędzi i mimo wielu tygodni spędzonych na kursach i treningach, jeszcze długa droga przede mną...
    2 punkty
  31. Nie uraziłeś Nauczyć się ciąć w jeden sezon i czerpać z tego radość to raczej nie możliwe. Poznałem w środę na Skrzycznym na orczyku z dolin Pana który miał 86 lat dosiadł beta race 9.16 i przecinał fis,że mi kopara opadła
    2 punkty
  32. oj to szkoda że zapomniałem Ci o tym napisać bo trasa fajna i na koniec budka z piwem i fajna wiocha
    2 punkty
  33. Ku przestrodze, Skolnity pusta trasa czerwona, testowałem nowe narty i dynamiczną jazdę gigantem na całej szerokość trasy, dodam że na taką jazdę pozwalam sobie tylko na pustej trasie. Jak ruszałem nie było nikogo na górze i przede mną, nie spodziewałem się że ktoś mnie dogoni, w czasie jazdy skupiłem uwagę tylko do przodu, po przejechaniu 3/4 trasy metr przed dziobami przejechało mi dwóch dobrze jeżdżących starszych facetów! Takiego numeru na trudnej trasie to się nie spodziewałem, wystarczyło żebym pociągną zakręt o ułamek sekundy dłużej i mogło być bardzo źle, bo suma naszych szybkości była krytyczna- oni jechali ok 90 km/h. Człowiek uczy się cale życie, jednak w każdych okolicznościach warto kontrolować górę. Nawet nie chciało mi się z nimi gadać- towarzystwo z czarnej Skody Suberb co jednym samochodem zablokowało 3 miejsca parkingowe.
    2 punkty
  34. Nie zaprzeczam. Rozumiem przyjezdnych z daleka, którzy chcą wykorzystać cały dzień do jazdy. Jak jestem w Alpach to także jeżdżę od otwarcia do zamknięcia ośrodka.
    2 punkty
  35. Jest w miejscu, gdzie kiedyś zaczynała się odkrywkowa kopalnia dolomitu - stąd poprzednia nazwa Dolomity Sportowa Dolina (teraz Sport Dolina). Górka to częściowo pozostałość po kopalni, a częściowo przy budowie ośrodka była jeszcze nadsypywana - równana. Ośrodek jest położony obok lasu, w miejscu gdzie jest zazwyczaj chłodniej - stąd śnieg nie topi się tam tak szybko jak w mieście. Zupełnie teoretycznie można by w pozostałościach kopalni usypać kilka takich stoków, tylko ekonomicznie chyba słabo by to wypadło :). Dobrze, że są takie tereny do rekreacji - gdzie można pojeździć także na mtb, pobiegać itp.
    2 punkty
  36. Seromat świetny🙂, W Austrii trafiliśmy tylko na kwiatomat
    2 punkty
  37. Hmm. Może dlatego?? Znalazłem coś takiego Jedyne co może jakoś to wytłumaczyć😁
    2 punkty
  38. Ktoś, kto narzeka na Tuxa musi zwyczajnie nie lubić dużych wysokości, źle je znosić - innego uzasadnienia chyba bym nie zrozumiał? No może jeszcze orczyki...? Maciek, mieliśmy taki sam zjazd tego dnia z Hoch jak na filmie @Jeeb. Byliśmy razem Gdy setki, jak nie tysiące, narciarzy na koniec dnia zjeżdża taką trasą, jedną jedyną prowadzącą na dół w ośrodku - tak się dzieje...widok jest przerażający 😮 Dla tych, którzy nie chcą podobnych, wątpliwych wrażeń - można zjechać gondolą. Ten dzień na nartach był wyśmienity. Poniżej klip z tego dnia z innych tras.
    2 punkty
  39. I ja mam swoje ulubione miejsce (sztruksową trasę) w tej pięknej dolinie. Ale w życiu za żadne skarby nie powiem co to za trasa....🤣😜 Bo jeszcze kupi ją TMR i wszystko wyrówna 😱
    2 punkty
  40. Mitek, równanie się z zawodowcami faktycznie nie ma sensu. Ale Ja dla przykładu nigdy tego nie robiłem, prędzej można by powiedzieć w naszym (narciarze amatorzy) przypadku: "staramy się dorównywać zawodowcom", a to zasadnicza różnica. Oczywiście, że nie zbliżymy się nawet do ich poziomu, ale mamy swój cel do którego jakoś dążymy, każdy inaczej i każdy na ile go stać. I to wg. mnie jest super i to wpływa na nasz rozwój - rozwój naszych narciarskich umiejętności. Pozdrawiam
    2 punkty
  41. Rytro z samego rana 😍 Od Michała.
    2 punkty
  42. Kolejny dzień pięknej zimy spędziliśmy w Mayrhofen. Tym razem zamiast kręcić sie w okolicy Penken i Horberg postanowilismy odwiedzić drugą część ośrodka. Olbrzymim żelazkiem udaliśmy się do Rastkogel a naszym celem był Eggalm. Okazało sie to strzałem w dziesiątkę ponieważ ta część ośrodka jest całkowicie odmienna i dużo bardziej mi się podobała. Do tego było tam znacznie mniej narciarzy. Jeszcze fajniejsze jest Eggalm, gdzie sa świetne czerowne trasy, mało ludzi i do tego można popatrzeć na Hintertux. Zdecydowalismy się na krótki odpoczynek i kontemplację pieknego widoku. Dzień skończylismy na Penken gdzie była okazja zmierzyć sie ze "sławną" Harakiri. Rzeczywiscie jest dośc mocno nachylona ale ponieważ była w dobrym stanie nie stanowiła wyzwania nawet dla narciarza na Opokanie i z plastrami rozgrzewajacymi na plecach. Zdecydowanie trudniejszą trasa jest czarna 12 położona na przeciwnym stoku. Mayrhofen mocno zyskuje w moim rankingu i nie moge sie zdecydować co lepsze Hoch czy Mayr. Jutro Arena, m byc mniej słońca moze w końcu zrealizuje plany freeridowe bo plecy jakby lepiej
    2 punkty
  43. Lech-Zürs cd. Tym czasem zrobiło się już późnawo – ok. 14.00 – więc chcąc zdążyć na trasfer z powrotem do Schröcken (Auenfeldjet kursuje do 16.00), musieliśmy się zbierać. Przejechaliśmy na Madloch, żałując, że nie mamy więcej czasu, bo trasy nawet po południu wyglądały bajkowo i pusto Potem skirutą nr 170 (bardzo fajna) do Zug i dwuosobowymi krzesełkami z pięknymi widokami - na Zugerberg. Po drodze pod wyciągiem zauważyliśmy dwa zgubione kije narciarskie, szalik a nawet … biustonosz zawieszony na świerku 😮. Hmm, aż tak gorąco komuś było? 🤣 Mieliśmy jeszcze pół godzinki w zapasie, więc zaliczyliśmy jeszcze niebieskie trasy nr 220 i 235, a następnie o 15.50 wsiedliśmy do gondolki Auenfeldjet, w kierunku powrotnym. Bardzo fajny dzień i ciekawy ośrodek – na pewno warto było się wybrać. Widoczki super, trasy w Lech-Zürs raczej czerwone i niebieskie – mega szerokie i świetnie przygotowane, ale trafiły się też bardziej wymagające skiruty. Świadomie odpuściliśmy sobie St. Anton i Stuben, bo trudno byłoby dokładnie objechać tak rozległy teren w jeden dzień. Pozdrawiam!
    2 punkty
  44. Dzisiaj Hochzillertal. Od rana pełne słońce, lekki mróz, bezwietrzna pogoda. Idealnie. Już nie padało wiec trasy gładkie jak stół i jazda świetna. Jak sie robi tłoczno ciagle poza trasami znajdzie sie pas dziewiczego śniegu. Ograniczaja mnie troche slalomki Ogólnie Hochzillertal podobał mi sie jak na razie najbardziej. Super szerokie i łagodne trasy. Ale też znajda sie ostrzejsze. Łatwość przemieszczania się. Szybkie krzesełka. Wszystko co lubię. Jutro powrót na Penken. Wypożycze chyba jakies szerokie łopaty
    2 punkty
  45. Witam wszystkich użytkowników portalu jako, że jestem nowym jego użytkownikiem Nazywam się Marcin, mieszkam w Katowicach, mam od stycznia 2019 troszkę ponad 50 lat, z tego na nartach jeżdżę od 45 lat. Jestem a raczej byłem instruktorem narciarstwa zjazdowego. W chwili obecnej tj. od dwóch sezonów całkowicie pochłonął mnie styl jazdy której prekursorem był Sondre Auverson Norheim, czyli Telemark. Chętnie podzielę się wiadomościami w zgłębianiu wiedzy o tej pierwotnej a jakże cudownej technice narciarskiej. Z pozdrowieniami dla wszystkich narciarzy i nie tylko.
    2 punkty
  46. Kiedyś trafiłem mój rozmiar jeżdżę raz w sezonie. Kober 210cm, wiązania Silvretta sprężynowe typu Kandahar, buty skóra podwójnie sznurowane, niskie.
    2 punkty
  47. Dajcie spokój z tą jazdą bez kijków. Poza skokami i skokami akrobatycznymi nikt nie jeździ na nartach bez kijów. Chcesz jeździć na nartach to bierz kijki. Jak bez kijków to snowboard. Jedyna jazda bez kijków to zadaniowa polecona przez trenera, czy instruktora dla korekcji błędów technicznych. Maksymalnie kilka zjazdów w ciągu dnia. Jak narty to i kijki, nie ma innej alternatywy, kto twierdzi inaczej nie jest narciarzem.
    2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...