Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.02.2019 w Odpowiedzi
-
To obiecana relacja foto. Najpierw taka ciekawostka, gdzie ta kolejka - tak do nieczynnej kanapy ludzie potrafią ustawić się w kolejce. Rano mglisto. Warunki takie sobie. 7 rano słaba, z czasem coraz lepsza. 4 rano całkiem ok. bez dolnej "ścianki". Tu słabo - dużo ludzi leżało. 3 dziś dla mnie nr 1 (myślałem, że nigdy tego nie napiszę - jakość dla mnie ta trasa taka mało interesująca). Ta "ścianka" - taka sobie. 3 dalej. Dół 3 dalej. 3 dojazd do gondoli. Wyszło słonko i zrobiło się widokowo - nadal dużo śniegu na Hali Skrzyczeńskiej. Śnieżą - tylko w jakim celu przy tym wietrze. Kolejka do talerzyka. I tak kolejka na Solisku około 13:00 (stałem 9 minut) ale wiem jak stanąć. Dla mnie na dziś dość nartowania, jeszcze tylko zjazd do knajpki na Pośrednim (na obiad). Warunki na 10 około 13:00. Z godziny na godzinę warunki się jednak poprawiały i było coraz więcej słońca.10 punktów
-
Pilsko dzisiaj. Ja turowałem, Córa jeździła Od 9:00 do 10:30 górę Pilska jeździło około 10 osób. Szczawiny-Miziowa wzorowo. Góra Pilska nieprzygotowana (widzieliśmy wczoraj wieczorem ratrak na kamerach wiec może to efekt opadu) ale 30 cm nowego i super jazda. Góra mgła Większość ludzi na Kamiennej a tam lód i mało sniegu (2 pasy po ratraku) . Może to syndrom orczyka ? Baba jeździ. Ludzi mało. pare zdjęć (napewno lepsze niż moje ) Bardzo udany wyjazd Pozdrawiam mirekn10 punktów
-
Tym razem dość spontaniczny wypadzik. Dzisiaj znalazłem się na Mosornym Groniu w Zawoji. Miał być Szczyrk, ale pogoda z rana była dość kiepska. Przyjazd dość późno ok 9:20- Zaspałem 🤣. No więc kupuje karnet i jeździmy. Warunki pogodowe jak dla mnie dobre. Trochę sypało, trochę wiało, mrozik był,na górze mleko. W późniejszych godzinach zaczęło się przecierać. Dzisiaj zawody więc część stoku wydzielona. Sporo zawodników i dosłownie kilkunastu narciarzy. Warunki na trasie w górnej części trudne. Dużo świeżego śniegu ponad 20 cm, a pod nim beton.Nie wiem co to się stało ale górna półka była tak wyboista jak nigdy. Bardzo duże krupy śnieżne tak jakby ratrak z rana celowo zebrał świeży opad z części dla zawodników i podrzucił do nas. Kiepsko to wyglądało, praktycznie wszyscy się męczyli. Dalsza część stoku, miód. beton, równo i lodowo. Zaczyna się przecierać.GOPR już jednego zawodnika przed zawodami zabierał.Organizatorzy widząc warunki postanowili spakować zabawki i większość zawodników się zmyła. Zrobiło się dość pusto, ale degradacja stoku postępowała. O godzinie 12:30 postanowiłem zakończyć dzisiejsze nartowanie. Wypad uważam za dość udany9 punktów
-
Następne dwa dni to zwiedzanie okolic Sławska. I właśnie do tego potrzebowałem nart skiturowych. Proszę taksówkarza o dowiezienie pod nieczynny od dwóch lat ośrodek narciarski "Warszawa". Mniej więcej 3-4 minuty zajmuje tłumaczenie, że nie przeszkadza nam to, że wyciągi nie działają, a wychodzić będziemy na nartach. Po 15 minutach jazdy terenowym UAZem, zastaje nas zamknięta olbrzymia brama na drodze. Na szczęście okazuje się, że obok jest mała furtka - otwarta. Nie trzeba przeskakiwać płotu. Ośrodek został jakiś czas temu kupiony przez nowych właścicieli. Nie wiadomo z jakich powodów, wyremontowali bazę noclegową na dole, ale wyłączyli wyciągi. Miejsce świeci pustkami, ani żywej duszy, widać że ktoś się tego dnia kręcił, odśnieżone podejście. W takich miejscach najbardziej się boję że mogą biegać psy, bo teren jest prywatny. Psów nie ma. Wychodzimy na górę, robiąc jakieś 400 m przewyższenia. Na trasie leży przyjemny przewiany puch. Zjazd jest świetny. Ostatni odcinek nieczynnej trasy to stroma ścianka. Z górnej części widać główną część ośrodka. Kolega zjeżdża pierwszy i zatrzymuje się na dole, ma mi nakręcić film jak zjeżdżam na dół. W tym momencie zza zabudowań wybiega on i zatrzymuje niepostrzeżony kilka metrów się za kolegą. Wielki futrzany lis zatrzymuje się na środku stoku, patrzy swoimi wyłupiastymi oczami jak zjeżdżam i ucieka. Na uwagę zasługuje oryginalny "domek" dla Tatrapomy, w której zlokalizowano dolną stację najdłuższego wyciągu w kompleksie.8 punktów
-
Hej, Dziś Szczyrkowski. Ja dziś dotarłem w okolicy 11. Ludzi jak na warunki w szczyrkowskim nie tak dużo, najdłużej w kolejce stałem 10 min i to tylko raz, a tak jazdą w miarę na bieżąco. Za wyjątkiem zbójnickiej kopy, kanapa ruszyła o 14 i tam cały czas była spora kolejka. Warunki różne w zależności od trasy. 1- oblodzona, trochę przetarć i kamieni 3 - z małego Skrzycznego bardzo fajnie, tam się mi dziś najlepiej jeździło, dalej w dół do gondoli już tak fajnie nie było, trochę lodu, przetarć i minerałów 4 - moje numer dwa, całkiem fajnie za wyjątkiem ostatniego zjadu do soliska gdzie było pełno luźnego sztucznego śniegu, muldy i mnóstwo ludzi próbujących to pokonać 5 - ok, tylko oblodzona miejscami. Jak zaczęło świecić słońce o 14 jeździło się sympatycznie. pozdrawiam Luce7 punktów
-
Kolejny, zarazem ostatni dzień naszego wypadu. Tym razem Czarna Góra. Strasznie ciągnęło mnie tu, gdy zobaczyłem FISowskie trasy. Ale to już przeszłość. Przybywamy dokładnie o 9:20. Szybko się ogarniamy i kupujemy karnety na 7 godzin. Pogoda, no cóż w trakcie dojazdu do resortu słoneczko się przedzierało, tutaj już nie. Dość pochmurno czasami wyjrzało Słońce. Na górze do południa mgła. Górna stacja temperatura poniżej 0 więc fajnie zmrożony stok, na dole powyżej 0 i cukier 😫 Początkowo wjeżdżamy na Bartusiową polanę dla rozgrzewki. Narciarzy, deskarzy szkółek nie szkółek przybywa więc od razu przenosimy się na Luxtorpedę czy jakoś tak 🤣 No więc startujemy. Jedziemy pierw trasą A i uwaga będzie gadane. Pierwsza ścianka fajna, dobrze przygotowana, zmrożony sztruks, ale dużo początkujących i generalnie walka o przeżycie. W drugiej części trasy bardzo dużo minerałów, aż za dużo. Nie wiem co to się stało ale mnóstwo kamieni, kilka szyszek. Zjechałem raz pomyślałem, coś mi się przewidziało. Jedziemy drugi raz, jednak to prawda i już sporo muld o tak wczesnej porze. Podziękowałem nie chce zniszczyć nart, przenoszę się na B. Na B zdecydowanie lepiej, górna część dobrze przygotowana. Beton i lód w sumie Stockli się sprawdziły. Dalszy odcinek jeszcze był ok mimo wczesnej pory Z minuty na minutę było już co raz gorzej. Bardzo dużo początkujących narciarzy, uczących się. Górna część stoku dawała cały czas radę. Dalsze odcinki trasy B po godzinie 11 to już prawdziwa walka o przeżycie dla niektórych. Mulda na muldzie, cukier pełno odsypów. Bardzo dużo upadków, co gorsza sporo też urządzało sobie grupowe zebrania, dyskusje, odpoczynki na samym środku trasy i to jeszcze na szerokość stoku. Po tym cyrku postanowiliśmy się udać na posiłek. Jedzonko dobre, spory wybór, spore ceny w sumie nic dziwnego. Po krótkim odpoczynku atakujemy i jeździmy. No niestety nie był to zbyt dobry pomysł. Bardzo dużo muld, odsypów, w sumie powtórka z rozrywki co godzinę temu z tym że pojawiały się minerały i jeszcze większe hopy. Dla mnie to była już katorga jeździć na tych slalomkach. Trasa widokowa z Czarnej Góry to jakiś śmiech, dalej nie będę komentował. O reszcie tras no cóż może nic nie będę mówił. O 14:30 kończymy jazdę. Podsumowując. To był ostatni punkt naszego wyjazdu dalej to już powrót do domu. Bardzo byłem napalony na ten ośrodek no i niestety zawiodłem się. Może to my mieliśmy pecha, może za dużo wymagam. Mimo wszystko udało się troszkę pojeździć. Tak czy owak z wielkim żalem opuszczamy Czarną Górę. Cieszę się że udało mi się odwiedzić ten resort, pomimo takich warunków i tak czuje się dobrze bo spędziłem kolejny dzień na nartach. No cóż czas pakować zabawki i wracać do domu 🤨 PS. Zdjęć nie zbyt dużo, nie miałem ochoty robić w takich warunkach, a czas nas gonił. Po za tym nie chce zbytnio negatywnie oceniać ON, może to jednorazowy wypadek przy pracy.7 punktów
-
Byłem wczoraj w Istebnej na Zagroniu. Takie tam kilka zdjęć. Ludzie jakby przestraszyli się deszczu i na stoku było pusto. Od mojej ostatniej tam wizyty zeszło masę śniegu. Warunki raczej wiosenne, pod spodem wyłaził lód. I tak. Do wieczora dało radę.6 punktów
-
Wieczorem wstawię relację ze zdjęciami, teraz opiszę swoje wrażenia. W nocy lał deszcz, który zamarzł, stoki pokryła warstwa lodu, zamarzły odsypy. Na niektórych ściankach warunki fatalne, ludzie padali jak muchy. Bardzo słabo przygotowane trasy jakby nie dali rady wczoraj wyrównać ratrakami ciapy, a tak naprawdę to bardzo gwałtownie zeszła temperatura po wczorajszym i dzisiejszym deszczu (momentami wręcz ulewie). Do tego wszystko zamarzło, łącznie z kanapą na Zbójnicką Kopę (choć rano figurowała jeszcze jako otwarta), później komunikat na monitorach o awarii technicznej. Śniegu zostało im jeszcze bardzo dużo, myślałem że od mojej ostatniej wizyty z 10 lutego zejdzie go dużo więcej. Dziś chodziły nawet lance (niektóre) więc próbują coś naśnieżać, pytanie tylko czy miało to jakikolwiek sens przy dzisiejszym wietrze. Około 11:00 mróz nagle odpuścił i to co było twardą bryłą lodową zaczęło być przyjemne do jazdy. Bardzo fajna jazda od 11:00 do 13:00, później Solisko zaczęło się już tak korkować, że uciekliśmy na obiad i do domu (wakacyjnego, tym razem w Wiśle). Około 12:00 widzieliśmy próby ruszenia kanapy na Zbójnickiej Kopie, ale jak zjeżdżaliśmy z Hali Skrzyczeńskiej cały czas stał płotek i kolejka ludzi przed płotkiem, czekająca na otwarcie jakże upragnionej kanapy. Dziś oceniając stan tras, najlepsze warunki nietypowo były na 3 i 11. Słaba 10, 8, fatalny dół na 4 i 7.6 punktów
-
Na specjalną sugestię wstawiłem przejazd Vaglianą, aczkolwiek jest też akcent leśny6 punktów
-
Czy ja dobrze widzę śnieżą doliny i dół,Jaworzynę też. Koniec ferii myślałem że odpuszczą. Brawo i dziękuję.5 punktów
-
Dzisiaj, Pilsko dla lenia tj od Glinnego. Start pare minut po 9:00 parking pusty. Pierwsze 1,5 km z buta z nartami przy plecaku. Da sie foczyć ale po lewej stronie szlaku w pasie gdzie są słupki graniczne. Od 1200 mnpm -10 i wiatr około 6 m/s . Wyżej mgła z gatunku tych co „konie dusi”. Kopuła -15 wiatr 8 m/s odczyt około 12:40 Ludzi na turach 1. W nocy na kopule dosypało około 30 cm. Mailem gps ale zjechałem na czuja bo ślady zawiewało Uwaga na okolice choinek doły są głębokie. Pare fotek. Pozdrawiam mirekn5 punktów
-
O Fresh Tracku w Beskid Sport Arena juz pisaliśmy. Dzisiaj opublikowałem film.5 punktów
-
5 punktów
-
Kurtka, auto... sami materialiści! Nie ważne jest mieć, a BYĆ w odpowienim miejscu i w odpowiednim czasie! Podelektować się piękną pogodą, wspaniałymi warunkami narciarskimi, czy pustym stokiem. Obcowaniem z naturą, ciszą, na ile to możliwe w tym miejscu. Do tego doborowe towarzystwo... Czym tam dojadę, w co się ubiorę, to już trzeciorzędna sprawa... Super materiał Jacek! PS.Jak mnie skręca, kiedy widzę to słoneczko, a ja taki uziemiony...5 punktów
-
4 punkty
-
Cześć Michał ale ja właśnie o tym mówię. Przez te pierwsze lata treningu tworzy się bazę czyli kształtuje się poprawną technicznie jazdę, która dopiero jest podstawą do próby osiągnięcia wyniku sportowego. Cytowałem kiedyś wywiad z M. Shiffrin w którym mówiła, że ona relatywnie późno zaczęła jeździć po tyczkach i właśnie o to chodzi. Żeby trenować wyczynowo najpierw trzeba daną dyscyplinę opanować w stopniu podstawowym. Podstawowym czyli nie zsuwania się z górki tylko kompletnej i poprawnej jazdy technicznej - to jest baza. Młody człowiek, który taką bazę opanuje + objeżdżenie wynikające z intensywności treningu a porównaniu z amatorem jeżdżącym tylko w ferie już jest ukształtowanym narciarzem. Pisałeś o 10% Michał. Ja patrząc na stoki uważam, ze taka poprawną bazę ma max 2-3 % ogółu narciarzy - nie patrzę na dzieci. Twój syn jak jeszcze trochę potrenuje, pojedzie na parę obozów będzie w wieku 12-13 lat narciarzem na poziomie niedostępnym dla amatora. I o to chodzi. Na wyczyn decydują się nieliczni i trzeba nieprawdopodobnego samozaparcia, zaplecza itd. żeby to kontynuować w wieku juniorskim. W skali naszego kraju to będą jednostki. Pozdrowienia4 punkty
-
oj pamiętam te klimaty-wiosna Nawet nasze narty załapały się w kadr. Pozdr. dla całej ówczesnej ekipy... jakby co to będziemy 19-22 marzec. Pozdrawiam Torres3 punkty
-
Dziś to nie ma wielkiego znaczenia. Ludzi nie ma. Jazda na bieżąco. Warunki, przynajmniej dla nas, bardzo trudne. Rano ciapa, narty zapadające się do cholewek butów. Potem to wszystko zamarzło z nierównościami i odsypami włącznie. Miejscami lodowisko. Po ośmiu zjazdach odpuściliśmy, nie chcąc ryzykować kontuzji.3 punkty
-
3 punkty
-
Tylko Że to już końcówka od dziś jeszcze miesiąc. W zeszłym roku 4 kwietnia juz było miejscami kiepsko.3 punkty
-
W tym roku, podobnie jak w poprzednim spędziłem 6 dni w Sławsku położonym w Beskidach Skolskich. Tegoroczny wyjazd obfitował niestety w mniejszą ilość śniegu, niemniej jednak udało się dobrze pojeździć. Wiele razy myślę, dlaczego to miejsce jest wyjątkowe i co je odróżnia od innych miejsc - mianowicie do Sławska prawie nikt nie przyjeżdża swoim autem. Bezpośrednie połączenia kolejowe w wiele miejsc, oraz fatalny stan dróg powodują to że mało ludzi decyduje się na podróż autem. Dodatkowo, koszt biletów kolei ukraińskich jest niewielki. Raz dziennie, zatrzymuje się też tutaj nocny pociąg z Kijowa do Wiednia. Na ulicach ruch samochodowy jest znikomy. W Sławsku głównym punktem jest dworzec kolejowy z postojem taksówek. W Sławsku jest około 250 taksówek - z czego około 80% to UAZy "Bobiki" i "Tabletki". Za dworcem jest mały bazarek z kilkoma sklepami i restauracjami za nim. Obok poczta, bank i apteka. Tylko tyle. Prawda że beznadziejny kurort? Mi się podoba! Śpimy w tym samym miejscu co poprzednio, miejsce noclegowe 1 klasa. Smaczna domowa kuchnia, domowy samogon. Chuśtawka z widokiem na całą dolinę. Panie pracujące w kwaterze prywatnej z uśmiechem nas witają. Wypijamy potem lampkę koniaku, wznosząc toast za to żeby w przyszłym roku też tu wrócić. Na pierwsze dni oczywiście Góra Trościan która oprócz ciekawych, niewyprofilowanych tras przez lasy, oferuje bogatą ofertę gastronomiczną miejscowych ludzi - czyli pyszną domową kuchnię. Reklama na dole, głosi że w Sławsku jest ponad 20 km tras. W te 20 kilometrów, wliczone są wszystkie możliwe przecinki przez las. Naprawdę jest tu gdzie jeździć przez 2-3 dni. Karnet na cały dzień kosztuje 470 hrywien (ok 70 zł). Ośrodek nie spełnia norm ustalonych przez polskiego narciarza: - nie ma charakteru ośrodka rodzinnego (są niestety czarne trasy), co nie przeszkadza oczywiście jeździć ukraińskim rodzinom - trasy są niewyprofilowane - w większości wyciągi są orczykowe Najczęściej zaglądamy do budki "U Pani Ewy". Starsze małżeństwo od 20 lat prowadzi małą drewniany domek w którym jest malutka kuchnia i sala do siedzenie. Można by rzec, takie miniaturowe schronisko. Zajadam się pysznymi plackami ziemniaczanymi z sosem podgrzybkowym oraz różnymi zupami. Pani Ewa dolewa nam własnoręcznie robione nalewki, z których najciekawsza to chrzanowa. Aż miło pali. W budce u Pani Ewy wisi kilka zdjęć od ludzi którzy wracają tutaj co roku. Fotografie przedstawiają różnych ludzi w tym miejscu, z napisam "Kijów rekomenduje jedzenie u Pani Ewy". Są też bardziej wymyślne wierszyki. Robi sobie z Panią Ewą i Panem Mikołajem zdjęcie, obiecujemy, że za rok przywiozę jej fotografię oprawioną w ramkę, z jakimś podpisem. Pani Ewa prosi o umieszczenie obok siebie flagi Polski i Ukrainy. Nigdzie tak dużo jak tutaj, nie rozmawiałem na stokach z różnymi ludźmi. Ludzie chętnie zagadują. Pewnego wieczoru, zagaduje do nas białorusin w średnim wieku, z Mińska. Wypijamy dwa kieliszki samogonu, rozmawiamy z pół godziny. Takie rozmowy dużo dają. Opowiedział nam o tym, że z Trościana na drugą stronę jest świetny zjazd leśną drogą, na drugą stronę góry. Sam opowiadał, jak zapuścił się tam pierwszy raz, i zupełnie nie przejmował się tym że nie zna terenu. W efekcie, dojechał do wsi, i na pytanie "Gdzie jest Sławsko?" usłyszał odpowiedź "daaleko - 15 km" Trasa o której wspomina, prowadzi ze szczytu góry Trościan do wsi Tarnawka (Terniawka). Zjazd ma około 7-8 km..Jedzie się cały czas leśną drogą, po drodze jest olbrzymia hala. W końcowej części rozpędzamy się na polach nad wsią. Miejscowi patrzą ze zdziwieniem 🙂 Zjazd ma jeden wielki plus - zjeżdża się do wsi Tarnawka (Terniawka), w którym znajduje się przystanek kolejowy. Akurat tego dnia, kiedy zjeżdżamy, zatrzymuje się tutaj tylko jeden pociąg osobowy zwany w krajach byłego ZSRR "elektriczką". Tego dnia, idealnie, toporna elektriczka zatrzymuje się tutaj o 18:18 i nią wracamy jeden przystanek do Sławska. Świetne zakończenie dnia.3 punkty
-
3 punkty
-
Te 2-3% to raczej wersja optymistyczna:;) Ale i dla reszty też jest miejsce na stoku.2 punkty
-
Nie mamy najczęściej świadomości jak trudną sztuką jest przejście dziecka z raczkowania do pozycji pionowej i ile setek mięśni musi być zsynchronizowana, aby tą pozycję utrzymać. Z tego też powodu małe dzieci stosunkowo szybko łapią technikę(pamięć mięśniową), dużo szybciej niż dorośli. Problem w tym, aby ta technika była tą właściwą. Więc jak dziecko na dzień dobry trafi do dobrego klubu, gdzie go nauczą wzorcowej techniki, to potem może nawet mieć długie przerwy, to i tak będzie jeździł jak zawodnik - bo inaczej nie umie. A jak ktoś się źle nauczył, to żeby się zajeździł na śmierć, to i tak ciągle ta zła natura będzie z niego wyłaziła. Ale jak to ktoś powiedział, najważniejsze to jest gonić królika:;)2 punkty
-
@Cosworth240Dokladnie taki sam cel mam ja w stosunku do mlodego - ma dobrze i bezpiecznie jezdzic. Dlatego trenuje z klubem, w miare mozliwosci. I efekty widac jak na dloni - jak pojechal na oboz narciarski to na zawodach konczacych objechal swoich wszystkich kolegow i kierownika obozu. Nie byl to co prawda oboz typowo sportowy ale to tez pokazuje jakie sa roznice w narciarstwie dzieci szkolonych a dzieci nieszkolonych. Do tego dochodza jeszcze oczywiscie inne aspekty, jak talent, motoryka, checi, ale cel zawsze powinien byc jeden - zeby dziecko jezdzilo dobrze technicznie, swobodnie i bezpiecznie, a niekoniecznie zawodniczo.2 punkty
-
Dobrze mówisz, nie tylko nie z każdego dziecka nie będzie zawodnika, ale nawet z większości dzieci w pewnym momencie zawodników już nie będzie - co nie zmienia faktu, że z moich obserwacji, nawet słabo "wynikowo" jeżdżące dziecko będące w klubie i uczestniczące w jego treningach pojedzie swobodnie i rekreacyjnie w sposób taki, że większości równolatków opadną kopary. Dlatego moim zdaniem niezależnie od ambicji sportowych, warto dzieciaki powierzać opiece trenerskiej w klubach. Taka jest moja filozofia. Moja córka jeździ w klubie. Jest tam na tle równolatków jedną z gorzej jeżdżących (moja żona nie lubi jak to podkreślam, ale obiektywnie stwierdzam fakt i zaznaczam, że nigdy tego córce nie mówię), co nie zmienia faktu, że na tle ogółu dzieci jak pojedziemy sobie gdzieś tam razem na stok, to jeździ całkiem nieźle. Widzę też jakie postępy robi z miesiąca na miesiąc z sezonu na sezon. Na pewno bez klubu nie byłoby szans na taki rozwój. My tam w ogóle nie jesteśmy dla wyników i startów - chcę żeby nauczyła się ładnie jeździć i wierzę, że kiedyś jak trochę podrośnie to mi za to podziękuje 😀2 punkty
-
Bardzo fajny film i warunki - rewelacja! Niech te wszystkie śląskie śpiochy żałują tego, co ich ominęło ! Ja żałuję, że mam tak daleko i że będąc krótko w Szczyrku w styczniu nie starczyło czasu, żeby zajrzeć na BSA. Może kiedyś ... I kto to mówi? Najbardziej kolorowa stylówa na stoku ? 🤣 Pozdrawiam, kuruj się szybko i skutecznie!2 punkty
-
Jeśli ktoś wybiera się do Szczyrku, to Salmopolska powyżej Soliska jest wielkim lodowiskiem Zalecam wielką ostrożność.2 punkty
-
Różnice ze względu na płeć, jakieś tam są. Inaczej w zawodach jeździli by wszyscy razem. Ale w tym kontekście o którym piszesz - jak najbardziej. Nie miałem styczności z narciarskim wyczynem, więc nie wiem, ale z tenisem stołowym:;) Staje gość przy stole i po kilku pierwszych piłkach, wiadomo czy był szkolony w kubie czy też nie. Oba sporty choć są bardzo od siebie odległe, to są na wskroś bardzo techniczne. Więc Twoje słowa do pingla, a jakże, też pasują:;)2 punkty
-
Kolejny dzień. Zgodnie z planem dzisiaj Dolni Morava. Przyjazd dość późno ok godziny 9:30. Ku naszemu zdziwieniu ludzi mało. Kupujemy całodniowe karnety i powoli startujemy. Cena 740 koron + kaucja 100. Pogoda no cóż, powtórka z rozrywki- słoneczko ale już nie co chłodniej. Rano jeszcze lekki mrozik, potem coraz cieplej, ale nie było tragedii. Kilka fotek, praktycznie non stop nagrywałem i ciągła walka z kamerą. Mimo wszystko zawsze coś. Warunki genialne. Trasy bardzo dobrze przygotowane sztruksik, śnieg dobrze związał. Można było poszaleć. Czarne trasy coś pięknego. Najgorszy odcinek- trasa czarno-czerwona. Dużo muld kasza, cukier. Generalnie trasy bardzo dobrze się trzymały. Najgorzej było przed samymi wyciągami. Czarne trasy się trzymały bo tak na prawdę mało kto jeździł. Widoczki piękne, słoneczko, czegoż trzeba więcej?! Kolejki zaczęły się pojawiać.Tak na prawdę do jednego wyciągu max 3-5 min. Od 13:30 narciarzy, deskarzy co raz mniej. Potem bez kolejek Szaleństwo szaleństwem, nagrywanie nagrywaniem, ale czas coś zjeść. O 13:40 atakujemy knajpkę na stoku. Obsługa bardzo miła, ceny w porządku, jedzenie bardzo dobre. Polecam skrzydełka BBQ z jakimś tam sosem, frytkami i sosikiem z pomarańczy + widoczek Po obiedzie, dalszy ciąg jazdy. Warunki już trudne- odsypy kaszki. Po za tym zmęczenie no więc po kilku zjazdach postanowiliśmy się pobawić na snowparku i troszkę poskakać. Dużo śmiechu i zabawy. Ok 15:30 kończymy te wygłupy nasze i ewakuacja do auta. Reasumując. Znowu pogoda dopisała i spełniła moją prośbę co do temperatury. Sam ośrodek, jak dla mnie strzał w dziesiątkę. Wspaniałe widoki, genialne trasy, na prawdę można pośmigać. Nie jest to ośrodek dla każdego ze względu na trasy, ale ci którzy potrzebują czegoś więcej jak najbardziej będą zadowoleni. Myślę że na pewno jeszcze tu wrócę. Chyba jestem jeszcze bardziej zmęczony niż po Zieleńcu, ale to dobrze. Na koniec dnia uderzamy do Aquaparku w Kudowie by się wygrzać. Najgorszy punkt programu, nie polecam, chyba tylko sauna dała jako tako radę. Jutro plany Czarna Góra. Dziękuje za uwagę i do następnej relacji 😁2 punkty
-
Skrzyczne, wiatr wygonił nas trochę wcześniej niż planowaliśmy, ale jazda była super i bez kolejek do 10:00 - wtedy wyłączyli górne krzesła. Kaskada zamknięta, ale można poćwiczyć jazdę po lodzie Jeszcze pojeździmy Kaskadą armatka czeka na mróz Armatki w newralgicznych miejscach rozstawione - sprawdziło się dolne naśnieżanie przy Mecie, zjazd bez problemów.2 punkty
-
Kurka nie jest nowa, ma 2 lata. Dla zainteresowanych link - https://www.hellyhansen.com/en_pl/ridge-shell-jacket-625421 punkt
-
@Mitek dzieki, na innym forum pewnie dostalbym linka: http://lmgtfy.com/?q=szwajcaria+Bałtowska+godziny+otwarcia tutaj jednak są życzliwi ludzie ja oczywiście znam te godziny otwarcia, tylko z tego co pamiętam z relacji @marboru to ośrodek startował wczesniej rano, a róznie to bywa z organizacją wiec wole sie dopytać bywalców swoja droga to dziwne - coraz cieplej, słońce wstaje wcześniej, aż sie prosi zeby startować wcześniej a oni później,1 punkt
-
1 punkt
-
Kopa co najmniej jakby miała ponad 3000mnpm i warunki arktyczne 🤣😂1 punkt
-
Kolejny prosty przykład faktu, że dziewczęta dojrzewają wcześniej niż chłopcy. W tym wieku różnica to nawet 1,5-2 lata. Nie pamiętasz, że w szkole podstawowej w pewnym momencie koleżanki były większe i silniejsze? Dziewczyny mają bonusa na start ale potem chłopcy już je doganiają i prześcigają.1 punkt
-
A ja zapytam z innej strony: czy jest tu jeszcze miejsce na dobra technicznie ale swobodna, rekreacyjno-sportowa jazde a nie tylko cisniecie w kierunku zrobienia z kazdego dziecka zawodnika? Bo do tego cala dyskusja sie sprowadza, czy z danego dziecka bedzie kiedys zawodnik czy nie bedzie, a przeciez nie o to tu chodzi. Chodzi imho o to zeby uczyc dzieci poprawnej technicznie jazdy, z zachowaniem rozwagi i bezpieczenstwa na stoku. Stancie sobie kiedys na gorce i poobserwujcie jaki procent dzieci (a nawet doroslych) jezdzi tak jak pokazane w tym watku 8-mio czy 10-cio latki. Jak Wam wyjdzie 10% to juz bedzie sukces. I zalozenie powinno byc takie zeby dalo sie zwiekszyc ten %, a zeby zwiekszyc to musi byc praca u podstaw z dziecmi, zeby jak najwiecej z nich odebralo jak najwiecej nauk narciarskich pozwalajacych dobrze i bezpiecznie jezdzic. Do tego nie jest wymagane zeby kazdy byl zawodnikiem i cisnal ile fabryka dala1 punkt
-
Patrząc na wyniki takiej ligi MOZN, to w sumie spostrzeżenia Mitka są ciekawe i do pewnego stopnia znajdują potwierdzenie, bo wyniki w grupach wiekowych dziewczyn vs. chłopców rozjeżdżają się coraz bardziej z wiekiem - tzn. chłopcy są trochę szybsi niż dziewczynki, ale powiedzmy w rocznikach typu 2011-2012 - różnica jest taka, że 5 najlepszych dziewczynek byłoby tak mniej więcej za piątką najszybszych chłopców - zostawiając w pobitym polu większość z nich (a jest ich tam pewnie z 20-30); na przykładzie kolejnej grupy - roczniki 2009-2010 - znów różnice są, ale ciągle pierwsza powiedzmy trójka dziewczynek na większości zawodów łapałaby się do pierwszej dziesiątki chłopców (ale już mówimy raczej o trójce dziewczynek, a nie piątce). Sprawa rozjeżdża się coraz bardziej z wiekiem. Nie do końca wiem, czego to dowodzi, ale być może można by wysnuć wniosek, że: narty to przede wszystkim sport techniczny, gdzie jednak element siłowy nabiera coraz większego znaczenia wraz ze wzrostem fizyczności samych zawodników. Na pewno też ma znaczenie sama dyscyplina, przy czym dzieci, o których tu dyskutujemy, a szczególnie w warunkach polskich jeżdżą dyscypliny techniczne - dyscypliny techniczne, jak sama nazwa wskazuje predestynują zawodników przede wszystkim o nienagannej technice, choć patrząc na porównanie Kristofersen vs. Hirscher (wiem, że to nie dzieci), trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest to tryumf nieprawdopodobnej fizyczności (Hirscher) nad nienaganną techniką (Kristofersen) - nie twierdzę przy tym, że z techniką u Hirschera jest jakoś szczególnie na bakier, ale Norweg jeździ technicznie przepięknie; natomiast dyscypliny szybkie (Super G; zjazd), to zawsze będą dyscypliny, gdzie bez fizyczności zawodnik o nienagannej technice nie będzie miał topowych wyników - vide zjazdy do superkombinacji.1 punkt
-
Cześć Wydaje mi się, że płeć nie ma tu znaczenia. Narty nie są sportem siłowym. Podstawą jest tu wyczucie równowagi oraz osoba szkoląca. Znam co najmniej parę przykładów rodzeństw gdzie to właśnie dziewczynki jeżdżą lepiej doroślej od chłopców pomimo - celowo pisze o rodzeństwach - tego samego nauczyciela. Oczywiście istnieją pewne kulturowe i wychowawcze "kalki", które ustawiają dziewczynki w przegranej pozycji ale nie jest tak, że maja one mniejsze możliwości na wejściu, ze tak powiem. Jak nie ubierzesz dziewczynki w różową kurteczkę z barankiem i nie wmówisz jej, ze dziewczynka musi być delikatna bo inaczej nie wypada tylko dasz jej porządny sprzęt i porządny wzorzec to będzie śmigać lepiej niż dziesięciu równolatków. Lucifero to inna bajka. To planowo trenowany zawodnik a nie dziecko mające przy okazji wakacyjnych wyjazdów nauczyć się porządnego narciarstwa. Zawsze będzie lepszy od większości innych narciarzy. Wiek nie ma tu żadnego znaczenia. Znam sporo dzieci, które trenowały narciarstwo zjazdowe ( trenowały czyli były w ostrym reżimie treningowym powiedzmy cztery, pięć lat - tyle ile dali rade unieść rodzice finansowo. To będą zawsze narciarze z innej półki niż nawet najbardziej doświadczony amator po 40 latach jazdy czy instruktor nie mający przeszłości zawodniczej. Inna półka. Pozdrowienia Pozdrowienia1 punkt
-
W tym tygodniu udało mi się we wtorek po niewielkim przymrozku rano pojeździć po twardym. Rewelacja. No i dziś w nocy artyleria odpalona. W zbiorniku połowa stanu wody. Trzy nocki mrozów to jeszcze podciągną pokrywę, która nie jest wcale taka cienka. Jak na ostatnie długie ocieplenie i deszcze to śniegu mają jeszcze dużo. Dobrze to wygląda oceniając zarządzanie. Powstała nowa pizzeria i całoroczny tubing, który wygląda na fotkach imponująco.(info ze strony ośrodka). Jutro po nartach będę miał trochę czasu to obadam wszystko organoleptycznie. Tylko jak ja wstanę o 6-30 po koncercie ZAZ😪 Pozdrawiam.1 punkt
-
Ten film był kiedyś linkowany na forum. Pokaz wnuczce Lucifero lat 8, to jest dopiero wzór do naśladowania: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=526663657515058&id=380749592106466&_rdr1 punkt
-
Nawet zapomniałem o takiej opcji jak STOPKI/SYGNATURY. Wszedłem w ustawienia .... odblokowałem stopki .... i szok. Rzeczywiście masz stopkę dłuższą niż niektórych relacje 🙂 Na innych forach są limity na liczbę wierszy w stopce, może tutaj też by wprowadzić ? 🙂 Muszę ponownie włączyć opcje ze stopkami, tak się nie da żyć 😉1 punkt
-
Na Skrzycznem i Zbójnickiej Kopie zaczął padać śnieg. W Salmopolu na razie nic.1 punkt
-
Wreszcie F. Cup zawitał w moje strony. Różnie się przygotowywałem do zawodów jak na amatora oczywiście i chyba już wszystko przetestowałem. Przyjeżdżałem bez wcześniejszych treningów, po całej nocy spędzonej w samochodzie, często jako kierowca, na cudzych nartach, na nartach nie przygotowanych (nie nasmarowane i nie naostrzone), na nartach testowych których wcześniej na oczy nie widziałem, nartach ALLMountain i nie wiadomo jakich. Tym razem testowałem start w zawodach na Alberto Tombę. Czyli w skrócie nocna impreza (obchodzone urodziny) i rano na zawody. Taka anegdota z czasów kiedy wielki Tomba La Bomba startował. W czasie trwających zawodów wpada zaspany Alberto na start podchodzi do skoncentrowanego już zawodnika, klepie go po plecach i pyta to kto teraz startuje? a ja kiedy? Wracając na ziemię w eliminacjach Dolnośląskich Family Cup startowałem najczęściej i nigdy tu nie wygrałem, zawsze ktoś był lepszy. Tym razem się nie stresowałem i pojechałem na żywioł. W tym roku mało jeździłem. Narty serwisu nie widziały od poprzedniego sezonu. Smar dostałem w prezencie od Mikołaja z FC i to mi musiało wystarczyć😉 Dzikowiec to fajna góra położona w Boguszowie-Gorcach. Mam tu blisko, ale nieczęsto zaglądam. Kiedyś często tu jeździłem na treningowe tyczki i zawody, ale ostatnio wpadam tylko na zawody raz góra dwa w sezonie. Pogoda tym razem dopisała jak nigdy. W nocy mróz, od rana słońce, trasa szybka zmrożona. Do tego bez wiatru. Właściwie lepiej być nie może. W ostatnim czasie pech dopadł kilku zawodników, co najmniej 3 świetnych zjazdowców na treningach się porozbijało (głównie kolana i sezon na straty). Wniosek z tego ( niewłaściwy) nie trenować. Narty nasmarowane to pora zapoznać się z warunkami Nie zabrakło też kibiców i miałem doping Z uwagi na dzieci start był wyjątkowo nisko, ale za to bezpiecznie. Wszystko poszło szybko i sprawnie, jak zawsze ostatnio (przynajmniej tam gdzie ja byłem). Szybkie 2 przejazdy i po zawodach Sprawdzenie wyników u sędziów Zwiezienie sprzętu na dół i można jeszcze trochę luźno pojeździć Jeszcze tylko odbiór nagród, pamiątkowe zdjęcia i można do domciu... Na następne zawody trzeba zdecydowanie lepiej i profesjonalniej się przygotować, na szczęściu daleko się nie zajedzie... Pozdrawiam serdecznie! PS Dzięki dla Family Cup, wszystkich zawodników i kibiców, za cudownie spędzoną sobotę !!!1 punkt
-
Dzikowiec,Woj. DS. Góra jak góra,lecz wymagająca. Wspaniała sobota,słoneczna,zimowa aura,lód i śnieg. Idealny dzień na zawody z cyklu Family Cup. Zawody udane,piszę z pozycji kibica i..... Iwonka @Chrumcia gratulacje za podium i dzięki za fantastyczny dzień, i spotkanie. @marionen nie zawiódł województwa Dolnośląskiego, puchar błyszczy na komodzie @marboru Mariusz jechał dziś z numerem 91...przypadek?1 punkt
-
1 punkt
-
Hejo! Dziś pojechaliśmy na Pejo Przez ostatnie kilka dni zastanawialiśmy się czy warto jest jechać na Pejo na 4 h jazdy, kiedy u siebie mamy 8,5. Z jednej strony fajnie jest odwiedzić nowy ośrodek, a z drugiej szkoda czasu na jazdę skibusem. Jednak jak tak pomyślałem, to kiedy tu wrócę? Jeśli nawet, to pewnie znowu będzie trzeba wybrać się tam tylko na kilka godzin, bo nie będzie jak dojechać. Tacie i bratu było trochę wszystko jedno, także to na mnie spoczywało podjęcie tej trudnej decyzji Ostatecznie została ona zatwierdzona po 23, także dość późno. Pobudka nieco później - nieco przed 8. Powoli gramolimy się do gondoli, by zjechać do Marillevy 900. O 9:55 podjechał do nas skibus. Z opóźnieniem - ok. 10:35 - dojechaliśmy pod Pejo. Szybki hop do gondolki i jedziemy! Na górze od razu idziemy do Funifora - nigdy nie jechałem taką koleją. Ten typ polega na tym, że wahadłowo jeżdżą dwie kabiny przyczepione do dwóch lin napędowych (nie znam dokładnie tej konstrukcji, ale pewnie jest to jedna lina podwójna) oraz do dwóch nośnych. Co ciekawe, gdy jedna kabina dojedzie na górę, to druga nie musi dojeżdżać na dół - działają one niezależnie od siebie. Nie ma sensu opisywać kolejności naszej jazdy, bowiem nie mam przy sobie mapki Pejo, także napiszę ogólnie. Z góry zjechaliśmy tylko dwa razy - każdy zjazd był niesamowity. Widoków nie da się opisać. Ciężko też oddać ten klimat na zdjęciach. Szczerze? Uważam, że nawet dla jednego zjazdu z góry warto było tu przyjechać! Być może dlatego, że warunki (na każdej trasie) były fantastyczne, choć inne niż w poprzednich dniach. Słońce tak mocno operowało, że trasy puściły i zrobiło się miękko. Tego mi było trzeba Trasa z Pejo 3000 (swoją drogą pierwszy raz w życiu byłem na takiej wysokości!) nie była jedynym rarytasem tego ośrodka. Czymś równie fantastycznym był snowpark. Nie mam za bardzo jego zdjęć, za to nakręciłem trochę ujęć, które na pewno wstawię do filmiku Co prawda nie skakałem tam za bardzo, ale lej pod kątem 360 stopni wraz z pianinem to jest coś, c o przyciągnęło nas tu na 3 zjazdy Reszta tras również fantastyczna - głównymi zaletami były przede wszystkim warunki i widoki. Trzecia mocno pozytywna trasa, to najdłuższa czerwona na sam dół. Długa, kręta i przyjemna Pozytywnie zaskoczyły nas także ceny w barze - za 2 porządne dania, gulasz i 3 herbaty zapłaciliśmy niecałe 30 ojro - w porównaniu do barów w Madonnie to spora różnica na plus. Nie sądziłem też, że na wysokości 2400 m npm będę się zapisywał na zajęcia na studiach Ostatni zjazd zakończyliśmy o 14:45. Skibus przyjechał tuż po 15 a w Marillevie 900 byliśmy o 15:48. H̶o̶p̶ ̶d̶o̶ ̶g̶o̶n̶d̶o̶l̶i̶ ̶i̶ ̶d̶o̶ ̶d̶o̶m̶u̶... Otóż nie! Miałbym zmarnować te 40 minut? Chyba bym wpadł po tym w depresję. Tak więc hop do gondoli, potem na jedno krzesło, zjazd i wjazd Orso Bruno na Monte Vigo. Potem petarda czarnulką i o 16:28 wchodzę na 4-osobowe krzesło na Doss Della Pesa. Stamtąd oczywiście czarnymi do domu - na deser jak zwykle Nera Marilleva iSKI Tracker dziś nie działał, także nie wiem ile km, ale był to wyśmienity piąty alpejski narciarski dzień! Pozdrawiam Marcin ~leitner1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak widać nie takie znów retoryczne. Zasobność portfela klienta, dziesiątki lat trwania ośrodków, pewność śniegu, potrzeba klienta itd. Żeby podać na szkle (cokolwiek) trzeba mieć w kuchni więcej pomieszczeń. Może przyjdzie na to czas w Polsce, ale nie szybko.1 punkt







