Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.03.2019 - 24.03.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.03.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
KOWARY Kowary, a w zasdzie Mala Upa na przełęczy Okraj miało być z rana fajnie. Niestety pogody dzisiaj już nie będzie. Dobrze, że znam to miejsce, bo byłoby trudno się zorientować. Śniegu nie brakuje, choć widać swoje lata ma... Widoczność jednak mała... Biuro zawodów w SKIMU gotowe Ja już swój numer odebrałem... Puchar Kowar to jedne z najlepiej zorganizowanych zawodów na Dolnym Śląsku dla amatorów i zbierają się tutaj najlepsi włącznie z medalistami MŚ Mastersów, normalnych amatorów również nie brakuje...12 punktów
-
Dzisiaj znowu pogoda dopisała, choć mrozu w nocy raczej nie było, trasy dość miękkie, typowo wiosenne. To mój 50 dzień na nartach w tym sezonie, miał być ostatnim, ale umówiłem się ze spotkanym znajomym na wspólne śmiganie za tydzień PS. Jak widać na ostatnim zdjęciu misio już nie śpi, odwiedził dzisiaj kocioł gąsienicowy, popatrzył na jeżdżących gigant klepnął się w czoło i sobie poszedł 😀11 punktów
-
Juliany - jako że są czynne, to trzeba było się wybrać. Oficjalnie czynna tylko 10. 8 zamknięta (wjeżdżam ostrożnie sam, bez dzieci, dlaczego ta trasa jest zamknięta, ma dziś najlepsze warunki ?). 8 nieco dalej. Tu są przecierki i przetopy - do objechania (a wystarczyło nasypać nieco śniegu i można byłoby to zlikwidować). Zamknięta 9. 10 góra. 10 środek. 10 dół. 10 dół widziany z nart. Golgota - już po Golgocie. Na 3 poprawili przecierki na zakręcie (znacznie), o których pisałem wczoraj.10 punktów
-
Dokładnie dzisiaj minął tydzień od naszego powrotu i jest już klip Siedem dni i siedem świetnych ośrodków narciarskich zamkniętych w czterominutowy obraz. Civetta, Carezza, San Martino di Castorozza, Alpe Lusia, Predazzo, San Pellegrino i słynna Cortina d'Ampezzo - zostały już tylko wspomnienia... Klip dedykuję @mifilim oraz @Góral spod Skrzycznego - Chłopaki wracajcie do zdrowia i pełnej sprawności! Wierzę, że razem zawitamy w te piękne Góry kiedyś w niedalekiej przyszłości. @Sariensis, @wojgoc, @Piotr_67, @artkas, @tanova, @ewangelizator, @Chrumcia, @San28, @JC, @Greg, @leitner, @pawelb91, @Turnplayer, @Jeeb, @Aressi, @Cosworth240, @ANDISKI, @marcinn, @gregre0, @Mitek, @zając, @fredek321, @Annaa, @janek57, @zbyszek42, @gregor_g4, @artix, @Bumer, @WojtekM, @sstar, @johnny_narciarz - dzięki za wpisy w wątku i podtrzymywanie go przy życiu Miłego oglądania10 punktów
-
Wywołany do tablicy odpowiadam:rzeczywiście byłem,bo beze mnie nie odbyłoby się wiele imprez. Tegoroczny Nolimit był ekscytujący nie tylko dla zawodników,ale też widzów. Organizatorzy potrafia rozdymać oprawę imprezy w postępie geometrycznym,był TVN ze śliczną pogodynką Dorotką Gardias, studio zawodów prowadziła Dagmara Krzyżyńska z dziennikarką polityczną Dominiką Wielowiejską,były Mercedesy i karnety sezonowe na nagrody ,catering,koncert,bezpłatna toaleta na Kasprowym dla zawodników,Maryna i Agnieszka Gąsienica jako najszybsze i wiele innych atrakcji. Pogoda dopisała,nienaganna lampa cały dzień.Stroma góra Kotła Goryczkowego była pokryta lodową skorupą po nocy a slalom ustawiono tam mocno podkręcony.Zanim nabrało się szybkości,trzeba było wejść na krawędź,co spowodowało,że z pierwszych grup sporo zawodników już od pierwszej bramki podróżowało na plecach w linii spadku.Mój rywal równoległy też tak jechał od początku niebezpiecznie blisko mnie,czym mnie zdeprymował.Wszystko rozgrywało się na pierwszych trzech bramkach,jeśli ktoś dojechał do czwartej,miał duże szanse na skończenie. Ja niestety stawiając na ukończenie wybrałem na ściance technikę "krowa na lodzie",więc straciłem tam sporo i nie dało się już nadrobić niżej,choć z przejazdu reszty giganta jestem zadowolony. A potem wyjechaliśmy obserwować następne grupy,składające się z asów i było to niezapomniane widowisko.Lodowa skorupa połamała się w formie fantazyjnych dziur i młodzi zaczęli opuszczać trasę w sposób spektakularny,z powietrznymi ewolucjami,choć dalej wszystko dokonywało się na pierwszych trzech bramkach.Jeden z młodych przejechał bardzo szybko ,choć z akrobacjami pierwsze bramki i gdy już odzyskał równowagę,zjechał w bok do nas.Pytamy,czemu nie jedzie dalej,a on "wystraszyłem się"...Nie widziałem tego jeszcze na żadnych zawodach. Kto miał wygrać,to przeważnie wygrał i dostał,na co zasłużył.Roczne talony dostali przeważnie pracownicy PKL,jak Wojtek Gajewski i Marek Smetana ,co konferansjer Marcin B. uzasadnił tym,że taka jest polityka,by je dostali ci,którzy muszą dojeżdżać do pracy a nie do fanaberii. Kto miał wygrać, wygrał jednak,choć z ok. 300 zawodników jedna czwarta wypadła8 punktów
-
KOWARY Widoczność na starcie nie była imponująca. Ośrodek jest położony pomiędzy 1000 a 1260 mnpm. Temperatura jednak na sporym plusie, na całej trasie. Na górnym odcinku jedna bramka widoczności musi wystarczać, bliżej mety na wypłaszczeniu jest dużo lepiej (widać kilka bramek). Widok z okolic bramki startowej... Przy bramach dużo lodu i liczne dziury, pół metra wyjazdu poza optymalną linię i już kłopoty Narty potrafiły rozjeżdżać się w najmniej oczekiwanych miejscach... Najtrudniejsze zawody na Malej Upie w jakich jeździłem. Zawsze czasy oscylowały w granicach 43-50 sekund. Dzisiaj nikt nie zszedł poniżej 1.05 min. A i ja miałem dzisiaj przygody. Przygotowałem sobie gigantowe komórki, ale ze względu na warunki w ostatniej chwili wymiękłem i postanowiłem pojechać na czymś nieco szerszym i z mniejszym promieniem. Niedawno te narty komuś pożyczałem i ktoś coś majstrował przy wiązaniach. Przed samym startem wypiął mi tył w prawej narcie, myślałem że to przypadek. Startuję, początek idzie gładko, trochę rzuca, ale może być. W połowie trasy wpadam w dziurę i lewa narta dziwnie się zachowuje, rzut oka pod nogi i widzę, że trzyma mi tylko przód wiązania, a pięta buta unosi się nad nartą. Moje szczęście, że dzieje się to już na prostym odcinku po skręcie, a do kolejnej bramki jest dosyć daleko. Prostuję sylwetkę, opieram się na kijkach (w czasie jazdy) i wciskam lewego buta z całej siły w nartę. Udaje się, wiązanie ponownie trzyma but i jadę dalej. Dwa skręty mam opóźnione, wypadam z lodowej rynny w miękki śnieg, ale jadę dalej. Straty czasu nie da się jednak nadrobić. Niezadowolony z czasu wpadam na metę. Sporo osób na moje szczęście miało różne problemy i nie jest najgorzej. Nieoficjalnie mam 2 czas w grupie. Z Peca (były jakieś zawody Puchar Międzynarodowy Mastersów) dojeżdża Stanisław B. medalista Mistrzostw Świata Masters, ale dopuszczony do zawodów bez numeru i poza klasyfikacją (tak ogłosił organizator). Jest pudło w Kowarach i do tego 2 miejsce, jak na okoliczności, jestem zadowolony. Z uwagi na przedłużające się zawody, organizator kończy zawody po pierwszym przejeździe, drugiego nie będzie... Można już wypoczywać w oczekiwaniu na rozdanie nagród... skwapliwie z tego korzystam, bo jestem mocno wymęczony... Były też nietypowe zawody w przepychaniu (zapomniałem jak to się nazywa, chyba jakiś ball coś tam) Przychodzi czas na podium i 2 niespodzianki (jak to w życiu, dobra i zła) Zła taka, że jednak organizator dopuścił w sobie znany sposób S.B. do zawodów i spadłem na 3 miejsce, żalu nie mam. Stanisław był najszybszy i taka prawda. Trochę zaskoczony był zawodnik który myślał, że wygrał, ale też nie robił problemu. Nie pamiętam jak się nazywa, jest z Warszawy (ze znanej stajni "Treningi na Tyczkach" - często się ogłaszają w mediach). 2 miła niespodzianka, nagrody wręczał Marek Krzyżyński (świetny trener, kiedyś współpracował z kadrą polskich alpejek), a jeśli o mnie chodzi, to był mój pierwszy trener, który otworzył mi oczy na narciarstwo sportowe. Na zdjęciu, Marek stanął (robiąc mi wielki zaszczyt) ze mną na podium... To zdjęcie przypadkowego budynku, na wprost naszych zawodów (jakiś miejscowy browar) Przed powrotem do domu chcieliśmy coś zjeść, ale restauracja do której zawsze chodziliśmy była zamknięta i przez przypadek zaglądamy do Pivovar Trautenberk. Okazuje się, że miła obsługa, świetne jedzenie i ciekawe wnętrze... .. spory wybór piwa z własnego browaru... specjalny kącik dla narciarzy (zwłaszcza @leitner) I wszędzie pełno kadzi z różnymi gatunkami złocistego napoju 30 w sobotę jeszcze jedno podejście do PB Szklarskiej Poręby, może ktoś się skusi...7 punktów
-
Ja wraz z rodziną w akcie desperacji wybraliśmy się z Warszawy do Szklarskiej, bo lampę zapowiadano. Lampa była, bardzo ciepło ale narciarstwo przednie. Lola w formie, na dole już mocne przetarcia ale góra spoko. Ściana bardzo ciężka w sensie śniegu, poza tym sądząc po legendach wyobrażałem sobie że tam będzie nie wiem jak stromo a było jakoś tak normalnie, a niby tam jest 50% nachylenia na górze. Hala Szrenicka jak zwykle nie zawiodła, tam była najlepsza jazda. Generalnie wszystko na plus mimo totalnie wiosennej aury, jazda na maksa, do bólu nóg.7 punktów
-
Rozjeżdżamy znanym już fajnym terenem obok nawisu. Na dole dołącza Robert i Dominika. Potem Wiesiu wpada w doskonały humor i podpuszcza Wołodię na coś ambitniejszego. Pokazuje dość strome i wywiane zbocze. Nie chce mi się tam iść ale widzę że Wołodia dobrze to optymalizuje i kieruje się w stronę fajnego stromego żlebu. Dochodzę do wniosku że lepiej tam wejść za nimi niż czekać. Wołodia gdzieś na wysokości ¾ żlebu zakłada narty do zjazdu. Wiesiu tak w ½ ja w ¼ żlebu robimy to samo. Potem miły znany już zjazd do granicy lasu i przez las do Zaroślaka. Droga w dół z Zaroślaka została dopiero co odśnieżona ciężkim sprzętem budowlanym. Nie nadaje się do normalnego użytkowania (nartami). To zdjęcie nie oddaje sytuacji :). Zjeżdżamy na dwie raty terenówką. Czekając na drugą grupę zwiedzamy nieśmiało rozkwitające okolice wejścia do parku. Są fajne tablice informacyjne ale nie wiedzieć czemu odgrodzone w odległości kilku metrów od patrzących :). Na koniec dnia przejazd busem na nocleg w Svidovcu koło Jasinii i dostęp do zapasowych ubrać w samochodzie :).5 punktów
-
To relacja z dnia dzisiejszego, połączony SMR z COS-em (córka chciała jechać na Skrzyczne, więc co było zrobić). Było słonecznie i widokowo, ludzi jak na lekarstwo. Najfajniejsze warunki na Julianach (na zamkniętych 9 i 8), tam powinna zostać wybudowana nowa kanapa - wówczas ośrodek mógłby tam startować i kończyć sezon (to taka moja sugestia) - bardzo długo trzyma tam śnieg (mikroklimat), trzyma nawet jak już puściła Kopa, MS czy COS. Rano. Rano 2. Jedziemy na COS - godzina 10:30. Ondraszek. COS nieco dalej. Jedziemy na Jaworzynę. Na czarnej tak (moja 5 latka dzielnie daje radę, nie pierwszy zresztą raz jedzie tą trasą). Czarna dalej. Przejazd na Czerwoną. Na tarasie widokowym przy schronisku na Skrzycznem prawdziwe tłumy. Wracamy. Za chwilę druga część relacji.5 punktów
-
Wczoraj udało się trochę wcześniej wrócić do domu i o 15:10 już byłem w siodle. Pogoda taka sobie, ale bez wiatru i deszczu. Po 15 min byłem już w lesie. Po 1 godz. cieszyłem się jak dziecko będąc na nowym starcie przedłużonej ścieżki "Dębowiec" w kompleksie ścieżek Enduro Trails w Bielsku-Białej. Tym razem jednak chciałem bardzo zjechać moim ulubionym nieoficjalnym, ale zadbanym singlem " Cybrniok DH". Nie zawiodłem się. Chłopaki na wiosnę pięknie wyczyścili trasę z luźnych kamieni, gałęzi i liści, a także zmodyfikowali jej przebieg w dolnej części. Jest teraz nieco więcej "flow" 🙂 . Po pokonaniu nie obowiązkowego ostatniego bagnistego płaskiego odcinka i zjechaniu ścianki zameldowałem się na parkingu w Wapienicy. Jeszcze jazda wzdłuż Wapieniczanki, lotnisko i jestem w domu. Mój sezon "mountain bike" uważam za otwarty.5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Dzień 5ty. Tak nas wita Hoverla o świcie. To ma być najtrudniejszy (najdłuższy) dzień na wyjeździe. Z Zaroślaka Howerla, Petros i do Kwasów lub Jasinii. Z niezrozumiałych powodów przewodnicy wprowadzają jakieś zamieszanie :). Zwołują naradę nad mapą i przekonują do modyfikacji planów. Widać nie mają już wiary w nasze możliwości :) Nowy plan jest taki: Howerla, Petros, zjazd z powrotem w okolicę przełączy Peremuczka i dalej w dół do Kozmieszczika. Plan o tyle dobry że daje możliwości dalszego skracania co niektórzy zadeklarowali już na samym początku :). Ruszamy w górę znaną już drogą przez las. Nad lasem wieje coraz mocniej. Wchodzimy na wschodnie żebro Howerli (to samo którego górną częścią poprzedniego dnia zjeżdżaliśmy). Teren robi się stopniowo coraz stromszy i bardziej zlodowaciały. Do tego (jak żeby nie) coraz mocniej wieje. Jedni biorą narty na huzara inni zakładają harszle. Podmuchy wiatru sprawiają że zwroty nie są przyjemne. Tym co mają narty na plecach też mocno utrudniają życie. Unikając zwrotów robię coraz większe zakosy i widzę że to też nie jest całkiem bezpieczne. Bocze ograniczenia grzędy są stromo podcięte i przewrotka nie była by miła. Dochodzę na wypłaszczenie za Wołodią, który pokazuje mi kierunek w lewo w dół do żlebu, którym wczoraj z górnej części grzędy zjechaliśmy. Wiatr nie pozwala na zadawanie pytań. Wołodia krąży wokół tych co kolejno dochodzą i pyta o Roberta i Dominikę. Nie ma ich. Zjeżdżamy w dół. Przez radio dochodzą wieści że Dominikę „zwiało” i Robert został ją ratować. Kolejna decyzja o zmianie planów sama się podjęła :). c.d.n za chwilę.4 punkty
-
Dzięki Jazdy na nartach GS się dopiero uczę. Ich szybkość, specyfika i zbyt duże zaufanie we własne umiejętności skutkowały niestety kontuzją pierwszego dnia Nadgarstek czuję do dzisiaj i niestety jest to dla mnie małe utrudnienie w jeździe na nartach...i bardziej uciążliwe w jeździe na rowerze - wczoraj dałem radę przejechać jedynie 20 kilometrów z tym bólem. Konsultowałem to - takie silne stłuczenie może boleć jeszcze ze dwa tygodnie Cóż - trzeba zacisnąć zęby i cisnąć Wysówki właśnie na GS - dzięki za tę uwagę, nie zdawałem sobie sprawy. Magda, mam nadzieję, że pomieszałem Ci troszkę w głowie tymi Dolomitami i warunkami jakie tam są ? Czekam na Twoją relację z tamtych stron Było świetnie! Taka Dziewczyna jak moja @Paula, to prawdziwy Skarb dla zaawansowanego nartoholika. Jak sztruks, mało ludzi i słoneczko, twardo pod nartą, to wolne wyciągi nie są problemem @artix Ciebie, to jednak trudno zadowolić Obiecuję, że jak wreszcie pojedziemy razem, to wspólny klip nie będzie miał tego typu wstawek. Będzie tylko twarda, męska jazda! hahaha Dzięki! Jestem za takim WZF - nawet był taki pomysł imprezy dla forumowiczy... @JC trzeba koniecznie wrócić do pomysłu! Dziękuję Andrzeju i pozdrawiamy z Paulą no aż tak to nie było - a nawet w ostatni dzień w Cortinie staliśmy jakieś 5 minut do krzesła w środku dnia. Z WTS będzie relacja online i króciutki klip. Już wiem, że będę Jackowi potrzebny do kręcenia Vloga i ujęć z jazdy jego GoPro7. Po WST ruszamy jeszcze na kilka dni na Skisafari po Karyntii, więc będzie mały bonus @Paula lepiej jeździ! Ania - tej wersji proszę się trzymajmy Widziałem fotki z rana @marionen, szkoda, że słoneczka włoskiego nie macie Pozdrawiamy serdecznie!4 punkty
-
A w Szczyrku - pusto. Warunki epickie. Wyjeździłem się za wszystkie czasy. Wieczorem wstawię większą relację. Dziś najlepsze warunki na Julianach (zarówno na czynnej 10 jak i na zamkniętych 8 i 9). Dobrze na Kopie i na MS. Jak przejechałem na Skrzyczne to Ondraszek jeszcze trzymał, FIS już był miękki. Dużo ludzi było tylko na tarasie widokowym na Skrzycznem (widziałem kilka pań w spódnicach i szpilkach). Jak poszedłem po naklejki do infocentrum dostałem dwie (Pani stwierdziła, że nie przewidzieli takich jak ja w systemie), ten ptak to prezent dla córki za ładną jazdę (ma 5 lat, przez ostatnie 4 dni, zrobiła łącznie ponad 100 kilometrów na nartach). Więcej wieczorem. Działa niebieska kanapa. Takie naklejki odebrałem w infocentrum - za ptaka płaciłem z przyjemnością. Takie jedno na zachętę (trasa oficjalnie zamknięta) - warunki SUPER.4 punkty
-
Po tygodniu układania kafelek aby w końcu @marboru i @Paula mogli w cywilizowany sposób skorzystać z łazienki w swych wojażach po trasach w Polsce i Europie trzeba było w końcu się odstresować. Dzisiaj wybraliśmy się do COS, to moja trzecia wizyta na karnecie sezonowym, średnia na razie 233zł za 4 godziny. Trafiliśmy super: Pod Grzebieniem: Doliny: Ondraszek: Do około 10,00 wszystkie trasy dobrze trzymały, po kiełbasce i kaszance w Hiltonie (12 stopni C) zaczęło puszczać ale nie płynąć. Po 12,30 na dole termometr wskazał 21 stopni. Warunki rano jak na te temperatury bardzo dobre, polecam na jutro. Wszędzie bez kolejek na bieżąco.4 punkty
-
Takie coś znalazłem. Jedną ze stromszych tras, jaką jechałem, to "Spinale Direttissima" (miejscami 70%, czyli ok. 35 stopni).3 punkty
-
Forum ewidentnie umiera, o ile dyskusji na temat Szczyrk, Szczyrk vs Białka i inne temu podobne nie ma końca, to o wszystkim innym jest cisza. Ktoś poopowiada jak było na No Limit? Nikt nie brał udziału?3 punkty
-
No i co tu napisać? ...Filmik super,widoki na Dolomity uuuuu huhuuu,marzenie.Stoki jak z obrazka aż narty same się rwą do jazdy...już sama nie wiem kto lepiej jeździ @marboru czy @Paula...pozdrawiam Was. My jutro,dziś skromnie MALA UPA(brzmi egzotycznie)3 punkty
-
Dzisiaj pod koniec sezonu moja pierwsza tura w Tatrach. Z naszej trójki tylko syn Marek był po kursie lawinowym i ma jako takie pojęcie o zagrożeniach podczas wędrówek zimą po wysokich górach. Świadomi naszej "zieloności" w temacie wybraliśmy stosunkowo łatwą trasę z Kuźnic w kierunku Hali Kondratowej i Kondrackiej kopy. Powiedzieliśmy sobie, że dokąd dojdziemy to dojdziemy, nie będziemy się napinać. Pierwsze 500 m od Kuźnic z buta, potem już na nartach, trochę po lodzie, brudnym śniegu, a od Kalatówek po czyściutkim zsiadłym puchu. Krótki odpoczynek pod schroniskiem na Hali Kondratowej i tura w kierunku Kopy Kondrackiej. Po drodze dołączyliśmy do obeznanego w okolicy narciarza wysłuchując jego rad i zaleceń. Dzisiaj z racji dużego nasłonecznienia ryzyko lawinowe w niektórych miejscach było duże. trzymając się lewej strony strony, blisko tzw. "Łopaty" dotarliśmy na jakieś 1700 m n.p.m. powyżej Kamienia. Marek poszedł jeszcze trochę wyżej, ale ja z kolegą Darkiem założyliśmy obóz w celu skonsumowania kanapek. Nie mając harszli, a także obawiając się nieco zjazdu po miejscami lodowej skorupie odpuściliśmy dalszą wspinaczkę. Po sesji zdjęciowej przyjemny zjazd do schroniska i opalanko w oczekiwaniu na Marka. Z Hali Kondratowej udało się zjechać bez odpinania nart do samych Kuźnic. 20190323_121310.mp43 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Po powrocie, krótkie podsumowanie. Pierwszy raz byłem od włoskiej strony i miałem obawy czy będzie wystarczająco dużo czasu na transfer do Szwajcarii i zwiedzenie tej części. Nie ma z tym problemu, my jeździliśmy przez Theodoulpass - ok. 8,45 z Cervinii, ok. 9.00 otwierali górne krzesła Bontadini i o 9.30 można być w Zermatt. Ten przejazd to w sumie 16 km, w tym 11 km zjazdu. Można oczywiście przebić się na Rothorn przez Gornergrat czyli nie przez miasto. Pamiętam dyskusję w jakimś wątku na temat długości najdłuższych zjazdów: z Klein Matterhorn - do Valtournenche 15,2 km ( w tym 200 m krzesła po drodze), do Cervinii - 9 km czystej jazdy. Pogoda to 6 dni słońca, pierwsze 2 dni wiatr i brak przejazdu przez grań więc zwiedzanie włoskiej strony (dłużej niż 2 dni bym się tam nudził, ale to moja opinia). Nowa kolejka (2018 rok) na Klein Matterhorn przepiękna - wagoniki projektowane przez Pinifarina, pojemność 28 osób siedzących na wygodnych kanapach, wagoniki idą "ciągiem" a nie jak poprzednio 2 wielkie wagony na 150 osób na stojąco, kolejki brak. Podziękowania dla JurekByd który natchnął mnie jesienią do zwiedzania tego ośrodka od strony Aosty - sprawdziło się świetnie (bo mieliśmy bardzo dobrą pogodę)2 punkty
-
To przede wszystkim ośrodki narciarskie. Reszta przyszła później. Innej kolejności nie ma. Ścieżka w koronach drzew na Pilsku (Natura 2000) brzmi jak żart. No comment.2 punkty
-
Narciarzy! @Author , dziwni są ci polscy narciarze. W okresie noworocznym i w ferie gotowi są płacić podwójnie i po głowach sobie łazić aby być w górach. Nadejdzie marzec i w górach pustki!!! Nie powiem żebym ja akurat tych pustek i niższych cen nie lubił, no ale kiedy z uwagi na pustki zamykają ośrodki. ... A propos inwestycji, skoro narciarze dopisuja przez dwa miesiące , to czy opłaca się inwestować w infrastrukturę? To wszystko tak jakoś nie bardzo jest poukładane. Polskiemu narciarzowi wystarczy tygodniowy pobyt w górach, chce on infrastruktury na jak najwyższym poziomie światowym , a z reguły ma nie więcej niż 500 - 1000 euro miesięcznie w kieszeni. I jak tu nie chwalić pewnego programu z 500 w nazwie i krzyzykiem?2 punkty
-
2 punkty
-
Mops, ty postanowiłeś zostać na tym forum użytkownikiem, który najszybciej nabił 1000 postów od momentu rejestracji?2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@marionen brawo! Duże gratulacje Warunki rzeczywiście trudne 😮 Śniegu full i full miękko - tym bardziej szacuneczek za wynik.1 punkt
-
Na górze Pilska, gdzie długo są warunki, masz orczyki i kanapę, która nie działa. Orczykami i stojącą kanapą narciarza masowego nie przyciągniesz.1 punkt
-
Filmik jak zawsze dskonaly😀 - przy takich tłumach na stokach😉 moglibyście jeździć na golasa😁1 punkt
-
Ja uważam tak samo. Jeżdżę na nartach długo, ale raczej rekreacyjnie. Nie daje mi przyjemności jazda po jednostajnie nachylonej, zacienionej i twardej (lub zamuldzonej) trasie slalomowej w lesie. Dwójka to inny śnieg (wysokość n.p.m.), inny krajobraz, trasa idealna do jazdy carvingowej. Lubię strome stoki, ale wtedy gdy przypominają takie bezleśne, alpejski stoki w wysokogórskiej scenerii, a jedynym takim w Polsce jest Kocioł Gąsienicowy. Jazda po Bieńkulach i Golgotach nie jest dla mnie aż taką przyjemnością.1 punkt
-
1 punkt
-
Wczorajsze i dzisiejsze zdjęcia. Dzięki @mig12345 za wspólną jazdę, mam nadzieję, że moje dzieci na kanapie nie zamęczyły. Najlepsze warunki Kopa i MS. Trochę przecierek, są jeszcze zapasy śniegu, trochę go dorobili i trzymają na ciężkie czasy. Zadziwiająco dobry dojazd 4 do kanap. 3 najgorsza na zakręcie. Sam dojazd do gondoli pozostawia trochę do życzenia. Starają się poprawiać warunki i w trakcie jazdy wysyłają ratraki, ten równa, za 10 minut nie widać po tym śladu. 7 - sporo przecierek i trochę kamienia, trasa zamknięta ale przejezdna. Kompletny brak tłuku na bramkach - jazda non-stop. Kolejki do kanap - Kopa. Gondola - kolejka. Solisko - kolejka. Śnieg w zaspach (produkcja na ostatnich przymrozkach). Śnieg w zaspach. Hala - całkiem dobrze. Najgorsze miejsce na 3. Najgorsze miejsce na 3 cd. Dojazd 3 do gondoli. Ratraki starają się równać. Przecierki na 4. Trasa jednak dobrze przygotowana. Mityczny wjazd na 6 z 3 ?1 punkt
-
Ten niby darmowy skipass to ściema jak każde FREE SKI - ceny apartamentów dających niby darmowy karnet są z kosmosu w tym okresie.1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 2 To jeszcze nie koniec przedstawiania Wam tej części ośrodka. Widokowo, bajecznej! Jeszcze raz rzut oka na tutejszy, klimatyczny budynek: Nieczynna trasa mieści się w widocznym po środku żlebie... Swoją drogą - ciekawe, kiedy wymienią krzesełko i to uruchomią? Na poniższym zdjęciu widać drugi budynek, za którym umiejscowiona jest dolna stacja unieruchomionego wyciągu Jeszcze kilka ujęć tras: Cudnie było je rozdziewiczać - puścili nas niemalże pół godziny przed oficjalnym otwarciem 😮 A stereotyp jest taki, że Włosi się nie śpieszą do pracy... Dolna stacja i leżące obok krzesełka Jedziemy w dół główną trasą: Paula przed jedną z trzech krótkich ścianek marboru na początku końcowego wypłaszczenia: Tutejszy sztruksik: Środek: Stromiej: I jeszcze raz trochę stromiej: Dolna część: Długa płaska końcówka: Spędzamy tu ponad dwie godziny. Jest luz. Jeszcze raz niebieski, zewnętrzny wariant zjazdu: I przeciwległy, czerwony - widok z góry: Widoczna Tofana z przeciwległego stoku, na który się udajemy: CDN1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 1 Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy - ostatni nasz dzień narciarski, to Cortina d"Apmezzo Ponieważ na Tofanie już byliśmy - postanowiliśmy odwiedzić drugą stronę. Ski Area Faloria tak jak widać podzielone jest na dwie części - tą, do której dojeżdża gondola od strony miasteczka i drugą stronę od przełęczy leżącą na zboczu Monte Cristallo. W miasteczku jest też niezależne krzesełko i trasa - to jak mniemam też należy do tego obszaru narciarskiego? Tego do końca nie wiem. Jesteśmy na przełęczy, na parkingu jednymi z pierwszych narciarzy. Na początek jedziemy Sky Dencerem na mniejszą część ON. Jest pełne słoneczko, błękitne niebo i już z samego rana +2. Jedziemy w górę i otwieramy usta szeroko... Widoki - nieziemskie! Czym wyżej tym jeszcze piękniej! Wciągamy się pomiędzy skały... WOW A u góry? Na razie niewielka ilość narciarzy - cała część jest nasza! Tutejsza knajpka: Szczęśliwi z kolejnego pobytu w Dolomitach! Zaliczamy wszystkie tutejsze trasy po kilka razy skrzętnie je fotografując. Widok jest nieziemski, trasy u góry mimo, że krótkie, to bardzo fajne Po lewej stronie za knajpką nieczynna trasa i krzesełko @marcinn też, to Cię oczarowało? Centralnie - lodowiec Marmolada! Tutaj mamy czas by dokręcić kilka ujęć do klipu 😮 Pierwsze zjazdy tutejszymi trasami były przerywane... No bo jak tu nie robić zdjęć jak tak pięknie?! Czerwony wariant zjazdu do krzesełka, które jest u góry: Środkowy wariant można było z samego rana zjechać - później odgrodzono na potrzeby treningu bądź lokalnych zawodów. Dolna stacja krzesełka, o którym mowa Czyż nie jest szczęściem szusować w takich okolicznościach przyrody? Monte Cristallo: CDN... ...będą jeszcze dwie - poznęcam się1 punkt
-
1 punkt
-
Ski Center Latemar, czyli od Predazzo do Obereggen Dzisiaj liznęliśmy Val di Fiemme. Od dawna chodziło mi, znane zwłaszcza ze skoków narciarskich, miejsce jakim jest Predazzo. I co? Dzisiaj sobie tam pojechaliśmy. Jakie nasze odczucia? Strona od sławnego miasteczka bardzo nam się podobała, przeciwległa, Obereggen - nie. Choć w tym drugim, z bliska mogliśmy zetknąć się z brązowymi "klocami" dolomitu, narciarsko nie wzbudziła w nas entuzjazmu ze względu na bardzo dużą ilość narciarzy. Jakie dzisiaj mieliśmy warunki? Doskonałe! I kolejny raz wybór Włoch na marcowe nartowanie jest dla nas idealny...no ale niektórzy, wolą inną pogodę - zwłaszcza narciarze pozatrasowi. Ci lubią dużą ilość puchu i warunki miękkie. Włochy, kolejny raz o tej porze roku wręcz przeciwnie - twardo, równo aż do godzin popołudniowych, śniegu poza trasami raczej niewiele. Zaliczone dzisiaj do 15:00 kolejne 103 kilometry i mogę śmiało powiedzieć, że ośrodek jest jednodniową stacją narciarską. Przejechaliśmy wszystko, w tym kilka ulubionych tras kilka razy. Fotorelacja. Poranek: Leżaczki czekają, ale chętnych gdy sztruks - zero! sl Dzisiaj wziąłem narty SL ale trochę żałowałem...zdecydowanie GS byłoby lepsze... No i na tych nartach dopiero uczę się jeździć - ehhh podkusiło. Widoczek ze szczegółowym opisem: Ja się chyba nigdy poza trasy nie wybiorę 😮 Po prostu kocham twardy sztruks! Gigant w kilku miejscach w ośrodku rozstawiony. Prosty, bez podkręconych tyczek ale łącznie chyba z 10 razy sobie z Paulą poćwiczyliśmy. Słoneczko Marboru w artystycznej części ośrodka pełnej rzeźb. Niektóre bardzo przypadły nam do gustu! Trochę niebieskiego koloru... ...jak widać - tłumy! 😮 Perełka... ...trasa z Pala di Santa Zanggen 😮 Jedziemy w stronę Obereggen… Jak jeździłem na trasach, to wydawało mi się, że ludzi jest dużo... ...a po zdjęciach widać, że nie! To pewnie przez to, że dzisiaj krzesła, czy gondolę po tej stronie ośrodka musieliśmy dzielić z innymi narciarzami Takkk, kolejek nie było, ale niestety nie mieliśmy na wyłączność środków transportu dla narciarzy jak do tej pory mieliśmy w innych odwiedzonych miejscach. W tyłkach nam się poprzewracało, wiem... Twardziutko i równo do samego końca! Chyba najbardziej spektakularne z bliska miejsce w ośrodku - foto grupowe Obereggen pod gondolą: Szybkie krzesło 6stka... ...to tu się dosiadali inni Trasa z bliska I lunch z takim widokiem... ...kluski włoskie - pyszne! Powrót na "naszą" stronę Świetna czerwona trasa w kanionie: Pauli spodobała się taka rzeźba: Powrót z doskonałym widokiem na skocznie narciarskie: Piąty dzień i piąty ośrodek narciarski zaliczony Jutro pora na 6sty Cortina będzie na koniec - w sobotę. No i część ta, w której nie byliśmy wcześniej. Jutro inna stacja Biorę się za kolację. Pozdrawiam marboru z Paulą1 punkt
-
Carezza część 2 Połowa dnia mija a mi ręka jakby ożyła 😮 Pięknie! Jest po zmartwieniu i mogę trochę sobie pofolgować. Dzisiaj dzień filmowy w zasadzie był - główna aktorka, to oczywiście Paula. Druga część ośrodka to dla mnie przede wszystkim dwie trasy czarne i świetny zjazd w lesie pod gondolę - kilka kilometrów z samej góry. Warunki tutaj? Doskonałe do końca dnia. Trochę filmuję też ze statywu...widoki powalają! A potem? Szusowanko… Oczywiście w dół Wszędzie sztruks - czyżby ktoś się zwiedział, że przyjadę i zostawił go dla mnie na każdej z tras? Do samego dołu jedzie się wąską, czerwoną trasą - fajnie i dynamicznie. Sama trasa położona jest w wąwozie. Poniżej widok na nią z wyciągu. Carezza, to niestety olbrzymich rozmiarów klęska żywiołowa... ...wszędzie i dookoła tysiące połamanych drzew I wciągamy się na górę... I jeszcze wyżej... Ponownie w dół i ponownie jeden z wariantów czerwonych, numer 23 - idealnie. Ku czarnuchom... Na samej górze: Widać na horyzoncie zmianę pogody Kilka razy wolną dwójką i na dół... ...i uwierzcie - trasy po całym dniu nie wyglądają tutaj jak w Szczyrku Kręcimy się to tu, to tam i w sumie nakręcamy wg Endomondo ponad 104 km. Ręka obudziła się do życia. Cały dzień wspaniały! Trochę słońca, trochę wiatru i chmur - generalnie pełnia zimy - zimno. Jutro co? Nie wiemy jeszcze pozdrawiam marboru i Paula PS. Vloga Pauli nie będzie Zapomniała nakręcić, tak się nakręciła jazdą na nartach 😮1 punkt
-
Carezza część 1 Pobudka ok 5 rano, śniadanie, smarowanie ręki - boli jak skurczybyk...i w drogę. Jedziemy ok półtorej godziny do Carezzy...nie było jej w planach...ale skoro @JC tam zwabił swoim tam pobytem, zgodziłem się i postanowiłem dogłębnie zwiedzić to miejsce. Mapka ośrodka: Jak widać, to taki Szczyrk Dwie gondole, trzy szybkie krzesła, dwa wolne i kilka orczyków. Trasy? 4 czarnuchy - świetne! Kilka niebieskich i krótkie odcinki czerwonych. Na parkingu jesteśmy pierwsi...i cóż za niespodzianka... Paulina wybrała ośrodek i pierwsza kolej jaką jedziemy, to?... Już z dołu wygląda bosko - u góry czerń i potem kilka wariantów na dół wypłaszczonych, nierównych. Z bliska wygląda to tak... Z góry: Ręka boli, boję się nie uszkodzić do końca i żal serce ściska, że petardy być nie może Ludzi zero... ...praktycznie cały dzień - pustki, a ok godziny 15:30 odcinki tras ze sztruksem. Warunki - bardzo twardo. Pogoda? Zimno, słonecznie - potem, wietrznie i jeszcze zimniej. Przez chwilę nawet pada śnieg 😮 Później jedziemy tam... Gondolą... I na dole piękne dwa hotele Trasa z dołu: Trasa z góry: Kilka zjazdów i pod koniec dnia wracamy...by zjechać tędy z 10 razy... I pierwsza wspólna fotka z wyjazdu: Paula zachwycona miejscem i warunkami. Kameralnie, świetnie - pusto! Z czerwonego wariantu taki oto widok: Jeszcze tylko krótki postój przy drzewie z bombkami... I wracamy bardzo płaską niebieską, by zwiedzać dalszą część ośrodka. Jak do tej pory? ...podoba się i mnie CDN1 punkt
-
Przedstawiam krótką relację z Civetty Paula.mp4 Pozdrawiam Paula... Proszę się nie śmiać1 punkt
-
Civetta część 2 Trasa czarna z lewej strony, z góry wygląda tak: I z widoczkiem Eksplorujemy tę część ośrodka zaliczając prawie każdą z tras. Jest super i mimo tego, że ciepło, to większości tras nie jest zdegradowanych. Wiadomo - pić się chce 😮 Foto z dedykacją dla @artix: Krótka przerwa i dalej na stok... Paula ze ścianą monumentalnego dolomitu... Z bliska wygląda tak: Albo tak... Nie forsujemy się i staramy się jeździć ostrożnie. Do czasu... I jeszcze raz do czarnej 31... ...i na sam dół. A tu? Zawody biatlonowe I wytopiona południowa trasa Takich tras było dzisiaj kilka...z tego co naliczyłem, to chyba 5 Trochę piękna I tras... Czyż nie malowniczo? Pora na dłuższą przerwę i mały lunch. Kawa, bombardino i cola - nasze ulubione napoje Danie główne Pysznie! A jedzone było, tu: Jazda była do mniej więcej 15:30. Po moim upadku kicha. Bardzo mocno stłuczony nadgarstek lewej ręki. Wizyta w aptece po przeciwbóle i opaskę uciskową i lipa. Siedzę teraz pisząc relację i ręka słabiutka i boli Siły w niej nie ma praktycznie wcale. Ciekawe jak będzie rano z trzymaniem kija i chwytaniem. Nie widzę tego w różowych barwach Choć przez noc, po smarowaniu maścią przeciwbólową, zapalną i od stłuczeń może będzie lepiej? Pocieszające jest to, że nic nie puchnie oraz kość cała... Mamy nadzieję, że to jedynie mocne stłuczenie - cały impet upadku wziąłem na tą właśnie rękę. Narty i kije zwiozła Paula i bardzo ładna włoszka. Jeszcze dwa zdjęcia z rana... I nieszczęsna łapa, po opatrzeniu: Gdzie jutro? Jeszcze nie wiemy. Będzie niespodzianka... Podsumowując dzisiejszy dzień od 8:30 do 15:30, wg endomondo 92 km. ...no i oby nie szpital. pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt
-
Poniżej opisy oraz zdjęcia reszty dni. Wtorek 12.02 - Grimentz - Zinal Pełna lampa, lekki mróz. Rano kilka wyciągów i tras zamkniętych z powodu odstrzeliwania lawin, przyleciał helikopter, zrzucili ładunki, polecieli za górę, odpalili, poleciało parę zsuwów i kilka małych lawin, chwile później pootwierali trasy i wyciągi. Trasy super przygotowane, ludzi mało. Tęczowe chmury Kolejki do wyciągów Trasa Chamois Środa 13.02 - Crans Montana Do południa bardzo dobre warunki, później niestety bardzo ciepło w słońcu (południowe stoku w ośrodku), stoki trochę zmiękły ale ciapy nie było. Super dzień ale przydałoby się kilka stopni mniej. Dolna część trasy z Plaine Morte, kilka dni później po prawej stronie zeszła wspomniana lawina na widoczną przygotowaną trasę. Przygotowywania trasy pod zawody Pucharu Europy oraz Pucharu Świata Czwartek 14.02 - Grimentz - Zinal Pierwszy z dodatkowych dwóch dni. Pogoda słoneczna, dość ciepło dlatego wybór tego ośrodka, który najlepiej znosi wyższe temperatury i mocną operację słońca. Stoki przeważnie wschodnie. Słońce nie zdążyło zmiękczyć śniegu. Jedynie w Grimentz trasa do miasteczka miękka w południe. Reszta trzymała się bardzo dobrze. Po stronie Zinal ludzi zdecydowanie mniej. Widok w kierunku Anzere i Crans Montana Ten widok zawsze robi wielkie wrażenie Piątek 15.02 - Grimentz - Zinal Również wybór tego samego ośrodka z tych samych względów. Kopia warunków z dnia poprzedniego. Idealne zakończenie wyjazdu. Po prawej stronie wyłania się Matterhorn. Lac de Moiry 12 dni pośmigane w bardzo dobrych warunkach. Z tego 10 dni słonecznych (7dni lampy + 3 dni słoneczne z lekkimi chmurami), 2 dni pochmurne (w tym jeden z częściowymi opadami śniegu). Odwiedzone ośrodki: 5x Grimentz - Zinal 4x Crans Montana 2x Saint-Luc - Chandolin 1x Vercorin Gdyby nie wysokie temperatury w końcówce drugiego tygodnia to zapewne byłyby wizyty również w Anzere oraz Ovronnaz - do którego jeszcze nie udało się dotrzeć.1 punkt
-
1 punkt







